« Szczęśliwa trzynastka... Sto lat!!! Bożenko.... Mewy »

ŚMIERĆ I CO POTEM NADCHODZI

Kiedy Śmierć spotkał filozofa, ten rzekł dość pobudzony: ”W tym momencie, zauważ, naraz jestem martwy i nie-martwy.”
Śmierci wyrwało się westchnienie. Och, jeszcze jeden – pomyślał. Znowu będzie o kwantowaniu. Nienawidził spotkań z filozofami. Oni zawsze chcieli się wykręcić.
“Widzisz,” – zaczął filozof, gdy Śmierć bez ruchu obserwował w klepsydrze uciekający piasek życia – „wszystko składa się z drobnych cząsteczek, które mają dziwną zdolność przebywania w wielu miejscach w jednym czasie. Ale rzeczy złożone z drobnych cząsteczek potrafią przebywać w jednym miejscu naraz, co nie wydaje się pasować do teorii kwantowej. Mogę dalej?”
TAK, ALE NIE BEZ KOŃCA – odpowiedział Śmierć – WSZYSTKO PRZEMIJA. Nie odrywał wzroku od kłębiącego się piasku.
„No to jeśli się zgodzimy, że istnieje nieskończona liczba wszechświatów, to wtedy problem mamy rozwiązany! Jeśli istnieje nieskończona liczba wszechświatów, to to łóżko może być w milionach z nich w tym samym czasie!”
CZY SIĘ RUSZA?
„Co?”
Śmierć skinął na łóżko. CZY CZUJESZ, ŻE SIĘ RUSZA? – spytał.
„Nie, ponieważ tam są miliony wersji mnie samego, i – tu jest najlepsze – w niektórych z nich nie mam teraz umrzeć! Wszystko jest możliwe!”
Śmierć w zamyśleniu poklepał rękojeść kosy.
A CHODZI CI O…?
„No więc, to wcale nie muszę umierać, no nie? Już nie jesteś taki nieunikniony.”
Śmierć westchnął. To wszystko przez przestrzeń. Nigdy tak się nie działo na światach, gdzie niebo stale było pokryte chmurami. Ale natychmiast po ujrzeniu tej przestrzeni ludzkie umysły rosły i próbowały ją wypełnić.
„Nie odpowiesz, co?” – powiedział umierający filozof. „Trochę się czujemy nie na czasie?”
TO Z PEWNOŚCIĄ PODCHWYTLIWE – powiedział Śmierć. Kiedyś się modlili, pomyślał. Chociaż też nigdy nie był pewien, czy modlitwy skutkowały. Chwilę pomyślał. A JA ODPOWIEM W TAKI SPOSÓB – dodał. CZY KOCHASZ SWOJĄ ŻONĘ?
„Co?”
TĘ KOBIETĘ CO SIĘ TOBĄ OPIEKUJE. KOCHASZ JĄ?
„Tak, oczywiście.”
CZY WYOBRAŻASZ SOBIE JAKIEŚ OKOLICZNOŚCI, W KTÓRYCH BEZ JAKICHKOLWIEK ZMIAN TWOJEJ OSOBISTEJ HISTORII, WZIĄŁBYŚ W TYM MOMENCIE NÓŻ I JĄ PCHNĄŁ? – powiedział Śmierć. NA PRZYKŁAD?
„Na pewno nie!”
ALE TWOJA TEORIA MÓWI, ŻE TAK. FIZYCZNE PRAWA WSZECHŚWIATA ŁATWO DOPUSZCZAJĄ TAKĄ MOŻLIWOŚĆ I DLATEGO TO SIĘ MUSI ZDARZYĆ, I ZDARZA SIĘ WIELE RAZY. KAŻDA CHWILA JEST MILIARDEM MILIARDÓW CHWIL I W TYCH CHWILACH WSZYSTKO CO JEST MOŻLIWE, JEST NIEUNIKNIONE. KAŻDY CZAS BLIŻSZY LUB DALSZY SPROWADZA SIĘ DO MOMENTU.
„Ależ naturalnie możemy dokonywać wyborów…”
CZY JEST WYBÓR? WSZYSTKO CO SIĘ MOŻE ZDARZYĆ, MUSI SIĘ ZDARZYĆ. TWOJA TEORIA MÓWI, ŻE DLA KAŻDEGO WSZECHŚWIATA DOŚWIADCZAJĄCEGO TWOJEGO „NIE” MUSI ZNALEŹĆ SIĘ JEDEN DOŚWIADCZAJĄCY TWOJE „TAK”. JEDNAK TY MÓWISZ, ŻE NIGDY NIE POPEŁNIŁBYŚ MORDERSTWA. OSNOWA WSZECHŚWIATA DRŻY OD TWOJEJ PEWNOŚCI. TWOJA MORALNOŚĆ STAŁA SIĘ TAK POTĘŻNĄ SIŁĄ JAK GRAWITACJA. I przestrzeń ponosi z pewnością wielką odpowiedzialność, pomyślał Śmierć.
„Czy to sarkazm?”
WŁAŚCIWIE TO NIE. JESTEM PORUSZONY I ZAINTRYGOWANY – powiedział Śmierć. POMYSŁ, KTÓRY MI PRZEDSTAWIŁEŚ DOWODZI ISTNIENIA DWÓCH DOTYCHCZAS MITYCZNYCH MIEJSC. GDZIEŚ JEST ŚWIAT, GDZIE KAŻDY DOKONUJE WŁAŚCIWEGO WYBORU, MORALNEGO WYBORU, WYBORU KTÓRY MAKSYMALIZUJE SZCZĘŚCIE WSPÓŁISTNIEJĄCYCH STWORZEŃ, OCZYWIŚCIE TO TEŻ ZNACZY, ŻE GDZIE INDZIEJ JEST DYMIĄCE ZGLISZCZE ŚWIATA, GDZIE TEGO NIE ROBIONO…
„Och, daj spokój! Wiem, co sugerujesz, ale nigdy nie wierzyłem w te bzdury o Niebie i Piekle!”
W pokoju robiło się coraz ciemniej. Błękitna poświata wokół ostrza kosy stawała się coraz wyraźniejsza.
ZASKAKUJĄCE – powiedział Śmierć. NAPRAWDĘ ZASKAKUJĄCE. POZWÓL MI WYSUNĄĆ KOLEJNĄ SUGESTIĘ, ŻE JESTEŚCIE NICZYM WIĘCEJ NIŻ SZCZĘŚLIWYM GATUNKIEM MAŁPY, KTÓRY PRÓBUJE ZROZUMIEĆ ZAWIŁOŚCI STWORZENIA UŻYWAJĄC JĘZYKA, KTÓRY WYEWOLUOWAŁ W CELU POWIEDZENIA INNYM, GDZIE BYŁY DOJRZAŁE OWOCE?
Z trudem oddychając filozof zdołał powiedzieć: „Nie bądź głupi.”
TA UWAGA NIE BYŁA W ZAMIERZENIU OBRAŹLIWA – powiedział Śmierć. W TAKICH OKOLICZNOŚCIACH DOKONAŁEŚ WIELKIEGO DZIEŁA.
„Z pewnością uwolniliśmy się od dawnych przesądów.”
DOBRA ROBOTA – powiedział Śmierć. TO JEST DUCH. TYLKO CHCIAŁEM SPRAWDZIĆ.
Pochylił się do przodu.
A CZY ZDAJESZ SOBIE SPRAWĘ Z TEORII, ŻE STAN DROBNYCH CZĄSTECZEK JEST NIEOZNACZALNY DO MOMENTU, GDY SĄ OBSERWOWANE? CZĘSTO SIĘ MÓWI O  KOCIE W PUDEŁKU.
„O tak” – powiedział filozof.
DOBRZE – powiedział Śmierć. Wstał, gdy światło zupełnie znikło i uśmiechnął się.
WIDZĘ CIĘ…

