« Makówczyne listopadowe spacerki cz.3 Makówczyne listopadowe spacerki cz.4 »

Listopadowe wycieczki

W listopadzie byliśmy na niewielu wycieczkach. Nie tylko dlatego, że pogoda nie dopisała… byliśmy zajęci czymś innym…

Na pierwszą w listopadzie wycieczkę wybraliśmy się do Crabtree. Niby już tam byliśmy wiele razy, ale ptaszki nie są przyklejone do drzew i zawsze można coś nowego zobaczyć…

Kolejna wycieczka była już za tydzień, czyli 14 listopada. Do Zion. Pusto było i cicho. Nawet ptaszków za bardzo nie było widać…

Nad Mallard Lake wybraliśmy się wieczorem. Rano było tak pochmurno, że nie było co z domu się ruszać. Na zdjęciach mamy głównie zachód słońca…

Dzień później pojechaliśmy do Zion w drodze do Kenosha (na zakupy)…

Było zimno i nieprzyjemnie. Przeszliśmy się tylko trochę i pojechali dalej.

Jak zauważyłam, w parkach bardzo popularne jest wypalanie trawy. Czytam tablice informacyjne i coś mnie trafia. Tutaj bardzo chwalą takie wypalanie. Twierdzą, że to bardzo zdrowe dla ziemi, bo jest naturalnie nawożona i chociaż częściowo odchwaszczona… a co z tymi wszystkimi stworzonkami, które nie zdołały uciec? Upiekły się żywcem!!! Co z tymi zwierzątkami, które mają norki na wypalanym terenie… może nie wszystkie się upiekły, ale znaczna część zginie od duszącego dymu… Poza tym, paląc nasiona chwastów niszczy się zimowe zapasy wielu ptaków… Czy na pewno o to w parkach chodzi?

Także to wypalanie może jest i dobre dla ziemi, ale paskudne dla jej mieszkańców.

233 komentarze

  1. miral59 pisze:

    Zapraszam na wędrówkę po parkach Pleasure
    A sama pójdę już spać, bo jakoś ten dzień mnie zmęczył Spanko
    Miłego oglądania życzę Pleasure

  2. Quackie pisze:

    Dzień dobry… na razie takie tylko pośpieszne. Postaram się nadrobić jak najszybciej.

  3. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Na razie niestety nie mogę rozkoszować się zdjęciami, obejrzę je w domu…

  4. Makówka pisze:

    Witam Wszystkich!

    Dziś jestem wyspana, wręcz odespana i nadspana.

    Dopiero teraz zabieram się za śniadanie.

    Teraz tylko szybki rzut oka, po śniadaniu pospaceruję z Tobą Miralko, no przecież nie mogę głodna, prawda?

  5. Bożena pisze:

    Wróciłam z zakupami… brrr, ale zimno.
    Trzeba się rozgrzać czymś od Gieni Koffie

  6. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wczoraj wieczorem dzwoniła córeczka, że już dojeżdża do motelu. Zadzwoniła, bo zachciało jej się spać, a przecież siedziała za kierownicą! Pogadałyśmy trochę, zanim się nie rozbudziła Pleasure

    • Makówka pisze:

      Miralko!

      To dobrze, że dojechała do motelu, dobrze, że dała znać, abyś była spokojna.

      Pospacerowałam po galerii i razem z Tobą podglądałam ptaszki. To prawdziwe mistrzostwo uchwycić ptaszki, gdyż są one zazwyczaj bardzo ruchliwe.

      Brawa dla Was!

      Brawo!

      I jeszcze pyzaty pręgowiec i żabki (czy odbicie, czy przyuważyłaś moment gdy żabki hm…robią nowe żabki?).

      I to pięknie zachodzące słońce!

      Miło było z Tobą pospacerować, a teraz umykam na zakupy.

      • miral59 pisze:

        Dziękuję Makóweczko Cmok
        Żabki nie mogły robić nowych żabek, bo przecież był listopad, a one składają skrzek wiosną Happy-Grin
        Dzięki za wspólny spacer Pleasure

  7. Tetryk56 pisze:

    To dublowanie żabek na obu zdjęciach to odbicia w wodzie. Nie próbujcie takich pozycji we dwoje! Wink

    • Makówka pisze:

      Odbicie, odbiciem, ale możesz wyjaśnić czemu zalecasz niepróbowanie „takich pozycji”?

      Żabek z tego nie będzie, ale hm…mogłoby być przyjemnie…

      • Tetryk56 pisze:

        Czas, jaki partner wytrzyma pod wodą, z pewnością by cię nie zadowolił…

        • Makówka pisze:

          Wystarczy zaopatrzyć się w takie maski.

          Bywały przecież nawet podwodne śluby.

          • miral59 pisze:

            O matko!!! Ależ ta maska jest wielka!!! Chociaż nie wiem, czy byłaby wystarczająca do podwodnych figli Wink
            Chyba aparat płetwonurka z porządnymi butlami byłby lepszy Wink
            Przynajmniej byłoby za co się przytrzymać, gdyby ciało po namoknięciu stało się za śliskie Delighted

  8. Max pisze:

    Jak zwykle Miralka przypomina nam , że nie jesteśmy sami . Obok nas jest piękna przyroda i warto ją wspomóc np. wymyślnymi karmikami W Parku Moczydło na warszawskiej Woli są cztery stawy połączone ze sobą i działa system uzupełniający wodę i jej ciągły obieg . Na tych stawach jest różne ptactwo wodne z łabędziami i ostatnio pojawiły się dwie kaczki biało-czarne .Są trochę tylko większe od krzyżówek , tylko z takim dziwnym upierzeniem . Ptactwo jest dokarmiane przez Zarząd ale i przez spacerowiczów . Jesienią , kiedy w przyrodzie zaczyna brakować naturalnego pożywienia , do Parku przylatuje setki rybitw , ale też wron i gawronów . Czasami na drzewach wieczorem jest czarno od wron i gawronów , a na wodzie biało od rybitw . Mozna powiedzieć : za chlebem Panie za chlebem . Dziękuję Miralko za kolejny , fotograficzny , ale jednak kontakt z przyrodą , który chroni nas ludzi przed zdziczeniem Bukiet

