Motto:
Krzyś zauważył od razu, jakie tu kryją się niebezpieczeństwa.
- W tym miejscu - wyjaśnił - może być Zasadzka.
- Posadzka? - szepnął Puchatek do ucha Prosiaczka.
- Drogi Puchatku - rzekła Sowa tonem wyższości - czyżbyś nie wiedział, co to jest Zasadzka?
- Sowo - rzekł Prosiaczek, patrząc na nią surowo - szepnięcie Puchatka było Najzupełniej prywatnym szepnięciem i nie ma żadnego powodu...
- Zasadzka - rzekła Sowa - jest to coś w rodzaju przykrej niespodzianki.
- Tak samo bywa czasami z Posadzką - rzekł Puchatek.
- Zasadzka, jak to właśnie tłumaczyłem Puchatkowi - rzekł Prosiaczek - jest to rodzaj przykrej niespodzianki.
- Jeśli ktoś nagle wyskoczy na ciebie - rzekła Sowa - to jest właśnie Zasadzka.
- To jest właśnie Zasadzka, Puchatku, jeśli ktoś nagle wyskoczy na ciebie - wyjaśnił Prosiaczek.
Puchatek, który teraz wiedział już, czym jest Zasadzka, powiedział, że kiedyś, kiedy spadł z krzesełka, posadzka nagle wyskoczyła na niego i potem przez całe sześć dni miał pełno siniaków.
- Nikt tutaj nie mówi o posadzkach - rzekła Sowa trochę obrażona.
- Ale ja mówię – rzekł Puchatek.
(A.A. Milne - „Kubuś Puchatek”)
Czasem literatura opisuje życie. Czasem snuje się obok. Niekiedy jednak zdarza się, że je wyprzedza – i niektórzy twierdzą, że jest to wyróżnik Wielkiej Literatury.
W piękne słoneczne popołudnie powolutku dobijaliśmy do nabrzeża portu w Mikołajkach, i ani przez myśl mi nie przeszło, że owo nabrzeże szykuje na mnie Zasadzkę w Puchatkowym rozumieniu tego słowa. Cóż, gdyby strażak przewidzieć mógł pożar, trzy dni wcześniej sprawdziłby sikawkę!
Łódka powolutku zbliżała się do brzegu, w dodatku nie na wprost, lecz pod pewnym kątem, zatem zamierzałem wyskoczyć z burty zamiast z dziobu – nim jednak wybrałem miejsce i przekroczyłem reling, zadziałała Kubusiowa przepowiednia. Prawa noga poślizgnęła się i zamiast się wybić do skoku, poleciałem na betonową płytę – czy też ona na mnie? – dość, że w następnym momencie leżałem na plecach na chropowatym betonie, po drodze obiwszy drugą nogę o reling, przez który nie zdążyłem jej przełożyć, i przy okazji lekko wykręcając kostkę.
Trzeba jednakże pamiętać, że „Kubuś Puchatek” jest książką dla dzieci, opisującą świat łagodny i przyjazny. Widzowie, spodziewający się fontanny krwi i fruwających odłamków kości musieli obejść się smakiem – poza solidnym obiciem łydki nic mi się nie stało, ani najmniejszego zadrapania skóry czy rozdarcia koszuli chociaż! I tak żałuję, że nikogo z jaką bądź kamerką przy tym nie było – musicie poprzestać na suchym opisie, a obrazek zapewne uzyskałby w sieci efektowną liczbę wejść!
Tak, bez dwóch zdań – warto wiedzieć, jaką literaturę cenić! Strach pomyśleć, czym by się rzecz skończyła, gdybym w dzieciństwie czytywał wyłącznie „Moby Dicka” albo nie daj Boże, „Czterech pancernych”…




