W sobotę, 16 sierpnia zadzwoniła córeczka z zapytaniem, czy gdzieś się w niedzielę wybieramy, bo chciałaby z nami pogadać. Wybieraliśmy się, ale przecież mamy komórki… I to był powód, że to małżonek usiadł za kierownicą. Od niedawna wprowadzili w naszym stanie prawo zakazujące rozmowy podczas jazdy. Chyba że ktoś ma słuchawkę w uchu. Ja nie mam.
Gdy wyjeżdżaliśmy, ciężkie chmury pokrywały całe niebo. Trochę się niepokoiłam, bo co to za wycieczka w deszczu. Małżonek mnie pocieszył, że gdy zjedziemy z I-294 na I-55, słoneczko wylezie… Wylazło 😀
Oczywiście najpierw pojechaliśmy nad Heidecke Lake. Droga prowadzi do przystani dla motorówek. Oczywiście każdy musi mieć swoją… Przy okazji małżonek doczytał na tablicy informacyjnej, że ta przystań jest tylko dla jednostek zmotoryzowanych i to tylko dla wędkarzy. Rekreacyjnie pływać nie można. Nie wiem co to za dyskryminacja!!! A planowałam popływać naszym kajakiem i może jakieś nowe ptaszki „ustrzelić”…
Oczywiście od razu pobiegłam nad wodę, na przystań. Zobaczyłam czaplę, która czyściła sobie piórka. Obcykana… Przy brzegu biegały dwie sieweczki krzykliwe. Obcykane (a przynajmniej jedna). Uciekły dość szybko…
Postanowiłam trochę obejść ten teren, bo do tej pory tylko jeden pomost żeśmy obejrzeli, a właściwie widok z niego. A jest ich tam kilka. Poszliśmy na drugą stronę zatoki. Czapla, która chodziła po zatoce, przyleciała za nami. Zaczęło się polowanie. Nawet nie wiedziałam, że czapla może aż tak wykrzywiać swoją szyję!!! Przy okazji zobaczyliśmy (chociaż najpierw usłyszeliśmy) kolejne sieweczki. Biegały po tej stronie zatoki i się darły. Na kamieniu siedział żółw. Drugi próbował się też tam wdrapać, ale co się podsunął do góry, to ten siedzący spychał go nogą z powrotem do wody. Widocznie i u żółwi jest konkurencja o lepsze miejsca…
Nie mogłam małżonka oderwać od tej polującej czapli. Bardzo mu się podobała… Postanowiłam przejść się trochę, bo po drugiej stronie zatoki zobaczyłam coś w rodzaju stanowiska wędkarskiego, z małym pomostem… Jakoś ktoś tam dochodzi, skoro ten pomost jest!!!
Nie doszliśmy tam. Trzeba by było się przedzierać przez chaszcze, a jak dokładnie się nie wie dokąd właściwie trzeba iść, to można tam kluczyć dwa dni… Doszliśmy do nasypu z głazów. Tworzą one jakby zamknięcie zatoki, z przesmykiem dla motorówek. Co prawda spory kawałek przed tym nasypem stała tabliczka zakazująca wstępu, ale pisało na niej, że nie wolno polować. Nic nie pisało o fotografowaniu 😉
Wróciliśmy na parking. Zainteresowało mnie, że jaskółki dymówki jakoś dziwnie często podlatują pod dach małego budyneczku, stojącego na parkingu. Oczywiście musiałam to sprawdzić. Przeczucie mnie nie myliło!!! Gniazdo!!! A w nim czwórka uroczych maluchów 😀
Obcykawszy maluchy i ich rodziców pojechaliśmy na Goose Lake. Mieliśmy nadzieję na piękne motyle… Nic z tego. Owszem było kilka… ale tylko kilka. Małżonek wpadł w popłoch, gdy za nami pojawiła się rodzinka z wrzaskunami (dziećmi). Nie mogę się do tego przyzwyczaić. Czemu ci rodzice nie rozumieją, że jak ich pociechy będą tak się darły, to niczego nie zobaczą, bo wszystko co żyje ucieknie!!! Całe szczęście nie poszli za nami, a skręcili w inną alejkę…
Wracaliśmy do domu, gdy zaproponowałam, żebyśmy w Morris zajrzeli do „Illinois and Michigan Canal”. Przecież to po drodze!!! Nie bardzo wiedzieliśmy jak tam dojechać… małżonek skręcił „gdziebądź”… Przed nami jechał jakiś samochód… to my za nim. Skręcił w prawo, my zanim… Przejeżdżając przez mostek mało na serce nie zeszłam. Niby miało toto metalową konstrukcję, ale deski, po których jechaliśmy się RUSZAŁY!!! Wylądowaliśmy na parkingu William G. Stratton State Park. Małżonek stwierdził, że on z samochodu nie wysiada, a ja jak sobie chcę. Wysiadłam. Nie tylko dlatego, że chciałam się przejść i zobaczyć jak ten park wygląda, to dodatkowo chciałam znaleźć inną drogę, żeby stąd wyjechać… bo jak pomyślałam o tym mostku…
Kanał był zarośnięty rzęsą do niemożliwości. Na powierzchni gruby kożuch. Nie wiem po co jest ten kanał, ale jeszcze trochę, a całkowicie zarośnie… Może powinien? Nie wiem. Na Illinois River, po raz pierwszy w życiu zobaczyłam faceta w wodzie na „deskorolce”. A przynajmniej tak to wyglądało. Dosłownie fruwał nad wodą. Jak to określił mój kumpel „na Jezusa chodził” 😀
Oczywiście znalazłam inną drogę i nie musieliśmy po raz drugi przejeżdżać przez ten mostek. Zadzwoniła córeczka i mogłam sobie z nią spokojnie porozmawiać…
Małżonek zatrzymał się na skrzyżowaniu i … zobaczyłam coś ogromnego jadącego z naprzeciwka…
To nie był jeden taki traktor, a kilka. Ciężko było robić im zdjęcia, ale zawsze coś tam widać…




