« Opłatek Atompasta cz.1 »

Opowieść Wigilijna

Tegoroczną Wigilię Zenek z Kryśką spędzili we dwoje. Nie dlatego, żeby się poróżnili z rodziną bardziej niż zwykle – tak się po prostu złożyło. Przygotowali sobie prawie tradycyjny zestaw dań, bardzo uważając, aby ilość nie skutkowała dwutygodniowym dojadaniem. No, może nie było dań aż dwunastu (Zenek lubił naciągać tę liczbę, licząc osobno każdy dodatek), ale było blisko. Nad stołem migotała drobnymi światełkami miniaturowa choinka w donicy, z odtwarzacza płynęły cichutko ulubione kolędy, wszystkie potrawy udały się znakomicie. Ponadto nastrój dopisał – tak, tegoroczny wieczór wigilijny można było uznać za bardzo udany. Nie psuł go nawet fakt, że drobne prezenty pod choinką nie były dla żadnego z nich zaskoczeniem – małżeństwo ze stażem, zwłaszcza niskobudżetowe, rzadko jest w stanie zaskoczyć się prezentami.

Po kolacji i sprzątnięciu naczyń, gdy na stole pozostało już tylko trochę ciasteczek, Zenek usiadł wygodnie w fotelu. Kryśka chwilę jeszcze hałasowała w kuchni, nie zwrócił więc z początku uwagi na dziwne odgłosy z przedpokoju – ni to pukanie, ni to szuranie. Zaintrygowały go one dopiero, gdy zdał sobie sprawę, że żona już przeszła do łazienki. Podniósł się niechętnie z fotela (fotel to bardzo miłe miejsce po obfitym i smacznym posiłku!) i ruszył w stronę drzwi wejściowych, które okazały się źródłem tych dźwięków.

Za drzwiami stał pies sąsiada, mieszaniec z przewagą owczarka niemieckiego. Stał na trzech łapach, czwartą usiłując zastukać. Na widok Zenka pysk uśmiechnął mu się szeroko.

– Mogę? – zapytał nienaganną polszczyzną – Pogadać chciałem…

Zenek, z lekka osłupiały, cofnął się w odruchu uprzejmości.

– Wejdź, proszę… – nie wiedząc, co ze sobą zrobić w tak dziwnej sytuacji, zawrócił w stronę fotela. Świąteczny gość zatrzasnął drzwi tylną łapą, z godnością ruszył za gospodarzem i zwinnie wskoczył na drugi fotel.

– A z… ehm… swoim panem… już rozmawiałeś?

– Z nim się nie da pogadać. Nie powiem, dobry człowiek, dba o mnie, karmi i wyprowadza, ale partner do rozmowy – żaden.

Zenek nie znał dobrze sąsiada – był on bardzo zdystansowany, nierozmowny; właściwie znajomość sprowadzała się do wymiany pozdrowień, gdy się mijali w klatce lub pod blokiem.

– Znaczy… nie macie wspólnych tematów? – nawiązał niezbyt zręcznie.

– Ech, o tym mowy nie ma. Z którym człowiekiem można by omawiać fantastyczne kształty tej wyżlicy spod 32, albo spanielki spod 12-ki? Albo rozważać ewolucję zapachu kości, zakopanej za budą na podwórku? Tak, miałem kiedyś i takie przyjemności. Ech, lata… Ale, byłbym zapomniał – pozwól, że się przedstawię. Wołają mnie Doggy.

– Aha, Dogi… no tak, słyszałem kiedyś. Ja jestem Zenek.

– Też słyszałem – uśmiechnął się Doggy.

– O czym zatem chciałbyś porozmawiać, skoro tyle tematów jest wykluczonych?

