„Mów do mnie jeszcze… za taką rozmową
tęskniłem lata… Każde twoje słowo
słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze –
mów do mnie jeszcze…
Mów do mnie jeszcze… Ludzie nas nie słyszą,
słowa twe dziwnie poją i kołyszą,
jak kwiatem, każdym słowem twym się pieszczę
mów do mnie jeszcze….”
Se tak Kazmirzem do Cię 😀 Witaj Stateczku na głębokich, błękitnych i spokojnych 😀
Mogę krzyczeć tylko z bólu, czego sobie ani nikomu nie życzę. Na inny krzyk szkoda gardła. Ale są tacy, którzy nie potrafią mówić inaczej, tylko krzykiem. Kiedyś naprzeciwko moich okien posłyszałam głośny gwar… Spojrzałam, a to czterech piwoszy się raczyło ulubionym trunkiem. Hałas był taki, jak by stali od siebie w odległości pół kilometra i wszyscy na raz by do siebie wołali.
Dzień dobry. Juniorzy wiedzą, że jak zaczynam mówić CICHO I SPOKOJNIE, to oznacza to potencjalnie gorsze konsekwencje, niż jakbym zaczął, pardon, drzeć ryja.
Kiedy pies szczeka, jest niegroźny. Gorzej gdy ostrzegawczo warczy. Oczywiście Quacku, nie bierz tego porównania do siebie i z góry przepraszam. Tak mnie się nasunęło…
Powitać!
Siedzę w domu i asystuję Lokatej w przygotowaniach do wyjazdu.
W zachodnim pokoju jest jeszcze miło. Wiatrak pracuje, ja nie muszę 😉
Emotki do dołożenia do zaazulek proszę włączyć do stosownego komentarza – stamtąd je ściągnę i wmontuję, bo tych które Bożenka wspominała nie wiem gdzie szukać.
Hm hm, a propos „wiatrak pracuje, ja nie muszę”, był taki dowcip z długiiimi tradycjami w polskiej kadrze urzędniczej – pięciu urzędników w pokoju, pracuje – tylko wentylator.
I jeszcze jeden, który poznałem w wersji internacjonalnej:
Zwiedza jakaś egzotyczna delegacja budynek ONZ w Nowym Jorku, chodzą po korytarzach i salach, jeżdżą windami, wyglądają przez okna… W końcu jeden z delegatów pyta przewodnika:
– Taki wielki budynek, tyle gabinetów i sal, to ilu ludzi tu pracuje?
A na to przewodnik, po krótkim zastanowieniu:
– Noo, mniej więcej połowa.
Dzień dobry ! 🙂 Noc miałam ciekawą : najpierw usłyszałam jakiś dziwny, obcy dźwięk… Migotka złapała małego nietoperza i podrywała go łapką. Oczywiście przyniosła (?) go do sypialni. Zgarnęłam niebożę na śmietniczkę i wysłałam w powietrze z balkonu. Może dał radę? Ale kotkę trzeba było wygłaskać za prezent
Ała. Na nos to nie, ale jako dziecię nadziałem się czołem na pręt zbrojeniowy, powierzchownie na szczęście, ale efekt był taki, jakby krew sikała mi ze środka głowy. Jak się dobrze przypatrzeć, to do dzisiaj mam bliznę.
A ja mam bliznę na lewym policzku po tym jak mamie z wózna wypadłam na sterczący gwóźdź. W innym miejscu też mam bliznę, toką głęboką, ale o niej nie będę opowiadać
… a jakiś czas później zerwał się gwałtowny wiatr i lunęło. Mocno, ale krótko. Dziś powietrze równie gorące i lepkie jak wczoraj….Na przyszły tydzień obiecują miłe 20 stopni. Zobaczymy czy zdążę się nie ugotować….
Dzień dobry 🙂 Powiedzenie cokolwiek bez sensu, w zależności od potrzeb, czasami lepiej jest być usłyszanym niż zrozumianym, mi dużo bardziej podoba się tekst „lepiej siedzieć cicho i udawać idiotę, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości” 🙂
Wiecie co, jednak ludzie twierdzący że ja jestem stuknięty mają rację!: (
Wczoraj na noc włączyłem sobie telefon do naładowania. Prawidłowo, jak instrukcja nakazuje! Naładował się do pełna, a nawet chyba jeszcze bardziej! Odłączyłem dziada rano, ładowarkę schowałem, telefon na stół, żeby mieć go na oku i uchu, no i fajnie.
