Tak było 10 lat temu.
Wyspa miała być przyjaznym miejscem dla ludzi życzliwych sobie uśmiechających się i niechętnym wszelkiej brzydocie i złości.
Tak się też stało, więc Wyspiarzom byłym i obecnym przesyłamy najserdeczniejsze życzenia i oby tak było przez następne 10 lat – Albo więcej 🙂
Dzień dobry…
wiedźma, 16 Listopada 2008
a naprawdę, to dobry wieczór… Jesteśmy u siebie.
Incitatus, 16 listopada 2008
Zdaje mi się, że z tej radości posiadania własnego kącika zacznę wypełniać go przesadnie moją potężną osobowością. By nie popaść w zbytnie uwielbienie dla własnych słów, tym razem posłużę się cudzymi:
“Kto się zbliża, tego nie odpychajcie, a kto odchodzi, tego nie zatrzymujcie. Kto wraca, tego przyjmujcie tak, jakby się nigdy nie oddalał.” Johann Wolfgang Goethe
Incitatus, 16 listopada 2008
Dzień dobry:))) Z takim trudem to ja ostatni raz wtarabaniłem się na kopę siana! Piękna była…. Już jej nie ma! Zeżarłem:))))
Incitatus, 16 listopada 2008
I jeszcze taki piękny błąd ortograficzny udało mi się przy pierwszym wpisie zrobić! Doprawdy nie zdawałem sobie sprawy jakie zdolności we mnie drzemią:((( Vivat Incitatus, tak trzymaj, a cały amfiteatr znowu będzie na Twą cześć wiwatować:(((
wiedźma, 17 listopada 2008
Dzień dobry ! No wlatam All_u na Twoje niebo :))) Mam piękne słonce za oknem, to dobry znak na naszą własną drogę……
Incitatus, 17 listopada 2008
Skoro o drodze wspominasz, to niech nam stary Staff towarzyszy!
Niepokój płodny, jak twórczy dreszcz ziemi,
Codziennie nowej szuka we mnie zmiany.
Idąc gościńcem o kiju pątniczym,
Tłukę dni przeszłe, jak gliniane dzbany.
Po drodze źródła omijam ochłody,
Płonąc wiecznego pragnienia zarzewiem.
Czuję jedynie, że stawać się muszę.
Bóg chce uczynić coś ze mną? Co? Nie wiem.
Wszystkim pozoru złudom towarzyszę,
Którymi wabi słoneczna godzina.
Zbyt szybko minie dzień. Sowa Minerwy
Lot swój dopiero o zmierzchu zaczyna.
W me milczenie niech nie wierzy nikt,
gdy nawet zabraknie mnie już,
Nie odejdę ot tak, w szarą ziemię, o nie!
Ja nie w nią, ale w swą pójdę pieśń.
Jabłoń jesień spotyka co rok,
Gwiazdy płyną na ziemię we śnie,
A gdy piosnkę radosną z was ktokolwiek zanuci,
Ja ożyję gdy zabrzmi ten śpiew..
Zbudzę się z mego wiecznego snu,
Spojrzę w niebo z uśmiechem —
i cóż Tchnieniem wiatru powrócę,
płatkiem śniegu powrócę,
W echu pieśni znajdziecie mnie znów.
Spadnie z nieba ciepluteńki deszcz,
Liście będą na wietrze znów drgać
I dopóki na ziemi ludzie będą się kochać,
Wierzcie mi — będę stale wśród was!
Ku dolinom strumyczek niech mknie
I słowików rozlega się trel,
Kocham życie i me wszystkie skromne piosenki
Wam i jemu śpiewałem co dzień…….
W me milczenie niech nie wierzy nikt,
Bo gdy nawet zabraknie mnie już,
Nie odejdę ot tak, w szarą ziemię, o nie!
Ja nie w nią, ale w pieśń pójdę znów…….
Tłumaczył: Incitatus




Dzień dobry Kochani.
Alla już się przywitała.Nie chciałyśmy „wcinać” się w interesującą wycieraczkę Zochy …. ale chciałyśmy przypomnieć, że Wyspa Dnia Poprzedniego, protoplasta dzisiejszej Wyspy, właśnie tak powstała.
Nie wiedzieliśmy czy uda się nam zamysł stworzenia fajnego miejsca, otwartego ma ludzi i świat… ale jesteście i to jest piękne.
Chyba jestem pierwsza na nowym tak niebywałym pięterku?
Ależ mnie zaszczyt spotkał!
Wzruszyłam się, bo poczułam się, jakbym znalazła się niespodziewanie na czyichś urodzinach.
Makóweczko, tęsknimy, Alla i ja, za Senatorem, Jaśminką, Stanem i Starszą Panią też. I może stąd ta przypominajka ? Zwłaszcza za Senatorem, który był nasz spiritus movens, dla każdego miał właściwie słowa i ten dystans do siebie, gdy był Incitatusem:)
A zaszczyt? daruj ten cytat, ale ” należało” Ci się, podobnie, jak każdemu Wyspiarzowi, bo wszak Wyspę Wyspiarze tworzą !
I znów się wzruszyłam. To takie uczucie, gdy wchodzisz na imprezę, na której wszyscy znają się od lat. Czujesz się niepewnie czy zaakceptują, a po chwili wydaje ci się, że znasz ich również od lat.
Wyspa od razu przyjęła mnie życzliwie, a teraz ta niespodzianka…
To trzeba opić obowiązkowo!
Popieram !
tylko za długo czekam na toast !
Leszek Wójtowicz „Piękny toast”.
„…..
Noc wyciąga łapę
Gwiazdy mrą jak muchy
Głowa do poduchy
Między snu okruchy
Wiatr latarnie drapie
Śmierć przebiegła obok
Poszła swoją drogą
Mignął czarta ogon
Miasto dawno chrapie
Dziwnie się zdarzyło
Dobrze się skończyło
Wierszem się skończyło”
Nie wklejam całego wiersza tylko sam koniec.
Bratnia dusza mi sie trafiła ?
Ale to jest też początek !
Początek jest trochę inny:
„Noc wyciąga łapę
Gwiazdy lecą z wora
To najlepsza pora
By się z czymś uporać
Wiatr latarnie drapie
Śmierć zatacza koło
Będzie niewesoło
Gdy wróci jak gołąb
Miasto dawno chrapie
Dziwnie dookoła
Skoro nikt nie woła
Wzniosę piękny toast
Na Wyspie chyba wszyscy są sobie bratnimi duszami?
Jaśminki nie ma już wśród nas. Tyle napisała mi Miralka.
Piszesz, że była dzielna. Czy mam to rozumieć, że chorowała i dzieliła się tym z Wami czy też znałyście się w realu?
A propos aniołów czy czytałaś moje pięterko o Dobrych Aniołach, które napisałam pod wpływem problemów Jo.?
Nie, w realu się nie spotkałyśmy. Była chora, ale dzielnie to ukrywała. Była jak jasny promień. A my mogliśmy tylko wysłać kwiaty na Jej pogrzeb. .
Wspomniałam Ci, Makóweczko o Jaśmince i Senatorze, a pominęłam Starszą Panią i Stana. Ale tych dwojga praktycznie nie znałam. Co prawda Jaśminkę i Senatora też nie znałam długo, ale rozmawialiśmy, żartowaliśmy i smuciliśmy się razem. A takie wspólne „bycie” łączy…



