Choćbym radości rosą wciąż się zraszał,
Choćbym wilgocią łez drzwi dyszy paczył,
Nie cieszę się, jakem niegdyś ciaszał,
Ani nie płaczę, jakem niegdyś płaczył.
O bachanalie, balie, batalie
Młodości ! Nieba, gwiazdę moją zgaście!
Kto z Placka Życia wydłubał Bakalie,
Temu dziś pustka zieje z Dziur w tym Ciaście.
Thomas Hood Młodszy




Dzień dobry/wieczór ! „Dopóki życie trwa”….. nil desperandum….
Wcale nie wiem czy imć Thomas ma rację…. zachowywać Bakalie na zaś ? żeby się zestarzały i wyschły ?
Nie zachowywać, jeść proporcjonalnie do Ciasta!
to jest porządny model jedzenia – akuratny, jak mawiają stronami 🙂
Z drugiej strony, są i takie ciasta, w których bakalie opadły na dno (np. zbyt rzadkie ciasto keksowe, po upieczeniu niby normalne, ale po przekrojeniu widać, że nie). I co wtedy? Jeść cierpliwie samo suche w oczekiwaniu na dno wypełnione bakaliami? A jeżeli odnośny Piekarz w ogóle zapomniał o bakaliach i dogryziemy się do dna, a tam nic nie będzie?
Radziłabym pokruszyć i zjadać łyżeczką
Zawsze można połamać i kawałek suchego z kawałkiem bakalii razem zjeść. Niczym koreczki 🙂
Również może się zdarzyć, że nigdy nie skosztujemy Bakalii.. Cokolwiek to znaczy…
Lub też zbyt mało jest tych Bakalii…
Skowronku, tak może być ? 🙂
Ech.. Czarodziejko.. Ileż to już lat? Dziesięć pewnie minęło 😀
Mnie dopadły „Trzy siostry”. Tylko żal, że nie Miłosza…
Okudżawa natrętnie krąży w mych myślach.
to je tu zamieść – mnie się też kojarzą ….
Nie dam rady… Jeszcze nie…
Dzień niech będzie dobry
Ładne pięterko 
Dzień dobry Bożenko 😀
Jak noc minęła, spokojnie?
Witaj Skowronku 😀 Noc minęła prawie spokojnie… aż do godz. trzeciej
A o trzeciej co robiłaś?? Gadałaś z Mirelką??
Nie, usiłowałam jeszcze pospać, ale niezbyt się mi to udało. Z Mirelką rozmawiałam dwa dni temu… tylko chwilkę… prawie 3 godziny
No tak, tylko 😀
I dobrze, bo człek się nagada nie wychodząc z domu 😀
Tak, w dodatku tylko tak się możemy widywać. 🙂
Dzień dobry… 🙂 .. Na całych jeziorach Ty…
Pan T. nie ma racji.. Niczego nie zachowa się na „zaś”, bo stanie się niejadalne i bezużyteczne.. A młodość ma swoje prawa i nie myśli racjonalnie /wiem, wiem są wyjątki 😉 / Może tylko troszeczkę rozsądku należało zachować ?
Z jednym się zgodzę, na pewno „nie cieszę się, jakem niegdyś ciaszał.. ”
A pani Agnieszka mądrą kobietą była…
Wczoraj doszłam do wniosku, że muszę się zaciągnąć świeżym powietrzem.. i dlatego urlopuję się jednodniowo 😀 Słońce mi przez szybę ładnie zagląda i zachęca do zajęcia się królową kwiatów. Oczywiście, że nie jedną. Bo; pewnie każda z nich myśli, że jest tą jedyną i wyjątkową 😀 Jak każda kobieta. No prawie każda 😉
U mnie na razie jest też słoneczko, ale zapowiadają burze. Zobaczymy czy zgadną…
Wróciłam, bo mi głowę chciało urwać.. A jeszcze troszkę mi potrzebna 😀
Szkoda głowy, przyda się jeszcze
Sercem patrz – bo wtedy róża jest wyjątkowa, jedyna…… poświęciliśmy jej czas i uczucia
Jak wiemy, rodzynki są niezbywalnym składnikiem sernika. Sami musimy baczyć, by nam ich nikt – ani my sami – przedwcześnie nie wyjadł…
Witaj Mistrzu T. 😀 A ja zawsze lubiłam wydłubywać i do dziś to robię. Jeśli na cieście jest skórka z pomarańczy, to jest więcej niż pewne, że ją pierwszą skonsumuję 😀
Ale to tylko z sernikiem tak mam. Gwoli ścisłości…
Dzień dobry niech! Co do rodzynek w serniku, to Junior jest ich zdecydowanym przeciwnikiem, do tego stopnia, że kiedy takowy sernik w domu się robi, to proporcjonalną juniorową część pozostawia się bez rodzynek. Co więcej, niedawno na Facebooku u jednego kolegi rozwinęła się dyskusja, z której wynikało jednoznacznie, że ludzie dzielą się na sernikowych rodzynkożerców i zwolenników bezrodzynkowej czystości sernika.
