Jak wiecie, ostatnio byłem w Utica, w parku stanowym. Park ten powstał w 19 wieku i był parkiem prywatnym przemysłowca i filantropa pana Matthiessena z LaSalle. Na początku park nazywał się Deer Park, ponieważ była tam bardzo duża populacja jeleni. Rozciągał się na obszarze 176 akrów (niecałe 72 ha). Po śmierci pana Matthiessena park został podarowany dla stanu Illinois i otwarty dla ogółu. W 1943 roku zmieniono nazwę parku i uhonorowano pana Matthiessena nadając park Jego imieniem. Od tamtego czasu park stale rozrastał się dokładając okoliczne prerie i lasy i obecnie ma niebagatelną powierzchnię 1938 akrów (ponad 784 ha). Także park jest ogromny. Zapraszam do obejrzenia zdjęć, które tam zrobiłem.
| « Juliano i Rosa | Postrzyżyny » |




Witam na nowym pięterku. Miłego oglądania 🙂
Witam na nowym pięterku.
Bardzo się cieszę na oglądanie,ale jak wrócę,bo teraz jadę na Marsz Równości, więc trudno będzie oglądać.
Wracam z marszu,było kolorowo, radośnie,wspaniała atmosfera.
Wpadnę do domu tylko szybko coś zjeść, więc na spacer po kanionach pójdę dopiero wieczorem.
Rivierze wybacz!
Wszak sama się dopominałam.
Ale z komórki to nie oglądanie.
Nie ma problemu Makówko, życzę miłego oglądania, myślę, że zaspokoiłem Twoje oczekiwania. 🙂
Jestem tego pewna, ale tylko szybko coś zjadłam i już muszę biec na barkę.
Ależ fajnie Ci ta opowieść wyszła:)
Miałam wrażenie, że idę obok, pokonuję schodki, wędruję po mostkach, balansuję na wszechobecnym błotku i kibicuję, byś, bez uszczerbku dla siebie i ekwipażu, pokonał terenowe niedogodności:)
Świetny pomysł z taką fotograficzną, ujętą w ramy czasowe, wycieczką.
Widoki zapierające dech, w moich klimatach – szmaragdowej zieleni i działających na wyobraźnię, kamiennych starogreckich nimfeów.
Pierwszy wodospad niczym bela lejącego się jedwabiu, jak gdyby stworzonego do utkania księżycowej szaty:)
Ciurkający wodospadzik natomiast jakby dopiero się namyślał – pomknąć w dół, czy nie pomknąć…
A kaskadowy, kamienny wodospad przywiódł mnie do skojarzenia z kopenhaską fontanną nimfy Gefion, która, według nordyckich mitów, nie tylko miała być protoplastką duńskiej dynastii, ale także – przyczynić się do powstania Zelandii:)
Jak czytasz, w bardzo baśniowej odsłonie mi się ta Twoja wyprawa wysnuła, trochę w pejzażach romantycznej Północy, odrobinę – tajemniczego Wschodu:)
Gratuluję superpomysłu oraz pięknych zdjęć:)
I – dzień dobry na Twoim pięterku, Riverze:)
Witam Leno.
Wyszło tak trochę reportażowo, a jak się podobało, to się cieszę.
Gdyby mi się nie spodobało, to bym się tak nie rozpisywała:)
Ja też dopiero po marszu mogłem spokojnie obejrzeć galerię. Bardzo ładne i klimatyczne zdjęcia. Sam przeszedłem wiele kilometrów turystycznych szlaków i te klimaty są mi bardzo bliskie.
Szczególne wrażenie robi ten pionowo wycięty w skałach wąwóz, jak gdyby strumień posłużył się tarczą diamentową stosownych rozmiarów do zrobienia sobie drogi.
Jedyny podobny efekt w pobliżu widziałem w Słowackim Raju (małe pasmo wapiennych gór na południowy wschód od Tatr), gdzie potok Hornad przebija się przez pasmo na wprost, zamiast je łagodnie ominąć.
Jeśli ktoś nie zauważył, to podpowiem, że reportaż Rivera ma dwie strony, przełączane poniżej galerii.
Ale jeśli kliknie się w pokaz zdjęć i zacznie od pierwszego to nie trzeba przełączać.
U mnie (na chrome przynajmniej) trzeba…
Na Firefoxie też.
Ja jadę na Firefoxie i u mnie działa, specjalnie sprawdzałem, nie wiem czym to podyktowane.
Na dobranoc dzisiaj NATALIA SARSGÅRD w „Codziennym marzeniu”
O! Nightwish cover 🙂
Późno się zrobiło, pora spać 🙂 Dobrych snów, Wyspo!

Dobrej nocki, Tetryku:)
Miłych snów, Wyspo:)
Dzień dobry!
Kiepsko się czuję po wczorajszej imprezie na barce i dopiero wstałam.
Kołysani falami Wisły z widokiem na Wawel na zaproszenie Pana Prezydenta Krakowa świętowaliśmy fakt, że to on został Prezydentem.
Takie podziękowanie dla tych, co go wspierali w kampanii.
Za chwilę pójdę spacerkiem po kanionie.
Witajcie!
Na barce nie byłem, ale pospałem równie nieźle. Sny chyba były miłe, skoro wytrzymały do 11-tej… 😉
Wszystkie sale (tzn. i barka i statek) były wypełnione.
„Nasi” tzn. Koderzy siedzieli w dwóch miejscach, rozmowy przy stole były na różne tematy. Przy winie dobrze się rozmawiało…
Tak, w miłym towarzystwie upływu czasu się nie zauważa 😉
Dobry wieczór, Tetryku:)
Rivierze pospacerowałam właśnie po schodkach i błocie.
Taka wycieczka w sam raz dla mnie -lubię takie miejsca.
Klimatem przypominały mi się czasami podkrakowskie dolinki.
Twoje zdjęcia powodują, że faktycznie można się poczuć jakby się z Tobą chodziło wśród tej zieleni i słuchało szumu wodospadów.
Poproszę o więcej takich relacji!
Witam Makówko.
Postaram się na przyszłość coś jeszcze zorganizować, tylko z moim tempem wystawiania to wyjdzie na Wielkanoc. 🙂
Co do wodospadów, latem wyglądają bardzo ładnie, ale zimą są spektakularne.
Masz zimowe zdjęcia? Możesz pokazać jakieś tu w komentarzu?
Będąc w USA byłam w Parku Dead Horse, Arches i jeszcze w paru innych miejscach. Zupełnie inne wrażenia niż ten Park co pokazałeś.
Jak znajdę to pokażę, ale już kiedyś chyba były wystawiane. Poszukam najpierw w poprzednich galeriach.
Dzień dobry Wyspo!
