« NASZ INTERNET! List narzeczonej do Bronisława Malinowskiego »

WYPRAWA….

cd

    

  ….. Ja tam z pomysłami na szwagrowy łup się nie pchałem. Człek z czymś wyskoczy, później okaże się, że kretyńskiego byka strzelił i latami zbierana – nikiej drobinki złota do mieszka  – sława wędkarza nad wędkarzami pryśnie jak bańka mydlana. Podłe to bractwo te wędkarze, zawistne, zazdrosne, że aż strach! Taki jeden z drugim gentelman w zabłocone jak nieszczęście gumiaki obuty, w śmierdzący złapanym przed siedmiu laty leszczem łachman odzian, pamięć ma, bestia, wybiórczą. Swoje przewagi  w niej watą i puchem łabędzim okłada, a kompana wpadki i słabości jeno przechowuje. No, wpływ na to mieć może – a pewnie i ma – woda życia, którą to bractwo na swych wyprawach się raczy! Nawet największy zdechlak, co to już mu żona wątrobę dawno na straty spisała i ziółkami dziada na co dzień w pionie jakimś cudem utrzymuje, na rybach bez zmrużenia oka stakanczika walnie nawet bez zagrychy i popitki i dopiero po kolejnym smak drożdżowych fuzli w wybornym wysokiej marki trunku wyczuje. Nie skrzywi się, o nie! Organizm nie zatelepie nim jak północny wiatr osiką,  tylko jeszcze o następnego, na cudzy koszt oczywiście, się przymówi!

Stałem sobie zatem troszki z boku cofnąwszy się nawet nieco od brzegu rzeki i rozedrganej emocjami zgrai, bo do głowy myśl mi pewna przyszła, bystra taka, że na usta gwałtem się rwała, a jam ją ze wszystkich sił za zębów przegrodą chciał utrzymać! Na wszelki wypadek, naturalnie.

    Pomyślałem sobie bowiem, moi złociści, że my przecie nad Bugiem jesteśmy, rzeką stanowiącą granicę przyjaźni między narodem jednolicie radzieckim i naszą rodzimą zbieraniną! Po naszej stronie po pasie granicznym ledwie resztki mało widocznych wspomnień zostały, a po tamtej pas czarny, zadbany, równiutko zagrabiony, na której to gładzi nawet ślad muchy, co na sekundę na nim przysiadła, na wieki zostaje! Po naszej stronie kotłuje się wszelka możliwa swołocz wędkarska, tuziemczy kłusole z siół okolicznych z sieciami nad brzeg w biały dzień tabunami jako chmara tatarska się tłoczą, a tam nic, bezruch przykładny. Raz na jakiś czas przejedzie konno bojec z przerzuconym przez plecy karabinem rychtyg nowoczesnym jak berdanka ale sa sztykom tak długim jak przedwojenna lanca ułańska. Nawet jednym okiem na lewy brzeg nie rzuci. W dal patrzy, o domu rodzinnym w pobliskim Kazachstanie dumając! Nieraz spory i swary taki przejazd między nami wywoływał i dyskusje zawzięte, bo gdy ryba nie brała (a nigdy, cholera, porządnie nie brała) zawsze znalazł się upierdliwy znudzony mąciwoda i wyciągał jakiegoś swego dziadka czy pradziadka któren wieki temu w kawalerii służył i tym przodkiem się podpierając wyskakiwał z mądrością wszystkim do znudzenia znaną, że przecie na uzbrojeniu każdej armii są karabiny i karabinki. Karabinek, jako krótsza wersja peacemakera, plecy kawalerzysty miał za zadanie obtłukiwać, a normalnych wymiarów karabin piechurowi kręgosłup pod przyszłego solidnego garba szykował! Wiadomo! To skąd ten ruski ułan ma taki wielki karabin, że kolba tuż nad ziemią, a lufa o chmury zaczepia!? No i na jaki czort kawalerzyście na nim bagnet!!??

