« MEMORIAŁ W SPRAWIE LIKWIDACJI RESZTEK DOMINACJI ROSYJSKIEJ NA POLSKICH ULICACH Covidowe Święto Zmarłych. »

Wśród nocnej ciszy

– Dobry wieczór, panie mecenasie. Mam dla pana ciekawą sprawę, obiecuję, że to zajmie dosłownie chwilę. Mogę? Znakomicie, tym bardziej, że to pana specjalizacja, prawo autorskie. Tak, panie mecenasie, nie wybrałem pana bez powodu. Zebrałem informacje, wiem, że reprezentował pan tłumaczy w pozwie zbiorowym przeciwko Iwonie Nowak z wydawnictwa Supernowa, a także Eugeniusza Gruza, kiedy sądził się o splagiatowanie powieści Chandra. Za każdym razem sukces…


– Tak, ma pan rację, nie dzwonię tylko po to, żeby opowiadać pochlebstwa. Od czego by tu… No dobrze, od początku. Kojarzy pan takie drapieżne grzyby, Ophiocordyceps unilateralis? Nie, proszę się nie śmiać, taki grzyb naprawdę istnieje i naprawdę tak się nazywa. Grzyb zaraża mrówkę, mrówka porzuca mrowisko, wspina się na drzewo i służy grzybowi za pożywienie, a z jej odwłoka wyrasta nowy grzyb, który rozsiewa zarodniki. Potworne, proszę pana. Na zakażone mrówki mówią „zombie”…


– Tak, ja rozumiem, że pan jest prawnikiem, a nie myrmekologiem, ani mikologiem. Już przechodzę do sedna. Otóż proszę sobie wyobrazić, że pewien szalenie poczytny autor powieści i opowiadań wybrał się był kilka lat temu na wycieczkę do Amazonii i tam zetknął się z zarodnikami podobnego grzyba, ale nie tak uciążliwego jak cordyceps. To znaczy, owszem, zaraża też ludzi, ale nie robi z nich zombie. Prawdę mówiąc, ma na nich kompletnie nieprzewidywalny wpływ. Jednego wykończy, drugiego wzmocni, trzeciego odmłodzi, czwartego…

– Tak, panie mecenasie, już wracam do sedna. Ten autor zaraził się grzybem, ale z początku to było bezobjawowe, więc w ogóle nie wiedział, że złapał te zarodniki. A jak już się zorientował, to było za późno. To znaczy grzyb dał o sobie znać… Tak, no właśnie do tego zmierzam, to nie jest historia choroby, wbrew pozorom! Ten autor z tygodnia na tydzień zaczął mieć znakomite pomysły, stosować zaskakujące rozwiązania fabularne, pisać zupełnie inaczej, wręcz ożywczo! A w dodatku nagle się okazało, że z łatwością pisze przez piętnaście, dwadzieścia godzin na dobę i nie okazuje przy tym najmniejszego zmęczenia. Wszystko dzięki grzybowi!

– Panie mecenasie, proszę jeszcze tylko o chwilę cierpliwości, już docieramy do końca. Jak pan się może domyślać, sprzedaż książek tego autora natychmiast skoczyła, posypały się nagrody na festiwalach i w plebiscytach czytelników. Wydawnictwa licytowały się w ofertach z dużą liczbą zer, autor mógł przebierać w propozycjach i w końcu podpisał umowy na najbliższe dziesięć lat. A mógłby na dłużej.

– Tak, na razie nie ma problemu, ale w pewnym momencie wynikł problem co do praw autorskich. Widzi pan, grzyb uznał, że należy mu się część honorariów i tantiem, a autor nie chciał o tym słyszeć, w ogóle uznał to za absurdalne i śmieszne, z miejsca odmówił, a przecież tę zmianę widać gołym okiem, bo niby skąd takie nagłe sukcesy… Ależ nie kpię sobie z pana, mecenasie, gdzieżbym śmiał, nie, jestem śmiertelnie poważny, no więc pozostaje tylko pytanie, czy podjąłby się pan reprezentować mnie w takiej sprawie, przecież byłaby przełomowa! Ja? Jak to kim jestem, nie przedstawiłem się? Panie mecenasie, ja jestem tym grzybem, mogłem do pana zadzwonić, dopiero jak facet zasnął… Halo, proszę się nie rozłączać, halo! No halo!

249 komentarzy

  1. Quackie pisze:

    Co się czasem urodzi, jak człowiek się nasłucha o prawie autorskim, a do tego przeczyta o mrówkach… Wink

  2. Makówka pisze:

    Mam pewien problem.

    Nie wiem, czy gratulacje za wpis należą się Panu Q, czy jakiemuś tam grzybowi?

    Brawo!

    I jak się do tego mają mrówki?

  3. Tetryk56 pisze:

    Prawa własności intelektualnej to szalenie skomplikowany problem. Wchodzą w grę tak trudne do uszczegółowienia pojęcia, jak inspiracja, cytowanie, dozwolony użytek… A jak jeszcze w to wplącze się jakiś grzyb…
    A co do meritum: np. Witkacy tworzył niektóre swe dzieła „na grzybkach”. Na szczęście dla niego, w postaci przetworzonej nie były one w stanie się procesować.
    BTW – kojarzysz smardze z „Cieplarni” Aldiss’a?