Zapraszam na wycieczkę

Mam nadzieję, że się spodoba. Starałam się to skrócić na maksa, żeby się łatwiej czytało
Piękna wycieczka, dotleniłam się ile tylko było możliwe (oglądałam przy otwartym oknie).
Miałaś co pstrykać i z czego wybierać 
Dobre i otwarte okno, zawsze ten napływ jest… Chociaż nie wiem, czy te wiewy z ulicy są aż takie świeże

A jak się człowiek dobrze rozgląda, to zawsze ma co pstrykać
Muszę lecieć do pracy… Do popotem
Ha, zdjęcia jak zwykle znakomite! Jak już kiedyś pisałem, można by z tych fotek z czaplą ułożyć cały film o polowaniu na ryby. Natomiast na ostatniej fotce z wypchanym wolem przypomina mi Kermita z Muppet Show. Jaskółki w locie – przepyszne w sensie wizualnym. Owad podobny do osy to pewnie jakiś podgatunek osy albo osówki, a jakiej była wielkości, bo nie mam porównania? Na zdjęciu wygląda na wielką jak szerszeń, ale wtedy pewnie byście nie podchodzili swobodnie, żeby fotografować.
W drugim zestawie zdjęcie motyli (jakichś paziów zapewne) siedzących na oście jest tak symetryczne, że aż robi wrażenie podkręconego fotoszopem (to oczywiście tylko wrażenie, nie sądzę, żebyście aż tak ingerowali). Czapla zielona i te manewry przypominają mi nasze kajakowanie po Krutyni (opisywałem je chyba kiedyś na Wyspie) – płynęliśmy meandrami, a czapla uciekała górą, skracając sobie zakręty i lądując za następnym, po czym wielce była zdziwiona, kiedy po dłuższej chwili wywiosłowywaliśmy pracowicie zza zakrętu. Może myślała, że ją prześladujemy? W każdym razie nie dało się podpłynąć bliżej niż kilkadzieścia metrów. Aż w końcu, za którymś razem, wylądowała wśród stada kaczek. Oczywiście po chwili nadpłynęliśmy, a kaczki, przyzwyczajone do dokarmiania przez kajakarzy i prawdę mówiąc rozpaskudzone, nie zareagowały na nas jak na zagrożenie, tylko siedziały dalej leniwie na łasze nad wodą lub pływały mimo. Podpływaliśmy, a czapla zerkała na nas, na kaczki, na nas, na kaczki i niemal było widać, jak jej się kręcą trybiki: „Dlaczego te kaczki nie uciekają?!?”. Zastanawiała się, zastanawiała, aż podpłynęliśmy dosłownie na kilka metrów, wtedy zdecydowała, że kaczki jak sobie chcą, ale ona ucieka – i odfrunęła. Nigdy nie widziałem dzikiego ptaka z tak bliska.
Nad „rozmawiającymi” jaskółkami niemal można sobie wyobrazić komiksowe dymki z napisami 😀
Zarośnięty kanał wygląda w ogóle bardziej jak jakaś dziwna droga, kryta zielonkawym asfaltem. Podejrzewam, że gdyby ktoś jechał albo szedł nabzdryngolony, to mógłby się na swoje nieszczęście pomylić.
Taka deska zasilana wodą przez rurę z zewnętrznej pompy nazywa się flyboard (z lenistwa nie guglałem, tylko zapytałem Najjuniora), kosztuje bez mała 6000 dolarów, chyba że ktoś chce wypożyczyć – wtedy od ok. 150 dolarów za pół godziny lub 250 za godzinę.
Traktory zaiste ogromne – ich wielkość daje pojęcie o skali rolnictwa w USA (na małe pola takie potwory byłyby po prostu nieopłacalne!).
Po Twojej recenzji już nic nie mam do dodania, Kwaku !
Czasem się rozpiszę… 😉
To miłe, że zdjęcia się podobają


i raczej poszłabym pod wodę niż nad.
Udało mi się złapać te jaskółki, tylko dlatego, że przy gnieździe hamowały. Jak lecą pełnym gazem, ok. 90 km/godz., to nie wiem jak szybki trzeba mieć aparat i jaką wprawę, żeby je obcykać
Ta osa była spora, tak między 2,5 – 3cm. I jeśli mam być szczera, to nie bardzo wiem jak szerszeń wygląda i raczej bym się starała go cyknąć, niż uciekała
Masz też rację, nie moderowaliśmy tych motyli fotoszopem. Nawet bym nie umiała…
Tu do czapli też za blisko nie podejdziesz, bo zaraz ucieka. Na jednym ze zdjęć widać jak daleko stoi (ta biała). Co prawda ta polująca, była trochę bliżej. Ale też dość daleko…
Nie wiem czemu ten kanał jest aż tak zarośnięty. Też skojarzył mi się z drogą. Tylko taką piaszczystą i nieużywaną, dlatego częściowo zarośniętą. Rzęsa jest w dużej mierze żółta i stąd skojarzenie z piaseczkiem.
Nie interesowałam się tymi deskami, bo nie sądzę, że byłabym w stanie się na tym utrzymać
A co do traktorów, to nie wiem czy są one przeznaczone na pola… chociaż… może…
A tak w ogóle, to Wiedźminka ma rację. Twój komentarz jest tak obszerny…
Wiki podaje, że szerszenie europejskie mają do 3,5 cm (królowa), a zazwyczaj 23-25 mm – wydaje mi się, że na działce u znajomych były większe. Albo strach ma wielkie oczy, albo były nie-europejskie. W każdym razie my, jak widzimy takiego żądłonia, to z czystego rozsądku cofamy się o parę kroków.
Co do komentarza, to czasem mam coś do powiedzenia/napisania, i wtedy jest obszernie 🙂
Nie wiem jakiej wielkości są amerykańskie szerszenie. Tu wszystko jest albo dużo większe niż w Europie, albo duuużo mniejsze
Pszczoły, które tutaj widziałam są ogromne. Dużo większe niż te, które widziałam w Polsce. Za to zajączki, czy króliczki (takie z krótkimi uszami) są o połowę mniejsze niż nasze
Kiedyś myślałam, że to młodziutkie i dlatego takie małe, a to normalny ich rozmiar i większe nie rosną…
Co do komentarza… bardzo mnie cieszy, że się wypowiedziałeś tak obszernie. Wiem, że nie zawsze masz czas na dłuższe pisanie i dlatego tym bardziej sprawił mi radość
A Twoja przygoda z czaplą jest fantastyczna
Też tak czasami mamy, że jakiś ptak nam zapyla pod nosem, a i tak nie udaje się do niego za blisko podejść…
Pooglądałem sobie, jeszcze pooglądam.
Mogę odrobinkę chyba pomóc w identyfikacji tego osopodobnego stworka. Moim zdanie to jakaś bzyga.Taka muchówka, która upodabnia się często do os, pszczół albo trzmieli. Na ogół pożyteczna albo i bardzo pożyteczna. Larwy ma dość specyficzne, bo w żaden sposób nie przypominające larwy owada – paskudne owalne stwory bez głowy, czasami z długą wicią. Niektóre żerują w szambach inne zjadają mszyce, większość dorosłych świetnie zapyla rośliny.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/swiatmakrodotcom.wordpress.com/2013/10/01/bzyg-prazkowany-episyrphus-balteatus-podwojnie-pozyteczna-muszka/
W linku trochę na temat i fotki. 🙂
Dzień dobry! 🙂
I luk Arbogast do posłuchania.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=e2ZPKsTVSow
Już wiem, że to Twój ulubiony kontratenor…. ale umieszczanie tego klipu na stronach zostało niestety wyłączone….
No, niestety, nie tylko w tym klipie.

