Przyszła mi do głowy Myśl. Ja wiem, złośliwi powiedzą, że jej wizyta u mnie to rzadkość, no ale wzięła i przyszła, a skoro już jest to i jej nie wygonisz. Siedzi. I drąży!
Tak w gruncie rzeczy to prosta ona, ta Myśl! – Jak to się dzieje, że jeden człowiek pięknie słowem się posługuje, barwi je tęczowo, w arabeski wygina, gdy drugi tymczasem chropawym i prostym jako cepowy bijak zwykł swe Myśli wyrażać! Gdzie przyczyna? I niech mi tu nikt nie gada, że to tak samo z siebie! Takiemu gębę zatkam wbitym mi pod ciemię twierdzeniem, że nie ma skutku bez przyczyny, co mi wtłoczono pod czerep rubaszny dawno i psiakość, skutecznie!! Ale ad rem bom znowu wrócił w czasy szczęśliwe gdy niejeden raz słyszałem, że z logiką to ja mam solidnie na bakier a matematyka nie dla osłów! I znowu do kolekcji kolejna z niej pala – ma się rozumieć! A propos pała! My tak nazywaliśmy dwóję, a okazuje się, że na polu to nią dzięcielina… … A nad nią lata baranek, a przed nią bieży motylek…I zielonym badylkiem go, zielonym!! … Teraz to krzesłem… Same dziady… I gdzie mnie poniosło? O Myśli być miało! Ale tu znowu się ciśnie….
Twego dzieła krzciciela, bożycze,
Usłysz głosy, napełń myśli człowiecze,
Słysz modlitwę, jąż nosimy,
A dać raczy, jegoż prosimy,
A na świecie zbożny pobyt,
Po żywocie rajski przebyt.
Kiryjelejzon!
….Leciały w górę skry skrzesane żelazem, złamki drzewców, proporce, pióra strusie i pawie. Kopyta rumaków. obsuwały się po krwawych 1eżących na ziemi pancerzach i trupach końskich. Kto padł ranny, tego miażdżyły podkowy.…
Jak to w głowę weszło…I siedzi. Nikiej ta wspomniana Myśl!
I takem se dumał nie na żadnym tam paryskim bruku, a w łożu piernatami wyłożonym, skąd też to się bierze. I z tego dumania zasnąłem! Jak Boga kocham, zwyczajnie z tą Myślą zasnąłem!! Senatorowa nic o tym nie wiedziała, bo inaczej to ręka noga mózg na ścianie!! Kobita jest do rany przyłóż (no, czasami), aliści zazdrosna piekielnie.. Skąd jej to się wzięło pojęcia nie mam, jakoś tak zwyczajnie, bezpodstawnie.. Znikąd… Tak jak umiejętność robienia od ręki sałatki! Chyba!
No i przed godziną się wziąłem i obudziłem równie durny co przed zaśnięciem… Choć może i nie aż tak bardzo, może ciut – jeśli nie mądrzejszy – to bliższy pozbycia się Myśli..
Bo to wiecie chyba jest tak – niczego na tym świecie darmo nie dają, zawsze przychodzi czymś za coś płacić….Jeden zapłaci gruźlicą za mazurki pod wierzby idące, drugiego w grobie bezimiennym pochowają, trzeciego o słabość do małych dziewczynek oskarżać będą….
A ja umiem smażyć racuchy!!
I to mi wystarczy!!





