30 maja wybraliśmy się do Moraine Hills State Park. Byliśmy tam już wiele razy, ale w zasadzie nigdy nie szliśmy tamtejszymi trasami. Jadąc drogą po parku mówiłam, gdzie jeszcze zajedziemy… myliłam się. Nie zajechaliśmy w tym parku już nigdzie…
Dojechałam na sam koniec drogi. Na kraniec Defiance Lake. Wybraliśmy trasę do przejścia. W sumie to było ok. 3,5 mili, czyli w granicach 5,5 kilometra. Da się przejść…
Początkowo mąż nie był zadowolony. Trasa wiodła przez las… mimo słońca, na ścieżce było dość ciemno. Nawet wpadł na pomysł, żeby zawrócić… dobrze, że pomysł upadł…
Doszliśmy do wniosku, że trasa jest urozmaicona i ciekawa z wielu punktów widzenia. Spotkaliśmy ciekawych ludzi (że o różnych ptakach i stworzeniach nie wspomnę). Na ten przykład, widzieliśmy starszawą parę z wózkiem-spacerówką. Myślałam, że wybrali się na spacer z wnuczkiem/wnuczką, a oni mieli w tym wózku kota!!! W szorkach przyczepionych do wózka, żeby nie mógł wyskoczyć… rozglądał się na boki, ale zapolować nie mógł… szorki go trzymały.
Spotkaliśmy też dwie kobiety, które widząc nasze aparaty zapytały czy spotkaliśmy coś ciekawego. Pod wrażeniem spotkania z ryżojadem, powiedziałam im o tym. Ucieszyły się. Powiedziały, że to znaczy, że wrócił… był tu rok temu…
Po takiej trasie nie chciało mi się dalej wędrować. Namówiłam jednak męża, żeby zajrzeć do McHenry Dam State Park. To dosłownie o rzut beretem od parku w którym byliśmy. Ten próg rzeczny nas rozczarował… może dlatego, że było niesamowicie tłoczno. Trudno było znaleźć miejsce na parkingu. Brzeg rzeki był dość szczelnie obsadzony wędkarzami. Nie lubię tłoku… gwarno, ciasno i nic ciekawego się nie zobaczy, bo ten rumor odstrasza całą zwierzynę, z ptakami włącznie. Nie pobyliśmy tam długo…
W sumie jestem zadowolona z wycieczki. Poznaliśmy nowe trasy, których nie znaliśmy i wiem, że jest ich tam znacznie więcej. Na pewno warto wrócić i poznać coś nowego… jest jeszcze tyle dróg, którymi nie przeszliśmy…





Zapraszam na wędrówkę po kolejnym parku stanowym
Mimo chmur pod koniec tej wycieczki, deszcz jakoś nie spadł…
Uroczy spacer, piękne zdjęcia. Szkoda, że mnie tam nie było
To dobrze, że chociaż na zdjęciach popatrzysz na widoczki, Bożenko
Bardzo ciekawe pięterko, takie różnorodne.
Brawa, wielkie brawa dla państwa Miralków!
Pierwsza refleksja, jaka mi przyszła do głowy:
Czasami warto pójść przez las, aby natrafić na oczka wodne (coś dla naszego Miłościwie Nam Panującego PADa!) i inne cuda.
Żółwie natychmiast skojarzyły mi się z łodzią podwodną.
Dziękuję, Makóweczko

Na temat PADa, wypowiadać się nie będę…
Mnie ten pierwszy żółw bardziej przypominał dzban niż łódź. Potem, gdy przeanalizowałam sytuację, doszłam do wniosku, że jakiemu człowiekowi chciałoby się nieść dzban taki kawał, by go rzucić tak daleko od brzegu… ale cóż… nie zawsze logika jest „pod ręką”… najpierw są emocje…
Liczy się pierwsze skojarzenie -Tobie -dzban, mnie — łódź podwodna.
Ciekawe jak innym?
Poczekamy – zobaczymy
Choć wiesz Miralko łatwiej o skojarzenie gdy nie sugerujesz się czyimś skojarzeniem.
Ale hm…ciekawa jestem.
Chyba nie do końca, Makóweczko

W opisach zdjęć podałam przecież, że myślałam o dzbanku, ale Tobie bardziej skojarzyło się z łodzią podwodną… czyli nie przyjęłaś mojej sugestii
Racja. A podpis przeczytałam.
Ale wiesz ja taka niepokorna jestem, zawsze byłam.
Dzięki temu
jestem całkowicie odporna na reklamy.
Na reklamy też jestem odporna. Tym bardziej, że te telewizyjne są najczęściej niesamowicie głupie… między innymi dlatego dochodzę do wniosku, że to nie dla mnie
A te, które przychodzą do nas do skrzynki pocztowej, mąż, nawet nie czytając, wyrzuca do śmieci
Że też im nie szkoda papieru… 
Mnie też skojarzył się dzban. Kształt można powiedzieć, identyczny. Do łodzi to wcale nie jest podobne moim zdaniem.
Przez moment byłam pewna (no, może prawie), że to dzban. Tym bardziej, że nie widziałam głowy żółwia. Makóweczce pewnie dlatego skojarzyło się z łodzią podwodną, że pod wodę „poszło”
No właśnie -zanurzanie, wynurzanie.
Trochę doczytałam na temat łodzi podwodnych, zanim zbudowałam dla Was pięterko o H.L. Hunley. Kiedyś czytałam jakąś książkę (tytułu nie pamiętam), która opisywała jak żyje się w tej ciasnocie łodzi podwodnej.
Pewne informacje z tej książki oraz te przy zwiedzaniu fort Sumpter jakoś utkwiły mi w pamięci i widać dlatego wywołały takie skojarzenie.
Nasze skojarzenia nie zawsze idą w parze z logiką
Czasami można być zdziwionym co z czym się ludziom kojarzy…