To jest występ Luka Arbogasta w programie Voice of France. Warto zobaczyć reakcje jury, bo hehehe – warto!!!
Swoją drogą, ja spotykałem tę postać na youtube już nieco wcześniej i trochę mnie zdziwiło, że nie został rozpoznany. To tylko świadczy o tym, że często tzw. autorytety nie mają pojęcia o tym co się tak naprawdę w prawdziwej sztuce dzieje.
To akurat wykonanie jest moim zdaniem lepsze od finałowego. Naprawdę szczerze polecam, pomimo tego że trzeba kliknąć link.
A na dobranoc trochę egzotyki – z Islandii
Specyficzne dość.
A może lepiej wersja z tekstem? Już nie wiem.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=4D78E6TGIKw
W sam raz – rytmika dla dorosłych na poranek ?:)
nie wiem Kneziu czy to jest bzyga, bo się na tym nie znam zupełnie. Trochę niby podobna do tego opisu i tej Twojej na zdjęciu… Tylko nasza była dużo większa i mimo wszystko kolory nie są identyczne. A o ile wiem, czasami takie owady różnią się od siebie kilkoma kropkami
Hehehe – jest tego ponad 6 tys, gatunków – jest w czym wybierać! A jestem taki mądry, bo rok temu obfotografowałem na nawłoci takie „pszczoły” i potem zachodziłem w głowę co to za stwory? Potem trafiłem na blog Vitoosia, zaprzyjaźnionego z Missjonash. Tam jest więcej takich pasjonatów. Ja co prawda takiego zacięcia nie mam, ale do niego zaglądać, a mam łatwo bo sobie „polubiłem” profil na fb – w końcu do czegoś się ta „księgomorda” przydaje!

Dzień dobry! 🙂
Oczywiście zapomniałem podać linka do Vitoosia, a przecież trzeba czasami głosić chwałę innych!
Szlag! Za mało kawy!

https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=avWI9zrCkAg
I obiecany link do Vitoosia – może wreszcie go tu wstawię zamiast ględzić???
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/vitoos.blox.pl/html
Witaj Kneziu
Byłam, obejrzałam, podziwiałam, na fb polubiłam 
Booożeee! Co ja tam wyżej popisałem???!!!

Przepraszam za te mało zrozumiałe wywody – za mało kawy!
Dlaczego? Galeria całkiem ciekawa,
Kneziu
” Ja co prawda takiego zacięcia nie mam, ale do niego zaglądać, a mam łatwo…”
Ło Jesuu!
Oj tam, Kneź się po prostu syntaktycznie zakałapućkał, normalna sprawa przed pierwszą kawą!
A ja chyba jestem zmęczona, bo nawet nie zauważyłam, że piszesz skrótami myślowymi
I jakoś tak od pierwszego kopa zrozumiałam o co Ci chodzi Kneziu 
Jak się dowiedziałem, tego jest ze sześć tysięcy gatunków, na pewno różnią się też i oczkami.
Nie będę się sprzeczała, bo na owadach znam się jak kura na pieprzu
Ale porównywaliśmy przykładową bzygę z naszym fruwaczem… Jak popatrzysz im w oczki, to widać różnicę. Bzyga ma typowe oczy muchy, czyli bardzo wypukłe i na „pół twarzy”. Nasz cudak ma oczki typowo „osie”, czyli dużo mniejsze i nie tak wypukłe… 
Rzeczywiście, bardzo podobna. Pewnie masz rację Kneziu
No to sobie połaziliśmy, pooddychaliśmy a może nawet trochę poopędzali

