« Indulgencja Uśmiechem witaj dzień.... :) »

Miś & Harpie.

Wnet wszyscy zebrali się na podwórcu. Rumak zaczął przemowę :
– Dobra moi drodzy ! – Taki drobny żart sytuacyjny – wiadomo, że niektórzy z was nie są warci funta kłaków – nadejszła wiekopomna chwila, abym powiódł was w bój, nie ukrywam, że dla wielu z nas, nie będzie to bój ostatni, bośmy twardziele i tak łatwo utłuc się nie damy. Spoza gór i rzek wyszliśmy na brzeg, na którym świeci jutrzenka swobody, a żołnierz dziewczynie nie skłamie, chociaż nie wszystko jej powie, wszystkie dziewczyny na traktory, a bimber przyczyną ślepoty – Rumak wyraźnie złapał spięcie na synapsach .
– Metamorfoza i wyczerpująca konferencja z Mistrzem, przegrzały mu obwody, zaraz wróci do normy – Misiek odebrał przekaz od Błękitnej . Rumak podreptał chwilę w kółko mamrocząc coś pod nosem i nagle wyprostował się jak ostrogą dźgnięty i huknął .
Czarodziejka ! Raport z przesłuchania wiedźmy proszę !
Zamiast Czarodziejki wystąpiła Jasmine i rozsiewając wokół siebie zniewalający zapach, odrzekła krótko .
– Następna baza Harpii jest położona dość daleko, trzy dni lądem przy sprzyjających okolicznościach, przez bagna i mokradła, musimy dotrzeć do zalewu morskiego, a następnie zorganizować statek, który nas zawiezie na dobrze ukrytą wyspę, na pełnym morzu, wyspa jest zakamuflowana magicznie i normalnie jej nie widać, ale to dla nas żaden problem, dajcie mi godzinę, a narysuję szczegółowa mapę.
– Co się stanie z wiedźmą i grubaskiem – Dziadek zapytał cicho.
– Wiedźmie Mistrz wymazał pamięć i pozbawił ją wszelkich mocy magicznych, zostanie jako dwórka u Knezia, nie wiemy kim jest, bo wcześniej Harpie już raz jej wymazały pamięć, a Jaś Małgosia trafi do rodziców, jak tylko zostaną odnalezieni – wyjaśniła Czarodziejka .
– To błąd – Rumak odzyskał rezon i formę – Grubas byłby idealną przynętą na Harpie, taki żywczyk podsuwany pod nos na długim wędzisku, Harpie zanęcone, biorą grubaska na ząb, a my je wtedy…
– Zapomnij waść o tych planach – Ptasia Pani zaświergotała czule, rzekłbyś, że ktoś gwoździem po szkle rysuje, mowy być nie może, żebyśmy cywili narażali .
– Z ust mi to wyjęłaś moja droga – Pani B. błysnęła w stronę Rumaka potrójnym garniturem zębów ostrych jak brzytwy .
– To tylko luźna propozycja – zmitygował się Rumak – za dwie godziny zbiórka na placu w pełnym rynsztunku, Misiek zajmie się aprowizacją oddziału na dwa tygodnie, Ptasia Pani i Pani B. zwiad powietrzny, Czarodziejka w szpicy zapewnia ochronę magiczną forpoczcie, którą stanowią Dziadek i Max, ruchy ludzie !!!
– A ty jakie masz zadanie ? – Misiek zapytał Rumaka – Ja muszę przemyśleć strategię działania – obudźcie mnie szeregowy, za jakąś godzinę – Rumak dumnie krocząc udał się w stronę prywatnych kwater. Dwie godziny później całe towarzystwo stawiło się na majdanie, wszyscy obładowani bronią, a Misiek prowadził na postronku jucznego muła, załadowanego prowiantem do granic możliwości .
– Strzemiennego – służba rozniosła pucharki z miodem i Kneź wzniósł toast .
Ekipa w milczeniu wysuszyła pucharki .
– W drogę – zakomenderował Rumak, ubrany tym razem w strój myśliwski, długie buty z cholewami, bryczesy i kurtkę moro z niezliczonymi kieszeniami, biodra okalał mu pas z nabojami, a drugi pas przewieszony miał przez ramię, całość wieńczył ogromny trójlufowy dryling z lunetą, sterczący znad ramienia . Mantykora i Ptasia Pani, pod postacią kondora wzbiły się w powietrze, na szpicy kroczyła Czarodziejka i Jasmine z mapą, a pochód zamykał Misiek z mułem i Mirabella obwieszona aparatami. Początkowo Rumak próbował zniechęcić Mirabellę do przyłączenia się do eskapady, ale ani prośby, ani groźby nie działały, Rumak chciał w desperacji zamknąć babę w piwnicy, ale Mirabella, ogłosiła się kronikarzem wyprawy, pod światłym przywództwem Rumaka i piewcą jego bohaterskich czynów, więc koniec końców się zgodził, powierzając ją opiece Miśka . Po kilku godzinach wędrówki po drogach, mapa nakazała im wejść w las, dziewczyny w górze wyszukiwały najlepsze ścieżki dla piechurów i telepatycznie przekazywały dane Czarodziejce . Początkowo szło się całkiem znośnie, miejscowa ludność w poszukiwaniu runa leśnego wydeptała sporo ścieżek, ale im dalej zagłębiali się w las tym droga robiła się coraz trudniejsza, krzaki i leśną roślinność zastąpił mech, który uginał się pod stopami z nieprzyjemnym mlaskaniem .