Przed dziesiątą przylata mnie syn i gwałtem ciągnie do lasu, do zaprzyjaźnionego gajowego u którego kupujemy co jakiś czas owieczkę coby z niej pieczonego barana zrobić. Facet raz hodowlę prowadzi, raz likwiduje, ale akurat teraz ma i Grzegorz się z nim umówił! Ja mam jechać odpoczywać w cieniu borów głębokich to mi upał straszny nie będzie, a on wszystkiego dopilnuje boć zwirza utłuc i oskórować trzeba! Pomyślałem, że czemu nie…Pojadę! No to cienkie gacie na zadek, zgrzebna lniana koszulina na grzbiet, klucze w lewej kieszeni portek, portfel do tylnej, telefon do prawej i pojechalim!
Ludzie, jak tam było cudownie, jak cieniście, lesiście chłodnawo i przyjemnie! I nawet nikt nie zadzwonił, co mnie nieco zdziwiło, bo zwykle ktoś tam do mnie się czasami dobija!
Wracamy z barankiem w bagażniku, a tu na mnie Senatorowa z tym, no…z głośnym mówieniem wyskakuje! Że jak tak można, że ona nic nie wie, że nawet zadzwonić do mnie nie może żeby spytać gdzie przepadłem, bo nawet telefonu nie wziąłem! Że Grzegorz też nic nikomu nie powiedział i wziął sobie i zniknął, a tam żona i dziatki drobne w rozpaczy!!….On jakoś wcale telefonu – okazuje się – nie wziął. Ten upał wszystkim na mózgi pada!! Przeczekałem pierwszy impet, spokojnie wyjmuję z kieszeni telefon i pytam:
– Co to jest?
– Stara Nokia!
– No i..?
– Przecież ty teraz Samsunga używasz!!
Hmmmm…Parę dni temu zepsuł mi się telefon…Mam wiarygodnego świadka!! Stareńki, nie ma co naprawiać. Nokia mu było! Dali mnie dość nowego Samsunga ale bez tego ślizgacza co to trza palec ślinić żeby coś jeździło i wsadziwszy doń swoją kartę począłem go używać!
Przed nocą jakoś tak przypadkiem wpadł mi w łapy stary aparat i, okazuje się, tego-m soczyście naładował! Śpieszyłem się poganiany przez syna i odruchowo ten stary z zadawninego nawyku wziąłem ze sobą!
Rzeczywiście jest zepsuty! Choć naładowany na maksa nie zadzwonił ani razu!!: )))
A my akurat mamy dokładnie odwrotną sytuację. Najjuniorowi, jak pewnie Wyspiarze pamiętają, temperament się zrobił całkiem wybuchowy, więc jak poprzednia komórka (mały smartfon Samsunga) zaczęła mu nawalać, to najpierw ją dawaliśmy do naprawy, a potem się okazało, że Najjunior w przystępach złego humoru się na niej wyładowywał – a to o ścianę, a to ją kąsał (pan w serwisie, zdziwiony: „Państwo macie psa?!?”) i w efekcie został bez komórki zupełnie. To wyciągnąłem z czeluści taką starą komórkę Sony, jeszcze sprzed fuzji z Ericssonem, z 2001 roku, mała, zgrabna, dość wygodna, rozmawiać się przez nią porozmawia, SMSy odbierze i wyśle – i git, mnie do kontaktów z Najjuniorem wystarczy. Tyle że jemu już nie, bo to obciach straszny i poruta pokazać się wśród dzieciaków z taką zabytkową komórką, co to nie ma ekranu dotykowego, aparatu foto, na Internet się przez nią nie wejdzie, kolorów na wyświetlaczu nie uświadczy… Zaczął jej demonstracyjnie zapominać z domu, z czego kilka razy wynikła sytuacja nieciekawa, że się nie dało do niego dodzwonić i czegoś tam ustalić i dopytać. Właśnie czekamy na lepszą komórkę, zamówioną, a ta stara leży odłogiem…
Mieliśmy takie trzy. Jeden Michał, jeden Senatorowa, jeden ja. Mój i Michała gdzieś diabli wzięli, ale żony ocalał, a że ona raczej niczego nie niszczy aparacik wygląda jak funkel nówka! Wsadzę kartę i znowu będę miał „telefon prezesów”
On ze stali, ma drugą baterią wmontowaną na stałe w elegancki skórzany futerał, połączenie obu baterii następuje automatycznie i maszynka trzyma prąd aż miło!! Przez wielu, choć pochodzi gdzieś tak z 2006 czy 2007 r. uważany jest za super model. Przez młodzież za obciach!: )
Tu masz jego parametry techniczne:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.mgsm.pl/pl/katalog/samsung/sghp300/
Cena obecnie od 1500 zł do 2500 zł, choc znalazłem w necie i za 3000.
