Kraków, 16 czerwca 1960 roku
Najmilsza moja Zosiu!

Twój list bardzo mnie wzruszył. Nie składam Ci kondolencji z powodu śmierci Twojego zięcia, tak podobno pod każdym względem udanego. To za bolesna sprawa. Natomiast nie wiem, czy wiesz o śmierci biednej Ninki [Jadwigi Witkiewiczowej, żony Witkacego], telefonował do mnie wczoraj Zygmuś z Warszawy. Kucharcia odebrała telefon. Podobno się OTRUŁA!!! Możesz sobie wyobrazić, Zosiuniu, jakie mnie dręczą wyrzuty sumienia. Nie zdajemy sobie sprawy, że ci nieznośni też umierają. Była biedaczka niemożliwa, a ja wobec niej okrutna, ale wiesz, jaka ona była, nie można jej było wpuścić do domu, bo zaraz zaczynała robić porządki i rządzić się.
Czy pamiętasz? Jako małe dziewczynki nazywałyśmy ją „królową dzieci” i ten kompleks królowej pozostał jej do końca życia. Dwa lata temu chciała koniecznie zamieszkać na Kossakówce podczas mojej nieobecności, ale Kucharcia, domowy cerber i opiekun, nie wpuściła jej. Można by rzec, że charakter człowieka jest kowalem jego losu, Kucharcia zakosztowała już tego jej pobożnego egoizmu, gdy mieszkała u nas po wojnie i za nic nie chciała mieć za lokatora po raz drugi tego rodzaju przedziwnej istoty. Poza tym od razu zaczęła robić intrygi między mną a moim mężem. Pocieszam się, jak mogę, ale mnie ta wiadomość dotknęła boleśnie.
Pisałaś w swoim czarującym liście, że tylko ona i ja pozostałyśmy jako twoje siostrzyczki, czy przypuszczałaś wtedy, że czarna płachta, ostatnia żelazna kurtyna, zasłoni ją nam na zawsze! Dobrze, że pozostała nam jeszcze kochana Hania Kruczkiewicz, dobra, mądra, pogodna – byłam u niej niedawno we Wrocławiu. Pomyśl, jakie to dziwne, że każda z tych sióstr ciotecznych i stryjecznych, takie do siebie niepodobne, jak gdyby odrębne rasy!
Zosiu kochana, cieszę się niezmiernie, że tak dużo piszesz, tylko nie opowiadaj, że niewiele lat ci już pozostało! Isia mówiła, że jesteś w doskonałej formie!
Wiesz, wracając do biednej Ninki, jest dla mnie trochę pociechą, że tak dobrowolnie poszła w zaświaty, a nie, że Bóg ją do siebie powołał. Sądzę, że była psychopatką w ostatnim stadium depresji. A przecież nie była ani bezdomna, bo w Krakowie miała ten pokoik u Literatów i z dzieł Witkacego też jej coś kapało. Wszystkiego dowiem się od p. Flukowskiej, w Warszawie, dokąd dziś jadę. Proszę, Zosiu, zatelefonuj do mnie zaraz, jak przyjedziesz do Warszawy. Trzeba się koniecznie widywać. Ściskam Was oboje mocno.
Madzia
Magdalena Samozwaniec, Moich listów nie pal! Listy do rodziny i przyjaciół, oprac. Rafał Podraza, WAB 2014, s. 69–71.
Dobry wieczór

