« CICER CUM CAULE czyli groch z kapustą Kaczkowate cd (3) »

Uczta w Kiejdanach

Pewnego razu wybrali się na ucztę u Radziwiłła panowie rycerze
– Kmicic, Wołodyjowski, Zagłoba i Skrzetuski, który uciekł na
Litwę z obozu między Piłą z Ujściem, kiedy to pan Opaliński
przeszedł na szwedzką stronę. Prawdę mówiąc, wszyscy wtedy
stamtąd uciekli, ale jeden pan Skrzetuski potrafił to uzasadnić
względami patriotycznymi, dzięki czemu chadzał w aureoli prawego
syna zbolałej ojczyzny. Dodajmy od razu, że dla uproszczenia
akcji wprowadzamy tylko jednego Skrzetuskiego i jednego Radzi-
wiłła. Nasz Radziwiłł nazywa się Janusz Bogusław i nosi się
z polska po cudzoziemsku, kładąc kontusz na brabanckie koronki,
a na francuskie pludry wciągając juchtowe buty, obficie wymosz-
czone wiechciami z angielskiego rajgrasu.
– Czołem, czołem panowie bracia! – zawołał chytrze Radziwiłł,
aby ich skaptować do swoich niecnych zamiarów. – Co tam w tere-
nie? Jak nastroje, kurcza ich mać? – pytał jowialnie, poklepując
ich poufale, jak to zazwyczaj wojewoda, choćby i wileński.
Zaraz też poczuli się swojsko i każdy zapragnął popisać się
przed księciem swoimi dokonaniami, a mianowicie Skrzetuski tym,
że się swego czasu ze Zbaraża przekradał, Kmicic – że Chowań-
skiego podchodził, pan Wołodyjowski – że jest pierwszą szablą
Rzeczpospolitej, a Zagłoba – że najdowcipniejszy we wszystkim
chrześcijańskim rycerstwie.
Radziwiłł słuchał, chwalił, z rzekomego podziwu ręce i oczy
w górę podnosił, ale zaraz opuszczał, aby ich objąć, co czynił
z wewnętrznymi oporami, gdyż pan Zagłoba cuchnął okowitą, a pan
Skrzetuski nigdy się dobrze nie wywietrzył z onej kanalizacji
zbaraskiej, przez którą był się czołgał, a co więcej, tak sobie
ów rodzaj podróżowania upodobał, że nie daj Boże, aby gdzie jakie
błocko albo i gnojówkę zobaczył, tedy zaraz tam hycał i krytą
żabką w paskudztwie się babrał.
Na szczęście dano znać, że uczta już gotowa, więc wszyscy
przeszli do wielkiej sali, w której już siedzieli szwedzcy
posłowie.
– Ten gruby, czerwony, to hrabia Loewenhaupt, a ten chudy,
zielony, to baron von Dudehoff – wyjaśnił pan Zagłoba.
– A ów siny, zakatarzony?
– A to moja narzeczona Oleńka Billewiczówna – wtrącił pan Kmi-
cic, po czym dodał, klepiąc się po szabli: – A jeśli się komu nie
podoba, to uszy poobcinam!
– Bez uszu będzie jeszcze szpetniejsza – zauważył pan Skrze-
tuski.
– No, to nie poobcinam – zgodził się Kmicic i przestał klepać
szable.
Właśnie w tej chwili książę Radziwiłł chciał zadzwonić buławą
w kielich na znak, że będzie przemawiał, ale skutkiem zdenerwowa-
nia uderzył w głowę księdza biskupa Parczewskiego, który natych-
miast zemdlał.
– Wody, wody! – zawołała wojewodzina wendeńska.
– Kumpotu…! – szepnął biskup, odzyskując przytomność. –
Słuchamy, słuchamy! – dodał uprzejmie.

