Nie chcę się za bardzo rozpisywać. Powiem więc krótko.
W parku w Zion, byliśmy dwa razy. 3 lipca i 18. Nic w tym dziwnego, bo to jeden z naszych ulubionych parków.
W parku Greenbelt byliśmy dwa razy. 5 i 25 lipca. Też lubimy tam jeździć. Szczególnie pociągające jest to, że większość ścieżek jest w cieniu… co przy upale daje pewną ochłodę…
Nad Mallard Lake też lubimy jeździć i byliśmy tam wiele razy. Ale że za każdym razem widzimy coś nowego…
Catherine Chevalier Woods odwiedzamy gdy nie mamy za dużo czasu. Jest to park bardzo blisko naszego domu (jakieś 10-15 minut jazdy samochodem). Położony nad Des Plaines River ma wiele rozlewisk, ciekawe ptaszki i zwierzaczki…
Oczywiście zdjęć z tych wycieczek mam znacznie więcej, ale trudno pokazać wszystkie. Pięterko byłoby za wysokie…




Zapraszam na nasze lipcowe wycieczki po parkach

Całe szczęście nogi od tego nie zabolą, ani upał nie dokuczy…
Jak już pokazałam nasze lipcowe wycieczki, to chyba mogę iść coś zjeść
Jakieś śniadanko by się przydało… minęła 7:30, więc czas najwyższy 
A ja pobieżnie obejrzałam, bo u mnie obiadek. Jak zjem, obejrzę dokładniej ptaszki i nie tylko…
Ja jak wrócę obejrzę.
Ptaszki wyraźnie was lubią, bo wdzięcznie pozują, a króliki i inne żywiątka pomału biorą z nich przykład. Fajne wycieczki, piękne zdjęcia. Bardzo mi się podobała toaleta pasówki spiewnej! 🙂
Dziękuję, Ukratku
Chociaż fakt – pasówka śpiewna nie wiała, bo zajęta była. Mąż jak raz się „wstrzelił”, to stał na ścieżce i pstrykał… mam chyba ze 30 zdjęć (jak nie więcej) czyszczącej piórka pasówki
Trudno było wybrać te do pokazania… ptaszek co jakiś czas podnosił głowę, krótki moment patrzył na nas i uspokojony naszym bezruchem wracał do czyszczenia piórek 
Nie wiem czy ptaszki nas lubią, bo spryszczają w ekspresowym tempie i tylko niektóre uda się nam uwiecznić na zdjęciach
Niektóre spryszczają, bo pewnie się wstydzą i nie chcą być uwiecznione na fotce
Ale niektóre jakby specjalnie pozowały do zdjęć 
Pewnie masz rację, Bożenko (z tym wstydem)… na takich zdjęciach lepiej nie być, bo to obciach przed innymi

Tu się nie zgadzam, zdjęcia są profesjonalne
Część jest zaledwie jako taka i do profesjonalności im bardzo daleko…
Miralko wybacz,mam gości i jeszcze ucieka mi internet.Dzis nie pooglądam
No to dzisiaj będzie cisza nocna…
Ja też się odmeldowuję. Dobranoc
Nie mam Ci co wybaczać, Makóweczko

Przecież nie likwiduję pięterka… obejrzysz jak będziesz miała czas i możliwość, a także chęci
Chęci to ja mam,ale jednak z komórki to nie to samo co na ekranie laptopa.A ja nadal w chatce.
Dobry wieczór w ciszy nocnej?

Twoich ptaszkowych wycieczek Miralko nigdy dosyć
Pocieszny paskosuseł, choć nie fruwa – stójkę robi pięknie. Rybaczek popielaty wygląda dostojnie, ale dzięcioł różowoszyi tak w trawie urzęduje? Włochaty w dzięciolej pozie! Kardynał wyglada jak porzucona porcelanowa figurka… A pasówka-czyścioszek cudnie nastroszona.
Biało-niebieskie motyle upolowałam na łące, podobne do Twojego.
Jest co ogladać z Waszych wycieczek i to nie jednokrotnie
Dziękuję za uznanie, Zocho

