« Złotych medali czar LICHO »

Antoni Słonimski recenzja sztuki Romans florencki S.Kiedrzyńskiego., 1928 rok

Teatr Narodowy: Romans florencki, sztuka romantyczna w 5 aktach  Stefana  Kiedrzyńskiego; reżyseria Józefa Węgrzyna; dekoracje i kostiumy Wincentego Drabika.

Opera bez muzyki. Balet bez orkiestry. Słowa bez sensu. Akcja czyli fikcja. Nabijanie w butlę na renesansowo. Jago faszerowany blagą. Granda z dworu Ferdynanda. Cornelio. Vitelio. Leonardo z głową twardą. Rosalinda. Donna Pinda. Brednia buffo. Kretynizmo. Forsalinda. Fiume. Autore — tradittore. Direttore — głowy chore. Fiesole takie sztuki.
Spekulacja teatralna oparta na wzorach fabularnych „Barbary Ubryk” czy „Rinaldo Rinaldiniego”, odpowiednik kolejowej literatury z czasów, gdy jeszcze nie było kolei, oleodruk renesansowy z podejrzanego hoteliku.
Po dokładnym rozbiorze i umotywowaniu naszego sądu jasne jest, iż utwór, czyli potwór, wylęgły spod pióra p. Kiedrzyńskiego, jest niezbyt udany. Autor porzucił Rypin i przeniósł się do Florencji, ale widz nie dostrzega tego i czuje się w dalszym ciągu jak na przedstawieniu straży ogniowej w Rypinie. Autor fars, niezbyt szkodliwy, gdy pisze marne skecze teatralne, porwał się na głęboki dramat namiętności. Sztuczydło, utrzymane w fałszywym, napuszonym tonie, nie ma ani jednego słowa tchnącego prawdą.
Wykonawcy, nie wiedząc co począć, grali tę sztuczkę do końca, nadrabiając miną i udając, że wszystko jest prawdopodobne i naturalne. Giuseppe Węgrzyn przykrywał aksamitem swego głosu próżnię Torricellego. Signora Lindorf wyglądała jak prymityw włoski, a mówiła jak prymityw polski. Signore Brydziński wyglądał również jak fresk, ale nie odnowiony. Donna Bronisz syczała namiętnością jak syfon z wodą sodową. Signore Justian był zły jak Borgia i nudny jak Lukrecja. Biedni aktorzy. Cóż robić? Muszą grać w takich sztukach. Wyrażam im współczucie.
Drabik gorszy był dla Florencji niż Medyceusze.

Antoni Słonimski, Gwałt na Melpomenie, t. 1, Czytelnik 1959, s. 292-293

 

201 komentarzy

  1. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Bardzo mnie Pan Słonimski rozbawił 😀 Współczuję autorowi sztuki, którą p. Antoś recenzował Wink

  2. Alla pisze:

    A tak w ogóle, to wszystko w porządku. Jakby co Wink

  3. Alla pisze:

    Aha, może się Wiedźminka przestanie burmuszyć
    Happy-Grin

  4. Quackie pisze:

    Dzień dobry. PP. Słonimski i Tuwim potrafili pisać tak kąśliwe recenzje, że trzeba im (tym recenzjom, nie autorom) zakładać kagańce. Swoją drogą, to trzeba mieć nieprzeciętny talent, żeby w tak niewielu słowach napisać tak wiele.

    Ja też do pracy, ale tak jak ostatnio, czyli nieprzesadnie.

  5. Tetryk56 pisze:

    Ogólne Dzień Dobry!
    Miał Mistrz cięty jęzorek, oj miał!

  6. Quackie pisze:

    A i w drugą stronę potrafiły lecieć niemniej kąśliwe teksty – to chyba Tuwim (czy właśnie Słonimski?) napisał w odpowiedzi nieprzychylnemu recenzentowi: „Siedzę w ustronnym miejscu, mając pańską recenzję przed sobą. Za chwilę będę miał ją za sobą…”

  7. Quackie pisze:

    Hrrhrm! Spamerzy znów obrodzili dzisiaj, wycinam i wycinam, a oni jak hydra(nt, leją wodę nie do opanowania)!

  8. Tetryk56 pisze:

    Skojarzył mi się wiersz KIG w formie listu do E. Lipińskiego:

    „Życzliwy & Kolega”

    Czym ja się karmię
    pyta mnie pani?
    Ostatnio stale
    anonimami.

