« Strofy o późnym lecie Pierwszy polski list miłosny »

Miś i Harpie .

Nie mitrężąc więcej czasu wnet stanęli na progu Kneziowiska, brama zwisała smętnie na wpół urwanym zawiasie, straży nie było widać, a z głębi dworu rozlegało się przeciągłe zawodzenie i donośne zgrzytanie zębów . Ekipa spojrzała po sobie i dobyła broni, ostrożnie wstępując w progi domu . Oczom ich ukazał się osobliwy widok, na środku sali umorusana błotem jak nieboskie stworzenie siedziała Kneziówna i donośnie wyła, zanosząc się szlochem jako przerywnik, dookoła niej zebrał się wianuszek niewiast, które najwyraźniej chcąc ją pocieszyć, czyniły straszliwy harmider, poza Mirabellą, która wyraźnie zdegustowana chodziła po Sali uderzając szpicrutą w cholewę buta do końskiej jazdy i Knezia, który patrzył na to widowisko zgrzytając zębami i klnąc ile wlezie pod nosem .
– Co tu się stało ? – Zapytał Dziadek .
– Co się stało, to się nie odstanie – odrzekł radośnie Rumak zrzucając piękną parabolą z grzbietu wiedźmę, wprost na kanapę w rogu, wywołując przy tym tumany kurzu .
– Złotnik, kowal, do mnie psiajuchy ! Jest robota do wykonania ! – Rumak pomknął rączo w stronę kuźni .
Kneź kolejny raz zazgrzytał zębami donośnie, sapnął i rzekł – Chodźmy do kuchni w tym rejwachu nie słyszę własnych myśli . Poszedł przodem, a zanim podążyła męska część zespołu . Misiek mrugnął na Czarodziejkę i stanął w kącie sali .
– Co jest ? Widzę, że wyprawa była owocna – zagaiła Czarodziejka .
– Trzeba przesłuchać wiedźmę – dowiedzieć się gdzie są następne gniazda, potrzebujemy szczegółowych informacji i to na wczoraj.
– Będzie problem, jeśli to wiedźma, będzie odporna na badanie magiczne, ale zawsze mogę zastosować tradycyjne metody – Czarodziejka wyraźnie się ożywiła – ściąć włosy na pałę, pazury na krótko, zmyć makijaż, przebrać w worek po kartoflach…
– Może i jest odporna na magię, ale nie na grzybki halucynogenne, wyśpiewa wszystko – powiedziała Jasmine, która dyskretnie dołączyła do dwójki spiskowców .
– Zostawiam ją w waszych rękach – pamiętajcie, że czas nas goni – Misiek oddalił się w kierunku kuchni . Zastał towarzystwo przy stole z polanymi miodem okazałymi pucharami w garści, Kneź zwilżył gardło, półkwaterkiem miodu i zaczął opowieść .
– Pamiętacie tego – tu Kneź zmełł przekleństwo pod nosem – Wilka ?
– Jakżeby inaczej, toż wczoraj go widzieliśmy – odparł Dziadek.
– Jakeście wyjechali – to zaraz zaczęliśmy zrękowiny układać, baby na tym punkcie zupełnie zwariowały, miało być z pompą i na bogato, narzeczony na białym koniu, córuś moja w bieli, piździonek z brylantem, co to go dziadziuś nieboszczyk zdarł z jakiegoś kapłona pod Grunwaldem, mirra, kadziło, kwiaty i sraty-taty, gród odświętnie udekorowany, dzwony biją, a ten palant, znaczy się narzeczony, porywa moją córuchnę i odjeżdża w tle zachodzącego słońca, a ja i moja Baba, machamy im chusteczką, gęsto ocierając łzy, taki był plan. Tu Kneź przerwał i wychylił duszkiem puchar mieszczący dobry litr miodu, otarł wąsiska i spojrzał po męskich twarzach wokół stołu .