– Mości panowie! – zawołał książe. – Wielu spomiędzy was zdzi-
wi to głosowanie, ale pragnę zapytać, kto jest za tym, abyśmy
przeszli pod panowanie króla Karola Gustawa? Głosujemy przez pod-
niesienie mandatu.
Wszyscy grzecznie podnieśli mandaty, tak jak ich przez długie
lata uczono.
– Bardzo ładnie! – ucieszył się książe. – A więc tylko dla
czystej formalności spytam, kto w takim razie jest za tym, aby
pozostać pod władzą króla Jana Kazimierza?
Ten głupi formalizm spowodował, że wszyscy znowu podnieśli
mandaty.
– Wszyscy do pierdla! – ryknął rozjuszony magnat i już po
chwili nasi znajomi rycerze siedzieli w solidnym, kiejdańskim
podziemiu.
– Głupio wyszło… – powiedział pan Zagłoba.
– To po co żeś waść głosował? – spytał pan Skrzetuski.
– Wszyscy głosowali, to i jam głosował. A cóż to ja jakiś soc-
jaldemokrata jestem, czy co? A waść, panie Michale, to niby nie
głosowałeś „za” ?
– Głosowałem z nawyku „za”, ale wąsikami ruszałem „przeciw”.
– Akurat komuś się chciało gapić w pańskie wąsiki! – zaśmiał
się Kmicic, który też z nimi siedział wbrew temu, czego niektórzy
czytelnicy oczekiwali.
Wtem do lochu wszedł tępogłowy oficer.
– Jestem Roch Kowalski – przedstawił się. – A to jest pani
Kowalska – oświadczył, pokazując zardzewiałą szable tkwiącą bez-
nadziejnie w starej wysłużonej pochwie.
– Jakże to tak? – zdziwili się więźniowie. – To z własną szab-
blą żywiesz?
– A żywię, a co mi tam? – odrzekł butnie Roch. – Jedyna to mo-
ja i najmilejsza przyjaciółka! Hej – dodał marzycielsko pod
adresem szabli – żebyś ty tak jeszcze, szelmo, gotować umiała!
– Jeżeli nie masz żadnej inszej rodziny – wzruszył się pan
Zagłoba – to mów mi wuju.
– A ja nie chce waści mówić „wuju” – zaperzył się Roch. – Naj-
wyżej mogę coś do rymu – zażartował wulgarnie i powsadzał jeńców
na wóz, żeby ich zawieźć do Birz i wydać Szwedom.
Wszyscy bardzo się tą wiadomości ucieszyli, a najbardziej pan
Kmicic.
– Nie ma to jak u Szwedów – mówił – smacznie, porno i wyt-
worno, a Szwedki duże blondyny! Komm hier svenska Fleka, zrobimy
człowieka! – zacytował popularne, skandynawskie przysłowie.
– Święta to prawda – potwierdził cnotliwy pan Skrzetuski.
– Opowiadał mi o tym podkanclerzy koronny, pan Hieronim
Radziejowski, któren był tam na saksach i już po trzech
miesiącach wrócił własną gablotą sześciokonną, a wcale się spec-
jalnie nie napracował, tyle że po karczmach garnki zmywał, a no-
cami po szpitalach nocniki wynosił, co dla polskiego dygnitarza,
chwilowo od nomenklatury odsuniętego, nie jest żadną ujmą.
– Do Szweda, do Szweda! – zawołali z entuzjazmem rycerze na
wieść o tych wspaniałościach.
Ale, niestety, jak to u nas, popili się, zaczęli przebierać
jeden za drugiego, a wreszcie pan Zagłoba w mundurze Rocha Kowal-
skiego oświadczył, że on poprowadzi konwój. I jak zaczął
prowadzić, tak wszyscy wpadli w ręce skonfederowanych chorągwi
i musieli się do nich przyłączyć. A tak ładnie się zapowiadało.