Antyk już, ale jaki!: )
Nam się akurat jedna Nokia rozleciała, małżonka miała potem inną, osobistą i kobiecą, w obudowie różowo-kremowej ze złotymi akcentami – do dzisiaj leży w szufladzie i dałoby się jej swobodnie używać, ale dawać ją dowolnemu synowi – to wymagać nieco zbyt wiele…
To te dwie solidne baterie! I malutki, ale nie miniaturka!! Fakt, że zero ma z boku w jednym rzędzie z 9 niejednego ładnie rozdrażnił przy wybieraniu numeru!:)
A ten nowy, który Najjunior dostanie, po pewnym czasie potraktuje jak Samsunga… Nie chcę krakać, ale jeśli nie szanuje się tego co się ma… W końcu i nowy może się znudzić…
No nie wiem. Być może, aczkolwiek ma zapowiedziane, że jak wykończy tego nowego fona, to nie dostanie następnego fafuśnego, tylko będzie sobie musiał radzić z taką komórką, jaką my mu przydzielimy – choćby była stara, z tradycyjną klawiaturą i monochromatycznym wyświetlaczem. A jeżeli odmówi używania takiego starocia, to się jakieś sankcje wprowadzi – dzień bez komórki dniem bez komputera albo coś. W końcu jest to część logistyki rodzinnej i bezpieczeństwa, że dziecko jest dostępne pod komórką, więc nie może być tak, że kręci nosem na starocia i wspomniane logistyka i bezpieczeństwo na tym cierpią.
Oby było jak mówisz. A jeśli chodzi o bezpieczeństwo – kiedyś nie było komórek i jakoś nikt nie czuł się zagrożony. Czy życie stało się bardziej niebezpieczne? Czy to raczej nie chodzi o wygodę? To nie znaczy, że jestem anty, sama mam komórkę już kilkanaście lat, ale do dobrego człowiek łatwo się przyzwyczaja. Czy ktoś może sobie wyobrazić naszą egzystencję bez żadnego telefonu?
Oczywiście, że chodzi o wygodę, np. umawiamy się, że ze szkoły Junior nie idzie prosto do domu, tylko umówi się z nami w sklepie, gdzie chcemy mu nabyć nowe buty (kwestia przymierzenia). Albo że sam załatwi nam coś po drodze do domu. No i bezpieczeństwo też, w sensie że gdyby ktokolwiek próbował zrobić dziecku krzywdę, to szanse dziecka, mającego pod ręką narzędzie komunikacji z rodzicem, rosną.
: ) Ja mogę!
A Ty potrafisz sobie wyobrazić czytanie i w ogóle wykonywanie wszelkich czynności przy naftowej lampie? Ja nie muszę sobie wyobrażać, ja to doskonale pamiętam!
Lampy naftowej nie znałam, ale lampę gazową krótki okres mieliśmy. Tylko już nie pamiętam jak ona działała, bo dzieckiem niewielkim byłam… Musiałabym spytać starszej siostry, czy ona pamięta…
Gazowa ma taką specjalną koszulkę, najpierw ją się wyżarza, a później ona już pod wpływem płomienia gazowego palnika świeci. Ja mam taką nakręcaną na turystyczną butlę. Nocą na rybach daje wspaniale jasne światło!
Ja tam lubię swoja Nokię N95, ma wszystko to co lubię, a przede wszystkim normalna klawiaturę, a nie smyraną, mój operator ze skóry wyłazi, żeby mi wcisnąć sam szczyt mody smartfonów, nawet przetestowałem kilka, nowa Nokia 920 mnie zaskoczyła ładowaniem, bo zamiast wtyczkę w dziurkę, się ją kładzie po prostu na takiej podstawce, ładowanie indukcyjne, ludzie !!! Te inne też fajne, ale ja mam za mało czucia w paluszkach i nigdy nie trafiam w te smyrane klawiszki, a dużo piszę, więc na razie pozostanę przy swojej Nokii 🙂
Dobry Wieczór :)) Wróciłem z długiego spaceru z pieskiem, ludzie !!! Lipy zakwitły dzisiaj, zapach wręcz unosi w powietrze. Nawet akacje nie pachną tak cudownie :)))
Dobranoc! Snów słodkich jak truskawkowy koktajl mleczny, albo wata cukrowa. Czyli – po angielsku – „cukrowe myszy”, chociaż sam nie wiem, co to ma wspólnego z myszami. Ale skoro się pojawiły wyżej – niech będą:
Wiersz na dobranoc 🙂 🙂
„Mroczny Hymn” Wiliam Blake
Na nocnym niebie chmury się kłębią.
Noc mnie ogarnia, pieści swą głębią.
Podmuchy wiatru liśćmi targają,
Szeleszczą, huczą, zawodzą, grają…
Chłód mnie przenika do szpiku kości…
Ciemność rozgrzewa – kocham Ciemności…
Na horyzoncie widać tańczące
Rozbłyski burzę obwieszczające.
