Wsiąść do pociągu byle jakiego…
…do Zakopanego?

Nie! Znacznie bliżej i mniej ambitnie; tym bardziej że prognozowane były burze.
W pociągu wita nas miły, wesoły konduktor. Typ jajcarza, ale takiego na poziomie. Jeszcze nie kupiliśmy biletów, a już jest wesoło.
Po chwili zaskoczenie – kolega wyciąga tort. 15 lipca miał urodziny, imieniny obchodzi 20 lipca, czyli klasyczne zadzidzie urodzin i przeddzidzie Imienin.


Konduktor też został poczęstowany, a my w dobrych nastrojach jedziemy dalej. Przez okno widać jezioro Mucharskie, czyli zbiornik Świnna Poręba.

Ruszamy, w dole widać ów zbiornik. Chętnie porozmawiam o tym w komentarzach, bo to dość ciekawa inwestycja.

Idziemy. Drogę wskazuje nam taki kwiatek.

Albo taki pan.

Pochmurne niebo nie dostarcza witaminy D, więc nadrabiamy te braki zbieraniem malin, poziomek i borówek leśnych.
Kto wie co znaczy ten znak?

Trasa nie jest wyczerpująca, więc jest czas na pieczenie kiełbasek.

oraz zbieranie grzybów.

Do tego momentu wszystko było dobrze, aż tu na tej łące Makówka zorientowała się, że przegapiła zielony szlak i poszła źle. Po dodzwonieniu się do organizatora wycieczki uzgodniliśmy, że zbyt daleko zeszłam w dół, abym mogła się wracać pod górę i dogonić grupę.

Zagubiona zmuszona byłam jakoś sobie radzić, aby dojść do stacji PKP w Zembrzycach albo Suchej Beskidzkiej. Spotkana po drodze koza wyśmiała moje rozterki.

Miejscowi ludzie doradzili mi, abym nie szła szlakiem, ale skrótem drogą między domami. Czułam się tam pewniej, bo było w razie czego kogo zapytać.
Pewien kawałek szłam drogą o takiej adekwatnej do sytuacji nazwie słuchając grzmotów i oglądając czarne chmury wiszące nade mną.

Dzięki temu, że szłam skrótem dotarłam na dworzec wcześniej niż reszta grupy.
„Czemu ona ma takie czyste buty?” zapytała koleżanka patrząc na mnie.
Kolega odpowiedział „bo ona się zgubiła i nie szła przez to błoto co my!”
Wszystko dobre co się dobrze kończy!
Jako obrazek wyróżniający pstryczek tortu w pociągu.




Zapraszam na pięterko, które jest trochę rozbudowanym makówczyne między między.
Ty to masz farta do adekwatnych nazw 😀
Witaj Jo!
Hm…niech pomyślę o jakimś innym przykładzie…
Znalazłam! –Żmijowa.
Wytłumaczenie parę schodków niżej!
Marnie to świadczy o twoich kumplach, że pozwolili ci się zgubić… Na szczęście dobrze się skończyło, mimo Błądzonka
To jest trochę tak Tetryku, że gdy jest trudna trasa w trudnych warunkach (np. śnieg, mgła) to i organizator bardziej zwraca uwagę gdzie kto jest i czeka.
Tu uważał (poniekąd słusznie), że trasa tak bliska jakby co cywilizacji, że sobie poradzimy.
Było nas tylko 11 osób i 3 osoby się zgubiły –
, ale wszystkie dotarły na czas na pociąg.
To była taka zastępcza wycieczka zamiast planowanej na Małą Fatrę odwołanej z powodu prognozowanych burz.
Natomiast ja jako osoba o słabej kondycji i fatalnej orientacji w terenie , póki byłam w lesie nie czułam się komfortowo. Szczególnie gdy zobaczyłam, że moja komórka nie ma zasięgu, więc gdybym skręciła nogę…łoj.
(Ale gdy przewodnicząca Komisji powiedziała do mnie, że TYM RAZEM nie pozwoli, abym tu sobie siedziała i obserwowała też nie czułam się komfortowo. Wiele, wiele było takich sytuacji w życiu, gdy nie czułam się komfortowo).
Pierwszy raz się zgubiłam. Może to sygnał, że powinien to być ostatni raz?
Że nie należy zamykać oczu gdy organizm macha Peselem? Muszę to przemyśleć.
Czyli już kapciuszki i ciepły kocyk?
A może jest więcej sytuacji i spraw, z których powinnam JUŻ zrezygnować?
Tak jak Ukratek, zastanawiałam się, jak można się zgubić? Czyli nie szliście zwartą grupą, tylko „każdy sobie rzepkę skrobie”…

Nie wiem, ale to mi się nie podoba. Zadzwoniłaś do organizatora, a gdybyś zemdlała, czy ktoś Cię napadł i zabrał komórkę, w jaki sposób by Cię odnaleźli i czy w ogóle by szukali?
Gdy chodzimy z mężem po parkach, nie zawsze idziemy razem, często jedno z nas zostaje w tyle, żeby sobie nawzajem nie przeszkadzać. Ale zawsze jesteśmy w zasięgu wzroku. Właśnie dlatego, że to drugie może potrzebować pomocy… jakiejkolwiek
Co prawda jeszcze się nam taka sytuacja nie trafiła, ale na wszelki wypadek… żeby czuć się bezpiecznie i komfortowo…
Wydaje mi się też, że niepotrzebnie tłumaczysz organizatora. Bądź co bądź jest odpowiedzialny za ludzi na wycieczce. Ta dobrze się skończyła… dla wszystkich, a gdyby nie?

Stopień trudności trasy nie powinien być kryterium opieki nad wycieczkowiczami. Zawsze powinni być w zasięgu wzroku…
I to nie Twój Pesel jest winien, tylko niewłaściwa organizacja.
Aktywność, szczególnie ruchowa, w starszym wieku jest niezbędna, żeby utrzymać kondycję ile się da. Tym bardziej dla osób, które całe życie były aktywne. Siedzenie w kapciuszkach i ciepłym kocyku nie każdemu by odpowiadało… a z tego co widzę, Tobie na pewno nie
Powiem Ci jeszcze coś. 5 mil (8 km) za Elgin, jest miejscowość Huntley i jest tam osiedle dla emerytów. Domki są znacznie tańsze, a i podatki od gruntu niższe. Emeryci mają wszystko. Korty tenisowe, stawy rybne (wędkarstwo), pole golfowe, a także różnego rodzaju kluby. Znałam jedną z organizatorek-rehabilitantek. Prowadziła nie tylko zajęcia z rehabilitacji (masaże, ćwiczenia), ale też stworzyła sekcję taneczną. Głównie kobiety do niej należały, chociaż było też kilku panów. Średnia wieku tej sekcji – to 75 lat. Najstarsza pani miała coś około dziewięćdziesiątki
Oczywiście układy taneczne nie mogły być zbyt skomplikowane, zbyt trudne. Wiadomo, że te osoby nie były już tak sprawne jak młodzi, ale zawsze to jakaś rozrywka i ruch. Mogli nawet pochwalić się osiągnięciami. Co roku organizowane są konkursy takich klubów emeryckich. Sekcja z Huntley zajmowała czołowe miejsca i to kilka lat z rzędu 