sirTerry Pratchett, 2002

90 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Pożegnajmy genialnego pisarza jego własną refleksją…

  2. miral59 pisze:

    Nie znałam tego pisarza, bo jak już nieraz wspominałam, nie interesowała mnie nigdy fantasy, ani science fiction. Ale mimo wszystko szkoda go… 66 lat, to jeszcze młody facet…

  3. bexa lemon pisze:

    Rozćwierkał się Twitter:
    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/twitter.com/terryandrob.
    De mortui…

  4. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Podobnie jak Mireczce, tematyka science fiction jest mi obca, więc nie znałam tego pisarza. Ale oczywiście żal człowieka. 66 lat, to nie czas na umieranie, a dla czytelników tego gatunku literatury, niepowetowana strata.

    • miral59 pisze:

      Poczytałam jeszcze raz… tak właściwie, Bożenko, każdy wiek nie jest dobry na umieranie…
      Moja teściowa ma 96 lat. Czy to już TEN czas? Jej ciotka zmarła mając 105 lat… Może i ona do tego wieku dożyje Delighted Ale czy wtedy będzie już czas? Zawsze gdy odchodzi ktoś nam bliski, wydaje się, że to za wcześnie… ile by nie miał lat…

  5. Alla pisze:

    Dzień dobry 😀
    Proszę WSZYSTKICH WYSPIARZY, I NIE TYLKO! na pięterko!!
    Mamy dwa wątki, ale co tam; wszak od przybytku głowa nie boli, prawda?? Noo!
    Bożenusi się należy!! Roses-are-red

  6. Alla pisze:

    „…Gdzieś jest świat, gdzie każdy dokonuje właściwego wyboru, moralnego wyboru….” I tego się trzymam!