Oboje byli chorzy i oboje starannie to ukrywali. Czytając ich wpisy, trudno było domyślić się tego.
Wspominałam też, że zaczęłam bywać na Wyspie po wizycie Majeczki u mnie. Przyleciała pod koniec sierpnia i była z nami cały wrzesień… także na Wyspę dopłynęłam pod koniec października 2013 roku. Jaśminka odeszła w lutym 2014 roku… to ile ją znałam? 3 miesiące? Senator odszedł w maju, więc jest to kilka miesięcy dłużej…
Ale każda znajomość ma nie tylko „staż” liczony w dniach, miesiącach czy latach, ale też i głębię. Po kilku rozmowach czułam, jakbym znała ich lata.
Żal, że tak wspaniałe osoby odchodzą…
Nie piszę, że umarli, bo dopóki ktoś ich wspomina i tęskni, po prostu odeszli daleko… żyją nadal… w naszych wspomnieniach… a jak widzisz, wspomnienia są niezwykle silne, mimo upływu czasu.
Dziękuję Miralko!
Wyimaginowany dał mi do zrozumienia gdzie moje miejsce.
Tym bardziej jestem Tobie wdzięczna za Twoje wyjaśnienia i za życzliwość.
Proszę Cię, Makóweczko, nie desperuj!!! Na Wyspie masz swoje miejsce. Nie bierz na poważnie żartów Lorda W. …
Po prostu nie przewidział, że jego żart może aż tak bardzo Cię zaboleć… jestem pewna, że gdyby wiedział, nigdy by tego nie zrobił…
Staję w jego obronie, bo od wielu lat jest naszym dobrym duchem. Nie odzywa się często, ale zawsze czuć jego obecność. Na pewno nie chciał zrobić Ci przykrości, ani tym bardziej wyrugować Cię z Wyspy.
Wydaje mi się nawet, że uznał Cię za „swoją”, skoro zażartował w ten sposób.
Zaprezentuję ci teraz piosenkę Jaśminki. Jaśminka nie jest z Wyspy Dnia Poprzedniego, ale to była osobą nadzwyczaj dzielna.
Reklamy to nie ja ! Ale i tak przepraszam …
Dobry wieczór 🙂 Nie wiem dlaczego Wiedźminko ale wydaje mi się, że to właśnie na WDP wyżej rzeczona zaczęła się udzielać 🙂
A tak w ogóle, to miło tu dzisiaj, oj bardzo miło! 🙂
Lordzie W, jakże dobrze Cię znów spotkać ! nie pamiętam, ale cóż to znaczy wobec Jej radosnego „hi” !
Ależ Wiedźminko, ja wierny niczym pies jestem
A że w krzakach siedzę ? Cóż, taka widać moja natura 🙂
A nie możesz częściej z tych krzaków wychynąć ? Daj się jeszcze bardziej lubić !
Otóż to!
Zresztą teraz w krzakach nie ma liści to po co tam siedzieć?
Cóż, dzik jest dziki ! A czy zły ? No może czasem i tylko troszeczkę 🙂
Ależ tu ruch na Wyspie.To się dopiero Wyspiarze zdziwią, gdy zastana nowe pięterko i już tyle komentarzy pod nim.
I Lord W. się objawił jako sowa!
A wszystko dlatego, że
Ja tego nie wymyśliłam! Przed chwilą przypadkowo znalazłam na fb.
Bomba, jak dla mnie, ale cóż, Wiedźmą zostałam,
z powodu, ponoć złośliwego jęzora
Makówką byłam zawsze. To takie moje pseudo szkolne. Niektórzy moi znajomi oraz ich dzieci chyba nawet nie pamiętają jak mam na imię.
Natomiast kiedyś w pracy nazwana zostałam „czarownicą”, ale nie wiem dlaczego…
Makówko, ja objawiać się nie musiałem. Byłem sową, jestem i pewnie nią pozostanę. Ogólnie, nieskromnie pisząc, to ja gaszę tu światło a sprzątać też mi się zdarza (tylko tak po cichutku)! 🙂
Lordzie W.to makówka samotnie na Wyspie po nocy siedziała, a Ty się nie ujawniałeś, aby jej otuchy w samotności dodać?
Widzisz Makówko, nick zobowiązuje. Wy myślicie, że ja taki miły, uczynny, dobry duch ogólnie rzecz biorąc, a ja ? Taka sobie „niedobrota” jestem, jakby wyżej rzeczona powiedziała 🙂
Lordzie W. Nie wiem czy jesteś ” niedobrota”, ale wiem, że umiesz być wierny, lojalny i pomocny. Nie uważam, że to mało. wprost przeciwnie, bo nie każdego na to stać.
Jako, że nie mam świadka (no, może mam ale zeznawać to on nie będzie chciał), który zaprzeczy powyższemu opisowi mojej osoby, nie pozostaje mi nic innego jak napisać : Nie chcę się Wiedźminko sprzeczać! Jedno nie ulega wątpliwości, mam pewną umiejętność – pozory, potrafię je świetnie stwarzać, o! 🙂
Lordzie przypominam, mówisz do Wiedźmy i Czarownicy.
„Niedobrota” ha, ha…
Jestem z Wami cały czas ,radość z powrotów ,wzruszające pieśni ale dziś już 17 czyli 21 miesiąc jak pochowałam swojego Męża na Rakowicach . Też jestem sową ale mało się udzielam bo trudno mi się pozbierać, choć jest już lepiej. Przepraszam za ten mój osobisty wpis -dobranoc :(.
Elizko, jakże Ci współczuję…okrutne jest żegnanie najbliższych i tak bardzo chciałoby się wierzyć, że patrzą na nas z góry… Nie wiem co Ci powiedzieć, bo na to chyba nie ma słów.
Jestem na Wyspie krótko, ale jedno wiem -tu nie ma zbyt osobistych wpisów.
Wyspa to dobre miejsce dla takich co się nie mogą pozbierać.
Wyspa pomaga zebrać potłuczoną szklankę do kupy.
Bo wtedy zlatują się Dobre Anioły i otaczają swoimi skrzydłami.
Elizko, mogę tylko powtórzyć za Wiedźminką, że bardzo Ci współczuję. Nie mam też słów, żeby Ci powiedzieć co poczułam…
Na pewno nie tylko ja prześlę Ci pozytywne emocje, serce pełne współczucia i zrozumienia…
Super ! To jeszcze taka pioseneczka
Chyba już wystarczy wzruszeń na wczorajszy wieczór i dzisiejszą noc?
Jutro muszę jechać, zakręcać wodę w chatce -zapowiadają mrozy.
Dobranoc …
Zawołaj mnie cicho po imieniu
Źródlaną wodą napój mnie…
..Wiem, dokonało się nasze spotkanie
Przeciągnęło się z tobą rozstawanie…
Ty Skowronku wiesz co mi w duszy gra
Dobranoc i do zobaczenia …
Dobranoc!
Wyspa rano wstanie, a tu nowe pięterko i ponad 30 komentarzy!
Skowronki zachęcam do zerknięcia na poprzednie pięterko również, bo gdy Wy spaliście, tam też ruch był jak na poczekalni dworcowej w samo południe!
Poprzednie pięterko jest znakomite i dlatego się kajam, że weszłysmy w paradę … ale to ten moment zaważył.
Dlatego zachęciłam powyżej, aby Wyspiarze jeszcze na poprzednie pięterko też zaglądnęli…
Urodziny bloga i …Dzień Wiedźmy to chyba wystarczający powód do nowego pięterka?
Sio do łóżka Makóweczko ! Ja też pójdę….
W łóżku to ja jestem cały czas. Z laptopem na kolanach. Teraz tylko ząbki umyć, siusiu, lekarstwa zażyć i zacznie się:
„chcę zasnąć!”,
„czemu nie śpię?”
„to przestań myśleć!”
„ale jak?”
DOBRANOC!
Nie to abym się czepiał Makówko, jeszcze nie spotkałem się z określeniem blog w stosunku do Wyspy (która jako byt internetowy po prawdzie nim jest) i wiesz co ? Zabolało! 🙂
Hej, to chyba ja użyłam tego pospolitego określenia, Lodzie W.
Czytam, czytam.. i komentarz odnośnie „urodzin bloga” przypisany jest Makówce 🙂 I żeby nie było, nie mam pretensji czy inne tam takie, wspomniałem o tym tylko dlatego iż po przeczytaniu tego zdania, zestawiłem w myślach blog – Wyspa i w tej chwili poczułem się jakoś nieswojo 🙂 Sam mój komentarz niemniej był już tylko żartem 🙂
Przepraszam. Ale nie rozumiem czemu to coś złego? Jednak wyszło na to, że nie miałam racji, pisząc na początku, że poczułam się jakbym była wśród starych dobrych znajomych.
Jestem tu nowa i wielu rzeczy nie rozumiem i nie wiem. Nie miałam złych intencji.
Teraz mnie zabolało, bo nagle poczułam się jak gość, któremu uświadomiono, że to jednak nie jego impreza.
Oj tam zaraz. Tu każdy ma swoje miejsce pid namiocik. Albo łódeczkę.
A impreza i tak wspólna.
Była wspólna. Dla mnie już nie jest. Bo ja nie rozumiem, co złego jest w słowie blog.
Bo widać nie wiem tego co Wy.
Bo poczułam się jak nieproszony gość i jest mi przykro.
To ja Cię Makówko przepraszam! To z mojej strony nastało nieporozumienie ! Miało być śmiesznie, wyszło jak wyszło 🙁
To ta brzydka strona internetu, łatwo o przekaz, który niekoniecznie może być tak odebrany jakbyśmy tego chcieli. Jeszcze raz, przepraszam! I idę sobie w krzaki…
Dobrze, że to napisałeś Wyimaginowany, bo autentycznie postanowiłam, odpłynąć z Wyspy tak bardzo zrobiło mi się przykro.
Makówka nadal jest rozbitą szklanką upchniętą jedynie w teflonowy kubek i widać nie wiele trzeba…
Tak bardzo było mi miło, że poczułam się potraktowana jako swoja, że uświadomienie mi czegoś odwrotnego zabolało bardzo…
Nie idź w krzaki. Ty tu jesteś od dawna, u siebie…ja cóż taki przybysz nowy…
Makóweczko, nie odpływaj!!! Jesteś u siebie, tak samo jak Lord W. Nie ma niczego złego w słowie „blog”, chociaż chyba żadne z nas nie myślało do tej pory w ten sposób o Wyspie.


