« Les danses des Polonais Matkom - Polkom Okazja! »

Przyroda dzika…

Obchodzony dzisiaj Światowy Dzień Dzikiej Przyrody jest idealnym pretekstem, aby przybliżyć malgaską faunę, która stanowi bardzo wdzięczny temat z racji swojej wyjątkowości. Niemal 90 % tamtejszych ssaków, gadów i płazów to endemity żyjące wyłącznie na Madagaskarze.

Anegdotą stała się prośba znajomego o zdjęcia pingwinów. Jak nie ma! Przecież oglądał film… Ani pingwinów, ani też samego króla Juliana, umownego symbolu Wyspy, nie spotkałam. Te pierwsze najzwyczajniej nie zamieszkują Mady, natomiast u lemura katta (królewski wzorzec) nie uzyskałam audiencji. Ilość gatunków lemurów określana jest pomiędzy 50 a 100. Moja kolekcja jest więc bardzo skromna. Obok lemurów znajdziecie na zdjęciach inne futrzaki.

Jeszcze liczniejszym gatunkowo stworzeniem są kameleony – to około 200 gatunków! Zadziwiają zróżnicowaną wielkością, od kilkucentymetrowych maleństw po pokaźne egzemplarze przywołujące skojarzenia ze smokami. Ukrywają się, albo spacerują leniwie środkiem drogi.

Edit: na zdjęciach z miniaturowymi gekonami.

W Parkach Narodowych i Rezerwatach dzięki tropicielom nauczymy się wyszukiwać w ciemnym gąszczu przeróżne stworzenia, kryjące się w bardzo nieoczywistych miejscach.

Jakże łatwo wypatrzyć na otwartej przestrzeni motyle! Choć niełatwo je upolować w kadr…

Prościej ustrzelić ptaki…

Najmniej sympatyczne z całej menażerii, choć frapujące wyglądem pająki pozują cierpliwie…

O florze kolejnym razem.

298 komentarzy

  1. Zocha pisze:

    Uwierzcie, starałam się treściwie… wybór był trudny!

  2. Quackie pisze:

    O
    Rany

    Trochę mi zabrakło słów. Tutaj z każdego zestawu zdjęć można by zrobić osobne pięterko!

    No więc tak lemur na drugim zdjęciu, ten z jasnym futerkiem i ciemnym pyszczkiem, wygląda tak, jakby przyroda nie mogła się zdecydować, czy to miała być małpa, czy owca. A pozostałe przywodzą na myśl teorię konwergencji, mówiącą, że w podobnym środowisku zwierzęta nawet niespokrewnione gatunkowo upodabniają się do siebie – niby to lemury, a można tu zobaczyć „koty”, „wiewiórki” czy „myszki”.

    Niektóre kameleony, te małe, wyglądają bardziej jak gekony, ale wszystkie są przepiękne, a te z różnymi naroślami na głowie (wiesz może, jakie znaczenie mają te kształty?) wyjątkowo oryginalne. Ale najśliczniejszy, jak na mój gust, jest ten „klasyczny” zielony, z ogonem zwiniętym w ślimak jak młoda paprotka.

    W zestawie nr 3 moją uwagę przyciągnęła przede wszystkim żyrafka madagaskarska, ten chrząszcz z dłuuugą szyją. Ale najbardziej nieoczywisty – i na pierwszy rzut oka trudny do rozpoznania – jest dla mnie ten krab na plaży, na piasku koło skały z zielonymi wodorostami. Tu mi trochę zabrakło skali porównawczej, jaki on był duży? Poza tym oczywiście wszystkie jaszczurki, żabki… i krocionóg!

    Motyle z kolei bardzo przepięknie naśladują oczy różnych innych stworzeń, zwłaszcza ptaków. Niemniej wyjątkowo elegancki wydaje mi się ten paź(?), czarny z błękitnymi kropkami. Jestem niemal przekonany, że to jakiś endemit.

    Z ptaków zwłaszcza zimorodek, przez to, że taki inny niż ten lepiej znany, turkusowy. No i ten ptak z niebieską skórą naokoło oczu – przewspaniały. Wygląda jak jakiś kuzyn pawia. Podobnie jak poprzednio przy motylu, połączenie niebieskiego z innymi kolorami rządzi.

    A na pająki już mi zabrakło komentarza Wink1

    • Makówka pisze:

      Też jestem pod wrażeniem różnorodności menażerii uchwyconej okiem profesjonalistki.

      Brawo!

      • Quackie pisze:

        No więc otóż właśnie to, podziwiam zwierzątka, a zapominam, kto je tak uchwycił na zdjęciach!

        Tak jakby nasza fotografka była przeźroczysta! (A nie jest).

        • Zocha pisze:

          Och, i ta niefortunnie zastosowana menażeria… taki dzień. Myślami jestem w jutrze – niech zostanie strupek. Przygotowanie wpisu miało mnie od jutra odciągnąć, a wyszło jak wyszło.

        • Tetryk56 pisze:

          Można zaobserwować co najmniej jedną dłoń! 😉

  3. Zocha pisze:

    Oczywiście,że masz rację! Pomieszałam gekony z kameleonami Cry nie jestem mocna z przyrody. I to miały być osobne pięterka! Ale jest tak… bo tak.

    • Quackie pisze:

      Ależ nic się nie stało, one naprawdę wyglądają jak malutkie kameleony, zwłaszcza przez te wystające oczy.

  4. Tetryk56 pisze:

    Na mnie największe wrażenie zrobił szarżujący chrząszczyk (DSC6516) 🙂
    Oczywiście nie ujmując niczego pozostałym…

    • Zocha pisze:

      Dla chrząszczyka leżałam długą chwilę plackiem na środku mostu, ku uciesze przewodnika i przechodzących …

  5. Tetryk56 pisze:

    Idę i ja spać. Spokojnych snów, Wyspo!

    • Makówka pisze:

      Spokojnych Ukratku!

      Wszystkim snów o idealnym świecie wśród malgaskiej fauny życzę i też mówię
      DOBRANOC!

      • Zocha pisze:

        Ani ten, ani tamten świat tym bardziej idealny nie jest – może fascynujący egzotyką, ale jedynie na zdjęciach.

  6. Zocha pisze:

    Dobrych snów Wyspo lulu

  7. Makówka pisze:

    Już się pożegnałam, ale wpadło mi w oko coś a propos komentarza Q, że lemur na drugim zdjęciu, ten z jasnym futerkiem i ciemnym pyszczkiem, wygląda tak, jakby przyroda nie mogła się zdecydować, czy to miała być małpa, czy owca.

    Tym razem DOBRANOC już na pewno.

  8. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Zocho.

    Od dosytu aż się w głowie kręci:)

    W lemurach zawsze intrygują mnie oczy. Są równie hipnotyzujące jak kocie czy sowie. Na Twoich zdjęciach świetnie to widać.

    Kameleony i gekony niczym z baśni, przywiodły mnie do wspomnień z dzieciństwa, kiedy uwielbiałam wszelkie smocze opowieści:)

    Żyrafka (ufnie za Quackiem) rzeczywiście robi wrażenie. Mogłaby być oryginalną broszą, wymyśloną przez jakiegoś metaloplastyka:)
    Kraby natomiast niemal picassowskie, wśród tych pobłękitniałych szarości.

    Motyle to fascynujące istoty. O dość, moim zdaniem, demonicznej urodzie. Nawet te nasze, polskie, szczególnie nocne, potrafią, fosforyzując, przyprawić o gęsią skórkę.

    Przy pierwszym zdjęciu kolejnej serii (jeszcze w miniaturce) byłam pewna, że za chwilę obejrzę krzew o bardzo egzotycznych kwiatach:) Rozkwitłe na tle błękitu ptaki były uroczym zaskoczeniem:)

    Pająki natomiast mogę podziwiać z dystansu. Prawie jak gwiazdy, które jednak są chyba mniej niebezpieczne:)

    Gratuluję pięknej sesji.
    I jak tu nie wierzyć, że świat jest zachwycającym miejscem.