Balet czapli, posłuchanie u jaskółek, leniwa konkurencja żółwi, żaby przewrotnie ukryte w rzęsie – jakbyśmy tam byli! A nogi wcale nie czuja zmęczenia!
Wiaruchna sobie połaziła, pooglądała, popodziwiała i teraz pewnie wszyscy syci wrażeń odpoczywają w domowych pieleszach
Nie ma komu zajrzeć na Wyspę…
Cisza panuje…
A ja jestem, tylko działam, czytam, notuję – słowem praca wre! Szykuje mi się zlecenie, które będzie mi się wykonywać przyjemnie nie tylko ze względu na płacę, ale i na meritum (niestety – tajemnica 🙁 ). Słowem, niby wymarzona rzecz, ale z drugiej strony jak patrzę na skalę trudności…
Wiem że jesteś pracuś ale wciąż na posterunku. To się chwali
Jeśli praca sprawia przyjemność i satysfakcję, to jest podwójna z niej korzyść. Oby Ci nigdy takiej pracy nie zabrakło 
Dzisiaj wolę dobranockę zamieścić wcześniej, bo jak się zaczytam, to znów koło północy się zorientuję, że jeszcze nie dobranockowałem.
Czasem tak się zdarza, że wśród mniej znanych kompozytorów zdarza się taki bardziej znany – na „B” był Bach, na „H” – Haendel, to dzisiaj na „P” będzie Johann Pachelbel. Przez całe życie przenoszący się z jednego niemieckiego miasta do drugiego, piął się w górę po ścieżce kariery, grając na organach i komponując u oraz to bardziej prestiżowych pracodawców. Właściwie to zatoczył koło – z rodzinnej Norymbergi przez Regensburg, Wiedeń, Eisenach, Erfurt, Stuttgart i Gothę z powrotem do Norymbergi, gdzie powrócił na prośbę rady miasta, gotowej go zatrudnić jako sławnego norymberżanina (raczej norymberczyka) i zawołanego kompozytora. Twórczość Pachelbela to ponad 200 utworów na organy, liturgicznych i świeckich, ponad 40 utworów na chór i nieliczne utwory kameralne. Szeroko dyskutowany jest także niebezpośredni wpływ kompozytora na J.S. Bacha (był nauczycielem starszego brata Jana Sebastiana, Jana Krzysztofa, który potem edukował młodsze potomstwo).
A na Wyspie dzisiaj słynny kanon D-dur Johanna Pachebela, którego strukturę i brzmienia można odnaleźć w dziełach późniejszych kompozytorów – a do tego nieco mniej znana giga w tej samej tonacji, stanowiąca uzupełnienie kanonu.
Snów radosnych jak ta muzyka!
Dobrej nocy życzę wszystkim i udaję się do łóżeczka słuchając pięknej muzyki
A ja zatonąłem przed tv – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.filmpolski.pl/fp/index.php?film=521765
Spektakl stary i długi, ale wciągający..
Dobranoc!
Zapalę już lampkę….. słuchając pana Pachelbela. Pewnie byłby zdziwiony, ze przyczynkiem do jego sławy stalo sie nauczanie starszego brata jakiegoś młokosa imieniem Jan Sebastian 🙂

dobranoc.
Dzień dobry
Nareszcie przestało padać 
Dzień dobry.
Czekamy zatem na słońce – wczoraj już prawie wyszło!
Witaj 🙂 U mnie do nocy padało 🙁
Zgadnij Bożenko, kiedy u mnie nie padało??
Witaj Poranna Pani
Jak zdróweczko?? Walczyłaś dzielnie z tym co to Cię chciało dopaść??
Dziękuję, walczyłam i zwalczyłam. Dzisiaj słoneczko świeci, to zaraz inny duch w narodzie
Dzień dobry. Tutaj słońce w całej okazałości. Praca już stoi za winklem, niecierpliwie tupiąc nogą, ale na Wyspie tak miło, że najpierw kawusia na tutejszej plaży 😉
Okropnie rozwydrzona ta Twoja praca. Zachowuje się bardzo niegrzecznie 😉
Witaj Mistrzu Q 😀
Taa, dokładnie. Ale cóż – „lecz kiedy jej ni ma” też źle
Dzień dobry
Barwnie, słonecznie, cieplutko. Pełnia lata… Na Wyspie. Oczywiście 😀
Wszystkie te „włochate” (brrr) to na pewno ćmy, a nie leciutkie, śliczne motyle!! Tak myślę 😉
DzieńDobry:))
Dzień Dobry Stateczku 😀 Cóż taki blady uśmiech??
Dzień dobry
Ja też już przy kawusi
Dzień dobry !
A ja już nawet po dwóch kawusiach
przytomna ( nawet) i już lekko zapracowana.. Mam nadzieję ,że przez te parę minut , które mam teraz wolne w oczekiwaniu – uda mi się nadrobić zaległości i pospacerować z Mirelką
Miłego dnia życzę

Witaj Maniu 🙂 Spaceruj, jest co oglądać
Pięęęęęekne !
Zaraz się będę dopytywać…
To gdzie te pytania, Maniu?

