« Z dala od zgiełku... Dylemat »

Jak wynurzył się Madagaskar …

Tak było 10 lat temu.

Wyspa miała być przyjaznym miejscem dla ludzi życzliwych sobie uśmiechających się i niechętnym wszelkiej brzydocie i złości.

Tak się też stało, więc Wyspiarzom byłym i obecnym przesyłamy najserdeczniejsze życzenia i oby tak było przez następne 10 lat – Albo więcej 🙂

 

Dzień dobry…  

    wiedźma, 16 Listopada 2008

a naprawdę, to dobry wieczór… Jesteśmy u siebie.

 

Incitatus, 16 listopada 2008

Zdaje mi się, że z tej radości posiadania własnego kącika zacznę wypełniać go przesadnie moją potężną osobowością. By nie popaść w zbytnie uwielbienie dla własnych słów, tym razem posłużę się cudzymi:

 “Kto się zbliża, tego nie odpychajcie, a kto odchodzi, tego nie zatrzymujcie. Kto wraca, tego przyjmujcie tak, jakby się nigdy nie oddalał.” Johann Wolfgang Goethe

Incitatus, 16 listopada 2008

Dzień dobry:))) Z takim trudem to ja ostatni raz wtarabaniłem się na kopę siana! Piękna była…. Już jej nie ma! Zeżarłem:))))

 Incitatus, 16 listopada 2008

I jeszcze taki piękny błąd ortograficzny udało mi się przy pierwszym wpisie zrobić! Doprawdy nie zdawałem sobie sprawy jakie zdolności we mnie drzemią:((( Vivat Incitatus, tak trzymaj, a cały amfiteatr znowu będzie na Twą cześć wiwatować:(((

   wiedźma, 17 listopada 2008

Dzień dobry ! No wlatam All_u na Twoje niebo :))) Mam piękne słonce za oknem, to dobry znak na naszą własną drogę……

    Incitatus, 17 listopada 2008

Skoro o drodze wspominasz, to niech nam stary Staff  towarzyszy!

Niepokój płodny, jak twórczy dreszcz ziemi, 
Codziennie nowej szuka we mnie zmiany. 
Idąc gościńcem o kiju pątniczym, 
Tłukę dni przeszłe, jak gliniane dzbany. 

Po drodze źródła omijam ochłody, 
Płonąc wiecznego pragnienia zarzewiem. 
Czuję jedynie, że stawać się muszę. 
Bóg chce uczynić coś ze mną? Co? Nie wiem. 

Wszystkim pozoru złudom towarzyszę, 
Którymi wabi słoneczna godzina. 
Zbyt szybko minie dzień. Sowa Minerwy 
Lot swój dopiero o zmierzchu zaczyna.

 

W me milczenie niech nie wierzy nikt,

gdy nawet zabraknie mnie już,

Nie odejdę ot tak, w szarą ziemię, o nie!

Ja nie w nią, ale w swą pójdę pieśń.

Jabłoń jesień spotyka co rok,

Gwiazdy płyną na ziemię we śnie,

A gdy piosnkę radosną z was ktokolwiek zanuci,

Ja ożyję gdy zabrzmi ten śpiew..

Zbudzę się z mego wiecznego snu,

Spojrzę w niebo z uśmiechem —

i cóż Tchnieniem wiatru powrócę,

płatkiem śniegu powrócę,

W echu pieśni znajdziecie mnie znów.

Spadnie z nieba ciepluteńki deszcz,

Liście będą na wietrze znów drgać

I dopóki na ziemi ludzie będą się kochać,

Wierzcie mi — będę stale wśród was!

Ku dolinom strumyczek niech mknie

I słowików rozlega się trel,

Kocham życie i me wszystkie skromne piosenki

Wam i jemu śpiewałem co dzień…….

W me milczenie niech nie wierzy nikt,

Bo gdy nawet zabraknie mnie już,

Nie odejdę ot tak, w szarą ziemię, o nie!

Ja nie w nią, ale w pieśń pójdę znów…….

Tłumaczył: Incitatus 

280 komentarzy

  1. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry Kochani. Delighted Alla już się przywitała.Nie chciałyśmy „wcinać” się w interesującą wycieraczkę Zochy …. ale chciałyśmy przypomnieć, że Wyspa Dnia Poprzedniego, protoplasta dzisiejszej Wyspy, właśnie tak powstała.
    Nie wiedzieliśmy czy uda się nam zamysł stworzenia fajnego miejsca, otwartego ma ludzi i świat… ale jesteście i to jest piękne.

  2. Makówka pisze:

    Chyba jestem pierwsza na nowym tak niebywałym pięterku?
    Ależ mnie zaszczyt spotkał!
    Wzruszyłam się, bo poczułam się, jakbym znalazła się niespodziewanie na czyichś urodzinach.

    • Wiedźma pisze:

      Makóweczko, tęsknimy, Alla i ja, za Senatorem, Jaśminką, Stanem i Starszą Panią też. I może stąd ta przypominajka ? Zwłaszcza za Senatorem, który był nasz spiritus movens, dla każdego miał właściwie słowa i ten dystans do siebie, gdy był Incitatusem:)
      A zaszczyt? daruj ten cytat, ale ” należało” Ci się, podobnie, jak każdemu Wyspiarzowi, bo wszak Wyspę Wyspiarze tworzą !

      • Makówka pisze:

        I znów się wzruszyłam. To takie uczucie, gdy wchodzisz na imprezę, na której wszyscy znają się od lat. Czujesz się niepewnie czy zaakceptują, a po chwili wydaje ci się, że znasz ich również od lat.
        Wyspa od razu przyjęła mnie życzliwie, a teraz ta niespodzianka…
        To trzeba opić obowiązkowo!

        • Wiedźma pisze:

          Popieram ! Cheers tylko za długo czekam na toast !

          • Makówka pisze:

            Leszek Wójtowicz „Piękny toast”.

            „…..
            Noc wyciąga łapę

            Gwiazdy mrą jak muchy

            Głowa do poduchy

            Między snu okruchy

            Wiatr latarnie drapie

            Śmierć przebiegła obok

            Poszła swoją drogą

            Mignął czarta ogon

            Miasto dawno chrapie

            Dziwnie się zdarzyło

            Dobrze się skończyło

            Wierszem się skończyło”

            Nie wklejam całego wiersza tylko sam koniec.

            • Wiedźma pisze:

              Bratnia dusza mi sie trafiła ?

              • Wiedźma pisze:

                Ale to jest też początek !

                • Makówka pisze:

                  Początek jest trochę inny:

                  „Noc wyciąga łapę

                  Gwiazdy lecą z wora

                  To najlepsza pora

                  By się z czymś uporać

                  Wiatr latarnie drapie

                  Śmierć zatacza koło

                  Będzie niewesoło

                  Gdy wróci jak gołąb

                  Miasto dawno chrapie

                  Dziwnie dookoła

                  Skoro nikt nie woła

                  Wzniosę piękny toast

              • Makówka pisze:

                Na Wyspie chyba wszyscy są sobie bratnimi duszami?

