« Czym skorupka za młodu... Nowe ptaszki i nie tylko nowe... »

Perły przed wieprze…

Szanowny Czytelniku, wyobraź sobie, że siedzisz wygodnie w fotelu w swoim wydawnictwie. Przed tobą leży nadesłany rękopis/maszynopis. Oczywiście, masz wiele ciekawszych zajęć niż wgłębianie się w wypociny nieznanych ci autorów, niech wiedzą, kto ma tu władzę! Ale w standardzie wydawnictwa umieszczono kiedyś zasadę odpowiadania przy zwracaniu materiałów. Zatem, do roboty!


Szanowny Panie Homer!  

Trzeba być chyba ślepym, żeby nie zauważyć, że taka kobyła jak pańska „Iliada” nie ma racji bytu na współczesnym rynku. Owszem, opisy walki są w porządku, czytelnicy w zasadzie by to kupili, ale już broń, jaką posługują się bohaterowie – żenująco passé. A te narady sztabowe, proszę Pana, co one wnoszą do akcji? Nic. Można by ostatecznie zakwalifikować Pańską pozycję do działu „militaria”, ale co tam robi niejaka Kassandra? Czy to komputer taktyczny, czy też kobieca postać z zaburzeniami osobowości i czasoprzestrzeni? Bo jeżeli to drugie, to proszę raczej zwracać się do wydawnictw specjalizujących się w fantasy. I jeżeli Pan myśli, że zbliżające się igrzyska Londyn 2012 pomogą sprzedać Pana książkę tylko dlatego, że parę postaci określił Pan jako „olimpijskie”, to nie tędy droga. A na przyszłość doradzałbym zająć się raczej literaturą podróżniczą, czy ja wiem, może np. „Rejs po najciekawszych zakątkach Morza Śródziemnego”, czy coś w tym guście. Widać, że ma Pan sporą wiedzę na ten temat.  

Kreślę się z poważaniem  
Red. Quackie


Szanowny Panie Mostowicz ! ( bo niby co z Pana za Dołęga ! )
Tylko faktowi uprzedniego opuszczenia tego padołu zawdzięcza Pan fakt odstąpienia przez naszą Redakcję od zamiaru doniesienia do Prokuratury o popełnieniu przestępstwa, polegającego na uprzedzającym szkalowaniu najważniejszych postaci w Państwie, a także na sprawczym kierowaniu ( poprzez szczegółowo zaplanowany i opisany przykład ) powstawaniem tak bardzo doskwierającego nam dziś układu !
W każdym razie każdą myśl o wznawianiu w naszym wydawnictwie pańskiej tendencyjnie obelżywej pozycji o karierze możesz Pan sobie wybić i zapomnieć – do piątego pokolenia włącznie !

Za Komitet Polityczny naszej redakcji –
red. T. Etryk


Szanowny panie Strugacki!

Mieliśmy już w naszej redakcji różnych psychicznych, ale takiego z rozdwojeniem jaźni, który podawałby się za dwóch (sic!) autorów, jeszcze nie. Gratuluję, jest Pan pierwszy.  

Ad rem jednak; myślałem z początku, że Pańska choroba nie przeszkodziła Panu w napisaniu praktycznego poradnika dla tych spośród naszych czytelników, którzy cenią sobie ekonomiczne i smaczne odżywianie w trakcie samochodowych podróży po Rosji i całej Europie. Jednak Pańska bezczelność, przyznaję, wbiła mnie w fotel; pod tytułem „Piknik na skraju drogi” usiłuje Pan przemycać tak gorszące treści! Złodziejski status głównego bohatera byłby jeszcze do przełknięcia (w końcu już Wiktor Hugo w „Nędznikach”…), ale Pan pod pretekstem wizyty Obcych jednoznacznie opisuje rzeczywistość poczernobylską! Jak można, i to z czternastoletnim wyprzedzeniem! Dlaczego chce Pan namieszać w głowach młodszym czytelnikom, dla których różnica pomiędzy rokiem 1972 a 1986 jest czysto akademicka?

Ta próba, proszę Pana, się nie uda. Nie w naszym Wydawnictwie, co to, to nie. A na rozdwojenie jaźni szczerze radzę się leczyć!

