« Dzieciątka Uczta w Kiejdanach »

CICER CUM CAULE czyli groch z kapustą

cicer cum caule

Dawno, dawno temu Julian Tuwim „popełnił” książeczkę (rozrosłą do 3 tomów).
„Książeczka” zawiera mnóstwo anegdot, zabaw słownych, ciekawostek oraz  historyjek. Poniżej kilka fragmentów.

 

O pożyczaniu książek

Książek pożyczonych nie należy oddawać, aby pożyczających odzwyczaić od pożyczania. Jeżeli się komu powyższy paradoks wyda egoistyczny czy antydemokratyczny, to trudno… doświadczenie nauczyło nas, że w 99 wypadkach na 100 książka pożyczona komuś jest książką straconą. Nie wiadomo dlaczego, zwrócenie byle długu karcianego czy jakiejś sumy pieniędzy jest sprawą „honoru”, a zatrzymanie książki nie uchodzi za kradzież.

 

Kawa

Będąc od wielu lat gorącym wielbicielem czarnej kawy, redaktor Tego Działu długo rozmyślał, skąd się w nim ta skłonność wzięła. Odpowiedź dał „Opiekun Domowy” z r. 1866 (nr 3), w którym czytamy:

Pewnemu uczonemu udało się odkryć nową własność w kawie, od wielu lat już znanej w Europie. Dr Szalian uważa, że kretynizm (osłabienie umysłowe bliskie głupowatości) od 20 lat znacznie się zmniejsza w okręgu Briantońskim; tłumaczy to powszechnym użyciem kawy, w ubogich nawet chatach. Kawa ma własność ożywiania omdlałego ciała i ożywiania mózgu u osób usposobionych do kretynizmu.

Z czego wynika, że inklinacje kawowe kierownika Tej Rubryki mają źródło w podświadomej diagnozie oraz intuicyjnej samoobronie.

 

Tylko dla łacinników

Miłośnikom języka łacińskiego podajemy próbę nowej interpretacji popularnych cytat i przysłów:

Homo sapiens – astmatyk
In statu nascendi – w mieście rodzinnym
Caveant consules – czy państwo konsulostwo napiją się kawy?
Servus servorum Dei – moje najniższe uszanowanie dla przewielebnego duchowieństwa!
Bona fide – wierna guwernantka
Persona grata – stare pudło
Expressis verbis – jak podaje „Express Wieczorny”
Dramatis personae – tragedia osobista
Sic ut est, aut non sit – jeżeli tak dalej pójdzie, będę musiał sprzedać samochód
Carpe diem – gdy jem karpia
Primus inter pares – prymas w łaźni
Fiat lux – luksusowy „Fiat”
Corpus delicti – rozkoszne ciało
Ex cathedra – ruiny świątyni
In partibus infidelium – zdradza mnie, ale częściowo
Ne varietur – nie szalej!
Alter ego – starszy ode mnie
Nota bene – nie ma tak dobrze!
Hora canonica – żona ks. kanonika nie domaga
Per aspera ad astra – ojciec ma nadzieję, że dostanie order
Ius civile – już nie jest w wojsku
Pro bono publico – tylko dla lepszej klienteli
Tempora mutantur et nos mutamur in illis – temperatura, równie jak nos podlega zmianom.

 

Week-end

Słów obcych, gdy można je zastąpić polskimi, należy oczywiście unikać. Ale tworzenie nowych nie zawsze daje dobre wyniki. nie podoba nam się wprawdzie angielski „week-end” („łykend” jak mówią pijący) i radzi byśmy zastąpić go jakimś polskim odpowiednikiem ale…

Oto plon przedwojennego konkursu na spolszczenie „week endu”:

Sobótka, wyraj, sobotnica, świątki, posobocie, świętówka, końcówka, potygodnie, wagary, dwudzionek, przedświątek, wypad, blak (?), przedświęcie, tygodniak, dwudniówka, słońcówka, marzenko, radośnik, kojnik, pozdrówko, słońcorad, przedświętówka, błogodzień, świętowczas, potrudzie, wyjażdżka, kwiatówka, świątecznik, wylotka, sobotowywczas, sobotniówka, wykapka, kresówka, trudokres, zamiastówka, półtoradniówka, czasopęd, miłoczas, sobniedziela, wydech, potygodniówka, hasanka, turniedziela, turświęto, sobotówka, niedzielanka, swobódka, kontyg (?), wywczaśnik, wytchniówka, niedziałek, sobotniak, wypoczka, odzipka, odnowa, półtorak, uzdrowystyk, krestyg, dobówka, popracówka, wagarówka, preczwilej, wigiliada, dobomarsz, przewietrze, poznój, przewiewka, wyrólaba, zefirówka, pokrzepka, odświezka, półświątki, dowsiciąg, wczasik, saturniak, naturzanka, letkulig, anglosobótka, gajówka, siedmiodniówka, pokrzepiówka, wyskok, przyrodowypoczynek, radojzda, wyjrzywko, doboświątek, krajówka, świętoczynek, dnioraj, sobotnik, niedzielnik, świątnik, świątecznik, oponiak, ozonówka, przyświęcie, przyświątka.

