Grzybów było w bród. Chłopcy biorą krasnolice,
Tyle w pieśniach litweskich sławione lisice,
Co są godłem panieństwa, bo czerw ich nie zjada
I dziwna żaden owad na nich nie usiada.
Panienki za wysmukłym gonią borowikiem,
Którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
Wszyscy dybią na rydza; ten wzrostem skromniejszy
I mniej sławny w piosenkch, za to najsmaczniejszy;
Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory
Czy zimą. Ale Wojski zbierał muchomory.
Inne pospólstwo grzybów, pogardzone w braku,
Dla szkodliwości albo niedobrego smaku;
Lecz nie są bez użytku: one zwierza pasą,
I gniazdem są owadów, i gajów okrasą .
Na zielonym obrusie łąk, jako szeregi
Naczyń stołowych, sterczą : tu z krągłemi brzegi
Surojadki srebrzyste, żółte i czerwone,
Niby czareczki różnem winem napełnione;
Koźlak, jak przewrócone kubka dno wypukłe;
Lejki, jako szampańskie kieliszki wysmukłe;
Bielaki krągłe, białe, szerokie i płaskie,
Jakby mlekiem nalane filiżanki saskie,
I kulista, czarniawym pyłkiem napełniona
Purchawka jak pieprzniczka; zaś innych imiona
Znane tylko w zajęczym lub wilczym języku.
Od ludzi nieochrzczone; a jest ich bez liku,
Ni wilczych, ni zajęczych nikt dotknąć nie raczy,
A kto schyla się ku nim, gdy swój błąd zobaczy,
Zagniewany grzyb złamie albo nogą kopnie:
Tak szpecąc trawę, czyni bardzo nieroztropnie….





Dzień dobry !
Fragment epopei…. zanim znikną grzyby i Mickiewicz z lektur szkolnych 🙂
Pojęcia nie mam co to są ” lisice” krasnolice
a nazywanie borowika wysmukłym ? no nie wiem czy licencia poetica jest dostatecznym wytłumaczeniem 🙂
Dzień dobry 🙂 Lisica, to inaczej popularna kurka, czyli pieprznik jadalny, melduję, że właśnie wróciłem z grzybów, nie znalazłem ani jednej sztuki czegokolwiek do grzyba podobnego, jadalnego czy nie, sucho jak diabli 🙁
Witaj Miśku.
…. podobno ma popadać w najbliższym czasie….ciekawe, że nie znałam tej nazwy kurek….. 🙁
Hej Wiedźminko 🙂 Każdy ma swoją specjalizację, ja nie wiem nic o rybach, za to na grzybach znam się nieźle 🙂
Stateczku …. nasze kozaki to to samo, co mickiewiczowskie koźlaki ? Pewne jest, że Twojej zupy nie próbował ! 🙂
Witam także tu.


Właśnie miałam zamiar zapytać kto zbuduje nowe pięterko. Czytasz w myślach Wiedźminko ❓ Na samą myśl o tym strach się bać.
Grzybobranie znałam kiedyś na pamięć. Kazano się uczyć. Pewnie dla ćwiczenia pamięci. Nie pamiętam.
… albo pedagogicznie: żeby nie niszczyć niejadalnych grzybów
Ja się uczyłam „Koncertu Wojskiego” i fragmentu o chmurach:….
Bo każda chmura inna, na przykład jesienna,
Pełznie jak żółw leniwa, ulewą brzemienna,
I z nieba aż do ziemi spuszcza długie smugi,
Jak rozwite warkocze: to sa deszczu strugi;
Chmura z gradem, jak balon szybko z wiatrem leci,
Krągła, ciemno-błękitna, w srodku żółto świeci „….. 🙂
Każdy chyba musiał się z „Pana Tadeusza” czegoś uczyć na pamięć. Słyszałam, że teraz go wycofują ze szkół. Czego będą tych dzieciaków uczyć? Rozwiązywania testów?!
już ich tego uczą i coraz częściej słychać krytykę testomanii 🙁
W „Panu Tadeuszu” najbardziej lubiłam właśnie te przyrodnicze opisy 🙂
Powinno się nie krytykować, ale protestować. Na kogo ma wyrosnąć dzisiejsze pokolenie ?!
Tak, ponieważ rozwiązywanie testów, chociaż z punktu widzenia sprawdzających wygodne (w skrajnych przypadkach można to robić komputerowo, przepuszczając testy mechanicznie przez skaner), uczy głównie… rozwiązywania testów. Np. są testy, które można zaliczyć, bez namysłu zaznaczając wszystkie odpowiedzi pod jedną literą (np. tylko „C”) – wszystko zależy od możliwości, pozostawionych w teście i progu zaliczenia (jeżeli w każdym pytaniu będę 3 odpowiedzi do wyboru, a ilość odpowiedzi prawidłowych przypadających na każdą z liter, będzie taka sama, to jasno stąd wynika, że zaznaczenie odpowiedzi na tę samą literę w każdym pytaniu da w efekcie wynik 33%, co przy minimalnym progu zaliczenia 30% daje z automatu zaliczenie).)
Czyli wszystko dla wygody uczących. O młodzież nie chodzi…
A czort z tą chuliganerią!: (
Och, no więc moim zdaniem tak, ale oficjalna wykładnia jest taka, że chodzi o usprawnienie sprawdzania testów i tym samym procesu edukacyjnego. Tylko że być może ma to sens w czasie wyżu demograficznego, kiedy dzieciaków = prac do sprawdzenia jest masa i trzeba to zrobić jak najszybciej ze względu na to, że wyniki są znaczące (na ich podstawie dzieci dostają się np. do następnej szkoły). Ale teraz przecież idzie niż, nauczyciele są masowo zwalniani etc.
Był sad.
Drzewa owocne, zasadzone w rzędy,
Ocieniały szerokie pole; spodem grzędy.