– Widzisz, ludzie nas mają za głupie zwierzaki. A przecież my też myślimy i czujemy. Też widzimy, że ten świat nie zmierza ku niczemu dobremu – zwłaszcza pod waszymi rządami. A ja tymczasem niczego się nie mogę dowiedzieć! Mój pan telewizor włącza tylko na jakieś idiotyczne teleturnieje i temu podobny chłam, a potem zasypia przy jeszcze głupszych kryminałach. O tym, co się dzieje na świecie, mogę się dowiedzieć tylko podczas spacerów od napotkanych znajomych. Jest tu na osiedlu taki skundlony bokser – brzydal straszny, ale ile on wie! Jego pan na okrągło ma puszczone BBC albo Discovery, a mój! Szkoda mówić!
Kiedyś nauczyłem się obsługiwać pilota, i jak go nie było, włączałem sobie różne kanały – dzięki pochodzeniu rozumiem także niemiecki i angielski – ale kiedyś mnie na tym przyłapał – właśnie na RTL–u leciał konkurs piękności, oczu nie mogłem oderwać od uroczych suczek! – i teraz chowa przede mną piloty!

– To rzeczywiście niewesoła sytuacja… A nie mówiłeś mu o tym?

– Kiedy ja mówić, to mogę tylko raz do roku, po waszemu, znaczy się – chociaż rozumiem stale, co mówicie. A naszej mowy on z kolei nie rozumie.

– A teraz, kiedy możesz mówić? Czemu mu nie wyjaśnisz?

– Jego głównym daniem wieczerzy było wino. Teraz śpi, a telewizor puszcza jakieś głupoty…

Doggy jeszcze chciał coś dodać, ale wybiła północ. Przez chwilę siedział z lekko wykręcona w pół słowa szczęką, wreszcie zrezygnował, zeskoczył z fotela, podszedł do Zenka i zaczął go trącać w ramię. Zenek też przestał reagować…

Po wyjściu z łazienki Kryśka zobaczyła męża śpiącego w fotelu. – Wstawaj! – trąciła go w ramię – łazienka już wolna!

Ponieważ nie dało to rezultatu, otworzyła na chwilę okno. Mroźne powietrze szybko otrzeźwiło Zenka. Wstał i wyjrzał za okno. Było pusto i cicho, ciszę zakłócały tylko nawoływania sąsiada, który – nieco chwiejnym krokiem – przemierzał alejki między blokami, nawołując psa.

186 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Święta, święta i po świętach – stąd taka opowieść, prawie na czasie! Wink

  2. Jo. pisze:

    Moim wszystko się pomieszało… Kot przed północą zaczął się awanturować, ale po kociemu. Zwróciłam uprzejmie uwagę, ale mnie olał. A potem ostentacyjnie położył pod choinką i udawał, że jest prezentem.
    Nikt nie dał się nabrać.

    Poświątecznie pozdrawiam.

  3. Kopciuszek pisze:

    Witam pięknie w poświąteczną sobotę Delighted
    Opowieść bardzo piękna i wymowna Tetryku Brawo!
    Kocham zwierzęta, a szczególnie psy, to bardzo mądre zwierzaki In Love
    Znają wnętrze człowieka lepiej niż inni ludzie,a czasem są bardziej inteligentne niż niektórzy ludzie Wink
    Nie zaszkodzi pogadać z psem jak z przyjacielem. Prawdopodobnie zrozumie więcej niż myślimy Happy

    • Tetryk56 pisze:

      Jak stwierdził (może nieco zadufany w sobie) Doggy – rozumieją wszystko. To tylko my nie rozumiemy, że one rozumieją 🙂

  4. Bezetka pisze:

    Znaczy z Zenka też żaden partner do pogaduszek, nawet bez wina, jako głównego dania, zasypia… Happy-Grin

    Czyżby zbyt ociężały bigos? Overjoy

    Pozdrowienia dla Doggiego, jeśli znów go spotka 😉 wszak zrozumie!

  5. Kopciuszek pisze:

    zima
    Dzisiaj za oknem mam takie piękne widoki 🙂
    Zatem czapka, szalik, smycz w dłoń i zmykam na spacer… z psem! 🙂

  6. Quackie pisze:

    Dzień dobry po Świętach a przed Nowym Rokiem. Pojechaliśmy, przejechaliśmy, dojechaliśmy, a potem wróciliśmy. Po drodze była Wigilia z dwiema nowymi dziewczynkami w rodzinie małżonki, żeby było śmieszniej, jedna ma półtora miesiąca, a druga miesiąc, przy czym ta starsza wypada młodszej ciotką nie wprost (jest de facto kuzynką mamy tej młodszej, więc ciotką II stopnia?). Po raz pierwszy zaliczyłem skrobanie szyb w samochodzie, po 2 dniach stania pod chmurką, ale to były te krytyczne 2 dni. Prezenty też były, dziękuję, całkiem całkiem.

