« Makówka na nartach w Dolomitach. Lajkonik: Reedycja. Odc. 21 »

Rozbrat z przedwiośniem

I
Przed­wio­śnia o smu­kłych bio­drach,
ży­cia mar­co­we zna­ki —
bio­rę dziś z wami roz­brat
w pion wio­sny od­try­słym ma­kiem;
oto jest dzień przy­droż­ny
jak wie­cha na bra­mach kar­czem:
na prze­rąb sło­wem jak no­żem
sie­dem­na­stu zrze­kam się mar­ców.
Wy dwu­znacz­ne pory-wie­lo­krop­ki,
w któ­rych se­kret w ta­jem­ni­cę ura­sta,
(szły na spa­cer dziew­cząt­ka-piesz­czot­ki
cu­dze ży­cie kraść z okien za mia­stem)
nie­do­mó­wio­ne pory-myśl­ni­ki,
baj­ki bla­dych, skry­tych sze­he­re­zad
(za­my­śla­ły się zbyt czę­sto dziew­czyn­ki,
roz­ma­rza­ły się w sło­dycz i w bez­wład),
pory-krop­ki i pory-śred­ni­ki
i ty jed­na — na­gły wy­krzyk­nik
(przy­szło imię w krew mi prze­nik­nąć
w ser­ce wkłuć się ostrym za­strzy­kiem)
rytm wy­stu­kał wam tur­kot i tu­pot
dźwięcz­nych pu­stot i śpiew­nych głu­pot:
bo dwu­krop­ki nic nie ozna­czą,
je­śli po nich nie ma tłu­ma­czeń.
Myśl na­pi­nam: bi­ceps dwu­gło­wy
i od­trą­cam was w na­gły od­rzut
dość nie­ja­snych, łza­wych i bzo­wych,
do­syć prze­czuć, wy­czuć i od­czuć.
Przed­wio­śnia o smu­kłych bio­drach,
ży­cia mar­co­we zna­ki
bio­rę dziś z wami roz­brat
w pion wio­sny od­try­słym ma­kiem.

II
Coś już było…
gdzieś… pod…
(zie­mia skry­ta
pod tro­tu­arem)
tyl­ko jesz­cze ka­mień jak młot
mały stru­myk sobą przy­wa­lił —
ka­mień od­wal,
głaz zwal,
z in­nym chwyć się wspól­not obroń­czych;
by­łam — dal,
by­łeś — dal,
środ­kiem mie­dza i po­tok złą­czeń.
Nurt rwie się,
jak to nurt —
na zła­ma­nie kar­ku szu­mi:
łą­kom — w po­przek,
drze­wom — w bunt,
w za­le­can­kę śmier­ci i w umizg,
za­wsze wprost,
ni­g­dy w skos,
a raz w górę,
a raz w głąb —
tamy w szcza­pę, w złup, w ścios,
— Wa­li­gó­ra,
Wy­rwi­dąb.
Wy­rwi­dąb, Wa­li­gó­ra
rżną z po­to­kiem za pan brat —
wa­li­gó­rom woda: córa,
wy­rwi­dę­bom po­tok: swat;
była wio­sna, bę­dzie wio­sna,
pięk­ne imię dał jej chrzest
— krzy­czą świ­ty świ­tom: zo­stań,
wio­sna te­raz oto: jest.
wpły­nie­my wkrę­tem i sztur­mem roz­plu­tych na pia­nę prze­żyć
w ła­god­ne ko­ry­to rze­ki, w sze­ro­ką głę­bię uśmie­rzeń —
za­pęd i grzmot, i roz­prysk na glob go­ścin­nej po­ła­ci
uj­mie wola do­bro­ci, spo­koj­na jak ufny pa­cierz,
a po­tem, jak do mat­ki z od­da­li… z od­da­li — syn,
przy­pad­nie na klęcz­kach rze­ka pod siwy, stę­sk­nio­ny młyn
(spo­ty­ka moje wzbu­rze­nie, mia­sta, nie­bo i świat,
kształt — bry­ła — spo­kój — bu­do­wa — ci­sza — po­go­da i ład);
damy ci siłę, mły­nie, na twe znu­żo­ne żar­na,
do miał­kich i srebr­nych zmie­leń psze­ni­cą oty­łych zia­ren.

Dzisiaj wiersz trochę dłuższy, nieco przypominający tuwimowską „Wiosnę. Dytyramb”. No i tematycznie wiersz a propos pory roku (chociaż jak się wczytać, wynika, że przedstawiona sytuacja ma miejsce raczej PO przedwiośniu niż w trakcie).

404 komentarze

  1. Quackie pisze:

    Dzień dobry, zapraszam na nowe poetyckie pięterko.

    Mamy już przedwiośnie? A może gdzieniegdzie już prawdziwą wiosnę?

  2. Tetryk56 pisze:

    Nie sposób się z patronką nie zgodzić – ja też wolę dojrzałe, pełnokształtne wiosny od odrzucanych przez nią przedwiosień! Wink

  3. Makówka pisze:

    Dzień dobry!

    Jakoś się pozbierać nie mogłam. Czuję się troszkę, troszkę lepiej, ale bardzo słaba jestem, więc co wstanę to znów zalegam.

    kordelka

    Za oknem piękne przedwiośnie. Chętnie porównałabym wrażenia z tymi, co opisane w wierszu, ale…

    • Quackie pisze:

      Jeszcze porównasz!

      • Makówka pisze:

        Przedwiośnie myślę, że jeszcze zdążę, ale już pojeździć na nartach w tym sezonie pewnie nie.
        Aktualnie są (jeszcze) bardzo dobre warunki narciarskie na Chełmie.
        Quacku, Ty wiem, że mnie zrozumiesz, że jeżdżenia na nartach nigdy za wiele.

        • Quackie pisze:

          No, mam nadzieję, że na otwarcie przyszłego sezonu się uda pojechać. Tylko jeszcze trochę diety i jeszcze trochę kręcenia…

  4. Quackie pisze:

    A ja po pracy, całkiem udany dzień.