Taki drobny incydent, a budzi ciekawość, skojarzenia, a i wspomnienia w przyszłości 😉
Miałeś Tetryku szczęście, że obeszło się bez większego urazu. Przecież mogłeś… wolę nie pisać co mogłeś…
Coś trzeba w życiu mieć, najlepiej mieć szczęście
A to jest najważniejsze. Gratuluję wyjścia cało z opresji
Mógł doszczętnie zdewastować tę budowlę i musiałby na własny koszt ją odtworzyć! No i ciupasem na salę sądową za zniszczenie cudzej własności jak nic by trafił!
Oo, jakie ładne motto. I długie. Wniosek z tego taki, że im bardziej płasko i gładko i teoretycznie niewinnie, tym bardziej trzeba uważac, bim bom (na bom również, jak przelatuje z jednej strony na drugą!)
Kiedy to nie bom zawinił, a betonowe nabrzeże.
Tak jest, tego właśnie dotyczy pierwsza część mojego komentarza. Dlatego stanowisko konserwatora powierzchni płaskich jest tak ważne, a jego praca najeżona niebezpieczeństwami.
I dlatego ja, pilnie całości ukochanego szkieletu mego strzegąc, unikam jak ognia zadawania się z tymi niebezpiecznymi powierzchniami. Żadnych odkurzaczy, żadnych szczotek i z mopami też precz!!
Nie nabrzeże zawiniło tylko Tetryk jest fajtłapa!
A czy ja mówię, że nie?
Jeśli myślisz Tetryku, że tym tekstem wyłgasz się przed relacją z mazurskiej wyprawy, to informuję Cię, ze się bardzo mylisz.
Posadzki czyhają w Zasadzkach na nas wszystkich. Ci, którzy mają Szczęście unikają ich. Nie mają pojęcia o ich istnieniu. 🙂 W Twoim przypadku, moim zdaniem, to było raczej Szczęście w Nieszczęściu. Na Szczęście zakończyło się Szczęśliwie.
Senator się dopytywał, a ja tego incydentu w fotoreportaż wplatać nie będę – choćby z powodów jak w tekście. Będę miał zdjęcia, będzie relacja…
Tylko żartowałam. Gdy się wie jak to się skończyło, to już można.
A nawet trzeba!
Ciekaw bylem jak to było!: )
Widać nie tylko ja guzy do domu oberemkiem znoszę!
Co to jest ” oberemek”, Senatorze ?
Oberemek, Wiedźmineczko, to gwarowo coś jak naręcze, tyle że według słownika naręcze to w obu rękach – ile się zmieści, a mój oberemek to na jednej i też ile wlezie!: ) Określenie to używane było niegdyś we wschodnich (mocno!) regionach. Dziś chyba nikt go już nie zna. Najczęściej na oberemek brało się polana porąbanego drewna, gałęzie, słomę. Układało się to w rosnący stos na zgiętym przedramieniu, wygięta do wewnątrz dłoń i docisk brodą utrzymywały je w stabilnej pozycji. Na oberemek można było wziąć więcej niż innym sposobem. Taszczenie drewek nie męczyło zbytnio bo ramię od barku do łokcia oparte było o część brzucha i klatkę piersiową. No i rozładunek był prosty – wystarczyło wyprostować zgiętą w łokciu rękę i cały ładunek spadał pod nogi!: )
Nosiłaś coś kiedy w ten sposób?
Naręcze mnie osobiście kojarzy się raczej z czymś przewieszonym przez przedramię. Jakimiś tkaninami, odzieżą… Z czymś wiotkim.
Nosiłam Senatorze…. drewno na ognisko
No widzisz, a pytasz co to: )))
ale to Ty znałeś nazwę, ja – nie
To ja dzisiaj wcześniej się pożegnam, ale ponieważ Senator się domagał basetli – będzie na dobranoc. A ponieważ jestem szczodry, będą również inne ulubione elementy Senatora – ryba i lufa. Na wiolonczeli (=elektrycznej basetli) – Bożena, śpiewa i gra na gitarze – Lech. Przyjemnych snów!
Nawet może być ten hałas!: ))
Dobranoc: )))
Winien jestem jeszcze wyjaśnienie na temat wspomnianej ongiś przez Knezia Damy. Bexa Lemon, spolszczana niekiedy przez przyjaciół jako Cytrynowa Płaczka, jest autorką bardzo oryginalnego bloga, dostępnego pod tym linkiem i cichą ( właściwie dlaczego tak cichą, Bexo? ) czytelniczką naszego bloga. Ona właśnie radosną wieść o chińskiej opowieści Quacka zaniosła na Kneziowisko – stąd Kneziowe odwołanie 😉
Powiedz Bexie Tetryku, że jesteśmy sympatyczni i bez obaw może się odzywać. Jeśli tylko ma na to ochotę, oczywiście. 🙂
Zapraszamy do stołu Bexo. 🙂
To była pierwsza piosenka którą się przywitałam na Wyspie, jeszcze na onecie. 🙂
A teraz już dobranoc Kochani i do jutra. 🙂

A ja na dobranoc opowiem Wam bajeczkę:

Dobranoc
Bardzo lubię te bajeczki, Bożenko
Tetryku? a umieścisz Bexą Lemon po prawej, tam, gdzie bywamy ? Chętnie zajrzę…. a link jakoś niewidoczny 🙂
Też się linka nie doszukałam, a chętnie bym tam zajrzała. 🙂
Kliknij powyżej w tekst „pod tym linkiem” 🙂
Ale jest już w „Tam bywamy”
Dziękuję, trafiłam.
Nie na Kneziowisko, tylko u siebie napisała o różanych olejkach czy jakoś tak. Rzecz była frapująca, bo nieco zagadkowa, jak to u Cytrynowej 😀
Bardzo ładne motto i wszystko wyjaśnia Tetryku !

Zasadzka to posadzka albo posadzka to zasadzka i tylko wybrańcom losu szczęście sprzyja 🙂
Bardzo mi się spodobało Twoje opisanie przygody Tetryku 🙂
Dobranoc 🙂

Dzień dobry
Już czwarty dzień września
Coraz bliżej do Wielkanocy 
Dzień dobry!
Zrozumienie tego, co ludzie piszą, czasem przychodzi mi z trudem, ale tym razem naprawdę nie ma się co dziwić, skoro tyle w jednym: wymienienie, zaproszenie, przylinkowanie, dedykacja, a jeszcze muzyczna…
i
.

