Kto sprawił, że ptaszek zaśpiewał?
To wiosna! To wiosna!
Że krzewy zakwitły i drzewa?
To wiosna! To wiosna!
Kto tyle uczynił zieleni?
To wiosna! To wiosna!
Na ławkach rozrzucił tych leni?
To wiosna!
Kto smutki roztapia i śniegi?
Kto sypie fiołki? I piegi?
Kto wiatrem tak psoci sukienkom
i każe się wstydzić panienkom?
Kto puścił gołąbka w zaloty?
To wiosna! To wiosna!
Kto tyle uczucia wlał w koty?
To wiosna! To wiosna!
Kto pieśń dał słowikom miłosną?
To wiosna! To wiosna!
I — ludzkie westchnienia zaroślom?
To wiosna! Wiosna!
Wiosna! Wiosna!
| « Kochajmy wspomnienia! | Makówczyne kwietniowo-majowe spacerki. » |
01
maj 2022




Witam:)
Początek maja kojarzy się bardzo świątecznie, a że w tym roku słoneczko długo zwlekało z przybyciem – zapraszam na pierwszomajowy wpis wiosenny:)
Dobry wieczór. Posłuchajmy… 🙂
Dobry wieczór, Lordzie:)
Dziękuję za wersję śpiewaną:)
Myślę, że reszta Wyspiarzy wysłucha tego wykonania z równą mojej przyjemnością:)
Również mam taką nadzieję, Leno. Innej, lepszej, na chwilę obecną brak. 🙂
Tej niczego przecież nie brakuje:)
Bardzo miło się to również ogląda. Taka trochę podróż do czasu, gdy każdy mógł sobie pokolorować tę wiosnę wedle upodobania;)
Cóż można zarzucić temu wykonaniu? Znakomite!
Dzięki, Leno i Lordzie, za wiosenną pieśń!
🙂
Bryyyy,…
Idę szukać wiosny…do popotem.
Dziękuję Leno za ten optymistyczny wiersz.
Witaj, Makówko:)
Proszę uprzejmie:)
Skoro życie nam nie daje żyć, niech chociaż w nierealu będzie przyjemnie:)
Owocnych poszukiwań.
Zimno…
Miłej niedzieli życzę.
U nas przyzwoicie – 16 na plusie. Te ekstrema pogodowe mają jednak swój urok:)
I Tobie miłej niedzieli, Makówko:)
Dzień dobry przelotne i do wtorku…
Miłego wyjazdu, Mistrzu Q
Dzień dobry, Quacku:)
I – do wtorku:)
Nie wiedziałam, że jest nowe pięterko i przywitałam się jeszcze na starym, dziwiąc się, że jeszcze nikogo nie ma…
Dzień dobry, Bożenko:)
Najważniejsze, że dotarłaś:)
Witajcie!
Nareszcie udało się nieco nadrobić niedospanie!
Witaj, Tetryku:)
Tak. Niektórzy mają dobrze;)
Mają dziś obywatele leniwą niedzielę…
🙂
„Nie ma takich, co się śpieszą”
więc się wszyscy wolno cieszą…;)
Mam nieodparte wrażenie, że tegoroczna wiosna jest bujniejsza i barwniejsza!



Piękne!!!
U mnie jeszcze tego nie ma, dopiero przekwitły forsycje…
Piękne kwiaty na drzewach


A u nas tylko deszcz i zimno
Co prawda zakwitły magnolie, forsycje i jakieś inne kwiatki (na przykład tulipany), ale jak jest tak pochmurno, to nawet te kwiaty nie cieszą tak jak powinny…
„Wybujaniem rozkwitu — śni się już przepyszny
Ciężar kwiecia, co wonną śnieżycą odzieży,
Sypkim puchem im wątłe gałązki upierzy…
Drzewa z gnuśności swojej wyrwane zacisznej…
Ledwo łodygi drgnęły szmerem krwi roślinnej,
Rodzącymi się dziwy zaniepokojony
Powiew wiatru się ocknął z swej nudy bezczynnej.
Cudem życia i pierwszym ciepłem rozmarzony…”
(„Szczęście wiosenne” – L. Staff)
🙂
Uwaga! Pozwoliłem sobie równolegle opublikować wpis techniczny na temat utrzymania Wyspy. Wpis jest prywatny, więc przeczytać go możecie jedynie po zalogowaniu się. Proszę wszystkich zainteresowanych o skomentowanie.
Pięterko piękne, a dorzucona przez Lorda wersja muzyczna wzbogaca jakże radosny wiersz