Nudno było stale to wałkować, a prowokatora nikt nawet kopnąć nie raczył bo i po co? Widać już jakiś koń to wcześniej zrobił!

Mnie z bardziej nowoczesną wojskową myślą techniczną związane rozplątanie szwagrowskich męczarni do głowy przyszło. Brrrr!! Dziś jeszcze strach czuję!! 

 No bo nic innego, moi drodzy (tak sobie pomyślałem), jak kotwicą swego błyszcza szwagier ruską łódź podwodną patrolującą wspomnianą granicę przyjaźni solidnie zahaczył!! Tłumaczyłoby to potężny opór przed wywleczeniem na brzeg stawiany przez zahaczeńca!  Jakaż tajna to musi być tajemnica, taki rzeczny podwodny pojazd! Nu płynie on sobie wśród bystrzyn i fal,  „Praszczaj lubimy gorod” chór matrosów leniwie po obiadku zaciąga, a tu nagle cap!! Coś go złapało, trzyma i – mat’ jewo! – nie puszcza!! I kłopoty z tego mogą być! I cały ekipaż miast raz kolejny w rzeki toń tym razem w błękit tajgi na zawsze może się zanurzyć!!

   Strach tym podejrzeniem wywołany włosy mi nagle najeżył i w sposób jasno widoczny  dla otoczenia wymiętoszony przykładnie kaszkiecik na wysokość dłoni nade łbem kształtnym wielce gwałtownie mi uniósł!!

   Toż szwagierek w rencach silny niezmiernie, zacięty jak muł i jak osioł uparty! Na dodatek jak znam tego zarazę, a znam bośmy znajomki od dzieciaka, żyłkę ma ani chybi osiemdziesiątkę nawiniętą akurat na tę ruską katuszkę, mechanizm prosty jak konstrukcja cepa i jak kierat nieskomplikowany ale mocarny!! Twór rosyjskiej techniki wędkarskiej poparty zaciętością szwagrową da sobie radę ze wszystkim co pływa i jak nic  za parę minut na pobliski wymiałek wyciągnięty zostanie ten podwodny parachod, otworzy się właz w kiosku i wyleje z niego na brzeg rozżarta wściekłością gromada ruskich mar-wojów zbrojna w pepesze i taki nam wszystkim łomot spuści, że nie daj Ty dobry Panie na Niebiesiech nigdy w życiu jego powtórki!!

To długo się czyta, ale ta myśl, ten obraz w jednym mgnieniu  wraz z całym przeglądem niechlubnych mych życiowych uczynków nikiej na marach już leżącemu przed oczyma mi przemknął!

  Rozejrzałem się za jakimiś krzakami….Są! Są, ukochane!! Trzeba wam wiedzieć, że zapamiętane dobrze położenie strategiczne sporego krzaka niejednemu już  życie uratowało. Mnie na przykład uchroniło przed pchnięciem ukraińskiej szpady, słusznie przez wielu uważanej za broń drzewcową, boć rzeczywiście rękojeść ma drewnianą, a jest skuteczna bardziej niż japońska katana: jeden sztych – cztery dziury!! Gdzie tam francuskim rożenkom do niej…

  Ja tu sobie tak dumam, a tam szwagier powoli zaczyna potwora zamęczać! Już nie tak gracko stworzysko mu się wywija…Drepce sobie mój radniak w wianuszku kibiców pomalutku z prądem wzdłuż brzegu….katuchę pomału pokręca…..już widać, że w tym miejscu powinien finał zmagań nastąpić, bo rzeka nieco się rozszerza, prąd słabnie i ku środkowi pomału zmierza…

Potwór coraz wolniej chodzi i coraz wyżej zaczyna pozwalać się podciągać…..No, do sukcesu jeszcze kroczek…….góra trzy…

 

cdn

227 komentarzy

  1. Incitatus pisze:

    Dzień dobry: )))
    No, ciąg dalszy jaki jest taki jest!
    Tamten zaginiony był lepszy….Ech…!!: ((