– Wszystko szło jak z płatka, źrenica mego oka czekała na środku podwórca w bieli z welonem i woalką, Wilk nadjechał lśniący złotem, na białym koniu i gruchnął na kolana przed nami, udzieliliśmy im błogosławieństwa, Wilk posadził Jefte na siodle i sam usiadł za nią, sielanka, że rzygać się chciało . Kneź znowu przerwał opowieść i wychylił duszkiem puchar, musiał mieć pancerny łeb, bo nie widać było po nim nawet śladu upojenia .
– A później wszystko poszło piorunem, Wilk odsłonił woalkę, chcąc całusem przypieczętować związek i coś w niego wstąpiło, twarz mu się wydłużyła w wilczy pysk, oczy zrobiły się jak spodki i strącił naszą córuchnę z konia w błoto na podwórcu, po czym mamrocząc coś o nie wyłączonej kuchence i żelazku, poszedł w cwał, nie zważając na trzymająca się kurczowo końskiego ogona Jefte, dopiero za bramą odpadła niebożę, Wilk stratował straże, wybił bramę z zawiasów i tyle go widzieli .
Zapadła cisza, przerywana siorbaniem .
– No cóż – dyplomatycznie zagaił Dziadek – Wszak chodziło ci o to Kneziu, żeby swej latorośli nie oddawać Wilkowi, to masz problem z głowy, prawo dziecka – niespodzianki wygasło, Wilka już pewnie nigdy nie zobaczysz, same plusy, a córka jak to baba, popłacze i swój afekt wnet obróci ku innemu.
– No to mam przerąbane jak w ruskim czołgu – mruknął pod nosem Max .
Do kuchni wpadł Rumak, uśmiech kończył mu się za uszami, zatańczył na środku posadzki krzesanego i iskry sypnęły mu się spod podków .
– Diamentowe – Rumak wyszczerzył się jeszcze bardziej – rzekłbyś, że składa się z samych zębów, jak krokodyl. zakręcił się jak fryga, coraz szybciej i szybciej, iskry otoczyły go murem ognia i nagle ze snopa iskier wyłonił się słusznego wzrostu mężczyzna, zbudowany jak tur, ubrany w trzy częściowy garnitur z kamizelką, jedwabny krawat i wygodne półbuty z diamentowymi sprzączkami, wyglądał jak makler, albo prawnik.
– Co to ma być, co ? Azaliż wszak, wżdy to niepodobna – wybełkotał Misiek .
– Myślisz zakuty łbie, ze tylko ty potrafisz metamorfować ? – Rumak klepnął przyjacielsko Miśka w plecy – skutkiem czego Misiek przeleciał przez pół kuchni i z trudem utrzymał się na nogach .
– Trzymaj kopyta przy sobie, bo …
– Bo co !? – odrzekł Rumak – dobra cieniasy, za długo się męczyłem patrząc na wasze niezborne ruchy, do bani z waszym planowaniem, podchodami i dmuchaniem na zimne, przejmuję dowództwo i teraz będzie po mojemu, akcja, akcja i jeszcze raz akcja, jak komu nie pasi, to zadek w troki i do domu.
– Jakim prawem się rządzisz – Dziadek poczerwieniał z oburzenia .
– Prawem faktów dokonanych i z błogosławieństwem Mistrza, no jazda łączcie się z nim ! I zbiórka na majdanie, ino biegusiem .

