« Patent na uśmiech Tuwim na Zaduszki »

Urodziny na pustyni…

W sylwestrową noc otwieramy prosecco stojąc na nadmorskim cyplu. Miejsce to szczególne – przyglądamy się fajerwerkom oznajmiającym nadejście kolejnego roku w czterech państwach: Egipcie, Izraelu, Jordanii i Arabii Saudyjskiej. W przeciwieństwie do rodzimych zwyczajów kanonada trwa krótko i już po kilku minutach wsłuchani w szum fal wpatrujemy się w rozgwieżdżone niebo, życząc sobie wzajemnie realizacji kolejnych podróżnych marzeń. Jedno z nich spełnię za kilka godzin, więc jeszcze tylko krótki spacer nadmorską promenadą, nieco pląsów, garść uśmiechów wszyscy wszystkim i wielojęzyczne „Szczęśliwego Nowego Roku”.
Rano podekscytowana ruszam w miejsce, które odkryłam całkiem przypadkowo przygotowując inną wyprawę. Przyjaciele, których namówiłam na ten niestandardowy sposób sylwestrowego szaleństwa (choć mocno nie musiałam), jadą ze mną w nieznane zaintrygowani nazwą Red Canyon. To wszakże słynny z wielu opisów, zdjęć i filmów kanion w amerykańskim stanie Utah, a my kierujemy się na izraelską pustynię Negew. Po co na pustynię? przecież tam NIC nie ma… z taką opinią spotkałam się nie raz. Sprawdzone towarzystwo z góry akceptuje moje podróżne pomysły – to nasza kolejna wyprawa.
Skręcamy z głównej drogi, pokonujemy kilka kilometrów kierując się bardziej nosem, niż tajemniczym dla nas drogowskazem i parkujemy przed tablicą, która opisuje poszukiwany szlak. Miejsce jest tak niepozorne, że kiełkuje we mnie wątpliwość, czy trafiliśmy na to COŚ, co koniecznie chcę zobaczyć i dotknąć. Po krótkiej wędrówce teren obniża się i po chwili znajdujemy się wewnątrz fenomenu natury – oto miniaturowy Red Canyon pełen fantastycznych form skalnych. Trasa ma jeden kierunek, więc schodzimy na dno kanionu zadzierając głowy i wspinamy się podziwiając dziurę w ziemi raz, drugi i kolejny. Gdy już nasycimy oczy i dusze, przejdziemy pustynnym szlakiem na parking i uzupełnimy energetyczne straty noworocznym obiadem w postaci kanapek. Dopełnimy dzień jeszcze krótkim górskim spacerem i efektami, które maluje na górach zachodzące słońce.

 

151 komentarzy

  1. Zocha pisze:

    Ponura niedziela, a prywatny komp u doktora. Fotki z marnej kopii, ale są – zapraszam na słoneczny spacer.

  2. miral59 pisze:

    Co prawda jeszcze nie było zaproszenia do wycieczki, ale już wlazłam i poczytałam. Pięknie!!! Widoki są niesamowite Approve Faktem jest, że mam lęk wysokości, ale z ciekawości chyba bym tam poszła Happy-Grin
    Zdjęcia nigdy w pełni nie oddają widoków… a te są rewelacyjne, to jak musiało być w rzeczywistości? Poezja…

    • miral59 pisze:

      Zanim napisałam komentarz, pojawiło się zaproszenie Overjoy Czyli byłam na nowym pięterku niejako legalnie Wink
      Z tego wszystkiego, nawet się nie przywitałam…
      Niedzielne dzień dobry Happy-Grin

  3. Zocha pisze:

    Jasne, że legalnie Miralko 🙂 operuję na zastępczym służbowym lapku i nieco dłużej wszystko trwa, zazwyczaj korzystam z niego w innym celu.
    Te poetyckie widoki (jak pięknie określiłaś) były smaczniejsze od najlepszego urodzinowego tortu !

