Pewnego razu wybrali się na ucztę u Radziwiłła panowie rycerze
– Kmicic, Wołodyjowski, Zagłoba i Skrzetuski, który uciekł na
Litwę z obozu między Piłą z Ujściem, kiedy to pan Opaliński
przeszedł na szwedzką stronę. Prawdę mówiąc, wszyscy wtedy
stamtąd uciekli, ale jeden pan Skrzetuski potrafił to uzasadnić
względami patriotycznymi, dzięki czemu chadzał w aureoli prawego
syna zbolałej ojczyzny. Dodajmy od razu, że dla uproszczenia
akcji wprowadzamy tylko jednego Skrzetuskiego i jednego Radzi-
wiłła. Nasz Radziwiłł nazywa się Janusz Bogusław i nosi się
z polska po cudzoziemsku, kładąc kontusz na brabanckie koronki,
a na francuskie pludry wciągając juchtowe buty, obficie wymosz-
czone wiechciami z angielskiego rajgrasu.
– Czołem, czołem panowie bracia! – zawołał chytrze Radziwiłł,
aby ich skaptować do swoich niecnych zamiarów. – Co tam w tere-
nie? Jak nastroje, kurcza ich mać? – pytał jowialnie, poklepując
ich poufale, jak to zazwyczaj wojewoda, choćby i wileński.
Zaraz też poczuli się swojsko i każdy zapragnął popisać się
przed księciem swoimi dokonaniami, a mianowicie Skrzetuski tym,
że się swego czasu ze Zbaraża przekradał, Kmicic – że Chowań-
skiego podchodził, pan Wołodyjowski – że jest pierwszą szablą
Rzeczpospolitej, a Zagłoba – że najdowcipniejszy we wszystkim
chrześcijańskim rycerstwie.
Radziwiłł słuchał, chwalił, z rzekomego podziwu ręce i oczy
w górę podnosił, ale zaraz opuszczał, aby ich objąć, co czynił
z wewnętrznymi oporami, gdyż pan Zagłoba cuchnął okowitą, a pan
Skrzetuski nigdy się dobrze nie wywietrzył z onej kanalizacji
zbaraskiej, przez którą był się czołgał, a co więcej, tak sobie
ów rodzaj podróżowania upodobał, że nie daj Boże, aby gdzie jakie
błocko albo i gnojówkę zobaczył, tedy zaraz tam hycał i krytą
żabką w paskudztwie się babrał.
Na szczęście dano znać, że uczta już gotowa, więc wszyscy
przeszli do wielkiej sali, w której już siedzieli szwedzcy
posłowie.
– Ten gruby, czerwony, to hrabia Loewenhaupt, a ten chudy,
zielony, to baron von Dudehoff – wyjaśnił pan Zagłoba.
– A ów siny, zakatarzony?
– A to moja narzeczona Oleńka Billewiczówna – wtrącił pan Kmi-
cic, po czym dodał, klepiąc się po szabli: – A jeśli się komu nie
podoba, to uszy poobcinam!
– Bez uszu będzie jeszcze szpetniejsza – zauważył pan Skrze-
tuski.
– No, to nie poobcinam – zgodził się Kmicic i przestał klepać
szable.
Właśnie w tej chwili książę Radziwiłł chciał zadzwonić buławą
w kielich na znak, że będzie przemawiał, ale skutkiem zdenerwowa-
nia uderzył w głowę księdza biskupa Parczewskiego, który natych-
miast zemdlał.
– Wody, wody! – zawołała wojewodzina wendeńska.
– Kumpotu…! – szepnął biskup, odzyskując przytomność. –
Słuchamy, słuchamy! – dodał uprzejmie.
– Mości panowie! – zawołał książe. – Wielu spomiędzy was zdzi-
wi to głosowanie, ale pragnę zapytać, kto jest za tym, abyśmy
przeszli pod panowanie króla Karola Gustawa? Głosujemy przez pod-
niesienie mandatu.
Wszyscy grzecznie podnieśli mandaty, tak jak ich przez długie
lata uczono.
– Bardzo ładnie! – ucieszył się książe. – A więc tylko dla
czystej formalności spytam, kto w takim razie jest za tym, aby
pozostać pod władzą króla Jana Kazimierza?
Ten głupi formalizm spowodował, że wszyscy znowu podnieśli
mandaty.
– Wszyscy do pierdla! – ryknął rozjuszony magnat i już po
chwili nasi znajomi rycerze siedzieli w solidnym, kiejdańskim
podziemiu.
– Głupio wyszło… – powiedział pan Zagłoba.
– To po co żeś waść głosował? – spytał pan Skrzetuski.