– Stop ! – rozkazał Rumak – zmierzch zapada, rozbijemy tutaj obóz, noc jest ciepła więc nie musimy rozstawiać namiotów, rozpalimy ognisko, posilimy się i spać, pierwsza wartę obejmie Dziadek . Misiek wnet rozładował muła, ku jego wyraźnej uldze i każdemu wręczył solidny indyczy udziec wędzony, pajdę chleba i szczodrze nalał w puchary miodu z ogromnego bukłaka, który taszczył osobiście .
– Muszę na stronę – mruknął Max i udał się w kierunku majaczącego miedzy drzewami oczka wodnego . Chwilę później rozległ się jego wrzask .
– Zatłukę cię na śmierć gadzino, potem cię ożywię i zatłukę jeszcze raz – Misiek ! Misiek !
– Łuk dawaj, nie daruję padalcowi !!!
Misiek błyskawicznie rzucił się w kierunku głosu Maxa, który nie przestawał pomstować w biegu zdjął łuk z ramienia i napiął cięciwę, reszta towarzystwa nie bacząc na pokrzykiwania Rumaka o bezpieczeństwie obozu, runęła jego śladem . Misiek zziajany dopadł Maxa i mierząc z łuku we wszystkie strony, wysapał
– Gdzie wróg ? – Wróg gdzie !?
– Tam – Max wskazał na oczko wodne, którego tafla bąblowała obficie . Misiek dopiero teraz zwrócił uwagę na wygląd Maxa, który był obryzgany błotem od stóp do głów . Woda zmętniała, zagotowała się jeszcze gwałtowniej i na powierzchnię wychyliła się głowa stwora z wyłupiastymi oczami, między którymi umieszczone były potrójne skrzela. Misiek błyskawicznie wycelował w głowę z łuku .
– Nie !!! – krzyk Czarodziejki, sprawił, ze Misiek łuk opuścił .
– To bagiennik – nie jest groźny, wręcz przeciwnie .
– Opluł mnie w ząbek czesany, wypatroszę gada, a skórę na zelówki przerobię – Max miał mord w oczach .
– Opluł – Czarodziejka spojrzała na Maxa z zainteresowaniem – to masz farta – ślina bagiennika to najlepsze lekarstwo na wszelkie dolegliwości, leczy większość chorób i goi nawet najbardziej paskudne rany, gdyby nie to, że jest stworzeniem wodnym, zaprosiłabym go do kompanii, za przeproszeniem, ale jest lepszy w te klocki niż Błękitna .
– Ale to piecze jak diabli .
– Ale działa, przekonasz się .
– Naszczałeś mi do domu – zachrypiał bagiennik – co byś powiedział, gdybym wlazł nieproszony do twojej chałupy i naszczał ci na dywan ? Mało masz drzew burku, że musiałeś siurać do wody ?
– Tylko nie burku – Max powiedział to bez przekonania – Sorry, nie wiedziałem, że tam mieszkasz .
Bagiennik zanurzył się z bulgotem i po chwili wynurzył głowę ponad lustro wody .
– Rozpalcie ognisko na brzegu i rozgoście się, bardzom ciekaw wieści z wielkiego świata.
W mig nazbierano gałęzi, które Czarodziejka zapaliła pstryknięciem palców .
– Musicie wiedzieć, że się ukrywam – służyłem Królowej Podwodnych Łąk, ale odkąd moja pani zawarła sojusz z Harpiami, dla nas bagienników nastały złe czasy, nie szkodzimy ludziom, mimo, ze jesteśmy demonami, a nawet wręcz przeciwnie – jak się czujesz ? – bagiennik zwrócił się do Maxa .
– To dziwne – Max wykonał kilka skłonów i podskoków – czuję się nadspodziewanie dobrze,
Uporczywe bóle w krzyżu minęły, reumatyzm przestał mnie rwać w tym podmokłym terenie, czuję się wyśmienicie, jak nowo narodzony – stukrotne dzięki .
– No właśnie – bagiennik stwierdził to z satysfakcją – Królowa zażyczyła sobie, żebyśmy pluli jadem zamiast leczniczym błotem – zbuntowałem się i wraz ze mną większość bagienników i teraz rozproszeni, ukrywamy się na odludziach, tropieni zajadle przez Harpie i wszelkie demony wodne i leśne, niewielu już nas zostało – zasmucił się bagiennik .
– Sytuacja jest niewesoła – Ptasia Pani przerwał milczenie – ale pociesz się, że będzie lepiej,
Idziemy na wojnę z Harpiami, ktoś powinien położyć wreszcie kres ich hegemonii.
– Wojna ? – bagiennik się ożywił – dużą armię macie ?
– Masz ją przed nosem – odpowiedziała dumnie Ptasia Pani.
Stwór wodził wzrokiem dłuższą chwilę po twarzach zebranych na brzegu ludzi, po czym parsknął szyderczo i zaniósł się rechotem .
– To żart chyba ? – Nie macie najwyraźniej pojęcia z czym macie do czynienia – Harpie podporządkowały sobie wszystkie żeńskie demony, a i sporo męskich też, to misja samobójcza i kompletnie bezsensowna .
– To defetyzm ! – Zagrzmiał Rumak – swoje uwagi zachowaj dla siebie .
– No, no – widzę, że strach jest wam obcy – pomogę wam zatem – bagiennik zanurkował, a kiedy się wynurzył w obciągniętej błoną łapie miał magiczną mapę .
– Mapa zaprowadzi was do przystani i pozwoli ominąć wysunięte posterunki Harpii .
– Wielkie dzięki przyjacielu – powiedział Czarodziejka .
– Uśmiechnij się ! – Mirabella błysnęła fleszem w oczy bagiennika, który zabulgotał żywiej niż do tej pory, woda zmętniała i znikł pod jej powierzchnią bezpowrotnie .