Dzień dobry, Riverze! 🙂
Witam Tetryku.
Jak widzisz jakoś dałem radę. Będę zaczynał następne, bo przy moim rozgarnięciu to wyjdzie za miesiąc. 🙂
Daj spokój, radzisz sobie świetnie!
Ależ nie opowiadaj Rivierze! Bardzo szybko się nauczyłeś.
Ja jestem na Wyspie już parę lat (Tetryku -pięć?)i nadal nie umiem robić galerii.
Quacki nadal na Targach?
Zawołam Kelnereczkę.
Polscy Wyspiarze pewnie zabierają się za obiad, ale Rivier może skorzysta ze śniadania?
A Makówka? Hm…kefirek? (na barce były za duże kieliszki!)
Tak, skorzystam ze śniadania. kelnerka dziś przyniosła placki z jabłkiem. 🙂
A mnie grzanki z masłem…bleeee
Ty to masz z nią dobre układy… 😉
Dobre napiwki daję. 🙂
Tetryku a Tobie co przyniosła?
Standard. Widać napiwki były marne…
Znalazłem na przykład coś takiego.

Dziękuję.
Jak będę budować kiedyś jakieś pięterko zwrócę uwagę czy mam zdjęcie jakiegoś wodospadu. Oczywiście jakiegoś mniejszego, ale USA to kraj, gdzie wszystko jest duże, więc nie planuję się ścigać.
No i tylko takie zdjęcie mogę znaleźć byle jakie z komórki. Może być?
Możesz obejrzeć stary wpis Mirki pod tytułem Kaniony po raz enty z 6 stycznia 2016 roku, tam jest więcej takich zdjęć.
OK. Dzięki. Kiedyś namawiałam Miralkę do zrobienia wspólnego pięterka z jakiegoś miejsca, gdzie byłam również i ja np. Holland.
Nawet rozmawiałyśmy na skype. Kręciłeś się kiedyś w pobliżu i dziwiłeś się ile można gadać (u mnie zaczęło już świtać). Pamiętasz?
Niejedna rozmowa taka była. Coś kojarzę. Ona mogła godzinami rozmawiać. Znów ta nostalgia. Czasami wraca… ech, życie.
Obejrzałam. Faktycznie -cudo!
Tak wyglądałyby puebla Eskimosów 😉
Dzień dobry, właśnie wróciłem.
Jak się ogarnę, jeszcze tu wrócę (pewnie jeszcze przed wieczorem), wtedy skomentuję merytorycznie 🙂
Witaj Quacku, miło, że już jesteś włóczykiju!
Dobry wieczór, Quacku:)
I my już wróciłyśmy, ale że nie wybywałyśmy zbyt daleko, komentowanie odbyło się wcześniej, a ogarnianie – szybciej 😉
Ale żeby nie było tak nostalgicznie, to pokażę nowe szkło, które sprezentowałem sobie na imieniny. Właśnie wczoraj przyszło.

To dopiero będą zdjęcia Rivierze!
A ja wrócę do tematu „wodospady” i pokażę wodospad Sopotnicki (3 km od Szczawnicy)
Mały, ale małe też może mieć swój urok, prawda?
Ładny, taki lejący się, nie spadający.
Mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że odważyłam się dać moje zdjęcie na Twoim pięterku ? Skopiowałam z mojej galerii z fb.
No dobra! Nie zdążyłeś Rivierze zaprotestować to jeszcze jedno zdjęcie kopiuję z mojej galerii na fb. Tym razem z Grecji. Ten wodospad już znacznie większy od tego polskiego.
Widać ludzi za balustradami. Można przechodzić pod wodospadem.
Spoko,możesz wklejać:)
Wystarczy, ale jak napisałeś, że tamten wodospad jest lejący się, niespadający to mi się ten z Grecji przypomniał, który jest (chyba?) przykładem spadającego.
Bardzo mi się spodobało określenie –lejący się wodospad.
Nie załadowało mi zdjęcia i szkło imieninowo skojarzyło mi się z eleganckimi kielichami:)
Nie wiem, jak dawno miałeś imieniny, ale dobrych życzeń nigdy za wiele, więc – spełnienia marzeń, Riverze:)
I – oczywiście – dobry wieczór:)
Imieniny miałem w dniu inauguarcji na Wyspie. 🙂 Dziękuję za życzenia Leno!
Zasiadłem do wysłuchania ciekawej debaty na gorący temat.
Też wysłuchałam debaty na temat przyszłości KRS.
Temat faktycznie gorący i bardzo ważny, a debata była ciekawa.
Na tyle ciekawa, że wysłuchałam do końca, choć pierwotnie planowałam wysłuchać tylko częściowo.
Byłem teraz na zewnątrz. Jak zapowiadali, szarańcza właśnie wychodzi do ataku. 🙂




Rany, ale autentyczna szarańcza? Znaczy będzie się roić i wyżerać wszystko, co zdoła?
Nie, to tak w przenośni. 🙂 To cykady. Co roku są normalnie w miarę, ale co 17 i chyba 19 lat wychodzą z ziemi ich miliony. Właśnie w tym roku jest kumulacja, która zdarza się raz na 220 lat. Mają być ich miliony,jak nie miliardy. Pamiętam chyba w 2005 roku był taki duży wysyp, to było tego wszędzie, a teraz ma być dużo gorzej.
Ale coś naturalnego je pożera również? Ptaki? Gady? Małe ssaki/ gryzonie?
Ptaki będą miały wyżerkę.
O, i to mi się podoba!
Witam Quacku, oglądałeś mecz Igi?
Niestety! Byłem wtedy na targach albo na imprezie potargowej, albo w drodze z jednego na drugie.
Ale czytałem relacje potem, jestem pod wrażeniem! (I bez straty seta praktycznie!)
Mam pytanie, jako do fachowca. Dlaczego w Polsce tłumaczy się z amerykańskiego tekstu słowo county jako hrabstwo?
Hmm, nie śledziłem tego nigdy, ale wydaje mi się, że to wzięte z wcześniejszego, brytyjskiego podziału terytorialnego? Angielska Wikipedia pisze: „The name „county” was introduced by the Normans, and was derived from a Norman term for an area administered by a Count” („Nazwa „county” została wprowadzona przez Normanów, a pochodziła od normańskiego terminu na określenie obszaru zarządzanego przez osobę znaną jako Count”.)
A skoro „count” to po polsku hrabia, to obszar przez niego zarządzany to „hrabstwo”.
Zdaje się, że po uniezależnieniu się USA od królestwa brytyjskiego nazwa została bez zmian.
Edit: co jest dość zabawne, jak się weźmie pod uwagę, że w USA tytuły szlacheckie czy arystokratyczne są zakazane, bodaj nawet czy nie Konstytucją.
