« Parada 3 maja w Chicago, polska flaga w Charleston. Głaszcząc psa »

W objęciach wiatru i ośmiorniczek

Kiedy wypowiadam nazwę tej wyspy, czuję na skórze pieszczotę słońca, we włosach wiatr meltemi, budzący się popołudniem i cichnący o zmierzchu, a na języku smak owoców morza. Ciepło rozchodzi się po ciele, a ja czuję się po prostu szczęśliwa…
Jedni lubią gwar dużych aglomeracji, rzekę ludzi, płynącą ulicami miast, światła i neony, mrugające zaczepnie do przechodniów, a mnie do szczęścia potrzebne są błękity, wiatr, bliskość przyrody i proste życie, podporządkowane naturze.
To wszystko odnajduję na greckich wyspach, spośród których Rodos darzę wielkim sentymentem. Podobno bogowie też  mieli słabość do tego zakątka, bo obdarzyli go dużą liczbą dni słonecznych, co jest najlepszą rekomendacją, by spędzić tu urlop. Ja również do słońca ciągnę jak ćma do świecy, więc poleciałam na Rodos na początku czerwca, kiedy tłum turystów, mających nawiedzić wyspę w pełni sezonu, dopiero zaczynał planować wakacje, albo co najwyżej pakować walizki.
W miasteczkach był co prawda ruch, ale nie taki, który powoduje, że człowiek ma ochotę natychmiast odseparować się od przepełnionych ciałami i mową ludzką miejsc, po czym czmychnąć, gdzie przysłowiowe wrony zawracają.
Czerwiec to miesiąc, w którym woda już nie jest tak chłodna jak w maju, a przyroda kusi soczystością i nie jest jeszcze zmęczona upalnym latem.

Prasonisos

Położenie wyspy ma charakter strategiczny, gdyż leży na skrzyżowaniu trzech kontynentów. Oblewają ją dwa morza: Egejskie i Śródziemne, co najbardziej daje się zauważyć na południowym krańcu wyspy, w Prasonisi – najdalej wysuniętym na południe miejscu wyspy. Jest to ponoć mekka kitesurferów, zjeżdżających się tu dla wiatru meltemi, wiejącego z równą siłą od maja do września, a nawet października. Mnóstwo tam Polaków, którzy prowadzą szkółki, zarówno dla windsurferów jak i wspomnianych kitesurferów.
Zimą obydwa morza mieszają swoje wody, ale latem odsłaniają półwysep, który rozdziela je i sprawia, że są rozpoznawalne. Morza te są jak dwujajowe bliźniaki – każde inne: Egejskie wzburzone, ze sporymi falami, czasami nawet do 2 metrów i wiatrem rozwiewającym fryzury, a Śródziemne, wręcz przeciwnie – oaza spokoju z przejrzystą, płaską wodą, idealną dla początkujących i freestylerów. Ciekawy kontrast na jednej, wielkiej plaży, która zimą zupełnie znika.

dwa morza

patrz, jak meltemi rozplata warkocze
dziewczynom z Prasonisi.
fruwają po plaży roztańczone włosy.
wiatr goni obłoki i rozchmurza oczy.
mamy w nich czyste niebo znad obydwu mórz.

kapelusze tracą głowy od beztroskich podmuchów,
ulatują w błękit z latawcami kitesurferów. 
mocne uda dziewczyn na deskach
poskramiają  namiętność wiatru.

przed nocą plaża cichnie,
duszna wilgoć osiada na piersiach,
gdy bierzesz mnie na bezsenność .

/Iwona Niedopytalska/

Drugim, niezwykle ciekawym punktem wycieczkowym jest  Lindos, którego białe domki  są rozrzucone u stóp Akropolu, niczym klocki  jakiegoś malucha.

Nie wolno tam wjeżdżać samochodem, więc turyści  jedynie spacerują wąskimi uliczkami tego białego labiryntu lub wdrapują  się na Akropol, miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić.  Nie lubiący wspinać się  mają do dyspozycji sporą grupkę osłów, czekających na placu w centralnym miejscu wioski i służących swoim grzbietem każdemu kto zapłaci.

Na szczycie znajdują się ruiny świątyni Ateny, pochodzące z IV w p.n.e. Mnie jednak o wiele bardziej zachwycił widok z góry. Zatoka św. Pawła, który przebywał w tym miejscu kradnie serce każdego kto ją zobaczy. Być może powodem jest to, że sama ma kształt odwróconego serca.

