Dwóch przyjaciół, spędziwszy wesoło kilka godzin w gospodzie, wyszło na przechadzkę. Gdy znaleźli się w pustym miejscu koło Czarciej Góry, spotkali dwóch nieznajomych uzbrojonych ludzi. A ponieważ ani oni, ani ci ludzie nie chcieli ustąpić z drogi, więc wszczęła się klótnia, a następnie bójka. Jeden z przyjaciół ciął przeciwnika, który padł z rozpłataną głową. Na hałas i szczęk oręża nadbiegli pełniący straż uzbrojeni pachołkowie miejscy, co widząc ten, który stał się zabójcą, zbiegł, korzystając z ciemności, zaś jego przyjaciel został pochwycony, odprowadzony do ratusza i nazajutrz przed sąd stawiony. Próżno się zaklinał i przysięgał, iż nie jest winny zabójstwa, sąd skazał go na ścięcie głowy. Wyrok miano wykonać nazajutrz na placu ratuszowym.
Tej nocy prawdziwy zabójca nie mógł zasnąć. Dręczyły go wyrzuty sumienia, iż przelał krew ludzką i dopuścił się osądzenia na śmierć niewinnego przyjaciela swego. Nad ranem usłyszał głos, który mu nakazywał, aby szedł, wyznał swoją winę i ratował niewinnego. Zerwał się z posłania i przybiegł na miejsce stracenia w chwili, gdy kat czerwono ubrany brał miecz do ręki, by wyrok wykonać. Wielkim głosem zaczął wołać, by wyrok powstrzymano, gdyż on to właśnie jest winien zabójstwa.
Sprawę ponownie rozpatrzono, niewinnego uwolniono, a przestępce nazajutrz ścięto.
Nie wiem czy Was nie zanudzam swoimi legendami i podaniami, ale widziałam, że nikt nie miał czasu, żeby coś wystukać. Mam nadzieję, że opowiadanie się spodoba.
To jest oczywiście z książki Władysława Zahorskiego – PODANIA I LEGENDY WILEŃSKIE.
Witaj Bożenko 🙂 trzymasz nas przy życiu publikując te legendy… Szanowni Autorzy jakoś opadli z sił ?:)
Zakończenie może i sprawiedliwe, ale smutne – więc pewnie sporo prawdy jest w tym podaniu.
Pewnie, że wolałabym inne zakończenie, choćby dlatego, że zabójca nie opuścił przyjaciela. Przecież tamten zginął w walce, z bronią w ręku. Ja bym go za to nawet nie karała, ale dura lex, sed lex.
To prawda z tym twardym prawem; tydzień temu byliśmy w Katowni w Gdańsku i pokazywali tam film o tym, jak karano ludzi w XVI-XVII wieku, np. żołnierz, który zasnął na warcie, został rozstrzelany.
Okrutne kary stosowano, nieadekwatne do przewinień. Za to teraz bym nasze prawo nieco zaostrzyła, bo wyroki nieraz są żałośnie niskie.
Mnie się wydaje, że lepiej by było szybciej sądzić i konsekwentnie egzekwować te kary, co są. Ale śledzę to raczej z boku, więc mogę się mylić.
Witaj Kwaku, ! tak jak Ty mówią karniści….że ważniejsza jest nieuchronność kary i konsekwencja…
A co powiecie o tzw. niskiej szkodliwości społecznej?
Wysłałabym takich do sprzątania miasta (pod nadzorem, rzecz jasna), a nie uwalniała od odpowiedzialności….
Słyszałam, że niska szkodliwość społeczna jest nawet za kradzież do pewnej sumy. Nie znam tej sumy, ale na pewno nie jest to cena chleba czy bułki.
to taka biblijna kara… oko za oko, ząb za ząb, :(… tylko o co mogli się az tak pokłócić ? o pierwszeństwo na drodze…. To pewnie stąd mamy tyle wypadków drogowych:((
Przypomina to dwie kozy na wąskiej kładce…
To jakaś historyjka ? opowiedz! 🙂
To taka bajeczka o tym, jak spotkały się dwie kozy na środku strumienia na wąskiej kładce i żadna nie chciała się wycofać. Zaczęły walczyć, jak to uparte kozy i obie wpadły do wody.