    Opowiadanie również a propos, ponieważ u szwagrostwa był obecny przekochany labrador (który stawał się nieco mniej kochany za każdym puszczonym bąkiem) i dwa koty, a właściwie biorąc pod uwagę częstotliwość pojawiania się, to półtora kota. Rudy klasyczny dachowiec wychodził wieczorem, ale za to codziennie, natomiast prześliczna syberyjska kotka po dwóch latach nadal jest płochliwa i pokazała się tylko raz, po czym jak tylko wszyscy na nią popatrzyli, zrobiła w tył zwrot i więcej jej już nie widziano. Żadne ze zwierząt nie odezwało się ludzkim głosem (jak Doggy z opowiadania), ale myślę, że wiem, o co mu chodziło. Na szczęście tym razem Święta minęły nam nie tylko na oglądaniu filmów mniej lub bardziej rozrywkowych, ale także na oglądaniu zdjęć szwagrostwa z listpadowo-grudniowej wyprawy do Ameryki Południowej (Nazca-Machu Picchu-Ekwador-Galapagos, żeby tak streścić najkrócej i hasłowo), co było wielce pouczające 🙂

  7. Wiedźma pisze:

    Witam… Doggy ma rację, te zwierzaki wszystko rozumieją Happy-Grin Migotka, jak nabroi, sama wychodzi na balkon ( „Na Syberię „) za karę…
    Wystarczy powiedzieć :” co kot nabroił?”
    Będę musiała rozwazyć włączanie telewizorni choćby na programy informacyjne, żeby zwierzaczki nie byłby niedoinformowane ROTFL

  8. Max pisze:

    Zaintrygował mnie uśmiech Doggy .Mam zwierzę o imieniu Luna , rasy owczarek niemiecki i nie wyobrażam sobie uśmiechu tego zwierzęcia .Jest łagodna ,dobrze ułożona , ale jak błyśnie usmiechem ,to skóra cierpnie . Kiedyś na Mazurach ” pokłóciła ” się z suką innej rasy ,to mieliśmy problem ,aby zwierzęta rozdzielić . Może w Wigilię ,jak dostępują przywileju mówienia ludzkim głosem ,to i usmiech mają inny ?? Wink1

  9. korab1 pisze:

    DzińDybry:)) Piękne Mistrzu, wręcz rewelacyjne. Zenek jest wyjątkowy, większość nie tylko by nie uwierzyła w to co usłyszał, większość po podobnej przygodzie zarezerwowałaby wizytę u lekarza rodzinnego :))

  10. Kneź pisze:

    Nasza zębatka porozumiewa się dobrze z mundurowymi – jak zagada i się „uśmiechnie” szczerze, całą klawiaturą, to oni maja niejakie obiekcje i natychmiast każą trzymać ją z dala od nich. Ona się co prawda bardzo nie stawia, ale oczu nie spuszcza, łeb obniża na wysokość barku i uszy ma dziwnie sterczące – z postawy wynika, że w każdej chwili może rzucić się nie do nóg, a do gardła i bynajmniej nie w celu przytulenia. Z normalnymi ludźmi tak nie rozmawia, czasami tylko obszczeka pijaczka, ale morderczych instynktów nie przejawia. Happy

    • Kneź pisze:

      Dobry wieczór! 🙂

    • Tetryk56 pisze:

      Witaj, Kneziu!
      A sam z nią kiedyś pogadałeś?

    • Quackie pisze:

      Dobry wieczór! Z mundurowymi – znaczy bardziej z Policją, czy bardziej z listonoszami, czy też mundur jest mundur i wyjątków nie robi?

      • Bożena pisze:

        Pewnie żadnego munduru nie znosi. Ciekawe czy kominiarza też? Thinking

        • Kneź pisze:

          Przede wszystkim policyjnych i straży miejskiej – to dziwne, bo generalnie to jest strachliwa i raczej mało agresywna, a na widok „władzy” doznaje gwałtownego przypływu nieprzyjaznych emocji i je wyraża.
          Co do gadania ze mną, to ciągle pogaduje i trudno jej nie zrozumieć, wcale do tego nie potrzebuje Wigilii. Happy-Grin Happy-Grin Happy-Grin

          • Wiedźma pisze:

            Witaj Kneziu ! Delighted Moja spanielka też jest nadzwyczaj gadatliwa… tak bardzo, że czasem muszę jej nakazać ciszę… !