No to plotkujemy o rodzinie Kossaków, bo przecież list jest „przesłodki”
Te damy były bliskimi kuzynkami : Zofia byłą córką brata -bliźniaka Wojciecha Kossaka, Nina była córka ich siostry.
Wydaje się, że panowała między nimi swoista rywalizacja… a Nina była zdecydowanie mniej twórcza od kuzynek Lilki, Madzi i Zofii.
Jakże Madzia miała kochać Ninkę, skoro ta próbowała uwieść jej męża Zygmusia Niewidowskiego.
Miał być to, ponoć, odwet za romans Marii Pawlikowskiej z Witkacym, który trwał około 2 lat.
Jakoś trudno mi w ten romans uwierzyć…. choć portret Lilki jest praktycznie pewnym dowodem, że ” się działo”.
Nie podoba mi się ten maminsynek i szalony artysta, zwłaszcza, że kolekcjonował sobie Metafizyczny Harem; było wiele kobiet wokół niego.
I zrywał z nimi brzydko.
A podrywanie męża osoby niewinnej romansu ? Pomysł przedziwny.
Jadwiga nie akceptowała męża Magdaleny i uważała, że kuzynka, wychodząc za Zygmunta, zdeklasowała się.
Finał był taki, że Madzia wyrzuciła Jadwigę ze swojego domu.
Nooo…. jak się pochodziło z arystokratycznych Unrugów ( a co, że bez pieniędzy ), to jakiś trzeba było nadrabiać miną…
Przepraszam, ze się wtrącam w Wasz dyskurs, ale czytam Was Allu i Wiedźminko i mam wrażenie, że trafiłam do innej epoki i jest to takie miłe. Szalenie miłe w dzisiejszych czasach nastawionych na inne wartości, władających innym językiem. Buziaki 🙂
Przecież sam siebie nazywał zakopiańskim Casanovą. Jednym z listów żali się żonie, że pozwolę sobie zacytować: ” krążą o mnie plotki wyssane z wielkiego palca czyjejś brudnej nogi. Przyjechała Halpernowa i twierdzi na podstawie tychże (kichże?), że ja rozpowiadam wszystko o moich kochankach i „uwieczniam” to w powieściach. Nie jest to dobra rekomendacja dla zakopiańskiego Casanovy, który niespecjalnie przepada za plotkami deformującymi stan
rzeczywisty.”
Niewiniątko !
Przecież robił wszystko, bo go zauważali ! Matce kazał uszyć piżamę z pasiaków łowickich i tak odziany poszedł do knajpy. A Boyowa wyciągała go spod stołu…
Szalony, kontrowersyjny i zapewne urzekający Casanova…
Brawo, Alla!
Ninka zapewne była jedną z wielu kobiet, szukających przyczyn problemów małżeńskich wyłącznie na zewnątrz, w istnieniu i działaniach innych kobiet. Artyści zawsze mają skomplikowane charaktery i wiara w „zbrojne” utrzymanie ich przy sobie skazana jest na niepowodzenie…
Ze wspomnień Madzi (niestety cytuję z pamięci) utkwił mi w głowie pewien fragment:
Ostatni jej małżonek był czuły i kochający, ale gdy wyjeżdżała na kilka dni, zawsze sprowadzał sobie jakieś zastępstwo, o czym Madzia wiedziała. Gdy więc pewnego dnia usłużna sąsiadka zaczęła jej o tym (w pełnej tajemnicy) opowiadać, odpowiedź Madzi brzmiała mniej więcej tak:
– Oj pani somsiadko, dziękuję, że pani mi to powiedziała. Widzę teraz, że jak będę następny raz wyjeżdżać, muszę mu mniej pieniędzy zostawiać, to go nie będzie stać…
Sąsiadka została z głupią miną i więcej się już nie wtrącała…
I to jest wskazówka dla wszystkich wyjeżdżających pań! Pozostawiających mężów samych w domu! Opróżnić lub zablokować konta!
Tak naprawdę, to Magdalena miała w domu trójkąt. A z ta trzecią, jakby pomocą domową, Niewidowski ożenił się po śmierci Madzi.
Przyjaciele Madzi uważali go za interesownego, bo to Madzia dobrze zarabiała.
Samo życie ?
Michalina Wisłocka też żyła w trójkącie.
O tych znanych się dowiadujemy, a ile takich skrzętnie skrywanych sytuacji bywa w mniej znanych domach?