    • miral59 pisze:

      Dziękuję Maksiu Cmok
      Wiem, że tak jak wielu na Wyspie jesteś miłośnikiem przyrody i wspaniałym obserwatorem Pleasure
      Ciekawią mnie te czarno-białe kaczki… czy masz może ich zdjęcie? Może moglibyśmy określić co to za gatunek?
      I moim zdaniem, masz 100% racji twierdząc, że kontakt z przyrodą chroni nas przed zdziczeniem Happy I pomyśleć, że mówi się coś na temat „dzikiej przyrody”…

  9. miral59 pisze:

    Dodam jeszcze dwa filmiki znad Lake Michigan.
    Pierwszy z 14 listopada, gdy wiał wiatr od jeziora…

    I drugi z 28 listopada, gdy było zimno i wiatr dmuchał do jeziora…

  10. Lena Sadowska pisze:

    Witaj, Miralko:)

    Świat w odcieniach ołowiano-beżowych:)

    Drugie zdjęcie z żabą – i już wiadomo, skąd George Lucas wziął pomysł na hełm Lorda Vadera;)

    Najbardziej podoba mi się ostatnie zdjęcie. Może przed nasycenie kobaltem.

    Pozdrawiam:)

    • miral59 pisze:

      Witaj Leno Delighted
      Świat ma różne odcienie – ołowiano-beżowe również Wink Nie zawsze słońce barwi wszystko w kolory tęczy… Pleasure
      Hełmem Lorda Vadera oplułam monitor Overjoy
      Pozdrawiam cieplutko Pleasure

  11. Lena Sadowska pisze:

    Bardzo zimne, już minus dziewięciostopniowe dobry wieczór, Wyspo:)

  12. Quackie pisze:

    Dzień dobry, zaraz przerwa, zapewne, ale jeszcze zdążę.

    Sikora jasnoskrzydła może i nic nowego, ale to ziarnko w dziobie wygląda jak drugi dziób wewnątrz pierwszego. Coś jak u Obcego z filmu – w jednej paszczy druga, mniejsza.

    Czyż przepięknie ujęty w locie. To są doprawdy najlepsze chyba zdjęcia. Aż dziw, jak taki Leonardo da Vinci na tyle wieków przed powstaniem fotografii był w stanie studiować lot ptaków.

    Kowalików chyba na całym świecie nie obowiązuje grawitacja. Albo obowiązuje, ale tak nie do końca. Pro forma.

    Dzięcioły śliczne, czy jedzące, czy nie – ta czerwień na prawie całym łebku. A pręgowiec napycha ziarenkami jakimi bądź, czy takimi, które ptaki upuściły?

    Dopiero teraz do mnie dotarło, że nazwa pasówki jest związana z łacińska nazwą rodziny i rzędu, bo przecież wróbel też jest po łacinie „Passer domesticus”! Czego w zasadzie powinienem się spodziewać, oglądając pasówki i wróble i widząc podobieństwo!

    No i czapla – taką bym chętnie sfotografował. Nb. ostatnio widziałem czaplę lecącą nad Gdynią, i to nie nad morzem, tylko nad Redłowem, dzielnicą bardziej leśną niż nawodną. Niestety było całkowite zachmurzenie i rozróżniłem tylko charakterystyczną ciemną sylwetkę na tle nieba, a już koloru czy tym bardziej gatunku nie.

    Płaskonosy nieodmiennie kojarzą mi się z Paszczakami z opowieści o Muminkach, takie same długie dzioby (u Paszczaków pyszczki), a przez to bardzo poważnie. Jak urzędnicy albo inni funkcjonariusze.

    Drapole – nic to, że w klatkach, w innej sytuacji nie miałabyś pewnie okazji zrobić zdjęcia z tak bliska.

    Zion: drzewo w poprzek ścieżki. Czy wolno przechodniowi takie drzewo samemu przesunąć? Czy też tylko stosownej służbie? (Może dziwne pytanie, ale od kiedy Kuma po zresetowaniu zawieszonego Windowsa w pracy w USA została zapytana przez wstrząśniętą koleżankę, czy ma uprawnienia do resetowania, to nic mnie nie zdziwi).

    Łyski amerykańskie chyba są dość podobne do europejskich(?). Dzioby może trochę ciemniejsze i brakuje im białej plamki na czole nad dziobem, ale poza tym?

    Nad Mallard Lake na pierwszym zdjęciu to alejka wysypana piaskiem… czy śnieżkiem? Bo już nie wiem.

    A okolice jeziora mimo listopadowego krajobrazu mają swój urok. Coś tu jest inaczej niż w Polsce, nie wiem, roślinność jednak inna? Bo trawy niestety tutaj też wypalają.

    A teraz na przerwę.