Dziękuję Wam Leno i Lordzie, za tę prezentację
Witaj, Miralko:)
🙂
Tak, też się cieszę, że Lord uatrakcyjnił suche literki muzyką:)
Wysłali mi na komórkę wiadomość, że 3 maja mam appointment (umówiona wizyta) na 9 rano z onkologiem. Miała być 6 maja, ale zmienili datę. O 9 mam ostatnią radiację. Dwie wizyty na tę samą godzinę, to trochę za dużo jak na jeden dzień. Chyba muszę zadzwonić i przełożyć. Przynajmniej to spotkanie telefoniczne z onkologiem…
Bo ostatnia radiacja jest mi konieczna i nie mam zamiaru jej przekładać…
A tak w ogóle, to wczoraj szalały burze. Momentami deszcz lał ścianą wody. Nawet nasze telefony się rozdzwoniły (?) i ostrzegały przed tornado. Całe szczęście na ostrzeżeniach się skończyło


Mieliśmy jechać do Zion, bo ciągle mnie ciągnie do parków, ale nie wiem czy się wybierzemy, bo jest pochmurno i na pewno zdjęcia nam nie wyjdą
A szkoda…
Parki, ptaszki…czekamy…
Wczoraj byliśmy w DeKalb i nawet mąż wszedł ze mną do domu Kathy
Kathy była nim zachwycona, zerkała na niego co chwilę, chociaż rozmawiała ze mną 

Zachowywał się swobodnie, po angielsku mówił płynnie, krótko mówiąc, żaden obciach mu nie towarzyszył
Ona jest emerytowaną nauczycielką – specjalistką od ESL (English as a Second Language) To nawet nasz polski akcent jest dla niej zrozumiały
Ciepłe, pokratkowane chmurkami i słońcem dzień dobry, Wyspo:)
A tu cały dzień słońce świeci, chociaż chmurki przemijają,
ale słońca nie zasłaniają
U nas już słońce ustąpiło miejsca gwiazdom:)
W Krakowie pogoda dopisała. Wbrew prognozom nie padało. W celu uczczenia 18. rocznicy wstąpienia do Unii odbyliśmy „spacer Europejski” po Starym Mieście, z wielką flagą europejską i wieloma mniejszymi, pod akompaniament „Ody do Radości”. 18 lat to próg dojrzałości, pora więc i na odpowiedzialność…
Niestety, naszym władzom daleko do dojrzałości.
Wiosna… Poeci nabrzmiewają weną jak pąki na krzewach, dziewczyny myślą o lekarstwie na miłość, zamiast o lekarstwie na kłopoty, cóż więc ma zrobić Kazio?
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Kolejna dzielna-niedzielna niedziela:)
Z kalafiora mi leci. Znaczy z tego… kaloryfera…
Mam mini-potop na granatowo.
Znalazłam imbus, rurkę i młotek… Do zakręcenia… Nie zadziałały…
Dobrze, że wymyślono też gary…
Na ten dystans mogę cię jedynie wesprzeć duchowo
Każdy rodzaj wsparcia jest dobry – dziękuję, Tetryku:)
Kiedy waliłam młotkiem w dźwignię, ktoś mi odpukał, więc spróbowałam SOS-em. Odpukiwanie się nie powtórzyło…:)
🙂
Czas na mnie do spania…
Dobranoc
Dobrej nocki, Bożenko:)
Dobrych snów!
Wróciłam do domu. Padam na nos.
To odpoczywaj, Makówko:)
Śpij szybko i starannie!
Dla już śpiących i spaćidących — magiczna lampka…

Jako spaćidąca mówię
DOBRANOC!
„Nocy ty cudna! Po dziecięcia twarzy
Wiedziesz cień świateł… i dziecku się marzy
Bajka ułudna!”
(„Noc” – Safona
tł.: J. Pietrzycki)
Baśniowej nocki, Wyspo:)
Dzień dobry
Witam ciepło i słonecznie…
Dzień dobry, Bożenko:)
Tu też pogoda dopisuje – wciąż jest słonecznie i ciepło.
Witajcie!
Połowa długiego weekendu. Pustki w autobusach, pustki na parkingu…
U mnie za oknami też pustki…
Witaj, Tetryku:)
U nas też małoludnie:)
Za to kosów zatrzęsienie na okolicznych trawnikach.
Dla Ciebie był to normalny dzień pracy Tetryku?
Słonecznie witam!
Wyspana?
Wyspana i już wracająca do domu.
Taki mały spacerek po Podgorkach tynieckich.
Witaj, Makówko:)
Trochę zazdraszczam, bo ja noc spędziłam na wynoszeniu garów z wodą i wykręcaniu ręczników…
Czytałam, współczuję.
Ciut przechlapane dzień dobry, Wyspo:)
Za oknem słonko, a ja taplam się w kaloryferowej wodzie.
Mam tylko nadzieję, że nie nabawię się romantyzmu;)
Jeszcze?
Masz misia, ale, ale nie używaj go do wycierania podłogi, proszę.
Współczuję Leno
Dziękuję, Bożenko:)
Dziękuję, Maczku:)
Nawet miś nie wypiłby tyle wody;)
A daj spokój! Do spółdzielni nie sposób się dodzwonić, a w PEC-u jakiś wyjątkowy gbur oznajmił mi, że też mają święto, będą dostępni czwartego i rozłączył się…
Znajomi mążczyźni sie plenerują…, a poza tym ja niespecjalnie lubię zawracać innym głowę swoimi problemami, więc póki co terminuję jako nosiwoda:)
Schowaj ambicję do kieszeni i uśmiechnij się do sąsiada, aby nie być skazaną na 48 godzin wodonoszenia! Na pewno gdzieś można zakręcić pion zasilający ten kaloryfer…
Można, Tetryku. I ja nawet wiem – gdzie, bo to nie pierwsza taka awaria. Nigdy nie było z tym problemu – ci z PEC-u przyjeżdżali nawet w nocy. Pierwszy raz zdarzył się taki „świętujący”…
O sąsiedzie i jego zazdrosnej żonie mogłabym popełnić kolejny nobelon:)
Dziś Brat wraca z wyjazdu, to mi pomoże, tylko nie wiem, o której dotrą:)
Szczerze współczuję, Leno