    Ziemia nie jest płaska, a trolle i krasnoludy i inne stwory zamieszkujące naszą planetę, są na szczęście – w mniejszości!
    A może się mylę?
    Sad

  7. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry

    Dzisiaj dwa pięterka na raz?

    Takie bieganie po schodach (podobno) jest dobre na kondycję 😉

  8. Tetryk56 pisze:

    Dla tych, którzy nie zetknęli się ze Śmierciem (angielski the Death jest rodzaju męskiego), występującym w wielu powieściach i opowiadaniach sir Terry’ego wyjaśniam, że jego wypowiadane słowa zawsze były pisane KAPITALIKAMI – zapewne w celu zaznaczenia inności tego przekazu…

  9. Quackie pisze:

    Witam z lekkim opóźnieniem. Pratchetta poznałem – nietypowo – od cyklu o Nomach. Książki o świecie Dysku przeczytałem dużo, dużo później, ale za to niemal wszystkie naraz, zimą i wiosną… chyba 3 lata temu. Zdaje się, że nawet wspominałem na Wyspie, jak rodzina musiała uciszać mój dziki chichot?

    W książkach Pratchetta jest mnóstwo świetnych fragmentów, nadających się do zacytowania, mnie przypomina się zawsze ten o demokracji:

    „Ankh-Morpork eksperymentowało z wieloma systemami rządów, aż osiągnęło formę demokracji znaną jako Jeden Człowiek, Jeden Głos”. Patrycjusz był tym Człowiekiem; miał Głos.”

    • Tetryk56 pisze:

      Pratchettem zaraziła mnie moja córka. To jeden z dowodów, że warto mieć dzieci! Wink

      • Quackie pisze:

        Właśnie się zastanawiam, czym mnie zaraziły dzieci i dotychczas chyba jednak ogranicza się to do drobnoustrojów chorobotwórczych? Tak mi się wydaje przynajmniej. Ale zapewne jeszcze niejedno przede mną 🙂

  10. Kneź pisze:

    Kiedyś zaczytywałem się tego typu literaturą i nadal lubię, tylko czytam mniej. Pratchetta już tylko fragmentami. Należy do „twórców światów”, podobnie jak np. Ursula Le Guin, R. Zelazny, czy Tolkien, ale bardziej jest jednak filozofem. Jest, bo pozostanie nadal żywy w świadomości i wyobraźni.

  11. Wiedźma pisze:

    Z największą przyjemnością czytałam Pratchetta. Masz rację Kneziu, że był ” twórcą światów „!

    • Quackie pisze:

      O takich jak Pratchett pisał R.A. Heinlein w powieści „Kot, który przenika przez ściany”:

      „- Pułkowniku – wtrącił się doktor Harshaw – podstawowa wada świata jako mitu polega na tym, że walczymy, i często przegrywamy, z trzema rodzajami przeciwników: charakterami czarnymi z autorskiego założenia, takimi jak Pan Galaktyki, grupami podobnymi do nas, ale o odmiennych intencjach, naszym zdaniem złych, ich zdaniem, być może, dobrych, i trzecim, najpotężniejszym – samymi mitotwórcami, takimi jak Homer, Twain, Szekspir, Baum, Swift i ich koledzy w panteonie. Nie z tymi jednak, których wymieniłem. Ich ciała umarły. Żyją oni nadal w nieśmiertelnym zbiorze mitów, który każdy z nich stworzył…”

  12. Tetryk56 pisze:

    To jeszcze link, m.in. do filmu – spotkania z sir Terry’m:
    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/di.com.pl/news/51713,0,Terry_Pratchett_byl_waznym_myslicielem_w_czasach_gdy_nie_doceniamy_myslicieli-Marcin_Maj.html

  13. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted I wszystko wraca do normalności 🙂

  14. Alla pisze:

    Dzień dobry i tu 😀
    Mam propozycję do Szan. Szefa, żeby przestawić datę publikacji na 14 marca i wątek się przeniesie pięterko wyżej. Nie chcę się sama rządzić, bo wątek nie mój zkwiatkiem
    Dziękuję za wysłuchanie Delighted

  15. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin Delighted

  16. miral59 pisze:

    Z kawusią w ręku zaczynam kolejny wiosenny dzień Kawa2 Happy-Grin

    • Bożena pisze:

      Witaj Mireczko Delighted Tak wcześnie?