                Jaśminki nie ma już wśród nas. Tyle napisała mi Miralka.

                Piszesz, że była dzielna. Czy mam to rozumieć, że chorowała i dzieliła się tym z Wami czy też znałyście się w realu?

                A propos aniołów czy czytałaś moje pięterko o Dobrych Aniołach, które napisałam pod wpływem problemów Jo.?

                • Wiedźma pisze:

                  Nie, w realu się nie spotkałyśmy. Była chora, ale dzielnie to ukrywała. Była jak jasny promień. A my mogliśmy tylko wysłać kwiaty na Jej pogrzeb. .

                • miral59 pisze:

                  Wspomniałam Ci, Makóweczko o Jaśmince i Senatorze, a pominęłam Starszą Panią i Stana. Ale tych dwojga praktycznie nie znałam. Co prawda Jaśminkę i Senatora też nie znałam długo, ale rozmawialiśmy, żartowaliśmy i smuciliśmy się razem. A takie wspólne „bycie” łączy… Pleasure
                  Oboje byli chorzy i oboje starannie to ukrywali. Czytając ich wpisy, trudno było domyślić się tego.
                  Wspominałam też, że zaczęłam bywać na Wyspie po wizycie Majeczki u mnie. Przyleciała pod koniec sierpnia i była z nami cały wrzesień… także na Wyspę dopłynęłam pod koniec października 2013 roku. Jaśminka odeszła w lutym 2014 roku… to ile ją znałam? 3 miesiące? Senator odszedł w maju, więc jest to kilka miesięcy dłużej…
                  Ale każda znajomość ma nie tylko „staż” liczony w dniach, miesiącach czy latach, ale też i głębię. Po kilku rozmowach czułam, jakbym znała ich lata. Pleasure
                  Żal, że tak wspaniałe osoby odchodzą… Sad
                  Nie piszę, że umarli, bo dopóki ktoś ich wspomina i tęskni, po prostu odeszli daleko… żyją nadal… w naszych wspomnieniach… a jak widzisz, wspomnienia są niezwykle silne, mimo upływu czasu. Pleasure

                • Makówka pisze:

                  Dziękuję Miralko!

                  Wyimaginowany dał mi do zrozumienia gdzie moje miejsce.
                  Tym bardziej jestem Tobie wdzięczna za Twoje wyjaśnienia i za życzliwość.

                • miral59 pisze:

                  Proszę Cię, Makóweczko, nie desperuj!!! Na Wyspie masz swoje miejsce. Nie bierz na poważnie żartów Lorda W. …
                  Staję w jego obronie, bo od wielu lat jest naszym dobrym duchem. Nie odzywa się często, ale zawsze czuć jego obecność. Na pewno nie chciał zrobić Ci przykrości, ani tym bardziej wyrugować Cię z Wyspy.
                  Wydaje mi się nawet, że uznał Cię za „swoją”, skoro zażartował w ten sposób. Pleasure Po prostu nie przewidział, że jego żart może aż tak bardzo Cię zaboleć… jestem pewna, że gdyby wiedział, nigdy by tego nie zrobił…

  3. Wiedźma pisze:

    Zaprezentuję ci teraz piosenkę Jaśminki. Jaśminka nie jest z Wyspy Dnia Poprzedniego, ale to była osobą nadzwyczaj dzielna.

  4. Makówka pisze:

    Ależ tu ruch na Wyspie.To się dopiero Wyspiarze zdziwią, gdy zastana nowe pięterko i już tyle komentarzy pod nim.
    I Lord W. się objawił jako sowa!
    A wszystko dlatego, że

    Ja tego nie wymyśliłam! Przed chwilą przypadkowo znalazłam na fb.

    • Wiedźma pisze:

      Bomba, jak dla mnie, ale cóż, Wiedźmą zostałam, Wink z powodu, ponoć złośliwego jęzora

      • Makówka pisze:

        Makówką byłam zawsze. To takie moje pseudo szkolne. Niektórzy moi znajomi oraz ich dzieci chyba nawet nie pamiętają jak mam na imię.
        Natomiast kiedyś w pracy nazwana zostałam „czarownicą”, ale nie wiem dlaczego…

    • Wyimaginowany pisze:

      Makówko, ja objawiać się nie musiałem. Byłem sową, jestem i pewnie nią pozostanę. Ogólnie, nieskromnie pisząc, to ja gaszę tu światło a sprzątać też mi się zdarza (tylko tak po cichutku)! 🙂

      • Makówka pisze:

        Lordzie W.to makówka samotnie na Wyspie po nocy siedziała, a Ty się nie ujawniałeś, aby jej otuchy w samotności dodać?

        • Wyimaginowany pisze:

          Widzisz Makówko, nick zobowiązuje. Wy myślicie, że ja taki miły, uczynny, dobry duch ogólnie rzecz biorąc, a ja ? Taka sobie „niedobrota” jestem, jakby wyżej rzeczona powiedziała 🙂

          • Wiedźma pisze:

            Lordzie W. Nie wiem czy jesteś ” niedobrota”, ale wiem, że umiesz być wierny, lojalny i pomocny. Nie uważam, że to mało. wprost przeciwnie, bo nie każdego na to stać.

            • Wyimaginowany pisze:

              Jako, że nie mam świadka (no, może mam ale zeznawać to on nie będzie chciał), który zaprzeczy powyższemu opisowi mojej osoby, nie pozostaje mi nic innego jak napisać : Nie chcę się Wiedźminko sprzeczać! Jedno nie ulega wątpliwości, mam pewną umiejętność – pozory, potrafię je świetnie stwarzać, o! 🙂

          • Makówka pisze:

            Lordzie przypominam, mówisz do Wiedźmy i Czarownicy.
            „Niedobrota” ha, ha…

      • Eliza F. pisze:

        Jestem z Wami cały czas ,radość z powrotów ,wzruszające pieśni ale dziś już 17 czyli 21 miesiąc jak pochowałam swojego Męża na Rakowicach . Też jestem sową ale mało się udzielam bo trudno mi się pozbierać, choć jest już lepiej. Przepraszam za ten mój osobisty wpis -dobranoc :(.

        • Wiedźma pisze:

          Elizko, jakże Ci współczuję…okrutne jest żegnanie najbliższych i tak bardzo chciałoby się wierzyć, że patrzą na nas z góry… Nie wiem co Ci powiedzieć, bo na to chyba nie ma słów.

        • Makówka pisze:

          Jestem na Wyspie krótko, ale jedno wiem -tu nie ma zbyt osobistych wpisów.
          Wyspa to dobre miejsce dla takich co się nie mogą pozbierać.
          Wyspa pomaga zebrać potłuczoną szklankę do kupy.
          Bo wtedy zlatują się Dobre Anioły i otaczają swoimi skrzydłami.