Dokładnie, w Ameryce nie ma arystokratycznych tytułów. Powinno być tłumaczone jako powiat.
Pewnie tak, ale już się przyjęło i trudno byłoby zmienić.
Poza tym powiaty kojarzą się jednak ze słowiańską częścią Europy. Powiat w Polsce czy Czechach językowo nie razi – a w innym kraju już tak.
U nas się każdego maja roją chrząszcze majowe. Nie w takich ilościach, oczywiście, ale wrażenie do najprzyjemniejszych nie należy, kiedy z głośnym warkotem, w promieniach zachodzącego słońca, twarde chitynowe kadłubki lądują na wystających elementach (a więc także głowach i ramionach) krajobrazu:)
Dobranocka.
Dzisiaj coś sprzed lat, za to w jakim wykonaniu. Frank Sinatra i Celeste Holm. Franka zna wiele osób, natomiast Celeste? No więc właśnie. A ten duet wart jest posłuchania (tekst z tłumaczeniem tutaj https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.tekstowo.pl/piosenka,frank_sinatra,who_wants_to_be_a_millionaire_.html), tym bardziej, że w tamtych czasach nie było jeszcze AutoTune, i kiedy Celeste śpiewa operowym głosem „I don’t”, to musi umieć śpiewać operowym głosem.
A w ogóle to grają tu oboje parę dziennikarzy, którzy przyjechali do rezydencji milionerów, żeby relacjonować ślub ich córki (i pozostawieni sami sobie kpią sobie okrutnie – zobaczcie minę tego służącego na końcu).
Snów o niebyciu milionerem.
Youtube podpowiedział mi po wysłuchaniu jako następny film „The story of Celeste Holm”. Miała kobieta ciekawe życie… A ja w ogóle nie kojarzyłem takiego nazwiska.
Obejrzałem, zgoda. Najbardziej mnie zaskoczyło, że to jej (starszy) syn wymyślił pojęcie „hipertekstu” 🙂
Ja ją pamiętam z Dżentelmeńskiej umowy E. Kazana:)
A tym, co mnie nieodmiennie (prócz niekwestionowanych umiejętności wokalnych, rzecz jasna) zachwyca w starych musicalach filmowych, jest kompatybilność ruchowa bohaterów. Niezwykle urocza, zawsze wywołująca mój uśmiech konwencja:)
Jak w tym powiedzeniu (nie o Celeste akurat), tylko o Ginger Rogers, że robiła w zasadzie to samo, co Fred Astaire, tylko tyłem i na obcasach 🙂
Dokładnie 🙂
Quacku czy byłeś wyżej na schodkach? Czy przeczytałeś, że pod Twoją nieobecność River Kelnereczkę przekupuje solidnymi napiwkami?
Strach pomyśleć co robi z poczciwą Gieniuchną?
Nieee!?!
No trudno, jakoś będziemy się musieli przystosować do nowego stanu rzeczy. A Kelnereczce może się poprawi trochę, nie wiem, buty sobie jakieś porządniejsze kupi?
Tylko raz się zdarzyło, więcej nie będę. 🙂
A czemu? Niech se dziewczyna kupi nowe ciuchy!
Niedziela przesłoneczna, więc się od świtu pławiłyśmy w (dosłownie) spadającej z nieba witaminie D, co jednej z nas przyciemniło (karnację), a drugiej rozjaśniło (futro) dość rozległe połacie powierzchni osobistych:) Przelotny deszczyk nie dozwolił nam zgorzeć, ale też nie ostudził apetytów, więc wróciłyśmy do domu dopiero, gdy zdecydowała się interweniować Jej Pioruńskość Burza:)
Ostatecznie nie okazała się tak groźna, jak próbowała to zasugerować, ale Rudo-płowy Pies Bojowy nie bez przyczyny zyskał także taki przydomek – ma boja nawet przed najniewinniejszymi Błyskawiczkami;)
Teraz, obejrzane, odmoczone, odkarmione, zamierzamy się (jedna w realu, druga wirtualnie) stopniować:)
Popokokardowoplenerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry wieczór Leno 🙂
Dobry, Riverze:)
Nie gorszy od dnia, a to już coś:)
Dobry wieczór.
Po drodze z Warszawy przejeżdżałem przez ulewę (piorunów nie zaobserwowano, ale aplikacja podpowiadała, że gdzieś w okolicy są).
Czyli że miałyście fajny przekrój pogodowy (burza też jest fajna, przede wszystkim przez to, że w przewidywalnej perspektywie się kończy).
We dnie tylko deszczyk, Quacku.
Nakryłyśmy się częścią koca i, odpowiednio czujne i gotowe do ucieczki jakby co, przeczekałyśmy:)
Pobłyskiwać zaczęło koło dwudziestej trzydzieści, więc dość opieszale i my zaczęłyśmy ewakuację:)
To uczciwe z jej strony, że Was nie zaskoczyła, tylko dała znać zawczasu.
Też tak uważam:)
A Ty mi przypomniałeś, że dawno już żadna baśniowa iskierka na Wyspie nie błyskała. Może którąś wypuszczę niedługo:)
Relaksującego wieczoru!
Oby tylko stopniowanie się nie doprowadziło do zaniku! 😉
My się stopniujemy w górę, Tetryku 😉 :
lena; leńsza; najleńsza;
ruda, rudsza, najrudsza;
O! To jest w zasadzie dobry kierunek! To już tylko grozi wam splątanie — tj. że Ruda się leni, a Lena rudzieje 😉
Ale Ruda może zawsze wylenieć!
Daremne żale – próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud
Nie wróci do istnienia!
Leni się Ruda w stecz i w przód.
Leni się bez wytchnienia!
Lena rudzieje zaś wśród rud,
Rzec można – do zrudzenia… 😉
Za: A. Asnykiem
Dobry, oby dobry!(wieczór). I taka noc niechby.
Niech.
Dobry wieczór, Makówko:)
Teraz pakując się natrafiłam na reklamówkę z napisem:
USZY DO GÓRY!
Takie dobre hasło w sam raz dla mnie.
Zastrzygłaś? 😉
Gdybym potrafiła…
No to faktycznie, trzymaj w górze nieruchomo!
Miła niedziela zbliża się ku końcowi. Dobrych snów, Wyspo!

Spookjnej, też będę umykał, bo wszystko razem, cały weekend, podróż tam i powrotna trochę mnie kosztowały.
Dobrej nocki, Panowie:)
Mili Wyspiarze, jutro kolejny szalony poniedziałek, a muszę się jeszcze do niego przygotować, więc też będę już umykać:)
Kolorowych snów, Wyspo:)
dobranoc
Witajcie!
Szalony poniedziałek już się zaczął. Prorokini jakaś, cy cuś?