A. Waligórski

210 komentarzy

  1. Bożena pisze:

    Długa tamta wycieraczka była, zapraszam więc na dalszy ciąg opowieści Waligórskiego 🙂

  2. Quackie pisze:

    Dzień dobry pod nowym wpisem. A myślałem, że znam Trzech Rycerzy od podszewki, a tu guzik, żeby już tę pasmanteryjną metaforę dopowiedzieć. Że się do Szwecji na saksy wybierali, to nie wiedziałem. „co dla polskiego dygnitarza,
    chwilowo od nomenklatury odsuniętego, nie jest żadną ujmą”, oj, to chyba nam dygnitarze pozadzierali nosy, bo nie wyobrażam sobie obecnych na saksach.

    • korab1 pisze:

      Jak nie jak tak ? Ostatnio byli w Madrycie dorobić do do diet. Chwilowo zostali odsunięci z nomenklatury :)))

      • Quackie pisze:

        Ech, do Madrytu to na pohulankę raczej wybyli, w końcu, jak dzisiaj widziałem, jeden tłumaczył, że tam się wszyscy bawią 😛

  3. Tetryk56 pisze:

    Z Waligórskiego prawie każde zdanie możnaby wyjąć jako szczególnie celny cytat! Overjoy

  4. Bezetka pisze:

    Ja nie wiem, co mu tak te baby podpadły Overjoy

  5. Quackie pisze:

    Idę, proszę Waszmośćpaństwa, na rumaka stacjonarnego usiąść i pokręcić.

  6. Bezetka pisze:

    Pierwszy (leżący) śnieg tej zimy na parkingu 🙂 Ach! Uwielbiam! Gdy dużo, biało, puszyście i skrząco…

    To tak odrobinę w stronę bajki i zimy:

    Dobranoc

  7. Quackie pisze:

    Na dobranoc, dobry wieczór…

    …trzymamy się tych okolic, co wczoraj. Johann Paul von Westhoff, niemiecki skrzypek i kompozytor, urodził się w Dreźnie, w rodzinie byłego oficera szwedzkiej kawalerii. Otrzymał solidne wykształcenie muzyczne, które pozwoliło dostać się do dworskiej kapeli. Nie przysiadł jednak na laurach, ale podróżował po całej Europie, by ostatecznie osiąść w Weimarze, gdzie mieszkał do końca życia. Spotkał tam prawdopodobnie Mistrza Jana Sebastiana Bacha (w 1703), obaj panowie przypadli sobie do gustu, a współcześni muzykologowie twierdzą, że da się odnotować ich muzyczne wpływy na siebie nawzajem.

    Zachowały się jego suity, partity i dwie sonaty skrzypcowe. Z drugiej z nich pochodzi trzecia część, którą dzisiaj proponuję na dobranoc. Uważam, że to bardzo dojrzała muzyka, również jak na barok, wręcz wyprzedzająca swój czas. Czy to wrażenie dzięki pizzicato, czy też konstrukcja fraz? Melancholijny temat z pewnością ma swój urok i wydaje mi się w sam raz pasować do dobranocki. Niespiesznie tocząca się melodia może przypominać niektóre współczesne kompozycje… Stinga?

    Snów postępujących delikatnie, na paluszkach…

  8. Wiedźma pisze:

    Dobranoc…. spokojnie i bez Aleksandry…

  9. Tetryk56 pisze:

    Jak już po dobranocce, to i ja idę spać! Zzzzzz

  10. Bożena pisze:

    Dzień dobry niech będzie Delighted To znów czwartek i dzień coraz krótszy. A jeszcze nam ubędzie 5 minut i 40 sekund Worry

  11. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    I do pracy!! Oby do 19 grydnia Wink

  12. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Tego tygodnia już prawie nie ma! Wink

  13. Bożena pisze:

    Zapraszam na poranną kawę, a Miśka na dobrą herbatkę… expresso Kawa1

  14. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Dzisiaj jestem trochę później, ale za to planowo 🙂 kawa już zaczyna działać, ale jeszcze trochę jej zostało do wypicia.