      • miral59 pisze:

        No cóż… wstałam przed 4 Happy-Grin i chodziłam na paluszkach, żeby rodzinki nie budzić Delighted Ale małżonek wstał o 5, więc mogłam zrobić małe conieco Wink Synka takie stuki z kuchni nie budzą. Jego mało co budzi Wink Szczególnie o tej porze Happy-Grin

        • Wiedźma pisze:

          Witaj Mirelko Delighted ! a u nas już południe minęło … leniwie.

          • miral59 pisze:

            U mnie już po 7, czyli czas się brać za konkretną robotę Happy-Grin Chyba zacznę od prania, bo to mało absorbujące… pralka sama pierze… suszarka sama suszy… tylko posegregować, potem przerzucić i na wieszaki Happy-Grin
            Leniwa jestem to taka praca mi pasuje Overjoy
            W międzyczasie – konserwacja powierzchni płaskich i do 10 powinnam skończyć Delighted Obiad mam wczorajszy, także gotować nie muszę, jedynie zapeklować to co na jutro Pleasure
            I tak gdzieś od południa powinnam mieć wolne Happy-Grin
            Żyć nie umierać Fala

    • Alla pisze:

      Komu wiosna, temu wiosna…. chlip…. Conceited
      Od dwóch godzin próbuję kurze zetrzeć i strasznie opornie mi to idzie Wink
      Zbieram się… Już, natentychmiast, bo inaczej zmrok mnie zastanie Happy-Grin
      Do popotem sad-bye

    • Kneź pisze:

      Wiosna wg Chopina i Marii Pomianowskiej, w stylu ormiańskim! Happy-Grin

      • Kneź pisze:

        Ta dziwnie brzmiąca „fujarka”, to instrument zwany „duduk” – pierwszy raz o nim usłyszałem, a podobno bardzo popularny w tamtejszych okolicach?
        http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Duduk
        Whistling Mi się podoba! Happy Approve

  17. Bożena pisze:

    Kawa wypita, też w końcu muszę się zabrać do roboty… sad-bye

  18. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry i tutaj…. Hi3 Duduk ma fenomenalny dżwięk ! Wszystko fletopodobne mi się podoba, ciekawe czy dlatego, że to najstarsze instrumenty ?

  19. Wiedźma pisze:

    Skowronku… tu tez napiszę, że ów film to było „Con amore”… Tounge-Out

  20. Wiedźma pisze:

    Mam zgryzotę…na osiedlu pojawiła się kotka, wyraźnie widać, że ” domowa”, reagująca na wołanie,zadbana. Uciekła z domu ? Ktoś ją wyrzucił? Nie wiadomo…Ogłoszenie w necie, że jest taka pozostało bez echa. No i co ? mam wziąć kolejną ofiarę ludzkiej bezmyślności ? I jak zareaguje na intruzkę domowa kotka ?

    • miral59 pisze:

      Jak zareaguje, możesz sprawdzić, Wiedźminko Pleasure Tylko czy Ty jesteś gotowa na kolejnego kota w domu? Trudno pozbierać wszystkie takie wyrzucone zwierzaki Sad Za małe mamy domy…
      A ludzie często są bez serca, czy może tylko bezmyślni…

      • Wiedźma pisze:

        Najbardziej boję się swojego dziewiątego piętra. Migotka za ” szczenięcych” miesięcy spadła z balkonu, na szczęście tylko z jednym pękniętym żebrem… A ta biedaczka ? Pojęcia nie mam jak się zachowa…Weterynarz mówi, ze często koty giną w ten sposób 🙁

        • miral59 pisze:

          Ale chyba tylko takie bardzo młode kotki spadają? Starsze wiedzą już, że taka wysokość może być dla nich niebezpieczna. Mają większe wyczucie wysokości… a może tylko tak mi się wydaje? Nigdy nie mieszkałam wysoko. Zawsze parter Pleasure Bo piętra, na którym mam teraz sypialnię, to nie liczę Wink Happy-Grin

        • miral59 pisze:

          A poza tym… Holly, która też żałuje każdego porzuconego kotka, swojego czasu nazbierała ich 18 Amazed W tej chwili ma już „tylko” 12. Jeden padł na atak serca, dwa miały chorobę nie do wyleczenia i też padły, a resztę musiała uśpić, bo były stare i schorowane. Najstarsza, Wheezy miała 26 lat i już w ogóle nie dała rady jeść… Następny w kolejce jest Bob. Też ma sporo ponad 20 lat i pewnie dawno by padł, ale Holly podaje mu kroplówkę dwa razy dziennie i jeszcze kocisko się trzyma… ale je już na leżąco, bo nie da rady ustać przy misce… Ja bym go uśpiła… z litości… Sad