Za wszystko dziękuję,
I wszystko niby już ogarnęłam, ale jednak stwierdzam, że problemy z kontenerowaniem (podobno tak to się nazywa, od angielskiego contain), czyli, żeby w sobie pomieścić, mam nadal. Wolny garnek wolnym jest nie bez przyczyny i działa – podobnie co i rusz jak dokładająca doń Cytrynowa – na zasadzie „na pewno langsam, a sicher… Cóż, jak kiedy”.
Zaproszenie do stołu przyjmuję z radością, postaram się nie rozsiadać.
Witam zacnego gościa na naszej skromnej Wyspie

Jak widzisz, reszta jeszcze śpi, więc ja niegodna czynię honory domu
Dzień dobry: ))) Ja nie śpię i tęgo właśnie główczyłem co tu mądrego napisać!
Przecież Ty zawsze mądrze piszesz. Ja też na innych czekałam, żeby godnie przyjęli naszego Gościa. Niegrzecznie jednak by było, gdyby Jej długo nikt nie przywitał
Masz jakieś ciasto?? Tylko wiesz – sernik i makowiec to dla mnie toteż tego nie wyciągaj!
Może babkę piaskową? Tego to ja nie ruszę nawet mocno bity, więc dla gościa może być!: )
Takie może być? Niczego innego nie wymyśliłam.
Jak toto z bitą śmietaną to moze być! Tego mi nie żal, bo nie lubię!: ))
Więc dobrze trafiłam, będzie dla gości
Serdecznie gościnnej Bożence pięknie dziękuję…. może być kanapka z szynka i kiszonym ogórkiem ?
Jedna!!??: (((
Oczywiście że nie jedna
No, troszki lepiej to się – widzę – zapowiada!
Witaj skromna Poranna !
Pięknie pełnisz honory domu 🙂
Dzień dobry: )))
Ależ prosiemy, prosiemy bez krępacji. Czym chata bogata tym rada:) ))
Kiedyś się mówiło: „Tym chata bogata, co ukradnie tata”. 😆
Mówiło się też inaczej jeszcze, ale przez wzgląd na dobre obyczaje nie będę przytaczał!: )
Dzień dobry ! Witaj na Wyspie Cytrynowa Damo
….z wszystkiego wnoszę, że już nie Gość, a Tubylec! 🙂 Świetnie !
Witaj, Wiedźmo z Wyspy, na Wyspie!

.
Patrz, dokąd dopłynęłam w garnku.
Teraz ja główczę. Przecież nie zapytam, czy biorą.
.
.
Dobrze, że te zaazulki, to mogę zakwitnąć różą
Do/U stóp ścielę się wzajemnie
Dobra, to ja kaliną!

Ale pachnąco się zrobiło
Konwalie najpiękniej pachną!
Achchchchch!!…
Wiadomo…
O!!
Witaj Wiedźmineczko!: ))) O tak, pięknie!!: ))
Ale konwalie najpiękniej
Ta odmiana kaliny nie pachnie, tak się mnie cosik wydaje 😀
Przepiękny kwiatostan, który mszyce lubią 🙁
Nie mam kaliny na mym kawałku ziemi. Błąd. W rodzinnym domu był b. dorodny krzew.
A może i nie pachnie: )
Mnie się piosenka przypomniała!: ))
Jasne Senatorze…. róża z Kaliną górą i doliną 🙂
Dzień dobry. Słońce prosto w oczy, na odmianę od wiatru, a robota się pali, lecę gasić!
Dzień dobry Kwaku ! a pamiętasz :” panie Strażak, Wisła się pali „…
… to coś na osłodę w trudach 🙂
Witaj Mistrzu Quackie. Ty byś się jednak mógł nauczyć pracę szanować! Szanowana na dłużej starcza!: )
Noale jeżeli pracuje się dłużej za te same pieniądze, to one starczają zdecydowanie na krócej, niestety.
„Oszczędnością i pracą (to na drugim miejscu!) ludzie się bogacą”! Nie odwrotnie!: )
Festina lente, podpowiadają z garnka.
No chyba, że konwalie najpiękniej.
Ileż tu kwiecia od rana!
Wiła wianki i rzucała je do falującej wody…
Ja z kolei pędzę trochę powić.
No i dzis kolejne babciogodziny….. układam puzzle, ćwiczę gry planszowe i aplikowanie leków. Jakoś przeżyjemy, i Jasna Panienka i ja
Daj jej krzyżówkę. Najlepiej ze starego Przekroju!: )
PS Z oberemkiem znajomość zawarła??: ))
Niestety i ja muszę się dostojnie oddalić, bo goście jadą. Trzeba poczynić pewne przygotowania.
Zawarła…… a do krzyżówek ze starego Przekroju brakuje Jej sporo centymetrów 🙂
Może siadłaby na encyklopedii? Dzieci lubią różne takie dziwności!: )
Panienka jest towarzyska nader i niczego sama nie robi…. więc i ja musiałabym zasiąść na tej encyklopdii
Ech Wiedźminko, taż Ty Jesteś chodzącą encyklopedią
Dzień dobry, nawet 😀

