
Ponieważ postanowiłem dołączyć do dobrej zmiany w polskich miastach i wioskach, stwierdziłem, że najwyższy czas aby nasze władze zrobiły porządek z pozostałościami po radzieckich czasach i usunęły z polskich ulic patronów kojarzących się nieodparcie z dominacją rosyjską w naszym kraju.
Dlaczego taki Klonow, Brzozow lub Dworcow NADAL pełnią rolę patronów polskich ulic? Czy ponad 30 lat wolności nie wystarcza aby zerwać z tymi symbolami zniewolenia?
W Warszawie dla przykładu do tej pory jest ulica Jagody, a kim był Gienrich Jagoda każdy Polak powinien wiedzieć, nawet obudzony w środku nocy!
Czy nikogo z mieszkańców to nie razi?
Czy nie lepiej było by zamiast Komisarza ludowego NKWD uhonorować ulicy jakimś polskim nazwiskiem? Czy np. kompozytor Petersburski nie byłby lepszym kandydatem niż taki Jagoda?
A podobnych przypadków mamy dużo więcej!
Na przykład centralna ulica Bydgoszczy, prowadząca od stacji kolejowej w stronę starego miasta nosi nazwisko radzieckiego pisarza Dworcowa!
Czy nie godzi się jej zmienić na np. ul. Kurskiego? W końcu prezes Kurski też zasługuje na swoją ulicę w naszym pięknym kraju!
W moim mieście Klonow, Brzozow czy Topolow do tej pory zdobią ulicę pięknego Gdańska. Czy godzi się aby królewskie miasto Gdańsk pozwalało sobie na takie prowokacje?
Rację miał Prezes Kaczyński, że rządzi tam ukryta opcja… Wprawdzie mówił o opcji niemieckiej, ale, jak widać, również opcja rosyjska ma się dobrze w moim mieście…
Wyjątek zrobił bym jedynie dla Lipowa. Lipow wszakże też był Rosjaninem, ale jako restaurator zasłużył się bardzo w odrestaurowaniu zabytków kościoła w Świętej Lipce (nomen omen) i dlatego można mu chyba odpuścić… Tym bardziej, że ten Rosjanin był z pochodzenia Niemcem, a z Niemcami mamy obecnie dobre stosunki i nie powinniśmy ich zadrażniać!
Reasumując!
Wzywam władze do zmiany nazw ulic Dworcowa, Klonowa, Brzozowa, Topolowa i Jagody gdyż nie godzi się, aby nasze, polskie, miasta czciły w ten sposób rosyjskich okupantów!
W zamian proponuję swojsko brzmiące nazwiska: Kurski (prezes TVP), Moskal (polityk pis) – tu może być również ulica Moskal2, gdyż polityków PIS o takim nazwisku mamy nawet dwu oraz Kaczyński (prezes wszystkich prezesów), który zasługuje na swoją ulicę niezależnie od innych powodów, które powyżej wymieniłem!
Wasz niestrudzony
Krzysztof z Gdańska




Jakiś czas temu grupa prawicowych oszołomów (nie bójmy się tego słowa) postanowiła zdekomunizować ulicę Dworcową w Krakowie i Gdańsku (pomysł narodził się chyba niezależnie w główkach tychże autorów).


Już wtedy pomyślałem, że może to być materiał na ciekawy tekst związany z lustracyjną paranoją…
Napisałem więc szkic i… włożyłem do szuflady na lepsze czasy…
Ostatnio jednak sytuacja w kraju bardzo przyspieszyła i boję się, że temat straci wkrótce rację bytu…
Dlatego postanowiłem rzutem na taśmę opublikować memoriał w sprawie likwidacji resztek dominacji rosyjskiej (radzieckiej) w naszym kraju ku pamięci potomnych
Zapraszam do lektury
Popieram ! I nie chodzi mi o jakieś niemiłe adresy wobec braci Rosjan z których jeden nazywał się nawet Niemcow i potępiał Putina. Popieram , bo nasze miasta odbudowane z mozołem po strasznej II Wśw . są murowane , a nie drewniane . Po cholerę nam ulice :Lipowa ,Klonowa , czy Dębowa . Może faktycznie lepsze są ulice np : Kurskiego ( od kury ) Kaczyńskiego (od kaczki)czy Banasia (od barana ) . Masz Krzysiu pełną moją akceptację . Brawo z kwiatuszkiem .
Świetny tekst
I świetnie oddaje paranoję rusycyzmu w Polsce. Burzy się pomniki i zmienia nazwy ulic… a co jakiś czas wraca „świetny pomysł” zburzenia Pałacu Kultury w Warszawie, jako radzieckiego reliktu 


Nikt nie patrzy, że są ważniejsze wydatki z państwowej kasy… bo przecież zmiana nazwy ulicy wiąże się z dużymi kosztami… szczególnie, gdy są na niej zakłady pracy, firmy, które muszą wiele zmieniać.
Nazwy ulic, podane przez Ciebie, rozbawiły mnie
Komu kojarzy się ulica Dworcowa, Klonowa, Brzozowa, czy Topolowa z Rosjanami. Dworcowa – z dworcem, a pozostałe z drzewami…
Ale masz rację. Dla co niektórych wszystko kojarzy się albo z Rosją, albo z seksem (który też jest tematem tabu)
Starałem się zredukować do absurdu tą tzw. dekomunizację, bo tego się nie da traktować na poważnie
A już zupełnie poważnie: kilka lat temu wpłynął wniosek o zmianę ulicy Dworcowej w Gdańsku (znam nawet autora wniosku) jako, że radziecki pisarz Dworcow był komunistą i członkiem KPZR 🙂
Bo to jest absurd… nawet Bareja by tego nie wymyślił


Masakra!!!
Rzeczywistość przerasta fikcję, a kabarety powoli tracą rację bytu, bo wystarczy posłuchać czołowych działaczy partyjnych… to dopiero kabaret
Chociaż w sumie mało śmieszne… ludzie, którzy decydują o losie całego kraju, plotą jak potłuczeni
Ostatnio oglądałam polskiego premiera, Morawieckiego, gdy cytował fraszkę Kochanowskiego „Na zdrowie”
Nigdy w ten sposób nie myślałam, choć i u nas usiłowano nadać jednej z głównych ulic nazwę „Kaczyńskiego”, chyba najgorszego w historii prezydenta Polski. Całe szczęście, to nie przeszło.
Ale artykuł Twój mnie ubawił, brawo!
Dziękuję
Brawo, Krzysiu!
Są tacy, którzy rosyjskich źródeł dopatrują się nawet w określeniu „dupa wołowa” ( Wołowa?)…
Tego nie słyszałem
Brawo, brawo i jeszcze raz brawo!
Z absurdami najlepiej walczyć satyrą i śmiechem!
Kamienica, w której spędziłam dzieciństwo, młodość i kawałek dorosłości pierwotnie nazywała się POPIELA, a potem została zmieniona na KRONIKARZA GALLA.
Oczywiście nie wiem, czy chodziło o tego, co go myszy zjadły, a jeśli tak co komu przeszkadzał?
Wydaje mi się, że nie chodziło o TEGO Popiela a o Mieczysława
Mieczysław Piotr Popiel (ur. 30 czerwca 1904 w Kijowie, zm. 20 listopada 1992) – polski inżynier mechanik i polityk, minister żeglugi w latach 1950–1956, poseł do Krajowej Rady Narodowej, na Sejm Ustawodawczy oraz na Sejm PRL I kadencji (za wikipedia)
Zmiana nazwy z ulicy Popiela na Kronikarza Galla nastąpiła w latach 50 -tych, czyli za czasów głębokiej komuny.
Czyżby jakaś czystka wśród towarzyszy?