    • miral59 pisze:

      Postaram się odpowiedzieć w miarę krótko (jak mi się uda) Wink
      Sikory, tak jak inne małe ptaki, są niezwykle szybkie… i to coś w rodzaju ambicji każe nam ciągle je fotografować. Rozumiesz? Im trudniej, tym większa pokusa…
      Ptaki i ich lot od wieków interesują ludzi. Jak choćby mit o Dedalu i Ikarze… powstał chyba na długo przed Leonardem. Ludzie marzyli o tym, by jak ptaki szybować po niebie. Wówczas mało kto wiedział, że nie wszystkie ptaki latają tak samo… dopiero badania nad tym przeprowadzone odpowiednim sprzętem pokazały te różnice. Przeciętny człowiek wie tylko, że ptaki machają skrzydłami… Wink
      Kowaliki mają tak ustawiony układ krwionośny, żeby przebywając ciągle do góry nogami nie dostały wylewu, czy jakiejś innej przypadłości. Wykorzystują to koncertowo… Happy-Grin
      Dzięcioły są cudne i jak sobie przypominam, każdy z tutejszych ma jakąś czerwoną plamkę – mniejszą, czy większą…
      Pręgowiec oczywiście zbiera te ziarenka, które spadły z karmnika. Nie tylko z resztą on. Jest wiele gatunków ptaków, które nie potrafią jeść z karmnika. Zbierają ziarno spadłe na ziemię. Dodam tylko, że na mój domowy karmnik przylatuje cała masa wróbli. One jedzą z karmnika, ale przy okazji są strasznymi bałaganiarzami. To co im do jedzenia nie pasuje wyrzucają na ziemię. Często (przez pomyłkę) wyrzucą też coś, co lubią… zwykle pod karmnikiem mam taki śmietnik, że mąż tylko głową kręci Overjoy
      Tak. Masz rację. W języku angielskim wiele pasówek ma w nazwie „sparrow” co przecież oznacza wróbla. Są z innej rodziny, ale rząd mają wspólny Pleasure
      Czapli ci u nas dostatek. Najwięcej jest modrych i białych, chociaż znamy miejsca lęgowe (dwie kolonie) ślepowronów, a i czapla zielona czasami się trafi. Większość tych zdjęć ptakom w locie jest autorstwa mego męża. Mnie rzadko się ta sztuka udaje…
      Dla samego zdjęcia szkoda by było męczyć ptaki Wink Udawało się nam podchodzić na dość bliską odległość i do sępników i do myszołowa. Na pewno nie jest to łatwe… Gdyby te ptaki były zdrowe, na pewno byłyby wypuszczone na wolność…
      Prawdę mówiąc, to nie wiem, czy przechodniowi można samodzielnie usuwać cokolwiek ze ścieżki… ale myślę, że nie. Jak już kiedyś wspominałam, zarządy parków boją się, że jeśli ktoś ulegnie jakiemuś wypadkowi, będą musieli płacić słone odszkodowania. Przy usuwaniu drzewa za ścieżki można się zadrapać (że o poważnych uszkodzeniach nie wspomnę), a potem wystąpić do sądu o odszkodowanie. Nikt nie chce płacić niepotrzebnie…
      Łyski są bardzo do siebie podobne. Tak polskie, jak i amerykańskie należą do rodziny chruścieli… Płytka rogowa na czole jest w zasadzie bardzo podobna, z tą tylko różnicą, że te polskie mają ją całkowicie białą, a amerykańskie w części czołowej często jest czerwona (ale nie zawsze).
      Wszystkie alejki nad Mallard Lake są wysypane jasnym żwirem… to na pewno nie śnieg Delighted
      Nie wiem czy tutejsza roślinność aż tak bardzo różni się od polskiej… może trochę Thinking Jedno czego mi w tutejszych lasach brakuje – to iglaków. W Polsce lasy są głównie iglaste (a przynajmniej w moich rodzinnych regionach), tutaj sadzi się iglaki w niektórych miejscach, ale czy taka tuja jest prawdziwym drzewem iglastym? Nie dla mnie. Lubię sosny i świerki… taki las nagrzany słońcem ma cudny aromat… nie da się porównać z niczym.
      Na temat wypalania traw już się trochę wypowiedziałam, ale nie będę więcej, bo coś mnie trafi Angry
      Dziękuję Mistrzu Q za tak obszerny komentarz do moich wycieczek Pleasure

      • Quackie pisze:

        Ha, nie wiedziałem o tym układzie krwionośnym u kowalików!

        A jak jesteśmy przy Twoim karmniku – skoro ptaki robią bałagan i wysypują na ziemię naokoło, to czy do Ciebie też przychodzą po te wysypane nasionka jakieś pręgowce, wiewióry i takie inne?

        • miral59 pisze:

          Wiewiórek mam do wyboru, do koloru. Przychodzą nawet czarne. Oprócz nich mam też (już drugi rok) szczury, oposy i szopy pracze, a także zaglądają skunksy. Z tym że te zwierzaki odwiedzają mnie głównie jesienią i wiosną – oprócz wiewiórek i szczurów, bo te są cały rok. Pręgowców, całe szczęście nie mam Happy-Grin

          • Quackie pisze:

            Pamiętam, że opowiadałaś o szczurach w okolicznych domach. I o wiewiórkach chyba praktycznie wszędzie Wink1

            A czemu pręgowców „całe szczęście” nie masz? Są jakoś szczególnie upierdliwe?

            • miral59 pisze:

              Pręgowce są chyba bardziej upierdliwe niż wiewiórki. Znacznie mniejsze, wcisnął się wszędzie, a bałaganu jakiego potrafią narobić trudno sobie wyobrazić nie widząc. Ja widziałam… Amazed
              Poza tym mają cały system korytarzy i norek. Tworzą w nich swoje spiżarnie. Jeśli trafią na jakieś rury, potrafią je zapasami zatkać dokumentnie. Tak „załatwiły” system odwadniający u moich znajomych z Libertyville. Podczas ulewnego deszczu zalało im całą urządzoną piwnicę. Oprócz kosztu usunięcia szkód po tym zalaniu, musieli jeszcze od nowa kłaść rury do odwadniania. Wyczyszczenie starych kosztowałoby znacznie więcej.
              Chyba opowiadałam już na Wyspie, jak jedna moja znajoma dokarmiała ptaki, wiewiórki i pręgowce i te ostatnie zatkały orzeszkami rurę wydechową w samochodzie sąsiadki. Zatkały tak dokładnie, że sąsiadka nie mogła odpalić samochodu… na lawecie pojechał do warsztatu, a tam mechanik mało czkawki nie dostał jak zobaczył co jest z samochodem… od tamtej pory znajoma już nie dokarmia… Wink