Michalina nie lubiła seksu i wcale się z tym nie kryła… podobnie jak pani Witkacowa. Ale czy ten trójkąt to gorzej niż ” skok w bok” ? Nie wiem.
Michalina z tego, co pamiętam z książki i filmu nie lubiła seksu dopóki… nie poznała kogoś kto jej pokazał na czym polega przyjemnośc z seksu. Ale cóż…był żonaty.
Dlatego nikt tak dobrze, jak ona nie wiedział jak ważny jest udany seks w małżeństwie i tego uczyła swoje pacjentki.
A tak, był taki ktoś w jej życiu…
Ninka była wampem tylko z urody…. a Witkacy był erotomanem. Nigdy się nie dogadali w tych sprawach.
Zresztą, panna Unrug miała lat 30, zero posagu i to małżeństwo jakoś ją ustawiało.
Wiadomość o śmierci Jadwigi była nieprawdziwa, bo ta zmarła 1967 roku po krótkim pobycie w szpitalu. To tak gwoli uzupełnienia.
W 1960 roku już nic nie kapało, prawa autorskie wygasły w 1959 roku i Jadwiga została pozbawiona jakiegokolwiek dochodu.
Nawet z maleńkiego pokoiku w Krakowie wyrzucono ją na bruk.
Muszę się zwinąć, no to do jutra
Dzięki i dobrej nocy!
Kochani, to miał być dobry wieczór i nagle przestał. Niestety nie mogę nic więcej napisać, ale w tej sytuacji raczej się pożegnam na dzisiaj.
Dobranockę za chwilę zostawię jeszcze piętro niżej.
PS. Tetryku, wbrew pozorom to bez związku z naszą dzisiejszą rozmową!
Nie dopatrywałem się, ale cieszy mnie ten brak 🙂
Mistrzu Q !
Masz misia
Trzymam kciuki Kwaku
Nadzieja, że ranek będzie lepszy, Mistrzu Q
Wróciłam do domu i od razu wdrapałam się na pięterko i znalazłam w salonie. Ach ci artyści!
Jak słusznie Tetryk zauważył mają bardzo skomplikowane charaktery.
Tak, list jest „przesłodki”, również i to zdanie, że ci nieznośni też umierają.
Relacje były różne. Żona Boya przez lata była ” kochannicą ” Witkacego, ale żywo angażowała się w sprawy twórczości ślubnego. Zona Witkacego robiła to samo i ocaliła wiele z jego twórczości podczas wojny. Małżeństwo było rodzajem przedsiębiorstwa ?
Listy Witkacego są W Szczecinie
A na tablicy nagrobkowej na Pęksowym Brzyzku, gdzie pochowana jest wdowa po Witkacym, znajduje się napis:
„Ta, co ocaliła spuściznę Witkiewicza z wojennej pożogi”
Bywałam na Pęksowym Brzyzku, ale tego nagrobka nie pamiętam…Dużo tam wspaniałych ludzi leży.
Dziś zachęcona przez Zoe poszłam do kina na Green Book.
I się uśmiałam i wzruszyłam i zadumałam.
Zgadzam się z Zoe „Po obejrzeniu tego filmu możemy powiedzieć, że świat może być lepszy bo ludzie mimo dzielących ich różnic mogą się dogadać, a nawet zaprzyjaźnić.
Jednak dodałabym do tego moją łyżkę dziegciu -jednak przykro, że w życiu nie zawsze tak bywa, jak na filmie. I jednak przykro, że stale, nadal film ten jest aktualny w dzisiejszej rzeczywistości.
Zoe! Dziękuję za zachętę. Co jeszcze polecasz? Oprócz Romy -bo to jeszcze mam w planie z tych filmów co polecałeś.
Cześć. Idę dzisiaj z synem na „Kapitan Marvel”. Wydaje mi się, że będą będą latać w kosmosie i się strzelać z różnych takich. Podejrzewam, że nie jest to film dla Ciebie
Zoe!
Bardzo dobrze podejrzewasz. Zastanawiam się skąd to wiesz, hm?
Poproszę o inne „zachęty”.
No to jakoś nie mam teraz niczego ciekawego na oku. Wbrew pozorom to niewiele w ciągu roku oglądam dobrych produkcji. Na pewno bardzo dobrym filmem jest „Faworyta”. Ale jako, że nie oglądałem go to nie mogę polecić z czystym sercem.
Ploteczki, ploteczki… a ja już muszę iść spać…
Dobranoc!
Tetryku, jak na kogoś, kto rano wstaje do pracy mówić Dobranoc po północy to i tak późno.
Dobranocka i lampka były na tamtym pięterku, ale pożegnam się już tu.
Dobranoc Państwu!
Dzień dobry



