Jestem szczęśliwą posiadaczką maleńkiego domku w Głuszy. Okolica cudna – las wokół, jezioro pod nosem i paru sąsiadów znanych od stu lat.
Wśród nich jest para niepowszednia.
Ona – na oko wagi ze sto pięćdziesiąt kilo, wielka, o wdziękach tak obfitych, że mogłaby obdzielić niewielką osadę – poważnie niedowidzi. Mąż nazywa ją Kindziorkiem, my z respektem – panią Kingą. Pani Kinga jest posiadaczką basu, któremu chrypka tylko dodaje uroku.
On – równie wysoki, ale dla odmiany przeraźliwie chudy, piszczy falsetem i – niewiele słyszy. Na imię ma Centuriusz. Kindziorek zwraca się do niego per Centuszka.
Miejsce, w którym się te nasze włości znajdują, nie nadaje się ani do uprawy, ani do żadnych tego typu wyczynów, więc ludzie głównie łowią ryby, pływają, na czym kto ma, i opalają się.
Woda niesie, dróg w pobliżu nie ma, więc jeden drugiego słyszy, czy chce, czy nie.
Ostatnio byłam mimowolnym świadkiem rozmowy między Kindziorkiem a Centuszką.
Kindziorek łowił ryby na pomoście, Centuszka w domku oglądał wiadomości – wiem, bo ryczało okrutnie.
Gdy na górze zaległa cisza, przerwał ją sznaps-basik Kindziorka:
-Centuszka! Kawkie mnie zrób!
-Co ci zrobić, Kindziorek? Co zrobić? – zapiszczał Centuszka.
-Kawkie mnie zrób! I śmietanki nalej! Śmietanki! Słyszysz? – chyba wszyscy w promieniu stu kilometrów słyszeli, tak krzyczała.
Po, może, dziesięciu minutach schodzi Centuszka z góry i wykrzykuje z dumą:
-Ja tobie, Kindziorek, kawkie zrobił! Ja i śmietanki nalał, choć ty nie prosiła!
| « Lajkonik: Reedycja. Odc. 17 | Nie będę dorosły » |
30
mar 2022




Witam i zapraszam na kolejną opowieść z życia wziętą:)
Dobry wieczór!
Po pierwsze: dowiedziałem się, że istnieje takie imię jak Centuriusz
Po drugie: przypomniała mi się legendarna rozmowa dwóch niedosłyszących przekupek z okolic Żywca, cytowana zawsze przez Tatę Quackie w podobnych okolicznościach:
– Skądeście?
– Piętnoście!
– Po wiela to prosię?
– Z Przyborowa!
A po trzecie: to ciekawe, że pani domu na rybach, a pan domu woli inne rozrywki, w większości znanych mi przypadków jest dokładnie odwrotnie!
Dobry wieczór, Quacku:)
Ja długo nie wiedziałam, od czego „ta” Centuszka jest:)
Kiedyś jechaliśmy ze znajomymi i zięć pyta teściową:
-Ma mama ocet w domu?
-Do domu, do domu!
-Mama to ma chyba watę w uszach!
-A mam z pół butelki…
To jest para, która ma totalnie na wszystko wywalone:)
Razem pływają na ryby, razem walą browce, on ją wozi starą wueską, na którą ona ledwo daje radę wsiąść:)
Aa, pół butelki waty zrobiło mi wieczór!
A co do „na wszystko wywalone”, to bardzo dobrze, to przyczynek do różnorodności
🙂
Oczywiście:) Oni nikomu nie szkodzą, żyją, jak się im podoba, a przy okazji wielekroć takimi dialogami poprawiają mi humor:)
A Ty – nam
A teraz już zmykam, dobranoc!
Dobrej nocki, Quacku:)
Też zmykam:)
Żegnam się już tutaj: dobranoc, Wyspo:)
Skończyłam rozmawiać z siostrami z USA na WhatsApp i szybko zajrzałam na Wyspę.
Ubawiona opowiadaniem Leny idę spać.
Dobranoc!
„A po nocy przychodzi dzień…”, więc dzień dobry, Makówko:)
Cieszę się, że poszłaś do „óżeczka” w dobrym nastroju.
Dzień dobry Leno!
Na dobry nastrój złożyło się parę rzeczy:
-mogłam zjeść kolację
-porozmawiałam z „amerykańskimi siostrami”
-ubawiłam się Twoim opowiadaniem i ogrzałam ciepłem relacji między Kindziorkiem i Centuszką.
Dzień dobry
Opowiadanie Leny rozbawiło mnie
Jak Mistrz Q też nigdy nie słyszałam imienia Centuriusz 
Po nocy spędzonej w szpitalu, czuję się strasznie zmęczona
Dzień dobry, Miralko:)
Fajnie, że udało mi się wywołać Twój uśmiech:)
Ja też spotkałam tylko jednego człowieka o tym imieniu:)
Po wielu badaniach stwierdzili u mnie raka mózgu…Chyba będę żyła krtócejniż planowałam
Miralko!