Warto się ruszać i oddawać jakiejś idei. Chodzi nie tylko o relaks, ale i zajęcie… a najlepiej robić to, co się lubi
Widziałam takie osiedle, gdy byłam u koleżanki pod Las Vegas, pisałam o tym na Wyspie.
Hm…problem w tym, że ja to lubię i te kapciuszki jak słusznie napisałaś pasują mi, ale nie stale i zawsze i jedynie.
Spałam poprzedniej nocy dwie godziny i już czuję, że znów nie będę mogła zasnąć mimo zapalonej już dawno lampki.
Dobranoc jednak!
Dzień dobry
Pochmutnie ale ciepło. Będzie burza?
A wspomnienia z wycieczki ciekawe. Podoba mi się nazwa ulicy – Błądzonka. To jakby z myślą o Tobie 🙂
W Krakowie też ładnie, a nazwa ulicy też mi się spodobała szczególnie w mojej sytuacji.
Skoro ją zauważyłam, zrobiłam zdjęcie to jak widzicie nie było ze mną tak źle.
Jeszcze jakieś kwiatki po drodze pstrykałam przy okazji dopytywania miejscowych ludzi o drogę.
Dzień dobry. To zapewne jest dobry moment, żeby przypomnieć po raz kolejny, jak pobłądziłem z koleżeństwem na Trzech Koronach. Wróciliśmy w butach zabłoconych dokumentnie, ale też i było to pod koniec podstawówki (więc nic mi PESELem nie machało, chyba że w drugą stronę).
Pewnie jeszcze nie wiedziałeś co to PESEL? To były czasy…
Hmm, pewnie nie. W 1986 roku całkiem niekoniecznie
Toteż jest czas, żeby poprosić Gienię… Mam ochotę na kawę…
Koniecznie kawa, bo dzisiaj początek kolejnego zlecenia (bardziej pilnego – poprzednie będę kończył, jak skończę to, co teraz zaczynam).
Kochani!
Nie mogłam zasnąć, ale w końcu jak zasnęłam zbudziłam się teraz i oczywiście poproszę Gienię o herbatę.
To jest tak, gdy się gdzieś błądzi…
Bożenko jak ja Cię lubię, jak ja Was lubię! Pośmiejmy się trochę z tej sytuacji, choć rozumiem Wasze słuszne i poważne uwagi.
Ale teraz WYSPANA pędzę
, śniadanie i heja!
Jak wspominałam w komentarzach dziś są Imieniny tego co ten tort jedliśmy w pociągu, wtedy to było tylko takie przeddzidzie.
Dziś Imieniny właściwe. OCZYWIŚCIE na działce! Tej znanej już Wam -na Bielanach.
Co ja na to poradzę, ze uwielbiam plenerowe imprezy, nie lubię takich domowo -kawiarnianych, choć na takie też chadzam.
Że bawi mnie jedzenie tortu razem z konduktorem w pociągu, w mało komfortowych warunkach.
Żadnych poważnych uwag nie piszę, ale sytuacja jest faktycznie śmieszna. Ty pobłądziłaś, ale wyszłaś na tym lepiej niż pozostali. No i nazwa tej ulicy, jakby na Twoją cześć…
No właśnie, właśnie Bożenko!
Byłam o tyle wcześniej, że jeszcze zdążyłam zjeść w pobliskim kebabie coś ciepłego!
Ale drodzy moi te poważne uwagi też mają sens, są logiczne i …no przecież sama o tym wiem.
Więcej napiszę o tym wieczorem jak jeszcze tu będziemy na tym pięterku.
Bo ja już dawno powinnam być na działce i oni tam imprezują beze mnie!
Uznałam jednak, że muszę pozwolić mojemu organizmowi się wyspać. No przecież jestem ROZSĄDNA!
Witajcie!
Czy poniedziałki muszą być takie zwariowane?
Witaj Ukratku!
Mam nadzieję, że jednak się nie zgubiłeś tylko takie zwykłe wiry zawodowe Cię dopadły?
Jak wiecie lubię być gospodynią pięterka, ale teraz muszę Was opuścić (z komórki coś tam będę kukać).
Zostawiam Wam kwiatki pstryknięte w czasie pytania „miejscowej ludności” o drogę.
Paaaaaa…..
Dzień dobry




A ja do pracy się zbieram…
Kwiatki cudne, chociaż ich pręciki smolą nosy
Ale pachną, aż w nosie kręci
Miłego imprezowania, Makóweczko
A i pozostałym Wyspiarzom udanego dnia życzę
A Tobie miłego dnia Miralko!