        • miral59 pisze:

          Elizko, mogę tylko powtórzyć za Wiedźminką, że bardzo Ci współczuję. Nie mam też słów, żeby Ci powiedzieć co poczułam…
          Na pewno nie tylko ja prześlę Ci pozytywne emocje, serce pełne współczucia i zrozumienia… Serducho

  5. Wiedźma pisze:

    Super ! To jeszcze taka pioseneczka

  6. Wiedźma pisze:

    Dobranoc i do zobaczenia … Delighted

  7. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    Wyspa rano wstanie, a tu nowe pięterko i ponad 30 komentarzy!

    Skowronki zachęcam do zerknięcia na poprzednie pięterko również, bo gdy Wy spaliście, tam też ruch był jak na poczekalni dworcowej w samo południe!

    • Wiedźma pisze:

      Poprzednie pięterko jest znakomite i dlatego się kajam, że weszłysmy w paradę … ale to ten moment zaważył.

      • Makówka pisze:

        Dlatego zachęciłam powyżej, aby Wyspiarze jeszcze na poprzednie pięterko też zaglądnęli…
        Urodziny bloga i …Dzień Wiedźmy to chyba wystarczający powód do nowego pięterka?

        • Wiedźma pisze:

          Sio do łóżka Makóweczko ! Ja też pójdę….

          • Makówka pisze:

            W łóżku to ja jestem cały czas. Z laptopem na kolanach. Teraz tylko ząbki umyć, siusiu, lekarstwa zażyć i zacznie się:
            „chcę zasnąć!”,
            „czemu nie śpię?”
            „to przestań myśleć!”
            „ale jak?”

            DOBRANOC!

        • Wyimaginowany pisze:

          Nie to abym się czepiał Makówko, jeszcze nie spotkałem się z określeniem blog w stosunku do Wyspy (która jako byt internetowy po prawdzie nim jest) i wiesz co ? Zabolało! 🙂

          • Wiedźma pisze:

            Hej, to chyba ja użyłam tego pospolitego określenia, Lodzie W.

            • Wyimaginowany pisze:

              Czytam, czytam.. i komentarz odnośnie „urodzin bloga” przypisany jest Makówce 🙂 I żeby nie było, nie mam pretensji czy inne tam takie, wspomniałem o tym tylko dlatego iż po przeczytaniu tego zdania, zestawiłem w myślach blog – Wyspa i w tej chwili poczułem się jakoś nieswojo 🙂 Sam mój komentarz niemniej był już tylko żartem 🙂

          • Makówka pisze:

            Przepraszam. Ale nie rozumiem czemu to coś złego? Jednak wyszło na to, że nie miałam racji, pisząc na początku, że poczułam się jakbym była wśród starych dobrych znajomych.
            Jestem tu nowa i wielu rzeczy nie rozumiem i nie wiem. Nie miałam złych intencji.
            Teraz mnie zabolało, bo nagle poczułam się jak gość, któremu uświadomiono, że to jednak nie jego impreza.

            • Jo. pisze:

              Oj tam zaraz. Tu każdy ma swoje miejsce pid namiocik. Albo łódeczkę.
              A impreza i tak wspólna.

              • Makówka pisze:

                Była wspólna. Dla mnie już nie jest. Bo ja nie rozumiem, co złego jest w słowie blog.
                Bo widać nie wiem tego co Wy.
                Bo poczułam się jak nieproszony gość i jest mi przykro.

            • Wyimaginowany pisze:

              To ja Cię Makówko przepraszam! To z mojej strony nastało nieporozumienie ! Miało być śmiesznie, wyszło jak wyszło 🙁
              To ta brzydka strona internetu, łatwo o przekaz, który niekoniecznie może być tak odebrany jakbyśmy tego chcieli. Jeszcze raz, przepraszam! I idę sobie w krzaki…

              • Makówka pisze:

                Dobrze, że to napisałeś Wyimaginowany, bo autentycznie postanowiłam, odpłynąć z Wyspy tak bardzo zrobiło mi się przykro.

                Makówka nadal jest rozbitą szklanką upchniętą jedynie w teflonowy kubek i widać nie wiele trzeba…

                Tak bardzo było mi miło, że poczułam się potraktowana jako swoja, że uświadomienie mi czegoś odwrotnego zabolało bardzo…
                Nie idź w krzaki. Ty tu jesteś od dawna, u siebie…ja cóż taki przybysz nowy…

                • miral59 pisze:

                  Makóweczko, nie odpływaj!!! Jesteś u siebie, tak samo jak Lord W. Nie ma niczego złego w słowie „blog”, chociaż chyba żadne z nas nie myślało do tej pory w ten sposób o Wyspie.
                  Ale tak prawdę mówiąc, to chyba jest coś w rodzaju bloga Happy-Grin
                  Także pozbieraj swoją szklaneczkę do kupy i na razie z powrotem upchnij w tym teflonowym kubku. Może uda się nam ją scalić i spokojnie będziesz mogła ją z niego wyjąć… już w całości Pleasure
                  Na Lorda W. się nie gniewaj. Przecież pisał, że chciał tylko zażartować. Nie miał niczego złego na myśli… przecież masz poczucie humoru!!! Jeśli potraktujesz tę wypowiedź z przymrużeniem oka, od razu będzie to wyglądało inaczej. Pleasure

                • Wiedźma pisze:

                  Oj, odetchnęłam, że zostajesz moja Nocna Koleżanko ! zkwiatkiem

                • Wyimaginowany pisze:

                  Dzień dobry! Jako sprawca wczorajszego, zupełnie niepotrzebnego zamieszania muszę coś napisać. Makóweczko, mogę Cię zapewnić, że jesteś u siebie, od chwili kiedy tylko się tu pojawiłaś. Nawet przez chwilę nie pomyślałem, że jest inaczej, nie mówiąc już o tym abym zechciał dać Ci to w jakikolwiek sposób do zrozumienia. Staż na Wyspie nie sprawia, że ktoś jest bardziej swój lub też mniej, z resztą sposób w jaki się tu „wkomponowałaś” w porównaniu z moją nikłą tu aktywnością może świadczyć wręcz odwrotnie, to Ty jesteś tu bardziej na miejscu niż ja! Więc bądź Makówko, po prostu bądź 🙂

                • Makówka pisze:

                  Wyimaginowany!

                  Dziękuję za to, co napisałeś. Przykro mi, że napisałam coś, co Cię zabolało. Dobrze, że jesteś szczery.
                  Ciebie zabolało to, co ja napisałam, mnie zabolało to, co napisałeś Ty.
                  Skoro obie strony to szczerze napisały, to znaczy, że nie chciały sobie wzajem sprawiać przykrości.

                  Jestem bardzo wyczulona na to, aby nie być tam, gdzie mnie nie chcą
                  W życiu prawdziwym tak jak i wirtualnym. Może nawet przeczulona?