Gdyby ktoś mało domyślny pytał skąd taki tytuł dzisiejszej wycieraczki temu anegdotkę opowiem.
Do ojca pisarza przychodzi syn jego, też pisarz, a jakże i powiada:
– Tato, napisałem wspaniałą powieść tylko tytułu dobrego dla niej nijak znaleźć nie mogę. Pomóż, fater!
– Hm – chrząknął dostojny starzec – są tam w twojej powieści bębny?
– Nie ma ani jednego!
– A trąby są?
– I trąb żadnych!
– No to daj tytuł: „Bez trąb i bębnów”!!
Witaj Senatorze… swawolna i zabawna ta Twoja Myśl była… 🙂 a prawdziwa kobieta sałatkę i awanturę robi z niczego , bo tak ma 🙂
Witaj: ))) Co prawda to prawda, ale żem ja już ptak strzelany to z ostrożności jeno o sałatce!; )
Dobryż Ty Pani Boży Wszechmogący w Niebiesiech przenajczystszych na tronie pozłocistym siedzący, nie mogłeś Ty w łaskawości swojej niezmierzonej temu Kolumbu i wszystkim jego towarzyszum wiązką pierunów najognistszych raz a solidni przypierdzielić tak, żeby z ich statków i z nich samych ni strzępyk nie ocalał, a imi ich na wieki wieków nikomu nieznany zostało!!?? Nie moglyś, okazji to mało miałyś!!??
Taz ja by Ciebi dziś po wszystkich jarmarkach jak mleczny margaryny chwalił, pienia nadobny – mordę szeroko nikiej wrota stodoły rozdarłszy – po dniach i nocach na chwały Twoi zawodził, a tak przez lenistwo Twoi coż mnie bidnemu przychodzi robić, a!!???
A ta inwokacja to czemuż nagle i niespodziewanie ? Racz objaśnić mnie Panie
Hameryka mnie dojadła!
Była i zniknęła, stąd i Twoje pytanie!!
PS Tetryk tam, na dole, do ingerencji się przyznał! Dziwny on jakiś, adwokata w życiu nie spotkał czy co??: )
Dzień dobry Senatorze 🙂 Rozbawiłeś mnie dziś od rana, chwała Ci za to

Poruszyłeś też iście ciekawą sprawę różnych zdolności. I tu widać wyraźnie różnicę między nami. Ja tak barwnie i dowcipnie jak Ty nie potrafię się wyrażać. Ale co by to było, gdybyśmy wszyscy równi byli? Świat byłby monotonny. Więc ja dla równowagi nie mam Twojego dowcipu.
Miłego dzionka życzę
A tak wiwogóle to czytając, spodziewałam się przepisu na ruskie pierogi, a tu Mickiewiczem pojechałeś
Bo go, cholera, jak żółtej febry nie cierpię! Niech ma. Za karę!
Witam: )))

Mickiewicza nie cierpisz? A czym on Ci się naraził? Przyznam, że kiedyś też go nie cierpiałam, ale to było w szkole gdy mnie zmuszano do „Pana Tadeusza”. Bo ja nie znoszę jak mnie ktoś przymusza. Jednak później z przyjemnością przeczytałam to dzieło, „Grażynę” i inne… 🙄
Czym?? Ano choćby tym, że jak wszyscy Romantycy do zbiorowych samobójstw namawiał! Nie wiem czy znasz historię z opowieścią o poddaniu Warszawy w powstaniu listopadowym. Miał Mickiewicz zarzucić jej obrońcom, że wycofali się miasto Paskiewiczowi oddając miast pod gruzami się zagrzebać! Na to dostał odpowiedź – tak, zagrzebać się pod ruinami byś pan mógł na nich stanąć i swoje pieśni śpiewać!
Ciekawe jest, że „naprzód, na bagnety”, najgłośniej zawsze wrzeszczą ci, którzy akurat w garści karabinu nie mają!: ((
No tu Ci przyznaję rację. Po co komu martwy bohater? Chyba tylko takiemu wieszczowi…
Moda taka była, na trumny, bohaterów (martwych oczywiście), serca rozedrgane i miłość niespełnioną! Jednym słowem wszystko co Pancerny lubi – trup, grób i wroga w łeb łup! A jak jeszcze trafiła się stuknięta Ofelia, to już szczęście poety granic nie miało. Albo taka Aldona – wieża, bohater jako dąb piorunem rozdarty i lampa co sama trzy razy w kółko wieżę obleciała i jeszcze miała siłę błyskać!: (((