Ale tak prawdę mówiąc, to chyba jest coś w rodzaju bloga
Także pozbieraj swoją szklaneczkę do kupy i na razie z powrotem upchnij w tym teflonowym kubku. Może uda się nam ją scalić i spokojnie będziesz mogła ją z niego wyjąć… już w całości
Na Lorda W. się nie gniewaj. Przecież pisał, że chciał tylko zażartować. Nie miał niczego złego na myśli… przecież masz poczucie humoru!!! Jeśli potraktujesz tę wypowiedź z przymrużeniem oka, od razu będzie to wyglądało inaczej.
Oj, odetchnęłam, że zostajesz moja Nocna Koleżanko !
Dzień dobry! Jako sprawca wczorajszego, zupełnie niepotrzebnego zamieszania muszę coś napisać. Makóweczko, mogę Cię zapewnić, że jesteś u siebie, od chwili kiedy tylko się tu pojawiłaś. Nawet przez chwilę nie pomyślałem, że jest inaczej, nie mówiąc już o tym abym zechciał dać Ci to w jakikolwiek sposób do zrozumienia. Staż na Wyspie nie sprawia, że ktoś jest bardziej swój lub też mniej, z resztą sposób w jaki się tu „wkomponowałaś” w porównaniu z moją nikłą tu aktywnością może świadczyć wręcz odwrotnie, to Ty jesteś tu bardziej na miejscu niż ja! Więc bądź Makówko, po prostu bądź 🙂
Wyimaginowany!
Dziękuję za to, co napisałeś. Przykro mi, że napisałam coś, co Cię zabolało. Dobrze, że jesteś szczery.
Ciebie zabolało to, co ja napisałam, mnie zabolało to, co napisałeś Ty.
Skoro obie strony to szczerze napisały, to znaczy, że nie chciały sobie wzajem sprawiać przykrości.
Jestem bardzo wyczulona na to, aby nie być tam, gdzie mnie nie chcą
W życiu prawdziwym tak jak i wirtualnym. Może nawet przeczulona?
Dzień dobry jeszcze raz
Tak się zaczytałam na poprzednim pięterku, że nie zauważyłam jak w nocy wyrosło nowe, bardzo miłe pięterko wspomnieniowe 
Dzień dobry, Poranna Pani

Kurcze, co tu się działo w nocy
Dzień dobry

No pięknie, powyłazili z krzaków
Bardzo dobrze,że powyłazili. Bardzo bym chciała żeby już tu zostali i do tych krzaków nie wracali
Trzeba by, od czasu do czasu, jakąś awanturkę zrobić
Senator, Ten to potrafił awantury robić!! Ciął, kroił… aby natychmiast (najpóźniej następnego dnia 😉 ) najdelikatniej pozszywać
O to to ! Na szczęście tylko raz się na na obraził….
Wysadzają pół Wyspy w kosmos!! Tak na przeprosiny, bo mu miejsca brakowało na umieszczenie piosenki, którą w ramach skruchy chciał umieścić
Idę na dymka.. Idziesz ze mną ???
Nie palę
Właśnie zjadłam śniadanie…
Jasne, że Wyspa to nie blog (chociaż blogiem jest! )

Madagaskar, to taka kawiarnio-herbaciarnia, w której się spotykają bliskie sobie osoby i dlatego „… Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba..” E.S. , a nieba mamy nieskończoność
Czy ktoś jeszcze pamięta, jak mnie nazywano?? Pewnie nawet Sowa Przemądrzała nie kojarzy
Dlatego Makóweczko dla Ciebie H.Poświatowska
Oswajanie słów
jest trudniejsze
niż oswajanie tygrysów
one własną zwinnością zdumione
przeciągają wśród traw
wpełzają kocio na drzewa
poruszają wargami
z bliska
zapach mięsa i pierza
ostry zapach krwi
trzeba pokochać je wszystkie
aby popis
wypadł pomyślnie .
no to czas na kawę…
Ja poproszę kakałko. I chałeczkę. Na ukojenie nerwów.
Chałeczkę?
Oooo… TAAAAK!
Kochani Wyspiarze, Wyspowicze; to dzięki Wam ta Wyspa tyle lat istnieje…
I za to jeszcze raz – DZIĘKUJEMY !!
PS.1 Zosię przepraszam za wcięcie się!!