W samym Lindos można smacznie zjeść , ale ja osobiście polecam miejsca mniej uczęszczane, gdzie spotkać można jedynie tubylców.  Rodzinne tawerny, gdzieś na końcu szutrowych dróg, oferują  dużo więcej niż popularne knajpki z wyszukanym wystrojem. Tam dziadek zajmuje się grillem, grecka mamma robi tradycyjny rodyjski makaron czy klopsiki z ośmiornicy, a kuzyn codziennie dostarcza świeże owoce morza, które gość sam sobie wybiera z lodówki na zapleczu . My skusiliśmy się na srebrną barakudę, która miała niepowtarzalny smak i, przyznam z ręką na sercu, do dziś nie jadłam lepszej.

Na deser zostawiłam rodyjskie słodycze, a właściwie jeden z nich –melekouni.  Jest to zdrowa przekąska o konsystencji plasteliny, zawierająca ziarna słonecznika, sezamu, zioła i miód z tutejszych pasiek. Wyrabiana jest w sposób chałupniczy, ale można ją dostać na całej wyspie. Wciąż czuję na języku jej smak i może dlatego, gdy myślę o Rodos robi mi się tak słodko.

Iwona Niedopytalska

fot. I. Niedopytalska

270 komentarzy

  1. ajw pisze:

    Za oknem zrobiło się chłodno, więc zapraszam tam, gdzie słońca jest pod dostatkiem 🙂

  2. Wiedźma pisze:

    Prywatą błysnę i dodam, że słuchałam dziś La Campanelli, oczywiście Paganiniego, granej na Stradivariusie. Podrzucam, bo piękna muzyka przy tym opisie się kojarzy Happy

  3. Makówka pisze:

    Siedzę w chatce w lesie,na zewnątrz zimno,coraz zimniej.Na jutro zapowiadają śnieg…A tu po północy tyle ciepła i słońca do mnie przyszło.Miło było znaleźć się na tych słonecznych wyspach.Błekit wody zachęca do kąpieli.A całe pięterko do spędzenia tu kiedyś wakacji. Brawo!

  4. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Tak jak AJW lubię słońce, wiatr i wodę, a nie znoszę tłoku Delighted
    Piękne pięterko Approve
    Co prawda nie sądzę, że kiedykolwiek wybiorę się na te greckie wyspy, ale pooglądałam z prawdziwą przyjemnością Happy
    Dziękuję AJW za tak piękną wycieczkę Cmok

  5. miral59 pisze:

    Dziś byliśmy znowu w Zion Pleasure
    Słońce i całkiem ciepło. Z wielkim zajęciem patrzyliśmy na polujące rybitwy. Jeszcze trochę i polecą na północ, ale póki co można je obserwować Pleasure
    Spotkaliśmy też ptaszka, który jest tu tylko przelotem. Widzieliśmy go po raz pierwszy w życiu. Znalazłam jego polską nazwę – to pstroszka. Cały ptaszek jest w czarno-białe psy. Amerykańska nazwa jest strasznie długa… „Black-and-white Warbler”, pewnie i tak nie zapamiętam Wink
    Widzieliśmy też parkę rybołowów Pleasure I też nie mieszkają u nas, a są jedynie przelotem Happy
    Jutro skoro świt wybieramy się do Holland w Michigan. To ok. 3 godzin jazdy w jedną stronę. Jeśli mamy wrócić o przyzwoitej porze, musimy wyjechać bardzo wcześnie…
    Miłego dnia Wam życzę Delighted

    • Makówka pisze:

      No to do młyna zabierze Was Miralka,nie Makówka.Bo ten młyn,o którym wspominałam to właśnie w Holland.

      • ajw pisze:

        Wspaniała wycieczka. Zazdroszczę, bo ja ostatnio stacjonarna 🙁

      • Makówka pisze:

        Teraz przeczytałam propozycje Miralki.Zabierzemy Was wspólnie do tego młyna.Hm?