Napisz coś więcej czemu pojechałaś do szpitala, co się działo?
Żadne tam krócej!
W zasadzie nic się nie działo, Makóweczko. Chciałam tylko sprawdzić, czy po tym czwartkowym upadku nie zrobił mi się jakiś krwiak, który mógłby się „odezwać” za jakiś czas. I to było głównym powodem wizyty w szpitalu. Pan doktor , który mi robił rezonans magnetyczny chciał wezwać jakiegoś tam specjalistę, ale ja nie chciałam czekać… chciałam do domu
Poprosił o telefon do męża .Nie wiedziałam o co mu chodzi, więc sama zadzwoniłam i oddałam lekarzowi telefon. A on tak postraszył męża, że gdy wracaliśmy do domu mężowi ręce się trzęsły i tylko z trudem mógł prowadzić samochód.A przecież rak mózgu wcale nie oznacza, że lada moment będę umierać Jeszcze ładnych parę lat mogę pożyć
Na wszystko trzeba patrzeć z optymistycznej strony 
Przy okazji dowiedziałam się, że ten rak w mózgu, to przerzut z jakiegoś organu, ale nie wiedzą z jakiego. Musieliby porobić jakieś tam dodatkowe badania. Ale po tej jednej nocy w szpitalu mam serdecznie dość wszelkich badań
Krótko mówiąc nie ma się czym przejmować
Będę żyła do samej śmierci 
Ale my (i nie tylko my zapewne) chcemy, aby to do samej śmierci trwało wiele lat!
A skąd wiedzą, że to przerzut? Proponowali PET? Biopsję guza?
W opisie jest sugestia, jaki to guz tzn. jak go nazwali?
Łoj, przepraszam, ale martwię się. A jestem z tych, co lubią wiedzieć, potem dopytywać, sprawdzać itd. I sugerować lekarzom często, zanim oni o czymś pomyślą, gdyż lekarze walczą o zdrowie wielu pacjentów, nie tylko moje.
Mam nadzieję, że Twoja rodzina (mąż, dzieci) zadbają o to, abyś poszła zrobić dalsze badania.
Przepraszam, że podchodzę do Ciebie tak emocjonalnie, ale…wszak Wyspa jest Kotwicą, a Wyspiarze Przyjaciółmi.
Gadali do mnie po angliczańsku, więc nie wszystko do końca zrozumiałam, ale ten”brain cancer”, to było proste.Po rezonansie magnetycznym, stwierdzili, że to jest przerzut. Widocznie rak pierwotny daje inny obraz niż przerzut… Nie znam się na tym, ale chyba lekarz odczytujący wynik badania wie co mówi. Mam zamiar zabrać do tego szpitala swego syna. On po angielsku mówi lepiej niż po polsku… mam nadzieję, że zrozumie czego ode mnie chcą
Witaj, Miralko:)
Nie wiem, co napisać, bo wszelkie wyrazy współczucia nie wydają mi się adekwatne do sytuacji…
Może więc tyle, iż mam nadzieję, że to operowalne/usuwalne paskudztwo, którego szybko się pozbędziesz i będziesz mogła o wszystkim zapomnieć, za co bardzo mocno trzymam kciuki.
Miralko droga, nie porzucaj nadziei! Może uda się zoperować albo wyhamować! Trzeba wierzyć – wiem o kilku ludziach, którzy żyli jeszcze długo po takim rozpoznaniu. Lęk i stress tylko mogą pogorszyć sytuację…
Trzymaj się!
Miralko!
W pierwszym odruchu zszokowania informacją dałam misia i napisałam mało konkretnie.
Przypominam, że moja diagnoza guza w kanale pnia mózgu była w 2015 roku, czyli jednak parę lat upłynęło.
Guz nieoperacyjny, potraktowany jedynie cybernożem, ale jak wiesz ja jednak nadal uparcie żyję, chodzę na wycieczki, jeżdżę na nartach i…piję wódkę na imprezach.
Da się? DA SIĘ! Szczególnie w USA, gdzie nowoczesna opieka medyczna jest na dużo wyższym poziomie jak w Polsce.
Jakbyś chciała porozmawiać konkretnie jestem chętna. Może być priv (jak wolisz) np. Messenger lub WhatsApp; skype już nie mam.
Jakieś konkrety -jaki guz, jaka lokalizacja? Nie jestem lekarzem, ale doświadczonym w tych sprawach pacjentem, który po diagnozie czytał, dopytywał i sam mówił lekarzom „to może by tak spróbować?”. Może mogę coś doradzić? No i służyć przykładem, że z guzem można żyć.