Czysta desperacja Senatorze 🙂
Ano. I nawet spalić tego wszystkiego nie dadzą, bo zaraz gotowi okrzyknąć barbarzyńcą lecącego z zapałkami!
… bo z zapałkami to tylko dziewczynka ! 🙂
Dzień dobry Bożenko… a nie lepiej czytać ZANIM przymuszą ?:)
Prawda. Ale wiedząc, że to będzie lektura, to już był przymus. Najgorsze, że „Pana Tadeusza” miałam na egzaminie, ale mając (jeszcze wtedy) dobrą pamięć, jakoś zdałam.
Aha, dzień dobry Wiedźminko, zapomniałam powiedzieć. 😀
Witam Wszystkich :-)) Napisałeś Senatorze,że nie ma skutków bez przyczyny.Otóż jeden taki przypadek;kiedy za trumną zmarłego idzie pan doktór,który leczył nieboszczyka.Daruj,że to daleko do racuchów .Pozdrawiam.
Maxiu, przecież potwierdziłeś moje zdanie – jest skutek, bo jest przyczyna. Ot, dowód:
Praktykant pyta ordynatora szpitala:
– Co mam wpisać w rubryce „przyczyna zgonu” ?
– Swoje nazwisko …
Z pośpiechu nie napisałem,że jet to przypadek,kiedy skutek wyprzedza przyczynę .Reszta jest OK.
Aaaa, teraz to zupełnie co innego!: )))
Witaj Maxiu ! 🙂 przecież musiał dopilnować czyż nie ?:)
Żeby mu skutek nie uciekł? 😆
… żeby skutek skutecznie ukryć:)
Witaj Maxiu 🙂 To prawda – jest skutek, jest przyczyna… 🙁 Dobry przykład…
Tytuł mnie zainteresował, bo bliski… może nie sercu ale jego okolicy 🙂 Ale farsz zaskakująco inny od oczekiwanego. Cóż przynajmniej niespodzianek dzień się zaczął.
Dzień dobry !
Dzień dobry!

Miral! Ponieważ opublikowaliście swoje wpisy równocześnie z Senatorem, a nie zasygnalizowałaś swojego niżej, nikt go nie zauważył :). Pozwoliłem sobie przesunąć publikację o dobę, tzn. Majeczka cz. 6 pojawi się jutro nad ranem 🙂
Nie gniewaj się, proszę – tu było już kilka komentarzy czytelników.
Dzień dobry!!!

Nie gniewam się 🙂 Nie zauważyłam wpisu Senatora. Przepraszam. Nie chciałam się wcinać. Mnie jest bez różnicy, kiedy się Majeczka pojawi. Może być dobę, czy nawet dwie później 🙂
Dziękuję, że wyjaśniłeś mi, co się z Majeczką stało, bo już szukałam i chciałam syna budzić, żeby zobaczył co popierdzieliłam z tym wpisem 🙂 A u nas była 6:20 rano 🙂 Nie byłby szczęśliwy, gdybym wyrwała go z betów o tej godzinie 🙂
Miłego niedzielnego popołudnia życzę
Drogi Senatorze, publikując tak znakomite kawałki złożon an łożu boleści, stawiasz nas w trudnej, zaiste, sytuacji. Bo wszak wszyscy życzymy ci zdrowia jak najlepszego – ale z drugiej strony, jak mawiał Tewje mleczarz – gdyby to miało zniwelować przytoczone powyżej skutki?

Cny Tetryku, wywód Twój znakomity zamęt w mej głowinie spowodował i teraz nic innego jak kolejna Myśl do niej zakołacze – ” co On, do cholery, w końcu chciał powiedzieć?”: )

No przyznam się,
refleksję taką miałem samolubną: jeżeli na skutek słabości tworzysz tak interesujące wpisy, to może jednak niech się takie chwile zdarzają?