1. Dziękuję bardzo, za wszystkie pozytywne fluidy, jakie odebrałam od Was Kochani
2. Chwała Ci Panie, że bliższe spotkanie Mistrza Tetryka z posadzko-zaszadzką 😉 skończyło się szczęśliwie, i że zakończenie kości ogonowej zbyt mocno nie ucierpiało 😀
3. Kubusia Puchatka, to ja onegdaj prawie na pamięć znałam, bo tak tę bajkę lubiło moje dziecię 😀 Szczerze mówiąc, był moment, że chciałam ją schować w najbardziej niedostępne miejsce, coby jej przez najbliższe 10 lat nie znalazła 😀
4. Witam Lemonkę likierem lemonkowym 😀 i ciastem Bożenki, na które smaczka mam
Witaj Skowronku i częstuj się bez krępacji
Uwielbiam bitą śmietanę, tylko żeby ona tyle kalorii /pustych/ nie miała 😀 Dzięki Bożenko
A nie da się ich wypełnić czymsi? W najgorszym wypadku jakąś ideą?
Eee, to już lepiej niech zostaną pustymi 😀
Dzień piękny.
Za okno wróciło upalne lato. +18 to po ostatnich okołozerowych temperaturach gorąc okrutny. 😆
Się dołączam do powitań Lemonkowej Damy.
To nie moja wina, że nie nadanżam ze wszystkimi. Stanowczo zbyt wcześnie wstajecie.
Po rozświergoleniu Onej radosnym widzę, że wyprawa Skowroneczkowa udana, co cieszy.
Wszystkim
i spadam na szczaw.
Hej, Pachnąca 😀 Czy udana? Się okaże… Jedno jest pewne, że bezstresowa 😀 A to również ważne 😀
Wczoraj na nasze psy- w ilości dwa (bo trzeci biegał nie wiadomo gdzie) urządziły zasadzkę na biednego Edena równocześnie otaczając go z końca na którym jest głowa i z końca na którym jest tylna część ciała. Zasadzka zadziałała koniu poszedł bokiem we mnie 🙂
Witam i pozdrawiam nowego gościa! 🙂
Mam nadzieję, że koń cię zbytnio nie poturbował!
Witam grożnie brzmiącą nickiem (co to jest ?:)) Sabatówkę..
…a onże Eden to jaki jest ? Bo, że koń, jaki jest, wszyscy widzą, ale chciałoby się coś więcej, bo on biedny jakiś ? 🙂
I jeszcze wśibskie pytanie : kogo wspólnie znamy ?
Trochę już wiem…. dzięki Cytrynce 🙂
Dobry wieczór: )))
Koń zawsze wie co zrobić!: )
PS On jest kuzyn Martina, ten Eden??: )
Udało się dotrzeć do domu i nawet poczytać dyskusję.
Witam wszystkich!
Cieszę się, że slow garnek się spodobał wraz z jego uroczą kuchmistrzynią 😉
Podoba mi się Cytrynka 🙂 jakoś chciałabym Ją udomowić:)
, moze tak być ? 🙂
Dziękuję Mieszkańcom Wyspy za słowa powitania – jednym po raz pierwszy, innym ponownie.
Likier lemonkowy… 
.
.
?
Ciasto z bitą śmietaną…
Tetryku, zawrotu głowy dostanę od wszystkich tytułów, jakimi mnie dzisiaj uhonorowano (zwłaszcza o 18:17), pod Twoim zresztą wpisem.
Żółtego kota rada bym zamieścić, ale znalazłam na obrazku tylko jednego, stanowiącego własność intelektualną, za której (nad)użycie grożono straszliwymi karami, poniechałam go więc czym prędzej.
I tego oczywiście drugiego:
Przeczytawszy o Cytrynowej Damie, poczytałam następnie o damie żółtej, którą małżonek zamknął, nieszczęsną, w ciemnicy z cegłą, żeby do rana dziurę w niej wywierciwszy własnym palcem, dowiodła (dama, nie cegła i nie ciemnica) wierności.
A propos tejże – znalazłam własny wpis z czasów, gdy garnek nie był wcale nim, tylko lasem bexy i rzeczy, niezbicie – mimo tytułu „Ponton nieoczekiwany” – dowodzący, że mój związek z Madagaskarem trwa od dość dawna.
Doczytałam też rozmowy – i zaraz będę znowu. Cuda na Wyspie, cuda po prostu.
Dlaczego mnie to nie dziwi?
A i poza nią cuda – jesienne konie i kwitnące róże; niezgody, zda się, ani śladu.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/sabatowka.wordpress.com/2013/06/23/rozana-kosc-niezgody/
Dzień pełen wrażeń, po którym wyglądam tak
A może raczej tak
Dobrej nocy!
„Różanka Pani F” – wygląda smakowicie 😀
Dobrej nocy sympatyczna Lemonko 😀
Tetryku ? dlaczego nicki występują w dwóch kolorach : czarnym i zielonym ?
To ja odpowiem, doczytawszy jeszcze. Kolor czarny oznacza, że kto nań kliknie, wraz z nim – czy za ukrytym w nim linkiem – powędruje dalej.
Również dziękuję za odpowiedź.
Przez chwilę gdy zobaczyłam ten czarny kolor to zaświtało mi nawet pytanie dlaczego tak, ale natychmiast umkło i go nie zadałam. Teraz już wiem i umrę mądrzejsza. Chyba. 
Dziękuję Cytrynko
! Powędrowałam do Sabatówki i już wiem skąd ta nazwa. Historia opisana bardzo interesująco ! I tam będę zaglądała. 🙂
Ponownie.
Serdecznie witam Wszystkich którzy już się i jeszcze się pojawią na naszej Wyspie.
Poza tym, nie mam zamiaru NIKOGO denerwować, ale chcę podzielić się wiadomością, że jutro na grzyby. To jedyna okazja gdy nie denerwuje mnie informacja, że wyjeżdżamy o 6-ej.
Witaj Jaśminko 🙂 liczę na sprawozdanie! duuużo grzybów na Twojej drodze niech wyrośnie
No i po co właziłem, teraz jestem głodny, a nie byłem 🙁
Dobry wieczór 🙂
Dobry wieczór Misku ! lubisz jeść grzyby ?
O! :
Ja lubię jeść, a Kneziowe woje, to smakosze som, oni nie dość, że lubią, to jeszcze wykwintnie, suto i smacznie, ja tak nie mogię być kuszony na noc, Wasze Błagarodje, ja słaby mam charakter 🙂
Lubisz grzybki Misiaczku?? Witaj 😀
U nas grzybiarze ponoć już noszą. Wilgotno jest, a lato znowu do nas wraca, więc jest nadzieja, że będzie co na zimę suszyć 😀
Mam już zaplanowany wyjazd na grzyby….. tylko przedtem muszę przeżyć pana cykliniarza zaniebawem 🙁
Nie smuć się. Coś za coś 😀 Będziesz mieć lustra na podłogach 😀
Lubię grzybki, przyznam skromnie, zwłaszcza jako dodatek do schabowego, ale w śmietanie z patelni, też nie pogardzę 🙂
Przepraszam.
Bardzo mi z tego powodu przykro.