    Piszą i piszą
    liścik po liście
    anonimaści,
    anonimiści;

    Jeden wygraża,
    drugi ostrzega
    dzisiaj: „Życzliwy”,
    jutro: ” Kolega”,

    Pojutrze znowu
    nowy ekspresik:
    „Prawdziwy Polak”
    albo „Rówieśnik”,

    „Sobieski”, względnie
    „Biała Panienka”
    i: „Czarny Piotruś”,
    i: „Czarna Ręka” –

    że świętym gniewem
    naród się trzęsie,
    że coś tam w „Szpilkach”,
    że coś tam w „Gęsi”

    że głuchy pomruk
    idzie w narodzie
    i że kijami,
    i że po mordzie.

    A ja te listy,
    Drogi Eryczku
    wieszam na takim
    ślicznym haczyczku –

    i kiedy rankiem
    odemknę ślepki,
    natychmiast zdążam
    do tej izdebki,

    wygodnie siadam,
    marzę o gwiazdach
    i o anonimistach ,
    i o anonimastach.

    Potem dla zdrowia
    otworu mego:
    z wierzchy „Życzliwym” ,
    głębiej „Kolegą”.

    • Quackie pisze:

      Wierszyk przedni, ale mnie się nasunęło takie pytanie: pisać wierszyki, pokazując, że te anonimy jakoś-tam autora wierszyka ubodły, przynajmniej na tyle, że zdecydował się odpowiedzieć wierszykiem, czy też lepiej pominąć należnym milczeniem? Z punktu widzenia wielbiciela talentu KIG – naturalnie, pisać!

      • Tetryk56 pisze:

        Ale przyznasz, że motywacja „dla zdrowia otworu mego” jest zaiste przednia Overjoy

        • Quackie pisze:

          Tak. Z drugiej strony jednakowoż, fakt, że czytający dotarł do podpisu, świadczy o tym, że liścik przeczytał, a więc anonim swój cel osiągnął…

          • Bożena pisze:

            Ale też pokazał, że ma te anonimy… głęboko.
            Mnie się ten wierszyk podoba. Approve

            • Quackie pisze:

              Ależ mnie też, tylko rozważam, czy sam fakt jego powstania nie świadczy o tym, że anonimy obeszły autora wierszyka bardziej, niżby chciał dać po sobie poznać.

              • Bożena pisze:

                Też tak może być. Ale tego raczej się nie dowiemy.

              • Wiedźma pisze:

                Myślę, Kwaku, że nie można pozostać całkiem obojętnym wobec otrzymywanych obelg i złośliwości …. bo, nawet jeąli autora tych paskudztw /anonimu ma się za nic, to słowa jednak ranią.

                • Quackie pisze:

                  To zależy od przyjętej taktyki. Może właśnie anonima najbardziej zdenerwuje brak odpowiedzi, „Taak? Napisałeś coś takiego? Ach, przepraszam, nie zauważyłem nawet…”

                • miral59 pisze:

                  Tak się zastanawiałam… Czy takiego anonima bardziej zdenerwuje cięta riposta, czy też zupełny brak odpowiedzi… To chyba zależy personalnie… Bo brak odpowiedzi można też przyjąć za rejteradę. Nie mam nic do powiedzenia, więc milczę… i przyjmuję zawartą w anonimie krytykę. Nawet napisaną w chamski sposób.
                  Muszę powiedzieć, że kiedyś mój ojciec tłumaczył nam, swoim dzieciom, że używanie wulgaryzmów, to brak wychowania i ogłady. Jako nastolatka nie rozumiałam tego, bo jak komuś puścisz taką „piętrową wiąchę”, to do każdego dotrze Wink Gdy dorosłam, zrozumiałam. Można komuś dowalić tak, że się nie podniesie i w zasadzie nie ma nic więcej do powiedzenia… i to bez użycia wulgaryzmów. Happy-Grin Trzeba tylko wiedzieć jak użyć naszego ojczystego języka (a nie łaciny kuchennej) i być w miarę oczytanym, żeby móc z tego, czy tamtego skorzystać Happy-Grin

          • Tetryk56 pisze:

            Szczerze mówiąc, z takich listów po przeczytaniu początkowego „ty #@@$#@…” przeszedłbym od razu do podpisu! 😉

  9. Alla pisze:

    Wiecie co… Przeraża mnie, to co się dzieje na Ukrainie 🙁

    • Quackie pisze:

      No, to jest wojna domowa. Coś, czym grożą przeróżni komentatorzy i u nas, ze względu na polaryzację sceny politycznej.