Szybkiego powrotu do zdrowia, Miralko. Siły, która będzie ku temu potrzebna, cierpliwości, wytrwałości oraz niemalejącego pozytywnego nastawienia, każdego kolejnego dnia.
Diękuję Lordzie W. Jestem pewna, że będzie dobrze
Będę się martwić jak będzie czym. Na razie to tylko rozpoznanie
Dzień dobry
Zasypiam na starym pięterku, budzę się na nowym. To tylko u nas… Chciałabym tylko zobaczyć, to jezioro pod nosem…
Witaj, Bożenko:)
Mam zdjęcia, ale i wciąż kłopot ze zmianą rozdzielczości, więc bez pomocy nic nie pokażę, niestety:)
Niestety, ja też mam problemy, nie zawsze udaje mi się wstawiać zdjęć…Ato jezioro pod nosem, to był oczywiście żart
Nie, ja tak na poważnie, Bożenko;)
Jeśli wszystko się powidło, będzie na to dowód:)
*powidło… miało być: „powiodło”… bez mydła… 🙂
Podeślij mi mailem 🙂
Się zrobiło (mam nadzieję):)
Bardzo ładne zdjęcia! I wcale nie wymagają przeskalowania — zalecam nieprzekraczanie rozmiarów 800 × 800 pikseli, twoje mają 800 × 449, więc są OK. W komentarzach wstawiamy je korzystając z tagu img i możemy ograniczyć ich rozmiar podając parametr width (jest to opisane na tablicy ogłoszeń). We wpisie można wstawić blok „Obraz”; mamy wówczas możliwość regulowania rozmiaru wyświetlania.
Jeśli otoczymy obrazek tagiem a, to możemy uzyskać efekt powiększenia po kliknięciu w obrazek, jak w poniższym przykładzie. Jeżeli chcesz, wejdż w edycje tego komentarza, aby zobaczyć jak to pisać.
Wszystkie trzy zdjęcia są w bibliotece.
Ach, jak ja już tęsknię do takich klimatów!
Piękne jezioro, piękny widok…
Dziękuję, Bożenko:)
Dodam, że zdjęcia robione ze schodków, których jest dwanaście, więc Jezioro naprawdę pod samym nosem.
Któregoś lata było tak ciepło, że Brat budził się, otwierał drzwi, zbiegał po schodkach i z końca pomostu skakał do wody:)
Dziękuję, Tetryku, za pomoc:)
Na pewno nie omieszkam zerknąć, jak już trochę odtaję:)
Uważam Głuszę za najpiękniejsze miejsce na ziemi, więc miło mi, że i Tobie się podoba:)
Nie miałam okazji sprawdzić, jak było z rozmiarem wysłanych zdjęć, bo nie są to te, które chciałam wstawić:) Tamte mam na laptopie, te wysyłałam z komórki, spoza domu.
Być może ich rozmiar nie wymaga zmiany, ale cały ten plik nie chce mi się przesłać do laptopa, a z komórki też nie umiem wstawić zdjęć na Wyspę:)
Też już mi się ckni za latem. Las i Jezioro są piękne w każdej porze, ale ta zimna prędzej czy później przegania z podwórka:)
Na pewno jest cudnie, Leno
Tak, Miralko, jest:)
Dzień dobry:)
Dzień dobry, dzisiaj na szczęście żadnego śniegu (poza resztkami wczorajszego).
Dzień dobry, Quacku:)
W trakcie dosklepowego spaceru skostniały mi palce u rąk. A trwał zaledwie mały kwadransik (czyli taki do piętnastu minut; duży kwadrans trwa trochę ponad tę piętnastkę, ale nie przekracza dwóch;)).
Tu słoneczko przebija się przez chmury, ale deszcz nie ma padać.
Deszczowo witam!
Przedwieczorne dzień dobry, Makówko:)
Rozsłonecznione, choć lekko mroźne (-1) dzień dobry, Wyspo:)
U mnie zimno, siąpi i zawiewa, ale humor mi się zdecydowanie poprawił po przeczytaniu dialogu Twoich sąsiadów. Wyjątkowi i dobroduszni, ja takiego szczęścia nie miałam: – Coś pani dziś kupiła? – Co gotujemy dziś na obiad?, -Idzie dziś pani do spowiedzi, przecież pierwszy piątek, – Słyszała pani, co w domu piętro niżej się dzieje?
Witaj, Ultro:)
Miło, że zajrzałaś:)
Przypomniałaś mi podobną sąsiadkę… „Nobelon” pojemny, może o niej napiszę:)
A sąsiadów sobie nie wybieramy, niestety:)
Kiedyś teściowej jeden z sąsiadów pomagał wnieść zakupy (ona jest drobniutka, bardzo już letnia i z czwartego piętra), na co otworzyły się drzwi innej sąsiadki (nie żony pomagającego), która zagaiła:
-A somsiadka to swoich mąszczyzn nię ma, a?
