![]()
KSIĘGA II: Zamek
Pośród krat, baszt i różnych innych dupereli
Siedzi Hrabia po mieczu, pochwie i kądzieli
Zaś Gerwazy oparty na swym Scyzoryku
Opowiada mu serial o starym Stolniku
Co Jackowi Soplicy nie chciał dać swej córki
Więc tamten go – i słusznie – uwalił z dwururki
Hrabia pije z Gerwazym i zemstę przysięga
Zaś Woźny pędzi bimber. Tu kończy się księga.
KSIĘGA III: Umizgi
Wszyscy idą na grzyby. Wybucha panika
Bo krótkowzroczny Sędzia zeżarł sromotnika
Szczęściem kapitan Ryków co tam był akurat
Wrzasnął : „Wy jemu dajtie skorje dienaturat.
Na truciznu – trucizna.” Sędzia chwycił flaszkę,
Ucałował odbitą na niej trupią czaszkę
Wypił, huknął jak wszystkie pułki artylerii
I wyzdrowiał. Niestety, koniec trzeciej serii.
KSIĘGA IV: Dyplomatyka i Łowy
Lud prosty w wiejskiej karczmie szykuje powstanie
Zaś Hrabia z Tadeuszem robią polowanie
Lecz że obaj pijani kiepsko im się wiedzie
I każdy zamiast jednego widzi dwa niedźwiedzie
Aż dopiero ksiądz Robak wybiegłszy zza krzaka
Wygrzmocił misia pałą jak Ryndszus Polaka
Pałą ? – zdziwił się Wojski – A gdzie ksiądz ją znalazł?
Dał mi ją przeor Kiszczak. Dalszy ciąg już zaraz.
KSIĘGA V: Kłótnia
Asesor pił Jarzębiak, Rejent ćpał Wiśniówkę
Jankiel z Woźnym Protazym chlali Pejsachówkę
Telimena Vistulę obciągała bratu
Gdy Klucznik wleciał z okrzykiem : Biorą do Senatu!
Zaraz tam pogonili wypluwając płuca
Płócienniczak, Gargamel, brat Glempa i Guca
Z tym, że jakoś do Izby Wyższej nie trafili
Więc są w izbie wytrzeźwień. Dalszy ciąg po chwili.




Nie wiem co zrobiłam, żeby tak wyszło ! Kto to poprawi ???
Przyjdzie Pan T. to poprawi.
Może Mickiewicz??
..albo jego synek… miał wprawę w poprawianiu 🙂
I znajomych…. że tylko pozazdrościć!
O tak…. towarzystwo miał nie z tej ziemi zgoła 🙁
Bardzo ładnie wyszło :)) Urozmaicone i niesztampowe.
Też tak sądzę!: )))
Witam :)Hrabia po mieczu, pochwie i kądzieli, mnie powalił, jak Robak niedźwiedzia pałą 🙂 🙂
Ty tu od winkla nie zalatywuj tylko Harpie łapaj!!
Jakie znowu harpie ? Jeszcze nie skończyłem czytać wycieczki Miral 🙂
Ślabizujesz czy co?: )
Co się rozpędzę, to włazi jakaś niemota i uwagi się domaga 🙂
Ino się nie migaj Misku ! 🙂 Masz wiernych czytelników, nie tylko stałych Wyspiarzy 🙂
Ja się nie migam, cierpię na chroniczną niemoc twórczą, ten niebieski jęzor wziął się ze ślinienia ołówka kopiowego, którym zapisuję Harpie, trzy takie obciumkam na jeden odcinek 🙂 🙂
Misiak??? A Tobie harpie wolności
nie ograniczyły?? Czasem??
Długie lata prób i błędów, doprowadziły do perfekcji moją niemoc względem świątecznych porządków, do których zawsze rwę się z ochotą 🙂 🙂
Witaj Misku ! Jedno jest niewątpliwe : niektóre domy są DWA razy w roku porządnie wysprzątane
Okrutna to męka zaiste 🙂