  8. Bożena pisze:

    Dzień dobry jeszcze raz Delighted Tak się zaczytałam na poprzednim pięterku, że nie zauważyłam jak w nocy wyrosło nowe, bardzo miłe pięterko wspomnieniowe Happy

  9. Alla pisze:

    Dzień dobry Kawa2
    No pięknie, powyłazili z krzaków Wink

  10. Alla pisze:

    Jasne, że Wyspa to nie blog (chociaż blogiem jest! ) Wink
    Madagaskar, to taka kawiarnio-herbaciarnia, w której się spotykają bliskie sobie osoby i dlatego „… Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba..” E.S. , a nieba mamy nieskończoność Happy-Grin

    Czy ktoś jeszcze pamięta, jak mnie nazywano?? Pewnie nawet Sowa Przemądrzała nie kojarzy Happy-Grin
    Dlatego Makóweczko dla Ciebie H.Poświatowska

    Oswajanie słów
    jest trudniejsze
    niż oswajanie tygrysów
    one własną zwinnością zdumione
    przeciągają wśród traw
    wpełzają kocio na drzewa
    poruszają wargami
    z bliska
    zapach mięsa i pierza
    ostry zapach krwi
    trzeba pokochać je wszystkie
    aby popis
    wypadł pomyślnie .

  11. Bożena pisze:

    no to czas na kawę… Koffie

  12. Alla pisze:

    Kochani Wyspiarze, Wyspowicze; to dzięki Wam ta Wyspa tyle lat istnieje…
    I za to jeszcze raz – DZIĘKUJEMY !!

    PS.1 Zosię przepraszam za wcięcie się!!
    Roses

  13. Jo. pisze:

    Jezu… Pełnia była, czy co? Złe wylazło i rozrabiało…

    Dzień dobry.

  14. Makówka pisze:

    Słoneczne i niewyspane witajcie !

  15. Quackie pisze:

    O rany, rany, akurat jak sobie pospałem, tutaj tak gwarno i tłumnie.

    DLACZEGO NIKT MNIE NIE OBUDZIŁ, HĘ!??!

    I aż mi się nie chce wierzyć, że to już 10 lat.

    I dzień dobry bardzo.

    • Wiedźma pisze:

      Bardzo dzień dobry Delighted ! A któżby śmiał Cię budzić ? Sen zasłużony przerywać ?

      • Quackie pisze:

        Znam taką osobę, i owszem, której się to zdarza nagminnie… Wink1

        • Wiedźma pisze:

          I to jest nieuleczalne ? Powiedz tej osobie, że budzenie kogokolwiek bez absolutnej konieczności jest ciężkim grzechem przeciw ludzkości. Wink Tak mawiał mój ojciec….

          • Quackie pisze:

            No i otóż właśnie owa „absolutna konieczność” domaga się dalszej definicji, bo dla jednych to pożar, trzęsienie ziemi albo inna klęska żywiołowa, a dla innych – godzina zamknięcia sklepu, do którego trzeba skoczyć na zakupy…

        • Jo. pisze:

          Ciesz się, że nie masz kota…

          • Quackie pisze:

            Yes, yes, yes! Happy-Grin

            Oraz: Najjunior, który w tej chwili sypia chyba najdłużej z całego domu i ma jedno marzenie – posiadać kota, bo to takie mizialne, słodziutkie, cacy stworzenie Overjoy

              • Quackie pisze:

                No. I to właśnie Najjunior, który, wystaw sobie, jak mieliśmy przez 10 dni na gościnnych występach suczkę shiba inu od znajomych, najbardziej „kociego psa”, jakiego w życiu poznałem, uparł się, że na siłę będzie forsował takie jej zachowania, jakie on chce, w związku z czym został pokąsany, na szczęście niegroźnie i nie do krwi, ale powiedzmy sobie, że stanowczą łagodnością to on nie umie operować. Więc albo by został całkowicie uzależnionym kocim niewolnikiem (że sobie daruję porównanie do jego aktualnej sytuacji damsko-męskiej), albo by była jatka.

  16. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry !
    Gratulacje Roses-are-red dla założycieli i wszystkich TU obecnych kiss_a_heart
    Taka refleksja mi się nasunęła, że 10 lat, to nawet nie jedno małżeństwo nie przetrwało Wink
    Pozdrawiam Was serdecznie Serducho

  17. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś tygodniowe zakupy i śniadanie zajęły mi więcej czasu niż zwykle. I widzę, że tu cała noc balangi, a Wyspa tętni życiem i radość budzi obecność dawno nie widzianych. Jest pięknie!
    Sam dołączyłem do Wyspiarzy w ślad za Jasminką i Quackiem, więc datę pierwszego wpisu byłbym przegapił. Dzięki, Gospodyni, za czujność!
    Niewiedzącym dodam, że Wyspa Dnia Poprzedniego, czyli wpisy i dyskusje z onetu, są przeniesione na nasz hosting, a link jest stale dostępny po prawej stronie w bloku „Tam bywamy”…

  18. miral59 pisze:

    Muszę lecieć. Dziś sobota, więc wiadomo, że zakupy, potem wędzenie i takie inne…
    Chciałoby się na wycieczkę, ale nie wiem, bo śnieg sypie… to jakie mogą być zdjęcia… Sad
    Zostawiam Wam moje ciepłe myśli i życzę miłego sobocenia się Delighted

  19. max pisze:

    Szanownej Pani Alli i Szanownej Pani Wiedzmince , gratulacje za przypomnienie o 1o procentowym udziale społeczności Madagaskaru w setnej rocznicy odzyskania przez Polskę NIEPODLEGŁOŚCI . Boże , mamy tylu uczonych historyków , a nikt o tym nie pomyślał ! Brawo Obie Panie , buziaczki i oczywiście kwiatek Roses i Kielich Cheers

  20. Zoe pisze:

    Dzień dobry Wyspiarzom. Dopiero teraz mam chwilę (króciutką na spojrzenie na stronę). Dowcip na dzisiaj dla tych nienajzdorwszych:

    Proszę zażywać antybiotyk co 8 godzin przez 7 dni.
    Najczęstsze odpowiedzi:
    Francja – Merçi docteur
    UK – Thanks a lot
    Włochy -Grazie dottore
    Niemcy- Danke doctor
    Portugalia – oubrigado liçenciado
    Hiszpania – Gracias
    Polska- Czy mogę spożywać alkohol?

    Wink

  21. Jo. pisze:

    No dobra. Zakupy zrobione. Lekarze odfajkowani na jakiś czas. Teoretycznie powinnam zacząć łykać takie głupie tabletki, po których nie wolno pić wina, bo jest to droga na cmentarz, a ja chwilowo mam dość cmentarza, więc sami rozumiecie – tabletki czekają do poniedziałku.

    A skoro tak, to toaścik za zdrowie Wyspiarzy i pomyślność wiekuistą Wyspy na którą Tetryk mnie przywlókł nie zważając na opór bierny, czynny i długotrwały. Za co, rzecz jasna, w życiu nie dam rady mu się odwdzięczyć.

    Ani pozostałym Wyspiarzom, spieszącym ze wsparciem w trudnych chwilach, których ci u mnie pod dostatkiem.