🙂
Witajcie!
Tak późno, bo wirek mocniejszy niż zwykle…
„Z dołu do góry
Z góry na dół
Z ciemności w słońce
Z ciszy w krzyk
Wirowanie i spadanie
Wirowanie i spadanie
Ruch, magnetyczny ruch”
U Kory było falowanie, ale z wirowaniem też jest nieźle;)
Dzień dobry, Tetryku:)
Witaj!
Na szczęście wirki w robocie nie kończą się — póki co! — upadkiem 😉
Nigdy nie kojarzyłam sobie tego z upadkiem, raczej z płynnym wznoszeniem i opadaniem:)
Przy falowaniu tak, przy wirowaniu spadanie (z karuzeli czy z nieba samolotem w korkociągu) ma raczej pesymistyczne perspektywy…
Korkociągiem – tak, ale taki na przykład wirujący balonik albo kloszowa spódniczka…;)
Najważniejsze że jesteś.
Miralko, współczuję, trochę przejdziesz trwogi, wiem, bo sama przeszłam prawie dziesięć lat temu, ale żyję i tego pozytywnego podejścia do problemu trzymaj się, bo to także część leczenia, tak mówią lekarze.
I to są te przykłady, że rak to choroba, której się nadal boimy, ale okazuje się, że da się z tym żyć.
Czyli Miralko żadne tam będę żyła krócej niż planowałam.
Ja Ci to mówię, Ultra Ci to mówi! My jako te żywe przykłady.
Ja się raka nie boję, Makóweczko. W mojej rodzinie jest on bardzo popularny. Moja babcia go miała,mój ojciec, jego brat, moja ciotka (siostra mamy). Także mam trochę przykładów i poza Wyspą

A że już od lat wyznaję zasadę, że kto się urodził – umrzeć musi, więc tym spokojniej podchodzę do sprawy
A ja się boję. I to bardzo! I chcę żyć!
Ale wyznaję trochę inną zasadę – nie wystarczy modlić się o wygranie na loterii, ale jeszcze trzeba kupić los.
Chyba każdy chce żyć, Makóweczko
Ale wszystko jest do czasu… czasem nie wystarczy chcieć 
Życzę absolutnie pozytywnego rozwiązania tej sprawy!
Dziękuję Wam za wsparcie
Jeśli mogę , to zalecał bym Miralko , abyś sprawiła sobie ,lub kupiła poduszeczkę wypełnioną nasionami białej gorczycy . Koniecznie białej , bo jest i czarna . Biała gorczyca wytwarza biopole w podczerwieni ,bliskie biopolu naszego ciała . Ten specyfik korzystnie wpływa na nasze dolegliwości w miejscu przyłożenia . Na poduszeczce można sobie drzemać . W literaturze medycznej są bardziej dokładne opisy . Przećwiczyłem to na sobie i chodzę bez laski dzięki poduszce z białą gorczycą . Pozdrowionka .
Dziękuję Maksiu za poradę, ale taką poduszeczkę od dawna mam
Dzień dobry, no to po pracy dzisiaj. I jutro dzień wolny, więc pewnie będzie mnie więcej.
Natomiast na weekend wyjeżdżam do teściowej, wracam w niedzielę po południu, a w niedzielę w nocy wyjeżdżam do rodziców, pociągiem. I wracam w czwartek bladym świtem, a w międzyczasie nie wiem, czy będę w zasięgu sieci, więc pewnie mnie nie będzie na Wyspie.
Piękna opowieść
I przypomniała mi taką mini rozmówkę dwojga kochających się staruszków (pojęcie względne, ale tak to zapamiętałam, bo historyjka zasłyszana):
-Koniasz?
-Koniam.
-Banio?
-Tronia.
Pozdrawiam z Wrocławia
Witaj, Ikroopko:)
Dziękuję.
Twoja też cudna:)
Miło, że się odezwałaś:)
🙂
Bo na spacerek teraz idzie, oj, idzie sie…:)
Z tych wirków i innych emocji nie odniosłem się do opowiedzianej scenki!
Jesteś wrażliwą obserwatorką (żeby nie powtarzać „czułą narratorką” 😉 ), opowiadanie jest zabawne i przyjemnie się je czyta. Ale najfajniejsze w nim jest przedstawienie dwojga niemłodych i niezbyt już sprawnych ludzi, którzy, akceptując swoje słabości, potrafią cieszyć się życiem i równocześnie wzajemną życzliwością dla nich tak naturalną i oczywistą, że aż prawie niedostrzegalną. Życzliwość jak powietrze! Wspaniałe.
🙂
Dziękuję.
