W Niedzielę Palmową wybraliśmy się do Lincoln Park Conservatory. Małżonek dostał od koleżanki zdjęcia stamtąd i koniecznie też chciał pojechać. Mówiłam mu, że byliśmy w tamtym roku, ale jakoś nie umiał tego skojarzyć. W sumie mnie to wszystko jedno gdzie pojedziemy… a przy okazji chciałam sprawdzić czy ślepowrony przyleciały z południa, ze swoich zimowisk. A to przecież obok…
Małżonek usiadł za kierownicę, bo powiedział, że nie ma zamiaru płacić za parking w zoo i zaparkuje na ulicy. Jeździliśmy ponad pół godziny i nie było nigdzie wolnego miejsca. Samochody stały jeden za drugim… Co prawda było jedno miejsce, ale trochę na moją Siennę za małe… Gdybyśmy pojechali samochodem małżonka, zmieściłby się bez problemu. Ostatecznie jego Corolla jest prawie metr krótsza… Miałam dość tego kręcenia się w kółko i powiedziałam, żeby jechał na ten parking, bo nie mam zamiaru spędzić połowy dnia na szukanie miejsca i że to żadna atrakcja… Jakbym chciała posiedzieć w samochodzie, to nigdzie bym nie jechała… mogę na naszym parkingu, przynajmniej zaoszczędzę na benzynie… Bez zbytniego entuzjazmu zgodził się ze mną, znowu zawrócił i wtedy jakaś kobieta wsiadła do samochodu stającego na ulicy i odjechała… Małżonek dumny jak paw zaparkował na jej miejscu…
Mniej więcej tyle samo drogi mieliśmy do palmiarni, co i do moich ptaszydeł… Wybraliśmy ptaki. Miało padać i stwierdziłam, że chodząc w środku budynku nie musimy zwracać uwagi na deszcz…
Przyleciały!!! Idąc zauważyliśmy z daleka jakąś ich nową kolonię. Ale najpierw poszliśmy do starej. Moje ptaszyska kończyły już rozbudowę swoich gniazd i jak zauważyliśmy seksowały się na potęgę. Trochę kiepsko było je widać wśród tych gałęzi. Dobrze, że listków jeszcze nie ma…
W stronę palmiarni szliśmy po terenie zoo. Mijaliśmy fokarium… na wysepkach stali ludzie i karmili foczki. Jakaś kobieta przez mikrofon opowiadała o życiu fok na wolności, o ich rodzajach i gatunkach. Nie słuchaliśmy. Obcykaliśmy trochę foczki i poszliśmy do miejsca, gdzie widzieliśmy nową kolonię ślepowronów. Tu było je łatwiej zobaczyć. Istniało tylko pewne niebezpieczeństwo. Miały swoje gniazda tuż nad betonową dróżką. Omijałam gałęzie, na których siedziały ptaki, szerokim łukiem. W pewnym momencie jeden ze ślepowronów zrobił kupkę – chlapnęła jakiemuś facetowi przed samym nosem. Mało na serce nie zszedł, bo nawet nie wiedział, że siedzą tam jakieś ptaki. I tak sobie pomyślałam, że ta samiczka dzięcioła kosmatego była duuużo mniejsza i całe szczęście, że to ona mi nafajdała na kołnierz, bo od ślepowrona to bym miała uwalaną całą kurtkę…
Jeszcze pociągnęłam małżonka w stronę ptaszarni, obiecując, że do środka nie wejdziemy. Chciałam zobaczyć, czy olśniak himalajski lata po wybiegu. Latał. Czyż nie jest cudny!!!
Przeszliśmy też przez budynek „safari”, bo to było na skróty do palmiarni…
Dopiero pod samą palmiarnią małżonek sobie przypomniał, że faktycznie… już kiedyś tu był…
Uwielbiam takie miejsca!!! Szliśmy z działu do działu, od kwiatka do kwiatka…
Nie opisałam tych kwiatków. Nie znam ich nazw i nawet nie umiałabym znaleźć… Można podziwiać nie wiedząc co… Na pewno wiele z tych cudnie pachnących jest Wam znanych. Sama kilka rozpoznałam. Trochę mnie jakaś baba prześladowała, ale w końcu wzięłam ją na przeczekanie i sobie poszła. Wyperfumowała się tak, że aż mi dech zapierało i zbierało się na mdłości. Nie wiem po co to zrobiła, ale swoim smrodem zagłuszała piękną woń kwiatów…
Chyba najwięcej czasu spędziliśmy w storczykarni… ale to już inna opowieść…