A to ciekawe… Sądziłam, że rodzynki każdy lubi… Są takie dobre!
No nie. Co więcej, Junior ma rodzynkofobię przede wszystkim nie na rodzynki w postaci klasycznej „suchej” (chociaż też), ale na sparzone, takie jakie można znaleźć w cieście albo potrawach typu kurczak po marokańsku (w słodkim sosie cebulowo-rodzynkowo-imbirowym).
No cóż, smaki bywają różne… 😀
Hm.. a takiego kurczaka nigdy nie jadłam.. Cebula i rodzynki + kurczak? Bo na imbir, to Ktoś z wyspiarzy mocno uczulony jest 😀
Może trzeba spróbować? Kiedyś.. 😀
Witaj Mistrzu Q 😀
A śledzia w miodzie jadłaś Skowronku?
Najpierw trzeba drobno posiekać cebulę i zeszklić, potem dodać sparzone uprzednio rodzynki (można z wodą po parzeniu), cukier i/lub miód, imbir, troszkę szafranu dla koloru. Kiedyś był dostępny wietnamski koncentrat sosu pomarańczowo-mandarynkowego w małych słoiczkach, to też wrzucałem 1-2 łyżki stołowe, bo nadawał ciekawego aromatu (ale już dawno nie widziałem tego sosu w sklepie). Dusić, aż nabierze jednolitego brązowego koloru, smak powinien być słodko-korzenny. Wrzucić podsmażone uprzednio do białości (ale bez przyrumieniania) kawałki piersi kurczaka i dalej podgrzewać na małym ogniu, aż kurczak przejdzie sosem i zbrązowieje. Podawać w osobnej misce sos z mięsem, w osobnej ryż (u nas preferowany jaśminowy Uncle Bena lub brązowy dowolnej firmy). Łączyć sos z ryżem na talerzu wedle proporcji jak kto lubi.
PS. Nie chwalący się, swego czasu przy stole, kiedy ryż już się skończył, a sos i mięso jeszcze zostały, pewien gość poprosił uprzejmie o chlebek i dwiema lub trzema kromkami wymyział cały pozostały sos (i mięso), tak mu smakowało.
kurczaka tandoori bardzo dobrze robi mój syn….
No to należy wypróbować, bo nie jest czasochłonne 😀
Jadam skrzydełka kurze w miodzie, i żeberka w coca-coli…
Przepraszam, Ukratku… Aaa czy te żeberka to celowo podlewane colą?? Czy przypadkiem 😀
Nie przypadkowo – tak figuruje w jadłospisie mojej stołówki. Sos oblewający te żeberka jest ciemnobrunatny, i można się w nim dosmakować cocacolowej nuty. W sumie świetna potrawa, wybieram zawsze gdy jest dostępna – oczywiście podstawa to wybornie upieczone mięso, ale i sos do kaszy palce lizać!
Przepisu oczywiście nie mam ani przygotowań nie widuję – w końcu to stołówka…
Wierzę na słowo, że smakuje wyśmienicie 😀
W serniku to ja lubię suszone morele zamiast rodzynek i skórki pomarańczowej
I kto nie pamięta tego dialogu z MiM ?? 😀
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata..
– Na litość boską królowo – zachrypiał Behemot – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki?? To czysty spirytus!
