« Uczta w Kiejdanach Odradzałbym tę konwencję »

Kaczkowate cd (3)

Gągoł (gągoł krzykliwy)
Zasięg występowania gągoła jest duży. Zamieszkuje północną i wschodnią Europę, północną Azję i Amerykę Północną. Zimuje w zachodniej i południowej Europie, ale również często jest spotykany nad Bałtykiem. W Polsce nieliczny ptak lęgowy na północy i zachodzie kraju. Ptaki te spotykam zimą również w Illinois. Widocznie taka zima jak tu, nie jest dla nich straszna.
Gągoły często pływają na otwartej wodzie. W środowisku wodnym również śpią i wypoczywają. Poza okresem lęgowym mogą przebywać w małych grupach, czasem przemieszanych z innymi gatunkami kaczek.
Zamieszkuje wody słodkie, rzeki, starorzecza, jeziora w strefie lasów liściastych czasem nawet stawy rybne pod warunkiem, że w pobliżu znajdują się stare, dziuplaste drzewa. Tam też się lęgnie.
W żerowaniu pomaga im pęsetowaty dziób. Gągoły nurkują na głębokość do 4 m zbierając drobne bezkręgowce. W żerowaniu kierują się głównie wzrokiem, zatem prowadzą dzienny tryb życia – zimą starają się optymalnie wykorzystać dzienne światło. W nocy zbierają się na noclegowiskach. Żywią się głównie mięczakami, zbieranymi między kamieniami, ale też skorupiakami, owadami wodnymi, rybami i płazami. Czasami, szczególnie jesienią swoją dietę uzupełniają roślinami wodnymi. Łączą się w pary jeszcze na zimowiskach i jako takie lecą na lęgowiska. Gniazdo budują w dziupli, nawet na wysokości 20 m nad ziemią. Ich lęgi można znaleźć dwa kilometry od wody. Chociaż w zasadzie wolą one gniazdować w jej pobliżu.
Jajka wysiaduje tylko samica, a samiec broni w razie potrzeby gniazda, ale przed pojawieniem się młodych, oddala się od rodziny, żeby przejść pierzenie.
Pisklęta, choć może ich być nawet 10 w zniesieniu, wykluwają się jednocześnie. Kaczęta po wykluciu i obeschnięciu poruszają się bardzo zręcznie, mogą podskakiwać na wysokość 0,5 metra i dzięki ostrym pazurom, bez problemu wspinać się. Pisklęta opuszczają gniazdo po 1 dniu – matka nawołuje młode specyficznym krzykiem „kio-rr”, a te bez szkody dla zdrowia złażą lub skaczą z drzewa. Wynika to z tego, że ich ciała są sprężyste i lekkie, a w skoku rozpościerają błony pławne między palcami nóg wyciągając skrzydełka, zwiększając nieco opór powietrza. Gdy znajdą się na wodzie, od razu dobrze pływają i nurkują w poszukiwaniu wodnych roślin i bezkręgowców.
W Polsce gągoł objęty jest ścisłą ochroną gatunkową, chociaż w międzynarodowej „Czerwonej Księdze” zaliczony jest do kategorii „najmniejszej troski”. Utrzymaniu liczebności zagraża wycinanie starych dziuplastych drzew oraz osuszanie bagien śródleśnych i mniejszych zbiorników wodnych.

Gągołek.
Niewielki ptak z rodziny kaczkowatych (33-41 cm „wzrostu”). Zamieszkuje Alaskę, Kanadę i północno-zachodnie USA. Na zimę migruje na wschodnie i zachodnie wybrzeże Ameryki Północnej i na południe USA. Bardzo rzadko zalatuje do zachodniej Europy. Nie słyszałam, żeby zalatywał do Polski…
Jest to ptak tajgi. Wiosną wyszukuje opuszczone dziuple dzięciołów, gdzie samica składa jajka, które wysiaduje 28-33 dni.
Na dietę tych ptaków składają się skorupiaki, mięczaki, rośliny wodne a także rybia ikra. Gągołki najbardziej lubią wodę niezbyt głęboką. 1,2 do 4,5 metra. Są świetnymi nurkami.
Ptaki te są monogamistami, czyli wiążą się w stałe pary, jak to się mówi „na całe życie”. Przywiązują się też do miejsc. Samica co roku wybiera tą samą dziuplę na gniazdo. Czasami, w okresie wędrówek zbierają się w stada, ale nie są one duże. Po kilka par.
W zasadzie nie udało mi się zrobić im porządnego zdjęcia. Widuję je bardzo rzadko i tylko wiosną w czasie ich przelotów na tereny lęgowe. Nie pozwalają za blisko podejść, a zdjęcia robione z dużej odległości nigdy nie są wyraźne. Trzeba by mieć solidny teleobiektyw…

