Wciąż stoi między nami
cień uschniętego drzewa
pożytek z niego żaden –
ptak nawet nie zaspiewa
A my nadziei pełni
wkurzeni odrobinkę
czekamy, aż się spełni:
czekamy na Jaśminkę
Dochodzą do nas echa
że sprzęt się nowy grzeje,
że drzewo już ktoś ścina,
że coś się wreszcie dzieje
Wyjść czasem na świat trzeba
lub pospać odrobinkę
czy zjeść kawałek chleba –
czekamy na Jaśminkę
Niech wreszcie runie drzewo,
sieć Cię spowinie zdrowa
wróć do nas, droga Ewo,
brak Ciebie w tych rozmowach
Tak więc w nadziei trwamy
że za dzień, za godzinkę
wreszcie się doczekamy!
Czekamy na Jaśminkę…





Może taka forma zaklinania przyspieszy sprawę?
Kto za, niech się podpisze
Brawo
Świetny wiersz!!! Oczywiście podpisuję się ochoczo. 
Wszyscy czekamy i może to zaklinanie pomoże
Towarzystwo się rozpadło, wszyscy zajęci, to i ja zmykam do swoich zajęć.
Ja się pod tym zaklinaniem podpisuję na dwie ręce
Brawo Tetryku za wierszyk

Dzień dobry. Wiersz okolicznościowy, genialny i w sedno! A nastrojem i metrum przypomina to:
Hihi! Trafiłeś! Właśnie z tego małpowałem formę!
Rytm i rymy narzucają wręcz takie skojarzenie. Ale wiersz naprawdę zacny, bez dwóch słów.
No i oczywiście podpisuję się pod!
To jasne, że podpisuję sie pod ! tym bardziej, że wierszyk galanty ! 🙂 Brawo Tetryku 🙂
Przeczytam ten wierszyk Jaśmince…. !
Zaśpiewaj – na melodię Kaczmarskiego!
Jakieś karaoke, żeby chociaż podkład pomógł?
Jejuśku, jak tu ładnie!!
Piękny wiersz!!
Tetryka na cokół!!!
A nie jest łatwo znaleźć odpowiedni cokół!
Niezły byłby po Leninie, one zwykle wysooookie były, ale i po Mickiewiczu obleci!: )
No kurczę, co jakiś ładny cokół w sieci, to zajęty!
O, tu się zwalnia właśnie miejsce!
Litości!
Chcecie mnie na lęk wysokości testować? 😉
Niekoniecznie. Ale możemy za to zacząć się do Ciebie zwracać per „Wasza Wysokość”.
A Ty wolałbyś „Wasza Próżniość” czy „Wasza Ważkość”?