    Pozdrawiam:)

  9. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Coś pięknego!!! Approve
    Obejrzeć to wszystko raz, to za mało!
    Nawet pająki wydają się sympatyczne Pleasure
    Wiem, że wiele osób ich nie lubi, a nawet się ich boi, ale one nie są takie groźne, jakby się wydawać mogło Pleasure Są niebezpieczne dla owadów, czy małych zwierzątek. Dla ludzi tylko wtedy, gdy czują się zagrożone, czy się je „przydusi”. Wiem, bo córka mi mówiła, a oni mają w domu dwie tarantule (dorosłe). Córka ma trochę za delikatną skórę i nie lubi jak te pająki po niej łażą. Chyba że po ubraniu. Chłopak córki często je bierze „na spacer”, bawi się z nimi i pozwala łazić po sobie gdzie chcą Delighted Kiedyś pytałam, czy nie boją się, że tarantula dziabnie (przecież są jadowite), ale córka wyjaśniła mi, że żaden pająk nie ugryzie podłoża na którym siedzi Happy
    Nie wiem… zapowiedziałam jej, że jeśli kiedy wybierzemy się do nich, to oba pająki mają siedzieć w terrarium i nawet nosa nie wyściubić Overjoy Żadnych „spacerów” w tym czasie Happy-Grin

  10. miral59 pisze:

    A wracając do Twoich galerii, Zocho Pleasure
    Lemury mnie urzekły. Mają takie dziwne oczy, jakby rozmazane, kłębiące się tęczówki… te piękne, długie ogony i futerka jak u pluszaków Pleasure Aż chciałoby się wyściskać i przytulić Happy
    Kameleony i gekony, to dla mnie jedno i to samo – jaszczurki Wink
    Chociaż nawet je rozróżniam. Kameleony mają „oczy dokoła głowy”. Mogą patrzeć do przodu i do tyłu jednocześnie. Gekony mają trochę mniejszy zasięg wzroku i muszą ruszać głową, żeby zobaczyć coś z tyłu. Muszę przyznać, że na 6 zdjęciu (zaraz po tej męskiej ręce) nie tak łatwo wypatrzeć tego jaszczura… dobrze się schował Wink Jak go wypatrzyłaś? Wygląda jak suchy liść…
    Kolejna galeria to taka masa różności, że nie wiadomo od czego zacząć… Ten owad, żyrafa, jak go nazwał Mistrz Q, jest faktycznie jak sztuczny. Taki dziwny…
    Skorpion wygląda na dużego, więc chyba nie jest taki groźny. Moi znajomi, którzy teraz mieszkają w Arizonie mówili, że najgorsze (najbardziej jadowite) są te małe… nie wiem jak na Madagaskarze?
    Wąż chyba też jadowity nie jest. Jego głowa nie wygląda na trójkątną… ale może się mylę? Nie znam się na wężach…
    Żółw i krokodyl – rewelacja. Mam nadzieję, że żółw niebezpieczny nie był? Bo krokodyl to wiadomo… Wink
    Masz też w swojej galerii konika polnego (czy jak się to tam nazywa). Ma on takie wystające żółte plamy. Nie wiesz, czy jest on tak ubarwiony, czy może tak go pasożyty oblazły? Wygląda na zmęczonego… jakoś łapki mu się na liściu nie trzymają… Worry
    Motyle są cudne! Wiem jak trudno je złapać w kadr, bo sama nieraz próbowałam Happy-Grin Jeszcze jak usiądą, to jest szansa, ale w locie, to chyba trzeba mieć jakiś super szybki sprzęt i bardzo dużo szczęścia. Z tego co słyszałam, na „polowanie” na motyle najlepiej wybierać się bardzo wcześnie rano. Ich skrzydełka są jeszcze mokre od rosy, więc często siadają i dłużej odpoczywają. Wtedy jest je łatwiej „dorwać” Happy-Grin
    Ptaki też są cudne. Zimorodek przypomina mi bardziej australijską kukaburę niż polskie zimorodki, że o amerykańskich rybaczkach nie wspomnę Wink Tukan jest przepiękny!!! In Love Dziób imponujący!!!
    Na pierwszych dwóch zdjęciach, te ptaki wyglądają jak czaple białe. Trochę różnią się od tych tutejszych, ale tylko drobnymi szczególikami Happy-Grin
    O pająkach pisałam, więc powtarzać się nie będę Wink
    Ogólnie rzecz biorąc, jest co oglądać i podziwiać In Love

    • Makówka pisze:

      Z przyjemnością przeczytałam Twój komentarz Miralko. Jest wspaniałym uzupełnieniem zdjęć Zochy.
      Tak samo jak wcześniejszy komentarz Mistrza Q i Leny.

      • miral59 pisze:

        Cmok
        Dziękuję, Makóweczko. Wiesz, że Matka Natura jest moim drugim konikiem, nic więc dziwnego, że tak wiele rzeczy mnie interesuje. Chociaż oczywiście głównie ptaki są moimi ulubieńcami Happy-Grin

      • Lena Sadowska pisze:

        Dzień dobry, Makówko:)

        Wprawdzie bez kokardkowych cmokasynków, ale równie szczerze dziękuję:)

        Pozdrawiam:)

        • Makówka pisze:

          Witaj Leno!

          „Kokardkowe cmokasynki” -kapitalnie to nazwałaś!

          Cmok

        • Quackie pisze:

          Absolutnie się podpisuję pod tym, co napisała Makówka nt. kokardkowych cmokasynków. Co prawda w pierwszej chwili skojarzyło mi się z obuwiem… Happy-Grin

          • Makówka pisze:

            Mokasyny w różnych kolorach. Ostatnie, jakie miałam były białe.
            Nie miały kokardek.

          • Lena Sadowska pisze:

            Dobry wieczór, Quackie:)

            Dziękuję:)

            Niezdrobnione równie dobrze może kojarzyć się z zawiązanym na kokardkę… wężem;)
            Wszystko zależy od tego, co zadzieje się w czasoprzestrzeni między dającym i otrzymującym buziaka:)

            Pozdrawiam:)

  11. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Wspaniałe pięterko! Pozwala na lepsze poznanie przyrody. Oczywiście, to jest jej mała cząstka, bo przyroda jest tak różnorodna, że całej jej nawet nie znamy. Wciąż odkrywane są nowe osobniki. Tylko się zachwycać… Amazed Brawo Brawo!

  12. Zocha pisze:

    Dzień dobry, jak miło, że skłoniłam Was do tak ciekawych opisów. Quacku, Leno, Miralko – dziękuję! Wasze spostrzeżenia są rewelacyjnym uzupełnieniem zdjęć.
    Co wiem dopowiem po południu, teraz niestety znikam poza zasięg.
    Dobrego dnia Wyspo!

  13. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Na razie pogodny, choć zamglony.

  14. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Cóż, że zamglone! Można wszak przewinąć do góry i cieszyć się urodą „braci mniejszych” z Wyspy! Delighted

  15. Makówka pisze:

    Witam!
    Nadal szaro -buro.

  16. emilka pisze:

    Ale frajda! Tyle stworzonek i takie rozniste! Nawet jedna zaba sie tam zalapala! ( a fuj, fuj, fuj)Mam nadzieje, ze nie byla jadowita! Bo po nich to sie mozna wszystkiego spodziewac! Cala reszta miala przecudna sesje zdjeciowa i nawet im przez glowe nie przelecialo, ze bede je ogladac na drugiej półkuli!I to ogladac z przyjemnoscia! I dla tej przyjemnosci mamy wlasnie Zoske!