      • Bożena pisze:

        Mnie też to bardzo niepokoi. Oby nie przekształciło się to w konflikt międzynarodowy… Pondering

      • Wiedźma pisze:

        Mam głęboką nadzieję, że u nas to sie nie zdarzy, że wystarczy nam rozumu by zachować konieczny rozsądek….

        • Bożena pisze:

          Na rozsądek naszych rządzących bym nie liczyła 🙁
          Ups… już nic na ten temat…

          • Wiedźma pisze:

            Kiedy to nie jest kwestia rozsądku rządzących, Bożenko….:) tylko tych, którzy do władzy aspirują…..

        • Quackie pisze:

          Myślę, że ludzie musieliby nie mieć nic (albo niewiele) do stracenia, żeby tak wyjść na ulicę. Póki co, nawet podczas przemarszów 11 listopada nie wzbiera taki społeczny ferment, żeby się to przekształciło w tak „stały” ruch jak na Majdanie.

          • Tetryk56 pisze:

            Jeżeli miałbym snuć jakieś analogie, to Ukraińcy są obecnie w rozwoju społeczeństwa gdzieś koło naszego 97. roku, ale w innych warunkach techniczno – komunikacyjnych…
            Oby ich to jak najmniej kosztowało…

  10. Quackie pisze:

    To ja wybywam na rower (ten stojący).

    • Bożena pisze:

      Podziwiam Twoje samozaparcie z tym deptaniem.
      Idę do łóżka, dobranoc Misio

      • Wiedźma pisze:

        Dobranoc…aż sie zdziwiłam, że to już ta pora ! 🙂

      • Quackie pisze:

        Oj, bo jak już raz się człekowi uda zrzucić zbędne kg, to chciałby znów wrócić do takiej wagi, a nie żeby jakieś joja i powroty tylko dlatego, że Boże Narodzenie i tradycyjnie się o żarcie na każdym kroku potyka.

        • Alla pisze:

          Kochany Quackie, ja tak na przykładzie siebie, a mianowicie: jedz wszystko /jednego pysznego pączka dziennie, też ;)/ lecz 1/2 porcji.. Można się przyzwyczaić 😀
          Możesz nie wierzyć w ciągu roku zrzuciłam 8kg 😀

  11. Alla pisze:

    Dobranoc i do jutra 🙂

  12. Quackie pisze:

    Dzień czas zakończyć, niekoniecznie z przytupem. Taką rzecz wygrzebałem – Bee Gees z końca lat 70′, moim zdaniem całkiem miłe do poduszki. Niezobowiązujące.

    Pogodnych snów!

  13. Wiedźma pisze:

    Sumienie spać mi nie d
    ało, więc pośpesznie zapalam lampkę 🙂

  14. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin A przynajmniej mam nadzieję, że będzie dobry… dla wszystkich…

  15. miral59 pisze:

    Dziś (środa) był drugi ciepły dzień Happy-Grin Całe +7C!!! Śnieg znika momentalnie, ale nie cieszy mnie to aż tak bardzo. Zapowiadają na jutro (czwartek) deszcz, a potem nawet -13C w nocy. Nie chcę nawet myśleć jak będzie ślisko… i ile będzie wypadków Amazed A poza tym, jak to wszystko zacznie się topić gwałtownie, to ludzie znowu będą mieli wodę w domach. Tereny położone niżej i te nad wodą znowu będą zalane… Także wiosna i owszem, ale czyjeś nieszczęście nie cieszy…

  16. miral59 pisze:

    Spadam na górę, bo jestem padnięta Spanko Ten tydzień przeżyć i jeszcze następny… i znowu dwa tygodnie trochę luźniejsze… Będę miała więcej czasu na wszystko…
    Miłego dnia Wyspiarzom życzę, a podchorowanym szybkiego powrotu do zdrowia In Love

  17. Alla pisze:

    Dzień dobry.. jak mi się nic nieee chceee Distort

  18. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Ja też do pracki, ale nie bez Wyspy. I czekam na Senatora (dzięki za wieści).