Wolałabym, aby u mnie nie był szalony. Spokojny poproszę.
No ba!
I kabalarka do tego 😉
Dobry wieczór, Tetryku:)
Bry. Kawa wielce pożądana.
Pani Gieniu, poprosimy, a do kawy jakby znalazło się coś lekkiego na ząb?
Witam!
Jedziemy…
Korki
Witam Wyspę. Dziś nie było napiwku i śniadanie gorsze☹️
Widać Gienia podczytuje Wyspę… 😉
Dobry wieczór, Riverze:)
Już zapomniałam, co jadłam na śniadanie, ale kolacja była całkiem całkiem:)
Albo River woli młodsza Kelnereczke?
Prawie 3 godziny autostrada z KRK do Gliwic takie korki.
Po pracy, bohatersko powalczone z redakcją plus uszczknięte z bieżącego zlecenia.
A teraz na przerwę.
Trup słał się gęsto? 😉
Najgorsze, że dopiero będzie się słał 🙁 kiedy światopogląd jednej z osób współtworzących przekład wpływa na ten przekład…
Praca grupowa nie zawsze jest idyllą…
Ale tak to jeszcze nie miałem
i będę musiał otworzyć tę puszkę Pandory w którymś momencie, i to prędzej niż później.
Och! współczuję.
I mam nadzieję, że uda się jednak dojść do porozumienia.
Obawiam się, że nie sądzę. Ale jeszcze zbieram amunicję.
Dobranocka.
Dzisiaj taki jazz i Aga Zaryan z evergreenem.
Snów o odpoczynku.
Baaaardzo zacny utworek 🙂
Dobry wieczór, Quacku:)
Dobry i tutaj!
Dopiero w domu w KRK.
Bezpieczny powrót zawsze w cenie.
Rozumiem, że o efektach podróży dopiero się dowiesz za czas jakiś?
13 czerwca
Będziemy trzymać kciuki!
Pakowanie szybkie, paaaa
Paa! Pomyślności!
A gdzie ty znowu uciekasz?
W tym roku jeszcze nie byłam w Stróży.
Szalony dzień jakoś przeżyty:)
Jedyna pociecha, że pogoda była w kratkę, a nawet – w kropkę;)
I pobłyskało trochę, ale grzmoty dałoby się policzyć na palcach jednej ręki.
Spacerek wolniutki, taki do delektowania się, a choć Rude miało bardzo nieszczęśliwą minę, uznałam, że też mi się od czasu do czasu należy spacer w moim tempie;)
Dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry wieczór. Dobry spacer szkołą kompromisu!
Swoją drogą, dobrze że w kratkę i grzmoty daleko – widziałaś, co się działo w Gnieźnie? Nie żebym straszył, ale jutro ta strefa najsilniejszych burz ma być w Waszych okolicach.
🙂
Nie widziałam, Quacku.
Dopiero nadrabiam informacyjne zaległości.
A że u nas jutro ma grzmocić, wiem z alertów i już się martwię o Rudą.
Hmm, kocyk, jakieś smaczki dla otuchy? Szkoda, że nie można uszu zatkać (chociaż dzisiaj przeczytałem, że ponoć pies grający w filmie „Mad Max 2” nie znosił łomotu silników samochodowych, więc grał z zatyczkami w uszach, ale jednak wątpię, czy dobrowolnie), ale nawet jakby można było, to i tak niskie częstotliwości się przedostaną.
Zawsze przykro patrzeć na znękane stworzonko, ale jakoś damy radę.
No, wolę sobie nie wyobrażać sytuacji, w której Ruda zażąda rewanżu… 😉
🙂
Czasem umęczy mnie na spacerze bardziej niż ważący +/-100 kg Motylek:)
Mili Wyspiarze, jako że muszę jeszcze odrobić pracę domową na jutro, będę się zbierać:)
Odpoczynkowych snów, Wyspo:)
Spokojnej wszystkim, też będę zmykał.
Dobrych snów zatem wszystkim i udanego wypoczynku!

Dobry wieczór Wyspo.
Wyspa już chyba w okowach Morfeusza.
No to ja też uciekam. Dobranoc
Pije piwo i patrzę na księżyc na tarasie w Stróży.
Po ciężkim dniu należy nam się.
Dobranoc Wyspo!
…Jeszcze kieliszek… Widzę dno
i myślę sobie: No, no, no…
Księżyc?
(J. Tuwim)
Dzień dobry, słońce, słońce, słońce od rana. Dość pozytywnie 🙂
Pani Gieniu, poprosimy z kawką.
Witajcie!
Dobrze, że jak dokuczy hałas i przypiekanie przez szybę, wystarczy przewinąć do góry i na chwilę skryć się w wąwozach parku Mathiessen! 🙂
Witam!
Słońce,ale chmurki nadciągają
Dzień dobry Wyspo. Dziś dzień szczególny. Tak trochę nostalgicznie.
Rivierze
Przytulam wirtualnie:)
To już 2 lata…
I mój maj upływa pod znakiem podobnych wspomnień, więc rozumiem i łączę się w smutku i tęsknocie, Riverze…
Ściskam zdalnie!
Uciekam. Obowiązki wzywają.
Wczoraj się minęliśmy, więc dziś chociaż się przywitam:
dzień dobry, Riverze:)
Ani się obejrzałam i nastało późne popołudnie:)
Słoneczne i deszczowe, więc pewnie niebo roztęczy się niebawem. Może nawet na jakiś garniec uda nam się natknąć podczas spacerku;)
Śródburzowe dzień dobry, Wyspo:)
Oddzieńdobram między zebraniem a zoombraniem (na szczęście bez burzy).
Żałuję, że nie mogę uczestniczyć w obu zebraniach,ale wybrałam reset w Stróży.
Lepsze zoombranie od zoombrwania 😉
Dobry wieczór, Tetryku:)
Okrutne skojarzenie!
Mimo to dobry wieczór!
Bardzo dobry, bo wypoczynkowy:)
Szła dziewczynka bardzo mała… 😉
Dzień dobry, dzisiaj norma wyrobiona rzutem na taśmę.
Palący problem z wczoraj zdecydowaliśmy się (z konsultantem) na razie rozwiązać nieco mniej brutalnie. Zobaczymy, może to wystarczy.
A teraz na przerwę.
Oby. Brutalne metody były dobre za A. Macedońskiego…
To znaczy, jeżeli tamta osoba zdecyduje się na drastyczne kroki, to opcja atomowa zawsze zostaje. Ale póki co nie użyjemy.
Dobranocka.
Snów nieskończonych.
A ja jeszcze na przerwę, dzisiaj trochę dłuższą.