W nich aura strachu i moc miłości…
Energia cierpień, czar namiętności…
Północ minęła już bez wątpienia…
w przestrzeń kosmiczną Twego imienia
dźwięk się unosi… Między światami
mknie bym mógł w końcu złączyć się z Wami…
Ma mroczna dusza metamorfuje
Odczuwam rozkosz, cierpienie czuję…
Tańczyłem z życiem, uczyłem dzieci …
Teraz odchodzę w objęcia śmierci…
Życie dać śmierci – to jest pokusa
W krwawych pieszczotach tchnąć w Sukkubusa
Wszystko! by złączyć się z zaświatami,
by tam się wreszcie zjednoczyć z Wami…
Natura wyje – świat w dysharmonii
W rytm grzmotów wznoszę mroczny hymn do nich
Wyście bogami… Wyście diabłami…
Nas chcecie dobrych, lecz Wy źli sami!!!
Grzmot mnie porywa – lecę do góry
Ja – czarny piorun przebijam chmury
mknie moja dusza między światami
W stronę Syriusza – spotkać się z Wami…
Dzień dobry jeszcze raz tu. Może ktoś ma inny pomysł? W takim razie ta wycieraczka może być tymczasowa.
DzięDobry Ogólnopolskie :))) Na jedno wyjdzie, tyle samo Cię nie usłyszy, co Cie nie zrozumie. Zatem remis bez wskazania na sukces :)))
Tylko żeby nie słuchać krzyku, wielu może zatkać sobie uszy…
Dzień dobry i tu 😀
Krzyczę jedynie żartem, a mówię raczej spokojnie. Chyba
Witaj Alleńko:)) Ja też, kiedy krzyczę to nie mówię :))
tęskniłem lata… Każde twoje słowo
słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze –
mów do mnie jeszcze…
Mów do mnie jeszcze… Ludzie nas nie słyszą,
słowa twe dziwnie poją i kołyszą,
jak kwiatem, każdym słowem twym się pieszczę
mów do mnie jeszcze….”
Se tak Kazmirzem do Cię 😀 Witaj Stateczku na głębokich, błękitnych i spokojnych 😀
Se powiedział melodyjnym głosem – Maruś 😀
Mogę krzyczeć tylko z bólu, czego sobie ani nikomu nie życzę. Na inny krzyk szkoda gardła. Ale są tacy, którzy nie potrafią mówić inaczej, tylko krzykiem. Kiedyś naprzeciwko moich okien posłyszałam głośny gwar… Spojrzałam, a to czterech piwoszy się raczyło ulubionym trunkiem. Hałas był taki, jak by stali od siebie w odległości pół kilometra i wszyscy na raz by do siebie wołali.
Jak w niedzielny poranek ma sąsiadka, na swym maleńkim balkonie, z towarzystwem 😀 Zapewne laryngolog na 100% był im potrzebny 😀
Kiedy wejdziesz na forum, zauważ jak wielu pisze z wciśniętym Caps Lockiem :)) To też jest krzyk :)))
Zgadza się. Jeśli chcę coś podkreślić, to też tak piszę… 🙄
To tak nie rób jednak. Przyjęte jest u starych komentatorow, że to jest wrzask opętańca! Nie wierzysz? Zapytaj a potwierdzą!
Dobrze, już nie będę… 🙁
To dobrze: ))
Ooo .. ale daje.. Trzeba się do domu urwać. Praca nie ucieknie, przecież, bo ja ją bardzo szanuję 😀
Dzień dobry. Juniorzy wiedzą, że jak zaczynam mówić CICHO I SPOKOJNIE, to oznacza to potencjalnie gorsze konsekwencje, niż jakbym zaczął, pardon, drzeć ryja.
Kiedy pies szczeka, jest niegroźny. Gorzej gdy ostrzegawczo warczy. Oczywiście Quacku, nie bierz tego porównania do siebie i z góry przepraszam. Tak mnie się nasunęło…
No, coś w tym porównaniu jest! I nie żebym jakoś specjalnie był urażony, raczej – faktycznie, sporo racji!
Witaj Kwaku…. ja też krzyczę szeptem 🙂
i wtedy jest źle….
PS. Prognozy wskazują, że dzisiaj tylko upał, burze – może jutro.
W Poznaniu zamglone niebo i temperatura 23’C.
Tak było jeszcze pół godziny temu, niestety zaczyna świecić słońce i temperatura rośnie. A tak fajnie było… 🙁
U nas po zacienionej stronie już 29 stopni, o rany. To ile będzie koło 12-13! Idę na zakupy, zanim chodnik zacznie parzyć…
Tutaj już 30’C. Całe szczęście, że udało mi się naprawić wentylator…
Nie chciałbym się licytować, ale właśnie wróciłem z zakupów i po zacienionej stronie jest już 31,5…
Powitać!

