« Philip K. Dick UBIK List Stendhala do siostry, Pauliny Beyle.. »

Zaręczyny Kmicica

Pewnego razu był na Żmudzi ród możny Billewiczów – od Mendoga się co prawda wywodzący, ale w ostatnich czasach ograniczony już tylko do panny Oleńki Billewiczówny, jej ciotki, która nazywała się Kulwiec – Hippocentaurus i tak też wyglądała oraz do Kudłatego Żmudzina.
Siedzieli sobie kiedyś w Wodoktach i przędli, odzywając się z rzadka a głupio, jak to zwykle na świętej Żmudzi.
– Pora by ci już za mąż – mruknęła ciotka Kulwiecówna, usiłując trafić górną lewą trójką na prawą dolną szóstkę w celu przegryzienia nitki.
– Ach, co też ciotunia… – zasromała się panna i wykonała szereg czynności przystojnych skromnej szlachciance, a mianowicie strzeliła oczkiem, tupnęła nóżką, zmierzwiła brewki, furknęła noskiem, złożyła ręce w małdrzyk, a buzię w ciup, ciup natomiast złożyła na krześle, po czym parsknęła, fuknęła, puknęła, zaplotła kosę i grzmotnęła Kudłatego Żmudzina w pysk.
– Padłaś – powiedział Kudłaty Żmudzin, spluwając do dzieży z pucitą, tą pożywną narodową potrawą, dobrą również do uszczelniania okien i usztywniania złamanych kończyn.
– Oj, pora ci, pora! – upierała się starucha. – A toć piećdziesiątka na karku.
– Trzydziestka! – pisnęła rozpaczliwie Oleńka, rozglądając się, czy kto nie słucha.
– Trzydziestka w dowodzie osobistym – zgodziła się ciotka – ale poprzednią datę urodzenia pod swiatło odczytać można, gdyż Kudłaty Żmudzin nader niedbale ją był wyskrobał – A żeby cię! – krzyknęła pod adresem Żmudzina i też strzeliła go w pysk.
– Może pan Kmicic się zjawi, któremu dziadek Herakliusz w testamencie swoim mnie zapisał – szepnęła z nadzieją Oleńka.
– No, nie wiem, nie wiem, czy właśnie ciebie mu zapisał – pokręciła głową panna Kulwiecówna. – Po mojemu, to on Kmicicowi konia deresza wałacha zapisał, tuczarnię w Lubiczu natomiast miecznikowi Rośnienieskiemu, a ciebie to chyba Jóźwie Butrymowi Bez Nogi.
– I owszem – potwierdziła Oleńka – atoli Jóźwa Butrym, gdy mnie ujrzał przypadkiem onegdaj rano wynoszącą śmieci do pojemnika, tedy zaraz poleciał do pana Kmicica i powiedział, że chętnie się zamieni i zamiast mnie weźmie wałacha.
– A Kmicic się zgodził?
– Pijany był, to się zgodził.
– Ot, durny – podsumowała dyskusje ciotka i dalej wszyscy przędli w milczeniu.
A wtem coś zadzwoniło, zarżało, wyrżnęło w okno i do izby wleciał wraz z okiennicą okutany w barany osobnik.
– A słowo stało się ciałem! – wykrzyknęły obie białogłowy.
– Padłaś – dorzucił z zainteresowaniem Kudłaty Żmudzin.
Przybysz zaś podniósł się i powiedział trochę bełkotliwie:
– Dzień dobry. Jestem Staś Tarkowski!