– Wszyscy głosowali, to i jam głosował. A cóż to ja jakiś soc-
jaldemokrata jestem, czy co? A waść, panie Michale, to niby nie
głosowałeś „za” ?
– Głosowałem z nawyku „za”, ale wąsikami ruszałem „przeciw”.
– Akurat komuś się chciało gapić w pańskie wąsiki! – zaśmiał
się Kmicic, który też z nimi siedział wbrew temu, czego niektórzy
czytelnicy oczekiwali.
Wtem do lochu wszedł tępogłowy oficer.
– Jestem Roch Kowalski – przedstawił się. – A to jest pani
Kowalska – oświadczył, pokazując zardzewiałą szable tkwiącą bez-
nadziejnie w starej wysłużonej pochwie.
– Jakże to tak? – zdziwili się więźniowie. – To z własną szab-
blą żywiesz?
– A żywię, a co mi tam? – odrzekł butnie Roch. – Jedyna to mo-
ja i najmilejsza przyjaciółka! Hej – dodał marzycielsko pod
adresem szabli – żebyś ty tak jeszcze, szelmo, gotować umiała!
– Jeżeli nie masz żadnej inszej rodziny – wzruszył się pan
Zagłoba – to mów mi wuju.
– A ja nie chce waści mówić „wuju” – zaperzył się Roch. – Naj-
wyżej mogę coś do rymu – zażartował wulgarnie i powsadzał jeńców
na wóz, żeby ich zawieźć do Birz i wydać Szwedom.
Wszyscy bardzo się tą wiadomości ucieszyli, a najbardziej pan
Kmicic.
– Nie ma to jak u Szwedów – mówił – smacznie, porno i wyt-
worno, a Szwedki duże blondyny! Komm hier svenska Fleka, zrobimy
człowieka! – zacytował popularne, skandynawskie przysłowie.
– Święta to prawda – potwierdził cnotliwy pan Skrzetuski.
– Opowiadał mi o tym podkanclerzy koronny, pan Hieronim
Radziejowski, któren był tam na saksach i już po trzech
miesiącach wrócił własną gablotą sześciokonną, a wcale się spec-
jalnie nie napracował, tyle że po karczmach garnki zmywał, a no-
cami po szpitalach nocniki wynosił, co dla polskiego dygnitarza,
chwilowo od nomenklatury odsuniętego, nie jest żadną ujmą.
– Do Szweda, do Szweda! – zawołali z entuzjazmem rycerze na
wieść o tych wspaniałościach.
Ale, niestety, jak to u nas, popili się, zaczęli przebierać
jeden za drugiego, a wreszcie pan Zagłoba w mundurze Rocha Kowal-
skiego oświadczył, że on poprowadzi konwój. I jak zaczął
prowadzić, tak wszyscy wpadli w ręce skonfederowanych chorągwi
i musieli się do nich przyłączyć. A tak ładnie się zapowiadało.
A. Waligórski




Długa tamta wycieraczka była, zapraszam więc na dalszy ciąg opowieści Waligórskiego 🙂
Mam nadzieję, że nikomu planów nie zepsułam?
Bardzo dobrze zrobiłaś, Bożenko 🙂
Dobry wieczór

Obśmiałem się do łez!
Zwłaszcza svenska Fleka (Svenska flicka) powaliła mnie na podłogę
Dzień dobry pod nowym wpisem. A myślałem, że znam Trzech Rycerzy od podszewki, a tu guzik, żeby już tę pasmanteryjną metaforę dopowiedzieć. Że się do Szwecji na saksy wybierali, to nie wiedziałem. „co dla polskiego dygnitarza,
chwilowo od nomenklatury odsuniętego, nie jest żadną ujmą”, oj, to chyba nam dygnitarze pozadzierali nosy, bo nie wyobrażam sobie obecnych na saksach.
Jak nie jak tak ? Ostatnio byli w Madrycie dorobić do do diet. Chwilowo zostali odsunięci z nomenklatury :)))
Ech, do Madrytu to na pohulankę raczej wybyli, w końcu, jak dzisiaj widziałem, jeden tłumaczył, że tam się wszyscy bawią 😛
Z Waligórskiego prawie każde zdanie możnaby wyjąć jako szczególnie celny cytat!
„Głosowałem z nawyku „za”, ale wąsikami ruszałem „przeciw”.” – aktualne mimo lat!
Zgadza się, czytam i podziwiam…
Ja nie wiem, co mu tak te baby podpadły
Ktoś tym kozłem ofiarnym musi być, żeby było śmiesznie
Już one pewno wiedzą!
Męski szowinista, nic innego…
A uważasz, że męskie postaci są urzekające? Celny złośliwiec, i tyle.