    Na przerwę tera.

  5. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    U mnie akurat nic się nie dzieje, co by wymagało uzdrawiania, ale tak: Makówka z covidem, Lena z oczami, brat Quackie (i cała jego rodzina) z grypą typu B… to wymaga odpowiedniej dobranocki.

    Snów uzdrawiających, i to szybko!

    A ja na rower.

  6. Makówka pisze:

    Znów mam kryzys.
    Dobranoc!

  7. Lena Sadowska pisze:

    Wciążmiejskopospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Gwiezdny i wiosenny wieczór, a my znowu mury i chodniki podziwiamy:)

  8. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Quacku:)

    Patronackie pięterko tematyczne:)

    Jeśli chodzi o wiersz, to – szczerze mówiąc – nieco irytujące są te zmiany rytmu spowodowane zmianą długości wersów:) Ciężko mi się czytało, bo i rymy, powiedziałabym, labiryntowe. Ale „Wtrwidąb” z akcentem na ostatnią sylabę wywołał mój uśmiech.
    Mam wrażenie, że ten wiersz jest trochę niedopracowany, choć z drugiej strony może „zgrzyty” są programowe i mają podkreślić, jak trudno podmiotowi przekroczyć tę granicę między przedwiośnianą zielonością a wiośnianą dorosłością:)
    Sam pomysł bardzo fajny, oryginalny. Podoba mi się też zerotyzowana metafora przelotnej znajomości? miłostki?
    Ale chyba najlepszy jest ten nawiasik:
    „za­my­śla­ły się zbyt czę­sto dziew­czyn­ki,
    roz­ma­rza­ły się w sło­dycz i w bez­wład”
    a konkretniej – „rozmarzały”. Od „marznąć”? Czy może od „marzyć”?
    Interesujący wybór, Quacku.
    Tym bardziej, że ja również nie zachwycam się przedwiośnianymi osobnikami:)

    • Quackie pisze:

      Tak, ten wiersz jest taki nierówny, trochę jak ścieżki i drogi na wiosnę 😉

      „Rozmarzanie” – ślicznie zauważyłaś! Nie znam aż tak dobrze twórczości Patronki, ale z dzisiejszego (być może błędnego, bo ahistorycznego) punktu widzenia, zakrzyknąłbym gromko, że i od „marznąć” i od „marzyć”, że dwuznaczność jest celowa i zachwycająca 🙂

      A z tymi przedwiośnianymi, no cóż, to by była ZBYT długa historia. Nawet jak na Wyspę.

      • Lena Sadowska pisze:

        Tak, ja też wszelkie wątpliwości zawsze rozstrzygam na korzyść je wzbudzającego:) niech więc to „rozmarzanie” pozostanie takie dwuznaczeniowe, bo w obu wersjach pasuje do kontekstu:)

        Nie powiem, żebyś nie zaintrygował przedwiośnianymi, ale – nie dopytuję:)

  9. Quackie pisze:

    I jeszcze zdjęcia z dzisiaj, z koniunkcji, stopniowo przybliżane.

    Na tym ostatnim widać – w oryginale, a nawet w zmniejszonym formacie, ale publikując nie wiem, czy tu powyżej też – jeden z galileuszowych księżyców Jowisza (nad planetą, lekko po lewej).

    Jak nie będzie widać, to wrzucę jeszcze powiększenie (innego zdjęcia).

    • Lena Sadowska pisze:

      Dziękuję.
      Rewelacja:)
      Tak. Jak sobie powiększyłam, to zobaczyłam też księżyc:)

      • Quackie pisze:

        Byle nie gwiazdy w dużych ilościach, krążące wokół głowy, bo to może oznaczać, że się z czymś zderzyłaś.

        Nb. jak AD 1990 zerwałem sobie ścięgna w kolanie w Warszawie, to właśnie zobaczyłem gwiazdy, do dzisiaj pamiętam.

        • Lena Sadowska pisze:

          Na opłotkach Białegostoku są takie wielkie gwiazdy-ozdoby i kiedyś jeden z pasażerów (który całą drogę raczył się prawie przeźroczystą colą) przy wjeździe zawołał:
          – Jezu! Ile my jechali, że już gwiazdy na niebie widać?
          Było południe:)

  10. Quackie pisze:

    Ojej, Leno, to nie wiem, czy i na ekranie zobaczysz (dopiero teraz doczytałem o niewidzeniu).

    W każdym razie tu zbliżenie samego Jowisza. Co prawda już ziarno wyłazi, ale księżyc widać trochę lepiej.

  11. Tetryk56 pisze:

    Muszę to sobie poukładać, bo dziwnym mi się wydaje widzieć koło siebie z ciemnej strony Ziemi planetę zewnętrzną (Jowisza) i wewnętrzną (Wenus). Może jak się prześpię…

    • Quackie pisze:

      Jakoś może w bok się patrzy? W dużym uproszczeniu jakoś tak (rysunek ze strony bryk.pl)

      A że z ciemnej strony – zauważ, że widać dopiero pod wieczór, koło 18.00, a koło 20.00 już się chowają za horyzont.

  12. Tetryk56 pisze:

    Niestety, pora zmykać. Dyskretne światełko lampki nie będzie drażnić oczu, wręcz przeciwnie…

  13. Lena Sadowska pisze:

    Też powiem już:

    dobranoc, Wyspo:)

  14. Quackie pisze:

    Dzień, mam nadzieję, dobry! Tym bardziej, że piątek, więc taśma z napisem „Koniec tygodnia/ Meta” już blisko.

    Poprosimy panią G., powinna mieć jakiś mały, dozwolony prawem doping 🙂

    Koffie

  15. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Taśma z napisem „Meta” jest obecnie dostępna stale. Na facebooku 😉

  16. Quackie pisze:

    To ja jeszcze dodam w ramach ciekawostki koniunkcyjnej: kolega jest akurat w RPA i też zrobił zdjęcie koniunkcji, ale zauważcie, że na antypodach to wygląda odwrotnie, Wenus jest u dołu 🙂

    • Quackie pisze:

      A teraz już zmykam do roboty.