Wiosna!!! Cieplejszy wieje wiatr… Zapraszam na pachnącą wycieczkę. Szkoda, że nie mogłam utrwalić zapachów i Wam ich podesłać
Macie bujną wyobraźnię i na pewno nieraz byliście w takich miejscach… Możecie więc to sobie wyobrazić 
Ten tydzień pracy jest krótszy, także weekend już blisko
A może któreś z Was się wybierze na wycieczkę i ją opisze?
Dzień dobry
Mireczko, po Twojej galerii nawet gdybym miała jakieś zdjęcia z wycieczek, to bym nie śmiała Cię naśladować. 
Dzień dobry Bożenko
To nie są jakieś profesjonalne zdjęcia. Ot, takie zwykłe pstryki
Nie sądzę, żeby Twoje były gorsze. A poza tym wydaje mi się, że nie mamy tu konkursu na najpiękniejsze zdjęcia
Chodzi o pokazanie jakiejś części naszej rzeczywistości, w której się obracamy… Już Ci kiedyś mówiłam, że nie byłam we wszystkich miejscach w Polsce
Chętnie sobie popatrzę na różne Wasze ulubione zakątki. Czy to będzie własny ogródek, czy park za domem, czy fragment miasta z zabytkami, czy nowoczesnymi budynkami… To przecież nie ma znaczenia 
Nie przesadzaj
Tylko że moje zdjęcia robione małą cyfrówką nie dorównują Twoim. W dodatku wciąż mam problemy z ich dopasowaniem. Nie mam u siebie takiego instruktora jak Ty. Widziałaś zresztą niektóre w Zaciszu.
Jak znowu będę miała więcej czasu, to przez Skype pokażę Ci co i jak. Będziesz miała łatwiej

Oczywiście, że pamiętam Twoje zdjęcia i wcale nie uważam, że są gorsze. Mówiłam Ci co mi nauczyciel fotografii powiedział na temat sprzętu
To taka historyjka. Jak na imprezę zaproszono świetnego fotografa światowej sławy. Podekscytowana gospodyni zaczepiła go i spytała jakiego aparatu on używa, że te zdjęcia są tak wspaniałe. Fotograf się na moment zamyślił i jej odpowiedział: „Twoje potrawy są przepyszne… jakiej kuchenki używasz?”
Można zrobić piękne zdjęcie nawet komórką. Zależy co i jak chcesz pokazać…
Komórką też, ale musi być „wypasiona”. A z Twojego instruktażu chętnie skorzystam, bo nie wszystkie udaje mi się dopasować.
Idę spać, bo rano muszę wcześniej wstać. Miłego dnia życzę
Miłych snów Mireczko
Dobranoc …
Dzień dobry


O matusiu!!! Taż to jest mój świat 😀 Ale nie oglądnę, bo mam pilnego cosik do zrobienia i dlatego też trza było do pracy po świętach przyjść. I kto to widził??
Zatem do popotem
Już jestem! Obejrzę w wolnej chwili dopiero 🙁
Pozdrowienia od Senatora!!!!
Dziękuję za pozdrowienia
Nie wybiera się nasz Rumak pobrykać po Wyspie? Smutno bez niego 

Jak możesz, to Go odpozdrów serdecznie
Wzajemne jak najbardziej!
Podziękować… Czy możesz coś więcej? Nie zapomnij o jutrzejszym dniu
Dzień dobry !
Ależ miałam uciechę, udało mi się rozpoznać sporo roślinek, szkoda, że jest tylko jedna fotka kurkumy…. Sprzedawali je w kwiaciarni, a ja ochoczo kupowałam. Od jakiegoś czasu zniknęły……
w naturze są bardziej fioletowe niż różowe 🙂
… trudno byłoby mi wyjść z tej kwietnej krainy !
To chyba nie tylko Tobie, Wiedźmineczko
Spędziliśmy w tej palmiarni parę godzin, bo ciężko było wyjść…
Hmmm.. ślepowron to także nazwa jednego z herbów polskiej szlachty. Urodziwe ptaszydła….
Sprawdziłam: nocny tryb życia i dlatego w Polsce nosi taką nazwę; uważany był za” nocnego kruka” ale i przewodnika dusz do świata umarłych. U nas gniazduje w okolicach Oświęcima.
Dzięki Mirelko, bez Ciebie nigdy bym tego się nie dowiedziała……
Ale po te wiadomości sięgnęłaś sama, Wiedźminko
Wydawało mi się, że już o tych ptakach pisałam, dlatego nie dokładałam więcej informacji…
Robienie zdjęć nigdy mnie nie fascynowało…. a Mirelka pewnie mnie przekona, że warto i powinnam się choć troszkę tym zająć…. 🙂
Witaj Wiedźminko
Jest co oglądać i podziwiać 
Myślę, że przekonam
Czasami wydaje się nam, że coś tam jest tak pospolite, że nawet nie warto tego fotografować, ale dla innej osoby może być to coś nowego, czego jeszcze nie widział
Nie namawiam, żeby zacząć robić zdjęcia i wysyłać na wystawy fotograficzne, bo do tego, to już potrzebna „wyższa szkoła jazdy”… Ale takie zdjęcia jak moje, to każdy może zrobić i nie jest to aż takie trudne. A ile pięknych chwil można zatrzymać w kadrze 
Dzień dobry! Melduję się z domu, już poświątecznie. Zdjęcia obejrzałem, kwiaty przepiękne, ale ptaki i ssaki jak zwykle bezkonkurencyjne! Kapturnik wygląda, jakby go narysował jakiś grafik z poczuciem humoru. Fokom się nie chce łapać ryb? Leniwe, ciekawe, czy po zimie? Surykatce inteligencja bije z oczu, czyżby kandydat na następny gatunek na drodze ku rozumności?
Witaj Quacku
Kto wie, może teraz czas na surykatki… Człowiek nie do końca się sprawdził 
No właśnie, Bożenko