W słowotwórstwie, jak w każdej twórczości, potrzebny jest talent, a czasem i natchnienie. Puszkin powiedział, że natchnienie potrzebne jest nawet w geometrii. ale, jak widać, ten stan błogosławiony nie towarzyszył autorom powyższych projektów. Strzeżmy się nowopotworów!

Fragmenty pochodzą z: Julian Tuwim „Cicer cum caule czyli groch z kapustą”, Iskry, 2009, s.647.

🙂

219 komentarzy

  1. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Zapraszam do przeczytania „mieszanki firmowej” w wydaniu Juliana Tuwima.
    Nie ukrywam, że impulsem do umieszczenia powyższego tekstu był łaciński cytat podany przez Wiedźminkę „Tempora mutantur et nos mutamur in illis”
    Od razu przypomniał mi się Tuwim ze swoim tłumaczeniem łacińskich sentencji… A dalej to już samo poszło.

    Życzę przyjemnej lektury 😀

  2. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Zwłaszcza cytat „Książek pożyczonych nie należy oddawać, aby pożyczających odzwyczaić od pożyczania.” rozbawił mnie do łez Hihihi!
    Tym bardziej, że przećwiczyłem prawdziwość tego tekstu zarówno jako „pożyczający” jak i „pożyczający” (jak odróżnić w języku polskim tego kto pożycza od tego komu się pożycza) Thinking

  3. Quackie pisze:

    Ha! Pamiętam te trzy tomy z domu rodzinnego! Sczytane do cna, nie chwalący się, w dużej mierze przeze mnie. Lektura obowiązkowa przy obłożnej chorobie, w myśl porzekadła, że śmiech pomaga przepędzić zarazki 🙂

    Pamiętam również co poniektóre ilustracje, osobliwie te z krzaczkami, na których rosną świnki, buty i co jeszcze, zdaje się, że miały one stosowne „łacińskie” nazwy, ale nie widzę ich w sieci 🙁 zamiast tego mogę zamieścić tylko Wyspę Juliańską; jak widać, temat przeróżnych Wysp powraca w dziejach co jakiś czas 😉

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Przepiękny rysunek. Do tego pasujący do tutejszego klimatu 😀

      Ja też pamiętam książkę „Cicer cum Caule czyli groch z kapustą” z czasów wczesnej mlodości. Potem jakoś nie było okazji do niej wracać.
      Miło sobie przypomnieć lektury z „pacholęcych lat” 😀

  4. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dla miłośników porannej kawy polecam zwłaszcza ten fragment 😀
    „Kawa ma własność ożywiania omdlałego ciała i ożywiania mózgu u osób usposobionych do kretynizmu”.
    Ja przynajmniej poczułem się znacznie spokojniej Kawa2

    • Quackie pisze:

      Z dawien dawna praktykuję 😉

      A co do „CcC”, to jeszcze przypominają mi się wyimki, odnajdywane przez Tuwima w barokowych pamiętnikach czy też sylwach. Np. ten o szlachcicu, który starał się rymować, a kiedy mu się coś pomyliło, wołał służącego raz jeszcze i powtarzał mu polecenie, zasadniczo nie zmieniając meritum, ale tym razem wygłaszając je z właściwymi rymami.

      • Krzysztof z Gdańska pisze:

        Wink
        Ja z kolei pamiętam fragment o tym „ile rzeczy można zrobić przez moment” (z dziewiętnastowiecznej powieści, w której bohater wykonał „przez moment” całą masę rzeczy w drodze do ukochanej) 😀

        • Quackie pisze:

          Tak jeszcze myślę, co pamiętam bez guglania. Tak mi się jeszcze kojarzą co smakowitsze kąski z kronik wypadków i przestępstw, osobliwie findesiecle’owych czy nawet starszych, z XIX w.