Tu kapusta, sędziwe schylając łysiny,
Siedzi i zda się dumać o losach jarzyny;
Tam, plącząc strąki w marchwi zielonej warkoczu,
Wysmukły bob obraca na nią tysiąc oczu;
Owdzie podnosi złotą kitę kukuruza;
Gdzieniegdzie otyłego widać brzuch harbuza,
Który od swej łodygi aż w daleką stronę
Wtoczył się jak gość między buraki czerwone.
Pamiętasz zapewne to Wiedźminko
Dzień dobry i tutaj. Hmm, ale to było na Litwie. Może tam się jeszcze da znaleźć grzyby takie jak wtedy?
Witaj Kwaku ! myślę, że to jest jeszcze możliwe:) lasy nie wyginęły na Litwie 🙂
U nas na szczęście też jeszcze nie wyginęły, ale na razie jest tak sucho, że grzyby czekają na lepsze czasy.
Zgadza się, niestety……:(
Real wzywa. Do popotem zatem.
Wszystko można, ale po co? : )))
Ale jak już chcesz to proszę!: Sporządzić farsz: surową cebulę przepuścić przez maszynkę, dodać posiekaną zieloną paprykę i 4-5 posiekanych grzybów – prawdziwki, podgrzybki, kurki. Ostatecznie pieczarki. Filety z miętusa rozłożyć, nałożyć na każdy porcję farszu, zwinąć jak zrazy, panierować w mące i usmażyć na patelni na złoty kolor.
Sporządzić zalewę: ugotować wodę z solą, octem, koprem, zielem angielskim, liściem laurowym, ziarnistym czarnym pieprzem i sproszkowaną ostrą papryką. Ułożyć usmażone rulony w słojach, zalać ostudzoną marynatą. Podważać widelcem aby wypuścić ewentualne pęcherzyki powietrza. Odstawić w chłodne miejsce na ok. dwa tygodnie.
Smacznego!: )
O, takie konkrety lubię pasjami! I od razu dwa pytania: 1) Czy można użyć innej ryby, a jeżeli tak, to jakiej? 2) Te dwa tygodnie czekania to, jak rozumiem, żeby się danie przegryzło, a jakby tak chcieć od razu zjeść – nadawałoby się takie danie?
Ad 1. Można by ewentualnie filety z lina, jak sądzę. Miętus ma tłuste mięso więc w zastępstwie należy użyć innego tłustego.
Ad 2. Można, ale „roladki” musiały by być mniejszych rozmiarów. Zalewę trzeba zrobić nieco bardziej kwaśną, rybę wyłożyć na głęboki półmisek, zalać zalewą. Po dwóch, trzech dniach będzie dobra: )
Dziękuję!
: ) Drobiazg, cała przyjemność po mojej stronie. Ja dodaję do gotującej się zalewy parę kopiastych łyżek cukru. Jest lepsza!
Uu, cukier dodaję tylko do sosu do kurczaka po marokańsku (chociaż niektórzy twierdzą, że to po żydowsku – sos z siekanej cebuli i sparzonych rodzynek, z hojnym dodatkiem korzennych przypraw, szafranu i imbiru).
Gdybyś dodał jeszcze trochę pokruszonego piernika i migdały, sok z cytryny (nie żałować!!), to miałbyś wspaniały polski szary sos do ryby!
Spróbuj posłodzić zalewę octową do marynaty śledzi. Nie żałuj do niej ziela angielskiego, liści laurowych. Dodaj trochę cebuli w krążkach. Zimną zalej śledzie. Po tygodniu wręcz pychotka!
Takich rolmopsów nie jadałam 🙂 wypróbuję na jakiejś rybie…. Najłatwiej byłoby na śledziu albo na pstrągu.
A pstrągi do pieczenia nadziewam farszem z ceguli i pieczrek, drobniutko pokrojonych, usmażonych i zagęszczonych surowym żółtkiem… ale to nie jest zakąska 😉
Można spróbować na pstrągu, ale jego trzeba wolniutko smażyć bacząc jednak by smażenie nie zamieniło się w gotowanie w głębokim tłuszczu, bo ryba się rozleci. Aha, filety zawsze ze skórą!
do marynaty…. koniecznie. Jeden śledź daje sobie radę bez skóry na filecie….:)
Tyle tylko, że on jest surowy! Śledzie solone są przecież w gruncie rzeczy surowe, więc skóra jest elastyczna, a mięso zwarte. Kiedy weźmiesz śledzia „zielonego”, czyli nijak nieprzetworzonego , jego skórka pod wpływem gorąca przy smażeniu natychmiast pęka i lubi się zwinąć lub rozejść w niewielkie płaty.
.. no i wyszło szydło z worka, czyli solony śledź z wiaderka
… i moje rozeznanie co to świeży śledź 🙂
Wiedźmineczko!!
Mężczyźni lepiej gotują!: )))
Wiem ! w końcu to Ojciec uczył mnie podstaw gotowania 🙂
Cóż, my mamy delikatniejsze podniebienia. Kobieta zje byle co, jakąś babkę, jabłko, sałatę i wszystko to jej smakuje, a mężczyzna musi swoje kubki smakowe dopieścić!: )))
????????
to jest seksizm, Senatorze ! 🙁
Seksizm??
To ja jem tarty z bezą i bitą śmietaną i jeszcze pyszczę, że mi to mazidło niezwykle smakuje!!??
Witam: )))

No, zedrę tajemnicę z lisicy!
Oto ona, ta krasnolica:
Jest to nic innego jak znana wszystkim kurka, inaczej: pieprznik jadalny!: )
Ach, poeci…. kurka ” krasnolica” ? hmmmmmm…… tyle, że istotnie nie trafiają się robaczywe:)
Pomorek, nie doczytałem do końca, Senator mnie ubiegł 🙂 🙂
Bo ja mam refleks snajpera!: ))))
Parę razy już tak jak Ty się nadziałem! Od tej pory najpierw czytam co kto napisał!: )))
Trza od dechy, do końca 🙂
I tak robię!