Cóż przed 13 nie wypada pić. Nieprawdaż ?? 😀
To może żelazko w rękę lepiej wziąć? Wszak kosz pełen czeka. Na zmiłowanie 😀
I kieliszeczek zagrał, rozbłysnął w świetle księżyca, i kieliszeczek ten pomógł.
Żelazko czeka a nie róże?
Aha, nie zauważyłam wyżej, że Twoja głowa była w niebezpieczeństwie…
Zmoczenie gorącej głowy nikomu nie zaszkodziło, ale krzyża już tak 😀
Niebiosa płaczą podlewając to co wiosną winno być obficie podlewane 🙂
Kieliszeczek spirytusu? Na pewno pomógł… Aż mną wstrząsnęło, chociaż go nie wypiłam
Rozgrzał i postawił na nogi 😀
… Pozwólcie mi szepnąć mu parę słów…
Mistrz i Małgorzata…. bardzo lubię tę książkę i za nią jedną – Bułhakowa…. ” rękopisy nie płoną „.
„W białym płaszczu z podbiciem koloru krwawnika”…
Ech Krzesełka..
… ten motyw mnie zaczarował….. „W białym płaszczu z podbiciem koloru krwawnika”…..
Zniknęły bez słowa…… echo pozostało…Jerry…..
Witam cieplutko bardzo


Osobiście nie wydłubuję Bakalii z Placka Życia, bo choć nic nie warte to wszystko, to jednak dla mnie najcenniejsze… bo przecież nie mam nic innego. A skoro tak, to dobre i to….. One muszą jeszcze wystarczyć na dalej, na jutro, na kiedyś… .Żeby zapobiec zestarzeniu regularnie odświeżam, pielęgnuję… tam odnajduję ślady życia … tam wciąż jeszcze śpią dobre, dawne wspomnienia…
Pięknego dnia Kochani
Witaj Kopciuszku 😀 Tak czasem jest, że człowiek żyje już tylko wspomnieniami, bo tych nikt nie odbierze…
Niech żyją drogie wspomnienia:
Dzień dobry Bożenko 🙂
Dokładnie tak !… nikt nie odbierze… nie odsprzedamy ich, nie rozdamy, nie podarujemy w prezencie. Zabierzemy ze sobą. To nasze. Każda chwila, która w pamięci, każdy dzień… Wszystko to nasze, niepodzielne, nierozerwalne… Dlatego tak bardzo lubię je „budzić”….
Utworek piękny
Witaj Kopciuszku 🙂
Dzięki Bożeno – to piękna i w gruncie rzeczy zapomniana piosenka
Kiedyś ją bardzo lubiłam i często sama śpiewałam. Teraz mi się przypomniała…
Dzień dobry
Najchętniej zwinęłabym się w kłębek i nie wiem czy spała, czy tylko poleżała… A tu zaraz do pracy trzeba wychodzić…
Lista podpisana… Nie wiem, czy leń mnie dopadł, czy chandra… Jakoś nic mi się nie chce… nawet pisać, ani gadać…
Miłego dnia Wam życzę
Po prostu jesteś przemęczona, Mireczko
Chyba przede wszystkim jestem zmęczona psychicznie. Kolejny z moich dobrych znajomych jest chory – na raka. Miał zabieg chirurgiczny i teraz jest na chemii. Mam dość tego roku i chciałabym, żeby już się skończył…
Nawet moje ptaszki nie są w stanie poprawić mi nastroju
Niech Ci szybko czas w pracy zleci… I nie wracaj padnięta..
Ja już jestem padnięta, Skowroneczku
Nie sądzę, żeby po pracy to się poprawiło 
Mirelko….cóż rzec, godzenie się z nieuniknionym jest takie trudne, a nic nas z tego nie zwolni…..A gdy dotyczy najbliższych – wywraca świat do góry nogami 🙁
Do popotem, jak mawiała nasza Nieodżałowana
Narka 🙂
Dobrej nocy i do…
Kochani, ponieważ zbliża się do nas niezła nawałnica (już jest w Gdańsku – proszę spojrzeć: )
to ja się już pożegnam na dziś. A na dobranoc, kontynuując dzieła muzyków na literę B – pan Buxtehude. Snów spokojnych i odpoczynku od codziennych nerwów!