              • Quackie pisze:

                Och. Coś podobnego, jak się przystosowały do ludzi. Szkoda, że w drugą stronę nie bardzo. A gdyby tak ktoś zrobił im specjalną instalację z rur, tylko dla nich? Pewnie i tak by polazły tam, gdzie im się bardziej podoba…

                • miral59 pisze:

                  Wiesz jak to jest ze zwierzakami… wybiorą to co jest im wygodniejsze, a nie to co Tobie się wydaje lepsze Overjoy
                  Możesz się starać nie wiem ile, a one i tak zrobią po swojemu…

                • Makówka pisze:

                  Myślę, że tak by zrobiły jak mój Florek z drapaczką. Zakupiłam mu, spryskałam czym należy postawiłam w przedpokoju.

                  Drapał wszystko, nigdy drapaczki!

                  Najchętniej buty.

                • Quackie pisze:

                  Oj, pewnie tak. Nie ma to jak poprawiać naturę.

        • miral59 pisze:

          A o układzie krwionośnym kowalików gdzieś czytałam (ale nie pamiętam gdzie). Żaden inny ptak nie wytrzyma tak długiego zwisania głową w dół. Co prawda różne gatunki (jak np. dzięcioły) potrafią wchodzić na gałęzie w tej pozycji, ale nie są w stanie przebywać w niej zbyt długo… tylko kowaliki Pleasure
          Pod karmnikami sprzątam średnio raz w tygodniu. Chcę, żeby jak najmniej ziarna się marnowało. Wiosną, gdy likwiduję karmniki, przed postawieniem stołu na miejsce sprzątam bardzo dokładnie. Wszystkie płytki są „zarobione” i doprawdy trudno byłoby nam jeść cokolwiek na podwórku, bo to tak jakby się jadło w szalecie miejskim Wink

  13. Bożena pisze:

    Dobranoc Wyspiarze, idę spać Spanko

  14. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Bo to rocznica, równa, czterdziesta.

    Snów pełnych wyobraźni.

    • Makówka pisze:

      Oh…westchnęła sobie Makówka, wyobraziła sobie taki świat….

      I „zeszła na ziemię ” tu i teraz no i zabrała się za pakowanie.
      O godzinie, o której jutro muszę (tzn. chcę) wyjść z domu nie mogłabym się zebrać, bo bym coś zapomniała.
      Kijki, ruszt do pieczenia kiełbasy, przyłbica i parę innych drobiazgów…
      A ja rano chodzę po omacku śpiąc w środku jak lunatyk.

      • Tetryk56 pisze:

        Ruszt? Dobrze, że nie macie tradycji śląskiej pieczonki, bo by ci kazali garnek żeliwny zabrać! Overjoy

        • Makówka pisze:

          Zanim będzie ognisko jakieś 18 km trzeba się przeczłapać.
          Z garnkiem w plecaku byłoby trochę…ciężko.

          To taki malutki składany, turystyczny łoj co ja napisałam? ruszt?

          To teleskopowy widelec do pieczenia kiełbasek.

          Głowa mnie boli i jakaś niepociumana jestem.

          Przez moment zastanawiałam się, czy…mierzyć temperaturę …czy jednak się pakować.

        • Quackie pisze:

          Ojej, w zeszłym roku w ogródku u znajomych przez całą imprezę taki kociołek się grzał, macerował, przygotowywał… ale w kulminacyjnym punkcie wyszło z niego naprawdę przepyszne danie!

          • Makówka pisze:

            Tak. Też pamiętam takie danie. Koleżanka mieszka na Śląsku i chyba to faktycznie była tradycyjna śląska pieczonka.

            Choć robiona i jedzona w Zubrzycy, czyli na Orawie.

  15. Tetryk56 pisze:

    Lennon rozbudza naszą wyobraźnię i zaraz sobie wyobraziłem, że jak pójdę spać to może mi się choć przyśni to wszystko, o czym śpiewa. A lampka na pewno pomoże.

  16. Makówka pisze:

    Dobranoc Wyspo!

  17. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Mróz, kierowcy mają skrobankę…

  18. Makówka pisze:

    Witam!

  19. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jak samopoczucie? Czy dziwność (ta wewnętrzna) ustąpiła?

    • Makówka pisze:

      Ustąpiła, dzięki za troskę. Trochę się bałam czy mnie „coś nie bierze” i czy nie odwołać wycieczki.

      A teraz czuję się DOSKONALE, choć nieco wymrożona.

      W oczach mam las w szadzi wyglądający bajkowo.

  20. Bożena pisze:

    Kawy, herbaty czy coś innego? Koffie

  21. Quackie pisze:

    Dzień dobry, trochę sobie przedłużyłem spanie. Poniekąd planowo, tzn. pod kontrolą.

  22. Bożena pisze:

    Co się stało, że tak dzisiaj cicho? Thinking

    • Tetryk56 pisze:

      Zimno, ciemno, na szczęście już w domu…

      • Bożena pisze:

        Nie lubię tych krótkich dni…

        • Bożena pisze:

          Martwię się o Makówkę. Dziś rano przywitała się tylko jednym słowem i zamilkła…

          • Makówka pisze:

            Miło mi, że się o mnie martwisz Bożenko.
            Wczoraj pisałam, że dziś wybieram się na wycieczkę.

            Jak wyszłam z domu przed 8 tak teraz wróciłam.

            Zmarznięta, głodna (choć jedliśmy kiełbaski z ogniska) i baaaardzo, bardzo szczęśliwa.

            Było zimno, palce grabiały, więc nawet nie próbowałam kukać na Wyspę.

            No i czasu nie było, trzech panów i ja, więc panowie nadawali tempo.