    • miral59 pisze:

      Też tak myślę, że smaczniejsze. Delicious
      Zdjęcia są zwykle tylko namiastką tego, co odczuwamy patrząc na różnego rodzaju cudeńka. Nie odczuwa się wiatru (nawet jeśli jest to tylko delikatny zefirek), żadnych zapachów, temperatury i ogólnie atmosfery tego miejsca. W zasadzie to takie zdjęcia tylko przypominają nam o naszych przeżyciach… pozwalają przeżyć je jeszcze raz… Approve

  4. Tetryk56 pisze:

    Zastanawiam się, kiedy płynęła tam woda, która wycięła tak efektowny kanion? Musiało jej być raczej dużo…

    • Zocha pisze:

      Powodzie błyskawiczne (flash flood) są częstym zjawiskiem na tym terenie. Natura tworzy od wieków i działa nieustannie. Nie dalej jak kilka dni temu głośna była tragedia w okolicach Morza Martwego po stronie jordańskiej, przyczyną była właśnie taka powódź.
      Gdy przemierzamy gorące i wysuszone tereny dziwią nas ostrzeżenia przed zalaniem, a żywioł jest ogromny. Miałam okazję obserwować działanie ulewnego deszczu na jordańskiej Wadi Rum, juz nie śmieszą mnie ostrzegawcze tablice i obniżenia w poprzek dróg.

      • Makówka pisze:

        Też mnie kiedyś rozśmieszyły tabliczki informujące,że droga nieprzejezdna z powodu powodzi.
        Za to potem Sonora pięknie zakwitła!

  5. Makówka pisze:

    Zachwyciłam się zdjęciami, ogrzałam ich ciepłem i pozazdrościłam TAKIEGO Sylwestra!

    Czy mi się wydaje, że ktoś coś pisał, aby na niego nie liczyć? Ha, ha..

  6. Tetryk56 pisze:

    Czy to stamtąd pochodzi motyw o przejściu wielbłąda przez ucho igielne? Thinking

    • Zocha pisze:

      Raczej z samej Jerozolimy. To nazwa bramy miejskiej istniejącej długo przed Chrystusem. Jest tak wąska, że kupcy z objuczonymi wielbłądami nie mieścili się w niej. Służyła jedynie pieszym, którzy mieli prawo ominąć opłaty celne.

  7. Bożena pisze:

    Pustynia zawsze kojarzyła mi się z piaskiem, a tu widzę głównie skały!
    Ale obrazy piękne…

    • Makówka pisze:

      Bożena !

      Chyba każdemu pustynia kojarzy się z dużą piaskownicą.
      A tymczasem są i skaliste i żwirowe i nawet lodowe.

      Byłam jedynie na Sonorze, ale niektóre widoki mam stale w oczach, tak mnie zachwyciły.

      • Bożena pisze:

        Widzę, że człowiek uczy się do śmierci i jeszcze głupi umiera…

      • miral59 pisze:

        Mnie się nie kojarzy tylko z piaskiem, Makóweczko. Happy-Grin
        W podstawówce mieliśmy bardzo groźną nauczycielkę. Na jej lekcjach była cisza jak makiem zasiał i wszyscy siedzieli z rękami na plecach. Za każde, najmniejsze nawet przewinienie, cały rząd, w którym siedział „winowajca”, musiał nauczyć się wyznaczonego przez nią rozdziału z książki. Pamięć miała fenomenalną i nie pomogło przesiadanie się do innego rzędu na następnej lekcji. Tym bardziej „wyłapała”…
        No i gdy mieliśmy temat o pustyniach, ktoś się czymś naraził naszej „pani od geografii”… byłam jedną z tych, która musiała wykuć na pamięć cały rozdział o pustyniach Overjoy
        Wiele lat pamiętałam i mogłam cytować z pamięci te wszystkie rodzaje pustynne i czym się który charakteryzuje, a także przykłady takowych na całym świecie. Delighted
        Dodam jeszcze, że nauczenie się rozdziału, bądź co bądź pisanego prozą, jest piekielnie trudne. Tym bardziej, że nie można było ani ominąć, ani przestawić ani jednego wyrazu. Musiało być dokładnie tak jak w książce…
        Co się więc dziwić, że nawet po 50 latach pamiętam (chociaż już nie słowo w słowo)…