  2. Bożena pisze:

    Dzień dobry tu jeszcze raz. A niech Cię locho, Senatorze luby!!! Całe opowiadanie trzymasz w napięciu i ja w nadziei na rozwiązanie zagadki śpieszę doczytać do końca, żeby zobaczyć – „cdn” Kiedy się dowiemy co szwagier wyciągnął?
    Ale talent pisarski masz, chylę czoła
    Poklon

    • Incitatus pisze:

      Witam: )))

      Zaraz „locha”!
      Taka jak ta z wczoraj??: ))

      • Wiedźma pisze:

        zaraz z literówki pokpiwasz Senatorze luby ? Wink

      • Bożena pisze:

        Przepraszam, pomyłka – miało być „licho” ROTFL

        • Wiedźma pisze:

          Witaj Bożenko…. nic to, i tak nie dorównasz mi w literówkach ! Teraz mam dobrze, bo łatwo poprawić… na Wyspie Dnia Poprzedniego prześlicznie zakpił sobie z moich literówek nasz Stateczek… zrobiłam się odrobinę uważniejsza 🙂

        • miral59 pisze:

          Witaj Bożenko 🙂 Właśnie z tą literówką świetnie to wyszło ROTFL Mnie się podoba Delighted

          • Incitatus pisze:

            Mnie też! Polubiłem tego świniaka!: )))

            • miral59 pisze:

              No proszę Delighted Rzadko się zdarza, żebyśmy mieli podobne zdanie Happy-Grin

              • Incitatus pisze:

                I tu się, serdeńko, okrutnie mylisz! Bardzo często jesteśmy jak nie takiego samego, to bardzo podobnego zdania. Ty często nie czytaj o czym ja piszę, ty czytaj CO ja piszę: )))
                Między wierszami! Happy

                • miral59 pisze:

                  Najgorzej, że najczęściej czytam rano, jak tylko wstanę i jeszcze trochę śpię, albo wieczorem, po pracy, a wtedy mój mózg już się szykuje do spania i też nie działa najlepiej Happy-Grin Trudno mi więc wyłapać to Twoje „między wierszami” Wink
                  A może po prostu za głupia jestem na takie czytanie?

                • Wiedźma pisze:

                  Mirelko? czy mi się zdaje, czy sie odrobinkę krygujesz ????:)

                • miral59 pisze:

                  Wydaje się 🙂 Jak siadam do komputera o 6 rano, jeszcze nie do końca kontaktuję 🙂 Budzę się później, w drodze do pracy 🙂 Poza tym, czasami chwytam drobne niuanse w lot, a czasami napisane wprost do mnie nie dociera Pleasure Brak mi czytania ze zrozumieniem i nie wiem od czego to zależy…

                • Wiedźma pisze:

                  Ciekawostka…. po odpowiedziach tego wcale nie widać 🙂

                • Tetryk56 pisze:

                  Chyba się jednak kryguje… Thinking

                • miral59 pisze:

                  Bo ja odpowiadam tylko wtedy, kiedy kontaktuję Happy-Grin

  3. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! 🙂 I oto mamy… cdn:) ROTFL

  4. Wiedźma pisze:

    No i co nosił na plecach ten nadgraniczny Kaukazczyk ? Orczyk okuty ? 🙂

    • Wiedźma pisze:

      a ta ukraińska szpada, ” broń drzewcowa”, to nie widły czasem ? Z braku rozwiązania zagadki przyszło mi o broni gadać ! Luuuudzie, czego ten nasz Senator nie dokona Wink

      • Incitatus pisze:

        No widły przecież!!: ))))))))))))

      • Bożena pisze:

        Witaj Wiedźminko 🙂 Od rana boli mnie głowa i stąd ta moja literówka, ale nie poprawiam. Inni by nie zrozumieli o jaką lochę chodzi. Ale mimo wszystko mnie rozbawił Senator swoją lochą (teraz bardzo uważałam, żeby nie napisać źle). Wink

