« Karnawał ? Czaple »

Zagłoba hetmanem

Pewnego razu skonfederowane przeciw Szwedom chorągwie zebrały
się pod Białym Stokiem. Na razie nie udało im się zorganizować
żadnej większej bitwy, gdyż nikt nie chciał nikogo słuchać.
Kiedyś nawet umówili się ze Szwedami, że się trochę pobiją, ale
gdy się przed walką zebrali na naradę, to każdy miał inne
pomysły: jeden żądał, żeby zacząć od szarży husarskiej, inny –
żeby okrążyć przeciwnika na tatarską modłę, a jeszcze inny – żeby
najpierw teren dokładnie, po niemiecku ostrzelać. I długo to
trwało, aż wreszcie gdy wszystko uzgodnili i przybyli na umówione
miejsce, to Szwedów już dawno nie było, bo zmarzli i odjechali do
domu, a uprzednio popisali na drzewach różne ordynarne uwagi,
gdzie oni mają takie wojowanie.
– Wybierzemy sobie hetmana, to będzie porządek – powiedział
pułkownik Żeromski – Mamy nawet zapasową buławę, którą kiedyś pan
Rewera Potocki do Sapiehy w karty przegrał, ale Sapiesze nijak
było z dwiema buławami naraz wojować, gdyż ręce obie miałby
zajęte, a wiecie waszmościowie jako on w nosie rad dłubać…
– Wiemy, wiemy! – zawołało towarzystwo.
– No właśnie, dlatego też ową wygraną buławę w Białym Stoku
ostawił.
– No, to do wotów, do wotów! – zaproponował pułkownik Kotow-
ski. – Ja, osobiście, na pana Skrzetuskiego głosuje, któren jest
wojownik wielki i doświadczony, a przy tym ma piękną brodę
i sześciu synów, co już samo w sobie dostateczną stanowi rękoj-
mię.
– Nie wiem, co tu synowie do rzeczy mają – mruknął kwaśno
Wołodyjowski, sam na buławę hetmańską łasy – zwłaszcza, że dwaj
najstarsi dziwnie do Bohuna podobni.
– To nie prawda! – wrzasnął oburzony Skrzetuski. – Nie dwaj,
tylko jeden trochę podobny, a to dlatego że Helena przestraszyła
się Bohuna, gdy ją przydybał w barze, o czem pan Zagłoba może
zaświadczyć!
– W barze czy w landarze, grunt że zdrowe gówniarze! – rzekł
sentencjonalnie Zagłoba, chcąc czym prędzej uciąć drażliwy temat,
szczególnie iż trzeci z kolei syn państwa Skrzetuskich urodził
się z bielmem na oku i od małego lubił sobie popić.
– To może pan Kmicic hetmanem chciałby zostać? – spytał
pułkownik Lipnicki wysuwając szufladę, w której zalśniła
pozłocista buława. Kmicic, jako że był gorączka, skoczył po nią
bez słowa, ale nie zdążył, gdyż Lipnicki szufladę zatrzasnął,
miażdżąc dwa palce młodemu zagończykowi.
– Cha, cha, cha! Ale go splantował! – ryknęli oficerowie
z właściwym ich zawodowi poczuciem humoru.
– Wolej mi było zginąć! – lamentował Kmicic. – I jakże ja
teraz pięć wódek w knajpie na migi zamówię?
– To zamawiaj pół litra. To jest akurat pięć wódek. – Poradził
życzliwie Lipnicki, który nigdy długo urazy nie żywił. – A teraz
do wotów panowie, do wotów!
– Zagłoba, bracie, wysuń moją kandydaturę – błagał szeptem
Wołodyjowski. – A ja za to nikomu nie powiem, żeś Burleja
w Zbarażu nie usiekł!
– Pst! – Zagłoba rozejrzał się podejrzliwie. – Jak to,
powiadasz, żem go nie usiekł?