    • Lena Sadowska pisze:

      U nich wszystko jest na opak na tych antypodach. Oni nawet chodzą głowami do dołu;)

      A poważnie – super móc tak sobie pooglądać to samo zjawisko z dwóch różnych perspektyw, więc dziękuję za danie mi takiej możliwości:)

      Dobry wieczór, Quacku:)

  17. makowka9 pisze:

    Witajcie!

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry (z pewnym opóźnieniem), jak się czujesz?

      • Makówka pisze:

        Boję się napisać, że lepiej.
        Dalej leżę w łóżku, ale bodaj zjadłam śniadanie, obiad.
        I chyba (planuję za chwilę) może trochę ogarnę mój pokój.
        Chyba że znów ktoś zadzwoni. Dlatego napisałam chyba.

        • Tetryk56 pisze:

          Nie przesadzaj z ogarnianiem. Porządek nie zając, a ty musisz odpoczywać i nabierać sił!

          • Makówka pisze:

            Zupełnie nie przesadzam, tak tylko na chwilkę z grubsza, aby przez chwilę nie leżeć, bo jeszcze chwila, aby mi się jakieś odleżyny zrobiły.
            To oczywiście żart, bo na czym polegają prawdziwe odleżyny to ja wiem i chyba nie powinnam bluźnić.

            Ale faktycznie od wtorku do dziś to tylko leżałam, nie czytałam, nie oglądałam tv, chwilkami kukałam do laptopa, nie jadłam, nie piłam.

            Mam poczucie jakby to wieki trwało, a przecież tydzień temu byłam jeszcze w Sappadzie.
            I dlatego jeszcze się porządnie nie ogarnęłam po powrocie, bo wróciłam w sobotę, a w niedzielę już się źle czułam, ale myślałam, że to zmęczenie, niedospanie…itd

        • Quackie pisze:

          No dobrze, to nic nie przesądzam i nie zapeszam. Trzymam kciuki.

  18. Quackie pisze:

    No to po pracy, nareszcie. Plus po załatwianiu paru spraw stowarzyszeniowych, zdalnie.

    Edit: no i na przerwę.

  19. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj ten pan, jeszcze za młodu (muszę przyznać, że z czasem głos mu dojrzał i spotężniał, ale i tu jest niezły). Tom Jones.

    Snów z całego świata!

    I dzisiaj przerwa w pedałowaniu.

  20. Lena Sadowska pisze:

    Jeszcze miejskopospacerkowe ale zdecydowanie radośniejsze dobry wieczór, Wyspo:)

  21. Quackie pisze:

    Kochani, padam na nos, nie posiedzę dzisiaj. Dobranoc!

  22. Tetryk56 pisze:

    Jutro rano zakupy, śniadanko, a wczesnym popołudniem wyjazd. Tylko na wieczór, ale mogę wrócić późno, więc już się usprawiedliwiam z ewentualnej absencji 😉
    A tymczasem dobranoc!

  23. Lena Sadowska pisze:

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  24. Quackie pisze:

    Dzień dobry, pogoda taka sobie, nie pada, ale pochmurno. I wieje.

    Zwiewajmy na śniadanko do tej pani.

    Kelnereczka

    • Lena Sadowska pisze:

      U nas pogoda bardzo marcowa, a śniadanko energetyczno-urodowe: musli z owockami własnego suszenia i orzechami własnego (częściowo) zbierania, osłodzone malinowym miodkiem od cudzych pszczółek i dopełnione mlekiem od babojaninowej krówki:)

      Dzień dobry, Quacku:)

      • Quackie pisze:

        Babojaninowa krówka! In Love

        • Lena Sadowska pisze:

          🙂
          Tak. Już tyle lat ją „Mój Stary” przywozi:)
          Nigdy jej nie mówiłam, ale tym, co mnie do niej przekonało, było… nazwisko:) Ono tak cudnie zabawnie zabrzmiało w kontekście sytuacji. I ta wariacja: żona Baby czyli – Babina:)

  25. Quackie pisze:

    Muszę wybyć na dłuższą(?) chwilę, potem raczej będę, chyba że mię rzeczywistość odciągnie.

  26. makowka9 pisze:

    Pochmurne dzień dobry!

    Tą panią poproszę o dobre wzmacniające śniadanie z dużą ilością witamin.

  27. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Kelnereczka zahaczyła i o Kraków, więc jestem już po śniadanku. Wokół zimno, szaro i tak trochę be. Przynajmniej Makówki z domu nie wyrywa…

  28. Makówka pisze:

    Quacki wybywa, Tetryk wybywa…
    Leno jak Twoje oczy?
    Same chyba zostaniemy na Wyspie…

  29. Tetryk56 pisze:

    Ja już się zbieram niepomału…

    • Makówka pisze:

      Sprawdzaj bagażnik dobrze radzę, bo mam ochotę niepostrzeżenie tam Ci wskoczyć.

      Ozorek

      A tak serio -wiem, że byś mnie zabrał, gdybym była zdrowa i wtedy nie musiałabym wskakiwać do bagażnika.

      A tak już całkiem serio -bawcie się dobrze!

    • Lena Sadowska pisze:

      Udanego wybycia, Tetryku:)

  30. Lena Sadowska pisze:

    Rozwietrzone i pośnieżane choć słoneczne dzień dobry, Wyspo:)

    Jako że wzrok zaczął nam bardziej dopisywać, a tęsknota za otwartymi przestrzeniami nie przestała doskwierać, niektóre z nas zdążyły się już opalić, zmoknąć, zmarznąć, obdarować Wietrzysko opakowaniem chusteczek higienicznych, a Jezioro – czapką:)
    Słowem – marcowy psacerek czyli zwykłość nad zwykłościami. Może powtórzymy wieczorem:)

  31. Makówka pisze:

    Wszyscy gdzieś wybywają to ja wybywam …do kuchni.

    I do innych takich domowych robótek…o ile starczy sił.