Za to w Gdańsku do tej pory jest ulica Wiesława i żadni lustratorzy z IPN jej nie ruszyli
Może chodziło o Gołasa?
Może to jest ulica mojego stryja, osoby wielce mi miłej, co prawda nie używamy w rodzinie określenia „stryj”, tylko „wuj” i pochodnych, więc wujek Wiesiek – przekażę mu przy okazji!
Napisałam, że zmiana nazwy z Popiela na Galla nastąpiła w latach 50-tych strzelając tak „z głowy”.
Trochę mi to nie dawało spokoju czy dobrze pamiętam.
Poszperałam więc w różnych rodzinnych papierach. Znalazłam zaświadczenia dla mojej mamy z 29.III.1958, gdzie czytam zamieszkała w Krakowie, ul. POPIELA 11/6.
Zawsze jakoś mi się kojarzyło z dzieciństwa, że chodziło o legendarnego władcę Polan. Trochę przemawia za tym fakt, że na wszystkich rodzinnych dokumentach jest ulica POPIELA, a nie np. Mieczysława Popiela lub bodaj M. Popiela, lub jakieś inne imię.
Na innym dokumencie z 13.III.1968 jest zamieszkali przy ulicy KRONIKARZA GALLA 11/6.
Nie mam wątpliwości, że chodzi o to samo mieszkanie, czyli miejsce, gdzie zamieszkał najpierw mój ojciec po wyprowadzeniu z akademika dostając przydział na jeden pokój, a potem do niego dołączyła mama.
Czy zbyt serio podeszłam do tematu? Te moje sentymenty…
Nie, dlaczego za serio, to całkiem ciekawe!
Próbowałem znaleźć w sieci coś na ten temat i np. taka Wikipedia twierdzi, że to była ulica konserwatywnego polityka Pawła Popiela: „Przed II wojną światową imię Pawła Popiela nosiła jedna z krakowskich ulic (obecnie ulica Kronikarza Galla)” https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Paweł_Popiel_(1807–1892)
I w zasadzie nic ciekawego poza tym nie znalazłem.
Dziękuję Q. Dla mnie tym bardziej to ciekawe, nie wiedziałam tego.
Jednak dalej nie rozumiem, dlaczego na wszystkich dokumentach rodzinnych jest POPIELA, a nie Pawła Popiela.
No i jednak nie tylko przed wojną; jak ja się urodziłam to była JESZCZE ulica POPIELA.
Ta ulica, to mieszkanie to silny sentyment dla mnie. Pisałam już o tym na Wyspie, tzn. o tym jak musiałam w ciągu miesiąca opróżnić trzy pokojowe mieszkanie, w którym moi rodzice gromadzili rzeczy przez całe powojenne życie.
Musiałam zdecydować co zrobić z rzeczami, które przyjechały jeszcze ze Lwowa.
Łoj, znowu odbiegam od tematu wpisu! Te moje skojarzenia!
Tu już pozwolę sobie puścić wodze fantazji i domyślić się, że w którymś momencie (po 1945? Przed 1939?) Paweł Popiel stał się niewygodny, ale żeby tak zupełnie nie zmieniać, żeby ludzie się nie mylili, usunięto z nazwy Pawła i został sam Popiel. W końcu postać z polskiej legendy, więc godzien ulicy. Dopiero po jakimś czasie ktoś uznał, że warto się wykazać i złego króla zamieniono na kronikarza (nie wiem, złego czy dobrego).
A teraz zmykam na przerwę.
Podoba mi się ta wersja. I tak zupełnie serio może być prawdziwa.
A ja znalazłam 🙂 cytuję:
„Galla Kronikarza, ulica – Nowa Wieś.
Ulica wytyczona na początku lat trzydziestych XX w. na terenach należących do rodziny Popielów. W r.1932 otrzymała nazwę ul.Pawła Popiela (DRK1932), zmienioną w r.1952 na obecną.
ANONIM (zwany GALLEM), autor najstarszej kroniki polskiej. Żył na przełomie XI i XII w., byłzakonnikiem
– prawdopodobnie benedyktynem – obcego (być moze francuskiego) pochodzenia. Nie jest znane jego prawdziwe imię.
PAWEŁ POPIEL(1807-1892), konserwatywny polityki publicysta galicyjski, przez większą część życia związany z Krakowem. Współzałożyciel (1848) i pierwszy redaktor „Czasu””.
za: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/rcin.org.pl/dlibra/show-content/publication/edition/24551?id=24551
Poza tym – podpisuję się oburącz pod Memoriałem i pozdrawiam z z pochmurnego Wrocławia
Brawa dla dociekliwości ikroopki!
Dzień dobry, Krzysztofie:)
No tak. Najbardziej znana trójka rosyjskich okupantów: Dworcow, Kolejow i Ogrodow. Niebezpieczna, ponieważ wszechobecna. Niemal w każdej miejscowości znajduje się upamiętniająca przynajmniej jednego z nich ulica…
Ci Rosjanie, zresztą, ogólnie bardzo się we wszelkich dziedzinach naszego życia rozpanoszyli.
Tacy choćby Ogórkow i Pomidorow w gastronmii, Ogonow i Gnykow w medycynie, Atomow i Chromow w chemii…
Wymieniać by można w nieskończoność, ale poprzestanę chyba na najbardziej rażącym przykładzie zrusyfikowania człowieka, bądź co bądź, wykształconego, poety, erudyty:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=Cv_IjlzlfCE
Słowem: wstydź się pan, panie Tuwim!
Pozdrawiam:)
Zapomniałaś Leno o Rynkowie, też chyba jest w każdym mieście
Łoj! W Krakowie to nawet parę-Mały, Podgórski, Kleparski, Dębnicki i (wiadomo najważniejszy) -Główny.
Co za skandal!
Mea culpa, Makówko.
Mea bardzo wielka culpa, przepraszam:)
I – dzień dobry:)
Leno!
Przepraszasz, że się tych Rynkowych w Krakowie namnożyło?
Nie. Że o Rynkowie zapomniałam:)
Bo to może rzeczywiście skandal – zapomnieć;)
Ależ teraz łatwo o skandale!
Uświadomiłaś mi, że w Gdyni, na Pogórzu, jest cała masa ulic rosyjskich bohaterów – Potasowa, Irydowa, Krzemowa…

Tylko Miedzian wyłamuje się ze schematu, bo ul. Miedziana może równie dobrze dotyczyć np. mieszkańca Kielecczyzny albo Mazowsza…
Za to z ulicą Unruga nie ma problemu! Od zawsze wiadomo, że to był Polak ze krwi i kości, nie jakiś Grunia (który był patronem tej ulicy PRZED Unrugiem)
Tak. Z rosyjska brzmiałoby: ul. „Miedz-i-na”, bez „a”:)
Witaj, Bożenko:)
Tak.
I jeszcze zapomniałam o Mostowie.
I o Klozetowie. Choć to chyba jego babcia była bardziej znana;)
Pozdrawiam:)
Popatrz , popatrz jak ta Galina jeszcze dobrze się trzyma . Może i dobrze się trzyma , ale nich spróbuje się puścić !
Witaj, Maksiu:)
O! to już nawet wiemy, jak babcia miała na imię i czym na pewno się nie zajmowała;)
Pozdrawiam:)
Dzień dobry Leno


Czyżbym został zdemaskowany?
Faktycznie Tuwim ze Słonimskim (chyba) napisali w latach 20-tych XX wieku podobny tekst o likwidacji rusycyzmów w naszym, polskim języku…
Pamiętam tylko fragment (czytałem to wieeele lat temu) gdzie autorzy postulowali usunięcie z procesu karnego słowa „skazał”, jako ewidentnego rusycyzmu, który należy zamienić na „powiedział”
Wyjazd do Tomaszowa skojarzył mi się niezależnie:)
Dopiero kiedy wspomniałeś o „skazać” i duecie T-S, przypomniałam sobie, że też taki tekst czytałam. Może pochodzi z „W oparach absurdu”, poszukam, tylko to trochę potrwa i stuprocentowej gwarancji, że znajdę – nie daję:)
Witaj ponownie, Krzysztofie:)
Niestety, nie udadło mi się znaleźć tego tekstu. W „W oparach…” go nie ma:(
Szkoda, bo pamiętam, że był naprawdę zabawny.
Pozdrawiam:)
Dzień dobry, fajrant, a przerwa za chwilę.
Mistrz Tetryk mnie ubiegł z dupą, którą wynalazł akademik Wołow!
I po przerwie.
I po wtorku, idę spać. Dobranoc
Dobrych snów, Bożenko!
Spokojnej!
Dobranocka.
Już kiedyś było, ale dawno. Piosenka Paula McCartneya z filmu o misiu Rupercie (na podstawie kultowej angielskiej książki dla dzieci), o tym, żeby trzymać się razem.
Snów o solidarności.
Trzymajmy się więc razem, bądźmy solidarni !
Im trudniejsze czasy, tym bardziej jest to ważne:)
Oj tak. A rządzący, grający na skłócenie, robią pod górę.
Raczej, mam wrażenie, robią pod siebie…
Solidarnie złóżmy się na pampersy dla nich byle by sobie szybko poszli!
Oddalam się chyżo… Śpijcie dobrze i solidarnie 😉