Witaj Tetryku ! 🙂 to łoże było jakieś szczególnie wygodne, żadne tam madejowe… i Senator z tą Myślą dobrze spał! Same korzyści
Wiesz, Wiedźmineczko, nawet się nie wierciła. Dziwne!: )
Przytulny jesteś … 🙂
Tak i myślałem!! Słabości cielesnej dla własnej uciechy mi życzysz!
Hmmm, gdyby tak jakiś rozległy zawał jednocześnie z galopującymi suchotami, sepsą i rakiem, to może i Tetralogię jakąś by się popełniło…. Jak sądzisz?: ))
Aż tylu bodźców wcale nie potrzebujesz, Senatorze !
A ja potrzebuję przepis na racuchy ! 🙂
I mi by się przydał taki przepis, nie ukrywam
Szklanka „z czubem” mąki (ja używam krupczatki z Brzegu), pół litra zsiadłego mleka – u nas na Śląsku dostępne b.dobre z Krasnegostawu (30 km od Chełma!!), jak nie ma to zamiast niego może być dobry kefir, troszkę proszku do pieczenia, trzy-cztery łyżki cukru, łyżka oleju. Wszystko to wymieszać – najlepiej zmiksować.
Parę jabłek obrać, pokroić na cienkie półplasterki, wwalić do ciasta, wymieszać łyżką. Na patelni rozgrzać olej, nakładać łyżką wazową porcje, smażyć z obu stron na dobrze złoty kolor. Można posypać cukrem pudrem jak kto lubi.
Zjeść też można…. jak kto lubi!: ))
Moja Mama proszku do pieczenia nie daje. Albo doda trochę sody oczyszczanej, albo i nie i też wychodzą!
Dzięki Senatorze, zaraz zapiszę i w najbliższym czasie wypróbuję. Napiszę jak się udały
W Twoim przepisie nie ma jajka! Spróbuję jak to wychodzi 🙂
Wychodzi, wychodzi! W Twoim przepisie na kruche ciasto nie ma proszku do pieczenia i ciasto wychodzi jak złoto jakieś. A wierzyć nie chciałem: ))
Nie, nie, i jeszcze raz nie! Nie chcę Tetralogii! Nie za tę cenę!
Ty zresztą tak szybko nie piszesz! 😉
Już pokajałem się wstydzikiem
Niepotrzebnie się kajasz!: )))
Znikam na czas jakiś…
Ja też na razie tylko z doskoku
Zajmę Twoje miejsce. Na przejsciu granicznym policjant francuski zatrzymał auto Fiat-Quatro.Doszło do sprzeczki,bo w aucie jechało pięc osób.Kierowca upierał się,że wszystko jest OK.a policjant,że zna łacinę,wobec tego kierowca poprosił dowódcę patrolu,ale był problem,bo dowódca,akurat sprawdzał trzech Szwajcarów jadących Fiatem-Uno. Pozdrowionka
No, to do Seicento pewno by się całą brygadą dosiedli!
Z batalionem wsparcia!!: )))
Dzień dobry.. A tak mnie po przeczytaniu tego farszu natchło.. że; każdy talent ma dwóch wrogów – wielbiciela i zazdrośnika.
Może i bezsensu..
Miłego.. 😀
Dzień dobry: )))
A przyjaciół ani widu….: (
Dzień dobry. 🙂
Zatkło mnie. Z wrażenia. ❗ 🙂 Bym to co Tetryk, ale nie, bo wstydzikiem się skończyło. 🙂
Senatorze, bez wylegiwania byś częściej pisał.

Zauważ, że ani słowem nie wspomniałam o chorowaniu.
Dzień dobry: ))) Zauważyłem!: )
Dzień dobry! Późno lepiej niż wcale.
Myśl cnego Autora prawdą jest i basta. Coś za coś – doskonały dżokej i potencjalny idealny marynarz z okrętu podwodnego (wzrostem nie grzeszący) nie będzie raczej wspaniałym koszykarzem i vice versa. No chyba żeby posiadł rzadką umiejętność wy- i wteleskopowywania się, coś jak Alicja po zjedzeniu ciasteczka lub wypiciu napoju z buteleczki.
A co dopiero, kiedy przejdziemy na przymioty umysłu!
Witam. Lepiej!
Witam wszystkich cieplutko
Witaj Mireczko. miłej niedzieli życzę.
Witaj Miro 🙂 Tobie też miłej. Moja jest znów leniwa 🙂
Jakiś czas minął. I bardzo dobrze!
Od wczoraj moją głowę też zaprzątnęła myśl, skąd ja wezmę zsiadłe mleko na racuchy :-). No i proszę. Nie dość, że fajny tekst, to jeszcze w komentarzach doczytałam, że mogę zastąpić go kefirem 🙂
Ps. Czasami też się zastanawiam (myślę) dlaczego tak właśnie jest, że jedni biorą pióro i piszą z polotem 🙂
Fakt, ze trudno teraz o mleko nadające się do skwaszenia. Jak wspominam obiady na wsi, kiedy to to talerza zsiadłego mleka, takiego dającego się kroić łyżką, wkładało się gorące ziemniaki ze skwarkami, młodzi nie wierzą że mleko może mieć taką konsystencję.
Ale można dostać w sklepie mleko już skwaszone. Słodkie się nie skwasi, bo dodają konserwanty. 🙁
Spotkałem się kiedyś z „szybkim przepisem na sernik”.

