Gągoł (gągoł krzykliwy)
Zasięg występowania gągoła jest duży. Zamieszkuje północną i wschodnią Europę, północną Azję i Amerykę Północną. Zimuje w zachodniej i południowej Europie, ale również często jest spotykany nad Bałtykiem. W Polsce nieliczny ptak lęgowy na północy i zachodzie kraju. Ptaki te spotykam zimą również w Illinois. Widocznie taka zima jak tu, nie jest dla nich straszna.
Gągoły często pływają na otwartej wodzie. W środowisku wodnym również śpią i wypoczywają. Poza okresem lęgowym mogą przebywać w małych grupach, czasem przemieszanych z innymi gatunkami kaczek.
Zamieszkuje wody słodkie, rzeki, starorzecza, jeziora w strefie lasów liściastych czasem nawet stawy rybne pod warunkiem, że w pobliżu znajdują się stare, dziuplaste drzewa. Tam też się lęgnie.
W żerowaniu pomaga im pęsetowaty dziób. Gągoły nurkują na głębokość do 4 m zbierając drobne bezkręgowce. W żerowaniu kierują się głównie wzrokiem, zatem prowadzą dzienny tryb życia – zimą starają się optymalnie wykorzystać dzienne światło. W nocy zbierają się na noclegowiskach. Żywią się głównie mięczakami, zbieranymi między kamieniami, ale też skorupiakami, owadami wodnymi, rybami i płazami. Czasami, szczególnie jesienią swoją dietę uzupełniają roślinami wodnymi. Łączą się w pary jeszcze na zimowiskach i jako takie lecą na lęgowiska. Gniazdo budują w dziupli, nawet na wysokości 20 m nad ziemią. Ich lęgi można znaleźć dwa kilometry od wody. Chociaż w zasadzie wolą one gniazdować w jej pobliżu.
Jajka wysiaduje tylko samica, a samiec broni w razie potrzeby gniazda, ale przed pojawieniem się młodych, oddala się od rodziny, żeby przejść pierzenie.
Pisklęta, choć może ich być nawet 10 w zniesieniu, wykluwają się jednocześnie. Kaczęta po wykluciu i obeschnięciu poruszają się bardzo zręcznie, mogą podskakiwać na wysokość 0,5 metra i dzięki ostrym pazurom, bez problemu wspinać się. Pisklęta opuszczają gniazdo po 1 dniu – matka nawołuje młode specyficznym krzykiem „kio-rr”, a te bez szkody dla zdrowia złażą lub skaczą z drzewa. Wynika to z tego, że ich ciała są sprężyste i lekkie, a w skoku rozpościerają błony pławne między palcami nóg wyciągając skrzydełka, zwiększając nieco opór powietrza. Gdy znajdą się na wodzie, od razu dobrze pływają i nurkują w poszukiwaniu wodnych roślin i bezkręgowców.
W Polsce gągoł objęty jest ścisłą ochroną gatunkową, chociaż w międzynarodowej „Czerwonej Księdze” zaliczony jest do kategorii „najmniejszej troski”. Utrzymaniu liczebności zagraża wycinanie starych dziuplastych drzew oraz osuszanie bagien śródleśnych i mniejszych zbiorników wodnych.
Gągołek.
Niewielki ptak z rodziny kaczkowatych (33-41 cm „wzrostu”). Zamieszkuje Alaskę, Kanadę i północno-zachodnie USA. Na zimę migruje na wschodnie i zachodnie wybrzeże Ameryki Północnej i na południe USA. Bardzo rzadko zalatuje do zachodniej Europy. Nie słyszałam, żeby zalatywał do Polski…
Jest to ptak tajgi. Wiosną wyszukuje opuszczone dziuple dzięciołów, gdzie samica składa jajka, które wysiaduje 28-33 dni.
Na dietę tych ptaków składają się skorupiaki, mięczaki, rośliny wodne a także rybia ikra. Gągołki najbardziej lubią wodę niezbyt głęboką. 1,2 do 4,5 metra. Są świetnymi nurkami.
Ptaki te są monogamistami, czyli wiążą się w stałe pary, jak to się mówi „na całe życie”. Przywiązują się też do miejsc. Samica co roku wybiera tą samą dziuplę na gniazdo. Czasami, w okresie wędrówek zbierają się w stada, ale nie są one duże. Po kilka par.
W zasadzie nie udało mi się zrobić im porządnego zdjęcia. Widuję je bardzo rzadko i tylko wiosną w czasie ich przelotów na tereny lęgowe. Nie pozwalają za blisko podejść, a zdjęcia robione z dużej odległości nigdy nie są wyraźne. Trzeba by mieć solidny teleobiektyw…




