To opowiadanie wzięło się z dyskusji rodzinnych nad plusami i minusami kupowania działki. Ostatecznie stanęło na tym, że nie kupimy (bo nie ma takiej, jaka by się wszystkim widziała), ale za to będziemy jeździć, kiedy się tylko da, na Kaszuby, na tę samą działkę, gdzie powstały „Lilie pani hrabiny”. I tak to trwa od tamtej pory, wynajmujemy działkę od właścicieli, a przez resztę roku się nie przejmujemy, czy ktoś się nie włamał, czy natura nie uszkodziła domku jakimś tornadem czy innym wichrem…
Pan Lajkonik też ostatecznie został bez własnej działki. Jeździł jednak do siostry, nie nad jezioro, ale już trudno.
A biurokracja i sytuacja „urzędnicza” są oczywiście przykładem działania lemowskiej „specjalnej maszyny na wielkie Be”.
| « Boone Hall Plantation, czyli Charleston część trzecia. | Wiosna » |
23
cze 2019




Dobry wieczór na nowym-starym piętrze. Na działkę jedziemy dopiero w sierpniu, ale reedycja już dzisiaj.
Dzięki Ci o Panie !
Z przyjemnością poczytam !
Dygam skromnie!
„Się uśmiałam” siedząc na tarasie chatki wokół, której jest las i nikt nie słyszał o budowie czegokolwiek.
Kiedyś coś tam mówiono o kanalizacji jedynie…
Pst może lepiej nie ujawniać, żeby w Ministerstwie się nie dowiedzieli…
Brawa dla Autora
A jednak jeszcze w chatce!
Jeszcze, ale już wyjeżdżamy.
Już? Ha,ha…
No, w środku lasu, to nie wiem. Może ci od Środowiska, ale oni zwykle ciążą ku leśnikom, nadleśnikom, naleśnikom…
Trzeba przyznać, że historie pana Ignacego są bardzo dobrze pasujące do życia…
A swoją drogą, jest to świetna ilustracja zasady fizyki kwantowej, głoszącej, że obserwacja zakłóca obserwowane zjawiska…
Jeszcze jak pasuje.
To samo porównanie można wywieść w kwestii dowolnej sprawy załatwianej w trybie normalnym i w obecności ekipy ogólnopolskiej TV.
Tetryku, tak sobie pomyślałam o naszej „obserwacji” ostatniej i zastanawiam się, czy fizyka kwantowa miałaby tu zastosowanie, hm?
A mówią, że kto pyta, ten nie błądzi !
pan Ignacy jest zbyt
porządny na dzisiejsze czasy
W kwestii dociekliwości, nie wiem, jak z porządnością, ma wiele wspólnego z autorem…
Chyba nie należy hołdować zasadzie ” siedź w kącie, znajdą cię ” !
Ostatnio coraz częściej się przekonuję, że NIE!
Nigdy nie chciałam mieć działki.Przez krótki czas byłam wspólniczką mojej siostry na działce, ale się wypisałam. Nie miałam ani czasu ani serca do tego zajęcia.
A moja siostra, po krótkim czasie, po dokończeniu budowy domu, zajęła się swoim własnym ogrodem . 
Ale na działce takiej rekreacyjnej, czy pracowniczej?
To było coś pół na pół.
Pochodzenia pracowniczego.
Skomplikowane.
Ale to różnie bywa.
Pracownicze kojarzą mi się z niewielkimi rozmiarami i dużym skupieniem, a rekreacyjne – z większymi rozmiarami i skupieniem mniejszym.
I na pracowniczych zasadniczo nie wolno mieszkać całorocznie.
Zasadniczo, bo bywa, że ludzie stawiają nielegalnie dom i mieszkają.
Pan Ignacy na pewno by tak nie zrobił!
Nie, tak na pewno nie!
Chyba też wcale nigdy nie chciałam (mieć działki)
A moja mama na pomysł ojca, aby kupić kawałek ziemi, oświadczyła kategorycznie, że jej noga nigdy tam nie stanie. Bo ona wakacyjnie chce jeździć w różne miejsca, a nie być związana z jednym.
Ojciec wysłuchał i …kupił.
Oczywiście jeździli razem i mama również każdą wolną chwilę chciała spędzać w Stróży. Jednak nigdy nie spędzali tam urlopów, na urlopy wyjeżdżali gdzieś w ciepłe kraje pod namiot.
Obydwoje z synem mamy do Stróży specyficzny sentyment, bo każde miejsce tu kojarzy nam się z moim ojcem.
Na szczęście mój ojciec nie miał nic z pana Ignacego no i w pobliżu nie ma jeziora!
Właśnie, właśnie jeszcze 15 minut przypominam DZIEŃ OJCA!
Mistrz Q wybaczy małe „nie na temat”? – taka składanka zdjęć mojego ukochanego, cudownego taty.
To taka droga skojarzeń -działka -chatka w Stróży – mój tata.
Pamiętałem!
Oraz: nam ostatecznie też pomysł jeżdżenia w różne miejsca przypada bardziej do gustu.
Można to godzić. Choć wtedy ogród wygląda jak jakaś polana w lesie,
a chatka jak zaniedbany i opuszczony dom.
Bo nawet jak przyjeżdżamy do chatki to często wybywamy z niej gdzieś zamiast plewić lub robić inne prace porządkowo -ogrodnicze.
Ale, ale dziś trochę grabiłam to co syn kiedyś przyjechał po pracy i skosił, bo zza chwastów i trawy prawie nie było widać chatki.
Na zbyt wiele nie było czasu, bo albo piłam z sąsiadami 60+ wino, albo do nas przyszli goście 30+ na piwo.
Tak, no właśnie, gdybysmy mieli działkę, to nie byłaby tylko miejscem miłego spędzania czasu, ale też inwestycją, której trzeba by poświęcać ten czas. A na to, prawdę mówiąc, chętnych nie ma.
Jednak te śniadania z widokiem na górkę oraz kolacje przy zachodzącym słońcu są tego warte.
Oczywiście najlepiej mają ci co tak mieszkają.
Rozumiem marzenia pana Ignaca -ba! to jezioro szczególnie!
Świetne!!! Brawo Autor