Lubię przypatrywać się bliźnim. Może stąd ta, wspomniana przez Ciebie, „czułość narracji”:)
Cieszę się, że „moi” bohaterowie zostali tak pozytywnie ocenieni, bo naprawdę są sympatycznymi ludźmi. A fakt, że udało mi się to uchwycić i przekazać, oznacza, że i ja niczego nie sknociłam;)
Późno się zrobiło, idę spać.
Dobrej nocy wszystkim życzę, pa
Dobrych snów, Bożenko:)
Spokojnej!
Już po spacerku:)
Borze Wszechlistny, jaki ziąb jest! Nawet Psiuła się trzęsła w tym swoim wiosennym futerku:)
Czemuż jej nie doradziłaś, aby wzięła zimowe?
Zimowe u kuśnierza. Kołnierz ma wymienić, bo Psiułka powiedziała, że stary wyliniał i wstyd jej w takim łysiejącym futrze chodzić.
😉
Śpijcie w ciepełku!
I nawzajem, Tetryku:)
Miłej nocki:)
Dopiero wróciłem z niespodziewanego spotkania, już idę po dobranockę!
Dobranocka.
Dzisiaj Enya, bo dłuższą chwilę jej nie było.
Snów śpiewających, cicho i pięknie.
To i ja cicho i pięknie(?) zemknę spać… Bez skojarzeń, pls! 😉

Spokojnej!
Umykam, dobranoc wszystkim!
Dobrej nocki, Quacku:)
Dobranoc, Wyspo:)
To i ja umykam.
Dobranoc!
Dzień dobry
To już kwiecień, a miejscami zima…
Prawdę mówi przysłowie…”Kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy, trochę lata”.
Dzień dobry, Bożenko:)
A u nas ino zimno, bez śniegu…
Witajcie!
Co tak człapie w śnieżnej chlapie?
Cień Tetryka tu przemyka…
Czy się zbudzi pośród ludzi?
Wciąż się łudzi, wciąż się łudzi…
Dobre!!!
Coś grzechoce przy kawusi…
To sutaszyk do Lenusi
Mruga. Brzęczy, jęczy, kusi.
Idę robić, bo zadusi…
Ha! Skończyłam! Jest ładniusi:)
Dzień dobry, Tetryku:)
Dobry, i znowu słońce, na dobry początek tego przeplatania.
I padać dziś nie będzie, za to Kraków otrzyma więcej śniegu.
Jestem przekonany, że sporo ludzi będzie to uważało za dowcip primaaprilisowy!
Pewnie masz rację, ale to nie dowcip
Zimowo witam!
U mnie pod oknami całkiem biało. I to nie żart primaaprilisowy!
Albo właśnie żart = wiosna sobie zażartowała z nas?
Niestety, taka wiosna się zdarza. Ja pamiętam nawet jak na początku maja padał śnieg.
Uff, u nas było biało 2 dni temu, na szczęście nikt tego nie potraktował jako żartu
Wiem, widziałam w TV. A tu ani deszczu, ani śniegu.
Witaj, Makówko:)
U nas raczej późno-jesiennie:)
Było trochę słoneczka, ale śniegu – ani, ani…
Dzień dobry, Wyspo ! 🙂
Dziś w centrum, mamy piękną zimę tej wiosny ! 🙂
Dzień dobry, jest szansa, że za parę dni toto zniknie. Skoro u nas, na północy, zniknęło…
Zapewne tak będzie, niebawem ma przyjść ocieplenie. Niemniej, teraz jeszcze dosypuje dość żwawo, co przy zerowej temperaturze (a odczuwalnej -6) oznacza, że troszkę ten śnieg może poleżeć. 🙂
Ajajaj. No tak, u nas na szczęście nie ma szansy na długotrwałe -6. Bałtyk dogrzewa. Zobaczymy zresztą jutro, jak będziemy jechać w głąb lądu, jak tam na polach wokół A1.
Patrząc po prognozie, u nas też nie ma szans. Tyle że przy rosnącej w dzień, nieco ponad zero temperaturze, a minusach w nocy (ok. -5), mogą powstawać dość niemiłe oblodzenia. Nic, za tydzień ma powrócić wiosna, oby! Widok, nawet jeżeli ładny, to jest nim tylko i wyłącznie, z jednej strony szyby, za którą już tak przyjemnie nie jest.
Co do „dogrzewającego Bałtyku”, u nas mamy do czynienia z mikroklimatem wywołanym poprzez ułożenie, który potrafi płatać różne niespodzianki, pogodowe i temperaturowe. 🙂
Witaj, Lordzie:)
Widok z okna przepiękny:)
Nie pozostaje nic innego, jak cieszyć się jego urodą z domu, albo bardzo uważać, jeśli się w nim zaistniało:)
Zdjęcie piękne, ale czy aktualne? O ile wiem, zima jest tylko na południu
Yy, myślisz, Bożenko, że to Prima Aprilis w wykonaniu Lorda?