Jezu… Pełnia była, czy co? Złe wylazło i rozrabiało…
Dzień dobry.
Dzień dobry Jo
Złe wylazło ? A rzekłaś mu ” a kysz zła maro „?
No rzekłam. I potem do czwartej nie spałam za karę
Słoneczne i niewyspane witajcie !
Ja spałam w nocy, więc się wyspałam
Dzień dobry Nocna Pani. A tam wyżej jest piosenka o wzywaniu
O rany, rany, akurat jak sobie pospałem, tutaj tak gwarno i tłumnie.
DLACZEGO NIKT MNIE NIE OBUDZIŁ, HĘ!??!
I aż mi się nie chce wierzyć, że to już 10 lat.
I dzień dobry bardzo.
Bardzo dzień dobry
! A któżby śmiał Cię budzić ? Sen zasłużony przerywać ?
Znam taką osobę, i owszem, której się to zdarza nagminnie…
I to jest nieuleczalne ? Powiedz tej osobie, że budzenie kogokolwiek bez absolutnej konieczności jest ciężkim grzechem przeciw ludzkości.
Tak mawiał mój ojciec….
No i otóż właśnie owa „absolutna konieczność” domaga się dalszej definicji, bo dla jednych to pożar, trzęsienie ziemi albo inna klęska żywiołowa, a dla innych – godzina zamknięcia sklepu, do którego trzeba skoczyć na zakupy…
Ciesz się, że nie masz kota…
Yes, yes, yes!
Oraz: Najjunior, który w tej chwili sypia chyba najdłużej z całego domu i ma jedno marzenie – posiadać kota, bo to takie mizialne, słodziutkie, cacy stworzenie
Ojezu…
No. I to właśnie Najjunior, który, wystaw sobie, jak mieliśmy przez 10 dni na gościnnych występach suczkę shiba inu od znajomych, najbardziej „kociego psa”, jakiego w życiu poznałem, uparł się, że na siłę będzie forsował takie jej zachowania, jakie on chce, w związku z czym został pokąsany, na szczęście niegroźnie i nie do krwi, ale powiedzmy sobie, że stanowczą łagodnością to on nie umie operować. Więc albo by został całkowicie uzależnionym kocim niewolnikiem (że sobie daruję porównanie do jego aktualnej sytuacji damsko-męskiej), albo by była jatka.
Może sobie z Madre podać rękę…
Z tym że on ma niedługo 19 lat i jeszcze trochę się musi nauczyć o życiu.
Dzień dobry !
dla założycieli i wszystkich TU obecnych 


Gratulacje
Taka refleksja mi się nasunęła, że 10 lat, to nawet nie jedno małżeństwo nie przetrwało
Pozdrawiam Was serdecznie
Ooo, nasz Kopciuszek też wyszedł z krzaków ! Cieszę się, a Alla jeszcze bardziej
Dziękuję Wiedźminko
tylko świeżej, bo dopiero 4 miesiące. Musiałam pożegnać jedną z najbliższych mi osób… Ciężko się pozbierać, dlatego troszkę stronię od ludzi, a uciekam w nieznane…
Ja może w krzakach nie siedzę… nade mną zawisły czarne chmury, podobnie jak u Elizy
Heej, Księżniczko – wędrowniczko
Heeej moja Śliczna
Sezon podróży w tym roku już zakończony 
Witajcie!
Dziś tygodniowe zakupy i śniadanie zajęły mi więcej czasu niż zwykle. I widzę, że tu cała noc balangi, a Wyspa tętni życiem i radość budzi obecność dawno nie widzianych. Jest pięknie!
Sam dołączyłem do Wyspiarzy w ślad za Jasminką i Quackiem, więc datę pierwszego wpisu byłbym przegapił. Dzięki, Gospodyni, za czujność!
Niewiedzącym dodam, że Wyspa Dnia Poprzedniego, czyli wpisy i dyskusje z onetu, są przeniesione na nasz hosting, a link jest stale dostępny po prawej stronie w bloku „Tam bywamy”…
Mnie zaprosił na Wyspę Incitatus, więc też później. Do końca będę Mu za to wdzięczna
Z przyjemnością wróciłem na chwilę na Wyspę Dnia Poprzedniego. I nie kojarzyłem w ogóle, że została przeniesiona. Czy dałoby się wprowadzić przeszukiwanie wpisów pod kątem autorstwa?
Tam są, Kwaku, Twoje opowiadania a i Ukratkowy Zenek i wiele innych, np, „Ćma od Izis…..
Właśnie sobie przeszukuję. Bardzom kontent!
A ja szukałam dnia, w którym dotarłam na Wyspę, ale na próżno. Wiem tylko, że to było na przełomie 2010/2011r.
Nie wiem od kiedy jesteś na Wyspie, ale wiem, że to Ty mnie tu ściągnęłaś
I też nigdy Ci tego nie zapomnę 

Jedno wiem, że zaczęłam korzystać z internetu w 2010r… początkowo tylko na Onecie…
Niby to nie tak dawno, a jednak szmat czasu…
Podobnie jak ja. Na Onecie się poznałyśmy i cieszę się, że przyszłaś tu za mną.
A jak tu przeszukiwać pod kątem autorstwa, skoro Lajkoniki są wpisane „by Alla”?
A faktycznie
wiesz, że nie zauważyłem?
Muszę lecieć. Dziś sobota, więc wiadomo, że zakupy, potem wędzenie i takie inne…

Chciałoby się na wycieczkę, ale nie wiem, bo śnieg sypie… to jakie mogą być zdjęcia…
Zostawiam Wam moje ciepłe myśli i życzę miłego sobocenia się
Tobie też życzę przyjemności
Szanownej Pani Alli i Szanownej Pani Wiedzmince , gratulacje za przypomnienie o 1o procentowym udziale społeczności Madagaskaru w setnej rocznicy odzyskania przez Polskę NIEPODLEGŁOŚCI . Boże , mamy tylu uczonych historyków , a nikt o tym nie pomyślał ! Brawo Obie Panie , buziaczki i oczywiście kwiatek
i Kielich 
No, i to jest Właściwa Reakcja, aż rumieniec, że sam nie pomyślałem!
Trzaśnij kielicha za zdrowie Szanownych Koleżanek !!!
A nawet zaniedługo będę coś otwierał, wprawdzie bardziej w realu niż na Wyspie, ale intencja będzie wielokierunkowa
A teraz to już i ja mogę. I chcę!
Dzień dobry Wyspiarzom. Dopiero teraz mam chwilę (króciutką na spojrzenie na stronę). Dowcip na dzisiaj dla tych nienajzdorwszych:
Proszę zażywać antybiotyk co 8 godzin przez 7 dni.
Najczęstsze odpowiedzi:
Francja – Merçi docteur
UK – Thanks a lot
Włochy -Grazie dottore
Niemcy- Danke doctor
Portugalia – oubrigado liçenciado
Hiszpania – Gracias
Polska- Czy mogę spożywać alkohol?
Mój szwagier, lekarz, odpowiedź udzielana wielokrotnie różnym osobom, także w mojej obecności: Ależ oczywiście, że pan/i może, najwyżej antybiotyk będzie działał słabiej albo wcale, więc proszę się tylko zastanowić, czy jest w ogóle sens go brać.
Przez skromność nie wspomniał o rozwalonej wątrobie?
„Mój dziad wątrobę w Monte Carlo…!” że tak sparafrazuję. Furda wątroba, tu idzie o picie!
W sumie… Co tam?
No dobra. Zakupy zrobione. Lekarze odfajkowani na jakiś czas. Teoretycznie powinnam zacząć łykać takie głupie tabletki, po których nie wolno pić wina, bo jest to droga na cmentarz, a ja chwilowo mam dość cmentarza, więc sami rozumiecie – tabletki czekają do poniedziałku.
A skoro tak, to toaścik za zdrowie Wyspiarzy i pomyślność wiekuistą Wyspy na którą Tetryk mnie przywlókł nie zważając na opór bierny, czynny i długotrwały. Za co, rzecz jasna, w życiu nie dam rady mu się odwdzięczyć.
Ani pozostałym Wyspiarzom, spieszącym ze wsparciem w trudnych chwilach, których ci u mnie pod dostatkiem.
Nasze zdrowie, Szanowni Państwo!
Nasze!
Nasze!
Witam wieczornie, WETERANI!