    • Quackie pisze:

      Och, owszem. I jeszcze cordycepsa z powieści M.R. Carey „Pandora” (do której mi najbliżej, bo to akurat znajoma przełożyła Wink1 )

  4. Makówka pisze:

    Lampka już się pali, ja się chyba pożegnam…choć nie jestem ani mrówką, ani grzybkiem. Ani nawet adwokatem od praw autorskich.

    DOBRANOC!

    lulu

  5. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ja też dzwonić nie będę, ale pogratuluję Autorowi… tylko komu Thinking

  6. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    W świetle tego wpisu określenie „zgrzybiały” nabiera nowego znaczenia… Wink

  7. Bożena pisze:

    Warto by było czegoś się napić, Gienia już jest Koffie

  8. Bożena pisze:

    Uffff, wróciłam z zakupami, obładowana Tired

  9. Koncepcja z grzybkami ciekawa Wink
    Jednak prawa autorskie, w naszej części świata, cały czas przysługują ludziom.
    W tej sytuacji nawet najbardziej utalentowany grzyb nie nabędzie praw autorskich do swego dzieła!
    No, chyba, że to Rydz(yk)… Wink1

  10. Max pisze:

    Udało mi się przesłać do Biblioteki ” Grzyba ” , znajomego grzyba z tekstu Quacka . Już przedstawiał się na Wyspie , ale w innym kontekście , moze warto jeszcze raz na niego popatrzeć ? Thinking

  11. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Brawo, Mistrzu Q Brawo!
    Mam wrażenie, że spora część ludzkości ma takiego „grzyba”, tylko nie u wszystkich działa on weną twórczą… powiedziałabym, że wręcz odwrotnie – działa przytępiająco… Wink

  12. Makówka pisze:

    Wróciłam do domu i już dziś nigdzie nie wychodzę.

    Trochę połaziłam po krzakach i wertepach, trochę popstrykałam dla Was te wertepy i nie tylko wertepy, potem zrobiłam zakupy i teraz tylko muszę zrobić obiad i mogę leżeć i pachnieć.

    • Tetryk56 pisze:

      Ciekawe, która z tych dwóch czynności będzie cię bardziej absorbować… Thinking

      • Makówka pisze:

        Masz na myśli leżenie i pachnięcie równocześnie?

        Aktualnie te czynności rozdzieliłam -zaległam z laptopem, a do wanny będę szła jak pozmywam gary, spakuję się na jutro itd.
        Więc leżę i NIE PACHNĘ!

        Teraz dopiero zakończyłam etap -obiad na dziś i jutro -zrobiony, obiad dziś -zjedzony, herbata po obiedzie + ciasteczko -w trakcie konsumpcji.

    • Quackie pisze:

      I słusznie, też nie wychodzę. Co prawda nie leżę i nie pachnę, a jak już leżę, to zwykle też nie pachnę, ale popieram.

  13. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Quackie:)

    Wśród nocnej ciszy grzyb się panoszy:
    Wstawać autorzy, koniec rozkoszy!
    Czem prędzej weryfikujcie,
    Własne teksty przepatrujcie,
    Ceduły twórzcie!
    Wśród nocnej ciszy grzyb już coś knuje:
    Każde słóweczko skrzętnie rachuje!
    Za plagiaty, za zrzynanie,
    Za pomysłów przywłaszczanie,
    Zapłacić pora!
    Ach! Witaj, grzybie, z dawna czekany!
    Wiele miesięcy wypatrywany!
    Złupionym, na znak swej mocy
    Ogłosiłeś od tej nocy
    Tantiemów Erę!
    Ledwo wierzymy, żeś przybył, grzybie:
    Że nikt na naszą własność nie dybie!
    Radzi obwieszczamy reszcie,
    Że i nas stać będzie wreszcie
    Na chleb i wino!
    🙂

    Jak pewnie nietrudno wywnioskować z pastiszyku, Twoja opowieść bardzo poprawiła mi humor:)
    Ponieważ jestem gościem Quacka, czuję się w obowiązku zaznaczyć, że mój tekst nie ma na celu obrażać niczyich uczuć, jest wyłącznie niewinnym żartem pozbawionym wrednych podtekstów.

    Pozdrawiam:)

    • Tetryk56 pisze:

      Witaj, Leno!
      Nie sądzę, aby tu ktokolwiek posądzał cię o chęć obrażania czyichkolwiek uczuć, nawet nieskuteczną! 😉

      Tantiemów Era kojarzy mi się z refleksją, przypisywaną bodajże Szekspirowi:
      Pierwszy, który przyrównał kobietę do róży, był poetą. Następni byli już tylko nędznymi naśladowcami…
      Pomyśl, jak wyglądałaby literatura, gdyby taka myśl poparta była surowo egzekwowaną odpowiedzialnością finansową…

      • Lena Sadowska pisze:

        Dobry wieczór, Tetryku:)

        Uwierz, że zastrzeżenie nie jest bezzasadne:)
        Pastisz innej kolędy stał się pretekstem do odsądzenia skromnej osoby *autorki:) tegoż od czci i wiary:)
        U siebie takich zastrzeżeń nie robię – nie podoba się, to… (jak u Zwoźniaka:)).