– A pewno, że nie. Przecie to ksiądz Muchowiecki monstrancją
go zatłukł, ale bał się przyznać do takowej profanacji.
– No dobrze… – zgodził się niechętnie Zagłoba i zaproponował
pana Michała na hetmana.
– Wołodyjowskiego? – skrzywił się Skrzetuski. – Pewnie że do-
bry z niego żołnierz, ale co z tego, gdy kurdupel.
– Nie jestem kurdupel – zapiał mały rycerz – Jestem średniego
wzrostu. Prawda, Jóźwa?
Jóźwa Butrym Bez Nogi, totumfacki i przyboczny
Wołodyjowskiego, spojrzał ponuro po obecnych i kładąc dłoń na
rękojeści garłacza rzekł dobitnie:
– Pan pułkownik Wołodyjowski jest średniego wzrostu.
– Pewnie że średniego – przyznali wszyscy obłudnie.
Na to podstępny namiestnik Żeromskiego, pan Jachowicz, spytał
z pozorną życzliwością:
– A któż wam te nogę tak galanto oberżnął, mój żeż ty dzielny
Jóźwo?
– Też pan pułkownik Wołodyjowski! – odparł z uznaniem Jóźwa. –
A to wtedy, gdy swego słynnego, polskiego młynka ćwiczył szablą,
a jam niechcący wszedł do izby.
– W takim razie pan Wołodyjowski liczy sobie równo metr trzy-
dzieści sześć – stwierdził z triumfem Jachowicz zmierzywszy pro-
tezę Jóźwy.
– No, to nie mamy kandydata! – zasmucił się Żeromski. – Chy-
ba… – dodał po chwili namysłu – . . chyba żebyśmy obrali pana
Zagłobę…
– Nie ma zgody. Zagłoba to opój! – wrzasnął Kmicic, który dla
zagłuszenia bólu w zranionej ręce upił się tymczasem siwuchą.
– Nie tylko opój, ale i lubieżnik! – dorzucił Skrzetuski.
– I jeszcze w dodatku blagier! – uzupełnił Wołodyjowski.
– Rochu, wuja ci obrażają! – zapłakał Zagłoba.
– Kto wuja obraża, ten jakoby ojczyznę, matkę naszą obrażał! –
oświadczył Roch Kowalski i muśnięciem potężnej pięści rozciągnął
Wołodyjowskiego na podłodze.
– Jóźwa Butrym do mnie – rozkazał mały rycerz, – Soroka, bierz
ich! – wybełkotał Kmicic.
– Rzędzian, łubu-du! – zarządził Skrzetuski.
Zaczem wierni goryle utworzyli w pośrodku izby wirujące
kłębowisko. Kurz podniósł się z nie trzepanego dywanu i przysło-
nił walczących. Słychać było tylko dopingujące okrzyki oficerów,
straszliwe łomotanie jakoby młotów bijących w kowadła i od czasu
do czasu okrzyki: – Ależ ty! No, no, no! Tylko nie po oczach!
Gryziesz, chamie? – i tym podobne.
Wreszcie z podłogi dźwignął się zwycięski Roch Kowalski
i chwyciwszy buławę podął ją panu Zagłobie. Ów zaś ujął ją os-
trożnie, ucałował i wzniósłszy oczy w gore rzekł:
– Za grzechy moje, przyjmuje! – Z którego to tekstu korzystał
już zresztą przed nim Jarema Wiśniowiecki, a po nim Jarema
Maciszewski. Zaraz też zabrzmiało tradycyjne „sto lat” i starzy
towarzysze ruszyli hurmą z gratulacjami.
– I od czego, ojciec, zaczniesz swe rządy? – spytał poufale
Skrzetuski, który poprzednio był wprawdzie kandydaturze Zagłoby
przeciwny, ale wybranemu w tak demokratyczny sposób pierwszy rękę
uścisnął.
– Zacznę od tego – odrzekł Zagłoba, bawiąc się od niechcenia
buławą. – Zacznę od tego, że postaram się sobie przypomnieć, kto
mnie tu nazwał blagierem, świnią i opojem.