    • Bożena pisze:

      Żaba jadowita? Pierwsze słyszę! Jak byłam dzieckiem, to się bawiłam żabami, jaszczurkami i takie tam… już nie pamiętam czym, ale żadne z tych stworzeń nie zrobiło mi krzywdy Who-s-the-man

  17. Wiedźma pisze:

    nUdało się wkleić te barwne jadowite żaby.

    • Makówka pisze:

      Jadowite? A takie ładne…
      Cóż Wiedźminko, nie zawsze co piękne na zewnątrz ma piękne wnętrze…a tak mi się pomyślało (nie tylko o żabach).
      Ciekawa bardzo jest hipoteza, że kolumbijskie kolorowe płazy nie produkują własnej trucizny, lecz pozyskują ją dzięki kontaktowi z otoczeniem.
      Podobno jednym z najbardziej jadowitych zwierząt na świecie jest mała, złota żabka z Kolumbii.

  18. Wiedźma pisze:

    Sophie, Twoje zdjęcia są świetne ! Podziwiałam i stworzenia i precyzję Pani Fotograf !
    Wypatrzyłaś stworzonka, które niemal zlewały się z otoczeniem , a portrety lemurów są urzekające.
    Wielkie brawa Buziaczki Poklon

  19. Wiedźma pisze:

    Wiele lat temu, w pewnym warszawskim domku, spotkałam po raz pierwszy gekony swobodnie wędrujące po ścianach i sufitach. Pan domu przywiózł je z Bangladeszu i powiadał,że dzięki nim nie maw domu zadnych owadów. Nie wiem jak długo żyły w tych niezwyczajnych dla nich warunkach.

    • Quackie pisze:

      No właśnie się zastanawiam, czyby nie zaprowadzić w domu jakichś gekonów na muchy owocówki, bo nijak się ich nie idzie pozbyć, żadnymi przynętami, pułapkami, żadnym octem z sokiem ani niczym.

      Ale z drugiej strony co one niby będą musiały jeść, jak już zeżrą te muszki? No i w lecie, jak się będzie okna otwierać, to spryszczą z domu.

  20. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry:)

    Mam wolne, więc domowo ogarniam.
    I to dosłownie: siedzę w kuchni i wdycham zapach gotujących się kalafiorów, przez które Wokulski nie zakochał się w pani Stawskiej:)

    Pozdrawiam:)

  21. Makówka pisze:

    Czy Gienia z Kelnereczką tak się zapatrzyły na faunę z Madagaskaru, że żadna nie podała herbaty, ani kawy?

    Thinking

    Czy ja osaczona przez moje dzieci (jedno poprzez Messengera, drugie -Whatsappa i telefon)oraz zbiornik wody w Stróży coś przegapiłam?

    • Zocha pisze:

      Nie przegapiłaś, witałam się rano zanim obie panie się obudziły. Ale że dzień bez rozdartej Gieni jest dniem straconym i nieważnym?

      • Tetryk56 pisze:

        Powiedziałbym tu jak Dyzma o Terkowskim:
        – Gienia furda, ale kawy, kawy szkoda! Wink

        • Bożena pisze:

          Przykro mi, ale ja dzisiaj byłam bardzo zajęta w terenie i Gieni nie przywołałam. Ale jutro obiecuję, że kawy nie zabraknie. Delicious

          • Makówka pisze:

            Ależ niech Ci nie będzie przykro Bożenko! Bodaj sobie kobieciny (Gienia i Kelnereczka) odpoczęły.

            Mam nadzieję, że herbaty jutro też nie zabraknie?

  22. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Fajrant i przerwa.

  23. Zocha pisze:

    Żyrafka jest jak najbardziej określeniem poprawnym Leno. Takiej nazwy używają też Malgasze – z francuskiego la girafe, chociaż obserwując ich ruchy miałam skojarzenia bliższe dźwigom budowlanym.
    Mogę jedynie przypuszczać, że rogaty kameleon i jego ubarwienie, to system obronny ;).
    Ogromny konik polny nie wyglądał na osłabionego pasożytami, odpoczywał w cieniu. Jednak spotkałam jedyny taki egzemplarz, więc porównania nie mam.
    To prawda Miralko, że na motyle, koniki i im podobne najlepiej polować świtem, gdy jeszcze nie „rozprostują kości”. A białe pierzaste to faktycznie czaple, nieco inne niż rodzime, obsiadają drzewa czy pola uprawne całymi stadami.
    Ostatnie ze zdjęć motyli to ogromna na dwie dłonie (nie męskie) ćma w futrzastej niemal etoli, siedząca wieczorem na ściance bungalowu. Była przepiękna!
    Zwinnym gekonom i jaszczurkom biegającym po ścianach przyglądałam jak zawsze z zachwytem, czego nie mogę powiedzieć o świadomości łażących po nocy pająków. Wiem, po to m. in. są moskitiery… ale jednak nie pałam sympatią do gadzin.

  24. Quackie pisze:

    No i po przerwie.

  25. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Otóż dzisiaj elektroniczna. Tangerine Dream z dość melodyjnej – jak na nich – płyty „Hyperborea”, czyli bardzo północna północ. Utwór tytułowy, zorza polarna na wizji nie bez kozery, jak sądzę.

    Snów do północy i po północy też, w ogóle północnych!

    • Zocha pisze:

      Co prawda bez zorzy, bo w dzień i na południu ;), ale po wędrówce w sypiącym dzisiaj hojnie w górach śniegu i emocjonalnych przeżyciach, też powiem: dobranoc Wyspo – snów kolorowych!

  26. Makówka pisze:

    Makówczyne nie na temat między Dobranocką a lampką.

    Wróciłam do domu. Miałam być dziś w PAU, ale zmieniłam zdanie, gdy przeczytałam zaproszenie na slajdowisko w Kontynentach:

    Trudno powiedzieć, ile to kilometrów, trudno powiedzieć, jaki to czas. Wiele rzeczy zaciera się w doświadczeniach ciekawości i dobrze spędzonych, i wykorzystanych, chwilach. Wydaje się, że każdy wyjazd ma konkretne ramy, ale one rozlatują się zupełnie po powrocie, kiedy dochodzimy do siebie. Wyjazd do Mjanmy planowaliśmy dość długo, przewijał się wielu rozmowach i nagle, po prostu, się stał.
    Nie mieliśmy wielu oczekiwań. Każde z nas chciało zobaczyć coś konkretnego lub doświadczyć zupełnie innych rzeczy. Ja – historyk, ona – koneserka życia.(…)
    Mjanma to nasz pierwszy wyjazd do tego rejonu świata. Do tej pory każdy wcześniejszy kończył się na pustyni, stepie lub w kraju muzułmańskim. Nasza opowieść z pewnością będzie świeża; na pewno wybijająca się od codzienności, dająca możliwość wyjścia poza nabyte wcześniej przyzwyczajenia. Pozbawiona porównań… no chyba, że chodzi o kuchnię 😉
    Jak podróżować, żeby się nie kłócić? W naszym wydaniu właśnie Mjanma była tłem trwającej (ponad) trzy tygodnie ucieczki. Wiele momentów zapamiętaliśmy mocniej, wiele umykało jako obrazki zwyczajne i zbyt zatłoczone.

    Opowiemy o Mjanmie wiele, ale niestety tylko w dwie godziny. Zapraszamy wszystkich ciekawych kraju. A przede wszystkim tych, którzy szukają recepty jak podróżować i się nie kłócić!..”

    Gdy przeczytałam o recepcie jak podróżować i się nie kłócić postanowiłam dzisiejsze popołudnie spędzić jednak wędrując po Birmie.
    I dobrze zrobiłam, bo było jak zawsze miło i ciekawie. Dwoje prelegentów (Sabina i Miron )zgodnie przekazywali sobie mikrofon i faktycznie wcale się przy tym nie kłócili!