i to dość wyraźnego…

Przez jakiś czas braliśmy paskosusła za pręgowca amerykańskiego. Są nawet trochę podobne do siebie, a że spryszczają bardzo szybko, nie było czasu żeby dobrze się przyjrzeć. Teraz już wiemy i sami sobie się dziwimy, że mogliśmy się pomylić
Na rybaczka popielatego polowaliśmy od przynajmniej dwóch lat. Ciągle nie udawało się nam go obcykać. Jest bardzo płochliwy i nie pozwala do siebie podejść… ale w końcu go mamy
Przysmakami dzięcioła różowoszyjego są mrówki. A wiadomo, nie zawsze można je znaleźć na drzewie. Dlatego i ten dzięcioł często buszuje w trawie. On nie tylko je zjada, ale również smaruje kwasem mrówkowym swoje piórka. W ten sposób niszczy różne pasożyty, które często są ptasią zmorą.
Ciekawi mnie, czy motyle upolowane przez Ciebie w Polsce też były takie malutkie? Mam na myśli biało-niebieskie. Bo te są malutkie i ciężko za nimi trafić. Wiadomo, co małe to szybkie i zwinne…
Najpopularniejszy w Polsce modraszek ikar to maleństwo, rozpiętość jego skrzydeł dochodzi do 3,5 cm. Często jest niezauważalny, uczepia się źdźbeł traw mając złożone skrzydełka, ukrywając błękitne futerko. Niebieski to kolor zarezerwowany dla samczyków, panienki mienią się odcieniami brązów po pomarańcze. Tego upolowałam też na lipcowej wycieczce 😉
Gratulacje, piękny okaz
Takie zabawy są możliwe jedynie w bezczasie, gdy głowa niczym nie zajęta. W dawnych opowieściach panowie uganiali się po łąkach z siatkami na motyle, myślę że sprzęt do łowów jest nieistotny. To cierpliwość miarą sukcesu, Miralka doskonale zrozumie o czym mówię. Ale relaks wyborny, mimo że często spryszczają
!
O tak, z tym relaksem to prawda. Co prawda to się robi czasem uciążliwe, kiedy w większym towarzystwie przerywam rozmowę, bo coś właśnie przeleciało i trzeba sprawdzić, czy się nie da sfocić
ale poza tym znakomicie odpręża.
Dlatego też poluję wyłącznie solo urywając się towarzystwu
Z Tobą też się mogę zgodzić, Mistrzu Q. Może niekoniecznie sprawdzam czy da się sfocić, ale staram się rozpoznać co to przeleciało… i oczywiście rozmowa od razu kuleje
Ja mówię „Ależ nie przeszkadzajcie sobie!”, no chyba że coś usiądzie BARDZO blisko, to wtedy ostrzegawczo warczę przez zęby „Cicho i nie ruszać się!” i wtedy faktycznie rozmowa kuleje.
O tak! Relaks jest wyborny i towarzystwo jest do tego niepotrzebne. Chyba, że towarzystwo kogoś takiego jak mój małżonek… czyli osoby tak samo zainteresowanej, cichej i nienarzucającej się

Często, żeby sobie nawzajem nie przeszkadzać, idziemy w pewnej odległości od siebie (w zasięgu wzroku).
O rany, jak fajnie, że ktoś to rozumie!
Moje gratulacje, Zocho!!! To właśnie coś takiego! Z wierzchu prawie biały z ciemnymi kropkami, a w „środku” taki pięknie niebieściutki
A ja byłem w gościach i właśnie wróciłem…
Natomiast ja zaraz wyjeżdżam…
Dokąd bogi prowadzą?
Doprowadziły… i przyglądam się tatrzańskiemu przedświtowi
Myślę, że ta dobranocka będzie tematycznie właściwa… 😉
Zapalę jeszcze lampkę i idę spać – jutro wstaję nieprzyzwoicie wcześnie 🙁