Więc po co poprawiać? 😀
Co jest, wszyscy salcesony pichcą?: (
Pana już gotowy???
Oj, zjadłoby się takiego własnego wyrobu…
Właśnie się gotuje. Już zrobiony, oczywiście. Kiełbasa szynkowa i krakowska też. Szynki, balerony i polędwice jutro będą osuszane a wędzone w piątek. Podróbka słynnej szynki prosciutto robi się już trzeci miesiąc. Ciekawe jak wyjdzie.
A ona jeszcze nie chodzi????? No, ta szynka
Górnośląski mikroklimat jej służy ! 🙂
Ni mo prawa! Mam też przepis na szynkę dojrzewającą osiemnaście miesięcy! Nigdy nie próbowałem jej robić bo to tak długo, że może się zdarzyć, iż na mojej stypie by mi ją zeżarli!
I nie zapomnieli by go popijać!: )
Senatorze…. czysta rozpusta, choć przyznaję, że ślinka mi leci…
A ja z roku na rok coraz mniej się wykazuję świątecznie – kuchniologicznie…. 🙂
Wymusili siła fizyczną, Wiedźmineczko! Starca każdy przymusi!: ((
Ha ha ha!:((
Ha ha!: (
Chcesz być ” strasznym dziaduniem „? A w życiu !
Się smaży 😀
Salceson!!??
Nie, mięsko. I się usmażyło, i fasola jasiek się ugotowała
Jasiek to ewentualnie pod głowę. Fasola to piękny albo głupi Jaś!: ))
Pod głowę to boguśka, o!
No…. niekoniecznie pod główkę!: ))))
Dzień dobry na wieczór.
Zacznę od osobiście.
Wiedźmineczce i Senatorowi, przecież wiecie czego. Tego wszystkiego z całego serca Wam życzę Kochani.
Wszystkim BARDZO dziękuję za ciepłe słowa. Dobrze, że jesteście.
Mieli wypuścić mnie jutro, bo miałam jeszcze dziś badanie, ale pani ordynator na porannym obchodzie zapytała: „Chcesz iść do domu dziecko?” Odpowiedziałam oczywiście, że tak. Na to usłyszałam, że zrobią szybko wyniki i dziś będę w domu. 🙂 Tak też się stało. 🙂
Nie wiem na jak długo. Prawdopodobnie do Świąt Bożego Narodzenia, ale mogę zniknąć wcześniej. W razie gdyby dam znać przez Skowroneczka lub Wiedźminkę. 🙂
Uprzejmie informuję, że nie odezwałam się wcześniej, bo MUSIAŁAM przeczytać wszystko co mnie ominęło.
To by było na tyle na razie. Zmęczyłam się. Do popotem zatem.
Ho, ho, ho! jak zwykł wykrzykiwać św. M.
Witaj, Jaśminko!
Witaj Tetryku.
Zachwyciłam się Twoim wierszem.
Dziękuję!
Jasmineczko, jak to dobrze znowu Cię czytać!
Witaj Pachnąca

Witaj Pachnąca…. wypoczywaj i do popotem.
Odzywaj się czasem….
I tu jest właśnie pies pogrzebany, co na krzywe drzewo wskoczy, że Wyspiarze straszne gaduły są, jeszcze dobrze nie przeczytam wycieraczki, jak już jest ze sto wpisów, zanim je przeczytam, to jest sto następnych, no czysta desperacja 🙂

Może w końcu przyłóż się do nauki czytania?: )))
Witaj Jaśmineczko

Miło znowu Cię poczytać
witam wszystkich. Dotarłem do domu, jak widać! 🙂
Witamy Pana T
Czołem Pani A.!
Nykto ne je doma to idę pogapić się na mecz.
Tylko się jeszcze odezwij!! Zamachaj skrzydełkiem!! 😀
Macham Skowroneczku, nawet dwoma.

To dla Ciebie, Jaśminko ….:)
Dziękuję Wiedźmineczko. Lubię i mam związane z nią miłe wspomnienia.
Dziecię wróciło do rodzicieli…. ma pannica talent do absorbowania otoczenia
Dziadek twierdzi, że w przyszłości będzie łamała męskie serca…
Ciekawe, że młodszy, Jaśko sam umie sobie zorganizować zabawę…
Jaśko tylko sam sobie, a Basia tobie też…Jakież dobre serduszko ma to dziecko!
Nie jest źle, skoro jeszcze masz siłę w klawiaturę stukać

Witaj Wiedźminko 😀 Jak to jest, że dwie istotki od tych samych rodziców i tak różne, prawda?? 😀
Z urody nawet podobne… i z uporu też:) Czytamy książeczkę o trollu Alojzym
Basia jest bardzo dziewczyńska… lubi się stroić i tańczyć, Jaśko to pirat w kapeluszu i z pistoletem z dziecinnej suszarki 🙂 A czasem bywa rycerzem…. 🙂
Rycerzem?? To korzystaj z okazji i w zakuty łeb, w zakuty łeb!!
Rycerzowi nic tak dobrze nie robi jak rycerskie ćwiczenie!: )))
Potwierdzam, jak łeb się zakuje za młodu, to na starość rdzewieje,
coś mi się dzisiaj jakieś zwarcie zrobiło na synapsach, chyba 🙂
Eeee tam, chyba! Pewnikiem!: )))
No i cegój, Miśku? nic ta nie widze:)
Popatrzcie tylko – nasz Kwak żonę w antypody wysłał i pewnikiem szaleje…. nawet na moment nie zajrzał ! Ciekawe…..
„Traviatę” pono zalicza 🙂
Będzie relacja 😀
Oby tylko ją!
Cała nadzieja, że młodzież jakoś bon vivanta upilnuje!: )
Nie no, dziewczyny, co wy???
Ledwo żona wyjechała, już miałby jakąś zaliczać??
To nie w jego stylu….
Noooo… sam napisał, że idzie oglądać „Traviatę” i jeszcze Juniora zabiera 🙂
Dobranoc i do jutra 🙂
Dobranoc: )))
Też się pożegnam. Dobranoc Kochani i do jutra.
Śpij dobrze: ))
Nie było mnie, a tymczasem wróciła Jasminka… jakże się cieszę
Ale teraz muszę się znów pożegnać do jutra. Dobrej nocy wszystkim 
Dobranoc Poranna
Zapalę już lampkę; wierzę, że nocną melodię Kwak jeszcze zamieści.