Mnie przyciagnęła na Wyspę za włosy Rena, moja BigZus, której nie ma już wśród nas. I to było „dopiero co”…
Zaglądam, a jakże, choć o aktywności nie ma mowy. Całościowo.
Nawet miałam kiedyś szkic relacji wycieczki statkiem wokół Roermond, (która wydała mi się bardziej adekwatna na Wyspę, niz mojego bloga), ale jak czytam n.p. relacje z Tybetu, Ameryki czy innych pięknych światów, to myślę sobie, a co tam taka płaska Holandia… ;-).
Życzę wszystkim Budowniczym i Uczestnikom Wyspy, WSZYSTKIEGO NAJPIĘKNIEJSZEGO – ja, wierny sympatyk, Maradag.
Oj Daga!!! Błagam: DAJ HOLANDIĘ!!!
Ależ co też Ty opowiadasz – toć ja relacjonowałem i jazdy rowerowe naokoło miasta, i wycieczki w najbliższe rejony, jak np. Rewa. To dla CIEBIE jest płaska Holandia, ja np. nigdy tam nie byłem, znam kraj tylko z Twoich i Reni opowieści.
Dlatego jak pijemy zdrowie, to wszystkich nas, bo każdy dokłada swoją cegiełkę do Wyspy, a korzystają wszyscy – i to jest jedna z pięknych stron Wyspy.
Ja bym sama coś nudnego wrzuciła o Włoszech na przykład, tylko jestem nieedukowalnym tłumokiem internetowym i nie umiem. I wyłącznie z tego powodu nie wrzucam.
Wchodzisz na skype i jesteś prowadzona za rękę – do skutku…
A to nawet jeszcze lepsze niż moja propozycja (bo to wędka, nie ryba
)
ale kto by tam chciał czytać takie te…
Ja…
Nie Ty jeden Ukratku

Chętnych do czytania byłoby znacznie więcej
Jak chcesz, możemy się kiedyś umówić, prześlesz mi tekst i zdjęcia (najlepiej, żeby w tekście były didaskalia, gdzie wrzucić zdjęcia), potem tylko stworzysz testowy wpis, żeby autorstwo było Twoje, a ja wrzucę zdjęcia do biblioteki (jak będzie kilka, najchętniej) a potem Ci wyedytuję wpis, i wszystko dodam i poustawiam.
Niekoniecznie teraz zaraz, bo goście przychodzą za 2 minuty.
Dasia!
Uroda świata polega m. in. na różnorodności – bierz bez wahania przykład z BigZus i pokazuj nam swój świat! Jak odmówisz, to nawet ona pogrozi ci palcem z góry – ją debiut też sporo kosztował, a przecież dała rady! A ty masz o wiele więcej doświadczenia!
Proszę, nie wykręcaj się pod pretekstem skromności!
Ja na Madagaskar trafiłam za Tetrykiem i coraz śmielej zabieram głos, bo czuję dobre fluidy i przyjazną atmosferę.
Gratulacje z okazji tak okrągłej rocznicy. Niech WYSPA dalej się rozwija i wena niech jej nie opuszcza. Jesteście wspaniali, więc zasyłam mnóstwo serdeczności.
Ultro, zabieraj głos śmiało i często. Jesteś wśród swoich i zawsze mile widziana.
Dziękuję Tobie, Bożenko, za miłe słowa, a Wszystkim za wyrozumiałość.
Wyspie zaś życzę wszelkiej pomyślności. I niech MADAGASKAR trwa jak najdłużej! :
Smiało Ultro !
Hm, było kiedyś takie powiedzenie, że wszystko, co w życiu dobre, jest nielegalne, niemoralne albo tuczące.
Witaj Boguśka ! Poproszę o imbir w czekoladzie, koniecznie gorzkiej !
no i do roboty….. 🙂
Dooooobraaaaanooooooc
Spokojnej!
Dopiero przy okazji naszej rocznicy się wydało, że więcej osób by pisało, ale coś im w tym przeszkadza
I każdą chętnie przeczytamy.

Kochani!!! Pozbądźcie się kompleksów!!! Każda opowieść jest nam ciekawa
To nie są książki podróżnicze, a fragmenty naszego życia. Zwiedzając, oglądając, podziwiając przeżywamy jakieś emocje. Dlaczego się nimi z nami nie podzielić? Że zdjęcia nie tak piękne jak u Zochy? To przecież nie ma znaczenia!!! To nie konkurs na najlepsze zdjęcie
I pomyśleć, że czasami pięterka są tak długie, że palce bolą od klikania, a tyle potencjału na nowe się marnuje…
To pisałam ja, Miralka


A teraz wracam do swoich zajęć w realu
Bardzo dobrze napisałaś. A przy okazji : i wiśnie z pestkami zalewam spirytusem i nie dodaję ani grama cukru. A owocki później zasypuję cukrem i są doskonałe jako zakąska do wstawienia się !
My też część wiśni dajemy z pestkami. Wiśniówka ma wtedy taką fajną goryczkę.
A wiśnie po odsączeniu suszymy i są lepsze niż rodzynki. Część wiśni wrzucam do zamrażarki i co jakiś czas robię nadziewane nimi trufle. Też pychotka
Od kilku lat jeździmy do Michigan na wiśnie. Sami zbieramy. W tym roku mieliśmy coś ponad 200 funtów (czyli coś koło 90 kg). Z tego lwia część poszła na wiśniówkę
Imponujące! Z każdego powodu
Za pomyślność Wszystkich

Padam na dziób…
Spokojnej nocy, Kochani
Ja też jak zwykle o tym czasie powiem dobranoc, do jutra
Spokojnej wszystkim, właśnie przemili goście wyszli.
Czyli można iść po dobranockę.
Nie śmiem zapytać, kto został…
Zostali sami wredni gospodarze!
Dobranocka.
Dzisiaj nietypowo raczej. Fińsko-szwedzki folk, na całej płycie zmieszany z rockiem, a nawet może metalem, ale w tym utworze bardziej na dobranoc, więc spokojniejszy. Hedningarna i „King Selma”, cokolwiek to znaczy.
Snów fińskich. Nie, nie śfińskich!
Och, ale mnie chodziło tylko o gospodarzy tu u mnie w realu, na miejscu!
Spokojnej!
Ja nie zostałam, a własnie wróciłam z jurajskich Speleokonfrontacji, czyli dnia wypełnionego filmami i zdjęciami z podziemia. A i widoki, mimo, że listopadowe były przy dzisiejszym słońcu były urokliwe.