Tak myślę
Niestety, to nie jest Prima Aprilis – owe zdjęcie. To mój aktualny widok z okna, nic a nic do tej pory się nie zmieniło. 🙂
Co do zdjęcia a raczej widoku, owszem ładny, rzadko taki ostatniej zimy u mnie gościł. 🙂
U nas raptem 2-3 tygodnie, o ile dobrze pamiętam. No i ostatnio, przez jakieś pół dnia.
Cóż, znamienne to dla ostatnich lat, że łatwiej o śnieg nawet w późną Wielkanoc, niż w Boże Narodzenie. Tyle że teraz, w odpowiedzi, na wciąż aktualne pytanie „czy na święta będzie biało ?”, ciśnie się na usta niegrzeczne, pytaniem na pytanie „ale które święta ?”. 🙂
Otóż to!
W Krakowie też biało i cały czas sypie.
Do popotem, wrócę wieczorem.
Teraz jadę przez zasypany Kraków.
„Wiecie, co było pierwszego kwietnia?
Kokoszce wyrósł wielbłądzi garb,
W niebie fruwała krowa stuletnia,
A na topoli świergotał karp.
Żyrafa miała króciutką szyję,
Lwią grzywą groźnie potrząsał paw,
Wilk do jagnięcia wołał: „Niech żyje!”,
A zając przebył ocean wpław.
Tygrys przed myszą uciekał z trwogi,
Wieloryb słonia ciągnął za czub,
Kotu wyrosły jelenie rogi,
A baranowi – bociani dziób.
Niedźwiedź miał ptasie skrzydła po bokach,
Krokodyl stłukł się i krzyknął: „Brzdęk!”
„Prima aprilis!” – wołała foka,
A hipopotam ze śmiechu pękł.”
(„Prima aprilis” – J. Brzechwa)
Pierwszokwietniowe dzień dobry, Wyspo:)
Dzionek miałam pracowity i skończyłam swój sutaszyk:) Hip, hip, hura!
Witaj! Jakbyś jeszcze pokazała zdjęcie, to moglibyśmy zarówno podziwiać pracowitość i precyzję, jak i dowiedzieć się, co to jest sutaszyk
🙂
Na razie udało mi się zmniejszyć rozmiar i umieścić zdjęcia w Bibliotece:)
Teraz muszę wybyć z Psiułką. Jak wrócę, wezmę się za wprowadzanie w życie nauk z Twojego wykładu, Tetryku:)
A ja na przerwę właśnie!
Pierwszego kwietnia w PRL-u . Czemu jesteście tacy smutni towarzyszu sekretarzu ? Aaa ,bo miałem proroczy sen … A co wam się śniło ? Śniło mi się , że jestem na zebraniu partyjnym i budzę się i faktycznie – jestem na partyjnym zebraniu ! I nikt mnie nie obudził ! Moja kariera jest przechlapana ….
Dobranocka.
Dzisiaj taka pani, co gra na gitarze basowej, a przy okazji teledysk pokazuje, jak powstaje muzyka, niekoniecznie po kolei, ale stopniowo.
Snów we właściwej kolejności!
Miało być „po prostu dwoje nas”, a tu nagle dzika kupa muzyków…
Ciekawa dobranocka…Pewnie mi się przyśni, dobrze by było…
Dobrej nocy dla wszystkich
Miłych snów, Bożenko:)
Jako i dla ciebie, ament!
Spokojnej!
Nie mam pojęcia, czego nie wstawiłam:(
Zostawię to tak, może Tetryk mnie oświeci:)
Użyłaś niewłaściwych cudzysłowów wokół adresu piku 🙂
Acha…
Ale nic nie zmieniałam, po prostu skopiowałam to, co znalazłam na Tablicy i to, co było w okienku przy obrazku…
Dziękuję:)
Tetryku, a co zrobić, żeby te zdjęcia nie były takie ogromniaste?
Zmienić parametr width. Zastosowałaś wartość 500; oryginalna szerokość pliku to 433 – taka będzie przy braku parametru width.
Możesz też narzucić mniejszą, np. 400 lub 350
Dziękuję, Tetryku:)
Czy to jest ów sutaszyk?
Najkrócej mówiąc: sutasz to technika przyszywania wszystkiego do wszystkiego:)
A konkretniej – sznureczków do koralików i koralików do sznureczków.
Na zdjęciu: bazą były kawałki płótna, do których przyszyłam duże, zrobione przeze mnie korale. Do nich doszyłam, jeden po drugim, sznureczki, które też osobiście uplotłam. Zewnętrzny rządek to koraliki nabyte (rozmiar koralika: 1,5 mm, otworu: 0,7 mm), wszyte w tak zwanym murku, choć ja nazywam go sobie koronką.