        Potraktowałam zagadnienie z lekkim przymrużeniem oka.
        Często trudno powiedzieć, kiedy kończy się inspiracja, a zaczyna – plagiatowanie.
        Bywa jednak, że przywłaszczanie charakterystycznych sformułowań, ba! fragmentów cudzego tekstu jest nie do podważenia.
        Spotykam się z tym częściej, niż możesz przypuszczać.
        Różnie wtedy reaguję.
        Czasami komentarzem daję do zrozumienia, że też to czytałam i czekam na efekty. Muszę powiedzieć, że udało mi się doprowadzić jednego autora do całkowitej rezygnacji z pewnego rodzaju tekstów. Chyba wyszło na tyle subtelnie, że nikt się nie zorientował:)
        Zdarza się też, że na widok plagiatowej bezczelności aż mnie zatyka. Przestaję wtedy komentować, śledzę po prostu rozwój wypadków i jeśli jest to jednorazowy wybryk, po jakimś czasie odpuszczam:)
        I zawsze sprawdzam, czy mam rację. Nigdy nie przyjmuję własnego „wydaje mi się” za pewnik, bo posądzić i oskarżyć jest łatwo, trudniej niesłusznie oczernionej osobie przywrócić dobre imię. Zwłaszcza, gdy zaufanie do oskarżającego jest duże.
        Natomiast czuję się zupełnie bezradna, gdy widzę własne leksemy w cudzych tekstach:)

        Pozdrawiam:)

        • miral59 pisze:

          Przypomniałaś mi, Leno, jak kiedyś na FB w grupie „Ptaki” jeden taki pokazał cudne zdjęcie wróbla. Było dość charakterystyczne… ktoś się oburzył i napisał do autora tego zdjęcia. Zrobiła się chryja… facet się tłumaczył, że przez omyłkę dał to zdjęcie do swoich, a gdy po długim czasie przeglądał kolekcję, zauważył je i to jest powód, że opublikował jako swoje.
          Nie wiem ile osób mu uwierzyło… przeprosił wszystkich, z autorem zdjęcia na czele. Musiało być mu niesamowicie głupio. Nie wiem czy jeszcze kiedyś zrobił coś takiego.
          Już nawet nie pamiętam jak się nazywał… Thinking

          • Lena Sadowska pisze:

            Witaj, Miralko:)

            Przy ogromnej dostępności do wszelkich dóbr intelektualnych rośnie też pokusa:)
            Z „obrazkami” jest o tyle lepiej, że docierają one jednak do szerszej grupy odbiorców i łatwiej odkryć nadużycie.
            Ze słowem pisanym jest trudniej. Nie sposób poznać każdy tekst, więc wychwycenie tego procederu opiera się głównie na „szczęściu” odkrywcy i „pechu” plagiatora:)
            Są wprawdzie specjalne programy anty-plagiatowe, trudno jednak wymagać od przeciętnego czytelnika, by w taki inwestował. Czytanie nie polega, zresztą, na wyłapywaniu kalek.
            Osobiście nie rozumiem tej awersji do cudzysłowów. Przecież to żaden wstyd zainspirować się czyimś utworem i po prostu zacytować fragment:)
            Poza tym cały smaczek pisania polega na poszukiwaniu najbardziej trafnych określeń. Według mnie – nie ma wysiłku – nie ma zabawy:)

            Pozdrawiam:)

    • Quackie pisze:

      W przypadku tej kolędy nie będzie problemów z prawami autorskimi. A nawet jakby były, parodia/ pastisz mieszczą się w dozwolonym zakresie Happy-Grin

    • miral59 pisze:

      Brawo Leno!!! Brawo!

  14. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Wyspo:)

  15. Quackie pisze:

    Fajrant iii przerwa!

  16. Bożena pisze:

    To i ja już też wróciłam i jeszcze trochę tu będę…

  17. Bożena pisze:

    Czas na mnie, jestem zmęczona, idę spać.
    Dobranoc lulu

  18. Tetryk56 pisze:

    Coś mnie dzisiaj wyjątkowo morzy. Chyba pójdę spać przed dobranocką…

  19. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Allison Moyet śpiewa o listach miłosnych, a dwie panie próbują przeszkadzać jej i zespołowi.

    Snów bez przeszkód!

  20. Tetryk56 pisze:

    Na dobranockę zdążyłem, no to zmykam! Dobranoc!

  21. Makówka pisze:

    Proszę Państwa oto Psiułka. Psiułka Leny oczywiście.

    • Lena Sadowska pisze:

      Dziękuję jeszcze raz, Makówko:)

      Na tym drugim jeszcze nie zakumała, co się dzieje, ale na pierwszym już przypozowała;)
      Dodam, że kocyk jest jej i wersalka także należy do niej:)

      • Quackie pisze:

        Cała wersalka dla Psiulki? A można chociaż na chwilę przysiąść na drugim końcu?

        • Makówka pisze:

          Pańcia zapewne -tak. Ale czy ktoś jeszcze?

        • Lena Sadowska pisze:

          Kobieta zawsze może:)
          Ale z mężczyznami ona ma problem.
          Boi się. My odwiązaliśmy ją kiedyś w lesie od drzewa, był środek listopada; pisałam chyba o tym. Nie wyobrażasz sobie, jak była chuda i pogryziona, a miała zaledwie parę tygodni. Myśleliśmy, że nie da się jej uratować.
          Ale się dało:)
          Po tym została jej trauma – nie znosi mężczyzn na rowerach, a pozostałych się boi.
          Poza tym, to zupełnie normalna Psiułka:)

          • Lena Sadowska pisze:

            A! I jest bardzo łakoma. Patologicznie wręcz:) Dobrze, że ma mnóstwo energii, więc nigdy się nie zapasła:)

          • Makówka pisze:

            Musiał ją jakiś mężczyzna bardzo skrzywdzić skoro tak długo pamięta.