Nakazałabym prace społeczne pod nadzorem w ubraniu specjalnie oznakowanym, żeby wszyscy wiedzieli za co ta kara.
Być może wyjdę na ciemniaka, tkwiącego w średniowieczu, ale jestem za powrotem chłosty. Większość kar jest „cywilizowana” i zapośredniczona – grzywna, kara tego i tamtego w zawieszeniu, pozbawienie praw publicznych etc., a pupę każdy ma własną i jakby mu w nią solidnie przysolić, to poczuje każdym włóknem nerwowym. Natura wyposażyła nas we wspaniały system motywacyjny – dlaczego z niego rezygnować?
Popieram – publiczne chłosty 🙄
Ja już nie mam kogo lać.
Niee. Ale jakbym nie miał silnej opozycji pozaparlamentarnej w domu – to jak mi Bóg miły, nawet bym nie musiał klapsów dawać, wystarczyłaby sama zapowiedź, i by wiedzieli, że nie żartuję.
Dzień dobry 🙂 drugi to dzień szary i deszczowy, a raczej mżawkowy…. Wolałabym, żeby padało porządniej..
Witaj Wiedźminko 🙂 Wczoraj lało, dzisiaj mży. Pogoda niesprawiedliwa, bo na wschodzie gorąco, a tu chłodno i mokro 🙁
Bardzo potrzebny był ten deszcz, bo trawa już żółkła i krzewy traciły liście…. niech więc pada:)
Niech pada, byle mokro nie było 😆
😆
U nas też pomżywa od czasu do czasu, ale ani się nie chce porządnie rozpadać, ani żeby chmury sobie poszły.
Witam. 🙂
Dziś pierwszy lepszy papuga wybroniłby zabójcę. Można by to uznać nawet jako obronę konieczną. 🙂 To, że się przyznał, świadom kary jaka go czeka, pochwały godne. 🙂
PS do Wiedźminki:
Wiedźminko Kochana, bardzo Cię proszę, skoncentruj się i ogranicz czary mające wywołać deszcz do swojego terenu. 😆 U nas, Północno-zachodnie Mazowsze, mamy już dość. 🙁 Leje, z jednodniową przerwą, od tygodnia. 🙁
Z góry dziękuję za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby. 😆
Przez chwilę padało, żadna tam mżymżawka… Teraz znowu rumuńskie piniondze. 🙁
Jasminko, papugi są teraz, ale czy były w tamtych czasach? Opowiastka nie mówi jaki to był rok, ale sam fakt, że ludzie chodzili z białą bronią wskazuje na dawne czasy.
Witaj Bożenko. 🙂
Wiem, dlatego napisałam, że dziś byłoby na pewno inaczej. 🙂
Witaj Jaśminko:) pracuję nad tym, ale słabowita jestem….. na rozumie też 🙂
Zdrowiej jak najszybciej Wiedźmineczko. 🙂 Zaprawdę powiadam Ci, że ucieszy mnie nawet minimalna zmiana pogody. Może być mżymżawka, tylko niech w końcu przestanie lać. 😆 Wdzięczna będę Ci ja i gnaty moje. 😆
Mam nadzieję, że kumple spod celi nie zaglądają na naszą Wyspę i nie zobaczą.:))
Dziękuję Senatorze Kochany za zwrócenie uwagi.:))) :***
Opowiastka mile staroświecka, i taka przy tym nasza, swojsko-dydaktyczna.
U Homera zbiegły tuż przed egzekucją niewinnego wyprosiłby interwencję u któregoś z bogów (gdyby przy okazji podpadł innemu, druga Iliada jak nic!).
Szekspir pozwoliłby ściąć schwytanego, a potem przez cztery akty uzmysławiał nam męki moralne tchórzliwego przyjaciela zakończone zapewne katharsis w postaci np. samooślepienia.