Działkę kiedyś miałam. Nie nad jeziorem, a w Grabówce pod Białymstokiem. Jednego roku posadziliśmy tam nawet kartofle
To była działka budowlana (1200m. kw.). Mieliśmy stawiać dom, ale zabrakło funduszy. Nie wystarczyło też czasu, żeby cokolwiek na niej robić. Po przyjeździe tutaj, sprzedaliśmy… mamy ją z głowy
Miralko!
W USA masz przecież dom i ogród. To dużo lepsze niż mieszkać w bloku, a gdzieś tam mieć działkę.
Chciałaś powiedzieć – mam „szeregówkę” i ogródeczek
Mam też trzy grządki na krzyż… to w sumie i tak lepiej niż moi sąsiedzi, bo oni właściwie ogródka nie mają. Nasz unit jest na końcu budynku, więc plac mamy trochę większy. 
A to nie jest to samo co dom z ogrodem…
Pisałam już kiedyś, że gdy nie wiedziałam jeszcze jak obsługiwać kosę elektryczną, to „skosiłam” nasz trawnik nożyczkami (trochę ponad godzinę mi zajęło). Cięłam po garści i od razu wrzucałam do worka
Ale faktycznie lepiej mieć ogródek pod bokiem, niż jechać do niego przez całe miasto…
Najważniejsze to kochać to, co się ma.
Z Twoich opisów Miralko wynika, że kochasz ten swój ogródek i te ptaszki w nim.
O, no tak, budowlana czy też uprawna (choćby tymczasowo), to inna para kaloszy.
Kochani, zakończyłem sobotni wieczór ok. 2.30 w niedzielę, a wstałem o 6.30 i nie spałem nic a nic, w związku z czym zaczynam dziobać nosem w klawisze.
Zmykam do spania.
Tym większe brawa dla Ciebie, że postawiłeś jednak jeszcze nowe pięterko w odpowiedzi na sugestię Tetryka. I to takie fajne, życiowe i zabawne!
Jestem pełna podziwu dla Twojej Mistrzu Q społecznej postawy dla Wyspiarzy!
To może i ja zamilknę i powiem grzecznie Dobranoc?
Na szczęście reedycja to nic skomplikowanego. Ale dziękuję za uznanie.
No to faktycznie, Mistrzu Q, masz prawo „dziobać nosem w klawisze”
Nie ma nic gorszego niż niedospanie… także kolorowych snów!!!
Dzień dobry
Coś mi dzisiaj nie dało dospać rana, ale nie żałuję. Przynajmniej przypomniałam sobie opowiadanie o działce pana Lajkonika. Dobrze się czyta i można wyciągnąć z tego naukę, żeby zbytnio nie rozpowiadać o swoich planach. Może się znaleźć ktoś, kto je popsuje.
Dzień dobry, Bożenko

