Ostatni poniedziałek maja, to w USA Memorial Day, czyli Dzień Pamięci. I jest to długi weekend. Miejsce na campingu w Kettle Moraine „zaklepałam” już w styczniu… Na tydzień przed wyjazdem małżonek oświadczył, że nie wiadomo czy pojedziemy, bo ma być zimno, a nawet mogą wystąpić przymrozki. Nie chciałam się z tym pogodzić, bo ostatecznie mamy tyle śpiworów i koców, że na pułk by starczyło. A w chłodnej temperaturze lepiej się śpi…
W piątek, 22 maja zapakowaliśmy nasz sprzęt obozowy i w drogę!!! I to wcale nie taką długą, bo co to jest te dwie godziny w samochodzie…
Dotarliśmy… Rozłożenie biwaku zajęło nie aż tak dużo czasu, więc pojechaliśmy się rozejrzeć po okolicy. Robiło się coraz ciemniej i coraz chłodniej. Małżonek zauważył, że coś nam stuka w oponie. Sprawdziliśmy… gwóźdź!!! Postanowiliśmy rano pojechać i to naprawić, bo gdyby ten gwóźdź wypadł nam na trasie, to dopiero mielibyśmy problem.
Chłodniało… dałam mężowi moją bluzę (wzięłam ze sobą trzy, tak na wszelki wypadek), bo oczywiście swojej nie chciał z domu brać, a w bluzeczce z krótkim rękawkiem nawet jemu było za chłodno. Do śpiwora właziłam dygocząc… Jak się później dowiedziałam, było tylko 5C…
Ale przynajmniej dobrze się spało.
W sobotę wstaliśmy przed 5. Oczywiście od razu polecieliśmy nad jezioro. Miałam nadzieję na piękny wschód słońca i mgiełki… nic z tych rzeczy… niestety. Na GPS małżonek znalazł najbliższy warsztat Firestone, czyli tam gdzie kupowaliśmy opony. Ogromna sieć tych warsztatów jest nie tylko w Illinois, ale też w Wisconsin…
Zajechaliśmy pod ten warsztat (w miejscowości Waukesha) Jeszcze pusto było… Taki młody zajął się nami. Wziął kluczyki, coś tam poklikał w komputerze i powiedział, że za reperację należą się dwie dych i coś tam. Mąż popatrzył na niego i zapytał, czy zasady Firestone-u w Wisconsin nie działają? Bo jeśli kupuje się u nich opony, to wszelkie dziury łatają za darmo… Gościo się trochę zmieszał i powiedział, że system w komputerze za wolno się otwierał i on tego nie zauważył… Uhm, nie zauważył… System mu się otworzył akurat wtedy, gdy mąż wspomniał o tej uldze.
Musieliśmy chwilę poczekać, więc wybraliśmy się na przechadzkę. Przecież nie będę siedziała!!! Za warsztatem był ogromny parking otoczony jak wianuszkiem różnymi sklepami. Ale tylko jeden był otwarty. Za wcześnie…
Wróciliśmy na camping nie bardzo wiedząc co dalej. Co prawda byliśmy w tej okolicy jakieś 10 lat temu, ale na innym campingu i już prawie zapomnieliśmy co tu jest. Zaszliśmy do rejestracji i zapytaliśmy gdzie tu jest coś ciekawego do obejrzenia. Kobitka podpowiedziała kilka takich miejsc. Jedno z nich znajdowało się tuż za rejestracją. Oczywiście poszliśmy…
Piękny las z wytyczoną ścieżką, często z kładkami nad bagniskiem. Ptasi raj!!! Najwięcej było epoletników krasnoskrzydłych i drozdów wędrownych. Ale tych wszędzie jest pełno. Spotkaliśmy też żurawie. Taka para krążyła nad lasem i się darła. Żałowałam, że nie jesteśmy na łące, bo wtedy łatwiej by było zrobić zdjęcia. Ale nie wszystko się ma…
Nie wiem ile mil przeszliśmy, ale było cudownie!!! Zrobiło się ciepło i słonecznie.
Wróciliśmy na nasz camping, a tam niespodzianka. Gdy rozbijaliśmy obozowisko, widziałam dokoła norki jakiegoś zwierzaka. Myślałam, że to pręgowce sobie zbudowały mieszkanko. Ale po powrocie z wycieczki zobaczyłam jednego. To nie był pręgowiec!!! Znacznie dłuższy i inaczej ubarwiony. Obcykaliśmy go dokładnie. Dopiero po powrocie do domu znalazłam co to jest – suseł lamparci!!! Podsypałam trochę ziarna (zawsze mam w samochodzie zapasik dla ptaszków) i z radością patrzyliśmy jak wcinają.
Zaczynało się robić ciemno i chłodno. Nie tak jak w piątek. Było znacznie cieplej. Postanowiliśmy zobaczyć zachód słońca nad jeziorem. Był cudny!!!
W nocy zaczął padać deszcz…
CDN
Ps. Max podesłał mi kilka zdjęć i dołożę je do swojego wpisu.
Dziękuję Maksiu za wsparcie i śliczne zdjęcia. Czekam też na odpowiedź na temat tego jednego, którego tu nie pokazałam…