Siedzę w domu i asystuję Lokatej w przygotowaniach do wyjazdu.
W zachodnim pokoju jest jeszcze miło. Wiatrak pracuje, ja nie muszę 😉
Emotki do dołożenia do zaazulek proszę włączyć do stosownego komentarza – stamtąd je ściągnę i wmontuję, bo tych które Bożenka wspominała nie wiem gdzie szukać.
Witam 🙂 Te zazule są we wpisach, ale jeśli nie możesz znaleźć, to je tu umieszczę.

Aaaa… O.K. , to wezmę stamtąd.
Później dołożę jeszcze kilka.
to już daj w komentarzu, niech inni zobaczą…
Hm hm, a propos „wiatrak pracuje, ja nie muszę”, był taki dowcip z długiiimi tradycjami w polskiej kadrze urzędniczej – pięciu urzędników w pokoju, pracuje – tylko wentylator.
I jeszcze jeden, który poznałem w wersji internacjonalnej:
Zwiedza jakaś egzotyczna delegacja budynek ONZ w Nowym Jorku, chodzą po korytarzach i salach, jeżdżą windami, wyglądają przez okna… W końcu jeden z delegatów pyta przewodnika:
– Taki wielki budynek, tyle gabinetów i sal, to ilu ludzi tu pracuje?
A na to przewodnik, po krótkim zastanowieniu:
– Noo, mniej więcej połowa.
taaa, stara zagadka: trzech w pokoju, jeden pracuje, co to?:
– Dwóch urzędników i wentylator….
Niestety, bywa i tak 😆
Aż tak zwięźle?
To był tylko początek. Jakoś musiałam wpisać komentarz. Mam nadzieję, że za dużo nie wybrałam?
Witam speców od emotek…. dużo ? całkiem nie…. 🙂
Witaj Wiedźminko
Nie chciałam zbyt dużo proponować, bo może inni też mają jakieś, które im się podobają 
Dzień dobry ! 🙂 Noc miałam ciekawą : najpierw usłyszałam jakiś dziwny, obcy dźwięk… Migotka złapała małego nietoperza i podrywała go łapką. Oczywiście przyniosła (?) go do sypialni. Zgarnęłam niebożę na śmietniczkę i wysłałam w powietrze z balkonu. Może dał radę? Ale kotkę trzeba było wygłaskać za prezent
Biedny nietoperek… może jakoś przeżył to spotkanie z Migotką…
Mała myszka wraca z pierwszego samodzielnego spaceru po strychu, podczas którego widziała nietoperza. Biegnie do mamy i woła:
– Mamo, mamo, wiesz, kogo dzisiaj spotkałam? ANIOŁKA!!!
Dobrze, że tego nietoperza nie spotkał kotek 😆
To by był upadły aniołek, tak jakby…
Tak jak ja byłam kiedyś upadłą kobietą…na nos. Wyglądałam strrrraaasznieee
Ała. Na nos to nie, ale jako dziecię nadziałem się czołem na pręt zbrojeniowy, powierzchownie na szczęście, ale efekt był taki, jakby krew sikała mi ze środka głowy. Jak się dobrze przypatrzeć, to do dzisiaj mam bliznę.
A ja mam bliznę na lewym policzku po tym jak mamie z wózna wypadłam na sterczący gwóźdź. W innym miejscu też mam bliznę, toką głęboką, ale o niej nie będę opowiadać
trzeba przyznać, że ten nietoperek ładny nie jest…. 🙁
Ja mam dwa nad tarasem 😀
… a jakiś czas później zerwał się gwałtowny wiatr i lunęło. Mocno, ale krótko. Dziś powietrze równie gorące i lepkie jak wczoraj….Na przyszły tydzień obiecują miłe 20 stopni. Zobaczymy czy zdążę się nie ugotować….
Dzień dobry 🙂 Powiedzenie cokolwiek bez sensu, w zależności od potrzeb, czasami lepiej jest być usłyszanym niż zrozumianym, mi dużo bardziej podoba się tekst „lepiej siedzieć cicho i udawać idiotę, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości” 🙂
Też dobre, a nawet lepsze. 😆
Ja jednak wolę, żeby mnie rozumiano… Ale każdemu według potrzeb 🙂
Zrozumienie wymaga skupienia i cierpliwości, wrzask to żywioł i spontaniczność 🙂
Witaj Miśku ! udawanie idioty wymaga sporo rozumu !
Zwłaszcza niekiedy 🙂
Ja mam wrażenie, zwłaszcza na forum, że bardzo wielu wychodzi to spontanicznie i nie udają bynajmniej 🙂
Hmmmm… a co się dzieje z naszą Złotą Podkową ?