A grzyba u nas też ani jednego nie ma. Jutro wprawdzie jedziemy do lasu w okolice Turawy, ale nie spodziewam się coś znaleźć!
Pewnie nie znajdziesz, za to się spocisz, w lesie na pięknie osłoniętej przestrzeni, upał jest niemożebny 🙂 🙂
Połapiemy ryby w turawskim zbiorniku!: )
Swoją drogą to łaził za mną Pan Tadeusz całe wczorajsze popołudnie…: )))
Jeśli za Tobą Senatorze łaził, to chyba Twoją a nie swoją drogą łaził?
Można i tak, czemu nie!: ))
Cóż, czasami borykam się z językiem polskim, szczególnie gdy coś szybko chcę napisać, to szyk wyrazów nieraz zmylę!: ))
Bożenka Cie łapie znów za słówka !
I całe szczęście….: )))))))
.. to jest świetna zabawa dla czytelników 🙂
Mam nadzieję Senatorze, że się na mnie nie obraziłeś za to łapanie
Ależ skąd!: )))
Trzeci raz to piszę i nie włazi!: (
Witam! Już zacząłem objaśniać lisice, a tu Senator mnie ubiegł! 😉
Dodam tylko, że kozaki i koźlaki to nazwy tych samych grzybów, w obu odmianach: czerwonej i brązowej.
Jest jeszcze szara!: ))
Tak prawdę powiedzieć to ten brązowy koźlarz to koźlarz babka, ten czerwony to koźlarz czerwony, a ten szary, com go wlepił, to koźlarz wielobarwny!: ))
I są z rodziny borowikowatych!: ))
Zwłaszcza czerwone są efektowne….. :)na zielonym mchu !
Cóż, kozak to kozak!: )))
DzińDybry po raz drugi :))) Zmieniamy Duchy na grzybki ??? Nie uda się, Duch lasu nas będzie obserwował. Czasem pod postacią gajowego Maruchy, czasem jako dzięcioł który w drzewo sztuka, kiedy dziewczę płacze :)))
I rozsypuje kakao jak perły?: )))
śmiesznie…. leśne perły 🙂
Wiesz, że są też słodkowodne?
to wiem….. 🙂
A barokowe?

Barokowe mają nieregularne kształty: )
A co z brylantami??: ))
błeeee….. nie są moim najlepszycm przyjacielem 🙂
Dziwne. Zostawiam na boku płeć i stwierdzam, że moim przyjacielem każdy od dwóch karatów wzwyż ma szansę zostać!: ))
Jak lokata kapitału…. są świetnym przyjacielem, ale mówiliśmy o ozdobach ?:)
Brylant to brylant! Takiego Orłowa mogę nawet nosić w naszyjniku!: )))
Dzień dobry
Dzień dobry ponownie.
Więc duchy idą do poduchy?
Aco ze Spirytusem Vini? Wypity?
Witaj Mirelko..
… chyba wypity, bo inaczej trzebaby mocno go zakorkować, Bożenko! 🙂
Prawdę mówiąc, nie za bardzo znam się na nazwach grzybów. Tylko mniej więcej, a i to część z nich to są nazwy regionalne. Najważniejsze, że wiem które są jadalne, a które nie. Od dziecka jeździliśmy z ojcem na grzyby i uczył nas, które możemy zbierać, a które zostawić. Jestem wzrokowcem i wzory grzybków mam w głowie
Nie wiem czy teraz bym ich dużo nazbierała, bo już trochę zapomniałam jak który wygląda. Tu nie mam gdzie jeździć na grzyby. W parkach stanowych nie wolno ich zbierać, a głównie tam jeździmy. Zresztą nie widuję innych grzybów oprócz hubek i jakichś psiaków, czy purchawek. A te do zbierania czy jedzenia się nie nadają 
Jak na grzyby to tylko do Polski… („Kochaj albo rzuć”)
??? Nie wolno zbierać w parkach stanowych, rychtyk wedle przepisów, czy też ludzie nie zbierają, bo się boją ryzyka zatrucia?
Nie wolno zbierać i jak ranger złapie z grzybami, to można dostać solidny mandat. Bardziej opłacałoby się kupić w Polsce i sprowadzić
Inna sprawa, że Amerykanie nie zbierają, bo nie wiedzą, że to jadalne
Oni znają tylko pieczarki ze sklepu
Nawet poziomki posadzone w ogródku uważają za rośliny ozdobne i niejadalne 
Ale parki stanowe to chyba niejedyne miejsca, w których rosną grzyby? Tzn. są jeszcze jakieś ogólnodostępne lasy np. na gruntach stanowiących własność, bo ja wiem, gminy, hrabstwa czy tam innej samorządowej wspólnoty? Tzn. takie lasy, gdzie rangerzy nie pilnują z definicji? Bo tak mi się coś telepie, że znajomi, i to nie ci z MD, opowiadali z nabożnym podziwem, jak to zbierali grzyby w lesie, że można było kosić, ponieważ nikt z miejscowych nie zbierał, bo się bali zatrucia.
Nie wiem dokładnie gdzie takich „grzybowych” lasów szukać. Córka mi mówiła, że zaprzyjaźniona rosyjska rodzina gdzieś tam jeździ na grzyby i przywożą całe kosze prawdziwków. Ale do córki mam trochę daleko, jak na grzybobranie. Samochodem jedzie się 14 godzin (w jedną stronę), a do samolotu nie wiem czy z grzybami wpuszczą
Kiedyś znajoma mówiła mi, że w Wisconsin też są takie „grzybowe miejsca”, ale gdzie, to już nie powiedziała. No pewnie, wpadłabym i zebrała wszystkie i dla niej by nie było 
No nie, do samolotu nie wpuszczą z grzybami??? Rozumiem, że z materiałem wybuchowym, ale nie słyszałem jeszcze o eksplodujących grzybach, może z wyjątkiem purchawek, ale one jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiły.