Na pewno nie jest przyjemnie wynosić i wynosić wodę. Sezon grzewczy w zasadzie już się skończył i kaloryfer nie jest niezbędny…
Powodzenia!!!
Dziękuję, Miralko:)
Już się udało:)
U nas jeszcze grzeją, bo nocki wciąż są chłodne, ale nie zmarznięcia się obawiałam (mam też podłogowe ogrzewanie) lecz spustoszenia na podłodze i jakichś zacieków piętro niżej. Nie bardzo uśmiechała mi się wymiana podłóg albo osuszanie ścian i ponowne malowanie…
Mam nadzieję, że już go zatkałaś, choćby osikowym kołkiem…
Nadzieja… Chlip…
W każdym obiekcie jest zawór odcinający CO .Zawsze znajduje się w piwnicy . Jest to zwykle duże koło jak kierownica w samochodzie (przesadziłem trochę 0 i łatwo to znalezć na rurze od CO . Zakręca sie też w prawo . Współczuje , bo jest to upierdliwe uszkodzenie wymagające remontu lub wymiany uszodzonych cząści . Pozdrowionka .
Witaj, Maksiu.
Tak, za zamkniętymi na sto spustów drzwiami jest taki zawór, tylko dostęp do niego mają administrator i ci z PEC-u. Włamania wolałam jednak nie robić…
To już czwarty pęknięty kaloryfer na przestrzeni półtora roku… Sama wymiana nie jest bardzo męcząca, gorzej jeśli pęka nocą albo pod moją nieobecność. To jest realne zmartwienie, bo jeszcze parę ich zostało. Wymieniłabym to wszystko hurtem, ale spółdzielnia „takiej opcji nie przewiduje”… Musi nas zalać, żeby oni coś zrobili…
Miałem podobna sytuację ,tylko grozniejsza Pękła rura w ścianie nad łóżkiem dziecka w nocy . Dziecko zostało w oparach gorącej wody . Służby też były nie dostępne bo Święta Zadzwoniłem na komendę policji w Warszawie ,a w miedzy czasie włamałem się do piwnicy i zakręciłem zawór Skuteczność policji była znakomita bo przysłali ekipę hydraulików ,którzy w nocy zespawali pękniętą rurę . Remont trwał do białego rana i takie miałem Święta . A o włamanie nikt się z administracji nie pytał .
Wydaje mi się, że kiedyś o tym pisałeś.
Tyle dobrego – że nie wyciągali konsekwencji z włamania. Nie wiadomo, zresztą, kto, w razie dochodzenia, okazałby się bardziej winny i czy przypadkiem nie wspomniane wyżej Służby…
U mnie nie było zagrożenia życia, na szczęście.
Dziś, dla odmiany nastroju, na dobranoc proponuję bossa novę mistrza Jobima, w której tytułowa „Woda do picia” jest tylko przenośnią…
Czyżby awaria też mogła być inspirująca;)?
Jeden z moich ulubionych standardzików, dziękuję, Tetryku:)
Życie jest inspirujące! 🙂
Dzień dobry