257 komentarzy

  1. misiekpancerny pisze:

    Na życzenie raz można 🙂
    Wink

  2. Incitatus pisze:

    Miśku, ależ Ty masz fantazję!!! Moje gratulacje!! Fala
    No normalnie bomba, Mistrz Misio jest genialny!!! Brawo! Brawo! Brawo! Brawo!

  3. Quackie pisze:

    Dobry wieczór! Zgadzam się, że bagiennik rządzi, ale i trzylufowy dryling z lunetą niezgorszy!

    • Incitatus pisze:

      Są takie!: )))

      • misiekpancerny pisze:

        Wiem, że są Senatorze, odrobiłem lekcje 🙂 🙂

        • Incitatus pisze:

          Internet to potęga!: )))

          • misiekpancerny pisze:

            Za Wiki „Dryling to łamana broń myśliwska o trzech lufach, zwykle jedna jest na naboje kulowe, a dwie na śrutowe. Spotyka się także dryling-ekspresy o dwóch lufach kulowych i jednej śrutowej oraz drylingi ze wszystkimi lufami gwintowanymi.”

      • Quackie pisze:

        No i jak zwykle czegoś nowego się dowiedziałem!

        • Incitatus pisze:

          Proszę!

          • Wiedźma pisze:

            niewinnie z profilu wygląda 🙂

            • Incitatus pisze:

              Broń myśliwska jest najczęściej ładna. Ja nie lubię jedynie rosyjskich tanich boków, ale trzeba uczciwie przyznać, że są niezawodne. Taki Iż

              bije znakomicie, tylko on jest artyleryjskiego kalibru. To dwunastka. Ja osobiście uważam, że szesnastka w zupełności wystarcza.

          • Quackie pisze:

            Aaa… czy z tego się strzela ze wszystkich luf naraz? Bo nie widzę trzech spustów?

            • Incitatus pisze:

              : ))) W klasycznym drylingu są dwa spusty do luf i tzw. przełącznik kuli! Pomyłki raczej się rzadko zdarzają, choć bywa że podniecony młody łowca wali z lufy śrutowej i dziwi się że kula nie leci!

              • Quackie pisze:

                Strasznie skomplikowane się to robi. Nie wiem, czy w myśliwskim szale jest to do opanowania, no ale jeśli twierdzisz, że tylko młodemu się zdarza…

                Aha, i jeszcze taka sprawa – jakie jest zastosowanie drylingu jako takiego? Ja staram się ogarnąć tak na chłopski rozum, to wydaje mi się, że jak jest obława i nie wiadomo, czy na myśliwego wyjdzie zwierz drobny, jak szarak albo drób, czy też grubszy, jak jeleń, to tylko wtedy się przydaje. Bo tak poza tym myśliwy chyba wie, na co chce polować?