228 komentarzy

  1. misiekpancerny pisze:

    Witam na pięterku 🙂 Miało być wieczorem, myślałem, ze jeszcze coś dopiszę, ale obowiązki rodzinne mnie dopadły, więc wrzucam co mam, miłego wieczoru, postaram się jeszcze wpaść przed lampką 🙂

  2. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Wróciłem, policzyłem kilometry i wyszło mi między 23 a 24, co mnie całkiem satysfakcjonuje.

    Harpie jak zwykle znakomite, obśmiałem się jak norek.

  3. Alla pisze:

    Do bani!!! Za krótkie!!! Ale co się uśmiałam, to moje Happy-Grin

  4. Alla pisze:

    Tym razem diamentowe podkówki nasz Rumak ma… Ciekawe komu zwędził 😀

  5. Alla pisze:

    Mirelko!!! Jeździsz konno??? 😀

    • miral59 pisze:

      Chyba raczej nie jeżdżę konno. Kiedyś jako dziecko siedziałam na koniu i nawet jechałam na nim. Nie wiem jak byłoby teraz, ale wydaje mi się, że jakby ruszył z kopyta i jeszcze nie daj Boże skręcił, to chyba ja pojechałabym prosto Happy-Grin

      • Incitatus pisze:

        Prawidłowo! Najpierw się z konia spada, a później już można z nabożnym szacunkiem próbować utrzymać się w siodle. Inna kolejność prowadzi do nieporozumień, trwożnych okrzyków, chwytów za grzywę i i zaciskania powiek aż do bólu. Nie wspomnę już o tym, że takie zachowanie jeźdźca z bożej łaski budzi w wierzchowcu lekceważenie a nawet często pogardę!!: )))

        • Wiedźma pisze:

          Moja wnuczka siedzi na kucyku jak przymurowana ! i ciągle się dopomina o dużego, prawdziwego konia ….no, może, jak podrośnie 🙂

          • Incitatus pisze:

            Dobrze że od kuca zaczyna. Jak się wlezie na dużego konia to wydaje się że z jego grzbietu niesamowicie daleko do ziemi. Dopiero jak człowiek z niego gruchnie na nieurodzajną glebę i po niesamowicie długim locie pozbiera się w całości, strach przechodzi jak ręką odjął!: ))

        • miral59 pisze:

          Nie wspomniałeś, że koń jest zwierzęciem nerwowym (chyba że podstarzały wałach 🙂 ) i jeśli jeździec zachowuje się nerwowo, to i koń zaczyna się denerwować, że taki patałach go dosiada Delighted Różnie taka jazda może się zakończyć Wink Ten, na którym kiedyś jechałam, to był koń gospodarski, a nie wierzchowiec. Wybitnie mu nie odpowiadało, że ktoś na nim siedzi i nawet próbował mnie ugryźć Happy-Grin Siedziałam jednak za blisko jego szyi i nie czepił mnie zębem Happy-Grin Jechałam oklep, bez siodła, ale ja zawsze lubiłam trudne wyzwania Delighted I nawet udało mi się utrzymać na grzbiecie i dojechać z pastwiska do obejścia Overjoy Podejrzewam (z całą pewnością), że gdyby zaczął fikać, to minuta osiem leżałabym na ziemi Overjoy Bo wprawy w jeżdżeniu konno nie mam żadnej. Krótko mówiąc miałam szczęście, że nie zaliczyłam gleby Overjoy

  6. Alla pisze:

    Do jutra Kochani 😀 Dobranoc… j

  7. Jasmine pisze:

    Witam wieczorową porą. Hi

    Cymesik, Miśku. Brawo! Mnie się bardzo, tylko stanowczo za krótkie. Delighted Z tymi grzybkami to prawda ❓ Lepsze od magii ❓ Trza kiedyś wypróbować na jakiejś wiedźmie. Happy-Grin Chyba, że doczekam się ciągu dalszego nastąpi i eksperyment zbędnym się stanie. Happy-Grin

    Obśmiewałam się jak norka (nie tylko Quackie i Bożenka tak umieją. Wink ) czytając. Dziękuję za przerywnik w zmartwieniu. Tetryk wyjechał, niech Mu się Delighted a ja go potrzebuję.
    Pokażę Wam mój problem po instalce liska wczorajszej.
    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/forum.pclab.pl/topic/849882-Problem-z-searchcertifiedtoolbar/
    Nie poradzę sobie z tym sama. Muszę się denerwować i czekać. 🙁
    Nic to… jakoś tam będzie.

    Czas wypróbować nalewkę z kwiatów czarnego bzu, którą przywiozła dziś moja Siostrzyczka Najukochańsza. Delighted
    Wasze zdrowie. Cheers

    • Quackie pisze:

      Te paski narzędzi są upierdliwe jak kleszcze, Najjunior przy okazji jakiegoś własnego oprogramowania zainfekował Chroma na lapku małżonki czymś, co się nazywa Babylon i za Chiny się tego nie da usunąć, ani z prawej, ani z lewej.