Dziwny jest ten świat 🙂
Z tego co wiem, na lotach krajowych nie wolno przewozić żywności w bagażu podręcznym. Za bagaż zdawany do luku trzeba dodatkowo zapłacić
Na lotach międzynarodowych wywalają do kosza wszystko co jest do jedzenia, chyba że są to puszki, czy żywność hermetycznie zamknięta. Nie wiem jak jest z grzybami na lotach krajowych…
Ale z tymi poziomkami to przegięcie! W końcu poziomki nie zdarzają się trujące, o ile mi wiadomo?
Ano nie ą trujące i nie da sie ich pomylić z wilczą jagodą
Amerykanie mają dziwne podejście do (ich zdaniem) roślin ozdobnych. Nie tylko poziomki są dla nich niejadalne
U mojej amerykańskiej koleżanki rośnie żywopłot z pigwy. Nie wiedziała, że to można jeść. Moja polska koleżanka narwała tego sporo i zrobiła marmoladę. Ale i tego Ro nawet nie spróbowała. Nie chciała. U Florence rośnie jabłonka – takie rajskie jabłuszka. Ona wszystkie te owoce zgrabia i wywala na śmietnik. Jak byłam u niej pozbierałam trochę tych jabłuszek, umyłam i spróbowałam. Były na prawdę smaczne. Flo nawet nie chciała ich spróbować. Powiedziała, że to drzewo rośnie, żeby ładnie wyglądało kwitnące wiosną i żeby latem dawało cień na podjazd. Ale jej siostra ma sad w Ohio i jakoś z tego sadu jabłka jej smakują
A co za różnica jaka jabłoń??!!!
Dla nich widocznie duża…
Witaj Mirelko
Twoje opowiadanie coś przypomniało mi : pytają dziecko..skąd jest mleko – z kartonu – pada odpowiedź… Sad to produkcja jabłek, pojedyncza jabłonka … nie:( z pigwą też chyba tak jest…
Witaj Wiedźminko
Na pewno coś w tym rodzaju. Moje dzieci u cioci na wsi też nie chciały pić mleka od krowy, wolały te ze sklepu
Tylko nie wiem po co sadzić owocowe drzewa, czy krzaki, skoro się z tego i tak nie korzysta? Żeby tylko sprzątać opadłe owoce? Bez sensu…
Miral, zapamiętaj raz na zawsze, że WSZYSTKIE grzyby są jadalne. Tylko niektóre jeden raz!!: )))
Wiem o tym od dawna
Niektóre grzyby nie są dla nas dobre, ale dla teściowej w sam raz (według mojego kolegi z Polski) 
Ciekawie jest u naszych sąsiadów: wcale nie zbierają grzybów, a mają je tak jak u nas….. za to ochoczo wykupują kurki 🙂
Nie tylko, wywożą nasz suszone borowiki wagonami, gdy odwiedzam znajomych w Berlinie, obowiązkowo na liście zakupów, są suszone grzyby 🙂
Nie umieją zbierać czy sa aż tak leniwi ?:)
Nie wiem. W ich wylizanych do obrzydzenia lasach jest sporo grzybów, ale zbierać ich, jak i Amerykancy, też nie pozwalają!
No to mnie właśnie zastanawia; czy jest jakiś konkretny powód, czy chodzi o ochronę przyrody (??!?), czy może w ustawodawczym szale (w USA czy RFN, czy też w ogóle wszędzie, gdzie jest zakaz) uznano, że ludzie sami są za głupi, żeby odróżnić grzyby trujące od nietrujących i trzeba stosownym zakazem uchronić ich przed ryzykiem zatrucia? Względnie, że pieniądze zebrane z mandatów przeznaczone zostaną na finansowanie przeszczepów wątroby u tych, którzy zakazu nie posłuchali?
W naszych parkach Narodowych też nie wolno zbierać runa leśnego…. zakaz zdaje się, nagminnie łamany 🙁
Tak, m.in. przez babcie z grzebykami. Na szczęście jest wiele lasów, w których takiego zakazu nie ma.
.. te grzebyki do jagód widziałam po raz pierwszy w Bieszczadach i uznałam, że niszczą krzewinki 🙁
Niszczą, zgadza się, niestety.
Bo niszczą i to okropnie. To się nazywa zbieraczka i przyszło z Ukrainy długo przed wojną!

Zakazy dotyczą głównie parków stanowych i narodowych. To uważam za słuszne. Jakby tak każdy turysta urwał sobie grzybka, czy kwiatek, w szybkim tempie zostałaby tam pustynia. Oni nawet powalonych drzew nie sprzątają, najwyżej trochę przesuną ze ścieżki. Chcą zachować wszystko w stanie naturalnym.
Widocznie nie boją się mandatów 
Amerykanie sami nie zrywaliby żadnych grzybów. Pisałam o tym wcześniej i nie będę się powtarzać. Ale już dwa razy spotkałam Rosjan, którzy zbierali grzyby
Te lasy w Ameryce nie zawsze są takie „wylizane”, jakby Ci się zdawało. W niektórych miejscach są niesamowicie zaśmiecone, zupełnie jak w Polsce. Całe szczęście nie wszędzie (też jak w Polsce)
Może jedno i drugie?
Pewnie masz rację, Bożenko !
tego szmaciaka nie zbieram, jest pod ochroną a jest jadalny 🙂
Wszystkie są jadalne.
