W jeden z ostatnich weekendów przed epidemią, a może nawet już w trakcie, pojechaliśmy do teściowej, żeby zaopatrzyć ją chociaż na pewien czas. Udało się to szybko i sprawnie, bo supermarket niedaleko, więc zostało nam jeszcze trochę czasu na spacer. A jak spacer, to w stronę lasu… a jak las, to ptaku i zwierzaki, więc bierzemy aparat.
Pierwszy ptak okazał się metalowy i zbudowany przez człowieka. Nad Bydgoszczą latała sobie dwumiejscowa Cessna 150M, zapewne szkoleniowo, ponieważ wracała na niebo kilka razy w trakcie naszego spaceru, robiła kilka kółek i znikała (tak jakby do samolotu wsiadał nowy uczeń?).

Ptaki poza tym były, a jakże, tylko że spryszczały błyskawicznie (te mniejsze). Większe miały sobie spacerowiczów za nic i siedziały sobie na punktach obserwacyjnych godnie i spokojnie, w związku z czym można było pstrykać do woli. Na przykład wrony.

Po drodze przemknęła jeszcze jedna kocica, spiesząca dokądś w swoich sprawach, z obróżką, a więc zapewne wychodząca. Nie odpowiedziała na grzeczne „Dzień dobry”, nie odburknęła nawet ani nie odwróciła wzroku. No trudno.

Jak widać, na spacerze nie udało mi się ufotopolować nic specjalnie ekscytującego, albo nawet pospolitego, ale w ładnym ujęciu. Dlatego, nieusatysfakcjonowany, wybrałem się potem jeszcze raz w bezpośrednie pobliże domu – i odkryłem u sąsiadów dwie posesje dalej ogrodowy karmnik, nawiedzany przez stado sikor i dzwońca, którego już na Wyspie prezentowałem. Dlatego tym razem niebrzydka (chociaż niestety nieostra – zdjęcia robiłem przez siatki, gałęzie etc.) sikora bogatka na brzegu karmnika.

A potem udało mi się uchwycić bardzo fajną rzecz: na szczycie brzozy od frontu pojawiła się czwórka szpaków. Żałowałem tylko, że na zdjęciu nie słychać dźwięku, bo wyśpiewywały cudne trele (a nie pomyślałem, żeby nakręcić film; poza tym przy takim zbliżeniu z ręki obraz by tańczył). Ale samo zdjęcie też wygląda nieźle.

Jakby tego było mało, po chwili te trzy z lewej zapozowały do zdjęcia razem, na jednej gałązce. To zdjęcie zatytułowałem „Trzej Muszpakieterowie”!

Jakoś zaraz potem skończyły się spacerki gdziekolwiek. Pozostał mi własny balkon albo okno, zwłaszcza kuchenne, bo z niego mam niezły widok na podwórko. No i właśnie jak zaczęła kwitnąć śliwa japońska (a może to jaki inny krzew? Kto się zna, niech poprawi!), to pogoda uznała, że czas poprószyć śniegiem (dlatego światło na zdjęciu niespecjalne). Nic dziwnego, że siedzący na krzaku kos zgłupiał. Białe albo różowe kwiatki, biały śnieg leci na głowę…

Kiedy się wypogodziło, na krzak przyleciały wróble i zaczęły obskubywać kwiatki. Chyba je jadły? Jeden był szczególnie łapczywy.

Po dłuższym fotopolowaniu udało mi się zrobić zdjęcie wyjątkowo ruchliwej modraszce (znanej również jako sikora modra). Kręciła się po drzewie, przefruwała z miejsca na miejsce, ale kilka razy zdążyłem wycelować i wyostrzyć. Tyle że światło było nienadzwyczajne, ale za to ujęcie fajne, bo ptaszek zwisa z gałęzi głową na dół (nawet w Wikipedii opisano to jako typowe zachowanie – https://pl.wikipedia.org/wiki/Modraszka_zwyczajna#Zachowanie)

Na koniec na dach oficyny przyleciała para mew, które wydając niezwyczajne dla tego gatunku odgłosy (zapewne romantyczne) wzięły się za przygotowywanie do budowania gniazda na dachu oficyny w podwórzu. Miałem ambiwalentne odczucia: byłoby fajnie, gdyby je zbudowały, bo miałbym w zasięgu obiektywu gniazdo i mógłbym dokumentować wysiadywanie, wykluwanie, karmienie etc., ale z drugiej strony dach oficyny jest stosunkowo nisko i całkowicie w zasięgu okolicznych kotów wolnobytujących. Dlatego w sumie odetchnąłem z ulgą, kiedy mewy zrezygnowały z pomysłu i wyniosły się gdzie indziej. Zostało tylko zdjęcie.

I to tyle. Od czasu do czasu zachodzę kontrolnie do kuchni, czy coś ciekawego nie przyleciało, ale na razie nic się nie zdarzyło. A na spacery z aparatem nie ma szans, to by się mogło okazać dość kosztowne…




No to zapraszam na nowe, ptasie (w większości) pięterko.
Uwaga techniczna (zapewne do Mistrza Tetryka): jak wstawiam obrazki z biblioteki, to Word automatycznie daje im marginesy z lewej i z prawej w stosunku do szerokości tekstu. Czy to jest gdzieś ustawialne we właściwościach wpisu albo bloku (obrazkowego)?
Raczej nie… w definicjach klas. Na razie nie wiem, gdzie.
To nic istotnego, to, co widać, i tak jest OK.
Dzień dobry


Moje ukochane ptaszki
Nawet te nie do końca ostre są cudne. Dziękuję Mistrzu Q
Bardzo proszę. Cieszę się, że się podoba
A na spacer chętnie bym się wybrała