Oby…
Miałam dwie wizyty o tej samej porze i chciałam chociaż jedną przenieść na inny dzień. No i przeniosłam…
Nie mieli wcześniejszego terminu niż na 24 maja (a jest dopiero 2 maja), czyli przez 3 tygodnie nic mi robić nie będą. Nie jestem z tego zadowolona, ale nic na to poradzić nie mogę. Może w międzyczasie ktoś zrezygnuje i termin się zwolni?
Oby!
Trzymam kciuki!
Mam nadzieję, że się uda, bo jednak 3 tygodnie to trochę długo…
Oby…
Ja też miałam wizytę, ale rodzinną i dopiero teraz przychodzę się pożegnać.
Dobrej nocy wszystkim życzę…
Miłych snów!
Miłych snów, Bożenko:)
Niechaj się stanie!
Witaj, Miralko:)
Dołączam do chórku życzących: oby!
Bardzo pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Musiałam trochę odreagować te wodne akrobacje, więc gdy tylko Brat uporał się z zakręceniem (nie wiem, co bardziej podziałało – Jego siła czy – siła Jego zaklęć:)), wybyłyśmy na dłuuugi spacerek:)
Musisz się nauczyć zaklinać! Albo? Przeklinać?
🙂
Eee, po co?
Wolę rolę asystentki (dziś trzymałam lampkę) prestidigitatora:)
Może udałoby się czarami podziałać, zanim brat przyjedzie?
Jak dobrze mieć brata w odwodzie! I to wyposażonego w Moc!
„Jak dobrze mieć braciszka!
Jak dobrze mieć braciszka!
On tylko się uśmiechnie,
Gdy woda ci tryska
I zawsze ci pomoże.
Przy węglu czy przy koksie
I sama nie wiesz kiedy
Ułoży wam rok się.
Gdy furę zmartwień, kłopotów masz huk,
Do drzwi braciszka zapukaj: puk! puk!
Gdy spotkasz wrogów na drodze swej tłum,
Do drzwi braciszka zapukaj: bum! bum!
Jak dobrze mieć braciszka!”
😉
Pomalutku będę się też kierował w stronę łóżeczka! Spokojnej!

Dobrej nocki, Tetryku:)
Doba była dość męcząca, więc zacytuję sobie kolejnego rodzinnego klasyka:
„jutro też jest dzień”
i też powiem:
dobrej nocki, Wyspo:)
Dobranoc!
Dzień dobry
Piękny dzień się zapowiada i piękne święto…
Witaj, Bożenko:)
U nas ranek też był piękny. Teraz trochę spochmurniało:)
Witajcie świątecznie!
Zapowiada się piękny dzień. Wiosna rządzi!
„Najweselsze, najzieleńsze
maj ma obyczaje.
W cztery strony – świat zielony
umajony majem!”
(nie znam autora)
Dzień dobry, Tetryku:)
Witaj, Leno!
Autor to Jerzy Ficowski 😉
Dziękuję, Tetryku:)
Witam.
Rozkład jazdy MPK,a rzeczywistość…
Ale patrzysz na świąteczny?
Tak.
Witaj, Makówko:)
Mam nadzieję, że mimo przeciwności udało Ci się wyruszyć planowo:)
W tym tygodniu łatwo pomylić dni. Ja sama często muszę się zastanawiać jaki dziś dzień. Czy to wtorek, czy środek…
Dzień dobry



To wspaniale, że Lena pozbyła się kłopotu
I faktycznie – jak dobrze mieć brata
Na swoim też mogę polegać, chociaż on mieszka w Polsce, a ja tu. Trochę szkoda, bo wolałabym bliżej… ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi to co ma
Witaj, Miralko:)
Na razie pozbyłam się doraźnie:)
Jutro zamierzam nękać odpowiednie czynniki, by pozbyć się na amen:)
O, tak! Bracia to jeden z tych wynalazków, który bardzo udał się Panu Bogu:)
Oblałam się tłuszczem
Tak to jest przy łakomstwie… szkoda mi było zostawiać taki dobry tłuszcz z boczku, więc wylizałam talerzyk, przy okazji oblewając się zdrowo. No nic… popryskałam odplamiaczem i mam nadzieję się wypierze 
A język nie ucierpiał?
Nie ucierpiał
To było już zimne, więc się nie oparzyłam, a jedynie oblałam 
Dobrze, że nie zrobiłaś sobie krzywdy.
Plama rzecz nabyta i pozbycie się jej – mimo wszystko – boli mniej niż pozbycie się oparzenia:)
Daty też mi się mylą i to nie dlatego, że w Polsce jest święto. Jak się pracowało, to wszystko szło według dat i zawsze wiedziałam, który to dzień. Teraz wszystko mi się pokićkało. Jedynie pamiętam o radiacji, bo jest codziennie. Dziś ostatni dzień i sama nie wiem jak to będzie

O spotkaniu z onkologiem na pewno mi przypomną – zawsze to robią. Także o to jestem spokojna
Idę na Ciecień.
Oby cię cień nie przegonił! 😉
Grzmi
To tak jak u nas. Jestem zmęczona tymi niemal codziennymi deszczami, burzami i zapowiadanymi tornadami