Że lubię grzybki ??? To już nie lubię, tego paskudztwa.

Dziękuję.
Nawet jeśli nie, to następnym razem wyrosną.
Najważniejsza jest, dla mnie, sama wyprawa do lasu. Nie pogardzę oczywiście pełnym koszem grzybów. Sprawozdanie będzie, ofkoz. 
Jak coś znajdę natychmiast Ci odeślę, więcej się nie dotknę do czegoś co sprawia Ci przykrość

To się nazywa „mijanka” Jaśminko, kiedy posty zostawiają dziurę, żeby się wślizgnąć pomiędzy z niewybrednym dowcipem i całkowicie zmienić sens i szyk wypowiedzi, forumowa sztuczka, przepraszam za ten wist Jaśminko 🙂

Uprzejmie informuję Cię Miśku, że załapałam.
Oboje nie mamy za co przepraszać. 
Pełna synchronizacja. 😆 😉
Wrrrrrrrrrrrr!!!!!!!
Waść wiertarkę odpalasz, tuż przed ciszą nocną 🙂 🙂
Mie zeźliło, że u mnie grzyba nie uświadczysz, a i deszcz zapomniał o Śląsku!
Fuj!!
Pomyśl Senatorze, że nie wiem czy jutro grzyba uświadczę. Może jednak nie ❓

Znajdź, Perełeczko, znajdź! Bądź choć Ty szczęśliwa!: )))
Wpadłam i wypadam. I tak już do końca tygodnia 😀
Dobranoc Państwu 😀
Człowiek a nawet i Kobieta, nie ma szansy nawet na życzenie dobranocowania, tak śmigasz.