I od razu przypomniał mi się stary kawał.
Na badaniu u psychiatry, lekarz pokazuje pacjentowi kwadrat i pyta – Co to jest?
– Goła baba – pada natychmiastowa odpowiedź. Lekarz zdziwiony pokazuje koło
– A to? Co to jest?
– Goła baba – natychmiast odpowiada pacjent. Zaintrygowany lekarz pokazuje prostokąt…
– A to? Co to jest?
– Goła baba – pada niewzruszona odpowiedź…
– Panie!!! Pan jest maniakiem seksualnym!!! – woła wzburzony lekarz
– Ja?!!! A kto mi te świństwa pokazywał?
Także kojarzyć się może wszystko ze wszystkim, zależy kto ma jakie doświadczenia
…bo mnie się wszystko kojarzy z białą chusteczką…
pamiętacie?
Mnie też dzban
Dodam jeszcze, że spotkaliśmy też parkę żurawi „pasącą” się spory kawałek od nas. Były w wysokiej trawie i w krzakach… nawet próbowaliśmy zrobić im zdjęcia… obserwowaliśmy je przez chwilę, gdy pojawił się epoletnik. Zajadle atakował, ale żurawie tylko się uchylały, a nie odlatywały. Może z nimi, niewidoczne w tej trawie, były młode? A one na pewno nie latają… są za młode

Wiadomo, że rodzice nie opuszczą swego dziecka, nawet jak coś atakuje rodzinę. Starają się bronić, ale nie uciekną…
A ja dodam jeszcze parę zdań makówczynych refleksji.
Jak patrzyłam na zdjęcia błękitnika rudogardłego i kardynała omal słyszałam trzepotanie ich skrzydełek.
Zachwycające jest ubarwienie tych upolowanych przez Was ptaszków, wszystkich.
A co do kota w wózku to widziałam kota na smyczce, w wózku jeszcze nie. Natomiast dość dużo spotykałam w USA psów wożonych w wózku. Sama wywoziłam Piterka (pieska Danki) na spacery w ten sposób. Na początku nie chciał ruszać się zbyt wiele, więc to był jedyny sposób -wywieźć go kawałek od domu i w ten sposób zmusić do dłuższego spaceru.
Z czasem nauczył się, że spacer może być przyjemny.
Jak kiedyś będę opowiadać o St. Louis mogę pokazać zdjęcie.
To jest to, co zawsze powtarzam – ptaki są piękne i niezwykle kolorowe. Gdy w „ptasiej” grupie na FB oglądam te polskie, wydają mi się niezwykle piękne i kolorowe. Cieszy, że tyle osób dostrzega ich piękno i koloryt

Na spacerach widziałam już różne zwierzaki. Nawet jaszczurkę na smyczy (iguanę), spacerującą z właścicielem. Psy nie są niczym nadzwyczajnym, koty też. Ale kota w wózku jeszcze nie widziałam i stąd moje zdumienie
Ale się wystraszyłam
Przypomniało mi się, że moje prawo jazdy traci swoją ważność 7 czerwca, a ja jeszcze go nie przedłużyłam. Bez niego nie mogę nigdzie jechać. Już miałam się wybrać do urzędu, gdy sobie przypomniałam o pandemii. Sprawdziłam na internecie… ufff, wszystkie biura zamknięte, a kto ma prawo jazdy do zmiany, może jeździć na tym co ma. Ważność zostaje przedłużona do 90 dni po otwarciu biur. Czyli mam czas 

Normalnie za jazdę bez ważnego „prawka”, można nawet pójść do więzienia… a tego bym nie chciała
A kto by chciał! Tego Ci nie życzymy
No właśnie… żadne z nas nie chciałoby „siedzieć”, a tym bardziej za taką głupotę…
Słońce z lekka zamglone, więc spokojnie mogę iść do ogródka. Znowu narosły mi te powoje
Muszę się ich pozbyć. No i buraczki trochę podrosły, więc bez problemu mogę je opielić, nie martwiąc się, że je powyrywam jako chwasty 
A tymczasem w lesie …
To by dopiero były zdjęcia gdyby takie cuda wpadły pod obiektyw państwa Miralków!
Na obrazku wszystko możliwe
W życiu już trochę mniej… dwa ssaki i płaz dziećmi ptaka? No tak… wszystko przez te maseczki
No, zdążyłam przed piekącym słońcem
Opielone, wyrwane, okopane…
Ale teraz, gdy słońce zaczyna smalić, to nie ma sensu koszenie… dopiero jak trochę skwar zelżeje… po południu.
Jeszcze tylko skosić trawę i będzie wszystko
Opielone, wyrwane, okopane… i co Ty biedna teraz będziesz robić, pracusiu?
Chwasty mają taką cechę złośliwą, że szybko odrastają!
No i Pracuś zawsze sobie znajdzie coś do roboty!
A to masz rację…
Dlatego staram się powyrywać wszystko z korzeniami, a nie tylko „pozarywać”, bo chwast od korzenia rozrośnie się bardzo szybko i na dokładkę lepiej się ukorzeni. Potem jest jeszcze trudniej wyrwać
Kiedyś słyszałam, że robota głupiego lubi, więc nie sądzę, żeby mi jej kiedykolwiek zabrakło

A pracuś nie jestem i chętnie bym poleniuchowała, ale jakoś nie umiem… to ten syndrom niespokojnych nóg… nie mogę za długo usiedzieć w jednym miejscu
O! Nowe pięterko! I to ptaszkowe!
A ja na razie – fajrant i przerwa.
A ja dotarłem do domu i słucham transmisji z „Łyku Wolności” u Róży Thun (niestety wirtualnego).
A ja w podobnym czasie oglądałam na fb zdjęcia z marszu naszego Stowarzyszenia 4 czerwca 2016 roku i czytałam wspomnienia, którymi ci, co wtedy szli dzieliliśmy się dzisiaj wspominając z nostalgią, że to już tyle lat.
Miralko, jak zwykle ciekawa wycieczka.Zdjęcia kolorowych ptaków przykuły moją uwagę na dłużej…
Człowiek myśli, że taki wielki, a tymczasem taki ptak go przewyższa i to jak… Bo który człowiek umie latać? Żaden. Który ogląda świat z wysoka? Nikt. Gdyby nawet umiał latać, nie doleciałby do Afryki, bo bez GPS nie trafi nigdzie. Poza tym, który ma taki wzrok, by kolory ultrafioletu dostrzec? Jesteśmy w tyle, ptasi móżdżek bystrzejszy i praktyczniejszy.
Dziękuję Ultro