Autobus, tramwaj i już jestem w docelowym autobusie.
Mało brakowało,a zagapilabym się i nie wysiadła tam gdzie trzeba.
To chyba ta gonitwa myśli,o której ostatnio pisałam
A nad nami przeszła piękna burza…(jak ja to lubię). Popadało też niemało, a teraz słonko wyjrzało.
Tu piękne słońce.Dobre jedzonko i wesoło,ale postanowiłam kuknac na Wyspę sprawdzić czy grzeczni jesteście.
A my pilnujemy czy Ty jesteś grzeczna…
I co?
Jestem?
Czyli jesteś grzeczna
Jak zawsze.Zaczynam wracać do domu.Grzecznie.
Dzień dobry, fajrant, w międzyczasie mieliśmy przyzwoitą burzę, ani za dużą, ani za małą, w Gdańsku narobiła trochę problemów (zalania), a teraz przerwa. Aha, przerwa potrwa dłuższą chwilę, bo wieczorem niespodziewane spotkanie poza domem.
I tu słonko się skryło i burza się kręci całe popołudnie. Deszcz też co chwilę pada…
Dobrej nocy wszystkim, idę pod kordełkę…
Śpij dobrze Bożenko!
Jedni idą spać, a inni wrócili do domu.
Teraz
i zaraz Wyspa.
Panie Q ostatnio nastała moda na tematyczne Dobranocki. Czy dasz radę coś wymyślić?
„Makówko, ależ w tym wpisie nie ma tematu!”
Nie ma, nie ma, bo to takie rozbudowane między między.
Ale jakby co to zaraz podsunę o czym mogłoby być „w temacie”.
Na przykład:
Dziękuję Tetryku. To już Dobranocka?
Ale zgodnie z obietnicą podsuwam co jeszcze może być „w temacie”:
tort, wycieczka w góry, kiełbaski przy ognisku, zbieranie grzybów, koza, błądzenie, szczęśliwe zakończenie, adekwatne nazwy, żmije (zaraz wyjaśnię), mosty (też potem wyjaśnię, ale na to muszę mieć trochę więcej czasu).
O tym zadecyduje Q. …
Jak wróci ze spotkania, bo chyba coś pisał o niespodziewanym wyjściu?
Chyba że coś pomyliłam?
Tort? Proszę bardzo:
Dziękuję.
A tu wyjaśnienie, dlaczego mogłoby być również o żmijach.
Ten pan co „wskazywał drogę” wspólnie z kwiatkiem stoi tu obok tej huśtawki, czyli na Żmijowej.
Żmijowa to wzniesienie znajdujące się w centralnej części pasma Żurawicy, w jego głównym grzbiecie, pomiędzy Gołuszkową Górą na zachodzie a Prorokową Górą na wschodzie. Jej północne, w większości zalesione stoki, schodzą ku dolinie Tarnawki, natomiast południowe, w znacznej części pokryte polanami, opadają ku źródłowej części doliny potoku Błądzonka.
Na tym pstryczku lepiej widać, że pan, o którym wspominałam we wpisie stoi obok huśtawki na Żmijowej.
Parę lat temu jak tam byłam trzymał on skarbonkę, do której turyści wrzucali grosik.
Moja niespożytych sił córa urządziła tym razem mnie przegląd szaf i zarekwirowała mnie na cały wieczór…
Ależ by mnie się taka osoba przydała!
Dobry wieczór, jestem z powrotem. I aprobuję obie wersje dobranocki powyżej. „Oto najlepszy jest relaks: Niedziela na Głównym, na Głównym niedziela!”
Masz niespożytą energię, Makówko, mogłabyś obdzielić kilka osób, w tym i mnie.
Wpis mnie zaciekawił tym zagubieniem organizatora oczywiście.Żeby zostawić trzy osoby i nie wiedzieć, gdzie się je zgubiło, to źle o nim świadczy, więcej nie powinien prowadzić wycieczek, trzeba to komuś zgłosić, by nie narażać ludzi na stres.
Witaj Ultro!
Miło, że zajrzałaś. Z tą energią różnie bywa.
Kolega nie jest żadnym oficjalnym organizatorem. To grupa ludzi, która się zna od lat i lubi razem chodzić po górach oraz jeździć na nartach.
Kolega M. jest osobą, która obmyśla trasę i powiadamia znajomych. To prywatne wyjazdy. Grupka osób, która się umawia na wyjazd.
Dawniej jeździłam z kołem PTTK nr 45 i to była inna sytuacja. Płaciliśmy składki, organizator był prezesem koła.
Teraz jednak już wiem, że przed wycieczką muszę użyć …czaru, uśmiechu nr 3 i umówić się z kimś, kto będzie ze mną szedł.
Tak było na poprzedniej wycieczce, ale kolega, który mi ostatnio towarzyszył wyjechał na tydzień.
Po analizie już wiemy jak to się stało -ludzie zbaczali ze szlaku, wchodzili do lasu zbierając grzyby.
Mnie się wydawało, że idę na końcu, a tak wcale nie było, więc jak skręciłam (omyłkowo) w bok ci na końcu byli przekonani, że jestem z przodu.
Makówko, piszesz:
„Ruszamy, w dole widać ów zbiornik. Chętnie porozmawiam o tym w komentarzach, bo to dość ciekawa inwestycja.” i widzę, że nikt nie podchwycił tematu, a szkoda, bo ciekawy 😉 Mówiło się, że to „niekończąca się budowa, inwestycja, która trwa dłużej niż III RP, najdłużej trwający projekt hydrotechniczny w Polsce”. Popełniłam o tym w 2015 roku post, teraz o tyle nieaktualny, że jezioro już zalane, ale gdyby ktoś chciał, to podrzucam link https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/tiny.pl/7frm4
Teraz jest tam piękne jezioro, objechałam je całe; mam gdzieś zdjęcia, oczywiście, ale za wpis uaktualniający nie mogę się zabrac 🙁
Przy okazji – Statuę Wolności w Mucharzu widziałaś może? 🙂
ikroopko dziękuję bardzo za komentarz i za link.
Wyspiarze zachęcam do kliknięcia i poczytania o zaporze.
Czekałam aż ktoś podejmie temat, a gdyby nikt tego nie zrobił próbowałabym sama.
W ten sposób bardzo ułatwiłaś mi zadanie.
Dziękuję.
Ten link niech będzie kropkowe między między na temat.
Wpis robiłam na szybko, głównie po to, aby opisać swoje emocje zagubionej turystki na świeżo. Jednak nie bez powodu dałam zdjęcie zapory.
Statuę w Mucharzu widziałam, gdzieś pewnie mam jakieś zdjęcia, ale musiałabym poszukać.
Mam zdjęcie, jesli chcesz, moge ci podesłac.
Poproszę -mailem.
Z czystej ciekawości, we wpisie jest „jezioro Mucharskie, CZYLI zbiornik Świnna Poręba”, a u ikroopki dywagacje nt. nazwy – to jaka w końcu jest oficjalna, a jaka – zwyczajowa?
Ten link jest do wpisu z 2015 roku.
Aktualnie w Wiki czytamy:
Przez długi czas używano roboczej hydrotechnicznej nazwy Zbiornik Świnna Poręba. Ponieważ w polskim urzędowym nazewnictwie geograficznym zbiorniki sztuczne nazywane są jeziorami, wiadomo było, że nie będzie to nazwa ostateczna. Pojawiła się propozycja nazwania zbiornika Jeziorem Wadowickim, ale sprzeciw wyraziły niektóre gminy, na których terenie znalazł się akwen. W 2013 gmina Mucharz przygotowała stronę promocyjną powstającego zbiornika, gdzie używana jest nazwa Jezioro Mucharskie, ostatecznie przyjęta w grudniu 2018.
Podpytam kolegę, który projektował tam mosty.
Wg map google’a (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/tiny.pl/7frtx) jest wieś Świnna Poręba, zapora Świnna Poręba i Jezioro Mucharskie 🙂
Pięknie dziękuję!
🙂
Oto dwa zdjęcia podesłane mi w mailu przez ikroopkę.
Oba „w temacie” zalew. Ta Statua jest w Mucharzu.
A ktoś coś na temat tej statui mógłby powiedzieć? Skąd w Mucharzu taki pomysł?
Widziałam tę Statuę kiedyś, ale nie wiem skąd ten pomysł. Może ikroopka coś więcej wie?
A ja poszukam zdjęć gdy tam byłam.
Internety milczą na temat 😉 znalazłam jedynie cos takiego https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/tiny.pl/7frt2
Na marginesie – pieknie pokazuje jezioro na swoim blogu Bogusław Dobisz (jest na fb) .
Dzięki!
Znalazłam zdjęcie jak stoję przed Statuą.
Tu widać jaka jest duża.
No proszę 🙂 a ta druga figura to chyba Piłsudski? ale nie jestem pewna.
Nie pamiętam. Przydałoby się poszukać dokładniejszych zdjęć, ale to już chyba jutro, bo ja jednak wczoraj wycieczka, dziś impreza – chyba czas iść w ślady innych?
A Ty ikroopko masz jakieś zdjęcie identyfikujące tą ogromną postać obok?
Podeślij w mailu, proszę.
Poszukam, ale moze to potrwac.
ikroopka znalazła i podesłała mi mailem -dziękuję i już pokazuję.
Teraz już nie ma wątpliwości kto zacz.
Jeszcze jedno zdjęcie podesłane przez ikroopkę. Tu widać całość „ekspozycji”
Tak się zastanawiam czy przypadkiem te „dzieła” miejscowego „artysty” nie stoją tu po to, aby zwrócić uwagę przejeżdżających, taka swoista reklama zachęcająca do kupna i postawienia w swoim ogrodzie?
Ciekawa jestem Waszej opinii co o tym sadzicie? Może niesłusznie wyrazy dzieła i artysty opatrzyłam cudzysłowem?
(tak mi przyszło do głowy, że w tle powinny iść piosenki Zenka)
Sądząc po wyrazie twarzy, taka bardziej wkurzona niż amerykańska. Dlaczego?
Domniemywam, że to takie kiczowate odzwierciedlenie mentalności …łoj nie napiszę suwerena, bo znów zacznie być politycznie.
Tetryku trochę wyżej ikroopka dała link https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/tiny.pl/7frt2.
Tam doskonale widać „wyraz twarzy”.
Miło zanurzyć się w jeziorze, ale czas już na lampkę! Dobranoc!