Tylko, że niektóre, raz w życiu 🙂 🙂
Tak jest Misiu, ale to smakoszy grzybków nie powinno zniechęcać do próbowania!: )))
…a nóż się przeżyje…
A nóż widelec?: )))
Tylko raz widziałem taki okaz…
… raz jadłam tego szmaciaka… taki trochę kalafiorowaty w smaku …
w lasach drawieńskich sporo ich rośnie 🙂
Kalafiorowaty?? I tak samo pachnie przy gotowaniu??: ((
Łeee!: (((
nie wiem jak pachnie przy gotowaniu; jest delikatny w smaku i najbliżej przypominał mi własnie kalafiora 🙂
Bardziej boczniaka [też jadłem tą brodę] uduszony na masełku, pychota, albo w plastry jak schabowego, tylko trzeba solidnie wypłukać, bo będzie zgrzytał piachem w zębach, faktycznie u nas sporo tego w lasach 🙂
może to kwestia przyrządzenia ? mój był gotowany, a Ty jadłeś duszone na maśle albo smażone, jak kanie….:)
Tak jak zgrzytają zielonki, nie zgrzyta nic!!
Bo zielonki niemal wyłącznie na piachu rosną i trzeba by je Karcherem potraktować chyba, żeby piach z blaszek wypłukać 🙂
Czwarty raz wklejam!!

Zielonka, czyli gąska zielona z okolic Jeziora Białego koło Włodawy. Byliśmy tam, pamiętacie?
Gratuluję wytrwałości
No, znowu coś nam nawaliło?: (
Kółko się kręci i kręci, kręćka można dostać 🙂
Może w soboty mają jakieś czyszczenie serwerowni? Słyszałem kiedyś historię o banku, w którym komputer (serwer?) padał regularnie w soboty około 16:00. Informatycy wyłazili ze skóry, żeby dociec, co się dzieje i dlaczego tak, aż okazało się, że po zamknięciu centrali przychodziła sprzątaczka, która wyciągała wtyczkę od komputera, żeby podłączyć odkurzacz. Zapewne dowcip, ale brzmi nieźle.
Doooobre
.. a ja podejrzewałam swojego dostawcę …. :((
I to znowu nie ja kręcę… 😉
W nowej wersji Miral zgłosiła problemy z galerią – mam nadzieję,że niedługo poprawię.
Chyba w sobotę zatykają się łącza, zaczął się rok szkolny, ludzie wrócili z wakacji i kto żyw siadł do kompa i zator gotowy 🙂
Też próbowałam cały czas bezskutecznie. Mireczka też mi się przez Skype pytała czy wiem co się stało.
No chyba się odetkało, albo sprzątaczka już posprzątała.
Tetryku!!!! Jesteś wielki
Galeria działa i mam nadzieję, że w końcu opiszę te Cantigny 
To nie na moje nerwy, a jeszcze przed snem!?
Dobranoc: )))
Dobrej nocy. A dla ukojenia nerwów
Bożenko, dla pobudzenia radosnego nastroju :)))
Też fajne
Trafiłeś Stateczku, właśnie pod blokiem sąsiednim stoją 4 auta straży pożarnej, które przyjechały na sygnale. Coś się fajczy, bo śmierdzi plastikiem.
No to mamy dwukrotny pożar… u Ciebie i u Bożenki 🙁
Dosłownie. Ja swój wstawiłam, bo u Stateczka był tylko link
Witaj Bożenko….. a ja ten link wkleiłam inaczej 🙂
Witaj Wiedźminko. Wyszło jak wyszło
Widzę,że wszyscy zniechęcili się trudnościami i się wycofali na z góry upatrzone pozycje. Pożegnam się więc i ja.
Dobranoc.
A ja jeszcze pracuję, ale wcale mnie to nie cieszy.
W każdym razie, gdyby już się nie dało dzisiaj więcej – dobranoc. Dzisiaj całkiem inaczej niż ostatnio. Dokładnie 22 lata i 1 miesiąc temu odeszła od nas Kalina Jedrusik. Z jej głosem w uszach zasnąć – wydaje mi się, że warto.
Miral, przywróciłem poprzednią wersję galerii i i wydaje się, że działa poprawnie. Jak nam blog przestanie mulić, spróbuj dodać galerię – powinno się udać! 🙂
Jest szansa na nową Wyprawę Mirelki !
A tymczasem : „W Pińczowie dnieje…. ” , jak mawiali niekiedy brydżyści „. 🙁
Wiem i stokrotne dzięki
Już dużą część zdjęć z Cantigny wkleiłam do galerii.
Jest nadzieja, że w końcu to opiszę 
Nadciągam z lampką, bo już noc ciemna:)
Dobranoc….
Dzień dobry
Dzisiaj też będzie mulić?
Dzień dobry
Jak na razie nie muli za bardzo
Ale wczoraj (u Was) miałam serdecznie dość. Wpisywałam odpowiedzi po kilka razy i nie wchodziły. Wywalało mnie co chwilę i nie mogłam wejść z powrotem. To nie na moje nerwy
Myślałam nawet, że to Tetryk coś grzebie, żeby naprawić galerię, ale napisał, że to nie jego robota
Więc Mu wierzę 
Wszystko na Tetryka
Ja nawet wejść tu nie mogłam 
DzińDybry:)) U mnie też czasem muli, ale nie sądzę by w tym miał jakikolwiek udział Mistrz Software`u Tetryk. Winię za to, moją nie dość skuteczną odporność na uroki tego świata :))))
Dzień dobry Stateczku…. i w ten sposób zachowujesz równowagę ducha, nie winiąc nikogo za uturdnienia ?
Czarodziejko :))) Nie cierpię obarczania bliźnich własnymi słabościami. Myślisz że takie postępowanie ułatwia samoocenę ???
U mnie zaraz północ, więc się udaję na zasłużony odpoczynek
Miłego dnia życzę wszystkim Wyspiarzom 
Więc spadaj na górę i słodkich snów życzę
Witam: )))
Zara-ło jadymy!: ))
Witaj Senatorze !
na te grzyby albo ryby?
Dzień dobry …. spało mi się znakomicie, własnym oczom nie uwierzyłam, która to godzina :
Hihi!! ja nie wierzę, gdy mi się wyświetla mniej niż sześć!