          • Krzysztof z Gdańska pisze:

            Ja sobie przypomniałem jeszcze to*

            Z kronik wypadków:
            „W dniu wczorajszym jadący powóz potrącił na ulicy idącego mężczyznę lat 40-stu.
            Starca odwieziono do szpitala” Hihihi!

            .
            .
            .
            *pamięć moja już nie taka jak kiedyś (mam ponad 40-tkę) więc ten cytat mógł pochodzić z innej książki

  5. Bożena pisze:

    Ze smutkiem stwierdzam, że jestem osobą usposobioną do kretynizmu, bo kawa mnie ożywia Weary
    Książki staram się zawsze oddawać, ale to działa tylko w jedną stronę. Jest nieco książek, które do mnie nie wróciły. Obiecywałam sobie, że będę zapisywać komu je pożyczam, ale później stwierdzam, że „tym razem będę pamiętać” i tak pozbywam się kolejnej książki, bo do mnie nie wraca, a ja zapomniałam komu ją pożyczyłam Worry

    • Quackie pisze:

      A tak, mnie to się też zdarzyło. Od pewnego czasu mam jednak sposób – pożyczam sobie w miarę możliwości również coś od osoby, która pożyczyła ode mnie. Niekoniecznie na zasadzie zakładnika, ale jeśli pożyczający nie odda mi książki, to przynajmniej bilans wychodzi na zero.

      • Bożena pisze:

        To też dobry sposób, ale co zrobić gdy jakiś gość u mnie poprosi o pożyczenie danej książki? Przecież nie powiem żeby wpierw poszedł do domu i przyniósł swoją…

        • Quackie pisze:

          No na to nie ma sposobu, chyba taki, żeby pożyczać komuś i od kogoś, u kogo bywamy na tyle często, żeby dało się utrzymać pożyczkową równowagę.

    • miral59 pisze:

      Nieswoich książek w domu nie mam, ale moich cała masa plącze się po ludziach Weary Jedną to nawet pamiętam kto miał, a właściwie miała. Jak jeszcze pracowałam w serwisie pożyczyłam książkę koleżance. Zaraz potem odeszła z pracy. Dzwoniłam do niej i nawet obiecała, że jak doczyta do końca, to się spotkamy i mi odda. Niedługo potem zginęła w wypadku samochodowym, a mnie było głupio tak od razu iść do rodziny i prosić o zwrot książki. Gdy kilka miesięcy później się wybrałam, już tam nie mieszkali… Sad Szkoda mi książki, ale koleżanki bardziej… Starsza jej córka miała wtedy 20 lat, a młodsza 9, czyli jeszcze dziecko…

  6. Bożena pisze:

    Nad zastąpieniem słowa „weekend” nieraz się zastanawiałam, ale nic mi do głowy nie przychodziło. Może więc „wypoczka” albo „wczaśnik”? Thinking

  7. Krzysztof z Gdańska pisze:

    W celu ożywiania omdlałego ciała i ożywiania mózgu… u mnie 😀 zaparzam sobie filiżankę kawy. expresso
    Jak to dobrze, że dr Szalian wykrył zdrowotne właściwości kawy 😀

  8. korab1 pisze:

    DobryWieczór:)) Tuwim pisał felietony miesięcznika „Problemy” w dziale pod tytułem Cicer cum caule, potem je zebrano i wydano w formie książkowej. Było to znakomite czasopismo o bardzo wysokim poziomie, przykro to mówić, dzisiaj takowych już nie ma.

    • Quackie pisze:

      Dobry wieczór. „Problemy” czasem pojawiały się w domu moich Rodziców (myślę o latach 80′), a ja rzucałem się na to czasopismo, bo w środkowej części, „na rozkładówce” zamieszczano zazwyczaj pierwszorzędne opowiadania SF – i śmiem twierdzić, że miałem z tego więcej radochy niż z rozkładówki dowolnego innego miesięcznika na „P”! 😉

      • Tetryk56 pisze:

        Tylko na ile to były te same „Problemy”? Przez 30 lat i kilka „polskich miesięcy” (październik, marzec, sierpień) mogło to być już wtedy zupełnie inne pismo niż za jego czasów…

        • Quackie pisze:

          Dlatego zaznaczyłem, że w latach 80′. No może od połowy 70′. Wcześniej i tak nie umiałem czytać…

  9. Tetryk56 pisze:

    Muszę przyznać, że wizja „intuicyjnej samoobrony” bardzo mnie podniosła na duchu…

  10. Quackie pisze:

    Z denerwującą regularnością oświadczam, że idę kręcić 🙂

    • Quackie pisze:

      Dobry wieczór, otóż i jestem z powrotem, uczciwie się nakręciwszy.