Realne kaczkowate
Zapraszam do „poznajomienia” się… Jeden jest krzykliwy, czyli prawie jak ten „odrealniony”

Kiedyś na gągoła mówiłam gągołek, tak pieszczotliwie
A potem spotkałam prawdziwego gągołka i pieszczotliwość się skończyła

W sumie, to na zdjęciach mam jeszcze 4 gatunki z rodziny kaczkowatych, ale dwa z nich zrobione są w ZOO, więc to się nie liczy. W ZOO można spotkać różne ptaki i zwierzaki, a zrobienie im zdjęć jest dużo łatwiejsze… za daleko nie uciekną

DobryWieczór:)) „Moje” krzyżówki odleciały wczoraj gdzieś w siną dal, staw pokrył się lodem i pewnie im ta sytuacja nie odpowiada. Zrobiło się pusto, bez tych uroczych ptaszków. Gągołki sa równie wspaniałe :)))
Dobry wieczór, Stateczku
Niestety, na zimę robi się pusto bez tych pierzastych. Wrócą wiosną, gdy wody rozmarzną i będzie cieplej…
U Ciebie dopiero przedpołudnie, miał rację pan Einstein mówiąc o względności :))
Fakt, u mnie jeszcze w miarę wcześnie
Co chwilę zerkam na zegarek, bo o 10 otwierają pocztę i muszę się tam w końcu wybrać
Od miesiąca leży spakowana paczka do córki i jakoś nie mam kiedy jej wysłać. Porządki domowe zamierzam zacząć od pozbycia się z domu tego, co mi przeszkadza. A specjalnie położyłam paczkę tak, żeby przeszkadzała
bo do Wielkanocy bym ją trzymała 

A teoria względności… wszystko jest względne. Zależy jak na daną rzecz, czy zdarzenie popatrzymy…
Mam nadzieję, że tam nie było żadnej żywności…
Z żywności tylko „Ferrero Rocher” i wiśnie w likierze (i w czekoladzie)
ale to się raczej nie zepsuje, najwyżej może „wyparować”

No i piękne kaczuszki (-owate)! 🙂
Też bardzo lubię obserwować krzątaninę ptaków – szkoda, że z kaczkowatymi mam do czynienia głownie przez krótki czas na Mazurach.
Ja mam tych kaczkowatych wszędzie pełno. Co prawda nie gągołów, czy gągołków, bo te dość rzadko spotykam, ale innych aż nadto
Ale ja mieszkam na granicy Krainy Tysiąca Jezior, to i mało dziwne, że tych wodnych pierzastych mam sporo. Ty na Mazury masz kawałek drogi

Byłem dzisiaj w Lidlu, oferowali wędzoną pierś klaczki ze skórą. Piór nie było widać :)))
Stateczku, w Lidlu koninę sprzedawali?
Dawno dawno temu, bywałem w Krynicy, był tam sklep gdzie sprzedawano wyroby z końskiego mięsa. Może to głupie co napiszę, ale nie jadam przyjaciół :))
W Poznaniu też był „koński sklep”, ale Ty pisałeś, że w Lidlu „oferowali wędzoną pierś klaczki ze skórą”. To mnie zdziwiło
Jakoś też mnie od koniny odrzuca. Niektórzy mówią, że to smaczne mięsko i czyste… koń jest czystym stworzeniem… ale…