Każdy ma swoje plusy i minusy… ptaki też. Wszystko zależy od podejścia
Ptaki, tak jak i inne zwierzaki głównie kierują się instynktem. Ludzie go zgubili wraz z rozwojem cywilizacji
A powiedzenie o „ptasim móżdżku”, moim skromnym zdaniem, powinno być komplementem, a nie obrazą
Jak wiecie, po tej wycieczce, następnego dnia wybraliśmy się na kolejną. W naszym ulubionym Zion spotkaliśmy ptaka i dość długo szukałam co to jest. Wiedziałam, że na pewno nie mamy go w kolekcji. Znalazłam. Ale tylko anglojęzyczną nazwę i nie wiem jak to będzie po polsku
Po angielsku to Wilson’s Snipe…
Ptak wyraźny nie jest. Chował się w takim gąszczu, że nawet nie próbowałam go namierzyć. Mężowi prawie się to udało
A wygląda tak…
Wiem (po polsku), że należy on do rodziny bekasowatych i to jest wszystko co po polsku o nim wiem… trochę mało…
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.google.com/search?q=Wilson%E2%80%99s+Snipe&oq=Wilson%E2%80%99s+Snipe&aqs=chrome..69i57j46j0l5j69i60.6885j0j7&sourceid=chrome&ie=UTF-8
Znalazłam go jako bekas amerykański…
Dziękuję Bożenko

Jestem Ci ogromnie wdzięczna
Nie ma za co, sama byłam ciekawa
Popatrzyłam na ten link, który mi dałaś, ale jakoś nie widzę w nim polskich nazw. Mam jeszcze kilka innych ptaków, których polskich nazw nie znam i chciałabym się dowiedzieć. Czy mogłabyś mi podpowiedzieć jak to znalazłaś?
A po obejrzeniu jeszcze innych gatunków, podobnych do tego bekasa, doszłam do wniosku, że American Woodcock jest jeszcze podobniejszy do tego ptaka z naszego zdjęcia…
A to będzie słonka amerykańska z kolei
A robi się to prosto niesłychanie (chociaż to nie jest w pełni niezawodny sposób) – znajduję amerykańską nazwę, zawsze przy niej stoi łacińska. Tę łacińską kopiuję do wyszukiwania w polskiej Wikipedii i czasem (w przypadku bekasa i słonki – tak) okazuje się, że nawet jak nie ma artykułu na temat samego ptaka, to na temat jego rodziny/ podrodziny czy tam innego taksonu już może być.
I słonkę amerykańską znalazłem tu: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Scolopax
Aha, no i się rozpisałem tam niżej, a tymczasem Bożenka była szybsza
Mogę tylko potwierdzić, że skoro wg angielskiej Wikipedii łacińska nazwa tego snipe’a brzmi Gallinago delicata, to wg polskiej jest to właśnie bekas amerykański (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Gallinago w sekcji „Podział systematyczny”).
A teraz czas na nocną zmianę, ja się zmywam…
Dobranoc
Miłego spania Bożenko!
A ja …obchodzę Zadzidzie… właśnie!
Może pochwalę się w ramach między między?
Dobry wieczór, już jestem!
I zaczynam zwiedzanie.
Żółwie się kojarzą jednym z dzbanami, drugim z okrętami podwodnymi… a mnie wyglądają jak niemieckie hełmy z II wojny światowej, „nocniki”. A może to jakiś niemiecki zwiad, który zabłądził do USA i się ukrywa od tamtych czasów w jeziorku?
Truchełko przy ścieżce wygląda na ryjówkę, ale tego jest tyle gatunków i podgatunków, jedne bardziej szare, drugie bardziej bure, że nie podejmuję się określenia, jaki to konkretnie zwierz (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Ryjówki_(plemię_ssaków) )
Czapla zielona – świetna! Jeżeli trwała w takiej pozie bez ruchu, to zapewne zastanawiała się, czy na pewno wyłączyła żelazko w gnieździe. Albo jaki jest sens życia. Na pewno myślała bardzo intensywnie nad czymś takim.
W ogóle bardzo urozmaicony spacer, trochę ssaków, gadów, płazów, ptaków, jeszcze raz ssaków (tych z wędkami). I chmurki, i las, i woda. Absolutnie się zgadzam z wnioskami spomiędzy galerii!
Pan cytrynka przecudny, natomiast ten Eastern Wood Peewee (tak wygląda z guglania obrazków, że to ten gatunek), jeżeli Wikipedia prawidłowo przyporządkowuje łacińską nazwę Contopus virens, to po polsku będzie piwik leśny (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Contopus – nie ma o nim artykułu, ale jest wymieniona nazwa).
Lasówka ewidentnie się czai na owada – przygarbiona, żeby wyskoczyć spod liści i chaps!
A ryżojad wygląda, jakby ktoś mu ogolił pół głowy od tyłu! (Co mi przypomina, że niedługo będę musiał powtórzyć operację ze swoją głową i golarką). Być może Twojego męża bawi ta nazwa, bo kojarzy mu się z kaszojadami (pisał o nich na Wyspie nasz Senator!
)
Nadobniczka drzewna wygląda, jakby jaskółkę ktoś maznął na niebiesko. Zachwycający jest ten metaliczny połysk, w salonie samochodowym za taki lakier na dzień dobry byłoby o 2000 zł drożej
To faktycznie nietypowe z tą panią błękitnikową i nogą przekładaną nad skrzydłem. Ale może akurat w takim miejscu ją swędziało – w sumie jakby ktoś patrzył, jak człowiek usiłuje się podrapać w plecy w takie miejsce, do której nie sięga, i się wygina i ręką próbuje tam dosięgnąć…
A jeszcze ten Wilson’s Snipe! Ale to pod komentarzem już.
Ależ Ty potrafisz robić kapitalne i merytoryczne komentarze Mistrzu!
Jestem pod wrażeniem.
Zwłaszcza o metalicznym lakierze na nadobniczkach?

Całokształt jest kapitalny. Jak zawsze.
Kiedy będzie Dobranocka panie Mistrzu drogi?
Tak tylko pytam, bo doczekać się nie mogę, aby się pochwalić moim Zadzidziem.
Już szukam!
W końcu i ja jestem


Byłam wcześniej, ale trzeba było gotować obiad i gdy myślałam, że już się obrobiłam i nic tylko czekać, zadzwonił małżonek, że jest w drodze do domu… musiałam wrócić do kuchni
Ale już jest po obiedzie i mogę spokojnie odpowiadać
Wiesz, Mistrzu Q, że może to i podobne do niemieckich hełmów
Czy się jacyś agenci zakradli… szczególnie zimą byłoby im trudno się chować i zdobywać żywność… wszystko zamarznięte 
Pióra? Wyprasowałaby z nich całą woskowinę
Już prędzej myślała, czy upolować coś jeszcze, czy dać sobie spokój, bo jest obżarta…
Wyglądała jakby czaiła się na tego owada… czy go dorwała – nie wiem.