            • Kneź pisze:

              O, właśnie przyszła i oznajmia mi – hau, hauu (ale delikatnie, przypominająco), uaaa, ihał, auuuhau! Znaczy – słuchaj, czas na spacer, zostaw te fejsbuki, blogi i gady, są ciekawsze rzeczy! Happy Delighted Angel

              • Kneź pisze:

                Jak wrócimy, to w podobny sposób oświadczy, że miska jest do uzupełnienia nie to, że mnie obszczeka, co to, to nie, ale cała postawa i odpowiednimi głoskami wyjaśni mi na co tym razem czas – nie to ze zapomnę. A gdyby miska z woda była pusta, to ją wyniesie z kuchni i głośny łomot jej upadku oznajmi całemu domowi, że pies potrzebuje wody! Happy-Grin

  11. Bożena pisze:

    Już ta godzina?! Dobranoc Buziaczki

  12. Tetryk56 pisze:

    Jako że już prawie wszyscy spać poszli, to i ja skromnie dobrej nocy wszystkim zażyczę! 🙂

    • Wiedźma pisze:

      A ja zapalę lampkę, żeby się wszystkim dobrze spało. Rozumiem, że Kwak zmęczony podróżami dziś już nie umieści nic dobranockowo ?

      • Quackie pisze:

        Bardzo przepraszam i się sumituję. Od jutra już postaram się wrócić do normy. Dzisiaj zostałem jeszcze odciągnięty niespodziewanym nalotem w-zasadzie-nie-gości… Siła by na ten temat.

  13. Wiedźma pisze:

    To niech będzie ta dobranocka ….. specjalna dla Stateczka:)

  14. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted niech będzie dla wszystkich Happy

  15. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin

  16. miral59 pisze:

    Przeczytałam wszystko od dechy do dechy Delighted
    Cudny odcinek o Zenku Delicious Brawo! Dawno na Wyspie nie gościł…
    Nie mam żadnego zwierzaka w swoim domu, ale kocham wszystkie kotki, pieski i chomiki… Pleasure Może za pająkami za bardzo nie przepadam, ani za wężami. Ale trudno wymagać… Wink
    W dzieciństwie przez nasz dom przewinęło się wiele futrzaków. Jedynie białych myszek mama nie pozwoliła nam hodować i na ich widok dostała szału. Kazała nam od razu odnieść je z powrotem Overjoy A były takie milutkie i oswojone. Jak się włożyło rękę do pudełka, w którym były, wdrapywały się po niej i tuliły do nas… Mama jakoś dziwnie nie chciała, żeby się do niej tuliły Wink Overjoy
    Psy, czy koty zawsze bardziej lubiły moją siostrę, ale mnie się słuchały. Gdy kot wskoczył na stół (czego mu nie było wolno), to siostra musiała go z tego stołu zdjąć. Gdy byłam w pobliżu, to wystarczyło, że zapytałam „a gdzie to kotek wlazł?” i momentalnie nie było go na stole Overjoy To samo było z psami. Gdy szliśmy na spacer, to tylko ja trzymałam smycz. Siostra latała z psem po płotach, szarpał się i ciągał ją gdzie chciał. U mnie, jak dobrze ułożony pies, szedł równiutko przy nodze i co chwilę spoglądał, czy pozwolę mu pobiegać. Oczywiście pozwalałam, ale tylko gdy wychodziliśmy na łąki za octownią (niedaleko od naszego domu). Miałam jedynie problemy z Tapsem. Mama z siostrą kupiły go od pijaka (pracował w tym samym szpitalu co mama i czasami jak nie miał co, to pijał denaturat) i ten pies nienawidził zapachu alkoholu. Kiedyś nawet dziabnął mojego ojca za rękę. Ojciec po jakiejś tam imprezie wracał „podcięty” do domu i chciał pieska pogłaskać. A ten go cap za rękę. Co prawda nie ugryzł mocno… to było tylko ostrzeżenie…
    Ten pijaczek powiedział mamie, że ma w domu spaniela (a o takim psie marzyliśmy). Siostra (jako ta co wie jak spaniel wygląda) poszła z mamą. Taps nawet nie stał koło spaniela Wink Ale gdy mama z siostrą weszły do domu tego faceta, to jego psy (miał ich chyba ze trzy) wyskoczyły ze szczekaniem. Gość wziął kija i rozgonił psiaki. Gdy dowiedział się, że przyszły po spaniela, wyciągnął Tapsa spod łóżka za tylną nogę i pokazał. Siostra doskonale wiedziała, że to nie spaniel, a jakiś mieszaniec (czyli pies wielorasowy), ale zrobiło się jej żal psiaka. Kupiły, nawet dokładnie nie pamiętam za ile, ale ojcu nie powiedziały prawdy. Chyba by się wściekł, że tyle dały za kundla… Taps był cały w guzach. Poobijany niemożebnie. Gdy się go głaskało, „uśmiechał” się, robił „jodełkę”. Potrzebował czasu, żeby zrozumieć, że w tym domu nikt go nie uderzy i że zawsze dostanie jeść… W dzisiejszych czasach można by to zgłosić na policję, czy do jakiejś fundacji ochrony zwierząt, ale te prawie 50 lat temu, nikogo nie obchodził los zwierzaków. Facet był bezkarny… a szkoda…