167 komentarzy

  1. miral59 pisze:

    Realne kaczkowate Happy-Grin Zapraszam do „poznajomienia” się… Jeden jest krzykliwy, czyli prawie jak ten „odrealniony” Wink Happy-Grin

  2. miral59 pisze:

    Kiedyś na gągoła mówiłam gągołek, tak pieszczotliwie Pleasure A potem spotkałam prawdziwego gągołka i pieszczotliwość się skończyła Wink Happy-Grin

  3. miral59 pisze:

    W sumie, to na zdjęciach mam jeszcze 4 gatunki z rodziny kaczkowatych, ale dwa z nich zrobione są w ZOO, więc to się nie liczy. W ZOO można spotkać różne ptaki i zwierzaki, a zrobienie im zdjęć jest dużo łatwiejsze… za daleko nie uciekną Wink Pleasure

    • korab1 pisze:

      DobryWieczór:)) „Moje” krzyżówki odleciały wczoraj gdzieś w siną dal, staw pokrył się lodem i pewnie im ta sytuacja nie odpowiada. Zrobiło się pusto, bez tych uroczych ptaszków. Gągołki sa równie wspaniałe :)))

      • miral59 pisze:

        Dobry wieczór, Stateczku Delighted
        Niestety, na zimę robi się pusto bez tych pierzastych. Wrócą wiosną, gdy wody rozmarzną i będzie cieplej…

        • korab1 pisze:

          U Ciebie dopiero przedpołudnie, miał rację pan Einstein mówiąc o względności :))

          • miral59 pisze:

            Fakt, u mnie jeszcze w miarę wcześnie Happy-Grin Co chwilę zerkam na zegarek, bo o 10 otwierają pocztę i muszę się tam w końcu wybrać Worry Od miesiąca leży spakowana paczka do córki i jakoś nie mam kiedy jej wysłać. Porządki domowe zamierzam zacząć od pozbycia się z domu tego, co mi przeszkadza. A specjalnie położyłam paczkę tak, żeby przeszkadzała Wink bo do Wielkanocy bym ją trzymała Ashamed
            A teoria względności… wszystko jest względne. Zależy jak na daną rzecz, czy zdarzenie popatrzymy… Pleasure

  4. Tetryk56 pisze:

    No i piękne kaczuszki (-owate)! 🙂
    Też bardzo lubię obserwować krzątaninę ptaków – szkoda, że z kaczkowatymi mam do czynienia głownie przez krótki czas na Mazurach.

  5. Quackie pisze:

    Dobry wieczór na nowym pięterku 🙂

    Zdjęcia piękne jak zwykle, czuję się rozpieszczony 😀

    Natomiast tak się zastanowiłem, jak pani gągołowa chce do męża zdrobniale i powie „mój ty gągołku”, to naraża się na zarzut niewierności… Tym bardziej jeżeli jedne i drugie ptaki łączą się w pary… Niedobrze!

  6. miral59 pisze:

    Czas mi opuścić zacne towarzystwo Sad Poczta już czynna… Myślę, że w godzinę powinnam się wyrobić. Trasa co prawda długowata… poczta – bank – sklep z papierochami – sklep z ziarenkami dla moich pierzastych… ale wydaje mi się, że godzinka wystarczy Pleasure
    Do Jasminkowego popotem Bye

    • Max pisze:

      Dobry wieczór 🙂 W dzielnicowym parku Moczydło (?) są trzy stawy połączone ze sobą wymuszonym obiegiem wody , nie widać aby ubyło ptactwa .Przybyły dwie pary gęsi ,dwie pary mandarynek , a kaczek i rybitw trudno zliczyć . Spacerowicze , głownie mamy z małymi dziećmi mają zabawę w dokarmianiu ptaków . Jest też stała ekipa wędkarzy , bowiem wiosną do stawów wpuszczono cztery tony narybku (!) Wszystkie pierzaste są tak obłaskawione , że pozwalają się karmić z ręki ,co daje radochę maluchom . Zimą trochę ten stan się zmniejsza , ale dzięki wymuszonemu obiegowi wody stawy przy małym mrozie nie zamarzają . Przy większych mrozach ,towarzystwo pierzaste przenosi się do elektrociepłowni nad Wisłą .Odległość ok.5 kilometrów , nie stanowi zadnego problemu w przemieszczaniu ptaków . Amazed

      • Quackie pisze:

        Dobry wieczór. Czy ta elektrownia nad Wisłą oznacza może Jeziorko Czerniakowskie, czy też chodzi o jakieś inne okolice (i akweny)?