                • Incitatus pisze:

                  To jest takie „na wszelki wypadek”. Kiedyś nie było powtarzalnej broni myśliwskiej, nie znano wyrzutników łusek, to ratowano się ilością luf i ich różnorodnością. Polowania zbiorowe charakteryzują się pewną nieprzewidywalnością co też na myśliwego wyjdzie. Dobrze więc mieć i więcej luf i większy wybór pocisków.

                • misiekpancerny pisze:

                  Czyli najlepiej na polowanie zabierać M134 Minigun ? 🙂

                • Incitatus pisze:

                  Aha, jeszcze jedno – nie ma tak, że na polowaniu walisz do wszystkiego co pod lufę lezie. Musisz mieć wykupione prawo odstrzału! Nie masz np na kozła to choćby szła na Ciebie cała chmara to nie możesz strzelać! Zresztą najczęściej poluje się na upatrzoną zwierzynę!

                • Incitatus pisze:

                  Miśku, polowanie to nie strzelanie do ludzi! Polowanie to poważna rzecz!!: ))

                • misiekpancerny pisze:

                  Prawdę mówiąc prędzej zapolowałbym na ludzi, niż na zwierzęta, za bardzo przejmujący się jestem losem zwierząt 🙂

                • Incitatus pisze:

                  Aha, Quacku, na obrazku wyżej, tam gdzie Miś pisze o Wiki jest fotka luf drylingu. Po lewej stronie klucza masz taki przesuwny wpuszczony w baskilę przełącznik. Nim w tej broni przełączasz spusty!

                • Quackie pisze:

                  O rany, to biurokracja straszna. A czy na każdą zwierzynę trzeba tę licencję mieć? I na zające, i na bażanty, przepiórki, kaczki i kuropatwy? W przypadku tych drobniejszych też na pojedyncze sztuki? No i to też jest sztuka, załóżmy że ptactwo się podrywa z jakiegoś buszu, i teraz myśliwy musi w ułamku sekundy, zanim wyceluje i wypali, rozpoznać, czy aby na pewno na takiego ptaka ma licencję? A jak przypadkiem zamiast sztuki dozwolonego gatunku ustrzeli sztukę innego, bardzo podobnego?

                • Quackie pisze:

                  Eeee, po lewej stronie jakiego klucza?

                • misiekpancerny pisze:

                  Pytałem ostatnio o to naszego kanadyjskiego przyjaciela z filmów wynika, ze kto ma strzelbę w USA lub w Kanadzie, ten sobie radośnie strzela do wszystkiego co po lasach łazi, sprowadził mnie na ziemię, trzeba mieć pozwolenie na odstrzał nawet szczura kanałowego, jak cię dorwą, a straż leśna to potęga w tych krajach, że ustrzeliłeś coś bez zezwolenia, to kary finansowe są takie, że zbraknie cię nawet jak sprzedasz dom i dzieci na organy do przeszczepów 🙂

                • Incitatus pisze:

                  Klucz, Quacku to jest ta mała wajcha na środku, w tej strzelbie duża, tak jakby poddarta do góry. Na zdjęciu lekko przesunięta w prawo bo lufy otwarte, a ona właśnie służy do otwierania luf! To ona jest ten klucz!!
                  Piszmy może tam na dole??

                • Incitatus pisze:

                  Misiu, zacznijmy nową drabinkę, dobra??

        • Wiedźma pisze:

          .. ja tez, ale byłam pewna, Misiek wie co pisze, mając tutaj eksperta od broni 🙂 Delighted

  4. Alla pisze:

    Dobry wieczór Happy-Grin Misiaczku przez Ciebie narobiłam dymu… w mieszkaniu.. bo czytając, se z wrażenia zapomniałam, iż na patelni warzywka się smażą Cry-Out

    Super, rozkręcasz się Pan z każdym odcinkiem!! Zatem okowitkę trza Ci częściej polewać Wink

  5. Alla pisze:

    Hi,hi… a tego bagiennika gdzie konkretnie można spotkać?? Wink
    Nie obraziłabym się gdyby i mnie chciał opluć.. Ale siurać do stawu nie będę Happy-Grin
    Maxiu nam powróci jak nowo narodzony(?) 😀 Na pewno… 😀

  6. Alla pisze:

    Ha, wyzwanie nieliche ma Mirabellka 😀 Oprócz muzealnej broni musi nam również bagiennika z fotki pokazać 😀
    Dobranoc 😀

  7. Jasmine pisze:

    Hi
    A niech Cię Miśku. ❗ No!No! Poklon Brawo!