    • Bożena pisze:

      A to sobie powspominałaś… Masz rację, teraz jest lepsza opieka nad zwierzętami, choć jeszcze nie doskonała. No bo jak pogodzić się z tym, że za znęcanie się nad zwierzęciem wymierzany jest najniższy wymiar kary? Jeszcze nie słyszałam o tym żeby kogoś posadzili. Dostaje takie indywiduum karę w zawieszeniu i jakąś tam grzywnę.
      Jeśli chodzi o posłuch psa, to ja idąc z nim na spacer, brałam smycz w rękę i otwierałam drzwi. Psa nie wiązałam nawet gdy szliśmy do parku przez ruchliwą ulicę. Wiedziałam, że sam nie zrobi kroku na jezdnię. Niestety, mój małżonek rzadko spuszczał psa ze smyczy, bo pies go nie słuchał. Wink1

      • Bożena pisze:

        A wracając do alkoholu, to psy z zasady nie lubią jego zapachu. Gdy szedł facet ulicą, gdy tylko pies poczuł od niego choćby piwo, to go obszczekał. Psy, to mądre zwierzęta. Koty oczywiście też Wink

        • miral59 pisze:

          Nie wiem, czy wszystkie psy nie lubią zapachu alkoholu. Inne nasze futrzaki nie zwracały na to uwagi. Jedynie Taps był bardzo agresywny, gdy taki zapach poczuł. Widocznie alkohol kojarzył mu się z przemocą. Gdy szliśmy na spacer i przechodziliśmy koło budki z piwem, nawet ja musiałam go krótko trzymać. Rwał się do tych pijaczków z zębami do przodu. A gdy kiedyś jeden podszedł za blisko, Taps rzucił mu się do gardła. Ledwo go utrzymałam. Taps był śliczny. Wielkości wilczura, miał sporo cech z tej rasy. Pleasure Miał też w sobie coś z wodołaza – zamiłowanie do wody. Taplał się w każdej napotkanej kałuży. A im była głębsza, tym większą stanowiła atrakcję Wink
          I to fakt, że niektóre futrzaki są mądrzejsze od niektórych ludzi Wink Happy-Grin

      • Kopciuszek pisze:

        Witam Bożenkę i Miralkę Delighted
        Nawiązując do kar, to są zdecydowanie zbyt łagodne. Odwiedzam często schronisko. Jest tam wiele zwierzaków, nie tylko porzuconych ale też uwolnionych z rąk bestii. Na sam widok serce pęka, a gdy pomyśleć, co to zwierzę musiało przejść… Sad

  17. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry i mroźny Delighted Zima się rozgościła u mnie Wink
    Gorąca Kawa1 w taki poranek nie zaszkodzi Delicious

  18. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ale mi się dzisiaj spało!!!