Kreślę się z niepokojem
red. Matwiej Mścisławowicz Kłakie


Szanowny Panie Wańkowicz

  Kolegium redakcyjne naszego wydawnictwa z prawdziwą satysfakcją informuje Pana, iż wobec potężnego wysypu wszelkiej maści służb tajnych, mniej tajnych i jawnych niecałkowicie, w naszym wreszcie niepodległym kraju znacznie spadło zapotrzebowanie na wszelkiego rodzaju prywatnych wywiadowców, toteż rękopis pańskiej wyprawy „Tropami Smętka” powędrował do redakcyjnego kosza, gdyż w dobie daleko posuniętych oszczędności tańszym okazała się jego utylizacja niż odsyłanie go pod pański adres. Zresztą nieobca jest Panu nasza zasada:”tekstów niezamówionych redakcja nie zwraca”!
 Ponadto informujemy Pana, iż nie składamy doniesienia do stosownych organów ścigania o prezentowanej przez Pana ukrytej „opcji rosyjskiej”, kierowani jedynie przekonaniem, iż pisząc o obcych nam kulturowo i etnicznie Mazurach, skrzętnie ukrywa Pan skłonność ku „opcji niemieckiej”, co wobec nadchodzących wydarzeń może okazać się dla nas wszystkich niejako korzystne!
 
Bez żadnych wyrazów nienależytego szacunku  
– Redaktor Naczelny Wydawnictwa Polska od Morza do Morza i Jeszcze Dalej – Jan Koryto herbu Wyrwikij (z krzyżykiem!)


Zabawa we wrednego wydawcę zapoczątkowana została na innym blogu 20.10.2011 – stąd niektóre z anachronizmów, niezamierzone wówczas. Kolejne wpisy dodawali różni autorzy, nie wszystkich w tej chwili rozpoznaję po podpisach 🙁 Przepraszam tych, których nie zapytałem o zgodę na ponowną publikację, a wszystkich serdecznie podrawiam!

155 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Jak wam się podoba zabawa? Mam jeszcze zapisane 5 kolejnych listów, ale może ktoś z Wyspiarzy dołączy do zabawy? W komentarzu albo pod tekstem…

  2. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, wróciliśmy z hucznie obchodzonych urodzin pięcioletniej wnuczki mojego szwagra. Przeżarci do rozpuku.

    Ale już jestem, z tym że dzisiaj to już tylko woda, czysta H2O.

    • Makówka pisze:

      I mamy szeptem rozmawiać?
      A może kefirek? Albo witaminki jakieś? A może troszkę elektrolitów?

      • Quackie pisze:

        Iii, nie, procentów było tak w sam raz, jeżeli jestem w stanie manewrować samochodem (NIE PO JEZDNI W OBECNOŚCI INNYCH UŻYTKOWNIKÓW RUCHU, tylko) po podwórku (bez znaczenia, że od 20 lat po tym samym) i wstawić go do garażu tak jak zwykle, to nie jest tak źle.

  3. Quackie pisze:

    Zaraz idę po dobranockę, tylko jeszcze przedtem to (w drugiej osobie, bo amerykańska bezpośredniość):

    Szanowny Stephenie Kingu!

    Nie wiem, czy studiowałeś w życiu jakąkolwiek filologię, ale tak się składa, że zaimek ma wtedy sens, kiedy się odnosi do czegoś konkretnego. Nie możesz zatytułować powieści „To”, bo nikt nie będzie wiedział, o co tu chodzi, i książka się nie sprzeda.

    Żeby się sprzedała, trzeba dać jej inny tytuł, o, może na przykład „Morderczy klaun”, albo jeszcze lepiej „Wielkie czerwone balony”.

    Ale umieszczenie w fabule powieści niesympatycznego instruktora kreatywnego pisania, który odrzuca powieści głównego bohatera na podstawie idiotycznych argumentów uważam za próbę prowokacji, szytą grubymi nićmi. Co, może myślisz, że wezmę to do siebie i nie odrzucę tej powieści? A właśnie że odrzucę!

    Bez odbioru
    Red. Quackey

  4. Quackie pisze:

    Dobranocka zatem, mocno spóźniona.

    Przy sobocie będzie spokojnie, ale rockowo. Taka ballada, oryginalnie grupy Poison, tutaj akustycznie, ale dalej z pazurem. Nie ma róży bez kolców, mniej więcej.

    Snów o ładnych kwiatkach 🙂

  5. Tetryk56 pisze:

    Zanim skończy się Światowy Dzień Wiedźmy, zapalę lampkę – może dzisiaj będzie bogatsza w moc?