U Sienkiewicza kobiece postaci są papierowe i ustawione na piedestale (no może za wyjątkiem Baśki – i jeszcze Horpyny?), i z tego również sobie ostro pokpiwa mistrz Przedrzeźniacz 🙂
Hajduczek był moją ulubioną postacią 😀
jedyna jako-tako żywa bohaterka Trylogii – każdego uwiodła! 🙂
Te inne niewiasty jakieś takie rozmiziane…
A pani Makowiecka na palcach wyliczająca parantele: ta tamtego rodziła, a ów z oną się ożenił ?:)
Cudo… zagrała Bielicka, której tak ogólnie nie lubiłam 🙁
A ja ją uwielbiałam
Dobry wieczór
Albo panna Kulwiecówna „Kulwiec Hippocentaurus”. Ta to wcale nie była papierową postacią!
Dopiero Sakowski (albo Sakiewicz (?)) musiał ją przydusić, żeby cnoty pannej Oleńki nie broniła jak nieprzymierzając kwoka!
Idę, proszę Waszmośćpaństwa, na rumaka stacjonarnego usiąść i pokręcić.
Hej wy konie, rumaki stalowe… Tak się kiedyś śpiewało
Niech zawarczą traktory bojowe…….
O,to to…
No, już powarczały i przestały, a ja mogę z powrotem rozciągnąć cielsko na Wyspie 🙂
Więc rozciągaj, bo znów nastąpiła zmiana warty.
Dobranoc się z Państwem
Rozciągam jak sowę 😀 Dobranoc!
Pierwszy (leżący) śnieg tej zimy na parkingu 🙂 Ach! Uwielbiam! Gdy dużo, biało, puszyście i skrząco…
To tak odrobinę w stronę bajki i zimy:
Dobranoc
Dłuugo się naczekałem na tego Vivaldiego 🙂 ale w końcu jest. Trochę chwilami jakby temat z Bitelsów pobrzmiewał? „Good Day Sunshine”? A może tylko tak się zasugerowałem?
Good Day nie wykrywam, bom znikomo osłuchana, dobrze że w ogóle Krainę lodu i Zimę odróżniam 😀
Też tak lubię…..:) Dobranoc Ci
Na dobranoc, dobry wieczór…
…trzymamy się tych okolic, co wczoraj. Johann Paul von Westhoff, niemiecki skrzypek i kompozytor, urodził się w Dreźnie, w rodzinie byłego oficera szwedzkiej kawalerii. Otrzymał solidne wykształcenie muzyczne, które pozwoliło dostać się do dworskiej kapeli. Nie przysiadł jednak na laurach, ale podróżował po całej Europie, by ostatecznie osiąść w Weimarze, gdzie mieszkał do końca życia. Spotkał tam prawdopodobnie Mistrza Jana Sebastiana Bacha (w 1703), obaj panowie przypadli sobie do gustu, a współcześni muzykologowie twierdzą, że da się odnotować ich muzyczne wpływy na siebie nawzajem.
Zachowały się jego suity, partity i dwie sonaty skrzypcowe. Z drugiej z nich pochodzi trzecia część, którą dzisiaj proponuję na dobranoc. Uważam, że to bardzo dojrzała muzyka, również jak na barok, wręcz wyprzedzająca swój czas. Czy to wrażenie dzięki pizzicato, czy też konstrukcja fraz? Melancholijny temat z pewnością ma swój urok i wydaje mi się w sam raz pasować do dobranocki. Niespiesznie tocząca się melodia może przypominać niektóre współczesne kompozycje… Stinga?
Snów postępujących delikatnie, na paluszkach…
Delikatna i wdzięczna muzyka na tę noc !
Dobranoc…. spokojnie i bez Aleksandry…

Jak już po dobranocce, to i ja idę spać!
Dzień dobry niech będzie
To znów czwartek i dzień coraz krótszy. A jeszcze nam ubędzie 5 minut i 40 sekund 
To tak jeśli chodzi o środkową Polskę, bo w Gdyni ubędzie dnia 6 minut i 20 sekund. W Krakowie natomiast tylko 5 minut i 4 sekundy… Nawet pod tym względem nie ma sprawiedliwości na tym świecie…
To proszę powiedzieć ile kole Wrocka ubędzie 😀
Witaj Bożenko
Sie robi… Wrockowi ubędzie dnia jeszcze 5 minut i 19 sekund
Ale licząc wysokości geograficzne, Ty jesteś ciut wyżej od Krakowa. Myślę więc, że u Ciebie ubędzie jakieś 5 minut i może 6 sekund
Dzień dobry

I do pracy!! Oby do 19 grydnia
Jeszcze troszkę, ten tydzień prędko zleci
Witajcie!