Dobranoc…
Dobry wieczór. Dzień się kończy zgrzytem – Junior się wypiął na Traviatę, będzie miał przerąbane w szkole plus kwestia kasy za bilety. Plus odcięcie od Internetu na jakieś 24h albo i więcej. Plus spie… Zwarzony nastrój w całym domu.
Ale w kwestii dobranocki już spieszę. Kiedyś… Gdzieś… linkowałem, to i dzisiaj podlinkuję. Znów a capella, tylko w trochę większej ilości, plus zadanie – jak zrobić efekt burzy z deszczem bez burzy z deszczem, za to mając do dyspozycji odpowiednią ilość ludzi? Snów całkiem egzotycznych. Na dobranoc – Słoweńcy z chóru Perpetuum Jazzile i „Africa”.
Też bym się na jego miejscu wypiął! Czego Ty chcesz od normalnego dziecka, żeby się nienormalnie dla jego wieku zachowywał!?
Traviatę to niech sobie Pani polonistka w ciszy i skupieniu upojnie sześć razy w miesiącu przeżywa, Damę kameliową co wieczór czyta i może od tego – w Bogu nadzieja – do Tworek w końcu trafi! Miłość kurtyzany sprzed dwustu prawie lat na dzisiejszego nastolatka może podziałać wykrztuśnie.
Opera nie jest dla kilkunastoletnich łebków, chyba że na Janka Muzykanta który rośnie, a i to niekoniecznie musi wysłuchać jęków i wrzasków rozpartych żądzami romantycznych kochanków. I do tego – jak na każdy dramat przystało – bohaterka chorzeje i trupem pada, a jakże, nikiej Trędowata!!!
Na cholerę mu to? Ponadto Verdi napchał tyle arii i duetów w to dzieło, że jedna Wiedźminka chyba da radę całości wysłuchać a i to pewnie z trudem!
Kij w ucho Verdiemu i Pani polonistce też!!
I tego się trzymaj!!
Dzień dobry