Pan Ignacy nie dał Ci spać !?
Być może, a może coś innego? Właśnie wróciłam do domu…
Pozytywnie załatwione?????? Hę ???
Jak najbardziej
Dzień dobry

Się zastanawiam co by było gdyby p.Ignacy nie pytał po urzędach o plany zabudowy przestrzennej, tylko kupił działkę, tę którą mu serce i wzrok podpowiadał.
Przy wariancie najbardziej optymistycznym stawiam na 5 lat i koniec sielanki.
To całkiem możliwe, ktoś by się w końcu dowiedział o tym cichym zakątku
Przywołałam do porządku Gienię, co się leni przy poniedziałku!

Gienia!! Ciszej, ciszej, bo Mistrz Q jeszcze śpi! Ma prawo!
Już nie! I bardzo się Gienia przyda, bo muszę zacząć dzień z kopyta (pilna sprawa od Juniora).
A dla mnie jeszcze została kawka?
Jasne! Według życzenia!!
A dla mnie dobra mocna herbata z cytryną?
Niestety cytryna już wyszła

Gieniusia o tej porze bawarkę lub kawę zbożową serwuje
O nie! Tylko nie to!
Może być herbata owocowa albo ziołowa, ale nie bawarka -a fuj!
Nie wiesz co jest zdrowe, Maczku!!
Witajcie!
Upał, wakacyjna zmiana rozkładu jazdy autobusów, remont torowiska obok pracy – same plagi na mnie niewinnego!
Remont torowiska? Czyżbyśmy mieszkali niedaleko siebie? Tu jest podobnie, upał też… same plagi.
Wygląda na to, że ja mieszkam całkiem blisko Tetryka ha, ha?
Ależ skąd -upał, wakacyjna zmiana rozkładu MPK i jakichś remont torowiska w pobliżu -dotyczy wszystkich mieszkańców Krakowa.
Niektórych wcześniej urodzonych -nie dotyczy jedynie „obok pracy”!
Dzień dobry, tu też wszystko wskazuje na upał, a nawet, jak mawiają Rodzice Q – nadupał.
Nadupał to będzie od jutra bardziej na południe kraju, Ty możesz być spokojny.
Miałaś rację. Na razie całkiem normalny upał, nic ponadto.
Nie ma upału.Nawet wtedy gdy wychodzi słońce.

Witajcie!
Przywitałam się o 9:39 i co?
Wszyscy gdzieś znikli? Dumają o domku nad jeziorem?
Jestem – po fajrancie, przed przerwą, a jeszcze cokolwiek zostało do zrobienia z rzeczy naokoło.
A ja jestem wykończona fizycznie i psychicznie, po obiedzie przysnęłam bo mam manko w spaniu.
Mam wrażenie, że też, jeszcze nie odespałem braków z soboty/niedzieli. No trudno, zobaczymy, jak się sytuacja (ze spaniem) rozwinie. Albo właśnie zwinie.
Pobiegałam dzisi
aj, jutro też kilka spraw mnie czeka, muszę się sprężać, bo w środę straszą nadupałem w granicach 34 stopni. A potem szczęśliwie chłodniej…
Hi, hi… u mnie już się prognoza zmieniła
Przeczytałam teraz, że dziś Dzień Przytulania
Wszystkich przytulam
…,bo przytulania nigdy za dużo…
To prawda, więc przytulajmy się…
Znowu?? Dzień przytulania? Noo dobra, tulam SzanPaństwa, też
O tym też w radiu słyszałam, ale zapomniałam. Tulimy…
Co znaczy znowu Alla?
Wszak przytulanie jest takie przyjemne i potrzebne.
Ja mam chyba nadprzytulane, bo od czwartku do soboty każdy z każdym rozmawiał, ale i się przytulał.
Aha, bo to polski dzień przytulania!!

