Na Wyspie niektórzy już nie mogą się doczekać wiosny, a ja uparcie wspominam lato?
Trochę przekornie, bo śnieżną mroźną zimę też lubię, a wiosnę — uwielbiam.
Teraz jednak zaproszę na jesienne wycieczki.
6 listopada pojechałam, aby korzystając z ładnej pogody połazić po Parku „Stok pod Baranem” w Wieliczce.


Oprócz parku moim celem były również solniczki i królewskie srebra stołowe.




7 listopada wędrowałam po Beskidzie Wyspowym.







Po obowiązkowym pieczeniu kiełbasek na ognisku pojechaliśmy zwiedzić dwór w Świdniku.
Zespół_dworski_w_Świdniku w Wikipedii

Niebo zrobiło konkurencję, bo wszyscy najpierw podziwiali zachód słońca.

11 listopada uciekłam od polityki, marszów i tym podobnych, aby wędrować po Pogórzu Orawsko-Jordanowskim.
Pogoda była taka:

Wydawać by się mogło, że będzie to wycieczka jak wiele innych gdyby nie fakt, że na początku wędrowaliśmy szlakiem już dawno skasowanym, czyli kiepsko lub wcale oznaczonym. I jak się dopiero później dowiedziałam od wytrawnego piechura, szlakiem, który można określić jako najtrudniejszy w Beskidach logistycznie do pokonania.
I oczywiście wszyscy się pogubiliśmy w podmokłym lesie, w którym trzeba było iść do celu jedynie kierując się nawigacją.
Humory jednak dopisywały, gdyż w końcu straszliwie ubłoceni wszyscy znaleźliśmy się przy ognisku.
Widoki rekompensowały błoto pod nogami.


Spacerek 10 listopada reprezentuje obrazek wyróżniający.
Jest to drzewo na Alei Waszyngtona w Krakowie. Aleja ma długość 1,1 km i prowadzi od Salwatora do Kopca Kościuszki.
Obsadzona jest drzewami, z których 31 jest pomnikami przyrody. Na zdjęciu jedno z nich.




Zapraszam na jesienne wędrówki jako przerywnik między chandrami.
Dobry wieczór na nowym pięterku!
Dlaczego park jest stokiem, a stok pod baranem? Na pierwszy rzut oka kojarzy się to z wypasaniem owiec (ale w Wieliczce?).
Oraz gdzie była ta wystawa sreber (i złót. A może złot?)?
Beskid przepiękny (a zachód słońca konkursowy), natomiast dziewięćsiły kojarzę również z Beskidu Żywieckiego, nawet z Grojca, zaraz koło Żywca.
Pogórze Orawsko-Jordanowskie znowuż wygląda na względnie płaskie, a tymczasem z opisu wynika, że guzik prawda, albo wygląd jest b. mylący.
Dzięki za merytoryczny komentarz. Postaram się odpowiedzieć po kolei.
Stok pod Baranem, to nazwa parku w Wieliczce z szutrowymi ścieżkami edukacyjnym. Jego powierzchnia to 75 hektarów.
Owiec tam nie widziałam. Skąd nazwa „Pod Baranem” nie wiem, trzeba poszukać.
Natomiast park jest faktycznie na stoku-trzeba się wspinać albo schodzić w dół.
Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce jest pierwszym miejscem na świecie, gdzie zaprezentowano w tak dużym wyborze rzadkie, kolekcjonerskie okazy świeckich sreber, pochodzących w większości z dawnych skarbców panujących i arystokracji.
Owszem, owszem co do złota- też była np. złota solniczka.
Ano właśnie!
W sumie nie ma chyba lepszego miejsca do ekspozycji solniczek, ale że mnie się nie skojarzyło!
Obiekty na wystawie „Solniczki – małe arcydzieła sztuki” pochodzą z najlepszych warsztatów złotniczych i wytwórni porcelany. Kolekcja obejmuje przykłady sztuki złotniczej, ceramiki i szkła oraz innych materiałów takich jak: kości, kamienie, masa perłowa. Licząca około 1000 obiektów, kolekcja zaliczana jest do najcenniejszych na świecie.
Dziewięćsił bezłodygowy – gatunek rośliny należącej do rodziny astrowatych. Występuje w rejonach alpejskich południowej i centralnej Europy, dosyć często na terenie Polski południowej (Beskidy, Pieniny, Tatry, Sudety), Wyżynie Woźnicko-Wieluńskiej (Rębielice Królewskie), rzadko na niżu.
Czyli oczywiście możesz kojarzyć z okolic Żywca.
Naukowcy z Instytutu Geografii Fizycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego opracowali nowy podział Karpat.
Beskid Żywiecki powinien się składać z dwóch równoprawnych mezoregionów: Beskid Żywiecko-Kysucki oraz Beskid Żywiecko-Orawski, przy czym granicę pomiędzy nimi powinna stanowić Przełęcz Glinka (Ujsolska). Natomiast część Pasma Podhalańskiego na wschód od Przełęczy Spytkowickiej zaliczane jest do odrębnej jednostki o nazwie Pogórze Orawsko-Jordanowskie.
Pogórze Orawsko-Jordanowskie (tam, gdzie chodziłam) jest faktycznie względnie płaskie. Na zdjęciach pokazałam widok na Babią Górę i Tatry, ale Babią Górę i Tatry można zobaczyć i z Krakowa.
10 listopada widziałam Tatry z Salwatora. Próbowałam zrobić zdjęcie, ale niestety w kadr „właziły” słupy.
Pięknie dziękuję!
W te szare dni warto ucieszyć oczy wspomnieniem pogodniejszej pory, gdy złociły się liście… i srebra
To pięterko wszak zbudowałam w odpowiedzi na westchnięcia za wiosną, które tu na Wyspie były parę dni temu.
Zmykam, dobranoc!
Ja chyba też.
Dobranoc Wyspo!
Dzień dobry
Piękne pięterko, zaraz przebiegnę po stopniach…
Dziękuję Bożenko!
Biegaj, biegaj tylko ubierz dobre buty, bo miejscami dużo błota.
Dzień dobry, dzisiaj dla odmiany popadało, wszędzie naokoło mokro.
A tu sucho i ponuro
Ponuro przez cały dzień, niebo zaciągnięte chmurami, nic się nie chce, błee.
Witajcie!
Dobrze, że mamy tu złote refleksy – przynajmniej z solniczki!
Witam Państwa z burością za oknem i złotymi refleksami z solniczki!
(Solniczka całkowicie wykonana ze złota z monogramem E umieszczonym pod mitrą książęcą. Wiązany jest on z osobą księcia Ernesta II Sachsen-Coburg-Gotha (1818-1893), starszego brata księcia Alberta, męża brytyjskiej królowej Wiktorii.)
Po pracy, udaję się na przerwę.
A tu cisza…
Melduję, że właśnie wróciłam do domu i już jestem.
A ja właśnie zjadłam kolację…
A ja skończyłem przerwę i idę po dobranockę.
A to nawet nie wiedziałem, żeśmy wspólnie do stołu zasiedli
Dobranocka.
Piosenka o tym, żeby zawsze brać pogodę ze sobą, gdziekolwiek się idzie.
W wykonaniu oryginalnych twórców, nieco łagodniejszym niż pierwowzór.
Snów pogodnych (inaczej niż za oknem).
Po takiej dobranocce, będzie się dobrze zasypiać…
No to się pożegnam. Miłych snów życzę.
Spokojnej!
Zasypiaj z pogodą!
Jakiś kryzys mnie dopadł.
Dobranoc!
Spokojnej, ja pewnie też zaraz będę zmykał, przestawienie cyklu w pełnej krasie
Na kryzys najlepszy jest sen… Pogodnych snów!