A Ciebie dokąd Bogi prowadzą Tetryku?
Dobranoc Wyspo!
Dzień dobry
Miło rozpocząć dzień, wsłuchana w ptasie trele…
Witam i ja!
Witajcie!
Dziś przez cały dzień będę poza domem, zaglądając czasem z komórki 🙂
Miłego dnia!
Udanej niedzieli, Ukratku
Miłego dnia Tetryku!
Zaglądania, przyglądania i wypoczywania…
Po śniadaniu,kawie i herbacie z ciasteczkiem…Teraz „zajęcia w podgrupach”, czyli każdy robi co chce, więc ja wykorzystałam ten czas, aby pozachwycać się zdjęciami Miralki.
Dokładnie obejrzę w domu z laptopa.
Dzień dobry, właśnie zjechaliśmy do domu, będę już na bieżąco (przynajmniej do piątku, gdyż w piątek po południu zaczynamy następny weekend również wyjeżdżając w gości).
Miło Ciebie znów widzieć. Dobrze że do piątku będziesz z nami, bo jak widzisz, nie ma tu z kim rozmawiać. Ale tak to już jest latem…
Ano czasem tak bywa.
My z kolei byliśmy gospodarzami, co prawda domek wynajęty, ale od piątku mieliśmy gości, znajomi małżonki, przemili ludzie i bardzo zajmujący…
Super,że jesteś na Wyspie panie Q!
Ja dalej w chatce, więc na Wyspie z doskoku.
No a teraz można ad rem:
Czy „Day use area” oznacza, że w nocy nie wolno przebywać w parku? Dziękujemy, zamykamy, zapraszamy jutro rano?
Przymiotnik „lamparci” w nazwie tego paskosusła doprowadza mnie do chichociku – mały, nerwowy gryzoń, ostatnie, co bym o nim powiedział, to że ma coś wspólnego z lampartem
Widzę, że część gatunków mamy wspólną, np. ten czyż złotawy?
A rozczochrana wiatrem sójka wygląda trochę jak półprzytomny człowiek w poniedziałek rano, po burzliwym weekendzie.
Dzięcioły przepiękne, chętnie dołożę tego zielonego na swoim pięterku, jak już do niego dojdzie.
Co do zwierzaka wodnego, wydaje się, że ma taki tępy pysk (z kształtu, nie z wyrazu!), może po prostu bóbr? Albo piżmak?
Ujęcia z gniazda drozda rewelacyjne, gratulacje za wypatrzenie, mnie się jeszcze żadnego gniazda nie udało, może poza sroczymi czy mewimi, ale to wielkie i widoczne.
Królik ogryzał łapkę… a może ją ODgryzał, żeby mieć szczęście? Ponoć w USA wierzą, że królicza łapka je przynosi?
Kardynał przepiękny, mimo że z daleka, raz czy dwa razy w USA zrobiłem mu zdjęcie, ale z daleka i kiepskie, bo wtedy jeszcze nie miałem za bardzo czym robić.
Natomiast czaple widywałem przez ostatni tydzień wyłącznie w locie, nie wiem, gdzie by można je sfotografować na lądzie (czy też w wodzie). Ostatnio widziałem tylko dawno temu na rozlewiskach Warty, a wcześniej na Krutyni. A tutaj jeszcze ze zdobyczą!
Pasówki i lasówki znad Mallard Lake bardzo ładne, ale jak zwykle mam problem z odróżnieniem takich ptaszków i jestem pełen podziwu dla wszystkich, którzy nie mają („wróbel”, „wróbel w paski”, „wróbel w ciapki”, „wróbel z czubkiem”, to tak mniej więcej u mnie wygląda na pierwszy rzut oka
)
Te jemiołuszki cedrowe są prześliczne, jakbym nie znał Autorki (zdjęcia), to bym chyba powiedział, że to jakiś montaż, subtelne przejście tonalne podkręcone w komputerze, to wygląda tak elegancko, jakby projektował jakiś dobry fachowiec od mody.
Wodorosty zaiste wyglądają jak las, co więcej, jakiś kompletnie prehistoryczny, z takimi trójkątnymi liśćmi jak gingko biloba.
Motyle monarchy zdaje się w Kalifornii występują w jakichś szalonych ilościach, o ile pamiętam, całe lasy są usiane milionami ich… Ale wolę je w ilościach detalicznych, takich jak tu. On w ogóle wygląda jak witraż.
Postaram się odpowiedzieć wyczerpująco, Mistrzu Q
A skoro policja nie może czuwać nad bezpieczeństwem obywateli, nikt nie ma prawa łazić po zmroku.
Czemu w języku polskim ma dodatek „lamparci” – nie wiem. 



Dużo trudniejsze było wypatrzenie gniazda kolibra, a jednak mi się udało
Drozdy wędrowne gnieżdżą się w rożnych miejscach. Bardzo często można je zobaczyć na budynkach mieszkalnych – na załamaniu rynien, czy na zewnętrznych parapetach okien. One lubią budować gniazda w takich miejscach…
A tak na prawdę, to króliczek łapał pchły, czy inne pasożyty, których zwierzaki dziko żyjące mają masę 

Widać, że jest jeszcze młoda, bo nie nabrała takich kolorków jak mają dorosłe. Nie tak daleko od tego miejsca czaple modre mają swoją kolonię. Otoczone bagnami są bezpieczne. To nie jedyna kolonia, którą znamy. W naszym rejonie jest ich trochę… także i ze zrobieniem zdjęcia tym ptakom nie mamy problemu 