  19. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Delighted mam totalnie przestawiony czas…. zasnęłam, z książką w ręce, przed 22:, obudziłam się przed 1: w nocy… znów zasnęłam po godzinie..eee, do kitu z tym !

  20. Wiedźma pisze:

    A Rumak niech już wraca i sie nie irytuje, że Go w szpitalu trzymają…… czasem trudno znieść coś ” dla naszego dobra”…. Serducho

  21. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry :)Serdeczności dla Wyspiarzy i poprawiam miotłę pod zadkiem, lecąc dalej 🙂

  22. Tetryk56 pisze:

    Witajcie! Co za porąbany dzień – dopiero zajrzałem!

  23. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Chociaż komu dobry, a komu trochę mniej… Od samego rana pada u nas deszcz. Jak wstałam przed 6, to padał taki zamarznięty i było ślisko jak diabli. Podsypywałam ziarna swoim pierzastym, to szłam jak na szczudłach Worry Teraz pada normalny deszcz, „wodny”. Mieliśmy też burzę, co prawda błysnęło może ze trzy razy i pohuczało, ale po południu ma huczeć więcej… Mnie najbardziej zadziwiają tutejsze burze śnieżne. Śnieg wali, że świata nie widać, a przy okazji biją pioruny. W Polsce nie spotykałam się z czymś takim… i nie jest to dla mnie normalne Worry
    Lecę do pracy, chociaż nie chce mi się, jak nie wiem co Weary Czy to dzisiaj dzień leniuszka? Wink Pasowałoby mi to… Delighted
    Miłego popołudnia Wam… Buziaczki

    • Bożena pisze:

      Spokojnej pracy Mireczko, niech Ci odchodzi gładko…

    • Quackie pisze:

      Burzę śnieżną z piorunami przeżyłem raz w życiu, na autostradzie w Bawarii, wrażenie było właśnie piorunujące – zielone i foletowe błyski, rozpraszane przez chmury i padający śnieg, więc robiące wrażenie, że błyska się naokoło nas, sam śnieg, ograniczający widoczność i zastygający na asfalcie (betonie?) nawierzchni w gęstą kaszę, a do tego porywisty wiatr, miotający na autostradę urwane gałęzie drzew. Brr.

      • Bożena pisze:

        To byłby piękny widok przez okno, Pondering ale nie na trasie…

        • Quackie pisze:

          Przeżyliśmy, i to nawet bez stawania, chociaż pobocze było pełne samochodów, które stanęły, żeby przeczekać, ale te latające, całkiem spore gałęzie nie zrobiły na nas dobrego wrażenia. Jechaliśmy tak 50 km/h, aż burza się skończyła.

          • Wiedźma pisze:

            Dzielna wyprawa….. i doskonały kierowca ? 🙂

          • Tetryk56 pisze:

            Taa, są takie wspomnienia, których z początku chciałoby się nie mieć 😉

            • Quackie pisze:

              W sumie… Może i wolałbym takich nie mieć?

              • Tetryk56 pisze:

                Po jakimś czasie dochodzimy przecież do wniosku, że przeżywać niebezpieczne przygody, to znacznie lepiej niż ich nie przeżywać…

                • Bożena pisze:

                  Fakt, to by było gorzej…

                • miral59 pisze:

                  Masz rację, Mistrzu T… Czasami chcielibyśmy nie mieć niebezpiecznych przygód, ale z drugiej strony… czy życie nie byłyby zbyt monotonne? Thinking A tak przynajmniej mamy co wspominać, bo takie zwykłe szare dni odchodzą w zapomnienie…
                  Przypomniało mi się, jak zabrałam mamę po raz pierwszy do The House on the Rock. To trzy godziny jazdy (ok 300 km) w jedną stronę, Wyjechałyśmy raniutko, pochodziłyśmy po tym domu parę godzin i ruszyłyśmy w drogę powrotną. Zaczęło padać, w ciągu kilku minut zrobiło się prawie zupełnie ciemno, a na przednią szybę, jakby ktoś wiadrem lał wodę. Jechałam bardzo wolniutko i nie wiedziałam, czy jestem jeszcze na drodze, czy już jadę w odkos i za moment wyląduję w rowie. To jeszcze nie była autostrada, także nie mogłam się zatrzymać (nie było pobocza), bo ktoś jadący z tyłu mógłby mi wjechać w kufer. Raz tylko zapytałam mamy, czy to coś co majaczy przed nami to zakręt, czy mi się wydaje Delighted Mama zbladła i wystraszona przybliżyła nos do przedniej szyby, poprawiła okulary i wpatrywała się pilnie… Więcej nie zadawałam nierozsądnych pytań, bo nie chciałam, żeby moja rodzicielka zeszła na zawał… Całe szczęście deszcz był bardzo gwałtowny, ale niezbyt długotrwały. Może z 15 minut, chociaż nam się wydawało, że trwa to parę godzin(dobrze, że w samochodzie jest zegarek), i zaczął rzednąć. Ale mama tą jazdę zapamiętała na długo… ja też… Pleasure

                • Wiedźma pisze:

                  Mirelko… równie paskudnie jedzie się w śnieżycę… naprawdę nic nie widać; mój syn jakoś nas dowiózł do domu. 🙂

                • miral59 pisze:

                  Wiem, Wiedźminko Happy-Grin Jeżdżę już trochę i zdarzało mi się jechać w śnieżycę, kiedy nic nie widać, a samochód tańczy od wiatru. Prawdę mówiąc, to nawet lubię jeździć poślizgami Happy-Grin Jak samochód tak tańczy Delighted To dopiero radocha!!! Aby tylko za blisko innych samochodów nie było, bo to się robi niebezpiecznie Wink

  24. misiek pancerny pisze:

    Ja kiedyś przejechałem przez koniec tęczy, nie spotkałem co prawda Leprikona z garnkiem złota, ale wrażenie jest niesamowite, padał deszcz i świeciło słońce, nagle wszystko stało się czerwone, pomyślałem, że okulary przeciwsłoneczne „zwariowały”, zdjąłem je i jechałem jakieś 100 metrów, jakby świeciła na mnie ogromna czerwona lampa i zmiana na lampę żółtą i zieloną i niebieską i tak co 100 metrów, obłęd totalny, przechodzenie przez kolory, odbywało się na ostro, bez odcieni i rozmyć. Nie oszalałem i byłem trzeźwy jak niemowlę 🙂 Mam 2 świadków, którzy byli ze mną wtedy w samochodzie 🙂
    Rainbow

  25. Alla pisze:

    Pozdrowienia dla całej Ferajny od Rumaka 😀 Dzisiaj nastrój całkiem, całkiem przyzwoity miał, no i oczywiście już zaczyna się wnerwiać, że Go niepotrzebnie przetrzymują Happy-Grin

  26. Alla pisze:

    Macham łapką życząc dobrej nocy i idę ku łazience…
    PS Dzisiejszy dzień był jakiś bardzo dziwny.. Uff, jak dobrze, że jutro już piątek 😀

  27. Quackie pisze:

    A ja, proszpaństwa, za parę minut tuptam popedałować.

  28. Bożena pisze:

    A ja pszepaństwa idę do łazienki i pod kordełkę. Dobranoc.http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pu.i.wp.pl/?k=MzU2MDg3ODksNzUyNTMz&f=aniol-zolta-swieca.gif

  29. Malina_M pisze:

    A ja pszepaństwa idę do łóżka dalej leczyć paskudną grypę Zostawiam … a nie, nie, wirusików nie zostawiam tylko budzik. Niech Wam jutro na dzień dobry zamiauczy … ja to sobie pośpię i dzień cały nie ruszę się z wersalki

    Ashamed

  30. Wiedźma pisze:

    Przezornie zapalam już lampkę, żeby mnie po nocy sumienie nie gryzło 🙂

    Dobranoc…. a muzykę Kwaku ?

  31. Quackie pisze:

    No to dzisiaj na koniec dnia kolejny amerykański klasyk, który zaczyna się mniej więcej tak „Ten ropuch nazywał się Jeremiasz…” (oczywiście czy ropuch, czy żab, to kwestia dyskusyjna). I całkiem skoczny, więc może mało dobranockowy, ale jak się poskacze, to się człek zmęczy i potem lepiej śpi, o.

    Snów o całej radości świata.