            • Tetryk56 pisze:

              Tirlitirli ti, trzech panów…. Wink
              (że tak se zacytuję „Kabaret”…)

              • Makówka pisze:

                Starsi panowie to racja. Zamiast cylindrów mieli jednak grube czapki.

                No i ja nijak nie przypominam Jędrusik, Sienkiewicz, Kwiatkowskiej lub jakiejkolwiek pani z Kabaretu.

                • Tetryk56 pisze:

                  To akurat nawiązanie do filmu Boba Fosse i piosenki „Dwie Damy”, wykonywanej tam przez Joela Gray’a…

                • Makówka pisze:

                  „Kabaret” to jeden z moich ukochanych filmów. Byłam na nim chyba z pięć razy w kinie.

                  A jednak nie skojarzyłam właściwie „Tirlitirli”.

                  Hm…pozostawię może bez komentarza i tylko przypomnę, że myśmy cały czas szli, a nie jakieś tam…jak w piosence „Dwie damy”

            • Bożena pisze:

              Wczoraj pisałaś, że „coś Cię bierze”, a dzisiaj to milczenie… Wink1

              • Makówka pisze:

                Rozumiem i miło mi, że się zatroskałaś.
                Często na wycieczkach jakoś tam kukam na Wyspę, ale dziś palce grabiały no i nie było postojów oprócz krótkiego przy ognisku.
                Lekki mróz i wiatr, ale i tak było cudnie.

                Umykam coś zjeść, a potem na rozgrzewającą kąpiel Wanna

  23. Quackie pisze:

    Dzień dobry wieczór, fajrant i przerwa!

  24. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Wyspo:)

    Dziś z Mrozowej Krainy.
    Po powrocie ostro-gulaszowa rozgrzewka, piernatowy kokon i dzbanek imbirowej herbaty:)
    I świat od razu nabrał cieplejszych tonów. Dosłownie:)

    Pozdrawiam:)

  25. Quackie pisze:

    I po przerwie.

    Dzisiaj przeżyłem coś dziwnego.

    Najjunior na wiosnę miał mieć pewien rutynowy zabieg medyczny, w normalnej „państwowej” przychodni, rozłożony na dwie sesje. Dostał normalne skierowanie, został zbadany i zakwalifikowany, odbyła się pierwsza sesja, po czym przyszła pandemia.

    A teraz zaczął działać w kierunku uzupełnienia tamtego zabiegu. Tydzień temu odbił się od systemu: powiedziano mu, że „w komputerze jest na czerwono” i musi przynieść nowe skierowanie. Prawem kaduka, bo przecież na wiosnę wszystko załatwił prawidłowo, a to nie jego wina, że pandemia.

    Dlatego dzisiaj poszedłem razem z nim, żeby wyjaśnić sytuację. Nikt z nas nic nie załatwiał w międzyczasie, a tu proszę, cud mniemany, nagle Najjunior „w systemie jest na zielono”, wszystko załatwione od ręki.

    Samo się załatwiło!

  26. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Sting. Spokojnie i z saksofonem.

    Snów swobodnych i satysfakcjonujących!

  27. Tetryk56 pisze:

    Ech, idę spać! Wiedźminka się nie odzywa, ale jej lampka ciągle świeci…

    • Quackie pisze:

      Spokojnej. Ja też zmykam, u mnie jutro dzień może nie tak pracowity pracowo, ale rzeczywistość na pewno przyniesie coś interesującego Wink1

  28. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Dziś był męczący dzień Tired
    Może nie tyle fizycznie, co psychicznie…
    Dowiedziałam się, że jeden z moich amerykańskich znajomych ma chłoniaka. Jak na razie przechodzi chemioterapię, ale nie wiadomo jak to z nim będzie. To niebezpieczna dla życia choroba i w sumie nawet drobna infekcja może się tragicznie skończyć…

  29. miral59 pisze:

    Dla relaksu pooglądałam zdjęcia w klubie na FB i zobaczyłam coś, co wydało mi się niesamowite. Jeden z klubowiczów powiesił na drzewie kawał słoninki dla ptaszków i oczywiście zaczaił się z aparatem. Jakież było jego zdumienie, gdy do słoninki dobrał się lis!!! Wlazł na drzewo, zerwał i uciekł ze zdobyczą…
    A słoninka była zawieszona 2,5 metra nad ziemią…
    Nie wiedziałam, że lisy mogą włazić na drzewa!!! Pleasure
    Nie uwierzyłabym, gdybym tego nie zobaczyła na zdjęciach… Delighted

    • Bożena pisze:

      Też nie wiedziałam, że lisy potrafią włazić na drzewa. Ale wiadomo, że są cwane i na wszystko znajdą sposób. Wink

    • Quackie pisze:

      Kusisz, żeby spróbować. Ciekawe, co by u nas przyszło po słoninkę. Może koty? Chociaż lisa też widziałem kiedyś (w centrum Gdyni, późną nocą), ale na zamknięte podwórko nie wiem, czy by wlazł.

  30. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dzisiaj mamy Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka.

  31. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    A kto z nas nie chciałby zwędzić smakołyków, wystawianych przez obcych dla obcych?

  32. Bożena pisze:

    Ja już piję kawę, a do reszty Wyspiarzy podąża Kelnereczka z różnymi napojami… Kelnereczka

  33. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Dzisiaj i jutro planowo nie pracuję, wentyluję mózg, więc będę się zjawiał na Wyspie o różnych dziwnych porach Happy-Grin

  34. Makówka pisze:

    Wyspana, zregenerowana witam się z Wami zimowo!

    Śnieg pada, zima!

  35. Quackie pisze:

    Podesłał mi znajomy, były zawodowy żołnierz:

    Jak się rodzą tradycje.