Co prawda czwartek mam też bardzo zajęty, ale w miarę możliwości postaram się odpowiedzieć
Och, sama wiesz Mirelko jak ostatnio czas szybko plynie …
a pytac mialam czy ta czapla modra to to samo co siwa???
Kiedys przyjechala do mnie kolezanka i gdy wiozlam ja z JG na wies, przejezdzalysmy jak zwykle kolo wielkich stawow rybnych, gdzie sie kupuje u nas karpie na Wigilie.. Wlasnie prawie spuszczono wode w jedny ze stawow .. Jakie bylo moje zdumienie ,gdy zobaczylam okolo 100, a pewnie i wiecej szarych przecinkow w wiekszosci stojacych, czasem powoli spacerujacych poczyms co w chwilowo stawem nie bylo bo p r a w i e nie bylo wody.. co chwile ktoras dziob zanurzala, Wiedzialam,ze tam po drugiej stronie szosy z zdziczalych zaroslach wikliny gniazduje jedna czy dwie czaple , bo tyle sie pokazywalo co jakis czas na stawach, ale nie spodziewalam sie t a k i e g o widoku !
Niestey nie powrorzylo sie to jak do tej pory
Czapla modra i czapla siwa są ze sobą spokrewnione, ale się od siebie różnią. Modra należy do największych czapli w Ameryce. Czapla siwa jest od niej mniejsza. Chociaż to niejedyna różnica 😀 Trochę Ci zazdraszczam, bo ja co prawda widziałam stada czapli, ale nie aż tak duże
Nie jestem zalogowana czy ktos moze wyrzucic powtorke??
Z gory dziekuje!
Dzień dobry !
🙂 po powrocie z sali gimnastycznej chyba jeszcze nie mam zakwasów 🙂 
Tak, tak, koniec laby….
Jeszcze letni, chociaż – jakby wziąć pod uwagę moją prywatną klasyfikację* – jednak jesienny.
____________
*) Prywatna klasyfikacja polega na tym, że lato uważam za zakończone, kiedy robi się dla mnie za zimno, żeby chodzić w sandałach na bose stopy. W niedzielę jeszcze tak chodziłem, ale potem już nie – i zobaczymy, czy będzie jeszcze choćby jedna okazja do takiego wyjścia.
Wczoraj włożyłem skarpetki… ale wciąż mam sandałki w pogotowiu 😉
O ! to ja nie miałam lata w ogóle wg Twojej klasyfikacji
Za szybka byłam i zjadło pół komentarza
No może miałam kilka dni lata, ale ze względu na „żylną” przypadłość prawie nie chodzę bez skarpet, niestety…..
🙁 no cóż, tutaj bywa różnie i każdy ma swoje lato…
Boso chodziłam… tj w japonkach 🙂
Chwilo trwaj 🙂
Ja chodzę boso prawie cały czas, poza ostatnimi dniami.
Ja chodzę boso cały rok
Oczywiście tylko po domu… Sandałki nałożyłam chyba na początku maja i tylko ich używam… oczywiście bez skarpetek
I o ile się nie mylę, to będę mogła je nosić przynajmniej do połowy listopada
A przy najmniej tak drzewiej bywało…
Dziwny dzień dzisiaj!
Pustki na Wyspie, ja mam zablokowane konto pocztowe na upc – diabli wiedzą czemu! Błeeee!
Z zablokowanym kontem nie mam nic wspólnego!
Się nie odzywam, bo robię różne inne rzeczy, utrudniające odzywanie się 🙁
Ja też nie przyznaję się 🙂 Na Wyspie pustki, bo wróciło lato i kto żyw i wolny, korzysta z ostatnich może promyków słońca.

Ale teraz się pożegnam do jutra… Dobranoc
eee, kochani, to była skarga a nie oskarżanie! No komu się mam poskarżyć?
No przecież, że Wyspiarzom 🙂
No właśnie, tylko Wyspiarzom

A swoją drogą, to jestem zdziwiona, że Ty, Ukratku czegoś nie wiesz na temat komputera
To nie mój komputer zablokował, tylko firma-dostawca…
Nawet najlepszy kierowca musi się zatrzymać przed policjantem lub robotami drogowymi
Dobranoc…
PS A gdzie lato?? Aha, u mojej siostry na Morawach, tak mówiła 😀
Na tych czeskich Morawach?
Tak Mistrzu Q, na czeskich 😀 Mój szwagier nie przyjmuje do wiadomości, że jest Czechem. On jest Morawiakiem, tak zawsze o sobie mówi. Przy tym stwierdza, iż Czesi są wredni 😀
A to zdaje się jest uczucie odwzajemnione. Jożin z Bażin w piosence nieprzypadkowo mieszka na Morawach…
U mnie też lato
Komu zimno, zapraszam do siebie na ogrzanie 
Biegiem, zasuwam już dziś
Serdecznie zapraszam
Czas na dobranockę, dzisiaj internacjonalną.
Jak już wiele razy wspominałem, niektórzy kompozytorzy nieźle sobie hulali po Europie. Na ich tle dzisiejszy wykonawca, Jacques Paisible (znany również jako James Peasable) wypada skromnie, żeby nie powiedzieć blado. Kompozytor, wiolinista, oboista i flecista, w 1673 wyjechał do Londynu, żeby mieszkać tam przez następne 40 lat. Komponował głównie muzykę teatralną – i tej właśnie dzisiaj posłuchamy na Wyspie.
Osiem utworów z komedii „She Wou’d & She Wou’d Not” (w bardzo dowolnym przekładzie: „Chciałaby i boi się” 😉 ) w stylu dworskiego baroku, swobodnie pozwala wyobrazić sobie stroje i koafiury z tamtych czasów. A więc i wówczas była już znana muzyka ilustracyjna, która mogłaby być wykorzystana współcześnie, np. w filmie!
Snów dworskich i dwornych!
Wesolutko się ta muzyka zaczyna 🙂 no, ale skoro ma ilustrować komedię ?
Z koafiurami mogło być trudniej…. piętrowe, ozdobne, z treskami i nie tylko ! A puder to co? :). Pudermantel po nim pozostał 🙂
Dobranoc z głębokim skłonem ale i z lampką 🙂
Padnięta po pracy udaję się na spoczynek



Jutro powtórka z rozrywki, czyli następny pracowity dzień
Ale weekend już blisko…
Miłego czwartku Wyspiarze!!!
Dzień dobry
Wczorajsza muzyka na dobranoc nastraja mnie do pracy 
Witajcie! Już czwartek… w robocie dni jakoś tak szybko przechodzą jeden w drugi…
Witaj! Nie tylko w robocie dni szybko mijają. W domu jest podobnie. Kiedyś myślałam, że na emeryturze nie będę miała co robić… Teraz ze zdziwieniem stwierdzam, że czasu mam jeszcze mniej…
Może my się po prostu oddalamy od wielkiej, czarnej dziury? Bo spadanie na nią podobno wiąże się ze zwalnianiem czasu…
Wszystko możliwe, podobno wszechświat cały czas się rozszerza…
Witam ciepło i słonecznie :))
Dzień dobry
Dzionek piękny i babciogodziny od rana 🙂 Samo szkolne życie 🙂
Witaj Wiedźminko i stateczku
Pięknego dzionka życzę 
Dzień dobry. Praca jak zwykle pogania, a tymczasem wiele wskazuje na to, że Junior sprzedał nam tę gardłową zarazę, co ją był przywlókł z Murzasichla. Mam nadzieję, że nie, ale…
Serdeczne… i oby nie…
Brońcie się!!!
Nareszcie mogę się przywitać, co niniejszym czynię..