        • ajw pisze:

          Zabierajcie, zabierajcie 🙂

        • Wiedźma pisze:

          Interesujące ! Delighted

        • miral59 pisze:

          No i nie zabiorę Was do młyna, bo do Holland nie pojechaliśmy Sad Zaspaliśmy szpetnie oboje… obudziłam się o 5 dwadzieścia coś tam, a mieliśmy wyjechać najpóźniej o 6:30, żeby mieć trochę czasu na połażenie…
          Z tych nerwów zarządziłam wycieczkę do Goose Lake Prairie State Natural Area, które w skrócie nazywamy po prostu Goose Lake, a potem pojechaliśmy na drugą stronę Heidecke Lake. Preria jest znacznie bliżej niż Holland Wink
          Jeszcze nigdy o tej porze roku tam nie byliśmy. Spotkała nas miła niespodzianka. Na wstępie spotkaliśmy parę dzikich indyków w porze godowej. Samiec puszył się i obchodził samicę dokoła Pleasure Na nasz widok uciekli…
          Potem z daleka widzieliśmy bażanty!!! Jeszcze ich nie widzieliśmy na żywo, nawet z daleka.
          A to co najbardziej mi się podobało, to malutka żabka (według mężowskiej oceny mająca może ze 3 cm). Zainteresowały mnie jakby kokony na drzewach i podeszłam bliżej, żeby je obejrzeć… tam zobaczyłam żabeczkę. Bladozieloną, jakby przyklejoną do gałązki… była cudna In Love
          Także chociaż do Holland się nie wybraliśmy, dzień spędziłam przecudnie. Nałaziliśmy się, opalili… śmiało mogę grać rodzoną siostrę Winnetou Overjoy
          Było słonecznie i ciepło… na tyle ciepło, że żałowałam, że nie ubrałam krótkich spodenek i sandałów. Krótki rękawek miałam, wystarczyło bluzę zostawić w samochodzie… Pleasure

          • Makówka pisze:

            Cóż, szkoda, bo już miałam w głowie pomysł na wspólne pięterko.
            Ale, ale…znajdą się miejsca w USA gdzie byłyśmy obie, choć w innym czasie. Więc pomysł wspólnego pięterka pozostawiam otwarty!
            Najważniejsze, że dzień był udany!

            In Love

  6. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Co za piękne pięterko nam w nocy wyrosło! Tu chłód i deszcz, a na naszej Wyspie piękne słońce i cudowne widoki polane słońcem i okraszone wierszem…

  7. Makówka pisze:

    Witam! Kawka
    Deszcz pada,plus 5 stopni brrr.Wraca zima?

    • Bożena pisze:

      A tu pomału się rozchmurza, zaczyna świecić słonko. Jest jednak chłodno, ale to dobrze będzie dla biegaczy.
      A tymczasem – Gienia z kawą i herbatą Koffie

      • Quackie pisze:

        Przelot, nie przelot, do Gieni po prostu trzeba na kawę.

        • Makówka pisze:

          Przyszłam do Gieni na herbatę.Z sokiem malinowym i imbirem poproszę,bo zimno,zimno brr.A teraz wracam na słoneczne greckie wyspy, może coś mnie ogrzeją?
          Kawa2

          • ajw pisze:

            Ja tez poproszę kawusię bez cukru, ale chociaż z okruszkiem jakiegoś ciasteczka. Mniam..
            Kawa1

            • makowka9 pisze:

              Proszę ajw
              PofCooks

              • ajw pisze:

                Ty kusicielko! Ja nawet od patrzenia mogę utyć Happy-Grin

                • makowka9 pisze:

                  Oj tam,oj tam.Wazne by być zadowolonym,a czekolada podnosi poziom serotoniny Praliny
                  Jedna czekoladka Ci nie zaszkodzi ajw

            • ajw pisze:

              Jedna nie, ale ja nie umiem poprzestać na jednej Happy-Grin

              O Jezu, idę stąd, bo ślinotoku dostaję Afraid

              • makowka9 pisze:

                Ze słodyczami u mnie jest tak, że zjadam wszystko, co mam w zasięgu ręki. Szczególnie czekoladę. Słodycz u mnie w domu nie uchowa się jak u alkoholika alkohol.