        • korab1 pisze:

          Dzisiejszy dzień ma dla mnie duże znaczenie, w związku z tym proponuję znakomitą piosenkę w wykonaniu P.Fronczewskiego. Jeżeli ktoś nie pamięta pochodzi ona z kabaretu Olgi Lipińskiej ze stycznia(?) 1982 roku :))

          • Quackie pisze:

            Jak najbardziej pamiętam i cenię.

            Nie potrafię natomiast znaleźć innej piosenki, którą w Kabareciku śpiewał Jan Kobuszewski – w refrenie powtarzało się „Point de reveries, monsieurs”.

            • Max pisze:

              W tym czasie , kiedy Fronczewski śpiewał tę piosenkę w kabarecie Olgi Lipińskiej pracowałem w kopalni Julian w Bytomiu Tears

          • Eliza F. pisze:

            Dzięki Stateczku za to wzruszenie 🙁 -wcześniej wysłałam ale coś nie zaskoczyło -dzięki za piosenkę A.Osieckiej – dziś pasuje jak nigdy -pozdrawiam … Worry

          • Wiedźma pisze:

            Wzrusza mnie ta piosenka i Fronczewski….

        • Max pisze:

          Jest to elektrociepłownia Żerań , która położona jest nad Wisłą , a dodatkowo przy elektrowni jest kanał Narew -Wisła ,który też rzadko zamarza . Mają ptaki gdzie zimować , bez łaski ” ciepłe kraje ” Amazed

      • miral59 pisze:

        Dobry wieczór Maksiu Delighted
        Miło jest patrzeć na stawy pełne pierzastych. Tylko ludzie często zapominają, że jak zaczęli karmić jesienią, to i w zimie powinni codziennie to robić. Wiele dokarmianych ptaków zostaje, bo mają stałą dostawę pożywienia, ale jak pogoda się popsuje i ludzie zostają w domach, to ptaki głodują. I to jest moim zdaniem paskudne. Dobrze, gdy mają taką elektrociepłownię w pobliżu…

  7. miral59 pisze:

    Jak widać wróciłam Pleasure I chyba w końcu wezmę się za coś, bo tak mi cały dzień zejdzie na tym siedzeniu i pisaniu Amazed

  8. miral59 pisze:

    Czyżby już wszyscy poszli spać? Amazed

    • Tetryk56 pisze:

      Obecny! Delighted

    • Quackie pisze:

      Całkiem nie. Ale faktem jest, że jak sobie słomianowdowczę, to troszku więcej jest do roboty.

      • Max pisze:

        Udało mi się tylko raz ugotować rodzinie obiad i od tej pory miałem zakaz wstępu do kuchni .Nie protestowałem … Happy-Grin

        • Quackie pisze:

          To ja miałem inaczej. Gotowałem, ale jak się okazało, że Juniorzy kręcą nosem na moje dania, a małżonka skacze koło ich podniebienia na dwóch tylnych łapkach, to przestałem gotować.

        • miral59 pisze:

          To miałeś dokładnie jak ja w młodości, Maksiu Happy-Grin Jako nastolatka zostałam dopuszczona do garów celem próby i taki im obiad ugotowałam, że nawet psu bali się toto oddać. Gotowanie miałam z głowy na długie lata, z oczywistym zakazem wstępu do kuchni w celu gotowania Wink Happy-Grin Niestety, jak wyszłam za mąż, a potem pojawiły się dzieci, musiałam do tej kuchni wrócić. I sterczę tam do dziś Worry Jedynie deserów w zasadzie robić nie muszę, bo małżonek lubi się tym „pobawić”. Dobre i to Happy-Grin

      • Tetryk56 pisze:

        Nie jest problemem, czy ja umiem gotować. Pytanie brzmi: czy inni potrafią to zjeść?