  32. Ultra pisze:

    Nawet smukłe biodra przedwiośnia nie są w stanie ożywić przyrody. Minusowe temperatury spowodowały, że krokusy leżą zamiast stać, a przebiśniegi tak się skurczyły,że ledwie ich widać.Ta II strofa jednozgłoskowcami wybija rytm kroków, więc spróbuję posłuchać, czy wiosna idzie, ale gdzie tam, wpada do rzeki,by dać siłę młynowi.Ech, czy ktoś jeszcze pamięta takie młyny z działającymi ramionami?

    • Quackie pisze:

      Młyny, czy wiatraki? Działającego nie widziałem, tylko zabytkowe. Chociaż nie, na Dolnym Śląsku kiedyś byłem w piekarni we młynie. Raz.

      • Makówka pisze:

        Zwiedzałam w Michigan (USA) zabytkowy holenderski wiatrak. Działający. Można było kupić mąkę. Pisałam o tym na Wyspie.

        Pisałam też kiedyś na Wyspie o młynie i tartaku Boronia w Dolinie Prądnika, w Ojcowskim Parku Narodowym.

        Jednak znaleźć te wpisy albo zdjęcia to już nie tak łatwo by mi było.

        Jako dziecko bawiłam się „nad rzeczką”. Wtedy nie pamiętam, aby się używało nazwy „Młynówka”. Jest tam teraz najdłuższy park w Polsce
        (długość 8 km, średnią szerokość 8 metrów i powierzchnię 18,41 ha)
        Też o tym kiedyś pisałam na Wyspie. Nazwa pochodzi od licznych młynów, ale ja już takowych nie pamiętam.

  33. Ultra pisze:

    Z tego, co pamiętam, były młyny wietrzne (wiatrowe) budowane tam, gdzie rzek nie było i wodne nad potokami, poruszane siłą wody. Lata temu szłam szlakiem młynów z „tańczącymi wiatrakami” wzdłuż rzeki Dłubni. Wówczas wszystkie jeszcze działały, największe wrażenie zrobił ten w Wysocicach, na uboczu pośród drzew oraz te nad potokiem Gołczanka w Rzeżuśni oraz w Wielkanocy. Obecnie żaden nie działa i ramiona młynów już nikomu nie zatańczą.

  34. Ultra pisze:

    Makówko, pomyśl, może ktoś jeszcze prowadzi takie wycieczki, a tereny w gminie Gołcza są atrakcyjne, podobne do terenów Jury, czyli góra – dół – góra – dół…

    • Makówka pisze:

      Ultro.
      Mam dwie zaprzyjaźnione grupy wycieczkowe, co i tak stwarza nieraz dylemat, z którym organizatorem tym razem pojechać.
      Czasem jadę prywatnie albo jak np. ostatnio z ZNP AGH.
      Nowej grupy nie planuję szukać, ale mogę np. zaproponować komuś prywatnie albo mojemu dziecku. Dziękuję za pomysł.

  35. Makówka pisze:

    Znalazłam mój wpis o wiatraku (czynnym!) w Holland.

    http://madagaskar08.pl/2019/05/09/holland/

    Eh, namawiałam wtedy Miralkę na zrobienie wspólnych wpisów z miejsc odwiedzanych w USA. Eh….
    A Bożenka pod tym wpisem w komentarzach dodała zdjęcie wiatraka, w którym spała. Obejrzałam te zdjęcia i eh…znowu się mi smutno zrobiło. Miralka, Bożenka -brakuje ich.

  36. Quackie pisze:

    A ja na przerwę…

  37. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Może dzisiaj życie na różowo – i po francusku.

    Snów różowych, również pięknych.

    A ja jeszcze popedałuję chwilę. Znaczy tak jak zwykle.

  38. Lena Sadowska pisze:

    Pospacerkowo zmarznięte i odmuchane dobry wieczór, Wyspo:)

    Wietrzysko przeganiało wielkie stada skłębuszonych chmur, a mrozek musiał niewąsko dać się we znaki panu Księżycowi, skoro ten nacisnął na uszy lisią czapę:)
    I tylko my, skromniutko, dołem, przemykałyśmy wśród cierpnących z zimna krzaczków i pokrytych gęsią skórką polanek:)

    • Quackie pisze:

      Jak to jest, że piszesz dwa zdania o spacerze i niewiele brakuje, żeby z tego był wiersz? Thinking

    • Tetryk56 pisze:

      […]Вечор, ты помнишь, вьюга злилась,
      На мутном небе мгла носилась;
      Луна, как бледное пятно,
      Сквозь тучи мрачные желтела,
      И ты печальная сидела —
      А нынче… погляди в окно[…]

      • Lena Sadowska pisze:

        Puszkin?
        Skojarzyło Ci się z Puszkinem, Tetryku?
        Dziękuję bardzo. Jest mi naprawdę miło, że aż tak:)

  39. Makówka pisze:

    A Tetryk jeszcze nie wrócił?
    A tymczasem ptaszki ćwierkają, że są tacy co już wrócili…
    Ach te fejsbukowe ptaszki…

  40. Tetryk56 pisze:

    Wróciłem. Bardzo fajne spotkanie!

  41. Tetryk56 pisze:

    Ale dziś nie pogadam. Dobrej nocy, Wyspo!

  42. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    lulu

  43. Lena Sadowska pisze:

    Będę już umykać, żeby skryć się pod ciepłą kołderką, bo jakaś przemarznięta jestem:)

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  44. Quackie pisze:

    Dzień dobry, pogoda piękna. Przed 13.00 mam jeszcze spotkanie towarzysko-branżowe.

    A na razie może ta pani zrobi wejście.

    Kelnereczka

  45. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Po dość wyczerpującym tygodniu na niedzielę zaplanowałem WLB (Wielkie Leżenie Bykiem). Jak widzicie, bywam konsekwentny! 😉

  46. Lena Sadowska pisze:

    Wciążzlekkazziębnięte dzień dobry, Wyspo:)

    Słońce przepięknie wyzłaca strzępiaste płatki wirującego wokół śniegu, a wiatr unosi je wedle własnego widzimisię, wyścieła nimi koronkowe zakątki i przystraja koafiury spacerowiczów:)

    Że już marzec mamy – chciałam powiedzieć:)

  47. Quackie pisze:

    Jestem zez powrotem i będę, minus jakieś niedzielne zajęcia domowe.