Noo dobra, dobra.. przecie rzekłam, że tulam, nie??
Nadrobimy to za parę dni…
Musowo
Hurra!
Znów będę mieć nadprzytulane na jakichś czas!
A sałatkę robisz ??
Nioooo
A ja już jestem tak zmęczona (źle spałam poprzedniej nocy), że kładę się pod kordełkę
Dobranoc…
Dobrze przespanej nocy życzę.
Będziesz się przytulać do podusi Bożenko?
Niestety, tylko do podusi
Spokojnego snu, Bożenko
Spokojnej!
I ja się zwijam, bo rano skoro świt trza za kierowcę robić, dobranoc SzanPaństwu
Dobrych snów, Skowronku!
Kolorowych snów Alla!
…takich niebieściutkich jak czapeczka
Spokojnej też.
A mnie się wieczorna przerwa przeciągnęła nieco, ale jestem.
Lecę po dobranockę.
Dobranocka.
To może tak – polska muzyka, grupa Vox i „Magadalena”. Pewnie do końca życia będzie mi się kojarzyć z latem i wakacjami. No i te wokalne harmonie!
Snów wakacyjnych.
Makówczyne między Dobranocką a lampką.
Trochę tym razem na temat, bo pięterko dotyczy działki rekreacyjnej, a te kwiatki gdzieś tam rosną między chwastami w Stróży, czyli na działce jednak choć działka nie nad jeziorem.I nie gospodarzy na niej Pan Ignacy.
W tej chwili koleżanka przysłała smsa, że zmarła nasza wspólna koleżanka. Śmiercią samobójczą co tym bardziej tragiczne. Pogrzeb w piątek.
Pogrzebałam w zdjęciach i znalazłam zdjęcie na tarasie w Stróży z 6 czerwca 2017 roku. To spotkanie mam utrwalone na zdjęciu.
Natomiast w pamięci spotkanie w Teatrze Łaźnia Nowa, gdzie występowała jako jedna z osób antycznego chóru. Przed spektaklem podeszłam do niej -uściskałyśmy się, na rozmowę nie było czasu… To był ostatni uścisk i ostatnie spotkanie…
Współczuję jej bliskim…
Wysłała pożegnalnego smsa do brata z informacją co zamierza zrobić i że mieszkanie POSPRZĄTANE zostawia otwarte, aby nie było kłopotów.
Jeszcze raz popatrzyłam na zdjęcia ze Stróży z czerwca 2017 roku i dalej uwierzyć nie mogę… Przypomniałam sobie jak wtedy było wesoło…
Jestem pod wrażeniem, zarówno samej tragedii, jak i tych okoliczności.
Napisała smsa, wysłała i wyskoczyła przez okno.
Wyspa ma tak ograniczony, niszowy zasięg, że uznałam, że mogę to napisać, bo jakoś potrzebuję te informacje „sprzedać”, a nikt z Was i tak jej nie znał.
Jutro już nie będę, obiecuję…
Smutna ta Magdalena z drzazgą w sercu…. ale może ten dzień przytulanoa dobrze jej zrobi ?
Magdalena z drzazgą w sercu wyjątkowo dla mnie dziś pasuje. Choć wtedy gdy Mistrz Q zapodawał Dobranockę jeszcze nie wiedziałam o tragicznej śmierci koleżanki.
Taka aktywna, taka zaangażowana… Dość ostra w wypowiedziach, również tych publicznych, gdy zadawała pytania na jakichś spotkaniach itd.
Jaką drzazgę trzeba mieć w sercu, żeby podjąć decyzję o zakończeniu swego życie? Jak bardzo to życie musiało ją boleć?
Przeglądam jej profil na fb, czytam ostatni wpis z 19 maja, że „było pięknie i wesoło”. Teraz poczytałam sobie nasze rozmowy na Messengerze…
Mam dość. Przepraszam. Już jutro nie będę.
Po południu mama spytała mnie, czy ja wiem, że ojciec nie żyje. A po chwili kazała go zawołać.A wieczorem ta informacja…
Życie…Eh!
Dobranoc…
Dobranoc mimo wszystko…
Naprzytulanym ale i samotnym spokojnej nocy i uśmiechniętego poranka…
Dzień dobry
Rano jest przyjemnie, bo później – nie chcę nawet myśleć – ma być powyżej 30 st C.
Moja czwartkowa burza zniknęła

Witaj Bożenko
Wstaje nowy dzień… niech będzie dobry
Z subtelną Urszulą..
Zapraszam na poranną kawę