        • Quackie pisze:

          Moje jedzenie wszyscy naokoło jedli. Aż zmienili się „wszyscy naokoło” i przestali.

        • miral59 pisze:

          Ugotowane przeze mnie jakoś jedzą i nawet chwalą. Tylko nie wiem, czy chwalą, bo faktycznie dobre, czy boją się, że sami będą musieli gotować Wink Happy-Grin

  9. Quackie pisze:

    A ja na to – dobranocnie.

    Z doświadczenia przy poszukiwaniu muzyki do dobranocek nauczyłem się, że jak Niemiec, to na 99% organista. A dzisiaj nie, dzisiaj Sylvius Leopold Weiss, kompozytor i lutnista.

    Zresztą nie wiem, czy taki z niego Niemiec, bo urodził się w Grodkowie pod Wrocławiem, gdzie też grywał na dworze lokalnych arystokratów. W swojej karierze odwiedził również Rzym i Drezno, gdzie pozostał już do końca życia. Przyjaźnił się z drugim synem Jana Sebastiana Bacha i nie dość że w ten sposób poznał Mistrza, to również wyzwał go na improwizacyjny pojedynek na fantazje i fugi (niestety nie dotarłem do wyników pojedynku).

    Weiss był jednym z najpłodniejszych barokowych twórców komponujących utwory na lutnię – pozostawił ich po sobie ponad 1000, z czego w 850 wypadkach można stwierdzić jego autorstwo. Zazwyczaj jest to muzyka kameralna lub taneczna, pogrupowana w „sonaty” lub „suity”, nie posiadające jednak struktury klasycznych barokowych sonat czy suit.

    Dzisiaj na Wyspie courante (utwór nie mający wbrew pozorom wiele wspólnego z kurantem) F-dur Weissa, oczywiście na lutni. Żywy, taneczny, ale zarazem bardzo optymistyczny i z przepiękną, wędrującą sobie w górę i w dół melodią.

    Snów roztańczonych!

  10. Eliza F. pisze:

    Przy takiej miłej wymianie myśli wiele można się dowiedzieć o własnych ”błędach”… Mama nauczyła a z miłości dla bliskich dogadzało się dziecku i tak zostało … Amazed

  11. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Czy komuś przyśniło się gotowanie? Delicious

    • Max pisze:

      Dzień dobry 🙂 No to idę ugotuję wodę ,zasypię jakimś proszkiem ,wypiję i wybywam na niedzielny bazar staroci .Mozna tam spotkać nie tylko stare przedmioty , ale również ciekawych ludzi .Do popotem . Delighted

  12. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Gągoł z rana jak śmietana, a Lutz powinien sobie wyhodować jeszcze ze dwa palce i dodatkowy kciuk żeby w pełni obsłużyć ten instrument strunami najeżony :):)

  13. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    O rany! 18 strun i tylko 2 ręce? Toż na trzech gitarzystów by wystarczyło…

  14. Tetryk56 pisze:

    Wiedźmnko! Skowronku! Hop, hop! Shout Shout

  15. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Słomiane wdowieństwo ma również dobre strony. Np. nikt nie zrywa bladym świtem 🙂

    A co się tyczy lutni, to prawda, wygląda onieśmielająco z tymi wszystkimi strunami. A jednak zauważcie, że muzycy grali na takich instrumentach już 300 lat temu i dawali jakoś radę!

    • Bożena pisze:

      Te stare instrumenty mają wiele uroku Happy

      • Quackie pisze:

        Powiedziałbym raczej, że w dzisiejszych czasach instrumenty strunowe są prostsze. Typowa gitara – 6 strun, typowa gitara basowa – 4 struny. Naprawdę rzadko zdarza się słyszeć jakiś inny instrument z większą ilością strun, lutnię, sitar czy nietypową gitarę (nawet 12-strunowa ma struny poukładane parami, tak że praktycznie niewiele się różni od 6-strunowej).

  16. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin

    • Bożena pisze:

      Dzień dobry Delighted Tyle czasu mnie tu nie było i tylko dwa komentarze… Worry Trudno,też muszę jeszcze odejść, wrócę za trzy godziny. Mam nadzieję, że w tym czasie Towarzystwo się rozrusza Fala

      • miral59 pisze:

        Dzień dobry Bożenko Delighted Ja też będę dziś w kratkę. Wczoraj małżonek pracował i dopiero dziś jedziemy na cotygodniowe zakupy Distort Moje ptaszęta mają co jeść, gorzej z nami Wink

  17. Quackie pisze:

    Poszliśmy z Juniorami obiadować do restauracji, już jesteśmy z powrotem.