I tak zwykle wybieramy miejsca bezludne, więc możliwość zarażenia minimalna. Najgorzej, że pochmurno, tak więc i zdjęcia będą do kitu
Tutaj nawet spacerować nie wolno…
Tu w zasadzie też nie… część parków jest zamknięta, szczególnie te wzdłuż Lake Michigan, bo tam zawsze najwięcej ludzi się zbierało. Szefowa Chicago tak zarządziła, więc pozamykali wszystko co się dało
Żeby oglądać życie ptaków (bocianów), wchodzę na str. https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/klekusiowo.pl/. Już przyleciały i niedługo będą jajka, później młode itd.
Ha, tak sobie myślę, że jak nie będę miał co robić z czasem i pieniędzmi, to zainstaluję taką kamerkę na dachu, skierowaną w gniazdo mew (o ile akurat będą gniazdować, bo się zdarza).
Protestujmy przeciwko zakazowi wstępu do lasów!
Faktycznie, taki zakaz jest bez sensu. I prawdą jest, że spacery po lesie/parku są mi niezbędne do normalnego życia.
Chyba już podpisałem. O ile to cokolwiek da.
Ja też podpisałam i zamieściłam na fejsie. Tyle, że to chyba i tak nic nie da, ale na to nie mamy wpływu.
Też podpisałam.Jedynym sposobem kupić strzelbę,bo tym co polują wolno wchodzić.
A wracając do Twojej relacji…
Nie wiem dlaczego, ale szczególnie wróble, na wiosnę jedzą dużo młodych pędów. Zanim nie postawiłam im poidełka, zjadały moje sadzonki pomidorów i ogórków. Do gołej ziemi. Może tutaj było to samo?
O tej porze roku wróble zaczynają zakładać lęgi i widocznie czegoś w ich diecie brakuje… ptaki (tak jak i zwierzaki) same sobie są lekarzami i wiedzą czym się dokarmić, żeby te braki uzupełnić
Aha. Nie wiedziałem, to znaczy oczywiście brzmi to logicznie i prawdopodobnie (przecież mnóstwo innych zwierząt też to robi, więc dlaczego nie ptaki), ale jakoś nie zauważyłem dotychczas wróbli, stąd zdziwienie.
Znaczy to edukacyjna rola fotopolowań 🙂
Nie tylko edukacyjna, ale również relaksująca

Szukając odpowiedzi na swoje spostrzeżenia, niejasności, skupiamy się na czymś innym, niż problemy dnia codziennego
Relaksujące pięterko.Ogladając można zapomnieć o czarnych myślach.
Wielkie brawa dla pana Q
Dziękuję. Jak wyglądam przez okno w poszukiwaniu ptaków do sfotografowania, to też zapominam, może stąd taki efekt
Ja teraz słucham,ale nawet nie próbuję wypatrywać.Wole patrzeć na góry,a ptaków tylko słuchać.
Ba, jakbym miał góry…!
A u mnie ani gór, ani morza…
No, żeby widzieć morze, musiałbym wejść na dach.
Z dachu bym zobaczyła tylko jezioro Maltańskie.
No cóż, na bezrybiu…
Góry to ja mam tylko w Stróży,mieszkam na blokowisku.
No ale masz możliwość przemieszczenia się do Stróży
Hm…pytanie jak długo jeszcze? Bo jednak muszę wyjechać z miasta ,a jednak na Zakopiance potrafią kontrolować.Jestem tylko ja i syn,tu z nikim się nie spotykamy,ale?
No przecież do lasu też nie wolno.
Słoneczno-popołudniowe dzień dobry:)
U nas na balkonie głównie brówelki:) więc miło przypomnieć sobie, jak wyglądają inne pierzaste.
Pozdrawiam:)
Dzień dobry, tutaj mewy w dwóch gatunkach (szare albo srebrzyste, nigdy nie wiem, oraz śmieszki), gołąby, wrony, kawki, sroki, wróbelki, sikory bogatki i rzadziej modre, jeden kos… Trochę tego tałatajstwa jest. No i jeszcze zanim nabyłem aparat, widywałem też jeszcze inne, ale z daleka i słabo, więc nie mam pojęcia, co to było. Może kwiczoły?
U was pewnie też bywa coś oprócz brówelków, tylko trochę dalej i mniej widoczne.
Dzień dobry, Quackie:)
Na górnym balkonie zasiadła w kąciku gołębiczka. Znamy się od zeszłego roku. Brudzi, ale nie mam sumienia jej przepędzać. Ostatecznie to potrwa dwa, góra, trzy miesiące, a rok ma dwanaście, więc zdążę się nacieszyć wysprzątanym balkonem:)
Ptaszęctwo we wszelkim rozmiarze i umaszczeniu mam przy letnim domu, w Lesie, nad Jeziorem. Nie fotografuję pierzaków, bo we własnym wykonaniu wolę literkowe środki przekazu:) Ewentualnie czasem któregoś opieszalca bohomaznę sobie i szybko chowam za ciężką, niemal nieprzesuwalną, zieloną komodę:)
Pozdrawiam:)
O, taki dom w Lesie, nad Jeziorem, to może być idealne miejsce!
A gołębie z balkonu niestety pędzę. Brudzą potwornie i jak się przyzwyczają, to potem człowiek się nie pozbędzie. Oraz kiedyś usuwałem gołębie truchło z gzymsu nad bramą. Nie chcecie znać szczegółów.
Dom nad jeziorem…eh.Plywanie przed śniadaniem,przez cały dzień,ach nocne pływanie…rozmarzylam się.
Dobry wieczór, Makówko:)
Tak, to idealne miejsce do pływania: jedenaście schodków w dół i pomost:)
Któregoś roku były takie upały, że mój Brat od razu po przebudzeniu zbiegał po tych schodkach i z końca pomostu skakał do Jeziora. A Tata potem musiał schodki naprawiać:)
A nocne pływanie wcale nie jest aż tak przyjemne, jak można by sądzić. To dzikie Jezioro, więc takie choćby wodorosty, przesuwające się po brzuszku niejednemu/niejednej napędziły już stracha:) Że o odgłosach czujnej Pani Natury nie wspomnę:)
Pozdrawiam:)
Przyjemność oczywiście, zależy… Od pogody, od fazy księżyca, od towarzystwa…
Bez najmniejszych wątpliwości, Tetryku, w towarzystwie boi się przyjemniej:)
Pozdrawiam:)
Tetryku!
Przyjemność nocnego pływania jest przyjemnością samą w sobie.
Pogoda owszem -nie lubię jak jest zimno, morsem nie jestem.
Faza księżyca-jak ładnie oświetla jest ciekawiej.
A co do towarzystwa hm…nie będę się wypowiadać, bo mogłabym się za bardzo rozmarzyć jakbym uruchomiła wyobraźnię.
Dobry wieczór Leno!
Uwielbiam nocne pływanie. Wodorostów się nie boję. Odgłosów czujnej Pani Natury -też nie.
Jestem pewna, że mając taki dom robiłabym tak jak Twój brat -prosto z łóżka do jeziora z samego rana.
W czasie wakacji na Majorce codziennie chodziłam pływać w nocy w morzu. Nie było to bezpieczne nie ze względu na morze (choć hm, może trochę też) co na powrót do hotelu. Nie było innej drogi jak przejście obok miejsc pełnych imprezujących, podpitych młodych ludzi.
W ramach dzielenia się kulturą: Olga Tokarczuk czyta własne opowiadanie
Warto przewinąć pierwsze 10 minut 😉
Dużo czasu spędzam przy kuchennym oknie. Mam widok na karmniki i poidełko. Przynajmniej w okresie zimowym…
Ale dobrze, że mieszkają nie u nas
Do nas przychodzą tylko jeść 