Noszsz… Dieta i dieta, jak tylko mogę, a tu od „ważkości” wysłuchuję…
Są ludzie którzy od listka sałaty tyją!
Ano właśnie. Czasem mam wrażenie, że tak mam…
Tyś wszak tu piętro niżej pochwałę grawitacji głosił – niezależnie od sałaty!
Touche!
Ja na jego miejscu też bym zlazł!: )
Słoneczne DzięDybry z Górnego Śląska :))Wracam do poprzedniego wątku, Mistrz Quackie swoją niesamowitą recenzją, skłonił do pójścia do kina, w którym to byłem ostatnio raz w 1981 na „Człowieku z żelaza” w nieistniejącym już kinie Bałtyk w Bytomiu. Podobnych zaś uczuć doznałem będąc w Krakowie w ówcześnie jednym z najnowocześniejszych kin „Kijów” na westernie „Złoto MacKenny”. Film zaczynał się obrazem z lotu orła, odnosiło się wrażenie braku ciążenia i niesamowitej wprost wolności. Dołączam się do chóru wzywających Pachnącą do powrotu na łono :))))
Cieszę się z każdej reakcji – tych, którzy poszli, i tych, którzy orzekli, że za żadne skarby – albowiem najgorzej jest zostać zignorowanym. Wolność, zgadza się. Ale ta wolność się łączy i ze strachem.
Bądź bardzo wolny!!!!: )))
Nie mam czasu być bardzo wolnym. Wolę być szybki.
Szybki są zależne od łobuziaków z procą, od szklarza………
Oszczędnością i procą ludzie się bogocą…
Szybkość też się łączy ze strachem?: )
Owszem, dlatego trzeba mieć dobre hamulce.
To już lepiej ze strachem ale wolno!: )
…i bez hamulców? Powiadasz?
Wszystko można, co nie można, byle z wolna i z ostrożna – mawiał mój matematyk z liceum…
Hmmmmmmmmmmmmmm…
… wyraziła zdanie odrębne Pani na Wolnym Garnku 🙂
Witaj Stateczku: ))) Też oglądałem ten film w tym samym czasie (zdaje się) co ty!
To był ostatni seans filmowy, nomen omen w którym uczestniczyłem :)))
No i znów jestem z Wami, bardzo mnie to cieszy. A co do kina, to nie chodzę. Nie mam z kim, a samej jakoś głupio. Ostatni mój seans, to CK.Dezerterzy. To było jakieś ćwierć wieku temu
Dzisiaj takie czasy, że samemu też można…
Ale się nie chce, brak motywacji 🙁
Dzień dobry
Dzień dobry. Piękny dzionek Bozia dała!
U mnie sporo ludzi w jednej koszulinie dziś ganiało. Ja w lesie zresztą też.
Witaj Mireczko!!! Też oczekujesz na Jasminkę? Tetryk zaklinał i jakoś nie pomaga… 🙁
Komu dała, temu dała. U mnie szaro, buro i ponuro…
U nas raczej też, ale liczę, że u Miral ładniej!
Toteż się zdziwiłam, bo dopiero byłam w Gdyni i słoneczka nie widziałam
Znaczy zdalnie, via webcam?
Via internet 😆
Tego się obawiałem.
Dlaczego?
Bo odległość Gdynia-Poznań wyklucza „dopiero”, więc miałem takie przeczucie.
U mnie dość chłodno, jak na razie (tylko 15C), ale słońce świeci całym niebem, więc źle nie jest
Trzeba się przyzwyczajać, że to już prawie zima i czas na niższe temperatury. U mojej córki w Colorado mieli już nawet śnieżycę
Ale ona mieszka blisko gór i nie jest to u nich żadna nowina.
Więc u Ciebie podobnie jak tu. Chociaż raz sprawiedliwie
Widocznie to zaklinanie potrzebuje trochę więcej czasu
Miejmy nadzieję, że w końcu zadziała. Rozumiem, że jak się na coś czeka (czy na kogoś) to by się chciało już, bo czekanie męczy
Może jak nie dziś, to chociaż od poniedziałku zacznie się dla Jasminki internetowy nowy łącz 
Dobrze by było
Nie udało mi się do tej pory złapać kontaktu z Jaśminką….. ale to jeszcze nie noc ciemna 🙂
Czyżby i telefon jej wyłączyli?
Prąd się z Mazowsza ponoć wyprowadził!
Więc trza w beczkowozie zawieźć… Gdyby było bliżej, to chociaż we wiaderku bym jej zaniosła.
Trzeba by zaśpiewać:”Chłopcy na nas już czas…” ale mam chrypkę, więc tylko cichutko mówię – dobranoc
Proszę, proszę… jeszcze jeden talent nam Mistrz T. objawił. Super 😀
Się oczywiście, że podpisuję 😀
A ponieważ dopiero wróciłam, nieco zmęczona /na samą myśl o poniedziałku ;)/, życzę dobrej nocy 😀
Mistrz T. jest wszechstronny, jeszcze nieraz nas zadziwi…
Obawiam się, że i telefon Jaśminki jest zepsuty….. nie odpowiada:(… zaklinanie, czarowanie jeszcze musi potrwać 🙂
Jutro dziń Nauczyciela, więc nie ma lekcji ….. za to ja będę miała od rana babciogodziny….
Spróbuję sie dobrze wyspać…. więc lampkę zapalam zbyt wcześnie