  48. Quackie pisze:

    Dobra, jestem z powrotem zaaa… godzinkę? Może krócej.

    • Tetryk56 pisze:

      A ja — już! Happy

      • Makówka pisze:

        A ja do znudzenia cały czas (oprócz 15 minut).
        (jestem w domu i na Wyspie, bo nie wiem co Tetryk miał na myśli).

        • Tetryk56 pisze:

          Że już jestem z powrotem, po cichym wyjściu! 🙂

          • Makówka pisze:

            Tak pomyślałam. Ja też wyszłam. Cichutko, na paluszkach i autentycznie na 15 minut. Pod koniec już byłam trochę zmęczona, ale wyjście po schodach jeszcze udało mi się wykonać.
            Potem dziarsko zabrałam się za obiad i teraz już…leżę i pachnę.

            • Makówka pisze:

              I puchnę (uczulenie)…

              • Quackie pisze:

                Oranyboskie, na co? Na leki?

                • Makówka pisze:

                  Tak jest od paru dni popołudniu. Nie wiem. Wiem o uczuleniu na aspirynę, propranolol, ampicillinę, bo na to robiłam testy, ale wtedy puchłam tak, że jeździłam na Pogotowie, aby mi zrobili zastrzyk.
                  Wypiłam wapno. Poczekam. Czy ma to jakiś związek z tym głupim wirusem?

                • Quackie pisze:

                  Jak na ampicylinę, to możesz mieć na inne antybiotyki też :/ jasne, próbuj na razie wapnem, ale, kurczę, monitoruj Pondering

                • Makówka pisze:

                  Nie brałam żadnych antybiotyków. Tylko parę tabletek pyralginy jak miałam wysoką gorączkę i to też bardzo ostrożnie.

                • Quackie pisze:

                  A to już zupełnie dziwne Amazed taki objaw uczulenia na pyralginę jest rzadki (obrzęki czy też wysypka).

  49. Quackie pisze:

    Łeee. Zeszło dłużej, ale nie z mojej winy, sprzęt odmawiał posłuszeństwa. Worry

  50. Quackie pisze:

    Przerwa.

  51. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj Lyle Mays.

    Snów na wiele sposobów.

    A ja za chwilkę na rower.

  52. Lena Sadowska pisze:

    Pospacerkowo powrócone dobry wieczór, Wyspo:)

    Wiatr spuścił nieco z tonu, Mróz zjeżył potargane siwe brody Chmurom, a konsekwentnie ustrojony w czapę pan Księżyc przyglądał się wszystkiemu z lodowato uprzejmym uśmiechem:)

    • Quackie pisze:

      Ha, i u nas mrozik, ale leciutki, jak to nad morzem.

      • Lena Sadowska pisze:

        Tu wzrósł do -5, ale spacerowało się przyjemniej niż wczoraj:)
        Na razie bezśnieżnie, ale wczoraj, zamiast iść spać, chyba z godzinę stałam sobie przy oknie i podziwiałam rozdokazywane płatki śniegu w latarnianej smudze światła:)

        • Quackie pisze:

          A Psiulka na mrozie nie nalega na skracanie spacerków?

          • Lena Sadowska pisze:

            Przeważnie to ja nalegam:)
            Czasem, gdy nie chce wsiadać do samochodu, pytam:
            – To ty zostajesz, tak?
            I robię taki ruch, jakbym chciała zamknąć drzwiczki.
            A dalej jest jak po użyciu świstoklika – natychmiastowa i niemal niewidoczna dematerializacja przy drzwiach i materializacja na siedzeniu obok:)

    • Tetryk56 pisze:

      U nas spadały wszystkie rodzaje śniegu: od firnopodobnych prawie lodowych kulek, poprzez zwykłe, umordowane wiatrem płatki po wielkie, bajkowe, dostojnie opadające płaty. No i mrozik. Pan Księżyc nie interweniował 😉

  53. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy wszystkim, a zwłaszcza zdrowiejącym!

  54. Lena Sadowska pisze:

    Przyjemnych snów, Wyspo:)

  55. Makówka pisze:

    To i ja dobranoc!

  56. Quackie pisze:

    Dziędobry.

    Jest przepięknie, więc za chwilę oczywiście trzeba siadać do roboty 🙂

    Ale póki co, jeszcze śniadanie.

    Koffie

  57. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    U nas też jakby ładniej i bielej, zobaczymy, co będzie dalej 🙂

  58. makowka9 pisze:

    Zimowo i słonecznie witam!

  59. Makówka pisze:

    Rano osiedle było przykryte białą kołderką, teraz już trawa, błoto -bleee.
    Zimo wróć!

    • Jo. pisze:

      A broń cię… WIOSNO przyjdź! Takiej zimy-niezimy jak w tym roku, to ja mam dość. Marzec mamy. Czas na wiosnę.

      • Makówka pisze:

        Zimy-niezimy też mam dość. Czekam na parę dni białego śniegu, błękitu nieba, mrozu dwa, trzy stopnie.

        Na wiosnę też czekam, ale to błoto za oknem to mi się nie podoba.

    • Quackie pisze:

      Tutaj jakiś kwadrans prószyło, nawet dość gęsto, ale przedtem i potem świeciło słońce, więc nic się nie ostało. Mimo to dość sucho.

  60. Quackie pisze:

    Po pracy i na przerwę.

  61. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Kiedyś już było, no to dzisiaj raz jeszcze. Z przepięknej płyty „O” taka piosenka. Basia i chłopcy z zespołu.

    Snów o wielkiej, większej i największej.

    A ja na rower tuptup zaraz.