Moje karmniki przyciągają nie tylko ptaszki, ale i całą masę różnych zwierzątek. Ostatnio pojawiła się mama-myszka ze swoimi dziećmi. Mysięta są malutkie i słodziutkie. Szkoda, że to szkodniki
Zaobserwowałam też, że szczurek, który nas odwiedza boi się tylko jednej wiewiórki. Wszystkie inne schodzą mu z drogi, ale ta jedna jest niesamowicie agresywna. Nie tylko goni szczurka, ale też ptaki i inne wiewiórki. Chce do jedzonka zasiadać sama. Czasami to aż śmieszne, bo goni jedną, a w tym czasie druga się pożywia, goni drugą, to ta pierwsza wraca i wcina ile wlezie. I w sumie ta agresywna jest głodna, a pozostałe się najedzą
Coś podobnego, że szczurek boi się akurat tylko jednej. I że rozpoznają się nawzajem.
Tu nie ma nic do rozpoznawania. Szczurek wygląda inaczej niż wiewiórka (chociaż oboje z rodziny gryzoni 😉 ), a wiewiór gania wszystkich bez wyjątku

Te starsze, które przychodziły wcześniej, już nie przychodzą. Może najadły się trutki, którą wykładaliśmy i popadały? Tylko ten jeden, mały, został…
Wydaje mi się, że ta jej agresywność spowodowana jest infekcją. Ponad tydzień rósł jej guz, aż zrobił się jak druga głowa (po lewej stronie szyi). Widać było, że jej to przeszkadza. Tarła tym guzem co i gdzie się dało. Wytarła w znacznym stopniu futro na nim. Aż w końcu pękł. Zrobiła jej się dziura i biała ropa waliła z niej równo. W tej chwili wygląda już niemal normalnie, ale nadal jest agresywna… może jej przejdzie jak wyzdrowieje do końca?
Wszystkie zwierzaki czują, że dana jednostka jest chora i tym bardziej omijają. Może dlatego z taką łatwością przeganiała wszystkich. Nikt nie chciał z nią kontaktu…
A szczurek jest młody i często ciężko wystraszony
Ej, ale Ty ich wszystkich znasz! To podaj jeszcze imiona, nazwiska, adresy i imiona rodziców!
Znam, bo się im często przyglądam, a każdy z ptaków, czy zwierzaków ma swoją cechę osobową. Są więc do rozróżnienia
Pełna podziwu dołączam do braw dla Miralki!
Ciekawe te Twoje obserwacje Miralko.
Matka Natura jest niezmiernie ciekawa, Makóweczko

Tylko najczęściej ludzie nie mają czasu i chęci jej obserwować.
A szkoda, bo wielu zachowań moglibyśmy się od zwierzaków nauczyć…
Przerwa.
Czy kocica nie była przypadkiem zapatrzona w jakiś skrzydlaty obiekt do upolowania? Minę ma zaciętą …
Trzej muszkieterowie natomiast przypozowali pięknie!
Przyznaję się bez bicia, że i ja posłuchałam dzisiaj ptasich treli. Pojechałam do apteki, a wewnętrzny gps wyprowadził mnie w góry. Wcześniej przeczytałam, że trafną wymówką wobec ewentualnej kontroli jest konieczność sprawdzenia, czy jestem na liście wyborczej…
Sprytne
Ooo, to piękne. „Panie władzo, ja tylko do apteki, tej na Skrzycznym”
Bingo! Z widokiem na Skrzyczne, ale też na ośnieżone jeszcze Pilsko
Chyba nie, truchtała skądś dokądś, ale tam nie było żadnego ptactwa na celowniku.
Dobranoc
Dobranoc Bożenko!
A ja dopiero za chwilę zacznę wracać do Krakowa.
Spokojnej!
Dobry wieczór 🙂 Mój ulubiony Park Moczydło , na warszawskiej Woli ,został w nocy oplątany taśmami przez policję i tablice informują o zakazie wstępu . Osiedle Koło w którym znajduje się park , ma wiele luznej przestrzeni dobrze zagospodarowanej z kwietnikami , trawnikami , ławeczkami , które stykają się z parkiem i te obecne taśmy niczego nie zmieniają , a tylko zaśmiecają okolicę . Ale zakaz wstępu – to zakaz . Można tylko zakląć , co też uczyniłem .Dobranoc 🙂
Och. Spokojnej!
Niedaleko mojego domu jest stary cmentarz. Alejki, cisza, dużo drzew i ptaków – gdy dziecko było małe, tam się chadzało na spacery. Cmentarza chyba nie zamkną?
Chyba zamykają, tylko gdzie to ja czytałem?
Z ogłoszeń parafialnych:
Nasza parafia jest dobrze przygotowana na epidemię. Właśnie udało nam się dokupić 1,5 ha gruntu na powiększenie cmentarza parafialnego.
Ten cmentarz jest urokliwy i owszem, ale decyzją włodarzy królewskiego miasta lasy podobno pozostają dostępne.
Inaczej u mnie, wszystkie leśne parkingi otaśmowane, a na szlabanach paragrafy :(.
Też czytałam, że cmentarze również zamykają. Otwierają tylko na pogrzeb. W pogrzebie może uczestniczyć maksymalnie 5 osób.
Tutaj nie widziałam żadnych taśm dokoła parku. Ale też fakt, że nie jest to potrzebne. Do każdego z nich prowadzi droga ze szlabanem, zamykanym na noc. Bo po zmroku nikt nie ma prawa tam przebywać. Także wystarczy zamknąć szlaban (czy raczej go nie otworzyć) i już wiadomo, że wejść nie można…
Przypomniała mi się sytuacja w Arizonie gdy zeszłyśmy z Ewą do samochodu i zobaczyłyśmy zamknięty szlaban uniemożliwiający nam wyjazd i powrót do domu.
Opowiadałam już o tym na Wyspie?
Wy się zbieracie do spania, a ja gotuję obiad
Jednak te 7 godzin różnicy to dużo…
Obiad? Dobry obiad jest dobry o każdej porze!
Nie wiem czy taki dobry? Zwykłe gałuszki w sosie grzybowym z kaszą gryczaną i surówką z kiszonej kapusty (własnego kiszenia)