Trochę nas zmoczyło, ale w zachodzącym słońcu jakby mniej boleśnie:)
Garnca z monetami nie odnalazłyśmy, bo choć tęcze były, początek miały na środku nieba, a koniec – po drugiej stronie Jeziora. Ale i tak były piękne i urocze jak zawsze:)
Pozpacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry wieczór! Ten tam leprechaun, znaczy, też musiał być po drugiej stronie. I nie ruszył się ani kroku ku Wam, no!
Bo one raczej umykają przed ludźmi:)
Co mnie, w sumie, nie dziwi – ile można znieść tych nagabywanek o ukryte skarby… 😉
Dobry wieczór, Quacku:)
Puścić za nim Rudą (leprechauny też rude, może by się dogadały?).
Ruda biega głównie za jedzonkiem:)
No tak, trzeba by jej uświadomić, na ile jedzonka można wymienić taki garnek ze złotem. Tylko jak?
Szybko.
Zanim skonsumuje skrzata… 😉
Lepiej przecież byłoby zakontraktować dwa garnki obok siebie: jedrm dla Leny, a drugi dla Psiółki…
🙂
Ale jak to? Ani garnuszka?
Ani garnuszka, Tetryku.
Ani pokrywki nawet, chlip!
Wyobrażam sobie twoją minę, gdybyś znalazła samą pokrywkę! 😉
I ten rój dociekań w myślach – czemu??? 😉
Kochani, dzisiaj szybciej zmykam, coś się nie czuję. Dobranoc!
Dobrej nocki, Quacku:)
Mnie też ostatnio układa coraz wcześniej. Dobrych snów po obu stronach tęczy!

Dobrych snów, Tetryku:)
Jutro kolejny dzień z ludełkami, więc i ja mówię już:
miłej nocki, Wyspo:)
Witam Wyspę.
Witaj Rivierze!
Wyspiarze idą spać,ale ja mogę dotrzymać Ci towarzystwa,gdyż dziś miałam dzień odsypiania,a potem robienia nic.
Witam Makówko, a już myślałem, że znów wszyscy odpłynęli.
Ja jeszcze nie,ale północ już prawie, więc też umykam i mówię dobranoc.
Dobranoc.
Witajcie!
Ponoć wczoraj nad Szczecinem przeszłą ogromna nawałnica. U nas ma padać dziś, ale mam nadzieję, że nie tak spektakularnie.
Dzień dobry, owszem, dzisiaj burze nad południową częścią Polski.
A tymczasem pani Gienia z kawą i śniadaniem.
Witajcie!
Pochmurno.Czy będzie burza?
Dzień dobry, Wyspo:)
Nieco wietrzne i wciąż słoneczne. I przyjemne, bo z wieczornym spacerkiem na deser w tle:)
Przy akompaniamencie pewnej baśniowej serenady, która wydaje mi się bardzo pasować do tego pięterka:
🙂
Serenada sprawiła, że się na dłuższą chwilę zaplątałem w Youtubie…
O! A na to trafiłeś:
Też jest piękne:)
Dobry wieczór, Tetryku:)
Dobry wieczór, Leno!
Kamień serca mieć nie musi… – utwierdzenie?
A o to należałoby spytać pana Poniedzielskiego:)
Ja odczytuję to jako powód, dla którego podmiot liryczny prosi o zamienienie w kamień, skoro ma być tutaj, w tym świecie, którego nie pojmuje, ani pojąć nie chce🙂
Intencje pana Poniedzielskiego są dla mnie jasne, wszak wątpię, aby to on nawiązywał do kamiennych strażników parkanu… 😉
Bez wątpienia – on nie:)
To dość nowy, nigdy nigdzie wcześniej nie publikowany wiersz:)
A popatrz – serce w połączeniu z kamieniem wywołuje dość jednoznacznie negatywne skojarzenia, a z metalem już nie 🙂
Bo kamień jest zimno, milcząco obojętny, a metalowe serce dzwonu odpowiada.
Ja myślałam o złotym sercu 🙂
Sądzę, że przenośnia złotego serca nawiązuje raczej do jego blasku, piękna, drogocenności niż do materii metalu…
Po pracy, owocnej całkiem. Oby tak dalej.
I na przerwę.
Zaliczyliśmy burzę,lało tak,że był problem,aby jechać autem.
Ale mimo to dojechaliśmy do dworku w Stryszowie,zwiedziliśmy i obejrzeliśmy wystawę obrazów.
Próba dojścia do jeziora Mucharskiego skończyła się zjazdem po błocie.
Głodni,ubłoceni,przemoczeni,ale zadowoleni dotarliśmy do chatki.
Pada,pada,pada…
Oj, to kiepsko wam się stróżuje… Tu też lało.
Wychodziliśmy w deszcz,wracaliśmy w deszcz.Do dworku od auta biegiem pod parasolkami.
Ale,ale…bodaj ogródek podlany.
Nie wiem, czy tak nawalnie, ale ogólnie rzecz biorąc to dobrze, że padało, w szerszym sensie.
Po pierwsze : nie musiało tak intensywnie
Po drugie :nie musiało akurat wtedy gdy pojechaliśmy na wycieczkę.
Po trzecie:czemu przestało akurat w nocy?
To pytanie z gatunku nieodpowiadalnych 🙁
A z pozostałymi twierdzeniami się zgadzam!
Nawet się nie zdziwię,gdy największą ulewa będzie akurat wtedy jutro gdy będę stać na zakopiance,aby zatrzymać busa.
Pytanie dlaczego akurat wtedy będzie z gatunku nieodpowiadalnych,tak?
Taa. Może weź parasol na tę zakopiankę. I kalosze jakie.
Dobranocka.
Dzisiaj a propos burz, tylko żeby nie było za łatwo, w wersji na orkiestrę i skrzypka zawołanego.
Snów o jeźdźcach, mogą być burzowi, byle nie burzliwych!
Pan Nigel K. może sobie całymi garściami rozrzucać swoje punkowe interpretacje, a i tak w jego grze słychać szkołę Y. Menuhina:) Choćby w wykończeniu fraz.
Dobry wieczór, Quacku:)
Uch, to pani teraz trafiła w miękkie.
Ale jego interpretacja „Czterech pór roku” Vivaldiego ma w sobie taką, rzekłbym, rustykalną zamaszystość, rytm niemal wytupywany na ubitej polepie, że kurz się podnosi. Czy tam też słychać Menuhina?
Ja to słyszę:)
W prowadzeniu smyczka przede wszystkim. W tej płynności ruchu, który przekłada się na wibrującą lekkość dźwięku, niemal kryształową…
Ale może patrzę przez pryzmat gry Menuhina, bo jego słuchałam najpierw:)
Choć – z drugiej strony – początkowo skojarzyłam sobie grę N.K. z grą Y.M., a dopiero to sprawiło, że poszukałam informacji o tym pierwszym:)
No ja niestety takich subtelności nie słyszę. A może zresztą i słyszę, ale nie potrafię zwerbalizować.