                • Bożena pisze:

                  Ja też tak mam, a nie powinnam Wink1

                • ajw pisze:

                  Mój ślubny twierdzi, że wyszłam za niego tylko dlatego, że w latach osiemdziesiątych, kiedy wszystko było na kartki, u niego zawsze była mieszanka wedlowska i mogłam wybierać sobie bajeczne i pierroty Happy-Grin Happy-Grin Happy-Grin

                • Wiedźma pisze:

                  Hihihi! a mówią, że to mężczyznom trafia się do serca przez żołądek :

                • Makówka pisze:

                  Znam facetów, którzy bardzo dobrze gotują. I hm … bywało, że wykwitną kolacją własnoręcznie zrobioną próbowali zaskarbić sobie względy…

                • ajw pisze:

                  Mój ślubny też kiedyś coś mi przygotowywał. Nawet masełko na listu winogrona podawał, a teraz mu się nie chce.. Distort

  8. Quackie pisze:

    Dzień dobry, ja przelotem. Rewelacyjny opis, jak oprawa dla klejnotu – wiersza.

    Chyba tam będę w lipcu.

  9. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Hi Rodzinny obiad w planie, więc zmykam do kuchni… ale wrócę.

  10. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś mi się niespotykanie długo i bez przerwy spało. Czasem to i dobrze! Pleasure
    Piękne wakacje! Aż by się chciało choć przez chwilę być tym wiatrem, którego namiętność mocne uda dziewczyn poskramiają (no, może niekoniecznie na deskach…). Wink

  11. Tetryk56 pisze:

    Ajw, mam nadzieję że nowy dzień i wspomnienie greckiego słońca poprawiły ci nastrój?

  12. makowka9 pisze:

    Miła klimatyczna rodzinna knajpka w Myślenicach.Na to zimno najlepszy rosołek.

  13. Tetryk56 pisze:

    Ajw, wyluzuj! To nawet nie wypada, przyćmiewać wszystkie dziewczyny włącznie z panną młodą, zwłaszcza na weselu własnej córki!

  14. Tetryk56 pisze:

    Kolejny argument podsunę:
    Mam tyle rzeczy w d…, że ona nie może być mała!

  15. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Już po części oficjalnej i nieoficjalnej też, ale jedna rzecz na minus – nadciągnąłem sobie chyba ścięgno w nadgarstku (i oby tylko to było to) od strony kciuka, na szczęście w lewej dłoni, więc mam spory problem z chwytaniem tą dłonią czegokolwiek. No i na szczęście na pisanie na komputerze wpływa to na razie marginalnie…

  16. Makówka pisze:

    A ja sobie właśnie wylałam herbatę na rękę. Lewą oczywiście!
    Czyżby jakiś dzień lewych rąk?

    No!No!

  17. Wiedźma pisze:

    Ale się wesoło zrobiła, a Kwaka ręka boli ! Choć misia dostał Happy

    • Makówka pisze:

      Skoro jest wesoło to ja jeszcze coś mam na rozweselenie.

      Dla tych, co jeszcze świętują, dla tych, co w poniedziałek do pracy i dla tych, którzy dłuuugi weekend jeszcze sobie przedłużają.

      • Quackie pisze:

        Ten kogut wygląda, jakby uciekł z grilla!

        • ajw pisze:

          A propos:
          Pojechał kogut do miasta i zatrzymał się przy witrynie, gdzie było rożno.
          – No proszę – powiada – W mieście solarium, karuzela, a na wsi nie ma kto jajek znosić Happy-Grin

          • Quackie pisze:

            Ależ Ty masz dzisiaj wieczór! Happy-Grin

            • ajw pisze:

              Tak czytam i dochodzę do wniosku, że chyba mam dwubiegunówkę. Raz depresja raz euforia. To się chyba da leczyć? Jakąś czekoladą z orzechami czy cóś? Wink

              • Makówka pisze:

                Seksem, czerwonym winem i czekoladą!
                Seks i czerwone wino zalecał prof. Vetulani. Byłam kiedyś na jego wykładzie – doskonale się słuchało!

                Teraz możemy sobie przypomnieć.

                Czekoladę dopisałam sama.

                • ajw pisze:

                  Noż kurna mania! A w diecie mam zero alkoholu i zero słodyczy, a na seks nie mam dziś siły. Zostaje mi „pukanie” w klawiaturę Happy-Grin

                • Makówka pisze:

                  A seks jest dobry na wszystko -spalasz kalorie i poprawiasz samopoczucie. Powiedziała Makówka i poszła po czekoladę!

                  Praliny
                  Taką wirtualną, ale i prawdziwą do kuchni też.

                • ajw pisze:

                  Poddaję się. Trzy razy mnie kusiłaś i skusiłaś. Poczęstuję się jedną i idę w bety przeżywać swoją porażkę. A tak mi dobrze szło… Buuuu… Cry-Out

              • Quackie pisze:

                O ile mi wiadomo, dwubiegunówka ma nieco dłuższe okresy depresji i euforii, tak po parę tygodni albo nawet miesięcy.