Ale mogę podziwiać nie znając nazwy… bo i któż może mi zabronić? 
Nie wiem jak jest w całych Stanach, ale w Illinois nie można przebywać nocą w parku. W żadnym. Jedynie tam, gdzie są pola namiotowe, czy campingi. Za pozostanie po zamknięciu (po zachodzie słońca) można zapłacić spory mandat. To ze względów bezpieczeństwa. Żaden policjant nie pójdzie po zmroku tymi ciemnymi alejkami… jeszcze by dostał po głowie czymś ciężkim
Paskosuseł lamparci po angielsku nazywa się „Thirteen-lined ground squirrel” i jak na mój gust, to trochę długa i zawiła nazwa
Część gatunków mamy wspólną. Szczególnie jeśli chodzi o ptaki. Te same są i w Polsce i w USA. To wiadomo od dawna. Ale taki wróbel, czy mazurek? Przywiezione z Europy ponad 100 lat temu rozprzestrzeniły się po całej Ameryce. Normalnie to by ich tu nie było. Nie są dobrymi lotnikami i na pewno tak daleko by nie doleciały
Mnie ten wodny zwierzak wydawał się jakąś wydrą. Zdjęcie jest gorzej niż paskudne i niewiele na nim widać, ale chciałam go złapać w kadr za wszelką cenę… i mam co mam
Ale gdybyś zobaczył jaki popłoch wzbudził wśród kaczek swoim zanurzeniem się pod wodę!!! Wiały z wrzaskiem na brzeg. Pewnie bały się, że wciągnie którąś pod wodę, więc na wszelki wypadek wolały uciec
Wypatrzenie gniazda drozda wcale nie było takie trudne
Nie tylko w USA wierzą w króliczą łapkę przynoszącą szczęście
Kardynały są bardzo popularne w USA. I jest ich na prawdę sporo. Tak jak wróble, jeśli pogoda dopisze i mają wystarczająco pożywienia, potrafią wyprowadzić nawet do 4 lęgów. Nie są aż tak płochliwe i czasami udaje się zrobić im na prawdę dobrą fotkę
Czaple są dość płochliwe, ale ta polowała i całą czujność skupiła na rybach
Nie mam aż takiego problemu z rozróżnieniem pasówek i lasówek, najgorzej mi idzie z tyrankami. W tej ptasiej rodzinie poszczególne gatunki różnią się takimi szczególikami, że chyba trzeba doświadczonego ornitologa, żeby na 100% określił gatunek. Ja często mam wątpliwości…
Jemiołuszki są pięknie upierzone – to fakt. I ta zabójcza czarna opaska na oczach… jak u włamywacza
Motyle, to w zasadzie nie moja bajka. Jest ich tyle gatunków, że przeciętnemu zjadaczowi chleba w głowie się kręci
Ślicznie dziękuję.
Mam wrażenie, że jeśli chodzi o rozpoznawanie, mam w Polsce podobny problem z większością ptaków wielkości wróbla i podobnie ubarwionych, a teraz widzę, że podobnie jest z drozdowatymi (jasnobrązowy wierzch, pierś w ciapki i zgaduj człowieku, co drozd, co paszkot, a co kwiczoł. Albo pani kosowa jezcze, jakby mało tego wszystkiego było).
To ja dziękuję za tak wyczerpujący temat komentarz

No i jeszcze różnice w wyglądzie zależne od wieku, czy pory roku! Taki czyż złotawy inaczej wygląda w porze godowej, a inaczej w szacie zimowej. Zimą podobny jest do samiczki, a wiosną jego piórka stają się jaskrawo żółte, pojawia się też czarna czapeczka. Młode jemiołuszki są w ciemne kreski i tylko jaskrawożółta końcówka ogona upodabnia je do dorosłych…
Wydaje mi się, że każdy amator ma takie czy inne problemy z rozpoznaniem gatunku. Bo chyba wszędzie są ptaki różniące się od siebie szczególikami. Na ten przykład kolorem dziobka i łapek, czy też jakąś cętką w dowolnym miejscu… właśnie dlatego zaczęłam robić zdjęcia ptakom, bo jak tylko śmignie, trudno zauważyć te szczegóły
A jakby tego było mało, ptaki wykazują dymorfizm płciowy. Często samica różni się od samca tak znacznie, że można ją wziąć za inny gatunek
Ile ja się naszukałam różnych ptaszków!!! A potem okazywało się, że mam je w swoim albumie tylko jako dorosłe, albo inną płeć
Leje, więc będę wracać dziś.Ale pod moim blokiem są drzewa i też słuchać ptaszki.No i na Wyspie jest ich bez liku pięknie upolowanych przez państwa Miralkow.
Dobranoc, do jutra, idę pod kordełkę
Spokojnej!
Śpij dobrze!
Dobranocka.
Tak mi się nasunęło, że to pasuje do pory roku i stanu umysłów.
Snów o dawaniu z siebie tego, co najlepsze.
Bardzo lubię i ten tekst i to wykonanie.
M-m makowczynego dziś nie będzie,bo zaraz jedziemyyyyyy
Pomyślności!
Dojechałem w deszczu do domu… Bardzo miły wyjazd w okoliczności podobne do Makówczynej chatki. Szkoda, że zaczęło padać o kilka godzin wcześniej niż prognoza przewidywała 🙁
Otóż ja bardzo chętnie zamieniłbym upał 30+ stopni na deszczyk. Może być bez burzy, byle trochę schłodził atmosferę.
Któryż to raz ci podpowiadam: przyjeżdżaj do Krakowa…
Ale ja mówiłem o pogodzie, nie o miejscu…
O to, to!
Przyjeżdżaj Q do Krakowa!
Może wtedy i ja „załapałabym się” na spotkanie?
No gdyby kiedyś, to rzecz jasna!
Też mam nadzieję, że nie spotkasz się z Ukratkiem ukratkiem!
No na pewno nie!
Bo jakby któryś z Was się wygadał PO CZASIE (a ja bym nie wiedziała) to…ja jestem łagodna jak baranek, ale…
do czasu!
Będzie z tego pięterko Tetryku? Z tego miłego wyjazdu mam na myśli oczywiście.
Nie, pięterka z tego nie będzie – trudno zrobić interesujące pięterko najmilszego nawet dolce far niente…