I wygląda to bardzo zabawnie.
Takie dwa w jednym…
Patrząc na ryjek (jak to nazwałeś) truchełka, tak myślałam, że to jakaś odmiana ryjówki. Nie szukałam, bo w sumie co za różnica. I tak było martwe…
Nie wiem, czy czapla zielona myślała o zostawionym włączonym żelazku… co miałaby prasować?
Tak mi się właśnie wydawało, że to piwik leśny (Eastern Wood Pewee). Te tyrankowate są tak do siebie podobne i różnią się takim drobnymi szczególikami, że często sama nie wiem co właściwie mam na zdjęciu. Szczególnie gdy nie za dobrze widać różnice międzygatunkowe
Dlatego pokazałam zdjęcie lasówki złotawej
Męża rozśmiesza nazwa „ryżojad”, bo w jego mniemaniu ryż uprawiają Chińczycy, a nie Amerykanie. A przecież ten ptak na zimę do Chin nie leci… to czemu „ryżojad”?
Dość długo tłumaczyłam jak to działa i że na południu Ameryki Północnej, tak jak i w Ameryce Południowej też bywają pola ryżowe… nie wszystko jest u Chińczyków.
A co do wyglądu ryżojada, mnie on bardziej się kojarzy jako ptak w kapturku.
Samicy jeszcze nie spotkaliśmy, czyli wszystko przed nami
Nadobniczka drzewna jest z rodziny jaskółkowatych. Nawet w jej amerykańskiej nazwie „Tree Swallow” ta jaskółka jest
Ten „lakierowy połysk” widać tylko gdy jest odpowiednio jasno. Mąż stał i czekał, aż chmura przejdzie, żeby nadobniczkę obcykać w pełnym słońcu. No i jak widać, doczekał się
Jak się czasami ludzie czochrają, żeby się dostać do swędzącego miejsca – wiem
Pani błękitnikowa może chciała potrenować skrzydło, albo przy okazji podrapać się pod pachą
Z Wilson’s Snipe, doszłam do wniosku, że chyba źle określiłam gatunek. Bardziej podobny wydaje się American Woodcock, czyli słonka amerykańska. Nowy gatunek, a jeszcze tak kiepsko widoczny, nic dziwnego, że mam problem z określeniem. Może jakiś wprawny ornitolog wiedziałby na pierwszy rzut oka, ale ja ornitologiem nie jestem
Pięknie dziękuję za fachową, merytoryczną odpowiedź!
Dobranocka.
No to dzisiaj trochę poezji śpiewanej, ale nie tej sprzed 30 lat. Tej sprzed siedmiu.
Taka piosenka o niebie, trochę tym odbitym w wodzie na zdjęciach Mireczki, a trochę o innym.
Snów niebieskich… a może niebiańskich?
Piękne. Nastraja optymistycznie.
…wiosennie nam jest
w naszym niebie..
To ja teraz szybko, zanim lampka zapłonie.
Makówczyne nie na temat między między.
Kiedyś robiłam pięterko, że urodziny są jak dzida. Dzień Matki -również.
Właśnie dotarła do mnie przesyłka od starszego syna. Tego co mieszka w Wlk. Brytanii.
To są takie wiklinowe serduszka. Największe ma ok 22 × 22 cm. Leżą na takim milutkim, mięciutkim kocyku, który też jest prezentem.
If you want to go fast,
go alone
If you want to go far,
go together
Młodszy syn przetłumaczył mi sens, ale Mistrza poproszę o fachowe tłumaczenie.
Mała rzecz, ale tak bardzo cieszy…liczy się gest, pamięć…
I miłość, trochę inna niż w piosence, ale miłość to miłość…
To ja napiszę tak, żeby to brzmiało dobrze po polsku:
„Jeżeli chcesz dotrzeć gdzieś szybko, idź samotnie.
Ale jeżeli chcesz zajść daleko, znajdź towarzysza podróży.”
Młodszy mniej więcej też tak to przetłumaczył jeśli chodzi o sens, ale Ty to zrobiłeś -ładniej.
Cóż syn dał mi notes z taką sentencją, choć ja już ani szybko, ani daleko…
Ledwo zjadłem kolację, jak musiałem pognać rozpowszechniać listy do podpisów… Ale już jestem.
Z tego wszystkiego nie pochwaliłem zdjęć Miralki, ale tylko Quackie potrafi to robić tak, żeby się nie powtarzać pod każdym wpisem…
(ja też od razu pomyślałem o dzbanku!)
Och, to dlatego, że tyle się dzieje na tych zdjęciach! A nie napisałem nic o kardynale, wróbelku, kormoranach…
Też zacznę to robić, ale dobra zmiana lubi wszystko zmieniać…, a czas goni.
Ten komentarz jest odpowiedzią na komentarz Tetryka, aby była jasność, bo ja stale z tymi schodkami coś na bakier jestem.
Ukratku, przecież wcale nie musisz chwalić naszych zdjęć
Na prawdę nie ma takiego obowiązku 


Mnie wystarczy, że ktoś obejrzał i znalazł coś dla siebie
I zobacz, co za zgodność skojarzeń… jesteś trzeci (nie licząc mego męża), któremu żółw skojarzył się z dzbankiem
Już mogę?