Jak to człowiek zgaduje, a nie czyta
Przeczytałam „kaczki” i zdziwiłam się skąd u Bożenki ta „konina”
Qrde ale się uśmiałem :)))) To była tylko kaczka :))))
Stateczek też pewnie nie zajarzył
Widocznie kliknął w dwa klawisze na raz i stąd te „klaczki”

Ale co się pośmieliśmy, to nasze
Mam nadzieję, że się nie obraził
A czemu miałby się obrazić? Przecież te żarty obraźliwe nie są
Ale śmiałam się z Jego błędu
Jak nie, jak tak. Zaświeciłem jak czterystu watowa latarnia uliczna :)))))))))))))))
Krótko mówiąc, świecisz własnym blaskiem
Jak jasna gwiazda na firmamencie 
Dobry wieczór na nowym pięterku 🙂
Zdjęcia piękne jak zwykle, czuję się rozpieszczony 😀
Natomiast tak się zastanowiłem, jak pani gągołowa chce do męża zdrobniale i powie „mój ty gągołku”, to naraża się na zarzut niewierności… Tym bardziej jeżeli jedne i drugie ptaki łączą się w pary… Niedobrze!
Dobry wieczór
Chociaż nie wiem czy to takie miłe… Gągołkowa ma łatwiej z tymi zdrobnieniami

Całe szczęście to nie konkurs fotograficzny, a przedstawienie moich ulubieńców 
Widocznie nie mówi „mój ty gągołku”, a „mój ty gągole”
A zdjęcia piękne nie są. Coś tam na nich widać, ale do perfekcji to im daleko
Podoba mi się, kiedy mistrz szuka niedoskonałości we własnych dziełach. Kiedy robi to krytyk, nie wierzę. Bowiem przypomina mi eunucha, który wie jak tylko sam nie potrafi :)))
Coś mi się wesoło ten ranek zaczął
Nie słyszałam tego stwierdzenia o eunuchu
Dobrze, że napisałaś o drugiej kawie, bo się przeraziłam, że robisz przerwy w piciu czegoś innego
…
Mogłaby być herbata, sok, czy jakaś gazuza, bo przecież mam jechać samochodem, więc wszelakie alkohole odpadają w przedbiegach

„Krytyk oraz eunuch jedną idą drogą:
obaj „jak” wiedzą dobrze – i obaj nie mogą…”
Niestety, nie pamiętam autora
Krytyk i eunuch z jednej są parafii
Obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi.
Tadeusz Boy-Żeleński
Dobre
Dlatego zawsze bezpieczniej zwracać się per „Kochanie!”
Dokładnie, przynajmniej imiona się nie pomylą

Nawet w środku nocy
Salomonowe rozwiązanie!
Swoją drogą, przypomniała mi się ta anegdota, jak to mąż się chwali w większym towarzystwie, że w każdej dyskusji ma ostatnie zdanie, a na to żona: „Ale nie powiedziałeś, że zazwyczaj brzmi ono >>Tak, kochanie.<<" 🙂
Dobreeee 😆
Czas mi opuścić zacne towarzystwo
Poczta już czynna… Myślę, że w godzinę powinnam się wyrobić. Trasa co prawda długowata… poczta – bank – sklep z papierochami – sklep z ziarenkami dla moich pierzastych… ale wydaje mi się, że godzinka wystarczy 