To zależy kto co lubi…
A co to są gałuszki? Bo resztę lubię…
Gałuszki to takie małe kotleciki mielone. W panierce z mąki, a nie z bułki tartej. Podsmażone. Dochodzą w sosie, także w środku surowe nie są. Sos przygotowałam wcześniej, bo gałuszkom dużo nie trzeba
To ja lubię WSZYSTKO! I gałuszki i sos i kaszę gryczaną i surówkę z kiszonej kapusty.
Yyyy. No i teraz muszę coś wtrząchnąć!
Łoj. Ja dzisiaj nie jadłam obiadu, gdyż w chatce nadal nie można korzystać z wody (jak pisałam był czyszczony zbiornik i teraz jest zalany chloraminą).
Więc jakieś kanapki, jajka na twardo, kabanos, sałatka.
To teraz co mam jeść? Obiad? Podwieczorek? Kolację?
PODKUREK! Taka jest oficjalna nazwa posiłku o tej porze.
Chyba niechcący narobiłam Wam apetytu

Jeszcze sporo zostało… szkoda, że mieszkacie tak daleko, bobym Wam podrzuciła chociaż trochę
Dzięki panie Q !
Zanim kur zacznie piać mam dużo czasu na obżeranie się!
Aaa… jakoś przełknę ślinkę
Tym razem z Miralką pisałyśmy równocześnie 23:44.
Miralko poproszę malutką porcję na makówczyny podkurek !
Pamiętam z „Potopu”, że pan Onufry Zagłoba często o podkurku mówił
Chętnie bym Ci, Makóweczko podesłała, tylko nie bardzo wiem jak…


W sumie, jak teraz często jestem w domu, to gotuję codziennie i to różne rzeczy. Trochę się nasze zamrażarki opróżnią
To chyba jedyna pozytywna rzecz z tego siedzenia w domu
Dobrabnocka.
Skoro po niebie latają takie cuda, to dobranocka może być tylko jedna. Raz dwa trzy – gitara, kontrabas, perkusja z miotełkami tylko i Adam Nowak śpiewa.
Snów cudownych!
Pana Adama lubimy…
O tak. To jest dla mnie przykład, jak obiektywne problemy z głosem nie mają najmniejszego znaczenia w momencie, kiedy mamy do czynienia z prawdziwą charyzmą.
I urzekające koncertowe: dziękuję za wypowiedź!
Racja z tą charyzmą panie Q! Pana Adama lubię słuchać nie tylko jak śpiewa, ale jak o czymś mówi.
Zasłuchałam się w pana Adamowy koncert z orkiestrą symfoniczną, powiem więc
Załączam link do interpretacji prawnika, co nam wolno przy obecnych zakazach…
O, cenne!
Tak, bardzo cenne.
Dzięki Tetryku !
Wysłałam do syna, który miał wątpliwości czy jutro możemy pojechać do Stróży. Dziś to była konieczność ze względu na czyszczenie zbiornika.
A jutro można się tłumaczyć:
Wyjazd rekreacyjny za miasto do własnego domu, by odpocząć, spełnia cechę zaspokojenia niezbędnej potrzeby. Odpoczynek, relaks, zdrowie psychiczne to istotne aspekty naszego funkcjonowania w społeczeństwie i wśród najbliższych.
Jeszcze jeden dowód, jak ta władza działa


Wypuszczają ustawy i rozporządzenia, których nikt nie rozumie. Nawet prawnicy nie są do końca pewni, czy dokładnie to rozumieją. Po groma takie buble prawne wypuszczać? Przecież to wszystko powinno być proste, prosto napisane, żeby wiadomo było jak tego przestrzegać. A jeszcze paragrafy, które się nawzajem wykluczają… ręce opadają
Bo na ten przykład, ja dojdę do wniosku, że ten paragraf jest mi bliższy i złamię inny, a policjant zadecyduje, że jednak ten inny był ważniejszy, to będę musiała zabulić, bo nie ma od decyzji policjanta odwołania… to głupie!!!
Co to za prawo, który każdy może interpretować jak sobie chce
Prawo pisane na kolanie i pod dyktando bieżących (i partyjnych) potrzeb.
I na rozkaz jednego zwykłego posła. Przez przypadek doktora prawa.
(Aj, aj …miało nie być o polityce!)
Też już się nie odzywam, bo i szkoda słów…
Wróciłam. Jestem w Krakowie, w domu, w łóżku.
Do kina albo teatru już chyba dzisiaj nie zdążę…
Niech i pod niebem pełnym cudów rozbłyśnie łagodnie magiczna lampka…

Dobrych snów!
Spokojnej. I ja zmykam. Jeszcze po drodze zaliczyłem wieczorne zakupy – Lidl koło nas czynny do północy, a kolejka mniejsza (tyle że pieczywa nie ma).
Mijaliśmy Lidl, ale kolejka (z zachowaniem odległości) wiła się wokół sklepu, więc zrezygnowaliśmy.
Dobranoc panie Q!
Dobrych snów Tetryku!
Mogę do lampki dołączyć kwiatki?
(miało być jako między między, ale nie zdążyłam, bo zajęłam się podkurkiem).
Wyrosły z cebulek, które były jesienią rozdawane na ulicy.
Przez kogo i dlaczego nie mogę powiedzieć, bo…
Kwiatki cudne
Się nie zachwycaj za bardzo Miralko bo to takie „kwiatki polityczne”.
A tak serio podwójnie mnie cieszy, że coś z tych cebulek wyrosło.
Tak symbolicznie, że „jeszcze w zielone gramy”.
Wyspa dziś była wyjątkowo (jak na ostatnie czasy) rozgadana.
Część rozmów mi umknęła, bo byłam w tym czasie zajęta pracami ogrodowymi.
Poskakałam więc trochę po schodkach i wlepiłam swoje „makówczyne trzy grosze”.
A teraz idę spać, Dobranoc Wyspo!
Nasi sąsiedzi zza płotu (od ogródka) zrobili imprezę w garażu…



Czy myślą, że jak nie w domu, to są bezpieczni?
Właśnie przez takich „niefrasobliwych” wirus może się rozprzestrzeniać bez przeszkód
Bez imprez też można żyć… o ile się żyje…
Nawet w domu, przy zamkniętych oknach, ich słychać… co ci ludzie mają w głowach
Pisałam wcześniej o agresywnej wiewiórce i jej infekcji…
Tak wyglądała. Nie będę pokazywała jak wyglądała, gdy guz pękł, bo to obrzydliwe i nie każdy może na to patrzeć
A to inna wiewiórka. Łatwo ją rozpoznać, bo ma nadgryzione uszko…
I jeszcze jedna. Mąż mówi, że wygląda jakby zwiała od fryzjera w trakcie strzyżenia… i coś w tym jest
Czyż można je pomylić ze sobą? Każda jest w pewien sposób charakterystyczna
To ja się tej wiewiórce nie dziwię, że bywała agresywna.
Z ludźmi bywa podobnie. Ale nie zawsze, bo czasami walka z chorobą powoduje, że robią się złośliwi, a czasami wręcz przeciwnie -uczy ich to pokory i empatii.
Wiewiórki to też ssaki, jak ludzie… widocznie część zachowań mamy w genach
Ta ostatnia wygląda, jakby byłą z rudego ojca i szarej mamci – albo na odwrót 😉
Wyliniały szary stary ojciec i młoda ruda laska z bujnym futerkiem?
A tak na prawdę, to ona linieje w taki dziwny sposób