  18. Quackie pisze:

    Tak jak lubię psy, tak nie mogłem się powstrzymać. Czy wiecie, dlaczego pieski chihuahua nie biegają po śniegu?

    • Bożena pisze:

      To są pieski meksykańskie, nie przystosowane do zimnych temperatur. Zgadłam? Thinking

      • Quackie pisze:

        Hmmm. Ale obejrzałaś film? 😉

        • Bożena pisze:

          Obejrzałam. Czy chodzi o to, że w śniegu by utonął?

          • Quackie pisze:

            Mniej więcej, z tym że „utonął” to nie jest może najwłaściwsze słowo… On raczej ugrzązł w śniegu i to bez możliwości wybrnięcia 🙂 Co więcej, temu psu się chyba w sytuacjach dziwnych i nietypowych wiesza system – zastyga bez ruchu i trwa tak przez, hmm, kilkanaście albo i -dzieścia sekund. Podejrzewam, że w śniegu też się zawiesił 😉 Na szczęście filmik ma 18 sekund, więc jestem przekonany, że pańcio zaraz wydobył pieska na powierzchnię.

  19. Bożena pisze:

    Zgodnie z zapowiedzią melduję, że już jestem Police

    • korab1 pisze:

      DobryWieczór :)) Przychodzi baba w ciąży do lekarza. Co pani jest pyta lekarz. A nic, tak sobie zaszłam :))

      • Bożena pisze:

        To może z innej beczki…
        Baca wlecze do lasu zdechłego psa. Sąsiad zagaduje:
        – A co to się stało, kumie?
        – Aaaa… musiołek go zastrzelić!
        – To pewnie był wściekły, co?
        – No, zachwycony to nie był!

        • Max pisze:

          Może nie z beczki , a z ulicy . Wytworna dama usłyszała od małego chłopca pytanie : Mamusiu , to piękne futerko masz od tatusia ? Cicho bądz ! Gdybym oglądała się na twojego tatusia – to i ciebie by nie było ! Worry

          • Bożena pisze:

            Na zakładowym jubileuszu przemawia szef wydziału. Na zakończenie wznosi kielich ze słowami: – Za wszystkie panie, które mamy pod sobą…

            • Max pisze:

              Babciu czy ty jesteś z piekła ? Skąd ci to przyszło do głowy wnuczku? … A , bo tatuś powiedział ,że babcie znów diabli przynieśli…. Wink1

  20. Quackie pisze:

    No i skończyło się słomiane wdowieństwo. No cóż, wracamy do rzeczywistości.

  21. Quackie pisze:

    No, troszkę pokręciłem i już jestem, ale nie wiem, na jak długo. Na pewno do dobranocki 😉

  22. Quackie pisze:

    Pierwszy dzień kursowania pendolino po kraju zakończymy dobranocką.

    Dzisiaj w stylu brytyjskim. Mimo że na dobranoc prezentuję kompozytorów barokowych, dzisiaj prawdziwy człowiek renesansu – Robert Woodcock nie tylko grał i komponował, ale także malował (specjalność: marynistyka). Urodził się i mieszkał w Londynie, tam też się uczył i pracował jako urzędnik państwowy, do momentu, w którym uznał, że lepiej poradzi sobie jako artysta.

    Woodcock grał na oboju, flecie prostym i poprzecznym, i na te instrumenty również komponował. Z jego spuścizny pozostało 12 koncertów: 3 na obój, 3 na flet piccolo, 3 na flet prosty i 3 na poprzeczny.

    Jeden z nich dzisiaj na Wyspie. Przez pewien czas przypisywano go mylnie Haendlowi – i nie dziwota. Bardzo urodziwa to muzyka 🙂

    Snów jak statki na morzu!

  23. Bożena pisze:

    Oooo,przy takiej muzyce miło będzie się zasypiać Misio
    Zatem dobrej nocy SzanPaństwu Buziaczki

  24. Tetryk56 pisze:

    Witam przed spaniem 🙂
    Jeżeli nikt nie ma nic na widoku, mam na jutro po południu pięterko – prosto z Dublina Happy-Grin

  25. Quackie pisze:

    Dobłanoc i do jutełka!