Ależ my się nie zanurzamy w jeziorze, lecz spacerujemy wokół zapory!
Śpij dobrze Ukratku!
Gdzie robicie następne porządki?
Bo u mnie jest mnóstwo szaf do przejrzenia.
Opuszczam Państwa, wdzięcznie czołgając się w kierunku wyrka. Dobranoc!
Dobranoc panie Q!
Rozmowa na temat zbiornika się rozwinęła, więc napisałam maila do znajomego projektanta, aby podesłał mi parę zdjęć.
Może jutro pogadamy trochę o mostach?
Taki był mój zamiar przy budowaniu tego pięterka, więc byłoby mi miło, gdyby się udało.
DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry
Piękny, słoneczny dzień wstaje 
Witajcie!
I zanurzam się w pracę…
Dzień dobry, tutaj jak u Bożenki. O, właśnie chmurka zasłoniła na chwilę słońce.
Tu też zaczyna się chmurzyć…
Kawa, herbata?
Witam!
Herbatę poproszę (oczywiście).
Cisza na Wyspie…
Wyspiarze i Goście zapracowani, zajęci, nieobecni.
To i ja wyszłam.
Ale już (obładowana plecakiem i siatką z zakupami) wróciłam i będę.
Zaprzyjaźniony projektant mostów odpowiedział na maila -podesłał parę zdjęć. Również ikroopka podesłała mailem Piłsudskiego.
Zaraz będę zamieszczać, póki jeszcze na tym pięterku jesteśmy.
Zaprzyjaźniony projektant mostów podesłał mi w mailu kilka zdjęć i napisał parę słów, które poniżej kopiuję.
Zbiornik Świnna Poręba został zbudowany dla ograniczenia katastrofalnych przyborów wód powodziowych w dolinie Górnej Wisły. Uważa się, że zbiornik ten, jeszcze przed swoim ukończeniem uratował Kraków prze przelaniem Wisły przez wały w rejonie Alei Krasińskiego w 2010 roku.
W czasie tej powodzi spłynęła z nurtem popularna Karczma Złota Gęś w Zembrzycach, kilka kilometrów powyżej początku zalewu.
Nad zalewem Świnna Poręba zaprojektowałem 3 mosty. 2 kolejowe – 7-przęsłowy i 4-przęsłowy, równolegle do drugiego z nich most drogowy, także 4-przęsłowy. Rozpiętość każdego z łuków około 52 m. Inspiracją do kształtu architektonicznego tych mostów były mosty, które Japończycy zbudowali dla swojego słynnego superszybkiego ekspresu pokazane na popularnym japońskim znaczku pocztowym z górą Fuji w tle.
A teraz pokażę zdjęcia podesłane mi w tym mailu.
Powyżej most kolejowy w trakcie budowy; widać na dole dźwig, kręcących się robotników.
Tu (powyżej) też most w trakcie budowy.
Na powyższych dwóch zdjęć most już ukończony, ale jeszcze przed pełnym wypełnieniem zalewu. Tuż przed uroczystym otwarciem -widać wiszące na moście banery reklamujące firmę wykonawcy SKANSKA.
Na powyższym zdjęciu widać blisko siebie, równolegle most kolejowy i drogowy.
Tzw. Most kolejowy na Skawie jest bardzo wdzięcznym obiektem fotograficznym, wystarczy zerknać na mapy google 🙂 sama mam kilka zdjęc, udal się projektantowi 🙂
Trzeba przyznać, bardzo ładne mosty!
Rozumiem, że na 4-ch górnych zdjęciach jest ten dłuższy, a na ostatnim 2 krótsze?
Faktycznie, piękne te mosty, wszystkie trzy.
Ale dopiero rzut oka na mapę daje pojęcie, dlaczego trzy. I to ma sens!
Q dzięki za mapkę, bo faktycznie tu dobrze widać.
Fajrant i przerwa (oprócz pracki również pojechane samochodem na przegląd, zdjęty bagażnik oraz zrobione zakupy).
Ikroopko, Tetryku cieszę się, że temat mostów Was zainteresował.
Liczyłam na to budując pieterko. Robiąc wpis byłam niewyspana i zmęczona, więc tylko na bieżąco chciałam zdać relację z mojej „przygody z błądzeniem”, a temat zapory (tu wyręczyła mnie ikroopka podsyłając linka) rozwinąć potem w komentarzach.
Mogę zadzwonić do projektanta przekazać Wasze słowa uznania i podpytać o to co pytał Tetryk.
Wydaje mi się jednak, że tak należy to rozumieć na podstawie opisu, że to ostatnie zdjęcie przedstawia te dwa mosty 4-przęsłowe tzn., że dobrze to Tetryku zrozumiałeś.
Prosiłam o zdjęcia w trakcie budowy, bo takie aktualne łatwiej znaleźć w Internecie.
Albo ikroopka coś podeśle ?
Zanim jednak ikroopka coś podeśle pokażę zdjęcie na dowód,że też tam byłam. Kiedyś, parę lat temu.
To może zrób cały wpis na temat? bo na pewno masz przecież mosty amerykańskie – byłoby ciekawe porównanie 🙂
Muszę o tym pomyśleć. Przyjaźniąc się z projektantem mostów nauczyłam się zwracać uwagę na mosty. Mam więc jakieś pstryczki mostów z San Francisco. Opowiadałam o tym na slajdowisku w Kontynentach, natomiast na Wyspie (chyba?) nie.
I jakieś mosty z Polski to też by się pstryczki znalazły.
Ale czy temat MOSTY zainteresuje Wyspiarzy?
Już chciałam napisać, że dawno nie byłam z Wami w USA, ale sprawdziłam, że nie tak dawno (7 maja), bo przy okazji degustacji rumu przenieśliśmy się do browaru w USA, a potem nawet (dzięki Tetrykowi) do Dublina, a (dzięki Maksiowi) do karczm piwnych.
Tym razem zapomniałam zaprosić do współtworzenia wpisu. Uznałam, że to jest oczywiste, że miło widzę Wasze zdjęcia i dygresje „na temat”.
No pewnie.
