Jeden tydzień z życia Makówki zakończyłam dybami i obietnicą,
że o Dobczycach będzie potem.
Postanowiłam dziś słowa dotrzymać.
Zamek królewski w Dobczycach położony jest na skalistym wzgórzu nad jeziorem Dobczyckim.

Szybkie wąchanie kwiatków, spojrzenie na zalew i trzeba zajrzeć do muzeum.

Zamiast pisać o historii zamku, pokażę parę zdjęć z wystawy, a jak kogoś temat zainteresuje możemy go rozwijać w komentarzach.

Kazimierz Wielki – budowniczy zamku.

Herb Jagiellonów upamiętniający pobyt królowej Jadwigi i Władysława Jagiełły na dobczyckim zamku w 1391 roku.

Okrucieństwo to nie wymysł współczesnych czasów.


Po wyjściu z sali tortur nazwanej pieszczotliwie Dorotka przechodzimy do sali, która przypomina o bardziej współczesnych czasach, w których jeden człowiek zadawał ból i cierpienie drugiemu człowiekowi.
Krwawe dni Dobczyc to egzekucja 150 osób, która miała miejsce 27 lipca 1942 roku.

W ramach ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej w Dobczycach
w 1942 roku z miasta wywieziono 736 Żydów.

Wychodzącym z zamku na pożegnanie kat macha toporem.

I spogląda na Młodą Parą. Z zadumą? Politowaniem? Aprobatą?

Poniżej zamku znajduje się skansen.

Nie będę Was oprowadzać po wszystkich chatkach. Pokażę jedynie Dom Pogrzebowy.

Nastrój buduje dźwięk – jakbym uczestniczyła w pogrzebie – słyszę turkot wozu, śpiewy i płacz idących w kondukcie.
Zaraz po śmierci zatrzymywano zegar, gdyż ziemski czas od tej chwili dla zmarłego przestawał być ważny, a dla żywych bardzo wyraźnie się odmieniał.


Wychodzę z Domu Pogrzebowego, a tu Młoda Para podchodzi do swojego pojazdu weselnego.

Życie, śmierć, narodziny…

A tymczasem rośliny na murze zamku w Dobczycach pokazują nam jak żyć w każdych warunkach.


Kiedyś rośliny na murach na moim pięterku o Alcudii wzbudziły Wasze zainteresowanie, więc specjalnie dla Was zrobiłam 6 września zdjęcie na Wawelu.

Zdjęcie to zrobiłam w czasie niedzielnego spaceru, który rozpoczynał się na Wawelu właśnie.
To był spacer śladem kobiet, o których wiemy niewiele. Spotykamy się z tymi postaciami przy okazji życiorysów ich mężów lub w wielkich galeriach.
Żony, kochanki, metresy, artystki, święte, dwórki, samodzielne lub stojące za plecami mężczyzn i nimi kierujące… niepamiętane.
Pożegnam się z Wami koziołkiem, który stoi pod murami zamku w pobliżu dyb, które kończyły poprzedni wpis.





Zapraszam na pięterko, na którym mam nadzieję każdy znajdzie coś dla siebie -historia dalsza, bliższa, roślinki na murze, kobiety w roli szyi co kręcą głową …
Kobiety w roli szyi to chyba było kiedyś? Choć jak słusznie zauważyła Lena są miejsca, gdzie kobieta nie jest nawet szyją.
Zamiast bukietu zapraszam Was z takimi kwiatkami.
Piękne zdjęcia i ciekawe opisy. Zaciekawiła mnie jednak para młoda w takim miejscu… izba tortur, towarzystwo kata i dom pogrzebowy. Czyżby jakieś memento na nową drogę życia?
Bożenko!
Para Młoda robiła zdjęcia w pięknej scenerii zamku z jeziorem Dobczyckim w tle. Nie wchodzili do izby tortur ani Domu Pogrzebowego.
Natomiast ja celowo zbudowałam to pięterko tak, aby skłonić do namysłu nad życiem od narodzin do śmierci. Śmierci i tej naturalnej i tej tak okrutnie zadawanej jednym ludziom przez innych. Takie właśnie refleksje nasuwały mi się po obejrzeniu tego, co na zamku i w skansenie.
A życie dodało kolorytu moim przemyśleniem przez zjawienie się Młodej Pary.
Mimo wszystko uważam, że mogliby znaleźć weselsze miejsce na takie zdjęcia. Moja wnuczka z mężem w tym celu zrobili sobie zdjęcia w Tatrach, gdzie są piękne widoki. No ale o gustach się nie dyskutuje…
Mogli być miejscowi, nie wiem.
Nie zawsze jest to kwestia gustu, lecz czasem możliwości czasowych, finansowych itd.
Myślę też, że może to ja robiąc selekcję wybrałam więcej takich mało wesołych miejsc?
Nie pokazałam np. pieca typu HYPOCAUSTUM, który służył do ogrzewania ciepłym powietrzem pomieszczeń na wyższej kondygnacji. Składał się z komory paleniskowej i komory nadrusztowej wypełnionej otoczakami rzecznymi, spełniającymi rolę akumulatorów ciepła.
A na nim takie piękne panie.
Technika i piękno w jednym
Widzę Bożenko pewną konsekwencję.Tylko Ty napisałaś, że Dobczyce też Cię interesują.To sobie same pogadamy?
Dyskusja na ten temat jeszcze się rozwinie
Trochę turystycznie szwendałem się w okolicach Krakowa , ale w Dobczycach nie byłem , bo zamieszkał bym w zamku , albo nad jeziorem ? Ostatnio wracając ze Słowacji strzelił mi koło granicy drążek skrętny w VW 1600 , odpadło w aucie lewe koło i na lawecie dojechałem do Nowego Targu . Tam zostawiłem w namiocie rodzinę , samochód w warsztacie , a sam z drążkiem pojechałem autobusem do Krakowa , aby tam u Znanego kierowcy Zasady szukać pomocy .Niestety Zasada nie pomógł , bo nie miał takich drążków , więc w autobus i do Warszawy . W Warszawie musiałem załatwić dolarowe środki płatnicze , znalezć warsztat ,który mi to sprzedał i z tym towarem wrócić do Nowego Targu . Auto udało się naprawić , ale zamiłowanie do okolic Krakowa trochę zmalało do wyjazdów tylko koniecznych (były takie )
A cóż ci Kraków winien, że na Podtatrzu ci strzelił drążek?
Napisałem o okolicach Krakowa . W Krakowie mam od paru lat trójkę młodych z mojego plemienia , zatem Kraków jest tez moim miastem !
To już lepiej Maksiu!
Dzień dobry, fajrant, ale jeszcze przed przerwą zdążyłem przeczytać wpis. Bardzo fajna koncepcja, w końcu w naturze to życie i śmierć też się przewijają jedno za drugim i tak na odwyrtkę.
Człowiek jednak to chyba jedyna istota, która zadaje ból bez powodu (koty potrafią męczyć swoje ofiary dla lepszego smaku, o ile mi wiadomo). A tortury np. podejrzanych o czary? Ufff.
A w ogóle nie wiedziałem, że w tym miejscu Polski jest takie jezioro, a nad nim taki zamek!
A teraz już przerwa.
Jest jezioro, ale dopiero od 1986 roku — bo to zaporowe. Zamek istniał już wcześniej i — na szczęście — zbudowany był na wzgórzu…
No, mniej więcej w tym okresie zacząłem zwiedzać Polskę nie tylko z rodzicami (tzn. poszedłem do liceum), więc teoretycznie mógłbym tam pojechać…
Tetryk jako Krakus, który też pewnie był tam wiele razy częściowo mnie wyręczył -dziękuję.
Ja dodam, że decyzja o budowie zapadła w 1970 roku. Głównie chodziło o zapobieganie powodzi związanych z wylewaniem Raby. Zbiornik jest jednych z głównych źródeł wody pitnej dla Krakowa.
I dlatego nie można się tam kąpać! Buuuu!!
Chociaż tyle, że widok piękny i zamek takoż.
I po przerwie, proszę Państwa. W nieco lepszej formie, chociaż tfu tfu, nie zapeszajmy…
Szybkiego powrotu do pełnego zdrowia życzę
Ja też życzę szybkiego powrotu do pełnego zdrowia!
A dziękuję pięknie, może się uda…
A tej roślinności na murach wawelskich nikt nie usuwa? Piękna jest, ale sądzę, że korzenie nie robią dobrze konstrukcji?
Tego nie wiem. Zrobiłam to zdjęcie w biegu, bo to był spacer z przewodnikiem, który bardzo ciekawie opowiadał o tych różnych kobietach znanych i mniej znanych.
Zobaczyłam te roślinki i przypomniałam sobie Wasze zainteresowanie roślinkami na murze w Alcudii i szybko pstryk.
Kiedyś podejdę i poprzyglądam się.
Dobranoc Państwu
Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj coś nowszego niż Messer Vivaldi. Massive Attack, wbrew nazwie formacja bardzo nastrojowa. Z albumu „Protection” sprzed ćwierć wieku zaledwie, utwór tytułowy.
Snów dobrze chronionych, niekoniecznie od razu zamkowymi murami
Makówczyne między Dobranocką a lampką.
Dopiero dziś odbyła się pierwsza po wakacjach Kafejka Prawna.
Rzecznik Praw Obywatelskich to klasa sama w sobie.
Dużą przyjemnością było go słuchać na żywo.
Ze wstydem przyznaję, że nie byłem na zamku w Dobczycach… Jest zresztą więcej zamków, których ten zaszczyt nie spotkał… 😉
Ale tak blisko?
To chyba jakieś 20 km od Krakowa? Dlatego zrobiłam osobną kategorię SPACERKI BLISKO DOMU, gdzie będę czasami opowiadać o miejscach bliskich mojego miejsca zamieszkania. Liczę na to, że inni też będą się chwalić takimi spacerkami blisko domu. Przykład Tetryka wskazuje, że czasami warto zauważyć coś, co pod nosem.
Dobrych snów życzę, panom np. o gorących pięknościach z pieca HYPOCAUSTUM…