Dzień dobry
Dzisiaj dobudzić się nie mogłam…
Witajcie!
Poranki są coraz bardziej przytłaczające – ale i tak uśmiechajmy się! z uśmiechem życie jest łatwiejsze, a przynajmniej milsze!
Dzień dobry, dzisiaj dla odmiany ponuro i leje! A mnie jakoś zupełnie inaczej się wstało, wręcz optymistycznie (?) co dziwne, bo o tej porze mam nastrój raczej ponuro-nabzdyczony.
Ja rano też jestem skrajną pesymistką.
Ale spróbuję posłuchać rady Tetryka.
I może jeszcze czekoladka na poprawę nastroju?
Tu też ponuro, ale nie pada.
Dzisiaj jest Światowy Dzień Rzucania Palenia. Kto pali, jest okazja to rzucić…
Kto ma wprawę w rzucaniu, niech rzuca
Miałam takiego kolegę w pracy – ten rzucał często, ale wciąż palił.
Jakoś mnie ten nałóg ominął. Jako nastolatka wypaliłam papierosa, potem znowu spróbowałam i zupełnie mi się nie spodobało.
A byłam w towarzystwie palaczy -moja mama paliła, mój chłopak (później już mąż) palił. Moi synowie palili, ale rzucili. Mąż też skutecznie rzucił.
Podobnie i ja byłam w towarzystwie palaczy w domu i w pracy. Sama wypalałam 40 szt. dziennie. Udało mi się rzucić w 2 tygodnie.
Wyspane dzień dobry!
Zdjęcia rzeczywiście są antychandrowe, szczególnie drzew odbijających się w wodzie, zachodu słońca i błyszczących, bogatych w refleksy sreber. Dziękuję za możliwość doładowania akumulatorów
Witaj Ultro!
Dziękuję za miły komentarz. Antychandrowe to określenie bardzo budujące i motywujące mnie do budowania kolejnych pięterek.
Idę antychandrowo do fryzjera zaraz, jak wrócę rozbuduję odpowiedź dla Ciebie.
Dobry wieczór, dzisiaj wiało i lało, dzięki czemu słoneczko się na parę chwil pokazywało.
A ja właśnie skończyłem pracę i idę na przerwę.
Antychandrowo byłam u fryzjera i potem w Parku Duchackim.
Specjalnie z myślą o Ultrze, aby zrobić pstryczek drzew odbijających się w wodzie.
Zabrakło jednak dziś błękitu nieba, więc zdjęcie mało antychandrowe, ale drzewa trochę się odbijają.
Tu „za to” więcej pierzastych.
Zachód słońca wg. Ultry też antychandrowy, więc jeszcze trzy pstryczki z tego samego co we wpisie dnia i miejsca.
Na trzecim zdjęciu widać dwór w Świdniku .
Makówka podpala świat…
Ale to tylko w walce z jesienną chandrą!
Cel szczytny, a zgliszcza jak zawsze…
Nieeee, proszę!
Za dużo ostatnio tych zgliszcz w naszym życiu.
Piękne zdjęcia, szczególnie to pierwsze.
Jako trzecią rzecz antychandrową Ultra wymieniła błyszczące, bogate w refleksy srebra.
Zamiast tego proponuję coś, co bardziej kojarzy się ze
, którego ostatnio brak.
Przepiękne zdjęcia!
Tymczasem tutaj się zrobiło dość nerwowo z powodów rodzinnych.
Ale zaraz zapuszczę dobranockę.
Dziękuję Q!
To może na nerwy melisa i taki eksponat z Muzeum w Wieliczce?
Czy to jest może żona Lota?
Nie wiem.
To chyba stało gdzieś między salami.
Pokazałam, bo uznałam, że ładna naga kobieta to widok miły dla każdego faceta, czyli trochę ukoi mu nerwy.
Noale z kamienia?!
Niemniej bardzo dziękuję, posążek faktycznie ładny, tylko się zastanawiam, czy solny, bo jednak najbardziej tradycyjnym sposobem sprawdzić to trochę nie wypada…
Chcesz coś z soli to zaraz będziesz miał, tylko chwilkę poczekaj.
Proszę. To eksponat nie z wystawy srebra, ale też z Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce.
O, i to jest doskonałe uzupełnienie słonych bałwanów, jakie czasem widuję nad Zatoką, tym bardziej, że wg prognoz właśnie mamy na Bałtyku sztorm!
Zdjęć bałwanów znad Zatoki nie mam. Mogę jedynie mieć zdjęcie jakiegoś śnieżnego bałwanka. Ponoć w przyszłym tygodniu może u nas spaść śnieg.
W okolicy Chicago jak mi napisała jedna z sióstr w tej chwili padają pojedyncze płatki śniegu.
Miralka mogłaby powiedzieć co u niej, ale coś znikła.
Mam nadzieję, że u niej wszystko w porządku?
Hmm, no więc nie, nie oczekuję od Ciebie zdjęć morskich bałwanów. To tak, jakby ktoś oczekiwał, że ja wrzucę zdjęcia Smoka Wawelskiego
a bardziej serio – np. okolicznych gór.
Jakieś bałwany morskie też bym znalazła, ale chyba łatwiej byłoby oceaniczne.
Znad Zatoki nie, bo nigdy nie byłam. Ale z Kołobrzegu może…
Ale to już trudniejsze szukanie.
Morskie bałwany pozostawiam więc Tobie.
Dobranoc
Dobrych snów, Bożenko!
Śpij dobrze Bożenko!
A ja w walce z jesienną chandrą zaktualizowałem WordPress-a…
Hm, u mnie nic nie widać. Chyba że ma nie być widać, to wtedy b. dobrze.
Czyli na chandrę najlepiej zabrać się do jakiejś roboty?
No to pędzę do kuchni robić porządek w szafce!
Coś bardzo mi się nie chce! To chandra czy lenistwo? Hm..?
Dobranocka.
Dzisiaj może Mike Oldfield, instrumentalnie, o bezludnej krainie.
Ale nie wyspie, bo Wyspa jest generalnie zaludniona
Snów o ludziach, tych najwłaściwszych.
Choć niestety nie tak gwarna jak bywała jak na nią kiedyś wpłynęłam.
„Ci odlatują, ci zostają”
Za mojej tu bytności nikt nie odleciał tak bezpowrotnie tzn. na drugą stronę. W każdym razie taką mam nadzieję.
Takie trochę mam dziś myślenie, bo miałam dziś trzy rozmowy (telefoniczną i dwie wirtualne), w których czasie jakoś była mowa o kimś, kogo nie ma już wśród żywych. Z tego jedna to córka przyjaciółki. Dziś obchodziłaby 33 urodziny…
Nie wyobrażam sobie większej tragedii jak śmierć własnego dziecka.
Och. No to jest faktycznie trudny temat.
Nadzieje i pragnienia rodziców to w ogóle jest bardzo wrażliwa sprawa, nieprawdaż. I jak dziecko żyje, a idzie w innym kierunku (z czym niektórzy nie potrafią się pogodzić), to czują się niedobrze, a co dopiero, jak nie żyje
Dlatego, aby tego tematu nie kontynuować, bo jest zbyt trudny coś weselszego.
Zamiast bałwanów znad Zatoki taki bałwanek z 26 grudnia 2016. Stał na trasie między Kudłaczami a Łysiną.
Nie ma rady, skoro jest bałwan solny i śnieżny, teraz ja muszę poszukać zdjęć tych morskich
Tak.Czekam.
Idę szukać!
Zanim liczba bałwanów przekroczy liczbę aktywnych użytkowników, idę spać! 😉