Na przykład most w Żywcu, parę lat temu postawiono całkiem nowy na miejscu starego (drogowego, samochodowo-pieszego). A zaraz obok jest stary kolejowy.
To może ikroopka podsunęła dobry temat, taki, który łatwo będzie współtworzyć?
Panie Q czy dziś też mogę prosić o jakąś tematyczną Dobranockę?
Podsuwałam już możliwe tematy, a z rzeczy nowo komentowanych dziś to mosty, żmije i Statua (żmije i Statua -trochę wyżej).
Muszę pomyśleć i pewnie coś wymyślę!
Dziękuję.
Hm obok Statuły stoi też …Piłsudski, ale to już chyba zbyt dalekie skojarzenie.
„My, Pierwsza Brygada”?
Najpierw Q zerknij parę schodków wyżej na tego Piłsudskiego, a może to tylko ja tak mam, że nie doceniam „walorów artystycznych ” tej „sztuki prymitywnej”?
I żartów sobie nie rób z Makówki, która Cię tak ładnie prosi.
No to ja już dobranocnąłem niżej.
I nie, nie po linii Marszałka.
Zanim jednak (gdy Wyspiarze zechcą)zrobię wpis na którym zaczniemy porównywać mosty dodam jeszcze dwa zdjęcia z maila przysłanego mi dziś przez projektanta.To most na potoku Stryszawka w Suchej Beskidzkiej.
Znajduje się blisko stacji PKP, więc prawdopodobnie przez niego przechodziłam w niedzielę. Wtedy jednak tak grzmiało, że patrzyłam z niepokojem na czarne chmury i zajęta byłam jak najszybszym dotarciem na dworzec, a nie pstryczkowaniem mostu.
Powiedział, że przy projektowaniu o takim a nie innym kształcie mostu decydowały względy ekonomiczne.
Miał za zadanie tak zaprojektować most, aby był na „kieszeń” biednej gminy Sucha Beskidzka.
Pewnie przez niego jechałem, zwiedzając okolice Żywca. Nie kojarzę, ale też i mało urodziwy. Ważne jednak, żeby był solidny, a urodziwy może sobie być potem
Podsyłając mi te zdjęcia mostu w Suchej Beskidzkiej projektant tłumaczył, że głównym warunkiem projektu było, aby most był tani.
Makówko, czy ja aby dobrze kojarzę, że Twój projektant jest też autorem Kładki Bernatki? Jednego z najbardziej malowniczych mostków w Krakowie 🙂
Tak dobrze skojarzyłaś. Choć Kładki Bernatki jest współprojektantem natomiast tych mostów, o których dziś pisaliśmy samodzielnym projektantem.
Dlatego miałaś rację, że łatwo byłoby zrobić wpis o mostach, bo i zdjęcia by się znalazły i z fachowym konsultantem nie miałabym problemu.
Zdjeć Bernatki ci u mnie dostatek, jakby co
Łoj, kusisz i kroopko!
Jak już przyjdzie moja kolejka to zrobimy pięterko MOSTY?
Czasami z komentarzy wynika temat na nowy wpis -tak było, gdy napisałam o jechaniu do Gródka przez Zubrzycę, a wynikło z tego (z powodu panów Q i Lord) wpis o Parowozowni.
Dobranocka.
Może i melancholijna, ale ładna (i po polsku). „Bądź, proszę cię, na Rozstań Moście” – czy to wystarczy za alibi?
Snów o mostach rozstań, a dla równowagi i spotkań.
Dziękuję Q!
Ależ całkiem spora część przyjemności po mojej stronie!
Piosenka piękna, ale jednak smutna.
Gdy umiera miłość, ale tylko z jednej strony, dla kogoś, kto wchodzi w wielkie nic łatwo nie jest.
Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia,
to – to jest bardzo mało…..
(MJP, oczywiście)
W danym momencie potrafi bardzo boleć. Po jakimś czasie zostaje czasem tylko wspomnienie szczęścia, a ból rozstania boli już mniej.
A patrzenie na fotografię wywołuje miłe wspomnienia.
Albo jednak zawsze …ból?
Dobry wieczór 🙂 Co by tu napisać o mostach ? Kiedyś , kiedyś to się śpiewało : na lewo most , na prawo most , a dołem Wisła płynie …Ale mój los sprawił , że przejechałem czterokrotnie przez Wołgę w pobliżu morza Kaspijskiego prze most kolei trans- syberyjskiej . Most ma ponad cztery kilometry długości i przyznaję , że jest co oglądać jadąc tym mostem . Za mostem , w stronę Syberii , jest już prawdziwa Azja pod każdym względem i zaczyna się tęsknić za europejskim widokiem . A widok takich mostów jak zamieszczonych powyżej , wywołał by prawdziwe wzruszenie .
Dobry wieczór Maksiu!
Miło, że zajrzałeś i dorzuciłeś swoje wspomnienie.
Masz jakieś zdjęcie tego mostu. Nawet takie papierowe, aby zrobić zdjęcie ze zdjęcia albo skan.
O tak, taki most to jest coś!
Niestety nie mam zdjęć mostu , bo były to podróże służbowe do Kazachstanu , ale bez aparatów fotograficznych
Ależ Ty miałeś ciekawą pracę Maksiu!
Właśnie sobie przypomniałem, że w 1980 wracałem koleją transsyberyjską z Ułan Bator do Moskwy i na pewno musiałem przejeżdżać przez coś ze sześć porządnych mostów (pewnie więcej), ale ponieważ miałem wtedy 8 lat, to oczywiście nie pamiętam ani jednego. Natomiast ciekawe jest przyjrzeć im się na Google Maps.
To co? Zrobić kiedyś pięterko MOSTY?
Wszyscy będą współtworzyć?
No chyba tak. O poznańskich mostach też mogę cokolwieczek (aczkolwieczek raczej związane z moimi o nich wspomnieniami niż czymkolwieczek innym).
Wygląda na to, że ikroopka miała dobry pomysł. Dobrze, że dziś tu do nas zajrzała!
Dobranocka była, więc mogę się pożegnać chociaż było mnie tu dziś mało. Przyrzekam poprawę i do jutra