Przeczytałam wszystko, łącznie z komentarzami
I mam mieszane uczucia…
Jakoś nigdy nie byłam zainteresowana życiem prywatnym artystów. Może dlatego tak mało o tym wiem…
W sumie co mnie obchodzi kto z kim i po co? To są ich sprawy i niech oni się martwią (jeśli mają czym). Ja mam dość, jak na mnie jedną, w swoim własnym życiu.
Z drugiej strony… list, jako taki jest ciekawy. Chociaż, jak to wspomniała Bożenka – plotkarski i zgryźliwy.
Noo taki magielek rodzinny

Bliskie krewne wymieniają się uwagami o innej krewnej. Kto nigdy nie oplotkowywał żadnej ciotki ??
Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek oplotkowała jakąś ciotkę listownie
Na pewno poruszało się takie rodzinne tematy, ale tylko w bezpośredniej rozmowie 
Ha! Jeśli takie teksty szły listownie (zauważ mamy rok 1960 ), to jak wyglądała konwersacja na żywo ??
Nawet nie próbuję sobie wyobrazić, Skowronku
Za to ciotka oplotkowała mnie do swego brata, a mojego ojca !
Bardzo mnie nie lubiła z sobie wiadomych powodów. Na szczęście tylko jedna taka mi się trafiła 
Dotarło do Ciebie i pewnie zabolało.
Skąd możemy wiedzieć co o nas inni plotkują jeśli nikt nam nie powtórzy?? Dla zdrowia psychicznego nie jestem ciekawa, byleby mi krosty na języku nie dokuczały
Prawdę mówiąc, ja też nie jestem ciekawa co kto o mnie mówi, właśnie dla tego psychicznego zdrowia.


Pamiętam taką rodzinną historyjkę…
Pewnego dnia do mojej mamy zadzwoniła jakaś kobieta. Nie przedstawiła się. Zaczęła konspiracyjnym szeptem, że mój ojciec ma kochankę. Mama nie dosłuchała nawet do końca. Powiedziała „Tak? To dobrze!”… usłyszała tylko „Głupia baba” i „informatorka” się rozłączyła. Nigdy więcej nie zadzwoniła
Kto znał mego ojca wiedział, że żadna kochanka nie wchodziła w rachubę. Nie wiem też co chciała osiągnąć ta kobieta dzwoniąc do mamy. Nie osiągnęła nic…
Mirelko, ” głupota
jest darem boskim, lecz nie należy go nadużywać ” . Szkoda, że ludzie rzadko o tym pamiętają.
Mirelko, te rodzinne historie często wiążą się z wątkami w twórczości artystów i może dlatego ich życie bywa tak prześwietlane i publiczne.
Wydaje mi się Wiedźminko, że głównie dlatego się „prześwietla” prywatne życie artystów, że zawsze jest cała masa chętnych do poczytania, czy obejrzenia. Co i rusz słyszę o osobach piszących pamiętniki. Im bardziej pikantne, im więcej jest obmowy innych znanych osób, tym lepiej się sprzedają. To dodatkowa kasa… często ogromna.
Niektórzy specjalnie wywołują skandale, żeby o sobie przypomnieć.