Z Gienią, a jakże
W takim otoczeniu, kawa podwójnie smakuje. Poproszę z mleczkiem, bez cukru.
Sie robi, Pani Bożenko
O, to i ja poproszę, czarną i bez cukru.
Witajcie!
Pięknie wstaje nowy dzień! I już by się gnało do tego stoliczka wśród róż i innych kwiatków
Jeszcze trochę i się pogna…
Hi,hi zrobiłam zdjęcie zanim słońce przedarło się pomiędzy drzewami, coby SzanPaństwa żółtkiem nie wystraszyć


Ale spoko, na dole jest drugi stolik z fotelami, który do południa stoi w zacienieniu. Wybór należy do SzanPaństwa
PS Jeszcze jest trzeci, czwarty, piąty i szósty. Też w słońcu
Jeśli mam wybierać, to tylko w cieniu.
Jak zobaczyłam Alla to zdjęcie i przeczytałam informację o sześciu stolikach pomyślałam, że Twojej rezydencji pewnie tylko brakuje obrośniętych na zielono schodów, aby móc konkurować z domami
w Charleston.
Mogę usiąść w słoneczku. A jest w pobliżu jakaś woda stojąca, płynąca itd. do ochłody?
Zresztą w takim towarzystwie i w takim otoczeniu wszędzie będzie dobrze!
Małe sprostowanko – stołów jest dwa, a stoliczków ot takich kawowych cztery