Wściec się można… słońca jak na lekarstwo, ciągle tylko chmurno, buro i ponuro…
A tu słonecznie i ciepło – 17 st.
Aż zazdraszczam
Ciekawe kiedy u nas tak będzie…
Dzień dobry, właśnie zajechaliśmy dodom, ale żeby nie było tak różowo, dzisiaj rano przyszedł mail z jedną robotą ze stycznia, której muszę doglądnąć. No i to właśnie będę robił dzisiaj.
A miałeś mieć wolne…
No i w zasadzie do dzisiaj, do połowy dnia miałem
Witaj, Quacku:)
Cieszę się, że szczęśliwie dotarliście:)
Nie wiem, czy to poprawi Ci samopoczucie, ale z powodu kaloryferowego poślizgu też muszę teraz gonić, więc „nie jesteś sam(a), nie jesteś sam(a)”.
😉
Łączę się w pracy w święto… a nie, święto pracy już było, no trudno.
Ale zawsze możemy ukonstytuować 3 maja jako Dzień Jedności Zaskoczonych;)
To może od razu niech to będzie 4 maja, jako Dzień Jedności Zaskoczonych Trzema Poprzednimi Świętami (którzy to zaskoczeni dopiero się połapali, że właśnie się kończy trzydniowe wolne
)
Czemu nie:)
Chociaż ja bym to Zaskoczenie zostawiła niedomówione. Byłoby bardziej uniwersalnie. W końcu każdy bywa czymś zaskoczony:)
„Tak się nagle zachmurzyło.
Szaro-sine ciężkie niebo.
Zobaczyłam to za oknem.
Jestem w domu, więc nie zmoknę.”
Dzień dobry, Wyspo:)
Witaj Leno
🙂
Dzień dobry. Nie wiem, czy dasz wiarę, ale przez całą drogę z południa było sucho, po czym pierwsze ślady deszczu pojawiły się na rogatkach A1 w Rusocinie (i było potem widać, że dokładnie tam się zatrzymały opady, licząc od północy). Małżonka skomentowała: – Widać nie zapłacił za autostradę!
Nie zapłacił? A to liczykropla!
🙂
Wracam już.Sucha.
Beskidzka?
Nie. Że ja sucha, bo burze chodziły bokami.
I robiły?
Takie dychawiczne te burze by musiały być.
Z wątłymi piorunami.
Albo długofalowe. Spracowane – znaczy:)
Tam, gdzie byłam (na Ciecieniu)grzmiało, straszyło ciemnymi chmurami, ale nie padało.
Babia Góra była jednak w ciemnych chmurach.
Tu gdzie mieszkam ok. 14 podobno trochę popadało.
Dziś okoliczności rodzinne, potem jawne knucie na rynku w Olkuszu, i znów okoliczności rodzinne — wszystko to oderwało mnie od Wyspy na pół dnia…
Przynajmniej miło i pożytecznie spędziłeś czas
Och, okoliczności rodzinne potrafią być… dominujące.
Bywa różnie…
Dobranocka.
Kiedyś już było, ale powtórzę, bo bardzo wiosenna. Psalm 23 w wykonaniu Bobby’ego McFerrina, ale z tekstem o Bogini rodzaju żeńskiego. Świeże!
Snów dowolnego rodzaju, byle równie pięknych.
Właśnie padł mi Internet. Awaria ma być usunięta w nocy 🙁
To przykre, Tetryku.
Łoj.
Jak dobrze, że mamy wszyscy Internet w komórce.
Pamiętacie te czasy gdy nie było Internetu? Komórek?
Młodym się w głowach nie mieści, ale nam już powoli -też.
No. W związku z tym wymówki, że się było w miejscu, gdzie nie ma Internetu, tracą na ważności (co potrafi być problemem).
Ja dobrze pamiętam czasy gdy nie było nie tylko Internetu, ale nawet o zwykły, domowy telefon było trudno, o komórkach nie wspomnę…
No więc ja też. Pierwszy telefon domowy Rodzice mieli dopiero w późnych latach 80tych…
Telefon był w moim domu rodzinnym. Gdy się wyprowadziłam długo byłam bez telefonu stacjonarnego, choć usilnie się o niego starałam.
Pierwszą komórkę kupili mi moi licealni przyjaciele na moje …50-te urodziny. Jednak rozmowy ograniczałam do minimum, głównie wysyłałam smsy, aby nie płacić za dużych rachunków.
Ja też pamiętam czasy, gdzie nie było internetu, a i o telefon nie było łatwo. O komórkach nikt nawet nie słyszał… Co prawda mieliśmy telefon stacjonarny już pod koniec lat 60, ale nie było łatwo go zdobyć. Pamiętam też u babci „toczkę”, która wisiała na ścianie… to takie radio, które miało dwa programy – albo grało, albo nie…