Przepis był zaiste szybki, zawierał 2 punkty:
– idź do sklepu na rogu
– kup sernik
To prawda, najszybszy przepis. Ale mleka teraz nie skwasisz, chyba, że pojedziesz na wieś i kupisz u gospodarza. Tam jest mleko jak śmietana, a w skwaszonym nie ma wody.
A właśnie, jest jakikolwiek sposób, żeby z mleka UHT zrobić kwaśne? Bo ja wiem, dodając trochę kefiru? Czy to w ogóle niemożliwe?
Chyba prędzej zgorzknieje niż się zakwasi
Z mleka UHT nawet nie próbuj 🙁
Nie, Quackie, z żadnego homogenizowanego mleka nijakim sposobem kwaśnego nie zrobisz! Czego byś nie dodał jedynym efektem będzie cuchnąca breja!: (
My z każdego mleka robimy zsiadłe. Parę lat temu dostaliśmy takie specjalne grzybki do hodowania w mleku. Nie jest to mleko, które można nożem kroić, bo trzeba je „przesiać” przez sitko, żeby odcedzić grzybki, ale to prawdziwe zsiadłe mleko. Mój mąż robił z niego ser. A i do normalnego jedzenia się nadaje.
Faktycznie szybki przepis, szczególnie jak się ma sklep za rogiem. Gorzej, jak do sklepu trzeba kawałek podjechać 🙂
Witam: )) Przepis na prawdziwy domowy ser chcesz?: )
Masz jakiś specjalny przepis? 🙂
Aha: )) Z Ukrainy, tej prawdziwej. Ot, takiej!
Pamiętacie jak to Pan Wołodyjowski tatarskim sposobem pod koniem znikał? No to zobaczcie jak to się robi. Konie tu idą pełnym galopem, a to już nie jakaś tam fraszka z truchcikiem!: )
To prawdziwa sztuka, nawet kobieta w tym brała udział. A od oglądania w głowie może się zakręcić
No to gdzie ten przepis?
Na ser?? Moja miła, to tekst na całą wycieraczkę. To nie jakieś tam placki czy biszkopt. To prawdziwy twaróg i sama lista potrzebnych kuchennych utensyliów to sporo pozycji! Zaczekać musisz ze trzy dni!
Zaciekawiasz mnie coraz bardziej, będę czekać.
Wspaiałe sa te akrobacje, ale ja jestem pełna podziwu dla koni, które idą równym rytmem , mimo, że po nich skaczą, przewijają się i wszystkie te cuda wyprawiają 🙂
Do tych „jednych” Ty się zaliczasz Graszko
Dziękuje, i w takich sytuacjach nigdy nie wiem co napisać 🙂
Nic, bo to prawda. Nie lubię kadzić, jestem szczera w wypowiedziach.
U mnie teraz jest deszczowo….
A w Krakowie był piękny dzień…
Czasem lubę takie deszczowe dni…książka, herbata, cisza… i tak jest też dobrze 🙂
Kiedyś przeczytałem wywód znawcy języka polskiego,z ktorego wynikało,że należy zamienić pojęcia :deszczyk i nieboszczyk.Nie wdając się w drobiazgi,po prostu jak coś kapie z nieba-to jest właśnie „nieboszczyk”. Podobna sprawa dotyczy słów :całuje i ceruje. Kiedy zaszywamy jakąś dziurę-to właśnie całujemy,bo z dziury robimy całe.Kiedy ustami dotykamy policzka innej osoby,to cerujemy,bo dotykamy do cery.Przyznaję,że wolę aby było po staremu.Jest okazja do przemysleń.
Zastanawiające
Ja z kolei pamiętam głośne przemyślenia kolegi z liceum o elementach się uzupełniających: „Mamy sinus i kosinus… Uzupełniają się też tangens i kotangens… Ale nade wszystko – leżanka i koleżanka!”. Kolega pisuje obecnie różne podręczniki i zbiory zadań, z matmy i fizyki.
To było jedno z moich pytań (dlaczego deszczyk z nieba a nieboszczyk w trumnie) w dziecięctwie na które nikt nie umiał mi odpowiedzieć, także na to dlaczego dzieci rodzą się z biedy. 🙂
O pytaniach zadawanych proboszczowi nie wspomnę. Tu przynajmniej otrzymywałam wyczerpującą odpowiedź. Nie wymądrzaj się dziecko ❗ 🙂
A na pomorzu, też był piękny dzień. Rano byłam na działce zwanej Edenem. Popołudnie spędziłam z synem. Chodzi teraz na prawo jazdy, dlatego pozwalam mu pouczyć się na jego własnym aucie 🙂 Ponieważ wszystkie drogi prowadzą nad morze, pojechaliśmy na Wyspę Sobieszewska. Było cudnie. Wracając pozrywałam troszkę witek wierzbowych i teraz właśnie próbuję coś stworzyć. Ręce mam całe brudne od farby, praca schnie a ja do Was zaglądam.
Malujesz?
Też tak można powiedzieć 🙂
Odpoczywam malując ściany mieszkania oraz rzeczy z drewna. Decouqage dla własnej przyjemności. Daleko mi do perfekcji ale lubię „podłubać”
Hej! Na twoim blogu można obejrzeć niektóre „dłubanki”. Warto poszukać! 🙂
Tam nie idę, nie będą mi po kieszeniach grzebać!
Kto? Co? Jak?
Cenzorzy! Ja nie złodziej żeby mnie obmacywać w kolejce do onegoż przybytku ustawiwszy i na dodatek kazawszy mnie jeszcze na łaskawy wyrok czekać czym godny zaszczytów dostąpić!!