Spokojnej, mało zbałwanionej!
Opuszczasz nas, zamiast dodać zdjęcie któregoś z naszych bałwanów Miłościwie Nam Panujących?
Niedobry!
Naprawdę chciałabyś ich oglądać?
Zaprawdę powiadam Ci, że nie Tetryku.
Ale chciałam zwrócić uwagę na dodatkowe znaczenie słowa „bałwan” skoro już na bałwany zeszło wczoraj.
Obiecane bałwany morskie.
Tutaj bałwany nieduże i dość przyjazne, z Gdyni-Orłowa, we względnie pogodny dzień.
A na pozostałych dwóch zdjęciach bałwany z Pacyfiku ze zdjęć małżonki (nie mylić z surferami!)
Dziękuję bardzo!
I tak od panienki na skołatane nerwy zeszło na bałwany!
Takie dialogi drogą skojarzeń to lubię!
Żeby tylko tak zawsze się dało! (zwłaszcza czasowo)
A tu tymczasem po 23.00 już i czas umykać.
Śpij dobrze!
Szum fal niech Cię usypia… Tych z bałwanami i tych bez:)
Dobranoc Wyspo!
Niech morskie bałwany kołyszą Was do snu!
Dzień dobry
Dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Mężczyzn.
Wszystkim Panom życzę wszystkiego najlepszego
O! To ja też życzę:)
Dobry wieczór, Bożenko:)
Dzień dobry, nie za dużo tego? Dzień Chłopaka i Dzień Mężczyzny osobno? A Dzień Kobiet i Dzień Dziewczyn też jest osobno?
Pogodowo listopad w rozkwicie tutaj, padać nie pada, ale widać, że w nocy było mokro, może i lepiej ze względu na klimat.
Tu też mokro i wietrznie.
Te dni, że są osobno, to chyba po to, żeby zarobiły kwiaciarnie. A dnia dziewczyn chyba nie ma.
Dla panów to raczej przemysł monopolowy.
Dobre wino podarowane ukochanemu mężczyźnie i wypite razem…to mógłby być całkiem miły Dzień Mężczyzny.
Witajcie!
Z internacjonalnym podziękowaniem dla Bożenki!
Witajcie Wyspiarze, a mężczyźni szczególnie!
Buziaki dla Was Panowie!
Ale mnie bardziej szkoda, bo u nas dżdżysto, mglisto i wietrzysto, jak już zdążyłam poskarżyć się na innym blogu:)
Dziś po poczytaniu jestem rozdarta (wewnętrznie) – zziębnięta część mnie mówi, że najpiękniejsze jest ogniste niebo, a reszta podpowiada, że rozczochrany chyba-asterek senior:)
Piękna ta zastawa.
Pamiętam, gdy na jakimś ogniskowym plenerku z przypadku, wyciągając z bagażnika jednorazowe naczynia i sztućce, powiedziałam z powagą: „Oto rodzinne platery i porcelana!” i roześmiała się tylko moja Przyjaciółka.
Na szczęście potem było już lepiej:)
Dobry wieczór, Makówko:)
Dobry wieczór dawnoniewidziana !
Miło, że zajrzałaś.
W Krakowie też dziś paskudnie, bez deszczu, ale wietrznie i buro.
Ognistego nieba było już chyba dość we wpisie i komentarzach, ale hm…
rozczochrany chyba-asterek senior -możesz jaśniej?
Ten kwiateczek z niekompletem płatków wokół uroczej łysinki:)
To masz tu rodzinkę.
Łąka pod wezwaniem Braci Mniejszych Łysiejących:)
Fajna nazwa!
To teraz z innej łąki. Taki w miarę kompletny i z inną łysinką.
Zrobiłam celowo zdjęcie wraz z moim (trochę ubłoconym) butem, aby było widać wielkość.
Słonecznik.
Bury, bo bury, karłowaty, bo karłowaty, bezpestkowy, bo bezpestkowy – ale – nasz! Rodzimy! Polski!
😉
Rodzimy, polski, podhalański!
Tak. Odgadłam, że to osty już przy Braciach…
Hafty przepiękne, bardzo pracochłonne – wiem coś o tym, bo trochę się bawię igłą i nitką od czasu do czasu:)
Tekst o „rodzimych” jest parafrazą z Mrożka, on pisał o bezgarbnych wielbłądach na pustyni Błędowskiej:)
Zapluchnięte dobry wieczór, Wyspo:)
Na to zapluchnięcie może skorzystamy z takiej zastawy i uczcimy Dzień Mężczyzny?
Jestem dziś domowa, mogę spełnić wszystkie życzenia:)
Ha! A ja tylko szkło mogę podnieść!
No to …
Z przyjemnością Złota Rybko? Złoty Maczku?:)
Proponuję kordiał do tych kielichów, bo to i waniliowo, i rozgrzewająco, i odserdecznie:)
Też już jestem wreszcie domowa i trochę opowiadankiem się zajęłam, co już od jakiegoś czasu krzyczy we mnie. Na początku tylko pomrukiwało, dość nieśmiało, zresztą, ale teraz już pełną piersią woła: „Pisz!”:)
Znajdziemy je w brulionie?
Dobry wieczór, Tetryku:)
Jeśli tylko uda mi się je wstawić, to – tak:)
Wierzymy w Ciebie!
Tetryku, zwracam się do ciebie jako do fachowca – czy modlitwa jest dobrym sposobem na okiełznanie opornego przy wstawianiu tekstów bloga, czy może lepiej mu zaśpiewać?
😉
Lepiej zaśpiewać!