Andrzej Waligórski

192 komentarze

  1. Bożena pisze:

    Zapraszam więc do Waligórskiego. Jak zawsze dowcipny, poprawiający humor Wink

  2. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry

    ROTFL

    Rewelacja!

  3. Eliza F. pisze:

    Wpadłam tylko na chwilkę :(…Bożenko dzięki,postaram się by wrócić wieczorkiem -jak się uda – pozdrówki dla Ciebie iWyspowiczów zkwiatkiem

  4. Bezetka pisze:

    Jak się zamawia pół litra?:)

  5. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj skromne 100% normy, a to przez kilka pobocznych zajęć, na szczęście na dzisiaj już fajrant (o ile mi wiadomo).

  6. Quackie pisze:

    Aaaa, i oczywiście, jęty uczuciem ulgi po robocie, nie odniosłem się do wpisu. Całość jak zwykle piękna, ale zwłaszcza początek mnie się spodobał, ze Szwedami zostawiającymi plugawe uwagi na temat takiego sposobu wojowania. Tę-ż tradycję kontynuują dzielni kibice, umawiający się na ustawki i takoż używający słów powszechnie uznawanych za obelżywe. I ten moment, kiedy do walki zamiast dzielnych rycerzy trzech (a w zasadzie czterech) rzucają się ich niemniej dzielni podwładni. Jakże często bywa, że w sytuacji realnego niebezpieczeństwa wysyła się do boju podwładnego!

  7. Max pisze:

    Zagłoba – Zagłobą , a Dzień Babci świętem jest i basta ! Rezolutny wnuczek pyta Babcię : Jak do nas dojechałaś ? Szczęśliwie kochany wnuczku autobusem PKS , a dla czego pytasz ? Oj babciu , kłamiesz , bo tata powiedział , że znów cię diabli przyniesli ! Wszystkiego najlepszego wirtualnym i faktycznym Babciom …. Rose

  8. Tetryk56 pisze:

    Formalny szacunek bynajmniej nie chroni przed sponiewieraniem… Partnerskie relacje jak dla mnie są właśnie zaprzeczeniem poniewierania – partnerzy wszak powinni szanować się nawzajem, mając przy tym świadomość różniących ich cech. Poniewierają zaś kiepscy przełożeni, tym właśnie chętniej im łatwiej mogą omijać formalne okoliczności szanowania…

    • Quackie pisze:

      Och, przypomina się – abstrahując od okoliczności – oberleutnant von Nogay u kapitana Wagnera w „C.K. Dezerterach” – jako przykład poniewierania z klasą „Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić pańskie postępowanie.”

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Mam bardzo podobne przemyślenia. Thinking
      Aby zasługiwać na szacunek trzeba traktować z szacunkiem swoich partnerów, wtedy nie grozi nam „poniewieranie” przynajmniej nie powinno 😀

    • miral59 pisze:

      Zgadzam się z Tobą Ukratku w 100%. Mogę jedynie dodać, że to zależy od wychowania, a nie od tego czy są w rodzinie stosunki partnerskie, czy formalne…

  9. Tetryk56 pisze:

    Obejrzałem dzisiaj trójkowy kalendarz „Trójka w obrazach Wielkich Mistrzów”, wystawiany aktualnie na krakowskim dworcu.
    Koncepcja ciekawa, ale szczerze mówiąc nieliczne z tych postaci jestem w stanie rozpoznać (zwłaszcza w przebraniu); w dodatku – jak na wystawę – nie zadbano o powiększenie fotogramów i miałem niejakie trudności z zauważeniem tej wystawy 😉

  10. Quackie pisze:

    Uciekam kręcić (są efekty – zmieniłem pierwszą liczbę z 11 na 10… 🙂 więc mam motywację)

