(…) I jechałem przez całe Chiny krzepiąc się nadzieją, że spotkam na końcu chińskiego towarzysza-alkoholika. Początkowo ciągle o nim myślałem, starając się sobie wyobrazić to historyczne spotkanie. Wreszcie zupełnie o nim zapomniałem.
Jestem po paru tygodniach w Szanghaju. Proszą nas na uroczyste przyjęcie. Idziemy bez złych przeczuć, oswojeni wielotygodniową rutyną. Wchodzimy do gigantycznej Sali, w której kotłuje się parę tysięcy identycznie ubranych Chińczyków.
I nagle widzę ze zdumieniem, że po drugiej stronie Sali ponad głowami rodaków jakiś uśmiechnięty Chińczyk daje mi przyjazne znaki.
Oglądam się w lewo, w prawo. Może to do kogoś innego skierowana jest ta manifestacja? Nie, wyraźnie do mnie. Bez mała całusy mi posyła przez olbrzymi salon.
Wreszcie oficjele przyprowadzają go, a on bierze mnie w ramiona, ściska czule, całuje po słowiańsku w usta. Czymś od niego jedzie, co znam dobrze z Warszawy, wzrok ma mętny, krok chwiejny. To jest ten Chińczyk- alkoholik. Jedyny alkoholik w całych Chinach.
Czekałem na niego przez trzy tygodnie i on czekał na mnie cierpliwie.
Teraz prowadzą nas jak bokserów na ring. Moi sekundanci polscy dodają mi ducha. Ale ja ducha nie potrzebuję. Zmiotę z ringu tego chudziutkiego mikrusa chińskiego. Nie takich już obalałem. Mam na rozkładzie Stawińskiego, Zdzisia Maklakiewicza, Himilsbacha. Mam też kilku Rosjan.
Siadamy do stołu otoczeni tłumem podnieconej gawiedzi. Grzecznie uśmiechnięty oficjel nalewa mnie szklankę małtajki, nalewa taką samą mojemu rywalowi, który również uśmiecha się grzecznie, ale ta grzeczność nie jest chińska, jest europejska albo raczej środkowo- i wschodnioeuropejska, grzeczność, jaką widuje się nad ranem na Dworcu Głównym albo na Zieleniaku.
Salutujemy się szklankami jak szermierze szablami. Ja wlewam swobodnie swoją w doświadczoną gardziel. On też, choć jakby się lekko zakrztusił. Ale to tylko zmyłka. Nie wolno dać się nabrać. Już znowu się uśmiecha ni to chińsko, ni to europejsko.
Druga runda. Poszło mi dobrze. Chińczyk niby od początku trochę słabszy, mniejsza waga, prymitywniejsza technika, jednak ustał bez trudu.
Trzecia szklaneczka. Idzie, ale bez smaku, bez przyjemności. To jednak wysokoprocentowa benzyna, a nie czysta wódka. Jakby cień niepokoju przemknął mi przez czujną głowę, jakby pierwsze przeczucie zwątpienia. Nie okazuję jednak po sobie kryzysu. Uśmiecham się do stołu, markuję zainteresowanie przekąskami. Jakieś paniczne myśli zaczynają latać po huczącej od przeciągów głowie. Chińczyk z tym samym uśmiechem, uśmiechem, do diabła, nic nie oznaczającym, patrzy nam mnie tak, jak patrzył na początku. Tak, to koniec. Raz trzeba przegrać. Pierwszy raz w życiu. Dobrze, że na końcu świata.
Więc unoszę się niezdarnie z krzesła, bo chcę powiedzieć, że umieram. Podnoszę się bardzo długo i w tym rozciągniętym do wymiarów nieskończoności błysku chwili żegnam siebie, swoje zuchwałe życie, swoją żonę, co nieświadoma tragedii pochyla się nad kolebką dziecka
w dalekiej Warszawie, żegnam swoje ideały, żegnam delegację kinematografii polskiej i nagle lecę plecami w czarną otchłań wypełnioną oparami benzyny jak atmosfera Wenus.
Budzę się z niebytu w czyściutkim, schludnym pokoju hotelowym. Błyskawiczny skok, o ile umarłe ciało mogło na to pozwolić, więc błyskawiczny skok do ubrania. Jest, leży na komódce ślicznie uprasowane, złożone w kosteczkę. Szukam rozpaczliwie śladów walki, przewróconych sprzętów, pomiętej pościeli. Nie, tylko cudowny, pedantyczny szwajcarski porządek. I ja śliczny, zadbany, w wykrochmalonej piżamie zapiętej pod szyją. Piękniej nie budzi się do życia nawet Janusz Majewski (reżyser filmowy) albo sam Artur Sandauer (profesor, krytyk).
Żaden Chińczyk do końca podróży nie wspomniał słowem, nie uczynił aluzji dwuznacznym uśmiechem, nie nawiązał mimiką do wydarzeń tego tragicznego wieczoru. Chińczyk-alkoholik zniknął również z powierzchni ziemi, jak zły duch ginie ze wschodem słońca. Nieśmiało, ogródkami, dookolnie próbowałem przepytać o ten dziwny incydent. Mili gospodarze chińscy uśmiechali się ze zdziwieniem, nie rozumiejąc, o co mi chodzi. Zacząłem coraz częściej myśleć, iż to był po prostu zły sen, jeden z tych złych snów, jakich mamy za sobą tysiące. Ale dlaczego jeszcze dziś dostaję zawału serca, gdy poczuję zapach benzyny, woń tajemniczej wódki Najdalszego Wschodu? Dlaczego zacząłem starzeć się, gnuśnieć i smutnieć?
Kogo w tej chwili zezwierzęcasz, drogi przyjacielu, Chińczyku-alkoholiku?
( fajowa zazulka!)