– Bredzi… – szepnęła panna – Być może oszalał z miłości? – dodała z nadzieja, podczas gdy młodzian uchwyciwszy ciotkę Kulwiecównę za gardło wycharczał:
– Gdzie moja córuś jedyna? Oddaj mi Danuśkę, krzyżacka zarazo!
– Paszoł won! – wyrzęziła ciotka i w odruchu samoobrony kopnęła go kościstym kolanem w instynktowne miejsce.
Cios był widocznie skuteczny, gdyż szlachcic zawył, pobiegał chwilę w kółko, uderzył się w czoło i rzekł:
– Jam jest Andrzej Kmicic!
– Nareszcie się przyznał! – mruknęła z satysfakcją ciocia.
Pan Andrzej odzyskując powoli kontenans, jął przyglądać się wszystkim obecnym, aby zgadnąć, która z przytomnych mu osób ma być jego narzeczoną. Wreszcie z kawalerską determinacją chwycił za ręce Kudłatego Żmudzina i ku ognisku odwrócił, tak nim jak fryga zakręciwszy, a potem uderzył się po kontuszu i zakrzyknął:
– Jak mi Bóg miły, rarytet! Kiedy ślub?
– Padłaś – wyszeptał skromnie Kudłaty Żmudzin, zakrywając swe małe oczka wąsiskami i spoza nich zerkając figlarnie ku pięknemu rycerzowi.
– Pańska narzeczona tam oto stoi – rzekła surowo ciotka, wskazując panu Andrzejowi Oleńkę.
– Jezus Maria… – jęknął chorąży orszański, pogrążony kresową urodą dziewicy.
– Wybacz waćpanno – wyjąkał – alem znał jej dziada, podkomorzego Herakliusza Billewicza i nie mogę się nadziwić podobieństwu.
– Prawda, że istna z niej skóra zdarta z nieboszczyka? – zawołała z satysfakcją Kulwiecówna.
– Oj, z nieboszczyka, z nieboszczyka…… – mruknął rycerz.
– Skóra zdarta, ale gdzieniegdzie wypchana! – zażartowała ciocia, popychając ich ku sobie, a Kmicica równocześnie w dół, skutkiem czego rymnął z hukiem na kolana.
– Klęczy przed nią, o rękę prosi! – wrzasnęła triumfalnie stara dama.
– Wszyscy widzieli! – Tu sięgnęła za dekolt i pobłogosławiła młodą parę wydobytym stamtąd wisiorkiem.
– Padłaś – powiedział zgorszony Żmudzin – Taż to cycka!
– O, pardon – zarumieniła się Kulwiecówna – Myślałam, że szkaplerzyk!
I naprawiwszy omyłkę, nakreśliła w powietrzu krzyż, a po namyśle też drugi – prawosławny, bo na kresach nigdy nie było wiadomo, jakiej kto wiary.
– Ja bym i Gwiazdę Syjonu dorzucił – poradził Kudłaty Żmudzin,
spoglądając badawczo na orli profil pana Andrzeja.
Zaś pan Andrzej, któremu przejaśniało się już we łbie, gorączkowo kombinował, jak by się tu wycofać ze świeżo zawartego narzeczeństwa. „Nic inszego – myślał – jeno muszę na pogardę onej panienki solidnie zapracować, w którym to celu chyba portrety jej przodków postrzelam. Upitę spalę, Wołmontowicze wymorduję, panny Pacunelki pogwałcę, a w końcu za Szwedy się zwiąże – to może jej obrzydnę?”
I drapnąwszy z izby, jął realizować ów ambitny, ale jakże karkołomny program.