Dobranoc….
Dwadzieścia sześć (?!) lat temu??? Niemożliwe!
Romantycznych snów. Dobranoc.
Tak. To piękna piosenka
A przy okazji obejrzałam końcówkę filmu „Duch” (Ghost)
To był typowy „wyciskacz łez” I pamiętam, że na nim całkiem nieźle się poryczałam 
Dzień dobry
Czy dziś będą wieści od Jasminki 
Zawsze jest nadzieja
Prawdopodobnie umiera ostatnia
Także miejmy nadzieję, że już dziś Jasminka się odezwie 
Dzień dobry Wyspiarze
Znowu nie chciało mi opublikować mojego „dzień dobry”, bo już ktoś (Bożenka) to samo powiedział przede mną
A to chyba mało dziwne, że się rano mówi innym „dzień dobry” 
A tak w ogóle, to mam pytanie do naszych humanistów. Opisywałam swojemu kumplowi naszą dzisiejszą wycieczkę (bo się wymieniamy zdjęciami i czasami opisy są konieczne) i miałam pewien problem językowy. Zrobiłam zdjęcie ptakowi, który się nazywa „dzięcioł różowoszyi”. Jak to paskudztwo odmienić???!!! „Dzięciołowi różowoszyjemu”? Jakoś to głupio brzmi… Czy ktoś może mnie w tej kwestii oświecić?
Witaj Mirelko 🙂 dobrze to odmieniłaś ! brzmi głupio, bo mało oswojone… 🙂
Miłego dnia wszystkim życzę, chociaż to poniedziałek
I oczywiście udaję się na zasłużony odpoczynek 
Słodkich snów Mireczko i niech Ci się nie przyśni ten dzięcioł różowoszyi
Sen z udziałem dzięcioła różowoszyjego z pewnością poprawi ci samopoczucie! 😉
Dzień dobry w poniedziałek..
… za moment zaczynam współpracę z wnuczką i raczej mało czasu będę miała …..
Nasz Gryzon powiadał, że słuszniej jest zwać poniedziałek – ” pośmierdziałek”…..
ale nowy tydzień…. nowe sprawy… chyba dobrze 🙂
Dlaczego? Czyżby niedziela mu śmierdziała? Bo jeśli poniedziałek, to by był „śmierdziałek”
Dzień dobry… Poniedzielnik – beznadziejny. Może w ciągu dnia się rozkręce 🙂 Miłego..
Dzień dobry: ))
Tak??
Dzień dobry: )))
No, komu do pracy to proszę się nie lenić! Kraj czeka na wasz trud!!
Jak do roboty, to…
No!!
Ja na razie raczę się kawusią.
Dzień dobry. Przez to nauczycielskie święto wszyscy mają dzisiaj w domu wolne, aż zaspałem. No i teraz będzie trzeba nadrabiać…
Nadrobisz, tylko weź się j.w.
Ano właśnie się bierę…
Witam. Proszę ze śpiewem na uściech koralach!
Śpiewam jak radziecka piechota morska z dowcipu.
Pad wadoj idiosz i pajosz??
Coś w tym rodzaju, w każdym z wierzchu widać tylko bąbelki.
Powooolne Dzień dobry!
(mam tu marny net)
Dzień dobry. Ten szybszy uciekł?
Przez to nauczycielskie święto…. do kina zabiorę Basię dopiero na 15 :… nawet multipleksy mają święto 🙂 .. frekwencji 🙂
Ha, dlatego byłem w piątek. Na koniec miesiąca jednak ostrzę zęby na „Grę Endera”!
No ! udało się przeczytać wiersz Jaśmince i wzruszyć ją mocno 🙂
Witaj: ))
Dokrzyczałaś się?: )
Witam serdecznie bardzo w ten piękny słoneczny Poniedziałek.
Pozapominałam hasła, dlatego tak. Powoli sobie wszystko przypomnę. Chyba.
Najważniejsze, że jestem znowu, po długim niebyciu, z Wami.
Nie wiem od czego zacząć, to zacznę od końca.
Jestem BARDZO wzruszona. Za nic się nie przyznam, że się pobeczałam, ale tylko troszeczkę, żeby nie było żem beksa.
DZIĘKUJĘ Wam WSZYSTKIM za wszystko.
Wiedźmince zawdzięczam, że nie straciłam przez ten czas z Wami kontaktu.
Nie spodziewałam się takiego wiersza Tetryku. Wybaczam Ci doprowadzenie mnie do łez Przyjacielu.
Jak widać Wasze wsparcie pomogło. Dzięki Wam przetrwałam chwile załamania, musiałam TU wrócić, musiało zatem wszystko skończyć się szczęśliwie. DZIĘKUJĘ
Na razie muszę się uporać z nowym systemem, nową przeglądarką Chrome, przede wszystkim zaś z zainstalowanym przez składacza mojego super-nówka-nierdzwka komputera Nortonem. Wszystko mi blokuje. Niczego nie mogę pobrać i zainstalować, nawet GG. Nic to, powoli i z tym się uporam.
Na razie zmykam, ale zapewniam, że już nie zniknę i będzie mnie więcej jak już wszystko uporządkuję. Zaczęłam od Wyspy, naturalnie. 
Brakuje mi słów żeby wyrazić radość, że nie zapomnieliście o mnie i cierpliwie czekaliście, także wtedy gdy ja traciłam już nadzieję. Do popotem zatem Kochani.