Dzień dobry

Długo mnie nie było?? Nooo może troszkę
Nie wyalienowałam się, że tak se nadmienię 😀
Zatem, na przywitanie, wybrany fragmencik ulubionego pana Tadeusza K. z Kalendarza i klepsydry 😀
Witaj Świergotko – pana Tadeusza mi ” przywróciłaś”…tak dawno nieczytanego….
Jak mnie cosik najdzie, to… otwieram, na którejś tam stronie, i czytam z uśmiechem lub /bywa/ z łezką w oku.
Zamówiłam „Pamflet na siebie”, Pan Tadeusz nazwał tę publikację „gęstym strumieniem świadomości (…), której kłania się zacny doktor Alzheimer”.
Ten fragment, przepisany z książki, leżał na moim kompie – pewnie ze cztery lata… a może i dłużej
Lubię pióro, nieodżałowanego, Pana Tadeusza K. 🙂
No to


Rododendrony pięknie kwitną i złotokap zaczyna! Wiecie??
A za sprawką Wiedźminki wpadłam wczoraj w nastrój… hmmm… Posłuchajcie sami….
„I…ciebie tu nie ma…”
Ja nie tracę nadziei, że jeszcze tu będzie
Rumak?
” Chciałabym… chciała…..”
Ja też, ale miałam na myśli Wiedźminkę, którą teraz serdecznie witam po dłuższym niebycie
” ja nie odchodzę kiedy trzeba ….”
Optymistka – nie odchodzi … na czyjeś szczęście ??
Śliczny utwór … uwielbiam teksty pani A.O….ale to już wiecie
O tak… i teksty i melodie, takie bliskie:)
A tera biorę się za pakowanie farszu w liście młodej kapustki
zostawiając Państwo z Chińczykiem (?) eee chyba z Panem Tadeuszem 😀
Do popotem… 😀
Witaj Skowronku
Miło Cię znów widzieć 
Witaj Poranna Pani

Kłaniam się uniżenie
Witaj Poranna
… znowu gdzieś w wojażach czy w domu ?
Witajcie Kochane,
na razie w domu. Wyjazd mam 13 czerwca na ok. 10 dni.
Ale stamtąd też będę pisać
Sie wie!! Musi!!!
Nie ma innej opcji, tym bardziej, że będę tam sama.
Znowu zatrudnili Cię do dojenia kur???

Ktoś je musi doić, jeśli wyjeżdżają na wczasy
Księżniczko!! Widzę Cię

Księżniczko…. nie chowaj się tak nieś
miało ! Skowronek Cię i tak wypatrzy….
Bo z góry lepiej widać
Kamień z serca, że Ja Ciebie również
Dzień
dobry ! Złoto- zielone pola, złoty złotokap i rózowy tamaryszek. Ślicznie na tym świecie, aż Skowronek zaśpiewał…. i zuchwale mnie obudził.
Będzie mu to darowane 
na ten raz
Ale niech się nie waży…?
Schudła!!!

Tak nie pomyślałam…
I za mnie, bo się odchudzam, a właściwie odtłuszczam. Przecież nie mam za dużo chudego, tylko tłustego
O! i za mnie też, bo roweruję i roweruję, a efektów brak
A trzymam, trzymam, tylko nie zapominajcie o niezawodnej diecie
M.Ż.
Głodówka też nie daje efektów. Dieta M. Ż. jest dobra, ale stosowana często. Minimum 5 posiłków dziennie.
Nie mam tamaryszka!! Bo mi go pięknookie wtranżoliły
…Usiądź przy mnie blisko, miła,
Spójrz mi w oczy aż do głębi,
By w twych oczach się odbiła
Zamieć, co się we mnie kłębi…. (S.J.)
Jesienin? niemożliwe, że tak długo o nim nic nie było…..
Wszystko przed nami 😉
…Skąpiej dziś pragnienia swoje mierzę.
Życie moje! Czym za złudą gonił?
Jakbym rankiem w szumach wiosny świeżej
Przecwałował na różowym koniu…
Piękne i smutne, strofy Sergiusza są….
Na tym świecie jam tylko przechodzień,
Więc wesołą machnij mi ręką –
Nawet księżyc jesienny, gdy wschodzi,
Tak przyjaźnie świeci, tak miękko.
Ale za to złotlin dał w tym roku czadu!! I pigwowiec się odradza po przesadzeniu
Taki mam widok z okna 🙂
nnnno…. troszkę jednak więcej tego ślicznego kwiecia i delikatnych listeczków 🙂
Śliczny, a o nazwę mogę poprosić
Mało się znam, jako że dopiero raczkuję z i w ogrodzie 
To jest tamaryszek Księżniczko… ten, który Skowronkowi sarenki wrąbały
Przychodzą i się częstują bez zaproszenia? To nieładnie z ich strony
Mają w nosie co ja o nich myślę! Rozbestwione okropnie!
Aaa… ostatnio i lis zagląda, ale ten tylko do psiej miski
Tamaryszek… poczytałam o nim, spory ale piękny 🙂 Muszę koniecznie kupić 🙂
Wiosenne, słoneczne dzień dobry