Dotyczy to nie tylko pisarzy, czy malarzy, ale też całej rzeszy aktorów, piosenkarzy, czy po prostu celebrytów, którzy są znani z tego, że są znani
Mnie jakoś to nie bawi, ani interesuje. I jak mi się wydaje, mam do tego prawo
Bardziej niż te wszystkie koligacje i romanse interesuje mnie, czy szynki nasolą się do soboty wystarczająco (do wędzenia), czy kiedy będę mogła robić wiosenne porządki w ogródku… bo to jest bliskie i znajome
Masz pełne prawo nie zajmować się cudzymi skandalami ! To nie zawsze bywa zabawne, często jest formą ekshibicjonizmu i może wywołać
niesmak.
Ale są pamiętniki warte czytania.
Ja nie mam nic przeciwko pamiętnikom. Sama piszę wspomnienia z naszych wycieczek, bo z czasem różne szczegóły umykają z pamięci. A to przecież też pewna forma pamiętników

To że nie lubię grzebać w czyimś życiu wcale nie oznacza, że przeszkadza mi, jeśli ktoś lubi. Szczególnie jeśli chodzi o osoby znane i w jakiś sposób zasłużone. Nie jest ważne czy jako pisarz, generał, czy malarz. Rozumiem, że w tych pamiętnikach można szukać inspiracji, recepty na swoje własne problemy… można też się pocieszyć, że moje własne sprawy są prościutkie w porównaniu z tym, co miały takie czy inne osoby, których pamiętniki się czyta
Dzień dobry, niech będzie

Gienia wtarabani wózek z napojami?? Najlepsze pogaduchy bywają przy kawie lub innym ciepłym napoju!
Noo dobra, może jeszcze ciekawsze przy zimnych z %. Oby tylko nie za dużo onych procentów znajdowało się w napoju
Cześć Wyspa. Mamy piątek i jakieś mocne, wręcz chwilami gwałtowne opady za oknem. Weekend blisko.
Cześć Zoe… u mnie ledwo mży, ale i tak niefajnie…
Dzień dobry. Rankiem się jeszcze odbija po wieczorze, ale jest już trochę lepiej. Wspinam się kilka szczebelków wzwyż na kawę!
Odbija psychicznie czy fizycznie.
Bo jeśli fizycznie to wódka, a jeśli psychicznie to dwie wódki. Jeśli nie pomoże to przynajmniej napijesz się wódki.
Zoe, a gdy odbija się i fizycznie i psychicznie !
1+2=3
Plotkarskie Dzień Dobry!
Witaj, Makóweczko!!
Jak humorek ?
Witaj Alla!
Skoro pytasz to odpowiem szczerze. Nastrój przygnębienia towarzyszy mi od paru dni, ale dziś od rana -szczególnie. Nie bez powodu oczywiście.
Mimo intensywnego uzupełniania impregnatu np. w środę na slajdowisku o Etiopii, a wczoraj w kinie.
Witajcie!
Z rana byłem wyjechany służbowo i nawet z komórki nie było czasu się przywitać…
No to witaj nam Ukratku
Ale już jesteś przyjechany Tetryku?
Dalej jednak tylko z komórki w pracy?
Tylko jak będziesz spał w pracy nie chrap głośno, bo dziś DZIEŃ WALKI Z CHRAPANIEM.
Również DZIEŃ PIEKARZY I CUKIERNIKÓW, więc kupując ciasteczka lub bułeczki pamiętajmy o tym.
W końcu się trochę wietrzysko uspokoiło. Wczoraj wiało, padało, błyskało i grzmiało
Siła wiatru przekraczała 88km/godz. i urywało łeb z płucami 
Znowu zrobiło się zimno…
Dziś jest znacznie spokojniej, ale wietrzysko nawiało chłodne powietrze
Pojawia się coraz więcej ptaków, powracających z zimowisk. Wygląda na to, że wiosna tuż tuż
Witaj Mirelko ! A my cz
ekamy na Twoje pierzaste
Mirelka obiecała w weekend.
Akurat do weekendu pięterko urośnie na tyle, że przydadzą się pierzaste.
Mam prawie skończone opowiadanie z Zion, ale tam pierzastych praktycznie nie ma

Muszę wymyślić coś innego…
Jeśli o mnie chodzi opowiadanie z Zion też chętnie zobaczę.
No ale cóż ja się tu szarogęszę…
No dobra, już siedzę cicho…
A czemuż by nie Zion?
Mogą być misie polarne