Spóźniłam się więc na życzenia i toasty. Na koniec dnia powiem więc tylko: niech każdy będzie na Wyspie tak świątecznie gwarny i radosny jak dzisiejszy
E, kto mówi, że się spóźniłaś?
Odkorkorkorkowałem następną butelkę i wylałem jej zawartośś do szklaneszki…
Zdrowie po raz kolejny!
Z przyjemnością przysiadam więc
Oto mi duch w wyspiarskim narodzie, a konkretnie w jednej przedstawicielce!
I jak tu z wami nie przepić!
A rano będę niczym doktor Hiszpan…
Dobrze, że możemy znów liczyć na lampkę z prawdziwą mocą! 🙂
To zabrzmiało, jakby w tej lampce (wina) kryły się jakieś ponadnormatywne procenty!
Ja też wypiję za pomyślność Wyspy i Wyspowiczów
i czekam na powrót Makówki o tej porze już była a dziś cisza 
Właśnie wróciłam do domu, po dobranocce, ale bodaj przed lampką.
Elizo, bardzo mi miło, że na mnie czekasz -dziękuję…
Dzień dość pracowity -grabienie i palenie liści w chatce. I pożegnanie sezonu 2018. Część rzeczy przywieziona do Krakowa, woda zakręcona, bo temperatury już ujemne.
A potem biegiem na uroczy wieczór na zakończenie pracy (przez 4 lata dorabiałam do emerytury, opiekując się dwoma chłopaczkami). Gospodarze mieli mnóstwo własnej roboty nalewek w różnych smakach. Każdą musiałam spróbować. I do tego jeszcze bardzo dobre wino. I prezent. No i zawsze miło jak ktoś docenia, co się robi. Cała ta rodzina traktowała mnie jak członka rodziny, mimo że byłam całkiem obcą osobą.
Przed chwilą mój kot jakoś tak okropnie tupał, jak przechodził przez mój pokój.
A Wy też jakoś głośno się zachowujecie. Łoj!
Dzisiaj serwujemy lampkę z mocą, nie nocną
Co magia, to magia jednak.
I jeszcze parę osób, ale kryliśmy się za najbliższą palmą!
Cieszę się ,że Makówka szczęśliwie dotarła ,posłucham Zochy i powtórzę toast za pomyślność Wyspy

Makówka została wpakowana w taksówkę mimo protestów, że dla mnie wracać o takiej porze to normalna sprawa.
To był bardzo miły wieczór. Trochę kleju na potłuczoną szklankę…
Też bym się z Wami stuknęła, ale nie umiem wstawiać emotikonek.
Zastępczo -zdjęcie jak dziś wyglądało niebo z tarasu w chatce.
Natomiast około 14 niebo w Mogilanach wyglądało tak:
I bardzo dobrze, że Cię wpakowali do taksówki…. A Zdjęcie urokliwe.
Niby tak -wcześniej dotarłam na balangę na Wyspę. Czy dla mnie też coś zostało?
Zapaliłam lampke na dobrą noc i mam nadzieję, że będzie Ci się dobrze spało ! Tyle ruchu i nalewki nie mogą pójść na marne
Makóweczko! Wstawianie e-motek jest bardzo prostą sprawą. Wystarczy kliknąć pod „Opublikuj komentarz” w coś co się nazywa „Zaazulki” i otworzy Ci się cała gama różniastych gębusiek
Wystarczy kliknąć w którąś i pojawi się w tekście jej znak graficzny, a gdy opublikujesz komentarz, będziesz miała w tekście to, w co kliknęłaś 
Szczególnie podoba mi się to niebo i zachodzące słońce… 
A zdjęcia są cudne
Dobry wieczór ! Mam co czytać, zanim zapalę lampkę….
I stąd się właśnie bierze magia, tak sobie myślę.
Z czytania ?
Też. I z tego, co inni piszą, żeby było co czytać.
Dobranoc… chyba już czas…
Spokojnej również. To ja zmykam.
Już?
Sowy jeszcze siedzą a Ty schowaj tego głośno tupiącego kota do innego pokoju
Po przepracowanej sobocie, a szczególnie po świątecznych zakupach
padam na dziób 


Ale nie odmówię sobie przyjemności wypicia z Wami lampki czegoś mocniejszego
Za pomyślność Wyspy i Wyspiarzy!!!
Ale to Ty Miralko namówiłaś mnie na Wyspę ?.Czytałam Madagaskar i Twoje ciekawe notki. Jako łazik sieciowy szukałam miejsca a jestem w sieci od 2007 r. Tatul dał notkę „o skunksach’ a Ty wcześniej o nich pisałaś i powiedziałam ,że czytałam o tym i gdzie ze wskazaniem adresu i odezwałaś się TY lekko mnie rugając ,że skoro czytam to dlaczego się nie odzywam – tyle i aż -może pamiętasz -serdecznie pozdrawiam
Dobrze, że tylko lekko zrugała. Mirelka, to jednak ma dobre serducho
Miralka ma dobre serducho, co wnioskuję po tym, co do mnie napisała ostatnio i nie tylko ostatnio.
Parę osób z dobrym serduchem też bym na Wyspie znalazła.
Dzień dobry
! Ciotka Jakubina powiedziałaby, że tu są ” ludzie znający Józefa”, prawda
?
Otóż to!
A wydawałoby się, że dziś mało kto go pamięta
A Ania wspomniałaby o „pokrewieństwie dusz”
Czyż nie?
Nie wiem, czy mam dobre serducho, ale stosuję często zasadę, że „serce dla przyjaciół, a topór dla wrogów”
Nie każda zaprzyjaźniona „jednostka” od razu jest przyjacielem…
Chociaż faktem jest, że przyjaciół mam niewielu, zaprzyjaźnionych osób znacznie więcej. Bo dla mnie to zasadnicza różnica…
No proszę!!! To i ja kogoś namówiłam do odzywania się na Wyspie




Pamiętam Tatula i swoją notkę o skunksach. To było dawno temu, już nawet dokładnie nie pamiętam kiedy
Rugania nie pamiętam, nawet lekkiego, bo staram się pamiętać tylko najmilsze chwile.
A taką jest to, że zaczęłaś się odzywać i nadal jesteś z nami
Dzień dobry
Mroźny dzionek wstaje…
Czy ktoś ma ochotę na kawę?
Cześć


Świętowali do rana, a teraz śpią? Ale co to za świętowanie bez tańców
Dziękuję za
Dzień dobry bardzo – niech będzie