Tak to mniej-więcej wyglądało (w ramach m-m):
Wygląda jak zieleń, cisza i spokój.
Moja zieleń, cisza i spokój pod gwiazdami w noc 15/16.08.20 wyglądała tak:
Czy ja coś pisałam, że nie będzie makówczynego m-m? Żartowałam!
To takie m-m już po lampce.
Czyli z „robienia nic” w miłym towarzystwie?
Dobra Tetryku, nie nalegam.
Choć ja już parę razy robiłam pięterko z niczego.
„No właśnie, a my musieliśmy udawać, że czytaliśmy!” -odpowiedziała chórem Wyspa.
Ja też dojechałam w deszczu i też do domu. Ale mnie deszcz dopadł już po wyjściu z CAMORRY, czyli około 17.
Ale Cię zbytnio nie zmoczyło?
Do samochodu nie było aż tak daleko.
Muszę niestety nieco nadespać, bo mam braki. Dobranoc, Wyspo!

Spokojnej!
Śpij dobrze Ukratku zrywający się o niegodziwej godzinie!
Dzień dobry

Ale co mnie wkurzyła, to moje 
Nie było mnie cały dzień, bo najpierw byliśmy na wycieczce, a potem odwiedził nas syn. Głupio by było, gdybym mu powiedziała, że muszę do komputera…
A na wycieczce byliśmy w Crabtree Nature Center. Już kilka lat temu tam byliśmy i teraz chcieliśmy sobie przypomnieć
Fajnie było, tylko na początku trochę mnie baba zdenerwowała. Jeszcze na parkingu. Trochę za daleko pojechałam i prawie minęłam wolne miejsce w cieniu. Więc odrobinę wycofałam… aż podskoczyłam, gdy ktoś ma mnie „zaklaksonił”. Baba za kierownicą wystraszyła się, że ją staranuję. A przecież zatrzymałam się od niej o dobre 20 m. Ile musiałabym jeszcze jechać tyłem, żeby ją trzasnąć? Na dokładkę otworzyła okno i zaczęła się na mnie drzeć. Małżonek tylko wzruszył ramionami i poradził, żebym nie zwracała na nią uwagi, to szybciej jej przejdzie… i faktycznie przeszło
Może cofałaś wyjątkowo dziarsko?
Albo ona miała wadę wzroku utrudniającą ocenę odległości? (Ale wtedy raczej nie powinna prowadzić samochodów).
Dziarskie cofanie + wada wzroku nerwowej baby -czemu mnie to rozśmieszyło?
Mnie teraz też już śmieszy, chociaż wcześniej wkurzyło
No nie. Na parkingu poruszam się bardzo wolno. Nigdy nie wiadomo, czy ktoś nie wlezie ci z tyłu pod koła…
Podejrzewam, że nie widziała mnie (chociaż jeżdżę minivanem), a gdy zobaczyła, wystraszyła się. Tylko czy od razu musi i mnie straszyć?
Albo przestraszyła się minivana, że duży samochód, to razi z dystansu?

Chociaż pali mnie ciekawość, żeby obejrzeć zdjęcia, to jednak najpierw odpowiem na komentarze

Przy samym wyjściu z parkingu zobaczyłam na drzewie jakiegoś ptaszka (spory był). Nie zauważyłabym, gdyby na ziemię nie sypały się łupiny… w pierwszej chwili pomyślałam, że to wiewiórka łupie sobie jakiegoś orzecha, ale zobaczyłam dziób i ciemną głowę. Szkoda tylko, że ptak był tak wysoko i w liściach. Skakał po drzewach jak wiewiórka, także momentami giną nam z oczu. Coś tam obcykaliśmy, ale nie wiem jak nam to wyszło i czy z tych pstryków da się określić gatunek…
Taki los Gospodyni pięterka.
No właśnie…
Gospodyni umknęła oglądać zdjęcia z dzisiejszej wycieczki, część Wyspiarzy już śpi, chyba ja też wkrótce umknę, bo noc była bardzo miła, ale jednak niekoniecznie polegała na miłym spaniu.
Umykam takoż. Dobranoc.
To już definitywnie i ja umykam.
Nigdzie nie umknęła i jeszcze nie zgrała nowych zdjęć
Mistrz Q dał tak długi komentarz, że i dużo czasu zajęło mi odpisywanie 