  32. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Niech dla wszystkich Wyspiarzy będzie najlepszy… Pogoda piękna będzie i weekend na horyzoncie Happy

    • miral59 pisze:

      Dzień dobry Happy-Grin Szczególnie ten weekend na horyzoncie jest mi miły Wink Jeszcze jutro do pracy, a potem dwa dni wolne Pleasure

  33. miral59 pisze:

    I od razu dobranoc Spanko Rano muszę wstać i wcześnie wyjechać Worry A nie wiem jak się będzie spało, bo po dzisiejszym deszczu wieje wietrzysko, że łeb z płucami urywa Amazed Aż drzwi łomoczą… Nawet śmietnik nam pogoniło po ogródku, chociaż nie jest pusty(oczywiście śmietnik, a nie ogródek)…

  34. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Wiosna!! Słowo!! Do popotem 😀

  35. Quackie pisze:

    Dzień dobry. U kogo wiosna, u tego wiosna, ja bym zaryzykował, że u nas lato! A poza tym wszystko powoli do przodu.

  36. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! spać, spać…. spać..??? ile można, choć za oknem szaro i siąpi Delighted

    • Quackie pisze:

      O rany. To posyłam trochę słoneczka, chociaż tyle, co na ekran komputera.

      http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.task.gda.pl/uslugi/stream/kamera_gdynia_skwer_kosciuszki

  37. Tetryk56 pisze:

    Dzień dobry!
    We Wrocławiu podobno 12 st. C?

  38. Malina_M pisze:

    U mnie w Świdnicy 11. A całą noc kot jakiś, pod szpakowym drzewem, się wydzierał jak w marcu. W tym roku u nas ani razu nie padał normalny śnieg, taki z dużymi płatkami. Coś tam raz czy dwa posiąpiło w nocy i usiadło na dachach i koniec. Ale wcale mnie to nie cieszy, bo pewnie wszelka gadzina rozmnoży się w tym roku i znowu będą komary, meszki i co tam jeszcze wrednie kąsającego.

  39. Malina_M pisze:

    czytam , że nie tylko ja choruję. Mój blogowt przyjaciel Tomek , zapalony pszczelarz, zostawił mi receptę :
    „4 jabłka ze skórkami wydrążyć , pokroić i zalać 1,5 szklanką wody, zagotować, przetrzeć lub zmiksować, ostudzić trochę;do jeszcze ciepłego musu dodać 300 g miodu i sok z jednej cytryny”
    WYPRÓBOWAŁAM – DZIAŁA
    szkoda, że wcześniej nie znałam
    Ashamed

    • Quackie pisze:

      Ha, co prawda na razie udaje mi się unikać poważniejszych choróbsk, ale przepis brzmi zacnie i smakowicie!

      • Bożena pisze:

        Ale chyba kataru nie usuwa… Worry

        • Wiedźma pisze:

          Pyszność od Malinki – nie, ale płukanie nosa morską wodą zdecydowanie pomaga. A woda morska w aptece 🙂 W najgorszym razie można użyć wody z solą fizjologiczną ……też z apteki Delighted

          • Bożena pisze:

            Sól fizjologiczną mam troszeczkę… nie wiedziałam, że pomaga Happy

          • Tetryk56 pisze:

            Dobrze jest roztworem soli – albo nawet zwykłą wodą z kranu; w profilaktyce może być zimna, przy przeziębieniu lepiej użyć letniej – przepłukać sobie nozdrza: wciągamy nosem tyle wody ile się da; w pełni skuteczności powinno parę kropli dojść do gardła; potem staranni wysmarkujemy i powtarzamy ten cykl w miarę potrzeby kilkakrotnie. Pozwala to udrożnić nos i odciążyć zatoki gdy nos zajęty, a gdy zdrowy zimna woda znakomicie go hartuje.

    • Incitatus pisze:

      Zapomniał o 100 g. spirytusu!

  40. Wiedźma pisze:

    Ciekawe czy Senatora już zwolnią do domu ? Bo dla Niego szpital to uwięzienie…. Happy

  41. Incitatus pisze:

    Nu!!??

  42. Tetryk56 pisze:

    Hurrra! Senator już bryka na Wyspie!

  43. Tetryk56 pisze:

    My tu sobie gadu-gadu, a Malina lichem piętro wyżej straszy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)