Teraz to już musztarda po kisielu, ale… Dobranoc Skowroneczku.
Dobry wieczór Państwu
Wróciłam do domu i wskoczyłam na Wyspę żeby się przed nocą pożegnać i co widzę? Goście byli, a może już domownicy?
Witam i żegnam jednocześnie. Dobranoc. 
To i Bożence pożyczę z poślizgiem. Dobranoc Bożenko.
Dobrej nocy Bożenko 🙂
Dziękuję, była noc dobra. Spało mi się świetnie
Melduję, że żyję!
Marnie bo marnie, skrzywdzony bo skrzywdzony, nieszczęśliwy bo nieszczęśliwy, ale mam nowy cel w życiu – wykończę, na strzępy rozerwę, zjem i strawię moją dentystkę!!
Będzie babie nędzny koniec!! Howgh!!!
Witaj w klubie, ja zamorduję Twoją, a Ty moją, umowa stoi ? 🙂 🙂
A zeżresz ją??: )
Aha, albo nie ma apetytu, albo na myśl o krochmalonym fartuchu na półmisku odeszła go ochota!: )))
Jak chudoszczawa, to niekoniecznie, chyba, że w formie zupy na kościach, ale nie jestem specjalnym miłośnikiem zup 🙂
Koścista nieco i troszki pewnie twardawa!: ))
To sorry, ale nie wezmę do ust paskudztwa 🙂 🙂
Trudno, będę ją pożerał sam! Z zamkniętymi oczami!!: (
Masz okazję Miśku porady Senatorowi dawać, jako i On Ci onegdaj radził.
Ja ? Porady ? Senatorowi ??? Jeszcze mi moje życie miłe 🙂 🙂
Zdarzało mi się lubić moje dentystki, ale nie aż tak, żeby je chcieć pożreć! Senatorze, jak zawsze wyznaczasz nowe szlaki
Obciumka babę do białej kości, a z kości wyrzeźbi haczyki na ryby:)
Ktoś musi patrzeć w przyszłość!: )
Idę tulić moje perełki do poduszki: )
Dobranoc: )))
Miśku, jak tam Harpie??
Dobranoc Senatorze, Harpie leżą odłogiem w osobnym łóżeczku 🙂
Iiiii!! Marnie!: ))
Utknęłam w Sabatówce i pewnie czas jakiś tam jeszcze zabawię.
Tu zatem się pożegnam. Dobranoc Kochani i do jutra. 
Dobranoc, snów nieco melancholijnych jak kończące się lato. Jak blues.
Dobranoc Wszystkim….. zapalam lampkę, niech przepędzi melancholię i ocali życie pani dentystki…. 🙂

Dzień dobry
Dzień dobry: )))
Rozmawiałam dziś z zaprzyjaźnioną polską rodziną, z którą zwykle wyjeżdżaliśmy na Labor Day. W tym roku pojechaliśmy oddzielnie. Zadzwoniłam zapytać jak się im udał wyjazd i dowiedziałam się, że zostali w domu. Oni zawsze wyjeżdżają w soboty(my w piątki), a w sobotę lał deszcz od samego rana. Wystraszyli się i nie pojechali
Wybierali się do Yellowstone Lake State Park w Wisconsin(to parę kilometrów od miejsca, gdzie myśmy byli) i jakoś nie przyszło im do głowy, że to trzy godziny jazdy z Schaumburga, gdzie mieszkają. Czyli pogoda może być diametralnie różna
W niedzielę wieczorem znowu nad Chicagoland przeszła burza i byli zadowoleni, że zostali w domu. Czyli niechcący popsułam humor mówiąc, że w Wisconsin była piękna pogoda 

Nic nie chcę mówić, ale w takich parkach stanowych miejsca na biwakach rezerwuje się w styczniu (na wrzesień) i wiadomo, że nie jesteś w stanie przewidzieć jaka będzie pogoda. Nie chciałabym rezygnować z wyjazdu tylko dlatego, że u nas pada. To kawał drogi (ok. 300 km), a z prognozami wszędzie jest jednakowo – nie zawsze się sprawdzają
Miejsca rezerwuje się z półrocznym wyprzedzeniem?? To tam muszą obok siebie koczować całe dzikie tłumy!! No, jak ja mam czuć się w parku przyrodniczym – choćby i najpiękniejszym – jak baran z centralnej Polski na Krupówkach albo w kilkugodzinnej kolejce do Morskiego Oka, to ja sobie taką wątpliwą przyjemność daruję!
Nawet więcej niż z półrocznym wyprzedzeniem
I to nie jest tak jak w Polsce. Tu namiot nie stoi na namiocie, a każde miejsce jest oznaczone. Nie ma tak, że sobie rozstawię namiot „gdziebądź”
Każde miejsce ma swój własny parking, metalową obręcz na ognisko i dużą ławkę z siedzeniami. Nie ma i nie może być tłoku, skoro wszystko jest policzone i przewidziane. A jeśli na wyjazd wybiera się większa grupa, to mają specjalne miejsca na biwak. Te grupowe są większe, mają też większy parking, na więcej samochodów. Amerykanie lubią wygody i nawet pod namiotem muszą je mieć
Część miejsc biwakowych jest zelektryfikowana. Głównie na potrzeby przyczep campingowych, ale jakbym chciała z namiotem się tam „wkleić”, to też nie ma problemu. Tyle że takie zelektryfikowane miejsce jest droższe niż niezelektryfikowane 
Własną łazienkę, własną kuchnię, własny telewizor i podłączenie do internetu
Tylko taka „cabina” kosztuje za dobę więcej, niż miejsce na campingu na trzy dni
Ale zawsze masz wybór…
Można się też wybrać do tak zwanych „cabins”, czyli domków. Tam to masz luksus
Miral, w Polsce jest już do diabla i ciut ciut takich zadbanych miejsc. Standard niektórych znacznie przekracza europejską średnią. Fakt, nie ma ich jeszcze tak dużo jak człowiek by chciał, ale jeśli baza turystyczna rozwijać się będzie w takim jak dotychczas tempie, to za parę lat będzie zupełnie przyzwoicie. Nie da się ukryć, że i dziadostwa nie brakuje, ale powoli jest ono zastępowane zupełnie przyzwoitymi obiektami.
Dzień dobry: )))
Wyprzedziłem Bożenkę!!: )))
Nic innego tylko się w nocną koszulę na amen zaplątała!
Dzień dobry
Skąd wiesz Senatorze, że śpię w koszuli? Podglądasz 
Ooooo!!! Dzień dobry Bożenko
To jak? Mania nie obudziła, czy po wczorajszym „gościowaniu” nie chciało się wstawać? 
Skąd wiem?? Lata pracy w terenie, moja Miła, lata pracy!!
Nnnno! Bo już zaczęłam szukać u siebie monitoringu
Nie szukaj więcej, już wiesz!
Dzień dobry, Senatorze
A może to wynik wczorajszego „gościowania”?
Może nie tyle zaplątała się w koszule nocną, ile Mania jej nie obudziła
Witaj Mireczko 😀 Wczorajsze gościowanie nie było męczące, bo nie u siebie. Dzisiaj będzie gorzej pod tym względem.
A Mania mnie raczej nie budzi, dobrze ją wychowałam.
Miłego dnia życzę