      • Jasmine pisze:

        Zdenerwowana chciałam ulżyć se włażąc na miny w saperze. Start, Programy… a tam niespodzianka. Home Tab. Ki grom, pomyślałam. NICZEGO od dawna, oprócz liska, nie instalowałam. Tak mi to świństwo spowalniało system, że szlag mnie omal nie trafił. Na szczęście toto udało mi się wywalić bez problemu. Przynajmniej strony się normalnie otwierają.
        Nie łapię co napisali na pclab. Muszę zaczekać na Tetryka. Może coś zaradzi.

        PS: To moje nie jest wirusem, dokleja końcówki do adresów i przekierowywuje. Nie da się np. ustawić strony startowej, bo zmienia. NOD tego świństwa nie widzi. 🙁

        • Quackie pisze:

          Noo, nie jest wirusem w tym sensie, że nie niszczy software’u ani hardware’u. Dlatego w PC Lab każą ściągnąć ten program do czyszczenia niechcianych reklam i właśnie takich wynalazków jak ten toolbar.

          • Jasmine pisze:

            Gdybym wiedziała jak, wolałabym zastosować ten drugi sposób. Na program mam uczulenie, bo dawno temu, niechcący ofkoz, wykasowałam przy jego pomocy IE exe z rejestru i wtedy dopiero zaczął się mój problem. Happy-Grin Dlatego tak bardzo wdzięczna jestem Tetrykowi, bo tylko On jest w stanie prowadzić mnie za rękę, krok po kroku tłumaczyć to, co wiem, ale zawsze mogę pochrzanić. Nikt inny nie miałby tyle cierpliwości. Delighted

            • Incitatus pisze:

              Jasmine, a po ki karabin Ty dłubiesz i dłubiesz w programach i ustawieniach kompa? To takie zajmujące, czy może tak jak mój starszy syn lubiłaś w dzieciństwie rozbierać zegarki? Do ostatniej śrubki i dowolnymi podręcznymi narzędziami typu młotek i śrubokręt!! : ))

              • Jasmine pisze:

                Czasem muszę, Senatorze, bo naprawiacza blisko nie mam. Wstyd przyznać, że zaczynałam od odkurzacza. Ashamed Z 5 lat może wtedy miałam. Złożyłam z powrotem i działał przez wiele lat. ❗ Potem już było tylko lepiej. Przyjechali, zamontowali, z prowadnicą, angielską antenę satelitarną. Naszych jeszcze wtedy nie było. Pokazali pilota i rzekli. TEGO guzika nie tykać ❗ Jak się za nimi drzwi zamkły to tkłam. Tata w szpitalu był, coby Go nie martwić to siedziałam do rana i ustawiłam wszystko jak było. Anglicy nie pisali po polsku, niestety. A poza tym to się nie znam, rozlazły umysł jestem, nie ściśnięty. 🙁

                • Wiedźma pisze:

                  Zdolna jesteś, Jaśminko… do wszystkiego In Love

                • Incitatus pisze:

                  Ale co naprawiasz, że jakieś dziwolągi Ci się instalują? Raz zainstalowany program niech sobie sam trybi. Nie dotykaj i będziesz mieć spokój!: )

  8. Incitatus pisze:

    Ha!! Bardzo mi się ta metamorfoza podoba! Miśku, jesteś wielki!!!: )))
    Aha, rzeczywiście tym razem Mistrz Miś ciut przykrótkim specyjałem nas częstuje. Nic to, następnym razem cztery A4 zaprezentuje!: )

  9. Incitatus pisze:

    I dobranoc, Mili moi!: )))

  10. Wiedźma pisze:

    Fala Misiek, zafundowałeś nam uchachany wieczór ! Buziaczki Poklon

  11. Kneź Okrutnik pisze:

    Widzę ze kneź zaczyna ewoluować w kierunku bardziej człowieczym, ale kneziówny jak dopadną autora i złapią za cokolwiek to my wyrwą razem z językiem. Whistling Happy-Grin

  12. Quackie pisze:

    Dobranoc, snów z nutką, hmm, tajemniczości, a może nawet sensacji? Do tego odpowiednia muzyka – pamiętałem to w wykonaniu Wojciecha Młynarskiego, ale i Jacek Wójcicki daje radę (zwłaszcza przy drugim trubadurze, do takiego śpiewania trzeba mieć talent!)