    • Quackie pisze:

      Brzmi jak zazwyczaj fascynująco – tak ze względu na cel podróży, jak i sposób podróżowania! Wink

      • Makówka pisze:

        Dziś miałam (jak wspominałam) trochę zakręcony dzień i słuchanie młodych, wesołych, pełnych entuzjazmu ludzi było na pewno lepszym wyborem niż rozmowa z chirurgiem z Gliwic w PAU.
        Z Kontynentów wracam zawsze pozytywnie naładowana; jak pisałam to NADAL enklawa, gdzie wszyscy się do siebie życzliwie uśmiechają.

  27. Tetryk56 pisze:

    To i ja spać pójdę… może mi się uda rano być przytomniejszym?

  28. Eliza F. pisze:

    Serdeczne życzenia imieninowe dla MAXA wszystkiego najlepszego ,zdrowia i pomyślności na co dzień Roses

  29. Eliza F. pisze:

    Ja też ZDRÓWKO MAKSIU Cheers

  30. Wiedźma pisze:

    Cheers Zdrówka Maxiu ! Niech Ci kwiaty zawsze pięknie kwitną Cmok

    • Max pisze:

      Dziękuję Wszystkim Wyspiarkom i Wyspiarzom za potrzebną mi sympatyczną energię i mimo lekkiego kaca po wyjezdzie Plemienia ,wypijam toast za zdrowie Nas Wszystkich . Pomyślności !!! Cheers Roses

      • Makówka pisze:

        Maksiu przepraszam. Dopiero teraz zauważyłam Twój komentarz i po godzinie 9 napisałam, że nie wiesz o naszych toastach. Tak jest jak się z komórki zagląda. Twoje zdrowie!
        Cheers

  31. Wiedźma pisze:

    dobranoc po spacerze w galerii zwierzaków z Madagaskaru ! Sny mogą być kolorowe Delighted

  32. Lena Sadowska pisze:

    I ode mnie miłej nocki:)

  33. Quackie pisze:

    Dobranoc wszystkim!

  34. Makówka pisze:

    Witam Wyspę!

  35. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ale mi się dobrze spało…

  36. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Wszystkiego najlepszego dla teściowych i zaległe dla Maksia!
    Bukiet

  37. Zocha pisze:

    Dzień dobry Wyspo, startujemy do dnia kawą, żeby zawiedzionych nie było expresso
    A Maksiowi serdeczności Bukiet

  38. Quackie pisze:

    Dzień dobry, czy ta impreza jeszcze trwa? Wink1

    • Makówka pisze:

      Ta Maksiowa? Oczywiście.

      • Quackie pisze:

        To jeszcze rozchodniaczek i do pracy Wink

        • Makówka pisze:

          Impreza trwa, a Solenizant nic o tym nie wie!
          Ja wypiję jak wrócę od lekarza.
          Nie oddamy ani guzika -Przychodnia oklejona nr telefonów, pod które należy zadzwonić jakby się podejrzewało u siebie koronowirusa. To bardzo dobrze. Zrobiłam zdj. i spotkałam się z dziwnymi spojrzeniami.

  39. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Trochę spóźnione, ale szczere…
    Wszystkiego najlepszego, Maksiu!!! Twoje zdrowie!!!
    Cheers

  40. miral59 pisze:

    Chyba się trochę wściekłam Disapproval
    Szukałam tego świerszcza ze zdjęcia Zochy i co wejdę w galerię zdjęć prostoskrzydłych, koników polnych, czy innych owadów, to zaraz są zdjęcia polskiej prezydenckiej pary (osobno lub razem) i obecnego premiera. Co oni mają wspólnego z owadami z Madagaskaru? Ich nie chcę oglądać!!! Chciałam tylko znaleźć to, co mnie interesuje Weary

    • Tetryk56 pisze:

      Czy to sugestia, że PAD jest miłośnikiem „Świerszczyków”?

      • Makówka pisze:

        Mogą się przydawać w czasie czatowania z „ruchadłem leśnym”, „dziką foczką” i innymi małolatami.

      • miral59 pisze:

        Na pewno nie moja, Ukratku Overjoy
        Ten pan może lubić „Świerszczyki”, czy cokolwiek innego, nic mnie to nie obchodzi. On, jego żona i obecny premier mogą się powiesić grupowo i też mnie to nie obchodzi. Conceited
        Chciałam tylko znaleźć świerszcza!!! Shout

  41. Makówka pisze:

    Pinokio czy Duduś jako konik polny?
    Thinking

  42. miral59 pisze:

    Ale przy okazji znalazłam, że na zdjęciach Zochy jest samczyk żyrafki madagaskarskiej Happy-Grin Samiczki mają znacznie krótsze „szyje” Delighted To ciekawe owady.

    • Zocha pisze:

      Czyli w dwóch różnych miejscach, które obserwowałam pracowicie uwijali się sami żyrafiaści faceci! Teren budowy jak nic Overjoy

      • miral59 pisze:

        Poczytałam sobie o tych owadach.
        Po raz pierwszy ten gatunek został opisany w 1860 roku, ale jakoś nie zainteresował naukowców. Dopiero w 2008 jakby został „odkryty” na nowo. Żyrafki żyją tylko na dwóch gatunkach drzew i oczywiście występują tylko na Madagaskarze Happy-Grin
        Samce tłuką się o samice, używając do tego swoich długich szyj. Wygrywa ten, który się utrzyma i nie spadnie z drzewa Delighted
        Zwycięzca zapładnia samice, które składają jajeczka (po jednym) na liściach. Zwijają ten liść w rulonik i odgryzają u nasady. Rosnące jajeczka żywią się tym liściem, przepoczwarzają i wędrują na drzewo Delighted
        To żuczki roślinożerne i żywią się tylko liśćmi…
        To tyle co zapamiętałam od porannych poszukiwań Happy-Grin

        • Makówka pisze:

          I znów mnie zadziwiasz Miralko swoją dociekliwością!

          OkOk

          „Ten typ tak ma” powiadasz ?

          To bardzo ciekawe co wyczytałaś.

          • miral59 pisze:

            Po prostu lubię wiedzieć, Makóweczko Happy
            Sprawdzam, czytam, dowiaduję się… między innymi dlatego poznałam tak wiele gatunków tutejszych ptaków. Zaciekawiły mnie Pleasure

    • Makówka pisze:

      Miralko, jestem pod wrażeniem Twojej dociekliwości!

      Brawo!

      • miral59 pisze:

        Przecież pisałam już nieraz, że Matka Natura bardzo mnie interesuje. Kompletnie nie znam się na owadach, ale jak mnie coś zaciekawi, to lubię dotrzeć do sedna. Ten typ po prostu tak ma Happy-Grin

  43. Makówka pisze:

    Nie oddamy ani guzika.

    Jak pisałam Przychodnia oblepiona afiszami z instrukcją gdzie dzwonić jakby się rozpoznało podejrzane objawy sygerujące koronowirusa.
    W aptece -to samo.
    U mojej mamy OD JUTRA zakaz odwiedzin. W obecnym stanie mamy jest to trudne, ale CAŁKOWICIE rozumiem.
    Ciekawa jestem jak jest w Waszych miastach? I ciekawa jestem czy tylko ja uważam, że te działania powinny być WCZEŚNIEJ? Tym bardziej że oprócz tego jest teraz okres grypowy, a organizm osłabiony „zwykłą” grypą łatwiej złapie innego wirusa.

    Przepraszam, że tak zupełnie nie na temat.

    • Quackie pisze:

      Otóż wczoraj jak raz byłem w przychodni i chyba były jakieś ogólne wskazania nt. koronawirusa, wiecie, te żeby myć ręce itd., ale raczej nic skrajnego.