Czasem milczenie o pięknie jest bardziej wartościowe niż mówienie:)
Myślę, że do tego mojego specyficznego postrzegania muzyki przyczyniło się wychowanie. Nie pamiętam ani jednego dnia bez muzyki w domu mojego dzieciństwa:)
Mhm. Piękna sprawa. U nas się słuchało (ale głównie z winyli albo z radia), natomiast niekoniecznie jakoś szczegółowo analizowało.
My lubiliśmy rozmawiać.
O wszystkim. O muzyce także:)
W ogóle dość stadni byliśmy:)
Pan Księżyc uroczo przekomarzał się z obłoczkami. Słońce zachodziło na brzoskwiniowo, a przydrożne dęby i wierzby zwierzały się panu Wietrzykowi:)
Dobry wieczór, Wyspo:)
Oj, to miałyście dobrze! U nas lśniące Kropelki deszczu zwartymi strumieniami dowodziły panu Wietrzykowi, że niewiele ma do gadania! 😉
Miałyśmy:)
Pogoda rzeczywiście była jak na zamówienie, więc bardzo (szczególnie jedną z) nas ten spacerek ukoił po trudach dnia.
Tetryku!
W Krakowie też?
Dobry wieczór! Brzmi wspaniale, baśniowo wręcz. Czy to kontynuacja niedawnych opowieści o leprechaunie? 😉
Może podświadoma:)
Ale także zdjęcia z tego pięterka, które w taką baśniową stronę nakierowały moje postrzeganie świata w tym tygodniu:)
Na cały tydzień! No no, brzmi wspaniale. Co za wpływ!
To chyba nieźle rokuje, jeśli co/ktokolwiek ma na mnie dobry wpływ… 😉
Zaczęłam się zastanawiać co/kto ma na mnie dobry wpływ.
Jakbym zaczęła wymieniać…
O!lampka ma wpływ na lepsze spanie?
Niepoprawna…
Dobrej nocy, Wyspo!

Spokojnej, też umykam, jutro ostatni pełny dzień pracy, bo w piątek koło południa znów wybywam (i wracam w niedzielę). Tym razem okazja prywatna, a nawet rodzinna.
Dobranoc.
Spokojnych snów, Panowie:)
I znowu Q wybywa!
Włóczykij!
I ja będę się zbierać, bom jakaśtakaśniedospana:)
Miłej nocki, Wyspo:)
Lampka niepoprawna?
Bo przecież chyba nie mnie miałeś na myśli?
Albo moich Przyjaciół, którzy mają na mnie dobry wpływ?
To co wyżej było do Tetryka i miało być wyżej.
Z komórki tak mi się dzieje.
Dobranoc!
Dobry wieczór Wyspo!
Dzień dobry, kolejny gorący dzień się szykuje.
Pani Gieniu, poprosimy, może oprócz kawy i śniadania miałaby Pani coś chłodzącego?
Witajcie!
Ja na razie rano miałem całkiem dobre chłodzenie 😉
Witam!
Tu też raczej chłodno.I pochmurno.
W nocy przedostała się do nas sarenka.
Chatka jest ogrodzona.Rano patrzyliśmy jak sarenka próbuje przeskoczyć przez siatkę i denerwowalismy się,aby sobie nie zrobiła krzywdy.
Dobrze,że dziki nie potrafią skakać przez ogrodzenie,bo też są tu w lesie.
Witam Wyspę.
Witaj Rivierze!
Dobry wieczór, Riverze:)
Trzeba trochę popracować.
Byle nie przesadzić! 😉
Witaj!
Jedni pracują,drudzy się pakują,bo muszą dziś wrócić do KRK
W chatce w lesie było chłodno,teraz w busie za chwilę się ugotuję.
Jak kierowcę dopadną z kompotem z Makówki, może mieć kłopoty… 😉
No jakby się mi makówka z makiem zagotowała…

Uf, nie odmeldowałem się po pracy… bo jeszcze nie skończyłem. Ale dobranocka zarutko będzie.
Dobranocka.
Dzisiaj tak, delikatnie, ale stanowczo.
Snów o złotych polach.
I tego mi było (będzie?) trzeba 🙂
Dobry wieczór, Quacku:)
Złota z tych pól? Pewnie przydałoby się każdemu…
Dobry wieczór Leno!
To też, ale powędrowałabym sobie takimi złotymi polami… Tak przez dwa tygodnie. Bez obciążeń, bez celu 🙂
I tu dobry wieczór, Tetryku:)
Złote serca, złote pola, gdzieś to się spotyka. Dobry wieczór.
Złote myśli… złote piaski…
Całkiem dobry, Quacku:)
To ja między Dobranocką a lampką odmeldowuję się w Krakowie, w domu.
I świetnie, że bezpiecznie wróciłaś.
Quackie wybywa jutro około południa, ja wybywam w sobotę przed południem i też wracam w niedzielę. Zatem lampkę w sobotę wystawia Makówka… 😉
Skoro tak powiada ten, kto rządzi nie tylko lampką, ale całą Wyspą to cóż może powiedzieć skromna Makówka?
Zasadniczo powinnam to uznać za zaszczyt i tej wersji będę się trzymać.
Tetryku zdradzisz gdzie wyjeżdżasz? Czy to jakaś tajemnica wagi państwowej?
W sobotę z resztą niedobitków obchodzimy 50. rocznicę matury…
Udanych obchodów, Tetryku:)
I – dobry wieczór:)
No tak! Głupie pytanie. Wystarczyło pamiętać co mówiłeś.
Tak to jest jak mak wyparł już wszystkie komórki w mojej makówce!
Ciepłodeszczowe dobry wieczór, Wyspo:)
Pan Księżyc się spełnia, chmurki kłębkują, a wiatr mai.
Dzień wyjątkowo intensywny, wieczorny spacer na oparach. Mam nadzieję, że nocka będzie regenerująca:)
W każdym razie za długo to ja dziś nie pobędę:)
Dobry wieczór. Mam nadzieję, że się – mówiąc po panawańkowiczowsku – odchwycisz 🙂
Ruda też na oparach?
Bardzo będę się starać tej pięknej nocki:)
Ruda?
A skąd! Cały dzień uskuteczniała wylegando na przemian z głaskingiem.
A, czyli wieczorem wyrywała rączo do przodu, jak mniemam.
Z łapyta Rudy rwał, bo we dnie tylko półgodzinny wypad zaliczyłyśmy:)
W sumie jak tak pomyślę, to też miałem intensywny dzień, chwilami żonglowałem kilkoma sprawami jednocześnie. Ale jeszcze nie jestem na oparach.