I co ja mam powiedzieć?? Najlepiej chyba to, co czuję
Serce radosne … bo przecież bez WAS wiosna by tak nie smakowała
PS. Ukratku… nie zapomniałam o Was…tylko, że tak powiem kolokwialnie real daje bardziej niż bardzo w kość 😉
Witaj Wiedźminko
wierzyłam, że jeszcze będzie możliwość Was ucałować 
Śliczna nasza – pomilczeć do siebie – przecież i Ty to znasz ?
Oj… znam i to doskonale. Czasem jest taka potrzeba
Wiosna wróciła, czary, ptaszęta i księżniczki wystawiają stopy do słońca
A „Chińczyki trzymają się mocno”…
… a buźki chowają
pod kapeluszem 🙂 Witaj Pszczółko !
No pewnie, opalenizna znów niemodna!
mmmmm…. czekoladki bywają smakowite…
chyba szkoda, ze nie lubię 🙂
No i zrobił się nam babiniec. A gdzie ci mężczyźni?
DzięDybry:)) Wyspiarzom :)))
Witaj Stateczku

Jeden już się znalazł, może i reszta się obudzi
Łooo i dobre wiatry Stateczka przywiodły
Dzieńdoberek 😀
Witaj Stateczku z pomyślnym wiatrem
Panią Sylwię lubię … bardzooo
Witajcie!

Wczorajsze spotkanie towarzyskie przeciągnęło się tak długo, że na Wyspie już lampkę zastałem po powrocie. Za to dziś mnóstwo radości! Jak miło was znów widzieć, dziewczęta!
„Pojawiam się i znikam…”… ale chyba nie na zawsze:)
Józek! Nie daruję ci tej nocy!
Też się cieszę!
No to romantycznie póki wiosna trwa
Zdolna ta Edytka, prawda ?
Zdolna, a najlepiej wykonuje hymn Polski
Kobiety są wyjątkowo uzdolnione . Zdarzyło mi się kiedyś zabalować z okazji jednego z naszych świąt państwowych w dużym , euroazjatyckim mieście . Oprócz mleka , piło się wszystko . Na zakończenie, spadł na mnie obowiązek odwiezienia do domu , jednego z oficjeli . Odwiedziłem kilka adresów , ale pod żadnym nie przyznawano się do znajomości z towarzyszącą mi osobom . Przypadek sprawił , że spotkaliśmy w miejscowym parku żonę biesiadnika i wtedy sprawy potoczyły się błyskawicznie .Bez oporów skuła po mordzie swojego męża , mnie się dostała wiązanka słowna , a mąż cholera jakby wytrzeżwiał !!! .Co kraj – to obyczaj..
Zgadnę? To było w Moskwie?
Nie podaję nazwy miasta , aby kogoś nie urazić , ale masz rację
To nic nie haniebnego, wszędzie się może zdarzyć
Witaj Maksiu
! „Za każdy swój dobry uczynek słusznie ukarany zostaniesz ?” – ma sens to przewrotne porzekadło 🙂
Z moich obserwacji i osobistego doświadczenia wynika , że na alkohol nie ma mocnych głów , a decyduje kultura biesiadnika . Masz rację , czasami dostaje się przykre podziękowanie , ale życie było by diabła warte ,gdyby nasze zachowanie było tylko racjonalne , a nie emocjonalne . Przecież nie było by poezji !
Spierałbym się Max, potrafię wypić litr wódki w dość szybkim tempie i nie zataczam się, nie bełkoczę i nie nosi mnie po całej dzielnicy, a to nic bo mój 83 letni ojciec potrafi mnie bez trudu przepić, to jakaś genetyczna skaza lub zaleta wedle uznania 🙂 🙂
Misiu , masz rację ,ale gdybyś wypił dwa litry , to tez by Cię zmogło . Na tym moim zdaniem polega kultura picia , że pijący powinien znać swoje możliwości . To prawda , że są osoby mogące wypić dużo i są normalni i tacy , którzy patrząc na butelkę po wódce ,są już pijani
Mam zawsze przerąbane Maksiu, bo zawsze włącza mi się „dobry samarytanin” co doprowadza do szału moją babę i zbieram trupy na pobojowisku, wyciągam spod stołów, okrywam kocykiem, niosę do taksówki, takie tam sprawy porządkowe 🙂

Niby Misiek, a serce gołębie
Nio 🙂 Lubię bliźnich swych 🙂 🙂
Święty człowiek… Po prostu janioł…
No daleko to by mnie skrzydła nie uniosły, jak tą gąskę na Śląsk i w dodatku nie znam żadnego Jaśka, to co miałbym tak fruwać po próżnicy zakłócając ruch powietrzny porządnym wiedźmom na miotłach, że o prosiakach i ławeczkach nie wspomnę w dodatku musiałbym się zarejestrować jako statek powietrzny w dodatku mało stateczny o katastrofę nie trudno 🙂 🙂 🙂
Miś
ku, Ciebie przegadać, to jest prawdziwa sztuka !
Daj spokój, niektórzy mówili, że z tego powodu nasi przegrali co mogli, ale ja w to nie wierzę…. aż tacy muzykalni nie są
Ciśnienie pędzi w dół?? Śpię! Z otwartymi oczami! Jeszcze. Zapałek w tym domu, niestety, nie ma
Tu jest podobnie, tylko słońca nie ma
U mnie też się zachmurzyło, chyba będzie padać
Ale ciśnienie w normie.
Dzień dobry 🙂 Cudo Skowronku 🙂 Kiedyś miałem okazję na prośbę przyjaciółki [dogadasz się z Ruskimi] oprowadzać wycieczkę matrosów po Muzeum Rybołówstwa w Świnoujściu, skończyło się podobnymi zawodami i niestety to nie był sen, mój pancerny łeb do wódy, okazał się niczym wobec łbów ruskich poławiaczy śledzi 🙂 🙂
O! I Stana tu brakuje! Na pewno dobrą radą by służył
Jakby to nie zabrzmiało, nadeszła moja godzina. Czas się pożegnać, bo przecież jutro święto więc wykąpać się należy…
A potem siusiu, paciorek i spać 