    Zaraz po mianowaniu nowy komendant jednostki ruszył na inspekcję, podczas której zauważył dwóch żołnierzy pilnujących ławki. Podszedł do nich i zapytał, dlaczego jej pilnują.
    – Nie wiemy. Poprzedni komendant nam kazał, więc tak zrobiliśmy. To jakaś pułkowa tradycja.
    Nowy komendant znalazł numer poprzedniego i zadzwonił do niego, żeby zapytać, dlaczego wartownicy stoją przy tej konkretnej ławce.
    – Nie wiem – odpowiedział tamten. – Mój poprzednik kazał wystawiać tę wartę, a ja tylko przestrzegałem tradycji.
    Nowy komendant znalazł numery do trzech poprzednich, aż w końcu dodzwonił się do stulatka, starego generała w stanie spoczynku.
    – Przepraszam, sir, zostałem właśnie mianowany dowódca jednostki, którą dowodził pan sześćdziesiąt lat temu. Dwóch żołnierzy stoi na warcie przy ławce, czy mógłby mnie pan oświecić, po co?
    – Co?! Ta cholerna farba jeszcze nie wyschła?!

  36. Makówka pisze:

    Czego to ludzie nie wymyślą!

    Przed chwilą zobaczyłam w TVN:
    -podwodny pokaz Mikołaja
    -buty wymuszające zachowanie dystansu społecznego
    -przyklasztorne schronisko dla pytonów

    Jednak zgadzam się z Miralką, że nie ma ciekawszej rzeczy jak podglądanie przyrody.

  37. Makówka pisze:

    Wiadomość, która mnie ucieszyła dziś:

    Agnieszka Holland została wybrana prezydentką Europejskiej Akademii Filmowej!
    Polska reżyserka przejmie stanowisko po Wimie Wendersie, który przewodniczył European Film Academy od 1996 roku.

  38. miral59 pisze:

    A ja dziś zauważyłam gościa na słupie, w rogu naszego ogródka. Ależ byłam zemocjonowana In Love Tak rzadko te ptaki widujemy. Pobiegłam po aparat, bojąc się, żeby mi nie uciekło.
    Pustułka amerykańska Happy-Grin

    • miral59 pisze:

      Jak widać, patrzy zachłannie na moje karmniki, ale już wszystkie ptaszki zdążyły nawiać, więc się nie pożywi Happy-Grin
      To najmniejszy z tutejszych drapoli (22 do 31 cm „wzrostu”).
      Według tego co podaje Wiki, liczebność gatunku w USA i Kanadzie w ostatnich latach spadła o 51%… ciekawe dlaczego? Thinking

      • Makówka pisze:

        Bardzo dostojna ta pustułka.

      • Quackie pisze:

        Link z Wiki prowadzi do strony, na której wyjaśniono, że ten spadek dotyczy lat 1966-2017 (więc na szczęście nie takie ostatnie te lata, niemniej trend jest niepokojący). Spadek populacji przypisuje się ciągle postępującemu oczyszczaniu ziemi (pod uprawy) i wyrębowi martwych drzew, na których te ptaki chętnie się gnieżdżą. Towarzyszy temu utrata źródeł zdobyczy i innych potencjalnych miejsc gniazdowania, związana z tzw. „czystą” praktyką rolniczą, polegającą na usuwaniu żywopłotów, drzew i krzewów. Dodatkowym zagrożeniem są pestycydy i inne zanieczyszczenia, zmniejszające liczebność lęgów i prawdopodobieństwo odchowania zdrowych piskląt. Pustułki w Ameryce Płn. mają również problem ze środkami chemicznymi zabijającymi owady, pająki i inne stworzenia, którymi żywią się te ptaki.

        (za stroną https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.allaboutbirds.org/guide/American_Kestrel/lifehistory#, sekcja „Conservation”, czyli „Ochrona”)

        • miral59 pisze:

          Z tego co napisałeś wynika jasno, że znowu winny jest człowiek Angry
          Chcemy żyć wygodnie, bez pająków, komarów, czy innego paskudztwa, a mało kto pomyśli, że to pożywienie wielu gatunków nie tylko ptaków…
          Natura sama utrzymuje równowagę międzygatunkową, o ile człowiek nie zacznie się w to wtrącać. A to wtrącanie się prowadzi do katastrof ekologicznych i wymierania (znacznego zmniejszania się) wielu gatunków ptaków i zwierzaków… sami sobie szykujemy zagładę… Weary

          • Quackie pisze:

            Gdzieś był taki licznik, pokazujący, ile dziennie ginie gatunków, ale nie potrafię znaleźć.

          • Quackie pisze:

            Znalazłem tylko taki, pokazujący, jak zwiększa się procent gatunków narażonych na całkowite wymarcie.

            https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.theworldcounts.com/challenges/planet-earth/forests-and-deserts/species-extinction-rate/story

    • Quackie pisze:

      Śliczna! Takie zdjęcie mam tylko ze szpakiem, ale chętnie bym zamienił na pustułkę! Wink

    • Tetryk56 pisze:

      Niby drapol, a kokietka… Piękna!

      • miral59 pisze:

        Wiedziałam, że tak jak mnie, tak i Wam będzie się podobała Happy-Grin

        • miral59 pisze:

          A szpaków ci u mnie dostatek. Tak jak jesienią zastanawiałam się kto zje te robaczki, które szpakom kupiłam, tak musiałam jeszcze dokupić… Overjoy
          Przylatuje ich chyba ze setka. A ile wrzawy robią!!! Kłócą się non stop, drą na siebie dzioby i tymi dziobami przeganiają się z miejsca na miejsce. Kąpią się często i tak zabrudzą wodę w poidełku, że muszę ją ze dwa razy dziennie wymieniać (to znaczy to co zostało) Happy-Grin

          • Quackie pisze:

            Setka NARAZ?!