    • Bożena pisze:

      Witaj, ja już po kawie Happy

      • Quackie pisze:

        Jako że czas leci, ja już też, ale jeszcze chwilę poczekam, zanim mnie kawa rozbuja tak, żebym mógł normalnie funkcjonować.

        • Bożena pisze:

          Długo się bujasz Wink Ja funkcjonuję już od 5,00. Dłużej spać nie potrafię, a i Mania mojej normy pilnuje Happy-Grin

          • Quackie pisze:

            No tak, każdy ma własny rytm. Małżonka na ten przykład też coraz wcześniej wstaje i działa, może nie o 5:00, ale tak godzinę później to już nie potrafi uleżeć i pospać, z tym że wtedy o 23:00 ma się tak, jak ja o 2:00 – spać i tyle.

            Ma to jednak swoje dobre strony, mianowicie rano, jak ja jeszcze śpię, załatwia większość spraw typu maile etc. na kompie i się zazwyczaj nie musimy przepychać.

  15. korab1 pisze:

    Witam ciepło i słonecznie :))))

  16. Bożena pisze:

    Aleksandra nadciąga, dobrze że nie z taką mocą jak w Szkocji… Pondering

  17. Quackie pisze:

    A propos Szkocji – znajomi zamieścili na Facebooku takie zdjęcie:

    – w podpisie stoi, że to wodospad o różnicy poziomów jakieś 200 m, który teraz jest chyba wodowspinem, bo wiatr zawraca wodę pod prąd…

    • Bożena pisze:

      Niesamowite! Tam podobno wieje 170/h Amazed

      • Quackie pisze:

        Nawet nie sprawdzałem, ale wcale by mnie to nie dziwiło. Znajomy tam obecnie przebywający był łaskaw się wyrazić, że osoby o niewielkiej masie są zachęcane, żeby dla bezpieczeństwa nosić plecaczek cegieł.

        • Bożena pisze:

          Widziałam w TV jak tam wiało. Nie dziwię się tej radzie.

          • Bożena pisze:

            Znalezione w sieci:
            W czwartek do Polski dotrze orkan „Aleksandra”, który w ostatnich dniach uprzykrzał życie Brytyjczykom. Najsilniej będzie wiało w piątek – 75 km/h na zachodzie kraju i aż 110 km/h wysoko w górach. Prognozujemy także wzrost temperatur. Będzie – jak na grudzień – wyjątkowo ciepło. W sobotę termometry w Krakowie wskażą nawet 8 stopni Celsjusza.

            Czytaj więcej na http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pogoda.interia.pl/wiadomosci/news-orkan-aleksandra-w-polsce-ostrzezenie-przed-silnym-wiatrem,nId,1572601#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

          • Quackie pisze:

            A ja u źródła – zwróć uwagę na piątkową prognozę dla Wybrzeża wschodniego – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.imgw.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1744:orkan-aleksandra-prognoza-wiatrowa&catid=1:latest-news&Itemid=69

  18. Bożena pisze:

    Muszę się zabrać do pracy, na razie znikam Bye

  19. Bożena pisze:

    Co miałam zrobić, zrobiłam. Teraz odpoczynek przy lapciu… Ale tu nikogo… Amazed

  20. Bożena pisze:

    Mi powiedziały, że jest nawet możliwość burzy w Gdyni. Amazed
    Aleksandra nadciąga.

    • Quackie pisze:

      Kurczę, bo już dość ciemno i nawet jakbym się wybrał, to zdjęć z tego specjalnie nie będzie. Zobaczę, czy faktycznie jakaś burza będzie czy cuś, chociaż burzoweinfo.pl nie pokazuje żadnych wyładowań w ciągu 2 ostatnich godzin.