Byle nie pomylić kolejności…
Dobry wieczór! I otóż jestem w domu i na Wyspie.
W drodze powrotnej byłem świadkiem historii bardzo a propos, mianowicie wracałem pociągiem i wagonem bezprzedziałowym, po którym pałętał się młody, cherlawy mężczyzna w stanie silnego upojenia alkoholowego, podtrzymywanego od czasu do czasu z własnych zasobów. Upojenie, z początku niewielkie (młody człowiek hałaśliwie umawiał się przez komórkę z kimś, kto miał go odebrać z dworca w Gdańsku-Oliwie), z czasem narastało, aż w końcu facet w pijanym widzie zaczął zmieniać miejsca, przemieszczając się ze sporym plecakiem, którym potrącał innych pasażerów, aż w którymś momencie walnął go byle gdzie na podłogę i położył się spać na dwóch wolnych fotelach. Zerwał się w Gdańsku Głównym i krokiem równie energicznym co chwiejnym wymaszerował z wagonu i na peron, plecak pozostawiając tam, gdzie leżał. Pociąg ruszył, a samotnym plecakiem zainteresowali się współpasażerowie, w tym ja. Poinformowaliśmy o sytuacji konduktora, po czym skojarzyliśmy wcześniejsze deklaracje młodzieńca, że ktoś będzie na niego czekał w Oliwie. Konduktor z kolei uznał, że można poszukać na peronie umówionej osoby – i faktycznie, znalazł się starszy, zażywny mężczyzna, który nieco się zdziwił, widząc plecak (rozpoznał go z daleka), ale bez pasażera. Nie skomentował sytuacji, ale i bez tego można było rozpoznać, co sobie myśli, a nie były to myśli pochwalne, co to, to nie.
Należy się spodziewać, że pijany młodzieniec, wysiadłszy w Gdańsku Głównym, na drodze do Gdańska-Oliwy zalicza dzisiaj własną wersję wędrówki z „Ulissesa” Joyce’a.
Jeżu kolczasty! Przeczytałeś „Ulissesa”??? Szacunek, próbowałem wielokrotnie i zawsze poległem nawet nie w połowie 🙂 🙂
Nie napisałem, ze przeczytałem. Wiem, o czym jest…
Spróbuj „Finnegan’s wake” – to dopiero hardcore…
Miejmy nadzieję, że zostanie mniej poturbowany…
No, za zachowanie w pociągu należy mu się parę klapsów, przynajmniej od zażywnego starszego pana z Oliwy (ojca lub teścia?)
Jak mnie usilnie przekonywano na forum, danie komuś z liścia w twarz, to zniewaga [JKM vs Boni], fanga w nos to przemoc i agresja 🙂 Niestety nikt nie był mi w stanie wytłumaczyć, czy jak dam komuś w twarz z liścia i urwie mu się głowa przy okazji, to czy ten czyn będzie rozpatrywany w ramach honorowej zniewagi, czy jednak przemocy, taka luźna dygresja 🙂 🙂

Ja sądzę, że w przypadku młodzieńca z pociągu przydałyby się raczej klapsy w część ciała przeciwpałożną do twarzy. Również i dlatego, że starszy pan jednak, jakby nie było, musiał świecić oczami za syna (lub zięcia).
To będzie, Miśku drogi – rozwiązanie ostateczne
Aaa, i oczywiście bardzo się cieszę z powrotu wszystkich dawno niewidzianych Pań!
Witaj Kwaku
…. daleko nie byłyśmy
Dobranocka zatem a propos.
Skoro Mistrz Andrzej Waligórski się pojawia we wpisach, to może i w dobranocce, n’est ce pas?
Nie wiem, kto wykonuje (średnio), ale tekst jest AW, z muzyką Olka Grotowskiego oczywiście. Śpiewało się to czasem przy ognisku dawno temu 🙂
Snów o dwóch ślicznych małych ćwiartkach. Nie piszę czego, bo każdy ma swoją ulubioną truciznę.
Zatem dobranoc państwu – przed dobranocką i przed lampką 🙂
Dobranoc definitywna
A ja się przebudziłam… Na głosowanie. Niestety, tak jak było do przewidzenia, w tym zwariowanym konkursie, Monika – przepadła 🙁

Lampkę mam zapalić??
Może się uda
Dobranoc! Śpiochy 😀 hi,hi… 😀
Zaraz tam śpiochy, jajako czujny czekista prasuję dres, żeby elegancko wypaść w Korpusie Ochrony Wyborów 🙂 🙂
Aligancki masz ten dres, skoro wymaga prasowania

Panie nocny szwendaczu i czujny czekisto 😀
PS Eeee stare emotki były lepsiejsze, te jakieś takie bladolice, o! 😀
Takie mikre 🙁 Kto je nam pozamieniał?!
Ta ruda drze się niczym moje kotki na siebie 🙁
Ruda jest urocza… A te ostre ząbki! Całkiem jak kotka!
No żeby Ruda się nie darła, to tak nie ma.
Ale, jaka wyrazista, Wiedźminko!