Mało to mało powiedziane!
Prawie w ogóle Cię nie było, już się martwiłam.
Śpij dobrze i
popraw się jutro!
Tu wyrosły nowe mosty jak Cię nie było Bożenko!
Spokojnej!
Makówczyne między między
Takie drzewo spotkane w niedzielę. No tak jakoś mi się pstryknęło:)
Czy te kwiatki oznaczają, że ktoś je czci?
Zgadłeś Q!
Tu odpowiedź.
Trochę mnie ubawiło zestawienie, ale nie chcę być obrazoburcza i może niesłusznie dopatrzyłam się …
Też się dopatrzyłem…
Też?
A może to jest połączenie dwóch kultów? Trochę na zasadzie Matce Boskiej świeczkę i Matce Naturze ogarek?
Myślę, że nie taka była intencja, ale podoba mi się Twój tok rozumowania panie Q.
Witaj, Makówko.
Skoro niedzielna wycieczka przeniosła się na mosty, wspomnę jeszcze jeden, o którym tak pięknie pisał K.K. Baczyński:):
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
Miło, że zaglądnęłaś.
Dziękuję za piękną piosenkę w mistrzowskim wykonaniu.
Aaa, teraz to się czuję zakłopotany (że nie pamiętałem)!
Żałujesz mi dwóch piosenek tematycznych na pięterku panie Q?
Wczoraj też były dwie.
Jak z między między robi się pięterko to trzeba nadrabiać muzyką.
Śpiew przykrywa braki; mnie to pasuje.
Dobry wieczór, Quackie:)
Raczej z racji wiersza pamiętałam piosenkę:)
A żebyś się rozkłopotał, dla Ciebie też coś mam w temacie:):
„Nieubłagana Wisło, prożno wstrząsasz rogi,
Prożno brzegom gwałt czynisz i hamujesz drogi;
Nalazł fortel król August, jako cię miał pożyć,
A ty musisz tę swoję dobrą myśl położyć,
Bo krom wioseł, krom prumów już dziś suchą nogą
Twój grzbiet nieujeżdżony wszyscy deptać mogą.”
(„Na most warszawski” – J. Kochanowski)
Pozdrawiam:)
No, teraz to głęboko Waćpani sięgnęła!
Tak się po cichutko zastanawiam czy teraz Q się rozkłopotał, czy właśnie dopiero zakłopotał?
Po moście warszawskim można się tylko rozkłopotać, Makówko;)
Pozdrawiam:)
Roz!
🙂
Więc coś bardziej współczesnego:):
„Kryształ szarego nieba. Osobliwe zarysy mostów: proste, wygięte w łuk, opadające albo zachodzące na się pod skośnym kątem. Te formy powtarzają się w różnych strefach rozświetlonego kanału, a wszystkie tak wyprężone i lekkie, że brzegi pod ciężkimi kopułami zniżają się i maleją. Niektóre z tych mostów dźwigają rudery. O inne wspierają się maszty i kruche poręcze. Minorowe akordy krzyżują się i snują, struny pną się mozolnie nad stromym wybrzeżem. Widać czerwony płaszczyk, jakieś inne łaszki i muzyczne instrumenty. Może to proste melodie, może fragmenty książęcych koncertów, a może pogłosy hymnów publicznych… Woda jest szara i sina, szeroka jak morska odnoga.
Biały promień, spadający z wysoka, niweczy tę komedię.”
(„Mosty” – A. Rimbaud)
Pisałam pracę semestralną o mostach w poezji i trochę tego pamiętam:)
Pozdrawiam:)
Kolejna osoba na Wyspie, której temat mostów jest bliski!
Leno! ikroopka podsunęła pomysł zbudowania pięterka MOSTY.
Obiecała zdjęcia kładki Bernatki.
Zrobię wpis, a Ty go wzbogacisz wierszami? Zgodzisz się?
Proszę.
Jeśli tylko w tej naszej głuszy dopisze internet to – z przyjemnością, Makówko:)
Cieszę się
dziękuję
Jak tylko przyjdzie moja kolejka zbuduję i będzie to taka praca zbiorowa.
Dobry wieczór, Wyspo:)
Z pomostku wprawdzie, ale też ładniusiego:)
Pomostki w lesie, w parku potrafią być bardzo ładniusie i urokliwe.
Cieszy mnie, że rozmowa zeszła na mosty. Brakuje mi tylko odpowiedzi na pytanie co oznacza ten znak, o który pytałam we wpisie.
Bo dalej nie wiem.
Wygląda na zakaz wstępu kotów (do lasu), co byłoby jeszcze zrozumiałe, tylko ta tabliczka – jakichże kotów może NIE DOTYCZYĆ taki zakaz?
Och, przecież napisano poniżej: kotów należących do Administracji Lasów Państwowych!
To się wygłupiłam!
Napisałam, że nie wiem co się kryje pod rdzą, a tymczasem Tetryk minutę wcześniej oddrapał rdzę i odszyfrował.
A skąd koty wiedzą, któremu wolno wejść? I czy to nie jest JAWNA DYSKRYMINACJA ZE WZGLĘDU NA WŁAŚCICIELA LUB JEGO BRAK?
Służbowe koty leśniczych, znaczy. Nepotyzm pełną gębą!
Służbowe łowiące służbowo myszy w leśniczowce jeszcze bym jakoś darowała.
Ale te prywatne, kanapowe?
Otóż to -nepotyzm nawet w lesie!
A może leniwe, tłuste koty tam zatrudnione…?
Jak wiemy praca w Lasach Państwowych to niezła fucha.
Taka pewna uchwycona w kamerę scena „mam tu taką panią…” się mi przypomniała.
I nawet z kotów w lesie zeszło na …politykę!
I koty czytają tabliczkę i karnie zawracają?
Bo takie zakazy dotyczące psów rozumiem, ale to też mi przypomina kota.
Nie dotyczy A.? P. Nie wiem co się kryje pod rdzą?
Czy ja się kiedyś nauczę jak pisać na WŁAŚCIWYM SCHODKU?
Przecież prawidłowo odpowiedziałaś Quackiemu…
Ale to co o 23:15 jest wyżej jak to co o 23:11!
Bo jest odpowiedzią na mój komentarz pod Quackiem, z 23:10…
Czyli WYJĄTKOWO udało mi się zrobić coś DOBRZE ?
Dyskusja pięknie się rozwija, ale właśnie doszedłem do wniosku, że dawno nie spałem… Dobranoc Państwu!