Ja się dopiero wdrażam, więc jeszcze nie okrzepłam:)
Ale też angażuję się na sto procent, bo inaczej nie potrafię… To jedna z tych zalet, z którymi nie wiadomo co robić 😉
One bywają niepokojące dla współpracowników (nie wszystkich, nie zawsze, ale…), gdyż taka stuprocentowa osoba zawyża wydajność.
Dlatego sama jestem sobie i szefem, i podwładnym 😉
To tak jak ja!
Mili Wyspiarze, będę się żegnać, bo chciałabym dotrzeć do óżeczka, zanim zasnę przy kuchennym stole:)
Dobrej nocki, Wyspo:)
Spokojnej!
Zbliża się zatem czas lampki. Dobrej nocy, Wyspo!

Spokojnej!
Wieczór dobry.
Dobry, dobry Rivierze!
Dobry wieczór Makówko. 🙂
Uff, mózg się lasuje. Dzisiaj cały dzień na słońcu.
Dobry wieczór. Tu od rana też się zapowiadało słonecznie, po czym się zaciągnęło, zaczęło mżyć, a potem popadało, całkiem solidnie.
Jutro znów ma być podobnie. Albo nawet i burze, kto wie. Zobaczymy, jak będzie w drodze.
6-7 godzinek na dachu na słońcu, żyć się nie chce. 🙂
Och 🙁 dużo płynów w trakcie. I kremu do opalania. I kapelusza/ czapki.
A poza tym to faktycznie nieciekawe, zwłaszcza przy cieplejszym klimacie.
A np. w deszczu mógłbyś pracować na dachu?
W deszczu w miarę tak, ja dachów nie układam. Czasami pracuję na dachu. 🙂
Pewnie na ogół przy świetle dziennym. A ja właśnie odesłałem plik ze sporą liczbą zmian, poprawek, uzupełnień, uwag… Ale zwykle o tej porze już się staram nie pracować.
Witam, Quacku.
Tak, przy świetle dziennym, w nocy nie, chyba, że coś naprawdę specjalnego.
Właśnie znajomi z mieszkaniem z południową ekspozycją przymierzają się do założenia klimatyzacji (z zewnętrznym urządzeniem schowanym na loggii; to jest dość nowoczesny blok, nie dom jednorodzinny), obejmującej przynajmniej tę część pokojów od południa.
W Polsce jest trochę inaczej. Klimatyzacja jako taka, to ogrzewanie również się do tego zalicza. W Polsce o ile pamiętam to w blokach było centralne ogrzewanie, tutaj tego nie ma. Tutaj każdy budynek ma swoje źródło ogrzewania. Jeśli zaś o ochładzanie, to wtedy nikt nie słyszał o tym. 🙂
A widzisz.
Owszem, kaloryfery są wszędzie, zasilane z sieci albo lokalnie (albo jak u nas w kamienicy, z wymiennikiem ciepła w piwnicy i lokalnym obiegiem wtórnym).
Natomiast klimatyzację w budynkach mieszkalnych spotkasz rzadko. Już prędzej w biurach. Pierwszą chłodzącą instalację w życiu widziałem w studiu nagraniowym (przynajmniej od strony realizatorni), pomieszczeniu zamkniętym kompletnie, a przez to dusznym (gdyby nie klima).
Umykam, dobranoc!
Spokojnej!
Dobranoc Makówko!
Zmykam, dobranoc!
Dobranoc Ouackie.
Dzień dobry, w nocy najwyraźniej padało, bo na zewnątrz jeszcze mokre ślady. Pogoda mimo chmur całkiem przyjemna, w sensie temperatury.
Pani Gieniu, poprosimy, bo przed wyjazdem lista rzeczy do zrobienia jeszcze całkiem pokaźna.
Witajcie!
Dzień mi się zaczął w pracy małą awarią, ale już jest dobrze. 🙂
Witajcie!
Nie mogłam spać, Wyspa pokazała mi Error, bleee.
Jaki error?
Jak chciałam dodać komentarz -ukazało się i komentarz znikł. Ale potem już było ok.
Ale zgłaszam, abyś wiedział
Ale co się ukazało?
napis ERROR i coś tam jeszcze, nie pamiętam.
70 lat ma się tylko raz…
Umykam na urodziny.
Dziś słonecznie i burzowo, ale nie – deszczowo. Dużo huku, trochę chmur i spory wiatr:)
Przedspacerkowe dzień dobry, Wyspo:)
Uważajcie na nisko przelatujące niedźwiedzie! 😉
Tudzież łosie, jelenie, dziki, borsuki…
To one powinny uważać na przechodzące nas 😉
Na dobranoc Shania Twain przypomni nam: Masz wyjście! You’ve got a way!
Jak miło przypomnieć sobie Notting Hill:)
Dobry wieczór, Tetryku:)
My już po spacerku i przedwakacyjnych postrzyżynach:)
W Lesie było nieco wietrznie ale ciepło, u domowego groomera – gorąco, ale i tu, i tu – efektywnie:)
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Rozumiem, że ty strzygłaś Rudą. Mam nadzieję, że Ruda się nie poważyła…
Ruda tylko uszami… 😉
Dobry wieczór.
Dobry wieczór, Riverze!
Dobry wieczór, Tetryku!
Dobry wieczór, Riverze:)
Dobry wieczór, Leno. 🙂
Dzisiaj udało się mnie schudnąć z 10 dkg. Byłem u fryzjera. 🙂
No proszę! Postrzyżyny po dwóch stronach globu! 🙂
Dobrowolnie, Riverze? 😉
Oczywiście Leno, dobrowolnie.
Moje Smarkactwo bardzo się wymigiwało:)
A potem nadeszła faza kucyków, na którą pozwoliłam, stawiając jeden tylko warunek – najkrótszego nawet włoska w kuchni:) Warunek został spełniony:)
A Motylek w kuchni bywał?
Tak:)
Ale nie w trakcie gotowania. Miał zakaz, więc mistrzowsko opanował sztukę czołgania się: kładł się przy przeciwległej ścianie i wolniutko, niemal niezauważalnie posuwał się w kierunku otwartych kuchennych drzwi, póki jego nos nie znalazł się centymetr przed progiem. Gdy musiałam po coś wyjść z kuchni, kazałam mu się usuwać, a on wracał pod wspomnianą ścianę i cały proceder zaczynał od początku:)
A do kuchni wchodził późnym wieczorem, gdy Smarkactwo już spało, kładł mi łeb na kolanach, a po sowitej porcji głaskotania wciskał się pod stół, rozsuwając krzesła, i leżał sobie, póki nie dałam komendy do spania:)
Tutaj ten weekend jest długim weekendem. W poniedziałek jest Dzień Pamięci, także 3 dni wolne.:)
U nas następny zaczyna się w środę wieczorem… z dokładnością do urlopu w piątek 😉
Komu dobrze:)
A u nas w niedzielę Dzień Matki:)
Tutaj Dzień Matki był niedzielę, tydzień temu.