  62. Lena Sadowska pisze:

    Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Kolejny dziki poniedziałek ma się ku końcowi:) Ufff:)
    Miałam nawet pokusę (jak co poniedziałek zazwyczaj), by sobie odpuścić eskapady, ale przemogłam się (też jak zazwyczaj) i bardzo się cieszę, ponieważ wyjątkowo urokliwie było:)

    Przede wszystkim pan Księżyc ściągnął czapę i pokazał pełnię swej platynowej krasy. W swej łaskawości Chmurom użyczył blasku, wysrebrzył bezlistne szczyty brzóz i topól, przyprawiając o migotanie Gwiazdy, które od tego świetlistego dosytu – pobladły:)
    Snułyśmy się po Lesie nie gorzej od Mgieł Nocnych, może tylko nie tak eterycznie i powłóczyście;)

  63. Quackie pisze:

    No to jestem, z lekko bolącymi różnymi częściami ciała, gdyż wczorajsze spotkanie było w istocie partią kręgli (ale branżową). Wczoraj myślałem, że będzie mi dokuczał bark i nadgarstek, otóż nie, ramię i nadgarstek w porządku (i bdb, bo bym nie mógł pracować), natomiast bolą jeszcze i teraz części ciała, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, ale nie od jakiegoś gwałtownego siadu, tylko od pozycji przy ciskaniu kulą.

  64. Tetryk56 pisze:

    Pozałatwiałem to i owo i niestety, muszę zmykać do spania… Dobrej nocy!

  65. Quackie pisze:

    Kochani, również umknę. Dam odpocząć partiom dolno-tylnym. Wink

  66. Lena Sadowska pisze:

    Nie idę jeszcze spać, ale muszę trochę podziałać domowo, więc:

    dobrej nocki, Wyspo:)

  67. Makówka pisze:

    To i ja dobranoc!

    kordelka

  68. Quackie pisze:

    Dzień dobry, wszystkim lepszego samopoczucia życzę.

    Śniło mi się dzisiaj, że latałem, co prawda powoli, trochę jakbym pływał w powietrzu, ale wrażenie bardzo fajne 🙂

    Czas się obudzić, zejść na ziemię. I podziałać śniadaniowo.

    Koffie

  69. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Miło czytać o skutecznych kuracjach! Pleasure

  70. makowka9 pisze:

    Witam Państwa wiosennie!

  71. Lena Sadowska pisze:

    Trochę zamieszane dzień dobry, Wyspo:)

    Wiosna chwilę pobyła, ale, jak na dobrze ułożoną panienkę przystało – nie naprzykrzała się zbytnio:)
    Teraz wietrzne i zaraz jeszcze znowu pozadomowo.

  72. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, dzień dość napięty, ale owocny. Inaczej niż we śnie latania niedużo, trochę załatwiania online.

    A teraz na przerwę.

  73. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj pan Vollenweider. Plumkanie na lepszą noc.

    Snów z magicznej jaskini!

    A ja za chwilkę idę kręcić.

  74. Tetryk56 pisze:

    Ja jeszcze chwilę poknuję na zoomie i wkrótce wracam.

  75. Lena Sadowska pisze:

    Pośnieżone dobry wieczór, Wyspo:)

    Sypie i wieje. Wieje i sypie.

    Wszędzie więc dobrze, ale w domu najlepiej.
    Zwłaszcza gdy można ogrzać zziębnięte łapki kubkiem gorącej herbaty z rumem i miękkimi kapciołkacmi z ekokróliczka:)

    • Lena Sadowska pisze:

      Napisz, że szorstki ręcznik był niefajny, ale suchutki kocyk jest spoko – mruczy Psiuła.
      Piszę więc… 😉

    • Quackie pisze:

      Rany, czyje łapki na tej herbacie z ru…?

      Uf, już się przeraziłem, że Psiulka się alkoholizuje Pondering

      • Lena Sadowska pisze:

        Nie:) Alkohol to, bodaj, jedyne jedzonko/popićko, przy którego spożywaniu nie czuję na sobie palącego wzroku swojego psiołka. Nawet moją wodę ze szklanki potrafi wypić, gdy ją postawię przy łóżku zamiast na stoliku, chociaż ma identyczną w swojej miseczce:)

        • Quackie pisze:

          Tu właśnie kocica się zainteresowała butelką z wodą, którą stawiam sobie przy rowerku podczas kręcenia. Chociaż jak jej postawić miskę z wodą przy żarciu, to w ogóle nie tyka. Ale u mnie już się robi interesująca.

          • Lena Sadowska pisze:

            Bo tam (w tych pańskich naczyniach) na pewno jest smaczniejsze, lepsze. I więcej!
            Nigdy nie zapomnę, jak karmiłam koty i psa jednocześnie i koty (sztuk siedem) ustawiały się przy psiej misce, a pies (bernardyn) z równym zapałem wyjadał z ich miseczek, choć wszyscy dostawali to samo:)
            A po posiłku wszyscy sjestowali w zgodnej komitywie – pies na swoim kocyku, a koty w jego misce i mokrawym garze (bo on dostawał pić w największym garze, jaki miałam) na wodę:)

  76. Makówka pisze:

    Knucie na Zoomie, rozmowa poprzez Messenger (bo gdzieś tam w lesie lepszy zasięg Internetu jak tel.) i czas na kolację.

  77. Quackie pisze:

    Kochani, pomalutku czas na mnie 🙂 spokojnej wszystkim!

  78. Tetryk56 pisze:

    Próbuję rozliczyć zeznanie roczne, no i trochę mnie to wciągnęło… A tu takie miłe rozważania przy rumie z kocią zagrychą w tle! 😉

  79. Makówka pisze:

    Dobranoc!

  80. Tetryk56 pisze:

    Dobranoc, Wyspo!

  81. Lena Sadowska pisze:

    Też za chwilę udam się w objęcia pana Em, więc:

    miłych snów, Wyspo:)

  82. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Drogim Paniom wszystkiego najlepszego nie tylko dzisiaj!
    Roses

  83. Quackie pisze:

    Dzień dobry, skoro dzisiaj święto Pań, to śniadanie serwuje Luigi, a pani Gienia się wyśpi, a potem sobie zamówi, co lubi.

    Najlepszego, Kochane!