Dzień dobry
Włączyłam Quackiego dobranockę, a moja współtowarzyszka dziwnie na mnie popatruje
Młode to to.. Gdybym teraz wybyła na dłuższą chwilę, zara by przełączyła na radio Eska. A niech se uszka pomęczy, biedactwo
Wiem, na pewno woli Purcella, którego współcześni melomani cenią bardziej niż Paisible’a/ Peasable’a, chociaż w czasach, kiedy obaj panowie żyli i tworzyli, ich recepcja była zgoła odmienna (znaczy na korzyść Peasable’a).
Niech sobie posłucha Griega! 😛

https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=SGigthgbpDI
Dzień dobry!
Dzisiaj mam drugi dzień przerabiania grzybków – dostaliśmy w prezencie, bagatela – kastrę murarską z podgrzybkami!!!
Będą suszone, do bigosu jak znalazł
Witaj Kneziu 
Ha ! jaka szkoda, ze mnie nikt tak nie chce obdarować ! Nie ma to jak być Kneziem Okrutnikiem….
Pojadę na wieś, może i ja coś zyskam…
Kneź ciężko na to i na tytuł zapracował, a ty chciałabyś tak tylko miotłą machnąć?
No to klamka zapadła, jutro jadę na wieś. Ale nie myślcie, że się ode mnie uwolnicie
Lapcia zabieram ze sobą
Przywiozę sobie grzyby 
Ha. Coś znalazłem na ten temat w sieci 🙂
Podobno jest urodzaj. Nic dziwnego, przecież jest ciepło i mokro. Ale ja przywiozę już ususzone, więc taki „koszyk” nie będzie mi potrzebny
Hmm, ale zbierać będziesz jeszcze NIEususzone? 😉
Niestety, zbierać nie będę. Tam nie ma lasów grzybnych. Siostra dostaje takie ususzone od rodziny męża więcej niż może zużyć. Podzieli się więc ze mną
A, to zmienia postać rzeczy.
Obawiam się, że znikam do późniejszego wieczora…
I wystraszył się… Suszonych grzybów???

Kto wie, sam pisał, że się obawia…
Taki bojaźliwy? 
A to z grubsza ja tyle wczoraj miałem!

Dzisiaj już tylko echo z tego zostało – dwa piecyki pracowały jako suszarki, a reszta poszła do smażenia i do zamrażarki – do jutra wyschną. Zapach na całą klatkę!
Ja mam zięcia grzybiarza i rybołowcę! Czasami sobie nie radzi z nadmiarem dobra.
Dobrze mieć takiego zięcia

Na mnie już czas… Dobranoc Państwu
Dobranoc i ja powiem 🙂
No to czas na dobranoc. Po wczorajszym kompozytorze dzisiaj jego ówczesny konkurent – Henry Purcell, uważany za największego barokowego kompozytora w Anglii.
Purcell pochodził z muzycznej rodziny i zaczął komponować bardzo wcześnie – niektórzy utrzymują, że już w wieku 9 lat. Zapowiadał się na niezłego chórzystę, ale w wieku 14 lat głos mu się „popsuł” (czyżby mutacja?) i z muzyki wokalnej przerzucił się na instrumentalną, przede wszystkim organową. Jako dwudziestolatek został organistą w opactwie Westminster. Niezależnie od tego komponował muzykę świecką, przede wszystkim towarzyszącą sztukom teatralnym, oraz opery („Dydona i Eneasz”), adaptował także „Sen nocy letniej” Szekspira, tytułując swoją maskę (odmianę opery) „Królowa wróżek”. Zmarł u szczytu kariery we własnym domu w Westminsterze. Do inspiracji muzyką Purcella przyznawali się m.in. muzycy grupy The Who (wstęp do piosenki „Pinball Wizard”).
Dzisiaj na Wyspie nieco pompatyczna „Symfonia na trąby i dzwony”, mnie osobiście kojarząca się z Haendlem (współczesnym Purcellowi). Czasem i tak bywało – napuszone miny dworaków, zgięte w pokorze karki ludzi z gminu i miłościwie panujący król jegomość. Tak mi się kojarzy ta muzyka.
Snów o starych, dobrych czasach, z tym że niekoniecznie aż barokowych.
Dzień dobry
Przyszłam się tylko przywitać i zmykam. Pod wieczór się odezwę już z innego miejsca.
Miłego piątku życzę 
Witaj Bożenko
Szkoda, że jedziesz (chociaż Ty pewnie nie żałujesz
), miałam do Ciebie zadzwonić i pogadać chwilkę 


Jest w szkicach coś, co mnie zastanawia… Nie wiem czy ktoś się podszywa, czy… Miałam nadzieję, że będziesz coś wiedziała na ten temat… Chyba trochę od tego zgłupiałam…
Może to przemęczenie?
Zaraz pakuję kompa i jadę. Możemy przecież pogadać jutro rano, nie ma sprawy.
To nie przemęczenie Mireczko, weszłam w szkice i też zgłupiałam…
Bez paniki. To ja cosik sprawdzałam. Bez złudzeń kochane.
Dzień dobry
U mnie już prawie północ, a dopiero teraz mogłam usiąść do komputera, a i to padam na nos 
Z tą naszą pogodą można kręćka dostać
Rano było super, tak ok. 20-23C, czyli perfekt
Potem popadało i jak po deszczu zaczęło prażyć, to można było uświerknąć
Ponad trzydzieści!!!
Ale nadal była w ciepłych, długich spodniach
Nie wiem, ale ja bym się zagotowała w tym sweterku już przy 22C, że o wyższej temperaturze nie wspomnę
W ponad 30C w ciepłych długich spodniach miałabym odparzone wszystko co pod nimi… od nóg zaczynając…
Według mnie, to ona nie jest chyba normalna… a może to ze mną jest coś nie tak? 
Zawsze mnie zdumiewa Holly. Takiego zmarźlucha, to jeszcze nie widziałam!!! Ciepły, wełniany sweterek zdjęła, gdy temperatura dochodziła do „trzydziestki”
Idę spać, czyli spadam na górę