  6. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    lulu

  7. Lena Sadowska pisze:

    Bardzo późny ale – dobry wieczór:)

    Z przyjemnością poczytałam. Tym większą, że wiele dzieł istotnie w taki właśnie sposób bywało traktowane przez wydawców. Dziś, zresztą, też pewnie pierwszeństwo mają innego rodzaju „dzieła”:)

    Pozdrawiam:)

    • Tetryk56 pisze:

      Leno, dołączysz? Please1

      • Lena Sadowska pisze:

        Dzień dobry, Tetryku.

        Spróbuję…
        Zobaczymy, co (z tego i na ile) wyjdzie:):

        Szanowna pani Orzeszko!

        Z niekłamaną radością śpieszymy donieść, że zagubiony (jak zgadujemy) rękopis Pani autorstwa znajdował się do niedawna w redakcji naszego skromnego Wydawnictwa Literacko-Historycznego „Hen, dążmy w świt!”
        Śmiemy wysunąć, poparty wieloletnim doświadczeniem, domysł, iż całe zamieszanie powstało w wyniku fatalnej pomyłki fonetyczno-graficznej, spowodowanej kiepską jakością współczesnego inkaustu i nadmierną wilgotnością szanownych (prosimy o wybaczenie) rączek Pani.
        Nasze wydawnictwo mieści się bowiem przy ulicy Raszkiewicza 23, podczas gdy interesujące Panią Wydawnictwo Limnologiczno-Potamologiczne posiada swoją siedzibę przy ulicy Baszkiewicza 23.
        By zadośćuczynić wszelkim obiektywnym niedogodnościom, pozwoliliśmy sobie na samowolne podjęcie działań i, nie zważając na koszta, zdecydowaliśmy się odesłać wspomniane „Nad Niemnem” na Baszkiewicza 23 przez umyślnego.

        Z wyrazami najszczerszej sympatii
        Prezesi „Hen, dążmy w świt!”
        Jan i Nepomucen Zdrzenliwi

        Pozdrawiam:)

  8. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Świetne Approve
    Przeczytałam z przyjemnością, a także komentarze Pleasure
    Aż żal, że tak pisać nie potrafię i lepiej… Zamilkne

  9. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Z przyjemnością poczytałam krytyczne listy do autorów. Nic dodać, nic ująć Who-s-the-man

  10. Quackie pisze:

    Dzień dobry, ja trochę w przelocie…

  11. Makówka pisze:

    Witam!

  12. Bożena pisze:

    Komu kawy, komu herbaty? Koffie

  13. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Popracowałem wczoraj trochę, to dziś mnie grzbiet boli. Może i prawda, że to tylko brak wprawy – ale ja się jakoś do nabywania wprawy nie palę…

  14. Wachmistrz pisze:

    Nie wiedzieć czemu, czeguś mnie to nie bawi… Choć cokolwiek pociesza…
    Kłaniam nisko:)

  15. Bożena pisze:

    Nie byłoby źle, ale wkurzała mnie pewna pani, która swój piskliwy głos demonstrowała przez mikrofon. Błagam, nie dawajcie jej mikrofonu!!! Amazed

    • Tetryk56 pisze:

      Wiesz, to nie był występ artystyczny chóru. To było wspólne śpiewanie z publicznością, a dźwięk zbierał mikrofon kamerzysty…

      • Makówka pisze:

        Uff.
        Tired
        Jak dobrze, że jestem poza podejrzeniem, bo nie stałam w pobliżu kamerzysty. W ogóle o ile dobrze pamiętam raczej nie stałam w miejscu tylko łaziłam po skwerku, gdyż wcześniej wystałam się ponad dwie godziny na placu Matejki, a mój kręgosłup fatalnie znosi stanie w miejscu.

        Ale faktycznie bardzo trzeba uważać jak się jest w pobliżu kamerzysty.

        Natomiast Bożenko jednak relacja filmowa nie oddaje atmosfery wspólnego śpiewania w gronie zaprzyjaźnionych osób. Bo siłą naszego Stowarzyszenia jest, że my się wzajemnie lubimy. Choć oczywiście bywają różnice zdań.

      • Bożena pisze:

        Nie mogę się z tym zgodzić, ale nie będę się spierać, Ty musisz wiedzieć lepiej. Zwróć tylko uwagę na śpiewanie hymnu, ta pani nie trzymała mikrofonu przy ustach i nie było jej słychać. To wykonanie mi się podobało.

  16. Quackie pisze:

    Dzień dobry raz jeszcze. To ja już mniej więcej będę.

  17. Makówka pisze:

    Wróciłam i już będę tylko leżeć i rdzewieć.