I ja powiem już dobranoc, bo jestem zmęczona. Mało spałam dzisiejszej nocy
Się dołączam dobranockowo!
„… Noc winogrona gwiazd rozdaje…”, więc powędruję w marzenia senne 🙂
Spokojnej i pięknej nocy
Dobranoc
Dzień dobry niech będzie
Niech przyniesie same dobre chwile
Niech. Witam, podpisując listę.. I… jakoś mi się gadać nie chce..
Wierzę, bo mi też…
Niech dobry będzie!
Oby…
Witam również. Zdążyłem już dzisiaj odwiedzić pogotowie – Najjunior, tydzień po zdjęciu usztywnienia ze zrośniętej ręki, w drodze do szkoły potknął się dzisiaj na schodach (na naszej klatce schodowej) i skręcił nogę. W sumie niby nic, lekarz twierdzi, że do niedzieli powinien wydobrzeć po okładach z altacetu, ale dopóki nie zrobiliśmy zdjęcia RTG, to jednak pewien stres dla wszystkich był. Póki co, dwa dni bez szkoły plus weekend.
Ma chłopak pecha… A może farta?
Witaj Kwaku ! całe szczęście, że to tylko skręcenie….
W młodości często skręcałem nogę. Pomogło zainteresowanie jogą i trening pozycji „kwiat lotosu”.
Muszę zasugerować Najjuniorowi, może zacznie stosować, jak wydobrzeje.
Ja też miałam podobnie. Raz skręciłam, a porządnie i potem stale mi ta kostka wyskakiwała. Całe szczęście już mi przeszło…
Należy mieć nadzieję, że Najjuniorowi wyskakiwać nie będzie… Każdy przypadek jest inny
Dzień dobry niech będzie.
… myślami jestem gdzie indziej….
Nie tylko Ty, Wiedźminko… Dzień niech będzie dobry
Niech będzie… Witam u mnie z rana
Witam!
Dzień dobry moi drodzy
Listę podpisuję +++ Gdzieś tam jestem,na „niewidoku” lecz Wam towarzyszę.
Dobry wieczór 🙂 Też odbijam zegar i jadę w dół, windą do nieba, zaległości mam straszliwe, spowodowane trudnościami obiektywnymi, albowiem, ponieważ:
1.Nie mogę chodzić, bo spadła mi puszka fasoli na duży palec od nogi.
2.Byłem na basenie i płynąc za szybko uderzyłem głową o brzeg basenu.
3.Pogryzły mnie owady.
4.Mam niesprawny samochód – zepsuł się hamulec ręczny, samochód stoczył się po zboczu i uderzył w lampę uliczną.
5.Mój pies bardzo się przestraszył czegoś i nie chcę go zostawiać samego w domu.
6.Zdechł mi chomik.
7.Nadwyrężyłem się podczas uprawiania seksu.
8.Poślizgnąłem się na monecie.
9.Nie mogłem spać w nocy.
10.Gdy szedłem do pracy, podarły mi się spodnie.
11.Mam halucynację.
12.Zatrzasnąłem się w domu i nie mogę wyjść.
13.Dziewczyna ugryzła mnie w delikatne miejsce.
14.Oparzyłem sobie rękę tosterem.
15.Pies zjadł mi buty.
16.Moja rybka jest chora.
17.Przez pomyłkę napiłem się rozpuszczalnika.
18.Palec u nogi ugrzęzł mi w kranie wanny.
19.Jestem na ostrym dyżurze w szpitalu z klamerką od prania na języku.
20.Za dużo wczoraj wypiłem i zasnąłem u kogoś na podłodze. Teraz nie wiem, gdzie jestem.
Autentyki 🙂 🙂
Z tym rozpuszczalnikiem to autentyk, tak miał znajomy z pracy Taty Quackie, butelka była łudząco podobna do brązowej piwnej, a podczas malowania znajomy raczył się piwem, więc najpierw pociągnął solidny łyk, a dopiero potem zastanowił nad smakiem. Co gorsza, pierwsze pytanie lekarzy brzmiało „Ale czego właściwie pan się napił?”, znajomy pokazał butelkę a tam stało „rozpuszczalnik uniwersalny” i nic na temat składu(!). Zadzwonili do producenta, który stwierdził, że nie poda składu, bo to tajemnica firmowa. W końcu lekarze machnęli ręką, dali lewatywę czy tam inne przeczyszczenie z obu końców i znajomy żyje do dziś i ma się dobrze.