Senatorze, masz całkowitą rację 😀 Ta polonistka jest nienormalna
Witam: )))
Ja mam ZAWSZE rację, tylko nie wszyscy jeszcze potrafią się z tym pogodzić!
Witaj Senatorze…. zgadzam się co do pani polonistki, uzależnia stosunek do ucznia od bywania w operze???
Fanką oper nie jestem Senatorze, choć przyznaję, że nawet do Poznania jeździłam swego czasu na opery. Teraz mamy własną operę i przesadnie mnie do niej nie ciągnie:)
W Poznaniu była lepsza?
Pewnie ciszej śpiewali!: ))
W Poznaniu BYŁA i to dobra, a w Szczecinie wcale….:)
A do tego jesteś bardzo skromny, Senatorze
Och, to moja podstawowa zaleta!: )
Słusznie powiadają, że ciało ludzkie, to najdoskonalszy instrument….. czy dokładniej : narzędzie:)
Dzień dobry. Mokro, zimno, nieprzyjemnie.
Ad rem: Senatorze, masz całkowitą rację. Z tym, że:
1. Wyjście do opery jest nieobowiązkowe, w tym semestrze było to kolejne wyjście, a poprzednio nikt Juniora do niczego nie zmuszał.
2. Junior się dobrowolnie zgodził na udział, nabył i przyniósł ze szkoły bilety ze specjalnej puli.
3. W ostatniej chwili mu się odwidziało, kiedy już byłem gotowy do wyjścia.
4. Pal diabli Verdiego i jego dzieła, ale pacta sunt servanda, a jeżeli Junior nie przestrzega tej zasady, bo mu raptem coś jest niewygodne, to a) nie za bardzo wiem, jak sobie w życiu poradzi („Wie pan, szefie, nie byłem wczoraj w pracy, bo musiałbym się ciepło ubrać, wyjść z domu, dojechać do firmy i siedzieć w niej 8 h, a to mi strasznie nie pasuje”), no i b) jest to poniekąd moja porażka wychowawcza.
Cześć: )
Quackie, nie dramatyzuj! Alboż to jedyny raz w życiu Tobie coś się odwidziało? Junior ma prawo zrezygnować z zamiaru wyjścia tym bardziej, że prawdopodobnie w szkole działał niejako przymuszony sytuacją. Na zasadzie – wszyscy idą to ja też. Wszyscy, czy tam większość, czy w końcu jakaś tam grupa. Co to ma za znaczenie. Zmienił zamiar, toż to nie zbrodnia!
Porażka wychowawcza? Porażka wychowawcza jest wtedy, gdy mimo usilnych wieloletnich starań nie możesz wpoić PODSTAWOWYCH poprawnych zachowań! Pacta servanda sunt pięknie brzmi jako zasada prawna… I jak każda zasada jest albo stosowana albo i nie!
Obawiam się, że jednak tym razem uprę się przy swoim. Wyjście było zaplanowane, potwierdzone, zapłacone, a nauczycielka zupełnie inaczej patrzy na tych, co biorą udział. Junior nie działał przymuszony, tak jak powiedziałem, przy poprzednich okazjach nie wykazywał zainteresowania i nikt go do niczego nie zmuszał. Zmienił zamiar w ostatniej chwili; dobrze że nie był to np. wyjazd z całą rodziną na wczasy na Mauritius – różnica jest w tym wypadku tylko ilościowa, nie jakościowa. A zasada jest nie tylko prawna, ale i ogólnożyciowa, wyobraź sobie, że my przestajemy ją stosować, a Junior wybucha świętym oburzeniem. No i dotrzymywanie słowa moim skromnym zdaniem należy do podstawowych poprawnych zachowań. Jeżeli można na kogoś liczyć w każdej sprawie, drobnej albo nie, to jest to podstawa. Jeżeli nie, to jest to porażka.
„Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”…. tak powiadałam swojemu… 🙂
A ja Cię Quacku popieram. Słowo jest słowem i na wiatr się go nie rzuca. Ponadto junior wykazał się brakiem empatii, bo nawet nie pomyślał, że sprawi Ci zawód i źle się z tym poczujesz. Ja te zasady też moim dzieciom wpajałam, służąc im własnym przykładem. Teraz widzę tego efekty.
Ja uważam, że masz rację Mistrzu Q. I nie chodzi tu o operę, bo czort z nią. Gdyby wcześniej się rozmyślił, jeszcze byłoby to do przyjęcia, ale nie tak w ostatniej chwili. Podejrzewam, że nie szkoda Ci tej opery
Mnie ta zmiana zdania kojarzy się z czymś innym. Zapraszasz gości na konkretny dzień i godzinę. Wszystko jest umówione. Zastawiasz stół i czekasz. A tu ci twój gość dzwoni i mówi, że zmienił zdanie i nie przyjdzie. Toż to człowieka może coś trafić 
I nie jest to Twoja porażka, a jego wiek dorastania
Jak sobie przypomnę co moje dzieci w tym wieku wymyślały, to mam gęsią skórkę… Całe szczęście dorosły, zmądrzały i zaczęły myśleć realniej. Potrafią też być odpowiedzialne. A chyba o to głównie Ci chodzi 