Jakaś maleńka sugestia w kwestii repertuaru?
Może coś z Pieśni Otwartego Serca…
No właśnie nie znam osobistych gustów twojego bloga…
Ot i przykrość…
🙂
Kordiał doskonały na rozgrzewkę i poprawę nastroju. Chętnie.
Myślę, że przy pisaniu też może pomóc?
Wena po trunkach nie jest gorsza niż bez nich.
Gorzej z późniejszym rozczytaniem tego, co natworzyłam, bo ja część zawsze piórem na papierze skrobię, a dopiero potem do laptopa przenoszę:)
Ja już teraz mam problem z odczytaniem siebie.
Listę zakupów piszę drukowanymi literami. A potem zazwyczaj i tak zapominam zabrać.
Zresztą zawsze miałam bardzo nieczytelne pismo (pismo jest zwierciadłem duszy?)
Moje literki są bardzo małe. Potrafię zmieścić dwa rządki w jednej kratce:) Zawsze jeżyło to nauczycielom włos na głowie, zwłaszcza polonistom:)
Tiaa, szczególnie to z Urzędu Skarbowego;)
Ja miewałam obniżoną ocenę „za pismo”. Nawet na kolokwium z matematyki na studiach bądź co bądź technicznych.
Moje pismo jest ponoć ładne i miłe dla oka. Jak się już je wypatrzy:)
Czyli wystarczy lupa i jest ok?
Rzekłaś:)
Idę z Psiułą.
Pofruwać, brrr…
Pofruwać?
Ja już się zerwałam i dryfuję w sinej dali:)?
Wiatr nie chciał mnie wpuścić do domu. Szarpałam zewnętrzne drzwi, a on dociskał. Nie jestem słaba, a nie mogłam ich otworzyć.
Teraz boję się, że mi powysadza okna, tak napiera…
Tutaj od wczorajszej nocy też sakramencko wieje. Z efektami, jak piszesz, że chce okna wysadzić.
Witaj, Quacku:)
Tak, Młody się chwalił, że i u niego straszny wiatr.
Tu wieje, ale nie aż tak.
„Za to” pada deszcz.
Tak się zastanawiam od wczoraj -kiedy ostatnio była na Wyspie Miralka?
Czy u niej wszystko w porządku? Ktoś, coś?
Dobry wieczór, ja już po pracy i po przerwie (wcześniejszej niż zwykle). Pobędę chwilę.
W weekend natomiast jestem głównie na targach książki w Gdańsku, branżowo.
Przynajmniej masz blisko…
No, godzina dojazdu zbiorkomem.
Owocnych spotkań i miłych rozmów!
Na pewno! Dzięki!
Dobranocka, zanim nas wywieje.
Dzisiaj taka wersja znanej piosenki. O tym, żeby ta druga osoba się nie zmieniała.
Snów niezmiennie relaksujących!
A ja cały wieczór czekałam na żgnięcie, aż przyjechał miły pan i mnie żgnął. Dostałam pierwszą dawkę szczepienia (żeby nie było wątpliwości).
Teraz zjadłam kolację i weszłam na Wyspę.
Pierwszą? Na covid?
Tak, dopiero teraz, bo nie miałam wcześniej możliwości.
No to zdrowia życzę i zerowego odczynu. Teściowa miała chyba już trzecią i przy żadnej żadnych objawów.
Ja też na razie czuję się dobrze. Słyszałam, że starsi ludzie lżej to przechodzą.
Zobaczymy jak będzie jutro.
Ja jednak miałam temperaturę, dreszcze i ogólne „rozbicie”, ale ja byłam szczepiona Astrą.
Pierwsze na ogół są lajtowe. Niech tak będzie!
Dobranocka już była, to idę spać.
Miłych snów Wyspiarze…
Spokojnej!
I Tobie miłych Bożenko!
Śpij dobrze, Bożenko! Bez poszczepionkowych perturbacji:)
A co do pogody to na facebookowej stronie Łowców Burz napisano:
„+++ 120 KM/H NA ROZEWIU +++
Wkroczyliśmy w apogeum niebezpiecznej wichury na północy Polski. Jak wskazują aktualne pomiary ze stacji meteorologicznych, najsilniejsze porywy zachodniego i północno – zachodniego wiatru wynoszą od 70-90 km/h nawet do… 120 km/h!! Szczególnie gwałtowny pęd powietrza, będący rezultatem dużego zróżnicowania ciśnienia atmosferycznego pomiędzy Europą Północną a środkową i zachodnią częścią kontynentu europejskiego notowane są w pasie gmin nadmorskich województwa pomorskiego, w tym na #Rozewie.”
No i muszę powiedzieć, że się czuje te porywy. I cały północny wschód Polski też, czyli do Leny takoż dowiewa, jak widać i czytać.
Wesoło nie jest.
Mam dwupiętrowy oszklony wykusz (bravo! pan architekt), teraz łomoce w nim i gwiżdże, dwa razy część mi wywaliło przy zimowym wietrze, więc obawiam się uzasadnienie…
A dobrej nocki tu Ci pożyczę, Quacku:)
Nie wiem, czy to kuracja, czy powiewy, ale przy tych zmianach ciśnienia czuję się ogólnie paskudnie. Nic mnie nie boli, natomiast nastrój mi się obniża na łeb, na szyję. W tej sytuacji lepiej już iść spać. Dobranoc.
Też coś takiego mam od paru dni.
Dziś po południu musiałam wypić kawę, a ja przecież normalnie w ogóle nie piję kawy.
Dobranoc Quacku, śpij dobrze!
Nawet w miarę się udało, dziękuję
Ten tydzień był wyjątkowo bio-meteo-paskudny. Jestem ciągle śpiący. No to idę spać, co będę tu sam siedział…