            • Lena Sadowska pisze:

              Też tak obstawiamy.
              Ale ogólnie jest bardzo radosna, bawi się jak szczeniak:)
              Przy skwerku mamy ścieżkę rowerową, dlatego wolę jeździć z nią w mniej uczęszczane miejsca.

          • Quackie pisze:

            Och, znałem takie pieski. Bardzo mi ich zawsze było żal.

            Jedna taka bernenka u kuzynki wiedziała, że jak odwróci głowę w drugą stronę i przysunie się do mnie, no, odwrotną częścią, to może liczyć na głaski. I jak mnie nie widziała, to głaski mogły być Pleasure

            • Lena Sadowska pisze:

              Mój Brat jeździ na rowerze i chociaż przywozi jej zawsze różne smakołyki, ona mu tego roweru nie może darować. Mija parę godzin, nim do niego podejdzie i da się pogłaskać. Tak jest co wizyta już od czterech lat.

          • miral59 pisze:

            Zawsze jest mi żal takich zwierzaków jak Twoja Psiułka Sad
            Przeszły traumatyczne chwile i trudno jest im się z tego otrząsnąć…
            Pies Ro, Tucker, uchyla się zawsze gdy widzi rękę nad swoją głową… boi się, chociaż jest u Ro od kilku ładnych lat i nikt nigdy w tym domu go nie uderzył…
            Digger u Margaret bał się wszystkiego, gdy go wzięła ze schroniska. Nawet na podwórko nie chciał wychodzić za swoją potrzebą… starał załatwiać się w domu (co z kolei nie odpowiadało Margaret 😉 ). Dość długo trwało zanim się trochę oswoił, ale i tak, gdy jakiś samochód przejechał ulicą, dygotał ze strachu i uciekał do domu. Teraz jest już znacznie lepiej. Nie jest taki wystraszony, chociaż niektóre odruchy mu zostały.
            Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy biorą zwierzaka do domu, a potem się nad nim znęcają (czy przywiązują do drzewa w lesie). Jest tyle możliwości oddania w dobre ręce…

            • Lena Sadowska pisze:

              Też nigdy nie zrozumiem takiego bestialstwa, Miralko. Ostatecznie nawet zwykły trawnik miejski byłby lepszy. Zawsze znalazłby się ktoś, kto by zwierzątku pomógł, choćby powiadomił jakieś schronisko.

              • miral59 pisze:

                Pewnie się bał, że ktoś go zobaczy i rozpozna… o psie nawet nie pomyślał Disapproval
                To że biedactwo padłoby z głodu, gdybyście się nie znaleźli w pobliżu, w ogóle nie przyszło mu do głowy. Takich ludzi nie interesuje los zwierząt, bo przecież to tylko zwierzęta…

        • Tetryk56 pisze:

          Widzę, że Psiółka ma u ciebie tak dobrze, jak pewna wilczurka u mojego znajomego, którego sąsiadka na kempingu pytała (we włąsnym imieniu!)
          Panie Z., a nie ma pan jeszcze jednego etatu dla pieska?
          Overjoy

  22. Quackie pisze:

    Spokojnej nocy! Umykam!

  23. Lena Sadowska pisze:

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  24. Makówka pisze:

    Dobranoc!

  25. Makówka pisze:

    Witam!

  26. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Muszę, więc jestem (w pracy) Wink

  27. Quackie pisze:

    Dzień dobry, chociaż mocno zachmurzony i mokry.

  28. Lena Sadowska pisze:

    Mokrawe dobry wieczór, Wyspo:)

  29. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa.

  30. Quackie pisze:

    I zaś po przerwie. Dzień był produktywny, norma wykonana, wszelkie inne zaplanowane działania takoż… wróć! Jeden telefon, co powinienem go wykonać od 2 dni, nadal na liście do zrobienia!

  31. Bożena pisze:

    Idę pod kordełkę kordelka Dobranoc.

  32. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj (znowu) R.E.M. i „Nightswimming”. Ma ta piosenka taką urodę, która nie przemija. Dla mnie absolutnie evergreen, ponadczasowy hit.

    Snów ponadczasowych właśnie!

  33. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy, Wyspiarze!

  34. Makówka pisze:

    No dobra, jestem i odpowiem zbiorczo.

    Piękne słońce było w Gorcach, ale o tym opowiem na pięterku o listopadowych spacerkach.
    Po przyjściu do domu szybka obiadokolacja, wanna i knucie na Zoomie. W ten sposób uczestniczyłam w lokalnym zebraniu Stowarzyszenia w łóżku, pod kołdrą i w koszuli nocnej.

    A potem śledziłam w TVN i Internecie co działo się w Sejmie i pod Sejmem i dlatego nie kukałam na Wyspę.

    I to słońce co we mnie zostało dłużej szybko się ulotniło niestety.

  35. Makówka pisze:

    DOBRANOC !