Tego tygodnia już prawie nie ma!
Powitali!
Faktycznie, czwartek minie i już pomału zacznie się weekend
Zapraszam na poranną kawę, a Miśka na dobrą herbatkę…

Zielono mi… herbacianie… 🙂
Też lubię zieloną herbatę. Jest to mój codzienny napój do śniadania.
Dzień dobry. Dzisiaj jestem trochę później, ale za to planowo 🙂 kawa już zaczyna działać, ale jeszcze trochę jej zostało do wypicia.
Witaj, ja już po kawie
Jako że czas leci, ja już też, ale jeszcze chwilę poczekam, zanim mnie kawa rozbuja tak, żebym mógł normalnie funkcjonować.
Długo się bujasz
Ja funkcjonuję już od 5,00. Dłużej spać nie potrafię, a i Mania mojej normy pilnuje 
No tak, każdy ma własny rytm. Małżonka na ten przykład też coraz wcześniej wstaje i działa, może nie o 5:00, ale tak godzinę później to już nie potrafi uleżeć i pospać, z tym że wtedy o 23:00 ma się tak, jak ja o 2:00 – spać i tyle.
Ma to jednak swoje dobre strony, mianowicie rano, jak ja jeszcze śpię, załatwia większość spraw typu maile etc. na kompie i się zazwyczaj nie musimy przepychać.
Witam ciepło i słonecznie :))))
Dzień dobry, przyda się, bo na Wybrzeżu chyba powoli Aleksandra się zaczyna panoszyć.
Dzień dobry (mocno spóźnione)

Odnośnie Aleksandry, to czuje się ją przez skórę…
Noc była ciepła i ciśnienie się zmienia (coraz szybciej). Oj zanosi się na sztorm…
Znajomi z Poznania namawiają, żeby się przejść nad morze, jak będzie najmocniej wiało. Poszukiwacze mocnych (cudzych) wrażeń, kurka wodna.
Spacer nad brzegiem mógłby być emocjonujący
Co, ja nie pójdę? JA NIE PÓJDĘ??!?!?
Pójdziesz? No, mogą być emocje
Maksimum wiatru ponoć będzie jutro… 😀
Wiatr wiejący nad morzem, zacinający deszcz, bałwany (z całym szacunkiem) przelewające się przez plażę są bardzo pięknym widokiem… Pod warunkiem, że oglądamy to przez szybę siedząc sobie w ciepłym mieszkanku (ewentualnie tawernie).

Wariantowo kelner może przynieść do tego drinki lub ciepłą herbatkę „z duchem”
I to może być słuszna sugestia. O ile wiatr np. nie wyłączy prądu, a więc i kas fiskalnych w tawernach…
Witaj Stateczku 🙂 I u mnie słonko się przebija
Aleksandra nadciąga, dobrze że nie z taką mocą jak w Szkocji…
A propos Szkocji – znajomi zamieścili na Facebooku takie zdjęcie:
Niesamowite! Tam podobno wieje 170/h
Nawet nie sprawdzałem, ale wcale by mnie to nie dziwiło. Znajomy tam obecnie przebywający był łaskaw się wyrazić, że osoby o niewielkiej masie są zachęcane, żeby dla bezpieczeństwa nosić plecaczek cegieł.
Widziałam w TV jak tam wiało. Nie dziwię się tej radzie.
Znalezione w sieci:
W czwartek do Polski dotrze orkan „Aleksandra”, który w ostatnich dniach uprzykrzał życie Brytyjczykom. Najsilniej będzie wiało w piątek – 75 km/h na zachodzie kraju i aż 110 km/h wysoko w górach. Prognozujemy także wzrost temperatur. Będzie – jak na grudzień – wyjątkowo ciepło. W sobotę termometry w Krakowie wskażą nawet 8 stopni Celsjusza.
Czytaj więcej na http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pogoda.interia.pl/wiadomosci/news-orkan-aleksandra-w-polsce-ostrzezenie-przed-silnym-wiatrem,nId,1572601#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
A ja u źródła – zwróć uwagę na piątkową prognozę dla Wybrzeża wschodniego – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.imgw.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1744:orkan-aleksandra-prognoza-wiatrowa&catid=1:latest-news&Itemid=69
100 km/h, to jest coś.
Muszę się zabrać do pracy, na razie znikam
Też wychodzę.
Co miałam zrobić, zrobiłam. Teraz odpoczynek przy lapciu… Ale tu nikogo…
No bez przesady, staram się zrzucić parę kg, ale tak cienki, żeby mnie nie było widać, to nie jestem.
😉
Faktycznie, ale ze mnie gapa ze Cię nie widziałam
Ale czy to nie czas na popołudniową kawę? Idę sobie zaparzyć, dla Ciebie też?