  11. Bożena pisze:

    Ale się dziś zasiedziałam! Idę na białą salę. Dobranoc sad-bye

  12. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Chyba pora się pożegnać…
    Dobranoc porannym, Bye dzień dobry wieczornym… Hi1
    Jutro, niestety cały dzień w biegu, więc nie wiem kiedy tu zawitam Pondering

  13. Wiedźma pisze:

    Kwak zakręcony… więc dobranockowo pani Sośnicka… rzadki gość na Wyspie 🙂

  14. Quackie pisze:

    Kochani! Ilość spraw, które się zbiegły dzisiaj wieczorem, przerosła moje najśmielsze oczekiwania: kwestie wychowawcze Najjuniora, sprawy firmowe małżonki, sprawy etatowe małżonki (to dwie różne kategorie, alas), sprawy firmowe moje, sprawy moje pewnych zobowiązań pozafirmowych… Dość, że dopiero teraz jestem w stanie wejść w miarę przytomnie na Wyspę.

    Dobranocka więc. Po tym obfitującym we wrażenia wieczorze czuję się nieco jak wielbłąd z wywieszonym jęzorem, no a jak wielbłąd, to pustynia, a jak pustynia, to tylko jeden utwór:
    „No Man’s Land” niemieckiej grupy Tangerine Dream z albumu „Hyperborea” (1983). Dość długi i wolno się rozkręca, ale jest wg mnie bardzo ładnym zachodnim ujęciem tematu pustyni, nomadów i wszystkich wrażeń, które się z tym wiążą.

    Snów słonecznych i upalnych!

  15. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ale dziś pospałam Wink

  16. Bożena pisze:

    Wszystkim dziadkom (są tu tacy?) życzę pomyślności Cheers Roses-are-red

  17. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Już nie lulu tylko Kawa2

  18. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Już myślałem, że po wczorajszym wieczorze nic mnie nie zdziwi ani nie zaskoczy… A tu zapowiada się kolejny zwariowany zupełnie dzień, dzisiaj na Wyspie o tej porze nie z zaspania, ale w związku z wydarzeniami. Z każdej strony O_o

    Będę wskakiwał w miarę możliwości.

  19. Quackie pisze:

    Kochani, uciekam popracować!

  20. korab1 pisze:

    DzińDybry:)) Czasem uciekałem z pracy, ale nigdy nie zdarzyło mi się uciekać do pracy. Czyżby to jakaś nowa odmiana grypy ???

  21. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wstałam dziś po 4, ale nie miałam internetu, także nie mogłam wcześniej się przywitać Sad
    Dziś mam „powtórkę z rozrywki”, czyli kolejny pracowity dzień. I to bardzo Tired

  22. miral59 pisze:

    A tak w ogóle, to AW jest bezkonkurencyjny Happy-Grin
    Dzięki Bożenko, za ten uśmiech od rana, bo jest się z czego pośmiać Overjoy

  23. miral59 pisze:

    Popisałam i czas mój na kompie się kończy Sad
    Czas zacząć się zbierać do pracy (chociaż się nie rozsypałam Wink )…
    Miłego dnia życzę Buziaczki
    i uciekam sad-bye

  24. bezetka pisze:

    Ha, jużem lżejsza o karton książek, Krzysztof nie przestraszył się nawet groźby morderstwa za telefon przed 8 rano 😉

    Miłego popołudnia, półki czekają Tired

    • Bożena pisze:

      I sumienie masz czyste, Bezetko… I książki bezpieczne… Approve

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Dzień dobry.