  13. Jasmine pisze:

    Ciekawe czy Misiek się dziś jeszcze pojawi. Wypadałoby Gospodarzowi, chociaż na chwilę. Delighted Chyba, że będzie balował do rana to będzie Mu wybaczone. Happy-Grin Wink

  14. Wiedźma pisze:

    Pora na lampkę ? No to zapalam…. niech świeci..


    Dobranoc…

  15. Jasmine pisze:

    To ja cichutko, bo przed zapaleniem lampki nie zdążyłam.
    Ssshh Spanko Bye

  16. miral59 pisze:

    Wpadłam tylko na chwilkę, bo musiałam poczytać Happy-Grin Przecież było obiecane…
    Kwiczałam równo i to w niejednym miejscu. Już nie napiszę, że jak norka Overjoy Też żałuję, że takie krótkie, ale i tak Brawo! Poklon

  17. Incitatus pisze:

    Dzień dobry: )))
    Uuuu!! Bożenka zaspała??: )))

  18. Alla pisze:

    Dzień dobry 😀 Misiaczek nam zabalował, zapewne wychylił kilka pucharów, ale… czy półkwaterkiem miodu, to nie wiem Wink
    A łba pancernego, to On chyba nie ma??? Happy-Grin

  19. Jasmine pisze:

    Niech Nam będzie dobry bardzo. Hi
    W nocy zmarzłam grubą, polarową bluzę na sobie mając. Za wcześnie chyba na tak zimne noce. Nikt mnie już nie przekona, że to lato, jesień, jak nic. Tyż pikna. Happy-Grin

  20. misiekpancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Sorry za wczorajszą absencję, ale rodzinka tak mnie umęczyła, że padłem jak drwal 🙂

  21. misiekpancerny pisze:

    Ps.Imię Jefte wybrałem dla Kneziówny nie przypadkowo, skoro nikt się nie pokusił o rozszyfrowanie, to muszę to zrobić sam . Otóż wyobraźcie sobie, że dziecko-niespodzianka ma biblijne korzenie, za Wiki : Jefte, zanim wyruszył na bitwę przeciwko Ammonitom, przysiągł, że jeśli zwycięży, złoży w ofierze, cokolwiek wyjdzie z jego domu, gdy będzie do niego wracał. Na spotkanie wracającemu zwycięsko Jeftemu wyszła córka, jego jedyne dziecko. Jefte, mimo smutku, spełnił swoją przysięgę. Na złożenie ofiary całopalnej wskazują słowa „wypełnił na niej swój ślub” (Sdz 11,39, por. Sdz 11,30-31)”

    • Alla pisze:

      Dziękuję 😀 Tak mnie zastanawiało, skąd imię Jefte się pojawiło, ale jako Autor masz przecie prawo 😀

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Miśku ! zanadto nas rozbawiłeś, żeby pytać skąd sie wzięło to imię ! Happy-Grin No,no biblijny rodowód ? tego chyba jeszcze nie było ! Amazed

  22. korab1 pisze:

    Ogólnopolskie słoneczne i rześkie DzieńDobry :))) Absencja jest wybaczalna, abstynencja natomiast nie !!! Przekonany byłem, iż padają drzewa, drwale trwają do końca :)))

  23. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Również i dzisiaj spnąłem sobie do, hm, późna.

    • Alla pisze:

      Witaj Mistrzu 😀 I dobrze, bo w końcu wakacje jeszcze trwają 😀
      Oczęta przemył?? Zimną wodą, najlepiej 😀

      • Quackie pisze:

        Przemył, przemył. Zaraz idę do apteki po coś na oczęta.

        • Wiedźma pisze:

          ..praca przy komputerze, Kwaku, prawda ?

          • Quackie pisze:

            Tak myślę, zwłaszcza że po powrocie z urlopu zdwoiłem wysiłki, żeby szybciej skończyć bieżące zlecenie.

            • Alla pisze:

              Mistrzu, może jednak okularki ze szkłami antyrefleksyjnymi?? Moja koleżanka z pracy ciągle miała problemy ze spojówkami i po zakupie onych szkieł – jak ręką odjął. Ale to już trzeba się wybrać do okulisty. Raz w roku bez skierowania i za darmo (??!!) 😉

              • Quackie pisze:

                Na szczęście spojówki zapalają mi się tak rzadko, że nie ma potrzeby zakładać okularów, chyba że przeciwsłonecznych, jak wychodzę z domu, ale dziękuję bardzo, może kiedyś to rzeczywiście okaże się konieczne.