      W lokalnych mediach sprawozdanie z rozstawiania koło szpitali w Gdańsku i w Gdyni dodatkowych namiotów ze śluzami na wypadek epidemii, z ćwiczeniami lekarzy w kombinezonach biologicznych.

      I chyba tyle, na ulicach nie widać nikogo w maseczkach ani w sklepach – pustek na półkach.

      • Makówka pisze:

        W Krakowie czasami jak ogłaszają bardzo wysoki smog widuje się ludzi w maseczkach. Dziś nikogo takiego nie widziałam. A w sklepach normalnie.
        Natomiast w Przychodni i w aptece takie informacje:

        Gdy podeszłam zrobić zdjęcie wszyscy ludzie patrzyli na mnie jak na szaloną. Co innego ulegać panice, a co innego WIEDZIEĆ, na jaki numer dzwonić jakby co.

        Zakaz odwiedzin w okresie grypy to słuszna decyzja, ale z drugiej strony przy tak ogromnych brakach personalnych bez pomocy rodziny w takim miejscu, gdzie jest moja mama średni personel sobie nie poradzi.

    • Bożena pisze:

      Niestety, teraz nie powiem jak jest w Poznaniu, nie mam nic do czynienia ze szpitalem i oby tak jak najdłużej.

    • Wyimaginowany pisze:

      Dobry wieczór.

      Jestem na czasie, w dniu wczorajszym otrzymałem skierowanie do szpitala. Wprowadzono tam ograniczenia, związane z odwiedzinami, które bardzo mi są nie na rękę, szczególnie w obecnych uwarunkowaniach w których się znalazłem. Kierowany ciekawością, zrobiłem spacer po sieci i okazuje się iż skala ograniczeń a nawet zakazów odwiedzin jest dość duża, przyczyną głównie grypa, „jelitówki” itp. Zwolennikiem teorii spiskowych nie jestem, więc na tym poprzestanę… 🙂

      • Tetryk56 pisze:

        Oby cię jak najprędzej, z sukcesem, wypuścili!

      • Makówka pisze:

        Zdrowia, zdrowia i jak najszybszego opuszczenia szpitala Lordzie W.!

        kiss_a_heart …z serca życzę.

        Też nie jestem zwolenniczką teorii spiskowych i dlatego uważam, że nie należy ulegać panice.

        Natomiast nie należy lekceważyć „zwykłej” grypy, bo na powikłania po niej umiera więcej osób niż nam się wydaje.
        I jednak ja polecam szczepienie przeciw grypie, choć zdania bywają podzielone. Ja się szczepię od wielu lat jako osoba z tzw.grupy ryzyka.

        Współczuję pobytu w szpitalu, ale już pobyt w szpitalu bez możliwości odwiedzin to okropnie przykra rzecz. Pobyt w szpitalu to jest sytuacja, w której się sprawdza, że dobrze mieć dużo znajomych, ale oczywiście gdy nie jest się w stanie bardzo obolałym i odwiedziny są dopuszczalne.

        • Wyimaginowany pisze:

          Dziękuję Makówko, będzie tak jak być musi 🙂

          Odnośnie teorii, pisałem o tej nowej C-!9. Gdzie, po co i dlaczego tak dużo, no bo ukrywać coś muszą etc. Koniec! Spirala się nakręca…
          Moim zdaniem media nie ułatwiają, na wszystkich kanałach informacyjnych nic tylko C-19. Nie mówię aby nie informować, wręcz należy ale nie 22 godziny na dobę. Tworzy się schemat, ten czas zaczyna się równać dla ludzi z wagą problemu, skoro jest ona taka duża…. Spirala się nakręca.
          Co do grypy, jak najbardziej słuszne jest szczepienie się, szczególnie jeżeli ma się problemy odpornościowe. Wirus grypy jeszcze nie raz pokaże co potrafi, jest groźny, mocno mutuje a materiał ludzki jest coraz słabszy i podatny. I w nieświadomym społeczeństwie panuje przekonanie, z dawien dawna, że grypa to w sumie nic takiego, być może i tak było kilkadziesiąt lat temu, kiedy pierwszym wyznacznikiem czegoś poważniejszego było zapalenie płuc. i przeświadczenie owo jest między pokoleniowo kolportowane, pozostaje mieć nadzieję iż w coraz mniejszym nakładzie.

          • Wiedźma pisze:

            Szybkiego powrotu ze szpitala Lordzie W. i ogólnie dobrego samopoczucia.
            Nauczy;iśmy się wierzyć, że medycyna wszystko może ? Złudzenie…

            • Wyimaginowany pisze:

              Dziękuję. 🙂

              Dokładnie Wiedźminko, bardzo mylne złudzenie. Bo w natłoku informacji czego to medycyna nie może zdziałać zapominamy o tej drugiej części bilansu, czego naprawdę nie może, gdybyśmy tak zerknęli okazałoby się iż jest tego więcej niż w pierwszej tabeli. Ogólnie, wielu lubi żyć w ułudzie, dlaczego ? W skrócie : bo tak łatwiej 🙂

              • miral59 pisze:

                I dlatego nie do końca wierzę naszym kochanym lekarzom Pleasure
                Oni na pewno wiedzą dużo, ale o sobie samej wiem więcej Happy-Grin
                Mają swoje tabele, schematy, wzorce… a ja mam tylko siebie.
                Mój lekarz rodzinny już przestał ze mną walczyć. Jeszcze na początku pytał mnie czy będę przyjmowała jakiś lek, ale już dał sobie spokój Overjoy
                Niemal wszystko można wyregulować dietą, bez brania tony tabletek. Mam całą masę ziółek i jak na razie to mi wystarcza Pleasure
                Medycyna na pewno poszła do przodu, ale wielu rzeczy lekarze nie wiedzą. Zgadują i jak uda im się trafić – to sukces. Organizm ludzki nadal jest tajemnicą i żadne schematy, czy normy, nie są w stanie wyleczyć… ale niektórzy wierzą, że jest złoty środek, który pomoże na wszystko…

            • miral59 pisze:

              Szybkiego powrotu do zdrowia, Lordzie W kiss_a_heart

          • Makówka pisze:

            Właśnie!
            Zamiast INFORMOWAĆ nakręca się spiralę sensacji i paniki.
            Będzie dobrze, trzymam kciuki i …miś jest dobry na wszystko!

            Misio

            ZDROWIA Lordzie W !

            • Wyimaginowany pisze:

              I owe nakręcanie jest niezwykle złe i nie tłumaczy tego zjawiska fakt czy jest ono kreowane świadomie czy też nie. Dodam jeszcze to co miałem napisać powyżej, niemniej mi umknęło. Mianowicie, mieszkam na prowincji,w małym miasteczku i tutaj czuje się jednak pewne napięcie, w przychodni dziś problemy z lekarzami rodzinnymi (urlopy), w aptekach braki maseczek itp. na szczęście w marketach jeszcze półki całe.Troszkę groźnie (co zrozumiałe), niemniej i śmiesznie. Przeginanie w żadną stronę nie jest dobre. 🙂

              • Makówka pisze:

                Otóż to. Nie jest dobre to zbyt łagodnie powiedziane. Jest bardzo szkodliwe i niebezpieczne.

                Poruszyłam ten temat, bo wróciłam z północnych Włoch, bo zetknęłam się z tym, że niektórzy znajomi bali się ze mną spotkać (tylko niektórzy), bo u mamy wprowadzili zakaz odwiedzin, bo w Przychodni ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę po co robię zdjęcia plakatowi z numerami telefonów.
                Więc albo panika albo ignorancja (po co mi ten numer?)