        • Wiedźma pisze:

          poprawiłam Ci lochę z laki Wink

          • Wiedźma pisze:

            a mnie też głowa boli ! to pewnie przez ten meteoryt co na Czelabińsk spadł 🙁

            • Bożena pisze:

              Kto wie. Ale to mogło być dla tamtejszych przeżycie – nagle kamienie lecą z nieba… Amazed

              • Incitatus pisze:

                By mnie taki jeden zleciał!! Nie musi być duży, z pół tony mnie starczy!

                • Bożena pisze:

                  A po jakiego czorta Ci taki kamień? 🙄

                • Wiedźma pisze:

                  O to to… Bożenka mnie uprzedziła ! 🙂

                • Incitatus pisze:

                  Po pierwsze – nikt z sąsiadów takiego nie ma, to by co poniektórego szlag z zazdrości mógł trafić, po drugie – do mnie lecąc mógłby proboszczowi przez dzwonnicę przemknąć, co mu tam przecie mu nie zależy, no i niemniej ważne – za takie meteoryty to nieźle płacą. Od grama!!: ))))

                • miral59 pisze:

                  No i proszę Happy-Grin Wydało się Delighted Mało, że złośliwy, to jeszcze chciwy Wink

                • Incitatus pisze:

                  Mnie tam najbardziej z tą dzwonnicą by urządzało!: )))
                  I nie chciwy, a zapobiegliwy, o!!!

                • miral59 pisze:

                  Nie lubisz proboszcza, czy dzwonnicy? 🙂
                  Każdy chciwus tak mówi 😀

                • Incitatus pisze:

                  Proboszcz mnie nie dosyć, że dzwoni dzwonami jak najęty, to jeszcze kuranta se zamodził i teraz kurant kwadranse i półgodziny wyśpiewuje, a zegar pełne dostojnie wybija! Oprócz tego naturalnie zaproszenia na msze dzwonami proboszcz zasuwa, a że na gigantofon gdzieś gotówkę podebrał to mnie teraz tą spotęgowaną wzmacniaczami nowoczesną techniką do grobu wpędza!!
                  Jużci, sukienka broni go przed Scyzorykiem, a że ma nade mną parę metrów przewagi w dystansie od płota do płota to go nawet sądownie ścigać i w kiciu zgnoić nie mogę!!: (

                • miral59 pisze:

                  No to teraz rozumiem Twoje pobożne życzenia i przyznaję, że to nie chciwość, a zapobiegliwość i chęć spokoju Approve

    • Incitatus pisze:

      Nu miał normalny karabin Mosina, taki z czworograniastym bagnetem, cholera wie po co na sztorc postawionym, ale że on Azjata-kurdupel i koń taki więcej mongolsko-tatarski, a więc mały, to z całego tego zestawu najbardziej w oczy rzucał się ten karabin!
      Ja wspomniałem o berdance, czyli karabinie Berdana, poprzedniku Mosina na uzbrojeniu armii rosyjskiej.

  5. Bożena pisze:

    Muszę Was pożegnać na jakiś czas, obowiązki wzywają. Bye

  6. Alla pisze:

    Dzień dobry.. I co w końcu było!! Na tym końcu?? By Cię… Senatorze… O! The-Incredible-Hulk

  7. Alla pisze:

    Albo wybaczę, bo.. wiadomo, że kolejny odcinek będzie 😀

  8. misiekpancerny pisze:

    Wow ! Normalnie talent ukryty nam się objawił, r e w e l a c j a
    i nie piszę z grzeczności, świetna narracja, galopada plastycznych obrazów i wyrazistych postaci, narracja godna powieści sensacyjno-szpiegowskiej, stopniowane napięcie i potężna dawka humoru 🙂 A teraz, kiedy skończyłem się wymądrzać, powiem, że naprawdę świetnie się czyta i jeśli to opowiadanie jest tak dobre, to te zaginione musiało być genialne wręcz i w nóż też 🙂