    Nasze zdrowie, Szanowni Państwo!

    Cheers

  22. maradag pisze:

    Witam wieczornie, WETERANI!
    Mnie przyciagnęła na Wyspę za włosy Rena, moja BigZus, której nie ma już wśród nas. I to było „dopiero co”…
    Zaglądam, a jakże, choć o aktywności nie ma mowy. Całościowo.
    Nawet miałam kiedyś szkic relacji wycieczki statkiem wokół Roermond, (która wydała mi się bardziej adekwatna na Wyspę, niz mojego bloga), ale jak czytam n.p. relacje z Tybetu, Ameryki czy innych pięknych światów, to myślę sobie, a co tam taka płaska Holandia… ;-).
    Życzę wszystkim Budowniczym i Uczestnikom Wyspy, WSZYSTKIEGO NAJPIĘKNIEJSZEGO – ja, wierny sympatyk, Maradag.
    zkwiatkiem Cheers Buziaczki

    • Jo. pisze:

      Oj Daga!!! Błagam: DAJ HOLANDIĘ!!!

    • Quackie pisze:

      Ależ co też Ty opowiadasz – toć ja relacjonowałem i jazdy rowerowe naokoło miasta, i wycieczki w najbliższe rejony, jak np. Rewa. To dla CIEBIE jest płaska Holandia, ja np. nigdy tam nie byłem, znam kraj tylko z Twoich i Reni opowieści.

      Dlatego jak pijemy zdrowie, to wszystkich nas, bo każdy dokłada swoją cegiełkę do Wyspy, a korzystają wszyscy – i to jest jedna z pięknych stron Wyspy. Delighted

    • Tetryk56 pisze:

      Dasia!
      Uroda świata polega m. in. na różnorodności – bierz bez wahania przykład z BigZus i pokazuj nam swój świat! Jak odmówisz, to nawet ona pogrozi ci palcem z góry – ją debiut też sporo kosztował, a przecież dała rady! A ty masz o wiele więcej doświadczenia!
      Proszę, nie wykręcaj się pod pretekstem skromności!

  23. Ultra pisze:

    Ja na Madagaskar trafiłam za Tetrykiem i coraz śmielej zabieram głos, bo czuję dobre fluidy i przyjazną atmosferę.
    Gratulacje z okazji tak okrągłej rocznicy. Niech WYSPA dalej się rozwija i wena niech jej nie opuszcza. Jesteście wspaniali, więc zasyłam mnóstwo serdeczności.

  24. Boguśka pisze:

    Approve Witam Wyspę i Wyspiarzy. Approve Gratuluję okrągłej rocznicy, a do ujawnienia się, że tu bywam namówił mnie Tetryk. Zamiast procentów proponuję Praliny PofCooks

  25. Jo. pisze:

    Dooooobraaaaanooooooc

  26. miral59 pisze:

    Dopiero przy okazji naszej rocznicy się wydało, że więcej osób by pisało, ale coś im w tym przeszkadza Amazed
    Kochani!!! Pozbądźcie się kompleksów!!! Każda opowieść jest nam ciekawa Pleasure I każdą chętnie przeczytamy.
    To nie są książki podróżnicze, a fragmenty naszego życia. Zwiedzając, oglądając, podziwiając przeżywamy jakieś emocje. Dlaczego się nimi z nami nie podzielić? Że zdjęcia nie tak piękne jak u Zochy? To przecież nie ma znaczenia!!! To nie konkurs na najlepsze zdjęcie Wink
    I pomyśleć, że czasami pięterka są tak długie, że palce bolą od klikania, a tyle potencjału na nowe się marnuje… Sad

    • miral59 pisze:

      To pisałam ja, Miralka Wink Overjoy
      A teraz wracam do swoich zajęć w realu Happy-Grin

      • Wiedźma pisze:

        Bardzo dobrze napisałaś. A przy okazji : i wiśnie z pestkami zalewam spirytusem i nie dodaję ani grama cukru. A owocki później zasypuję cukrem i są doskonałe jako zakąska do wstawienia się !

        • miral59 pisze:

          Delicious
          My też część wiśni dajemy z pestkami. Wiśniówka ma wtedy taką fajną goryczkę. Pleasure
          A wiśnie po odsączeniu suszymy i są lepsze niż rodzynki. Część wiśni wrzucam do zamrażarki i co jakiś czas robię nadziewane nimi trufle. Też pychotka Delicious Także nic się nie marnuje…
          Od kilku lat jeździmy do Michigan na wiśnie. Sami zbieramy. W tym roku mieliśmy coś ponad 200 funtów (czyli coś koło 90 kg). Z tego lwia część poszła na wiśniówkę Overjoy Jest co pić… Wink

  27. Alla pisze:

    Za pomyślność Wszystkich Cheers
    Padam na dziób…
    Spokojnej nocy, Kochani I-m-in-love

  28. Bożena pisze:

    Ja też jak zwykle o tym czasie powiem dobranoc, do jutra lulu

  29. Quackie pisze:

    Spokojnej wszystkim, właśnie przemili goście wyszli.

    Czyli można iść po dobranockę.

  30. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj nietypowo raczej. Fińsko-szwedzki folk, na całej płycie zmieszany z rockiem, a nawet może metalem, ale w tym utworze bardziej na dobranoc, więc spokojniejszy. Hedningarna i „King Selma”, cokolwiek to znaczy.

    Snów fińskich. Nie, nie śfińskich!

  31. Boguśka pisze:

    Angel Nie, tacy wredni gospodarze, no może czasami… Conceited Też mówię – dobranoc, bo jutro do pracy… lulu

  32. Zocha pisze:

    Ja nie zostałam, a własnie wróciłam z jurajskich Speleokonfrontacji, czyli dnia wypełnionego filmami i zdjęciami z podziemia. A i widoki, mimo, że listopadowe były przy dzisiejszym słońcu były urokliwe.
    Spóźniłam się więc na życzenia i toasty. Na koniec dnia powiem więc tylko: niech każdy będzie na Wyspie tak świątecznie gwarny i radosny jak dzisiejszy I-Wish Roses-are-red

  33. Eliza F. pisze:

    Ja też wypiję za pomyślność Wyspy i Wyspowiczów Cheers i czekam na powrót Makówki o tej porze już była a dziś cisza Amazed

  34. Makówka pisze:

    Właśnie wróciłam do domu, po dobranocce, ale bodaj przed lampką.
    Elizo, bardzo mi miło, że na mnie czekasz -dziękuję…
    Dzień dość pracowity -grabienie i palenie liści w chatce. I pożegnanie sezonu 2018. Część rzeczy przywieziona do Krakowa, woda zakręcona, bo temperatury już ujemne.
    A potem biegiem na uroczy wieczór na zakończenie pracy (przez 4 lata dorabiałam do emerytury, opiekując się dwoma chłopaczkami). Gospodarze mieli mnóstwo własnej roboty nalewek w różnych smakach. Każdą musiałam spróbować. I do tego jeszcze bardzo dobre wino. I prezent. No i zawsze miło jak ktoś docenia, co się robi. Cała ta rodzina traktowała mnie jak członka rodziny, mimo że byłam całkiem obcą osobą.
    Przed chwilą mój kot jakoś tak okropnie tupał, jak przechodził przez mój pokój.
    A Wy też jakoś głośno się zachowujecie. Łoj!