                • miral59 pisze:

                  Dołożę swoje trzy grosze Wink
                  Nie szczepię się przeciw grypie. Tak właściwie nie szczepiłam się nigdy. Mój mąż też nie. I to nie dlatego, że lekceważę tę chorobę, ale dlatego, że nie potrzebuję. Mój mąż chyba nigdy nie miał grypy, a ja nie pamiętam kiedy po raz ostatni. Chyba jak tylko przyjechaliśmy, to (jak mi się wydaje) niedokładnie umyłam ręce i „załapałam” żołądkową grypę. To jednak trochę coś innego… Thinking
                  Poza tym… o tym się głośno nie mówi, ale są osoby uczulone na tego typu szczepionkę. Moja koleżanka, pracująca w szpitalu zachorowała po szczepionce tak, jak jeszcze nigdy w życiu. Jej koleżanka z pracy „wylądowała” w szpitalu (też po szczepionce) i o mały włos by się „przejechała” na tamten świat. Obydwie zostały zwolnione z obowiązku szczepienia.
                  Jeszcze inny mój znajomy mieszkający w St. Charles, co roku ma szczepionkę, bo zawsze uważał to za konieczne. Też trafił do szpitala. Nie po szczepionce, ale na bardzo złośliwą odmianę grypy. Był tak słaby, że musieli go wynosić z domu (a waży ok. 160 kg), żeby zabrać do szpitala Sick
                  Nie chcę przez to powiedzieć, że szczepionka mu zaszkodziła Wink Ale w jego przypadku niewiele pomogła Happy-Grin

                • miral59 pisze:

                  Masz rację, Makóweczko. Od Twego pobytu we Włoszech minęło sporo czasu i na pewno tam nie załapałaś wirusa Happy-Grin
                  Ale dobrze jest wiedzieć co i jak. Dobrze być przygotowanym na wszystko. Nie ma co się przejmować tym, kto jak na Ciebie patrzy Wink Ważne, żebyś się czuła bezpieczniejsza. Chociaż to jedno „zejdzie” Ci z głowy Pleasure

  44. Quackie pisze:

    A teraz już fajrant i przerwa.

    • Max pisze:

      A jak jest w Warszawie ? Dzisiaj , miałem planową wizytę w akademickim szpitalu ,który w ub. roku poczęstował mnie bakterią odporną na antybiotyki . Tzw. mój lekarz , podobno był pilnie zajęty , a w zastępstwie przyjął mnie pan doktór na stojąco ,bo też mu się śpieszyło . Załatwił mi tylko poza planem jeszcze jedną wizytę w rejestracji i do widzenia . Coś zatem się w tym niby porządku dzieje , bo wszyscy sie gdzieś śpieszą . Dobrze już podobno było , a teraz mamy tylko dobrą zmianę . Zostaję wściekły ,ale nie z powodu porannego kaca ,tylko wirusa ,który okazuje się ważniejszy niż ta moja , wredna bakteria … Thinking

      • Makówka pisze:

        Witaj Maksiu!
        Życzę udanej walki z tą Twoją wredną bakterią.
        Czyli jednak nie oddamy ani guzika, byłoby śmieszne, gdyby nie było tragiczne.
        Tam, gdzie jest moja mama zwalniają się kolejne pielęgniarki, nie ma kto pracować. W innych szpitalach -podobnie!

      • Quackie pisze:

        To ja jednak dużo sprawniej ostatnio mam w kontaktach z lekarzami. Ale pewnie dlatego, że i sprawy prostsze.

  45. Zocha pisze:

    Zamiast kolejnych żuczków i chrząszczy zostawię to tutaj:

    Szybko, bezpiecznie i bez wychodzenia z domu.

  46. Zocha pisze:

    A jednak! Żyraf ciąg dalszy – tu ukłon dla Miralki za dociekliwość zkwiatkiem

    Przeszukałam ich portrety i znalazłam panienkę, o której wspominałaś, a ja w swojej ignorancji nie zwróciłam uwagi na brak „wysięgnika”.

    • Quackie pisze:

      W życiu bym nie powiedział, że takie żyrafy mnie zafascynują, w dodatku czerwono-czarne, a nie żółte w łaty Wink1

      • Max pisze:

        Mnie w obserwacji wyglądu owadów fascynuje precyzja i delikatność części składowych osobnika , które przecież są wytworem matki natury . Tam nie ma zbędnych elementów , co świadczy o genialnych studiach matki natury , tylko żal ,że nic nie wiemy o kadrze naukowej tej uczelni . Thinking

        • Quackie pisze:

          O to to. Mnie poza tym fascynuje również, jak podczas przepoczwarzania postać larwalna zmienia się w dorosłą, czasem całkiem inaczej wyglądającą i zbudowaną, jakie tam procesy przebudowy zachodzą, że w ogóle jest możliwa tak drastyczna czasem zmiana.

          • Tetryk56 pisze:

            Coś jakby przekształcenie się z bobaska w dorosłego człowieka następowało w jednym, krótkim akcie…

            • Makówka pisze:

              Z utraceniem młodości „durnej i chmurnej”?
              Jednak dobrze, że nie jesteśmy owadami.

              • Quackie pisze:

                Absolutnie się zgadzam. A już jakbyśmy mieli być częściami roju czy mrowiska…

                • Makówka pisze:

                  Czy być królową, czy robotnicą to i tak nie specjalnie mi się podoba takie zhierarchizowane społeczeństwo jak u mrówek.

      • Wiedźma pisze:

        A ja myślałam, że ten owad (żyrafa) został przyłapany w trakcie posiłku!
        A to był ” wysięgnik”. Happy

        • Quackie pisze:

          Właśnie się zastanawiałem, po co im ten „wysięgnik” (Wikipedia mówi naukowo „przedplecze”, błee), i wychodzi, że chyba tylko do walk godowych i spychania się nawzajem z drzewa. A tak na chłopski rozum pomyślałbym, że do sięgania w głąb czegoś, np. kielichów kwiatków?

    • miral59 pisze:

      No widzisz? To jednak niekoniecznie „plac budowy” Overjoy
      Lubię wiedzieć, szczególnie jak mnie coś zainteresuje. Jeszcze „dopadnę” tego świerszcza, czy cokolwiek to jest Happy-Grin

  47. Bożena pisze:

    A ja się już pożegnam, dobrej nocy życząc wszystkim Wyspiarzom… lulu

  48. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj żwawa, ale za to naprawdę, oryginalnie dobranockowa. I to z Krakowa, z samej Smoczej Jamy! Wink1

    Snów z dzieciństwa, najjaśniejszych i najbardziej beztroskich!

    • Makówka pisze:

      Wróciłam do domu akurat na skoczną Dobranockę.

      Snów z dzieciństwa?
      Moje dzieciństwo było bez telewizora. Bez komputera, komórek i Internetu oczywiście też! Były książki, gazety i radio.

      • Quackie pisze:

        Moje było już z telewizorem (najpierw czarno-białym, na którym przez większą część tego dzieciństwa dostępne były dwa programy), a komputer pojawił się pod koniec i zgoła inny niż obecny standard (Sinclair ZX Spectrum). I inny był dostęp do jednego i drugiego.

        Ale nie powiem, żeby było przez to gorsze niż moich dzieci. A może nawet lepsze?

        • Tetryk56 pisze:

          Myślę, że nie istnieje jednowymiarowa skala porównania – obawiam się, że i czterech wymiarów by nie starczyło!

          • miral59 pisze:

            Też mi się tak wydaje, Ukratku. Każde pokolenie ma inaczej i trudno określić które trudniej Thinking
            Wszystko zależy z której strony na to patrzeć…
            Nawet to wojenne pokolenie, o którym wspomniała Makóweczka, nie było jednolite. Jednych wojna budowała psychicznie, innych rujnowała… zależało od jednostki. I tak jest do dziś…

        • Makówka pisze:

          Też uważam jak Q, że dzisiejsze dzieci, młodzież mają w gruncie rzeczy dużo trudniej i gorzej niż my.