    Bynajmniej nie pracowałam (jak Tetryk), ale bolą mnie nogi i kręgosłup.

    Wyraźnie odwykłam od chodzenia, czyli zardzewiałam.

    GDZIE JEST SKOWRONEK? -ponawiam pytanie.

  18. Quackie pisze:

    A skoro już o gościach mowa, to właśnie dzisiaj byłem w gościach (poniekąd służbowo) w domu, gdzie rezydują dwie kotki rasy cornish rex (lub devon rex, nie jestem pewien). O, takie:

  19. Makówka pisze:

    Dla Krakusów i bywających w Krakowie mam pytanie -gdzie jest ta wyschła kałuża? To dość duży obszar jednak, choć na zdjęciu kiepsko widać.

    Zdjęcie to zrobiłam podczas dzisiejszego spacerku. Nie wyjechałam poza Kraków.

    • Quackie pisze:

      Hm, nie jestem z Krakowa, ale jak raz również dzisiaj znajoma z Warszawy pokazywała Wisłę w żałośnie niskim stanie, więc może to Wisła, tylko trochę wyżej?

    • Tetryk56 pisze:

      Kałuży ci u nas dostatek…

      • Makówka pisze:

        Tetryku, tu lepiej widać, że to całkiem duża kałuża.

        A może jak kiedyś zechcecie na chwilę zejść na zwykłą szarą ziemię po wyżynach poetycko -literackich zrobię pięterko z moich spacerków po Krakowie lub blisko Krakowa?
        To wtedy napiszę co to za kałuża.
        Jak wcześniej Eliza i Tetryk nie zgadną.

        Na zdjęciu powyżej jestem na SZLAKU PARKÓW MIEJSKICH KRAKOWA.

        • Tetryk56 pisze:

          Staw poBonarkowy spuścili?

          • Makówka pisze:

            Dobrze Tetryku kombinujesz. To faktycznie staw, z którego została spuszczona woda. Gospodarstwo rybackie.
            Teraz to już łatwo zgadnąć gdzie to jest.
            Jednak nie Bonarka, najpierw musiałam podjechać autobusem MPK.

            • Tetryk56 pisze:

              Gdzieś koło Balickiej?

              • Makówka pisze:

                Pięć minut wolnym krokiem jest klasztor w Tyńcu.

                Aj, aj przepraszam, że znów się wtarabaniłam moją prywatą na zebranie redaktorów Wydawnictwa!

                • Tetryk56 pisze:

                  To już poza Krakowem…

                • Makówka pisze:

                  Adres klasztoru jest :
                  Kraków-Tyniec
                  ul. Benedyktyńska 37.

                  W autobusie MPK nie kasuje się biletu aglomeracyjnego, bo to nadal jest Kraków.
                  Wzgórza Tynieckie – wzgórza na prawym brzegu Wisły w należącym do Krakowa Tyńcu tak podaje Wiki.

                  Też bym może nie wiedziała, gdyby nie to, że jeżdżąc autobusami MPK muszę sprawdzać, gdzie zaczyna się aglomeracja, bo kupuję KKM tylko na I strefę.

  20. Quackie pisze:

    Ajaj, przerwa wieczorna mi się przedłużyła. Już lecę po dobranockę.

  21. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Młody człowiek, Chase Eagleson, naśladuje Elvisa. Bardzo udatnie i akustycznie, w sam raz na dobranoc.

    Snów królewskich!

  22. Tetryk56 pisze:

    Ja już biegnę spać, nie zamykając ust pozostałym. Miło wszak gawędzić przy płomyczku!

    • Makówka pisze:

      Ciekawe czy to zamykanie ust to nie lekka aluzja do kogoś, kto wczoraj przy pomocy żółtego ludka obiecywał, że pomilczy?

      • Quackie pisze:

        Niee, teraz po prostu rozmawiajmy półgłosem albo i szeptem… Pleasure

        • Makówka pisze:

          To ja mogę szeptem zapytać -masz jeszcze jakiś list od wrednego wydawcy panie Q?

          Chętnie się uśmieję przed snem.

          • Quackie pisze:

            Szanowny Panie Tolkien!

            Zrobił Pan w tytule literówkę i proszę zobaczyć, co się stało: Pana dzieło „Władca pierścienic” trafiło przez pomyłkę do działu przyrodniczego naszego wydawnictwa. Zacząłem je czytać, początek był obiecujący, ale kiedy w norkach o okrągłym przekroju umieścił pan nie dżdżownice, tylko jakieś fantastyczne stwory, palące fajkę (skąd pan wie?!) i o owłosionych stopach (wypraszam sobie!), wiedziałem, że coś tu jest nie tak i nie czytałem już dalej.