A co masz dla pań Tetryku?
Skansen i dobczycki zamek miałam okazję oglądać kilka lat temu w pasujących do miejsca okolicznościach – wszystko spowijała nastrojowa jesienna mgła… całkiem ciekawa sesja foto powstała z tego wyjazdu.
Brzmi jak nastrój grozy. Zamek, mgła… No, chyba że było trochę słońca, ale jakby tak pod wieczór, bez oświetlenia…
Zocha! Pokazywałaś już te zdjęcia na Wyspie?
Nie sposób Makówko pokazywać wszystkich miejsc i zdjęć, Wyspa nie jest moim fotopamiętnikiem…
Zocha!
Byłoby dla mnie zaszczytem, gdybyś ten mój wpis uświetniła jakimś swoim profesjonalnym zdjęciem. Chyba że planujesz zrobić z tego własne pięterko -obejrzę z przyjemnością.
Moje pięterka to tylko takie luźne propozycje tematów do dyskusji, bo wiadomo nie mam talentu ani fotograficznego, ani pisarskiego.
Ale skoro jak śpiewał Stuhr „śpiewać każdy może…”, więc i ja coś tam skrobię i coś tam focę zwykłą małpą.
Cieszę się, gdy jakiś temat poruszony przeze mnie żyje w Waszych komentarzach, które stanowią uzupełnienie wpisu.
Jutro czeka mnie ważna decyzja (jechać? Nie jechać?). Zmykam, żeby trochę wypocząć.
Witaj, Makówko.
Wróciłam do domu, nawet nie wiedząc, że czeka mnie jeszcze przemiła wycieczka po Dobczycach z przyległościami.
Część zdjęć i kompozycja nasunęły mi myśl o „Chwili” naszej Wisi Szymborysi:
„Idę stokiem pagórka zazielenionego.
Trawa, kwiatuszki w trawie
jak na obrazku dzieci.
Niebo zamglone, już błękitniejące.
Widok na inne wzgórza rozlega się w ciszy.
Jak okiem sięgnąć, panuje tu chwila.
Jedna z tych ziemskich chwil
proszonych, by trwały.”
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
Miło mi, że uznałaś moją wycieczkę za przemiłą.
A już tym większa radość i zaszczyt dla mnie, że moje nędzne fotki mogły nasunąć Ci myśl o wierszu naszej Noblistki.
Skojarzenie tym bardziej cenne w dniu, gdy nieopadły jeszcze emocje
i radość z Nobla dla Tokarczuk.
Bo taka jest:)
Miałam kiedyś okazję rozmawiać chwilę z panią Szymborską i od tej pory nie umiem myśleć o niej jak o Wisławie Esz.:) Wydała mi się tak ciepła przy całym tym swoim szelmowskim asortymencie środków (uśmiechów, błysków oka, skojarzeń), że już na zawsze pozostanie Wisią Szymborysią:)
Tak. To wielki splendor „mieć” kolejną noblistkę-rodaczkę:)
Takie rozmowy są bardzo cenne. A jeśli nawet nie ma możliwości porozmawiać w cztery oczy to nawet możliwość posłuchania na żywo jest czymś zupełnie innym jak oglądanie w telewizji.
Dlatego tak lubię chodzić na te różne spotkania, z których potem zdaję relację w ramach makówczyne nie na temat.
Dla pana Q i innych zainteresowanych zalewem Dobczyckim parę fotek z jesiennego spacerku
3 listopada 2018.
Nie wiem, czy mapki są dość czytelne, ale nie umiem robić tego myka, że po kliknięciu zdjęcie otwiera się na większe.
Dobranoc !
Zanim pójdę spać zapytam GDZIE JEST SKOWRONEK?
Uprzejmie proszę o zameldowanie się z samego rana!
Dzień dobry
Piątek, piąteczek, piątunio 
Dzień dobry!
Wypogadza się pięknie! Jeszcze 8 godzin pracy i trzy dni przerwy 🙂
Po nocnej obserwacji Sz. Pan wypoczywa?
Tak sobie myślę, w jakich nastrojach będziemy w poniedziałek i aż się boję…
Bry…
Dzień dobry SzanPaństwu, dla rozwijającego się pięknie Maczka – ukłon i brawa, ponieważ poznaję kolejne ciekawe miejsce bez wychodzenia z domu.