Miłego piątku życzę wszystkim Wyspiarzom
A może ktoś zmieniłby wycieraczkę? Ta jest już strasznie długa
Witajcie!
Jeżeli ten szkic to dowcip, to nie mój…
Żaden dowcip. Coś sprawdzałam, w zeszłym tygodniu. Przecież wiesz, że oboje znaliśmy hasło.
Dzień dobry. Przywitam się tylko i zaraz lecę dalej, bo dzień się zapowiada pracowity… Ale na Wyspie – jak zwykle, będę się starał być. Jeżeli nie przez cały czas, to co jakiś.
Dzień dobry…
Wybaczcie całe zamieszanie. Nie wiedziałam, że się pojawi w szkicach z datą odświeżoną.
No tak…. emocje towarzyszące temu szkicowi to całkiem osobny temat …
Dzień dobry…

Nie ma sprawy, Skowroneczku. Dobrze że się wyjaśniło
Sama przyznasz, że to trochę szokujące jak się nie wie o co chodzi
Też zwątpiłam i zabłysła mi iskierka nadziei…
Dzień dobry !
🙂 Muzyka pana Purcella jest istotnie pompatyczna, ale to jeszcze nie Wagner…. 
Dzień dobry, rzeczywiście, JESZCZE nie. Dlatego wspomniałem Haendla, jakby czasowo bliższego. Nieuchronnie przypomina mi się również „Kolacja na cztery ręce” i sceny, w których Bach zazdrości Haendlowi rozmachu, a znów Haendel Bachowi – wyrafinowania 🙂
Dzień dobry wszystkim!
Bardzo mi przykro,że tak jakoś nieregularnie się pojawiam, no ale taka praca.. Niby wszystko ok, ale potem coś wyskakuje i nie mam jak wejść.. Do tego krótki czas późnym wieczorem wykorzystuję na nasłuch i spotkania Z Córeczką na skypie , bowiem udali się całą rodziną do rodziców Zięcia , a to niestety za wielka wodą jest – Zięć mój pochodzi z Sao Paulo w Brazylii… A jak całą rodziną to i Śliczna Panienka z nimi, więc babcia się ciut zamartwia… To jest jednak 15 godzinna podróż, a z 1,5 rocznym dzieckiem na pewno nie łatwa..

Dzień dobry! Bardzom ciekaw, jak kto zniósł podróż w sensie zmiany stref czasowych, albowiem
a)mówi się, że dzieci przystosowują się do zmiany szybciej niż dorośli, a im ktoś starszy, tym gorzej z tzw. jetlagiem,
b)co nb. na własnej skórze odczułem, łatwiej się ponoć znosi zmianę przy podróży na zachód niż na wschód.
Dzień dobry Mistrzu Q
Jak wracam, to tak jakbym się kładła spać nad ranem i wstawała popołudniu
Też trochę dziwnie, ale łatwiej się przystosować…
To fakt. Jak lecę do Polski, trochę trudniej się przyzwyczaić do czasu. Idziesz spać o jakichś dziwnych porach i wstajesz w środku nocy
Mimo wszystko nie było mi aż tak trudno… Wiele lat pracowałam w szpitalu w zmianach… też kładłam się spać o różnych porach, kiedy normalni ludzie dopiero wstają
Mistrzu – z obserwacji Coreczki wynika,ze mowi sie prawde, widzialam ja na skypie ziewajaca, zaspana i malutka rozrabiajaca w najlepsze … Mowila Corka,ze mala juz praktycznie przestawiona, ziec oczywiscie czuje sie jak ryba w wodzie, a ona,ktora jest raczej nocnym Markiem zasypialaby najchetniej juz o 19 tamtego czasu
Dzień dobry Maniu
Niech Ci nie będzie przykro
Każde z nas zagląda na Wyspę kiedy ma czas. Czasami częściej, czasami rzadziej…
Moja koleżanka, gdy jej dzieci były jeszcze małe, wykoncepiła, że z przesiadką w Danii jest dużo taniej i poleciała. Klęła potem w żywy kamień i powiedziała – nigdy więcej
W Kopenhadze musieli czekać ponad 2 godziny na samolot do Polski, co z dwójką dzieci (wtedy 4 i 7 lat) było niesamowicie uciążliwe. Mam nadzieję, że Twoi polecieli bezpośrednio 
Twoje zamartwianie się rozumiem, chociaż… na pewno sobie poradzą. Dwoje dorosłych z jednym dzieckiem (nawet tak malutkim), to jest na pewno łatwiejsze niż jeden dorosły z dwójką małych dzieci
Niestety Mirelko nie ma bezporednich lot do Sao Paulo.. Przesiadka w Zurichu, Paryzu lub Lizbonie.. Lecieli przez Zurich i teoretycznie mieli ponad godzine czasu, tyle,ze ich samolot z Londynu sie spoznil,
a ziec ze spokojem, 
to jej…. Najwazniejsze,ze sie dobrze skonczylo.. 
i w praktyce mieli 5 minut. Corka cala w nerwach,
ze przeciez na nich zaczekaja.. Okazalo sie ze zaczekaliby, bo czekali na inna rodzine… Ale co sie Kajka nadenerwowala,
Dzień dobry
Cześć, Miralko!
Witaj Ukratku