Może nie wszystko w tych opisach jest dopracowane, ale mam nadzieję – wybaczycie
Zapraszam na wycieczkę po Kettle Moraine i nie tylko
Taka wycieczka jest dobra, bo przynajmniej nogi nie zabolą 
Witam również na nowym pięterku
Faj nie że jest, ale poczytam i obejrzę później. Teraz mam za mało czasu, a nie chcę „po łebkach”. 
A ja idę spać

Miłego dnia życzę
A ja Ci życzę miłych snów
Dzięki
Witam słonecznie i ciepło z Darłówka, za wyjątkiem mew, rybitw, wróbli i szpaków nie zauważyłem żadnych żywiołków :)))
Witaj, Stateczku

A bałwany?????
Bałwany bywają wszędzie, nie tylko na morzu
No właśnie… bałwany są wszędzie
Nie ma to jak trochę przyrody na dzień dobry!

Masz rację Jo, za oknem ćwierkają ptaszki, chyba wróbelki i to już uprzyjemnia poranek.
Witaj, Jo
Mam kilka filmików na aparacie. Takich ze śpiewającymi ptaszkami. Ale po pierwsze nie umiem tego zgrać, a po drugie nie wiem jak się toto zamieszcza gdziekolwiek
Myślę, że taki piękny ptasi świergot byłby wspaniałym „dzień dobry” 
Zgrywasz tak samo, jak zdjęcia. Jeśli dasz radę, umieść je w bibliotece mediów Wyspy; jeżeli nie, przyślij mailem a ja je jakoś zamieszczę 🙂
Nie chciałabym zawalać wyspowej biblioteki. Jak syn będzie miał trochę wolnego, to go poproszę, żeby wstawił to albo na FB, albo na YT. Będę po prostu mogła to udostępnić na Wyspie nie zajmując miejsca.

Ale dziękuję za propozycję
Miejsca na Wyspie mamy jeszcze dużo. Ale na YT też będzie dobrze 🙂
A przede wszystkim mamy sobotę!
Gospodarczą, jak zwykle… Eee, że też się samo nic nie zrobi…

Aaa nie, nie – zrobi, czasem samo coś odpadnie i trzeba naprawiać
Witaj, Bożenko. Poranna Pani
Ja Skowroneczku mam podobnie. U mnie sobota zawsze robocza
I z tym samorobieniem mam dokładnie tak samo 
Dzień dobry

Połaziłam za Mirellką, no i zimno mi nie było
Ech… te piękne, nad wodą, zachody słońca.. aż chciałoby się tam być.
Do mnie codziennie przylatuje sójka i nawet dzioba nie drze, ale od czasu do czasu słyszę ją wśród drzew, za potokiem, szumnie zwanym rzeką! Rzeka czy potok, mało ważne, ale pokazała w 2010, jakiego bałagany potrafi, niewiniątko, narobić.
Mam od lat dzikiego lokatora – nietoperza 😀 Już ładnych parę lat nocuje gdzieś pod dachem, zasypując taras nawozem 😀
Poza tym jacyś bracia mniejsi próbują uwić gniazdko, które nie bardzo się udaje, bo ciągle mam, na w/w, kępy mchu, traw i drobnych gałązek! Ogólnie, to jest bardzo przyjemnie mieć małe i mało kłopotliwe towarzystwo.
Jerzyki zasuwają dość nisko, będzie deszcz??
Jerzyki u mnie zasuwają codziennie, szczególnie pod wieczór. Muszą przecież coś zjeść, a i potomstwo wykarmić 🙂
Ja bardzo lubię zachody w wschody słońca nad wodą. Są piękne i malownicze
Duża część ptaków, budując gniazdka wyrzuca to co jest niepotrzebne. To znaczy… samiczka buduje, a samczyk donosi materiał. I nie wszystko co przyniósł jej się podoba, więc po prostu wywala, a jego goni po nowe
I to może być powód, że masz tyle różnych śmieci na tarasie…
A takie towarzystwo braci mniejszych jest bardzo miłe, nawet jeśli nabrudzą
Maxiu bezkrwawe polowania, też, urządza

Proszę Szan.Pana, Maxa, również o więcej zdjęć, bez krępacji
Witam Szanownych Państwa 🙂 Wczoraj wieczorem strzelił piorun w drzewo rosnące przy bloku w którym mieszkam . Jest to już drugi taki przypadek dla tego klonu . A może to ktoś z mieszkańców ciska gromy do jasnego nieba ? Zdjęcia podesłane Miralce , były uzupełnieniem fotografii Kurki w gnieżdzie wodnych lilii . Siedziała i wysiedziała , co widać na zdjęciu . Miralka jest dokładna i drobiazgowa , a ja jestem trochę chachmęciarz ,zawsze brakuje mi czasu i stąd wiele spraw mam niedokończonych .
Witaj Maksiu
Dopiero później zaczął padać deszcz. Zbieraliśmy się z powrotem do domu, gdy kolejny piorun uderzył w to samo drzewo i zgasił to co zapalił pierwszy. 