    Spanko

  36. Ultra pisze:

    Plagiat wśród nocnej ciszy? Do czego to już doszło, ale widocznie w listopadzie wszystko możliwe.
    Podoba mi się ten zgrabny koncept, który zadziwia zestawieniem człowieka i grzyba, a pomysłowa pointa świetnie ilustruje problem praw do własności intelektualnej twórcy. Gratulacje!

  37. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dziś mamy Światowy Dzień Rzucania Palenia Tytoniu.
    Palacze, jest okazja!

  38. Quackie pisze:

    Dzień dobry, przelotne, bo zaraz jadę załatwiać Sprawy.

    Na szczęście udało mi się nie wpaść w nałóg, więc nie muszę rzucać, ale gorąco dopinguję tych, którzy rzucają!

    • Bożena pisze:

      Ja paliłam długo i dużo, bo 2 paczki dziennie. Udało mi się rzucić w 2 tygodnie bez żadnych wspomagaczy.

    • Makówka pisze:

      Nigdy nie paliłam, mimo że paliła moja mama.

    • Tetryk56 pisze:

      Rzuciłem w podstawówce… Wink

      • Tak jak ja Wink
        Paliłem całe 3 miesiące a potem musiałem rzucić, bo tygodniówki mi nie starczało na papierosy Overjoy

        • Bożena pisze:

          Ja na swoje papierosy zarobiłam, paliłam kilkadziesiąt lat, ale w końcu zmądrzałam. Pomogła mi nieco wypowiedź pewnego producenta papierosów, który powiedział, że on, ani nikt w jego rodzinie nie pali, ale dopóki są na świecie głupi i kupują to świństwo, to on z rodziną będzie sobie dobrze żył. Powiedziałam sobie, że ja do jego dobrobytu dokładać nie będę i rzuciłam.

          • Tetryk56 pisze:

            Grunt, to dobra motywacja! Overjoy

            • miral59 pisze:

              A ja nie mam takiej motywacji i nadal palę Wink
              Już od 46 lat… może bym i rzuciła, ale lubię. Jak ktoś chce, może mnie uważać za głupią… nie zależy mi Happy-Grin
              Przypomniało mi się, jak jednego z lekarzy zapytali… jak to jest? Swoich pacjentów namawia na rzucenie palenia, a nawet ich straszy, a sam pali… Thinking
              Odpowiedział pytaniem – „Czy ktoś widział, żeby drogowskaz biegał? Nie! On stoi i wskazuje drogę… właściwą drogę… no i ja jestem jak ten drogowskaz… ” Happy-Grin

  39. Bożena pisze:

    Kawy, herbaty, soczku? Koffie

  40. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jeszcze żyję, dzięki kawie… Kawa2

  41. Tetryk56 pisze:

    Jakaś taks cisza wśródnocna zapanowała w dzień na Wyspie…

    • Bożena pisze:

      Cisza, wszyscy czymś zajęci…

    • Makówka pisze:

      Jestem w domu, oprócz zakupów nigdzie nie wychodziłam.

      Oglądam w TVN co działo się wczoraj, przed chwilą wysłuchałam Trzaskowskiego, Tuley’ę, Czarzastego.
      Aktualnie oglądam w TVN Strajk Kobiet na Szerokiej, gdzie jednak nie jestem, bo obiecałam moim synom, że nie będę teraz chodzić na demonstracje. Wytłumaczyli mi, że w moim wieku i przy moich chorobach jest to podwójnie niebezpieczne.

      Jednak wolałabym tam być, a jeszcze bardziej, aby nie było tak niebezpiecznie. Oprócz pałowania bardziej boję się jednak covida jak dowiaduję się jak walczą z nim moi bliscy znajomi.

      Jak dowiaduję się, że dwóm starszym osobom z temperaturą prawie 40 stopni od paru dni odmówiono nawet teleporady, bo tyle jest zgłoszeń.

      Mam dość.

      Może wyłączę TVN i Internet i zacznę przeglądać zdjęcia z moich spacerków? Wczoraj było cudnie!

  42. Quackie pisze:

    Jestem, ponieważ ostatni dzień pracy w tym tygodniu (tak, to dzisiaj, skończyłem właśnie I etap pracy!) płynnie przeszedł z pracy w fajrant, a potem w przerwę, ale jestem już po.

  43. Makówka pisze:

    Teraz jeszcze obejrzałam „Czarno na białym” o ręcznym sterowaniu Prokuraturą i stwierdziłam, że na dziś wystarczy, bo w ogóle nie zasnę.

    • miral59 pisze:

      I to jest właśnie powód, że staram się nie oglądać żadnych wiadomości… nic nie zmienię (za daleko mieszkam i nie tylko to), a spać potem nie mogę i się wkurzam…
      Może dzięki temu jestem niedoinformowana… ale może to i dobrze… życie bez tego jest stresujące Sad

    • Jak mówią bracia Rosjanie:
      Меньше знаешь крепче спишь Wink

      Z jednej strony warto wiedzieć co robi nasza władza (żeby potem móc ich za to rozliczyć) jednak (z drugiej strony) oglądanie programów, po których trudno zasnąć, nie jest dobrym działaniem jak chce się mieć dużo siły na nadchodzące protestowanie Happy-Grin

      • Makówka pisze:

        Aby móc rozmawiać z suwerenem ulicznym, tym mało wiedzącym, trzeba mieć argumenty, czyli trzeba jednak coś wiedzieć.