                Czekolada z orzechami wydaje się więc dobrym pomysłem.

                • ajw pisze:

                  W takim razie jestem tylko niestabilna emocjonalnie. Co za ulga! Z radości zjem jeden ząbek czekolady z orzechami. I Ty, Quacku, skusiłeś mnie – czekoladową grzesznicę.. Wink

    • ajw pisze:

      Dostał misia to niech teraz possie kciuka i przejdzie Overjoy

      • Makówka pisze:

        I pobiegnie do mamusi, aby pogłaskała po głowie?

        • ajw pisze:

          Zaraz przybiegnie do nas, albo przyśle jakichś szyitów (znaczy panów bez szyi) za te nasze głupie żarty. Sobie to się nie dziwię, bo na głodzie różne rzeczy się gada, ale Tobie, Makówko? Ty taka zawsze empatyczna kobieta jesteś 🙂 Happy-Grin

          • Quackie pisze:

            Gdzie mnie do jakichkolwiek szyitów!

            Chociaż jak jestem świeżo po strzyżeniu (maszynką, np. latem na 1 mm), to jak ktoś nam parkuje w bramie, o dziwo zwykle wystarczy, że zwrócę kulturalnie uwagę, a odjeżdża. Ciekawe, czemu.

          • Makówka pisze:

            Też nie rozumiem? Thinking

            Dziś byłam na basenie w Myślenicach. Potem zjadłam rosołek i eskalopki w knajpie, więc nie musiałam stać przy garach.
            Eskalopki wywołały wspomnienia czasów studenckich, gdyż w stołówce raz w tygodniu były zawsze eskalopki.
            Na ścianach wisiały różne zdjęcia z USA co wywołało miłe wspomnienia z mojego podróżowania po Ameryce.

            Nie wiem, czy te greckie wyspy, czy te uda tak na mnie podziałały?

            • ajw pisze:

              Uda albo i nie uda (mi się dzisiaj zasnąć) Happy-Grin

              • ajw pisze:

                Po tych udach, rzecz jasna 😉 Zatem ściskam was mocno! Hi hi
                Dobranocka 🙂

                • Tetryk56 pisze:

                  Ale zębami czy udami? Wolałbym wiedzieć zawczasu… Wink

                • ajw pisze:

                  Pozostawię Cię w niepewności, albowiem „wybranie danego wariantu pociąga za sobą możliwości wystąpienia różnych konsekwencji”.
                  No chyba, że jesteś samcem Alfa i sam zadecydujesz co wolisz.. Happy-Grin

                • Quackie pisze:

                  O ile mi wiadomo, samiec Alfa wygląda tak:

                • ajw pisze:

                  Oj nie! To jest samiec ALF. Samiec Alfa ma inną trąbę Happy-Grin

  18. Ultra pisze:

    Ajw, zafundowałaś słońce i cudowną wyspę, wszystkim się zachwycam, może poza ośmiorniczkami.
    Makówko, słodycze to moja specjalność. Nie ma szans, by dłużej postały, same znikają i szukaj wiatru w polu.

    • Makówka pisze:

      Ultro!

      Coś jak u mnie. Nie wiem czemu mam potem w szafie mnóstwo złośliwych stworzonek, które mi zwężają ubranka w pasie.

    • ajw pisze:

      No fakt, firanka z ośmiorniczek żałośnie raczej wygląda. Jest mi wstyd Wstydzik

      • Zocha pisze:

        A dlaczegóż Ci wstyd?
        Wróciłam spoza zasięgu, to swoje trzy grosze wtrącę Who-s-the-man
        a… to jest Twoje moje ulubione zdjęcie
        b… tradycyjny sposób na ośmiorniczki stosowany przez południowców
        c… rzeczone są smaczniejsze od marchewki i sałaty 😉

        Czas ogarnąć się, aby wrócić przez noc do rzeczywistości – dobranoc Państwu!

        • ajw pisze:

          Ja też lubię to zdjęcie, ale jakoś mi się tych ośmiornic szkoda zrobiło. Kiedyś, jak nurkowałam widziałam jedną rybkę, która przeganiała taką ośmiornicę i ta biedna cały czas od niej uciekała..