      Ja nie taki strachliwy Wink
      Wprawdzie zdawałem sobie sprawę z ryzyka (zapowiedzianej śmierci), jednak głos w telefonie wydał mi się przyjazny,więc uznałem, że może jakoś mi się uda Happy-Grin

      Dziękuję za książki THANK-YOU

  25. Bożena pisze:

    Co tu tak cicho? Czyżby babcie jeszcze świętowały a dziadkowie (również ci przyszli) też świętują? Thinking

  26. Tetryk56 pisze:

    Ha! gdzie te czasy, kiedy „czynem czcilim święto” Tired

    • Bożena pisze:

      Prawda, gdzie te czasy Sad

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Uściślij zdanie „czynem czcilim święto” w kontekście bycia dziadkiem
      Thinking
      Bo chyba nie zrozumiałem…

      • Tetryk56 pisze:

        Bożenka przypuszczała, że nieudzielanie się na Wyspie jest wynikiem świętowania, a w mim (i nie tylko ) przypadku było wynikiem zapieprzania… Tak mi się więc pokojarzyły te dwa pojęcia z hasłami z szczęśliwie zamierzchłej przeszłości 🙂

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          A już myślałem że chodzi o coś innego Delicious

          • Tetryk56 pisze:

            Rozwiniesz? Please1

            • Krzysztof z Gdańska pisze:

              Hmmm
              Jak by to ująć…
              Nie jestem dziadkiem, chociaż nie miałbym nic przeciwko… Niestety mój starszy syn nie pali się do ojcostwa a córka jest jeszcze za młoda (trochę 😀 )
              W tej sytuacji hasło „czynem czcilim święto” mógłbym interpretować jako sugestię bym wpłynął na dzieci, aby się wzięły za zwiększenie ilości członków rodziny… Na szczęście wytłumaczyłeś mi, o co chodzi więc mogę się nie prężyć w gotowości do przekonywania mych pociech o potrzebie posiadania dziadka w rodzinie 😀

              • Tetryk56 pisze:

                Jakby nie kombinować, wnuka sobie sam nie zrobisz…
                Chociaż był kiedyś taki film – w czasach, gdy polskie komedie były jeszcze śmieszne.

  27. Quackie pisze:

    Prawie 10 godzin bez Wyspy! Skandal!

    Wiecie co, najgorsze nie jest to, że ja się jakoś potwornie zapracowuję – najgorsze jest to, że przez cały czas mniejsze sprawy przerywają mi większe, które przez to trwają dłużej, i tak się to ciągnie, a tych mniejszych niestety często nijak nie można odłożyć na później, kiedy większe będą już załatwione. Także samo było dzisiaj 😛

    • Tetryk56 pisze:

      Ja tak pracuję na co dzień! Weary Tired

      • Quackie pisze:

        Ja jednak staram się podzielić zasadniczą pracę na pół, do południa (czasem 13:00) zrobić pierwszą połowę, albo i więcej, jak mam dobry dzień, potem zakupy albo załatwianie innych spraw, a po południu druga połowa (lub mniejsza część, odpowiednio). Niestety nie zawsze mogę sobie tak zorganizować dzień.

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      To jest normalna zasada logistyki (zarządzanie czasem) tzw. „zasada Pareto 80/20”.
      Approve
      Z kolei gen Eisenhover dzielił sprawy na:
      1) Pilne i ważne,
      2) Nie pilne i ważne,
      3) Pilne i nieważne
      4) Niepilne i nieważne.
      Przy czym, według niego, koniecznie należy robić sprawy z kategorii 1) i 2), potem 3) a kategorię 4) należy wyrzucić do śmieci bez zawracania sobie nią głowy 😀

      • Quackie pisze:

        To nie wiem, do której kategorii należy solidne, duże zlecenie z odległym terminem wykonania. Chyba 2.? Tylko jakbym je tak odwlekał, to za chwilę przeskoczyłoby do 1. i zrobiłoby się nieciekawie. A może po prostu przy pracy nad zleceniem z kategorii 2. kategoria 1. zdarza się już rzadziej?