Zdjęcia młodej pary zmieszane z.. no.. To tylko Maczek tak potrafi
Z wielkiej ciekawości zapytam, zachwycił cię zapach aksamitek, zwanych potocznie śmierdziuszkami??
Do poniedziałku mam pełną chatę, zatem będę jak będę. Mam nadzieję, że się uda podgląd na Wyspę zrobić.
Witaj Skowroneczku!
Pełna chata Cię tłumaczy. Nie można to było tak od razu?
Co do aksamitek napisałam szybkie wąchanie kwiatków. Zachwycił mnie ich widok na tle jeziora, a zapach?…czego się nie robi dla zdjęcia?
(z którego na potrzeby Wyspy zostawia się tylko rękę).
Dzień dobry, bardzo dziękuję za dodatkowe zdjęcia.
Poza tym ostrożny optymizm od rana…
Super, że nie dałeś się chorobie panie Q!
Czyli wyjazd ?
Czy podpisy na mapkach są czytelne? Bo z tych mapek dobrze widać co i jak, ale warto poczytać opisy. To są zdjęcia z plansz stojących przy zaporze.
My tu gadu-gadu, a kawusia, herbatka niepodane?
No właśnie! Gienia się spóźniła. Poproszę jak zwykle kawę z mleczkiem
Za oknem piękne słońce, więc dla kontrastu pokażę zdjęcie zamku zrobione z zapory pochmurnego 3 listopada 2018.
Kolory za oknem, piątunio i perspektywa wyjazdu ku słonecznej jesieni 🙂
Z kubkiem kawy dosiadam się…
Witaj Zocha!
Ja z herbatą.
Jak wirtualnie to taką sobie znalazłam.
Herbatę w wkładką? Też dobrze
To zaparzaczka. Zdjęcie z Internetu, ale dałam, bo mi się spodobało.
Śmieszna, ale domyśliłam się
Dzień dobry


Bardziej mnie zastanawia, jak one się tam mogą utrzymać? Ziemi mają raczej skąpo, a w okresach suchych, to i z wodą nie za bardzo…
Piękne pięterko
I faktycznie, ta roślinność na murach mnie interesuje
Nie sądzę, żeby aż tak bardzo tym murom szkodziły. Ostatecznie nie są to wielkie rośliny (jak drzewa), więc i ich korzenie raczej nie powinny za bardzo wchodzą wgłąb.
Co do tych tortur… każdy wiek i każdy kraj ma swoich sadystów. I to na „stołkach”. Sprawia im niesamowitą rozkosz słuchanie jęków ludzi torturowanych, zabijanych powoli i z rozmysłem. Normalnym ludziom ciężko to pojąć… psychiatra miałby wiele do opowiadania na ten temat
Witaj Miralko!
Dziękuję za miłe słowo.
Sadystyczna przyjemność sprawiania bólu drugiemu człowiekowi nie musi jedynie polegać na łamaniu kołem lub przypalaniu żywcem.
Może odbywać się nawet w zaciszu własnego domu lub innych miejscach.
Znęcanie się nad zwierzęciem jest dla mnie tym samym.
W oczach mam pewną scenę z filmu „Łowca jeleni”, która tak dobrze pokazuje, jak łatwo przejść od zabijania jelenia do zabijania człowieka. Film ten utkwił mi w pamięci, bo oglądałam go w kinie studyjnym, wtedy gdy dostał Oskara, a więc w czasach, gdy nie było takich filmów w szerokiej dystrybucji ani w telewizji.
Dlatego pisałam o różnych wiekach w naszej historii. Często ból psychiczny jest trudniejszy do zniesienia, niż fizyczny…

Pastwienie się nad istotą słabszą (tak fizycznie, jak i psychicznie) uważam za czyn karygodny i niedopuszczalny
O znęcaniu się nad zwierzętami mam identyczne zdanie z Twoim. Ktoś, kto nie ma ludzkich uczuć dla zwierzaka, podobnie potraktuje innego człowieka. Niestety, to cały czas jest lekceważone przez dużą część społeczeństwa… mówi się, że to „tylko zwierzak”…
A tak w ogóle, to mam dziś dzień wolny od pracy (zawodowej) i oczywiście całą masę pracy w domu
Mogłam dziś na spokojnie to zrobić 

Cieszę się, że często jeżdżą złomiarze, to mi starą szopkę zabiorą. Wystarczy dociągnąć na parking… 
Mąż mnie postraszył, że w nocy mają być przymrozki, więc wczoraj po pracy poleciałam do ogródka. Trzeba było zebrać pomidory i paprykę, bo ziąb na pewno by im zaszkodził. A tu noc ciepła, niemal letnia… niepotrzebnie wczoraj latałam jak z piórkiem w …
Na dziś mam w planach rozbiórkę (do końca) starej szopki na narzędzia. Trzeba przygotować miejsce na nową, przywiezioną prawie tydzień temu. Chciałabym zakończyć stawianie nowej przed zimą, a nigdy nie wiadomo kiedy spadnie śnieg. Mąż nie ma czasu, a ktoś musi…
Czekam tylko aż się rozwidni, bo po omacku latać nie będę
Miłego dnia wszystkim życzę