Mam tylko nadzieję, że Junior jako nastolatek, jeszcze nie do końca nauczył się konsekwencji swoich decyzji. To przychodzi z wiekiem
I nie bądź dla niego zbyt surowy. Zawsze lepiej wytłumaczyć, niż ukarać. Chociaż takie tłumaczenie też może być w pewnym sensie karą. Moja córka, już jako dorosła, powiedziała mi kiedyś, że wolałaby czasami dostać pasem po tyłku, jak inne dzieci, niż słuchać tych kazań
Dzień dobry 🙂 Quackie… Rozumiem Twoje obawy, ale uważam, że przesadzasz z lekka (!)..
Kochani, zmykam do pracki.
Nie denerwuj się, Kwaku, Junior się uczy postępować, tylko dobrze byłoby go nie stłamsić.
Nie ma mowy o porażce wychowawczej, Kwaku !
Dzień dobry !
Zdaje mi się, Kwaku, że w jednym masz rację : Junior nie powinien był się tak zachować ze względu na Ciebie i oczywiste zlekceważenie wydatku. A jeśli już, to przedstawić argumenty w miarę racjonalne….
Jednego nie rozumiem : dlaczego na tę operę miał iść z Tobą, a nie z kimś z klasy ?
Zły nastrój w domu też Juniora chyba dotknął? Ja bym potrąciła za bilety z kieszonkowego i dała spokój sprawie.
Kiedyś, w licealnych latach moje dziecko ogłosiło, że nie pojedzie na narty, bo daję za mało kasy, więc trudno, nie pojechał wcale.
Litościwie nie ocenię talentu pedagogicznego pani polonistki !!
Się powtrącałam, a teraz, pomna obowiązków Gospodyni,mam ogłosić przerwę do czasu publikacji panasenatorskiej ?
DzińDybry :))) Ogólnopolsko i po europejsku :))
Witaj Wielkoświatowy Stateczku !
Dzień niech będzie dobry dla wszystkich.
Współwyspiarze zajęci przedświątecznie a ja się obijam i nie robię nic. Jakoś jednak sobie nie zazdroszczę. 😉
Witaj Jaśminko 🙂
Ja też się obijam przedświątecznie… brak mi zapału do tych zajęć 🙁
I jeszcze dla Senatora
Z lekka nietomna jestem, ale to w granicach normy, bom od urodzenia gapowata. 🙂
Aha! Dobrze wiedzieć!: )))
I witam Bożenkę. Cieszę się, że się cieszysz Bożenko.
Ja też Cię witam Jasminko i się cieszę, że Ty się cieszysz że ja się cieszę
Dzień dobry :)Specjalne powitanie dla Jaśminki 🙂 🙂
Witaj Miśku.
Kochani, przykro mi niezmiernie ale nie dam rady na dziś z ciągiem dalszym gawędy. Przeliczyłem się z siłami w mojej przedświątecznej robocie i zwyczajnie nie poradzę już tych kilkudziesięciu brakujących zdań dopisać. Może na jutro rano, jak mnie znowu o trzeciej w nocy pijany kogut na płocie jak co dzień zapieje.
Aha, NajJunior słowa nie dotrzymał, ja – jak widzicie – też! Wyrzuty sumienia (??) stłumiłem łatwo i połączony z zacnym młodzianem brakiem charakteru, stanowczości w dotrzymywaniu obietnic i brakiem żelaznej konsekwencji w stosowaniu rzymskich zasad, z tego wszystkiego zapraszam młodziana na piwo, boć wspólny nam tu a smętny los wyrzutków społecznych przypada. Jak nic zmarniejemy z kretesem i potomni na nasze wspomnienie spluwać będą z pogardą, co zaprawdę sprawiedliwe będzie, a z czym bez specjalnych rozterek duchowych zwyczajnie się godzę!
Taaak, kufelek porteru będzie w sam raz! Chyba że Quackie już go koniak pić nauczył…tedy na solidny balon Martela!!
A już chciałam się zmartwić, że publikujesz CDN, a ja muszę wyjść z domu… aż do wieczora.
To cieszę się, że Cię nie zmartwiłem!: )))
Nie porównuj sytuacji Senatorze. Co innego nie dotrzymać słowa bo coś nam nie wyszło, pomimo najszczerszych chęci nie jesteśmy wstanie dotrzymać danego słowa, a co innego zmienić zdanie bez specjalnego powodu i to na ostatnią chwilę. Chyba miał dość czasu na zastanowienie się czy ma zamiar pójść do opery? Za takie zachowanie też bym go bez kary nie zostawiła.
Wiesz Bożenko, przez całe życie zdumiewam się znajdowaną na każdym kroku chęcią karania! Tymczasem to jest najłatwiejsze co można zrobić. Najlepiej winowajcy łeb uciąć raz a skutecznie pozbywając się w ten sposób możliwych przecie przyszłych z nim kłopotów! Albo zamknąć za kradzież 10 zł. w więzieniu. Niech siedzi pięć lat, złodziej jeden!! Albo i dziesięć!!
Nie mówię, żeby karać nieadekwatnie do winy. Jednakże kara jest wychowawcza bo uczy, że każdy musi odpowiadać za swoje czyny. Co człowiek sieje, to będzie żąć.
Inaczej – proponowane przeze mnie pokrycie kosztów z kieszonkowego jest konsekwencją decyzji Juniora. Pozbawienie go dostępu do kompa jest karą niemającą wyraźnego związku z czynem; to jest raczej akt gniewu Rodzica…. 🙂
Bożenko…. zauwaz, nic nie wiadomo o powodach tej nagłej niechęci do „Traviaty”…:)
I to powinno być wyjaśnione, a nie „nie, bo nie”.
a z tym się zgadzam w całej rozciągłości. 🙂
Nie śpiesz się, dbaj o siebie, cyzeluj słowa, do świąt, bo jak opublikujesz teraz, to ja się znajdę na celowniku, a jak znam życie, Wiedźmince się nie wymigam 🙁