Tym razem każdy element haftowałam oddzielnie (bo sznureczki były płaskie), zszywając ze sobą gotowe części na bazie, którą była czarna, satynowa wstążka. Potem pozostało dodanie „żelastwa” i rzecz jest gotowa do noszenia:)
Już sam opis powoduje niejakie oszołomienie… Benedyktynka! 😉
Benedyktynka od siedmiu boleści;)?
Ciekawe, na którą byś mnie przepisał… 😉
A! I zapomniałam dodać, że zużyłam w sumie 1196 tych małych koralików:)
Nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z XVIII, najpóźniej z XIX wiekiem. W tym stylu.
🙂
Ponieważ obszywanie sznureczkami jest stare jak świat.
Może trochę te kolczyki przypominają medaliony:)?
O, bardzo możliwe!
Dwa spotkania i teraz wracam do domu.
Pogoda paskudna.
Przepraszam, że tak się pcham z tymi obrazkami, ale chcę się tego nauczyć:)
Nie, naprawdę nie mam pojęcia, jak to zmniejszyć…
Kadrowanie nic nie dało, przycinanie też nie…
Chyba na tych trzech obrazkach moje wstawianie zdjęć się zakończy:)
Zmniejsz liczbę po „width=” (czyli szerokość). W tej chwili to jest 500 (pikseli), maksymalna liczba w tym miejscu dyskusji to jest 540, więc zostaje niewielki margines, ale im niższy schodek, tym mniejsza szerokość.
W tym komentarzu szerokość 500 będzie dobrze dopasowana.
A w tym już 460.
A tu – 420. I tak dalej, odejmując za każdym razem 40 pikseli.
Oczywiście możesz też zmniejszyć szerokość w dowolnym komentarzu, również wyżej, wtedy zdjęcie zostawi większy margines.
Dzięki, Quacku:)
Już się próbnie pobawiłam:)
Jak już rozmawiamy o zdjęciach, to w bibliotece jest narzędzie do kadrowania i przeskalowywania 🙂
Tak. Już się do tego dogrzebałam:)
Ale nie chciało mi zapisywać zmian. Pewnie czegoś nie klikłam:) Może doszukam się następną razą:)
Przeskalowywanie nic nie daje, jeżeli w komentarzu używasz parametru width — obrazek jest wtedy przeskalowywany ponownie do zadanej szerokości w trakcie ładowania…
Kochani, ponieważ jutro rano wybywam, jak zapowiadałem, to dzisiaj będę powoli już uciekał.
Dobrej podróży!
Dobrej nocki, Quacku:)
Idę sprawdzić, czy nie ma mnie pod kordełką. Dobranoc!

Spokojnej!
Dobranoc, Tetryku:)
Ja jeszcze poczekam na Makówkę:)
Jak miło! Dziękuję Leno!
Melduję, że jestem!
🙂
Mam nadzieję, że pogoda nie dokuczyła Ci za bardzo, a spotkania się udały.
Spotkania się udały, a pogoda nie dokuczyła, bo ubrałam się jak w zimie -ciepła czapka, szalik, rękawiczki, zimowy płaszcz i buty.
Z nieba cały czas padał paskudny mokry śnieg.
Pożegnam się już.
Dobranoc!
Wypoczywaj.
Dobrej nocki, Makówko:)
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dzień dobry
No to mamy już sobotę chłodną, -2 st. i pochmurną…
Pochmurno i zimowo witam Państwa!
A u mnie słonecznie, wiosennie. Witaj Makówko
„Wiosna, ach to ty…”:)
Podobnie jak u nas.
Dzień dobry, Bożenko:)
Dzień dobry, Makówko:)
Kwietniowych niespodzianek ciąg dalszy: zazwyczaj to u nas śnieg miewamy do maja:) Czasem nawet możemy podziwiać żółto-czerwone tulipanowe kobierce na tle bieli:)
Witajcie!
Po zakupach i po śniadanku
Co tam pogoda!
Lista moich dzisiejszych działań jest dłuższa, ale tradycyjnie też rozpoczęta poablucyjnym śmiadankiem i harbatką:)
Podobno pogoda to rzecz względna, najważniejsze, gdy „w sercu ciągle maj”;)
Dzień dobry, Tetryku:)
Dzień dobry!
I tego maja się trzymajmy!
Ja zakupy miałam wczoraj, a śniadanko już dzisiaj
Ponieważ zrezygnowałam z wycieczki jestem domowa.
Miałam więc czas obejrzeć dzieła rąk Leny.
Uwielbiam tego typu biżuterię. Mam trochę korali, kolczyków z wełny i noszę to mieszając ze srebrem np. wełniane kolczyki i korale, a do tego srebrny pierścionek albo inaczej dowolnie -taki miszung.