Do Jasminkowego popotem
Dobry wieczór 🙂 W dzielnicowym parku Moczydło (?) są trzy stawy połączone ze sobą wymuszonym obiegiem wody , nie widać aby ubyło ptactwa .Przybyły dwie pary gęsi ,dwie pary mandarynek , a kaczek i rybitw trudno zliczyć . Spacerowicze , głownie mamy z małymi dziećmi mają zabawę w dokarmianiu ptaków . Jest też stała ekipa wędkarzy , bowiem wiosną do stawów wpuszczono cztery tony narybku (!) Wszystkie pierzaste są tak obłaskawione , że pozwalają się karmić z ręki ,co daje radochę maluchom . Zimą trochę ten stan się zmniejsza , ale dzięki wymuszonemu obiegowi wody stawy przy małym mrozie nie zamarzają . Przy większych mrozach ,towarzystwo pierzaste przenosi się do elektrociepłowni nad Wisłą .Odległość ok.5 kilometrów , nie stanowi zadnego problemu w przemieszczaniu ptaków .
Dobry wieczór. Czy ta elektrownia nad Wisłą oznacza może Jeziorko Czerniakowskie, czy też chodzi o jakieś inne okolice (i akweny)?
Dzisiejszy dzień ma dla mnie duże znaczenie, w związku z tym proponuję znakomitą piosenkę w wykonaniu P.Fronczewskiego. Jeżeli ktoś nie pamięta pochodzi ona z kabaretu Olgi Lipińskiej ze stycznia(?) 1982 roku :))
Jak najbardziej pamiętam i cenię.
Nie potrafię natomiast znaleźć innej piosenki, którą w Kabareciku śpiewał Jan Kobuszewski – w refrenie powtarzało się „Point de reveries, monsieurs”.
W tym czasie , kiedy Fronczewski śpiewał tę piosenkę w kabarecie Olgi Lipińskiej pracowałem w kopalni Julian w Bytomiu
Dzięki Stateczku za to wzruszenie 🙁 -wcześniej wysłałam ale coś nie zaskoczyło -dzięki za piosenkę A.Osieckiej – dziś pasuje jak nigdy -pozdrawiam …
Wzrusza mnie ta piosenka i Fronczewski….
Jest to elektrociepłownia Żerań , która położona jest nad Wisłą , a dodatkowo przy elektrowni jest kanał Narew -Wisła ,który też rzadko zamarza . Mają ptaki gdzie zimować , bez łaski ” ciepłe kraje ”
Dziękuję, myślałem, że to gdzieś indziej 🙂
Dobry wieczór Maksiu
Miło jest patrzeć na stawy pełne pierzastych. Tylko ludzie często zapominają, że jak zaczęli karmić jesienią, to i w zimie powinni codziennie to robić. Wiele dokarmianych ptaków zostaje, bo mają stałą dostawę pożywienia, ale jak pogoda się popsuje i ludzie zostają w domach, to ptaki głodują. I to jest moim zdaniem paskudne. Dobrze, gdy mają taką elektrociepłownię w pobliżu…
Jak widać wróciłam
I chyba w końcu wezmę się za coś, bo tak mi cały dzień zejdzie na tym siedzeniu i pisaniu 
A nam w to graj!
Podobno każda kobieta jest zadowolona jak się ” nagada ” Proponuję zatem jakiś telefonik do znajomej , lub znajomego ?
Ja się nie „nagadam”, ale idę do łóżeczka.
Dobranoc
Kolorowych snów, Bożenko
Też obdzwoniłam
A gadanie długodystansowe, to moje ulubione zajęcie
Niektórzy nawet coś o tym wiedzą… Gdy rozmawiam przez telefon tylko pół godziny, to małżonek zaraz pyta, czy to była pomyłka

Dla Ciebie nie jest to uciążliwe, bo zakładasz słuchawki i możesz poruszać się po całym domu, a nawet wyjść na zewnątrz na papierosa.
Trochę popisałam, pogadałam, a w międzyczasie obiadek się gotuje
Jak małżonek wróci z pracy, głodny nie będzie 
Czyżby już wszyscy poszli spać?
Obecny!
Całkiem nie. Ale faktem jest, że jak sobie słomianowdowczę, to troszku więcej jest do roboty.
Udało mi się tylko raz ugotować rodzinie obiad i od tej pory miałem zakaz wstępu do kuchni .Nie protestowałem …
To ja miałem inaczej. Gotowałem, ale jak się okazało, że Juniorzy kręcą nosem na moje dania, a małżonka skacze koło ich podniebienia na dwóch tylnych łapkach, to przestałem gotować.
Nie jestem totalnym obibokiem .Pomagam w zaopatrzeniu i tam gdzie potrzebna jest przysłowiowa ” męska siła ” .
Racja. Jak komuś nie smakuje, to niech sam sobie gotuje
To miałeś dokładnie jak ja w młodości, Maksiu
Jako nastolatka zostałam dopuszczona do garów celem próby i taki im obiad ugotowałam, że nawet psu bali się toto oddać. Gotowanie miałam z głowy na długie lata, z oczywistym zakazem wstępu do kuchni w celu gotowania
Niestety, jak wyszłam za mąż, a potem pojawiły się dzieci, musiałam do tej kuchni wrócić. I sterczę tam do dziś
Jedynie deserów w zasadzie robić nie muszę, bo małżonek lubi się tym „pobawić”. Dobre i to 
Nie jest problemem, czy ja umiem gotować. Pytanie brzmi: czy inni potrafią to zjeść?
Moje jedzenie wszyscy naokoło jedli. Aż zmienili się „wszyscy naokoło” i przestali.
Ugotowane przeze mnie jakoś jedzą i nawet chwalą. Tylko nie wiem, czy chwalą, bo faktycznie dobre, czy boją się, że sami będą musieli gotować