Witam wszystkich porannie w optymistyczną, słoneczną niedzielę!
Senatorowi grzybów jak miętusy, wszystkim miłego dnia i rychłej wizyty w Kantynie
Dzień dobry. Dzisiaj pospałem po prostu nieprzyzwoicie.
Nooo. na jutro obiecują mi deszcz…. to tłumaczy zwiększoną
senność ?
Chyba nas wszystkich umordowało wczorajsze wchodzenie na Wyspę…
Ja mam niestety ciąg dalszy pracy, mimo niedzieli…
A ja przed chwilą weszłam do domu, gdzie nie było mnie ok 3 godz. Teraz głodna jak wilk, muszę zająć się obiadem.
(Ponowne) Dzień dobry
Spałam jak zabita i to bardzo długo. Miało być dzisiaj słonecznie, a w nocy miał padać deszcz… Dobrze, że wczoraj podlałam ogródek
A ciężkie chmury wiszą nad nami. Nie wiem kto wymyśla te prognozy 
A tu to żółte śmieje się od rana i praży
U mnie jakby się przejaśnia
Na ten tydzień zapowiadają nową falę upałów
We wtorek ma być 36C
W pozostałe dni coś w okolicach 30C. Lubię ciepło, ale bez przesady 
Współczuję…
Rozumiem Twoje współczucie, bo wiesz co to takie temperatury
Przeżyłam do tej pory, przeżyję jeszcze trochę
A może znowu się w tych prognozach pomylili
Miejmy taką nadzieję 
Uciekam w plener. Ile można siedzieć w domu
Do popotem, jak mówi Jasminka

Dobry wieczór 🙂
Dobry wieczór 😀
Dobry całkiem zupełnie oczywiście proszę Państwa wieczór.
Dobry wieczór: )))
Ani ryb ani grzyb!! Tak to jest gdy jedzie się rodzinnie!: (
Jedna Senatorowa miała uciechę, bo wynykała pod laskiem ogromną kępę jeżyn i obżerała się nimi nieprzyzwoicie prawie pół dnia! Naturalnie z nerw, że nic w lesie ani w wodzie nie ma, podłączyliśmy się do tego monoowocowego eldorado, ale niewiele już dla nas zostawiła, za to po przedzieraniu się przez plątaninę kolczastych pędów wszyscy podrapani jesteśmy jakbyśmy wpadli w ogromną beczkę pełną kotów!
No, raport złożony, trza się myć, coś pojeść zdrowo, bom nieco po knajpianym obiadku zgłodniał i spać, spać, spać…
Dobranoc: ))
Ha, na wale przeciwpowodziowym nad Sołą koło tartaku w Żywcu to były kiedyś jeżyny! Dobre kilkaset metrów obrzydliwie kłujących zarośli, ale za to pod koniec sierpnia rosły na nich owoce wielkości naprawdę dorodnych czereśni, słodkie i soczyste, kiedyś z ciotką i kuzynką nazbieraliśmy – zbytnio się nie przemęczając, w jedno popołudnie – dobre 3/4 wiadra.
Ale tempus fugit, tartak zlikwidowano, na jego miejscu jest supermarket na literę T, a wał glac plac ogolono do gołej trawy. I wszystko jest ślicznie, równo i tak jak sobie architekci krajobrazu wymarzyli.
Szkoda takich dzikich obszarów, coraz mniej ich. Wszędzie stawiają te handlowe molochy.
Senatorze, na ryby nie, na grzyby też nie, to może na lwy by? Jakąś flintę masz…
Mój ulubiony fragment:
Zabieramy amunicję
Eksportową śliwowicję…
I kiełbasą myśliwską. Polski pemikan!: ))
Hm, próbowałem kiedyś pemikanu. Niestety był to najwyraźniej jakiś mocno niejadalny gatunek. Labrador znajomych się ucieszył.
Liczyła się jego trwałość, kaloryczność i zawarte w jego składnikach witaminy. Smak był chyba na dalszym miejscu.
Zabytkową!; )
No to trzeba się rozejrzeć za zabytkowym lwem!
Byle nie takim jak w Poznaniu na schodach Opery, bo jeszcze strzelec rykoszetem dostanie!
Ręce precz od lwów w Poznaniu
Toć właśnie mówię, byle nie. Dla dobra i lwa, i strzelca. A tak w ogóle to kto pierwszy proponował na lwy by?
Ale nie do Poznania!
Po takim rykoszecie można być nie do poznania!
Cytuję:
Witam,
Pragniemy Państwa poinformować, że chwilowe niedogodności związane z korzystaniem z usług zostały już usunięte i usługi są w pełni dostępne.
Jeżeli jednak zauważą Państwo niepokojące objawy funkcjonowania usług lub jakość usług będzie dla Państwa niezadowalająca, będziemy wdzięczni za przesłanie informacji na adres zwrotny.
Jednocześnie pragniemy zapewnić, iż serwery monitorowane są przez 24 godziny na dobę i jeżeli występują utrudnienia w dostępie do usług administrator od razu podejmuje interwencję.
Za powstałe utrudnienia najmocniej przepraszamy.
Francja -elegancja….. ileż takich uprzejmości bywało na Onecie 🙂 Ale….. nie traćmy ducha! Może być Vini 🙂
Dobranoc….. zapalam lampkę, bo cisza na Wyspie aż w uszach dzwoni
Dobranoc! A skoro na lwy, to najlepiej pod Kilimandżaro, więc gorących snów afrykańskich z jazzem w tle – z sekcją dętą całkiem jak słoniowe trąby:
Dzień dobry
Już poniedziałek (u Was, bo ja mam jeszcze końcówkę niedzieli), czyli zaczynamy nowy tydzień. Nie jestem z tego zadowolona, bo kolejne dwa tygodnie mam przerąbane
Tylko praca od rana do wieczora
Ale mam tak co miesiąc i czas przywyknąć 

Już niedługo Wielkanoc
Dzień dobry
Mireczko, przywitałaś nas o 4:00, to chyba jeszcze była noc dobra, a nie dzień dobry
No i rzeczywiście, nowy tydzień nam nastał. Byle do Wielkanocy…
Dzień dobry…. źle mi się zaczął ten tydzień…. mam zmianę planów,
a to mnie złości
Witaj 🙂 Życzę pomyślnego
zrealizowania tych planów
Dzień dobry: )))
Deszczu!!!!!!