        Teraz z powodów covidowych takie akcje są zawieszone, ale ja i tak lubię wiedzieć na bieżąco. Tak już mam od zawsze. Te słuchania szumów i trzasków zagłuszających „Wolną Europę”…chyba mój ojciec coś wpoił swojej małej córeczce.

        • miral59 pisze:

          Ty jesteś w innej sytuacji niż ja, Makóweczko. Nie mam z kim rozmawiać na polskie tematy, a już na pewno nie na ulicy. Tym bardziej, że we Franklin Park (gdzie mieszkam) niemal wszyscy jeżdżą samochodami i na ulicy trudno jest spotkać pieszego Wink
          Kiedyś wiedziałam wszystko na bieżąco, znałam wszystkich polityków i wiedziałam o czym mówią. Teraz już nie. Mam dość Angry
          A „Wolną Europę” mój dziadek słuchał niemal nałogowo… nie wolno nam było nic na ten temat mówić nikomu, bo mógłby mieć poważne kłopoty, gdyby się ktoś z władz dowiedział. Tym bardziej, że w czasie wojny dziadek należał do AK, po wojnie odsiedział swoje w więzieniu (6 lat we Wronkach) i nie był zaliczany do tych „prawomyślnych”.

      • miral59 pisze:

        Nie słyszałam o żadnym wypadku rozliczania jakiejkolwiek władzy, Krzysiu. Na różnych forach mówi się o tym bez przerwy, ale w praktyce na mówieniu się kończy Weary
        A może jestem (jak zwykle) niedoinformowana? Thinking
        Co jakiś czas słyszę o różnych aferach, ale nie widzę efektów ich rozwiązania… wszystko się rozmydla i ginie nie wiadomo gdzie…

        • To takie marzenie (rozliczenie władzy za dokonane przekręty). Pleasure
          Każdy człowiek widząc przekręty i rozpasanie władzy łaknie doczekać prawa i sprawiedliwości (takich prawdziwych, bez cudzysłowia)… Happy
          Tylko myśl, że zobaczę jeszcze kiedyś Jarosława K. (zwanego w kręgach przestępczych PREZES) oraz Zbigniewa Z. (zwanego tamże ZERO) wyprowadzanych w świetle kamer w kajdankach i prowadzonych do aresztu śledczego, pozwala mi znieść te wszystkie szaleństwa obecnej władzy… Shout
          Ja mam czas, ja poczekam Wink

  44. Tetryk56 pisze:

    Petycja o odwołanie dr hab. Przemysława Czarnka ze stanowiska Ministra Edukacji i Nauki.

    Sukces petycji przerósł nasze oczekiwania. Uzyskała ona wsparcie ponad 88 tysięcy osób, którym leży na sercu los polskiej edukacji na wszystkich szczeblach. Lista podpisów została wydrukowana i przekazana wczoraj (17.11.2020) przedstawicielom Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Sejmu i Senatu.

  45. Bożena pisze:

    Czas na mnie, idę spać.
    Dobranoc Spanko

  46. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj trochę taka dobranocka, jak wyjęta z baśni o Calineczce. Spokojna, miła, kameralna, w sam raz na sen.

    Snów w skali mikro!

    • Makówka pisze:

      „Przygody Calineczki” zawsze kojarzyć mi się będą z…wprowadzeniem stanu wojennego.

      Gdy okazało się, że nie ma Teleranka poszliśmy ze znajomymi i z dziećmi na spacer do Parku Jordana, a potem zerknąć pod siedzibę „Solidarności”.

      Gdy przechodziliśmy obok kina „Kijów” na naszych oczach pani zdjęła afisz filmu „Człowiek z marmuru” i powiesiła „Przygody Calineczki”.

      Historia kołem się toczy…majteczki w kropeczki…

      • Quackie pisze:

        Świetny komentarz do rzeczywistości.

      • Ja pamiętam jedynie plakat filmu CZAS APOKALIPSY ze stojącym SKOTem w ośnieżonej Warszawie (słynne zdjęcie). Wink
        W swoim czasie odwiedzałem pewną dziewczynę w Krakowie i chodziliśmy do kina Kijów na filmy…
        Dlatego miło wspominam to kino Delicious

        • Makówka pisze:

          Na filmy czy DO KINA?

          • Bożena pisze:

            A to jest różnica!

          • To zależy od osoby Thinking

            Ona na film (bo studiowała filmoznawstwo) a Ja do kina, (bo studiowałem dziewczynę) Delicious
            Ogólnie oboje byliśmy zadowoleni 🙂

            • Makówka pisze:

              Chcąc zabłysnąć przed dziewczyną studiującą filmoznawstwo musiałeś zapewne bacznie obserwować i film i dziewczynę.
              Gdybyś tylko patrzył jej w oczy i prawił bajery, a okazałoby się, że na temat filmu nie masz nic do powiedzenia inteligentna dziewczyna nie chodziłaby z Tobą na film/do kina.

              W czasach studenckich też bardzo dużo chodziłam z chłopakiem do kina (to oboje lubiliśmy). Do teatru również, choć to ja byłam zakochana w Teatrze Starym, a on hm..chyba bardziej chodził do teatru niż na sztukę.