ŁOJ!!!!!!!!!
JOJ!!!!!!!!!!
Jednak zadziałało!

Się tak nie ciesz Tetryku Kochany, bo jak tylko uda mi się zainstalować GG to Cię pomęczę. Potrzebuję Twojej pomocy, jak zawsze Przyjacielu.

Witaj Jasminko
Jednak zaklinanie pomogło
Tak się cieszę 
O, jak to niektórzy potrafią się cieszyć, serce na dłoni, kwiaty i wiwaty. Można się tylko podpisać!
Się nie musisz, się wie.

Oczywiście, że pomogło, Bożenko.
Tak wiele razy dochodziłam do ściany i się od niej odbijałam. Niby nie trwało to bardzo długo, ale dla mnie trwało to wieczność. Wiedźminka informowała na bieżąco co się u mnie działo, nie muszę zatem uszczegółowiać. Na szczęście.
Cieszę się, że wróciłam. Do Ciebie też.

Nic to… radość radością, ale kiszki marsza grają. Z wrażenia zapomniałam o śniadaniu a już czas na obiad.
Słychać jak kamień spadł mi z serca?
Spadam na nie szczaw, jakaś kura pieczona zapachy rozsiewa. Jeść!!!
Do popotem zatem ponownie.
Żarłoczna kobita??
Iii, swoje musi wciągnąć. Arabowie na ten przykład lubią obfite kształty.
No tak….bo to, panie dziu, łatwiej nieraz ubrać niż nakarmić: (
Jeszcze zależy, czym. Prostą, męską grochówką, golonką czy karkówką nieraz nie idzie. A ubrać? Futro, płaszczyk, garsonka, kostium, kiecka wieczorowa, dzienna…
Kalafiorem, panie, albo brokułem trzeba. Marchwią i pasternakiem też można ….
…Futerko przecie nie co dzień, a wciąga toto parę razy na dobę!
Gorzej, jak w menu figurują liczi, melony i rambutan.
I orzeszki piniowe w dużych ilościach popijane litrami soku z czarnych jagód i limonki…
Tarara bum cyk, cyk.

O mnie, niejadku, co to od 7-ej z rana na czterech ziemniaczkach i kawałku kurczaka chodzę, żem żarłok. Sami zaś o jedzeniu cały czas.
Noo, jak ktoś znika na obiad i pojawia się po 3 godzinach z hakiem, to budzi uzasadnione podejrzenia, że nie były to cztery ziemniaczki i kawałek kurczaka. Chyba że na nazwisko masz Pożyczalska.
Jeszcze Modę na sukces musiałam obejrzeć. Z braku netu przerzuciłam się na seriale.
Taż serdeńko Ty wstajesz w południe! Od jakiego tedy rana??
Minęły szczęsne czasy dopołudniowego spania Senatorze Kochany. Dziś o 7-ej DOPIERO wstałam, ale zdarzało mi się wylegiwać nawet do 5-ej. Masakra. Czas wrócić do normalności. Tylko jak, jak mi się już spać chcieć zaczyna?
Radość ogólna od poniedziałku i ja też jestem uradowana. Jest Jaśminka, koniec babciogodzin….. a w golonce i karkówce nie gustuję 🙂
Witaj także tu Wiedźmineczko.