A ja chciałam coś odpowiedzieć, zanim zapalisz lampkę i dowiedziałam się, że witryna jest niedostępna z powodu KONSERWACJI. Auuuuu!
To teraz jak już dostępna (dla mnie) będę gadać po lampce (jak będzie z kim!)
Wtedy już lampka byłą zapalona. A konserwacja trwała może minutę…
Już też kiedyś tak było, że akurat wstrzeliłam się w ten moment konserwacji, którego reszta nawet nie zauważyła.
Ale coś mi podpowiada, że to moje gadulstwo zwiększa prawdopodobieństwo trafienia w taki właśnie moment.
Mam zamilknąć? A nie!
Otóż zmykam. Czuję się przeładowany informacjami (ale nie na Wyspie, raczej właśnie spoza).
Śpij dobrze i się skutecznie rozładuj w nocy panie Q !
Chyba też umknę z Wyspy do
DOBRANOC!
Miłej nocki, Wyspo:)
Dzień dobry
Ciepły, słoneczny…
Dzień dobry. Wstałem wcześniej, żeby zacząć pracować wcześniej i skończyć wcześniej, bo później wyjeżdżam…
Więc znów będziesz wyjechany…
Na ile dni panie Q?
Witajcie!
A ja mam dziś atak lenia. Zbierałem się powoli, do roboty jechałem powoli, nawet robić mi się nie chce…
A kawy Ci się chce?
O. to już bardziej!
Dzięki!
Witajcie!
A mnie się chce herbaty, bardzo, bardzo!
Gienia ma też herbatę…
Ależ wiem, wiem. Tylko expres raczej nie parzy herbaty.
A Gienia to ma WSZYSTKO! Dlatego ją lubię. Gienię. A tą panią na B. co ją wywołuje -też.
Skoro od błądzenia i tortu zeszło na mosty taka ciekawostka z wczoraj.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gazetakrakowska.pl/swiniary-most-pontonowy-na-wisle-miedzy-swiniarami-a-sieroslawicami-jest-juz-przejezdny-zdjecia/ga/c4-15089633/zd/44408041
Taki most pontonowy to fajna sprawa – zwłaszcza, jak się spływa Wisłą czymś większym od kajaka…
Spływałeś Wisłą na żaglówce Tetryku?
Harcerze z mojego Szczepu kiedyś tak płynęli, ale ja jakoś się wtedy „nie załapałam „.
Dzień dobry