Właśnie piłem, ale dzieje się coś dziwnego – ciśnienie naprawdę musi ostro spadać, bo mimo kawy (!) zaczynam dziobać nosem w klawisze 🙁
Troszkę lepiej… Ale nadal zasypiam. O tej porze dnia. To chyba Aleksandra?
Od wczoraj miało spaść o 10 hPa. i rzeczywiście, na moim barometrze nie ma nawet 1000.
Nie mamy barometru, tylko termometr.
Przepraszam, pomyłka. Na moim jest 1005 hPa i tendencja spadkowa.
Barometr odziedziczyłam po sąsiadce.
Internety twierdzą, że w Gdyni 1004 i gwałtownie spada. No to już wiadomo, co się dzieje.
Mi powiedziały, że jest nawet możliwość burzy w Gdyni.
Aleksandra nadciąga.
Kurczę, bo już dość ciemno i nawet jakbym się wybrał, to zdjęć z tego specjalnie nie będzie. Zobaczę, czy faktycznie jakaś burza będzie czy cuś, chociaż burzoweinfo.pl nie pokazuje żadnych wyładowań w ciągu 2 ostatnich godzin.
Burze pokazują w zach. i środkowych Niemczech przez Danię aż do wybrzeży Szwecji. A skoro Aleksandra z tamtej strony wieje, to burza jest możliwa.
No – zobaczymy. Jeżeli tak, to najpierw zobaczą je Wiedźma i Misiek – i może również Ty? Czekam na wieści w takim razie 🙂
Podają, że możliwość burzy wynosi 20%. U Niemców wali równo.
Burza przesuwa się na południe, pewnie nas ominie. Niestety Aleksandra nie podaruje, ale nieco ma osłabnąć. Nie będzie tak źle…
I w ten sposób matka natura włączyła się do rozważań mistrza Andrzeja nad urodą panny Oleńki…
Pięknie nawiązałeś do głównego tematu
Minęło czasu małowiele. Idę kręcić.
Kurczę, chyba powinienem zacząć jakoś to wykorzystywać, nie wiem, do produkcji uzwojeń do transformatorów, czy coś?
Nie znam się na tym, ale myślę że jakiś akumulator można by ładować
Jestem. Na razie naładowałem własny akumulator, tak jakby. A może właśnie rozładowałem?
Sądzę, że raczej to drugie 😆
To teraz poproszę z tłuszczyku naładować 😀
Żeby tak szło, własnego bym nie pożałowała
Ale to tak idzie, tylko powoli… Oranyboskie, jak powoli. A wystarczy sobie w weekend pofolgować, żeby od razu waga bezlitośnie pokazała skok wzwyż 😛 To tak jak w tym komiksie, w którym Garfield pokazuje hamburgera o wadze 300 g, następnie go je, a potem wchodzi na wagę, która wskazuje przyrost – 2 kg.
Czary jakieś czy co?
Trochę dmucha, jeszcze nic się nie dzieje….. około 3 stopni i mży mżawka 🙂 Zobaczymy co będzie rano, wg prognoz ma solidnie padać deszcz. O burzach nic nie wiadomo.
Burze wycofały się na południe, raczej do nas nie przyjdą.
Dobrej nocy życzę
Dzięki Bożenko ale u mnie na południu cisza zupełna ,nie mży i nie dmucha i takiej spokojnej nocy życzę Wyspowiczom -dobranoc
Miałam na myśli południe Europy, Elizo
Najwyraźniej czas już dzisiaj na dobranockę.
Skaczemy na Wyspy Brytyjskie. John Weldon, chórzysta i kompozytor, urodził się w Chichester, a kształcił w Eton. Karierę rozpoczął od wysokiego C – mianowicie został organistą w oksfordzkim New College. Stamtąd przeniósł się do Londynu, gdzie komponował muzykę dla teatrów – niektórzy twierdzą, że zilustrował muzycznie „Burzę” Szekspira. W ostatnim okresie kariery Weldon komponował wyłącznie muzykę kościelną, głównie na potrzeby dworu królewskiego, a także organistował w dwóch londyńskich kościołach.
Tworzył również opery (4 sztuki)oraz pieśni i muzykę liturgiczną, m.in. hymny i psalmy.
Na Wyspie dzisiaj pieśń antydobranockowa w a-moll – „Wakeful Nightingale” czyli „Słowik czuwający”. Melodyjna, ale niekoniecznie do spania, co być może z uwagi na wcześniejszą porę wyjdzie nam wszystkim na dobre.
Snów (po wysłuchaniu) słowiczych, czyli może jednak kojarzących się z wiosną i latem.