          I ja jutro idę do pracy, ale póki co poszkudnikuję jeszcze troszkę Happy

  19. Quackie pisze:

    Jestem, ręka zabandażowana, co jej wyraźnie dobrze robi, w większości 4 palce lewej wystarczą do pisania, jak tylko pamiętam, żeby lewym kciukiem nie uderzać w spację (co czasem robię), to jest OK.

    Dziękuję za misie 🙂

  20. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj nie jestem w stanie myśleć o niczym innym, dlatego na dobranoc taki oto utwór pod tytułem „Mój lewy kciuk”. I nawet całkiem dobranockowy.

    Snów o tym, że wszystkie kciuki mają się dobrze.

    • ajw pisze:

      Ja jeszcze nie idę spać, bo jestem głodna i nie zasnę 🙂

      • ajw pisze:

        No dobra.. zatem idę spać głodna, ale jakaż zaspokojona konwersacyjnie Pleasure Paaaaaa.. Niech Wam się przyśnią dziewczyny z Prasonisi (to panom), a kobitkom chłopaki surfujący po naturalnych falach waszych ciał.. No to ciau! Happy-Grin

  21. Makówka pisze:

    DOBRANOC!

    Spanko

  22. Wiedźma pisze:

    Obśmiałam się jak norka. Duet AJW i Makówka dał popis No!No! że ho ho.
    No właśnie, gdzie się podziały hohonie ? Happy-Grin

  23. Wiedźma pisze:

    Dobranoc głodnym i sytym ( czegokolwiek)

  24. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nareszcie normalny tydzień się zaczyna Happy

  25. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Słońce za oknem, chociaż prognozy mówią, że w ciągu dnia to się zmieni…

  26. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Weekend się skończył, ale nietypowo. Zebrało mi się parę rzeczy do załatwienia, więc wziąłem jeszcze dzień wolnego i załatwiam…

  27. Makówka pisze:

    Witajcie!

    Kawka

  28. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Hi Już zasypiając przypomniałam sobie „Między ustami a brzegiem pucharu”. I książkę i film. I moje zdumienie, że panienka dobrze urodzona biega po nocy do apteki Happy-Grin
    Ale film był zabawny… Delighted

    • Tetryk56 pisze:

      Właśnie poczucie humoru wyróżnia z twórczości Rodziewiczówny „Między ustami…” i „Lato leśnych ludzi”. I za to je lubię!

      • Makówka pisze:

        À propos poczucia humoru co dziś Wyspa tak ucichła i spoważniała?
        Wszyscy zmęczeni po nocnych szaleństwach?

        Ozorek

        Może ta ruda Was rozrusza?

    • ajw pisze:

      A po cóż Panienka dobrze urodzona mogła do tej apteki nocą biegać? Nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, więc zamilknę jak grób 🙂

  29. Bożena pisze:

    Znów cisza… Czekacie na noc? Ja się nie nadaję na nocną zmianę… Wink1

    • Makówka pisze:

      W nocy jest najweselej to prawda, ale za to często do śniadania masz nowe pięterko.

      • Bożena pisze:

        I to sobie chwalę Happy

        • ajw pisze:

          Ja dzisiaj po pracy latałam jak opętana i nie miałam czasu taczki załadować. Dopiero teraz błogi spokój. Zjadłam naleśnika z jabłkami i mam wyrzuty sumienia Crazy

          • Tetryk56 pisze:

            Współczujesz jabłuszkom? Thinking

            • ajw pisze:

              Takie były rumiane i zdrowe, a skończyły w moim „śmietniku” (żołądek mam na myśli, rzecz jasna) Wink

              • ajw pisze:

                A propos jabłuszka:
                Wisiało na drzewie czerwone jabłuszko, zobaczył je robaczek i pomyślał: poczekam aż jeszcze bardziej dojrzeje, a wtedy je zjem. Przyleciał ptaszek, zobaczył robaczka i pomyślał sobie: poczekam aż robaczek zje jabłuszko, będzie tłuściejszy i wtedy go zjem. Zobaczył ptaszka kot i pomyślał: poczekam aż robaczek zje jabłuszko, wtedy zje go ptaszek, a wtedy ja ptaszka cap! I przyszedł ten dzień: robaczek zjadł jabłuszko, robaczka ptaszek, więc kot zasadził się na ptaszka, skoczył i.. wpadł w kałużę!
                Jaki z tego morał?