U Skargi wygranym byłby ścięty niewinny, jako zdobywca szybkiej ścieżki do chwały Pańskiej, zaś zabójca i tak skończyłby w piekle – a całej zwadzie winni byliby miejscowi Żydzi 😉
Doskonałe, oczywiście że tak 🙂
Chapeau bas ❗ Tetryku. 😆 A teraz proszę o uzasadnienie wyżej wymienionych tez. 😆 Wstęp świetny. 😆
Uzasadnienie jest w literaturze przedmiotu…
Proponuję zabawę: weźmy opowiastkę p. Zahorskiego i niech każdy przerobi ją w stylu dowolnie wybranego wieszcza bądź pośledniejszego literata. Niech żyje wyobraźnia!
To może nawet być ciekawe… Pomysł mi się podoba.
Chętnie przeczytam. 😆
Chyba nie tylko przeczytasz, ale też coś napiszesz?
Spróbuję Bożenko. 🙂
Ja też, Jasminko, ale trochę później, bo jestem wypompowana 🙄
Upał nas wytapia – przynajmniej na południu… 🙁
pewnie, że przejdzie 🙂
Ale jak mnie się rzuca damski Rejtan, to jak mam nie żartować? To wolę w ogóle takich argumentów nie używać 😛
A koszulę na piersiach rozdziera? Raz nagraj i wrzuć na YouTube – aż zdziwisz się ilością odsłon! 😆
Nie rozdziera, niestetyż 🙁
Kwaku… nie znajdziesz takiej chwili, żeby damski Rejtan był zwyczajnie nieobecny ?:)
Bywają takie chwile, i wtedy – żeby było śmieszniej – nie muszę w ogóle uciekać się do klepania glutei maximi. Znacznie łatwiej dogaduję się wtedy z Juniorami na gruncie porozumienia obu wysokich umawiających się stron. Ale wiedzą świetnie, że jakby co – nawet groźba donosu po fakcie mnie nie powstrzyma.
Świetnie… jeśli Wysokie Umawiające Się Strony dotrzymują ustaleń, to nie musi Cie rączka świerzbieć, bo to znaczy, że masz autotytet, a argument siły zostawiasz na skrajne przypadki 🙂
Moim Skromnym Zdaniem cała różnica leży w tym, że pod nieobecność Pani Q. Juniorzy mogą być pewni nieuchronności kary, do sklepania pośladków włącznie. A kiedy jest obecna, to może się rozejdzie po kościach… a przylać przecież mama nie pozwoli…
Hmmm… mojemu synowi ewentualne klapsy się sumowały… 🙂 egzekucja nie musiała być natychmiastowa, taki układ zawarliśmy i szczęśliwie bardzo rzadko musiałam odliczać .. 🙂
No tak.Jak ukradnę komuś coś za 245 zł. to nie jestem przestępcą, a jeśli za 255, to jestem przestępcą. To jest niemądre! Bo kradzież jest kradzieżą i powinna być traktowana tak samo obojętnie na sumę. O ile dobrze pamiętam, to takie prawo (a raczej bezprawie) wprowadziła pani Suchocka.
Wyjaśniam otóż, że moja Jasna Panienka dostała ode mnie raz:
w freworze skakania po łózku tak mocno uderzyła mnie w twarz, że moje okulary poleciały w kąt pokoju….. Zanim zdążyłam ochłonąć… wymierzyłam jej policzek, a mój syn osłupiał. Ja też.Do dziś mi wstyd, ale mała rączki już trzyma przy sobie..
Przypomniałaś mi, Wiedźminko, scenkę sprzed lat. Byłam w domu sama z dwuletnią wówczas siostrzenicą. W zlewie pełno, wzięłam się za zmywanie. Nasza Królewna świergoliła do czasu aż zachciało się Jej lizaczka. Znalazłam w szafce ostatni, czerwony. Pomyślało mi się, że przez chwilę będę miała spokój i dokończę pracę. Nagle wrzask. JA PSECIES CHCIAŁAM ZÓŁTY ❗ Rzeczywiście, przy pomocy lupy dostrzec można było, że lizak był czerwony. Zaczekaj kochanie, zaraz pójdziemy do sklepu i Ci kupię, nie pomogło. Wrzeszczała tak, że omal mi bębenki w uszach nie popękały. Wtedy po raz pierwszy i ostatni naruszyłam cieleśnie godność Królewny klapsem w tyłek. Szok był obopólny. Minęła dłuuuuga chwila i… Obie praktycznie jednocześnie powiedziałyśmy PRZEPRASZAM. 🙂 Okazało się, że jestem ciociulecka kochana. Warto było wtedy przylać, żeby coś takiego usłyszeć. 😆
Nie jestem zwolenniczką bicia, ale czasem bez tego ani rusz. Dziecku trzeba przez popę przemówić do głowy.