Urocza, zresztą
Rekord pobudek pobity. 4.27. Kot. I dalej ze spania nici, bo ptaszarnia zza okien.

Denerwujące… Kota należy wystawić do ptaszarni i uszczelnić okna
I dwa problemy załatwione za jednym posunięciem!
A ile pierza na poduszkę, choćby tylko – jasieczka
Hm… Powiem mu, ale nie wydaje mi się, żeby moja propozycja spotkała się z jakimś wyjątkowym entuzjazmem. On poluje hobbystycznie. Na nornice. A po żarcie przychodzi do domu. Arystokrata cholerny…
ArysKOTrata… 😉
Dzień dobry
Od rana miałam świetną lekturę w postaci relacji z podróży Quacka. Nie wiadomo, wesołej czy smutnej. No bo z jednej strony zachowanie pijaczka było wkurzające, ale z zakończenia tej przygody można się uśmiać. Szkoda, że nie można stwierdzić jak się zakończyła i kiedy ten „młodzian” wytrzeźwiał.
Młodzi, zazwyczaj, szybko regenerują siły 😀
Dzieńdoberek, Bożenko
Witaj Skowronku
Gorzej jeśli sobie jeszcze dolewają 🙂
Właśnie sobie też o tym myślałem. Ale tak niedookreśloność ma w sobie coś magicznego, można sobie dopisywać bardzo różne wersje zakończenia.
W zasadzie można by stwierdzić, jak się zakończyła, tylko w jednym przypadku – gdyby młody człowiek podpadł policji lub straży miejskiej, bo oni raportują takie interwencje.
Albo gdyby – po pewnym czasie – został znanym pisarzem…
Jedyny problem, że to długo potrwa.
Niedzielne dzień dobryyy Szan.Państwu


Na wybory idziem?? Wybrać mniejsze zło
Misiaczek, w środku nocy, prasował aliganckie odzienie z tej okazji, a ja se w SPA wskoczę! Wy/spa/na Mości Ukratku
Ba, trza się do wyborów przygotować!
Witaj Skowronku ! Bardzo dowcipnie zagadałaś do Ukratka 🙂 i to jest ta Maksiowa poezja 🙂
Maxia, to ja uwielbiam! I Maxiu wie o tym, co nie Maxiu??
Witajcie!
Dołączycie?
Jak zwykle dołączam późno… nie mam ani kota, ani dresu wyjściowego, co – jak mam nadzieję – choć częściowo mnie tłumaczy!
Ała. Dajcież tej kawy proszę Was bardzo… i apapa. dzieci i koty to skrajna nieodpowiedzialność… za własny spokój poranny
A w ogole i w szczególe i mimo wszystko mimo woli – Dzień dobry!
Jasne, że dołączam
Z całą przyjemnością i z czekoladkami 
Witaj Poranna Kusicielko !
Witaj Wiedźminko, ja tylko częstuję. Od takich czekoladek się nie tyje
No niby nie