A podziębionym szybkiego powrotu do zdrowia
Kochani, wybywam. Do zobaczenia w niedzielę, w wieczór, hm, wyborczy.
Szerokiej drogi!
Na wybory mam nadzieję zdążysz?
Ja pójdę, ale…
Nie jestem już żaden smarkacz, łeb mam pokryty siwizną.
Nie zagłosuję na Jarka, bo zbyt cię kocham, Ojczyzno!
Niejeden ciężar na barkach dźwigałem, znosiłem trudy.
Nie zagłosuję na Jarka, bo dość mam kłamstw i obłudy.
Gdy spytasz mnie, niedowiarka: Dlaczego? Wyznam ci szczerze:
Nie zagłosuję na Jarka, bo w żadną zmianę nie wierzę.
Skąd wiem, że wybór niedobry? Nie wierzę w zmiany oblicza,
Bo nie chcę powrotu Ziobry i teczek Macierewicza.
Bo nie chcę mieć Prezydenta, co straszy gejem i Żydem,
Co w każdym widzi agenta i może zaszczuć jak Blidę.
Na Jarka nie oddam głosu za czasy, gdy był premierem,
Za ten upadek etosu i koalicję z Lepperem.
Za to wciskanie badziewi, bezkarność tych, którym sprzyja,
Za to co pisze Sakiewicz i głosi Radio Maryja.
Za sieć podsłuchów i haków, wydanie walki elitom,
Za to, że skłócił Rodaków! Za IV Rzeczpospolitą.
Dziś w duszy mej zakamarkach odkrywam decyzji sedno:
Nie zagłosuję na Jarka, bo nie jest mi wszystko jedno.
Wybaczcie drwinę i sarkazm, odporność z wiekiem się zmniejsza.
Nie zagłosuję na Jarka, bo Polska jest najważniejsza!
Powyższy wiersz znalazłam w sieci, jest to przeróbka wiersza Wojciecha Młynarskiego.
Przepraszam że poruszyłam tu temat polityczny, ale dziś jest ostatni dzień przed ciszą wyborczą, a to mi się tak bardzo spodobało, że nie mogłam się powstrzymać.
Bożena!
Mam nadzieję, że nie dostaniesz żółtej kartki od Wyspiarzy.
Jeśli już to razem ze mną, tylko dla mnie to już byłaby czerwona, bo tych żółtych to ja już…ok, zapomnijmy.
Moment jest na tyle ważny, wielu mówi, że równie ważny, jak w 1989 roku, że trudno temat wyborów całkiem omijać.
Nie przez przypadek zbudowałam takie pięterko w ostatnim tygodniu przedwyborczym.
Wszak z historii powinniśmy wyciągać wnioski.
Rozwiązywanie kwestii żydowskiej, a rozwiązywanie kwestii…tych innych niż my jedynie słuszni to przecież ta sama retoryka.
To ja taki wierszyk z sieci:
* bajeczka ekonomiczna *
był władca tajemniczy
co nie potrafił liczyć
poradził mu podwładny
jest w banku chłopak ładny
umi zajadać małże
kiedy potrzeba nałże
pochlebca i filister
niech będzie prajm minister
nikt lepiej niż ten jucha
narodu nie wydmucha
i kitu nie nawciska
jak bankier krzywy z pyska
więc jak to w bajkach bywa
kandydat wnet przybywa
wykrzywia się okropnie
mówiąc że budżet dopnie
w rządzie obsadzi zera
i jakoś się nazbiera
bo gdy zer wiele w kwocie
to można wydać krocie
a ciemny lud to kupi
rzekł władca plan niegłupi
z liczeniem u mnie bieda
myślałem że się nie da
a widzę że się uda
są w ekonomii cuda
***
już puenta jest przed nami
nim puszczą cię z torbami
wiedz- cuda tylko w niebie
na ziemi licz na siebie
możesz odmienić los
liczy się każdy głos
I jeszcze jeden:
Niech ryczy w sztok upity skaut,
a trzeźwy sadzi lasy.
Dziś Nobel, jutro pis na aut,
to są ciekawe czasy.
Bardzo fajne wierszyki, zwłaszcza ten pierwszy
Kochani zmykam, ale tylko do wieczora.
Ostatnie knucie uliczne, a w sobotę fajrant i przerwa jak mawia Q.
To są ciekawe czasy…
Nie tylko w Polsce. Na świecie też.Niestety.
” Och , co za ciężkie czasy ” – powiedział żołnierz radziecki zdejmując zegar z wieży mariackiej . W takie czasy możemy wpaść , jeśli społeczeństwo polskie w najbliższych wyborach nie odstawi na boczny tor kaznodziei Jarosława . Zdumiewające , że ten łgarz przez osiem lat , co miesiąc wygłaszał kazanie na temat zamachu w katastrofie smoleńskiej , obiecując , ze prawda jest tuż, tuż , a teraz zapadła cisza . Natomiast, zaczął przy każdej okazji powtarzać jakim to PIS jest wiarygodnym w tym co proponuje społeczeństwu . Wiarygodnym ? Kpina ze zdrowego rozsądku .Jarosław Kaczyński pośrednio jest winien tragedii smoleńskiej i dopóki nie dotrze do niego na urzędowym papierze ta prawda , to może on doprowadzić znów do podobnej w skutkach tragedii w Polsce , bo to jest czystej wody szaleniec . Dziękuję Bożence i Makówce za zamieszczone wiersze , bo to jest sygnał na alarm !!!
Smutne, że tak wielu ludzi mu wierzy. Nie rozumiem, aż tylu naiwnych jest w naszym kraju? Chyba że jest wśród nich ogłupiona Polonia zagraniczna

Za kwiatki dziękuję
Bożenko, właśnie przywlekłam się do domu. Knuliśmy na ulicy do ostatniej gazetki i ostatniej ulotki.
Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że ogłupiona jest nie tylko Polonia. Choć byli też i tacy, z którymi rozmowa była sympatyczna, a niektórzy nawet dziękowali.
Mimo to jestem całkowicie wypluta i fizycznie i psychicznie.
Godzina 20: 45, a Makówka nie dość, że w domu (własnym) to jeszcze planuje zagrzebać się pod kołderką.
Miłych snów, zasłużyłaś
Może przyśni się Makówce skradziony zegar z wieży mariackiej i chór anielski z piękną muzyką organową ??
Kochani zagrzebać pod kołderką nie oznacza iść spać.
Boję się czy to tylko zmęczenie, czy też jakiś wredny wirus stale mnie atakuje nie rozumiejąc, że teraz nie czas na to.
Do północy jeszcze chwilka, więc ja taki wierszyk L.J.Kerna zapodam jeszcze:
Dobry wieczór:)
Przesiąknięta deszczem i zmęczona, ale już w domu, więc chociaż się przywitam i na ukojenie czegoś posłucham:
Pozdrawiam:)
Ale się zasiedziałam… Dobranoc
Ukojona przez Lenę przypomnę, póki jeszcze przed północą:
Od 19-tej knuliśmy przy nutach, tekstach i odrobinie wina. Nie powiem, całkiem miła działalność…