  8. Zoe pisze:

    Nieprawdopodobne krajobrazy. Ja myślę, że Zocha zorganizuje jakąś wycieczkę dla całego Madagaskaru w jakimś ponurym listopadzie albo marcu, w jakieś niedrogie, egzotyczne miejsce (niekoniecznie musi to być Madagaskar;-). Już się czuję zapisany Wink

    • Zocha pisze:

      A czemu nie Madagaskar? Brzmi kusząco: przejdziemy się aleją baobabów, podglądniemy lemury i ponurkujemy! Tylko nie w marcu – marzec to czas na narty – na narty też możemy, nie na Madagaskar 🙂

      • Makówka pisze:

        Ja i na Madagaskar i na narty jestem chętna, ale jak wcześniej znajdę sponsora.

        A jak nie znajdę sponsora, zadowolić się będę musiała wyspą na zalewie Nowohuckim (to tam, gdzie pokazywałam, że leciałam na wyspę).
        A na nartach będę jeździć na górze Chełm (to ta góra w połowie, której jest chatka w lesie, o której tyle pisałam).

        A może Wyspiarze znają jakiegoś dobrego sponsora dla Makówki?

  9. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Wspaniałe widoki, jako dziecko dwojga geologów czuję się podwójnie wzruszony (estetycznie i poniekąd w zastępstwie Rodziców – zawodowo). Urodą wyróżnia się szczególnie zdjęcie nr 20, z warstwowanymi skałami, które wyglądają jak skamieniałe fale.

    Na Synaju też mają Red Canyon, ale dużo, dużo mniejszy, poza tym nie widziałem, żeby ktoś chodził ponad nim, po brzegu (i nie wiem, czy to w ogóle dozwolone).

  10. Bożena pisze:

    Nareszcie wróciłam do domu, a na Wyspie cicho…

  11. Jo. pisze:

    Jestem. Żyję. Mam dosyć.

  12. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Od czasu do czasu przychodzi moment na dobranockę od Starszych Panów. Dzisiaj jest taki moment. Wiesław Michnikowski jakoś wytrzymuje na deszczu. Smutny deszczyk i kwintesencja tej jesieni, jak dla mnie. Łowienie ryb nerwy leczy?

    Snów z taką klasą, jak tamten Kabaret.

    • Makówka pisze:

      Prawie zdążyłam na Dobranockę. Bo właśnie wróciłam do domu. Zrobiłam sobie herbatę, wlazłam do łóżka i z przyjemnością wysłuchałam Michnikowskiego.
      Wróciłam z Niepołomic pełna wrażeń. Bardzo silnych. Były i wzruszenia i poważne rozmowy i śmiech. Budujące silne poczucie wspólnoty mimo różnic zdań.
      Wszystko poprzeplatane jak w życiu.

      • Quackie pisze:

        O! Różnice zdań, a mimo to wzajemny szacunek i umiejętność dyskusji. I po dojściu do ściany nie wejście na wyższe obroty z wyzwiskami i rozładowywaniem frustracji, tylko spokojne stwierdzenie, że musimy się zgodzić, że w tej sprawie się nie zgadzamy.

        Tego brakuje, co niestety oczywiste.

        • Makówka pisze:

          Q.

          To były moje idealistyczne odczucia. Czy wszyscy je podzielają, nie wiem, wątpię.
          I to było jednak spotkanie ludzi, którzy myślą podobnie.
          Ja cieszę się, że w piękny sposób oddaliśmy hołd Szaremu Człowiekowi.
          Oraz z tego, że miałam okazję poznać i porozmawiać z niektórymi osobami.
          Już się zamykam…

  13. Tetryk56 pisze:

    Ja też już jestem w domu i wg mojego wewnętrznego zegara jest już strasznie późno. Trzeba zapalić lampkę i iść spać…

    • Quackie pisze:

      A, faktycznie, zmiana czasu była!

      • Makówka pisze:

        Mój „wewnętrzny zegar” lekko zgłupiał, bo jednak sugeruje się tym, co wskazują zegarki, a tymczasem na każdym co innego, bo komputer sam się przestawił, a komórkę i te inne domowe -„nie ma komu przestawić”.
        Dobranoc mogę powiedzieć, nie patrząc na żaden zegarek.