A dokładna i drobiazgowa bywam tylko czasami. Często nie chce mi się tego czy tamtego i też mam wiele spraw niedokończonych

Kiedyś, gdy byliśmy na wsi u mojej cioci i pojechaliśmy na pole, piorun walnął w drzewo. Wrażenie było niesamowite
Także rozumiem o czym piszesz
A kurka wodna przypomina mi łyskę amerykańską. Też jest taka czarna z białą plamą na czole. W sumie to ta sama rodzina chruścieli
Korzystając z okazji przyznaję , że zaniedbałem historię miłosną Mandarynki z kaczorem z gatunku Krzyżówek .Skarpa , gdzie kaczka miała gniazdo , tak zarosła , że nie było szans na podglądanie . W parku są cztery stawy ,połączone przepustami i jest trochę zakamarków , gdzie te wyklute maluchy mogą się schować . Mam nadzieję , że za miesiąc jak podrosną , to się ujawnią . Czekam na to .
Maksiu, a może te małe kaczuszki na brzegu w trzcinach, to właśnie TE małe? I krzyżówki, i mandarynki, i karolinki mają pisklaki bardzo do siebie podobne, różniące się tylko szczególikami. To mogą być Te, chociaż równie dobrze mogą to być krzyżówki
A jak ciężko monitorować jakiegoś ptaszka, jego gniazdo i pisklaki, wiem doskonale. Trzeba by zamontować kamerkę przy gnieździe, chociaż ona i tak niewiele by dała jeśli chodzi o kaczki. To zagniazdowniki i w gnieździe nie siedzą. Zaraz po wykluciu opuszczają rodzinne pielesze i szukaj wiatru w polu
Poczekamy razem z Tobą, aż podrosną i będą lepiej widoczne. Musimy uzbroić się w cierpliwość 

Poza tym kaczki pasą się na trawnikach i nawet jakby tych przepustów nie było, to i tak mogły sobie gdzieś pomaszerować.
Mirelka słodko (!!), mam nadzieję, śpi, a ja lecę do sobotnich obowiązków. W przerwie hyc na taras

Księżniczko!!! Kajś Ty???
To mi się podoba

Mi też by się to podobało, ale puki co, pakuję się na jutro, żeby o czymś nie zapomnieć.
Mnie też się podoba
Ale niestety, czas się brać za robotę
Jechać na zakupy
, do banku, na pocztę i całą masę domowych zajęć odwalić… Chyba nie do końca te soboty lubię 
Witajcie!

Miralko, jak ja lubię te twoje fotoreportaże!
Przyznam, ze z tej kolekcji najbardziej podobał mi się susełek.
Ja lubię wszystko co chodzi po tej ziemi, także i susełka
I fakt, że jest śliczny 

Dziękuję
Dzień dobry

Niby ma być ciepło, ale deszczowo…szkoda, bo się na żadną wycieczkę nie wybierzemy
Popisałam i czas się zbierać, bo już małżonek tupie z niecierpliwości. Niedługo będzie 8, czyli czas najwyższy jechać na zakupy… później w sklepach będzie tłok…
Miłego popołudnia
Wróciliśmy, załatwiliśmy wszystko co trzeba i małżonek doszedł do wniosku, że możemy jechać do parku zobaczyć czy lipy już kwitną. Od lat marzy mu się prawdziwa lipowa herbatka. Kwitną czy nie, ja do parku zawsze chętna
Zawsze można przy okazji jakiegoś ptaszka „ustrzelić”
A lipa nie zając, nie ucieknie…
A tu cisza… Pogoda taka piękna, więc każdy z niej korzysta.
Może podziwiają ptaszki w naturze
Gorąco.
Duszno.
Nie lubię 🙁
Po porannym wyjściu na zakupy i powrocie od dzieci resztę dnia spędziłem w domu, w cieniu, w niezbędnym minimum stroju.
Jak minęło święto?
Idzie deszcz, a później burza. Duszno, gorąco, ale ratuję się wentylatorem
U mnie rolety opuszczone, okna pootwierane, przenosimy się do cienia, a nadal nie da się oddychać. Nie dość, że upał, to na dodatek paruje całonocna burza i ulewa, więc mamy piekarnik parowy.
Nienawidzę tego.
Święto się jeszcze nie wyczerpało, chociaż ja – owszem. Szczegóły będę chyba w poniedziałek, o ile przeżyję jutrzejszy spęd rodzinny. Znaczy zjazd.
Jestem wykończona, bo chyba jednak coś mi wyłącza bateryjki i obawiam się nienajlepszego – nadal te cholery nie chcą mi wydać wyników.
Ale Jakub szczęśliwy i to najważniejsze.
ps
Znaczy nie szczęśliwy, że mu matka schodzi z tego świata, tylko tak w ogóle szczęśliwy swoją pełnoletnością 😀
dobranoc
…branoc