    • Tetryk56 pisze:

      Lepsze to niż kręcenie nieregularne – można sobie stawy naderwać zbyt gwałtownie szarpiąc pedałami… Wink1

      • Quackie pisze:

        Stopniowo zwiększam obciążenie i od połowy czasu kręcę już do końca z maksymalnym. Różni się to od jazdy w plenerze, kiedy staram się wykonać przynajmniej jeden solidny podjazd i jeden lub kilka mniejszych, po których jednak następują praktycznie bezbolesne zjazdy (jeżeli nie liczyć nacisku dłoni na manetki hamulców), ale musi wystarczyć, byle do wiosny.

  11. Wiedźma pisze:

    Dobry wieczór Delighted Wróciłam z imprezy świątecznej (!) co to obowiązkowa była 🙁

  12. Quackie pisze:

    Iii.. dokręciliśmy się do dobranocki.

    Z Wielkiej Brytanii skaczemy dzisiaj do Niemiec, a jak do Niemiec, to prawie na pewno będzie to organista (i kompozytor). I rzeczywiście – Matthias Weckmann. Urodził się w Turyngii, a uczył w Dreźnie, pod kierunkiem Jacoba Praetoriusa. Następnie kursował pomiędzy Saksonią a Danią (!), żeby ostatecznie osiąść w Hamburgu. Wygrał tam konkurs na organistę u św. Jakuba, a kiedy się zadomowił, założył hamburskie Collegium Musicum, słynny później amatorski zespół muzyczny.

    Pobyt w Hamburgu służył Weckmannowi – tam powstała większość jego utworów. A skomponował sporo: pieśni chóralne, preludia i sonaty na organy i klawesyn – a także muzykę sakralną.

    A dzisiaj Wyspiarzom proponuję kanconę w c-moll. Spokojną, nastrojową, nieco refleksyjną i może nawet z początku trochę zbyt prostą, ale też i do snu powinna dobrze ukołysać.

    Snów o bezpiecznie branych zakrętach!

  13. Eliza F. pisze:

    Dobrej nocy Spanko

  14. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    W nocy ukradli nam internet Amazed I dopiero po południu synek naprawił. Wydaje mi się, że sam zepsuł Wink Ale wolę się nie odzywać, bo się przecież nie znam na tym… Ale wieczorem internet był. Idąc spać widziałam, że jest. Synek coś tam jeszcze robił na kompie i rano już nie było połączenia. Czyli zepsuł Angry Wink

    • Bezetka pisze:

      Nam bez pytania polepszano – przedwczoraj w nocy. I w ramach tych polepszeń też cały dzień nie było, a potem (pod wieczór)się okazało, że kable (nasze wewnętrzne) nie wytrzymały „mocy” nowego lepszego internetu i czeka nas rycie w ścianie nowej dziury, zakup nowego osprzętu a póki co internet gorszy, bo modem wi-fi został za ścianą i ledwo łapie tylko mojego lapka.

      • Krzysztof z Gdańska pisze:

        Ja w sobotę „polepszałem” sobie sitko w zlewie…
        Do tej pory nie mam czasu naprawić tego co przy okazji zepsułem 🙁

  15. Bezetka pisze:

    Z tymi książkami to jakoś tak dziwnie bywa, że jak się dadzą pokochać, to ciężko się z nimi rozstawać 🙂 W moim przypadku po jakichś 15 latach dojrzałam kiedyś do zwrotu pewnej książki, a jedną jeszcze do dziś trzymam od czasów szkoły średniej. Szukam jej po antykwariatach, bo tamten egzemplarz zaczytałam strasznie i nie bardzo nadaje się do oddawania 🙂

    Hihi, Ukratku, Twoja ma się dobrze 😉

    Ile moich nie wróciło, nie zliczę, ale niektórych mi strasznie żal było i z sentymentu kupowałam po latach nawet te dziecięce, by sobie ten czas rozłąki „odbić” Delighted Gorzej jak pamiętałam treść i wygląd okładki, a autora i tytuł mniej 😉

    Czas lecieć, miłego dnia!