Młodzi nie siedzieli, jak teraz w komórkach, ale spotykali się w różnych miejscach, rozmawiali, byli blisko siebie… często brakuje mi tego, tej bliskości z drugim człowiekiem… i wcale nie chodzi o seks, czy jakieś ciągoty. Po prostu o bycie razem, o tę wspólnotę… 
I kupiony przez rodziców telewizor (bodajże „Rubin”), który miał jeden program, potem dwa i oglądało się go nie cały dzień, ale tylko parę godzin popołudniowych
To były czasy
Takie dwa programy to zerojedynkowo. Czyli system dwójkowy. Na ile to lat przed komputerami? To się nazywa prekursorstwo!
To prawda, Makówko, nie mieści się:)
A ja bardzo lubię te miejsca, gdzie nie ma internetu. U nas wciąż istnieją. I w Puszczy Białowieskiej.
A teraz idę spać.
Dobranoc
Spokojnej!
Dobrej nocki, Bożenko:)
Już po eskapadach:)
Zmarzłam. Chyba przez niedosuszone włosy, bo aż takiej zimnicy nie ma – dziewięć stopni na plusie…
Wyjeżdżaliśmy rano przy pięknej słonecznej pogodzie i plus osiemnastu, dojechaliśmy popołudniem przy chmurach, po deszczu i plus trzynastu. Wygląda, że u Was ciąg dalszy odliczania? A do tych plus dziewięciu słoneczko czy nie?
Też zaczęło się pięknym słońcem i 17 stopniami, ale po południu pokazały się chmury i stopniowo chłodniało. Teraz jest +8, a ma zejść do +4.
Brrr
Przeżyję:)
Kto jak nie ja:)
Oddali!
Gratulacje
Podzielam Twoją radość, Tetryku:)
🙂
Kochani, dzień obfitował w wydarzenia, czas na mnie. Dobranoc!
Dobrej nocki, Quacku:)
Chwilę podziałałem w reanimowanej sieci i pora już spać. Dobranoc!

Miłej nocki, Tetryku:)
Lampka jest to i ja mogę iść spać.
Dobranoc!
Miłych snów, Makówko:)
Dzień dobry


To miłe, że Mistrz Q już wrócił ze swoich wojaży i że Ukratek odzyskał internet
Będzie na Wyspie weselej i gwarniej
Dzień dobry
Święta, święta i po świętach…
Witajcie!
Poświętowaliśmy – i do roboty… (tu proszę wysilić wyobraźnię i wkleić coś na kształt entuzjazmu)
Dobry wieczór, Tetryku:)
Nie wiem, czy to jeszcze rutyna czy już entuzjazm, ale dzień miałam dość czynny:)
Między codzienne dłubki udało mi się wcisnąć odmrożenie lodówki i zamrażarki, upieczenie szarlotki, efektywne dodzwonienie się do spółdzielni i jeszcze parę pomniejszych działań:)
Dzień dobry, uruchamiam coś na kształt, zaraz sprawdzę, czy entuzjazmu
Witaj, Quacku:)
Mam nadzieję, że nakształtu starczyło na cały dzień:)
Idealnie starczyło, ani za dużo, ani za mało
🙂
Witam …czy z entuzjazmem?
Słońce świeci…więc uruchamiam i wyobrażam sobie jezioro, plaża…
Witaj, Makówko:)
Mam wrażenie, że zwizualizowałaś sobie jedną z naszych spacerkowych tras:)
Nie ma jeziora….
Nie ma plaży….
Za to jest Wyspa
Wszystko będzie, Makóweczko, tylko trzeba trochę poczekać
Będzie i jezioro i plaża…
Jesteś na Wyspie, ale widać stoisz tyłem do wody…
Ale „za to ” był fort na Rajsku.
Wróciłam z małego spacerku i już będę domowa.
Dzień dobry
Rano, jak się czesałam, dobra garść się uzbierała. Ale co tam! Nie jestem gwiazdą filmową i nie muszę mieć bujnych loków
To co się wysypało na ziemię – odkurzę i po sprawie 
Po ostatniej radiacji zaczęły wypadać mi włosy
Masz rację, włosami nie warto się przejmować. Zdrowie najważniejsze. Ja cały czas gubię włosy…
Ja też! A one — nie wiedzieć czemu — ciągle rosną!
Ty masz gęste, a ja chyba będę łysa
To nie musi stać na drodze do sławy! 😉
Po chemio i radioterapii tak się dzieje, ale to potem odrasta.
I wcale nie jakieś słabsze. Normalne.
Witaj, Miralko:)
Zdrowie najważniejsze.
A włosy?
„Włosy rzecz nabyta” – powiedziała mi kiedyś fryzjerka, a kto może wiedzieć lepiej od profesjonalistki:)?
Wszystkich Wyspiarzy, posiadających możliwość zalogowania, którzy jeszcze tego nie zrobili, zachęcam do zajrzenia do wpisu organizacyjnego – dostęp tylko po zalogowaniu. Proszę o wyrażenie zdania — chciałbym zamknąć listę.
Dzień dobry, praca wykonana, część drugiej pracy wykonana, do tego pojechane (niedaleko) i załatwione jeszcze pewne sprawy pozapracowe. trochę
I na przerwę zatem.
Uciekłem do Klubu Książkowego…
Dobranocka.
Dzisiaj tak. Na znaną nutę.
Snów w rytmie samby, ale takiej powolnej.
Dobranoc, idę spać