Serdecznie współczuję wszystkim ledwie dychającym… i… zapraszam do mnie. W porywach było 27°C z przyjemnym wiaterkiem. Koło siedemnastej przeszła delikatna burza, co się wiąże, oczywiście, ze spadkiem temp. do 18°, a teraz jest jedynie dwanaście…
Spokojnej, dobranoc
Szczęściara…
Wróciliśmy z objazdu parków. Na lipę troszeczkę za wcześnie. Kwiaty są w pąkach… Ale co połaziliśmy i nacykaliśmy się, to nasze
Cały czas chodzą chmury… duchota taka, że można się ugotować na twardo. Gdy weszliśmy do domu miałam wrażenie, że jest w nim chłodno. Popatrzyłam na termometr… 25C!!! Czyli aż tak chłodno to nie jest
Dobrze, że wczoraj otwieraliśmy okna i chłodzili mieszkanie. Teraz mamy jak znalazł 
Może i tak, tylko to przecież nie przeszkadza w wyjściu z samochodu i posiedzeniu choćby w cieniu na ławeczce
Ale każdy jest inny i ci panowie żadnego przestępstwa nie popełniali. Obowiązku chodzenia po parku nie ma 
Pogoda okropna
W pierwszym parku, do którego zajechaliśmy spotkaliśmy dwóch facetów siedzących w samochodach. Okna co prawda mieli otwarte, ale i tak nie wiem jak mogli tam wysiedzieć. Jeden słuchał radia, a drugi czytał gazetę… Popatrzyliśmy na nich z politowaniem. Co to za moda? Jechać do parku i siedzieć w samochodzie. Małżonek doszedł w końcu do wniosku, że może panowie uciekli z domów przed żonami, żeby sobie odpocząć i poleniuchować
Tolerancyjna dzisiaj jesteś!
Może i tolerancyjna
Chociaż… staram się ćwiczyć opanowanie… miałam szczerą ochotę wziąć za fraki i powyciągać ich z tych samochodów
Opanowałam odruch i wytłumaczyłam sobie, że to nie jest moja sprawa. Jeśli chcą się dusić w samochodach, to niech to robią… I chociaż nie rozumiem takiego postępowania, nie chcę próbować naprawiać całego świata


Małżonek piecze pizzę na kolację, burze latają, deszcz leje, grzmi – same przyjemności
Nie będę brała do głowy czyjegoś dziwnego zachowania!!!
Jo chciała na dobranoc Sarah Brightman – oto jest jej uroczysta pieśń.
Słuchając jej mogę się wytłumaczyć truskawkowymi zajęciami ?
Rano obejrzę śliczne zdjęcie Mirelki .
Dzień był ciężki, przedburzowy, teraz pada i jest lepiej…
Nie musisz się tłumaczyć Wiedźminko


Chyba każdemu real jest ważniejszy niż komputer
Przed burzą padłam jak kawka. Normalnie mnie kładło i zasypiałam na stojąco. Jeśli miałaś podobnie, a musiałaś zająć się truskawkami, to serdecznie Ci współczuję.
dobranoc
Dzień dobry
Przyszłam się przywitać i zaraz uciekam. Odezwę się około południa, jak już się rozpakuję i urządzę na miejscu.
Przyjemności
Miłego dojenia kur i udanego wyjazdu, Bożenko
Witaj Poranna… wydoisz świeże jajka?
Jajek się nie doi, tylko wybiera z gniazda. Doi się kury żeby dały mleko. Przecież
chyba każdy lubi ptasie mleczko, no nie?
Pół nocy grzmotów. No chyba są jakieś granice???
Kawy… nie można 🙁 Megamigrena a dziś 16 osób na obiedzie 🙁
Trzymaj się Jo!!! Jakoś to przetrwasz…
Jak zawsze 😉
Bo ja generalnie jestem taki Przetrwalnik 😀
Jak się uda to jutro na blogu będzie relacja… Oj, działo się… Jak zwykle.
Jo. mam nadzieję, że będzie ciekawie. Tylko ta migre
na… brrrr
Jeden z moich znajomych mówi, że jest twardy jak stonka
i tak myślę, że tych „stonek” jest tu trochę więcej 
Dzień dobry !
Mirelko, rewelacja, a suseł lamparci na absolutny medal ! Co za przyjemność oglądać popijając kawę. Tylko mi wystygła, bo się
zagapiłam
Dzień dobry Wiedźminko