            Stanowczo zalecam przeredagowanie powieści tak, żeby zawartość była zgodna z tytułem. I proszę pamiętać, że znawców pierścienic nie interesuje to, co na wierzchu, ale to, co pod spodem, więc żadne rysowanie mapek na końcu książki nic Panu nie da.

            Pański pokorny zniesmaczony sługa
            Red. McQuack

  23. Makówka pisze:

    Na nocnej zmianie nikt się nie pojawił, więc mówię
    Dobranoc Wyspo!

    lulu

  24. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nowy dzień, chyba znów zapłakany…

  25. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry po krótkiej nieobecności:)
    Świt był u nas mgliwy nieco, ale teraz się rozniebieszcza:)

    Pozdrawiam:)

  26. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Kolejny tydzień przed nami. Damy radę?

  27. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Chyba nie ma zbyt wielkiego wyboru w kwestii dania rady.

  28. Makówka pisze:

    Witam!

    Kawka

  29. Makówka pisze:

    Czasami jednak bywa miło…w życiu.
    Na przykład wtedy gdy wyszło się z kina, a teraz popija winko…
    A tu cisza taka…
    Pa,pa odezwę się jak wrócę…
    Zerknęłam na Wyspę, bo przerwa na papierosa, a ja wolna od nałogów jestem.

  30. Quackie pisze:

    A ja już kończę – za chwilę fajrant, a potem przerwa, mam nadzieję niedługa.

  31. Quackie pisze:

    No i fajrant, czyli przerwa, czas start.

  32. Bożena pisze:

    A mnie się paszcza rozdziera, idę spać. Dobranoc Spanko

  33. Makówka pisze:

    Wróciłam.
    A dzień minął tak:

    – film „VAN GOGH. U BRAM WIECZNOŚCI ” -piękny plastycznie, wzruszający, smutny, zmuszający do refleksji (to oczywiście moje skromne zdanie).
    Na sali 5 osób. Można sobie siedzieć/leżeć na pufach popijając herbatę/wino/piwo/kawę.

    -pogaduchy przy winku

    – knucie z grupą lokalną

    – wirtualny świat wielowymiarowy -krótki pokaz dobry dla osób, które nie mają lęku przestrzeni, ja na szczęście nie mam.

    • Quackie pisze:

      Wielowymiarowy – więcej niż 3?

      • Makówka pisze:

        Takie atakowanie ze wszystkich stron -na wprost, z boku, z góry, z dołu.
        Mimo że wiedziałam, że siedzę na krześle na podłodze chyba nie odważyłabym się wstać z krzesła i zrobić krok do przodu, zanim nie zdjęłam okularów.

        Pamiętam kilkanaście lat temu byłam we Francji na takim wielowymiarowym filmie. Ruszające się krzesło potęgowało efekt.

        • Quackie pisze:

          Chyba bym się nie odważył. Z wiekiem coraz gorzej u mnie z wyobraźnią przestrzenną (albo właśnie coraz lepiej) i z błędnikiem.

          • Makówka pisze:

            Z błędnikiem od dziecka miałam kłopot, karuzela, huśtawka to nigdy nie było dla mnie.
            Dlatego drugi raz na taki film jak ten we Francji bym nie poszła, bo potem było mi lekko niedobrze, a byłam o kilkanaście lat młodsza.

            To dziś było nieruchome, ale jednak poczułam się nieswojo patrząc w dół.

    • Tetryk56 pisze:

      Kika?

      • Makówka pisze:

        Tym razem łatwiej było Ci zgadnąć jak z wczorajszą kałużą.
        Punkt dla Tetryka!

        Brawo!

        Z kim byłam w kinie i piłam wino nie powiem publicznie -ochrona danych osobowych!

  34. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Taka pani.

    Snów bezpiecznych i spokojnych.