Słonecznych snów zatem, Tetryku:)
No tak Makówka to już się nie liczy Tetryku?
Cały czas jestem, ale gadałam na WhatsApp z siostrami z USA, więc na Wyspę nie zaglądałam.
DOBRANOC!
Dzień dobry





Zdjęcia są piękne… te w opisie i w komentarzach
Uwielbiam wschody i zachody słońca… zawsze są inne, nie takie same… cudne
Brawo Makóweczko
Bałwany też mi się podobały… całe szczęście Ukratek nie życzył sobie tych z pierwszych stron gazet, bo na nie nie chciałabym patrzeć
I oczywiście wszystkim naszym Panom składam jak najlepsze życzenia
Witaj Miralko!
Dziękuję, cieszę się, że Ci się podobało.
I cieszę się, że już jesteś na Wyspie.
A nie odzywałam się, bo coś mi wlazło w gnaty (ściślej mówiąc w klatkę piersiową) i wybitnie straciłam ochotę na jakiekolwiek pogawędki
Ale oświadczyłam stanowczo, że do pracy jadę…
Za pierwszym razem, „ibuprofen” mi pomógł i chociaż późno, ale mogłam zasnąć. Za drugim razem (dzień później) już nie było tak słodko… Ból nie pozwalał mi zasnąć. Wierciłam się w łóżku i w końcu doszłam do wniosku, że nie daję mężowi spać, a przecież rano musi wstać do pracy. Poszłam więc na dół. W sumie wzięłam 4 tabletki „ibuprofenu”… ostatni raz, gdy patrzyłam na zegarek, była 1:30, a musiałam wyjechać do pracy o 7:30…
Mąż obudził mnie telefonem o 7:12… nie było siły, żebym zdążyła na czas. Zażądał, żebym zadzwoniła i powiedziała że nie przyjdę do pracy, a w zamian powinnam się udać do lekarza…
Podziękowałam, że w ogóle zadzwonił, bo gdyby nie to, nie wiem o której bym wstała
Teraz jest już w porządku, ale pracuję może trochę za dużo… w czwartek mamy święto – Dzień Dziękczynienia – największe amerykańskie święto (obok 4 lipca – Dnia Niepodległości) i wiem, że wielu osobom jestem potrzebna. Nie mogę ich zostawić „na lodzie”
A tak w ogóle, to w nocy myślałam, że umrę… nawet zastanawiałam się, czy to na pewno mięśnie, czy może serce…

niby mam je jak dzwon, ale kto wie?
I może to śmieszne, ale nie bałam się umrzeć, myślałam tylko jak mój mąż sobie beze mnie poradzi. Jak do tej pory, to ja załatwiam wszystkie sprawy (telefony do różnych instytucji i wizyty w tychże), płacę też wszystkie rachunki i pilnuję, żeby były na czas… a oprócz tego sprzątam, piorę, gotuję… że o takich drobnostkach jak podlewanie kwiatków, czy ścinanie trawy w ogródku nie wspominając…
Może to głupie, ale bardziej martwiłam się o męża, niż o siebie.
Dobrze, że to minęło i już nie muszę się martwić
OMG. Ale może Ty jednak odwiedź kiedyś tego lekarza?
Też uważam, że powinnaś odwiedzić lekarza.
Też mi się zdarza, że w nocy budzi mnie bardzo silny ból „za mostkiem”, no ale ja jednak jestem trochę „przebadana” choć oczywiście jeśli chodzi o ten ból to nie wiem co to jest.
Wiem, że powinnam… tym bardziej, że ostatni raz byłam (chyba) w 2006 roku. Rok po operacji usunięcia guza. Okazało się wtedy, że w innym miejscu robi mi się następny – no to więcej nie poszłam