Czuję się nieco zagubiona na razie, ale powolutku się odnajdę. Zgadzam się z Tobą, że radość ogólna. Oby codziennie tak i lepiej jeszcze.
PS: „Fachowiec” spieprzył nam piec do centralnego ogrzewania. Z tym piecem też było wesoło, zajadów ze śmiechu dostać było można. Na szczęście dziś inny fachowiec poprawia po tamtym i ma być dobrze. Tydzień zaczął się pomyślnie.:)
PS2: Może Ty znasz moje hasło na Wyspę?
PS3: PS2 nieaktualne. Tetryk pomógł ofkoz.
Nie gustuję w golonce!! Panie Jezusicku, wszędzie herezje!!
Senatorze! Jakbyśmy wszyscy jedne gusta mieli, to płcie by nam zanikły…
Teraz?? Teraz to one mnie mogą zanikać!: )
O pardon, nie tam wskoczyło, gdzie powinno.
No to jeszcze raz:
Mistrzu Tetryku, listonosz do Waści puka!
Otwórz okno dla gołąbka 🙂
Otworzył-żem! Merci!
Nic to… Padnięta jestem. Idę na chwilę w plener. Wrócę się jeszcze pożegnać. Do popotem zatem. 🙂
Idę kręcić swoje.
24 km
547 kCal
Nie będę kręcić. W tym tempie za tydzień znikam.
Żeb mie w takim tempie znikało!
Jestem już, wykręcony i wyżęty.
No i masz ci los… Nareszcie mogłam powrócić na Wyspę, to inni wybyli
Ja tylko zjadłem kolację…
A ja miałam gościa (gościówę) i też Was opuściłam na jakiś czas. W ogóle od poniedziałku szykuje mi się pracowity tydzień. Będę zabiegana…
Czy ty też, wzorem Mistrza Q. dla poprawy samopoczucia przeliczasz to bieganie na kalorie?
Niczego nie przeliczam. To ma mi sprawić przyjemność a nie udrękę.
PS. Oczywiście mam na myśli steper. Fajnie się na nim „biega”.
Ha. Mnie to nie sprawia specjalnej przyjemności, ale udręki od pewnego czasu też już nie. Ot, obowiązek, jak wynoszenie śmieci albo ładowanie zmywarki.
Jednym słowem przyzwyczajenie…
Ale się zasiedziałam! Już ta godzina, idę spać.
Dobrej nocy wszystkim życzę.
Ale zostały ci jeszcze jakieś obowiązki, sprawiające przyjemność?

Obowiązek to obowiązek, trudno go traktować w kategoriach przyjemności lub nie. No, w sumie może być NIEprzyjemny, ale trudno.
Jestem singlem, jak to się teraz pięknie nazywa
Dobranoc: )))
Zabiegany dzień. W tym tempie to będę zbierać komputerowe niezbędniki do zimy. Nic to, jutro powinno być spokojniej to nadgonię. 🙂
A teraz też się już pożegnam. Jeszcze chwilę poczytam, może nawet Wyspowe zaległości i spać, bom zmęczona. 🙂
Dobranoc Kochani do jutra. Tak, do jutra, jak miło to znowu stwierdzać dziś i tak aż do końca świata i o jeden dzień dłużej. 🙂
Wstaje!! Już!!! I wycieraczkę zmienia 😀 Co nie znaczy, że wiersz Mistrza T. się mnie nie podoba!! Po prostu czas Pachnącą, rozleniwioną(!!!!) do pracy zagonić
Dobranoc i ja rzeknę 🙂 i lampkę zapalę i pójdę spać 🙂 To jesień tak usypia ?