Nigdy nie darzyłam wielką miłością tej piosenki, choć uszu nie zatykałam gdy płynęła skądś tam. Dziś mi się przypomniała. Pierwotnie przypo,moała, najlepsza wersja.
Na wszelki, bo może za chwilę żaden tłumacz nie zdoła pomóc, się pożegnam. Do jyrea Hochani, co znaczy: Do jutra Kochani.
Masz rację, Jaśminko!
Życie cudem jest, i jak dobrze, że ten cud właśnie na nas trafił!
Do jutra Jasminko
Do jutra, Jaśminko !
Życie jest cudem i darem nie do pojęcia….
Witajcie!
Strapiony ojcze, nie desperuj! Sam przedkładam Żytnią nad Trawiatą, więc częściowo rozumiem Juniora.
A tak poważnie, koszty utracone mu rozłóż na raty w kieszonkowem, bo koszty decyzji mężczyzna ponosi – a cichcem wywiedz się, która panienka, która zgłosiła swój udział w spektaklu, zrezygnowała z tego udziału przed rezygnacją Juniora 😉
Nie zawsze działania (czy zaniechania) dzieci są tak irracjonalne, jak się rodzicom wydaje..
Dobrze mówisz Tetryku !
Cichutko i sennie.. No to dobranoc 😀
I dlatego ja całkiem racjonalnie doradziłem zakup mojej babie, grającego ustrojstwa dla rocznego synka siostrzenicy, ustrojstwo naśladuje głosy zwierząt, meczy, beczy, chrypi, zgrzypi i kukuryka na cały regulator, poszliśmy na kompromis, bo postulowałem bębenek dobosza, albo cymbałki 🙂 🙂
Tak naprawdę, to nie wiem dlaczego doradziłeś to ustrojstwo, Miśku ? To było zamiast „Traviaty”?
To było w ramach mojej wrodzonej wredoty, nie cierpię organicznie durnia, który jest partnerem matki siostrzenicy, a siostry mojej żony, a że pomieszkują razem, to chętnie uprzyjemnię życie pasożytowi, to skomplikowane relacje 🙂
Helllou mister Quackie!!! aż tak Cię pochłonęła praca ?
Może mnie już dziś nie być widać – Gość w dom!
Dobry wieczór. Padam na ryjek, względnie na szczękoczułki (z tej parafii podoba mi się również słowo nogogłaszczki, ale na nie nie padam). To jest wręcz niebywałe, ile rzeczy do roboty wynika w trakcie roboty, a także, jak człowiek sam z Potworami, mimo że praca w domu, ile ma do roboty.
Co do pytania, to te wyjścia do opery są kulturotwórcze, socjalne i conieco prestiżowe, z niemal pokątnym załatwianiem biletów po cenach niższych (szkolnych) dla całej grupy przez rzeczoną polonistkę. Mowy nie ma o uzależnianiu stosunku profesjonalnego, a tym bardziej oceny, od wyjść, niemniej ja bym się też wkurzył, jakbym stawał raz na dwa miesiące na głowie, żeby załatwić pulę biletów, a młody człowiek przed samym faktem ziewnął, że mu się nie chce.
Nic nie wiem o żadnych sercowych powodach decyzji Juniora, wręcz przeciwnie, ponieważ wczoraj nie pozwoliłem mu zjeść na obiad pizzy w dużym pokoju przed TV, w słusznej trosce o czystość otoczenia, to mam wrażenie, że skorzystał z pierwszego lepszego powodu, żeby mi pokazać, czyje na wierzchu. No i nie miał internetu do dzisiaj, więc chyba nie tak do końca jego na wierzchu, ale to już szczegół. Z tym że skojarzyłem te dwa fakty post factum już dzisiaj.
Co do karania, zanim zdecydowałem się ukarać Juniora (za niedotrzymanie umowy – powtarzam), to przez dobre pół godziny produkowałem się przed nim wokalnie i wcale nie z użyciem wyrazów powszechnie uznanych za obelżywe, i wcale nie na poziomie głośności „burza z piorunami”, wręcz przeciwnie, pełen troski i chęci zrozumienia. Dopiero kiedy łagodna perswazja nic nie dała, wyłączyłem WiFi. Doskonale wiedział, że to zrobię, i nie protestował głośniej niż zwykle, co prawda rano przed wyjściem na wszystkie sposoby starał się dać mi do zrozumienia, że już wystarczy tej kary (bzdura), ale udawałem, że nie rozumiem. Doprawdy, młody człowiek ma przedziwne pojmowanie świata! Rozmowa sprzed chwili:
Junior: Jutro na pierwszej godzinie nie mamy lekcji.
Quackie: Świetnie, to pójdziesz na drugą.
J: Ale na drugiej mamy zastępstwo.
Q (zdezorientowany): No i?