Ale chyba w końcu trzeba się będzie wybrać… tylko nie wiem kiedy, bo na razie nie mam czasu
Znajdź czas, zanim czas znajdzie ciebie!
Miralko koniecznie!
Teraz martwię się o Ro (Rosemary), moją amerykańską przyjaciółkę. Jest chora i obawiam się, że już długo nie pożyje…
Dzwoniła do mnie Kay (właściwie Marilyn) i pytała mnie, czy mogłabym odwiedzać je dwa razy w tygodniu, bo ona boi się zostawiać Ro samą… też bym się bała, ale nie mogę odwiedzać ich tak często – przecież pracuję!!! Rozumiem, że Kay musi jeździć po różne rzeczy do sklepu i ktoś musi zostać z Ro w domu i dopilnować…
Ro upadła już dwa razy i Kay nie była w stanie jej podnieść. Musiała dzwonić po pomoc. Młodzi chłopcy ze straży pożarnej nie mieli kłopotu z podniesieniem. Nawet zabrali Ro do szpitala, żeby sprawdzić czy nic jej się nie stało. Całe szczęście oprócz potłuczeń (zdartej skóry z policzka) nie było większych obrażeń.
Kay zaproponowała mi jakiś tam ekwiwalent pieniężny w zamian za usługę, ale cóż znaczą pieniądze w porównaniu z przyjaźnią? Obiecałam, że we wtorek do nich przyjadę i pogadamy. Może nie dwa razy w tygodniu, ale przynajmniej raz jestem w pobliżu Libertyville, gdzie mieszkają. Na tę godzinę, czy dwie, po pracy mogę wpaść i przypilnować Ro, żeby się jej nic nie stało…
Mam dla Ro wiele sympatii. Całe życie pracowała w Lambs Farm – ośrodku dla osób niepełnosprawnych umysłowo. A to budzi mój szacunek, bo wiem, że taka praca łatwa nie jest. I teraz gdy sama potrzebuje pomocy, ktoś powinien jej pomóc… wychodzi na to, że ja
Ro nie ma rodziny, dzieci?
A może jakaś opiekunka z pomocy społecznej, która przychodziłaby dwa razy w tygodniu, aby odciążyć Kay?
A wtedy Ty mogłabyś czasem pomóc, ale tak po przyjacielsku wtedy gdy jesteś w pobliżu Libertyville.
Ro nie ma dzieci. To panienka w zaawansowanym wieku. Ma tylko siostrę, która też ledwo chodzi, więc z tej strony nie ma co liczyć na pomoc. Opiekunka w zasadzie mogłaby przychodzić, ale nie wiem, czy te dwie starsze panie (Ro i Kay) na to stać.
Co dwa tygodnie jestem w Libertyville, więc po pracy mogłabym do nich zajechać… zakupy można zrobić i popołudniu. Bywam też w Evanston, czy Morton Grove, a to już blisko do Libertyville. I też mogłabym do nich wskoczyć… tylko skończyłyby się moje wczesne powroty z pracy.
Zobaczymy jak to wyjdzie
Dzień dobry
Pół nocy nie spałam…
Ale jako reakcja po szczepieniu?
Jakieś objawy typu temperatura, dreszcze, ból głowy, mięśni?
A teraz jak się czujesz Bożenko?
Dzień dobry, przelotne, bo zaraz ruszam załatwiać rozmaite sprawy, a potem na targi.
Miłego dnia
Wyspane dzień dobry!
Miłej soboty Wam życzę!
Bożenka się nie wyspała, Quacki wyspany popędził załatwiać sprawy i na targi, Miralka już się znalazła …
Czekamy aż przywita się Tetryk i Lenę przywieje wiatr.
A może zjawi się ktoś dawnoniewidziany albo jakiś gość?
Oto sobota na Wyspie!
Nawet słońce trochę wychodzi!
Tu też się słońce pokazuje. A ja dosypiam na fotelu…
Pytałam wyżej jak się czujesz po szczepieniu?
Przepraszam że nie odpowiedziałam. Po szczepieniu czuję się dobrze, nawet ręka mnie prawie nie boli.
Czyli to niespanie nie było skutkiem objawów po szczepieniu?
To dobrze. Odsypiaj więc i odpoczywaj, niech organizm w spokoju buduje odporność.
Niespanie miało dwie przyczyny – pierwsza, to denerwowałam się jak to zniosę, a druga, księżyc w pełni. Zawsze podczas pełni księżyca budzę się w nocy kilka razy. To rodzinne – syn ma to samo, a wnuczka nawet chodzi po pokoju… Dziwne, prawda?
Byle po pokoju, a nie po dachu!
Witajcie!
Po zakupach, w trakcie śniadania, słucham konferencji „Kultura wykluczenia? IX odsłona: Wykluczenie Matki Gai”
Witaj Tetryku.
Miło, że jesteś. Ja też zabieram się za śniadanie.
To może zawołamy Gienię?
Ktoś dołączy?
Bardzo chętnie…
Dziękuję.
Do kawy/herbaty proponuję czekoladkę na poprawę nastroju przy burości za oknem.
A może jeszcze ciasteczko?
Bardzo chętnie, zjem i pędzę na zakupy, bo zaraz zamkną wszystkie osiedlowe sklepiki.
A ja, zamiast zająć się prozą życia i konkretami szukałam lunatyczki.
Makówko ! Zejdź na ziemię!
Wybywam na Rynek…
Wróciłam z zakupów i teraz (po przeczytaniu Twojego komentarza) zorientowałam się, że w natłoku informacji chyba coś mi umknęło, o czymś zapomniałam. Jakaś przymulona jestem ostatnio.
Teraz już nie zdążę.
W dwóch miejscach być nie możesz.
Jestem dziś domowa. Mogłam wcześniej zrobić zakupy, zjeść obiad itd., ale ta pogoda wywołuje u mnie stan przymulenia. Jak czegoś nie zapiszę -zapominam.
Teraz sobie przypomniałam co dziś ma być w Rynku o godz. 15, ale nie wiem, czy to miał na myśli Tetryk.
Jak wróci (mam nadzieję) uchyli rąbka tajemnicy.
A ja (jak nie zasnę na stojąco) może wreszcie zabiorę się za jakieś porządki?
Tzw. dorodna patriotyczna młodzież urządziła na Rynku wiec poparcia dla „bohaterskich obrońców polskich granic”, więc stanęliśmy po drugiej stronie płyty z własnymi hasłami i sprzętem… I wyszło na to, że ich było mniej i mniej ludzi im kibicowało 🙂
Widziałam relację na żywo -udało mi się rozpoznać kogoś przypominającego Tetryka.
Jakoś sobie o tym wydarzeniu zapomniałam.
Mniej wietrzne dzień dobry, Wyspo:)
Donoszę, że wszystkie jesteśmy przeżyte – i my z Psiułą, i okna:)
Witaj Leno!
Dobrze, że nie daliście się wiatrowi- i Ty i Psiuła i okna.
To raczej wiatr nam odpuścił:)
Tu całkiem ucichł i dobrze.
U nas wieje, ale słabiej. I mży okrutnie.
To się nazywa mocne przeżycie!
No ba:)
Późno się zrobiło, idę spać. Może ta noc będzie przespana…
Dobranoc
Spokojnej i przespanej bez żadnych przerw Ci życzę.
Śpij dobrze!
Quackie się gdzieś zapodział, więc wtrącę na dobranoc coś mniej poważnego, trochę zbyt żywego — ale w temacie.
Dziękuję Tetryku !
Jak ja lubię na moich pięterkach tematyczne Dobranocki!
To bardzo dobra piosenka jako antidotum na szarzyznę za oknem.
„Bo mnie jest szkoda lata…” tym bardziej przy takiej (jak dziś) pogodzie.
Zaczynam dziobać nosem klawiaturę. Dobranoc Państwu!