        • miral59 pisze:

          To komórka Ci się nie przestawia automatycznie? Moja się przestawia… chociaż mam zwykły, „klapkowy” aparat, a nie jakiegoś tam „smartfona”, czy inne „cudo techniki” Happy-Grin
          Część naszych domowych zegarów też przestawia się samoczynnie (np. budzik, z którego i tak nie korzystamy). Jedynie na kuchence i mikrofalówce trzeba przestawić godzinę ręcznie… no i w moim samochodzie Wink

          • Makówka pisze:

            Miralko!

            U mnie wszystko jest „starej daty” (jak ja). Jedynie laptop i telewizor idą z duchem czasu.

            • miral59 pisze:

              Ale mój telefon też jest „starej daty”. Gdy musiałam wymienić poprzedni, to w punkcie sprzedawca mało nie zemdlał i oglądał telefon jak muzealny okaz Overjoy Był też zdziwiony, że nie chcę czegoś nowszego typu. Takiego z internetem i w ogóle. Ale ja chciałam taki sam (to znaczy tego samego typu), prosty jak dla małpy Wink

  14. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Niedziela była trochę leniwa Wink Po długich i uporczywych zakupach położyłam się spać… jak ja nienawidzę tego łażenia po sklepach Shout A że byliśmy w kilku, więc oczywiście wróciłam skonana kompletnie. Tired Zjadłam tylko obiad, który się w międzyczasie gotował i po prostu się „uwaliłam” Happy-Grin
    Pogoda pod psem, więc na żadną wycieczkę nie pojechaliśmy Sad

  15. miral59 pisze:

    U Was czas zmieniony, a u mnie chyba dopiero za dwa tygodnie… gdybym dorwała tego głupka, który taką zmianę wymyślił, to podejrzewam, że zrobiłabym mu coś złego Angry
    Znowu (zanim się nie przyzwyczaję) będę się budziła o kretyńskich godzinach i sama nie będę wiedziała co ze sobą zrobić Weary Bo jak się wstanie o 4 rano, a do pracy wyjeżdżam o 8…
    Nie mogliby się zdecydować na jeden, konkretny czas i trzymać się go przez cały rok? Jak sobie popatrzyłam na mapę, wiele państw zrezygnowało z tej głupoty. Nie mogłyby wszystkie? Może kiedyś to nastąpi, ale póki co, to tylko człowiek się wnerwia… Disapproval

  16. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Mokro, jeszcze ciemno i zapowiadają znów silny wiatr Wink1

  17. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Mgła taka, że drugiej strony ulicy nie widać, ale robi się cieplej… Mówią nawet o 21 stopniach.

  18. Quackie pisze:

    Dzień dobry. U nas dzisiaj pogoda wręcz przeciwna do tej w Krakowie – plus pięć, może plus siedem. I deszczowo.

    Jutro ma przyjść cieplejszy powiew z południa.

    • Tetryk56 pisze:

      Żeby było wręcz przeciwnie, musiałbyś mieć piękne słońce…

      • Makówka pisze:

        Dzień dobry!

        Słońce zaczyna się przebijać!
        Dziś miałam mieć randkę z dentystką, która miała grzebać w moich kanałach, ale wizyta została odwołana i przesunięta na jutro.
        Zburzyło to cały mój plan, ale plany są po to, aby je modyfikować.

  19. Zoe pisze:

    O! Poniedziałek. Dzień dobry. Pięknie za oknem, ciepło.
    Dobrego tygodnia życzy południowa Polska:-)

    • Makówka pisze:

      Zoe!

      W związku z tym miłym słoneczkiem rozumiem, odwołałeś swoje chorowanie?
      U mnie też słoneczko i cieplutko. Nad Bałtykiem sztorm podobno? Na Mazurach -śnieg!

      • Zoe pisze:

        Przeziębienie wyleżałem weekendowo, ale noga mnie boli do wtorku (wtedy mam WF czyli siatkówka ze znajomymi w odpowiednim wieku;-). Niepokoi mnie to trochę…ale w pracy jestem obecny.