Od razu dodam, że nie jest to zarzut pod adresem Mistrza, bo zawsze mnie cieszy, że ma tyle do powiedzenia na temat naszych zdjęć.
Jak już poszliście spać, to wezmę się za nasze nowe zdjęcia
Ale sensacja!!! Poszłam podlewać ogródek (jak niemal codziennie) i gdy lałam wodę, coś mi się poruszyło w gęstwie. Modliszka!!! Czegoś takiego nie spodziewałam się w swoim ogródku




Oczywiście pobiegłam po aparat. Bałam się, że spryszczy… poczekała
Obcykiwałam, chociaż szło mi to z oporami. Raz, że w liściach była źle widoczna, a dwa – słońce już zachodziło i światła było troszkę za mało. Małżonek wracał ze sklepu i zobaczył mnie z aparatem w garści. Na wiadomość co siedzi w naszym ogródku, momentalnie wleciał do domu i za moment był przy mnie.
W sumie, to modliszka jest tak paskudna, że aż śliczna
Ale trzeba przyznać, że emocji nam dostarczyła sporo…
Oczywiście pokaże zdjęcia tej modliszki.
Pierwsze w badylkach…
… i drugie – sam łepek…
Czyż nie paskudna?
Obrzydliwa (ale piękna). Zdaje się, że na podstawie modliszki stworzono połowę owadopodobnych „obcych” w filmach SF
A ten tajemniczy ptaszek na naszych zdjęciach z dzisiejszej wycieczki, to chyba pierząca się modrosójka
Niewiele jej widać, bo była bardzo wysoko… zmylił mnie jej czarny łebek, ale na zbliżeniu widać, że głowa jest łysa. Widać nawet otwór uszny, normalnie pokryty piórami i niewidoczny…
Chyba z ogona też straciła część piór, bo trochę inaczej wygląda niż zwykle.
Widocznie tak samo się wypierza (czy może przepierza)jak kardynał… i tak samo ma czarną skórę na głowie jak on
Dzień dobry
Dzisiaj nocna zmiana dopisała, będzie co czytać 
Witajcie!
Modliszka faktycznie aż śliczna w swym paskudztwie.
A i ona ma swego amatora 😉
Witajcie!
Gdyby panowie-modliszkowie wiedzieli wcześniej o obyczajach partnerek, z pewnością zwróciliby się raczej w stronę pań-świerszczyn… Poza wszystkim innym są wszak ładniejsze!
Nie jest jednak prawdą popularny mit, zgodnie z którym każda kopulacja kończy się zjedzeniem samca przez samicę. Takie zdarzenie zachodzi tylko w 5 do 30% przypadków (liczby różnią się w zależności od badań). Aby do tego doszło, musi zajść kilka czynników jednocześnie: w otoczeniu musi być mało pożywienia, samiec musi podchodzić do samicy od przodu, a nie od tyłu, a sezon godowy musi się już kończyć. Kanibalizmowi podczas kopulacji sprzyja też stres, jakiemu poddane są te zwierzęta w warunkach laboratoryjnych.
(czyli wystarczy samiczkę nie stresować, dać jej jeść i odpowiednio „podchodzić”)
Dzień dobry, mimo że już się rozpasałem z komentarzami 🙂
Teraz by się przydała kawa lub herbata…
Oczywiście!
A pozostali są tak zapracowani, że nie mają czasu nawet na kawę?
Zapracowani albo wypoczywający?
Ja już czekam na autobus.Goraco!
Nooo…
Pracując wypoczywasz czy wypoczywasz pracując Tetryku?
Dzień dobry
To mi się rzadko teraz zdarza…
Jeszcze trochę i będę zbierała się do pracy… w tym tygodniu pracuję aż do czwartku
Miłego dnie Wam życzę
I uciekam szykować się do pracy…
Miłego dnia i Tobie Miralko!
Nareszcie idzie burza…
Córka wyciągnęła mnie na zakupy, ale właśnie kończymy.
A
co kupiliście?
Pst, już nie pytam…
Może pyry? Ups, w Krakowie nie ma pyrek 😉 Ale to dlatego, że spać mi się chce.
Dobranoc
Spokojnej!
Śpij dobrze Bożenko!