              • Happy-Grin
                W tym wypadku faktycznie starałem się śledzić akcję filmu, żeby móc potem zabłysnąć mądrym słówkiem Wink
                Do teatru, z dziewczynami, chodziłem głównie w Gdańsku i Gdyni (mają tam dobre teatry), chociaż raz zdarzyło się pojechać na sztukę do teatru w Warszawie (tym razem z moją przyszłą żoną) Delicious
                Grali Don Kichota z Wiktorem Zborowskim w roli tytułowej Delighted

                • Makówka pisze:

                  Te kina i teatry w czasach studenckich to było z aktualnym mężem, tak tylko nawiasem zaznaczę.

  47. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy wszystkim. Lepiej wcześnie niż wcześniej… 😉

  48. miral59 pisze:

    Nietypowo, w środku tygodnia, zadzwoniła córka… straciła pracę Weary
    Ale jest też radosna wiadomość, bo jest duże prawdopodobieństwo, że na Święto Dziękczynienia (Thanksgiving Day) przyjedzie do nas Happy-Grin
    I z tego strasznie się cieszę Happy
    Co do znalezienia przez nią nowej pracy – będzie czas tym się martwić. Ostatecznie ma rodziców, którzy na głowach staną, a pomogą… Delighted

  49. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Zimno, coraz zimniej, ale pogodnie…

  50. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zacznę od tego, bo nie wiem, kiedy znowu dziś zajrzę. Crazy

  51. Bożena pisze:

    A reszta śpi? Może Gienia dopomoże… Koffie

  52. Quackie pisze:

    Dzień dobry. W związku z tym, że wczoraj zakończyłem I etap, idąc spać wyłączyłem budzik. I można powiedzieć, że odespałem jutrzejsze poranne wstawanie dzisiaj Wink1 (chociaż wstałem już jakiś czas temu, ale oczywiście było mnóóóóstwo rzeczy do zrobienia przed wejściem na Wyspę).

  53. Lena Sadowska pisze:

    Mroźne ale słoneczne dzień dobry, Wyspo:)

  54. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    A u mnie ciepło… przynajmniej jak na tę porę roku Delighted
    Całe 15C!!!
    Ale dziś pospałam! Delighted
    Jak na mnie, wstałam późno, bo o 6:15… mąż pojechał już do pracy… cały dom dla mnie Wink
    No i oczywiście masa roboty mnie czeka… muszę obskoczyć parę instytucji. Całe szczęście obiad już prawie mam, więc nie zajmie mi to za dużo czasu Delighted

    • Max pisze:

      Dzień dobry Krajanko 🙂 Uprzejmie informuję po znajomości , ze Stolicy , że Twoja pani ambasador Mosbacher przekazała publicznie informację , że USA jest bardzo zadowolone z realizacji przez Polskę projektu Trójmorza . Pani Ambasador , nie wspomniała jednak o tym , że jest to projekt brytyjski . Ale jak widać , chwalą Nas i za to dziękujemy jak umiemy . Thinking

      • miral59 pisze:

        Witaj Krajanie Delighted
        W sumie… Polska jest jednym z 12 krajów mających należeć do tego projektu. Jeszcze dokładnie nie wiadomo kiedy będzie realizowany. USA wyraziło chęć wyłożenia kasy na ten projekt. To, jak mi się wydaje, nic dziwnego, że ambasador USA wypowiada się na ten temat.
        Nie wiem też dlaczego piszesz o Brytyjczykach? Thinking
        Komitet Funduszu Trójmorza jeszcze nie podjął decyzji który projekt będzie realizowany (a mają ich trochę)…
        A może znowu jestem niedoinformowana? Coś przegapiłam i czegoś nie wiem… Thinking

  55. Quackie pisze:

    Dzień dobry popołudniowe. Ponieważ każdy dobry uczynek będzie ukarany, mój dobry uczynek polegający na wyspaniu się doczekał się nawału niespodziewanych zadań, a wszystko związane z pracą. Ale mimo to optymistycznie patrzę na ten dzień, bo po raz pierwszy od paru dni niebo nie jest całkowicie pokryte chmurami, to jednak sporo zmienia.

    • Tetryk56 pisze:

      To jeden z najlepszych i najpewniejszych dobrych uczynków, na jakie nas stać…

      • Max pisze:

        Wypowiedz Pani ambasador Mosbacher z dnia wczorajszego , a dzisiaj w Poznaniu otwarcie siedziby Dowództwa Korpusu wojsk USA w Polsce i oficjalne zadowolenie z tego , że wojsko USA będzie straszakiem dla ewentualnego agresora . Możemy zatem Drogi Quacku , od dzisiaj spać spokojnie . Może też coś nam się przyśni ?? Thinking

  56. Makówka pisze:

    Wróciłam do domu i już teraz nie planuję wychodzić. Zjem obiad i zaraz wrócę na Wyspę.

    • Bożena pisze:

      Pogoda nie zachęca do spacerów… Wink1

      • Makówka pisze:

        W Krakowie nie było tak źle,było zimno, pochmurno, ale nie padało.

        Pospacerowałam wzdłuż Drwinki, potem zostałam zaproszona na naleśnika +herbata+czekolada.
        A potem zadzwoniła sąsiadka (piętro wyżej) czy mogłabym jej pożyczyć jakąś książkę, bo biblioteka zamknięta. Poszłam z książkami i …utknęłam.