  16. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Kto ma nadmiar wolnego czasu na zbyciu???? Chętnie przyjmę. Nawet za drobną opłatą Happy-Grin

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Dzień dobry Happy
      Ja niestety nie mam, dlatego (tradycyjną) kawę zaczynam dziś z wyprzedzeniem, żeby zaraz po wypiciu ruszyć do pilnej pracy expresso

      Zapraszam i smacznego 😀

  17. Tetryk56 pisze:

    Witajcie przykawowo!
    Walczymy ze skłonnościami!!! ROTFL

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Witaj
      Dawka kawy, jak zwykle, dla ożywiania omdlałego ciała i ożywiania mózgu. Delicious
      Niestety muszę się już pożegnać. Do zobaczenia.

  18. korab1 pisze:

    Słoneczne bezchmurne DzińDybry :)))

  19. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Zaspałem.

    Tears

    • Tetryk56 pisze:

      A chociaż śniło się coś miłego?
      Witaj!

      • Quackie pisze:

        Nawet nie wiem, ale w realu jest bardzo niemiło.

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          Dzień dobry
          Byle wytrzymać do św. Łucji. Potem już będzie lepiej (Wielkano0c coraz bliżej) Happy-Grin

          • Bożena pisze:

            Dzień dobry Delighted Poczytałam trochę dzisiejsze wpisy i widzę, że nie tylko mnie ograbili z internetu Pondering Już chciałam brać jakieś wiaderko i udać się do sąsiadów żeby mnie poratowali choć trochę, ale oni też nie mieli 🙁

            • miral59 pisze:

              Witaj Bożenko Delighted Do kompletu „bezinternetowców” dodam jeszcze swoją córeczkę Happy-Grin W poniedziałek, tydzień temu, jakiś „fachowiec” zakładał sąsiadowi córki internet (to nowy sąsiad, właśnie się wprowadził). Przy okazji odłączył ich. Dzwonili do firmy i ta na zgłoszeniach obiecała im fachowca na sobotę (dopiero!!!). W sobotę nikt się nie zjawił, więc wściekli zadzwonili znowu do firmy. Okazało się, że kobitka, która przyjmowała zgłoszenie nigdzie tego nie zapisała i nikogo nie wysłali Amazed Teraz mają przyjść w środę… Córka od razu im zapowiedziała, że skoro nie ma internetu, to i płacić nie zamierza, bo jak ma płacić za coś, czego nie ma Pleasure Także jak widać nie tylko w Polsce takie „cuda” się dzieją Wink

  20. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry Delighted Odprawiłam wtorkowe wygibasy na macie i jestem ożywiona bezkofeinowo. Ale zaraz się zajmę oży Wink wianiem mózgu….

    • korab1 pisze:

      Wróciłem ze spaceru, stado kaczek krzyżówek widząc mnie jak nadchodzę, wylatuje na brzeg w oczekiwaniu na dokarmianie. są wyjątkowo oswojone, podchodzą nawet do ręki. 🙂

      • Tetryk56 pisze:

        Pewnie były już po kawie… Wink1

      • Quackie pisze:

        Podejrzewam, że gdyby nastąpiła katastrofa cywilizacyjna i kaczki stałyby się pożądanym źródłem pożywienia, błyskawicznie by się odswoiły 😉

        • miral59 pisze:

          Tak jak każde stworzenie, Mistrzu Q Happy-Grin Tutejsze dzikie sarenki można dosłownie karmić z ręki. Ale jestem pewna, że w tych rejonach gdzie się na nie poluje, to nawet ich ogon trudno jest zobaczyć Wink Podobnie jest z berniklami kanadyjskimi. Te, które przylatują z Kanady nie są tak oswojone, bo jak mieszkają gdzieś tam w tundrze i ludzie na nie polują, to straciły (czy może nie nabrały?) swoją ufność. A jak te tutejsze mieszkają w parkach i ludzie je dokarmiają, to i można w stado wejść bez problemu. Żadna kupra nie ruszy Delighted

          • Quackie pisze:

            Już kiedyś opisywałem, jak na Krutyni czapla zgłupiała, bo podpływaliśmy kajakiem do stada „oswojonych” kaczek (wśród którego wylądowała), które nas olewały, a czapla nie wiedziała, uciekać, czy nie (bo przecież kaczki nie uciekają, więc chyba niebezpieczeństwa nie ma, ale z drugiej strony to przecież CZŁOWIEKI w tym kajaku…). W końcu zwiała, ale przedtem mieliśmy okazję podziwiać ją z dystansu chyba poniżej 10 m. 🙂