Mrozik jest a humory i nastrój ?? Ciepły ??
Chmurek nie ma, rozumiem
Na niedzielne przebudzenie….
Wiesz Skowronku, przeczytałam ostatnio, ze przyjaźń jest ważniejsza od miłości, bo nie da się jej zdrobnić. Miłostka owszem – jest.
Miłość ma wiele różnych odmian. Banałem byłoby wymieniać i rozprawiać np. o miłości do dziecka itd.
Miłostki, zauroczenie często bardzo ważne zaczynają więdnąć, jak ten bukiet Nowickiego. Jeśli jednak połączone są z przyjaźnią, mogą trwać, nawet gdy pojawi się inny bukiet. Choć już w trochę innym wymiarze.
Prawdziwa przyjaźń jest dla mnie czymś najważniejszym w życiu.
Choćby ta, o której już wspominałam parę razy na Wyspie, która przetrwała mimo odległości poprzez Ocean.
Ale jak już pisałam, jest wokół mnie parę Dobrych Aniołów, bez których nie dałabym sobie rady w wielu momentach życiowych.
W tym sensie przyjaźń jest ważniejsza od miłości.
W pewnym sensie tak, najlepsza jest miłość i przyjaźń w jednym, najgorsza chyba miłość bez przyjaźni.
Miłość całkiem bez przyjaźni to jednak nie jest miłość.
Chyba że mamy tu na myśli czysto mechaniczne, fizyczne tzw. śmieszne ruchy. Te wykonywane przez hrabiego, aby hrabina „zaszła”.
No może faktycznie nie miłość, ale coś w rodzaju uzależnienia, dwoje ludzi, którzy żyć bez siebie nie mogą, ale jak są razem, to się potwornie, toksycznie żrą. A seks to już w ogóle osobna rozmowa.
Bywa.
Wiem coś o tym. W pewnym sensie, gdy się kłócą, oznacza, że im wzajemnie na sobie zależy, ale nie ma przyjaźni, umiejętności dogadania się, jest jakaś rywalizacja.
Wtedy, gdy przestają się kłócić, może oznaczać albo porozumienie, albo niestety …obojętność.
Zgadzam się ale prawdziwa przyjażń z otoczeniem też jest nam niezbędna .
Elizo!
Nie „też”. Ona jest jak powietrze np. dla mnie.
Dla mnie też
Nie tak dawno, na imprezie, jedna z naszych znajomych powiedziała, że miłość to odpowiedzialność za drugiego człowieka…
Niech odpowiada sam za siebie 
Także pojęcie miłości jest kwestią podejścia człowieka do tego uczucia…
Oczywiście się z tym zdaniem nie zgodziłam i stwierdziłam, że miłość jest bardziej emocją, niż odpowiedzialnością. No to mnie zapytała, czy to emocja siedzi obok mnie. No nie, mój mąż. Ale odpowiedzialności za niego nie biorę
…bry
Ja znowu do 5.00 nie spałam… A potem nieprzytomna próbowałam wejść na Wyspę, nie Madagaskar i wściekła byłam, żd mi nie podstawia
A mnie tu dziś będzie mało. Już na 12,00 jestem proszona na obiad, a po południu inna wizyta… Oj, nie będę się nudzić
Przespane, wyspane, nadspane witajcie!
A niedospane mogą być ?
Oj, niedospane to u mnie zazwyczaj bywało do tej pory…
Wręcz się na to wielokrotnie skarżyłam!
Pamiętam i stąd ta uwaga. Ale dziś jest dobrze ?
Czy coś przeoczyłam, ale wydawało mi się, że w tym czasie gdy ja się skarżyłam, nie widziałam Twoich komentarzy Wiedźminko?
Tak względem spania jest dobrze.
Witajcie!
W złym momencie wspomniałem doktora Hiszpana, po choć w miarę wcześnie poszedłem spać to nie mogłem zasnąć, i teraz
łeb mnie napmam migrenęboli mnie głowa… Mimo braku kota w domu…Oj, Kwak miał jakieś takie sprytne lekarstwo na tego Hiszpana ! Moze też być
Znaczy klin klinem?
Tak wczoraj pobalowałeś Tetryku?
Ech, żeby to był bal… z przyczyn niezależnych popadłem w irytację.
Ten znak zapytania to do Tetryka
A Miralce -dziękuję -udało się! To faktycznie proste jest.
Nie ma za co, Makóweczko
Dobrze, że powiedziałaś, że nie wiesz… „Kto pyta, nie błądzi” 
Każdy kiedyś zaczynał i nie wiedział jak się obsłużyć na Wyspie. Nie znam się na komputerach, ale korzystanie z naszych „zazulek” jest prościutkie
O rany ! to jest naprawdę niemiłe….
Dzień dobry! Dzień słoneczny!




Przyznaję się bez bicia, że wczorajsze moje marudzenie, to taka …kokieteria trochę
Bo tak naprawdę to czując się tak:
mam potrzebę nie tylko głaskania, ale i porządnego kopa w przestrzeń…
Może być w wirtualną przestrzeń 😉
Pewno wkrótce coś wysmażę, bo zaczyna mi się chcieć
Tetryku, trzymam Cię za słowo 😉 Obiecałeś wsparcie :-).
Bardzo mnie bawi taka reklama ” żeby mi się chciało, tak jak mi się nie chce”….. i do tego Urszula Dudziak z cudownym głosem
No to bądź jak pani Urszula !
Czekam z niecierpliwością. Wszyscy czekamy zapewne…
Rodzinka zażyczyła sobie na obiad ryżu z jabłkami….. łatwy obiad ! A w programie obgadywanie kotka rasy Ragdoll, który ma przybyć na początku grudnia. Dzieciaki sie cieszą i mówią, że będę ich częściej odwiedzać.

Nie widzę zdjęcia, a chyba powinno być?
I ja nie widzę…
Bo nie chciało wejść….
Coś nie wyszło wbudowanie obrazka w komentarz…. Lepiej wrzuć obrazek do biblioteki lub podaj link.
Dzień dobry, niedziela z zamkniętymi sklepami ma swoje plusy, np. ten, że nie trzeba jechać nigdzie na zakupy, za to można pospać wręcz nieprzyzwoicie długo
A nie można zrobić zakupy poprzedniego dnia wieczorem, a na następny dzień spokojnie wyspać się tak długo, jak organizm potrzebuje?
No i tu wkraczamy na grząski grunt rozważań, kto ma jaki rytm dzienny i kiedy jest w stanie jeździć na zakupy…
A nie można zrobić spisu zakupów i każdy jedzie, kiedy chce?
Jeśli jeden wozi, a drugi nosi, to czasem nie można.
Nie, ponieważ jeździmy zawsze razem. Ja nie prowadzę, a małżonka nie jeździ samochodem sama.
no to jesteście papużki-nierozłączki samochodowe….
Prawdziwa symbioza
Ale z przymusu poniekąd. No i niewątpliwie utrudnia życie i pracę.
U mnie było tak- po pierwszym udarze, gdy nie bardzo mogłam dźwigać te tony jedzenia (etap, gdy w tygodniu szły dwie zgrzewki samego mleka) wprowadziłam metodę karteczki przyczepianej magnesem do lodówki.
Tam każdy domownik dopisywał co akurat „się skończyło”. Wtedy chłopcy jeszcze nie mieli prawa jazdy, jedynym kierowcą w rodzinie był mój mąż. Robił zakupy w jakimś markecie okolicznym sam albo z kimś z nas.
Albo ja „na osiedlu” i ewentualnie co bardzo ciężkie zostawiałam w sklepie do przyniesienia dzieciom.
My z mężem niemal wszystko w domu robimy razem. Oboje mamy prawo jazdy i każde z nas ma swój samochód. Ale na zakupy jeździmy razem moim samochodem. Mąż nie lubi prowadzić, a ja uwielbiam…
To się przydaje szczególnie gdy gdzieś jesteśmy. Wymiana spojrzeń i każde z nas wie co to drugie myśli…
Co się zdarza przy dwóch silnych osobowościach. Ale po wielu latach walk znaleźliśmy kompromis i chociaż drobne sprzeczki się zdarzają, to są bardzo rzadkie i nie tak ogniste jak kiedyś 
Nie tylko wspólne wycieczki, ale też wspólne domowe obowiązki i to pomaganie sobie nawzajem…
Co prawda staram się jak mogę „wypchnąć” męża samego na zakupy i nawet czasami mi się udaje. On wie, że dla mnie łażenie po sklepach, to mordęga. Ale lubi być ze mną…
Po tych prawie 40 latach bycia razem znamy się jak „łyse konie” i często nawet nie musimy niczego sobie tłumaczyć, bo wystarczy odpowiednie „popatrzenie” i już wiemy o co chodzi.
Może taka „laurka” małżeństwa wydać się zbyt upiększona, ale wcale nie jest. Był czas, że walczyliśmy ze sobą, niemal na noże.
I muszę szczerze się przyznać, że bardzo lubię to RAZEM.
To, co piszesz Miralko to piękny przykład, kiedy miłość idzie w parze z zaprzyjaźnieniem.
Przyjemność bycia razem i robienie czegoś wspólnie.
Ale macie fajnie z tym RAZEM…