Senatorze, twój komentarz tam już jest widoczny, a następne nie będą blokowane – ta procedura dotyczy tylko pierwszego przysłanego z danym e-mailem. U nas z początku też tak było – też się denerwowałeś 🙂
Dzień Dobry Senatorze. Wczoraj już poszłam spać i nie zauważyłam Twojego komentarza. Jest we mnie dużo wad, niedociągnięć. Nie lubię matematyki i jeśli zadasz mi zadanie, nie rozwiąże go 🙂 Tak samo jest z komputerem. Moja wiedza na temat zaplecza bloga jest bardzo ograniczona. Pierwsze komentarze trafiają do zatwierdzenia. Dlaczego? nie wiem. Bywa też tak, że komentarz ze znanym już adresem trafia do spamu ponieważ ma np załączony link muzyczny.
Mój blog miał być leżanką u psychoanalityka. Spełnił swoje zadanie. Dwa lata temu, ktoś próbując wyciągnąć mnie z dołów po utracie pracy, założył mi bloga i tak to się zaczęło. Może to i marne wytłumaczenie, bo powinnam już dawno go opanować, ale brak czasu? lenistwo?. Miłego dnia w ten pochmurny poranek.
Nie mogę znaleźć. 🙄
Jest z boku link „Decoupage”:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/orunia.org/category/decoupage/
Dzięki! Mogłam szukać aż w maju… Czy to już wszystkie talenty, jakie posiada Graszka?
Jak jeszcze basso profondo, o tak
śpiewa, to się poczuję załamany!
Jej talentów wokalno-akustycznych nie znam!
Te basy brzmią nierealnie. Nie sądzę, by jakakolwiek kobieta była w stanie wydać z siebie takie dźwięki. Nawet po solidnym przepiciu i przepaleniu
Bożenko, tam byle jaka dłubanina. Jak oglądam prace innych, to dopiero widzę jak potrafią być zdolni manualnie. Stara kobieta już jestem, a dopiero od niedawna szukam „małych przyjemności” Fakt, na początku sądziłam, ze może powinnam iść w tym kierunku. Dać sobie spokój ze sprzątaniem pięknych domów, apartamentów. Niestety rynek jest tym przesycony, a sprzątając udaje mi się przeżyć. Choć nie zawsze, całkiem niedawno wyłączyli mi prąd. Ale dałam radę, w końcu człowiek nie jest taki co by sobie nie poradził 🙂
Chciałam zostawić swój ślad na Twoim blogu, Graszko, nie udało się. W sumie nie ważne. 🙂 Tu napiszę, że zaglądam i podoba mi się bardzo wszystko co zobaczyłam do tej pory. 🙂
Dziękuje.
Dobranocka dla Panów!
Dobranoc! I żadnych koszmarów nt. mleka 😉
Dobranoc? A gdzie ten przepis?
Dobranoc 🙂
Ciepły wieczór był. Nie chciało się wracać do domu, ale deszcz, który znienacka lunął wypędził nas do domu kończąc jesienny spacer. 🙂
PS: Jestem ze wsi. To widać, słychać i czuć. 🙂 Zsiadłe mleko. Mogę już tylko o tym pomarzyć. Takie co to można było je kroić nożem. Wy, miastowi, nie pamiętacie, że dawno temu chodziło się z kaneczką 3-litrową u nas, do gospodarza i kupowało, za grosze, mleko z którego była śmietana i zsiadłe. 🙂 Za grosze jest w tym przypadku decydujące. Krów mlecznych w moich stronach prawie nikt już nie hoduje. Nie opłaca się.
Senator zamieścił dobranockę dla Panów. 🙂
Ja dla wszystkich. Kto nie chce, niech nie słucha. 🙂
Dobranoc i do jutra Kochani. 🙂
Nu, pagadi!!
Wyraźnie napisałam, że kto nie chce, niech nie słucha. Skasować ❓
Nie kasować! Niech wyje!!!
Obiecuję, że nie będę się odzywać. Co najmniej przez tydzień. Czy to wystarczy żebyś już się nie złościł ❓ 🙁
Dobranoc. 🙁
A czemu to wszystkich chcesz karać za focha Senatora? Odpowiedzialność zbiorowa, czy cóś?
Byłam pewna, że już na tyle mnie znasz Przyjacielu, że wiesz, iż… Nie chcę być przyczyną niczyjej złości. Wolę zamilknąć. Wyspa jest miejscem gdzie nie ma miejsca na przepychanki słowne, na złość. Nie znaczy to, że mamy przestać się różnić, bo w tych różnicach tkwi też urok mojej ukochanej Wyspy. Nikomu nie chcę sprawić przykrości, nikt mi. Że nie zawsze się zgadzamy ❓ I dobrze. Tylko czasem, jak teraz, czuję się bezradna. Zamilknąć na jakiś czas jest według mnie dobrym wyjściem.
Jakie karanie, jaka odpowiedzialność zbiorowa ❓ To nie kara, to tylko uniknięcie nieporozumienia i czegoś, czego nie lubię najbardziej. Złości, której źródła nie rozumiem. 🙁
A myślisz, że wycofywaniem i zamykaniem nie sprawiasz nam przykrości? Każdy z nas ma wady, poczucie humoru wszystkich też nie jest jednakowe. Ratunkiem jest wzajemna tolerancja i brak drażliwości.