    Się z Wami Mistrzami tak mamy, że cięgiem i durch na ciągi dalsze trzeba czekać. Do tej pory tak wiele się wydarzyło a zanosi się na to, ze to wstęp był i opowieść dopiero się zaczyna. Pod wrażeniem żem jest ogromnym. Delighted Dzięki za uprzyjemnienie wieczoru i to jakie. Buziak

    Dobranoc Kochani i do jutra. Bye

  8. Incitatus pisze:

    Quacku! Musisz wiedzieć, że poluje się zgodnie z planem hodowlano- łowieckim, a dokładniej zgodnie z planem odstrzału zwierzyny…
    Nie no, to jest na całodzienny wykład!!
    Ja Ci napiszę tylko, że wszystko ma swoją cenę, każdy odstrzał! No, są jeszcze odstrzały selekcyjne ale nie wszyscy mają do nich uprawnienia….Nie, tak się nie da, ja bym musiał zacząć od Adama i Ewy! To zbyt dużo informacji, wiesz?
    Jak ktoś się pomyli to w drobnych przypadkach kończy się na sztorcówie, ale jak ktoś strzeli zwierzynę w okresie ochronnym albo np. do łani zamiast do kozła to ma kłopoty. Już nie mówię o Nemrodach co to jelenie z krowami mylą i Mećki strzałem na komorę kładą!: )
    Wiele błędów myśliwych ma finał w sądach!

    • Quackie pisze:

      No dobrze, to na całodzienny wykład innym razem. Tak czy inaczej nie wyobrażam sobie strzelania śrutem do chmary ptactwa i żeby ustrzelić tylko tyle i takich, jak licencja zezwala.

      • Incitatus pisze:

        No nie!!! Nie strzela się do ptaków (myśliwskie – do pióra!) „w kupę” bo nigdy nie trafisz, zresztą to nieetyczne! Strzela się w skrajne jeśli ptaki poderwą się stadkiem. Bażanty np. zwykle startują kolejno, kuropatwy stadkiem, kaczki i gęsi całym nieraz potężnym stadem. Wybierasz jednego, do niego celujesz i strzelasz! Czasem, rzadko, uda Ci się strzelić kolejno do dwu. Jeden trafiony pierwszym strzałem, łapiesz na szynę drugiego i strzelasz. Bardzo, bardzo rzadko jeden strzał przyniesie dwa ustrzelone ptaki. To najzwyklejszy przypadek.

        • Wiedźma pisze:

          Nemrod z Waści, Senatorze:)aliści nie ten od Muciek 🙂

        • Quackie pisze:

          Dziękuję, Senatorze, to faktycznie sporo wyjaśnia.

          • Incitatus pisze:

            Wiesz, są padalce strzelający z bliska właśnie w największą gęstwę ptactwa. Taki porani (zbarczy) kilka ptaków i nawet dobry pies nie wszystkie postrzałki odszuka i pozbiera. Jeśli coś takiego zauważysz niewiele możesz zrobić, boć drań wytłumaczy że on celował do kaczora z lewej czy prawej strony ale w momencie strzału stado zmieniło kierunek lotu (zdarza się) i nic już zrobić nie mógł. Jedyna rada to powiedzieć o tym kumplom i więcej z łotrem na polowania nie jeździć!: (

  9. Incitatus pisze:

    No, komu spać temu czas!: ))
    Dobranoc: )))

  10. Quackie pisze:

    To i ja się pożegnam staropolskim dobranoc. Snów tradycyjnych, w rytmie poloneza na ten przykład. I utwór stosowny do pożegnania i do jednego z tematów dzisiejszej dyskusji.

  11. Wiedźma pisze:

    ino celnie 🙂

  12. Wiedźma pisze:

    No to….. do spanka 🙂

    Dobranoc… I-m-in-love

  13. miral59 pisze:

    Dzięki Miśku Brawo! Uchachałam się po same pachy ROTFL Masz talent Poklon Poklon

  14. Alla pisze:

    Dzień dobry!!! Idziemy na wojnę!? Devilish

  15. Incitatus pisze:

    Taaak!
    No, zaraz jadymy na cztery (słownie: cztery) godzinki na rybki! Nowe miejsce chłopaki dostali od jakiegoś koleżki. Sprawdzimy…. sprawdzimy…
    Po powrocie zamelduję co i jak!