  35. Quackie pisze:

    I jeszcze parę osób, ale kryliśmy się za najbliższą palmą!

  36. Eliza F. pisze:

    Cieszę się ,że Makówka szczęśliwie dotarła ,posłucham Zochy i powtórzę toast za pomyślność Wyspy Happy-Grin Cheers

    • Makówka pisze:

      Makówka została wpakowana w taksówkę mimo protestów, że dla mnie wracać o takiej porze to normalna sprawa.
      To był bardzo miły wieczór. Trochę kleju na potłuczoną szklankę…
      Też bym się z Wami stuknęła, ale nie umiem wstawiać emotikonek.
      Zastępczo -zdjęcie jak dziś wyglądało niebo z tarasu w chatce.

      Natomiast około 14 niebo w Mogilanach wyglądało tak:

      • Wiedźma pisze:

        I bardzo dobrze, że Cię wpakowali do taksówki…. A Zdjęcie urokliwe. OkOk

      • Wiedźma pisze:

        Zapaliłam lampke na dobrą noc i mam nadzieję, że będzie Ci się dobrze spało ! Tyle ruchu i nalewki nie mogą pójść na marne Spanko

      • miral59 pisze:

        Makóweczko! Wstawianie e-motek jest bardzo prostą sprawą. Wystarczy kliknąć pod „Opublikuj komentarz” w coś co się nazywa „Zaazulki” i otworzy Ci się cała gama różniastych gębusiek Happy-Grin Wystarczy kliknąć w którąś i pojawi się w tekście jej znak graficzny, a gdy opublikujesz komentarz, będziesz miała w tekście to, w co kliknęłaś Pleasure
        A zdjęcia są cudne In Love Szczególnie podoba mi się to niebo i zachodzące słońce… Approve

  37. Wiedźma pisze:

    Dobry wieczór ! Mam co czytać, zanim zapalę lampkę…. Delicious

  38. Wiedźma pisze:

    Dobranoc… chyba już czas…

  39. Eliza F. pisze:

    Sowy jeszcze siedzą a Ty schowaj tego głośno tupiącego kota do innego pokoju Wink

  40. miral59 pisze:

    Po przepracowanej sobocie, a szczególnie po świątecznych zakupach Distort padam na dziób Tired
    Ale nie odmówię sobie przyjemności wypicia z Wami lampki czegoś mocniejszego Pleasure
    Za pomyślność Wyspy i Wyspiarzy!!! Cheers

    • Eliza F. pisze:

      Ale to Ty Miralko namówiłaś mnie na Wyspę ?.Czytałam Madagaskar i Twoje ciekawe notki. Jako łazik sieciowy szukałam miejsca a jestem w sieci od 2007 r. Tatul dał notkę „o skunksach’ a Ty wcześniej o nich pisałaś i powiedziałam ,że czytałam o tym i gdzie ze wskazaniem adresu i odezwałaś się TY lekko mnie rugając ,że skoro czytam to dlaczego się nie odzywam – tyle i aż -może pamiętasz -serdecznie pozdrawiam Happy-Grin

      • Alla pisze:

        Dobrze, że tylko lekko zrugała. Mirelka, to jednak ma dobre serducho Happy-Grin

      • miral59 pisze:

        No proszę!!! To i ja kogoś namówiłam do odzywania się na Wyspie Pleasure
        Pamiętam Tatula i swoją notkę o skunksach. To było dawno temu, już nawet dokładnie nie pamiętam kiedy Thinking
        Rugania nie pamiętam, nawet lekkiego, bo staram się pamiętać tylko najmilsze chwile. Happy
        A taką jest to, że zaczęłaś się odzywać i nadal jesteś z nami Pleasure
        Cmok

  41. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Mroźny dzionek wstaje…

  42. Alla pisze:

    Dzień dobry bardzo – niech będzie Happy
    Mrozik jest a humory i nastrój ?? Ciepły ?? Wink
    Chmurek nie ma, rozumiem Pleasure

    • Alla pisze:

      Na niedzielne przebudzenie….

      • Wiedźma pisze:

        Wiesz Skowronku, przeczytałam ostatnio, ze przyjaźń jest ważniejsza od miłości, bo nie da się jej zdrobnić. Miłostka owszem – jest. Approve

        • Makówka pisze:

          Miłość ma wiele różnych odmian. Banałem byłoby wymieniać i rozprawiać np. o miłości do dziecka itd.

          Miłostki, zauroczenie często bardzo ważne zaczynają więdnąć, jak ten bukiet Nowickiego. Jeśli jednak połączone są z przyjaźnią, mogą trwać, nawet gdy pojawi się inny bukiet. Choć już w trochę innym wymiarze.

          Prawdziwa przyjaźń jest dla mnie czymś najważniejszym w życiu.
          Choćby ta, o której już wspominałam parę razy na Wyspie, która przetrwała mimo odległości poprzez Ocean.

          Ale jak już pisałam, jest wokół mnie parę Dobrych Aniołów, bez których nie dałabym sobie rady w wielu momentach życiowych.

          W tym sensie przyjaźń jest ważniejsza od miłości.

          • Quackie pisze:

            W pewnym sensie tak, najlepsza jest miłość i przyjaźń w jednym, najgorsza chyba miłość bez przyjaźni.

            • Makówka pisze:

              Miłość całkiem bez przyjaźni to jednak nie jest miłość.
              Chyba że mamy tu na myśli czysto mechaniczne, fizyczne tzw. śmieszne ruchy. Te wykonywane przez hrabiego, aby hrabina „zaszła”.

              • Quackie pisze:

                No może faktycznie nie miłość, ale coś w rodzaju uzależnienia, dwoje ludzi, którzy żyć bez siebie nie mogą, ale jak są razem, to się potwornie, toksycznie żrą. A seks to już w ogóle osobna rozmowa.

                • Makówka pisze:

                  Bywa.
                  Wiem coś o tym. W pewnym sensie, gdy się kłócą, oznacza, że im wzajemnie na sobie zależy, ale nie ma przyjaźni, umiejętności dogadania się, jest jakaś rywalizacja.
                  Wtedy, gdy przestają się kłócić, może oznaczać albo porozumienie, albo niestety …obojętność.