Spokojnej!
I ja umykam. Coś mi ostatnio wieczorami głowa nie służy.
DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry
Widać że zima się zbliża, choć jej jeszcze nie widać, bo coraz później się budzę…
Witam!
Dzisiaj Gienia ma wolne, napoje podaje Kelnereczka…
Dzisiaj też w Poznaniu jemy rogale świętomarcińskie. Kto sobie życzy?
Chętnie, na wycieczce się przyda. Już w drodze jestem.
Pół rogala skrobnę może. I soczek.
Dzień dobry, święto w środku tygodnia, kto to widział.
Nie dość, że dla mnie normalny dzień pracy, to jeszcze małżonka ma wolne i za dużo pomysłów zagospodarowania tego czasu.
Przecież jesteś sam sobie szefem! Nie możesz wziąć sobie wolne i zadowolić małżonkę?
Jeden dzień wolnego i zadowolić małżonkę? Tak około ślubu to może i pół godziny by wystarczyło, ale teraz jeden dzień to tylko strata w produktywności i pobudzenie pomysłów małżonki…
Ależ Panowie co Wy byście robili z wolnym czasem gdyby nie pomysły małżonek?
Mój plan nie przewiduje dzisiaj wolnego. Tylko w weekendy (no i w okolicach świąt, bo to przewidywalne).
Przecież dzisiaj jest święto!
Ale nie w mojej firmie!
A Twoja małżonka o tym wie, że jako szef swojej firmy kazałeś sobie dziś pracować?
No jeszcze by też! Oczywiście, że wie.
Czasami to jedyny sposób, żeby mieć trochę spokoju.
Uważaj, bo zacznie negocjować z szefem Twojej firmy, aby Ci dał wolny dzień!
Proszę bardzo, mam parę pomysłów na okoliczność takich negocjacji!
Witajcie!
Usłyszałem właśnie, że standard świętomarcińskiego rogala zakłada wagę nie większą niż 250g! Ćwierć kilogramowe ciasteczko?
Można pokroić
Wróciłem ze świątecznej przejażdżki na rowerach po Krakowie, z flagami i nagłośnieniem. Było nas może z 50 osób…
A ja wróciłam ze spacerku po Lasku Wolskim.
Odwiedziliśmy Kopiec Piłsudskiego, a potem na ognisku piekliśmy kiełbaski, pierogi, naleśniki, jabłka itd. Było sporo nalewek i bardzo dużo śmiechu.
A osób -12.
Znaleziono prawdziwą przyczynę wzrostu zachorowań:

I przez takiego małego człowieczka zaraza potęguje
Jedyne skuteczne lekarstwo, to … wiadomo

Pozdrawiam
Oj, wiele mu „zawdzięczamy”. To nie powinno ujść mu na sucho.
Historia go rozliczy,Bożenko. Mam nadzieję, że jeszcze za życia. Czego mu szczerze życzę.
Ja też, Kopciuszku. Oby jak najszybciej…
Witaj, Kopciuszku! Jak zdrówko?
Witaj! Dziękuję, fizycznie całkiem dobrze. Natomiast psychicznie już nie tak fajnie. Niestety my „pomagacze” nie możemy chorować 😉

Tak dla ciekawostki: ostatnio nasz rząd wymyślił, że mamy pomagać osobom w kwarantannie w formie: robienia zakupów ( rozumiem), WYPROWADZANIA PSA I OPIEKI NAD DZIEĆMI (tego już nie jestem w stanie pojąć)
Wszystkim życzę dużo zdrówka i cierpliwości
Oni mają bardzo abstrakcyjne poczucie humoru. Monty Python wysiada chwilami…
Fajrant i przerwa, w niejakim pośpiechu ogłaszane, gdyż właśnie różne pomysły… Sami-Wiecie-Kogo.
Dzisiaj Święto Niepodległości Polski . Nie wypada napisać coś wrednego z tej okazji , a ponieważ wątek dotyczy rusyfkacji języka polskiego w Okresie Słusznie minionym , to przytoczę wypowiedz Gomułki do Chruszczowa , kiedy ten przyleciał z pilną sprawą do Warszawy . Było to podczas powitania na lotnisku Okęcie . Gomułka podobno wtedy powiedział : Nikita , z Nami kwita . Żyj sto lat jak nasz Solski i odpier..l się od Polski . Jak widać , Gomułka też był patriotom …Bukiet z okazji Święta
Znam to, głośno o tym było, chociaż po cichu się mówiło
Podobną historię opowiadano o przywitaniu Breżniewa z Gierkiem, kiedy to pod powitalny gest wznoszenia rozłożonych rąk przez Gierka podkładano tekst Nic nie mamy, nic nie damy…, a pod wzniesione splecione ręce Breżniewa Wyciśniemy, wyciśniemy… 😉
A nie znałem!
I po przerwie. Chyba muszę ochłonąć nieco po całym dniu, praca, zadania dodatkowe (a jutro zapowiada się tylko trochę lepiej), a w przerwach – relacje z Warszawy. Jak ochłonę, zaraz wracam. I to będzie rzeczywiście zaraz.
À propos relacji z Warszawy trochę sobie zepsułam miły dzień czytając na ten temat, oglądając zdjęcia w Internecie i filmy w TVN.
Powstrzymam się od komentarzy…
„Przerażenie wariata” Witkacy to będzie zamiast komentarza.
Plan na dzisiaj wykonany, rogal zjedzony, czas spać.
Dobranoc
Będziesz miała słodkie sny…
Spokojnej, prostej nocy (mimo że rogal dość zakręcony).
Noc miałam prostą, spało się dobrze, bo rogala zjadłam na podwieczorek a nie na kolację
Dobranocka.
Taka piosenka Velvet Underground dzisiaj, w oderwaniu od czegokolwiek. Z teledyskiem ku czci muzy Andy’ego Warhola, aktorki Edie Sedgwick (bo to o niej piosenka).
Snów o muzach.
Święto, święto, i już po…

Snów nieskażonych racami, przy łagodnym mruganiu naszej lampki!
O tak. Spokojnej.
DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry
niech będzie rzeczywiście dobry…
Witajcie!
Czterodniowy tydzień pracy ma swoje zalety…
Ale potem trudno zapanować nad chronologią tygodnia…
Wydaje się, że środa a to już czwartek
Albo wydaje się, że to poniedziałek…
Dzień dobry, mimo że bardzo pochmurny.
Więc może Gienia go rozchmurzy…
Woła na kawę, ale ma szeroki zestaw napojów.
Woda z sokiem cytrynowym ponoć dość zdrowa (w mojej sytuacji)
Dzień dobry