Chociaż… jak przychodzą goście, to też chwalą. A przecież gości do garów bym nie zagoniła

A ja na to – dobranocnie.
Z doświadczenia przy poszukiwaniu muzyki do dobranocek nauczyłem się, że jak Niemiec, to na 99% organista. A dzisiaj nie, dzisiaj Sylvius Leopold Weiss, kompozytor i lutnista.
Zresztą nie wiem, czy taki z niego Niemiec, bo urodził się w Grodkowie pod Wrocławiem, gdzie też grywał na dworze lokalnych arystokratów. W swojej karierze odwiedził również Rzym i Drezno, gdzie pozostał już do końca życia. Przyjaźnił się z drugim synem Jana Sebastiana Bacha i nie dość że w ten sposób poznał Mistrza, to również wyzwał go na improwizacyjny pojedynek na fantazje i fugi (niestety nie dotarłem do wyników pojedynku).
Weiss był jednym z najpłodniejszych barokowych twórców komponujących utwory na lutnię – pozostawił ich po sobie ponad 1000, z czego w 850 wypadkach można stwierdzić jego autorstwo. Zazwyczaj jest to muzyka kameralna lub taneczna, pogrupowana w „sonaty” lub „suity”, nie posiadające jednak struktury klasycznych barokowych sonat czy suit.
Dzisiaj na Wyspie courante (utwór nie mający wbrew pozorom wiele wspólnego z kurantem) F-dur Weissa, oczywiście na lutni. Żywy, taneczny, ale zarazem bardzo optymistyczny i z przepiękną, wędrującą sobie w górę i w dół melodią.
Snów roztańczonych!
I słusznie, że taneczny, Kawku…
Przy takiej miłej wymianie myśli wiele można się dowiedzieć o własnych ”błędach”… Mama nauczyła a z miłości dla bliskich dogadzało się dziecku i tak zostało …
witaj Elizo…. bo to jest przyjemność, gdy sie dogadza najbliższym
Dzień dobry
Czy komuś przyśniło się gotowanie? 
Dzień dobry 🙂 No to idę ugotuję wodę ,zasypię jakimś proszkiem ,wypiję i wybywam na niedzielny bazar staroci .Mozna tam spotkać nie tylko stare przedmioty , ale również ciekawych ludzi .Do popotem .
Dzień dobry 🙂 Gągoł z rana jak śmietana, a Lutz powinien sobie wyhodować jeszcze ze dwa palce i dodatkowy kciuk żeby w pełni obsłużyć ten instrument strunami najeżony :):)
Witajcie!
O rany! 18 strun i tylko 2 ręce? Toż na trzech gitarzystów by wystarczyło…
Wiedźmnko! Skowronku! Hop, hop!