Niezła historia 🙂 Tajemnica firmowa mnie powaliła 🙂 🙂
Witaj – dawno Cię nie było ! A jak tam Harpie? 🙂
Sąsiad mojej ciotki na wsi, napił się kiedyś trutki na stonkę. Stała na oknie w butelce po wódce. Tego się używa wlewając 100ml na cysternę wody. A on łyknął czystej, bez rozcieńczenia. Uratowali go, ale w pierwszej chwili zapienił się jak mydło w praniu 😉 A wszystko dlatego, że prawdziwa wódka się skończyła, a chciało się jeszcze wychlać… Płukali mu żołądek i dostał kilka kroplówek:D
O rety!
Łomatkojodyna!!!! Nie wiem co najbardziej mnie powaliło, bo wszystkie punkty są debeściarskie 😀 Trudno wybrać… Ale faktycznie, przy takich trudnościach trudno wyjść z domu, albo robić cokolwiek 😉
Wróciłam do domu, weszłam na Wyspę żeby się pożegnać przed nocą, a tu jakiś horror

Ale najważniejsze Miśku, że żyjesz. Szkoda tylko rozpuszczalnika, mógł się jeszcze przydać
A teraz już mówię dobranoc Państwu.
Teraz trzeba być dla Miśka wyrozumiałym – jest nieco rozpuszczony…
Nie tylko rozpuszczony, ale i ze zbitym palcem, głową (na basenie), uwięziony w wannie (z nogą w kranie, czy to ten sam palec co zbity?), z przytrzaśniętym językiem, opiekujący się chorą rybką, wystraszonym psem i wyprawiający pogrzeb chomikowi, a na dokładkę pogryziony w różne miejsca, że o przemęczeniu seksem nie wspomnę
Trochę dużo jak na jedną osobę 
Jest lampka. choć nie ma muzyki…. a wczorajsza była przednia 🙂
A ja zamarudziłem z jednym znajomym, który właśnie niedługo zmienia stan cywilny. Omawialiśmy perspektywy wychowania potomstwa we współczesnej rzeczywistości i takie tam.
Dzisiaj od litery B przechodzimy do C – jak Czajkowski. Snów tak delikatnych i słodkich jak taniec cukrowej wróżki (wieszczki???)!
A tak w ogóle, to zaczynam się rozpuszczać
Dziś było +32C, a ja jak głupek wybrałam się do pracy w długich, ciepłych spodniach. Dobrze, że chociaż koszulkę miałam z krótkim rękawem, bo bym się chyba ugotowała na amen
Można czegoś z tą pogodą dostać i pewnie lista byłaby tak długa jak Miśkowa
A ostatnio było fajnie!!! Temperatury w granicach 20-25C. Można było wyłączyć ogrzewanie i pootwierać szeroko okna
Jutro ma być już chłodniej, „tylko” 26C, ale zapowiadają poranny deszcz… Zobaczymy. Może nie będę musiała podlewać ogródka 
Chyba przeszła mi ta depresja, a to dzięki ptakom i Rickowi (może powinnam napisać odwrotnie?). Bonnie, żona Ricka jest ciężko chora. Nie będę wymieniała na co, bo to długa lista. Dość powiedzieć, że była w szpitalu 9 miesięcy i co mieli ją wypisać, to coś nowego wyłaziło. Na koniec miała atak serca… Tutaj nie trzymają pacjentów w szpitalu zbyt długo, bo to za drogo kosztuje. Nawet po zawale potrafią wypisać na trzecią dobę…
Kilka miesięcy temu kupiłam sobie atlas ptaków i bardzo się z tego cieszyłam. Wszystkie ptaki z USA i to nie tylko samiczki i samce, ale też młode, które często różnią się od dorosłych, a także ptaki w strojach godowych. Tomisko ponad 500 stron. Miesiąc temu oddałam to Rickowi. On nie umie szukać ptaków w internecie jak ja, a bardzo je lubi. I wiem, że warto było!!! Chyba nic bardziej nie raduje, niż czyjaś radość
Masz rację Mireczko, ktoś mądry powiedział, że więcej radości wynika z dawania niż otrzymywania. Gdy się widzi jaką radość sprawiamy naszym prezentem, jest to najmilsza radość.