            • Eliza F. pisze:

              Zgadzam się ale prawdziwa przyjażń z otoczeniem też jest nam niezbędna . Happy-Grin

              • Makówka pisze:

                Elizo!
                Nie „też”. Ona jest jak powietrze np. dla mnie. Buziak

                • Eliza F. pisze:

                  Dla mnie też Buziak1

                • miral59 pisze:

                  Nie tak dawno, na imprezie, jedna z naszych znajomych powiedziała, że miłość to odpowiedzialność za drugiego człowieka…
                  Także pojęcie miłości jest kwestią podejścia człowieka do tego uczucia…
                  Oczywiście się z tym zdaniem nie zgodziłam i stwierdziłam, że miłość jest bardziej emocją, niż odpowiedzialnością. No to mnie zapytała, czy to emocja siedzi obok mnie. No nie, mój mąż. Ale odpowiedzialności za niego nie biorę Wink Niech odpowiada sam za siebie Overjoy

  43. Jo. pisze:

    …bry
    Ja znowu do 5.00 nie spałam… A potem nieprzytomna próbowałam wejść na Wyspę, nie Madagaskar i wściekła byłam, żd mi nie podstawia Overjoy

  44. Bożena pisze:

    A mnie tu dziś będzie mało. Już na 12,00 jestem proszona na obiad, a po południu inna wizyta… Oj, nie będę się nudzić Wink

  45. Makówka pisze:

    Przespane, wyspane, nadspane witajcie!

  46. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    W złym momencie wspomniałem doktora Hiszpana, po choć w miarę wcześnie poszedłem spać to nie mogłem zasnąć, i teraz łeb mnie nap mam migrenę boli mnie głowa… Mimo braku kota w domu…

  47. maradag pisze:

    Dzień dobry! Dzień słoneczny!
    Kawa1
    Przyznaję się bez bicia, że wczorajsze moje marudzenie, to taka …kokieteria trochę Ashamed
    Bo tak naprawdę to czując się tak: Beaten-up
    mam potrzebę nie tylko głaskania, ale i porządnego kopa w przestrzeń…
    Może być w wirtualną przestrzeń 😉
    Pewno wkrótce coś wysmażę, bo zaczyna mi się chcieć Happy-Grin
    Tetryku, trzymam Cię za słowo 😉 Obiecałeś wsparcie :-).

  48. Wiedźma pisze:

    Rodzinka zażyczyła sobie na obiad ryżu z jabłkami….. łatwy obiad ! A w programie obgadywanie kotka rasy Ragdoll, który ma przybyć na początku grudnia. Dzieciaki sie cieszą i mówią, że będę ich częściej odwiedzać.
    k

  49. Quackie pisze:

    Dzień dobry, niedziela z zamkniętymi sklepami ma swoje plusy, np. ten, że nie trzeba jechać nigdzie na zakupy, za to można pospać wręcz nieprzyzwoicie długo Happy

    • Makówka pisze:

      A nie można zrobić zakupy poprzedniego dnia wieczorem, a na następny dzień spokojnie wyspać się tak długo, jak organizm potrzebuje?

      • Quackie pisze:

        No i tu wkraczamy na grząski grunt rozważań, kto ma jaki rytm dzienny i kiedy jest w stanie jeździć na zakupy…

        • Makówka pisze:

          A nie można zrobić spisu zakupów i każdy jedzie, kiedy chce?

          • Jo. pisze:

            Jeśli jeden wozi, a drugi nosi, to czasem nie można.

          • Quackie pisze:

            Nie, ponieważ jeździmy zawsze razem. Ja nie prowadzę, a małżonka nie jeździ samochodem sama.

            • Wiedźma pisze:

              no to jesteście papużki-nierozłączki samochodowe…. Delighted

            • Makówka pisze:

              Prawdziwa symbioza Fala

            • Quackie pisze:

              Ale z przymusu poniekąd. No i niewątpliwie utrudnia życie i pracę.

            • Makówka pisze:

              U mnie było tak- po pierwszym udarze, gdy nie bardzo mogłam dźwigać te tony jedzenia (etap, gdy w tygodniu szły dwie zgrzewki samego mleka) wprowadziłam metodę karteczki przyczepianej magnesem do lodówki.

              Tam każdy domownik dopisywał co akurat „się skończyło”. Wtedy chłopcy jeszcze nie mieli prawa jazdy, jedynym kierowcą w rodzinie był mój mąż. Robił zakupy w jakimś markecie okolicznym sam albo z kimś z nas.
              Albo ja „na osiedlu” i ewentualnie co bardzo ciężkie zostawiałam w sklepie do przyniesienia dzieciom.

              • miral59 pisze:

                My z mężem niemal wszystko w domu robimy razem. Oboje mamy prawo jazdy i każde z nas ma swój samochód. Ale na zakupy jeździmy razem moim samochodem. Mąż nie lubi prowadzić, a ja uwielbiam…
                Co prawda staram się jak mogę „wypchnąć” męża samego na zakupy i nawet czasami mi się udaje. On wie, że dla mnie łażenie po sklepach, to mordęga. Ale lubi być ze mną…
                Po tych prawie 40 latach bycia razem znamy się jak „łyse konie” i często nawet nie musimy niczego sobie tłumaczyć, bo wystarczy odpowiednie „popatrzenie” i już wiemy o co chodzi. Pleasure To się przydaje szczególnie gdy gdzieś jesteśmy. Wymiana spojrzeń i każde z nas wie co to drugie myśli…
                Może taka „laurka” małżeństwa wydać się zbyt upiększona, ale wcale nie jest. Był czas, że walczyliśmy ze sobą, niemal na noże. Overjoy Co się zdarza przy dwóch silnych osobowościach. Ale po wielu latach walk znaleźliśmy kompromis i chociaż drobne sprzeczki się zdarzają, to są bardzo rzadkie i nie tak ogniste jak kiedyś Happy
                I muszę szczerze się przyznać, że bardzo lubię to RAZEM. Happy-Grin Nie tylko wspólne wycieczki, ale też wspólne domowe obowiązki i to pomaganie sobie nawzajem…

                • Makówka pisze:

                  To, co piszesz Miralko to piękny przykład, kiedy miłość idzie w parze z zaprzyjaźnieniem.
                  Przyjemność bycia razem i robienie czegoś wspólnie.

  50. maradag pisze:

    Ale macie fajnie z tym RAZEM…
    A ja muszę wszystko SAMA Shout
    Na dodatek mój kultowy rower ma „flaka tylnego”, od pompy rowerowej ułamał się wążyk, a torba zakupowa na kółkach zalała się niebową farbą przy ostatnim zrywie remontowym…
    No i jak tu żyć?… Tears

    • Jo. pisze:

      Ech…
      Moim największym sukcesem życiowym jest osiągnięcie stanu, w którym moi synowie mogą zostać sami w domu (ale wyłącznie w duecie, bo Kuba sam-sam to nie ma mowy) a ja mogę pojechać z mężem na zakupy BEZ NICH.

      Nie macie pojęcia, jaka to jest ulga.

    • Quackie pisze:

      Biorąc pod uwagę, że to zawsze musi być razem, to nie wiem, czy takie osiągnięcie.