  19. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Aż żałuję swojej alergii na zwierzaki (sierść), która zresztą odezwała się w związkue ze świętami u szwagrostwa. Jakby nie ona, pewnie byśmy mieli psa.

    • Quackie pisze:

      PS. Jeżeli chodzi o psy, które nie mają sierści, tylko włosy i ponoć są niealergizujące, to moja alergia widocznie o nich nie słyszała 🙁 w sensie reaguję na nie tak samo jak na wszystkie inne.

      • Wiedźma pisze:

        Jest taki meksykański kot bezwłosy…. ciekawe czy by Ci się nadał ?

        m

        • Quackie pisze:

          Bezwłosy kot brzmi ciekawie, ale raczej ze mnie psiarz. W każdym razie dziękuję 🙂

        • Quackie pisze:

          Ewww. Po wstawieniu zdjęcia tym bardziej zostaję przy psach 😉

          • Bezetka pisze:

            Ale takie są całkiem miłe w dotyku 🙂 tylko lepiej zamykać oczy jak się zbliżają 😀

            Devon Rexy też są niemal łyse z takim krociutkim meszkiem i – to fragment dla Ciebie – ich rasa powstała, bo ponoć jeden osobnik zachowywał się jak pies – chodził na smyczy, aportował i merdał ogonem 😀 i zaczęto go krzyżować z własnymi potomkami, by im się cechy rozwinęły 😉 Szwagierki jakoś nie aportuje 😀 Za to aportował mój dachowiec 🙂

      • Kopciuszek pisze:

        A to akurat prawda. Mój york ma włosy, niestety rodzinni alergicy reagują podobnie 🙁

        • Bożena pisze:

          Jak lubię psy i koty, tak te bezwłose jakoś mnie odrzucają… Crazy Wolę sprzątać sierść Wink

          • Wyimaginowany pisze:

            Dzień dobry Bożenko 🙂 Wolisz sprzątać Thinking Może kidyś Ci podrzucę swojego piesa w czasie gdy zmienia sierść, ciekaw jestem czy nie zmieniłabyś zdania Wink

            • Wiedźma pisze:

              Och, ja mam w domu kotkę i sunię….. sprzątam głównie kudełki. Czasem z talerzy, niestety, bo kocia sierść jest ” fruwająca’….

  20. Wyimaginowany pisze:

    Niedzielne dzień dobry Happy
    Ja niestety nie dostąpiłem takiego zaszczytu jak Zenek, moja Luna nie była skora do rozmów, być może dlatego iż zdaje sobie z tego sprawę jak „ciężkim” czasem rozmówcą bywam Happy
    Sama opowiadanie zaś zacne Happy

  21. Bożena pisze:

    Teraz mam tylko kotkę, ona też domaga się wyjścia na balkon. Jednak gdy ją wypuszczę, to po kilku minutach drapie w szybę, żeby ją wpuścić. Wpada wtedy jednym susem, widać że jej zimno Delighted

  22. Quackie pisze:

    W ramach wyganiania kalorii idę poodśnieżać, proszę Państwa.

    • Tetryk56 pisze:

      Ależ ta aura dba o ciebie, Quacku! 😉

      • Quackie pisze:

        Taa, jakby wiedziała, że po świętach będę potrzebował zrzucić co nieco z siebie 😀

        • Kopciuszek pisze:

          A była okazja QMistrzu, a była okazja … Wink
          https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/gdansk/photos/a.10150131641850424.392784.487587700423/10155012799965424/?type=1&theater

    • Kopciuszek pisze:

      To aż tyle u Was napadało ? Amazed
      Ja sobie zrobiłam spacer, z wrodzonego „gapostwa” zostawiłam napoje w bagażniku i mi … zamarzły Worry
      Powietrze rześkie zatem odśnieżanie też może być przyjemne Wink

      • Quackie pisze:

        Chyba aż tyle to nie napadało, najwyżej ze 4-5 cm leciutkiego puchu, więc robota nie była specjalnie ciężka, tyle że dość monotonna. Nam podręczna woda w samochodzie też zamarzła w święta 🙂

  23. korab1 pisze:

    DzieńDobry:)) Znacznie dłuuuuuższy niż wczoraj :))