O rezydencji i schodach z Charleston mogę sobie pomarzyć, bo marzenia nic nie kosztują. Jeszcze
Muszę kiedyś dotrzymać obietnicy i pokazać zdjęcia tych rezydencji
i schodów… Kiedyś. Obiecuję.
Muszę teraz pogadać z kwiatkami, no to narka
Dzień dobry, słoneczny i w ogóle. Zaczynam się czuć jak Smok Wawelski u Króla Słoneczko XV w „Porwaniu Baltazara Gąbki”.
Witam!
I tak tylko stwierdzam:
Dzień dobry !
Dzisiejsze biegania zakończyłam. Na szczęście sprawdziłam czy mam świadectwo szczepienia Ami. Jej książeczkę zdrowia diabeł ogonem nakrył 
Pan Vet bez problemu wystawił duplikat.
Znajdzie się skoro już masz duplikat!
Tak było z moim aktem ślubu. Znalazł się, gdy już odstałam swoje w USC po duplikat.
Witaj, witaj Wiedźminko!
Witam 🙂 Problem pana Lajkonika z kupnem działki pod lasem , blisko jeziora ,w ładnej okolicy , był problemem wielu Polaków . Kiedy zaczął upadać ” słusznie miniony okres” , to obywatele nabrali takiego wigoru do poszukiwania sposobów na podreperowania swojej sytuacji , że np. w Stolicy zagospodarowano na działki pracownicze wąskie pasy zieleni wzdłuż peryferyjnych linii tramwajowych . Ponieważ tego było mało , to dokonano w dzielnicy Ochota parcelacji Parku Szczęśliwice . W mgnieniu oka Park zamienił się w chaotyczne ogródki działkowe , w których zamiast trawy rosły np. pomidory . Oczywiście, po paru latach zlikwidowano ten rewolucyjny porządek , a dzisiaj w niektórych miejscach rosną ocalałe drzewka owocowe lub krzewy . Ja w tym czasie zainwestowałem parę groszy na działkę na Mazurach . Jest nad jeziorem , pod lasem , trochę z boku od tras turystycznych , gdzie można znależć czystą przyrodę upragniony spokój od zgiełku wielkiego miasta…
Tylko nie zdradzaj Maxiu gdzie jest ta działka, bo możesz się długo nie nacieszyć ciszą i spokojem
Czas, który często jest niezależnym regulatorem ,już przyhamował napływ nowych nabywców mazurskich działek , a starsi -w sposób naturalny się wykruszają . Jednym słowem , tak jak w życiu , nie ma nic trwałego , wszystko ma swój początek , ale też i koniec .
Czyli masz Maksiu to o czym marzył pan Lajkonik?
O nie ! Ja marzyłem zupełnie o czymś innym , tylko mi nie wyszło !!!
Witaj Maxiu, jak zdrówko ???!!
Witaj Max!
Kiedy wybierasz się na Mazury ? Bo lato już nastało o co Cię zatrzymuje w nieście ? 
Bywam z doskoku na dwa ,trzy dni , a na dłużej , planuję na początku lipca , ale nie wiem jak sprawy się potoczą . Pozdrowionka …
Otóż taka działka to właśnie (był) cel małżonki, ale pod pewnymi konkretnymi warunkami, najlepiej właśnie ta, na którą jeździmy, tylko że właściciel nie sprzedaje. No to chociaż sobie powynajmujemy (ale z drugiej strony nie możemy nic pozmieniać pod siebie).
To do luftu taka działka, na której nie można niczego zrobić po swojemu.
Po to są właśnie działki. Dla luftu (świeżego!)
Napisałabym inaczej, ale nie chcę się wyrażać…
No niby tak, ale z drugiej strony przez resztę roku nic a nic nas ona (ta działka) nie musi obchodzić. W sensie – nie płacimy za nią podatku, nie musimy się martwić, że np. ktoś ją jesienią albo wiosną okradł, ani że rynna przerdzewiała czy tam inne rury w łazience pieprzły.
No to fajrant i o rany przerwa. Ten upał dzisiaj wykańcza.
Dziś nie na Bagrach to faktycznie upał wykańcza.
Dlatego z domu wychodzę tylko wcześnie rano.
A ja musiałam wyjść o 15. Zanim dojechałam i doszłam na miejsce byłam totalnym (jak mawia Tetryk) skwarkiem.
Teraz wracałam bardzo mocno schłodzonym autobusem i aż się zastanawiałam czy sobie tak w kółko w nim nie pojeździć…
Dobranoc Państwu
Spokojnej. A ja właśnie wracam.
A powoli czas na dobranockę, to ja się może pofatyguję po nią.
Dobranocka.
Dla odmiany instrumentalna. Była i pewnie będzie, bo bardzo letnia, a nawet oceaniczna. Chwilami żwawa, chwilami refleksyjna. John Butler i „Ocean”, długa wersja.
Snów falujących, a czasem dynamicznych.
Mam nadzieję, żeś Waść nie nadmiernie sfatygowany, przyniósłszy tak długą dobranockę! 😉
Przyjemny i skłaniający do relaksu utwór.
A dziękuję za troskę. Faktycznie, końcówka się przez chwilę wlokła po ziemi, ale poprawiłem chwyt i doniosłem w całości. I otrzepałem starannie przed wstawieniem.
Dobranockę można otrzepać, ale pamiętaj nie wyżymać!
Na szczęście nie brzmi jak wyżęta
Rodzice mawiają „jak psu z gęby wyjęta”
Apartament rychtowałam dla SzanPaństwa, to się i zmachałam
Dobranoc Kochani
Spokojnej!
Dobranoc Skowronku
Rychtowanie rozumiem, ale nie trać sił na sprzątanie, bo przecież i tak nabrudzimy…
Trochę byłam z dala od Wyspy zaglądam, a tu Dobranocka!
To już tak późno? NIEMOŻLIWE!
Przecież ledwo wróciłam do domu, zjadłam kolację i chwilkę rozmawiałam przez telefon.
Patrzę na zegarek? 23:07? NIEMOŻLIWE!
Zerkam na komórkę-rozmowa 177 minut 38 sekund!
Przede mną puste sitko po bobie, a obok cały garnek łupek.
Ciekawe jak mi się będzie spało?
Hmmm.
Burzliwie?
A ja z kolei napisałem dłuższego maila do pewnego przemiłego Szkota, poznanego w sobotę, z pewnym pomysłem – może kiedyś coś z tego będzie?
Ciężko, ale nie beznadziejnie, bo nie zjadłaś łupin
Też czasem jadam bób… fajnie sie je przy pomocy rąk !
O tak. Mój ulubiony towar sezonowy. Przez ostatnie parę lat zamrażałem i potem robiłem sobie np. w grudniu albo styczniu – poezja!
No to mamy wspólną ulubioną potrawę na zimowe i (nie tylko wieczory)
„przy pomocy rąk?”
Ręce miałam wolne, bo rozmawiałam ze słuchawkami na uszach, a telefon leżał obok. Gdybym trzymała przy uchu to bym sobie pewnie ucho odparzyła!
A ta rozmowa długością dorównuje opóźnieniu w PKP ostatnio…
No to zadałaś sobie bobu…
Witaj „t”!
Drugie wcielenie Tetryka jesteś?
Taaa… takie bardziej gapowate…
O!To mi się podoba!Mistrz i człowiek wszelkich talentów bywa gapowaty?To przez upał!