Mnie też ten suseł się podobał. Jak się do nas przyzwyczaił, to podchodziliśmy do niego na dwa kroki i nie uciekał. Lubię taki kontakt z naturą
Jedna z moich znajomych mówiła, że nie powinnam była karmić tego susła, bo wyrządzam mu krzywdę. Ale nie jestem przekonana… Ziarenka są zdrowe dla zwierzątek, to nie jakaś żywność przetworzona…
Dziś ciąg dalszy truskawek, tym razem , po koniturach i zamrażaniu – pierogi. Kto reflektuje ?
Marna byłą ta wczorajsza burza, dwa razy łupnęło, aż się szyby zatrzęsły i trochę popadało na biedną, wysuszoną trawę. Ale powietrze rześkie i da się miło żyć…
za to o trzeciej nad ranem Migotka urządziła awanturę małej kotce. Wrzask
obudził i Ami i mnie…. a koty się pochowały po kątach.
Czyli masz roboczą niedzielę, Wiedźminko… a jeszcze po nocnej awanturze… współczuję
Witajcie!
Kolejny gorący dzień…
Witam z głębokiej wsi! Już jestem na miejscu, kury gdaczą, koguty pieją, szczeki pieskają… Ups,miało być pieski szczekają… I jakiś ptaszek, chyba dzwoniec wycina na drzewie. A ja siedzę przed domem i wsłuchana w te odgłosy, włażę na Wyspę
Witaj Bożenko
Bo przecież świergot ptaszków nie przeszkadza 
Jak miło tak siedzieć w ciszy
” Pieją kury , pieją , bo nie ma koguta ! ” .Szanowna Wielkopolanko ! W Polsce już nie ma zapadłych wsi . Owszem , są ciche , urocze zakątki , ale i tam ( mam na to dowody ) są elementy wielkiego świata : Energia elektryczna , łącza telefoniczne i komputerowe i wreszcie cały galimatias satelitarny . Zatem nie narzekaj , a kup gdzieś po drodze koguta , bo bywa , ze na dzisiejszej wsi pieją , ale właśnie KURY !!!
Kur zapiał, Maxiu – toż ta wieś Bożenki jest głęboka, ale nie zapadłą!
No macie rację, to nie jest zapadła wieś, skoro nawet jest internet.
Ale głęboka, tak. Autobus jedzie raz dziennie i to tylko dla uczących się lub pracujących, bo rano jedzie do Środy Wlkp, a po południu wraca. Do kolei jest kilka kilometrów, więc bez samochodu tu trudno żyć.
Niektórzy z braku powyższego podróżują stopem. Ale za to jest cicho i spokojnie
Musiałem trochę podkoloryzować , bo przy pełnej zgodności – nie ma dyskusji . Ale masz rację , głęboka – to nie zapadła , chociaż gdy zapadlina jest głęboka , to jak będzie ??
Tyle, że tu nie ma zapadlin… Ni tych pagórków leśnych…Wszędzie równina 🙂
W ubiegłym roku w maju ,objechałem parę wsi na wschodniej granicy, w pobliżu Puszczy Białowieskiej . Przecierałem ze zdumieniem oczy , widząc obiekty na wsiach , jak z filmowych bajek . Myślę , że często nie zdajemy sobie sprawy , jak zmienił się świat , który utrwalił się w naszej pamięci . Pozdrowienia dla mieszkańców i Ciebie w tej głębokiej (?) Wsi ….
Dziękuję za pozdrowienia

To prawda, świat się zmienia. Kiedyś jadąc na wschód, widziałam domy pod strzechą. Nie wiem czy jeszcze są takie, czy tylko w skansenach.
Na pewno są wsie bogate, ale też i biedniejsze. Wszystko zależy kto w nich mieszka, bo może te domy służą jako domki letniskowe?
Dzień dobry z mokrego Franklin Park

Wczoraj lało i grzmiało, dziś tylko leje. Znowu pozalewa ludziom domy
W Tbilisi ( Gruzja ) po nocnej ulewie ,woda rozwaliła konstrukcje Ogrodu Zoologicznego i zwierzęta wydostały się do miasta .Telewizja pokazywała niedzwiedzia na balkonie jakiegoś domu , błąkającą się czarną panterę i inne zwierzęta w tym niektóre już nieżywe . Makabra i bezradność mieszkańców . Wsi spokojna , wsi wesoła ….
Niesamowite! Nie widziałam tego, może wieczorem pokażą. Biedne zwierzęta…
Onet podaje informację o wydarzeniach po ulewie w Tbilisi .Są ofiary wśród ludzi i makabryczne wydarzenia ze zwierzętami z ZOO .
Widziałam
Dobry wieczór i… dobranoc…
PS Nie jestem pewna czy żyję… Do jutra przejdzie (?)
Czyżbyś miała kaca, Skowronku? Przejdzie…
Ja też się już pożegnam. Dobrej nocy życzę i udaję się w objęcia Morfeusza…
Ave Jove, cocta te salutant!
Prawie wszyscy już poszli spać, więc ta dobranocka będzie na poranek !
tkowo wcześnie też idę spać .
A ja wyją
Dobrej nocy i sza…
Dzień dobry
Słucham dobranocki i rzeczywiście, pieją kury, pieją… za oknem też 
Dzień dobry
To znaczy… on bardzo ładnie śpiewa, ale nie wiem czy się go mile słucha przed świtem 
U mnie nic nie pieje, ale zawsze przed wschodem słońca drze się drozd wędrowny
Idę spać
U mnie już północ, a rano do pracy
Trochę się zasiedziałam pisząc drugą część z naszego „miodowego weekendu”. Może tak na czwartek będzie gotowe 
O ile komuś poniedziałek może być miły 
Miłego poniedziałku życzę
Ooo – dla mnie poniedziałek to ratunek! Przynajmniej dopóki nie zaczną się szkolne wakacje.
Dzień doberek!
Wakacje już za dwa tygodnie. Dla dzieci radość, dla rodziców nie zawsze
Nawet mi nie przypominaj…
Nie macie pojęcia, jak zazdroszczę ludziom, których dzieci wyjeżdżają na kolonie, czy obozy. Albo do dziadków. Albo gdziekolwiek. BEZ rodziców. Chociaż na tydzień. Jeden tydzień w roku. Cholera – weekend! Jeden weekend! Raz na osiemnaście lat!
Tak, chyba się jeszcze nie obudziłam i tak sobie bredzę.
Witajcie!
Ależ w nocy hałasowali tam nad nami! Imprezę jakąś mieli, czy co?
Ale jeszcze Wam pohałasują dzisiaj