Niech Ci się przyśnią placki ziemniaczane z restauracji Balaton na ulicy Grodzkiej (kiedyś bardzo kultowej dla krakusów, teraz funkcjonuje nadal, ale to już nie ta atmosfera).
No i nawet nie zdążyłem ogłosić fajrantu, a już zostałem wyciągnięty na zakupy. A konkretnie, żeby odebrać rzeczy zamówione przez internet. Bo tak niby miało być szybciej.
W pewnym trzyliterowym sklepie na literę O, z materiałami m.in. budowlanymi, stanęliśmy za paniami przy okienku, gdzie pani obsługująca miała za plecami napis, że tu się wydaje zamówienia internetowe. Po chwili panie załatwiły swoje i… przeszły do okienka obok, gdzie czekała już dłuższa kolejka, a jak zapytaliśmy, gdzie się wydaje zamówienia internetowe, to usłyszeliśmy „tutaj, ale jest kolejka”. Czyli że oznaczenie, powiedzmy, szwankowało. Kolejka była tak długa, że prychnąłem tylko i poszedłem sprawdzić, czy te nasze zamówione rzeczy są normalnie dostępne „na sklepie”. Były, więc wróciłem i zapłaciłem za nie normalnie w kasie, a tych zaklepanych, cóż, nie odbierzemy. Szkoda, ale może jakby było jasne, gdzie trzeba czekać, to by sklep miał inaczej.
To u Was nie ma paczkomatów? Prędko i wygodnie…
Są, ale to spore objętościowo zamówienie (leżaki), a nie chcieliśmy dopłacać za dostawę.
To dziwne… u nas jak się zamawia przez internet, to przynoszą do samochodu i od razu wrzucają do bagażnika. Nawet nie musisz wysiadać z samochodu.
Co prawda nigdy nie korzystałam, ale widziałam na parkingu specjalne miejsca.
Wiem, że jak się przyjeżdża odebrać zamówiony towar, to się dzwoni i obsługa sklepu wynosi. Żadne kolejki!!!
I tak jest w wielu sklepach…
No i to jest różnica
Jedyna korzyść, że jak się zamówi z odbiorem w sklepie np. 5 różnych rzeczy z całego sklepu, to oszczędza się czas na lataniu po sklepie od działu do działu, poza tym trzeba odstać swoje, bo w tej samej kolejce załatwiane są zwroty i reklamacje(!).
Tylko wiesz co? Wolałabym oblecieć te 5 działów, do kasy, zapłacić i wyjść, niż stać w kolejce po odbiór. Bo jaki ma sens zamawianie, jeśli musisz swoje odstać w kolejce?
No więc dokładnie na to wychodzi. Ale sklep może sobie odptaszkować na liście zalet: „Można zamówić przez Internet i odebrać na miejscu całość zamówienia”.
A na Kneziowisku… nie zgadniecie! Ptaszki!
Yyy, czaple, jakie piękne!
Też mnie zachwyciły 🙂 Ciekaw jestem, czy u Miralki białe też bywają?
Mapka z Wikipedii sugeruje, że tak, aczkolwiek w sezonie lęgowym.
U mnie też bywają
Znam nawet miejsca gdzie zakładają lęgi. Chyba nawet kiedyś pokazywałam jakieś czaple białe 
Są bardziej płochliwe niż czaple modre i w zasadzie udaje nam się je „dorwać” tylko z dużej odległości. Za blisko się nie podejdzie…
Na zdjęciach mam wszystkie czaple, które występują w Illinois, w naszym rejonie. Mam czaplę białą, modrą i zieloną, a także ślepowrona, który też należy do rodziny
Tam są nie tylko czaple… 
A zdjęcia u Knezia obejrzałam
Skoro piękne to i ja kuknę!
No to na dobranoc Cat Stevens, z 1971 (w pierwszej chwili napisało mi się, że z 1871, ale to przesada).
Niby o kłopotach, ale wiadomo, że o kimś.
Snów niekłopotliwych.
I po przebudzeniu też mało kłopotów!
O, koniecznie!
No nie wiem, czy inwokacja do kłopotów może nas dobrze uśpić. Może chyba jedynie uśpić problem…
Czy musiałeś nas tak brutalnie sprowadzić na ziemię Tetryku?
Na kominku ogień płonie,