Chyba nie ruszył na ryby ? Od razu gotowane by łowił 🙂
Ja myślę, że komputer w te upały daje tyle ciepła, że Senator się doń nie zbliża, żeby nie pogarszać sytuacji.
Pewnie zjadł obiadek i uskutecznił sobie drzemkę
Ładnie jest 😀 U mnie w zdroju 31 w cieniu i fajny wiaterek.. Żadnej duchoty nie ma. W domu również przyjemnie.
Nie wiem co z naszym Rumakiem 🙁 Wysłałam SMS-a i… cisza…
To ten upał…. 🙁
Śpi na pewno, upał Go męczy. Nie budź, niech odpocznie
Senatorze!
Witym!!: )
Wiecie co, jednak ludzie twierdzący że ja jestem stuknięty mają rację!: (
Wczoraj na noc włączyłem sobie telefon do naładowania. Prawidłowo, jak instrukcja nakazuje! Naładował się do pełna, a nawet chyba jeszcze bardziej! Odłączyłem dziada rano, ładowarkę schowałem, telefon na stół, żeby mieć go na oku i uchu, no i fajnie.
Przed dziesiątą przylata mnie syn i gwałtem ciągnie do lasu, do zaprzyjaźnionego gajowego u którego kupujemy co jakiś czas owieczkę coby z niej pieczonego barana zrobić. Facet raz hodowlę prowadzi, raz likwiduje, ale akurat teraz ma i Grzegorz się z nim umówił! Ja mam jechać odpoczywać w cieniu borów głębokich to mi upał straszny nie będzie, a on wszystkiego dopilnuje boć zwirza utłuc i oskórować trzeba! Pomyślałem, że czemu nie…Pojadę! No to cienkie gacie na zadek, zgrzebna lniana koszulina na grzbiet, klucze w lewej kieszeni portek, portfel do tylnej, telefon do prawej i pojechalim!
Ludzie, jak tam było cudownie, jak cieniście, lesiście chłodnawo i przyjemnie! I nawet nikt nie zadzwonił, co mnie nieco zdziwiło, bo zwykle ktoś tam do mnie się czasami dobija!
Wracamy z barankiem w bagażniku, a tu na mnie Senatorowa z tym, no…z głośnym mówieniem wyskakuje! Że jak tak można, że ona nic nie wie, że nawet zadzwonić do mnie nie może żeby spytać gdzie przepadłem, bo nawet telefonu nie wziąłem! Że Grzegorz też nic nikomu nie powiedział i wziął sobie i zniknął, a tam żona i dziatki drobne w rozpaczy!!….On jakoś wcale telefonu – okazuje się – nie wziął. Ten upał wszystkim na mózgi pada!! Przeczekałem pierwszy impet, spokojnie wyjmuję z kieszeni telefon i pytam:
– Co to jest?
– Stara Nokia!
– No i..?
– Przecież ty teraz Samsunga używasz!!
Hmmmm…Parę dni temu zepsuł mi się telefon…Mam wiarygodnego świadka!! Stareńki, nie ma co naprawiać. Nokia mu było! Dali mnie dość nowego Samsunga ale bez tego ślizgacza co to trza palec ślinić żeby coś jeździło i wsadziwszy doń swoją kartę począłem go używać!
Przed nocą jakoś tak przypadkiem wpadł mi w łapy stary aparat i, okazuje się, tego-m soczyście naładował! Śpieszyłem się poganiany przez syna i odruchowo ten stary z zadawninego nawyku wziąłem ze sobą!
Rzeczywiście jest zepsuty! Choć naładowany na maksa nie zadzwonił ani razu!!: )))
A my akurat mamy dokładnie odwrotną sytuację. Najjuniorowi, jak pewnie Wyspiarze pamiętają, temperament się zrobił całkiem wybuchowy, więc jak poprzednia komórka (mały smartfon Samsunga) zaczęła mu nawalać, to najpierw ją dawaliśmy do naprawy, a potem się okazało, że Najjunior w przystępach złego humoru się na niej wyładowywał – a to o ścianę, a to ją kąsał (pan w serwisie, zdziwiony: „Państwo macie psa?!?”) i w efekcie został bez komórki zupełnie. To wyciągnąłem z czeluści taką starą komórkę Sony, jeszcze sprzed fuzji z Ericssonem, z 2001 roku, mała, zgrabna, dość wygodna, rozmawiać się przez nią porozmawia, SMSy odbierze i wyśle – i git, mnie do kontaktów z Najjuniorem wystarczy. Tyle że jemu już nie, bo to obciach straszny i poruta pokazać się wśród dzieciaków z taką zabytkową komórką, co to nie ma ekranu dotykowego, aparatu foto, na Internet się przez nią nie wejdzie, kolorów na wyświetlaczu nie uświadczy… Zaczął jej demonstracyjnie zapominać z domu, z czego kilka razy wynikła sytuacja nieciekawa, że się nie dało do niego dodzwonić i czegoś tam ustalić i dopytać. Właśnie czekamy na lepszą komórkę, zamówioną, a ta stara leży odłogiem…
Quacku, a ja mam jeszcze to cudeńko!