Ciekawsze jest obserwowanie jak anakonda siedzi w wodzie w wodopoju i czatuje nawet kilka dni na odpowiednią ofiarę, czy obserwacja jak się rodzi malutkie słoniątko i jak troskliwie opiekuje się nim całe stado
To jest i ciekawe i pasjonujące 
Człowiek najpierw „załatwił” wiele gatunków ptaków, zwierzaków i roślin, a teraz za wielkie pieniądze usiłuje to naprawić. To znaczy … jeden niszczy, a drugi naprawia
Wczoraj widziałam w telewizji program o żabach, które w niektórych rejonach świata są na wymarciu. To znaczy niektóre ich gatunki. Tak jak i ptaki, czy zwierzaki, są wśród żab gatunki endemiczne, czyli takie, które żyją tylko na danym terenie i nie ma ich nigdzie więcej. Zostały ich dosłownie pojedyncze sztuki. Ludzie łapali te żaby, a potem rozmnażali i całe stadko wypuszczali na wolność. Takie malutkie kijaneczki łatwiej stają się łupem innych zwierzaków. Lubię oglądać takie filmy i programy. Są o wiele ciekawsze od wiadomości, czy tych programów plotkarskich. Bo co mnie obchodzi, że jakaś tam gwiazda być może weźmie dziesiąty rozwód, czy też że zrobiła sobie sto dwudziestą operację plastyczną
Popieram. Przyroda jest ciekawa i potrzebna nam również do życia. Jeśli zniszczymy przyrodę, to sami siebie zniszczymy.
Jak anakonda siedzi w wodzie kilka dni, to dopiero musi być pomarszczona, jak wylezie!
Dzień dobry

Nie na długo, bo jeszcze trochę i będę musiała lecieć do pracy… Już po świętach
Muszę przyznać, że czasami oglądam zdjęcia profesjonalistów. Dostaję wtedy kompleksów
Jak pięknie potrafią uchwycić ptaki w locie, czy różne „scenki rodzajowe”. Normalne mistrzostwo. Wstydziłabym się wysłać swoje… Nie jestem aż takim pasjonatem fotografii. Nie znam się na tych wszystkich parametrach i jak mi czasami Szakal, z którym wymieniamy zdjęcia, pisze o jakichś tam obiektywach, to dla mnie to jest bajka o żelaznym wilku
Jakieś tam balanse bieli, czy ISO, czy jeszcze coś, w ogóle nie dociera do mnie. Moje szczęście ślubne zna się na tym i nawet wie o czym ten Szakal pisze
Ale czy trzeba być specjalistą, żeby coś lubić? Mnie zależy tylko, żeby pokazać coś, co sama zobaczyłam. A że jakieś tam ISO, czy ten balans bieli nie do końca jest jak trzeba? Niech się tym martwią specjaliści
Znam tutaj dwóch profesjonalnych fotografów i czasami jednemu z nich pokazuję te swoje pstryki. Nie krytykuje ich za bardzo, ale to chyba przez grzeczność. Dzięki niemu dowiedziałam się, że samo zrobienie zdjęcia, to tylko mała cząstka efektu końcowego. Większość to obróbka. Tych specjalistycznych programów jest cała masa. I nawet z nie do końca udanego zdjęcia można zrobić cudo. Nie umiem
Całe szczęście nie jest mi to potrzebne 
Od długiego czasu próbuję ustrzelić modrosójkę w locie i jeszcze mi się to nie udało. Ma ona cudny wzór na skrzydłach… Wierzę, że w końcu mi się to uda… 
Uczę się teraz robić zdjęcia ptakom w locie. To jest trudne, szczególnie przy małych ptakach. Taka czapla leci majestatycznie i w raz obranym kierunku. Jako duży ptak nie zmienia tak łatwo toru lotu. Jak się nakieruje na nią obiektyw, można odpowiednio przybliżyć i opstrykać. Ale te mniejsze ptaki!!! Nie wiadomo kiedy i jak skręci, lata jakby kto soli na ogon nasypał i ciężko jest za takim maleństwem trafić
Życzę powodzenia, my też na tym skorzystamy… tak sądzę
Muszę lecieć do pracy
Jak wrócę, to sobie poczytam i w razie czego udzielę odpowiedzi na pytania, o ile będą i o ile będę umiała na nie odpowiedzieć 

Także do popotem
No, nareszcie obejrzałem.