To fakt, lepiej dawać niż brać
Nie żałuję, gdy coś komuś ofiaruję. Najważniejsze, żeby ktoś był szczęśliwy
Bo to się udziela…
Witam Wyspiarzy
W Poznaniu rozpoczął się zapłakany piątek. Czyżby cały dzień tak miało padać? 
U mnie też ma padać… Czyżbyśmy miały taką samą pogodę?
Raczej nie, bo tu nie ma upałów. Obecnie raptem 12C.
Dziś, gdy do nich dotarłam, Rick na wstępie mi się pochwalił, że znalazł ptaki, które odwiedzają jego karmniki. Szukał sprawnie w atlasie i pokazywał
Cieszyła mnie jego radość!!! Nareszcie może znaleźć nazwy ptaków, które tak lubi!!! Znalazłam te, którym ostatnio robiłam zdjęcia i też mu pokazałam. Cieszył się jak dziecko (a jest emerytem). Gdy wyszłam na papierosa, zobaczyłam na ich karmniku samiczkę łuszcza strojnego i pokazałam ją Rickowi. Od razu poleciał po lornetkę
Oczywiście obcykałam ile się dało. Potem sprawdzaliśmy ją w atlasie, bo nie byłam pewna czy to to
Szkoda, że nie samczyk, bo samiczkę wyraźną już mam, a samczyk jest zamglony… mój syn mówi, że musiał być nieźle „nawalony”, skoro tak niewyraźnie go widać 

I właśnie te ptasie dyskusje, ta wymiana informacji i ta Rickowa radość tak znacznie poprawiły mi humor. Widocznie szczęście jest zaraźliwe
Spadam na górę

Miłego dnia Wam życząc
Za oknem wieje wietrzysko, jakby chciało urwać głowę z płucami
Oby czegoś paskudnego nam nie nawiało… 
Spokojnej nocy Mireczko
Dzień dobry. Zaspałem, no normalnie zaspałem. Ale to wszystko przez pogodę, ponieważ dzisiaj dzień mokry i smętny za oknem.
Dzień dobry 😀 Ja nigdy nie zaśpię bo mi Mania na to nie pozwoli. Ona się chyba zna na zegarze, codziennie o 5,40 mnie budzi.
A zmienia czas z letniego na zimowy?
Zmienia, bo pewnie odmierza czas od pójścia spać wieczorem.
To bardziej długodystansowy minutnik niż zegarek 😉
Coś w tym rodzaju, ale czy to nie dziwne? Skąd taki minutnik w jej łebku?!
Na razie muszę odejść. do popotem…
Kuzyn miał psa, który codziennie punktualnie o 12-tej ogłaszał południe krótkim wyciem. Bardzo się tym chełpił, póki się nie okazało że psina po prostu reaguje nerwowo na radiem rozgłaszany hejnał z Krakowa – w owym czasie w mieście zawsze o tej porze jakieś radio dawało się słyszeć, choćby z daleka…
Psi słuch obejmuje zdaje się dźwięki dla ludzi niesłyszalne… A kto wie, co tam z tej trąbki wychodzi poza „ludzkim” zakresem częstotliwości, przez radio, czy bez.
Ale pies faktycznie czuły. Dla sprawdzenia, czy to to, trzeba by wywieźć do jakiejś głuszy, gdzie radia nie występują w zasięgu słyszalności.
Tak właśnie ustalono źródło niezwykłego uzdolnienia 😉
A jak mam ustalić źródło niezwykłego uzdolnienia mojego kota? Codziennie o 5,40? Niesamowite!
Hmmmm.
Propozycja nr 1: zabalować do późna i nie dać iść spać kotu o zwykłej porze?
Propozycja nr 2: sprawdzić, czy w sąsiedztwie coś się regularnie dzieje o 5:40 (np. przyjeżdżają ci, co zabierają śmieci, lub pierwszy tramwaj rusza z pętli?)