Słowiczy ten śpiew ? Może troszeczkę 🙂 A to pyzate putto z różowymi skrzydełkami jak nic może się przyśnić 🙂
Słodkich snów o rajskich ogrodach, a spokój niem nam zapewni lampka 🙂

Dzień dobry
Nic mi się nie śniło, przynajmniej nie pamiętam…
Dzień dobry (z opóźnieniem)
Zapraszam na kawę
Dzień dobry. Prawdę mówiąc, właśnie kończę, ale chętnie się przyłączę choćby z ostatnim łyczkiem 🙂
Dziękuję, chętnie wypiję w tak miłym towarzystwie, jeśli mi internet znów nie wysiądzie
Jakoś Aleksandry nie widać. To pewnie dobrze że się spóźnia, może po drodze osłabnie
Kobiety są nieprzewidywalne!
Gdyby to był „Aleksander” a nie „Aleksandra” to już by wiało! 😀
Dopiłem kawę i się pożegnam

Może są nieprzewidywalne, ale łagodniejsze. W ubiegłym roku był Ksawery i zobacz ile szkód i nieszczęść narobił.
Dzień dobry. Trochę będę biegał. Na razie wygląda, że Aleksandra nie poszalała w nocy (chcoiaż cały czas zapowiadają, że jeszcze powieje). Swoją drogą, jak to brzmi!
Witajcie!
Kroi mi się kolejny zwariowany dzionek 🙁
Dzień dobry. To chyba już zaczyna być przedświątecznie?
chyba tak… wszystko się jingle-bela…
W sieci zawrotną karierę robi hasło a propos najnowszych zakupów PKP – „wszystko się pendoli” 😉
A u mnie wciąż się zrywa internet. To chyba nie jest wina Aleksandry?
A wiesz, to ciekawe, ja też mam kłopoty, ale nie że się zrywa, tylko gwałtownie zwalnia, do stopnia nieakceptowalnego. Coś musi być w routerze, bo po restarcie przez dłuższą chwilę znów jest OK, a potem znów zwalnia.
Też tak miałam, aż się zaczęło zrywać. Teraz jest dobrze i oby tak zostało 🙂
Witam ciepło i słonecznie :)))
Witam Cię Stateczku
Miłego dnia życzę. 
Dzień dobry. Oby, oby!
Znakomita melodyjka do kawy :))
Dla mnie raczej do kaszki 😉 pamiętam tę piosenkę z dzieciństwa.
To było bardzo popularne 🙂
Mi do kaszki śpiewała ta pani :)))
Mieć taką seksowną nianię do kaszki ! Stateczku, tylko pozazdrościc
Kochani, wybywam zaraz na dłużej, z powrotem będę pewnie późnym popołudniem/ wczesnym wieczorem. Biorę w kieszeń ciężarki na wypadek gdyby Aleksandra się pojawiła (chociaż media już tonują wcześniejsze sensacyjne zapowiedzi).
Witam
Aleksandra powoli pokazuje pazurki – wieje i leje…. 🙁
A w Krakówku dzień był piękny – słoneczko i upał (chyba z 8 oC było… )
W Poznaniu też spokój i ciepełko
Dzień dobry. W Trójmieście bardziej leje niż wieje, co prawda nieprzesadnie zimno.
Dobry wieczór 🙂 Czekam i czekam , a Aleksandry ani widu , ani słychu . W dawno minionych czasach , to nawet prezenter od pogody zapowiadał , że będzie wiało ze wschodu , a to jak Państwo wiedzą , nic dobrego nie wróży . Piszesz Wiedzminko , że u Ciebie Oleńka pokazuje pazurki , tak sobie z nudów myślę , jaki lakier położyła ona Dama ,aby zaakceptować jej oczekiwaną wizytę .
Witaj Maksiu – kolorek opalizująco- bury widać… a pazurki delikatne…licho wie czy się zjastrzębi czy znudzona odpłynie 🙂
Oglądałem dzisiaj w miejskim parku ,jak młody człowiek przy pomocy specjalnej dmuchawy , zgarniał w jedno miejsce liście z drzew . Bez grabi ,bez schylania się ,szedł wyprostowany z tą dmuchawą jak na defiladzie . … Też widocznie znudziło mu się oczekiwanie na Aleksandrę …
Pewnie wątpił w jej nadejście
Taka metoda oczyszczania ścieżek w parku i u nas panuje…. idzie sobie pan i zdmuchuje liście, żeby nikt się na nich nie ślizgał? 🙂
To raczej metoda rozdmuchiwania i liści, i pyłu…
Też mam taką dmuchawę, ale rzadko z niej korzystam. Ogródek mam taki, że widelcem można skopać, to i grabienie jest proste. Ta dmuchawa ma jeszcze opcję „odkurzacza”
Jak się odpowiednio ustawi, może pozbierać liście z ziemi i poszatkowane wrzuca do wora 
Syzyfowa praca… Podobnie śmiesznie wygląda to podczas deszczu. Mokre, przyklejone do podłoża liście nie dają się przedmuchać w inne miejsce… ale jak ktoś chce próbować… jego sprawa 
Tutaj to urządzonko jest dość popularne. Najbardziej mnie śmieszy, gdy Meksyki próbują używać tego ustrojstwa przy silnym wietrze. Co przedmuchają w jedną stronę, to wiatr przegania w drugą
Całe szczęście, nie wieje od wschodu, a od południowego zachodu.