    • Wiedźma pisze:

      Jak ? Z usmiechem na ustach, nawet gdy się nie chce uśmiechać. A po jakimś czasie – polubić. Służę radą Wink

      • maradag pisze:

        Staram się, naprawdę. To była tylko taka mała, chwilowa dygresja…. Refleksja, że ludzie opuszczaja cię „gromadnie”, w najmniej odpowiednim czasie. I zostajesz samiusieńka na obczyżnie. Ale zaczynam się przyzwyczajać i nawet lubić tę moją „wolność”, że „nic nie muszę” i robię co chcę :-).
        Ale już nie marudzę. Idę na spacer i… po mleko bo sie skończyło. Póki jeszcze sklep otwarty :-).

        • Wiedźma pisze:

          Ale uważaj, bo może sie zdarzyć, ze „zdziczejesz” i towarzystwo zacznie męczyć. Sama sie na tym złapałam i wygłisiłam sobie srogoe kazanie Wink

  51. Jo. pisze:

    Ja jednak zasypiam na siedząco nad komputerem. Nie da się tak funkcjonować.

    Odpływam z Wyspy i życzę Wam większej przytomności umysłu.

    Tired Distort Crazy

  52. Tetryk56 pisze:

    Obiad zjedzony, dzień zaliczony, jak mawiało się w wojsku. A teraz wychodzimy na jakiś czas – do zobaczenia 🙂

  53. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie jeszcze rano, a u Was już popołudniu… ale znowu zdążyłam zrobić parę rzeczy, zanim dopłynęłam na Wyspę. Pleasure

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry, ja dzisiaj nie zrobiłem za dużo przed wejściem na Wyspę. W sumie to tylko się obudziłem… Thinking

        • Quackie pisze:

          Och, to czego mam się spodziewać, jak obudzenie się będzie faktycznie czynem heroicznym?!? Amazed

          • max pisze:

            Dzisiaj , przypominam jest niedziela i ” pamiętaj abyś dzień święty święcił ” Możesz co najwyżej dać na tacę i pomodlić się o zdrowie proboszcza . Żadnej pracy , która z definicji polega na pokonywaniu oporu na pewnej drodze …No chyba , że nie będzie żadnego oporu , na pewnej drodze , to jesteś rozgrzeszony , nawet jeśli uwiedziesz dorosłą , ale niegrzeczną dziewicę… Thinking

  54. Makówka pisze:

    Maradag !

    Takie mam pytanie i prośbę. Napisałaś :

    „Bo tak naprawdę to czując się tak:
    mam potrzebę nie tylko głaskania, ale i porządnego kopa w przestrzeń…
    Może być w wirtualną przestrzeń
    Pewno wkrótce coś wysmażę, bo zaczyna mi się chcieć „.

    Nie mogę się doczekać. Kiedy będzie to wkrótce?

    Rozumiem, że pięterko szczególne, jubileuszowe, ale komórka mi się zawiesza przy tak wysokim pięterku.

    Przepraszam, jeśli znowu zrobiłam jakiś nietakt jako ta, co „nie zna Józefa”.

    • Bożena pisze:

      Pięterko ma już ponad 250 stopni, więc jeśli masz coś do wysmażenia, to proszę, nie czekaj.
      Ja dopiero wróciłam do domu. Trochę popadał deszcz, ale idzie mróz.

    • miral59 pisze:

      Popieram Makóweczkę!!! Maradag, jeśli masz coś w miarę gotowego, to czekamy na nowe pięterko Happy-Grin
      Makóweczko, a dlaczego piszesz, że „nie znasz Józefa”? Mam wrażenie, że na Wyspie wszyscy go znają Overjoy
      To stwierdzenie z cyklu książek o Ani, rudowłosej bohaterce…
      Chociaż wydaje mi się, że o „ludziach znających Józefa” mówiła nie ciotka Jakubina, a Kornelia Bryant (nie wiem czy dobrze zapamiętałam nazwisko) z Przystani Czterech Wiatrów… dawno czytałam, to może już nie pamiętam… Thinking

      • Makówka pisze:

        Miralko !

        Ależ ja wiem co, to znaczy „znać Józefa”. To jest wyższy stopień wtajemniczenia nadawania na „wspólnej fali”.

        Tak napisałam na wszelki wypadek, że jeśli znów popełniłam jakiś nietakt, to proszę o wyrozumiałość.

  55. Bożena pisze:

    No i już znowu wieczór i żegnać się dla mnie pora… GoodNight

  56. Alla pisze:

    Święty Turecki!! Dajcie coś na wycieraczkę, bo już sama nie wiem gdzie jestem!! Cry-Out
    Koniec imprezy, trza sprzątać!! Happy-Grin
    No to do jutra, spokojnej nocy I-m-in-love

  57. maradag pisze:

    Makóweczko droga, bo to jest ze mna ostatnio tak: dopadła mnie deprecha i to wcale nie jesienna, ona nastała latem… Głowny powód to odejście mojej Siostry na drugą stronę. Ale nie tylko. Nastapił napad, inwazja oraz perfidna agresja negatywnych wydarzen, na mnie i moich bliskich Brutal . Wcześniej, gdy coś się działo w naszej rodzinie, byłam tu ja i Renia. Teraz zostałam sama na polu walki. W pewnym momencie poległam Crazy .
    Ale właśnie wstaje i próbuję realizować pozaczynane kiedyś projekty.
    Odpowiadając więc na pytanie: kiedy i co? odpowiadam – nie wiem, przykro mi… Się cieszę, że zaczyna mi się chcieć, ale też wiem, że to są wzloty i upadki. Dlatego mówię o daniu mi kopa, i takie tam ;-).
    Dziś, po przeszło półrocznej przerwie, wyjełam farby i maluję obrazek :-). Super uczucie Approve

    • Makówka pisze:

      Maradag!

      Przepraszam. Nie wiedziałam. Wybacz. Jak kiedyś się zjawiłaś i zalinkowałaś swój wpis o aniołach przeczytałam Twój kapitalny tekst i obejrzałam kapitalne rysunki. To było chyba pod moim wpisem o aniołach?

      Zrobiłam go pod wpływem kłopotów Jo.

      Przypomniałam sobie wtedy, jak kiedyś pisałam o potłuczonej szklance, aby podzielić się swoim strachem bodaj wirtualnie, bo w realu nie zawsze mogłam.

      Znowu popełniłam nietakt -wybacz proszę.

  58. Tetryk56 pisze:

    Zapraszam na nowe pięterko – to chyba od Zenkowej Kryśki…

  59. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Wracam do połowy lat 60′, czyli do czasów, kiedy jeszcze mnie nie było. Irma Thomas i „Anyone Who Knows What Love Is”, nie tak dawno przywrócone do popularności przez serial „Black Mirror” (jakieś wieści o nowym sezonie? Ktokolwiek wie, ktokolwiek widział?).

    Snów tak harmonijnych, mogą być z równie udanymi chórkami.

  60. Wiedźma pisze:

    Zasapana zapalam lampkę i łapię oddech , żeby pójść na nowe pięterko

    dobranoc

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)