Na tramwaj bym nie liczyła. Jak wiesz, jest dość daleko. Śmieci wywożą 2 razy w tygodniu i o późniejszej godzinie. Ale może któryś z sąsiadów wychodzi o tej godzinie do pracy? Chociaż w weekendy jest tak samo. Chyba propozycja nr.1 jest najlepsza.
Hoho, „daleko” dla kota z czułym słuchem może być całkiem blisko.
To spróbuj nr 1 🙂
Spróbuję.
Eureka! Od poniedziałku do soboty tramwaj z pętli rusza o 5,39.
Tylko w niedzielę godzinę później. Muszę zaobserwować niedzielę.
No proszę! 😀
Nie wiem czy tylko przez pogodę zaspałeś, Mistrzu Q
Popatrz o której poszedłeś spać… Ostatni Twój wpis jest po północy. Trudno się potem zerwać z łóżeczka przed 6 rano 
Wstaję i tak 6:25 jako mistrz śniadannik dlapotworowy, ale potem jeszcze drzemię do ósmej… Zazwyczaj.
Ja wstaję normalnie 0 6:00, choć jedyny potwór jaki się z tym faktem kojarzy, to moja szefowa.
Nie zagląda na Wyspę, mam nadzieję?
Ja też!
Witajcie! Niech się święci 3-ci Maja!
Razy trzy.
Siedzę w domu, odbieram sobie wolne za święto w sobotę 😉
A, jasne 🙂
Czyli masz długi weekend, Ukratku
Ja też
Co prawda zaraz wychodzę, bo mam parę spraw do załatwienia, ale nie pracuję 
Witaj w klubie!
Niby nie pracuję, ale mam sporo roboty
Co prawda jeszcze nie mamy listew podłogowych, ale już co nieco mogę zacząć ustawiać i wieszać
Zawsze to będzie mniej, jak się te listwy przybije. Chcę skończyć ten bałagan jak najszybciej, bo już za dwa tygodnie wyjeżdżamy na długi weekend!!!! Nie zostawię przecież „rozwalonego” domu
Tym bardziej, że na tydzień przylatuje do nas dziewczyna mojego syna – z Main (a dokładnie to z Portland). Już nawet załatwiłam sobie wolny dzień (środa, 28 maja), żeby ją zabrać na wycieczkę
Może w kaniony? Tam jest tyle pięknych ptaków… Niech się trochę przewietrzy 
Dzień dobry 🙂 Bardzo przyjemny dzień, co prawda pada od czasu do czasu, ale jest cieplutko, jak to mówią synoptycy, jest komfort termiczny 🙂
U nas na zmianę kropi, siąpi, pada i da capo al fine w tysiącach odmian i wariacji. Wróć! Właśnie aktualnie przestało, ale robi wrażenie, że w każdej chwili może znowu zacząć.
Ale jak przestało, to jest jakieś urozmaicenie chwilowe 🙂
Dzień dobry ! Liczyłam na ten deszcz… że umyje powietrze z pyłków, ale chyba się przeliczyłam
Widocznie roślinki pylą tak hojnie, że byle deszcz ich nie odstraszy!
Współczuję Wiedźminko

Może w końcu te pyłki opadną i wrócisz do normy
Chyba że po dobrym deszczu
No to nic, tylko takiego deszczu życzyć
Dzień dobry
Chociaż deszczowy…
Normalnie ściana wody!!! Na razie nie pada, ale jest pochmurno… no i dużo chłodniej
Ze 20C… To jest dobra temperatura, nie to co te 32C 
Ok. 8 rano taki deszcz lał, że świata widać nie było
…i teraz wszystko zacznie rosnąć proporcjonalnie do ilości deszczu. Oczekuj dżungli.
Nie oczekuję dżungli, chyba że chwastów w ogródku, bo te zawsze najszybciej i najlepiej rosną
Chyba żadne kwiatki nie są tak odporne jak chwasty
Chociaż aloesowi też niczego nie brak. Odporny na wszystko…
Przestało padać i wylazło słoneczko
Świeci całym niebem. Na szczęście nie zrobiło się aż tak gorąco. Jak jechałam widziałam na termometrze 75F, a to po naszemu 24C. Czyli pozytywnie
Do tego dość porywisty wiatr i aż korci, żeby się wybrać nad jezioro… Tym bardziej, że ten wiatr jest cieplutki… Niestety, robota czeka i nie ma jak jej przełożyć. Te wolne dni mijają tak szybko 
To jest jedyna wada wolnych dni: są zbyt szybkie!