                Im dłuższa gra wstępna, tym bardziej mokre futerko! Happy-Grin

                • Quackie pisze:

                  Udało Ci się coś niebywałego – tego nie znałem!!! Star Struck

                • ajw pisze:

                  No proszę, jeszcze potrafię faceta czymś zaskoczyć. Kurna.. może jeszcze nie wypadłam z obiegu! Cool

                • Tetryk56 pisze:

                  No, nawet mnie się też jeszcze udaje czasem zaskoczyć płeć przeciwną… opowiadaniem! Overjoy

                • ajw pisze:

                  Ty zaskakujesz ostatnio co krok Wink

  30. Quackie pisze:

    Ucichła Wyspa, bo praca, proszę Państwa. Jeszcze chwila do fajrantu, ale zaglądam 🙂

    • makowka9 pisze:

      A ręka jak?

      • Quackie pisze:

        Po zabandażowaniu i przy unikaniu pewnych ruchów właściwie bezproblemowo. Najlepszy dowód, że 100% normy wykonane.

        No i fajrant teraz i przerwa.

        • Bożena pisze:

          A czy nie warto jej prześwietlić?

          • Quackie pisze:

            Nie puchnie. Przy obmacywaniu drugą ręką nie boli. Jak nie ruszam tym kciukiem w określony sposób, to właściwie jakby nie było problemu.

            Jak pomyślę, że mam marnować czas na ortopedę, załatwianie, skierowania etc., to mi się odechciewa.

            • Bożena pisze:

              Ale czy czujesz jakąś poprawę z biegiem czasu?
              Ten palec może być tylko wytknięty a nie złamany…

              • ajw pisze:

                Dobrze, że to nie palec „fakowy”, bo jak byś miał usztywniony, to mógłbyś dostać jeszcze od kogoś w czachę, a kciuk jest very good! Happy-Grin

                • Quackie pisze:

                  To bym sobie nakleił u nasady wielką naklejkę z czerwonym krzyżem, żeby było widać, dlaczego usztywniony. Zakładając, że komuś by bandaż nie wystarczył.

                • Bożena pisze:

                  To prawda Hihihi!

              • Quackie pisze:

                No wiesz, jeszcze chyba nie upłynęło dość czasu, przecież ja sobie to zrobiłem dobę temu. Moim zdaniem to może być nadciągnięte ścięgno.

                • ajw pisze:

                  Ja coś czuję, że.. Jagienka siadła Ci na tego kciuka i teraz głupio Ci się przyznać Wink

                • Quackie pisze:

                  Ale tam nie było żadnej Jagienki Amazed sam te krzesła zacząłem nosić!

  31. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj muzyka filmowa, a skoro we wpisie ośmiorniczki, to cóż może być lepszego niż „All Time High” Rity Coolidge z filmu „Octopussy” – z Jamesem Bondem?

    Snów filmowych.

  32. Quackie pisze:

    Oj. Coś (a konkretnie głowa, na szczęście nie kciuk) mówi mi, że lepiej zrobię, jak się położę.

  33. Makówka pisze:

    256 komentarzy!!!

    Czy ktoś się wreszcie zlituje?
    Bo będziemy mieli nie tylko kciuki, ale nogi połamane!

    • Tetryk56 pisze:

      A co z wycieczką do Holland? Solo?

      • Makówka pisze:

        Zrobię jak obiecałam.
        Czekam, aby ktoś zrobił pięterko i wtedy zapraszam do Holland jako następne. Żeby nie było, że co drugie pięterko to wypociny Makówki. Zdjęcia już znalazłam, a reszta to „tylko” wybrać, zrobić opis i opublikować.

  34. Makówka pisze:

    DOBRANOC!

    kordelka

  35. Wiedźma pisze:

    Dobranoc mówię i ja, choć się przed chwilą obudziłam

  36. Alla pisze:

    Nie przepadłam. Jeszcze zipię Wink
    Poczytałam, dwie(!) wycieraczki i to jakie? Uuuu.. Gratulacje dla obu Pań Bukiet
    Z Grecji w minusową temp. wpadam.. brrr..

  37. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Słońce świeci, deszcz nie pada.
    Ładny dzień się zapowiada Fala

  38. Alla pisze:

    MPJ zaprasza na pięterko!! Delighted
    Bo ja zapomniałam zaprosić zkwiatkiem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)