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Kwaku…. dobrze się śpi, gdy noc chłodniejsza !

  24. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! 🙂 Wstałam wcześniej, ale zawisłam Hello na telefonie…. 🙂

    • Bożena pisze:

      Zazdroszczę Wam takiego snu. To tylko ja nie mogę dospać…

      • Wiedźma pisze:

        A o której zasypiasz Bożenko ?

        • Bożena pisze:

          Zasypiam ok. 11 godz. Budzę się ok. godz. 5. Mam 6 godzin snu i to mi wystarcza.

          • Bożena pisze:

            Snu jest dosyć, ale czasem chciałoby się więcej gdy jeszcze ciemno za oknami…

          • Wiedźma pisze:

            a ja pomiędzy 24 a … 2, a czasm i później, 🙂 lubię te ciche godziny ! 🙂

            • Bożena pisze:

              Więc nie dziwię Ci się, że śpisz dłużej ode mnie Wiedźminko. Ja mam wciąż „ciche godziny”, chyba że ktoś przyjdzie.

            • misiekpancerny pisze:

              Ja też jestem nocnym markiem, lubię posiedzieć w ciszy z kompem:)

              • Wiedźma pisze:

                wolę z książką, Miśku 🙂 taką papierową, którą można wziąć do ręki i nawet z nią chodzić 🙂 Te elektroniczne cuda do czytania wydają mi sie ciut bezduszne 🙁

                • Alla pisze:

                  Książkę po przeczytaniu, to i do piersi przytulę. Zwłaszcza gdy się baardzo podobała 😀

                • Quackie pisze:

                  Ha. Ja też lubię książki o tyle, że jak upadnie (albo na nią coś upadnie), to zazwyczaj niewiele złego się stanie. Natomiast czytnik ma tę przewagę, że można w nim nosić przy sobie i 50, i 100 książek, a dla kogoś, kto pochłania je w tempie 0,5-1 na dobę, to przydatna rzecz.

                  Nb. właśnie wymieniłem starocia Sony na nowiutkiego Kindla, najtańszy czytnik, jaki był. Bardzo jestem kontent.

                • Bożena pisze:

                  Ja też wolę papierowe książki. Zżyłam się z nimi od dziecka, chyba od szóstego roku życia.

                • misiekpancerny pisze:

                  Na książki mam ostatnio mało czasu, leżą dwie dyżurne napoczęte i jak mam czas to sięgam 🙂

                • Wiedźma pisze:

                  Kwaku….czytnik, dla podróżujących, to świetne rozwiązanie. Ale ja już się tak nie włóczę po świecie , a czytam całkiem dużo 🙂

                • Quackie pisze:

                  U mnie też półki pełne książek, ale już np. znajomi, wynajmujący (nieduże) mieszkanie na Wyspach Brytyjskich, mimo skłonności bibliofilsko-wiewiórczych (znaczy że mają spory księgozbiór i lubią go powiększać), od kiedy mają Kindla, promienieją ze szczęścia, że oszczędzają miejsce… więc i tu jest korzyść.

  25. Bożena pisze:

    Ufff… Odwaliłam robotę. Mam zalaną łazienkę przez sąsiada z góry. Telefon ubezpieczyciela nieczynny, zgłosiłam szkodę przez internet. Ile to pisania, po kilka razy te same dane Amazed
    Już chciałam zrezygnować, ale wytrwałam. Teraz tylko czekać… Tired

    • korab1 pisze:

      Znam ten ból, dwa razy mnie zalał sąsiad z góry. Dla pocieszenia przesyłam piosenkę :)))

      • Bożena pisze:

        Dziękuję Stateczku. To znany, niemiecki przebój. Dawno Marleny nie słuchałam

      • Incitatus pisze:

        Marlena…
        Czort wie czemu ale przypomniała mi się stareńka piosenka „Bikini” Znalazłem ją na YT ale w takim wykonaniu że niech spadnie nad nim zasłona milczenia!: ((