  84. Quackie pisze:

    A tak poza tym to obudziłem się dzisiaj, wyglądam przez okno, a tam biało. Tego to się nie spodziewałem, mam nadzieję, że szybko zniknie (chociaż ładnych parę cm napadało).

  85. makowka9 pisze:

    Witajcie Wyspiarze!

  86. Makówka pisze:

    Panom bardzo dziękuje za życzenia.
    Kobieta Makówką zwana.

  87. Jo. pisze:

    Wiecie, że Etruskowie za początek dnia uważali południe?

    Bardzo mi się to podoba.

    (tak, właśnie siedzę nad relacją z Roselle – potem jeszcze tylko flamingi, których nie było i skończę z 2022)

  88. makowka9 pisze:

    Zamiast leżeć i pachnieć biegam dziś…jak głupia.

    • Tetryk56 pisze:

      Zawszeć to lepiej niż leżeć jak głupia, abo – nie daj Boże – pachnieć jak głupia… Wink

      • makowka9 pisze:

        Uff wróciłam z zakupami do domu i teraz (jak głupia) będę gotować jakichś rosołek dla chorego i…siebie.
        Najważniejsze, że załatwiłam co trzeba. Zamiast wycieczki na narty miałam wycieczkę do Huty.
        Potem (jak głupia) pobiegnę z tym rosołkiem w słoiczku do chorego.

        Wieczorem będę leżeć…(jak głupia?)

  89. Lena Sadowska pisze:

    Zlekkazmęczone dzień dobry, Wyspo:)

  90. Quackie pisze:

    Uf, po pracy, (podwyższona) norma zrobiona, zakupy też, nawet razy dwa, parę rzeczy poza tym również. W sumie dzień jak co dzień.

    I na przerwę teraz.

  91. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    No i teraz nie wiem, czy to już było na dobranoc, czy nie. Tak dobrze ponad miesiąc temu?

    No trudno, najwyżej się powtórzę. Coś z klasyki. Ravel, Bolero. Ale jak zagrane! Kwartet oszczędnościowy, czterech panów, jedna wiolonczela.

    Snów rozrzutnych całkiem!

    A ja na rower za chwilkę.

  92. Tetryk56 pisze:

    Za krótko wczoraj spałem i dziś nie mogę utrzymać nosa nad klawiaturą. Idę spać (jak głupi?)…

  93. Lena Sadowska pisze:

    Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Wędrowałyśmy sobie międzyleśną szosą i napawałyśmy się ciszą.
    Alnilam wyznaczała nam drogę, nad nami migotały światła Wielkiego Wozu, a za nami snuły się mgłobłoczki. W ściany zabrzezionego tunelu wsiąkało mormorando Jeziora, a pod stopami poskrzypywał oblodzony asfalt. Było cicho. Cicho. Cichuteńko…
    🙂

  94. Quackie pisze:

    Jestem. Kochani, takie niewielkie ogłoszenie: w piątek z rana wybywam, nie będzie mnie do niedzieli. W międzyczasie będę na targach książki w Poznaniu i jeszcze w paru miejscach, chociaż głównie to w podróży. Ale jutro jeszcze jestem. No i dzisiaj, rzecz jasna.

  95. Makówka pisze:

    336.
    To ilość komentarzy…

  96. Quackie pisze:

    CHWILECZKĘ.

    Komentarzy jest, ile jest, ale poza tym przecież…

    Wszystkiego najlepszego, Makówko, sto lat, zdrowia i spokoju, szczególnie w rodzinie, dobrych wyborów (zwłaszcza na jesieni), skutecznego knucia i wymarzonych podróży – bliskich i dalszych nieco!

    PukPuk Cheers

    • Lena Sadowska pisze:

      O! Masz dziś urodziny, Makówko?

      Więc i ode mnie – spełnienia marzeń 🙂

      Bardzo z Ciebie Świąteczna Dziewczyna – imieniny w Wigilię, urodziny w Dzień Kobiet:) Super:)

      • Makówka pisze:

        Tak już się złożyło Leno!
        24 grudnia nikt nie pamięta o moich Imieninach, bo wszyscy zajęci Wigilią, a moje urodziny…kiedyś świętowałam parę dni wcześniej, parę dni później…eh -to były czasy.
        Nawet taki wpis kiedyś zrobiłam, że „urodziny są jak dzida”.

    • Makówka pisze:

      Dziękuję, dziękuję.

      Wypijmy więc za Makówkę coraz starszą.

      Cheers

      Bodaj wirtualnie, bo w realu nie było mi dane dziś wypić, gdyż proza życia pogoniła mnie dziś do działań typu wycieczka do Huty, spacerek ze słoiczkiem rosołku itd.

  97. Lena Sadowska pisze:

    Odrobinę mnie zawiesiło, bo w ramach odpoczynku postanowiłam czymś zająć ręce.
    A zacząć mogłabym tak:
    Miałam ci ja kanwę… Ale, jak wszystko, co dobre, ta też zaczęła się kończyć. Postanowiłam więc nabyć nową. Naszukałam się, ale w końcu znalazłam, czego potrzebowałam. A przynajmniej tak mi się wydawało. Do dzisiejszego wieczora.
    Jako że od pomysłu do realizacji u mnie niedługo – dziś wymyśliłam, dziś zaczęłam. I utknęłam. Postanowiłam z kanwy wyciągnąć nitki, żeby zrobić mereżkę. Trochę topornie szło, ale w końcu te nitki powyciągałam. Zaczęłam mereżkować. I cóż się okazało? Że w otworkach po wyciągnięciu nitek jest warstwa jakiegoś puchu. Tak zbita, że nie daje się wbić igły… Więc siedziałam i wyskubywałam ten puch… Zakichałam się i stwierdziłam, że aż tak grzeszna nie jestem, żeby się z tym męczyć…
    Przycięłam resztki starej kanwy, wyciągnęłam nitki, wymereżkowałam jeden brzeg…
    Jutro chyba będę to nowe cudo reklamować… Dobrze, że wzięłam tylko pięć metrów…

    • Quackie pisze:

      Wiesz co, ostatnio poczytuję takiego bloga naukowego https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/eksperymentmyslowy.pl (zdaje się, że reklamowałem już na Wyspie?) i tam niektóre artykuły, zwłaszcza o fizyce kwantowej, wchodzą na taki poziom, że trochę nie potrafię sobie tego wyobrazić.