    • Alla pisze:

      Noooo… A uparty niczym… kłapouch Wink

      • misiekpancerny pisze:

        Ja tam cierpliwy jestem, ale jeśli szwagier nie wyciągnie czegoś na brzeg w następnym odcinku, to mnie coś trafi 🙂
        Amerykańscy turyści wybrali się na spacer do rosyjskiego lasu. Spotykają niedźwiedzia. Wrzask, panika, rzucają się do ucieczki. Niedźwiedź za nimi. Nieopodal, na polance biesiaduje grupa Rosjan. Kocyk, wódeczka, zakąska, flaszeczki chłodzą się w strumyku. Pełna kultura, nie wadzą nikomu. Nagle na polanę wpada wrzeszcząca zgraja i przebiega przez środek pikniku. Kocyk zdeptany, wódka rozlana – granda! Więc Rosjanie gonią intruzów i spuszczają wszystkim łomot.
        Już trochę uspokojeni wracają na miejsce imprezy. Jeden zauważa mimochodem:
        – Ten w futrze to nawet nieźle się bił …:)

      • miral59 pisze:

        Powiedziałabym, że kłapouch to nic w porównaniu z naszym Senatorem. Wink Wysiada w przedbiegach Delighted

    • Incitatus pisze:

      Dzięki, Misiu: ))) Było lepsze, choć krótsze nieco i kończyło się dokładnym opisem połowu szwagra. Ale może to i lepiej, że ten zastępczy odcinek ociupinkę się jakoś tak wyciągnął…: )

  9. Bożena pisze:

    Wierzę, że Senator nie będzie jak ta wczorajsza w nagłówku i w krótkim czasie napisze ciąg dalszy. Bo jak nie, to nie ręczę za siebie… Bully The-Incredible-Hulk

  10. miral59 pisze:

    Dzień dobry wszystkim w ten pierwszy dzień łyk endu Happy-Grin

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Mirelko…. jak tam to o czym nie mówię, a Ty wiesz ? 🙂

      • miral59 pisze:

        Witaj Wiedźminko Happy-Grin Jak na razie bez zmian Happy-Grin
        Jak widzisz, dogadywałam Senatorowi tym kłapouchem, a sama jestem nie lepsza Wink Pozostaje mi się tylko uderzyć w piersi Wink

      • Max pisze:

        Dzień dobry Obecnym i Nieobecnym:-)) Szanowny Senator wie co pisze.Oczywiście z tą łodzią podwodną lekko przesadził,ale tylko lekko.Proszę sięgnąć do przedwojennych materiałów nt. uzbrojenia i posiadania sprzętu wojskowego w drugiej RP. Przecież w przedwojennej Polsce,mieliśmy na Prypeci Flotyllę Rzeczną Marynarki Wojennej !!! I nie były to wojskowe kajaki,tylko w pelni zmotoryzowane jednostki pływające ! Odległość Bugu od Prypeci-rzut beretem,dlatego opis Senatora z wyprawy czytam z całą powagą .Pozdrowionka Pondering

        • Wiedźma pisze:

          Witaj Maxiu ! Jak zawsze dobrze mówisz o tej Flotylli! Była taka, ale z tego co wiem, uskrzydlona nie była 🙂

        • Bożena pisze:

          Witaj Maxiu 🙂 Lepiej czytaj to z uśmiechem, choć uważasz to za prawdopodobne. Z wody wyciągano już niejedno, ale sam tekst jest napisany humorystycznie. Wink

          • Max pisze:

            Czekam na opinię Senatora.Wczoraj uzyskałem tytuł: Podlizusa, muszę trzymać formę.

