Jesienne niebo słodkie, pełne łaski,
spowite w szal kaukaski,
przez drzew bezlistnych rozszczepione pędzle
przeciąga różowe frędzle.
I ku nadzei mej podchodzi z bliska,
słodyczą mnie uciska
i na tęsknocie mej opiera dłonie
– pachną ostatnie lewkonie, –
Jesienne niebo, słodkie, pełne łaski,
– zwija swój szal kaukaski –
a odrzuciwszy go, staje bez ruchu
z cekinem złotym w uchu
MPJ





Czcionki spłatały mi figla…. a nie umiem ich przywołać do porządku :)… miotły się nie boją 🙂
Atrybut stracił swą moc??? Nie może być 😀
I emotka nie chciała byc tam, gdzie jej kazałam…. ale za to zadyszki nie dostaniemy 🙂
I lewkonie dawno ścięte mrozem… 😀
Elżbieta Adamiak jest pięknie jesienna 🙂
Dzień dobry na nowym pięterku. Wiersz mi się kojarzy z trioletem – przez to powtórzenie (chociaż oczywiście to nie triolet).
…ale taka poetycka, z nietypową melodią, bo ta wersyfikacja nie jest do zaśpiewania tak hop siup.
No tak….. disco polo ani pop z tego by nie wyszedł 🙂
Ponownie.
Mój ulubiony kabaret o jesieni.
Świetne!!! Bogate słownictwo utworu
Rozgadani. Bardzo, niczym nasza Pachnąca. Ostatnio
Tak lepiej Skowroneczku, bo bym marudziła ino tylko.
A se. Możesz, jak lubisz
Nie lubię.

No to pomarudź, będzie Ci lżej 😀
„hep! synku, popatrz, jakie to niedobre! pali w prze..hep!..łyku, cuchnie… Nie zbliżaj się do tego, synku.
A tatuś musi….”
Tak, z tego samego cyklu wykład Skauta Piwnego Janusza Rewińskiego o dobroczynnych właściwościach mleka i szkodliwości piwa.
Prąpaastwa, wybieram się rzeźbić, chociaż właściwym słowem byłoby „wycinać”.
Pokażesz nam co wyrzeźbiłeś?
Ależ oczywiście, za chwilę…
Ależ się Pan umorusasz 😀
Nawet niespecjalnie.
Właśnie się dowiedziałam, że moja bratanica osiadła /prawdopodobnie na stałe/ w Twoim Mieście.
Ależ się rozjechała ta moja rodzinka. Jeszcze parę lat temu dzieliło nas kilkadziesiąt kilometrów, a teraz? Setki.
PS Taką masz już wprawę?? 😀
Ha. To może ją odwiedzisz?
Co do dyni, to po prostu wiem, jak to zrobić, żeby się nie upaprać. Najjunior robi teraz swoją i wszystko naokoło jest w dyni.
Pewnie, któregoś lata 😀
Kraków jet wszędzie po drodze!
Dobry?? A dobry, bo spokojny. Tak jak lubię 😀
Witajcie!
Jesienne barwy coraz trudniej zauważyć – przed pracą pospiech, po pracy ciemno…
Stanowczo za długo pracujesz 🙁
Witam niewitanych.
Obejrzałam siatkarską Ligę Mistrzyń. Dobre złego początki lecz koniec żałosny. 🙁
Może Janowicz zaniebawem przynajmniej będzie walczył do końca. Życzę Mu oczywiście wygranej. Z Nadalem, nawet gdy jest w słabszej nieco formie, nie będzie to łatwy pojedynek.
To po kolei: najpierw w necie pojawił się wieszcz Adam, protestujący ustami współczesnych przeciw zagranicznym zwyczajom, boć Polacy (i Litwini) nie gęsi.
Na co zareagował Wasz uniżony sługa, postanawiając udowodnić, że można połączyć dwie tradycje. I powstał taki szablon:
Z tego szablonu, drogą melioracji, prokrastynacji i eliminacji elementów zbędnych, powstał taki lampion – po stosownym podświetleniu wyglądający tak:
Pod wrażeniem żem jest.
Niesamowite Mistrzu. Świetny pomysł i nic a nic nie gorsze wykonanie. 
Jeno jakość zdjęcia pozostawia wiele do życzenia. Zaraz jeszcze spróbuję aparatem, bo z komórki to…
Trochę się czepiasz, ale wymień jeśli ma być jeszcze lepiej. Chcesz widocznie coby szczęka, na razie się jeszcze trzyma, wypadła mi z zachwytu.
Ej, się nie czepiam, dynia wygląda, jakby się przepuściła przez jakiś grafizujący filtr. Z aparatu (pacz niżej) niewiele lepiej, ale chociaż widać, że to dynia. W ogóle aparaty mają prombel z ostrością, jak jest taki nietypowy obiekt, co to nie ma ani faktury, ani objętości, tylko polega na tym, że się świeci.
Czy Pan musisz być taki wszechstronny???? Świetne!!!