Spokojnej!
Spokojnych snów!
Miłych snów, Bożenko:)
Popracusiowe dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry! Chyba faktycznie już sobie daruję dzisiaj, chociaż mnie kusiło, żeby tu i ówdzie coś tam jeszcze podgonić…
🙂
Mnie kusi nieustannie i nawet czasem ulegam, ale skoro słowo się rzekło, że popracusiowe, to – popracusiowe:)
No, rzadko jest tak, żeby lista była zamknięta, ale faktycznie, lepiej sobie dać na wstrzymanie, a jutro zacząć z nowymi siłami.
Mnie dziś umęczyła batalia ze spółdzielnią:)
Witaj, wieczorny pracusiu! 🙂
🙂
Istotnie, Tetryku, miałam dziś lekki poślizg, ale i tak końcem końców jestem w doczasie:)
Same pracusie na tej Wyspie…
Zabrzmiało jak oskarżenie…
🙂
Ależ skąd!
Zawstydziłam się …
Coś w tym jest, Makóweczko



Same pracusie na Wyspie… kiedyś myślałam, że jestem leniwa i nic mi się nie chce, ale teraz zmieniłam zdanie i doszłam do wniosku, że chyba jestem pracoholik. Bez zajęcia żyć nie mogę… muszę coś robić, bo zwariuję
Chociaż mam infekcję w jamie ustnej (wszystko ma smak solonego mydła) gotuję obiadki. Co prawda czasami mąż doprawia to czy tamto, ale ogólnie mam wyczucie czego ile dodać. Ostatecznie gotuję od ponad 40 lat i jakoś nikogo nie otrułam
W końcu dostałam leki na tę infekcję i lekarz zapewnił mnie, że w ciągu tygodnia się jej pozbędę
Dobrej nocy!

Miłych snów, Tetryku:)
To ja pozwolę dziś sobie skorzystać z pierwszych promyków kaganka i też się pożegnam, bo bardzo mnie już morzy:)
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dobranoc wszystkim!
To i ja się pożegnam.

Dzień dobry
Głupio będę wyglądać na zdjęciu tak całkiem bez włosów… bo tak w ogóle, to mnie nie obchodzi na ile mi zostanie tych włosów. Jak to napisała Lena – „włosy rzecz nabyta”
Odrosną i nie ma się czym przejmować.

Muszę wyrobić polski paszport zanim całkiem wyłysieję
Ale potrzebuję jakiegoś polskiego dokumentu, żeby napisać bratu upoważnienia. Mój polski paszport przynajmniej od 10 lat jest nieważny, dowód osobisty też, amerykański paszport stracił ważność chyba z rok temu, mam tylko prawo jazdy, ale to amerykańskie i na pewno w Polsce nie będzie honorowane
A w końcu muszę zacząć załatwiać polską emeryturę. Już niemal od 3 lat powinnam na niej być, ale jakoś tak się zwlekło. Czas się wziąć za to…
Zdecydowanie nie ma co odpuszczać!
Dzień dobry
Dziś dobudzić się nie mogłam, a za oknami piękny, słoneczny dzień wstaje. Już jest 11 st.
Witajcie!
Witajcie!
Zainaugurowałem sezon – na pierwszy raz jechałem prawie godzinę 🙁
Widziałam prognozy, że zapowiadają burze na dziś.
Ale póki co niebo na to nie wskazuje.
Brawo – Ty!
Dobry wieczór, Tetryku:)
Dzień dobry. Pochmurnie. Do roboty, Quacku
Dzień dobry

Niedużo, bo jednak się trochę bałam przesilić. Mąż, który ściął kilka drzew u sąsiadów (chociaż mu mówiłam, że skoro nie nasze, nie powinien ich tykać) i palił gałęzie. Zadecydował o ścięciu, bo mu gałęzie uszkadzały dach. Przy okazji sąsiadka prosiła o ścięcie jednego drzewa i sąsiad na końcu budynku też prosił. Także tych gałęzi do spalenia była masa. Zostały tylko grube pniaki…
Niby nic, ale jak deszcz ciągle pada i mąż tylko kradnie chwile przerw między ulewami, to nie najlepiej się czuje. Ale jak wczoraj sobie popracował (po wizycie u lekarza), od razu poczuł się lepiej
Potem powiedział mi, że jednak jak się coś robi, to lepiej się człowiek czuje 
I znowu za oknem pochmurno
Wczoraj było słonecznie, więc wyszłam do ogródka i trochę popracowałam
Mąż jak ja, bez pracy żyć nie może
Nie ma gorszej rzeczy jak bezczynność.
Dokładnie