Coś nas ostatnio te Panie zaniedbują
Mam nadzieję, że to tylko okres przedświąteczny odciąga je od Wyspy. Miną święta i wszystko wróci do normy
Tak Elizo, wołajmy…

Hopp, hop…… to ja, Wasze Echo
Witaj Wiedźminko
Gdzie Ty byłaś jak Cię nie było?! 
Jedno Echo się odezwało, a gdzie drugie?
Aleksandra niespecjalnie mi pozwoliła spać, więc byłam dość humorzasta…. i nietowarzyska. Plus trochę dodatkowych zajęć. 🙂
Drugie Echo ma wariactwo w pracy, więc na kompa patrzy z obrzydzeniem…. 🙁
Dziękuję za wyjaśnienie, bo już zaczęłam się obawiać czy nie chcecie się ewakuować z Wyspy. Pocieszałam się tylko przedświąteczną gorączką…
Trochę i tak, że święta za pasem i dość absorbujący gość wczoraj…
..
Dzień dobry. Słomiane wdowieństwo ma również dobre strony. Np. nikt nie zrywa bladym świtem 🙂
A co się tyczy lutni, to prawda, wygląda onieśmielająco z tymi wszystkimi strunami. A jednak zauważcie, że muzycy grali na takich instrumentach już 300 lat temu i dawali jakoś radę!
Te stare instrumenty mają wiele uroku
Powiedziałbym raczej, że w dzisiejszych czasach instrumenty strunowe są prostsze. Typowa gitara – 6 strun, typowa gitara basowa – 4 struny. Naprawdę rzadko zdarza się słyszeć jakiś inny instrument z większą ilością strun, lutnię, sitar czy nietypową gitarę (nawet 12-strunowa ma struny poukładane parami, tak że praktycznie niewiele się różni od 6-strunowej).
Jest jeszcze harfa, też dużo strun i brzmi jak – dla mnie – starożytnie…
Dzień dobry
Dzień dobry
Tyle czasu mnie tu nie było i tylko dwa komentarze…
Trudno,też muszę jeszcze odejść, wrócę za trzy godziny. Mam nadzieję, że w tym czasie Towarzystwo się rozrusza 
Dzień dobry Bożenko
Ja też będę dziś w kratkę. Wczoraj małżonek pracował i dopiero dziś jedziemy na cotygodniowe zakupy
Moje ptaszęta mają co jeść, gorzej z nami 
Jakby co, to pamiętaj, ze masz wokół mnóstwo wypasionych ptaszków
Poszliśmy z Juniorami obiadować do restauracji, już jesteśmy z powrotem.
No, takie słomianowdowieństwo to ja rozumiem!
Zazwyczaj w niedzielę (czasem w sobotę) jemy poza domem, niezależnie od tego, czy-m słomiany 🙂 Taka tradycja.
Tak jak lubię psy, tak nie mogłem się powstrzymać. Czy wiecie, dlaczego pieski chihuahua nie biegają po śniegu?
To są pieski meksykańskie, nie przystosowane do zimnych temperatur. Zgadłam?
Hmmm. Ale obejrzałaś film? 😉
Obejrzałam. Czy chodzi o to, że w śniegu by utonął?
Mniej więcej, z tym że „utonął” to nie jest może najwłaściwsze słowo… On raczej ugrzązł w śniegu i to bez możliwości wybrnięcia 🙂 Co więcej, temu psu się chyba w sytuacjach dziwnych i nietypowych wiesza system – zastyga bez ruchu i trwa tak przez, hmm, kilkanaście albo i -dzieścia sekund. Podejrzewam, że w śniegu też się zawiesił 😉 Na szczęście filmik ma 18 sekund, więc jestem przekonany, że pańcio zaraz wydobył pieska na powierzchnię.