Mieliśmy takie trzy. Jeden Michał, jeden Senatorowa, jeden ja. Mój i Michała gdzieś diabli wzięli, ale żony ocalał, a że ona raczej niczego nie niszczy aparacik wygląda jak funkel nówka! Wsadzę kartę i znowu będę miał „telefon prezesów”
On ze stali, ma drugą baterią wmontowaną na stałe w elegancki skórzany futerał, połączenie obu baterii następuje automatycznie i maszynka trzyma prąd aż miło!! Przez wielu, choć pochodzi gdzieś tak z 2006 czy 2007 r. uważany jest za super model. Przez młodzież za obciach!: )
Tu masz jego parametry techniczne:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.mgsm.pl/pl/katalog/samsung/sghp300/
Cena obecnie od 1500 zł do 2500 zł, choc znalazłem w necie i za 3000.
Antyk już, ale jaki!: )
Ja zawsze wybieram Nokię.
Nam się akurat jedna Nokia rozleciała, małżonka miała potem inną, osobistą i kobiecą, w obudowie różowo-kremowej ze złotymi akcentami – do dzisiaj leży w szufladzie i dałoby się jej swobodnie używać, ale dawać ją dowolnemu synowi – to wymagać nieco zbyt wiele…
Sam bym taką pogryzł!: ((
O. takiego nie widziałem jeszcze!
Hohoho, bez ładowania wytrzymuje do 2 tygodni! Lubię ten trend w telefonii komórkowej.
To te dwie solidne baterie! I malutki, ale nie miniaturka!! Fakt, że zero ma z boku w jednym rzędzie z 9 niejednego ładnie rozdrażnił przy wybieraniu numeru!:)
Wszystko może się zdarzyć w taki upał, Senatorze… 🙄
A ten nowy, który Najjunior dostanie, po pewnym czasie potraktuje jak Samsunga… Nie chcę krakać, ale jeśli nie szanuje się tego co się ma… W końcu i nowy może się znudzić…
No nie wiem. Być może, aczkolwiek ma zapowiedziane, że jak wykończy tego nowego fona, to nie dostanie następnego fafuśnego, tylko będzie sobie musiał radzić z taką komórką, jaką my mu przydzielimy – choćby była stara, z tradycyjną klawiaturą i monochromatycznym wyświetlaczem. A jeżeli odmówi używania takiego starocia, to się jakieś sankcje wprowadzi – dzień bez komórki dniem bez komputera albo coś. W końcu jest to część logistyki rodzinnej i bezpieczeństwa, że dziecko jest dostępne pod komórką, więc nie może być tak, że kręci nosem na starocia i wspomniane logistyka i bezpieczeństwo na tym cierpią.
Oby było jak mówisz. A jeśli chodzi o bezpieczeństwo – kiedyś nie było komórek i jakoś nikt nie czuł się zagrożony. Czy życie stało się bardziej niebezpieczne? Czy to raczej nie chodzi o wygodę? To nie znaczy, że jestem anty, sama mam komórkę już kilkanaście lat, ale do dobrego człowiek łatwo się przyzwyczaja. Czy ktoś może sobie wyobrazić naszą egzystencję bez żadnego telefonu?
Oczywiście, że chodzi o wygodę, np. umawiamy się, że ze szkoły Junior nie idzie prosto do domu, tylko umówi się z nami w sklepie, gdzie chcemy mu nabyć nowe buty (kwestia przymierzenia). Albo że sam załatwi nam coś po drodze do domu. No i bezpieczeństwo też, w sensie że gdyby ktokolwiek próbował zrobić dziecku krzywdę, to szanse dziecka, mającego pod ręką narzędzie komunikacji z rodzicem, rosną.
: ) Ja mogę!
A Ty potrafisz sobie wyobrazić czytanie i w ogóle wykonywanie wszelkich czynności przy naftowej lampie? Ja nie muszę sobie wyobrażać, ja to doskonale pamiętam!
Lampy naftowej nie znałam, ale lampę gazową krótki okres mieliśmy. Tylko już nie pamiętam jak ona działała, bo dzieckiem niewielkim byłam… Musiałabym spytać starszej siostry, czy ona pamięta…
Gazowa ma taką specjalną koszulkę, najpierw ją się wyżarza, a później ona już pod wpływem płomienia gazowego palnika świeci. Ja mam taką nakręcaną na turystyczną butlę. Nocą na rybach daje wspaniale jasne światło!