Oleńki nie widać, bo jak każda dama, lubi gdy się na nią czeka
Wiem , wiem , że każda Dama każe na siebie czekać , ale czasami przeciąga strunę i ony chłop idzie w siną dal z rozpaczy .
Jeśli jest niecierpliwy, to go nie żal.
Przyznasz jednak , że umiejętność oceny sytuacji , tak aby nie dopuścić do pęknięcia struny , jest ze wszech miar pożądana .
Wiadomo, każda przesada jest szkodliwa
Dobry wieczór?
Dzisiaj imieniny Aleksandra – dobry dzień na imprezkę – taką z przytupem 🙂 Ale na razie nie zauważam ani podmuchu 🙂
Zapowiadają że w nocy się ruszy. Zobaczymy…
Otóż więc jestem. Byłem na jednej narzekalnej konferencji w Gdańsku, ale już wróciłem.
Ale nie zaraziłeś się? 😉
Nie. Wiedziałem, dokąd idę 🙂
Więc „miło” spędziłeś czas
Noo, po części tak. Poza narzekaniem usłyszałem też parę przydatnych informacji.
Więc nic straconego 🙂
Absolutnie pożytecznie spędzony czas 🙂
Gratuluję, nie zawsze człowiek tak może powiedzieć.
Uprzejmie donoszę, że Aleksandra jest porywista…. niby nic, a jak dmuchnie całkiem nieoczekiwanie, to drzwi balkonowe drżą ( bo od południ
owego zachodu dmucha)
Dotarła zatem? I co? zgadza się opis mistrza Andrzeja ( sina, zakatarzona )?
Podają, że w Szczecinie dmucha 40 km/h. Ale w porywach jest pewnie więcej. W nocy Oleczka ma urosnąć w siłę.
Dobrej nocy życzę, żeby Wam Aleksandra snów nie przerywała
W porywach to ona dwukrotnie przekracza średnią, jest mokra, ale nie zsiniała z chłodu :). Właśnie zamierza przenieść się dalej….i brdzo dobrze !
Rodzina mnie odciągnęła niemal przemocą od komputera 😉
Dobranocka dzisiaj weekendowo-niebarokowa: otóż w wieku wczesnonastoletnim oglądałem z wypiekami na twarzy niesławną Telewizyjną Listę Przebojów, w której na oskomę rzucano młodzieży nieliczne zachodnie utwory. Jednym z nich była piosenka „Don’t Answer Me” grupy Alan Parsons Project, która oprócz zacnej melodii i głosów odróżniała się od innych utworów komiksowym teledyskiem… A jak komiks, to musi być fajne, co nie?
Snów o szczęśliwym zakończeniu. Wyłącznie!
Też bardzo lubię ten teledysk
Ja też to lubię
Zatem – uśmiechniętego księżyca w tę noc….
Dobranoc
Dzieńdoberek
No i sobota nam nastała a Aleksandry u mnie nie widać
Straszą tylko…
Podobno wielkie huragany zdarzały się również w przeszłości , głownie na Podhalu . Jak donosiła dawna prasa , to taki jeden ” huragan ” potrafił wywiać Hankę spod Gazdy ,kiedy ten usiłował ją pocałować ….
W latach dwudziestych w którejś z krakowskich gazet codziennych w informacjach lokalnych ukazała się informacja, że „na Podhalu wczoraj szalał orkan„.
W następnym numerze gazety ukazało się – w dziale ogłoszeń – następujące oświadczenie:
Oświadczam wszem i wobec, że przedwczoraj nigdzie nie szalałem.
Władysław Orkan
Od rana zapraszam na wykład…
DzińDybry:)) Przychodzi trup baby do lekarza i kładzie się na kozetce.
-Co się babo tak rozkładasz? Pyta lekarz.
-A co mam gnić w poczekalni?
Dzińdybry 🙂 Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza, więc lekarz udaje się na jej grób. I słyszy przytłumiony głos: – Panie doktorze, ma pan coś na robaki?