Wiosna, więc zwierzaki zmieniają futro. Każdy na swój sposób. Z czasem ta wiewiórka będzie w większości szara. To rude prawie całkiem zejdzie
I szczurek. Tak wyglądał miesiąc temu. W tej chwili zaczyna mu się pojawiać wyraźniejszy ciemny pasek na plecach. Widać, że jest jeszcze młody…
No i myszka…
Spokojnie mieści się w cegłach, które nam zostały z podmurówki pod składzik… szczurek tam nie wejdzie
Próbowałam znaleźć gdzie Ukratek podpowiadał jak zmniejszać zdjęcia i (kurde) nie znalazłam

Mam tylko skromną nadzieję, że ktoś mi to zrobi…
Może powinnam sobie to gdzieś zapisać i nie musiałabym szukać?
Między alt=”” i końcowe symbole /> trzeba wsadzić coś na temat szerokości – width=540 – bo ta liczba oznacza szerokość obrazka w pikselach. Możesz kliknąć „Edytuj” i zobaczyć, jak to wygląda w kodzie.
Dzięki, Mistrzu Q

Zapiszę sobie na karteczce, to będę miała pod ręką w przyszłości. Tak w razie czego…
Proszę bardzo, cała przyjemność po mojej stronie.
Oczywiście trzeba pamiętać, że 540 to jest liczba pikseli dla komentarza „bezpośrednio pod wpisem”. Jeżeli to odpowiedź na ten komentarz, to musisz odjąć 40 (i w ogóle odjąć 40 na każdy schodek). Np. w tej odpowiedzi właściwa liczba to 420.
[przprszm, coś pomykieciłem z adresem obrazka]
Chciałam pokazać jeszcze kilka ptaszków z moich karmników, ale w sumie to pięterko Mistrza Q… więc sobie daruję
Ależ nie krępuj się!
Dzień dobry
A to nam nocna zmiana dopisała 
Nocna zmiana jeszcze śpi, może Gienia ich obudzi?
Koniecznie kawka!
Już nie śpi i prosi o herbatę! (nocna zmiana)
Witajcie!
Dzień dobry! Ok. 11.00 mam zdalne spotkanie, ale do tej pory pobędę.
Witajcie!
W obecnym czasie przynajmniej weekendy można poświęcić w całości na regenerowanie sił…
I tak oto niektórzy się przyzwyczajają, a nawet powoli „polubią” obecną sytuację izolacji?
Jest różnica między ograniczoną izolacją z wyboru, a izolacją pod groźbą 30000 grzywny…
I jeszcze groźbą zachorowania lub zarażenia kogoś.
Ok. Już
Lepiej porozmawiać o ptaszkach, wiewiórkach albo…nocnym pływaniu w jeziorze/morzu…
No to już po spotkaniu. Bardzo przyjemne 🙂
Bardzo słoneczne dzień dobry:)
Dzień dobry, słońce i tutaj.
Witaj słonecznie!
Tu też słońce.
I tu

Dzień dobry

Trochę się wypogadza, więc może spróbujemy się gdzieś wybrać… może do jakiegoś parku? O ile nie będą zamknięte…
Koniecznie. I zazdraszczam (o ile nie będą).
Oj, zazdraszczam…
Słońce w Polsce, słońce w USA Wyspa poszła się opalać?
Tajess!

Jeszcze zróbmy wirtualne ognisko z kiełbaskami,grzańcem i śpiewami przy gitarze…
Oj. No ognisko to trzeba czuć ciepło i zapach…
Grymasisz…
Napij się, może poczujesz i ciepło i zapach.