Zadałeś pytanie: Dlaczego pieski chihuahua nie biegają po śniegu?
Z początku myślałam, że chodzi o śnieg w ogóle. Przecież nie musi być taki głęboki. Ale z tym „zawieszeniem’, to nie wiedziałam 🙂
Następny filmik o ubieraniu kubraczka świetnie ilustruje takie „zawieszenie”. Widać hodowcy nie zadbali o przycisk „reset” w dostępnym miejscu…
Tak, to widziałam. Zabawna właściwość
Urodzony model….
Zgodnie z zapowiedzią melduję, że już jestem
DobryWieczór :)) Przychodzi baba w ciąży do lekarza. Co pani jest pyta lekarz. A nic, tak sobie zaszłam :))
To może z innej beczki…
Baca wlecze do lasu zdechłego psa. Sąsiad zagaduje:
– A co to się stało, kumie?
– Aaaa… musiołek go zastrzelić!
– To pewnie był wściekły, co?
– No, zachwycony to nie był!
Może nie z beczki , a z ulicy . Wytworna dama usłyszała od małego chłopca pytanie : Mamusiu , to piękne futerko masz od tatusia ? Cicho bądz ! Gdybym oglądała się na twojego tatusia – to i ciebie by nie było !
Na zakładowym jubileuszu przemawia szef wydziału. Na zakończenie wznosi kielich ze słowami: – Za wszystkie panie, które mamy pod sobą…
Babciu czy ty jesteś z piekła ? Skąd ci to przyszło do głowy wnuczku? … A , bo tatuś powiedział ,że babcie znów diabli przynieśli….
No i skończyło się słomiane wdowieństwo. No cóż, wracamy do rzeczywistości.
No, troszkę pokręciłem i już jestem, ale nie wiem, na jak długo. Na pewno do dobranocki 😉
A o której ta dobranocka?
Aaa, może być zaraz.
Dobry wieczór…. juuuuż dobranocka ? hmmm……
Niestety, u mnie też niedługo będzie…
Ależ na życzenie – a że dzisiaj to możliwe, to czymu nie?
Poza tym jeszcze chwilę pobędę przed właściwym „Dobranoc” 🙂
Pierwszy dzień kursowania pendolino po kraju zakończymy dobranocką.
Dzisiaj w stylu brytyjskim. Mimo że na dobranoc prezentuję kompozytorów barokowych, dzisiaj prawdziwy człowiek renesansu – Robert Woodcock nie tylko grał i komponował, ale także malował (specjalność: marynistyka). Urodził się i mieszkał w Londynie, tam też się uczył i pracował jako urzędnik państwowy, do momentu, w którym uznał, że lepiej poradzi sobie jako artysta.
Woodcock grał na oboju, flecie prostym i poprzecznym, i na te instrumenty również komponował. Z jego spuścizny pozostało 12 koncertów: 3 na obój, 3 na flet piccolo, 3 na flet prosty i 3 na poprzeczny.
Jeden z nich dzisiaj na Wyspie. Przez pewien czas przypisywano go mylnie Haendlowi – i nie dziwota. Bardzo urodziwa to muzyka 🙂
Snów jak statki na morzu!
Oooo,przy takiej muzyce miło będzie się zasypiać