Panie doktorze, mąż mówi że jestem nienormalna bo lubię naleśniki ?
Ależ skąd, ja również je uwielbiam, mówi lekarz.
To zapraszam do mnie, mam ich całą szafę .
Przychodzi pół baby do lekarza, który pyta:
– Co pani jest?
– Ba!
Przychodzi baba do lekarza: – Panie doktorze, wyrostek mi dokucza.
– W mordę gówniarza, to się zaraz odczepi.
O, nie znałem!
Przychodzi pół baby do lekarza.
Co się stało, pyta lekarz ? Mąż mnie przerąbał. A gdzie druga połowa ? Wypiliśmy !
Dzień dobry, u nas dmucha dość solidnie, ale nie tak, jak straszyli.
Poza tym mam weekend słomianego wdowca, co wiąże się z tym, że owszem, nikt mi nad uchem nie będzie dudrać, ale parę spraw mam do załatwienia, więc pewnie będę trochę w kratkę.
Witam Mistrzu :)) W kratkę mają Szkoci, Polacy ponoć wolą w kropeczki :))
A proszę bardzo, mogą być kropeczki 🙂
Byle nie krzyżyki 😀
Wiosna idzie, jest coraz cieplej
Masz rację Bożenko ,wracałam z zakupów koło południa i tak się zastanawiałam :słońce ,ciepły wietrzyk czy te nadchodzące Święta to grudniowe bo pogoda wiosenna :).Aleksandra powiała ciepłem jak to kobieta
Ta jest Elizo, niech wszyscy wiedzą, że kobieta jest ciepła i łagodna. Nie należy się jej obawiać ani nią straszyś
Bożenko, odpowiem ci przysłowiem:

„Poetą się nie jest -poetą się bywa”
Witajcie!
Pewno będzie mnie mało, bo rodzinka w przedświątecznym wirze.
Maluczko i jestem z powrotem.
Dzień dobry
Dziś też raczej za dużo tu nie posiedzę. Chociaż nic robić mi się nie chce
Będę musiała… Ale przynajmniej pospałam sobie długo
do 7 
Znowu trochę mnie nie było, ale real nie za bardzo mnie męczył
Dobry. Przed świętami trochę pracy jest, to prawda. Może pod wieczór zrobi się trochę ludniej?
Na razie siedzę sobie spokojnie i się zastanawiam

Od czego by tu zacząć? To znaczy… wiem, że od początku, tylko muszę jeszcze ten początek znaleźć
W ramach wątków lirycznych pozwolę sobie zaproponować państwu fragment psoezji zaangażowanej.
Przeczytałam
I poezję i komentarze…
Bez komentarza
Wątek trochę się ciężkowaty zrobił… Myślałam wstawić swoje kaczkowate, ale dziś TAKA rocznica.. to chyba nie wypada…

Niech jeszcze trochę poczekają
IMHO wątek o kaczkach realnych będzie znakomitą odpowiedzią na wysiłki kaczki odrealnionej…
Dzień dobry SzanPanu
Cudne kwiatki
Jabłoń?
Dzień dobry Miralko
Tak to kwitnąca jabłonka
Cudna!!!
Mi również się bardzo podoba tak i samo ujęcie jej na zdjęciu.Autorka ma wiele ładnych zdjęć a to jedno pozwoliłem sobie podkraść
Pewnie nie wszyscy kojarzą Autorkę – może zechcesz ją przedstawić?
Oczywiście, że tak. Autorką owego zdjęcia jest p. Danuta, siostra Jaśminki. Przepraszam, w opisie zdjęcia nie rozwinąłem imienia a nazwisko niewiele może mówić.
Tym bardziej, że niezbyt wyraźnie napisane. Czyli pismo śliczne, artystyczne, ale trudne do odczytania.
Faktycznie, nazwisko niewiele mi powiedziało. Tym przyjemniej wiedzieć, że to siostra Jasminki
Przy okazji pogratuluj Jej udanej fotografii

Dobrze zrobiłeś, że podkradłeś

Głównie o ujęcie mi chodziło… Miło jest obejrzeć coś tak cudnego
Masz rację Mireczko, taki obraz cieszy oczy
Zapraszam pięterko wyżej na kolejne (przedostatnie) kaczkowate
Coś mi tu Wiedżmy brakuje
Wiem ,że sama bywam na tyle ile mi czas pozwala -sorry …a tu nie ma ALLI i wiem że każdy ma wiele spraw ze Świętami związanymi -jednak warto dać znać tylko dlatego -żeby niepotrzebnie nie wzbudzać niepokoju -pozdrawiam Wyspowiczów … 