  35. Tetryk56 pisze:

    Jeszcze wcześnie, ale już się wybieram spać – jutro i pojutrze mam długie dni…

  36. Ultra pisze:

    Szanowny Panie Jakubie,
    uprzejmie informujemy, że nie wydamy książki pt. „Zmorojewo”, ponieważ minął się Pan z powołaniem. Polskim Stephenem Kingiem , nie będziesz, chociaż bohater fascynuje się tym autorem.
    Panie Żulczyk, co za pomysł, by młodego człowieka wysłać do dziadków i to na zabitą dechami warmińską wieś o wymownej nazwie Głuszyce? W dodatku ta słowiańska demonologia z wężunami, żarłaczami żercami ze starosłowiańskim Leszy trąci myszką. Która młodzieżówka to kupi?
    Nasza młodzież – proszę Pana – kocha się w cyberpotworach, to fani gier, horrorów, więc świat słowiańskich stworów jest im obcy. Poza tym nie siej Pan zgorszenia, że młodzież myśli tylko o seksie i używkach, nie wkładaj im tytoniu do ust i alko do ręki, bo takie piwo to przecież nie alkohol. Gdzie Pan słyszał, by młodzi tak przeklinali tym słowem na „k”? Chyba balansuje Pan w niewłaściwą stronę zachodniej rozpasanej złotej młodzieży. Nasze pociechy żyją w czystości ducha, nie mają przecież edukacji seksualnej.
    Zdradź Pan, na jakim portalu społecznościowym znalazłeś Tytusa, bohatera „Zmorojewa”? Przejrzałem wszystkie od Insta po Linkedina, nigdzie go nie było. Czyżby był papierowy, bo nikt mi nie wmówi, że siedzi już w chmurze.
    Spróbuj Pan poprawić maszynopis, by dało się czytać. Jeden Leśniczy, który zjada własny język to za mało. A gdzie trupy, agenci, jad i krew, która leje się strumieniami, przecież najlepiej sprzedaje się zło, paranormalność, łotrostwo, nikczemność i horror. Tego Pan nie wiedział?
    Z poważaniem
    wydawca Nasza Księgarnia

  37. Quackie pisze:

    Oj. Otóż zmykam, proszę państwa.

  38. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    Spanko

  39. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dziś ma być pogodny dzień, deszcz się wypadał wczoraj. Zobaczymy czy synoptycy się nie mylą… Wink

  40. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Idę budzić dzieci.

    • Max pisze:

      Nie wolno budzić dzieci ! Podobno zakazane . A tak z rana do pomyślenia…Czym się różni słoń od fortepianu ? Fortepian można z a s ł o n i ć , a słonia zafortepianić się nie da… Thinking

      • Quackie pisze:

        W wersji angielskiej to powiedzenie znakomicie funkcjonuje, tyle że zamiast słonia jest tuńczyk (tuna), a zamiast zasłaniania – strojenie (tune) Happy-Grin

        A dzieci budzę, bo idą na zajęcia.

        • Max pisze:

          Przed chwilą Premier powiedział : ” Dzieci są nietykalne „! Jest to dla Ciebie Quackie ostrzeżenie – nie budz dzieci , bo wytoczą Ci proces . Jezu ! Co ten premier wygaduje ! Nowa wojna pokoleniową ? Polskość , to Solidarność ? Totalna bzdura ! Thinking

          • Makówka pisze:

            Maksiu !

            Czyżby wyrok TSUE niektórym trochę popsuł dobry nastrój w realizowaniu dobrej zmiany?
            Wszyscy przecież chcą DOBRZE, a tu jakieś paskudy tego nie doceniają!

  41. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Skąd takie okrucieństwo u łagodnego zazwyczaj Mistrza Q.?

  42. Bożena pisze:

    Może kawy? Koffie lub herbaty?

  43. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie na razie ciemno jak u Murzyna w wątpiach, więc słońca nie ma Wink I nie wiem czy będzie, bo ma padać Sad

  44. miral59 pisze:

    Nie wiem też czy już dawać nowe pięterko, czy poczekać, aż to jeszcze trochę urośnie Thinking
    Miłego dnia życzę Delighted

    • Makówka pisze:

      Miralko!

      Pisałyśmy równocześnie, ale Twój komentarz jest jednak o minutę wcześniej, choć mój wyżej.

      Teraz wyszło trochę bez sensu to moje, ale nie będę zmieniać tylko uściślę co miałam na myśli.

      To było raczej takie pytanie do ogółu.

      Moje skromne zdanie jest takie, że wolałabym nie tak wysokie pięterka.
      Ale to tylko moje zdanie, bo ja jednak często przewijam w komórce w jadącym autobusie.

      • miral59 pisze:

        Wobec tego zapraszam na nowe pięterko Delighted
        Co prawda niedługo jadę do pracy, ale na wszystkie pytania odpowiem jak wrócę Pleasure
        Miłego oglądania życzę Pleasure

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)