            • miral59 pisze:

              Tak, opisywałeś to wydarzenie Delighted Tutaj czaple też nie pozwalają z blisko podejść. Uciekają. A przecież nie słyszałam, żeby ktoś na nie polował Worry Widocznie są nieufne z natury Wink

      • miral59 pisze:

        To tak samo jak te tutaj. Też prawie na głowy ludziom wchodzą. Robią się bardziej nieufne tylko w okresie lęgów. A tak, to gotowe są łazić po odciskach Happy-Grin Wink

  21. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    A ja już po śniadaniu i właśnie dopijam kawę Delicious Zastanawiam się, czy nie siorbnąć drugiej, bo dzień jakiś taki mglisty i paskudny Weary Muszę się porządnie obudzić, jeśli nie chcę spędzić w pracy całego dnia…

    • Quackie pisze:

      Jeżeli serce nie protestuje, siorbnij drugą, a co tam!

      • miral59 pisze:

        Na razie nie protestuje, ale mam pewne obawy, bo czasami po drugiej kawie robię się „szejkowa”, czyli łapki mi się trzęsą. Jeszcze kto pomyśli, że to z braku alkoholu we krwi Wink Overjoy

        • Quackie pisze:

          Ja raz w życiu tak miałem, wypiłem 2 kawy, a potem na ból głowy wziąłem turbodoładowany paracetamol z kofeiną (o tej kofeinie doczytałem już po fakcie :-/ ). Pierwszy i na razie ostatni raz tak miałem, że łapy mi się zaczęły trząść i przeróżne sensacje, ogólne osłabienie… Od tamtego czasu b. uważam, co jem/ piję.

          • miral59 pisze:

            Ja chyba swoją kawę już wypiłam. Kiedyś, szczególnie na nocnej zmianie w szpitalu, wypijałam morze kawy. Jak zdarzały mi się 17 godzinne dyżury, to nawet do 10 szklanek. I to nie jakieś tam cienkusze, tylko po 3 łyżeczki na szklankę. I nic się nie działo. Teraz muszę dobrze się zastanowić, czy wypić drugą… chyba się starzeję Sad Wink

            • Bożena pisze:

              Ja kiedyś też piłam więcej kawy i mocniejszą, choć tylko z dwóch łyżeczek. Teraz moja norma dzienna, to dwie kawy z jednej łyżeczki każda. Niestety, siątki na więcej nie pozwalają Wink

  22. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 W nieoddawaniu książek najbardziej mnie wkurza zdekompletowana seria, objawiająca się zazwyczaj brakiem tomu trzeciego, bo co ciekawe, nigdy prawie pierwszego. Człek odkłada tom drugi i sięga na półkę, a tam dziura i zaczyna się intensywne wytężanie pamięci, komu to u diabła pożyczyłem w czym brak kawy w organizmie wcale nie pomaga 🙂 🙂
    Happy

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry. Dlatego nie lubię serii. Jeszcze trylogia to jak cię mogę, ale serie po kilka albo kilkanaście tomów? A są takie w SF i nie tylko.

      • misiek pancerny pisze:

        Ja akurat lubię, jeśli są dobre oczywiście i niechętnie się rozstaję z bohaterami 🙂

        • Quackie pisze:

          Kiedyś kolekcjonowałem książki z wszechświata Gwiezdnych Wojen, jakby dobrze policzyć, to ze trzydzieści jeszcze gdzieś stoi na półkach, ale przestałem. Po pierwsze trochę mi się przejadło, po drugie zaczęły być schematyczne (z nielicznymi wyjątkami), a po trzecie (co się wiąże z „drugie”) jakość spadła. Chyba jedynym wyjątkiem jest Wiedźmin, który w generalnej większości (saga, opowiadania) trzyma poziom. Ale też i nie AS nie napisał 30 książek!

          • Wiedźma pisze:

            Pisałam już o tym, ze tasiemcowy Anthony Piers mnie nie nudził ….wprawdzie przeczytałam tylko 20 tomów, a napisał o Xanth chyba juz około czterdziestu 🙂

            • Quackie pisze:

              No proszę, a ja z Piersem Anthonym jakoś się nigdy nie zrymowałem. Tzn. czytałem chyba „Sfery”, a poza tym być może jakieś opowiadania, ale nie kojarzę treści z autorem.