Dzień dobry 🙂 U mnie deszcz wisi na włosku
Witaj: )) A u mnie, na szczęście, nic nie wisi!
Urwali? wszystko urwali?!? Jak u Mamerta Stankiewicza?
Handszpak ocalał!:))
Witaj Senatorze…
.. w końcu i u Ciebie popada 🙂
Witaj: ))))
Podobno w marcu!! Huraaaa!!!: (((
a nie…. troszkę szybciej… koło środy ?:)
Popielcowej??: )))
Popiół ma z nieba padać?????
Aha, nie… To może miała to być Środa koło Zaniemyśla??
Dzień dobry i mam nadzieję owocny. Tu na razie pogoda jak drut, słońce świeci, jeno że już nie tak ciepło, ale w ciągu dnia ma się załamać.
To ja się oddalam Państwo wiecie dokąd.
Wiadomo, na z góry upatrzone pozycje…
Tak jest. Jeszcze tylko dodam, że przy takiej pogodzie łatwo rozpoznać (z dużym prawdopodobieństwem) gości ze Skandynawii – chodzą tak, jak my w lipcu, w krótkim rękawku i szortach.
Witaj Kwaku..
im jest cieplutko… 🙂
A tak. Kiedyś już zdaje się opowiadałem o korespondencji pomiędzy nauczycielami z europejskich szkół współpracujących w projekcie, na przełomie kwietnia i maja? Włochy: u nas zakwitły magnolie. Francja: My dzisiaj pierwszy raz w tym roku chodziliśmy bez kurtek. Polska: u nas wszystko zielone. Szwecja (kilkaset km na północ od Sztokholmu): O, a u nas właśnie stopniał lód na jeziorze!
Nie, nie opowiadałeś ! ja za to pamiętam, na przełomie marca i kwietnia…Hiszpanki w ciepłych żakietach z futrzanymi kołnierzami. My..w krótkich rękawach 🙂
Na przełomie kwietnia i maja w Polsce też kwitną magnolie.Przykład: Poznań, Kórnik.
To był zdaje się jeden z tych chłodniejszych kwietniów, zresztą może i troszkę podkoloryzowałem.
Może to było nieco wcześniej…
Ogólnopolskie DzińDybry :))))
Dzień dobry: ))
Grzyby jak??: ))
W sobotę w warzywniaku widziałem maślaki po 22 zł/kg. Znaczy się, że nie ma jeszcze wysypu :))
Przekichane!!
Skowronek żywy i cały, ale bardzo zajęty….
Powierzchnie płaskie zasuwa::: ))
Niekoniecznie :)…. rodzinnie i wspólnotowo
się udziela !
Senatorze kochany… czas najwyższy na miętusy ! Proszę się nie ociągać…..
Mam znowu zmarznąć?: (
No dobra, coś się pomyśli!
Hmm, tylko do konserwowania powierzchni płaskich się nadaje???!!! Hę???!!!
Pierwsze co mi do głowy przyszło! W drugiej kolejności okna. A co??
Nooo, na tym Górnym, to okna często trza myć, noo nie???
Teraz już nie tak często, ale kobity zaprogramowały się w dawnych czasach i pucują jak Puśka mnie!: )))
Obunóż nie oberwałeś??? Jeszcze??? 😀
Punia teraz mną prawie gardzi. Paniusię ma, żmija jedna!: (
Nędzny bo nędzny, ale padze!!
W annały, w annały!!!
Czerwonym inkaustem!!!
Pardon? A po polsku to będzie jak?
übersetzen bitte…
Słyszałem zaraz na początku studiów (na UAMie), w 1990, jak przyjechał Poznaniak do Berlina, wszedł do salonu Volkswagena i powiedział: Eine Auto, bitte. Aber mi ino schnell!
Przetłumaczyć?? Proszę!
„Pada”
„Nędzny bo nędzny ale pada” (hi, prawie tak samo wyszło!)
„Do rocznika (kroniki!), do rocznika!”
Takie to trudne?
Ciee, a mówił, że filolog znający na dodatek ze cztery obce języki!
Czyli „padze”= pada. Annały i inkaust to wiadome.
Moja profesorka dbająca bardzo o czystą polszczyznę, tępiąca wszelkie gwarowe słówka, gdy jakieś usłyszała, to mawiała:”papióry wyćpić do kisty”. Każdy wiedział o co chodzi
W sumie nie wiem, czy do końca słusznie. Dla mnie te gwarowe wtręty są jak językowa przyprawa – o ile oczywiście nie zaciemniają sensu całości.
Też się z tym nie mogłam zgodzić, ale cóż, ona miała władzę
Podzielam Twój pogląd Kwaku, ale belferia ma uczyć języka literackiego…. a swobodne wtręty gwarowe to czasem wyższa szkoła jazdy 🙂
Joj, toć tylko o to „padze” mnie szło. W żadnym ze znanych mi obcych języków tak to nie brzmi!
I nie powinno!!: )))))))))))))))
Bardzo dobrze, będzie padać jeszcze mnocniej…. 🙂
Aha. Dziękuję za podpowiedź.
???
Chuchnij!!
Nee, dopiero tutaj się domyśliłem , że padze=pada.
Też się z tym słowem nie spotkałam.
Na razie zmykam. Jestem proszona na tort czekoladowy, upieczony przez wnuczkę

Do zobaczenia
– Padze – pedo Hanys do Hanysa lekko pogwizdując przez szczerbaty gibis.