A tu cisza…
Wsi spokojna, wsi wesoła…
Miło tu…
Dzień dobry. Wróciłem, chwilkę pospałem (w pociągu tak sobie się śpi, nawet na miejscach leżących) i już jestem na Wyspie.
Jako miłośnika fortyfikacji zaciekawiła mnie ta betonowa ściana, usiłowałem znaleźć Miralkowe jezioro na Wikimapii, bo tam użytkownicy czasem oznaczają i wyjaśniają, co to za obiekty, ale albo to nie to jezioro, albo jednak nikt nie wiedział, co to za ściana. Może Autorka by wyjaśniła, czy to to miejsce? W sensie jeziora? I gdzie by mogła być ta betonowa konstrukcja? (http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/wikimapia.org/search/?q=kettle%20moraine#lang=pl&lat=43.652907&lon=-88.213027&z=14&m=b)
Zdjęcia fauny jak zwykle bezkonkurencyjne, suseł lamparci przeciekawy, skulony i z napchanymi polikami wygląda jak chomik, ale jak się wyciągnie na długość – prawie jak łasiczka!
Czy nadobniczki drzewne są jakoś spokrewnione z jaskółkami? Bo w pierwszej chwili myślałem, że to wyfraczona jaskółeczka.
Co do dziwonii, to kolejny dowód na to, że coraz więcej gatunków staje się synantropami – przystosowuje się do mieszkania i życia w pobliżu ludzi. A nawet, jak widać, wykorzystuje w tym celu ludzkie konstrukcje.
Dzień dobry

Nam też wydał się cudny i przeciekawy, dlatego ma aż tyle zdjęć 
Camping był nad Ottawa Lake, a teren po którym chodziliśmy nazywa się Scuppernong Springs Nature Trail, czyli po drugiej stronie drogi ZZ (licząc od campingu). I jak popatrzysz na mapę, to mur był w miejscu gdzie rzeczka Scuppernong jest najbliżej takiej rynny wodnej (kanału?). Na mapie to cienka niebieska kreska idąca z północy na południe (czy jak wolisz odwrotnie – z południa na północ 😉 )
Nadobniczka drzewna jest z rodziny jaskółkowatych, czyli się nie pomyliłeś.
Człowiek niszczy środowisko zagarniając coraz większe tereny pod zabudowę. Ptaki, a także zwierzaki, albo się przystosują, albo muszą wyginąć. Dziwonia jak widać się przystosowała
A z tego co zauważyłam, suseł lamparci podoba się wszystkim
Aha, jeszcze a propos synantropów, weekend spędziłem w mieszkaniu, które przez parę miesięcy stoi puste, w związku z czym balkon objęły w posiadanie gołębie – możecie sobie wyobrazić, jak wygląda (w sensie zabrudzenia odchodami 😛 ). Przez cały weekend wytrwale przeganiałem gołębie z balkonu, a one wytrwale siadały na latarni naprzeciwko, żeby wrócić na balkon, jak tylko się „uspokoi”. No i pewnie od dzisiaj już znowu rządzą…
A tak wyglądają gołębie na latarnianej emigracji, które za chwilę przylecą na balkon:
Możemy sobie wyobrazić jak ten balkon wygląda, Mistrzu Q
Ale Bożenka ma rację, niepotrzebnie je wyganiałeś, przecież i tak tam wrócą. A może zbudowały na nim gniazda? I dlatego tak uparcie wracały? Muszę też przyznać, że prędzej bym się starała z nimi zaprzyjaźnić, niż je gnała… no ale wiadomo… ptasiara