Tylko bywa, że w realu natentychmiast szafki się przeszukuje, za zakamuflowaną słodkością
Dzień niech będzie dobry….
To jest to, moze być z mlekiem, ale BEZ czekoladek… bo te małe w szafie nie tylko Kwaka dręczą 🙁
Dzień dobry! Tak, owszem, zaspałem, z pełną świadomością. Nawet kawę sobie podaruję, bo o tej porze tylko mi zakłóci rytm.
Natomiast o 4:17 rano obudził nas telefon na komórkę małżonki – numer (sądząc po prefiksie) krakowski – 12 379 34 12. Po jednym dzwonku zamilkł, oddzwaniać nie próbowaliśmy, aleśmy się oczywiście wściekli. Z guglania wynika, że w ten sam sposób bywają budzeni również inni ludzie w Polsce, ale nie wiadomo, przez kogo – ci, którzy próbowali oddzwaniać, byli informowani, że „nie ma takiego numeru”.
Ktoś ma jakiś pomysł, co z tym można zrobić?
Zablokować ten numer.
Tylko z jakiego poziomu? Brat może to zrobić z poziomu telefonu, ale u mnie ani u żony takiej możliwości nie ma.
U operatora?
Spróbuj. Nie wiem w jakiej jesteś sieci, ale w T-mobile jest taka możliwość gdy się wejdzie na ich stronę.
A jeśli nie, to może telefonicznie?
Orange nie ma takiej możliwości. Mogą tylko zablokować całą kategorię połączeń i to raczej wychodzących (np. na numery premium, SMS-y wysokopłatne etc.), ale sieć podpowiada, że są aplikacje, które to potrafią.
Byłam w Orange i jak najprędzej odeszłam. Moim zdaniem to najgorsza sieć.
Eeee tam, ja u nich siedzę już 12 lat
Wydaje się, że rzeczywiście w krakowskiej strefie nie ma numerów zaczynających się na 12 37… (http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/mcmadal.tripod.com/telef.html)
Hmmm, w komentarzach w sieci pojawia się nazwa firmy Code Sprinters z Krakowa właśnie, która ma numer różniący się jedną cyfrą od tego natrętnego.
Podejrzewam, że tak jak nie jest problemem wysłanie e-maila z dowolnymi adresem nadawcy i adresem zwrotnym, tak też da się programowo wygenerować połączenie jakoby spod dowolnego numeru. Pozostaje pytanie, po co?
Lepiej przyznaj się Ukratku, że to Ty dzwonisz ukradkiem w nocy do Quacka
Pytanie pozostałoby aktualne… 😉
Tak sobie myślę, czy producenci aplikacji do blokowania numerów mogliby w ten sposób tworzyć popyt na swoje produkty? Ale większość tych aplikacji jest darmowa, więc co za sens?
Dzień dobry 🙂 Ze zdumieniem dowiedziałem się, że dzisiaj jest święto zwane Zielone Świątki i pocałowałem klamkę w sklepie 🙂
Kalendarz Ci nie podpowiedział, Miśku? W moim stoi jak byk
Miśku, wiem, że w Gdyni otwarte są te (małe) sklepy, w których sprzedają tylko właściciele (a nie pracownicy najemni). Może poszukaj takiego – zazwyczaj niedużego i niepozornego.
Nie tylko w Gdyni, bo i w Poznaniu też. Właśnie widzę z okna, ze sklepik naprzeciwko też jest otwarty. Tak chyba jest w całym kraju.
Tak, bo chyba tylko w tym przypadku wolno. Z drugiej strony właśnie byliśmy zagłosować, a wracając, widziałem otwartą aptekę (sieciową, więc chyba nie właścicielka sprzedawała?) i średniej wielkości restaurację w pobliżu (przynajmniej kilkanaście osób obsługi). Nie wiem, jak to możliwe.
Apteka jest może na zasadzie franczyzy, a wtedy, owszem – własciciel staje 🙂 to samo w Żabkach i innych, też dziś czynnych.
A restauracji zakaz nie dotyczy.
My zdziwiliśmy się tak samo jak Misiek. W naszym kalendarzu i tak niedziele są na czerwono, a więcej nie ma 😉
Nie wiedziałem, ze restauracje są wyłączone spod zakazu. Co do apteki, to nie wiem, ale skoro jest czynna, to pewnie tak.
Apteki muszą mieć dyżury.
Ku ścisłości, w małych sklepach itp. nie muszą obsługiwać sami właściciele. mogą to też być pracownicy, którzy wyrazili na to zgodę. Rzadko, który z nich potrafi odmówić tak „życzliwej” prośbie pracodawcy. Wiadomo z czym to się je…
Czyli wszystko po staremu…
Idę świętować, czego i Wam życzę.
Nie, nie, nie – żadne tam świątki, nawet zielone, ani wybory (bo co tu niby celebrować – to obywatelski obowiązek). Dzisiaj, proszę państwa, świętujemy Joanny. I zamierzam oddać się temu świętowaniu z całym majowym zaangażowaniem. Oraz zapasami prosecco 😀
Zatem oddajmy salwę z 24 flaszek szampana na cześć wszystkich Joann w Polsce, na czele z Jo madagaskarską. Wszystkiego najlepszego, pogody ducha, rześkości ciała i przyjaciół wokół siebie życzy T. :)))
Chyba się nam dotąd nie przyznała jakie ma imię, ale jeśli jest Joanną, to…
Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia pomyślności, a wieczorem miłych gości!
Dodam jeszcze, że jeśli nie jesteś Joanną, Jo, to życzę Ci tego samego. No może bez gości jeśli chcesz odpocząć w ciszy i spokoju.
OCZYWIŚCIE, że jestem! Jak bym mogła nie być?! Na dodatek obchodzę imieniny dwa razy w roku – a co sobie będę żałować? I za każdym razem: Joanny 😀
A ten drugi raz, to kiedy? Muszę wiedzieć kiedy lecieć po kwiaty
21 sierpnia 🙂
BOSKO!

Całe szczęście, że jutro sklepy czynne i będzie można kefirek kupić
Ha! Zatem zdrowie Joanny i wszystkich Joannitów!

A więc zdrowie!!!
Ja tradycyjnie prosecco!

A kiedy otwierasz Martini?
A kiedy się da, oczywiście!
Imieninowe życzenia
Zdrowia, spokoju, oraz
żeby kot o poranku
się zachowywał po ludzku.
Nie wiem, co kot na to – mnie się podoba!

Ty to masz szczęście, 21 razy do roku obchodzić imieniny…
Tylko dwa, ale też mi pasuje!
Wszystkiego najlepszego Pani Jo
Przede wszystkim zdrowia

Zdrowie – rzecz święta. Nigdy nie za dużo!

Jo
Asiu moc serdeczności życzę i niech się spełni…najlepiej wszystko czego pragniesz 

Wzajemnie!

Witam serdecznie Wyspiarzy a szczególnie dziewczyny powrócone
.W czwartek miałam podobny problem jak Mistrz Q o tyle że męczył mnie nieznany numer na komórce tyle że w ciągu dnia aż 4 razy
. Kiedy w piątek o 10.20 znów zadzwonił zgłosiłam się to nastąpiło wyłączenie ? Podałam numer do wyszukiwarki -kto dzwonił i podałam numer odp.mi ,że nr ma negatywną ocenę -więc wysłałam sms na N i zablokowałam …Z tym że mnie nękał telefon o początkowych nr warszawskich …:(
Dziękuję, a w jakiej sieci masz telefon, Elizo?
Quackie mam plus.pl a nękał mnie 22 455 12 02… pozdrawiam
Dzięki.
Bobikowy komentarz do porannego wstawania:
Ach, dajcie kawy hektolitry,
niech ze snu wyrwę się uścisku,
a potem to już będę chytry,
inteligencji pełen błysków,
trzeźwy, życzliwy, spolegliwy,
pieśni radosne będę nucił,
znaczy – po prostu będę żywy,
kiedy ta kawa mnie docuci.
Jeżeli wzrok i wyczucie mnie nie myli, przy tym metrum grzebał jakiś zegarmistrz światła?
Chyba rzeczywiście! 🙂
Dla JO
z życzeniami aby kot Cię nie budził a ptaki śpiewały kiedy masz ochotę słuchać
Wszystkiego Dobrego 
Bardzo dziękuję. Czekoladkę?