            • miral59 pisze:

              Naraz. Aż mi się ciemno w kuchni robi, gdy zlatują się do jedzonka…
              Takie dwa woreczki robaczków – suchych, więc lekkich (w sumie ok. 10kg) wystarczają na trochę więcej niż dwa tygodnie… a i to sypię im oszczędnie Wink
              Do tego wyjadają „plastry”, które wieszam dzięciołom i „wałeczki orzechowe” wiewiórkom… jedzą wszystko co tylko im pod dziób wpadnie Overjoy

              • Quackie pisze:

                Może kiedyś zastąpią człowieka?

                Bo łapczywość podobna…

                • miral59 pisze:

                  Nie wiem czy człowieka da się zastąpić czymkolwiek… Thinking
                  I to głównie ze względu na pazerność Weary
                  Szpaki jedzą łapczywie, bo szczególnie zimą, zbierają się w stada. W dużej grupie pokarm bardzo szybko się kończy, więc trzeba się pospieszyć, żeby nie być głodnym…
                  U ludzi… niektórzy zachowują się tak, jakby mieli dwie gęby do jedzenia i dwie d**y do s*****a Weary Ile by nie mieli – zawsze mało… to jednak nie to samo co szpaki Wink

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Miralko:)

      Piękna.
      Co by tam o drapieżnych ptakach nie mówić, są bardzo eleganckie. Może niepokojąco, ale – eleganckie:)

      Kiedyś siedziałam na kocu, a obok rosła sobie leszczynka. W pewnej chwili obróciłam głowę i dwadzieścia centymetrów od własnej twarzy, na wysokości oczu dojrzałam wielkie jaspisowe oczyska wśród liści. To była sowa, chyba młodziutka, bo nie większa od pięści. Gdyby nie mrugnęła, pewnie bym jej nie zauważyła, tak zlała się z otoczeniem.
      Obie zamarłyśmy i wgapiałyśmy się w siebie jakiś czas.
      W pewnej chwili coś mnie zdekoncentrowało, spojrzałam w innym kierunku, a kiedy zerknęłam na leszczynę ponownie – po mojej sówce zaginął wszelki ślad. Wypatrzyłam ją metr wyżej, stąd wiem, że nie przywidziało mi się:)

      Pozdrawiam:)

  39. Makówka pisze:

    O! Już Wyspa działa !

    Rano nie działał fb i Messenger, a teraz taki oto napis, gdy chciałam kuknąć na Wyspę:

    Witryna jest tymczasowo niedostępna z powodu zaplanowanych prac konserwacyjnych
    .

    Wykorzystałam ten czas na wirtualne spotkanie z prof. Balcerowiczem zorganizowane przez nasze Stowarzyszenie.

    Doczekać się nie mogę, kiedy znów zaczną się TAKIE spotkania na żywo w realu.

  40. Quackie pisze:

    A ja szczęśliwie byłem wtedy (jak trwały prace konserwacyjne na Wyspie, rozumiem, że chodziło o sprawdzenie hamaków, uzupełnienie zapasu drinków i przycięcie kilku nieco zbyt rozrośniętych krzaków lub palm) na przerwie. Ale już jestem z powrotem!

  41. Tetryk56 pisze:

    Mam dla państwa nowość: z prawej strony, pod listą komentarzy, orderami i linkami do narzędzi umieściłem ankietę: wybór kolejnego poetyckiego patrona roku. Kandydatury zebrałem z dotychczasowych dyskusji, ewentualnie można jeszcze dopisać.
    Każdy z was może głosować raz, na jedno lub 2 nazwiska. Nie jest wymagane zalogowanie. Głosowanie potrwa do 23 grudnia, po świętach omówimy wyniki i dokonamy nominacji.
    Zapraszam do wypróbowania!
    (Dyrekcja zastrzega sobie prawo anulowania ankiety i skasowania wyników w przypadku pojawienia się istotnych błędów w funkcjonowaniu lub sformułowaniu ankiety)

  42. Max pisze:

    A w Brukseli proszę Państwa węgierski Kociorosz i polski Płociorosz publicznie mrugorosz o sukcesie budżetowym . Jest sukces ! Approve Approve

  43. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Czegoś takiego dzisiaj potrzebowałem. Ciepły brazylijski rytm i harmonia na paskudny, przedzimowy dzień.

    Snów jak najpogodniejszych!

  44. Tetryk56 pisze:

    Muszę jeszcze coś zrobić z długością obszaru ankiety… Worry

  45. Lena Sadowska pisze:

    Późne dobry wieczór, Wyspo:)

    Po powrocie do domu niespodziewanie zapadłam w sen…
    Chyba zimowy, bo u nas biało:)

  46. Makówka pisze:

    W ramach makówczyne m/m zapytam:

    – czy ktoś coś buduje?
    -czy chcecie pójść ze mną listopadowo pospacerować?

    Dziecko już za chwilę wychodzi, jestem wyjątkowo wyspana.
    Mogłabym coś na jutro zbudować.
    Piątek, sobota, niedziela zanosi się na wstawanie „w środku nocy” to wtedy nawet śladowe myślenie zupełnie mi nie wychodzi.

  47. Quackie pisze:

    Oj, dzisiaj umykam jeszcze przed lampką. Jakoś nawet ta brazylijska muzyka na dobranoc na długo nie starczyła.

  48. Tetryk56 pisze:

    Niech zatem migotliwe światełko osłania wszystkich śpiących!

  49. Makówka pisze:

    Wybrałam zdjęcia do nowego wpisu(to zawsze jest najtrudniejsze!), ale gdy chciałam wejść w edycję uparcie ukazywało się.

    Resource Limit Is Reached
    The website is temporarily unable to service your request as it exceeded resource limit. Please try again later
    .

    Zrobiło się już późno, jutro muszę wcześnie wyjść z domu, więc pożegnam się z Wami i pójdę spać.

    Jak wrócę zbuduję, bo już mam prawie gotowe.

    DOBRANOC!