Jak człowiek ma zajęty umysł, ręce, i wszystko co tylko możliwe, to nie myśli o głupotach, tylko o tym co robi
Jedna z moich polskich znajomych lubi po prostu odpoczywać, bez względu na to czy się zmęczyła, czy nie. Potrafi leżeć godzinami i nie robić nic. No! mnie by chyba coś trafiło
Ale ludzie są różni…
A w sumie, tak jak Ty, Makóweczko, uwielbiam spacery po parkach, wędrówki po bezdrożach, oglądanie ciekawych miejsc


Zawsze coś ciekawego się zobaczy, jest o czym myśleć i co wspominać
Czyż to nie jest cudowne?
Wróciłam i już będę domowa.
Tym razem byłam w Krakowie, ale w paru mało typowych miejscach.
Tak Miralko, uwielbiam spacery na „łonie przyrody”.
Może bym tak zabrała Ciebie i innych Wyspiarzy w miejsca, gdzie ostatnio byłam?
Zamiast bezczynności może coś zbuduję? I opowiem również gdzie dziś byłam?
Budowanie to dobra metoda na smuteczki…
Buduj, Makówko, buduj…
Bardzo dobra inicjatywa!
Dobrze, tylko się trochę odrobię i już się zabieram.
Zabierz

Na pewno będzie interesujące…
Jest gotowe!
Witaj, Miralko:)
U nas było dziś bardzo ładnie i ciepło, więc zdecydowałam, że w przerwach od pracy zrobię porządek z oknami:)
Psiuła była trochę zawiedziona skróconymi spacerkami, ale – coś za coś:)
Witaj Leno

U nas ma być cieplej dopiero w nadchodzącym tygodniu, ale na mycie okien na 100% się nie zdecyduję. Chyba jeszcze jestem na to za słaba…
Nie ma sensu się forsować. Zdążysz umyć, jak nabierzesz sił, Miralko:)
Też odpuszczam sobie porządki, gdy mnie dopada alergia.
Dojechałem do domu w całości i w suchości!
Był moment gdy się zachmurzyło, zerwał się silny wiatr i na tym się skończyło.
A tu zaczęło lać…
Dawno nie padało…
No i nareszcie burza…
A tu mżyło przez cały dzień, chwilami intensyfikując opady do porządnego deszczu.
A ja kończę drugą równoległą robotę i idę na przerwę.
Czyżbyś popadał w paralellizm?
No więc kiedyś mi się wydawało, że to żadna sztuka przeskoczyć w równoległy wszechświat, a jednak to trudniejsze, niż myślałem. O wiele, wiele trudniejsze i boleśniejsze wręcz. A zwłaszcza jak się człowiek rozpędzi do tego skoku i wyrżnie w ścianę.
Dobry wieczór, Quacku:)
I ja na dziś skończyłam:)
Teraz już tylko przyjemności:)
Zapraszam piętro wyżej.
Mam nadzieję, że zdążyłam, zanim Bożenka poszła spać?
Dobranocka jeszcze tutaj i zaraz idę piętro wyżej.
Dzisiaj taka piosenka z 1974. I przy okazji z nieco nowszego filmu „Strażnicy Galaktyki”.
Snów z dobrego rocznika.
Jeśli tu dobranocka, to i ja się tu pożegnam i idę na spacerek z Makówką.
Dobranoc
To i ja tu powiem Ci, Bożenko: dobrej nocki:)
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Mało dziś byłam aktywna na własnym pięterku, ale czasem trzeba pogospodynić też w realu – pół dnia myłam okna:)
Zaraz pobiegam po schodkach, a potem przeniosę się do Makówki:)
Dobry wieczór (jestem na górze, jakby co).
To i tam się pewnie spotkamy, Quacku:)
Dziękuję za miłe towarzystwo przy podśpiewywaniu „Pieśni Wiosennej” tegorocznego patrona:)
A teraz idę w gości:)
Zanim pobiegnę na nowe pięterko…
Bo jednak wcześniej mi aż tak nie wypadały…
Przecież i tak odrosną 
Ogoliłam się na łyso, oczywiście po zrobieniu zdjęcia do paszportu
Włosy lazły mi garściami. Nie wiem, może przy ostatniej radiacji dali mi większą dawkę tych promieni?
Doszłam do wniosku, że głupio będę wyglądała z kosmykami sterczącymi z głowy i mąż mi upacholił wszystko
Odrosną. Te osoby, które znam nosiły perukę albo chusteczkę na głowę.
Tak, dobrze zrobiłaś, lepiej ogolić.
Wybaczcie, knułem przez zooma do tej prawie pory!

Lampkę zapalę pod dobranocką, tradycyjnie.
Więc podlampkowe dobranoc, Tetryku:)