I spadam na górę do łóżeczka
Dobrej nocy i miłych snów
Wszystkim miłośnikom agenta 007
To właśnie koniec
Wstrzymaj oddech i policz do dziesięciu,
Poczuj jak Ziemia drży, a potem
Usłysz jak me serce znów pęka,
Bo to zaprawdę już koniec.
To ten moment wyśniłam tonąc,
Więc spóźnienie im zawdzięczam
Im poddana i przez nich ubezwłasnowolniona.
Niech niebo runie,
Kiedy już się kruszy.
Wytrzymamy z podniesionymi głowami
I razem stawimy temu czoła.
Niech niebo runie,
Kiedy już się kruszy.
Wytrzymamy z podniesionymi głowami
Dumnie razem stawimy temu czoła
Podczas spadania nieba,
Podczas spadania nieba.
Wszystko zaczyna się w Twym rodzinnym domu,
Tysiąc mil i biegunów stąd,
Gdzie światy kolidują, a dni są ciemne.
Może i masz mój numer,
Możesz posiąść me imię,
Ale nigdy nie dostaniesz mego serca.
Niech niebo runie (Niech niebo runie),
Kiedy już się kruszy (Kiedy już się kruszy).
Wytrzymamy z podniesionymi głowami
I razem stawimy temu czoła.
Niech niebo runie (Niech niebo runie),
Kiedy już się kruszy (Kiedy już się kruszy)
Wytrzymamy z podniesionymi głowami
I razem stawimy temu czoła
W Twym rodzinnym domu.
(Niech niebo runie,
Kiedy już się kruszy
Wytrzymamy z podniesionymi głowami) / x2
Gdzie idziesz, tam podążam ja/
Co widzisz, ja także dostrzegam,
Ale wiem, że nigdy nie będę sobą
Bez opieki
Twych kochających ramion
Chroniących mnie przed krzywdą,
Więc wtul swoją dłoń w moją
I zmierzmy się z tym z podniesionym czołem.
Niech niebo runie (Niech niebo runie)
Kiedy już się kruszy (Kiedy już się kruszy)
Wytrzymamy z podniesionymi głowami
I razem stawimy temu czoła.
Niech niebo runie (Niech niebo runie)
Kiedy już się kruszy (Kiedy już się kruszy)
Wytrzymamy z podniesionymi głowami
I razem stawimy temu czoła
W Twym rodzinnym domu.
Niech już niebo runie,.
Wytrzymamy z podniesionymi głowami
W Twym rodzinnym domu
This is the end
Hold your breath and count to ten
Feel the Earth move and then
Hear my heart burst again
For this is the end
I’ve drowned and dreamt this moment
So overdue I owe them
Swept away I’m stolen
Let the sky fall
When it crumbles
We will stand tall
And face it all together
Let the sky fall
When it crumbles
We will stand tall
And face it all together
At Skyfall
At Skyfall
Skyfall is where we start
A thousand miles and poles apart
Where worlds collide and days are dark
You may have my number
You can take my name
But you’ll never have my heart
Let the sky fall (Let the sky fall)
When it crumbles (When it crumbles)
We will stand tall (We will stand tall)
And face it all together
Let the sky fall (Let the sky fall)
When it crumbles (When it crumbles)
We will stand tall (We will stand tall)
And face it all together
At Skyfall
(Let the sky fall
When it crumbles
We will stand tall) / x2
Where you go I go
What you see I see
I know I’d never be me
Without the security
Of your loving arms
Keeping me from harm
Put your hand in my hand
And we’ll stand
Let the sky fall (Let the sky fall)
When it crumbles (When it crumbles)
We will stand tall (We will stand tall)
And face it all together
Let the sky fall (Let the sky fall)
When it crumbles (When it crumbles)
We will stand tall (We will stand tall)
And face it all together
At Skyfall
Let the sky fall
We will stand tall
At Skyfaaall
Jasny gwint!! To najwspanialszy chór świata!!
I…??? Witam Pana 😀
Dzień dobry Paniusi!: )))
Co iiiii, co iiii!!??
No, zaraz idę z reklamacją!: ((
Też mnie rozczarował. Ten utwór nie pasuje do nich. 🙁
!!!????
Ja idę z reklamacją zęba!!!
A teraz Bożena bierz się do roboty…
Nie zaczeka??? Witaj Pani Poranna 😀
Dzień dobry! Ten chór to mógłby jeszcze zaśpiewać piosenkę z innego filmu o Bondzie – „From Russia with love”.
Witam Mistrza Q Zapracowany??
Jak jasny gwint, niestety. Ale cóż, bywa. Dobrze, że praca jest, jak jej nie ma, to człowiek gryzie palce, żeby była, a jak jest, to – no właśnie.
Witaj, Mistrzu: )))
Cóż, pewnie mógłby! Oni wszystko zaśpiewają. I wszystko – w odróżnieniu od wielu innych artystów – bardzo dobrze!: )))
Dzień dobry 🙂 To żółte wróciło i zapowiada się gorączka 🙁
Witam Pana Misiaczka, aaaa jaki gorąc?? Gdzie?? Taż raptem +16 jest 😀
I grzyby są, widziałam na własne szaroniebieskie oczęta, jak wiaderka wypełnione taszczyli 😀
Cześć Misiu: ))) U mnie też, psiakość!: ((
Dzien dobry !
To żółte już wczoraj miało świecić, ale nie chciało … 23 stopnie to niezła temperatura… 🙂
Babciogodzin ciąg dalszy…. dziecię w coraz lepszej formie :)… jutro już będzie zdrowe?
…ale na wolny czas nie mam co liczyć….
Czy mogę Pani przeszkodzić?? Witaj Wiedźminko 😀
Witaj Wiedźmineczko: )))
Chyba lubisz te trudy?: )))
Dzień dobry.
Nawet lubię Adele, ale nie miałam pojęcia, do dziś, że ona jest chórem.
Dobrą wiadomość dla Senatora posiadam.
Grzybów zebraliśmy, we dwoje, pół koszyka. Wszyscy spotkani po drodze grzybiarze twierdzą, ci miejscowi też, że nie ma, bo za sucho. Sama to wcześniej zdążyłam zauważyć.
Połaziłam, ponapawałam się, widziałam pięknego dzięcioła, umęczyłam się, spałam może z godzinę i wróciliśmy. Grzyby mama ususzy, oszczędzając prąd, bo mokre to one nie są.
A teraz wypiję piwo(o tej porze
) i pewnie padnę, albo i nie.