Jestem oburzona! Gołębie zajęły pustostan, uważają go już za swoje mieszkanie, a Ty je stamtąd wyrzucasz… Jak można!
A ja mam – z czystej ciekawości – pytanie: czy Kettle moraine to jest kocioł morenowy czy tylko mi się wszystko kojarzy?
W zasadzie nazw własnych się nie tłumaczy, ale wygląda, że masz sporo racji – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/en.wikipedia.org/wiki/Kettle_Moraine
Z tym że jakby tak rozbierać nazwę na czynniki pierwsze, to chyba odwrotnie – morena kotłowa, albo też „z licznymi kotłami”. Rodzice będą za parę dni z powrotem w Polsce, to zapytam.
Ja bym obstawała przy tej morenie kotłowej…
Mnie się to z czajnikiem kojarzy 😀 Ale ja mam takie kuchenne skojarzenia często.
Kociołek to kociołek – może być i czajnik. Ale skąd w kuchni moreny? Lodowiec wypłynął z lodówki, a potem się cofnął?
Znałam kiedyś Włoszkę o imieniu Morena… Może to o jej kuchnię chodzi? I jej czajnik?

Piękna Włoszka imieniem Morena

morenowy krajobraz odmienia:
stromo piersi się piętrzą jak wzgórza,
niżej kocioł się piękny wynurza…
I to wszystko w czajniczek się zmienia?
Bez komentarza
Ooo, a ja taki nielimeryczny ostatnio, a tu taki piękny limeryk, aż by się chciało odpowiedzieć…
Nawet nie starałam się „rozebrać” tej nazwy. Na tym terenie wiele miasteczek ma jakieś indiańskie nazwy, bo czasami można sobie na nich język połamać
Mnie najbardziej rzuciła się w oczy nazwa Oconomowoc, Chenequa, Nashotah i Pewaukee. Rozśmieszyła mnie nazwa jeziora w pobliżu – Nagawicka Lake
Pomyślałam, że to powinno być „Nagiwicek”, ale nie będę się czepiała szczegółów

I nazwa tej rzeczki, o której wspomiałaś – Scuppernong – też brzmi indiańsko.
Tam jest cała masa takich dziwnych nazw. Od razu widać, że to tereny na gęsto zasiedlone przez Indian. Kiedyś opracowywałam ten temat, czyli wyszukałam Indian, którzy zamieszkiwali Wisconsin i Illinois. Było to potrzebne Majeczce na wystawę jej zdjęć. Tu jest lista tych największych i najbardziej znanych. Ale chyba nie aż tak znanych w Polsce 😉


Menomini, Kickapoo (pl. Kikapowie),Lisy(„ludzie czerwonej ziemi”, ang. Fox),Odżibwejowie lub Czipewejowie (ang. Ojibwa, Ojibwe, Ojibway, Chippewa),Potawatomi, Saukowie, właściwie Osakiwugi (ang. Sac), Winebagowie. W Polsce szerzej znane są chyba tylko Lisy (Fox) i Saukowie.
Także chyba mało dziwne, że aż tyle nazw jest indiańskich
Mogę jeszcze dodać, że szczep Czipewów (czy Czipewajów?) mieszka w Wisconsin i ma swoje kasyna i jakieś inne biznesy. Czyli ma się całkiem dobrze:))))))))
Otóż w dzieciństwie czytałem pasjami książki o Indianach, nie tylko trylogię Szklarskich o Dakotach (Siuksach) z prerii, ale także trylogię Jana Longina Okonia o Tecumsehu i powstaniu konfederacji Indian znad Wielkich Jezior przeciwko Brytyjczykom. Jak wymieniłaś te nazwy plemion, to mi coś znajomo zadźwięczało – w powieściach JLO te nazwy się właśnie pojawiają!
Ba! Dzięki tym książkom potrafimy wymienić więcej nazw plemion indiańskich, niż zamieszkujących dawniej ziemie obecnej Polski…
Hm, a czy ktoś poza Kraszewskim (dla mnie trudno wkaszalny autor, sorry) pisał takie powieści o plemionach zamieszkujących dawniej ziemie obecnej Polski? Chyba nie trafiłem na takiego autora.
Może to jest nisza do wykorzystania?
Lecę do pracy


Miłego dnia Rodacy!!!
Poprzednia noc, spędzona w pociągu, była jednak męcząca, więc się już pożegnam, jednak nie bez dobranocki.
Peter Gabriel co jakiś czas powraca z muzyką jeżeli nie genialną, to na pewno wybitną. Jednym z jego genialnych albumów jest „So” z 1986 r. Tę płytę miałem na (pirackiej, ale nieźle wydanej) kasecie i słuchałem swego czasu (początek studiów) na okrągło.
Z tego albumu duet z Kate Bush – „Don’t Give Up”, czyli „nie poddawaj się”. Być może nie jest to najlepszy utwór, ale z pewnością najbardziej kameralny i przytulaśny. Nie tylko w związku z teledyskiem.
Snów o tym, żeby mimo wszystko się nie poddawać.
Ależ trafiłeś mi dzisiaj idealnie! Dokładnie takiej agitacji, znaczy MOTYWACJI, potrzebowałam!
Dzięki.
Ładny wieczór i nawet dość ciepły. Ale patrzałki mi się kleją, Czas do spania.