        Zaczęło się od niewinnego pytania, gdzie to ja tak biegam z tym plecakiem.

        Nad Drwinkę, na Rajsko, na Białe Morza itd.

        Gdzie to jest ?- zdziwiła się sąsiadka.
        Ona też spaceruje, ale tych miejsc nie zna.

    • Quackie pisze:

      Smacznego!

  57. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa!

  58. Quackie pisze:

    I po przerwie!

  59. Bożena pisze:

    A u mnie po piątku…
    Jestem taka zmęczona, że chętnie się położę.
    Dobranoc kordelka

  60. Tetryk56 pisze:

    Pogadałem trochę z chórkiem, zjadłem co-nieco… no i co dalej?

  61. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    No więc grałem tu już utwory w aranżacji PostModern Jukebox, które jednak dalej niż XX wiek się nie cofa. A tu, proszę, „Orinoco Flow” w interpretacji na chór męski (mnichów) i instrumentarium mniej więcej średniowieczne. I jak to brzmi!

    Snów w dobrej aranżacji.

    • Tetryk56 pisze:

      Brzmi ciekawie, i zapoznaje nas z tekstem. I tu zdziwienie: słowo Celtic brzmi jak keltik, choć spodziewałem się „si” na początku…

      • Quackie pisze:

        Ach, bo okazuje się, że można tak i tak (dla mnie to też nowość) – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/en.wiktionary.org/wiki/Celtic#Pronunciation. W utworach celtyckich zespołów co i raz można usłyszeć „Keltia”, a we Francji jest nawet wytwórnia Keltia Musique, specjalizująca się w takiej muzyce.

  62. Makówka pisze:

    U mnie na termometrze za oknem minus trzy stopnie!

    W górach śnieg. W Bukowinie Tatrzańskiej ruszyła armatka, zaczęto naśnieżać stok.
    Narciarze chcący przenocować będą wszyscy na delegacjach?

    Zima, jednak zima?

  63. Makówka pisze:

    Obiecywałam pięterko listopadowe spacerki, ale jakoś stale coś innego się działo.

    Zrobił mi się taki bałagan ze zdjęciami (czy ktoś może mi wytłumaczyć czemu bałagan zawsze się robi sam?), że połapać się nie mogę, a trochę tych spacerków w listopadzie już się uzbierało.

    Mogłabym na szybko zbudować ćwierć pięterko, czyli opisać jedną wycieczkę.

    Zbudować czy też ktoś ma pomysł na budowę wpisu albo czekamy aż tu urośnie?

    • Quackie pisze:

      Ja nie mam pomysłu i nie mam nic przeciwko nowemu pięterku.

    • miral59 pisze:

      Jeśli chodzi o budowanie nowego pięterka, to na pewno nie mam nic przeciwko Happy-Grin
      Chętnie obejrzę gdzie do tej pory byłaś, czy nawet tylko jedną wycieczkę Pleasure
      Przyznam Ci się, że u mnie bałagan w zdjęciach się nie robi… ani ja nie robię, ani sam się nie robi Wink
      Po każdej wycieczce zgrywam do oddzielnych folderów zdjęcia małżonka i moje. Piszę datę i miejsce gdzie byliśmy. W wolnej chwili przeglądam, segreguję i wkładam do wspólnego folderu (też od razu opisując). Nie ma siły, żeby mi się to pomieszało Happy-Grin
      Ale oczywiście to kwestia charakteru. Lubię mieć wszystko uporządkowane, posegregowane… jestem za leniwa, żeby potem szukać… Wink

      • Makówka pisze:

        Taaaaa.

        Zasadniczo ja robię PODOBNIE.
        Pięterko gotowe -zapraszam.
        Ze mną jest tak, że ja w planie mam zamiar mieć porządek, a bałagan robi się sam.
        Wszędzie wokół mnie, nie tylko na laptopie.

        • miral59 pisze:

          To jest, jak napisałam, kwestia charakteru.
          Mam uporządkowane nie tylko na kompie… wszędzie wokół mnie też. Do szewskiej pasji doprowadza mnie szukanie czegokolwiek. Lubię po prostu sięgnąć i wziąć Happy-Grin
          Odłożenie na miejsce zajmuje zwykle mniej czasu niż szukanie, a jak wspominałam już nieraz, jestem leniwa… Pleasure

  64. Tetryk56 pisze:

    Działaj, a ja poświecę ci lampką 😉

  65. Makówka pisze:

    Już miałam iść spać i rano budować, ale jednak zbudowałam.
    Zapraszam piętro wyżej.

    DOBRANOC!

  66. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Bez względu na pogodę, z samego rana (najpóźniej o 6:30), jedziemy do rzeźnika. Skończyłam niemal cały zapas mięsa na obiady, a przecież córeczka ma przyjechać Delighted
    Także chyba do południa będę pilnie zajęta. Trzeba posegregować mięso na obiadowe części i zamrozić. A zawsze to praca na kilka godzin Tired
    W sumie ostatni raz byliśmy u rzeźnika chyba w sierpniu. Nic dziwnego, że nam się zapas skończył…
    Dobrze, że mamy ten „food saver”, bo jak się wyssie całe powietrze, to mięsko dłużej zachowuje świeżość i nie nabiera tego „lodówkowego zapachu” Delicious

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)