    • Bożena pisze:

      Witam popołudniową porą Happy Mowa o kawie? Właśnie woda się zaraz zagotuje i sobie zaparzę. Kawa2 Choć dzień słoneczny, ale ja jakaś ospała jestem… Sad

      • miral59 pisze:

        Może pomimo słońca, zbliża się niż. Ja często tak mam. Niby pogoda ładna, a mnie muli, bo deszcz gdzieś tam opłotkami ciągnie Worry

      • misiek pancerny pisze:

        Już chciałem napisać, że zawsze tak mam w poniedziałki, kiedy przypomniało mi się, że dzisiaj wtorek, żeby było zabawniej rano byłem przekonany, że to środa właśnie 🙂 🙂

        • miral59 pisze:

          Ja tak miałam w ubiegłym tygodniu Overjoy Wszystkie dni mi się pomyliły, bo wolny czwartek nie tak często się zdarza Wink Rozmawiałam z Holly w sobotę i pytała mnie kiedy do niej przyjdę. Powiedziałam, że jutro, w poniedziałek. Śmiała się i stwierdziła, że jutro jest niedziela, więc powinnam się zdecydować, czy jutro, czy w poniedziałek Overjoy

    • miral59 pisze:

      Witaj Misiaczku Delighted Nie tylko dziury w serii wkurzają. Gdy pożyczysz komuś swoją ulubioną książkę i przepadnie, to też jest wkurzające. Chcesz sobie ją poczytać, ot tak, dla przypomnienia, a tu nie ma Amazed Czasami nawet pamiętasz komu ją pożyczyłeś, a i tak jest nie do odzyskania Weary

  23. miral59 pisze:

    Fajnie się gada z Wami, ale niestety czas wychodzić do pracy Sad
    Dopijam drugą kawę i lecę… Do popotem, jak mawiała Jaśminka Bye

  24. Quackie pisze:

    To ja dzisiaj nieco wcześniej się wybiorę sami-wiecie-dokąd. Eppur si muove.

  25. Bożena pisze:

    A ja znów nie miałam internetu, już myślałam, że się z Wami nie podobranockuję. Ale znów włączyli. Mam nadzieję, że już mi zostawią Wink

  26. Quackie pisze:

    Yestem z povrotem!

  27. Bożena pisze:

    Więc zmiana warty, teraz ja się zmywam Bye

  28. Quackie pisze:

    Jak ładna muzyka, to może na dobranoc?

    Johann Jakob Walther, niemiecki skrzypek i kompozytor, urodził się pod Erfurtem, ale pracował w orkiestrze Kosmy III Medyceusza we Florencji, a potem awansował na kapelmistrza bliżej domu, na dworze elektora saksońskiego w Dreźnie.

    Pozostawił po sobie ok. 40 kompozycji w dwóch tomach: scherza na skrzypce solo z towarzyszeniem basso continuo i bardziej urozmaicony „Ogród rozkoszy skrzypcowych”.

    A dzisiaj na dobranoc dość skoczna i urozmaicona serenada nr 28 D-dur. Na szczęście jest wcześniej niż zwykle, więc mam nadzieję, że ujdzie, bo też i ciekawie się słucha tego dialogu burczącego basso z uśmiechniętymi skrzypcami.

    Snów też uśmiechniętych!

  29. Wiedźma pisze:

    A lampka niech świeci spokojnie 🙂
    Dobranoc I-m-in-love

  30. Bożena pisze:

    Dzieńdoberek Delighted Mróz na dworze, kierowcy mają skrobankę Wink1

  31. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Z porannych dyskusji w Trójce: „najlepszym sposobem na skrobanie szyb jest garaż…” Wink

  32. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Jest jeszcze jeden sposób – pracować w domu, bo transfer z sypialni przed komputer skrobania szyb nie wymaga.

  33. Bożena pisze:

    Ludzie nieraz mają „problemy”… Pracować na obczyźnie żeby utrzymać rodzinny pałac! Amazed A czy nie lepiej ten pałac wykorzystać dla zarobku?