Z przyjemnością skorzystam z zaproszenia…
Nie ma jak aromatyczna kawa z rana…
Dla takich chwil warto wstawać rano
Dzień dobry, Bożenko:)
Też pozwolę sobie przycupnąć z filżanką herbaty i… ostatnim rogalem marcińskim:)
Narobiłaś mi wczoraj takiego apetytu, Bożenko, że postanowiłam te rogale upiec. Pierwszy raz w życiu.
Nie miałam wprawdzie białego maku, ale z niebieskim też wyszły pyszne:) co orzekliśmy komisyjnie: brat, córka brata, zięć brata i dwoje wnucząt brata.
Smakowały nam tym bardziej, że nie jedliśmy takich rogali wcześniej.
Dziękuję za inspirację i pozdrawiam:)
Cieszę się Leno, że Cię zainspirowałam do pieczenia rogali. Szkoda że nie miałaś okazji kupić świętomarcińskich.
Pozdrawiam serdecznie.
Strasznie (właśnie tak, gwarowo, nie – literacko) zaspane dzień dobry, Wyspo:)
A ja wyspane (strasznie wyspane) dzień dobry!
Nareszcie sobie pospałaś 😉
Tak jest! Pospałam, dospałam, doleżałam…
I nie wiedzieć kiedy zrobiło się południe -czas iść na zakupy i zabrać się za te nudne „robótki domowe”.
Pogoda za oknem nie zaprasza na spacer.
Dzień dobry wieczór, fajrant i przerwa, poza pracą jeszcze zakupy, załatwianie paru spraw, na szczęście wirtualnie…
Jak zwykle zapracowany…
Ale już po pracy, po przerwie, po wypełnianiu wniosku do Energi, po zeskanowaniu załączników, po zakupach nieopodal…
Po, po, po….
A możesz zdradzić przed czym?
Przed spaniem zapewne 🙂
A poza tym autorka bieżącego przekładu mnie do zawału kiedyś doprowadzi.
W powieści (fantasy dla młodych ludzi) jest trójka głównych bohaterów, dziewczyna i dwóch młodzieńców. No i dobiegam już gdzieś 90% książki, kiedy nagle jeden z nich w dość gwałtownej bitwie… zabija tego drugiego. TAK SIĘ NIE ROBI Z GŁÓWNYMI BOHATERAMI (chyba że się jest GRR Martinem i pisze „Grę o tron”). Mija jakieś 5 stron i, uwaga, ten „zabity” wstaje z martwych (w cudowny sposób, pamiętajcie, że to fantasy) i… zabija tego pierwszego! ALE OBAJ BYLI GŁÓWNYMI BOHATERAMI, NO!
Ciąg dalszy nastąpi, w przyszłym tygodniu kończę tę powieść, siadam do adiustacji redakcji poprzedniej, a potem zaraz robię autoredakcję tej, a potem to mam nadzieję już będą święta, albo jakoś tak.
A po Nowym Roku już czekają dalsze zlecenia, z czego akurat bardzom kontent!
Tego się nie robi kotu!
A tłumaczowi można?!
Nie potrafię sobie przypomnieć tytułu, ale czytałem kiedyś książkę, w której główny bohater ginął mniej więcej w połowie, ale nie tracił pozycji głównego dzięki retrospekcjom, rozważaniom przez pozostałych jego myśli i postępowania itp.
A w sagach rodzinnych przeważnie pierwsze pokolenie odwala kitę długo przedostatnim rozdziałem…
Dziękuję Q za wyczerpującą odpowiedź.
Zapomniałeś wspomnieć, że między Świętami a Nowym Rokiem zazwyczaj bywało coś takiego jak ZABAWA SYLWESTROWA.
Tańce, hulanki, swawole, szampan i życzenia!
Z tego zestawu wybieram dwie ostatnie rzeczy, resztę mogę odstąpić
To ja biorę hulanki i swawole!
To jesteśmy dogadani 😀
Tańce jeszcze zostały. Mogę wziąć, ale jak będą dobre hulanki i swawole to może być bez.
A zamiast szampana -dobre wino.
A i tak najważniejsze TOWARZYSTWO!
To nie jest saga rodzinna. Powiedziałbym, że powieść płaszcza i szpady, ale realia są takie, że raczej chylatu i bułata
Dzień dobry
Podobny motyw był w „Sto lat samotności”, gdzie główny bohater (a dokładnie ten, który akurat był głównym bohaterem) umierał, ale ciągle się pojawiał i rozmawiał z pozostałymi…
Może to ta książka?
W „Sto lat samotności” wszystko było możliwe. Strużka krwi płynęła ulicami, zakręcała pod kątem prostym, aby dotrzeć gdzie trzeba -taką scenę zapamiętałam (mam nadzieję, że nie pomyliłam z inną książką?).
Najważniejsze że nie grozi Ci bezrobocie.
Ale na mnie czas, idę pod kordełkę.
Dobranoc
Śpij dobrze!
Spokojnej!
Śpij spokojnie!
Dobranocka.
Z musicalu „Szalona Lokomotywa” piosenka z tekstem Witkacego i muzyką Marka Grechuty, przez tego ostatniego zaśpiewana.
Na pohybel tym, przez których o mało się nie spaliły pamiątki po Witkacym.
Snów modrookich, o!
„Przerażenie wariata” urosło do rangi więcej niż symbolu.
A mnie przypomniało się słynne przedstawienie w namiocie.
To było wydarzenie -każdy szanujący się krakus MUSIAŁ zdobyć bilety na to namiotowe przedstawienie.
(za Kacha74)
Władza odrzuca skrajności…
Tak. Ale cała nasza rzeczywistość taka jest. Jak Andrzej Lepper (niech spoczywa w spokoju) był wicepremierem, to przecież jako żywo przypominało „Jana Macieja Karola Wścieklicę”, a teraz to nie wiem. „Szewców” może?
Co za dzień…. Dworczyk się bardzo rozczarował. Macierewicz wpadł w ostry oburz, że oto kwiat naszej młodzieży i przyszłość naszej (za chwilę omasztowanej) Ojczyzny tak bestialsko został potraktowany przez zbrojne ramię PIS-u. Wicepremier Kaczyński zwołał w swoim mateczniku naradę, bo nie rozumie, skąd się wzięła ta moc niezwykła w młodych chłopcach. Cudownie ocalony Witkacy chichocze w charakterze historii. Jakie środki zaradcze na aktualny kryzys w zakresie objętym suplikacjami („od powietrza, głodu, ognia i wojny…”)? Proponuję, żeby Prezes osobiście objął kierownictwo straży pożarnej (piromani – jak sama nazwa wskazuje – są wybitnymi specjalistami od ognia.) Po drugie, żeby cały ten ich rząd, partia i klub poselski PIS z przybudówką [w tym Macierewicz w kaftanie!] obowiązkowo obejrzeli w teatrze Polonia spektakl Krystyny Jandy „Zapiski z wygnania” (Przepraszam Panie: Krystynę Jandę, Magdę Umer i Sabi Baral!) Bilety sobie kupią z ziobrowego Funduszu dla ofiar przestępstw, a potem niech każdy z nich rozwiąże test. [Stosowną ustawę o otwarciu teatru Jandy na jeden spektakl mogą sobie uchwalić dziś w nocy.] To było o ogniu i wojnie. W kwestii powietrza: w międzyczasie Morawiecki zapewne się pomyliwszy w Excelu, ogłosił koniec wzrostu zachorowań i abortował Narodową Kwarantannę jeszcze przed jej narodzeniem. Kwestią głodu zajmie się genialny Patkowski, spec od oszczędności. W tej sytuacji zapowiedź niepodległościowego veta polexitowego już mi się nie mieści w tym poście. What a day! PS. A dlaczego Pan od Witkacego już po ugaszeniu ognia przez strażaków trzymał w ręku i pokazywał reporterom 7-centymetrową racę? Czy to była TA RACA? Dowód rzeczowy w śledztwie? (W jakim śledztwie?!?) Nie znam się na pirotechnice, a już z zasady nigdy nie podpalam Witkacych, więc może to głupie pytanie. Ale może trzeba powołać podpodkomisję
w podkomisji podsmoleńskiej? Antoni – jesteś potrzebny!
(Magdalena Smoczyńska)
W myśl wskazań Patkowskiego powinniśmy mniej jeść, wtedy w lodówkach zostawałoby nam mniej jedzenia!
Geniusz! Geniusz!
Oni mają dar wybierania takich specyficznych geniuszy, że jeden bardziej genialny od drugiego!
Dziś Magdalena Smoczyńska napisała:
AMATORSZCZYZNA NASZEGO RZĄDU OSIĄGA JUŻ POZIOM PROFESJONALNY.
(Uwielbiam czytać jej wpisy, komentarze).
Dobranoc! Mam nadzieję na lepszy sen niż wczoraj – i z tą nadzieją zapalam lampkę.