  26. Wiedźma pisze:

    No to – dobranoc Spanko

  27. miral59 pisze:

    Miłego dnia Wyspiarze Pleasure
    To już ostatni tydzień przed świętami… Wielkanoc coraz bliżej Happy-Grin

  28. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To już dziś połowa grudnia Pondering Wielkanoc coraz bliżej Wink

  29. Alla pisze:

    Dzień dobry Shout Shout Shout
    Jaka ewakuacja, się grzecznie pytam Disapproval
    Hę?? Devilish
    Kto chce tak wyglądać Crazy ????
    Nnnno Happy-Grin
    Jak odtajam, znaczy nerw i pracy ubędzie, to ja se tu po świruję Wink
    A tera narka, trza wydawać na siłę NASZE podatki Sad

    • Bożena pisze:

      No nareszcie!!! Amazed Wróciłaś mi wiarę w ludzi Delighted Czekam na to świrowanie z utęsknieniem Happy

    • Tetryk56 pisze:

      Mnie też okropnie wkurza to grudniowe wydawanie na siłę. Kiedy nam ten PRL ze łbów wreszcie wywietrzeje… Weary

      • Bożena pisze:

        I po co to wszystko? Jedzenie często się zmarnuje i ląduje w śmietniku, prezenty czasem nietrafione i nie wiadomo co z nimi zrobić, ale przecież święta, trzeba kupować! Pondering

        • Tetryk56 pisze:

          Nawet nie o to chodzi – co kto robi ze swoimi pieniędzmi – jego sprawa! Ale budżetówka wciąż wywala w grudniu blokowane przez cały rok pieniądze „bo jak nie wydamy to w przyszłym roku dostaniemy mniej!!!

          • Quackie pisze:

            W reklamie da się zaobserwować tę samą prawidłowość, w sensie że część tych pieniędzy z budżetówki (urzędy) trafia właśnie do tej branży. „Szybko, szybko, byle faktura miała datę grudniową!” I potem powstają różne kalendarze-potworki, robione na odwał, byle drogo i szybko.

          • Bożena pisze:

            O tym nie wiedziałam. Mnie tylko wkurza ten przedświąteczny szał w sklepach. Człowiek nie może kupić bochenka chleba bez kolejki Angry

          • Wiedźma pisze:

            Witaj Ukratku ! Niestety masz rację ….. Tak, jakby pieniądze po 31 grudnia traciły ważność, gdy się Distort ich nie wyda

  30. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Nie ma to jak poświrować w dobrym towarzystwie, przy dobrej kawie np. Wink1

  31. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Zaczynam nowy dzień z względnym animuszem 🙂 zapewne jakiś wpływ ma na to kawa, którą właśnie dopijam.

    • Bożena pisze:

      Tak po cichutku ukradkiem dopijasz i się wcale nie odzywasz?! Wink
      Moja już wypita Delicious

      • Bożena pisze:

        No to zabieram się do pracy, dość lenistwa Bye

      • Quackie pisze:

        No właśnie nie po cichutku, ale poranna kawa z ekspresu jest nieduża (chociaż treściwa), ot, filiżanka, więc jak siądę do komputera, włączę go, otworzę przeglądarkę, zaloguję się na Wyspę… to kawa zazwyczaj już jest w połowie wypita, albo i nawet w większym procencie.

  32. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Delighted Jakoś mnie ten przedświąteczny szał nie ogarnia i bardzo dobrze…. Dzieci lubią Święta, ja już znacznie mniej… Wink

  33. Bożena pisze:

    A, to co innego. Nie można wszystkiego zwalać na ostatnią chwilę, bo później niepotrzebne nerwy… Approve

    • Quackie pisze:

      Tak jest. Najlepszy przykład z prezentami – Juniorzy większość rzeczy zamawiają z Amazona (z Wlk. Brytanii), i tutaj nie ma bata, nauczeni doświadczeniem wiedzą, że trzeba to wszystko dużo wcześniej zamówić, bo poczta działa tym gorzej, im bliżej świąt, więc np. ostatni prezent z ich listy przyszedł właśnie dzisiaj.

  34. Bożena pisze:

    Już ciemno za oknami, wieczór nadchodzi, a obiecanego pięterka jakoś nie widać… Sad

  35. Bezetka pisze:

    Wracam niżej, z podziękowaniem 🙂 jak zwykle chętnie poolądaliśmy i poczytalismy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)