Lepiej zacznij dziobać nosem w poduszkę, śpij dobrze!
Dobry wieczór, to był tak intensywny poranek, dzień i wieczór, że mogę się tylko przywitać i pożegnać. Właśnie wróciłem, a jutro jeszcze przynajmniej przez pół dnia ciąg dalszy. Dobranoc.
I tak miło, że zajrzałeś, aby się przywitać i pożegnać.
Jutro mnie też nie będzie przez pół dnia.
Dobranoc zatem!
Dobrej nocki, Wyspo:)
Zabiegany cały dzień
I to od rana.
Oczywiście pojechałam za nim, żeby go odebrać z warsztatu, a potem w rejs po sklepach… jak ja tego nie znoszę
Ale czasami trzeba 

Mąż postanowił wymienić opony, bo te już mu trochę „wyłysiały”, a zima idzie
Za tydzień jest „Black Friday”, czyli „czarny piątek”. Oczywiście nawet nie planujemy w ten dzień wybrać się do sklepu. Pewnie jak zwykle będą tłumy ludzi i walka o pierwszeństwo, bo tylko kilka osób dostaje solidne rabaty. Nie lubię tłoku i nie mam zamiaru się pchać, tym bardziej, że można mieć połamaną rękę, czy nogę, czy mieć solidnego guza.
W zależności od pogody, albo pojedziemy do parku, albo coś innego się wymyśli…
I ptaszki obcyka…jak się wymyśli.
Bryyyy…
Dzień dobry
Niedziela jeszcze ma być ciepła, ale od wtorku zapowiadają coraz zimniej…
I już w pociągu.
I do czego to pociąg?
Do wędrówek.
Do lasu:)
Dzień dobry, za oknem b. spokojnie, a ja zaraz się zbieram na ciąg dalszy.
A ja już wędruję.
Miłego dalszego ciągu Q !
Miłej wędrówki
Witajcie!
Jako pann z mokrą głową siedzę w domu, choć pogoda wyklarowała się piękna. Dojdzie i do Leny!
No i do środy muszę skończyć czytać książkę na klub, a jestem w połowie…
Więc czytaj, bo to ważne…
Witaj, Tetryku:)
Nawet jeśli doszła – przespałam to:(
Ale za to mam już siedemdziesiąt siedem stron tego, co maksymalnie miało mieć piętnaście:)
Dzień dobry
Jak dla mnie robocza 

Niedziela
Trzeba zacząć przygotowywać się na czwartek. Córeczka przylatuje z tego swojego Kolorado i synek ma przyjść… będę miała swoje dzieci razem
Na przyjemności zwykle trzeba zapracować…
Rodzinka w komplecie -super!
Dzień dobry, jestem z powrotem, nieco wypluty wszakże. Te półtora dnia to był pewien wysiłek, towarzyski i intelektualny.
Będę pewnie trochę w kratkę, ale będę.
Ale nie zmarnowany wysiłek, mam nadzieję?
O, nie, bardzo udany wysiłek! Gdybym znalazł jeszcze trochę sił, to może nawet jeszcze bym tam siedział i coś załatwiał, ale już mi się powoli zaczynało w głowie kręcić.
Bo co za dużo, to niezdrowo.
Tak jest. Najlepiej odpuścić w porę!
Jestem w domu!
I na Wyspie, ale, ale czy nie za wysoki wieżowiec się zrobił?
Tak tylko spytałam…
Faktycznie, 235 stopni. Ale ja nie mam dzisiaj głowy…
Błogie, bezwietrzne, niemżyste dobry wieczór, Wyspo:)
Aaa, sielanka
dobry wieczór!
Pogodowa – tak:)
Tylko wena drapie pod kirysem…
Witaj, Quacku:)
Pod kirysem? No to do szarży, szable w dłoń i tentego!
🙂
Śpiewamy to na wycieczkach z kołem PTTK.
„Szable w dłoń” oznacza „wyciągać kieliszki, będą nalewki”.
Wódka twój wróg, lej ją w mordę!
Tajest! Bo my się wroga nie boimy:)
Pod ten Dzień Życzliwości!
Dobry wieczór Leno odpowiada niewyspana i trochę zmęczona Makówka.
Deszczu nie było, wiatru nie było, nawet było trochę słońca.
Witaj, Powrócona Globtroterko:)
Czyli pogodą Waszych odysowych serc zaraziliście też kapryśną panią Aurę;)?
Pstryczek z komórki, więc widać i datę i godzinę.
Ale nie było tak cały czas. I jednak było chłodno.
„Szumią jodły na gór szczycie…
Szumią sobie w dal…”
U nas też dzimno.
Na spacerku łapki nam zmarzły (wszystkim) i ogonki (niektórym).
Mnie zmarzły łapki i nosek.
Podobno dziś DZIEŃ ŻYCZLIWOŚCI.
Na Wyspie jesteśmy życzliwi dla siebie przez cały rok, prawda?
Przynajmniej się staramy!
Kochani, jestem z powrotem po przerwie, siadłem i zdałem sobie sprawę, że jestem tak zdygany po tym weekendzie, że w zasadzie potrzebowałbym od jutra weekendu, żeby odpocząć, no ale go nie mam, wręcz przeciwnie, robota od poniedziałku normalnym trybem. Dlatego obawiam się, że na dzisiaj już się pożegnam.
Wypoczywaj więc i śpij dobrze Quacku!
Nawet dobranocki nie nadasz?
A nie, masz rację. Dobranockę jeszcze tak.
Dobranocka.
Dzisiaj klasycznie, Krystyna Prońko. Mniej więcej tak się dzisiaj sennie czuję.
Snów ukołysanych i do białego ranka. Broń Boże przed wschodem słońca.
Piękna kołysanka… naprawdę mnie usypia.