Quackie wybył był, więc chyba walc podany przez Lenę uznamy za dzisiejszą dobranockę?
Jeśli tak, to wiadomo: do pełnego ukojenia potrzebna jeszcze magiczna lampka…
Dobranoc Państwu!
(jak mawiał nieoceniony Jan Kobuszewski)
Chyba teraz nikt nie zgłosi pretensji do tych politycznych dyskusji?
I to wcale nie dzięki Polonii, a Polakom mieszkającym w kraju. Przy każdych wyborach słyszę, jak to Polonia paskudnie głosuje i jaki to olbrzymi wpływ ma na wybory…

Czas jest gorący, a niestety PiS ma duże szanse na nową wygraną
A prawda jest taka, że Polonia (przynajmniej ta amerykańska) może głosować tylko w okręgu warszawskim. Bez względu na to skąd pochodzi. Poza tym w głosowaniu bierze udział może coś z 1 czy 2% całej Polonii. Nie wszyscy się tak garną do tego głosowania i to z różnych powodów. Wysuwa się naprzód tych najbardziej aktywnych i pokazuje w telewizji jako przedstawicieli całości. Po poprzednich wyborach pisałam nawet oficjalny protest, bo jakaś polonijna organizacja, w imieniu całej amerykańskiej Polonii wyrażała radość z wyborów i składała jakieś tam deklaracje. Ja też jestem Polonia i wcale się nie cieszyłam!!! Niech się wypowiadają w swoim imieniu, a nie w moim
Jak będzie w tym roku? Nie wiadomo… wolę milczeć, żeby nie zapeszyć… mam poważne obawy, ale o tym też wolę nie pisać…
Też mam nadzieję Miralko, że nikt nie zgłosi pretensji o politykowanie w tak gorących minutach przed ciszą wyborczą.
Zresztą czy nas na Wyspie ona obowiązuje?
Też uważam, że to Polacy w kraju, a nie Polonia decydują, że mamy to, co mamy.
Już po północy, więc teraz grzecznie politycznie
Do poniedziałku, zamiast słuchać i czytać dziennikarzy, ekspertów, polityków itp. posłucham sobie co mi Stańczyk na uszko szepnie. Zilustruję to zdjęciem z Niepołomic. W ramach Spacerki blisko domu już Was tam kiedyś zaprowadziłam.
Tak sobie myślę, że przydałby się teraz mądry Stańczyk …
DOBRANOC!
Dzień dobry
Chyba wraca lato…
Chyba tak,u mnie też.
Dzień dobry!
To, że jest cisza wyborcza nie oznacza, że Gienia nie może krzyknąć
kawaaaaa, herbataaa, wstawać!
Chętnie skorzystam
Właśnie wróciłam z Biedronki, gdzie zrobiłam większe zakupy. Jestem umęczona 
A ja niewyspana i zasłuchana w Stańczyka.
Oto co mi przed chwilą podsunął do przemyślenia:
Ach jaki on tutaj młodziutki…
Takich czasów, że głupców widać i większości to nie przeszkadza, to nawet mistrz Bułat nie przewidział…
A Bareja pewnie by się bardzo zdziwił, gdyby zobaczył jak życie przerasta fikcję filmową.
A co „najśmieszniejsze” dużej części społeczeństwa to nie przeszkadza…
Widzą śmieszność, a nie widzą jaka to tragedia i że nie ma w tym nic śmiesznego…
Gorsza jest ta część co nie widzi śmieszności
Tak… i uważa, że jest wszystko w porządku… że tak powinno być…
Dopiero jak im władza dobierze się do zadków, mają szansę przejrzeć na oczy… chociaż też nie zawsze…
Można znaleźć kozła ofiarnego i na niego wszystko zwalić.
Bo zwykle ktoś jest winny, ale nie my!!!
Witajcie!
Nie, jeszcze nie zapadłem w sen zimowy 🙂 To tylko próba „nadspania” na przyszłą noc…
Mógłbyś oddać parę „nadspanych” minutek?
Bo ja znów spać nie mogłam, rano dospać nie mogłam, więc wstałam nie wiadomo po co, a teraz jestem bez sił i energii.
Hmmm… zastanawiam się nad kanałem przesyłowym…
Tetryku!
Parę „nadspanych” minutek (nie chcę przecież dużo)z odrobiną energii poproszę.
Zakupy same do domu nie przyjdą i obiad też sam się nie zrobi, a ja …
Ja mam już to z głowy, nawet obiad jest gotowy
Pod wpływem cytowanych wczoraj wierszyków zaczynasz rymować swoje komentarze Bożenko?
Czasem mi się to zdarza, przy różnych komentarzach
Przeglądnęłam teraz komentarze, aby sprawdzić, czy jest jeszcze coś co wymagałoby odpowiedzi, rozwinięcia z mojej strony, póki jeszcze na tym pięterku jesteśmy.
Nasz Mistrz Q 10.10 o 18:47 napisał:
Bardzo fajna koncepcja, w końcu w naturze to życie i śmierć też się przewijają jedno za drugim i tak na odwyrtkę.
W pierwszym momencie, gdy zobaczyłam na zamku w Dobczycach portret Żyda i taką gablotę:
pomyślałam ” co to robi tu na zamku?”.
Dopiero po obejrzeniu reszty eksponatów w muzeum i skansenie ułożyło mi się to w logiczną całość.
Pod wpływem komentarza Q uzupełniłam wpis o zdjęcie wózka dziecięcego ze skansenu.
Dzień dobry:)
Wreszcie, po dość intensywnym tygodniu, mogę sobie ponierobić nic:)
Byłam na regenerującym spacerku i nawet nie przeszkadzało mi, że:
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
A w Krakowie powrót lata -nagrzany na słońcu termometr na balkonie pokazuje plus 36 stopni!
Od kuchni w cieniu „tylko” plus 23!
W Poznaniu podobnie, słońce i 20* w plusie!
Chyba nie jestem już normalna, bo te 18 na plusie, to już u mnie zimno
Przyzwyczaiłam się do upałów i zaczynam marznąć 