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          Tak mówi teoria 😀
          Przy odpowiedniej organizacji pracy na wszystko można znaleźć czas (to też teoria, u mnie się nie sprawdzająca) Tired

  28. Quackie pisze:

    Lecę kręcić…

  29. Bożena pisze:

    A co się dzieje z naszymi paniami? Ani Skowronka, ani Wiedźminki… Tylko Bezetkę i Amerykankę widziałam dzisiaj Thinking

  30. Bożena pisze:

    No, Wiedźminka już jest, to może i Skowronek się znajdzie…
    To ja już idę w objęcia Morfeusza. Dobranoc lulu

  31. Tetryk56 pisze:

    To może dziś taka świąteczna dobranocka?

    • Wiedźma pisze:

      ROTFLSłodka dobranocka 🙂

    • Quackie pisze:

      Pamiętam! Pamiętam jeszcze na ekranie czarno-białego telewizora Ametyst.

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Tak…
      Erich Honecker wiecznie żywy…

      To była najlepsza kreskówka zmontowana w NRD – ichni sztandarowy produkt eksportowy (obok trabanta 😀 )

      No cóż… Przyszła pora się pożegnać…
      Dobranoc, do jutra.
      Jutro wprawdzie też do wieczora jestem w pracy ale postaram się dotrzeć przed dobranocką 🙂

  32. Quackie pisze:

    Proszę Pań, proszę Panów – jestem. Zawsze podczas kręcenia używam telefonu w dwojakim celu – przez słuchawki gra muzyka, a jednocześnie timer odlicza czas (50 minut). Dzisiaj jednak telefon się rozładował tuż przed kręceniem, a kabelek do ładowania jest za krótki, więc słuchałem muzyki z przenośnego odtwarzacza, a poniewczasie zorientowałem się że nic mi nie liczy czasu, więc trochę dłużej kręciłem.

  33. Quackie pisze:

    PS. Czy ja dobrze widzę, czy zegar na Wyspie już chodzi punktualnie? Podziękować zegarMistrzowi!

    • Tetryk56 pisze:

      Faktycznie! Niestety nie mam nad tym kontroli – to zegar serwera dostawcy; musieliśmy doczekać aż on zauważył dryf…

  34. Wiedźma pisze:

    Czy mam rozumieć, że Piaskowy Dziadek utuli nas dziś do snu ? Wink

    • Quackie pisze:

      Właściwie to świetny pomysł – wczoraj temat pustynny, dzisiaj Piaskowy Dziadek?

      Może coś dołożę z innej bajki… Już idę po jakiś utwór.

  35. Quackie pisze:

    Dzisiaj bardzo dobranockowa dobranocka. Kiedyś sam zasypiałem przy tej płycie, a był to dość ciężki okres w moim życiu.

    Pat Metheny Group i „Letter From Home” (1989), tytułowy utwór z albumu – delikatny, melancholijny, a jednak z pozytywnym wydźwiękiem. Świetnie zamyka dzień 🙂

    Snów zwiewnych i delikatnych. I przepraszam za spóźnienie.

  36. Wiedźma pisze:

    O tak…. zwiewnie i delikatnie Happy i dlatego słucham innych utworów Pata:) ..zapalając
    lampkę

    dobranoc

  37. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ta muzyczka i rano dobrze nastraja, a już „Piaskowy dziadek” mnie rozczulił… Gdzie te czasy… Tears

  38. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Kawa i akomodacja, to dwie rzeczy, których w tej chwili potrzebuję. Poza tym dzień zapowiada się dość znośnie – ale nie chwalę go przed zachodem słońca.

  39. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Quacku, gdybym mógł, podałbym ci i akomodację… Wink1

  40. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂

  41. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Wdałam się w rozmówki z marszu…. 🙂 skutek roztrzepania ? Wink

  42. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Dzisiaj jestem NIECO wcześniej, tj. jeszcze pracuję, ale zaniedługo kończę i generalnie nie było takiego młyna jak wczoraj czy przedwczoraj. W końcu piąteczek!