  21. Bożena pisze:

    Burze pokazują w zach. i środkowych Niemczech przez Danię aż do wybrzeży Szwecji. A skoro Aleksandra z tamtej strony wieje, to burza jest możliwa.

  22. Tetryk56 pisze:

    I w ten sposób matka natura włączyła się do rozważań mistrza Andrzeja nad urodą panny Oleńki… Wink

  23. Quackie pisze:

    Minęło czasu małowiele. Idę kręcić.

    Kurczę, chyba powinienem zacząć jakoś to wykorzystywać, nie wiem, do produkcji uzwojeń do transformatorów, czy coś?

  24. Bożena pisze:

    Nie znam się na tym, ale myślę że jakiś akumulator można by ładować Wink

  25. Wiedźma pisze:

    Trochę dmucha, jeszcze nic się nie dzieje….. około 3 stopni i mży mżawka 🙂 Zobaczymy co będzie rano, wg prognoz ma solidnie padać deszcz. O burzach nic nie wiadomo.

  26. Eliza F. pisze:

    Dzięki Bożenko ale u mnie na południu cisza zupełna ,nie mży i nie dmucha i takiej spokojnej nocy życzę Wyspowiczom -dobranoc Spanko

  27. Quackie pisze:

    Najwyraźniej czas już dzisiaj na dobranockę.

    Skaczemy na Wyspy Brytyjskie. John Weldon, chórzysta i kompozytor, urodził się w Chichester, a kształcił w Eton. Karierę rozpoczął od wysokiego C – mianowicie został organistą w oksfordzkim New College. Stamtąd przeniósł się do Londynu, gdzie komponował muzykę dla teatrów – niektórzy twierdzą, że zilustrował muzycznie „Burzę” Szekspira. W ostatnim okresie kariery Weldon komponował wyłącznie muzykę kościelną, głównie na potrzeby dworu królewskiego, a także organistował w dwóch londyńskich kościołach.

    Tworzył również opery (4 sztuki)oraz pieśni i muzykę liturgiczną, m.in. hymny i psalmy.

    Na Wyspie dzisiaj pieśń antydobranockowa w a-moll – „Wakeful Nightingale” czyli „Słowik czuwający”. Melodyjna, ale niekoniecznie do spania, co być może z uwagi na wcześniejszą porę wyjdzie nam wszystkim na dobre.

    Snów (po wysłuchaniu) słowiczych, czyli może jednak kojarzących się z wiosną i latem.

  28. Wiedźma pisze:

    Słowiczy ten śpiew ? Może troszeczkę 🙂 A to pyzate putto z różowymi skrzydełkami jak nic może się przyśnić 🙂

  29. Wiedźma pisze:

    Słodkich snów o rajskich ogrodach, a spokój niem nam zapewni lampka 🙂

  30. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nic mi się nie śniło, przynajmniej nie pamiętam…

  31. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Trochę będę biegał. Na razie wygląda, że Aleksandra nie poszalała w nocy (chcoiaż cały czas zapowiadają, że jeszcze powieje). Swoją drogą, jak to brzmi!

  32. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Kroi mi się kolejny zwariowany dzionek 🙁

  33. Bożena pisze:

    A u mnie wciąż się zrywa internet. To chyba nie jest wina Aleksandry? Pondering

  34. Quackie pisze:

    Kochani, wybywam zaraz na dłużej, z powrotem będę pewnie późnym popołudniem/ wczesnym wieczorem. Biorę w kieszeń ciężarki na wypadek gdyby Aleksandra się pojawiła (chociaż media już tonują wcześniejsze sensacyjne zapowiedzi).