          • miral59 pisze:

            Przypomniało mi się coś z raportu o złapanych kłusownikach 🙂 „Łapali” ryby prądem (zbóje) i w raporcie było napisane, że złapali 15 kg różnego rodzaju ryb i dwóch płetwonurków…

            • Wiedźma pisze:

              no no….pętali się niepotrzebnie pod kablami… 🙁

            • Incitatus pisze:

              Powiada wędkarz do wędkarza – Kaziu, skąd ty bierzesz takie potężne rosówki?
              – Normalnie – powiada zagadnięty – wylewam dwa wiaderka wody na ogródek, wtykam obok siebie dwa metalowe pręty w ziemię, od nich przewody do kontaktu i jak im tam puszczę 220 volt, to same z ziemi wyłażą!
              – To ja tez tak zrobię!
              Po tygodniu znowu się spotykają i Kazio z przerażeniem stwierdza, że jego kolega wygląda na ciężko uszkodzonego na cielesnej powłoce. Sińce pod oczami, gęba spuchnięta, ręka na temblaku a i nogą jakoś tak powłóczy..
              – Jasiu, bój się Boga, co się stało – pyta.
              – A…a to te rosówki! Zrobiłem jak mówiłeś. Jak im dałem 220v to wylazły takie po dwadzieścia centymetrów..ale mnie mało. No to ja im 500, to wylazły takie po trzydzieści. Widzę, że działa. No to ja 1000!! No to wyszły takie po pół metra. Rozjadłem się, idę na całego – walnąłem im 2000 volt..no i wtedy…
              – Co wtedy!?
              – Wtedy wyszli spod ziemi górnicy i spuścili mi nieziemski łomot!!: (

              • Incitatus pisze:

                PS Taki sposób „wykopywania” czerwonych robaków na ryby rzeczywiście działa. Jest tylko jeden mankament – w ten sposób zdobyte szybciej padają i są ogólnie mniej ruchliwe na haczyku. Ale sam próbowałem. Prąd skutkuje!

                • miral59 pisze:

                  Na ryby też 🙂

                • Incitatus pisze:

                  A owszem….zdarzało się ….i z kuszy też!
                  Wstydno mi!!: ((

                • miral59 pisze:

                  Z kuszy, pod wodą, to i mój brat łapał ryby. Tylko to trudno trafić. A tych co łapią prądem, nie lubię, bo rąbią tym prądem wszystko co żyje. I żadne stworzenie nie ma szans Mad

              • miral59 pisze:

                ROTFL Fajne, chociaż już to gdzieś słyszałam…

        • Incitatus pisze:

          Cześć, Maxiu: ))) Mieliśmy pływające baterie na monitorach rzecznych. Mieliśmy Wydzielony Oddział rzeki Wisły!

    • Incitatus pisze:

      Witaj, Miral: )))
      Co z obietnicą?

  11. miral59 pisze:

    Miło się z Wami rozmawia, ale na mnie już czas 🙁 Obowiązki i małżonek wzywają 🙂 A szkoda… Do popotem Bye

  12. Wiedźma pisze:

    No i gdzie reszta Wyspiarzy? czytają, chichrają się niemożebnie i….cisza:(

    • Bożena pisze:

      Nie czytałam ani chichrałam, tylko gości przyjmowałam. Teraz ostatni już sobie poszli i mogłam tu wrócić Delighted

  13. Tetryk56 pisze:

    Home, sweet home…

  14. Wiedźma pisze:

    A mówią, że ostatni gasi światło Happy-Grin

  15. Wiedźma pisze:

    Niech więc będzie…. dobranoc 🙂

  16. Wiedźma pisze:

    Mam propozycję dla boysów 🙂

  17. miral59 pisze:

    Kolorowych snów, Wyspiarze Spanko

    • miral59 pisze:

      specjalnie dla Senatora
      Będąc dziś nad jeziorem zauważyłam coś takiego na drzewie 🙂 Dedykuję to Senatorowi 🙂 Pamiętam (pomimo sklerozy) o jego pasji 🙂