Dobranoc, Wyspo! Spokojnych snów mimo pełnego księżyca!
Spokojnej. Ja też będę zaraz zmykał, ale jakby ktoś nie spał dzisiaj w nocy – i nie miał chmur nad głową, tylko względnie czyste niebo, to około godziny 0:40 nad Polską będzie przelatywało ponad 100 satelitów Starlink (symulacja/ zapowiedź na tej stronce – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/james.darpinian.com/satellites/)
Akurat już jestem. Zaraz wyjdę na balkon, ale wątpię, aby dało się coś zauważyć w mieście.
Niebo równo zasnute deszczowymi chmurami (trochę pada), satelity może i przelatywały…
DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry
Deszczowy piątek…
Witajcie!
Zaczynamy piąteczek. A w weekend wreszcie coś się dzieje 🙂
U mnie zależnie od pogody, jutro 🙂
A ja się właśnie dowiedziałam, że moje plany weekendowe
wzięli.
Miałam trzy możliwości na niedzielę, a teraz to, co wybrałam …okazało się nieaktualne, a wrócić do poprzednich dwóch już się nie da.
No dobra, plany są po to, aby je modyfikować. Aby tylko być zdrowym!
Komu kawy, komu herbaty?
Kawyyy! Dzisiaj znowu zanosi się na dłuższy poranny rozruch.
O, o, o! Kawuni, bardzo proszę!
Dzień dobry, deszczu nie ma (ale był, bo powierzchnie poziome mokre), za to chmury od końca do końca, tak jest, tak jest.
Deszczu u Was nie ma, ale będzie. Tu też tak się zaczęło, ale zdążyłam pójść po chleb.
Pochmurnie witam!
Z herbatą oczywiście…)
Witaj, Miralko:)
Dopiero dziś udało mi się obejrzeć Waszą wycieczkową „dokumentację”.
„Dzbanek” skojarzył mi się z niemieckim hełmem:) Niby bez sensu, bo skąd po takim czasie, ale bagna pozbywają się zadziwiających rzeczy nawet po wielu latach:)
A „niekrecik” może być którąś z ryjówek.
Ptasia galeria – jak zawsze – zachwyca różnorodnością ułowionych okazów.
Bardzo spodobały mi się zdjęcia drogi, pierwsze i, bodajże, piąte, bo lubię takie mroczne klimaty.
A z pejzażowych to jeziorkowe, czwarte. U nas na takie oczka mówi się „sucharki”:)
Pozdrawiam:)
Witaj, Leno

Ktoś przytachał z Europy i walnął w bagno?
Ale jak już pisałam Makóweczce, skojarzenia są skojarzeniami i nie kierują się logiką…
Bardzo lubię las i wodę… zwykle staramy się wybierać takie miejsca, żeby było i to, i to
Skojarzenie z niemieckim hełmem… tak jak u Mistrza Q.
Bagna mogą się pozbywać różnych rzeczy, tylko skąd w USA taki hełm? O ile mnie pamięć nie myli, niemieckich żołnierzy tu nie było…
Hmmm… gdy wspominam amerykańskie filmy o gangach motocyklistów, wydaje mi się że na niektórych głowach widziałem właśnie takie hełmy…
Czyżbyś myślał, Ukratku, że jakiś gangster utopił się w bagnie i tylko hełm po nim pozostał?

Może masz rację…
Rozsłonecznione dzień dobry, Wyspo:)
Dzień dobry

Polatałam trochę z samego rana. Chciałam załatwić różne rzeczy, ale wyszło na to, że się tylko przejechałam
Nie wiem też, czy jutro będę miała czas posiedzieć przy kompie. Jeszcze nie wiem gdzie, ale na pewno gdzieś się wybieramy


Jutro mamy rodzinne święto – 39 rocznica naszego ślubu, więc będziemy się starali to jakoś celebrować
Co prawda brat mi powiedział, że taka 39 to nie rocznica i za rok złoży nam życzenia, ale bez pompy świętować można
Gratulacje, młodzieniaszki!
Dziękuję, Ukratku
Gratuluję i życzę jeszcze trzy razy tyle
Gratulacje dla ptaszkowej pary państwa Miralków!
Gratuluję!
Serdecznie Wam dziękuję za gratulacje

To bardzo miłe z Waszej strony
Taż przecież się Wam należą!
Że tyle lat wytrzymaliśmy ze sobą?