      • Wiedźma pisze:

        Jakąż ona ma doskonałą dykcję ! :)i taką chłodną urodę i ciekawy głos:)

        • korab1 pisze:

          Równie doskonałą dykcję miały, Sława Przybylska, Ewa Demarczyk, Hanna Skarżanka i wiele innych polskich aktorek i piosenkarek. Ale one śpiewały, nie wykrzykiwały jak robi to wiele współczesnych oprawców muzycznych :))) Witaj Czarodziejko :)))

    • Wiedźma pisze:

      Współczuję, Bożenko…. mnie jak dotąd, ta ” przyjemność” ominęła… i niech tak zostanie.

      • Bożena pisze:

        Nie życzę Ci tego Wiedźminko. Niech Cię ta „przyjemność” omija.

        • Jasmine pisze:

          Wyrazy przesyłam, Bożenko. Misio

          • Bożena pisze:

            Dziękuję Jasminko Buziak

            • Jasmine pisze:

              Pocieszę Cię. Co prawda zalanie przez sąsiadów z góry w domu jednorodzinnym mi nie grozi, ale mam za to inne „atrakcje”. Smród wieczorny, każący szczelnie zamknąć okna. Zaczęło się od wejścia w życie „proekologicznej” ustawy śmieciowej. Zamiast raz w tygodniu odbierają od nas śmieci co miesiąc. Ludzie palą co się da spalić. W zamian mogą wywozić do lasu. Na razie na to nie wpadli. Zimą, kiedy dojdzie popiół z pieców może to się zmieni.

              • Bożena pisze:

                Serdecznie współczuję. Nie możesz się nawet cieszyć wieczornym chłodem… Do czego doprowadzili tą głupią ustawą. Czy nie mogło zostać jak było, musieli w niej grzebać? Kupa bałaganu i smrodu. Całe szczęście dla nas, że w Poznaniu nie ma problemu tego rodzaju.

                • Jasmine pisze:

                  Zrobiło mi się politycznie, czyli nie temat na Wyspę. Ale nerw mi się naruszył, za co przepraszam. Mogłabym kontynuować do rana, jednak niech reszta będzie milczeniem.

                • Wiedźma pisze:

                  Może i ta ustawa nie jest taka głupia, Bożenko, ile, jak zwykle, wprowadzana jest bez głowy… Nagle firmy śmieciarskie albo padają, albo sa monopolistami i nie dają rady objąć tego, do czego się najęły…:(

                • Wiedźma pisze:

                  Jaśminko, to jednak nie jest politycznie, tylko zwyczajnie, życiowo…. szkoda, że łatwiej nam gadać i obiecywać niż zrobić coś raz, a dobrze ….

              • Jasmine pisze:

                W obiecanki, macanki, już od dawna nie wierzę, Wiedźminko. 🙁

                • misiekpancerny pisze:

                  Ale o so chosi ? My Polacy uwielbiamy prowizorki, to tylko kwestia cierpliwości, wróciłem z nad morza to znikły pojemniki na szkło itd. a miałem cały bagażnik flaszek szklanych i plastikowych, te plastikowe, to pół biedy, ale te szklane po napojach wyskokowych, zwłaszcza po winie śmierdziały jak nieszczęście, chciałem podrzucić na inną dzielnicę, ale klops, pojemników nie było nigdzie, a tu upał i flaszki śmierdzą niemożebnie, tom zakorkował czym się dało, zawinął w 3 worki i doczekał czasów, kiedy wreszcie te cholerne pojemniki dowieźli, auto do dzisiaj mi śmierdzi jak melina i żadne wieszane choinki nie pomagają 🙂 🙂

                • Bożena pisze:

                  Bo u nas wszystko stoi na głowie. Może i potrzebna ustawa, ale nie tak przeprowadzona. Nie przygotowana odpowiednio i stąd ten cały bałagan. Zastanawia mnie tylko jedno, a mianowicie to, dlaczego jedne gminy jakoś to ogarnęły, a w drugich boją się o epidemię, bo szczury mają pożywkę. Jak wiecie, moja siostra też mieszka na wsi i tam wszystko przebiegło bezboleśnie i na czas. Dlaczego jedni mogą, inni nie?