Zatem dobrej nocy SzanPaństwu
Witam przed spaniem 🙂
Jeżeli nikt nie ma nic na widoku, mam na jutro po południu pięterko – prosto z Dublina
Świetnie…. zgadujemy kto napisał ? 🙂
Z chętnością poczytam

Oczywiście o ile znajdę na to czas
Mnie też ucieszyła ta wiadomość
Czekam więc po południu na pięterko 
Dobłanoc i do jutełka!
No to – dobranoc

Miłego dnia Wyspiarze

To już ostatni tydzień przed świętami… Wielkanoc coraz bliżej
Dzień dobry
To już dziś połowa grudnia
Wielkanoc coraz bliżej 
Dzień dobry



????


Jaka ewakuacja, się grzecznie pytam
Hę??
Kto chce tak wyglądać
Nnnno
Jak odtajam, znaczy nerw i pracy ubędzie, to ja se tu po świruję
A tera narka, trza wydawać na siłę NASZE podatki
No nareszcie!!!
Wróciłaś mi wiarę w ludzi
Czekam na to świrowanie z utęsknieniem 
Mnie też okropnie wkurza to grudniowe wydawanie na siłę. Kiedy nam ten PRL ze łbów wreszcie wywietrzeje…
I po co to wszystko? Jedzenie często się zmarnuje i ląduje w śmietniku, prezenty czasem nietrafione i nie wiadomo co z nimi zrobić, ale przecież święta, trzeba kupować!
Nawet nie o to chodzi – co kto robi ze swoimi pieniędzmi – jego sprawa! Ale budżetówka wciąż wywala w grudniu blokowane przez cały rok pieniądze „bo jak nie wydamy to w przyszłym roku dostaniemy mniej!!!„
W reklamie da się zaobserwować tę samą prawidłowość, w sensie że część tych pieniędzy z budżetówki (urzędy) trafia właśnie do tej branży. „Szybko, szybko, byle faktura miała datę grudniową!” I potem powstają różne kalendarze-potworki, robione na odwał, byle drogo i szybko.
O tym nie wiedziałam. Mnie tylko wkurza ten przedświąteczny szał w sklepach. Człowiek nie może kupić bochenka chleba bez kolejki
Witaj Ukratku ! Niestety masz rację ….. Tak, jakby pieniądze po 31 grudnia traciły ważność, gdy się
ich nie wyda
Witajcie!
Nie ma to jak poświrować w dobrym towarzystwie, przy dobrej kawie np.
Otóż to, Właśnie zaparzyłam i zapraszam
No co? Nie ma chętnych na kawę?

Kawka z rana jak śmietana
E tam, nie ma 😉
Więcej chęci niż możliwości…
Trudno, ja już swoją dopijam. 🙂
Dzień dobry. Zaczynam nowy dzień z względnym animuszem 🙂 zapewne jakiś wpływ ma na to kawa, którą właśnie dopijam.
Tak po cichutku ukradkiem dopijasz i się wcale nie odzywasz?!

Moja już wypita
No to zabieram się do pracy, dość lenistwa
No właśnie nie po cichutku, ale poranna kawa z ekspresu jest nieduża (chociaż treściwa), ot, filiżanka, więc jak siądę do komputera, włączę go, otworzę przeglądarkę, zaloguję się na Wyspę… to kawa zazwyczaj już jest w połowie wypita, albo i nawet w większym procencie.
Dzień dobry !
Jakoś mnie ten przedświąteczny szał nie ogarnia i bardzo dobrze…. Dzieci lubią Święta, ja już znacznie mniej… 
W tym roku jakoś też mnie świąteczny szał omija, w sensie wewnętrznych odczuć…
DzińDybry :)) Kiedy święta trwają nieustannie od dziesięciu lat, trudno się nimi ekscytować. Zastanawiam się, czy to tylko takie moje prywatne odczucie :)))
Dzińdybry. Myślę, że fascynują się nimi głównie dzieci. Dla nich to frajda, dla dorosłych już mniej…
Coś w tym jest. Faktycznie jako dziecko bardziej czułem atmosferę świąt, i wcale nie chodzi tylko o prezenty.
Dzieci wierzą w możliwość radykalnej zmiany. My już wiemy, że po niedzieli zawsze jest poniedziałek.
Proste i bardzo mądre podsumowanie.
Czasem tylko uda się prześnić aż do wtorku!
Dzień dobry 🙂 Ależ ten dzień się wlecze niemiłosiernie 🙁
Dzień dobry. Ale parę rzeczy (przynajmniej tutaj) udało się załatwić. M.in. choinkę nabyłem.
Czyżby u Was były trudności z nabyciem choinki?
Nie, ale wyjeżdżamy za tydzień, a jeszcze trochę spraw do załatwienia zostało, więc staramy się stopniowo kompletować zakupy.
A, to co innego. Nie można wszystkiego zwalać na ostatnią chwilę, bo później niepotrzebne nerwy…
Tak jest. Najlepszy przykład z prezentami – Juniorzy większość rzeczy zamawiają z Amazona (z Wlk. Brytanii), i tutaj nie ma bata, nauczeni doświadczeniem wiedzą, że trzeba to wszystko dużo wcześniej zamówić, bo poczta działa tym gorzej, im bliżej świąt, więc np. ostatni prezent z ich listy przyszedł właśnie dzisiaj.
Już ciemno za oknami, wieczór nadchodzi, a obiecanego pięterka jakoś nie widać…
Wracam niżej, z podziękowaniem 🙂 jak zwykle chętnie poolądaliśmy i poczytalismy.