syczy sykiem smolnych szczap…
To by dopiero była antydobranocka!
Z dwoma trupami…łoj jak tu spać?
Przynajmniej nie chrapią… 😉
Ty to masz dziś specyficzne poczucie humoru Tetryku!
No chociaż jeden adresat, którego uśpi!
Późno, trzeba pomyśleć o spaniu. Niech lampka odpędza kłopoty przynajmniej od naszych snów!

Spokojnej.
Spokojnego snu i spokojnego przebudzenia Ukratku!
Wszyscy już śpią?


Nocnej zmiany nie będzie?
Niespodziewanego gościa też nie?
Oj, nie będzie. Dziobię nosem w klawisze.
Po tylu ptaszkach to trudno się dziwić, że dziobiesz.
Teraz pewnie odfruniesz do łóżka panie Q?
To może i ja odfrunę do…
DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry

W pierwszej chwili (gdy leciało) pomyślałam, że to duża komarzyca, ale gdy usiadło, zmieniłam zdanie
Próbowałam obcykać, ale łaziło w takim tempie, że trudno było nadążyć. Zatrzymało się dopiero w zlewie, na którym były kropelki wody… co się do jakiejś zbliżyło, kropelka momentalnie znikała. Aż się dziwiłam gdzie to się tyle wody zmieści 
Ja to mam szczęście do różnych owadów
Dziś (w poniedziałek) widziałam jakieś małe dziwadło. Sama nie wiem co to jest
A wyglądało to tak…
Głupi gugiel podsuwa tylko komary albo świerszcze, a to ani jedno, ani drugie.
Tak na oko obstawiałbym kogoś z tej rodziny – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Gąsienicznikowate
Na pewno masz rację… to z tej rodziny. Ale szukać nie będę dokładniej. Takie dziwadło jest dobre jako ciekawostka…
Tym bardziej, że piszą tu o 30 000 gatunków… no to można dłuuugo szukać…
Wyszedłem z tego samego założenia 🙂
Dzień dobry
Witajcie!
Porno i dusno, jak mawiają starzy górale. Przeżyjemy…
Dzień dobry, Wyspo. Zapowiada się, że dzisiaj upał trochę zelżeje?
A tu chmurki zasłaniają słońce i nareszcie jest czym oddychać…
Witam z deszczowego Krakowa!
Może i ja doczekam się dziś deszczu…?
A ja czekam na herbatę od Gieni!
Przepraszam, już ją wołam…
Napiłam się szybko herbaty od Gieni i wyszłam z domu, ale już wróciłam.
Pogoda w sam raz na załatwienie odkładanych spraw i wieczorne knucie. Choć to właściwie nie knucie, lecz oficjalne wspieranie Białorusinów.
Nareszcie pada i coś mruczy z daleka
Odległy kot?
Kot i mruczenie rozumiem, ale to padanie to proszę nie zwalać na kota!
Jest TROCHĘ chłodniej, ale tego zdecydowanego ochłodzenia, co zapowiadali, to guzik, nie ma.
Ani deszczu. Ani tym bardziej burzy.
A tutaj fajrant i przerwa.
Przed chwilą była tak silna ulewa,że aż się nie chciało wychodzić z domu…ale..
z cukru nie jestem przecież.
Tu popadało i pogrzmiało, a na jutro też zapowiadają burzę.
A ja z utęsknieniem czekam.
Też tak czekałam…
Dobranocka.
Ponieważ już na Kaszubach dało się zauważyć spadające żółte listki, będzie dobranocka a propos, w dodatku z tekstem Mistrza Waligórskiego.
Snów o sierpniu, pogodzie prześlicznej, ale nieprzesadnie upalnej.
W czasie m-m wracam dopiero do domu. Deszcz spowodował, że było mało osób na wiecu poparcia Białorusinów, ale ważne, że w ogóle taki wiec się odbył.
Ach, tego nie przewidziałem
w kwestii obecności na wiecach i deszczu.
Lało na tyle silnie, że organizatorzy spanikowało i ogłosili odwołanie na FB, po czym okazało się, że deszcz się skończył i wiec się odbył „na sucho” i tylko przyszło znacznie mniej osób niż mogło…
To kuriozalna sytuacja. Ale zarazem również potwierdzenie, jak bardzo zmienia się klimat.
Organizatorzy odwołali, bo jednak nie każdy chce stać pod gołym niebem w czasie ulewy. I jeszcze chodzi o nagłośnienie, które było użyczone przez nasze Stowarzyszenie.
Było dość gwałtowne oberwanie chmury, które szybko przeszło.
Nie każdy jednak doczytał „odwołanie odwołania”.
Ciekawe, kiedy przyjdzie w tym roku…
U mnie pod blokiem na trawie leży już trochę żółtych liści.
Mnie akurat było w to graj, im mniej liści na drzewie, tym więcej ptaszków widać.
A propos ptaszków zbudujesz nowe pięterko panie Q, zanim znów wyjedziesz?
Właśnie wyjazd się zrobił warunkowy, ale oczywiście tak.
Mam nadzieję, że ptaszki po ptaszkach nie będą nikomu przeszkadzać?
Jako ten sznur kormoranów spodobają się z pewnością wszystkim!
Hm. Kormorana nie będzie. Ale rozumiem.
Ptaszki po ptaszkach, a jak komu mało jeszcze może zerknąć na Kneziowisko tak to już ptaszkowo bywa.
Ale oczywiście, że nie będzie przeszkadzać, czekamy…
A ja dostojnym krokiem udaję się na spoczynek.
Dobranoc
Śpij dobrze i dostojnie Bożenko!
Spokojnej!
A-a-a, kotki dwa…
Zanim ptaszki dolecą czas zapalić lampkę 🙂

To ja idę przejrzeć te ptaszki.
A ja zabieram się za pakowanie na jutrzejszą wycieczkę.
Tym razem szybciej umknę, nie będę czekać na ptaszki pana Q.
DOBRANOC!
Spokojnej!
No to zapraszam nocnych wyspiarskich marków – a potem tych porannych – na nowe pięterko!