  16. Alla pisze:


    A ta piosenka w związku z oglądnięciem „Zacisze Gwiazd” na Onecie 😀

  17. Alla pisze:

    Sobota gospodarcza, zatem zasuwam i do.. później Buziaczki

  18. misiekpancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Zapowiada się piękna pogoda, choć na razie chłodno.
    Miłego dnia 🙂

    • misiekpancerny pisze:

      Ps. Właśnie słucham relacji o śmierci polskiego żołnierza w Afganistanie, relacja to przykład na to, jak punkt widzenia zmienia się w zależności od punktu siedzenia, jak Afgańcy walczyli z Rosjanami, byli nazywani patriotycznymi bojownikami o wolność, a teraz ci sami, zostali przemianowani na bandytów i terrorystów .

      • Wiedźma pisze:

        Witaj Miśku…. dodaj, że mudżahedinów szkolili Amerykanie 🙁 W walce o wpływy najdrożej płacą mali i słabi 🙁

      • korab1 pisze:

        DzieńDobry :)) Tam jest wojna ! Policzyłeś Pancerny, ilu zginęło od poniedziałku na drogach ? Na dodatek bez sensu i bez chwały ???

        • Wiedźma pisze:

          Witaj Stateczku ! Delighted brawura, głupota, a czasem pech, gdy na drodze pirat !

          • korab1 pisze:

            Witaj Czarodziejko :)) Najczęściej brawura, poczucie własnej nieśmiertelności, mocy, niezwykłych umiejętności. Dzieci też się czasem porywają na niewiarygodnie odważne wyczyny. Podobnie postępują ci którzy pozostali dziećmi, mimo posiadania zarostu i prawa jazdy :)))

  19. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry Wszystkim…. dzionek chłodny, długi rękaw pożądany…. ale będzie cieplej, a ja chcę wyruszyć, może znajdę bagiennika:) Delighted

  20. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Skoro sobota, to jesteśmy w domu wariatów, a dokładnie przed ślubem i weselem w rodzinie. Odezwę się w sprzyjającej chwili (o ile taka się nadarzy…) O rany. To już wolałbym z Senatorem na ryby. O rany, jak bym wolał.

  21. Bożena pisze:

    Wróciłam przed chwilą do domu zgrzana. Już się zrobiło gorąco, jak na mój gust. Byłam na Starym Rynku, gdzie dzisiaj urzędował Urbański z TVN24, opowiadając o Poznaniu. Jutro będzie też w Poznaniu, ale na Malcie.

  22. Jasmine pisze:

    Hi
    A gdy się obudziłam to piękny był dzień…
    Miło się Was czyta o poranku. Tematy oboczne interesujące bardzo. Sporo się można dowiedzieć. Dziękuję i za to też. Buziaczki
    A wojna tylko jako obrona konieczna. Strzelać umiem, nie najgorzej podobno, na razie tylko do tarczy i oby to się nigdy nie zmieniło.
    Przeciwników myślistwa zawsze pytam. A mięso jesz ❓ Sama przecież też nie jestem „lepsza”. Na obiad pieczeń będzie. Nie z marchewki. Wink

  23. korab1 pisze:

    Wędkarstwo i myślistwo to tradycja sięgająca początków ludzkości, nie można jej zanegować. Nie wiem co o tym sądzi Senator lecz ja do tzw. „humanitarnego” wędkarstwa polegającego na łapaniu okazów, fotografowaniu się z nimi i wypuszczaniu na wolność, odnoszę się jak do ostatniego łajdactwa polegającego na wielokrotnym bawieniu się bólem i strachem łapanej ryby. Gdyby podobnie chcieli postępować myśliwi, powinni zabierać ze sobą polowy szpital, chirurga i po odstrzeleniu sarenki, operować ją i wypuszczać z powrotem do lasu. Tak postępują szczególnie tzw. „karpiarze”. Ta moda przyszła z Anglii, kraju ludzi wyjątkowo bezwzględnych i gardzących wszystkim poza sobą:)))

    • Bożena pisze:

      Zgadza się Stateczku, że tak zdobywali żywność nasi przodkowie. Dzisiaj jednak jest hodowla a nie łowiectwo sposobem na uzyskanie mięsa. Strzela się do zwierzyny przede wszystkim dla sportu, a mięsko przy okazji…
      Jeśli chodzi o ryby, to jestem tego samego zdania co Ty. Jeśli już się złowi rybę, to należałoby ją zabić i skonsumować.