Przecież był jeden na Wyspie, ale nam zwiał. Klimat stanowczo za ciepły! I nie ma dubeltówki coby Go postraszyć
Ploteczki ? A gzie jest powaga Urzędu Madagaskaru ? Bo rozumicie Towarzyszki , że każda plotka , nawet ta prawdziwa – jest szkodliwa !!! Tak mówi doświadczenie z Okresu słusznie minionego proszę Szanownych Pań …
Szczególnie szkodliwe są te prawdziwe Towarzyszu Maksymilianie!
Doświadczenie z okresu słusznie minionego tak jakby aktualne zawsze.
À propos Urzędu Madagaskaru Gospodyni wybaczy, że do oplotkowanych obiektów dołączyłam Wisłocką, Einsteina itd.?
Po łapach Makówkę za to wypowiadanie się nie na temat!
Makóweczko miła… wszak mówimy co nam w duszy gra. Ale… ku przestrodze :” nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu” mawiała moja przyjaciółka z lat wczesnoszkolnych
W każdej plotce jest ziarno prawdy – tak mówili i mówią!! Nie dotyczy to tylko jednej zakłamanej, której nazwy, przez szacunek do Szan.Państwa Wyspiarskiego, nie podam

Witaj, Maxiu
Bardzo mnie ciekawi ta jedna zakłamana. Jakoś tak bez wymieniania nazwy mogłabyś Alla opisać?
Lubisz ciągnąć za język

Nie domyślasz się?? No to będzie po premii, ani stołka w spółce skarbu państwa! Kara musi być!!!
Widzę, że moje przypuszczenia nie mijały sie z prawdą…Ale ja nic takiego nie miałam na myśli…
Ja czekam na nagrodę…taki malutki stołeczek
Znaczy się, choćby taboret ??

Drabinkę, dostaniesz!!
Alla ! Taż przecież kto ma drabinkę ten ma wszystko!
Zaraz obie będziemy siedzieć w kozie albo klęczeć na grochu!
Na wszystko potrzebny jest czas , na ploteczki , na miłość , na ciężką pracę i na zwykłą głupotę . Temat rzeka … Wezmy dla przykładu młodego żołnierza , który dostał przepustkę zwykle na parę godzin do wieczornego apelu o 22 00 . Przez parę godzin , wojak musi poznać dziewczynę , rozkochać ją w sobie , przekonać do romansu , odprowadzić czasami do domu i zdążyć do koszar na Apel . Czy przy takim pospiechu , obowiązują zasady dobrego wychowania opisywane w książkach wspomnianych Autorek ? Oto jest pytanie do dyskusji
Max!Może próbować rozłożyć to na parę przepustek.
Tak jak ja badania w Przychodni. Od tygodnia usiłowałam się dodzwonić do mojej Przychodni. Wykombinowałam, że pójdę do mojego internisty, poproszę go o skierowanie na te badania co potrzebne pilnie i przy okazji za jednym kłuciem zrobię inne (ale kaprys!) tak kontrolnie.
„Pierwszy wolny termin do lekarza pierwszego kontaktu poproszę!”
„Oczywiście -2 kwiecień. Może pani wybrać godzinę, bo mam dwie wolne”
Więc bez skierowania, płatnie zrobię to, co pilne. Potem wizyta, potem dalsze badania, potem wizyta (bo wyniki, gdy na NFZ tylko u lekarza).
Nie da rady . Trzeba szukać dziewczyn o skróconym czasie refleksji … Ja ostatnio zostałem przez pana doktora wyrzucony z Gabinetu . Pan doktor , nie mógł znależć w mojej karcie wpisu , że Szpital zaraził mnie bakterią Klebsielli , a byłem leczony tam trzykrotnie i mamrotał , że on tu nic nie widzi . Zapytałem , to co ja mam zrobić ? Proszę wyjść ! Niemal wrzasnął łachmyta w czerwonym sweterku , zamiast białego kitla . Wyszedłem , ale powiedziałem co o nim myślę ,a w Dyrekcji przydzielono mi innego medyka . Współczuję wszystkim , których czeka wizyta u lekarza
Przykre
Znaczy się, na pewno złamał konwenanse
Fajrant i przerwa. Udało się zrobić normę, mimo ciągu dalszego z wczorajszego wieczoru (wszakże bez takich emocji).
To teraz na spacer. Może na Skwer??
Q! Jakieś kolejne dziury w Placku Życia ?
Ja moje za chwilę idę łatać, bo proza życia wyżarła ser i zostawiła same dziury jak ta wrona.
Czy się uda to jeszcze nie wiem…
Spacer jak miś jest dobry na wszystko !
Dasz radę, nie tracę nadziei!
Dziękuję wszystkim, to w zasadzie nie tyle emocje, co interesy, ale podszyte bardzo emocjami.
Ale i tak się martwimy o Ciebie!
No więc w zasadzie Wyspie to wyszło na dobre, bo musiałem odwołać jeden wyjazd (od dzisiaj rana do poniedziałku rano by mnie nie było), ale nerwów trochę przy tym było.
Oj, ważniejsze jest, żeby Tobie wyszło na dobre. Bo my Cię kochamy, Kwaku !
Oczywiście, że kochamy, bo jak już się rzekło jesteś Mistrzu Q duszą towarzystwa na Wyspie!
Na wszelki.. mówię: spokojnej Szan.Państwu
Mistrzu Q, Tobie przede wszystkim.
Dobranoc.
Bardzo dziękuję, po przerwie, a jeszcze chwila do dobrejnocki.
Tak właściwie, to szkic jest gotowy. Teraz faktycznie dużo łatwiej wpisuje się nowe pięterko. Wystarczy skopiować gotowca, wkleić i nie martwić się o żadne zdjęcia, bo też się kopiują