To ja dzisiaj zamiast muzyki na dobranoc dam zagadkę. Małżonka przyniosła z jednego z okolicznych sklepów gazetkę promocyjną. Jedna z ofert to znaczniki do kabli, które się przyczepia, żeby było wiadomo, do czego jest który kabel. Pytanie: do czego miałbym przyczepić znacznik jasnoniebieski?
Dobranoc! Lekko absurdalnych snów!
Na klamkę pasuje!
Poważny kandydat na wisielca bez trudu ją odnajdzie!: )
Witam: )))
Dzień dobry
Trudne pytanie Quacku 
Dzień dobry: ))) Miał co wymyślić!: ))
Dzień dobry: )))
Dzień dobry 🙂
Dzień dobry Poranna 😀
Dzień dobry Skowronku 😀
Dzień dobry Panie Senatorze 😀
Witam raz drugi!: )))
Witaj Senatorze po raz pierwszy !
a jak tam dzik …jest dziki i zły ? 🙂
Dzień dobry: ))) Może uda się łotra do czwartku ubić!: )
Się cieszę, mimo, że za ubijaniem nie przepadam
Miałem się poddać bez walki???
O nie, Ty i bez walki ? to tak jak orzeł bez skrzydeł 🙁
Dzień dobry :))) Witam powróconą Pachnącą!! I gdzie nowa wycieraczka?? Chyba miała czas na przygotowanie, co nie??
Witam Cię Skowronku 😀 Pachnąca pewnie jeszcze się zachłystuje myślą, że znów ma internet i nie myśli o wycieraczce, a obecna jest już przecież nieaktualna i zbyt długa…
To niech pomyśli!!
Bo te drobne kostki policzymy, co do jednej!!! 
Ciiii… bo się wystraszy i wcale nam się nie pokaże
Hi,hi… przed Wiedźminką w żadnej norce się nie schowa
Witaj Skowronku ….. poczułam się jak naczelny detektyw
Ha! Atrybut Wiedźminko, atrybut 😀
Witaj Bożenko… a TY? dawno nie zmieniałaś wycieraczki…:)
Na razie muszę się brać do innej roboty. Jeśli nikt tego nie zrobi, to po powrocie się tym zajmę
Dzień dobry i dość nawet słoneczny. I jak tam zagadka? Czy może ktoś nie zasnął, głowiąc się nad rozwiązaniem?
Dzień niech będzie dobry wszystkim.
Co powiesz na kabel zasilający od routera?
Bym oczekiwał dla routera jakiegoś innego symbolu, np. „@” albo „NET”, ale WiFi jest dla mnie jednak synonimem BEZprzewodowości.
Też tak pomyślałam…
Witaj Kwaku….. się ” uogólniło”… 🙂
Ale nie każdy router ma WiFi. Mój nie ma.
No właśnie. Nasz poprzedni też miał tylko kabelki.
symbol „@ ” to w zasadzie – e- mail (” pisz na małpa”)
Wiem, ale jako symbol łączności przez Internet (przewodowej lub bez) wydaje mi się lepszy niż WiFi.
Witaj Qacku 😀 Całe szczęście spałam spokojnie, bo zagadkę zobaczyłam dopiero rano. Jednak myślę, że ten kto wymyślił ten znacznik, powinien go sobie przykleić na środku czoła.
Telepata – owszem.
Dzień dobry
Zachwycające:) tak bardzo ułatwiamy sobie życie, że nic nie jest proste….. A Tetryk słusznie pisze o routerze:)
Dzień dobry 🙂 Kolejny słoneczny dzień się zapowiada 🙂
Cześć: ))) Jak Harpie??
DzięDobry :))) Ostrzą pazury !!!
Cześć: )))
Stateczku, a ty długo jeszcze będziesz się wykręcać?: )
Szanuj Senatorze jednego z nielicznych już genetycznych czytelników, jest nas coraz mniej, co prawda ceny książek stają się zabójcze, lecz na szczęście działa rynek wtórny :)))
Witaj Stateczku….. możesz, jak ten rynek wtórny, wkleić coś co lubisz, a co nie jest Twoim dziełem….
Wychodzi na to, że Stateczek jest jeszcze bardziej leniwy jak ja!: ))
Misiek już nawet nie odpowiada, dobrze, że żyje !
Dzień niech będzie dobry dla wszystkich.
Litości dla mnie przez kilka dni, proszę. Nie tylko muszę się oswoić z nowościami, w dodatku realnych obowiązków się nazbierało i się nie wyrabiam na zakrętach.
W sumie to nie jest źle, po koszmarnej nocy kolejny piękny, ciepły, rozsłoneczniony dzień nastał.
Co do nowej wycieraczki to na Bożenkę liczę, że jak się obrobi to zrobi.
Ja na razie nie mam nic, łącznie z zakładkami wszystko przepadło ze starym komputerem. Dlatego też proszę o cierpliwość. Jak mi głowa odpęknie to powoli wszystko wróci do normy i będzie mnie tu więcej niż ustawa przewiduje.
A teraz spadam podać obiad majstrowi, własnoręcznie dziś przeze mnie przygotowany.
Do popotem zatem.
Jakoś tak ostatnio zapada cisza o pewnych godzinach. Wyspiarze się rozchodzą do zajęć. Mua na ten przykład robi swoje.
Pora obiadowa…
No skoro na mnie kolej, to zapraszam piętro wyżej