      • Incitatus pisze:

        To wygląda jak zestaw ze spławikiem (dziwny ten spławik, pewno hamerykanski!) ale na spławikach nie spotyka się żadnych zewnętrznych sprężynek założonych na antenkę, są za to bardzo bardzo często na bombkach, tylko, że tu nie ma uszka, a na bombce musi być, bo jak ją na żyłkę założyć, na ślinę!??: (
        Jak się dobrze przyjrzeć to i masę kawałków ołowiu widać na gałęziach. Co ja mówię „kawałków”? Kawałów!!: ((
        No i nieomylne świadectwo, że to z Ameryki!! Żyłka!! Tylko poza Europą łapie się na żyły grubości sznurka do wieszania bielizny! Ta, tak na oko, dwa razy grubsza niż używana przez szwagra przy wyciąganiu ruskiej submariny z Buga!!: ))

    • miral59 pisze:

      drugi
      A te drobiazgi wisiały obok 🙂 Chyba jest to popularne miejsce połowu, skoro tyle tego tam wisi 🙂
      Miłego dnia 🙂

      • Incitatus pisze:

        To wygląda jak zaplątany o gałąź ciężki zestaw gruntowy z bocznym trokiem, albo jakaś łamaga na normalnym gruntowym zestawie głupio ołów porozkładała i przy zarzucaniu poleciało to gdzie chciało!: )
        Tę bombkę miał chyba na stałe na przelot założoną na żyłkę i przy zarzucaniu zaczepił o gałąź i zerwał część zestawu, ale wtedy bombka powinna zwyczajnie z żyłki spaść.
        No, grunt że dokonał sztuki nie lada, bo razem z ping-pongiem zestaw na drzewo posłać to trzeba parę lat się starać żeby tak wyszło!: )))

  18. miral59 pisze:

    Senatorze, czy tam bombka choinkowa to też spławik? Happy-Grin

    • Incitatus pisze:

      To jest sygnalizator brań! Popularnie u nas zwany ping-pongiem albo bombką! Zarzuca się „na grunt” mocno obciążony zestaw, wędkę układa na podpórkach i wiesza się na lekko napiętej żyłce bombkę!
      Co ja będę gadał, sama zobacz. Po ględzeniu o elektronicznym sygnalizatorze facio wiesza bombkę:

  19. Bożena pisze:

    Dzień dobry 🙂 To mi raczej przypomina piłeczkę, nie bombkę. Ale czy piłeczka może służyć jako spławik? Też potrafi pływać. Thinking

    • Incitatus pisze:

      Dzień dobry: ))) Ba, są także kule wodne, służące jednocześnie za spławik i obciążenie, pozwalające bardzo daleko zarzucić leciutki zestaw! Na dodatek napełnia się je wodą w ilości przez wędkarza wymaganej. Stąd nazwa!: )))

      O!!

  20. Bożena pisze:

    Dziś sobota i Światowy Dzień Kota

  21. Alla pisze:

    Dzień dobry 😀 Pierogi lepię. Pomoc mile widziana 😀
    Miauuuu.. 😀

  22. Tetryk56 pisze:

    Znowu świta…
    Witajcie! 😉

  23. Incitatus pisze:

    Może by tak kto czym podmienił szwagra??
    On już ledwie zipie!: )))

  24. Max pisze:

    Witajcie :-))) Wczoraj zadeklarowałem sprzęt – dwie lebiotki po 5000 kg.udżwigu,samochód Nissan i wolny do poniedziałku czas.Nie wiem tylko do czego mam się „doczepić” ( do szwagra ?) i co mam wyciągnąć.Czekam na oferty. Amazed

  25. Wiedźma pisze:

    Podmieniłam szwagra, niech odzipinie z dzionek nim wyciągnie….. no właśnie… co ? Mam podejrzenia ! 🙂
    A tymczasem zapraszam na dobudowane pięterko….

Skomentuj Bożena Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)