Jeszcze to dobrze, że nie muszę czekać, aż mi włączą ogrzewanie. Sama mogę to zrobić
Normalność to pojęcie względne Miralko!
Wiem
Wszystko zależy od norm 
Dziś rozbiórki część dalsza. Wczoraj nie mogłam tego zrobić, bo co wyszłam i zaczęłam, deszcz zaczynał padać. Także niewiele zrobiłam… a tu zima idzie dużymi krokami…

Trzeba się pośpieszyć
Zagadka.
Dziecko przy śniadaniu obwieszcza, że wyjeżdża na weekend do Stróży.
Ja wiadomo -jutro muszę być cały dzień w KRK, więc nie jadę mimo TAKIEJ pogody.
Wracam z zakupów -dziecka nie ma. Wyjechało?
I teraz zagadka -co robi Makówka, gdy w momencie zjadania resztek zupy z wczoraj pojawia się synuś(którego miało już dawno nie być)i od progu pyta:
„co jest dziś na obiad?”
„Nic, miało cię nie być ?” odpowiada asertywnie Makówka, choć łyżka z zupą zastyga jej w dłoni.
A co zrobiła Matka Polka?
A co potem robi Makówka/Matka Polka, gdy dziecko pyta „a co jest na drugie?”
„Nic, miało cię nie być…”usiłuje być asertywna Makówka, która już miała wychodzić z domu, bo się umówiła.
„A ty co będziesz jadła” nie daje za wygraną dziecko, którego miało nie być.
Matka Polka zamawia pizzę?
Matka Polka robi filety z indyka w panierce czosnkowo-ziołowej i zmienia swoje bogate plany na dziś.
Teraz znów moja mama odwraca do góry nogami plany zmodyfikowane, które ulegają dalszym modyfikacjom.
RODZINKA psze Państwa…grunt to rodzinka!
Dobry wieczór 🙂 Moja mama , matka Polka urodzona w Warszawie w okolicy dzisiejszego Pałacu Kultury , kiedy krzywiłem się na niesmaczną zupę , zadawała pytanie : dla czego nie zjadłeś ? W zęby cię kole ? To ja zaraz te ząbki co oczyszczę ! I niestety nie miałem wyboru w sporze z matką Polką .
Taaa… kłucie w zęby – znany standard…
O nie! Nie grymasił. Zadowolony,że cokolwiek było skoro miało go nie być.
Dziś miałem b. przyjemne spotkanie rodzinne — siostra wracała przez Kraków do domu.
Jeszcz coś przegryzę, dobranocka, lampka i lulu…
Ja też już lulu, bo patrzałki moje same się zamykają. Dobranoc
A ja zaczynam wracać do domu. Dwie przesiadki przede mną.
Trza było opić Nobla Tokarczuk i nagrodę dla Owsiaka.
Na dobranoc piękna i nostalgiczna piosenka ormiańskiego piosenkarza mieszkającego we Francji a śpiewającego (tu) po angielsku:
Faktycznie piękna. Dobra na wyciszenie nerwów przed jutrzejszym dniem.
Na Dobranoc coś do śmiechu:
NOBEL
Sławomir Mrożek
Przyjechał do nas poeta, laureat Nagrody Nobla, na spotkanie z publicznością. Wielki to był zaszczyt, bo poeta wielki, a nasze miasteczko małe. Więc przemówienia były liczne i orkiestra na powitanie, a potem bankiet w sali przybranej kwiatami.
Podczas bankietu laureat odczuł potrzebę, żeby wyjść do toalety i wyszedł. Jakoś długo nie wracał. Wreszcie burmistrz poszedł tam osobiście, żeby zobaczyć, czy przypadkiem nie zasłabł.
W przedsionku zastał babcię klozetową i laureata.
— Ja go nie wpuszczę! —zawołała babcia klozetowa do burmistrza. — On nie ma drobnych na wstęp.
— Ależ babciu, on ma Nobla!
— Właśnie sam mi to powiedział. Ja bym go wpuściła nawet bez opłaty, starszy człowiek to litość mam. Ale kiedy się przyznał, że ma tę chorobę, nie wpuszczę go za nic! Po co, żeby mi klientów pozarażał? Jak ma Nobla, to niech się leczy, a nie chodzi po przyzwoitych toaletach.
Nie było rady na babcię i laureat musiał pójść w krzaki. Mówił, że to nic nie szkodzi, ale chyba był obrażony.
Kiedy wyjechał, wymówiono babci posadę. Teraz pracuje w toalecie młody człowiek z uniwersyteckim wykształceniem, oczytany, wie, co to Nobel. Tylko nie wiadomo, czy jeszcze, kiedy jakiś Nobel do nas przyjedzie.
[Sławomir Mrożek]
„Tygodnik Powszechny” 44/1991
Dory kawał, uśmiałam się
Spokojnych snów!

Spokojnych snów, spokojnego jutrzejszego dnia i spokojnej jutrzejszej nocy!
Dobranoc!
Dzień dobry
Nie wiem dlaczego, przez całą noc nie mogłam spać… A nocka była ciepła, nawet teraz tuż przed świtem jest 15*C.
Też źle spałam Bożenko.Chyba jednak dobra z nas para?
Spałam dobrze, tylko jakoś krótko
Obudziłam się przed 4 i nie mogłam zasnąć. No to wstałam 


Mamy jechać do sklepu, do Kenosha w Wisconsin. Jest otwarty całą dobę, więc nie ma znaczenia o której pojedziemy. Możemy nawet zaraz
A może wybierzemy się na wschód słońca nad Lake Michigan? O tej porze na drogach powinno być pusto…
Kawa by się przydała. Gienia!!!
Bry….
Witajcie!
Mam nadzieję, że będzie dobry!
Też mam taką nadzieje
Pogoda jak na razie dopisuje, resztę się zobaczy. Ale jakby nie było, życzę wszystkim Wyspiarzom udanego dnia
Pogoda letnia.Do OKW ,gdzie obserwuję miałam pod górkę, więc weszłam nieźle zziajana.Przyjeta zostałam miło przez młodą dziewczynę w roli Przewodniczącej.
Cały czas tłum, kolejki po karty wyborcze.Czy zanosi się na dużą frekwencję jak sugerowały sondaże?
Oby wybrali tak jak powinni…
Trzymam kciuki
Ja też…
Dzień dobry