Spokojnej.
Śpij lepiej niż wczoraj, śpij najlepiej jak się da Ukratku!
Umykam również.
Ja jeszcze chwilkę, może ktoś pojawi się na nocnej zmianie?
Nikt się nie pojawił na nocnej zmianie, więc i ja umykam.
DOBRANOC!
Dzień dobry


I lepiej na ten temat nie będę się wypowiadać 
Ja się pojawiam, ale znacznie później, gdy wszyscy już śpią
Poczytałam wszystkie „schodki”… na początku było zabawnie… Wyspiarze mają niesamowite poczucie humoru i równie niesamowite pomysły
Potem już było mniej zabawnie… a dotyczyło polskiego święta – 11 Listopada
Cóż na Wyspie jak w życiu…śmiechem walczymy z podłą rzeczywistością, ale całkiem uciec od niej się nie da.
Dziś miałam wolne… to znaczy wolne od pracy zawodowej, ale urobiłam się jak zwykle na wolnym
Jak się mogłam pomylić – nie wiem. Numery kart są różne i doprawdy o omyłkę nie jest tak łatwo…

Przy okazji sprawdziłam czemu karta mego męża, opłacona, nie jest czysta… dobrze, że sprawdziłam, bo w piątek wybierałam się do banku…
Okazało się, że owszem przelałam kasę, ale na swoją kartę, a nie męża
Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa
Dobrze, że termin spłaty nie minął i przelałam kasę na czas… kary za spóźnienie nie będzie
Dzień dobry
Piątek trzynastego… Czy ktoś tu jest przesądny? 
Witajcie!
Jeszcze kilka godzin, a potem weekend i weekend…
A po weekendzie znowu „normalny” tydzień, już bez wolnego w środku.
Nie chciałam być okrutna, tak jakoś wyszło!
Dzień dobry, dzisiaj się chyba zabarykaduję w pokoju i będę tylko przyjmował jedzenie na długim kiju.
A nocnik za okno!
Ale chyba Gieni nie odmówisz?
Gienia ma wszystkie napoje…
A ma długi kij…?
Najdłuższy…
Dzień dobry
Czy mogę się poczęstować?
Jak najbardziej!
Dzień dobry!
Czy jeszcze mogę dołączyć z herbatą?
Zapraszamy
Zupełnie zapomniałem, że to już piątek…
Dzięki
Chociaż…

Z drugiej strony w sobotę czeka mnie wynoszenie ogromniastej zamrażarki z piwnicy przez wąskie schody…
Tak więc nie wiem, czy weekend jest tak przyjemny…
Krzysztofie jesteś optymistą, pesymistą czy realistą?
Patrz Pan! Pisaliśmy równocześnie!
Hmmm
Nigdy nie wierzyłem w koty, drabiny, zakonnice i kominiarzy.
13 dzień miesiąca jest po prostu dniem pomiędzy 12 a 14.
Pewnie dlatego nic złego mi się w te (pechowe) dni nie wydarza…
Pech dotyka tylko tych, którzy w niego wierzą
Samospełniająca się przepowiednia?
Może wieczorem wymienimy się uwagami jak minął dzień? Mam nadzieję, że wszystkim dobrze!
A propos optymistów i pesymistów
przypomniał mi się dowcip, pasujący do okoliczności
Pesymista widzi ciemny tunel.
Optymista widzi światełko w tunelu.
Realista widzi światło pociągu.
A maszynista widzi trzech debili na torach.
Pesymista to optymista dobrze poinformowany.
A kawał o tunelu stary, ale zawsze śmieszy.
Ponieważ temat notki już się opatrzył proponuję trochę smrodku dydaktycznego…


Nie miał bym nic przeciwko, żeby ulica Lipowa (jest taka w Gdańsku) miała przed nazwą literę M. – ulica M. Lipowa…
Michael Lipow był bowiem postacią autentyczną, której życiorys mógłby być modelowy dla ludzi żyjących w totalitaryzmach…
Urodził się w 1890 r. w Rosji ale z ojczyzny wygoniła go wojna i rewolucja.
Przeniósł się do kraju przodków – Prus Wschodnich, z których wygnała go kolejna wojna a dokładniej armia czerwona w 1945 roku…
Taki los człowieka żyjącego pod rządami totalitaryzmów…
Dodam, że nic nie wiadomo o Jego przynależności do partii komunistycznej w Rosji lub nazistowskiej w Niemczech.
Za to odrestaurowane dzieła sztuki do tej pory można oglądać w Świętej Lipce
Wańkowiczowski smrodek dydaktyczny jest zawsze mile widziany, bo Wyspa uczy bawiąc albo bawi ucząc.
Dzięki Krzysztofie!
Zainteresowałeś mnie tematem i wyczytałam, że jego prace znajdziemy nie tylko w Świętej Lipce (rzeźby, pozłacane figury),ale i na cmentarzach (krzyże nagrobne, groby), przy warmińskich drogach polnych (krzyże), w kościołach (restaurowane obrazy i rzeźby), na cmentarzu w Künzelsau („Krzyż Wypędzonych”), w Simpelshausen i Nagelsberg (pieta).
No i jak minął dzień?
U mnie bezproblemowo.
Pracowicie, ale bez natłoku spraw, takiego jak wczoraj. Jeszcze jutro jeden planowy wyjazd (ale na max 2 h) i już.
Mnie bardzo miło.
W tej chwili wróciłam z małego spacerku. Zmarznięta ciupinkę.
Tetryku a Tobie?
Fajrant i przerwa!
Wieczór wolny?
No, poniekąd. Znaczy po przerwie będzie wolny
Czyli właśnie teraz!
Dobranoc

Spokojnej! (A ja jeszcze szukam dobranocki)
Śpij dobrze!
No proszę, jak nam się kocio poskładało!
13 w piątek to nie może być przypadek z tymi kotami!
Fluidy chyba jakieś?
Powiedziałbym, że kocie, ale to się za dobrze nie kojarzy…
No i znalazłem. Dobranockę.
Dzisiaj coś od pana Miaucarta. Wiązanka dobrze znanych przebojów, zaczynając od „Marsza tureckiego”. Trochę żwawe, jak na dobranoc, no ale w piątek można.
Snów równie mocnych, jak u kotka na filmie.
Ten kotek to zbyt mocno wcale nie śpi!
Ale z miejsca się nie ruszy, uparta bestia.
Bo koty takie są.
Mój jednak tak by nie leżał, odkurzacz, suszarka do włosów albo nawet kaszlnięcie — natychmiast ucieka.
Tak, odkurzacza nie lubi chyba żaden znany mi kot.
Chyba że takiego samodzielnie jeżdżącego, są nawet filmy, na których kot pozwala się łaskawie wozić odkurzaczowi.
Może kotek lubi tego rodzaju masaże? I bardzo mu się to podoba
Nie słychać jego mruczenia, ale patrząc na zadowoloną „minę” na pewno mruczy po cichutku… żeby nie zagłuszać melodii 
Pogadałem sobie na zoomie z naszym chórkiem
To wprawdzie zamiennik kontaktów osobistych, ale dobre i to.
Dobre i to, ale jednak preferuję osobiste kontakty, najlepiej w czasie spaceru, czyli dwa w jednym.
Mimo że trochę zmarzłam.
Ale jak się nie da inaczej w dzisiejszych czasach …
Tetryku, czy wiesz, że w jednym miasteczku radnym przeszkadzała ulica Krakowska, więc ją przemianowali na JP2? Ciekawym jest fakt, z czym komunistycznym kojarzyła się radnym ta Krakowska?
Z komunistycznym to nie wiem, ale może z aktorką Emilią Krakowską?
Przypuszczam, że była to jedna z głównych ulic wlotowych do miasteczka, i nie tyle wadził im Kraków, ile szukali dostatecznie ważnej ulicy dla godnego uczczenia nowego patrona…
A z Krakowa mogli kojarzyć Hutę imienia (o zgrozo!) Lenina.
Kraków jako miasto leżące obok Nowej Huty?
Takie wszak były zamierzenia jej twórców…
Dobranoc Państwu, już oczy mi odmawiają posłuszeństwa…
Śpij dobrze i nie daj się ruszyć, zanim się nie wyśpisz.
Bierz przykład z kota!
Dobrych snów i wypoczynku zmęczonym oczom!

DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry

Nie wierzę w żadne zabobony, także nic złego mi się dziś nie przytrafiło… ale tak to jest z osobami, które nie wierzą w pecha
Zadzwonił dziś do mnie Carl, brat Margaret, że Pit odszedł wczoraj wieczorem. Oczywiście zaraz zadzwoniłam do Margaret. Wiem, że to był jej ulubiony pies… Płakała, więc trudno było ją zrozumieć. Trutka na myszy, którą zjadł, tylko przyśpieszyła jego zgon. Jak się okazało miał ogromnego guza na wątrobie, jego dni i tak były policzone