JO
Wzajemnie! Co sobie będziecie żałować? Imieniny to imieniny!

Za pozwoleniem Pani Jo , pragnę zauważyć , że miesiąc maj ,w którym przypada data Twoich Imienin , jest miesiącem pełnym wiosennych kwiatów i nie tylko , zatem przyjmij , że wszystkie są dla Ciebie, z życzeniami wszystkiego najlepszego ….
Bardzo uprzejmie dziękuję. Pójdę do ogródka sprawdzić jak tam bez. Lilak znaczy 😉
I ode mnie serdeczne – przyjmij


Najlepszego
Dziękuję. Moje róże jeszcze w pąkach, więc z radością przyjmuję tę kwitnącą 🙂
Zainstalowałem aplikację, najśmieszniejsze, że jeżeli będzie działała, to właśnie NIE będę wiedział
Żartuję, będę wiedział, tylko muszę specjalnie sprawdzić w aplikacji.
Mistrzu Q -lepsze to niż nocne budzenie lub nękanie w dzień
Do mnie czasem dzwoni wróżbita Maciej
On wie wszystko!
Dzień dobry SzanPaństwu
Dziś dzień świąteczno – wyborczy 🙂
Więc jak przystało na takowy (dla mnie) pracujący. Troszkę odpoczynku od wyborów a wieczorem do nich powrót – tym razem już rozstrzygający
Dzień dobry. Odpoczywaj skutecznie, Lordzie W.!
Bożenko chyba nie wszystko skoro dzwoni tylko do Ciebie i produkuje się w nocnej tv
. A tak serio to zawsze zastrzegam gdzie muszę podać i dzięki temu nie dostaję na komórkę żadnych reklam i to działało przez 8 lat i 3m-ce stąd to zaskoczenie i niepokój
.Pozdrawiam miłej niedzieli i nadchodzącego tygodnia 
Ależ ja nie daję mojego numeru nikomu niepowołanemu, Elizko. Podejrzewam, że ten wróżbita ma jakieś układy z operatorem, bo moja siostra mając tego samego, też dostaje takie telefony. U mnie zaczęło się, gdy przeszłam do tego operatora. Oczywiście mogłabym go zablokować, ale to się zdarza sporadycznie i tylko w dzień, więc mi nie przeszkadza.
Rozśmiesza mnie tylko jak się przedstawia i tyle.
Tobie również życzę miłej niedzieli i pozdrawiam serdecznie.
Idę się powyrowerowywać.
Mam nadzieję, że masz cieplej niż u nas…
No właśnie było wcale nieprzesadnie ciepło. Patrząc na słoneczną pogodę, myślałem, że wystarczy bluza rowerowa, ale wziąłem również cienką kurtkę i zaraz za domem miałem postój, żeby kurtkę wyjąć z bagażnika i założyć na grzbiet, a potem, kiedy tu i ówdzie wjeżdżałem w cień, kurtka okazała się akurat.
Dzień dobry


Zapowiadali dzisiaj u nas deszcz, zatem zaplanowałam wyjazd po zakup telefonu, jako że poprzedni stracił swój żywot podczas upadku
Nooo to się „obkupiłam”… taki ze mnie gapowaty głupol.
Za to na pocieszenie deszczu nie ma, a pogoda jest cudowna 🙂
Witaj

Znaczy, że na uszko, to z Tobą Księżniczko, nie pogada???
Pogada, pogada Skowroneczku … tylko muszę się do tego sklepu dostać
Poczytałam Was, popołudniową kawę wypiłam, zatem czas na rowerowy szlak … bo się w kieckę nie mieszczę
Uważaj na Mistrza Q!!! Cobyście się na trasie nie stuknęli
Powiem tak : podziwiam QMistrza, za systematyczność w tym rowerowaniu. Ja, po kilku kilometrach wracam z językiem na brodzie
Właśnie guzik nie systematyczność 🙁 parę(naście) km po południu i potem piwo z orzeszkami (w gościach – nie szło odmówić 🙁 ) wieczorem.
Czy Szan.Państwu, Wyspa też się kręci na zwolnionych obrotach???
Dopiero tu weszłam, ale myślę że jest wszystko w porządku 😉
Dojechałem pod dom na zwolnionych już obrotach, ale Wyspa hula normalnie. Może jakieś chwilowe zawahanie?
Niby teraz troszkę lepiej niż wcześniej. Może to już staruszek XP ledwie zipie??
Kochani Wyspiarze,

bardzo Wam dziękuję za te wyspiarskie imieniny! W sierpniu musimy powtórzyć 😀
Jesteście dziś moimi jedynymi gośćmi i muszę przyznać, że dawno nie miałam takiego miłego dnia.
Zatem: wszystkiego najlepszego! Bo kto powiedział, że nie mogę Wam życzyć z okazji moich imienin?
Wznoszę toast, czego i Wam życzę!
No to w górę serca i kieliszki!