          • miral59 pisze:

            A może to ja nie mam serca? I to Holly ma rację, że stara się jak może, żeby jej kot żył jak najdłużej? Thinking

            • Wiedźma pisze:

              To są trudne decyzje Mirelko… nie usypiałam żadnego mojego stworzenia, zrobili to za mnie…. gdy już widać było, że sunia bardzo cierpi. Dwóm towarzyszyłam całą noc, aż do ostatniej chwili….

              • Wiedźma pisze:

                Chyba rozumiem Twoją Holly, bo pamiętam co robiłam, gdy Mila miała białaczkę…

                • miral59 pisze:

                  Nie jestem za tym, żeby przy byle problemach zdrowotnych od razu usypiać swojego zwierzaka. Od tego są weterynarze, żeby pupilków leczyć. Ale przedłużanie cierpienia, kiedy nie ma szans na życie… nawet ludziom pozwalałabym na świadomą eutanazję…

              • miral59 pisze:

                Ja mam w pamięci naszego psa… jęczał jak człowiek i strasznie cierpiał… całą noc… padł dopiero nad ranem. Powiedziałam sobie wtedy, że jeśli kiedykolwiek będę miała zwierzaka w domu, nie dopuszczę do takiej sytuacji. To było straszne… Dzwoniliśmy na pogotowie weterynaryjne, ale nie mieli dyżurnego lekarza. Pojechał gdzieś tam na wezwanie…

                • Bożena pisze:

                  Mojego ostatniego pieska musiałam zawieść do weterynarza, który go uśpił. Nie było nadziei na wyzdrowienie. Psinka też była już nieprzytomna, po co było jej przedłużać agonię…

              • miral59 pisze:

                Nikt nie mówi, że uśpienie zwierzaka, który był w rodzinie wiele, wiele lat jest łatwe, proste i przyjemne. To jest zawsze bolesna decyzja…

  21. Tetryk56 pisze:

    Wedle życzenia roszada wykonana. Kawa wypita. Chmury pomału się rozświetlają… Nie jest źle. Happy

    • Bożena pisze:

      A u mnie deszcz i spać się chce przy takiej pogodzie Zzzzzz

      • Tetryk56 pisze:

        Z tych nieco rozświetlonych też siąpi…

        • miral59 pisze:

          A u mnie słońce całym niebem świeci Happy-Grin
          Coś mi walnęło w szybę kuchennego okna i poleciałam zobaczyć, czy żaden ptaszek mi pod oknem nie leży. Nie leżał Happy-Grin A przy okazji przebiegłam się po ogródku… WIOSNA!!! Fala
          Nawet nie wiedziałam, że mam tyle kiełków wyrastających już z ziemi!!! Niedobitki narcyzów, żonkili i tulipanów (te co ich jeszcze wiewióry nie zeżarły), moje „gołe baby” i nawet ozdobny czosnek i cieniutki szczypiorek Delighted
          Kaktus leży jak zdechły… Wink
          A przecież jeszcze gdzieniegdzie leży śnieg!!! I z tego śniegu tak wystają Pleasure

  22. Wyimaginowany pisze:

    Dzień dobry Happy

    U mnie jesień już trzeci dzień,kap-kap-kap…

    Przy tak smutnej pogodzie pozwolę sobie przywitać się rocznicowo.

  23. miral59 pisze:

    Nie mam z kim pogadać, bo wszyscy zajęci Cry
    To zapraszam na nowe pięterko. Może jak będzie jedno, będzie łatwiej się znaleźć Happy-Grin

  24. Quackie pisze:

    To ja zadobranockuję tutaj, ponieważ a) wpis o mewach jest jeszcze dość świeży, b) dzisiejsza dobranocka pasuje mi koncepcyjnie do tematu wpisu.

    Otóż dzisiaj, jak przypomina spora część znajomych, przypada 35. rocznica śmierci Anny Jantar, jak zapewne Wyspiarze pamiętają, bo trudno, żeby nie, w katastrofie samolotu.

    Dlatego na dobranockę jedno z jej ostatnich nagrań (niektórzy twierdzą nawet, że właśnie ostatnie).

    Snów o świecie równoległym, w którym Anna śpiewała również przez ostatnie 35 lat.

  25. Wiedźma pisze:

    Dobranoc Kochani ! To, co piękne, niech trwa !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)