J: No to też nie pójdę.
Q. Dlaczego? Jak zastępstwo, to można nie iść? No właśnie przecież po to przydzielają nauczyciela na zastępstwo, żeby lekcja nie przepadała i tym bardziej trzeba iść.
J: No właśnie nie!
Q: Jak to nie? Chociażby po to, żeby okazać szacunek nauczycielowi przydzielonemu na zastępstwo!
J: Nie!
Q: Słuchaj, nie mam nic przeciwko temu, żebyś poszedł godzinę później, ale idea, że lekcję z zastępczym nauczycielem też można opuścić, jest dla mnie całkowicie nowa i nieakceptowalna. Dopij herbatę, to będę mógł wrzucić kubek do zmywarki.
J: Nie!!!
Q: Co: nie? Nie dopijesz herbaty?
J: Jak mi każesz iść na to zastępstwo, to nie dopiję! (wychodzi, demonstracyjnie trzaskając drzwiami)
Q (kręcąc głową z niedowierzaniem): Na złość babci uszy odmrożę!
Kurtyna.
I pomyśleć, że młody człowiek w lutym kończy 16 lat i częściowo będzie sam odpowiedzialny za swoje czyny przed prawem!
Właśnie nie pochłonęła, ale prawie 20 minut pisałem komentarz (wliczając odbytą i zapisaną rozmowę).
No to dobranoc, do jutra
” Sturm und Drang Periode” Juniora . Napije się jakiejś wody, odwodnienie mu nie grozi 🙂 A dlaczego to Junior nie wkłada kubka do zmywarki, tylko Ty? To już duży chłopiec:)
Temat jest rozległy i niekoniecznie na blog. Trzymaj się dzielnie…
O, nie, ZAŁADOWAĆ zmywarkę to moja broszka. Jak inni ładują, to połowa tego wchodzi, co za mojego ładowania. ROZładować, proszę bardzo, nawet na zmianę to Juniorzy robią, ale co się tyczy ładowania, nie ustąpię.
Na temat „to już duży chłopiec” faktycznie wolałbym nie dyskutować, bo mnie szlag trafi, i faktycznie nie jest to temat do miłej dyskusji tutaj.
Postaram się trzymać.
No to będziesz hodował takich, co nie umieją i zawsze będą wolni od odpowiedzialności ! Wątpliwa oszczędność, Kwaku !
.. a dyskusja byłaby niebezpiecznie osobista, prawda ?
Najprawdziwsza, niestety.
Powiem Ci coś w tajemnicy Mistrzu Q
Już jako nastolatka nie znosiłam gotowania. Normalnie mnie odrzucało od garów. A moja mama wymyśliła, że skoro ona pracuje, a my już nie jesteśmy malutkimi dziećmi, to możemy gotować obiady. Wzięła nasze rozkłady zajęć i ustaliła kolejkę. Nic z tego nie wyszło. Ugotowałam coś tak paskudnego, że nawet pies nie chciał jeść
Specjalnie dodałam takie, a nie inne przyprawy. Rodzina miała na obiad kanapki. I to był mój ostatni dyżur w kuchni
Od tamtej pory wszyscy gotowali, tylko nie ja, bo nie umiem… Mama się martwiła co to będzie gdy wychodziłam za mąż i potem była zdziwiona, że nie otrułam rodziny
Podejrzewam, że podobnie jest z Twoją zmywarką. Jakbyś zapowiedział, że co im nie wejdzie do zmywarki, będą myli w zlewie, byłbyś zdziwiony jak ładnie wszystko upakowali
To ostatecznie nie jest takie trudne
A zawsze najlepszym wytłumaczeniem swego lenistwa jest powiedzenie, że się nie umie 
Niech Moc będzie z Tobą… i cierpliwość też…
Na koniec dnia – coś bez śpiewania dzisiaj (w opozycji do wczoraj). Za to dużo grania na gitarze i w miszczoskim wykonaniu – Led Zeppelin, chociaż brzmi nieco z indyjska i celtycka jakby zarazem. Snów radosnych, ale spokojnych i nie na temat „Sturm und Drangu”! Dobranoc.
Pani Chandra mi się przypomniała….. i pan Ignacy również, choć muzyka niecałkiem do ich pasuje 🙂 Tęsknimy za nimi ….. ojjjj.
Dzięki Mistrzu za ten kawałek, a już straciłem nadzieję, że ktoś lubi moją muzę, wychowałem się na Zeppelinach, to jest muza, która
demoluje moją duszę i ustawia mnie do pionu, ale Black Mountain, jako cover Berta Janscha jest pełny dopiero w tym wykonaniu Jimmiego Page`a 🙂
Pozwolisz, że się podpiszę pod Twoimi słowami Miśku. Zwłaszcza pod ich drugą częścią, bo nie tylko Zeppeliny i nie najbardziej 🙂 Page to geniusz, bardzo lubię jego solowe dokonania też, zarównież w innych formacjach a sporo ich było. 🙂
Dobranoc….. już czas