Ja tam lubię swoja Nokię N95, ma wszystko to co lubię, a przede wszystkim normalna klawiaturę, a nie smyraną, mój operator ze skóry wyłazi, żeby mi wcisnąć sam szczyt mody smartfonów, nawet przetestowałem kilka, nowa Nokia 920 mnie zaskoczyła ładowaniem, bo zamiast wtyczkę w dziurkę, się ją kładzie po prostu na takiej podstawce, ładowanie indukcyjne, ludzie !!! Te inne też fajne, ale ja mam za mało czucia w paluszkach i nigdy nie trafiam w te smyrane klawiszki, a dużo piszę, więc na razie pozostanę przy swojej Nokii 🙂
Ano, czysta wariacja! Ale w liściastym lesie było wspaniale!: ) Rozstawili mnie leżak i tak sobie tylko siedziałem!
Takiemu to dobrze…

No!!: ))
Jeszcze trochę to i ja będę sobie leżeć pod gruszą na dowolnie wybranym boku…

Ja to sobie poleżę, pod jesionem chyba 🙁 🙁
Eeeetam…
Misiaczku, a Ty naprawdę musisz tyle pracować? Czy pracujesz bo lubisz??
To długa historia Skowronku, najpierw lubiłem, teraz muszę, ale nie narzekam, lubię wyzwania 🙂 🙂
No, czas brać się za bejcowanie baranka!
Ależ piękny wieczór 😀
Spokojnej nocy.. i dobranoc.
PS Co z Jasminką?? Nadal problemy z netem??
Na to wygląda. Ja też się już pożegnam, bo ta gorączka mnie wykończyła. Dobranoc Kochani

Baran się kisi!
Dobranoc: )))
Dobry Wieczór :)) Wróciłem z długiego spaceru z pieskiem, ludzie !!! Lipy zakwitły dzisiaj, zapach wręcz unosi w powietrze. Nawet akacje nie pachną tak cudownie :)))
Zrób zdjęcia przed konsumpcją Senatorze, chociaż wzrok nakarmię:)
Barana??: )))
Chcesz, dam Ci przepis „baran a la Senator”: ))
Tylko mi słów nie przestawiaj!!!
Dobranoc! Snów słodkich jak truskawkowy koktajl mleczny, albo wata cukrowa. Czyli – po angielsku – „cukrowe myszy”, chociaż sam nie wiem, co to ma wspólnego z myszami. Ale skoro się pojawiły wyżej – niech będą:
miło się tego słucha:)
Zaraz się dowiem co u Jaśminki…. 🙂
Podobno jutro będzie miała net… oby. Maszt przekaźnikowy zdechł i naprawiają… trzymajmy kciuki, żeby się udało!
Trudno kciukiem utrzymać maszt – ale będziemy próbować!

Ponownie przekazuję pozdrowienia od Pachnącej…..
Dobrze, że zajrzałem przed snem, mógłbym wyjść na nieczułego drania 🙂 Pozdro dla Jaśminki

Wiatr się zerwał, coś błyska za oknem…. a burza przejdzie z pewnością bokiem. Dobranoc….

Wiersz na dobranoc 🙂 🙂
„Mroczny Hymn” Wiliam Blake
Na nocnym niebie chmury się kłębią.
Noc mnie ogarnia, pieści swą głębią.
Podmuchy wiatru liśćmi targają,
Szeleszczą, huczą, zawodzą, grają…
Chłód mnie przenika do szpiku kości…
Ciemność rozgrzewa – kocham Ciemności…
Na horyzoncie widać tańczące
Rozbłyski burzę obwieszczające.
W nich aura strachu i moc miłości…
Energia cierpień, czar namiętności…
Północ minęła już bez wątpienia…
w przestrzeń kosmiczną Twego imienia
dźwięk się unosi… Między światami
mknie bym mógł w końcu złączyć się z Wami…
Ma mroczna dusza metamorfuje
Odczuwam rozkosz, cierpienie czuję…
Tańczyłem z życiem, uczyłem dzieci …
Teraz odchodzę w objęcia śmierci…
Życie dać śmierci – to jest pokusa
W krwawych pieszczotach tchnąć w Sukkubusa
Wszystko! by złączyć się z zaświatami,
by tam się wreszcie zjednoczyć z Wami…
Natura wyje – świat w dysharmonii
W rytm grzmotów wznoszę mroczny hymn do nich
Wyście bogami… Wyście diabłami…
Nas chcecie dobrych, lecz Wy źli sami!!!
Grzmot mnie porywa – lecę do góry
Ja – czarny piorun przebijam chmury
mknie moja dusza między światami
W stronę Syriusza – spotkać się z Wami…
No to z rana zapraszam na kolejny spacer po Dublinie 🙂