Że po tylu latach tak dobrze się dogadujecie i macie wspólne pasje …
Fajrnt i przrwa.
Tak minął dzień, jutro sobota. Jeśli pogoda pozwoli, jadę na R O D O S.
Dobranoc
Śpij dobrze Bożenko!
Dobrej pogody na jutrzejszy (działkowy?) RODOS !
Spokojnej!
Chętnie bym dzisiaj potrzymał nocną straż, ale lojalnie uprzedzam, że zobaczymy, bo pod koniec tygodnia coś ostatnio jestem zdygany. Ale spróbuję być jak najdłużej.
Najwyżej zasnę nad komputerem, a jak się obudzę, to tylko powiem „dobranoc” i ucieknę
Ale przecież nie uciekniesz przed Dobranocką?
Ja dziś odpuszczam kino, będę na Wyspie i nawet mogę wepchać jakieś między między.
No nie, przed Dobranocką to nie, tylko że to już zaraz (dopiero spojrzałem na zegarek).
Dobranocka więc.
Bywa, że i Metallikę serwuję na dobranoc. Ale raczej nie w oryginalnym wykonaniu. Tutaj jeden z ich piękniejszych utworów, „One”, na gitarę klasyczną. Świetnie słychać wpływy barokowych kompozytorów.
Na końcu trochę warczy, ale poza tym znakomicie usypia, jak napisał jeden z komentatorów pod filmem na You Tube, jego półtoraroczne dziecko uspokaja się i zasypia przy tym! To mam nadzieję, że wpłynie kojąco i na Wyspiarzy.
Snów metalicznych! Ale w łagodniejszej wersji.
Zanim zacznę się uspokajać i usypiać makówczyne nie na temat między między -dwa pstryczki z dzisiejszego deszczowego Krakowa.
Jak widać w Krakowie dalej jest Dzień Dziecka, a oczka wodne są nawet na stolikach w restauracji.
Ten Dzień Dziecka jest na jednej z tych barek na Wiśle co widać na drugim pstryczku.
A ja nie robiłem zdjęć, ale deszcz padał bardzo podobnie.
Skąd jest robione drugie zdjęcie? Co to za miejsce? Czy nie czasem gdzieś w pobliżu hotelu Sheraton Grand?
Całkiem tuż obok -brawa dla Ciebie panie Q!
To jest z tarasu D. H. Jubilat. A knajpa nazywa się Restauracja Vidok.
Zdjęcie zrobiłam, bo mi się spodobały fantazyjne oczka wodne na stoliku, co to teraz będziemy wszędzie robić w ramach walki z suszą.
Otóż właśnie mam zlecenie beletrystyczne, gdzie część akcji dzieje się w Sheratonie, w Apartamencie Królewskim z takuteńkim widokiem
dlatego poznałem. Niestety nie mogę mówić o szczegółach. 
No popatrz, popatrz jak to się śmiesznie zbiegło, że akurat tam dziś byłam i postanowiłam pokazać w ramach między między.
Tak, dokładnie. A ja akurat dzisiaj zajmowałem się tym kawałkiem tekstu, gdzie się pojawia Wawel za oknem.
Jak tak to ja mam dla Ciebie zdjęcie z tarasu hotelu blisko Wawelu. To raczej nie Sheraton, lecz taki hotel obok niego.
Byłam tam 13 czerwca 2016. Zdjęcie zostało zrobione przez tę samą osobę co te co pokazywałam z Łodzi.
Hm…z osobistym fotografem chadzałam również po Krakowie.
Piękne! I to zachodzące słońce!
Natomiast tak się zastanawiam – czy ta jasna (szara) trapezoidalna plama w zieleni u podnóża na Twoim zdjęciu to są okolice Smoczej Jamy?
Na zdjęciu moim czy mojego fotografa?
O to Ci chodziło?
Okolice Smoczej Jamy owszem, ale to, co widać to murek raczej.
Chcesz Pan Smoczą Jamę to i jest!
Wiem w necie można znaleźć, ale ja poszukałam w moich pstryczkach.
I znalazłam takie coś z 14.04.19 z naszej Parady Mieszkowej.
A, faktycznie, to mur nad Wisłą.
Bo u mnie osoba z apartamentu z Sheratona patrzy na ludzi zgromadzonych pod Smoczą Jamą (w czerwcu), co wydaje mi się tak sobie możliwe. Drzewa zasłaniają, czy mi się tylko wydaje?
Z przestrzennym widzeniem u mnie kiepsko.
Raczej niech Tetryk się wypowie. Ale faktycznie to patrzenie trochę naciągane. Choć…ta osoba(z apartamentu) nie patrzy na jamę, która jest w głębi, lecz na tłum stojący przed.
Zerknęła w google”a i tak, jest mozliwe, że z okien Sheratona widać Smoka:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.google.com/maps/@50.0564337,19.929496,78a,35y,139.5h,71.58t/data=!3m1!1e3
Dziękuję, kropko. Zastanawiam się właśnie, czy te drzewa pod Wawelem, widoczne na zdjęciu Makówki, nie zasłaniają Jamy, a także na ile się różni punkt widzenia z najwyższego piętra Sheratona od punktu widzenia na chodniku przed Sheratonem (czyli tak jak na Google Street View).
I czy na zdjęciu Makówki któryś z dwóch fragmentów zaznaczonych przeze mnie czerwonymi kółkami to nie jest właśnie rzeźba smoka przed Jamą?
Mam nadzieję, że moja odpowiedź ustawi sie w odpowiednim miejscu wątku…
Quackie, ja weszłam w street view na dach Sheratona, tak mniej więcej, i uważam, że smoka stamtąd zobaczyć mozna 🙂
Na zdjęciu Makówki obstawiałabym to pierwsze (czyli bliżej srodka) kółeczko, ale pewności nie mam; może gdyby Makówka dała zdjęcie w oryginalnej wielkości, albo chociaz wykadrowała odpowiednio?
Okej, dzięki
to mi wyjaśnia tę kwestię.
Ciekawa synchronizacja tematów. Krakowski Sheraton ma nieco dziwaczną architekturę, usiłującą pogodzić nowoczesność szkła i stali ze stylem sąsiedniego Wawelu.

Ale dziś już czas na lampkę. Dobranoc!
Spokojnej!
Synchronizowanych snów Ukratku!
Zmykam, proszę Was. Koniec i bomba (na dzisiaj).
A jutro od rana [zgrzytanie zębami] zakupy z wyjazdem. Zgłoszę się na Wyspie pewnie już po nich.
To Ty już jutro wyjeżdżasz na dłużej? Nie w przyszłym tygodniu?
SZEROKIEJ DROGI!
Śpij dobrze panie Q!
Nie nie, jutro tylko na zakupy! Na dłużej najwcześniej w środę po południu, a być może i we czwartek rano.
Zakupy z wyjazdem?
Tak, w tym sensie, że nie robię obchodu okolicznych sklepów w centrum, tylko wsiadamy w auto i jedziemy na zakupy gdzieś dalej, zwykle kilkanaście-dzieścia km. W tym przypadku do centrum handlowego na Matarni. Już jesteśmy z powrotem, jak napisałem niżej.
DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry
Było co czytać i oglądać na nocnej zmianie.
A dziś pogoda się zapowiada ładna, więc przed południem zmykam na
r o d o s. Zamelduję się wieczorem.
Ale jeszcze wypiję z Wami kawę…
Słonecznie i sobotnio witam!
Można rzec – udany połów
Przyznam że o ryżojadzie nawet nie słyszałam, więc 'zapytałam’ szybko encyklopedię PWN i widzę, że szkodnik z niego, w pięknych piórkach. Ale tak to już bywa, że uroda nie idzie w parze z charakterem 
Osobowość jest ważniejsza od „opakowania”!
Piękności i przystojniacy bywają puści w środku. Bywają, bo bywa i tak, że uroda idzie w parze z interesującą osobowością.
Bywa i tak, i tak, ale przyznasz, że jak opakowanie mile oku, to do sedna się chetniej przechodzi
znaczy, dalam znak równości miedzy osobowością a sednem… 
Sednem powiadasz ikroopko?
Dzień dobry, jestem, ale ponieważ wstałem, hm, dość rano, jak na sobotę, to idę się zdrzemnąć.
No, to dodrzemałem, zjadłem obiad, teraz jeszcze do Gieni na popołudniową kawę
A ja obiad, herbata, ciasteczko i idę na mały spacer w okolicy Adasia.
Czy coś przeoczyłam, czy Tetryk się jeszcze nie przywitał?
Też dodrzemuje?
Nie mam pojęcia? A może się dotlenia na zewnątrz?
A może -dodrzemuje i dotlenia?
O kurczę, nie przywitałem się?
Witajcie!
Przeczytałem nocną i poranną dyskusję, ale ciągle mi coś przerywało i w końcu wydawało mi się, że się już witałem…
A za chwilę jadę w stronę Rynku…
Dzień dobry!
Czyżbyś wybierał się na TEN SAM spacer?
Właśnie wróciłem z witania na Rynku kandydata Trzaskowskiego. Ludzi było tyle, że nie udało się nam spotkać z Makówką…
Trzeba przyznać, że przemawiał ładnie, sensownie i nie za długo. PLUS!
Faktycznie był taki tłum, że nie udało mi się wypatrzeć większości osób z naszego Stowarzyszenia, o których wiem, że byli.
Przez te miesiące izolacji brakowało mi tego wspólnego śpiewania Hymnu, tej atmosfery spotkania się ludzi myślących podobnie (choć zapewne byli i też ci myślący inaczej).
Podzielam zdanie Tetryka -też mi się podobało to co i jak mówił kandydat na Prezydenta.
Wróciłam dopiero, bo byłam potem ze znajomymi na piwie. Znajomymi, którzy nie wiedzieli o spotkaniu z R.T.
Więc dzięki mnie było o 4 osoby więcej i 4 osoby więcej podpisały się na listach poparcia.
Na dowód, że jednak byłam taki pstryczki z dziś.
No i dobrze. Cieszę się, że tak to wygląda, że pojawił się realny rywal. O ile wygra, na co są realne szanse, a potem ten wybór nie zostania zakruczkowany prawnie i zamataczony przez ekipę rządzącą, to będzie duży krok ku normalności.
Dziś słuchając Trzaskowskiego
i widząc ten tłum chciałoby się wierzyć, że
Jeszcze będzie przepięknie
Jeszcze będzie normalnie
Jeszcze będzie przepięknie….
(tego słuchaliśmy).
O, widzisz… !
A propos` widoków z Sheratona – idąc za myślą ikroopki – tak widać okolicę smoka z dachu hotelu wg Google StreetView:


Ponieważ zdjęcie jest silnie powiększone i niewyraźne, załączam zbliżenie rozejścia się dwóch alejek powyżej szarego muru – jasna plama na lewo od rozwidlenia to postument Smoka.
(kliknij by powiększyć)
Ślicznie dziękuję, to już nie pozostawia żadnych wątpliwości!
Wróciłam! Pogoda była ładna, ale tylko w Poznaniu. Dalej niebo się zachmurzyło i chwilami popadał słaby deszczyk. Gdy mieliśmy wracać i wsiedliśmy do samochodu, po chwili zaświeciło słońce i świeci do tej pory. Chyba na piękną pogodę nie zasłużyliśmy…
A ja właśnie po przerwie wieczornej…
A ja obejrzałam Trzaskowskiego i idę spać. Dobranoc
A ja obejrzałam Trzaskowskiego, ale na żywo i jeszcze nie idę spać.
Śpij dobrze Bożenko!
Hmmm… Związek przyczynowo-skutkowy czy tylko korelacja czasowa?
Tak czy inaczej, śpij dobrze, Bożenko!
Trzaskowski jest dobry na wszystko!
Jako zachęta do pójścia do
również!
Spokojn(iejsz)ej!
Dobranocka.
W pierwszej chwili chciałem zaserwować piosenkę, o której wspomniała Makówka – „Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”, ale jakoś mi dzisiaj nie pasuje, nie że treścią, nastrojem raczej.
Dlatego druga taka pozytywna piosenka – „Jak gdyby nigdy nic” Voo Voo, tutaj w świeższym wykonaniu pandemicznym
Snów wiosennych pełną gębą (a może pełną poduszką?)
Ja nie tyle wspomniałam co relacjonowałam jak było.
Chciałabym wierzyć, że „jeszcze w zielone gramy…”, ale mam te same co Ty panie Q wątpliwości.
Czy wybór nie zostania zakruczkowany prawnie i zamataczony przez ekipę rządzącą.
Ja się jeszcze boję, że dojdzie do zamataczenia jeszcze PRZED i W TRAKCIE wyborów.
Wcale prawdopodobne. Zobaczymy
ALE rządzący muszą się liczyć także i z reakcją oddolną na takie próby mataczenia. Z masowymi protestami etc.
Dlatego ten tłum ludzi dziś obok Adasia dawał trochę nadziei.
Ale wystarczy większa ilość zachorowań (a tym można niestety manipulować)i znów zakaz zgromadzeń, spisywanie i nakładanie mandatów itd.
Powiem tak, jak wrzenie przekroczy jakiś punkt, to żadne zakazy ani covidy nie pomogą.
A przecież już dziś wielu stara się zachowywać jak gdyby nigdy nic…
Jedni tak, ale i są tacy co nadal boją się wychodzić z domu lub kontaktować z kimś poza domownikami.
I takim strachem też łatwo manipulować.
Z jednej strony staram się zachowywać jak gdyby nigdy nic, ale z drugiej mam pełną świadomość, że gdybym się zaraziła covidem to oczywiste jest, że mój organizm na pewno by się nie wybronił, ale zwyczajnie o tym nie myślę. Gdybym robiła inaczej wcześniej niż covit zabiłaby mnie depresja, już zabija.
Właśnie mam za oknem gwarną ulicę, śmiechy, krzyki, piekła nie ma.
Ależ oczywiście. Przecież ludzie w czasie wojny też się bawili, nawet bardzo intensywnie, bo wiedzieli, że trzeba szybko korzystać z życia.
Tak się cieszyłam dziś na Rynku, że teraz w domu doszedł strach czy nie przedwcześnie.
Ale jak gdyby nigdy nic dotyczy także konstytucjołamaczy…
Źle Cię zrozumiałam Tetryku!
Dla tych, co nie byli takie zdjęcie z netu. Pokazuję, bo tu widać, że jednak było tych „spacerowiczów” trochę.
I świetnie.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gazetakrakowska.pl/tlumy-na-przemowieniu-trzaskowskiego-wychodze-z-wami-na-pole-na-ubite-pole-upomniec-sie-o-lepsza-polske/ar/c1-15012918?fbclid=IwAR2x57lyYDBSJSWW0xbk9BfIMfaNTXFd1Dka-NUhKipWm7tFZEG8jAhBT_c&utm_campaign=artykul&utm_medium=gazeta-krakowska&utm_source=facebook.com
Więcej tutaj…
Ale na noc odłóżmy emocje i śpijmy spokojne przy blasku wiedźminkowej lampki 🙂

Śpij spokojnie Tetryku, ja jeszcze chwilę posiedzę.
A pan panie Q ?
Ja zmykam powoli. Jeszcze Najjunior mnie nawiedził i gadaliśmy chwilę.
A mój młodszy był dziś na Leskowcu.
Ja też miałam być dziś na wycieczce, ale wybrałam Rafałka.
I nie żałuję.
W tej sytuacji oczywiście, że nie ma co żałować. Tzn. na wycieczkach bywałaś i będziesz, a to, co się działo w Krakowie, było warte udziału.
Współudział na żywo to zupełnie co innego niż przeczytanie relacji w gazecie lub obejrzenie w telewizji.
Dlatego tak bardzo lubiłam chodzić na te spotkania „Pod Jaszczurami”,
w PAU, w Klubie Dziennikarzy pod Gruszką i innych miejscach. O czym nieraz pisałam w moich między między.
Smutny jest ten czas przeszły…
Umykam, dobranoc!
Myk, myk..śpij dobrze!
Miralko!
Sto lat!
(czy fb prawdę powiedział?)
Dziękuję Makóweczko