Wszech- to za dużo powiedziane. Kilkustronny, to tak.
A ja się męczę na telefonie
W jakim sensie?
No piszę z telefonu 😀
Ajj. Ale przesiądziesz się na komputer? Dzisiaj?
Jak się to młode, smukłe wyniesie, znaczy przestanie okupywać mego lapcia
Hymmm, może by Mistrz Tetryk wymyślił, jak odstraszyć od używania? Jakoś się zdalnie podłączyć i duchi wywoływać na ekranie, żeby młode smukłe ucikło?
Gdzieś mam taki „wygaszacz ekranu”, w którym po jakimś czasie na ekran wychodzi stado karaluchów… 😉
O,to jest coś, tylko jedyny problem, że wygaszacz działa, jak się NIE UŻYWA kompa.
Prędzej zwiało by to dojrzałe i mniej smukłe 😉
Ahem, z aparatu zdziwniej i zdziwniej. W różnych opcjach:
1.
2.
PS. Guzik, coś się nie tak wkleiło, idę poprawić!
No, już jest jak trzeba (?!?)
No.
Teraz biegnę po klej 
? A to po cóż?
Żeby przykleić wypadającą szczękę.
A, to ten klej, co to pani Teresa Lipowska reklamuje.
Dyniografika jak się patrzy!
Merci. Przy okazji – dotarła przesyłka, małżonce szczęka stuknęła o podłogę, jak zobaczyła, w jaki sposób zapakowaliście, i wyraziła przypuszczenie, że zamiast pozostawionej dostałem nową koszulę.
No, mam nadzieję, że starannie pozbierałeś…