Pomyślności wszelkiej
No no – niezła imprezka się rozkręca!
Jeszcze ja się dołączę z lampeczką ulubionego martini, pomyślności Jo
Się z Szan.Państwem pożegnam, życząc spokojnej nocy, bez niepożądanych tel. i tupotu kota po perskim dywanie, jak i zbyt głośnych treli naszych braci mniejszych


PS Dzisiaj lampki nie zapalę, zatem proszę pamiętać
Aha, 24 h minęły


To tylko tak dla przypomnienia. Historia?
No i wycieraczka coś się wydłużyła…
Nic się nie martw – jutro też jest dzień!
Czyżbyś się deklarowała z nową? To się cieszę
Popieram wycieraczkę od Jo
Och wy!
🙂
Przemiłe pogaduszki,
A lampkę dziś zapalę…. 🙂
To i na mnie czas. Dobranoc wszystkim
A naszą Jo, niech rano obudzi śpiew ptasząt…
Miałem wyjść na 10 no najwyżej 15 minut, a skończyło się na prawie półtorej godzinie :-/
Ale już np. wiem, że uchwyty na deskę windsurfingową nie pasuje do nowego bagażnika. No nic, coś tam się na to poradzi.
Czas się pożegnać. Spokojnej i pięknej Wszystkim życzę

Dobranoc
Spokojnej!
Zapalam lampkę, niech przynosi spokój…. :), bo zagrają nam na dudach
Dobranoc
To dobranockę – po lampce.
Zupełnym przypadkiem trafiłem przed chwilą na nagrania amerykańskiego (Oakland, Kalifornia) zespołu Faun Fables, który między innymi inspiruje się muzyką Ewy Demarczyk i muzyków z Piwnicy pod Baranami. A co, w tę stronę inspiracje też wędrują!
Z tych nagrań na dobranoc dzisiaj „Ta nasza młodość”, rzecz sentymentalna, a może nawet niepokojąca, ale bardzo mi na dzisiejszy wieczór przypasowała. Mieszanka polsko-angielska, niekoniecznie podchodząca do oryginału „na kolanach”, raczej nadająca mu psychodeliczny, hipisowski charakter. Tak to przynajmniej odbieram.
Snów o tym, co uspokaja.
Rzeczywiście – lekko obłędne to wykonanie. Interesujące tez. 🙂
Dzień dobry
Oj nie jestem pewna…

A to dlaczego? Słoneczko piękne na niebie…
Czy może inaczej jest u Ciebie?
U mnie chmury i budowa. Ale przynajmniej nie pada 🙂
Dzień dobry

Poniedziałkowo dzielimy się. Burzliwie. Właśnie się dowiedziałam, że jestem w większości durniów głosujących / w moim mieście/ na komucha, starego dziada, który się wysłowić nie umie itd… itp…
Nic to.. Przeżyję. Jakoś
Witaj Skowronku

Teraz dopiero zaczną się inwektywy na forum i w realu…
Wolę nie brać w tym udziału
Wiesz, Bożenko… przykre, że tyle agresji tylko dlatego, że mam inne zdanie niż mniejszość. 😀
Pożyjemy zobaczymy… Czy nam manna spadnie z nieba
Nie rozumiem ludzi, którzy się oburzają na tych, co myślą inaczej.Każdy przecież ma prawo do własnego zdania. Ale nic na to nie poradzimy.
Witajcie!
Taki będzie teraz hymn tryumfalny?
Wspaniały

No to zapraszam na kawkę
Aaa do kawy??? Przecie trza se osłodzić, jakoś
Masz rację, przydałoby się coś słodkiego…
Byłaś szybsza (o 2 minuty)
Ha ha…
Jak zawsze – w punkt!

To jest to ! Ślicznieś to Waść zaprezentował !
Dzień dobry
Żeby zmienić nastrój w ten słoneczny poniedziałek proponuję filiżankę gorącej kawy.
Potem wszystko robi się, jakby, przyjemniejsze
A tak przy okazji.
😀
Przeczytałem w dzisiejszej gazecie, że osoby pijące dużo (co najmniej dwie) kawy nie mają potem kłopotu z orgazmem
Dlatego, po pierwszej, zapraszam na DRUGĄ kawę
Dzień dobry, ale to chodzi o dwie dziennie, czy dwie: jedna zaraz po drugiej?
Tego w artykule nie określili.

Na wszelki wypadek proponuję dwa razy dziennie po dwie kawy!
Hmm, tego serce może nie wytrzymać, jak w przedwojennej reklamie!
Skutek gwarantowany, jak przy szklance zimnej wody dla antykoncepcji – pod warunkiem właściwego stosowania: nie przed ani po, tylko zamiast
Witam Pana 😀
Witam
Dzień dobry, mimo podziałów na zewnątrz.
Słońce się po prostu leje z nieba, tak jakby Gdynia znów miała zostać miastem o największej liczbie dni słonecznych w roku.
A moje ołowiane, niebo… Przerzuć troszkę promyków 😀
Witaj Mistrzu Q.
Jestem bliżej, więc już dmucham. A jak Quacki się dołączy, to pogodę masz murowaną
O! Dzięki
I do pracy 😀
Ostatkiem sił dodmuchuję (bo daleko)…
W Poznaniu jest podobnie, więc nie wiadomo które miasto w tym roku zwycięży
Po dziewiątej – zmykam i odezwę się po pracy.
A ja po zakupy bo w lodówce tylko światło mi sostało
Dzień dobry… że pochmurno ? Ale ile radości, gdy pojawi się słońce
A ile nadziei, że jednak się pojawi…
Zgodnie z obietnicą – nowa wycieraczka czeka na Wasze buty.
O jak dobrze… już pędzę!!!