175 komentarzy

  1. Bożena pisze:

    Myślę, że trochę humoru wszystkim się przyda w tym szarym, jesiennym dniu Wink

  2. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Czego to facet nie zrobi, byle się wykręcić w porę od ożenku!

  3. Tetryk56 pisze:

    A.W. zawsze potrafił zstąpić w głąb duszy bohatera! ROTFL

  4. Tetryk56 pisze:

    Ba, Józwa wolał wałacha! Overjoy

  5. korab1 pisze:

    DobryWieczór :)) Mamy trudne czasy, zatem to wspaniałe Dzieło ku Pokrzepieniu Serc, jest jak najbardziej na miejscu. Brakuje mi Wołodyjowskiego i Basieńki :)))

  6. Alla pisze:

    Wieczór dobry Delighted
    Przypomniałam sobie pierwsze odcinki Harpii Misiaczka Happy-Grin

  7. Krzysztof z Gdańska pisze:

    ROTFL
    Andrzej Waligórski jak zwykle rewelacyjny Approve

    Obśmiałem się „jak norka” Overjoy

  8. Quackie pisze:

    Powyższy tekst pod płaszczykiem satyry przemyca dekonstrukcję z pozycji feministycznych patriarchalnej obyczajowości siedemnastego wieku, poprzez zamianę ról mężczyzny zmuszanego do związku z mało atrakcyjną partnerką symbolicznie czyniącą zadość wiekom opresji, jaka spotykała kobiety na tych terenach.

    Conceited

  9. Alla pisze:

    Nikt szabelką nie wywija?? Nic to, Baśka Happy-Grin

  10. Alla pisze:

    Się ładnie z SzanPaństwem do jutra pożegnam, życząc dobrej nocy 😀
    PS Magio!!! W twą czarodziejską wierzę moc…!!!
    PS2 Hajduczku!!!!
    PS3 Baśkaaaa??!!!
    In Love

  11. Quackie pisze:

    To już po wpół do dziewiątej? Ale ten czas leci.

    Czas pokręcić!

  12. Bożena pisze:

    A na mnie czas się pożegnać. Dobranoc. Buziaczki

  13. Piotr Opolski pisze:

    Jestem wypaczony. Wystarczy tytulik a ja już mam przed oczyma Andrzeja W. i rycerzy trzuch Kmicic ,Wołodyjowski, Zagłoba……………niedobrze, panowie niedobrze !!!!
    Pozdrowienia z kontynentu dla wyspy. Buziaczki

  14. Quackie pisze:

    I znów w niedoczasie nadam dobranockę.

    Hiszpański kompozytor Urbán de Vargas urodził się na południe od Navarry, ale zjeździł pół Hiszpanii – od Burgos, gdzie pobierał nauki u tamtejszego kapelmistrza, poprzez Huescę, Pampelunę, Darocę, Calatayud, Saragossę i ostatecznie Walencję. Wszędzie tam grywał w katedrach, na organach, ma się rozumieć.

    Specjalizował się w harmonii i polifonii, więc można powiedzieć, że już go lubię. Komponował msze i villancicos (jeszcze raz przypomnę, że to pra-kolędy). Dzisiaj więc jedno z nich, zatytułowane „Viva la Bizarria”, a więc „Niech żyje rycerskość”. Nie wiem, dlaczego kolęda miałaby nosić taki tytuł, ale to w końcu barok i różne dziwne rzeczy się zdarzały. Pieśń jest bardzo ciekawa muzycznie, inna niż niemieckie czy włoskie kompozycje – a jednocześnie bezsprzecznie barokowa. Może nawet zbyt żwawa jak na tę porę?

    Snów o czynach rycerskich, skoro dzisiaj rycerzy trzech i Mistrz Waligórski! 🙂

    • Wiedźma pisze:

      Hmmm… opowiada ta pieśń o trzech królach składających hołd, więc może to trochę tłumaczy tytuł ? Arcykatoliccy Hiszpanie radośnie sobie śpiewali… 🙂 może nawet podczas uczt świątecznych ?:)

  15. Wiedźma pisze:

    Magio wróć….. z lampką ? świeczka tez była ładna Happy-Grin

  16. Wiedźma pisze:

    Dobranoc

  17. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Super tekst. Obśmiałam się jak norka Overjoy
    Miło się tak pośmiać przed snem Delighted

  18. miral59 pisze:

    A tak w ogóle, to wyjeżdżałam do pracy – padał deszcz. Potem pomału zamieniał się w śnieg, a jeszcze potem zaczęło wiać arktycznym powietrzem Amazed
    Po pracy nie mogłam otworzyć samochodu. Zamarzł na nim deszcz i śnieg i wyglądał jak w puszce. I to lodowej Angry
    Trochę się namęczyłam, żeby otworzyć drzwi od kierowcy. Udało się i włączyłam ogrzewanie na full. Nie mogłam otworzyć ani tylnych, ani bocznych drzwi, a musiałam swoje zabawki jakoś zapakować Worry Wycieraczki nie od razu udało mi się oderwać od szyb… trochę samochód pochodził, to oddarłam Tired Jak na złość, moja szczotka do odgarniania śniegu jeszcze w piwnicy. Muszę ją w końcu zabrać do samochodu. Chociaż jak tak zamarznie, to nie wiem jak się do niej dostanę Wink Czas mi sobie uprzytomnić, że zaczęła się zima Weary
    Idę się grzać w ciepłym łóżeczku Spanko Wink Happy-Grin

  19. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Widzę, że tekst A W się podobał, bo prawie do północy trwała dyskusja Happy Niestety ja tak długo nie wytrzymuję… Za to rano jestem jak nowa Fala

  20. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry

    Witam porannie i zapraszam na kawę. expresso

    Może jeszcze czekoladkę do kawy? Praliny

  21. Bożena pisze:

    No Kochani, czas na kawę Kawka

  22. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Zdążę zapalić ??? No to lecę!!!

  23. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dołączam do kawy (na zielono, oczywista!) 🙂

  24. Alla pisze:

    Czy SzanPaństwo wiecie, że dzisiaj jest Dzień Przytulania??
    No to ja przytulam Wszystkich i każdego z osobna Misio
    Wszystkie przedszkolaki maszerowały z misiami pod pachą do przedszkola Delighted
    Niech no się nasz Misiaczek zjawi Wink

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Oraz Dzień Kolejarza Happy

      Pamiętam (jako były kolejarz), że było to wielkie święto w naszym zakładzie.
      Zabawa firmowa do białego rana, specjalne premie „na kolejarza”, okolicznościowe życzenia od dyrekcji. Ech… łza się w oku kręci…

  25. Alla pisze:

    Ssshh Quackie śpi… s

  26. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Wtorek biegany, więc ja się tylko przywitam i lecę dalej, niestety. W nocy śnieg z deszczem, ale dzisiaj już tylko mokrawo i dobrze. Co do ciastek francuskich, to w pobliżu mamy francuską ciastkarnio-kawiarnię, więc w związku z próbami zrzucenia paru kg muszę się czasem najwyższym wysiłkiem woli powstrzymywać…

    Na razie!

  27. korab1 pisze:

    DzieńDobry:)) Mglisto i mokro, na szczęście Wielkanoc tuż, tuż :)))

  28. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Kawa dopita, za chwilę zaczyna się narada u dyrekcji, pora kończyć.

    Dziękuję za miłe towarzystwo przy kawie i przytulam mocno Wyspiarzy Misio

  29. Tetryk56 pisze:

    Na zawieszenia ratunek jest prosty: trzeba się zalogować, na belce między Madagaskar08 a +Dodaj wisi „dymek” a obok liczba. Jeżeli zobaczymy złowrogie „twój komentarz oczekuje na moderację” należy się zalogować, kliknąć w rzeczony „dymek” i po otworzeniu się listy komentarzy przy swoim kliknąć „Zatwierdź”.
    Miałem tak rano, i przy okazji odwiesiłem Krzysia 🙂

  30. Quackie pisze:

    Rrrany, objechaliśmy pół Trójmiasta, co było do załatwienia, to załatwiliśmy, ale robota w lesie, więc do niej ruszam – z maczetą!