  50. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To znów piątek, zaczęła się druga dekada grudnia. Koniec roku zbliża się wielkimi krokami Wink

  51. Makówka pisze:

    Witam i umykam…

  52. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ja się dzisiaj obijam, a Makówka już zbiera materiały na grudniowe sprawozdania Happy

  53. Quackie pisze:

    Dzień dobry, ale pogoda parszywa, chmurska znowu.

  54. Quackie pisze:

    (Zanim opublikuje się komentarz, mieli i mieli, chyba ze 30 sekund czekałem, aż wskoczy ten poprzedni o pogodzie.)

  55. Quackie pisze:

    Zdążyłem być na zakupach przed godzinami dla seniorów (bo akurat w tym sklepie, do którego planowałem iść, przestrzegają).

    A teraz zerkam, jak z komentarzami…

  56. Bożena pisze:

    No i Wyspa mnie wyrzuciła 😉 Dawno się nie logowałam…

    • Quackie pisze:

      Ale wróciłaś i bezpiecznie wylądowałaś Pleasure

      Co nb. skojarzyło mi się z inną wyspą, atolem Funafuti w archipelagu Tuvalu na Pacyfiku, bo właśnie niedawno takie zdjęcie widziałem:

      • Bożena pisze:

        Piękna wyspa Sad Już tam płynę…https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTVoBo4i1U4DaDBOD3ynvFgsyJpOt5TGY8oCw&usqp=CAU

        • Quackie pisze:

          No właśnie, te państwa na Pacyfiku zawsze mnie fascynowały – ich rozrzucenie po oceanie, konieczność przemieszczania się łodziami (albo, hm, samolotami? Helikopterami? Ale to chyba prywatnie).

          Tutaj mapka, przy czym Tonga to już osobne państwo.

  57. Bożena pisze:

    Znów mnie wylogowało. Co się dzieje???

    • Quackie pisze:

      Kurczę, może masz ustawione w przeglądarce czyszczenie ciasteczek co jakiś czas? Ale jeżeli przedtem (wczoraj, parę dni temu) tak się nie działo, a Ty w tym czasie nic nie zmieniałaś w komputerze, to chyba raczej coś od strony Wyspy?

      A jak się łączysz z Internetem?

      Mistrzu Tetryku, czy to możliwe, że np. przy zmianie IP (przy dynamicznym IP) system będzie wylogowywał z Wyspy?

  58. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Też zagłosowałam Happy-Grin
    Całe szczęście, gdy były kłopoty z Wyspą, byłam zajęta gdzie indziej Delighted
    Także nawet nie zauważyłam braku dostępu do Wyspy, ani spowolnienia…

  59. Quackie pisze:

    Zrobiłem obiad, zjadłem obiad, jestem z powrotem.

    • Bożena pisze:

      A ja jeszcze przed obiadem…

      • Quackie pisze:

        Dzisiaj zrobiłem zapiekane bułki nadziewane jajecznicą. Fajne jedzenie, ale długo się robi (jak jedna osoba robi).

        • Tetryk56 pisze:

          Ty jesteś wszechstronnie utalentowany…

        • Makówka pisze:

          Mógłbyś opisać jak to robisz?

          Please

          • Quackie pisze:

            Proste, tyle że czasochłonne: biorę bułki (2 na osobę), im grubsze (wyższe) tym lepiej, obcinam wierzch, wydrążam wnętrze. Robię jajecznicę, z czym kto lubi (np. dzisiaj z boczkiem i podsmażoną cebulką), w proporcji 1 jajko na 1 bułkę (jak bułki są duże/ obszerne, może być potrzebne więcej, np. 1,5 jajka na 1 bułkę). Ucieram trochę żółtego sera. Smaruję wnętrze każdej bułki odrobiną masła i wrzucam ociupinkę startego sera, następnie wrzucam porcję jajecznicy i posypuję z wierzchu tartym serem. W międzyczasie rozgrzewam piekarnik do 180-200 stopni, wstawiam bułki na 5-7 minut i wyjmuję, jak ser na wierzchu się dobrze roztopi i „zapieczętuje” wnętrze.

            Można jeść takie zapieczone albo jeszcze dać z wierzchu keczup, majonez czy inny sos.

            • Quackie pisze:

              Aha, obcięty wierzch bułki podpiekam obok bułek z farszem, można go zjeść osobno jako grzankę.

              • Makówka pisze:

                Dziękuję. Dobry pomysł!

                • Quackie pisze:

                  Oryginalny przepis przewiduje wbicie do bułki rozbełtanego jajka z dodatkami jak do jajecznicy i zapieczenie „od surowości”, ale niestety przećwiczyłem, że to trwa i trwa, czasem i pół godziny jest za mało, a tymczasem bułka potrafi się z wierzchu już nie to, że przyrumienić, tylko normalnie przypalić. Dlatego zmieniłem na jajecznicę.

  60. Makówka pisze:

    Wróciłam!

    Trochę zmarznięta, bo dziś szaro, buro i takie jakieś przenikliwe zimno.

    Więc ogrzeję się, zjem obiad i zabieram się za dokończenie budowy wpisu.

    Połowa grudnia prawie, dziś znowu napstrykałam, a tymczasem 11 listopadowych spacerków czeka na opisanie, a i w grudniu parę było.

  61. Makówka pisze:

    Ciszaaaaaa….

    Informuję, że nie zapomniałam o obietnicy budowania, ale postanowiłam dobudować tzn. rozbudować pięterko, więc poproszę o odrobinę cierpliwości.

  62. Makówka pisze:

    Weszłam w edycję i utknęłam -kółko się kręci i kręci i nic.
    Obrazek wyróżniający nie chce się ukazać, a wgrałam go wczoraj.

  63. Bożena pisze:

    A mnie znów wylogowało In-pain

  64. Bożena pisze:

    Zalogowałam się i znów mnie Wyspa nie chce…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)