Ja dzisiaj co prawda w domu, ale na Wyspę będę tylko zaglądała. Wieczorem przylatuje dziewczyna syna (na prawie trzy tygodnie), a jutro odlatuje moja córa. Także zajęć mi nie zabraknie
Dobry wieczór
Może jutro będzie lepiej. Dobrej nocy wszystkim życzę 😀
No to ja spieszę z dobranocką.
Dzisiaj artysta o… najkrótszym nazwisku spośród dotychczas prezentowanych 😉 Johann Christoph Pez, bawarski kompozytor i kierownik chóru u św. Piotra w Monachium, przez współczesnych stawiany na równi z Haendlem. Dzięki służbie u elektora bawarskiego Maksymiliana Emanuela mógł studiować w Rzymie u Arcangelo Corellego, a następnie przez pewien czas mieszkał w Bonn i znów w Monachium. Ostatnie lata życia spędził w Stuttgarcie.
Na dzisiejszy wieczór wybrałem jego passacaglię na obój i klawesyn (to forma pochodząca od ulicznych pieśni hiszpańskich, w XVII wieku stosowana do komponowania tańców). Pewnie przez ten obój kojarzy mi się całkiem współcześnie, z Turnauem i Krakowem. Ten utwór mógłby swobodnie ilustrować spacer uliczkami Starego Miasta!
Spacerowania we śnie (ale NIE PRZEZ sen!) po miłych miejscach!
Dobry wieczór!
Grzybki już wszystkie przerobione – jeżeli ktoś ciekawy to zapraszam na podziwianie!
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.kneziowisko.pl/i-to-jest-lenistwo/#comment-22844
Dobrej nocy wszystkim życzę, bo tu jak w kurniku – o zachodzie wszystkich sen morzy – pomijając tych co za Wielką Wodą.
PS
Szwendałem się za dnia wyszukując kolejne tematy do szwendactwa nocnego – może się skuszę?
Na co się kusisz, Kneziu? 🙂
Skuszę się na szwendactwo nocne po Mieście Unii! 😀 😀 😀
Wiesz co Kneziu ? Słusznie nazywasz się Okrutny ! Taaaakie grzyby pokazywać ludziom….
Dobranoc:)
Dzień dobry


Czy ktoś byłby tak dobry i zmienił wycieraczkę? Ta muli aż strach.
Chyba już dość się nałaziliśmy po wertepach
Jak co roku jest w Wisconsin ogromna indiańska impreza – Indian Summer Festival. Koniecznie chciałabym pojechać, bo w tym roku mają być indiańskie konie!!! A to jest to, co miralki lubią najbardziej
A małżonek się zaparł, że nie pojedzie
Bo musielibyśmy zabrać ze sobą syna i jego dziewczynę. I właśnie głównie o nią chodzi… Jakoś małżonek za nią nie przepada i nie bardzo wiem dlaczego
Jak tu była, to nawet nie starał się jej poznać i omijał szerokim łukiem. A to przecież miła osoba!!! Może trochę za głośno się śmieje (słychać ją chyba na kilometr), ale to nie jest nic paskudnego!!! Czasu mam coraz mniej, bo niedziela, czyli zakończenie tej imprezy, tuż tuż. Chyba jak go nie przekonam, to pojadę z młodymi sama. Mam nadzieję, że trafię
Byliśmy tam wiele razy, ale jeszcze nigdy nie było tam koni. To ma być taka nowinka i muszę przyznać, że bardzo mi się podoba 

Zobaczymy… użyję wszystkich dostępnych mi sposobów, żeby jednak tego małżonka namówić na wyjazd
U mnie już po 1 w nocy, ale ciągle czekam na młodych. Dziewczyna syna miała być u nas o 22. Start samolotu z Philadelphia (po naszemu Filadelfia) był opóźniony o kilka godzin ze względu na pogodę. Ona mieszka w Portland (Maine) i leciała z przesiadką. Głównie dlatego, że z jej miejscowości nie ma lotów do Chicago. Ta zła pogoda to u nas
Jak widzieliśmy w telewizorni ta burza poczyniła paskudne spustoszenie. Są nawet śmiertelne ofiary i wielu rannych (część w stanie krytycznym). Głównie szła północną stroną i nas zaczepiła tylko małym rąbkiem (jak zwykle). Sporo popadało i trochę pogrzmiało… do tego gwałtowne porywy wiatru. Ten wiatr na północnych przedmieściach Chicago, powyrywał drzewa z korzeniami. Pouszkadzał linie energetyczne i domy. Jak popatrzyłam jakie drzewa padały, to oczy mi wyłaziły ze zdumienia
Ogromne kolosy!!! I wydawałoby się zupełnie zdrowe!!! Nie jakieś stare próchniaki…
No i pewnie kwitnie na tym lotnisku… Mam tylko nadzieję, że zaraz przyjadą 
Także nie wiem o której młodzi przyjadą z tego lotniska. Syn wyczytał na internecie, że już powinna dolecieć. Ale wyjechał przed północą i jeszcze ich nie ma… A mówiłam, żeby jeszcze trochę poczekał, bo nie ma sensu kwitnąć na lotnisku… Ale czy ktoś młodemu, czekającemu na swoją lubą, jest w stanie cokolwiek wytłumaczyć?
O rrany, nieźle się zaburzyło!
Wiatr powyżej 110 km/h, jakiś lokalny grad, który wybijał okna…
Dzień doby
Nareszcie mam internet w swoim laptopie
Ale teraz przyszłam się przywitać i pędzę na słoneczko 
Dzień dobry. Planujemy wykorzystać ładną pogodę i gdzieś się wybrać, jeszcze nie wiemy, gdzie, ale wniosek z tego taki, że przez część dnia mnie w domu (i na Wyspie) nie będzie.
Dzień dobry!

Czy to już świt?
Dzień dobry ! Pogoda jak marzenie, świt jasny
Otóż to
A ja sobie siedzę przed domem z lapciem i zaglądam na Wyspę 
A ja siedzę w domu przed monitorem i zaglądam na Wyspę
Eeetam, w domu dość się nasiedzę… A tu wsłuchana w wiejskie odgłosy naprawdę odpoczywam. Kury gdaczą, koguty pieją, szczeki pieskają… Ups… Pieski szczekają i do tego całkowity spokój, bo nawet gospodarzy nie ma do jutra.
Dzień dobry 🙂 Czapla biała, ważka, żółwie i ciągnik wymiatają 🙂
Zwłaszcza ciągnik marki John Deere, straszne monstrum u nas się takich nie spotyka, piękny 🙂 🙂
Dzień dobry
Ale młodzi przyjechali do domu po 2…
Po raz pierwszy od wielu lat wstałam tak późno
Witaj Mireczko
Nareszcie się spotykamy 

A wyspać się kiedyś przecież musisz
Zapraszam piętro wyżej