  35. Wiedźma pisze:

    Witam Delighted Aleksandra powoli pokazuje pazurki – wieje i leje…. 🙁

  36. Tetryk56 pisze:

    A w Krakówku dzień był piękny – słoneczko i upał (chyba z 8 oC było… ) Wink

  37. Max pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Czekam i czekam , a Aleksandry ani widu , ani słychu . W dawno minionych czasach , to nawet prezenter od pogody zapowiadał , że będzie wiało ze wschodu , a to jak Państwo wiedzą , nic dobrego nie wróży . Piszesz Wiedzminko , że u Ciebie Oleńka pokazuje pazurki , tak sobie z nudów myślę , jaki lakier położyła ona Dama ,aby zaakceptować jej oczekiwaną wizytę . Tears

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Maksiu – kolorek opalizująco- bury widać… a pazurki delikatne…licho wie czy się zjastrzębi czy znudzona odpłynie 🙂

      • Max pisze:

        Oglądałem dzisiaj w miejskim parku ,jak młody człowiek przy pomocy specjalnej dmuchawy , zgarniał w jedno miejsce liście z drzew . Bez grabi ,bez schylania się ,szedł wyprostowany z tą dmuchawą jak na defiladzie . … Też widocznie znudziło mu się oczekiwanie na Aleksandrę … Amazed

        • Bożena pisze:

          Pewnie wątpił w jej nadejście Wink1

        • Wiedźma pisze:

          Taka metoda oczyszczania ścieżek w parku i u nas panuje…. idzie sobie pan i zdmuchuje liście, żeby nikt się na nich nie ślizgał? 🙂

        • miral59 pisze:

          Też mam taką dmuchawę, ale rzadko z niej korzystam. Ogródek mam taki, że widelcem można skopać, to i grabienie jest proste. Ta dmuchawa ma jeszcze opcję „odkurzacza” Wink Jak się odpowiednio ustawi, może pozbierać liście z ziemi i poszatkowane wrzuca do wora Happy-Grin
          Tutaj to urządzonko jest dość popularne. Najbardziej mnie śmieszy, gdy Meksyki próbują używać tego ustrojstwa przy silnym wietrze. Co przedmuchają w jedną stronę, to wiatr przegania w drugą Overjoy Syzyfowa praca… Podobnie śmiesznie wygląda to podczas deszczu. Mokre, przyklejone do podłoża liście nie dają się przedmuchać w inne miejsce… ale jak ktoś chce próbować… jego sprawa Happy-Grin

  38. Bożena pisze:

    Całe szczęście, nie wieje od wschodu, a od południowego zachodu.
    Oleńki nie widać, bo jak każda dama, lubi gdy się na nią czeka Wink

  39. Max pisze:

    Wiem , wiem , że każda Dama każe na siebie czekać , ale czasami przeciąga strunę i ony chłop idzie w siną dal z rozpaczy . Cry

  40. Max pisze:

    Przyznasz jednak , że umiejętność oceny sytuacji , tak aby nie dopuścić do pęknięcia struny , jest ze wszech miar pożądana . Wink1

  41. Bezetka pisze:

    Dobry wieczór?
    Dzisiaj imieniny Aleksandra – dobry dzień na imprezkę – taką z przytupem 🙂 Ale na razie nie zauważam ani podmuchu 🙂

  42. Quackie pisze:

    Otóż więc jestem. Byłem na jednej narzekalnej konferencji w Gdańsku, ale już wróciłem.

  43. Wiedźma pisze:

    Uprzejmie donoszę, że Aleksandra jest porywista…. niby nic, a jak dmuchnie całkiem nieoczekiwanie, to drzwi balkonowe drżą ( bo od południ Crazy owego zachodu dmucha)

  44. Quackie pisze:

    Rodzina mnie odciągnęła niemal przemocą od komputera 😉

    Dobranocka dzisiaj weekendowo-niebarokowa: otóż w wieku wczesnonastoletnim oglądałem z wypiekami na twarzy niesławną Telewizyjną Listę Przebojów, w której na oskomę rzucano młodzieży nieliczne zachodnie utwory. Jednym z nich była piosenka „Don’t Answer Me” grupy Alan Parsons Project, która oprócz zacnej melodii i głosów odróżniała się od innych utworów komiksowym teledyskiem… A jak komiks, to musi być fajne, co nie?