  43. Quackie pisze:

    OK, pomykieciłem. Dzisiaj jeszcze wraca na nockę do domu, jutro ma konwent z noclegiem. Już jedzie dodom, jak dotrze, małżonka ochłonie, to ruszymy to winko 🙂

  44. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry wieczór 😀

    Nareszcie po pracy. Tired

    Nareszcie będzie można się wyspać Sick

    Nareszcie w miłym towarzystwie Wink Happy-Grin

  45. Quackie pisze:

    No i tym oto sposobem małżonka odciągnęła mnie sprzed komputera, o mało się po drodze nie obraziwszy (z jeszcze innego powodu). Ale skończyło się dobrze.

    Nie, nie AŻ TAK dobrze! 😉

    • Quackie pisze:

      Ale tak, winka się napiliśmy. Białe, ponoć półsłodkie, z tym że trafić dobre, rzeczywiście zbalansowane półsłodkie wino, to jest naprawdę szczęśćie. To było francuskie i jednak zbyt kwaśnawe.

      Ale pod choinkę dostaliśmy flaszeczkę, która nam odpowiadała do tego stopnia, że kiedy zobaczyliśmy to samo wino w Realu, nabyliśmy większy zapas. To znaczy trzy sztuki.

      Gdyby ktoś był zainteresowany, to proszę bardzo – cena umiarkowana, a wino naprawdę zacne, jak na tę półkę.

  46. Quackie pisze:

    Podlewana winkiem dobranocka dzisiaj 🙂

    Wbrew pozorom niezbyt imprezowa. Leszek Możdżer nagrał z Larsem Danielssonem i Zoharem Fresco płytę „Time” w 2005 roku. Właściwie mógłbym swobodnie zagrać na dobranoc całą tę płytę, ale wolałem wybrać inaczej. Wykonanie na żywo utworu „Incognitor”, siłą rzeczy bogatsze niż na płycie, uważam po prostu za magiczne. To jazz nie tylko doskonały i nowoczesny, ale zarazem wysmakowany i dostępny dla miłośników muzyki bardziej popularnej. Chwilami fortepianowe pasaże wprawiają w trans…

    Snów o tęsknocie i jej spełnieniu. I na koniec brawa 🙂

  47. Wiedźma pisze:

    Dobre wino i subtelna muzyka na dobranoc….. snów o radości życia ? Happy

  48. Wiedźma pisze:

    Dobranoc

  49. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Z niecierpliwością czekam na nowe Harpie Delicious Pleasure
    Mam nadzieję, że gdy wstanę rano, będą już gotowe Delighted

  50. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Może w Twoje rano Mireczko Harpie będą gotowe…
    A może wcześniej?

  51. Quackie pisze:

    Dzień dobry, właśnie się zaczął mój skoro świt 🙂 Trochę będę w kratkę, ale będę. Jakieś zakupy, jakieś drobnostki do załatwienia…

    Wszakże najpierw kawa.

  52. Tetryk56 pisze:

    O, właśnie! Wstawanie o świcie to jest to!
    Witajcie! Wink

  53. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry 🙂 Delighted Od wczoraj zaliczam babciogodziny i tez mam czas ograniczony… ale dam radę wpadać na Wyspę….. obejrzeć czaple ! Yes!Yes!Yes! Bardzo urodziwe ptaszydła 🙂

  54. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Jaka szkoda, że nie będzie na razie Harpii Sad
    A tak się ucieszyłam Chlip
    Trudno… jak nie ma, to dam te czaple Sad

  55. Quackie pisze:

    No to żeby umilić sobie oczekiwanie – przyjemny filmik, który sugeruje, że:
    1. Nawet w beznadziejnej sytuacji może zdarzyć się cud;
    2. Ci, którzy chcą nam zaszkodzić, czasem pomagają;
    3. Pod powierzchnią zazwyczaj kryje się więcej, niż się spodziewamy!

  56. miral59 pisze:

    Po obejrzeniu filmiku, zapraszam pięterko wyżej Happy-Grin

  57. Eva70 pisze:

    Jak tu miło.

Skomentuj Max Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)