No niestety. Już pierwszy z wolnych jest na półmetku
Mam nadzieję, że zostaną tam do jesieni, a ja zyskam trochę miejsca w domu
Jakoś się widniej zrobiło. Małżonek będzie szczęśliwy, bo nie lubi zimowego zagęszczenia 
Wyprowadziłam swoje kwiatki na spacer do ogródka
Wierzysz, że zimno już nie wróci?
Twoje kwiaty na pewno jeszcze więcej się rozrosną i na jesień będzie pewnie jeszcze większe zagęszczenie… 
No a teraz życzę Wam spokojnej nocy. Tobie Mirczko miłego popołudnia
Okrutna! 😉
Przepraszam… kto okrutny? Bożenka (nie wierzę), czy ja?
A właśnie, to do Was zimni ogrodnicy ani Zośka nie zaglądają?
Zaglądają
Ale mam nadzieję, że po tak długiej zimie i takich opadach śniegu, zapomną o nas
Ostatecznie przy zapowiadanych przymrozkach, zawsze mogę wnieść to wszystko do domu 
Mam taką nadzieję, że już zostanie to ciepło. To znaczy, nie myślę, że będą od razu upały, ale dla tych moich kwiatków nawet te 5C na plusie nie jest aż takie złe. A w razie czego zawsze mogę je z powrotem wnieść do domu. Są przecież w doniczkach
A jak mi się za bardzo rozrosną, to zawsze istnieje możliwość rozdania ich trochę swoim znajomym
Melduję się z lampką …. snów mniej burzliwych niż dzisiejsza pogoda 🙂

A ja już spieszę z dobranocką. Kontynuujemy podróż wzdłuż litery „C”, poza tym niekoniecznie alfabetycznie, ale raczej wedle gustu mojego osobistego. Dzisiaj proponuję (Arcangelo) Corellego. Ciekawe, jak jego mama zdrabniała to imię, kiedy był dzieckiem?
Snów pogodnych, wcale nie deszczowych.
Dzień niech będzie dobry,
słoneczny, albo niech chociaż nie pada…
Dzień dobry
U mnie zapowiadają ciepełko i bez opadów. Może następnej nocy popada… ale w nocy to może
Nie będę musiała podlewać swoich kwiatków 
A tu burze i coraz zimniej, a miało być tak ciepło. Zapowiadali nawet miejscami do 27C. Specjalnie, licząc na to ciepełko przełożyłam mój wyjazd na wieś, a tu będzie wręcz odwrotnie. No cóż, nie pierwszy raz się przekonałam, że jestem Jonasz
Nie Jonasz, Bożenko
To tylko pogoda jest nieprzewidywalna 
Wiadomo że pogoda, ale ja się przekonałam niejednokrotnie, że jestem pechowa
Albo sobie to wmawiasz
To że nam coś tam nie wyszło, nie oznacza od razu, że jesteśmy pechowi… Zapominasz chyba o sytuacjach, kiedy miałaś dużo szczęścia. A może nawet nie wiesz o tym, bo nie zwróciłaś uwagi 
Być może…
Późno się zrobiło i czas mi już do łóżeczka
Tradycyjnie spadam więc na górę, miłego dnia wszystkim życząc 
A Tobie miłych snów
Dzień dobry!
Do diabła z pechem! Jak nam się wydaje, że losowi zawdzięczamy te wszystkie nieprzyjemności, które nas w życiu spotkały, to trzeba sobie przyznać, że zawdzięczamy mu też wszystkie przyjemności naszego życia. A w końcu trochę tego było! 🙂
Dzień dobry 😀 Może masz rację. Coś nieprzyjemnego dłużej się pamięta 😆
Dzień dobry… Corelli mi się podoba,a mama pewnie mówiła do niego ” mój aniołku ”
Koncertowo mam przerwę, ale … mam płyty i posłucham sobie dziś Mozarta… 🙂
..nie jest to moje ulubione wykonanie…. młodszy Długosz był lepszy 🙂
Dzień dobry zapraszam na pięterko 🙂