Dobry pomysł
W górę serca!
Ohoho, już zaczynamy? No dobrze
Już?Lepiej kiedy jeszcze nikt nie poszedł spać niż tak na nocnej zmianie.
Zagrzałem sobie piwo z miodem i dołączam!
Dobry wieczór.
Kiedyś, na festiwal Bazuna chciałem pojechać… kiedyś…
Przyjemnie się teraz słucha takich „wędrujących” albumów, tylko ta tęsknota za tym kiedyś…
Dobry wieczór Lordzie!
Też tęsknię za tym co kiedyś…
Akurat to „kiedyś”, to czasy kiedy sam grywałem. Lubię te albumy, właśnie z tego względu, że na wielu utworach jest taka „czysto ogniskowa” gitara. Choć akurat, nie na powyższym, tu bardziej studyjnie. 🙂
Taki obrazek -ognisko nad brzegiem jeziora, na niebie gwiazdy i „czysto ogniskowa” gitara.
Trochę tego klimatu (bez ogniska i jeziora) miałam w czasie mojego pobytu w Sappadzie.
Druga połowa lutego, a teraz wydaje się, że wieki temu…
Tyle się zmieniło dla mnie, dla wszystkich…od tego czasu…
A tego nie znałem! I to jest przepiękna dobranocka, na dzisiaj i w ogóle.
W bazunowej serii jest wiele albumów, między innymi właśnie za to je lubię, jest dużo takich nieznanych utworów lecz bardzo uroczych. Niektóre wręcz odwrotnie, jak „Bombonierka” Kasi Stępniak-Wilk. 🙂
Ta zaśpiewana z Turnauem?
Tak, tyle że solowo. Wykonanie festiwalowe.
I tak, dziś zaliczyłem małą wędrówkę, bazunowo – wyspiarską. Wstawiłem bazunową kołysankę, reagując n a Makówczyneo Ognisko, do bazunowych klimatów wróciłem, po dobranocce Mistrza Q, kiedy to zagrał nam Wołosatki (Swoją drogą, lubiane przeze mnie). Skoro już sięgnąłem po kołysankę, to samo już poszło dalej, przykład Bombonierki (którą kojarzę z Mistrzem T i Wiedźminką, którzy wstawiali tę wersję w duecie, na Wyspie, kilkakrotnie przesłała mi ją Ona). Przewinęły się dziś też „Konie moje”, co to mi się z Senatorem skojarzyły, z którym to mało miałem mieć okazję a szkoda ! I na koniec „blok z widokiem na morze” , tam na dach wychodzić nie trzeba by je zobaczyć, odcięte horyzontu kreską… i tu znów Mistrz Q. Zapewne w tej wędrówce znalazłbym „NAS” więcej, tyle że trzeba mi czasu, a znim to już różnie bywa… Przepraszam, za moją sentymentalną prywatę 🙂
Ależ to piękna wędrówka. I to jest właśnie pejzaż Wyspy i jeden z najlepszych prowadzących przez nią szlaków. Niech będzie, że turystycznych.
Świetna wędrówka!
Ptaki ? Tak ! W bardzo dużej ilości wędrówkowych utworów są i pierzaste. Nawet w kołysance powyżej. A te, kojarzą mi się głównie, z Miralką. Jakże mogłem wcześniej nie pomyśleć ! 🙂
Lordzie mam dla Ciebie taką ławeczkę na polanie w lesie.
Ta polana to w niewielkiej odległości od mojej chatki.
Usiądź sobie, weź gitarę i …
A jak się zrobi całkiem ciemno można grać i śpiewać do białego rana już w chatce.
Kto dołączy? Wirtualnie wolno się gromadzić!
Makóweczko, moja przygoda z gitarą, skończyła się już jakiś czas temu. Nie dlatego, że takie miałem widzimisię. Metalowe struny zbyt wpływały na moje opuszki palców, ze względu na wykonywany zawód i konieczność dobrej palpacji, musiałem gitarę odstawić, grałem trochę na nylonach lecz to nie to samo, nie ten czysty dźwięk. Potem kilkakrotnie chciałem wrócić, kupić wymarzoną „skrzypcówkę” i grać. Jak to w życiu bywa… przepadło. Niemniej, dziękuję za zaproszenie 🙂
Ale śpiewać dalej możesz?
Ja kiedyś miałam inny głos, potem straciłam go całkiem, a teraz się cieszę, że w ogóle mogę mówić. Hm są tacy co twierdzą, że korzystam z tego w nadmiarze.
Śpiewać nigdy nie umiałam, ale zawsze uwielbiałam „ogniskowe śpiewy”, w takich nastrojach jak te, co zalinkowałeś.
Tak, śpiewać mogę, trochę lepiej lub trochę gorzej
To ja nawet gorzej nie mogę. Wystarczy, że mogę słuchać, choć
słuch też już mocno szwankuje…taki Pesel…
Cóż, mój pesel jest stosunkowo młody. Niestety, nie zawsze to on ma wpływ na to jak funkcjonujemy w świecie. Ja już rozdałem i roztrwoniłem swoje zdrowie. Z pierwszego się cieszę, z drugiego nie jestem dumny. Nawet teraz to robię, oddaję, może nie tyle ile bym chciał ale jednak. 🙂
Lordzie!
Pozostaje nam cieszyć się z tego co mamy. Innym radzić umiem, sama stosować nie potrafię.
Te dwa weekendowe wyjazdy były trochę klejem, ale szklanka jeszcze nie zebrała się do kupy.
Spokojnego snu życzę panie Wyimaginowany!
Chciałabym wierzyć, że :
Jeszcze będzie przepięknie
Jeszcze będzie normalnie
Cóż, będzie jak ma być, nie inaczej. Dobranoc ! 🙂
Miło się czyta Wasze wspomnienia. Ja mam podobne. Mogę dołączyć do Was na ławeczkę? 🙂
Siadaj Bożenko!
Jak jeszcze inni dołączą doniesiemy krzesełka. Wirtualne oczywiście. Zapraszam Wyspiarzy!
Ponieważ już mi na dekiel wali, poszedłem z aparatem na podwórko, żeby zobaczyć, czy nie przyleci coś ciekawego. W zasadzie nie przyleciało, ale udało się ufotopolować mewę na dachu, czujnie pilnującą otoczenia.
Oraz gołębia, czyli nic specjalnego, ale udało mi się dość ładne ujęcie, raz że w locie (startujący), a dwa że widać odpowiedni cień.
I na koniec jeszcze akcent wielkanocny – żółciutkie żonkile, których kępka przycupnęła pod magnolią.
Tak mieszkając to Ty właściwie wszystko masz na miejscu nie wychodząc z domu.
No właśnie wychodząc, ale niedaleko.
No i niekoniecznie wszystko. Ale mniej więcej rozumiem, co masz na myśli.
Kwiatki śliczne, mewa – ciekawe ujęcie, ale zdjęcie gołąbka mistrzowskie!
Tym razem przyznam się, że celowałem w taki efekt.
I to było mistrzowskie celowanie.
Udało się trafić do celu, to prawda. A w fotografiach z zestawu tego, co we wpisie, próbowałem zrobić takie zdjęcie bogatce – i nie wyszło. To znaczy wyszło do kitu, przez kiepskie światło i problemy z ostrością (siatka i gałęzie po drodze, tak jak pisałem).
Zdjęcia są super

Od razu widać dobre światło, wprawną rękę i dobre oko… brawo Mistrzu Q
I przerwa.
Późno się zrobiło, idę pod kordełkę. Dobranoc.
Do jutra 🙂
Spokojnej!
Do jutra, śpij dobrze Bożenko!
Spokojnej, Bożenko!
Makówczyne między między.
To moje ptaszki z dnia dzisiejszego.
Nie widać? Bo się dobrze schowały!
Chwilowo między drzewami?
Zanim zdążyłam dopisać sam już się domyśliłeś panie Q -brawa dla Ciebie.
Szybko opublikowałam, a potem planowałam dopisać, bo bałam się, że jak Tetryk mnie ubiegnie z lampką to już nie będzie między między tylko musztarda po podkurku.
Natomiast faktycznie słychać je było cały dzień. No te ptaszki znaczy się…
Ja też słyszałem mniejsze ptaki, wróble i chyba sikorki, ale nie widziałem nigdzie, być może pochowały się w żywopłocie.
Umykam!
No tak… w tych zielonych gałązkach to spore stado by się schowało… szczególnie takich małych

Ależ Miralko nie by się schowało…, lecz tam są ptaszki. No przecież to moje zdjęcie ptaszków.
Hm…jaki fotograf -takie ptaszki, a co?
Jeżeli komuś się dłuży siedzenie w domu, posłuchajcie lirycznej skargi na mel. „Dzieci Pireusu”:
Kwarantanna
Nie znam niestety ani artystki, ani autora tekstu – w razie stwierdzenia naruszenia praw proszę o informację tutaj.
Wysłuchałam, zgadza się tylko jedno, że tak się nie da żyć.
Bo reszta u mnie…trochę inaczej.
Weekend nawet całkiem, całkiem. Dzięki Tetrykowi wiem, że zgodnie z prawem pojechaliśmy do Stróży.
A tam niebo jak na zdjęciu. No tym
z …ptaszkami, których nie widać.
A wieczorem to było tak jak na pstryczku parę schodków wyżej.
A teraz już czas na lampkę. Dobrej nocy wszystkim!