Zawsze twierdziłam, że „dostałam” męża na urodziny i to najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam
No, może nie zawsze, bo na początku musieliśmy się „dotrzeć” i dogadać… a w chwilach „zawirowań” małżeńskich nie byłam aż tak zadowolona z „prezentu”
Dawne to dzieje (może ze 35 lat i więcej), ale dobrze o tym pamiętać, żeby nie popełniać tych samych błędów
Trudno sobie wyobrazić lepszy prezent.
Też tak myślę
DOBRANOC!
Dzień dobry


Ostatecznie nie tak często prowiantujemy się poza domem. Zwykle sama gotuję, chociaż nie lubię tego…




Cudownie spędziliśmy dzisiejszy dzień
Oczywiście łażąc po wertepach przez wiele godzin
To co dla mnie ważne, nie musiałam stać przy garach… obiad kupiliśmy po drodze. Co prawda mąż woli te domowe obiadki, ale rozumie, że jak święto, to święto
Miało być chłodniej i to znacznie (ok. 22C), ale te 100 km na południe wcale tak chłodno nie było (tradycyjnie ponad 30C). Znowu jesteśmy jak Apacze, czyli czerwonoskórzy
„Dorwaliśmy” jakieś nowe ptaszki, których jeszcze nie mamy w kolekcji. Jednego rozpoznałam – błotniak amerykański (drapol), reszty muszę poszukać… ale to przyjemne szukanie
Jutro czeka mnie sporo papierkowej roboty, ale się nie martwię. Ma przyjść syn i jakoś we dwójkę sobie z tym wszystkim poradzimy
Miłego niedzielenia się wszystkim życzę
I grzecznie idę spać
Dzień dobry
Pochmurna niedziela…
Witam.
Tu pada deszcz.
Tu też popadało, a padać nie miało…
A teraz słońce. A miały być burze…
Przy niedzieli niech nas obsłuży Kelnereczka.
Ja poproszę o kawusię.
Ja też.
Witajcie!
Znów trochę ponadrabiałem spanie.W niedzielę, to chyba nawet warto?
Nie umiem długo spać, nawet w niedzielę

Także wstałam jak zwykle… przed 5
Dzień dobry. Ja też, jak Mistrz Tetryk. Po wczorajszych porannych zakupach dzisiaj dostałem carte blanche i mogłem spać do oporu.
No i właśnie tak wygląda ten opór.
Panie, Panowie!
Czy ktoś coś buduje?
Bo jak już przekroczymy 200 komentarzy, a nikt nie będzie miał lepszego pomysłu mogłabym coś zbudować na wieczór.
Co Sz. P. na to?
A ktoś się przymierza w szkicach? Jak nie, to jasne, buduj.
Wcześniej, zanim zapytałam sprawdziłam w szkicach oraz w bibliotece i nic nie widzę, ale wolę zapytać, bo niektórzy mają przygotowane w komputerze i potem jednym klik wrzucają.
Wrzucaj, oczywiście!
Też jestem za
Pewnie, że buduj!
Dzień dobry


Mamy piękny wschód słońca
Ciekawe co dzień przyniesie…
Wschód słońca parę razy w życiu widziałem.
Co ciekawe, jak byłem trochę młodszy, to raczej przed pójściem spać.
Teraz już raczej po przebudzeniu
Zdecydowanie zdarza mi się oglądać zachody.
Wschód to chyba jedynie w podróży.
Tak, np. jak trzeba gdzieś wcześnie wyjechać, żeby być na miejscu o ludzkiej porze.
No albo jak samolot wylatuje o jakiejś idiotycznej godzinie.
Oglądam świt codziennie i nie jest to dla mnie nic nowego



Wydaje mi się, że to o której się wstaje jest kwestią przyzwyczajenia. Gdy pracowałam w szpitalu, w zmianach, wstawałam o różnych porach, jak i o różnych kładłam się spać. Nawet śmiałam się z męża, że codziennie rano idzie do pracy. Mówiłam, że trzeba być nienormalnym, żeby codziennie rano tak wstawać
Czasy się zmieniły, moje poglądy też… wstaję rano bez budzika (zwykle między 5 a 6) i nie ma znaczenia jaki jest dzień tygodnia. Na wyjazdach pod namiot jest jeszcze gorzej, bo wcześniej kładziemy się spać. Także jak przychodzi świt, jesteśmy z mężem po wizycie w łazience i po śniadaniu. Spokojnie możemy jechać, żeby obcykać wschodzące słońce
Kiedyś bym mówiła, że jesteśmy nienormalni… chociaż teraz wydaje mi się normalne…
No właśnie, to też się zmienia.
Maradag przypomina rocznicę odejścia Renaty…
Dwa lata. Dziękuję, Mistrzu T., za przypomnienie.
Czy w związku z tym ktoś będzie budował wspomnieniowe pięterko?
Bo nie chcę wchodzić w paradę z moim aloesem.
Poczekam więc trochę…
Nie sądzę… Można zapalić świeczkę pod wpisem Dagi…
Czas leci… to już dwa lata
Wybywam na przejażdżkę…
Szerokiej drogi i oby Was burze omijały!
Szerokiej! A z burzami to akurat wygląda, że jednak naokoło Krakowa trochę się dzieje…
Przed chwilą była burza, ale taka bardzo, bardzo słabiutka -coś pomruczało, chwilkę popadało i spokój.
Burze, burzami, ale tych, co w zaciszu domowym zapraszam na nowe pięterko.
To jest 219 komentarz, więc chyba już można?
Jasne, że tak.
Wróciłem cały i zdrowy 🙂
A tu tymczasem nowe pięterko!
(Nie zmoczyło Cię, ani nie otrzaskało piorunami?)
Odrobinkę zmoczyło. Ale większość czasu byłem w samochodzie, a największy deszcz lunął zaraz po tym, jak wsiadłem ostatni raz 🙂