Zdecydowanie to jest lepszy sposób argumentowania dla chłopców… nic nie poradzę, że tak uważam:)
A z tym się zgodzę w całej rozciągłości. Do dziewczynek bardzo często można trafić psychologicznie, na upartych chłopaków czasem nie ma innego sposobu; to chyba jakiś atawizm, czy co, że samce muszą się potarmosić?
Samce tak mają, że lubią wiedziec jaka jest hierarchia w stadzie 🙂
A może dziewczynki są mądrzejsze i nie trzeba im przez skórę do rozumu przemawiać? 😆 (Zaraz się posypie grad na moją głowę). 🙄
Zastanawiam się, czy nasza Alla nie świętuje aby Alicji…
No bo ileż można być zapracowanym 🙄
Witaj Tetryku! All_a może mieć kłopot z netem, bo często narzeka, że się jej łączność rwie…. 🙁
A teraz idę kibicować Czechom. 🙂
Pożegnam się zatem, życząc wszystkim Dobrej Nocy. 🙂
Do jutra Kochani. 🙂
Ja też uciekam do telewizora, ale na pewno jeszcze wrócę do komputera, tyle że po meczu 🙂
Dobrej nocy, Jasminko 🙂
Mam!!! Mam zakończenie tej opowiastki na modłę Sienkiewicza.: Niewinny przyjaciel stoi na szafocie i już kładzie głowę pod katowski miecz, gdy z krzykiem wpada tam prawdziwy zabójca i woła: „Mój ci jest, mój ci jest, mój przyjaciel jest niewinny! Nie dam go katu” i zarzuca mu chustę na głowę. Kat ogłupiał, miecz opuścił, a tłum gapiów woła „uwolnić skazańca, przyjaciel zarzucił mu chustę na głowę”! Sędzia, który wyrok wydawał zamruczał z dezaprobatą:”Barbarzyński kraj(bo to był Niemiec), barbarzyńskie zwyczaje” i odszedł. Przyjaciele zeszli z szafotu i żyli długo i szczęśliwie… (Bo to byli geje)
Ładne zakończenie? 😆 😆 😆
Brawo, Bożenko! 😆
Dziękuję za uznanie Tetryku, a teraz idę spać. Dobrej nocy życzę 🙂
No i Portugalczyk Osculati wygrał, co było do przewidzenia.
Dobranoc! Jutro grają w Gdańsku…
Dzień dobry 🙂 Następny pochmurny dzień, ale chyba cieplejszy.
Tutaj też się nie najlepiej zapowiada. Ale co to? Jeszcze wszyscy śpią?
Zaproszę, słowo:)))
Dzień dobry:)…bywa, że świat realny nie bardzo pozwala w wirtualnym się pokazać 🙂
PS Ja tam jeszcze żyję, zatem w najbliższym czasie, proszę nie liczyć na darmową wyżerkę i popitkę 😀
Witam serdecznie bardzo w ten kolejny deszczowy dzień. 🙂
Wczoraj miałam nadzieję, że pogoda się zlituje i poprawi. W ciągu dnia 13 stopni i ulewa. Późnym wieczorem przestało padać, termometr pokazywał 20. Czułam jak Ziemia oddycha, mgła unosząca się nad ziemią obiecywała ciepły, słoneczny dzień. Nic z tego… Od rana mżymżawka a w porywach leje. 🙁 Biedne gnaty moje mają już dość. 🙁 Wiedźminko, ratuj. 😆
Dobry wieczór ! co ja biedna mogę, Jaśminko, te deszczowce i wodniki wcale mnie nie słuchają 🙁