Piękne są te mosty
Witaj Miralko!
Oczywiście najważniejsze jest, aby most był bezpieczny, ale faktycznie często są również bardzo piękne. Albo słynne z różnych powodów.
Doczekały się wielu piosenek, wierszy, scen w filmach i książkach.
Cisza na Wyspie (jak zazwyczaj o tej porze).
Miałam jechać na Bagry, ale …sama nie wiem, czy wystarczająco ciepło.
Policzyłam więc komentarze -ten jest 189 (z czego większość moja, dobra, dobra, wiem).
Chyba wystarczy jak na pięterko, które jest zamiast między między ?
Czy nie czas, aby ktoś coś zbudował?
Póki jednak jeszcze jestem gospodynią postanowiłam zabawić Wyspiarzy takim memem z okazji 22 lipca.
I jeszcze taki mnie ubawił.
Jeśli nawet sporządzone dziś to dobrze oddaje ducha tamtych czasów.
Czy tylko tamtych?
Nie wiadomo czy to bardziej śmieszne, czy bardziej żałosne…
I śmieszno i straszno coraz częściej.
Jednak dzisiejsze czasy przebijają PRL. Wtedy jakieś mleko, a teraz ileś wydrukowanych kartek, bo spodziewamy się, że będzie stosowna ustawa.
Dla porządku historycznego trzeba przyznać , że trzy lata po zakończeniu wojny w Polsce na rynku żywnościowym było w bród różnych towarów . W 1948 roku nastąpiła sowietyzacja naszej gospodarki rolnej w tym naciski na tworzenie polskich kołchozów tzw spółdzielni produkcyjnych . Na rolników nałożono tzw . obowiązkowe dostawy i w ten prosty sposób uduszono polską wieś .Chłop po oddaniu tych obowiązkowych , ledwie zipał z biedy , a to odbiło się na całym społeczeństwie . Dopiero Gierek próbował pomóc rolnictwu , ale na niewiele to się zdało ,bo zacofanie było ogromne . Mieliśmy to na własne życzenie ,chociaż w innych demoludach było jeszcze gorzej . Mądrości w ekonomii , ogólnie w gospodarce nigdy nie jest za dużo . Trzeba każdego dnia się uczyć , bo świat ucieka i często trudno go dogonić …
Gierek to robił za pożyczone pieniądze…
Cieszę się Maksiu, że zajrzałeś, ale niestety nie podejmę z Tobą teraz rozmowy, bo zaraz wychodzę.
Skoro nie Bagry to Rajsko.
Gdybym nie była w porze Dobranocki, a byłaby ona stawiana jeszcze na tym pięterku poproszę o jakąś tematyczną.
Gierek to zrobił za pożyczone pieniądze, ale ich nie przetrwonił na własne przyjemności. Teraz mamy więcej długów, bo ci przy korycie muszą się nażreć, a zwykli ludzie nieraz cierpią niedostatek. Jak było, tak było, ale było sprawiedliwiej. „Pomożecie?”
Dzień dobry wieczór.
Ładne to pięterko, takie z mostami.
Mosty, mosty a je (?) tylko o jednym… moście.
Most Kaarsild w Tartu (Estonia).
Niby ten most taki zwyczajny. Niemniej, biorąc pod uwagę, że ludzie zazwyczaj fotografują te ładne mosty to rzadko bywa tak iż wchodzą na jeden z nich by zdjęcie zrobić (…bo lepiej widać…
Mosty, same w sobie, nie pełnią wielu funkcji. W zamyśle, są to budowle, pozwalające na pokonanie danej przeszkody, wodnej czy też lądowej. Krótko, mają zdolność łączenia (Jedna funkcja, jednakże ważna i to jeszcze jak), przede wszystkim ludzi. Tak, moi drodzy, ludzi. Mniej i bardziej dosłownie… Mimo, że pokonują przeszkody, same nimi nie będąc.
Budujmy więc mosty, w każdej postaci, szczególnie te niezbędne w stosu… (A psik!) relacjach międzyludzkich! 🙂
Źródło fotografii : tartu.postimees.ee
No, widzę, że „Samba na rozstań moście” zadziałała koledze na wyobraźnię…
Oj tam, ładny most i wczesna jesień na drzewach…
Był ciąg dalszy ale darowałem sobie….. 
Dziękuję Lordzie za miłe słowo na temat pięterka, dziękuję za zdjęcia, a najbardziej za słowa, że mosty pokonują przeszkody same nimi nie będąc.
Starajmy się więc być w życiu mostami, łączmy, a nie dzielmy -to mądre i jakże potrzebne hasło na dzisiejszą rzeczywistość.
Na Wyspie (mimo czasem różnic) jednak się nam to udaje!
O! i to mi się podoba. Każdy w powyższym komentarzu, zauważy to co będzie chciał zauważyć!
Może inaczej, nie to co będzie chciał, jeno to co mu się „na oczy rzuci”!
Mosty jako symbol łączenia…
Uczestniczyłam w wielu imprezach mostowych. Towarzysko, bo z mostami zawodowo nigdy nie miałam nic wspólnego.
Jedna z takich oficjalnych „gali” odbywała się pod hasłem „Mosty łączą, a nie dzielą”, czy jakoś tak, dokładnie nie pamiętam, ale ten sens.
Kiedyś „wsiąkłam” w towarzystwo mostowo-drogowe. Parę Sylwestrów spędzałam z mostowcami, ten ostatni -też, choć już prywatnie w domu.
Dlatego temat mosty jest mi bardzo bliski sercu, więc cieszy, że Was zainteresował.
Na nowym pięterku?
Ja już czekać nie będę, idę spać.Dzisiaj niewiele spałam…
Dobranoc
Ktoś buduje nowe pięterko?
To ja jeszcze tu szybko opowiem.
Nie, tym razem nie będę z między między robić pięterka.
Śpij dobrze!
Opowiem?
A może tylko pokażę trzy pstryczki z mojego spacerku Drogą Rokadową,
a Wy zgadujcie co to jest i gdzie byłam.
Skoro góry, potem mosty, to może czas na rzekę…
Swoją drogą, piękny album, o miłości, niekoniecznie tej oczywistej – jeden na jeden. Więc budujmy…
Dobranocka to może nie jest, troszeczkę za głośna… Jeżeli więc, ktoś – coś, to proszę wstawić. 🙂
Czy miłość bywa OCZYWISTA? Oprócz miłości do własnych dzieci.
Budujmy…
(…a rzeki będą płynąć jak płyną..)
Nie, nie jest oczywista. Niemniej, wydaje mi się, że większość osób na hasło miłość, kojarzy je jako uczucie jednej osoby do drugiej, tak na „raz”. Na dwa, zaczyna się to powolutku rozchodzić… A utwór powyżej kojarzy mi się jednak z ogółem społeczeństwa… może dlatego, że tak chcę ? Nie wiem, jestem niezmiernie nieobiektywny ostatnimi czasy…
Dorzucę jeszcze jeden utwór z tego albumu, tu w pewnej warstwie dość osobisty ale „otworzyłam więc ramiona, trochę nie przyzwyczajona że otwiera się ramiona w dzień powszedni” w stosunku do ogółu… więc znów most.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/CQkdMr8ugOk (link bez umieszczania)
Też zrobiłam się nieobiektywna ostatnio w odniesieniu do ogółu.
Zamiast ciągnąć wątek klasycznej miłości, która na raz jest, na dwa się rozchodzi, albo która od początku jest niesymetryczna, jednostronna opowiem sytuację z dziś.
Zupełnie nie o miłości, ale o uśmiechu i życzliwości.
Autobus stoi na pętli.
„Za ile ma pan odjazd?” pytam wbiegając.
Zamiast odburknięcia (co mi się zdarzało) „popatrz sobie pani na rozkład!” widzę szeroki uśmiech kierowcy „za 7 minut!”
„Skoro pan taki uśmiechnięty to już czekam z panem, nie będę sprawdzać za ile odjeżdża ten drugi” odpowiadam.
I tak 7 minut upływa nam na wesołej rozmowie.
Wysiadając życzę kierowcy spokojnej jazdy.
Wysiadam, stoję i czekam aż kierowca ruszy, aby przejść na drugą stronę.
Kierowca macha do mnie, abym przeszła i dopiero rusza.
Niby nic, mała rzecz, ale odrobina uśmiechu i życzliwości poprawia nastrój, czyż nie?
Most z natury rzeczy nie powinien być zbyt wysoki, więc w 212-tym komentarzu zapraszam na pięterko o ryzyku rozmyślania 😉
Sprawdziłam, ten jest 213, więc zdecydowanie faktycznie za wysoko, biegnę więc zaryzykować.
Lampkę zapalę jeszcze tutaj, bo tamto pięterko jeszcze za świeże…

Dobranoc!
Dobrej nocy! 🙂
Lordzie Ty też do spania?
Ja zazwyczaj nie chodzę spać o tej porze. Układam się wygodnie w krzaczkach i sobie po cichutku w nich siedzę, 🙂
A ja przed chwilą miałam małe zamieszanie -wpadło moje młodsze dziecko, ale już poszedł do siebie i teraz mogę sobie spokojnie w łóżku z laptopem… zerkać na Wyspę i nie tylko.
Na spanie dla mnie jeszcze za wcześnie.
Dla mnie też za wcześnie ale o tej porze mogę się delektować swoim „nadbrzeżnym bulwarem”, bez obawy szybkiego sprowadzenia do parteru spraw „nadzbytcodziennych”. 🙂
Nie przeszkadzam więc w delektowaniu, Dobranoc!
Śpij dobrze Ukratku i nie idź jutro do pracy nadrzecznym bulwarem!