I już po imprezie?
I nocnej zmiany nie będzie?
A my spędziliśmy pół dnia na łażeniu po parku
Co prawda ten „nasz”, w Zion, był zamknięty, ale najpierw zajrzeliśmy do Van Patten Forest Preserve (po drodze) 

Obeszliśmy dokoła pół jeziora. Do przesmyku, przeszliśmy mostek i doszliśmy na parking. Było cudnie
A mogę się jeszcze pochwalić, że spotkaliśmy nowy gatunek kaczki
Nie kwakały w locie… nawet trudno mi określić dźwięk, który wydawały… 


Po powrocie do domu znalazłam co to jest. Po angielsku to się nazywa American Wigeon, a po polsku świstun amerykański.
Cieszę się, że mi kolekcja ptasia się powiększa. Tym bardziej, że trafiamy na ptaki, które tu nie mieszkają, a są jedynie przelotem
Witajcie!
Z rozlicznych dyscyplin sportowych pozostał nam pilotaż…
A może szachy? To też sport
Szachownicę nie każdy ma w domu. A pilota do telewizora? Co najmniej jednego…
To się zgadza.
A może czas na kawę?
Koniecznie, przed pracką!
Dzień dobry! Nowy dzień, nowe zlecenie!
Słoneczne witajcie!
Witaj Maczku

Dzisiaj uciekłam z domu po zakupy. Dawno nie byłam, bo syn mnie pilnuje
Witaj, witaj Bożenko!
Podobno wczoraj z helikopterów i dronów przeganiali ludzi ze spacerów.
Nas na zakopiance nikt nie zatrzymał, ale jakby co wiedziałam jak się tłumaczyć- pokazać artykuł zalinkowany przez Tetryka.
Parę schodków wyżej zapraszałam na ławeczkę w lesie. Tylko Lord (fakt-to było głównie z myślą o nim!) podjął zaproszenie. Może teraz Ty dołączysz?
Może inni też? Ci, co już wtedy spali…
Nie widzę tej ławeczki, jak mam dołączyć?
Przepraszam, znalazłam.
„…się dzieje…”
(Czemu ja im nic nie wierzę? Choć wolałabym mieć zaufanie).
Ta partia szachów byłaby ciekawa, gdyby to był film, a nie rzeczywistość, która nas też dotyczy. Byłaby ciekawa gdyby była rozgrywana według jasnych zasad z przestrzeganiem reguł gry.
Pracusiowe dzień dobry:)
Miałam wprawdzie tylko leżeć i pachnieć, ale już mi bokiem wyłaziło, więc sobie trochę potargałam. To i owo, a przy okazji fryzurę i odzienie:)
Pozdrawiam:)
Hej, Leno! Czyżbyś zwróciła się w stronę mody na potargane dżinsy?
Witaj, Tetryku:)
Lubię dżinsy w każdej postaci, tej potarganej (w granicach rozsądku) -także.
Ale dziś zajęłam się targaniem mebli:)
Pozdrawiam:)
Targanie mebli?
Dobry wieczór, Makówko:)
A może to było traganie…
🙂
Pozdrawiam:)
Dobry wieczór Leno!
Traganie od tragarz? Czy targanie?
A zresztą ja się nie znam…
To ja dziś tylko byłam tragarzem dla zakupów. Choć dziecko kolejnego smsa przysłało, że on może zrobić zakupy, żebyśmy się nie narażali.
Chyba dopiero teraz do niego dotarło, że jego rodzice są starzy skoro wg. daty urodzenia do takiej grupy są zaliczani. Ja mu się nie dziwię -tata śmiga na rowerze lub w góry z plecakiem, mama -na nartach…
Targanie od targarz?
Nie, Makówko, chodziło mi o traganie od tragarz właśnie:)
Nie było to klasyczne unoszenie i przenoszenie, raczej przeciąganie w zrywach i pomstowanie, gdy zryw się kończył:)
Nie wiem, czy teraz jest w domu piękniej, ale na pewno ciekawiej. Będzie. Szczególnie po ciemku:)
Pozdrawiam:)
Tragarz wytargał wór dragów na targ… 😉
Tragedia na targu – dragi z traganka:)
Takich w japońskim stylu? Z papieru?
Z pykretu;)
Chciałabym, chciała…
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=GKXP-1i5qpc
Niestety, Tetryku. Najlżejsze były rattanowe foteliki, reszta – szkoda gadać…
Jeszcze jeden nieoficjalny poradnik: Jak nie zapłacić mandatu….
Dzięki Tetryku!
Warto wiedzieć, choć wolałabym uniknąć takiej sytuacji.
Bardziej mi odpowiada sytuacja stania „pod Sądami” niż konieczność wchodzenia „do” i na dodatek we własnej sprawie.
Niefajrant i przerwa.
Przed chwilą , w jednej ze stacji TV oświadczenie : Praca jest najważniejsza ! Może wreszcie dotrze do władzy ta prawda , bo szykuje nam się prawie koniec świata i to przez jakiegoś koronowanego wirusa , tfu – wróć :kolanowego wirusa z Żoliborza !
Ten wirus jest najgorszy…
Na tego kolanowego wirusa to ja bym nasłała
Czy to wystarczy ? Czytam informacje ogólnie dostępne i dowiaduję się ,że piłkarz z Legii , która należy do tzw. Ekstraklasy zarabia miesięcznie 200 tysięcy złotych ! A facet , który dostaje 120 tysięcy , nie chce za takie pieniądze grać ! Czy świat tych piłkarzy i świat w którym My żyjemy , to jest ten sam ,czy trochę inny i kto w tym piłkarskim świecie liczy pieniądze ? Może rzućmy wszelką pracę i zacznijmy kopać piłkę , w której nie ma fajrantów ,tylko kasa , kasa , kasa …
Kochani, niefajrant, ponieważ gdyż coś się dzisiaj porobiło z czasem, że nie zdążyłem. Więc będę kończył, a jednocześnie zezował (rozbieżnie) na Wyspę.
Dobrej nocy, Kochani
Śpij dobrze, Bożenko!
Spokojnej!
Śpij spokojnie Bożenko!
Wróciłam.
Ze spotkania z …Noblistką.
Tetryk zapraszał już jakieś dwa dni temu, ale nie udało mi się wcześniej.
Tetryku wielkie, wielkie dzięki za zaproszenie na to spotkanie.
Zatem idźmy za ciosem… Masz jeszcze godzinę? Albo 40 godzin?
Dziś już chyba nie, ale dziękuję Tetryku!
Ja wszystko jak widzisz z opóźnieniem oglądam, sztukę o Kościuszce -też „po czasie ” oglądałam.
Teraz dziecko przyszło na …obiad. No i Matka Polka…zapraszała to ma.
Dziecko i brudne gary.
No, żeż bulwa i nać! Skończone na dzisiaj.
Taaa, wszyscy dietetycy kierują naszą uwagę na warzywa!
No popatrz, dzisiaj przez cały dzień jem jarsko, o dziwo. Może coś w tym jest?
Dobranocka.
Dzisiaj proponuję muzykę filmową – główny temat z filmu „Forrest Gump”. Trochę burzliwy w środku, ale może ujdzie przed snem?
Snów kameralnych.
Bardzo, bardzo lubię ten film.
Życie jest jak pudełko czekoladek; nigdy nie wiesz, na co trafisz.
No nie? Jakby tak ktoś wiedział, bo ja wiem, w styczniu czy w grudniu, na co trafimy w kwietniu…
Aż strach pomyśleć jakie „czekoladki” czekają na nas w następnych miesiącach.
No, krążą różne memy, ale takie czasy, że szkoda publikować, bo jeszcze się spełnią, a z drugiej strony po co dolewać oliwy do ognia nam zamkniętym.
Mnie wystarczy głosowanie do skutku aż wynik będzie PRAWIDŁOWY.
Chciałoby się zawołać „To nie dzieje się naprawdę! Uszczypnijcie mnie!”
Aż się prosi o zacytowanie wzmiankowana powyżej przez Lorda „Bombonierka” Basi Stępniak-Wilk
Ano przecież.
Ta podświadomość to jednak zdradliwa bestia
Żeby tak nasycić się
Ale wciąż w zapasie mieć
Czyli zjeść ciasteczko i dalej je mieć.
Tak można na Wyspie
Bierzemy czekoladki do naszego wirtualnego ogniska?
Dobrych snów, Wyspo! Przyśnione czekoladki zębom już umytym nie szkodzą