Jestem pełna podziwu dla zdolności i pracowitości Leny.
To prawda, są piękne… Ona ma talent…
…i benedyktyńską cierpliwość!
🙂
Po czarnobiałym świecie cudzych literek miło zawędrować do barwnej krainy korali i tkanin:) Są niebywałym odprężeniem dla oczu i… palców:)
Dziękuję, Bożenko.
Talent to miała moja Mama, ja miewam zaledwie pomysły:)
Chciałam Wam jeszcze pokazać taki tradycyjny sutasz, ale wszystko „poszło w ludzi”, a zdjęcia, oczywiście, gdzieś na pewno mam, tylko…:)
Nic, to – mam pretekst, by zrobić coś nowego:)
Dziękuję, Makówko.
To pewnie podoba Ci się też biżuteria w stylu boho.
Ty mieszasz style, ja – techniki, bo najważniejsze – nie nudzić się w trakcie robienia:)
Słoneczne i całkiem ciepłe (+5) dzień dobry, Wyspo:)
Dzień dobry
Miałam nadzieję, że się gdzieś wybierzemy, a tu trzeba siedzieć w domu
Nawet nie mogę się wziąć za robotę, bo mąż na mnie krzyczy, że powinnam odpoczywać, ale, do pioruna, ile można?
Witaj, Miralko:)
Czasem warto posłuchać męża, nawet jeśli to niełatwe:)
No to słucham, ale to wcale łatwe nie jest
Gdy ktoś prowadził bardzo aktywny tryb życia, to takie leżenie i odpoczywanie jest prawdziwą mordęgą 
Rozumiem Cię doskonale, Miralko, bo ja też wolę odpoczywanie bez leżenia:)
To rób to co sprawia Ci przyjemność Miralko.
Bo w chorobie najważniejsza jest psychika.
Tetryku, chyba na patronackim placu boju zostaliśmy tylko my, masz jakiś pomysł?
Szukałem czegoś primaaprylisowego, ale ta twórczość jest tak pełna żartów, że trudno coś wybrać wg tego kryterium…
Och! Świąt w kwietniu do wyboru, do koloru:
01 kwietnia – Dzień Ptaków
02 kwietnia – Dzień Książki dla Dzieci
04 kwietnia – Dzień Zwierząt Bezdomnych, Dzień Wiedzy o Minach
05 kwietnia – Dzień Leśnika i Drzewiarza
07 kwietnia – Dzień Bobrów
07 kwietnia – Światowy Dzień Zdrowia
08 kwietnia – Międzynarodowy Dzień Romów
12 kwietnia – Międzynarodowy Dzień Dzieci Ulicy
12 kwietnia – Światowy Dzień Czekolady
14 kwietnia – Dzień Gapienia się w Niebo
16 kwietnia – Dzień Ochrony Słoni
18 kwietnia – Międzynarodowy Dzień Ochrony Zabytków
20 kwietnia – Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy
22 kwietnia – Dzień Ziemi
23 kwietnia – Światowy Dzień Książki
24 kwietnia – Dzień Zwierząt Laboratoryjnych
25 kwietnia – Dzień Walki z Malarią
25 kwietnia – Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem
27 kwietnia – Dzień Lekarzy Weterynarii
28 kwietnia – Dzień Bezpieczeństwa i Ochrony Zdrowia w Pracy
30 kwietnia – Dzień Sprzeciwu wobec Bicia Dzieci
😉
Wczoraj byłam z synkiem w szpitalu. Dzwonili do mnie rano i mówili, że mogę się starać o dofinansowanie.Zapytałam ile będę musiała zapłacić. Kobieta powiedziała mi. że nie jest z departamentu rachunków, ale z tego co widzi w papierach,to ponad cztery tysiące…W zasadzie moglibyśmy zapłacić, ale skoro da się załatwić, że nie musimy, to ja jestem za
No i pojechałam z synkiem rozejrzeć się w sytuacji. Są widoki na pozytywne załatwienie tej sprawy 
To dobra wiadomość.
Trzymam kciuki za powodzenie, Miralko:)
Oby!
Ja też trzymam kciuki
Dzień dobry, Miralko ! 🙂
Również swoje kciuki dokładam!
Oby to „pozytywne załatwienie”, miało miejsce jak najszybciej! 🙂
Ja również dokładam swoje kciuki.
Co taka ciszaaaa?
Jadę do teatru…paaaaa.
Teatr zamiast wycieczki dziś.
Przyjemności!
Przy takiej pogodzie, lepszy teatr.
Zapraszam wszystkie dzieci (mogą być także nieco przerośnięte 😉 ) na nowe pięterko.
Cieszę się…
Dziękuję wszystkim za sympatycznie spędzony czas na nobelonowym pięterku i pędzę do Tetryka nie dorosnąć:)