  24. miral59 pisze:

    Niedzielne dzień dobry Happy-Grin

  25. Quackie pisze:

    Podwórko całe odśnieżone, tylko pod samochodami nie sięgnąłem 🙂

  26. Kopciuszek pisze:

    Śnieg pada i pada i pada … zdaje się, że jutro też mnie czeka szuflowanie Worry
    Piechotą, piechotą, piechotą … do pracy będę szła Whistling

    Dobranoc Państwu I-m-in-love

  27. Quackie pisze:

    Odśnieżono, czas na dobranockę, zanim znów zacznie śnieżyć.

    Końcówka alfabetu obfituje w ciekawe postaci – Manuel de Zumaya (pisany również jako de Sumaya) urodził się w Meksyku, więc jest jednym z pierwszych tamtejszych kompozytorów (dotychczas prezentowani urodzili się w Hiszpanii, a jedynie tworzyli w Nowym Świecie). Kapelmistrz katedry w Mexico City, a następnie (wbrew protestom stołecznych czynników) towarzysz biskupa Tomasa Montano w Oaxaca, de Zumaya komponował muzykę sakralną, ale także opery (na zamówienie wicekróla Meksyku) do przetłumaczonych na hiszpański włoskich librett.

    Dzisiaj na Wyspie wesoła nowina, a ściśle rzecz biorąc – villancico (pra-kolęda), zatytułowane „Solfeż Piotra”. Harmonia głosów i instrumentów nie jest może tak nasycona meksykańskim folkiem jak utwory Gutierreza de Padilla, ale za to piękna i stylowa, jak na dobranoc przystało.

    Snów nie wymagających odśnieżania! 😉

  28. Tetryk56 pisze:

    Ukłony nocnej zmianie! Idę Zzzzzz

  29. Wiedźma pisze:

    Villancico z towarzyszeniem obmywania nóg….ładnie no i niewątpliwie higienicznie:) bo to i Wielkanoc blisko, a owe nogi w to święto się obmywa… w wielki czwartek ?

  30. Wiedźma pisze:

    Czyściutka, ( choć nie jestem starcem obmywanym Happy-Grin) zapalam lampkę na dobrą noc….

    Dobranoc. Spanko

  31. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Witam w ten mroźny, poniedziałkowy poranek. Happy Czy ktoś dzisiaj idzie do pracy? Wink

  32. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Ja już w pracy … spacerkiem dzisiaj… a pogoda fantastyczna … śnieg pod butami skrzypi Delighted

  33. Bożena pisze:

    Niech Wam się dobrze pracuje, ten tydzień prędko minie, bo jest świętem przerąbany. Podobnie i następny. Wink

  34. Kopciuszek pisze:

    Skowronkowych treli wciąż brak …. Serducho Sad

  35. Tetryk56 pisze:

    Witajcie! Ukradkiem, niestety Tears

  36. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! I mnie brakuje skowronkowych treli…..ale mam nadzieję, że zabrzmią pogodnie Delighted

  37. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! To ja, Basia. J Hi estem u babci

  38. misiekpancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Śniegu zero, mrozu troszkę, a do tego słońce, można popracować w tych okolicznościach przyrody. Szkoda, że Krystyna przerwała Zenkowi, tak świetnie rozwijający się dialog międzygatunkowy 🙂 🙂

  39. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Całe moje wczorajsze odśnieżanie okazało się psu na budę, a nawet gorzej – przez noc napadało drugie tyle, co odgarnąłem. Chyba zanim zacznę odśnieżać, muszę sprawdzać prognozy.

  40. korab1 pisze:

    Ogólnopolskie DzińDybry:)))

  41. Quackie pisze:

    Zara mnie Juniorzy wyciągają na ostatnią część filmu o niziołkach. Zobaczymy, co tam Piter Dżakson wymyślił, bo że nadął Tolkienowego Hobbita do rozmiarów Władcy Pierścieni, to pewna, tyle że nie wiem, czy ten balon nie pęknie…

  42. Bezetka pisze:

    „Tetryk: Może już wejdziesz z ojczulkiem Rumiankiem?”
    No to włażę. I zapraszam.

Skomentuj Kneź Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)