A przynajmniej mam nadzieję, że będzie dobry
Ja też…
Oby ta 13 była szczęśliwa…
Oby dla nas!
Tu gdzie obserwuję na godz.12 frekwencja 19 procent.
Więc wcale nie dużo.
Pogoda ładna, więc może podczas spaceru ludzie pójdą do urn…
Frekwencja o godzinie 12 większa od tej z poprzednich wyborów.
Jednak duża frekwencja w Nowym Sączu obawiam się raczej świadczy o mobilizacji tych, którzy głosują nie tak jakbyśmy chcieli (niektórzy z nas).
Cisza wyborcza, już
W USA też duża frekwencja, ale też nie wiem, czy to powód do radości?
Wychodzę z OKW, tam gdzie obserwuję,aby pójść zagłosować do mojej OKW. Spotykam znajomego z Bagrów, o którym wiem, że jest żarliwym zwolennikiem tych, co ja raczej nie bardzo. Innymi słowy lubi PISTACJE.
Wymieniamy się odmiennymi poglądami, ale proponuje, że mnie podwiezie, choć on nie lubi KOPERKU, a ja PISTACJI.
Wchodzę zagłosować, a młody chłopak z Komisji pyta „ja panią chyba znam, czy pani nie była obserwatorem w czasie ostatnich wyborów ?”
„Byłam” odpowiadam zdziwiona, bo tamta komisja była zupełnie gdzie indziej.
Komisja ze śmiechem komentuje, że mnie zapamiętał.
Uśmiech, życzliwość jest możliwa zawsze i wszędzie. Choć niestety nie z każdym.
Na stanowisku…
Miłego obserwowania Tetryku!
Jaka Komisja? Bo moja bardzo, bardzo grzeczna w stosunku do mnie.
Choć w mojej podobno większość lubi lody pistacjowe.
O godz.17 u mnie 49 procent wynosi frekwencja.
U mnie było 45%.
Ponieważ do domu wrócę nad ranem, proszę o zastępstwo lampkowe 🙂
U mnie w Warszawie prawie 55 procent . Pierwsze miejsce w kraju
Do godz. 17, głosowało w Poznaniu 46,14%. Druga frekwencja po Warszawie.
To dobrze,ale czemu boję się który elektorat został zmobilizowany?
Czemu boję się poniedziałku?
Wszyscy się obawiamy o wynik. Wstępne wyniki podadzą po 21 godz. CZEKAM…
Ja jestem na Wieczorze Wyborców z Gazetą Wyborczą, piję wino i czekamy.W grupie zawsze łatwiej.
Już wkrótce coś się dowiemy.A potem bardzo chciałabym, abyście mi wtlukli za moje czarnowidztwo .Bardzo,bardzo chcę nie mieć racji.I stałe wierzę, że panikuję niepotrzebnie.
Niestety, wstępne wyniki wskazują, że nic się nie zmieni
Zmieni.Na gorsze…
W moim szpitalnym przybytku też lubią pistacje. Coraz mniej nadziei, niestety.
Makówko, na zamku w Dobczycach nie byłam, ale tym sztucznym jeziorkiem byłam zachwycona. Czy wiesz, że jest presja, by przystosować go do motorówek i innych atrakcji turystycznych? A przecież jeziorko jest głównym dostarczycielem wody pitnej dla Krakowa, więc po kąpielach, motorówkach, jachtach, łodziach można pić prosto z kranu i jeszcze mlaskać, że dobra.
Cieszę się, że zawitałaś na Wyspę Ultra.