Umykam, może jutro wyrobię się z pracą jakoś rozsądnie?
Dobranoc Wyspo!
(247…a tak sobie policzyłam przed snem)
Dzień dobry
Piękny dzień wstaje… żeby też i bezpieczny… 
Witajcie!
Słoneczko się uśmiecha, smog powoli połykamy – jest coraz lepiej! 🙂
Kawa? Herbata? Dziś podaje kelnereczka. Niech sobie Gienia odpocznie
Koniecznie kawa!
Witajcie!
Herbatę poproszę.
Dzień dobry, czy ja coś wspominałem o wyrobieniu się z pracą?
Chcesz powiedzieć, że dziś JUŻ się wyrobiłeś?
Dzień dobry:)
Ale dziś na Wyspie spokojnie:):
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=YFD2PPAqNbw
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
Ja nie czuję spokoju. Niestety to, co czuję to smutek i niepokój.
Dlatego milczę.
Pozdrowienia.
Bo gdy się milczy, milczy, milczy…
Wbrew temu co może się wydawać (to moje gadulstwo!) lubię milczeć , gdy patrzę na rozgwieżdżone niebo, jezioro, morze.
Również, gdy siedzę na tarasie w Stróży i patrzę na stale te same góry.
Wiem na czym polega „pomilczmy razem”.
Warunkiem jednak jest wewnętrzny spokój, a nie depresyjny smutek i obawa o jutro.
A co z poezją?
Dobry wieczór.
Z poezją ? Ależ, poezja już tutaj nie mieszka…
Myślę, że pokolenie Jonasza może jest nieliczne, ale mocno jest rozciągnięte w czasie…
W stosunku do takich ludzi, określenie „pokolenie”, niekoniecznie musi być traktowane całkowicie dosłownie. Na zasadzie, jeżeli „się to czuje”, to można do owego pokolenia przynależeć. Nie ograniczając się do czasu. 🙂
Witaj Lordzie!
I oto Wyspa robi się (znów?) bardziej rozśpiewana?
I bardziej poetycka.
Czyli (jak się domyślam z Waszych wspomnień) taka jak była dawniej?
Tym razem z Lordem pisałam równocześnie (godzina 22:44)!
Czyli nieważny Pesel, ważna podobna wrażliwość?
To miałeś na myśli panie W. ?
W moim przypadku, to niekoniecznie tylko wspomnienia, to również kwestia cofania czasu, w momenty, kiedy mnie tu jeszcze osobiście nie było. Powiem tak, Wyspa już nigdy nie będzie taka jak była, choćby dlatego iż nie stoi w miejscu i innych raczej oczywistych względów. Niemniej, tak, ilość muzyki zmierza w kierunku tej Wyspy z przed czasu jakiegoś. Z racji stażu za wiele więcej powiedzieć nie mogę, zresztą z muzyką to też było moje subiektywne odczucie. 🙂
Co do pesel-u, on nie jest w stanie o niczym przesądzić, współdzielony poziom wrażliwości na ten przykład i owszem. 🙂
Dla mnie na Wyspie najważniejsze są takie rzeczy jak:
-współdzielony poziom wrażliwości (jak to ładnie nazwałeś Lordzie).
-wymiana myśli (jak powiedział kiedyś Q).
-Wyspa jako kotwica.
No ale to moje subiektywne odczucia.
Jednego z najmłodszych stażem Wyspiarzy, więc co ja tam…
(Młodsza stażem jest Lena i ajw ).
Dobry wieczór:)
Skoro z poezją różnie bywa, to może:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=KT-ZxEpKQZM
Pozdrawiam:)
Ciężki dzień dzisiaj miałam, dobrze że minął.

Teraz umęczona idę spać.
Spokojnej Bożenko!
Poezja już tu nie mieszka… – ale na szczęście bywa. Od spacerów z ptakami w tle do lirycznej pochwały ptaków – zapraszam na nowe pięterko 🙂
Co do samej Wyspy, to akurat przekonany jestem, że poezja ma tu swój malutki pokoik i pomieszkuje dość często 🙂
Dobranocka jeszcze tutaj.
Trochę dziwna, bo natchnienie wziąłem z piętra wyżej, a dobranocka tutaj.
Znana.
Snów właśnie takich jak te harmonie.
Pod pełną dobrych wibracji dobranocką zapalę jeszcze pełną dobrej magii lampkę i powoli popełznę spać…

Miłego pełzania i spania Tetryku!
Dobrej nocy!
Spokojnej!