  31. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Jestem po naradzie / przed wyjazdem

    Wracając do zasadniczego tematu, to p. Andrzejowi K. trudno będzie się „wywinąć” od ożenku…
    Jak dziś pamiętam okrzyk Oleńki „Jędruś, twych ran niegodnam całować” In Love

    Chyba będzie ciężko się wywinąć 🙁

    Odnośnie roboty, to też czeka mnie przygotowanie działki do zimy, już się boję tego, co zobaczę (jak tam w końcu dojadę) Afraid

  32. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Chyba najlepszy odcinek Bożenka zamieściła, zawsze rżę nieprzystojnie czytając, a „instynktowne miejsce” kupiłem już dawno temu 🙂 🙂

  33. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Przez te poranno-przedpołudniowe jazdy jeszcze mi trochę zostało do roboty, ale postanowiłem, że wskoczę na chwilę na Wyspę, zobaczyć, co się dzieje. A dzieje się dobrze 🙂 widzę, że ciepło jest, w sam raz na jesień 🙂

    Potem idę kręcić, więc pewnie ostatecznie wyląduję na Wyspie już w okolicach dobranocki. Nic to, proszę Państwa, nic to, bo przełamałem pierwsze lody i robota już mi jakoś idzie, a nie takimi nędznymi czknięciami jak w zeszłym tygodniu. A jak teraz idzie, to już powinna do końca pójść.

  34. Alla pisze:

    …Garniemy się do muzyki,
    muzyka to jest nasz festyn,
    kochamy trąbki i smyki,
    obój, klarnet i klawesyn… 😀
    Dobranoc SzanPaństwu.. I-m-in-love

  35. Quackie pisze:

    Jak widać, jestem, z dobranocką jeszcze chwilkę poczekam. Aż ochłonę 🙂 Aerobics

  36. Quackie pisze:

    Dzisiaj przez cały czas, kiedy pracowałem, w tle leciał Chris Botti. Czyli miła w odbiorze trąbka.

    Pewnie dlatego na dobranockę też będzie trębacz (i oczywiście kompozytor), tylko trochę starszy. Pavel Josef Vejvanovský urodził się na Morawach, kształcił u jezuitów w Opawie i tak się tam wykształcił, że kiedy pobliski Kromeriż zaczął się odbudowywać ze zniszczeń wojny trzydziestoletniej pod gospodarskim okiem księcia biskupa Karla Leichtenstein-Castelcorno, Vejvanovský trafił do jego nadwornej kapeli. I tam już pozostał, czyniąc najwyżej nieduże wycieczki do Austrii, żeby wzbogacić swój warsztat.

    Był uniwersalnym twórcą – komponował zarówno msze i muzykę sakralną z okazji świąt kościelnych, jak i bardziej kameralne sonaty czy suity. Czasem inspirował się muzyką ludową. Rzadko zdarzało się, żeby jego kompozycje nie zawierały wśród instrumentów trąbki.

    Tak też będzie dzisiaj na Wyspie – sonata vespertina, czyli wieczorna – w sam raz na dobranockę. I więcej nic nie napiszę, sami posłuchajcie 🙂

    Snów o trąbieniu, może być z okazji urodzin lub imienin 😉

  37. Wiedźma pisze:

    Posłuchałam i innych utworów pana Vejvanowky’ego, bo ta trąbka bardzo mi się spodobała 🙂

  38. Wiedźma pisze:

    Dobranoc…. a ja sobie doczytam Ubika piękne dzięki składając Lordowi W. 🙂

  39. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Przy takiej muzyce dobrze zasypiać, ale jeszcze lepiej się budzić Happy

  40. Alla pisze:

    Dzień dobry 😀 Zapraszam serdecznie na pięterko 😉

  41. Wachmistrz pisze:

    Szczęśliwie ród Billewiczów marnie jeno u Waligórskiego wyglądał…:) W XIX wieku poradził jeszcze wydać z siebie macierz przyszłego Marszałka, a onej znów bratanica została żoną Stanisława Narutowicza, brata zamordowanego prezydenta…
    Kłaniam nisko:)

  42. Eliza F. pisze:

    . Wink Bożenko zgadzam się z Tobą Approve …a każdy ma swoją prawdę 🙂 jak pisał ks.Tischner -pozdrówka

Skomentuj Krzysztof z Gdańska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)