Może to trochę większe wyszło, niż z galerią, ale opowiadanko przecięłam na pół i też jest dobrze
Chyba powinnam jeszcze odczekać z publikowaniem. To pięterko nie jest jeszcze wystarczająco „stare”
Między Dobranocka a lampką to ja dopiero będę wracać do domu.Dobrze, że zdążyłam na ostatni autobus. Dziś łatałam dziury w kabarecie.
Pani krawcowa!
Aby uściślić -Łatałam dziury w Placku Życia. A robiłam to w kabarecie. Ale „ta mała piła dziś i jest wstawiona” no i pisała w trzęsącym się autobusie.
A, to nie. Pani cukierniczka! (Nie mylić z naczyniem na cukier)
A ja już w domu i po kolacji…
A ja też już w domu. A na kolację jadłam żeberka duszone w winie czy jakoś tak. Już nie pamiętam, bo ….
Słusznie napisałam onegdaj, że jesteś dynamit….
A ja zgrałem już piosenki z kabareciku i pozostaje mi już tyko(!) zmontować film… Ale teraz spać!!! Mam braki…
Spi
j dobrze, ale pamiętaj, że czekamy !
I będzie film z kabareciku ?! Hurra!
I oda do konstytucji też tam będzie ? !
I pięterko będzie z tego ?
Dobranoc
Wiedźminki trzeba słuchać…
Dzień dobry