      • korab1 pisze:

        Zarówno hodowla, myślistwo, połowy ryb morskich to konieczność, nie były nigdy zabawą i nie powinny być rozrywką. Amatorskie wędkarstwo i myślistwo to relikt, jednak uzasadniony psychologicznie i historycznie. Zieloni i wegetarianie to tacy plastikowi myśliwi bez grama wyobraźni :)))

        • Incitatus pisze:

          Wegetarian na zieloną trawkę, dosłownie! Ogrodzić spłachetek pola, nasiać im bobu, marchwi, pasternaku i czego tam nie jeszcze i wpuścić ich tam, niech się pasą! Aha, ogrodzić teren drutem kolczastym takim „na ludzi” żeby się nie rozleźli i niech sobie żyją i rozmnażają się! A wegan dać im za strażników!: ))

          • miral59 pisze:

            Jestem podobnego zdanie, jak Ty Senatorze Happy-Grin Nie tak dawno rozmawialiśmy o tym z mężem. Jakoś wśród kontraktorów pracujących na budowach i przy remontach nie widać wegan, czy wegetarianów. Padliby po pół godziny roboty Delighted Bo te wszystkie zieleniny, czy soje może i dostarczają potrzebnych witamin i soli mineralnych, ale siły nie dają. To jest dobre dla gryzipiórków, a nie dla pracowników fizycznych. Niechby zaproponowali taką dietę Pudzianowi Overjoy Pogoniłyby ich od razu. Parę ładnych lat temu był on najsilniejszym człowiekiem świata i wygrywał wszystkie zawody „strongmenów” nie tylko w USA. I jak kiedyś słyszałam co on jada i jakie ilości, to aż mi się w głowie kręciło Delighted Dieta głównie mięsna Delicious

        • miral59 pisze:

          Nie jestem miłośnikiem zabijania zwierząt, ale nie muszę tego robić. Rozumiem, że często jest to konieczne. Coś jeść trzeba…
          Rozumiem też myślistwo. Chociaż… Czasami myśliwy siedzi na ambonie, ma świetny sprzęt, z lunetką… Zwierzak nie ma szans… Jak jeszcze oglądałam telewizję, widziałam nową modę w USA i Kanadzie. Strzelanie do zwierzyny łownej z łuku. Oczywiście nie jest to taki łuk, jak kiedyś robiło się w dzieciństwie. Ze sznurka i leszczynowego badyla Delighted Ale wydaje mi się, że w takim przypadku taka sarna ma większe szanse na ucieczkę…
          A jak sobie pomyślę, że w Polsce koła łowieckie pomagają zwierzakom przetrwać zimę, to nawet ich lubię Happy-Grin

    • Alla pisze:

      Witaj Stateczku 😀

    • Incitatus pisze:

      Zawsze twierdziłem, że słynne angielskie „no kill” jest zwykłą zasłoną dymną na potrzeby właścicieli wody! Może i powoduje ono iż w wodzie zostają wszystkie ryby, ale przecież całe łowiectwo jest – tak jak piszesz – równie długie jak historia życia zwierzęcego. Zwierzęta zabijają by żyć i tak samo robi człowiek, przecież ze świata zwierząt pochodzi, a roślinożercą nie jest!
      Ja biorę złowione ryby. Jeśli złapię zbyt dużo i nadmiaru ponad moje potrzeby czy upodobania kulinarne nie mam komu oddać, to wtedy z powrotem do wody wpuszczam, ale tylko wtedy. No, oczywiście niewymiarowe wypuszczam natychmiast po odpięciu z haczyka. I już!

    • miral59 pisze:

      Nie tylko w Anglii tak postępują, Stateczku Sad Amerykanie też w większości łapią ryby i je wypuszczają. Oczywiście po obcykaniu największych sztuk. Mało tego. Nad jeziorem w parku w Libertyville widziałam tablicę informującą, że łapać ryby możesz, ale nie wolno ci zabrać ich do domu. MUSISZ je wypuścić z powrotem…
      Kiedyś pytałam takiego zapalonego wędkarza, dlaczego wypuszcza złapane ryby. Dowiedziałam się, że jemu nie chce się ich oprawiać i smażyć, a żona brzydzi się to robić. To po co ma zabierać do domu. A tak, jak wpuści do stawu, to ma szansę złapać ją znowu, jak ryba podrośnie…

  24. Quackie pisze:

    No to ruszamy. 😛

  25. Jasmine pisze:

    Nykto ne je doma Thinking To ja… Bye

    Mi się przypomniało skojarzywszy. 🙂

    ,,Жди меня, и я вернусь…”

    Жди меня, и я вернусь.
    Только очень жди,
    Жди, когда наводят грусть
    Жёлтые дожди,
    Жди, когда снега метут,
    Жди, когда жара,
    Жди, когда других не ждут,
    Позабыв вчера.
    Жди, когда из дальних мест
    Писем не придёт,
    Жди, когда уж надоест
    Всем, кто вместе ждёт.