– Mie tam nie napadze – odpowiada tyn drugi z gibisem mocno wciągniętym pod górną szczękę!
Gibis!!!!11!!! Żeby nie gugle, tobym znów aferę robił.
Ja po śląsku nie fachman, ale kiedyś coś napiszę!: )
Czymie za słowo!
Czym!!
No i gdzie są miętusy ????
Na rano, tak koło ósmej. Przecież muszą przejść przyprawami, czyli (gwarowo) smakiem!!: )))
niech no ino szparko przechodzom 🙂
Łoj! Trza chyba soli dosypać!!: )
Dzień czy wieczór dobry??? 😀 Adaśko to miał talent.. Purchaweczki wy moje

Nieee jadłam nigdy purchawek!! Za to mój Małżonek i owszem. I żyje 😀
Miętusy jutro?? Fajnie 😀
PS Jak to dobrze znowu mieć lapcia i telewizor, tylko i wyłącznie na własny użytek
Witam: ))
Zabrali lapcia, łobuzy jedne??
Ukłony 😀
Nie, Panie Senatorze, nie zabrali, jeno okupowali 😀
Rodzina, ach rodzina… Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest! Lecz kiedy jej nima….Samotnyś jak pies! O! 😀
To recht!: ))
Witam wieczornie – coś mi dzisiaj nie po drodze było !
A le jest dobrze – Skowronek przyfrunął, i miętusy się macerują, tylko Jaśminki jakoś nie widać…
Jasminka grzyby zbiera cobym jej zazdrościł!: ((
Wieczorem poszła na grzyby?
Może od rana jakoś przyzostała?: ))
Się wychyli… zza krzaczka.. Drobina nasza
Witam Mistrza T. 😀
A propos kolejki, chciałem zaznaczyć, że mam jeszcze drugą lufę dyptyku pełną, oczywiście nie przed miętusyma, ale w razie poczeby można szczelić.
Zupełnie nie a propos, właśnie się zaczyna w Gdyni festiwal filmowy, i przejezdność rowerowa okolic Teatru Muzycznego jest mocno utrudniona. Zwłaszcza jak przez tłum łowców autografów przechodzi poszum, jako przez łan zboża: „Gwiazda! Gwiazda!!” i rzucają się po łup.
Ach te nasze „gwiazdy” na wyrost mniej więcej
Właśnie nieprzesadnie na wyrost, gdyż nie widziałem ich głów ponad głowami tłumu, co sugerowałoby, że są niewyrośnięte raczej.
Od czasu do czasu łapam.
I bardzo dobrze, Kwaku, że mamy tę drugą lufę tak ładnie załadowaną 🙂 i jeszcze ładnie zapodaną
O! I dobrze, sczelaj Pan, Panie Q 😀
Ja się tam przed starszych nie wysuwam, pamiętam wachmistrza ułanów z „Czterech Pancernych”!
Patrz niżej!!
Paczę!
To zamiast się zgłosić pozwalasz żebym miętusy na szybko mordował!!??
Przyjaciel!!: (
No jak na szybko? Poza tym nikt nie zauważył, że dyptyk tylko na jedną nóżkę wisi?
Dobranoc… Państwu 😀
PS Pada. Znowu 😀
Ponoć lepiej późno niż wcale…
Z okazji Międzynarodowego Dnia Urody wszystkim Wyspiarkom:
Witaj Tetryku ! Naprawdę jest taki dzień ? No…. tutaj biegają osoby wybitnie urodziwe i urodzone !
Dzień urody? Nie wiedziałam! No, ja już raczej urodna nie jestem, ale…
Postarałam się o zastępstwo
Na potwierdzenie:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.kalendarzswiat.pl/miedzynarodowy_dzien_urody/
Wiem ci ja, i nie bez kozery winszowałem!
Dobra, idę spać bo z samego rana trza będzie jeszcze dokładnie miętusy obwąchać!
Dobranoc: )))
I trzysta postów jakoś się samo napykało!: )))
O, czyżby rekord?
Dobranoc i ja powiem. Rano też muszę wstać
Dobranoc….. też idę spać, bom przeziębiona …. 🙁

Uu, wracaj do zdrowia.
A ponieważ i u nas zaczęło padać – na dobranoc piosenka o deszczu. Mimo podobieństw nie jest to „Deszczowa piosenka”, tylko coś, co zostało pomyślane jako parodia ostrego, rockowego utworu, a w efekcie powstał bardzo ładny kawałek. Być może już kiedyś zamieszczałem? Nic to, na dobranoc się nadaje. Snów o tym, że nawet to, co pomyślano jako prześmiewcze, może się okazać nadspodziewanie piękne.
Dzień dobry
Już nie pada 🙂
Dzień dobry
U mnie też nie pada
Z tego co mówili dziś w telewizji, dzisiejsza temperatura pobiła rekord z 1983 roku. Na termometrze, gdy wróciłam z pracy było 36C
We wtorek ma być cieplej
Całe szczęście, od środy ma być ochłodzenie i „tylko” 33C, a potem 27 i w piątek 19
Chyba będę musiała wyciągnąć kurtkę 
Witaj Mireczko
Na pocieszenie powiem Ci, że teraz na termometrze mam 8*C, a ma być 22. 
Dzień dobry Wyspiarze
Dzień dobry…
. 🙂 nie pada, a na termometrze 13 stopni… mam być więcej 🙂
Obawiam się, że znów jakieś problemy z publikacją….. bo na ryby czas …
Witaj Wiedźminko 🙂 Chyba niestety masz rację 🙁
Dzień dobry Bożenko..
.. może Senator się odezwie za chwilę ?
Może…
Dzień dobry!: )))
Publikacja?? To nie tortury aby miały być??: ((
Jest, ale wizualnie do kitu, a jam prawie perfekcjonista, byle jak nie lubię!!