PS: Maślaków, których też nie ma, nie zbieramy od lat. Ale zawszeć to milej pomyśleć, że nie przywieźliśmy, bo przecież nie zbieramy a nie, że nie ma
PS2: Jeśli nie ma chętnych to zmieniłabym wycieraczkę. Jest malutki problem, bo nie pamiętam czy na Wyspie był mój tekst o grzybobraniu, z tamże.
Witaj Jasminko i dawaj to grzybobranie!: ))
Cię
SIĘ zrobił problem, bo, zupełnie o tym zapomniałam, nie miałam TAM jeszcze swojego bloga wtedy. Opowiadałam u e_krakowskiego. Nie chce mi się pisać od nowa, przeglądam, jak znajdę to zamieszczę, jeśli nie, to może coś innego.
Znajdź, kopiuj-wklej i zbyte!: ))
Aha, znaczy będziesz się chmielić, aby być podchmieloną
Podgrzybki były??? Witaj Pachnąca 😀
Witaj Skowroneczku.
Podgrzybki też grzybki. Rosły stadami, teraz jak kolejarza broda. Jeden co stacja. Jest nadzieja, że JEŚLI, ciepło ma być, popada, to grzyby jeszcze będą. Sezon na nie wszak się dopiero zaczął. 🙂
A poza tym to mnie straszliwie Wyspa zawiesza.
Ogólne dzień dobry bardzo, bo słoneczne i w miarę ciepły dzionek. Bo wiadomo, nie od dziś, że skowronki ciepłolubne som! 😀
Przywitałam się?? Przywitałam! No to w chruśniak… sruu..

Dzień dobry: ))) I fruuu….i łubudu!!: ))))
Ale pierun łazi, ale łazi!: (((
Znaczy burza nad Senatorską głową się rozhuczała? No, to nareszcie popada. U nas za to słoneczko i jakbym nie miał pracy, pewnie znalazłbym sobie jakieś zajęcie w plenerze, a to trawę skosić (i tak mnie to czeka), a może się powyrowerowywać?
Komp mi łazi jak mucha w smole!: ((
A, już myślałem, że pioruny walą.
A skąd!: (
Zapraszam na nowe pięterko. 🙂