  20. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, fajrant, poza tym sporo spraw załatwionych i jeden gość dość nie w porę, który jednak nie zasiedział się zbyt długo na szczęście.

    I przerwa.

  21. makowka 9 pisze:

    Wracam z głową pełną wzruszeń. Poezja czytana,śpiewana,rozmowy,rzeźby,wino…

    • Quackie pisze:

      Kraków poetów, najwyraźniej. Trochę zazdroszczę, ale nie w złym sensie 🙂

      • Makówka pisze:

        Q.

        Nie tylko poetów.
        Najpierw byłam na wystawie rzeźb w Celestacie, potem na promocji książki w Piwnicy pod Baranami.
        W obu miejscach była poezja czytana i śpiewana. W obu miejscach był Jan Nowicki.
        Jak mi Internet wytrzyma(co chwilę ucieka)wkleję jakieś zdjęcia.

        • Quackie pisze:

          O, pan Nowicki. No tak, spod Kielc daleko nie ma.

          Tak czy inaczej, brzmi jak znakomita okazja do ukulturalnienia się.

          • Makówka pisze:

            Q!

            Mówisz -masz

            • Quackie pisze:

              O, jak miło!

              Przy okazji się powtórzę: mam takie marzenie, żeby jeszcze kiedyś zobaczyć (a najlepiej: nagrać sobie) „Kolację na cztery ręce” Paula Barza, ale nie w dobrze znanej wersji z pp. Gajosem (Bach), Wilhelmim (Haendel) i Trelą (Schmidtem), tylko w transmitowanej hen, kiedyś w lokalnym programie krakowskim TVP inscenizacji z Teatru STU – z pp. Bińczyckim (Bach), Nowickim (Haendel) i Peszkiem (Schmidt).

  22. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Nietypowo nieco. Ten instrument już kiedyś się pojawiał w ramach dobranocki. Nazywa się hang i kosztuje strasznie dużo, a ceny zapewne będą rosły, bo najpierw były potworne kolejki, a potem produkcję w ogóle wstrzymano.

    Delikatny dźwięk, masujący mózg. Melodyjne, ale nienachalne.

    Snów delikatnie dzwoniących.

  23. Tetryk56 pisze:

    Idę spać, bo od zmiany czasu jakoś wciąż mnie rozkłada… Lampka wszakże nie służy do zamykania ust ni klawiatur sowom…

  24. Quackie pisze:

    A teraz już definitywnie dobranoc (na dzisiaj).

  25. Makówka pisze:

    29.10.18 poszłam obejrzeć wystawę rzeźby Czesława Dźwigaja -rzeźbiarza, malarza, rysownika, poety.Poniżej jedna z rzeźb.

    Wystawa odbywała się w Celestacie, czyli Siedzibie Bractwa Kurkowego.

    To był finisaż, czyli uroczyste zakończenie uświetnione występami artystycznymi.

    Po części artystycznej był poczęstunek, a podczas niego dobra okazja, aby pogadać z artystami, Królem Kurkowym, prof. Dźwigajem. Wystarczy zapytać, czy mogę zrobić zdjęcie, a panowie sami proponują czy chcę sobie zrobić zdjęcie z nimi (a chcę!czemu nie?)no i wywiązuje się rozmowa.

    Jan Nowicki był jednym z artystów którzy czytali wiersze.

    Na zdjęciu, które dałam parę schodków wcześniej po lewej jest artysta jak czyta wiersz.

    Po prawej moment jak zaczepiłam go w momencie, gdy konsumował kanapkę. Roześmiał się, gdyż zaczęłam bajerować, że jako nastolatka uwielbiałam Stary Teatr i doskonale pamiętam jego role np. w „Biesach” lub „Nocy Listopadowej”.To zresztą nie był bajer, bo faktycznie byłam kiedyś pod ogromnym wrażeniem przedstawień Teatru Starego z czasów Świniarskiego i Wajdy.

    Prosto z Celestatu poszłam do Piwnicy pod Baranami.Nie będę jednak się rozpisywać, bo zrobiłoby się z tego pięterko, a nie komentarz.