Szkoda go, bo miał tylko 7 lat… ale takie jest życie. Ludzie też odchodzą, nawet ci najbardziej kochani.
Rozumiem Margaret – jest w szoku. Nie spodziewała się tego… jeszcze rano Pit biegał po ogrodzie, a wieczorem już nie żył…
Trudno mi było znaleźć słowa pocieszenia, bo cóż mogłam powiedzieć? Ale i tak podziękowała mi za telefon. Powiedziała, że trochę jej lżej, bo wie, że ją rozumiem. Powiedziała mi też, że Pit mnie uwielbiał i bardzo żałuje, że nie mogłam się z nim pożegnać…
Smutne to, ale nic się na to nie poradzi…
To prawda, ukochane zwierzęta traktuje się jak członków rodziny. Wiem, bo taką żałobę przeżyłam dwa razy.
Ależ oczywiście, że jak członków rodziny.
Jak mojego psa Pokerka przejechał samochód ryczałam jak bóbr.
Zgadzam się z Wami, moje panie. Każde zwierze domowe traktuje się jak członka rodziny. A przynajmniej w normalnych rodzinach…
I też przechodziłam taką „żałobę”…
Dlatego napisałam, że rozumiem Margaret i trudno mi było znaleźć słowa pocieszenia, bo co można powiedzieć poza kilkoma utartymi frazesami…
Ona po prostu potrzebuje czasu, żeby się z tą myślą oswoić… na razie jest w szoku…
Obcowanie ze zwierzętami w moim warszawskim Plemieniu jest od zawsze . Ostatnio , po wizycie Lili z gatunku terierów , napisałem na swojej stronie FB , że gdyby uczucia sympatii psiaków do człowieka przeszczepić w zachowania ludzkie , to nie było by żadnych wojen i wzajemnego ,okrutnego mordowania się . Ale kto jest w stanie dokonać takiej przemiany gatunku ludzkiego ?
Może kiedyś następne pokolenia zmądrzeją ?
Chciałbym nieśmiało zaznaczyć, że psy też się gryzą czasami…
To prawda . Są przypadki , że zagryzają się na śmierć . Ale człowiek ma światły rozum , który pozwala ocenić sytuację zanim podejmie się decyzję , aby uciąć komuś łeb. Ile przykładów naszej polskiej głupoty mieliśmy w dniu Święta Niepodległości ? Oglądam relacje filmowe i aż trudno uwierzyć , że niektórzy wielbiciele walki na śmierć lub życie , przyjechali do Warszawy z Gdańska . To nie są emocje , a zimna kalkulacja , aby komuś solidnie dopieprzyć , a może i zabić . Dzień dobry 🙂
„Człowiek ma światły rozum”… Zapewne tak. Ale czy każdy? Może są inne rodzaje rozumu…
Fakt, psy czasami gryzą, ale głównie to „zasługa” człowieka – tak zostały wychowane. Poza tym, to zwierzęta stadne i w jakiś sposób muszą wybierać przewodnika stada. A gdy trafi na siebie dwóch osobników alfa… wygrywa silniejszy, chociaż nie zawsze to się musi kończyć śmiercią słabszego.
I u psów, to instynkt każe im tak się zachowywać. Człowiek powinien posługiwać się rozumem… a czym często się posługuje? Wolę nie pisać…
Nie sądzę, Maksiu, żeby następne pokolenia zmądrzały… jest w ludziach coś takiego, że lubią dominować nad innymi, nawet jak nie mają do tego żadnych predyspozycji…
Oczywiście nie wszyscy i nie zawsze… ale zawsze znajdzie się kilku takich i robią zamęt…
Dzień dobry
Znów sobota?!
Pobudka! Czas na kawę, lub inne napoje…
Witajcie!
Pozdrowienia z kolejki po chleb. Poranne sobotnie zakupy…
A ja pozdrawiam i witam z domu.
Biegnę do Gieni po herbatę!
Dzień dobry, za niedługą chwilę ruszam, dam znać, jak wrócę (dzisiaj!)
Szerokiej drogi!
I już z powrotem, co do załatwienia, załatwione, co do kupienia, kupione…
A ja czekam na autobus, idę na spacerek.
Zakupy potem.
A ja mam wszystko kupione i załatwione. Siedzę w domu jak przykazano.
Jedenaste przykazanie?
Tak, dołożone przez wirusa w koronie
Tetryku!
Miałeś na myśli 11 przykazanie Mariana Turskiego Nie bądź obojętny ?
Trochę nie rozumiem co to ma wspólnego ze spacerowaniem i zakupami?
Wytłumacz mi proszę!
Nie, przykazanie Matołusza…
To niestety nie wiem jak brzmi 11 przykazanie Pinokia, uświadom mnie proszę Tetryku!
Ale uff, kamień z serca, bo już się bałam, że spacerując grzeszę.
Ono jest 11te po tych dziesięciu z góry Synaj, a brzmi mniej więcej tak:
Nadsłuchuj wszelkich poleceń Prezesa, Który Jest i moich i wykonuj je posłusznie i bez namysłu, albowiem taka jest droga do Ucha Prezesa.
Skojarzyło mi się powiedzenie, które często cytuje kolega z turystycznych szlaków.
Jego matka mawiała:
„Daj Boże zdrowie to i grzechy będą!”.
Bylebym zdrowa była to z przyjemnością pogrzeszę przeciwko przykazaniom Matełusza.
Natomiast (tu już poważnie!) obiecuję zawsze przestrzegać 11 przykazania Turskiego.
Dzień dobry, Wyspo:)
„Ciche i wolne, jak mgła, co się z rana
znad łąk podnosi przy lekkim powiewie
wschodniego wiatru i w przestrzeń ulata.”
Jak „głusza kotlin, i jakby harmonii
leśnej podżwięki, i wielka niezmienna
spokojność jezior widnych w oddaleniach.”
(K. Przerwa- Tetmajer)
Kochani, mam awarię internetu stacjonarnego, jak naprawią, to się odezwę.
Współczuję. Mam nadzieję, że to długo nie potrwa
Potrwało trochę i właśnie się zakonczyło! Edit: no coś dobrze ze 2,5-3 godziny.
Wróciłam do domu i dziś już nigdzie nie wychodzę.
I słusznie!
Zbieram siły na jutro panie Q!
Drogą kupna nabyłam już kiełbasę, wódkę, ciasteczka, pepsi, bułkę i takie tym podobne produkty wchodzące w skład niezbędnika ogniskowo -grillowego imprezowicza.
Byle tylko zdrowym być!
I żeberka! Dzisiaj jadłem tak medalowe żeberka (na wynos z jednej restauracji w pobliżu), że buzi dać!
Do buzi, Quacku! Pyszne żeberka z restauracji dajemy do buzi!
I karkówka!
W domu trochę podsmażona i potem dopiekana.
Podsmażona w domu, bo jednak od lodówki do ogniska trochę upłynie no i tym razem impreza w miejscu, gdzie jest mały grill tylko.
Ale właśnie coś się kiepsko poczułam i zaraz nerwy, termometr…wkrótce wszyscy wylądujemy w kaftanach jak ta epidemia dłużej potrwa!
Ci, co przeżyją…
Coraz mocniej kaszlę, ale tempo rozwoju nie wskazuje na covida. Na szczęście.
A mnie jest na zmianę zimno i gorąco, a wczoraj widziałam się z osobą, która dziś ma wysoką temperaturę.
W OBR-e, w którym kiedyś pracowałam tyle osób zachorowało na Covid, że cały OBR został zamknięty na tydzień.
Coraz więcej znajomych pisze na FB, że ma Covid.
Ja mam coraz więcej znajomych nie tylko wirtualnych chorujących.
Jednak stan permanentnego stresu obniża odporność, więc …nie wiem co robić.
Wiem jednak, że zamknięcie się w domu z własnymi myślami i strachem to droga do nikąd.
Nie denerwować się. Spokój – nie wykluczający działąnia – jest racją stanu.
O, karkówka! No pewnie!
Właśnie skończyłam rozmowę z bratem, mieszkającym w Polsce. Czuję się zmęczona i zniechęcona. On po prostu za dużo ogląda „kurwizji”…


Może wybiorę się na wycieczkę, to trochę odpocznę i zrelaksuję się
Tego co mi naplótł nie da się spokojnie wziąć na klatę… i ciągle słyszę, że na temat Polski niewiele wiem, bo tu nie mieszkam…
Ja mieszkam, ale też już teraz nie potrafię rozmawiać z niektórymi osobami, które całą wiedzę czerpią z „Kurwizji” i ambon.
Jeszcze nie tak dawno rozmawiałam z suwerenem ulicznym, a teraz chyba bym już nie umiała.
Właśnie małżonka usłyszała od teściowej (emerytowanej pediatry), że „jak będzie szczepionka na covida, to ona [teściowa] się nie zaszczepi, bo nie jest pewna, czy to dobra szczepionka”. Nawet podejrzewamy, której sąsiadki to wpływ, ale przecież nie zastrzelimy tej sąsiadki, ani teściowej nie przeniesiemy do siebie (było to w planach, ale jednak nikomu się nie spieszy).
No zobacz! A mój brat twierdzi, że w Polsce szczepionka jest od 6 miesięcy i seniorzy są szczepieni… ciekawi mnie tylko, że szczepionka jest, a ilość zarażonych rośnie… coś chyba mało skuteczna…