Kciuki trzymam,Ty już wiesz…
Dobry wieczór, zgłaszam się, wróciłem.
Wyjazd był bardzo owocny, może jakieś nieduże pięterko bym z niego zmontował z przewagą zdjęć, ale najprędzej jutro wieczorem.
Wyników wyborów nie będę komentował, nie dlatego, że nie mam poglądu, ale raczej dlatego, że nie mam siły dzisiaj.
Jeszcze dobranocka tylko.
Czekamy więc na pięterko.
Mogę już się odmeldować, mam nadzieję, że jakoś usnę. Dobranoc
Spokojnej.
Dobranocka.
To dzisiaj chyba jest ta okazja, żeby wrzucić kojącego Johna Lee Hookera i Carlosa Santanę na gitarze.
Snów o zdrowieniu.
A ja już zmykam. zgodnie z zapowiedzią.
A ja zmierzam w kierunku domu.
Nawet wino pite w dobrym towarzystwie nie pomaga.
Jedynym miłym akcentem tego wieczoru było spotkanie sympatycznego pana, z którym razem kiedyś byliśmy obserwatorami. To była obserwacja z Fundacji Batorego, więc niezbędna była współpraca obserwatorów. Jakoś nigdy nie udało się zrealizować pomysłu spotkania „poobserwacyjnego”, a tu przypadkowe spotkanie na wieczorze wyborczym.
Dziś okazało się, że mam znajomych ze szkoły, studiów, harcerstwa, pracy, koła PTTK, Stowarzyszenia, Wyspy oraz również -z obserwacji.
Dobranoc!
Dobranoc!
Dobrze, że lord W. się zjawił -dzieki.
Może teraz uda mi się wreszcie zasnąć?
Śpij spokojnie Makówko -wszystko ma swoją cenę a Lord W -jak zwykle na dyżurze -serdeczne dzięki…
Elizo!
Wracając do domu byłam zmęczona i śpiąca. Marzyłam tylko o pójściu spać.
Ale mój organizm zadziałał jak zawsze w takich przypadkach.
Dziękuję za miłe słowa i tu i na fb.
Dzień dobry
Mimo wszystko 
Dzień dobry. Zaraz zobaczymy, czy wyjazd mi zaszkodził i co dalej ze zdrowiem…
Mam nadzieję, że wyjazd Ci nie zaszkodził. Życzę poprawy.
Może kawy?
Kawę z melisą poproszę!
Jak to smakuje?!
Nie ważne jak smakuje, nie wiem. Wiem jak chciałabym, aby zadziałało -energia do działania + uspokojenie emocji. Dwa w jednym.
Bry
Witajcie!
Ktoś ma jakiś argument za tym, że warto wstawać?
Ja też poproszę o taki argument.
Piękna pogoda wyciąga z domu, a zamartwiać się wczorajszym dniem nic nam nie da. Życie toczy się dalej
Czyli czasy na urządzanie się w czarnej dupie Kisiela?
Po przemyśleniu doszłam do wniosku, że jeśli się urządzać to tak:
Suplement:
Minęły lata, proszę Pań,
I chmurzy lico moje,
Że dziś wczorajszy byle drań
Też śpiewa „Róbmy swoje!”.
I w mądrych ludziach przygasł duch,
Choć ciągle im tłumaczę,
Że gdy to samo śpiewa dwóch,
To nie to samo znaczy!
Inteligencie, wstydź się waść!
Nie pozwól sobie śpiewki kraść!
Róbmy swoje!
Kładźmy zbroje pełne wgięć!
Róbmy swoje!
Wróćmy słowom sens i chęć!
Twarz wróćmy słowu- bo bez twarzy
Największe słowo nic nie waży! Rodacy!
Róbmy swoje! Róbmy swoje!
Napotkał Nobla kumpel raz
I tak mu rzekł: Alfredzie,
Powiedzieć to najwyższy czas,
Że marnie ci się wiedzie!
Choć do doświadczeń wciąż cię gna,
Choć starasz się od świtu,
Ty prochu nie wymyślisz, a
Tym bardziej dynamitu!
A Nobel spłonił się jak rak,
Po cichu zaś pomyślał- jak?
Róbmy swoje!
Pewne jest to jedno, że
Róbmy swoje,
póki jeszcze ciut się chce!
No właśnie, róbmy swoje. Nic innego nam nie pozostało.
Czy warto było z losem się droczyć , kłamały usta , kłamały oczy …. Ponad sto miesięcznych kazań wygłosił kaznodzieja wszech czasów w sprawie katastrofy smoleńskiej , której był pośrednim sprawcą . Zagmatwał wszystko tak skutecznie , że jeszcze trochę , a uwielbiający go zwolennicy obwołają brata Lecha męczennikiem i świętym w naszym Kraju . Trzeba cierpliwie czekać , bo zbrodnicza historia bliskich kuzynów matki Jarosława – Marii , musi dotrzeć wreszcie do świadomości społeczeństwa .
Jak dojdzie kryzys to wtedy dotrze.
Maria była żoną Lecha, matka miała na imię Jadwiga…
Przepraszam , faktycznie nie Maria , a Jadwiga .
Czy Skowronek dalej ma pełną chatę?
Tak tylko zapytałam. A co zapytać nie wolno?
Jak dobrze, że Q. obiecał dziś wieczór nowe pięterko.
Do popotem
Ludzie myślą, że żyją bardziej intensywnie niż zwierzęta, niż rośliny, a tym bardziej — niż rzeczy. Zwierzęta przeczuwają, że żyją bardziej intensywnie niż rośliny i rzeczy. Rośliny śnią, że żyją bardziej intensywnie niż rzeczy. A rzeczy trwają, i to trwanie jest bardziej życiem niż cokolwiek innego.
Olga Tokarczuk – Prawiek i inne czasy
Jaka to rozkosz, jaka słodycz życia — siedzieć w chłodnym domu, pić herbatę, pogryzać ciasto i czytać. Przeżuwać długie zdania, smakować ich sens, odkrywać nagle w mgnieniu sens głębszy, zdumiewać się nim i pozwalać sobie zastygać z oczami klejonymi w prostokąt szyby. Herbata stygnie w delikatnej filiżance; nad jej powierzchnią unosi się koronkowy dymek, który znika w powietrzu, zostawiając ledwie uchwytny zapach. Sznureczki liter na białej stronie książki dają schronienie oczom, rozumowi, całemu człowiekowi. Świat jest przez to odkryty i bezpieczny. Okruszki ciasta wysypują się na serwetę, zęby dzwonią leciutko o porcelanę. W ustach zbiera się ślina, bo mądrość jest apetyczna jak drożdżowe ciasto, ożywiająca jak herbata.
Olga Tokarczuk – Dom dzienny, dom nocny
Piękne i prawdziwe, wiadomo – noblistka…
Senat udało się uratować !!!
Coby się tylko na jakiejś Kałuży nie poślizgnąć…
Albo jakies cudownej zmianie wyniku…
I jeszcze jest posiedzenie Sejmu starej kadencji…z jakiegoś powodu zostało to wymyślone.
Bezpiecznik… na wypadek, gdyby ostro przegrali. Teraz prawdopodobnie grzecznie zrealizują ogłoszony wcześniej porządek.
Przed chwilą, parę minut temu u Olejnik Małgorzata Kidawa- Błońska powiedziała, że boi się tego posiedzenia i liczy się z tym, że jutro Konwent może zostać czymś zaskoczony.
Przed wyborami słyszałam nawet takie sugestie, że można uznać, że Senat jest niepotrzebny, gdyby wynik był nie pomyśli.
Hmm, ale to by przecież wymagało zmiany Konstytucji, a tego nie zrobią, bo nie mają tylu posłów.
Chyba nie ma sensu podawać tu przykłady na łamanie Konstytucji ?
Też staram się być dobrej myśli. Jednak. Mimo wszystko. Ale nie mam do nich za grosz zaufania.
Dzień dobry:)
Na przekór (prawie) wszystkiemu, dzisiaj i u nas zaświeciło słoneczko.
Zatem:
Pozdrawiam:)
Dojdziemy do lata, przetrwamy i dalej… 😉
Pozdrawiam z Lasku Wolskiego. Szukałam jesieni i zapominałam o wyborach.
Na razie fajrant i przerwa, a po przerwie na Wyspę wkroczą budowlańcy. Na krótko, bo to nie będzie wielkie pięterko.
Czekamy na nowe pięterko!
Cieszę się
Po przerwie, do roboty
Czekamy…
Na razie wybrałem i zmniejszyłem zdjęcia, zaraz reszta.
Zanim zakończy się Dzień Nauczyciela, może poślemy jakieś skromne życzenia dla Ajw?

Aaa, oczywiście! Spokojnej pracy, satysfakcjonującej płacy, znośnych uczniów, wystarczających pomocy naukowych i wiele wzruszeń po latach!
Dołączam.
A może toast jakichś?
Jak najbardziej

Ale również nie zapomnijmy o Małżonce naszego Q.
Wszystkiego najlepszego Paniom Nauczycielkom
Z toastem się dołączam i idę spać. Nowe pięterko obejrzę rano.
Dobranoc
Spokojnej!
Dziękuję w imieniu i z ramienia.
Dla Małżonki Q -również.
I wszystkich Nauczycielek i Nauczycieli!
Dla wszystkich!
To ja zapraszam na nowe pięterko, a tu za chwilę jeszcze dobranocka.
Dobranocka.
Skoro tak zamczyście się zrobiło na Wyspie, a przy okazji dużo liści i lasów, to będzie a propos – Clannad i „Together We” z serialu o Robin Hoodzie, tego kultowego dla mojego pokolenia.
Snów kultowych. Albo pokoleniowych. Albo zamkowych.
Sympatyczny to był serial.
To może i sny takie też będą?
Oby. Tej nocy chciałabym wreszcie szybko zasnąć, dobrze spać i mieć miłe sny.
Dobranocka była, nowe optymistyczne pięterko też, zatem pora na lampkę. Spokojnych!

I Tobie!
Spokojnej nocy i takiego też i jutrzejszego dnia!