          Za mojego dzieciństwa i młodości liczyły się więzi międzyludzkie, przyjaźń, lojalność itp. Te więzi, na których bazuję do dziś.

          Albo, dzięki którym nabyłam umiejętności zawierania nowych więzi jak np. w czasie ostatniego pobytu w Sappadzie.

          Ale Tetrykowi też przyznam rację -trudno to porównywać.

          • Quackie pisze:

            Z obserwacji widzę, że dużo trudniej im nawiązywać te więzi, a właściwie – dużo łatwiej, ale i dużo głębiej są zranieni, jeżeli ktoś nadużyje ich zaufania.

      • miral59 pisze:

        To miałaś Makóweczko tak jak ja Pleasure
        Telewizor pojawił się u nas, gdy już byłam „podrośnięta”…
        Pamiętam też, jak moja prababcia nie mogła zrozumieć, jak cała orkiestra weszła do tej malutkiej „toczki”. Bo kiedyś radio nie miało kanałów. Albo grało, albo nie… niektórzy mówili, że jak nie gra, to nadaje to, o czym się mówi w domu Overjoy
        Podobnie było z naszym pierwszym telewizorem. Program był jeden i to też tylko kilka godzin dziennie Happy
        O komputerze, internecie, czy telefonii komórkowej nikt nawet nie słyszał…
        Nasz pierwszy komputer (w drugiej połowie lat 80, czy może na początku 90?), to był Atari (ale nawet nie pamiętam jaki, ale chyba 800 coś tam). Gry wgrywało się przez specjalny magnetofon, co zajmowało masę czasu. O internecie nie było słychać Happy-Grin
        Komórki co prawda pojawiły się parę lat później, ale były nieprzyzwoicie drogie i nie miały takiego zasięgu jak teraz. Pamiętam jak czasami ktoś chciał zaszpanować „cegłą”… udawał że z kimś rozmawia, patrzył dokoła z wyższością… i raptem komórka zaczynała mu dzwonić Overjoy
        Popłoch w oczach był cudny… Overjoy

  49. Tetryk56 pisze:

    Carramba! Chyba pójdę już spać!
    Dobranoc, Wyspo!

  50. Zocha pisze:

    Skoro na szpiegów zeszło, to na dobranoc zabawa Wink
    Filmowe kadry z Porwania Baltazara Gąbki 1969-1970, kolejna seria Wyprawa Profesora Gąbki to lata 1979-80, więc rozstrzał dobranockowy spory… a krakowska historyjka przeniesiona na ekran w Bielsku-Białej.
    Moją ulubioną zagadką dotyczącą tej bajki to: badaczem czego był profesor? Podpowiedź: tematycznie ma to związek z tym pięterkiem.
    Jasne, że internety wiedzą wszystko…
    W realu pytani mają niezły orzech do zgryzienia i śmiechu jest zazwyczaj sporo.

    • Quackie pisze:

      Ooooch, pamiętałem! On badał w Krainie Deszczowców jakieś żaby, ale nie pamiętam, jakie i pod jakim względem?

      • Zocha pisze:

        Brawo Mistrzu! Żaby były latające Congratulations
        A Don Pedro de Pommidore miał kryptonim X-54.

        • Quackie pisze:

          A faktycznie! A Wielki Deszczowiec chciał wyhodować te żaby w rozmiarze XXXXL i użyć do inwazji na inne państwa, w tym na Gród Kraka z przyległościami; profesor nie zgodził się brać w tym udziału i dlatego został uwięziony.

          Jakby mi się klapka otworzyła w pamięci na hasło „latające żaby” Happy

  51. Wiedźma pisze:

    Carramba, pora spać !

  52. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To znów piątek.

  53. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Znów przespałem wieloaspektową dyskusję nocnej zmiany… Sad

  54. Quackie pisze:

    Dzień dobry. I zapowiada się dość pracowicie.

  55. Quackie pisze:

    Kochani, fajrant, ale przerwa dłuższa, bo czeka mnie dzisiaj spotkanie towarzysko-służbowe. I pewnie się przeciągnie.

    W najgorszym razie: do jutra.

  56. Bożena pisze:

    Czas na nocną zmianę, a ja idę pod kordełkę. kordelka Dobranoc.

    • Makówka pisze:

      Śpij dobrze Bożenko!

      Teraz życzę Ci dobrego snu, gdyż dopiero teraz wróciłam do domu.

      Byłam w ZetPeTe na spotkaniu z posłanką Darią Gosek-Popiołek i posłem Adrianem Zandbergiem. Nie są oni z „mojej bajki”, ale warto było posłuchać, aby przekonać się, że w wielu sprawach mówili z sensem.
      Czułam, że muszę gdzieś wyjść „między ludzi”, bo zaczął mnie obezwładniać jakichś taki depresyjny stan.

      Posłuchałam, wyściskałam się z różnymi znajomymi ze Stowarzyszenia i …już mi trochę lepiej.Trochę…

  57. Tetryk56 pisze:

    I po chórku. Ponieważ Mistrz Q. baluje zawodowo, proponuję na dobranoc miliony róż opowiadane przez Ałłę Pugaczową.

  58. Tetryk56 pisze:

    Dobranoc, Wyspo!

  59. Zocha pisze:

    Snów szkarłatnych… dobranoc Wyspo Zzzzzz

  60. Wiedźma pisze:

    Skowronek by się ocieszył z tej dobranocki Delighted

  61. Wiedźma pisze:

    Dobranoc kochani

  62. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Może w końcu jutro (w sobotę) kupimy mój samochód… może nie taki nowy, bo trzyletni, ale zawsze nowszy niż ten, który mam Pleasure
    I mam nadzieję, że zacznie się psuć dopiero po kilku latach, a na razie będzie spokój z naprawami Happy-Grin
    Na 9 rano jesteśmy umówieni u dealera Toyoty. Zobaczymy jak to będzie…

  63. miral59 pisze:

    A tak w ogóle, to „wjechałam mężowi na ambit” Wink Powiedziałam mu, że gdyby to on jeździł naszą „Sienką”, to na pewno kupiłby już dawno nową, a nie jeździł takim gruchotem Overjoy Lista rzeczy do naprawy jest bardzo długa i sama nie wiem jak toto jeszcze jeździ. Tak „wzięty pod ambit”, od razu zaproponował wizytę w Toyocie Delighted
    Już przyszykowałam akt własności naszej Sienny i gotówkę, którą uzbierałam na pierwszą ratę. Gostek proponował nam jakąś nową Siennę, ale ja nie chcę skórzanych foteli. Mieliśmy do wyboru dwa używane samochody tego typu. Z 2017 roku i tegoroczna, z 2020 roku. Obie szare (jak moja obecna) i obie z bajerami, których nie potrzebuję. Ta z 2017 ma 35 000 mil przebiegu i była wynajmowana komuś tam. Ta z 2020 ma 20 000 mil przebiegu i była w leasingu. Z tym, że ta starsza jest o $5 000 tańsza (dokładnie $4 800). I sama nie wiem co wybrać? Thinking
    Ale chyba ta starsza…
    Facet oglądał nasz samochód, bo musi go wycenić. Po ciemku zauważył tylko jedno pęknięcie na przedniej szybie, a są dwa Overjoy Coś tam sobie zapisał. Wydaje mi się, że jak dostaniemy za nią z $500 to się skichamy ze szczęścia Delighted Gdybyśmy oddawali ją na złom, to może dali by nam ze $250… W sumie, to mam na niej przebiegu prawie 300 000 mil (prawie 480tys. km). To dużo, bo średnia wychodzi ok. 20 000 mil (ok. 3200 km) na rok. A oni liczą tak gdzieś między 10 a 12 tys. mil. Czyli za dużo jeżdżę Happy-Grin
    Zobaczymy jutro rano co z tego wyjdzie Happy-Grin

    • Quackie pisze:

      To w ogóle są ogromne auta. Nie chcecie czegoś mniejszego? Czy potrzebujecie do wożenia większych ilości bagażu?