Na grypę też twierdzi że jest?
Pewnie mu się szczepionki pomyliły…
Mnie też ręce już opadają, Makóweczko. Do niektórych nic nie dociera…
Bracia szwagierki mieszkają w USA. Dowiedziałem się od niej, że ich zdaniem zwycięstwo Bidena to dramat, bo Trump doprowadził kraj do rozkwitu (tzn. zmalało bezrobocie), a Biden wprowadzi komunizm. A oni, wyjechawszy s Polski tuż po studiach, zaznali tego komunizmu tak okrutnie – a wszak Amerykanie nic o tym nie wiedzą! – że martwią się o los Ameryki…
Nie mogę się nadziwić zaślepionym, że nie robią użytku ze swojego mózgu…
Ja też nie mogę się nadziwić… a zawsze uważałam brata za osobę inteligentną…
I w sumie, to tragiczne, gdy ktoś bliski plecie takie bzdury… aż się słuchać nie chce
Na pewno oglądają telewizję FOX i stąd takie „rewelacyjne” wiadomości. Wcale mnie to nie dziwi. Tak jak w Polsce, tak i tutaj oszołomów nie brakuje. Mój brat też coś mówił na temat „lewactwa” całego otoczenia Bidena, a także o Alzheimerze Bidena, i jaką to tragedią było wybranie Bidena na prezydenta… w ostatniej chwili ugryzłam się w język, bo chciałam powiedzieć, że nie mieszka w USA, więc co może na ten temat wiedzieć
Doszłam jednak do wniosku, że nie będzie to miłe z mojej strony i poradziłam, żebyśmy spokojnie poczekali na rozwój wypadków… Biden będzie prezydentem od stycznia… na razie jest elektem, a prezydentem ciągle jest Trump…
Dziś DZIEŃ SENIORA!
Kto się ze mną napije?
Oczywiście, nie odmówię…
Ja jeszcze nie taki senior, raczej w drodze do tego zaszczytnego miana. Ale nie odmówię!
No dobra, choć dzieciaku!
Jak wszyscy to wszyscy, Quackie też!
W Stolicy nic nie wiadomo o Dniu Seniora , bo liczą straty po Święcie Niepodległości . Wiadomo natomiast , że najbardziej aktywni w robieniu wojny z pokojowego marszu byli panowie z Gdańska i Białegostoku . A kiedyś było hasło : Cały Naród buduje swoją Stolicę ! . Jestem seniorem proszę do pełna !
Między nami, starszakami!
Przy toaście nie może mnie zabraknąć


Zdrowie wszystkich Seniorów!!!
I takie małe pytanko… czyżbyśmy pili „Seniorówkę”?
A ja jeszcze przez godzinkę na przerwie.
A ja już się pożegnam…
Dobranoc
Śpij dobrze!
Niech cię winko Seniorskie ukołysze!
Spokojnej!
Dobranocka.
Taki utwór, w niewielkim stopniu przypominający oryginał, ale ileż ma uroku (mimo to!).
Snów o błękitnym niebie.
Aż sobie musiałem przypomnieć oryginał, bo faktycznie muzyka mi go nie nasunęła
Te zmiany aranżacji są niebywałe czasami.
Z braku kontaktów osobistych w realu rośnie zapotrzebowanie na kontakty wirtualne. Pogadałam więc na Messengerze.
Potem pogadałam z własnym organizmem czy te napady zimna i gorąca i łupanie w kolanach to tylko zwyczajnie sks czy…
Z rozmowy wynikło, że (chyba?) sks więc spakowałam plecak i wyszukałam jak dojechać gdzie diabeł …, czyli do jakichś tam Zesławic.
I teraz wreszcie spokojnie mogłam wysłuchać Dobranocki.
Makówkę wino też zmogło… Chyba trzeba iść spać!

Protestuję!
Po winie mam inne objawy!
Spokojnej. Powoli wycofuję się na z góry upatrzone pozycje (horyzontalne).
No to jeszcze winko „senioralne”
i DOBRANOC!
O, to lubię!
Dzień dobry
A to się nocna zmiana rozpiła…
Rozpiła,ale już wstała.
Witajcie!
Witam Was kawą lub herbatą, albo czym kto sobie życzy.
Herbatkę poproszę!

Słońce pisze Państwa!
Dzień dobry, wstałem niecałą godzinkę temu i zostałem zaprzęgnięty do zakupów świątecznych. Mam nadzieję, że nie okaże się za jakiś czas, że kupiłem wagon parasolek.
W każdym razie nie kupuj od instruktora narciarskiego!
Gdyby ktoś sobie zażyczył maseczkę albo respirator, będę uważał.
Witajcie!
Pospałem nieco, wypluskałem się, pośniadałem i już mogę się przywitać
O, i to jest właściwa kolejność.
Wiem, że nie na temat, ale kto chętny niech zajrzy: głos Romana Giertycha.
Czytałem. Ale kto by miał stworzyć taką komisję śledczą? W obecnym układzie chyba tylko Senat? (Jeżeli chodzi o możliwości przegłosowania czegoś, bo nie wiem, jak z uprawnieniami).
Też przeczytałem . Jeśli wspomniany w piśmie Gowin , zachowa się godnie , to będziemy mieli okazję być świadkami upadku największego krętacza i oszusta Jarosława Kaczyńskiego
Oby jak najprędzej to nastąpiło…
Też mam taką nadzieję… chociaż nie wiem… „kaczystów” w Polsce jest sporo i uwierzą we wszystko co im „kurwizja” powie… w największą głupotę… szczególnie jeśli usłyszą potwierdzenie z ambony…
A że usłyszą – to pewne…
Tak, widać, że Giertych próbuje wbić klin między Jarosławów.
Gowin zachowuje się godnie, gdy mu się to opłaca… nie wiem jak w tym przypadku. Jeśli będzie widział jakąś korzyść dla siebie… kto wie?
To prawda , ale jest jeszcze jeden facet za plecami Jarosława , który decyduje o jego być , albo nie być . Jest to Prezes NBP pan Glapiński . Sprawa pana Czarneckiego może zadecydować o losie Jarosława , albo po cichu zostanie odroczona do lepszych czasów.
No fakt. Zapomniałem o panu Adamie. A o nim przecież cicho, cichutko, od kiedy znalazł się na świeczniku dzięki asystentkom…
Ponieważ wszyscy czytali, skomentowali, „się wypowiedzieli” to ja skwituję na wesoło (choć to taki bardziej czarny humor).
„Chciałbym zapewnić CBA, że żadnych dowodów w tej sprawie nie mam przy sobie. Proszę więc mnie jutro nie odwiedzać” – napisał Roman Giertych.
Imprezka się skończyła,czas wracać do domu.
W międzyczasie zostałem eksmitowany od komputera i introdukowany (chyba tak się mówi na przeciwieństwo eksmitowania?) do odkurzacza. Ale już jestem po.
Teraz moda na gadający sprzęt domowy. Odkurzacz Ci nie nawtykał, że za pracę w niedzielę należą się nadgodziny?
Niee, my mamy jeszcze z poprzedniej epoki, nic nie mówi. Bulgocze tylko, bo filtr wodny.
Dziś wiatr taki, że łeb z płucami urywa