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Tak całkiem poważnie.
      Rozmowa z kolegą wzięła się stąd, że pokazałem mu w necie pałac wystawiony do sprzedaży (za niewielkie pieniądze).
      W odpowiedzi kolega opowiedział mi historię (z życia wziętą) z której wynikało, że taka inwestycja NIE OPŁACA SIĘ. Koszty utrzymanmia obiektu są tak wysokie, że ewentualne wpływy nie pokrywają wydatków! 🙁
      Wyleczył mnie w ten sposób z marzeń o własnym pałacu 🙁

    • Quackie pisze:

      Otóż to. Tak jak Właściciel z mojego sierpniowego wpisu „Na włościach”. Mimo że zarobek raz na tydzień…

      • Wiedźma pisze:

        Sporo jest pałaców pojunkierskich w różnym stanie…. na Pomorzu Zachodnim były głównie wielkie posiadłości…. chłopskich wsi było niewiele, a jak już, to były dość zamożne… Podobnie chyba i na Dolnym Śląsku, pałaców niczym w Kastylii:)

        • Quackie pisze:

          Och, Dolny Śląsk, jak już pisałem, zauroczył nas swego czasu mnogością zabytków – na trasie z Czochy do Jeleniej Góry na ten przykład co i raz drogowskazy – a to na zamek (w ruinie lub nie), a to na pałac, a to na kościół zabytkowy, a to na kaplicę, a to na klasztor (lub cały zespół klasztorny), a nawet na wieżę rycerską w Siedlęcinie. Jakby tak chcieć w każde takie miejsce zajechać, to by się parę za przeproszeniem dób jechało tę trasę.

  34. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Delighted Wyprowadziliście się na biegun północny, że mróz ?

    • Quackie pisze:

      Nieee… To ocieplenie klimatu w związku z nadmierną emisją dwutlenku węgla tak się objawia 😛

    • Bożena pisze:

      Witaj Wiedźminko! To nie wiedziałaś, że w nocy Ukratek przeniósł Wyspę w pobliże Alaski? Pondering

      • Wiedźma pisze:

        Nie! Podstępny jest nasz Ukratek ??? a to ci nowina ! Sad&Lonely

      • Quackie pisze:

        Ha. U Heinleina był taki fragment (w ramach męskich przechwałek bez pokrycia), jak to ktoś płynąc wpław, przyholował górę lodową z okolic Antarktydy do bodajże Kalifornii (linę trzymał w zębach) 😀

        • Bożena pisze:

          Prawdziwy wyczyn! Podobne opowieści snują wędkarze i myśliwi Overjoy

          • Quackie pisze:

            Niedoścignionym wzorem był baron Münchhausen, który, jak właśnie z zaskoczeniem skonstatowałem, pochodził z Inflant (obecnie tereny Łotwy!).

            • Wiedźma pisze:

              Nasz Wacław Potocki tez był niezły Overjoy

              • Quackie pisze:

                I wcześniej! Chociaż nie tak znany.

                • Wiedźma pisze:

                  Z ” pewną taką niesmiałością ” wzięłam do ręki „Pamiętnik znaleziony w Saragossie” i pochłonął mnie 🙂

                • Quackie pisze:

                  A propos – film Hasa wg Potockiego jest bardzo ceniony przez Amerykanów i to tych z filmowego topu: „W Polsce film emitowany był w pełnej wersji trwającej 180 minut. W USA oraz Wielkiej Brytanii film został skrócony do 152 i 125 minut. W latach 90. Jerry Garcia, Martin Scorsese i Francis Ford Coppola sfinansowali remastering oryginalnej kopii filmu, który już odrestaurowany ukazał się na VHS oraz DVD w 2001. Wielu światowych twórców, w tym Martin Scorsese, Luis Buñuel, David Lynch, Lars von Trier, Harvey Keitel oraz pisarz Neil Gaiman uważa go za jeden z najwybitniejszych filmów kina światowego.”
                  oraz „Film został uznany przez amerykańskiego reżysera Martina Scorsese za jedno z arcydzieł polskiej kinematografii i w 2014 roku został wytypowany przez niego do prezentacji w Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie w ramach festiwalu polskich filmów Martin Scorsese Presents: Masterpieces of Polish Cinema” (polska Wiki).

                • Wiedźma pisze:

                  Tego nie wiedziałam, a sam film pamiętam niestety dość słabo, choc grany był świetnie 🙂

  35. Wiedźma pisze:

    Marek Grechuta miałby dziś 69 urodziny….. Na cześć dzisiejszych jubilatów, także tych już nieobecnych….

  36. Wiedźma pisze:

    No i jeszcze to….. koniecznie Delighted

  37. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin

  38. Alla pisze:

    Dzień dobryyy… Idę szukać siebie Pondering

  39. Bożena pisze:

    Zapraszam na pięterko. Happy

Skomentuj Krzysztof z Gdańska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)