    Snów o szczęśliwym zakończeniu. Wyłącznie!

  45. Wiedźma pisze:

    Zatem – uśmiechniętego księżyca w tę noc….

    Dobranoc I-m-in-love

  46. Bożena pisze:

    Dzieńdoberek Delighted No i sobota nam nastała a Aleksandry u mnie nie widać Wink1 Straszą tylko…

    • Max pisze:

      Podobno wielkie huragany zdarzały się również w przeszłości , głownie na Podhalu . Jak donosiła dawna prasa , to taki jeden ” huragan ” potrafił wywiać Hankę spod Gazdy ,kiedy ten usiłował ją pocałować …. Happy-Grin

      • Tetryk56 pisze:

        W latach dwudziestych w którejś z krakowskich gazet codziennych w informacjach lokalnych ukazała się informacja, że „na Podhalu wczoraj szalał orkan„.
        W następnym numerze gazety ukazało się – w dziale ogłoszeń – następujące oświadczenie:
        Oświadczam wszem i wobec, że przedwczoraj nigdzie nie szalałem.
        Władysław Orkan

  47. Bożena pisze:

    Od rana zapraszam na wykład…

  48. korab1 pisze:

    DzińDybry:)) Przychodzi trup baby do lekarza i kładzie się na kozetce.
    -Co się babo tak rozkładasz? Pyta lekarz.
    -A co mam gnić w poczekalni?

  49. Quackie pisze:

    Dzień dobry, u nas dmucha dość solidnie, ale nie tak, jak straszyli.

    Poza tym mam weekend słomianego wdowca, co wiąże się z tym, że owszem, nikt mi nad uchem nie będzie dudrać, ale parę spraw mam do załatwienia, więc pewnie będę trochę w kratkę.

  50. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Pewno będzie mnie mało, bo rodzinka w przedświątecznym wirze.

  51. Quackie pisze:

    Maluczko i jestem z powrotem.

  52. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Znowu trochę mnie nie było, ale real nie za bardzo mnie męczył Tired Dziś też raczej za dużo tu nie posiedzę. Chociaż nic robić mi się nie chce Worry Będę musiała… Ale przynajmniej pospałam sobie długo Happy-Grin do 7 Delighted

    • Quackie pisze:

      Dobry. Przed świętami trochę pracy jest, to prawda. Może pod wieczór zrobi się trochę ludniej?

      • miral59 pisze:

        Na razie siedzę sobie spokojnie i się zastanawiam Thinking
        Od czego by tu zacząć? To znaczy… wiem, że od początku, tylko muszę jeszcze ten początek znaleźć Wink Pleasure

  53. Tetryk56 pisze:

    W ramach wątków lirycznych pozwolę sobie zaproponować państwu fragment psoezji zaangażowanej.

  54. miral59 pisze:

    Wątek trochę się ciężkowaty zrobił… Myślałam wstawić swoje kaczkowate, ale dziś TAKA rocznica.. to chyba nie wypada…
    Niech jeszcze trochę poczekają Wink Happy-Grin

  55. Wyimaginowany pisze:

    Sobotnie dzień dobry SzanPaństwu Happy

    Zimno zimno ale wiosna coraz bliżej

  56. miral59 pisze:

    Zapraszam pięterko wyżej na kolejne (przedostatnie) kaczkowate Happy-Grin

  57. Eliza F. pisze:

    Coś mi tu Wiedżmy brakuje Worry Wiem ,że sama bywam na tyle ile mi czas pozwala -sorry …a tu nie ma ALLI i wiem że każdy ma wiele spraw ze Świętami związanymi -jednak warto dać znać tylko dlatego -żeby niepotrzebnie nie wzbudzać niepokoju -pozdrawiam Wyspowiczów … Wink1

Skomentuj Alla Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)