Zatem i ja – w ramach nie poddawania się (np. presji) idę spać.
Dobrych snów, Wyspo!
Dobranoc…
Padam na dziób
Także chyba też się udam w stronę łóżeczka 


Miłego wtorkowania
A praliny, żeby osłodzić dzień już od samego rana
Dzień dobry
To już wtorek? 
Dzień dobry
U mnie prawie 
I tak się mijamy
Miałam iść spać, ale się nie da. Chicagowska drużyna hokejowa wygrała Puchar Stanleya i petardy huczą jak dzikie. Małżonek śmieje się, że dziś Chicago będzie pijane, a jutro wielu nie pójdzie do pracy, bo nie zdążą wytrzeźwieć
Znowu część ulic podtopionych, a nawet drobne tornada latały. U nas pojawiła się woda w piwnicy. Całe szczęście tylko szczątkowo. Mam wrażenie, że żaden z sąsiadów nie używa pompy i tylko u nas działa. A system odwadniający jest wspólny… Jak tak dalej pójdzie będziemy musieli kupić nową pompę, bo ta już nie wyrabia 
W telewizji na wszystkich programach jest tak zwane „breaking news”, czyli przerwane wszystkie wiadomości, bo wszyscy mówią tylko o tej wygranej. Jakoś trochę na bok zszedł dzisiejszy deszcz. Nawaliło tej wody!!!
Czyli pompujecie za wszystkich…
Żeby nawet programy przerywać i tylko o tym mówić?
Amerykanie, to jednak zwariowany naród… 
A tego hokejowego szaleństwa nie rozumiem. Czy wszyscy w Chicago są kibicami?
Witajcie!
Szaleństwo hokejowe w Chicago niewiele się rożni od szczytowych szaleństw związanych z polską piłką nożną – gdy ta wygrywała…
Można się z tym zgodzić, chociaż u nas nie przerywają z tego powodu programów. Mnie jest dość łatwo ten temat omijać.
Heloł

Kaaawyyy
Całą noc przychodziły mi powiadomienia o niedoręczonej wiadomości. W sumie od 3 dni chyba już setka. Nic nie pomaga – ani czyszczenie antywirusem, ani zmiana hasła do konta. Normalnie masakra…
A, oczywiście ja żadnej wiadomości nie wysyłałam…
Teraz zaparzam kawę i idę do ogrodu. Szkoda pięknej pogody, żeby siedzieć w domu.

Komu jeszcze?
Dzień dobry, kawa będzie ze wszech miar przydatna! Już się dosiadam z filiżanką.
Takie powiadomienia jak u Jo, to potrafi być ciężka zaraza. To plus SMS-y lub połączenia z nieznanego numeru… Nic, tylko blokować. Ale powiadomień o niedostarczonej wiadomości chyba nie idzie zablokować, bo to systemowe?
Na to wygląda. Cholery można dostać, bo one przychodzą co pół minuty. I nie wiadomo, jak to zablokować!
Załóż sobie na skrzynce filtr, który będzie te wiadomości automatycznie usuwał lub przenosił do folderu pt. „Spam”…
Ale jak?
Poczekam chyba aż małżonek wróci z roboty… Ja jestem bezsilna.
No dobra – skończyłam opis urodzinowych zmagań. Jakby kto chciał – to jest już na blogu. Tylko nie spodziewać się cudów! Ostatni weekend wyprał mnie z weny.
To ja zmykam do pracy na dłuższą chwilę. Będę wszakże zezował rozbieżnie na Wyspę…
Dzień dobry ! Jo ? A dlaczego nie ma opisu na Wyspie? My też składaliśmy Jubilatowi życzenia !
Dzień dobry

Przeczytałam, napisałam i się TAM nie umiałam zalogować, żeby opublikować
No to dalej zasuwam… do roboty

PS Aaa… nie można, również, opublikować na Wyspie???
Witaj Skowronku ! mamy ten sam pomysł
Popieram!
Iśmy w jednym czasie pisały
Witam Wyspiarzy ja też od kilku dni nie mogę się na tych ”Szkicach w Necie zalogować” – myślałam że to mój problem
a tu okazuje się ogólny
-trzymaj się JO 
Moment – Wy chyba nie chcecie, żeby ja to TUTAJ wrzuciła???
Co stoi na przeszkodzie?
Otóż to. Też jestem tego zdania. Mogłabyś zbudować tym nowe pięterko
W sumie…
Proszę uprzejmie – pięterko stoi.

Mam tylko takie pytanie: po cholerę ja ten nowy blog zakładałam?
Podaj proszę linka do tego blogu, bo gdzieś mi się zapodział
szkicewnecie.blogspot.com
Link jest w „Tam bywamy” – jako „Dynamiczna Jo”
Słuchaj starszych – mniej będzie zdziwień!
Jaaaasneee
A to chyba już wcześniej zostało wyjaśnione

Dzięki bardzo