Jakże pomocne melodia – dużo wody i ochłody
Chłodnej nocy i dobrego snu
162 komentarze…hm ciekawa jestem czy przez noc coś urośnie, czy dopiero jak zaczniemy się zbliżać do 300?
Dobranoc Państwu!
-Kabelek coś nie kontaktuje, laptop się nie ładuje.
-Internet co chwilę mi kradną.
-W pokoju jest 26 stopni.
-Komary latają.
-Najadłam się bobu.
Nie mogę spać!

Bób na noc? Nie dziwię się, że nie mogłaś spać
W nocy -nie,ale rano a i owszem…
Dzień dobry
Dziś ma być rekordowe ciepełko 
Witajcie, skwareczki!
Może jednak uda się dożyć do wieczora!
Ja już byłam gdzie miałam być, teraz chłodzę się przy wiatraku.
Współczuję tym, którzy nie mogą jak ja…
Dzień dobry. Jest ciepło, będzie cieplej. Miednicę z zimną wodą pod biurko!
Witajcie!
Napoje chłodzące, lody. Herbata i kawa też. Mogą być mrożone.
O właśnie, dziś poproszę o coś zimnego, może być woda z cytryną
i
z listkiem mięty
Dzień dobry !
Na myśl o włączeniu żelazka robi mi się mdło… ale pono wieczorem ma być tylko 25 stopni 
Ale chyba późnym wieczorem
O 22:, teraz jest 34. i jakiś wiaterek powiewa. Tyle, że ja nie wychodzę z domu…
co najwyżej na balkon i to na moment. Jak ten wiaterek zacznie dmuchać z północnego-
zachodu, to się ochłodzi nieco…
Na Bagrach teraz lekki wiaterek,a ja głupia idę zaraz na spacerek po betonie i do autobusowej sauny…

Fajrant i przerwa…
Jutro chyba będzie lepiej, nie tak gorąco, bo bokiem przeszła burza. A tu trochę pomruczało i kilka kropel spadło…
Jutro to Pani będziesz w podróży
Gotowa??
Gotowa od wielu lat
Dobry wieczór

Skwierczycie ?? Moje niektóre kwiaty róż się upiekły, ale jadalne raczej nie są
Idę spać, dobranoc
Spokojnej.
Zdrowego snu!! Do jutra
A ja właśnie po przerwie. Czyli że trzeba dobranocki poszukać.
Dobranocka letnia, ale nie że ani zimna, ani gorąca.
Eva Cassidy i „People Get Ready” Curtisa Mayfielda – utwór bardzo na lato.
Snów w sam raz, ani za zimnych, ani za gorących.
Dobranoc SzanPaństwu

PS Oby do soboty
Spokojnej!
Bagry-Wieliczka-Zarabie-Stroza.

Tak dziś wędrowałam w ten upał.
Teraz świetliki w chatce oglądam.
Dobranoc spać idącym.
Nie dość, że mam podbite oko to zaraz złamię nogę jak spadnę z tych prawie 200 schodków!
Nikt się nie zlituje?
Już się przeraziłem, że coś się stało podczas wędrówki w upale.
Zawędrowałam bez uszczerbków, ale oko mam podbite, bo zderzyłam się z dziewczynką. Dziewczynka też ma podbite oko!
A komentarzy już jest ponad 200, więc łatwo złamać nogę albo skręcić kark. Szczególnie gdy wpływa się na Wyspę korzystając z komórki.
Jestem już w domu, ale…chyba dalej zostanie mi komórka, bo laptop znów się nie ładuje.
Dobranoc. Mam pobudkę za 4,5 godziny, więc spokojnej nocy…
Dobrej!
Dobranoc Wszystkim!
Dzień dobry



U Was gorąc, a u mnie „zupa”
Pada codziennie, a że temperatury już skoczyły, na zewnątrz ciężko wyjść… nie ma czym oddychać
Dobrze, że klimatyzacja chodzi… nie tylko schłodzi dom, ale i wyrzuci większość wilgoci…
Żeby nie było… na szybkiego zbudowałam nowe pięterko i serdecznie na nie zapraszam

Oczywiście sami moi ulubieńcy… tak wiosennie, chociaż lato się już zaczęło…