Pożegnam się więc i życzę Wam słodkich snów
Śpij dobrze Bożenko.
Ja wysłucham za chwilę, bo teraz jestem takajakaśpadnięta , że mogłabym zostać uśpiona przy laptopie.
Dobrych snów, ukołysana Bożenko!
I znów zostawiamy takąjakąśpadniętą Makówkę w oczekiwaniu na Miralkę…

Dobranoc!
Chyba jednak nie doczekam.
Dobranoc!
Spokojnej nocki, Wyspo:)
Dzień dobry
Nowy dzień, nowy tydzień, ale coraz zimniej…
Dzień dobry, wstałem, a tam szyby „zapłakane deszczem”, ale akurat chwilowo dłuższa przerwa w chmurach, patrzę, a tam na niebie poranny księżyc! Ale już znowu nadciąga kolejna ławica chmur (i pewnie deszczu).
Deszczowe dzień dobry!
Tu słonecznie, ale zimno.
Witajcie!
I usprawiedliwcie spóźnionego!
Przy takiej pogodzie, jesteś usprawiedliwiony.
Usprawiedliwienie przyjęte!
Wir, wirek, wirzysko?
Wszystkie trzy!
Dzień dobry


Jaka u mnie będzie pogoda – jeszcze nie wiem na 100%. Zapowiadają słoneczny dzień, chociaż chłodny (+2C). Najważniejsze, że ma być słońce, bez chmur
Miłego dnia Wam życzę…
… i idę zbierać się do pracy…
Tu deszcz, deszcz, deszcz.
Ja dziś prawie domowa.
Tobie też miłego dnia !
Prawie?
Teraz siedzę w domu, ale o 17 MUSZĘ wyjść.
Żadne przyjemności, żadne rozrywki -obowiązki rodzinne.
276…tak tylko policzyłam…
I nieśmiało zapytam, czy już nie najwyższy czas na zmianę tematu, który już dawno się wyczerpał?
Też tak myślę, ale na mnie nie liczcie. Mój lapcio ledwo dycha, a jeszcze pilot mi się zepsuł.
Rozumiem, wieczorem (po powrocie z przerwy) postawię nowe-stare pięterko. Lajkonikowe.
Lena daje coś nowego. Zaczekasz?
Oooczywiście.
Dobrze, że jeszcze zerknąłem!
Witaj, Quacku:)
Znaczy – się wepchałam?
Makówka powiedziałaby, że byłeś szybszy o pięć minut:)
Wybaczysz? Nie widziałam, że też coś zaproponowałeś. Nie odświeżam innych stron zbyt często, gdy pracuję:)
Makówka ma jeszcze inne powiedzenie do kogoś, kto składa SPÓŹNIONĄ PROPOZYCJĘ.
„Miałaś/miałeś swoje pięć minut „.
O jakie propozycje zazwyczaj chodzi pozostawiam inwencji Wyspiarzy.
…ale już do domu!
Temat jesienny aktualny jest prawie do końca grudnia . Irytujące są dla mnie reklamy wykorzystujące elementy świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku . Ale na to nie ma siły . Natomiast , jeśli z nieba jesiennego coś kapie , to powinniśmy na to mówić : Nieboszczyk . A pojęcie nieboszczyk ,trzeba zamienić na deszczyk . Jesienne pozdrowionka zdrówka bez korony ze Stolicy 🙂
Za PRL-u Jacek Fedorowicz bawił się podobną żonglerką znaczeniami. Pamiętam jego wykład o słowotwórstwie:
– Do określenia cechy dodajemy -man, i już mamy człowieka z danej grupy. I tak: kto jest za barem, ten jest barman, kto jedzie furą, ten jest furman, kto jest het ten, jest hetman, a kto pozostaje tu, ten jest tuman…
Trudno odmówić sensu tym przykładom . Galimatias języków europejskich . Taki przykład : Franz , ty tut powartuj , a ja zaraz prycurykaju . I wiadomo , o co chodzi …
Pozdrawiam Maksiu z Grodu Kraka.
Też mnie denerwują reklamy i dekoracje świąteczne już teraz.
Po pracy, na przerwę teraz.
Pracusiowe dobry wieczór, Wyspo:)
Nikt? Nic?
W kwestii nowego wpisu.
To mogę wstawić coś… przyziemnego na przykład:)
Wstaw! Niech będzie przyziemne! 🙂
OK.
Dobry wieczór, Tetryku:)
Niech będzie dobry!
A w międzyczasie: kto nie kocha myśliwych, niech zajrzy na kolejną kampanię AVAAZ…
Podpisałam z całą satysfakcją, bo ich nienawidzę.
Po statecznym acz dynamicznym żegnaniu lata z Makówką, zapraszam do przycupnięcia w miękkim fotelu i pogwarzenia z panem Śledziem:)
Makówka w temacie żegnania lata na Wyspie nie powiedziała swojego ostatniego słowa.
To ja dobranockę jeszcze tu.
Powracająca, ale warta tego.
Snów przytulnych, skoro deszcz za oknem.
Tak bym się przytuliła…eh…
„Florek! Gdzie jesteś?”
No to jeszcze tu się pożegnam…
Dobranoc…
Dobrych snów w rytm szelestu kropli… 🙂
Spokojnej!
Śpij spokojnie Bożenko!
Zwyczajowo tu jeszcze zapalę lampkę. Dobrych snów!

[…] koniec wyjaśnienie tytułu http://madagaskar08.pl/2021/11/16/a-mnie-jest-szkoda-lata-czesc-piata/Teraz wszystko jasne czemu to jest część […]