      No to z tą kanwą, nitkami, mereżką i puchem mam podobnie Happy-Grin

      • Makówka pisze:

        Ja chyba też. Nie wiem co trudniejsze -fizyka kwantowa czy te mereżki?

      • Lena Sadowska pisze:

        🙂
        A widziałeś oczko w pończosze?
        To te niteczki łapie się po kilka sztuk i związuje specjalnym ściegiem:)
        Gdy przerwy między nimi są pełne puchu, nie można wbić igły, żeby je związać:)

        • Lena Sadowska pisze:

          Poszłam to nowe wyprać i teraz już wiem, że to nie jest puch, a jakieś gumo-kleiste paskudztwo… Na pewno będę to jutro reklamować…
          Borze wiosenny ptaszęctwem rozświergolony, wyobraźnia mi się włączyła i zobaczyłam wnętrze pralki tymto szczelnie zaklejone…

          • Quackie pisze:

            To zaklejone wnętrze pralki brzmi strasznie. Kiedyś doczyszczaliśmy zmywarkę, w której umył się na najgorętszym programie, bodaj przy 80 stopniach, (cudzy) garnuszek z woskiem do depilacji. Skończyło się na wymianie filtra, dobrze, że tylko jednego i tylko filtra.

            Porównanie do pończochy trochę mi poprawiło obraz.

            • Lena Sadowska pisze:

              Masakra z tym woskiem:(
              Już pomijam fakt, że depilacja to czynność dość intymna i powinno się ją uskuteczniać we własnej łazience przy zamkniętych drzwiach, a na oglądanie pozostałości nikogo nie narażać, ale co ze zwykłą higieną? Naczynia po chemicznych produktach razem z tymi po spożywce…

              A wyobraź sobie, jakiej biedy narobiłabym komuś, dając coś na tej kanwie wyszytego w prezencie…

      • Tetryk56 pisze:

        Mogę polecić książkę Andrzeja Dragana „Kwantechizm” – opowiada o najtrudniejszych problemach fizyki kwantowej i relatywistycznej bardzo przystępnym językiem. Mam epuba 🙂

  98. Lena Sadowska pisze:

    Miłościwie nam panujący Dzień Kobiet zakończył swoje rządy, i na mnie też już pora:)

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  99. Makówka pisze:

    Dobrej nocy!

  100. makowka9 pisze:

    Witajcie!
    Gienia wczoraj odpoczywała to dziś niech przygotuje dobre śniadanie.

    Koffie

  101. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jakoś mi się udało odżyć dziś nad ranem 🙂 No więc dopiero teraz mogę na piśmie dołączyć do życzeń dla Makówki 🙂

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Tetryku!

      Wiem, że życzysz mi dobrze przez cały rok nie tylko w dniu, w którym są moje urodziny.

  102. Quackie pisze:

    Jestem, bardzo korzystnie wyszło z pracą, a do tego nawet 2 x zakupy, uzupełnienie karmnika na dole dla pierzastych i parę drobnych spraw.

  103. Quackie pisze:

    I na przerwę.

  104. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Mistrz Jan Sebastian i Suita Francuska nr 3. Powoli, niespiesznie.

    Snów klasycznych!

  105. Makówka pisze:

    Trochę spraw pozałatwianych,szampan urodzinowy wypity, teraz Matka Polka wiezie zakupy dla chorego dziecka

  106. Lena Sadowska pisze:

    Tradycyjnie pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Dziś wybyłyśmy w miejsce bezszosowe. Towarzyszyło nam niemal czarne niebo, gwiazd było niewiele, a chmurki – ani jednej. Za to na polance jak z Krainy Śniegu przycupnęły sobie lodowe krzaczki wśród lodowych źdźbeł. Liczyłam nawet na mini-koncert oszronionych dzwoneczków, które nie zdążyły opaść jesienią, ale wiatr nie chciał współpracować:) Popatrzyłam więc na białe kiście jarzębiny, kruchodiamentowe listeczki osik i zaproponowałam Psiule powrót. Chyba jej też zmarzły łapki, bo bez ociągania dała się zaprosić do samochodu:)
    Mrozek dochodzi sobie do -7, a my, rozgrzane już nieco, postanowiłyśmy zajrzeć na Wyspę:)

    • Quackie pisze:

      Ale nie było żadnej złej Królowej?

      Oraz może trzeba było samej dmuchnąć w te dzwoneczki? Wink1

      Dobry wieczór!

      • Tetryk56 pisze:

        Pod gorącym tchnieniem Leny na pewno by roztajały!

      • Lena Sadowska pisze:

        Królowe jakoś rzadko objawiają się w mojej obecności;)
        Ale pod jednym z krzaczków coś sobie poświstywało – pewno zimowy pochwist, ale że Psiułka mówiła, żeby tam nie zaglądać, dałam sobie spokój:)

        Nie chciałam zakłócać spokoju na tej polance, więc tylko sobie patrzyłam ze skraju:)

        Dobry wieczór, Quacku:)

  107. Lena Sadowska pisze:

    Nie wiem, czemu mam wrażenie déjà vu, ale zadam to pytanie:

    czy ktoś coś?

    Bo bardzo tu już stromo…

  108. Quackie pisze:

    To ja wrzucę na razie Lajkonika z puszki, bo chwilę nie było, a potem już niechsiędziejecochce.

  109. Tetryk56 pisze:

    To ja jeszcze tu lampkę zapalę. Dobranoc!

  110. Quackie pisze:

    To zapraszam na nowe-stare pięterko!

  111. makowka9 pisze:

    Tu się pożegnam, otwierać będę jutro
    paaaa

  112. Lena Sadowska pisze:

    Też pożegnam się pod lampką:

    dobrej nocki, Wyspo:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)