No to rzeczywiście zapracowany byłeś…
A bo zwariowany dzień znów miałem…
Dzień dobry 🙂 Piękne zdjęcia ! Ja też dziś obserwowałam ptaki. To były zaloty krasek, są prześliczne , tak się czaiłam, zeby choć jedną fotkę pstryknąć, ale uciekały. Niestety z komórki, nie udało się „zzoomować” 🙂 Tak się jakoś porobiło, że jak tylko pogoda wypięknieje, to mnie ciągnie do natury :)Pięknego wieczoru życzę .
Ja widziałam, ale bardzo dawno temu. I kraskę i żołnę. Oczywiście nie razem
Czyż one nie są urodziwe i egzotyczne ?
O_o, sugerujesz, że takie cuda kolorowe można zobaczyć na naszych szerokościach geograficznych, a wręcz na naszych drzewach albo krzakach?
W ubiegłym roku, udało mi się zobaczyć Wilgi i Dudka, też piękne. Mam wrażenie, że nie wszędzie występują. Przydałoby się postudiować trochę o ich występowaniu itd. tylko kurcze, żeby mi się chciało, jak mi się nie chce 😛
No cóż, dudki widziałem tylko w Turcji (gdzie nazywają się „ibibik”). Wilgę owszem, widziałem w Polsce.
Taką to nawet dzisiaj widziałem!
Też jest ładna
Wystarczy mieć dobre oczy… i dobry fart
Nie tylko takie, Mistrzu Q
Kiedyś podawałam na Wyspie link do atlasu ptaków w Polsce. Jakie tam były cudne ptaki, to aż człowiek głos z zachwytu tracił.
I muszę przyznać, wielu nawet nazw nie znałam, a co dopiero mówić o oglądaniu na własne oczki
Wiem, że Wiedźminka też to oglądała, bo pisała o tym…
Tylko wydaje mi się, że w miastach, szczególnie gdy nie ma w pobliżu większych parków, to ciężko znaleźć zbyt wiele gatunków. Tutaj też w samym Downtown oprócz gołębi i wróbelków za wiele się ich nie znajdzie. Dopiero nad samym Michigan, gdzie jest wiele zieleńców, są i ptaki
Oj , piękne żołny, też na żywo nie widziałam 🙂
Żeby zobaczyć takie ptaki, musiałabym chyba wyjechać za miasto. Tu można najczęściej widzieć gołębie i ewentualnie sroki
A wiesz Bożenko, że pod moim oknem są i szpaki i kosy i synogarlice i kawki i takie mewy śmieciarki( Są takie? ) a tych czarnych, siwo= czarnych, nie rozpoznaję. Jeszcze trochę a przylecą jaskółki, które będą bardzo, ale to bardzo chciały ulepić sobie gniazdka na ramach moich okien. Wywieszam szeleszczące torby foliowe a one lepią nawet na tych torbach. 🙂 Samo życie ptasie życie 🙂
Jaskółki tu już dawno nie widziałam 🙁
Bożenko, mieszkasz w blokowisku, to gdzie te ptaki mają się gnieździć? Może niekoniecznie trzeba się wybrać za miasto? Podejrzewam, że w dzielnicach domków jednorodzinnych, gdzie ludzie mają ogródki i sady, znalazłoby się trochę więcej ptaków niż tylko gołębie i sroki
Ratunku!!! Burza !!! Dobranoc, wyłączam się !!
Zabłysła, zamruczała i poszła dalej. Pewnie di Ciebie Tosiu
No, poszła do innych części Poznania (jak donosi fejsbuk).
Burza wraca. Pożegnam się więc i sobie na nią popatrzę.
Dobranoc
Dobrej nocy, mimo burz i naporów! 😉
To ja na dobranoc politycznie – znaczy wolę oryginał. Znaczy niech się artyści zajmą sztuką, np. muzyką, a rząd – rządzeniem. Snów o tym, że każdy ma warunki, żeby zajmować się tym, czym powinien.
U mnie burza też postraszyła i poszła dalej…. zostawiła trochę deszczu:)

Dobranoc…. 🙂
Zapraszam na nowe pięterko
Obecność obowiązkowa 