      • miral59 pisze:

        Ja wiem, że to są ogromne auta, ale takie właśnie potrzebujemy. Na zakupy wystarczyłoby nam dużo mniejsze autko, ale jak jedziemy na biwak, to mogę zapakować „pół domu”, czyli wszystko czego możemy potrzebować Wink Szczególnie jak jedziemy we czwórkę.
        Gdy się przeprowadzaliśmy, to nie musieliśmy wynajmować żadnego samochodu. Wszystko zmieściliśmy w Siennie. Oczywiście nie na raz Wink Nawet wersalka weszła do środka… i nawet drzwi się dało zamknąć za nią Happy-Grin

        • Quackie pisze:

          Tak się właśnie spodziewałem (z tą wersalką) Wink1

          Ano właśnie, zapomniałem o biwakach.

          A może w takim razie czas pomyśleć o kupnie albo wypożyczeniu przyczepy kempingowej na takie wyjazdy? USA to kraj trailerów! Happy-Grin

  64. Lena Sadowska pisze:

    Bardzo zmęczona jestem, więc tylko nikły ślad obecności i zmykam:)

    Pozdrawiam:)

  65. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nie było nocnej zmiany… Wink1

  66. Bożena pisze:

    Wyspa jeszcze śpi? Może Gienia pomoże? Koffie

  67. Quackie pisze:

    Dzień dobry, pięknie dziękuję, zaopatrzyłem się u Gieni w kawkę, a teraz muszę jeszcze coś załatwić w realu, odezwę się, jak wrócę.

  68. Alla pisze:

    Dzień dobry, oglądnęłam, popodziwiałam wszystkie stworzonka zamknięte w kadr i poczytałam z wielką przyjemnością Szan.Wyspiarzy.
    Poznałam zwierzątka Madagaskaru, duże i małe, wędrując za Sophii, nie pchając się w obiektyw 😉
    Cudne. I lemury z miodowymi oczami, żabka na liściu, kameleona na dłoni i pierzaste oczywiście. Nawet…(brrr)…pająki.
    Dzięki Sophie.

  69. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Może jest szaro i niezbyt jeszcze ciepło, ale jednak Skowronek nadleciał! Idzie wiosna!

  70. Makówka pisze:

    Witajcie!

    Na niebie słońce, a obok ciemne chmury.
    Ale co tam chmury, najważniejsze, że Skowronek przyleciał!

    Skowroneczku!

    Buziaczki

  71. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Ależ to pięterko zrobiło się wysokie Amazed
    Czy nikt nie ma pomysłu na nowe?
    Zaraz wybywamy po samochód, więc do popotem Bye

  72. Quackie pisze:

    A ja jestem i teraz to już pewnie pobędę (z przerwami, jak zwykle, ale mam nadzieję niedługimi).

  73. Lena Sadowska pisze:

    Wreszcie wyspane dzień dobry:)

  74. Bożena pisze:

    No a ja wróciłam właśnie z Lidla, bo zakupy trzeba zrobić, żeby w lodówce tylko światło nie świeciło.

  75. Zocha pisze:

    Późne dzień dobry/wieczór! I ja wróciłam, kontynuując temat przyrody – z rudą Baśką…

    • Quackie pisze:

      W sumie nie miałbym nic przeciwko temu, żeby wiewiórki zastąpiły kiedyś ludzi (tak jak ludzie nastąpili po dinozaurach albo wielkiej faunie trzeciorzędowej [tak, pamiętam, że nie używa się już określenia „trzeciorzęd”]).

      Chociaż z tego, co pamiętam, to większe szanse mają ośmiornice, nie pamiętam tylko, czy pod wodą, czy nad wodą.

      • Tetryk56 pisze:

        Ponoć nasze „czerwonofutre” ulegają wypieraniu przez inwazyjne szare wiewiórki amerykańskie. Czyżby międzygatunkowa zemsta za konkwistę?

        • Zocha pisze:

          Coś jest na rzeczy, w niewielkim zagajniku namierzyłam tę jedyną rudą i trzy szare.

          • Lena Sadowska pisze:

            Dobry wieczór, Zocho:)

            U nas rudych wciąż dostatek:)
            Może dlatego, że o orzechy z naszych leszczyn warto zawalczyć:)

            Pozdrawiam:)

    • Alla pisze:

      Uroczy rudzielec Delighted
      U nas tylko czarne biegają, nie pamiętam kiedy ostatni raz moje oczy oglądały rudą wiewiórkę. Chyba tylko na fotkach.

      • Zocha pisze:

        Poranną kawę pijam przyglądając się przez okno wiewiórczemu fitnessowi, ale to zapewne wyłącznie za przyczyną rosnących w sąsiedztwie orzechowców. Bywa, że spotykam na ścieżce skonsternowanego rudzielca, bijącego się najwyraźniej z myślami: trzymać orzeszek, czy uciekać? A może próbować uciekać z orzeszkiem… łakomstwo zazwyczaj zwycięża Overjoy
        Tę dzisiejszą spotkałam jednak w lesie, czyli na południu szare jeszcze nie wygrały bitwy. A polowałam na szare, ale gęsi…

  76. Alla pisze:

    Zdeptałam się dzisiaj deczko, więc się idę wyłożyć życząc SzanPaństwu dobrej nocy I-m-in-love
    Połykam nie tylko literki, ale i wyrazy! Kurcze, o czym to świadczy? Może Ktoś mi wytłumaczyć ?
    Conceited

  77. Bożena pisze:

    Więc do jutra, dobranoc Spanko

  78. Quackie pisze:

    Spokojnej wszystkim zmęczonym, oby Wam nocka pomogła wypocząć.

    A ja miałem przerwę na „Rocketmana”, film muzyczny i biograficzny o Eltonie Johnie, zobaczymy, może jakaś dobranocka z tego będzie?

    Film znakomity, myślałem, że przerywniki musicalowe to nie dla mnie, ale w tym filmie się bronią absolutnie. Nawet lepszy niż „Bohemian Rhapsody” o grupie Queen.

  79. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    No i oczywiście, że dobranocka dzisiaj od Eltona Johna, tytułowy utwór z filmu, ale w wykonaniu Connie Talbot, młodej i utalentowanej dwudziestolatki. „Rocketman”, no, powiedziałbym, że wyszła zdecydowanie z tarczą.

    Snów rakietowych. Nawet jeżeli nie specjalnie wybuchowych.

  80. Makówka pisze:

    Wróciłam do domu.

    Nie liczyłam tych no… „przejeżdżających obok mnie kamienic”, bo byłam zajęta jedzeniem różnych dobrych rzeczy.
    Na ten przykład polędwicy w sosie owocowym (morele, rodzynki, daktyle). Sos bynajmniej słodki nie był.
    Natomiast języczki na ciepło z lodami polanymi ajerkoniakiem bananowym -już były pysznie słodziutkie.
    Zapomniałam o szampanie? Jak okazja to i był szampan!

  81. Tetryk56 pisze:

    Zapraszam na okolicznościowe pięterko, bo tu już jest strasznie wysoko!

  82. Zocha pisze:

    Kosmicznych snów Wyspo, niekoniecznie rekordowych kordelka

  83. Lena Sadowska pisze:

    Miłej nocki życzę tutaj:)
    Zajrzę na okolicznościowe pięterko i zajmę się tym, czego młode indorki nie lubią najbardziej – koralikami:)

    Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)