Nie zaogniaj, proszę. 🙁
Jestem zbyt drażliwa, za mało tolerancyjna ❓ Wydawało mi się, ze nie. 🙁
Nie tu, proszę. Mam dość. 🙁
Senatorze, pewnie, że nie kasować, bo ja bardzo lubię tę piosenkę….
Ależ Oczywiście, Wiedźmineczko, że lubisz, a ja o tym oczywiście doskonale pamiętam!: )
Już pewnym kanonem na naszej Wyspie jest, że jeśli Pani Łucja wyśpiewuje tę upiorną skaldową pieśń, to ja udaję, że się złoszczę!: )
Widać udaję zbyt udatnie!: ))))
Och, Senatorze…. i wiem dlaczego.. to wszystko przez tę biedną liszkę ! 🙁
W takim razie dobranoc wszystkim 🙂 Miłych i kolorowych snów
No to dobranoc! Skoro już „wszystkie rybki śpią w jeziorze…”

Nie wszystkie.
Dobranoc…. Dobranocka dla panów, to przecież ulubiony utwór naszego Stateczka.
Najserdeczniej Go pozdrawiam…..
Lampkę już zapaliłam, niech świeci przyjaźnie Wszystkim
Dzień dobry dla Wszystkich. Pomorze we mgle. Kawa wypita, czas zabierać się za pracę. Miłego dnia
Witaj Graszko…. my juz jesteśmy pięto wyżej i zazdrościmy Majeczce Gospodarzy i wakacyjnych wrażeń…. a Miral zgrabnie nam to pokazuje 🙂