Szczękę tak, koszulę – nie jestem pewien. Może jakaś spinka, opaska, szpilka albo plastikonik został.
Piękny!!! I wykapany /o pardon/ wyrzeźbiony nasz Wieszcz Adaś 😀
Powiedzmy wycięty i podświetlony. Na świeczniku, o.
Jestem pod wrażeniem
To naprawdę Twoja praca Panie Q??? 
Tak. Patron mojego uniwersytetu w końcu, tom się postarał. A robi się to prosto jak drut. Bierze się zdjęcie albo obraz (dokładnie to ten, co pokazałem na początku, z napisem „Halloween?” itd. i upraszcza się go maksymalnie do dwóch kolorów – bieli i czerni. Potem trzeba tylko ustalić, co zostaje, a co jest do wycięcia (żeby się nie okazało, że np. jakieś części wiszą w powietrzu, jak wnętrze litery „a” albo „D”), odpowiednio poprawić wzór i mamy szablon. A potem to już wedle recepty z zeszłego roku.
To niby takie proste… Ale do tego potrzeba talentu, bo można sobie wyciąć nie to co trzeba…
Podziwiam 
No, na to też są sposoby, generalnie wycina się od najmniejszych i najdrobniejszych części do największych, i od środka na zewnątrz, mądrze rozważając, co lepiej najpierw, a co potem, żeby się nie urwało przy wycinaniu.
Mistrzu Quackie – bardzo mi się ten styk kultur podoba ! 🙂 i pomysł i wykonanie….. zdjęcie nr 2 licząc od góry, przemawia do mnie jak żywe 🙂
…a to pierwsze, „komórkowe” całkiem upiornie wygląda…. wieszcz Drakulę z lekka przypomina
No może troszkę…
.. odrobinkę, ale to przecież w klimacie Halloween się mieści 🙂
Ha. A jest taki komiks, całkiem poważny, o tym, jak wskrzeszono wieszczów, którzy jako wampiry wysysali obywateli, ale za to tworzyli nowe, wiekopomne dzieła. Szopena, Mickiewicza i bodajże Matejkę. „Romantyzm” Grzegorza Janusza i Krzysztofa Gawronkiewicza. Przy okazji przepraszam za spoiler.
Nawet nie wiem, czy jest jakieś dobre JEDNO polskie słowo na to. Chyba nie ma.
Nie ma. Sądzę, że angielski z racji swojego ” praktycyzmu” tak zawojował swiat…. A nasz ojczysty język polski do szczególnie precyzyjnych nie należy….. jak utrzymywał Boy 🙂
Tak myślałem, żeby wymyślić ad hoc, ale nic dobrego mi nie przychodzi do głowy.
Psujfabułka? Kiepskie, połączenie „jf” w węźle morfonologicznym szumi i razi. Ale może „psuj-” coś innego? Ktoś ma pomysł?
odciekawiacz? desuspenser?
Ooo. Desuspenser w punkt, aczkolwiek brzmi z obca. Odciekawiacz za to świetny, trochę jak ociekacz, generalnie od razu słychać, że nic przyjemnego. Gratuluję inwencji, Mistrzu T.!
Dziękuję. Tak mi się nieprzyjemnie zrobiło, że ktoś (edit: a dokładnie autor tego pierwszego memu) przeciwstawia tradycję Dziadów i Halloween (biorące się przecież dokładnie z tych samych obrzędów wspominania zmarłych); rozumiem, że ta pierwsza zanikła, podczas gdy ta druga się skomercjalizowała totalnie, ale dlaczego w takim razie nie pokazać, że nawet współcześnie można to pogodzić?
To jest kwestia ulegania wpływom….. a Halloween się już rozpanoszyło i nawet przedszkolaki ( czytaj; mój trzyletni Jaśko ) dopomina się o dyniową bluzę….Jest takie brzydkie słowo :” zglajszachtowanie” i być może to irytuje autora memu 🙂
Tak, to możliwe, a nawet b. prawdopodobne.
Byłam w listopadzie w Wilnie…. obrzędy Dziadów były wystawiane na wolnym powietrzu… były pochodnie i tłum ludzi, a ja żałowałam, że nie znam litewskiego 🙂
Coś podobnego, a ja myślałem, że ani u nas, ani tam się to już nie odbywa. W sumie rewelacja, że na Litwie jeszcze takie zwyczaje pamiętają.
Wskrzeszanie martwych tradycji może i ma jakiś sens…. tylko, że słusznie piszesz o komercjalizacji. Nikt nie traktuje serio tych halloweenowych wygłupów…..a nie takie było ich pierwotne znaczenie.
Dooo-kładnie, żeby tak użyć kalki z angielskiego!
Się wykładam, a Pan Q idzie kręcić?? 😀
Chyba też się muszę zmobilizować i pokręcić lub popedałować, jak kto woli 😀
Dobrej nocy. Bez duchów…
Dzisiaj ze względu na Janowicza robię sobie wolne, to kto inny może pokręcić… Dobrej!
Się pożegnam na dziś. Idę przed tv kibicować. Jutro wracam wieczorem. Do jutrzejszego wieczora zatem. 🙂
Dobranoc Kochani.
Ja też idę kibicować JJ, ale jeszcze wrócę na dobranoc z czymś ładnym, mam nadzieję. Niezależnie od wyniku.
A ja się już chyba pożegnam na dziś. Zatem – do jutra!
A ja bez kibicowania żegnam się na dziś z Wami piosenką na dobranoc.

Do jutra kochani
Dobry wieczór, jeśli mogę tak powiedzieć
Twoja dynia jest świetna, Mistrzu Q. Prawdziwe mistrzostwo!!!

A ja zapraszam na pięterko, które wybudowałam w międzyczasie. Nie jest to takie mistrzostwo jak Twoje, Mistrzu Q, ale pooglądać można