    Konstanty Simonow

    • Bożena pisze:

      Dlaczego akurat to? Od myślistwa do oczekiwania… Thinking

      • Jasmine pisze:

        Dlatego, bo jak zaglądałam poprzednio to nikogo na Wyspie nie było. Wierszem dałam znać, że wrócę i się oddaliłam. 🙂

    • Incitatus pisze:

      Jasminko, jeden z moich ulubionych wierszy z czasów młodości górnej i chmurnej!!!: )))
      To dla Ciebie: ))) Rose

      • Jasmine pisze:

        Znam na pamięć Senatorze. Od teraz już wiem, że też Ci się kojarzy Delighted Bardzo się cieszę, że sprawiłam, iż się ucieszyłeś. Delighted Dziękuję za piękną różę. Buziaczki

        • Incitatus pisze:

          Ja go nawet kiedyś przetłumaczyłem!: )))

          • Jasmine pisze:

            Ciekawam bardzo jak udało Ci się zachować rytm tłumacząc. Znając Cię już trochę nie przypuszczam żeby to było jakiekolwiek tłumaczenie. Tekst łatwy, zrozumiały nawet dla tych którzy kiedyś tam liznęli trochę języka rosyjskiego w szkole. W tym, moim zdaniem tkwi pułapka tłumaczelnicza. Nie chodzi tylko o rytm ofkoz. Delighted

  26. Incitatus pisze:

    No, wróciliśmy!
    Wędkowanie nawet udane, miejsce fajne (starorzecze Odry), ryby nawet nawet. Nie, żeby jakieś tam rekordy, ale przyzwoite i dosyć sporo tego.
    Przyzostaliśmy nieco, a Senatorowa teraz sapie, że „ona miała plany” i ze jak się jedzie na cztery godziny to nie wraca się po ośmiu! Co ona, męża wędkarza dopiero dziś we mnie odkryła? : ( Jak ryba bierze to się łapie i łapie! Proste…. a do niej nie przemawia!

  27. Alla pisze:

    Dobranoc 😀
    PS Ciekawe, jak się nasz Mistrz Q bawi 😀

  28. Incitatus pisze:

    No, czas koty karmić i spać!
    Dobranoc: )))

  29. Jasmine pisze:

    To i ja się oddalę. Zostawię „weselną” dobranockę i zmykam. Delighted

    Dobranoc Kochani i do jutra. Bye

  30. Wiedźma pisze:

    Spędziłam czas nad wodą, mam chyba szok tlenowy ? Ale to taka przyjemność, gdy słońca jest akurat tyle, by grzało, a nie paliło ! Może to ostatnia taka wyprawa w tym roku? Kto wie… Delicious

  31. Wiedźma pisze:

    Dobranoc …. 🙂

  32. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piękna niedziela przed nami Pleasure
    Więc niedzielmy się Happy-Grin

  33. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin Ciekawe, czy wróci u Was gorące lato… U mnie jeszcze nie odeszło. Smali dzień w dzień. Z jednej strony mam czasami dość, ale z drugiej… potem będzie już tylko zimno Wink Trzeba trochę te kosteczki wygrzać, żeby na dłużej starczyło Happy-Grin

    • Incitatus pisze:

      Witaj Miral: ))) U mnie nocą jest tak koło ośmiu-dziewięciu stopni, wg Ciebie to już zima…: )

      • miral59 pisze:

        Witaj Senatorze Happy-Grin Zima to nie, ale zimno to na pewno Happy Tu też bywa zimą poniżej -20C. Co prawda nie spotkałam się tu z takimi mrozami jak u nas (nawet do -30) w Białymstoku, ale i te -10, czy -20 mi wystarczy Delighted

  34. miral59 pisze:

    W piątek wyjeżdżamy pod namiot Happy-Grin I bardzo się z tego cieszę. Całe szczęście najgorsze upały (35C) będą w środku tygodnia, a nam na weekend zapowiadają od 28 do 31C. Czyli jak na pobyt nad jeziorem – znośnie Wink Za to w nocy od 15 do 17C, czyli zimno Happy-Grin Lepiej się będzie spało Wink

    • Incitatus pisze:

      Nad jeziorem?? No, to wędki i reszta sprzętu naszykowane, prawda??: )

      • miral59 pisze:

        Żadne wędki!!!! Jedynie aparat fotograficzny i kajak Happy-Grin Jak ze mnie to wystarczy Delighted Co prawda w kajaku trzeba siedzieć i nie za bardzo jest gdzie nogami przebierać, a właściwie, nie za bardzo jak, ale jakoś to wytrzymam Overjoy

  35. Incitatus pisze:

    Dzień dobry: )))
    Na ryby, na ryby!!: )

  36. Alla pisze:

    Dzień dobry 😀 Jak se tu na dole już pogadacie, to zapraszam na pięterko. Bez windy!! Zasuwać schodami proszę Wink

Skomentuj misiekpancerny Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)