Sobota ma być słoneczna, chociaż raczej za ciepło nie będzie
Ale i tak z samego rana wybieramy się na wycieczkę. Trzeba sprawdzić, czy ścieżka ptasich migracji już jest czynna.
Czyli znowu do Zion
Dzień dobry… Patrzę na to pięterko… i stwierdzam, że Kossaki się gdzieś rozmyły, więc tak na zakończenie wątku zacytuję słowa Madzi:
„Dziękuję za wszystko, co dało mi życie, za Tatkę, Lilusię i Mamidło, za Zygmusia i Was, bo jeśli czytacie … Do zobaczenia gdzieś tam na chmurce… A teraz nie płakać, tylko głowa do góry!” – Magdalena Samozwaniec
Mam jeszcze duużo do poczytania. Fascynująca rodzina. Czy Kossakówka się już wyremontowała?
Witajcie!
Piękny cytat, a Kossaki to tak fascynująca rodzina, że chyba mogą się doczekać niejednego pięterka?
Ze wstydem przyznaję, że nie wiem, czy remont już zakończony. Przejeżdżam blisko autobusami nieraz parę razy dziennie, ale zawsze jadę gdzieś albo wracam.
Pewnie inne wyspowe Krakusy będą lepiej zorientowane?
Znalazłam taki wpis na fb z 2018 roku. Pozwoliłam sobie skopiować.
Swoja drogą zastanawiające – Kossakowie z linii krakowskiej Rodu są doceniani w zasadzie wszędzie, poza Krakowem. Nie pamietam kiedy miasto Kraków lub instytucje kultury w moim mieście zorganizowały wystawę lub prezentację dzieł Juliusza czy Wojciecha. Dodając do tego katastrofalny stan Kossakówki, można faktycznie utwierdzić się w przekonaniu, które krzewiła Magdalena Samozwaniec, że Kossaki są w Krakowie przeklęte .
Witajcie! Dobrze, że dzisiaj sobota
Odwiedzam czasem Dwór Kossaków, a obecnie Centrum Kultury i Sztuki w Górkach Wielkich. W 1922 roku rodzice Zofii Kossak-Szczuckiej wydzierżawili ten malowniczo położony dwór, po czym stali się jego właścicielami. Do gościnnych właścicieli zjeżdżali ludzie kultury z całego kraju. Bywali tutaj Parandowski, Dąbrowska, Witkiewicz i co oczywiste W. Kossak, M. Pawlikowska-Jasnorzewska i Magdalena. W momencie wybuchu wojny Kossakowie musieli opuścić dwór i nigdy do niego nie wrócili, gdyż spłonął w 1945 r. Zofia Kossak zamieszkała w domku ogrodnika, marząc o odbudowaniu dworu.
Dopiero fundacja założona przez spadkobierców doprowadziła do rewitalizacji dworu, kontynuując zamysł właścicieli. Poza ciekawą wystawą historii rodziny Kossaków odbywają się w nim i przestrzeni parkowej różnorakie wydarzenia kulturalne np. Artystyczne Lato u Kossaków.
Witaj Zocha!
Dzięki! Pierwsza nie rozbudziła mnie wystarczająco, więc chętnie poprawię
Dzięki Sophie za tę wiadomość.
Cenne, ze dba się o pamiątki.
nie wiem jak Ty, ale nie udało mi się polubić dzieł pani Zofii…. podchodziłam do tego dwa razy i nie chwyciło. O pewnie już tak zostanie.
Dzień dobry
Kawa? Jakiś szatan chyba, bo jestem” cała z mgły i galarety „… ( czyje to, odpowiecie ?)
Balladyna? hm ?
To już nie Wiedźma a Rusałka?
„Balladyna”… tak o Goplanie mówił Grabiec: ” cała z mgły i galarety, są ludzie, co smak czują do takiej kobiety, lecz ja coś rybiego widzę w tej dziwnej osobie „..
Rusałka ? hmmmm ……
Dzień dobry. Zdaje się, że pospałem
Witaj Mistrzu Q!
zapraszamy na
Dzięki, ale chyba już poczekam na popołudniową, jak mi się rytm rozreguluje, to będzie kicha.
Dzień dobry, a ja już posprzątałam 🙂
Witaj!
Kto rano wstaje ten ma posprzątane?
Witaj, a ja mam to nadal w planie
Witajcie!
Po zakupach i śniadaniu niespodziewany gość, i dopiero teraz mogę się przywitać!
A ja pozdrawiam z Tyńca
Dobry żart Tyńca wart!
Taki żart można opatnie zinterpretować…
To jak się nadużyje bénédictine
Wróciłam
Było cudnie, choć trochę mroźnie. Ale co tam, grunt, że się przewietrzyliśmy i z nowymi siłami możemy przystąpić do pracy 

Mogę też już zainstalować nowe pięterko. Będąc w domu jak nic mogę naglądać na Wyspę
Zapraszam na nowe pięterko

Będziecie mieli trochę mniej wspinaczki po szczebelkach