Dzień dobry
Dzień dobry
Czy ktoś jest przesądny?
Dzień dobry: )))
Vivat 13 grudnia!!!
…roku trzyyynastego!
Fajna data
Vivat piątek 13-ego
Witaj Senatorze ….. CDN będzie ?
Dzień dobry

Vivat WSZYSTKIE NASTOLATKI!!
To se idę zapalić… 😀
DzińDybry:))) 13 w piątek przed laty, zapłaciłem swój pierwszy i jedyny mandat za wykroczenie drogowe. Na zaproszenie policjanta wjechałem pod prąd w ulicę jednokierunkową(dwa tygodnie wcześniej ją taką zrobiono) Bożego Ciała w Krakowie. Znak na dodatek wisiał w powodzi innych tablic reklamowych, mało widoczny i czytelny. Policjant mnie przez pół godziny namawiał do współpracy, pytając nieustannie,co ja proponuję ???? Ja tępak zamiast wsadzić stówkę w dowód rejestracyjny bezczelnie się domagałem mandatu i 6 punktów karnych. Brat mnie dopiero pouczył, iż ten pan policjant urządził sobie w tym miejscu doskonałe źródło dodatkowego dochodu, od ludzi jeźdżących na pamięć :)))
Dzień dobry, ale ostrożny. Jeżeli to nie w związku z piątkiem, 13, to może ktoś mi powie, dlaczego WŁAŚNIE DZISIAJ zaspałem? Najjunior dzięki temu spóźnił się na pierwszą lekcję, na której miał jakiś sprawdzian (wbrew pozorom wcale nie było to dla niego korzystne), na szczęście Junior dzisiaj nie miał pierwszej lekcji.
Zmykam do robótki, będę się zjawiał w miarę możności.
Witam.

13 do tej pory nie była dla mnie pechowa. To co złe przychodziło w inne dni.
Życzę wszystkim żeby jeśli gdyby najgorsze co Was w życiu spotka Kochani to był mandat 13-ego. 🙂
Nie wierzę w pechowe dni. Dla mnie żadna 13 nie jest straszna, choćby to był piątek. Przy takiej okazji przypomina mi się sanatorium w Krynicy. Turnus się kończył w piątek 13. Moje dwie współlokatorki wyjechały dzień wcześniej żeby w tym dniu nie ruszać w podróż. Ja wracałam do domu jak powinnam. Podróż miałam fantastyczną, w przedziale wspaniałe, wesołe towarzystwo, nawet nie wiem kiedy minął czas. Żal było wysiadać. Ani chwili nie żałowałam, że nie pojechałam wcześniej, jak mnie namawiały współlokatorki.
Trzynastego nawet w Grudniu jest Wiosna. 🙂 Jako wisienka na torcie występuje młodziutka Magdalena Zawadzka zapowiadając. 🙂
Magda zapowiedziała słodko i szalenie poważnie 🙂
Dzień dobry !
Rano ukradli mi prąd i nawet mi do głowy nie przyszło, że dziś jest trzynasty grudnia 

Data, jak data, dla niektórych szalenie emocjonująca….zafiksowali się ?
I co mam robić ? cd pana Tadzia czy czekac ? 🙂
Na to, to już musi Senator odpowiedzieć. Bo jeśli już jest prawie gotów ze swoją publikacją, to nie ma sensu. Ale jeśli będzie gotów powiedzmy dopiero na jutro, to na pewno wszyscy chętnie poczytają cd pana Tadzia
Witaj Mireczko 🙂 Tylko że Senator jakiś dziś milczący. Może kończy właśnie swoje dzieło, którym nas uraczy?
Dzień dobry

Jakoś nie mam pecha w piątki 13, ale może dlatego, że w niego nie wierzę
Uff, jestem na chwilkę, jak w piosence – skokom, lotom, kable motom. A robota najczęściej i tak w lesie. Jakoś na razie piątek 13 poza porannym zaspaniem nie boli specjalnie… ale ponieważ dzień się nie skończył to cicho sza, nic nie mówiłem.
Hi hi. Piszę pod nickiem Tetryka, pewnie zaraz i on tu się zjawi.
Nic mi nie idzie, ledwie łażę, zasypiam na stojąco i nic mi się nie chce. Przykro mi, dziś nic z mojej pisaniny nie będzie a i zastanawiam się nawet czy czasem nie lepiej dać sobie z nią zupełnie spokój!
Eunuch intelektualny… to ja!: ((
Dzień dobry! Na szczęście w sferze intelektu to mija, w przeciwieństwie do eunucha bezprzymiotnikowego.
Nie załamuj się Senatorze, nie napiszesz dziś, to może jutro pójdzie Ci lepiej
Tylko błagam, nie rezygnuj 
Ba!!
Witajcie!
No, u mnie Pi13.12.13 był wyjątkowo bezsensowny. Zawieszały i wysypywały się z dawna chodzące programy, za mało spałem, w dodatku koleżanka miała wypadek po drodze do pracy (na szczęście bez strat w ludziach!)
Chyba pójdę spać…
Pójdziesz teraz spać, a co w nocy będziesz robić?
Nie powiem, bo oskarżysz mnie o monotonię!
No to piątek powoli się kończy, jeszcze kilka godzin i wszystkie pechy pójdą precz, jak mawiają w Wielkopolsce 🙂
Ciąg dalszy – zapodany…. żeby nie było, że wywieram niemożliwy nacisk na Szanownych Autorów