A ja muszę wszystko SAMA
Na dodatek mój kultowy rower ma „flaka tylnego”, od pompy rowerowej ułamał się wążyk, a torba zakupowa na kółkach zalała się niebową farbą przy ostatnim zrywie remontowym…
No i jak tu żyć?…
Ech…
Moim największym sukcesem życiowym jest osiągnięcie stanu, w którym moi synowie mogą zostać sami w domu (ale wyłącznie w duecie, bo Kuba sam-sam to nie ma mowy) a ja mogę pojechać z mężem na zakupy BEZ NICH.
Nie macie pojęcia, jaka to jest ulga.
Biorąc pod uwagę, że to zawsze musi być razem, to nie wiem, czy takie osiągnięcie.
Jeśli alternatywą jest ciągnięcie ich obu WSZĘDZIE z nami, to ja jednak pozostałabym przy osiągnięciu.
Znaczy: w TWOIM przypadku, o czym pisze Daga, to tak.
W MOIM – bleh…
Widać, jaka jestem przytomna, nie?
Tak, chodziło mi wyłącznie o moją sytuację. Z chłopakami to jednak jest osiągnięcie.
Jak ? Z usmiechem na ustach, nawet gdy się nie chce uśmiechać. A po jakimś czasie – polubić. Służę radą
Staram się, naprawdę. To była tylko taka mała, chwilowa dygresja…. Refleksja, że ludzie opuszczaja cię „gromadnie”, w najmniej odpowiednim czasie. I zostajesz samiusieńka na obczyżnie. Ale zaczynam się przyzwyczajać i nawet lubić tę moją „wolność”, że „nic nie muszę” i robię co chcę :-).
Ale już nie marudzę. Idę na spacer i… po mleko bo sie skończyło. Póki jeszcze sklep otwarty :-).
Ale uważaj, bo może sie zdarzyć, ze „zdziczejesz” i towarzystwo zacznie męczyć. Sama sie na tym złapałam i wygłisiłam sobie srogoe kazanie
Ja jednak zasypiam na siedząco nad komputerem. Nie da się tak funkcjonować.
Odpływam z Wyspy i życzę Wam większej przytomności umysłu.
Hm, a żadna popołudniowa kawka nie wchodzi w grę? Bo ja właśnie piję.
Obiad zjedzony, dzień zaliczony, jak mawiało się w wojsku. A teraz wychodzimy na jakiś czas – do zobaczenia 🙂
Irytacja minęła, ból głowy minął i Tetryk wyrusza „w świat”?
Dzień dobry

U mnie jeszcze rano, a u Was już popołudniu… ale znowu zdążyłam zrobić parę rzeczy, zanim dopłynęłam na Wyspę.
Dzień dobry, ja dzisiaj nie zrobiłem za dużo przed wejściem na Wyspę. W sumie to tylko się obudziłem…
Brawo Ty!
Och, to czego mam się spodziewać, jak obudzenie się będzie faktycznie czynem heroicznym?!?
Dzisiaj , przypominam jest niedziela i ” pamiętaj abyś dzień święty święcił ” Możesz co najwyżej dać na tacę i pomodlić się o zdrowie proboszcza . Żadnej pracy , która z definicji polega na pokonywaniu oporu na pewnej drodze …No chyba , że nie będzie żadnego oporu , na pewnej drodze , to jesteś rozgrzeszony , nawet jeśli uwiedziesz dorosłą , ale niegrzeczną dziewicę…
Już dorosła. Niegrzeczna. I jeszcze dziewica? hm…widać mało znam życie…
Maradag !
Takie mam pytanie i prośbę. Napisałaś :
„Bo tak naprawdę to czując się tak:
mam potrzebę nie tylko głaskania, ale i porządnego kopa w przestrzeń…
Może być w wirtualną przestrzeń
Pewno wkrótce coś wysmażę, bo zaczyna mi się chcieć „.
Nie mogę się doczekać. Kiedy będzie to wkrótce?
Rozumiem, że pięterko szczególne, jubileuszowe, ale komórka mi się zawiesza przy tak wysokim pięterku.
Przepraszam, jeśli znowu zrobiłam jakiś nietakt jako ta, co „nie zna Józefa”.
Pięterko ma już ponad 250 stopni, więc jeśli masz coś do wysmażenia, to proszę, nie czekaj.
Ja dopiero wróciłam do domu. Trochę popadał deszcz, ale idzie mróz.
Popieram Makóweczkę!!! Maradag, jeśli masz coś w miarę gotowego, to czekamy na nowe pięterko


Makóweczko, a dlaczego piszesz, że „nie znasz Józefa”? Mam wrażenie, że na Wyspie wszyscy go znają
To stwierdzenie z cyklu książek o Ani, rudowłosej bohaterce…
Chociaż wydaje mi się, że o „ludziach znających Józefa” mówiła nie ciotka Jakubina, a Kornelia Bryant (nie wiem czy dobrze zapamiętałam nazwisko) z Przystani Czterech Wiatrów… dawno czytałam, to może już nie pamiętam…
Miralko !
Ależ ja wiem co, to znaczy „znać Józefa”. To jest wyższy stopień wtajemniczenia nadawania na „wspólnej fali”.
Tak napisałam na wszelki wypadek, że jeśli znów popełniłam jakiś nietakt, to proszę o wyrozumiałość.
No i już znowu wieczór i żegnać się dla mnie pora…
Dobranoc Bożenko! Reszta Wyspy chyba jeszcze nie idzie spać?
Na pewno jeszcze się ktoś zgłosi. Pa!
Jestem, realność trochę pofolgowała
Spokojnej!
Święty Turecki!! Dajcie coś na wycieraczkę, bo już sama nie wiem gdzie jestem!!


Koniec imprezy, trza sprzątać!!
No to do jutra, spokojnej nocy
Tylko należy sprzątać ostrożnie, aby się schodki nie pozawalały, bo już sporo ich jest…Tak tylko znów przypominam -Maradag -nie daj się prosić, bo karki sobie poskręcamy!
Spokojnej!
Makóweczko droga, bo to jest ze mna ostatnio tak: dopadła mnie deprecha i to wcale nie jesienna, ona nastała latem… Głowny powód to odejście mojej Siostry na drugą stronę. Ale nie tylko. Nastapił napad, inwazja oraz perfidna agresja negatywnych wydarzen, na mnie i moich bliskich
. Wcześniej, gdy coś się działo w naszej rodzinie, byłam tu ja i Renia. Teraz zostałam sama na polu walki. W pewnym momencie poległam
.
Ale właśnie wstaje i próbuję realizować pozaczynane kiedyś projekty.
Odpowiadając więc na pytanie: kiedy i co? odpowiadam – nie wiem, przykro mi… Się cieszę, że zaczyna mi się chcieć, ale też wiem, że to są wzloty i upadki. Dlatego mówię o daniu mi kopa, i takie tam ;-).
Dziś, po przeszło półrocznej przerwie, wyjełam farby i maluję obrazek :-). Super uczucie
Maradag!
Przepraszam. Nie wiedziałam. Wybacz. Jak kiedyś się zjawiłaś i zalinkowałaś swój wpis o aniołach przeczytałam Twój kapitalny tekst i obejrzałam kapitalne rysunki. To było chyba pod moim wpisem o aniołach?
Zrobiłam go pod wpływem kłopotów Jo.
Przypomniałam sobie wtedy, jak kiedyś pisałam o potłuczonej szklance, aby podzielić się swoim strachem bodaj wirtualnie, bo w realu nie zawsze mogłam.
Znowu popełniłam nietakt -wybacz proszę.
Zapraszam na nowe pięterko – to chyba od Zenkowej Kryśki…
Dobranocka.
Wracam do połowy lat 60′, czyli do czasów, kiedy jeszcze mnie nie było. Irma Thomas i „Anyone Who Knows What Love Is”, nie tak dawno przywrócone do popularności przez serial „Black Mirror” (jakieś wieści o nowym sezonie? Ktokolwiek wie, ktokolwiek widział?).
Snów tak harmonijnych, mogą być z równie udanymi chórkami.
Zasapana zapalam lampkę i łapię oddech , żeby pójść na nowe pięterko

dobranoc