Nawet na zewnątrz ciężko wyjść, nie mówiąc o jakiejkolwiek wycieczce
Od tego siedzenia już sama nie wiem co robić
Rada męża, żeby się rozebrać i pilnować ubrania wydaje mi się zbyt monotonna
Hej, przypomnij proszę, czy byłaś kiedyś na wycieczce w Casey? To jest jakieś 400 km od Was na południe, na samej granicy stanu, a mają tam kilka największych rzeczy na świecie…
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/joemonster.org/phorum/read.php?f=15&i=2736398&t=2736398
Nie w Casey nigdy nie byłam. Na południu Illinois byłam tylko w Olney. Szukaliśmy z mężem białych wiewiórek i nawet udało się nam zobaczyć jedną
Mignęła jak błyskawica i znikła…
Popatrzyłam na mapę… te Casey jest trochę bliżej niż Olney, ale nie za dużo… do Olney jechaliśmy 4 godziny, a do Casey jest o ok. godziny mniej
Hm. To jeszcze powinni mieć największego (sztucznego) ptaka na świecie…
Miralka interesuje się prawdziwymi ptakami, nie jakimiś tam sztucznymi!
No to nie wiem, czy w Casey będą mieli kondory
Kapitalne te największe rzeczy!
Ale linijka oczywiście najlepsza.
Ja znowu siedzę z nosem w spisywanych książkach…
A ja wykąpana w łóżku z nosem w laptopie i pełna sprzecznych uczuć, odczuć.
A ja też idę do łóżka i życzę wszystkim miłych snów.
Spokojnej!
Dobranocka.
Frank Sinatra, bardzo nowojorski.
Snów bezwizowych!
Te moje mieszane uczucia dziś…
Grill na działce u koleżanki. Z jednej strony miło, wesoło, a z drugiej w rozmowach pojawiały się tematy polityczne. Nie mam ochoty przytaczać wypowiadanych niektórych poglądów; ten wątek był już na tym pięterku.
Punkt myślenia zależy od …
Z jednej strony bawmy się, korzystajmy z pogody, zdrowia, że JESZCZE można wychodzić z domu. Z drugiej -kolejna osoba znajoma, która zmarła (wczoraj) z powodu koronawirusa -kolega ze studiów. Koleżanka zadzwoniła gdy byłam na grillu. Więc gdy wróciłam do domu odbyłam parę rozmów telefonicznych ze znajomymi ze studiów i nie były to rozmowy optymistyczne.
Polaryzacja jest tak wielka, że chwilowo ograniczam się do własnej banieczki i ew. kontaktów prywatnych 1:1, gdzie raczej nie znajdzie się nikt skrajny.
Dziś na tym grillu byli członkowie koła PTTK. Zawsze występowały pewne różnice poglądów w tej grupie, ale nie miało to większego znaczenia i nie przeszkadzało razem wędrować po turystycznych szlakach.
Teraz zaczyna przeszkadzać. Wiadomo, że w tak dużej grupie jednych bardzo lubiłam, innych -mniej. Łączyło nas zamiłowanie do gór.
Teraz z niektórymi nie potrafię i nie chcę rozmawiać.
Ludzie umierają, a my zamiast solidarnie walczyć z wirusem …
DOBRANOC!
Wszyscy już poszli spać? To lampka już dawno powinna świecić!

Oj, zmykam też. Spokojnej!
Nie poszli jeszcze!
Dzień dobry
Niech będzie dobry… 😉
Dziś mamy Międzynarodowy Dzień Tolerancji.
Dzień dobry, zaczyna mi się z lekka nieprzytomnie.
Najlepiej więc czegoś się napić
Uff, koniecznie.
Dzień dobry
Kawa na dobry początek dnia
Witam !
Obyśmy wszyscy byli tolerancyjni dla innych!
O ile by było mniej nienawiści i przemocy…
Witajcie!
Tolerancja to jest coś, czego nam zdecydowanie potrzeba…
Czyżby Tetryk z jednego wiru wpadał w następny, że nawet na odwirowanie nie ma czasu?
Czy takie wieszczenie należy nazywać jasnowidzeniem, czy raczej czarnowidzeniem?
Należy nazywać kobiecą intuicją na zasadzie „uderz w stół, a nożyce(Tetryk)…”się zjawi i NAWET przywita!
Jadę autobusem Alejami.Sporo oplakatowanych i trąbiących aut.
Mało nogi nie skręciłam skacząc po schodkach.
Czy ktoś się zlituje?
Ja jestem ostatnia która może to mówić ale też mnie nogi bolą :),Myślałam o Tobie drogi Maczku ,tyle masz pstryczków daj coś

Witaj Elizo!
Miło, że o mnie pomyślałaś, ale dopiero przyszłam do domu, a zaraz zapowiedziało się moje dziecko z wizytą.
Faktycznie uzbierało się trochę pstryczków z listopadowych spacerków, planuję zrobić z tego pięterko, ale wcześniej proponuję, aby ktoś inny coś zbudował, aby nie było za dużo Makówki na Wyspie i abym miała czas zrobić selekcję co wyrzucić, a co Wam pokazać.
Chętnie bym coś zbudowała, ale nie mam z czego.
Jeśli coś masz, to buduj i się nie przejmuj…
Jak dziecko wyjdzie (teraz chwilowo zajęte kolacją), a nikt nic nie wymyśli mogę faktycznie opowiedzieć o moich listopadowych spacerkach, ale to chwilę potrwa.
Spoko ,poczekamy bo Twoje wpisy i pstryczki zawsze są ciekawe i zawsze wielokierunkowe nie obrażając Krzysia .Ale ile można deptać po tych piętrach. Serdeczności dla Wyspiarzy

Dziękuję Elizo!
Będzie, będzie, już obiecałam, ale w następnej kolejności, teraz sam Mistrz Q!
Wspaniale – czekamy ,bo kochamy Wyspę Madagaskar
Mój komentarz po 19.00 o fajrancie i przerwie się nie opublikował?
No trudno, jest już po przerwie i tak.
Quacku, a Ty nie masz ochoty pokazać Lajkonika?
Mam pomysł na coś innego, ale niedługie. Spróbuję napisać zaraz, a jak się nie uda, to faktycznie wrzucę Lajkonika z odzysku.
Super!
A ja potem, po Twoim wpisie pomyślę o listopadowych spacerkach nie czekając na koniec miesiąca.
343 komentarze już!
Bardzo miła perspektywa!
Miła perspektywa to coś innego, niedługiego czy Lajkonik z odzysku?
Miła perspektywa nowego wpisu…
Raczej nie doczekam się nowego pięterka, więc idę spać.
Dobranoc
Spokojnej!
Póki jeszcze 16 listopada, póki jeszcze na tym pięterku:
16 listopada to Międzynarodowy Dzień Tolerancji ustanowiony w 1995 roku przez UNESCO. Tolerancja to według słownika SJP “poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych.” Nie zaskoczę nikogo, jeśli powiem, że w Polsce tolerancja jest słowem mało bliskim aktualnie nam rządzącym i całej wierchuszce. Dlatego dzisiaj nie o tym.
Tolerancja to za mało. Tolerować możemy złą pogodę, głośny remont, owady. Nie ludzi. Musimy zrozumieć, że “tolerancja” nie wyczerpuje tego, czego potrzebujemy w dzisiejszym, złożonym świecie. Potrzebujemy miłości i szacunku w pluraliźmie kulturowym, etnicznym i wyznaniowym. Musimy zrozumieć, że najpiękniejsze rzeczy na tym świecie — sztuka, nauka, odkrycia, innowacje, wspaniała kuchnia, ciekawe historie, filmy i związki — powstają właśnie, kiedy dwa różne spojrzenia na świat i doświadczenia stykają się i tworzą coś nowego. Tak zawsze było i tak będzie. My, Polacy, sami jesteśmy efektem ciągłych zmian i progresu poprzez na przykład nasze położenie geograficzne. Zrozummy to i doceńmy odmienność. Bo w niej siła. Świat byłby bardzo szary, gdybyśmy byli wszyscy tacy sami.
Janka Ochojska
To piękne jest.
Gdyby jeszcze dało się tolerancji nauczyć. Najlepiej za młodu. Bo potem, mam wrażenie, bywa za późno.
Najlepiej za młodu. Najlepiej w domu. Jednak rodzice bywają różni. Wtedy szkoła powinna uczyć. Autorytety moralne, książki, media.
Faktycznie ładnie napisane . Trzeba pochwalić Jankę Ochojską . Ale słowo tolerancja ujmuje również takie pojęcie jak różnorodność . I ze zwykłej przekory zapytam : Dla czego dzisiaj cały Kraj mamy pokryty kostką brukową ? Kiedyś były ścieżki , żwirek , płyty chodnikowe , asfalt , wszystko było bliższe natury . Może trzeba wrócić do matki natury ?
Czasem mam wrażenie, że pod tym względem również samorządy mają wybetonowane głowy z obu stron. Od wewnątrz i z zewnątrz.
Dobranocka.
Bossanova. Przytulne ciepełko, kompozycja Antonio Jobima, a gra między innymi Stan Getz.
Snów bosych i nowych.
No to zapraszam na nowe pięterko, a biorąc pod uwagę objętość – półpięterko!
Lampkę zapalę jeszcze tutaj, żebyi Bożence świeciła…