  26. Incitatus pisze:

    Dobranoc: )))

  27. Jasmine pisze:

    Dobranoc Kochani i do jutra. Bye

  28. Wiedźma pisze:

    Dobranoc powiem i ja….. z zapaloną lampką 🙂

  29. Quackie pisze:

    Powiedzmy sobie szczerze – Michał Bajor to nie jest mój ulubiony artysta, może trochę niesprawiedliwie, ale na ogół jakoś mi nie podchodzi. Z poniższym wyjątkiem. Snów, które brzmią, jak ta piosenka, życzę, i dobranoc!

  30. misiekpancerny pisze:

    Dobranoc 🙂

  31. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Kto rano wstaje… Za wcześnie wczoraj się położyłam i dzisiaj nie mogłam dospać. Ale dzionek zapowiada się pięknie, tylko żeby nie był zbyt gorący… Miłego wszystkim Pleasure

    • miral59 pisze:

      Ja również życzę miłego dnia Happy-Grin Nie wiem czy jutro zdążę coś napisać, bo małżonek chce pojechać odebrać przesyłkę, a stamtąd już tylko dwa kroki do Cantigny, czyli do tego „militarnego” parku Happy-Grin Więc może wyszykuje się nam wycieczka…

      • Alla pisze:

        Będzie Ci wybaczone, na pewno, jeśli się nie odezwiesz. Pod warunkiem, rzecz jasna, że zdasz relację i umieścisz fotki 😀
        Coby nasi Panowie mieli co komentować, a my czytać Delighted
        Śpij i odpoczywaj, niech Ci łysy nie przeszkadza 😀

      • Wiedźma pisze:

        Witaj Mirelko….. jeśli wycieczka, to niech Ci się podoba, tak jak nam wszystkie Twoje relacje Roses-are-red

    • Alla pisze:

      Dzień dobry Pani Poranna 😀 Uśmiech od ucha do ucha, znaczy, że wyspana 😀

      • Bożena pisze:

        Witaj Skowronku. Wyspana jestem, a uśmiech kończy mi się za uszami Overjoy Wcześniej się zdążyłam tylko przywitać, bo później 3 godziny byłam na Skype. Tak się zagadałyśmy. Ale miło było Happy

  32. Alla pisze:

    Słoneczne dzień dobry bardzo 😀 Już zagląda do kuchni. Na mojej klawiaturze jeszcze nie rządzi 😀 Mowa o słoneczku oczywiście 😀

  33. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Za chwilę wybywam, niestety na resztę weekendu. Jutro wieczorem wszakże powinienem być z powrotem. Do zobaczenia!

  34. Jasmine pisze:

    Niech nam będzie co najmniej bardzo dobry. Hi

  35. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry…..bardzo ładnie słonecznie 🙂 Towarzystwo się rozprasza na wyprawy? i bardzo dobrze Delighted

  36. korab1 pisze:

    DzięDobry :)) Pozdrawiam słonecznie i bezwietrznie :)) Powróciłem z targowiska szykuję druga partię kiszonych ogórków na zimę, zapach kopru jest oszałamiający. Róże chylą pąki, malwy również :))

  37. Incitatus pisze:

    Dzień dobry: )))
    Dziś pożytku ze mnie nie będzie: ( Łapy bolą mnie tak, że unieść ich do klawiatury nie mogę. Ponoć jeszcze dzień dwa i ma być już tylko lepiej!

    • Bożena pisze:

      Witaj Senatorze. Przykro mi z tego powodu i życzę szybkiej poprawy. Serducho Rose

    • Jasmine pisze:

      Bardzo smutna wiadomość Senatorze Kochany. Misio Z serca Ci życzę, żeby o wiele szybciej było dużo lepiej. Trzym się i nie zapomnij, że po Harpiach miały być miętusy. Nie daj zbyt długo czekać na Twój tekst, wydobrzej jak najszybciej. Please Serducho

  38. Jasmine pisze:

    Zapraszam za chwilę na przerywnik. 🙂 Tu już zrobiło się zbyt ciężko momentami, przynajmniej dla mnie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)