Ech, późno już! Dobrych snów, Wyspo!

Dobranoc, Tetryku!
Spokojnej nocki, Tetryku:)
I na mnie pora, więc miłych snów, Wyspo:)
Kolorowych snów, Leno.
Dobranoc!
Dobranoc, Makówko!
Dzięki Riverze za urokliwy spacer po parku. Te spiętrzone skały są jak nasze Góry Stołowe tylko bardziej 🙂
Najbardziej ucieszyłem się, że spuścizna szlachetnego pana Matthiessena została doceniona i mocno powiększono obszar parku. Teraz to rzeczywiście można brykać!
Ukłony! (już wróciłem do cywilizacji, wkrótce coś napiszę, jeszcze tylko przygotuję najnowsze wydanie Suburbii)
Witam, Laudate!
Dziękuję za pozytywny komentarz. 🙂
Też zwróciłam uwagę, że ponad dziesięciokrotnie:)
Dzień dobry, Laudate:)
Witajcie!
Umykam pod namiot!
Witajcie!
Już po zakupach i po śniadanku, a wkrótce wybywam na jubileusz 🙂
Witam Wyspę.
Zaraz wybywam na wycieczkę do historycznego miasteczka. Zobaczymy jak się uda. Kawałek drogi przede mną, jakieś 250 km. Czekam tylko jak się przejaśni na zewnątrz. 🙂
A nas burza przepłoszyła:)
Dzień dobry, Riverze:)
No to pa! Do jutra!
Baw się dobrze Tetryku!
Udanej zabawy, Tetryku:)
I – dzień dobry:)
Wróciłam spod namiotu.
Nie, nie, żebym pojechała pod namiot gotować zupę w kociołku na ognisku.
To był namiot KODu przypominający suwerenowi ulicznemu, że zbliżają się wybory do Europarlamentu.
Koderom chyba nie trzeba przypominać?
A w życiu! Pójdziemy jak jeden mąż i żona, syn i córka kurka rurka zagłosować na Jojo Brudzińskiego z pragmatycznej przyczyny im dalej ten osobnik jest od miasta tym dla miasta lepiej
Ależ Miśku taki egoistyczny lokalny patriotyzm przez Ciebie przemawia?
A tak zatroszczyć się o Unię to nie łaska?
A tak serio -wierzę w Was!
Możesz obstawiać w ciemno Makówko, jeszcze nigdy partia, której szefem regionalnym był Jojo nie wygrała w moim mieście, nawet w szczycie popularności tej partii. I tym razem się to nie zmieni 🙂
Cóż. Jestem rodowitą krakuską. Kocham Kraków, ale niestety nie z wszystkich mieszkańców tego miasta mogę być dumna. Wręcz za niektórych muszę się wstydzić. A wyniki głosowania też często pozostawiają wiele do życzenia.
Teraz bodaj wybraliśmy sensownego Prezydenta Krakowa, a mało brakowało, że tym pięknym miastem rządziłby specjalista od szemranych interesów.
Dzień dobry 🙂 Sorry za absencję, mam usprawiedliwienie. Zdjęcia piękne i takie swojskie, rzut beretem ode mnie w Puszczy Bukowej są niemal identyczne klimaty i do tego zielone jak szmaragd jeziorko. Piękna soczysta zieleń zdjęć mnie ujęła u nas drzewa nie są tak soczyście wręcz jadowicie zielone.
Sierpniem się doszmaragdzą 😉
Dzień dobry, Miśku:)
Kłaniam się Leno :)) Doszmaragdzone to jeziorko jest cały rok, co ciekawe jeziorko powstało w miejscu wydobycia kredy i ma białe dno, woda jest krystalicznie czysta i to załamanie światła sprawia, że wydaje się turkusowo-zielona :))
Myślałam o drzewach, bo te nasze w sierpniu nabierają przepięknej, głębokiej zieleni o ciemnoturkusowych refleksach:)
Już chyba o tym pisałam, że kiedyś wędrowałam brzegiem rzeki o wdzięcznej nazwie Birkuz, która zachwycała podobnymi efektami, i myślałam, że jej nazwa właśnie od tego zjawiska pochodzi, ale po kilku godzinach zauważyłam, że jej kamieniste koryto i dno naprawdę wysadzane są turkusami:)
Już ale wciąż dobry wieczór, Miśku:)
Właśnieburzowe dzień dobry, Wyspo:)
Ranek włóczony, zakończony domowym obiadkiem ze świetlnymi i akustycznymi efektami w tle:)
Ja spędziłem dzień na wymianie pękniętej rury wodnej od zmywarki, która doprowadziła do zalania mieszkania po kostki zanim się zorientowałem, że mi chlupie w bamboszach. I żadnych obiadków nie było, a głodny jestem jak stado wilków
Och! to przykre.
Zatem:
bo co dwa mnisie to nie jeden:)
Tetryk mnie wyznaczył do lampki, ale Quackiego chyba też nie ma, więc kto wystawi Dobranockę?
Jak nie ma chętnych, to mogę wstawić.
A że niecierpliwa jestem, to po pięciu minutach bez protestów – wstawię:)
Dobry wieczór Wyspo! Wróciłem z przejażdżki.
Bardzo dobry, Riverze:)
Witam, Leno!
Pośpieszniespacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Nocka przesiąknięta burzowymi woniami i szelestami, ciepła i bezwietrzna:)
Na dobranockę proponuję naszego wirtuoza gitary. Marcin i Paganini’s Caprice no.24
Bardzo dobry wybór Rivierze! Teraz już będę mogła wstawić lampkę.
Dziękuję, Makówko. 🙂
Udało się zapalić wiedźminkową lampkę!
Niech więc mruga Wszystkim Wyspiarzom na dobre sny, a ja umykam pakować plecak.
DOBRANOC!
Dobranoc, Makówko!
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dobranoc, Leno!
Nie tylko Misiek ma usprawiedliwienie swej nieobecności. Wszyscy je mamy z automatu i żadnego poczucia winy nie dźwigamy!
Ale ponieważ mnie naprawdę tu długo nie było (ciut tęskniłem!), wstawiam najnowszy wpis na nowym pięterku. Zapraszam!
Brawa dla Ciebie!
Zerknęłam piętro wyżej,ale brakuje komentarza autorskiego.
Laudate! Przyjęte jest,że pierwszy komentuje autor,dopiero potem inni.