    Tym bardziej, że Zocha obiecała pilnować ze mną lampki i …..sama zostałam!

  26. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Wraca lato?

  27. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Pogoda trochę jak Vivaldi w pigułce, czas poprzestawiany (obudziłem się na godzinę przed budzikiem), ale wszystko to jakoś przetrwamy. Zocha prawie w górach, Makówka nam podładowała akumulatory – nie jest źle 🙂

    • Quackie pisze:

      Hm, a ja się już przestawiłem z budzeniem, tzn. dosypiam do swojej pory (wczoraj się zacząłem budzić wcześniej, ale dzisiaj już wszystko jak przed zmianą czasu).

    • Makówka pisze:

      Dzień dobry!

      Faktycznie jakieś wariactwo z tym przestawianiem czasu -idę spać wg nowego, budzę się wg starego! Znów mam jak Tetryk mawia „deficyt snu”!

      Skoro Wam podładowałam akumulatory to tym bardziej sobie, prawda?
      Ładowanie zaczęło się już w autobusie, w którym doszło do przypadkowego, ale bardzo, bardzo miłego spotkania.

      A potem te rozmowy, te wzruszenia przy słuchaniu poezji mówionej lub śpiewanej…

      Piwnica to miejsce magiczne, duch Piotra Skrzyneckiego jest cały czas obecny.

      Ale w Celestacie też była jakaś taka atmosfera dzięki, której można było zapomnieć o przykrej rzeczywistości.

  28. Quackie pisze:

    Dzień dobry. I u nas się robi ciepło (a że deszczyk przy okazji co i raz, to już taka jesienna specyfika).

  29. Zoe pisze:

    Ciepłe dzień dobry.

  30. Ultra pisze:

    Właśnie niedawno ładowałam akumulatory na ławce obok P.Skrzyneckiego. Zapewniam, to działa.

    • Makówka pisze:

      Ultra!

      Działa szczególnie tam na dole w tej ciasnej piwniczce Piwnicy pod Baranami, gdzie jak widać ze zdjęcia, Piotr patrzył na nas z góry.

      Jan Nowicki dużo wczoraj opowiadał o swoich związkach ze Skrzyneckim, o tym, że”Rozmowy z Piotrem” powstawały z potrzeby serca.

      „Te kobiety Piotra! -on się podkochiwał, a ja MUSIAŁEM z nimi spać”. MUSIAŁEM, ha, ha -ogólnie wiadomo, że robił to nie bez przyjemności.

      Jan Nowicki postać niezwykle barwna, choć prywatnie pewnie trudny facet.

      Bardzo ładnie odpowiedział na pytanie „co to jest miłość?”.

  31. Tetryk56 pisze:

    Quacku, zostałeś ostrzeżony!
    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/studioopinii.pl/wp-content/uploads/2018/10/image6-5.jpeg

  32. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, fajrant i przerwa. Wszystko wskazuje na to, że skończę w ciągu ok. 2 tygodni? A potem następne zlecenie, ale chyba jeszcze jakaś przerwa, bo za mało ich ostatnio.

  33. Bożena pisze:

    Czas na mnie, pościel kusi… kordelka Dobranoc.

  34. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj myślałem o Andreasie Vollenweiderze, ale przypomniałem sobie przy tej okazji o kimś innym. Niemiec Friedemann Witecka gra na gitarze nieco podobnie jak Szwajcar Vollenweider na harfie. Z mojej ulubionej płyty „Aquamarine” tytułowy utwór. Spokojny, nie bez gitarowych misterności.

    Snów rozświetlanych podmorskim światłem, falującym i tajemniczym.

  35. Tetryk56 pisze:

    No dobra. Znów zaczynam padać na ryjek, więc znów zapalę lampkę, aby zachęcić sowy do pogawędki. Idę spać,nadal nie znając istoty miłości wg Jana N. …

  36. makowka 9 pisze:

    Wy już po lampce, a ja dopiero zaczęłam wracać do domu. Istotę tej no miłości to napiszę już z laptopa.
    .

  37. Makówka pisze:

    Czy ja przypadkiem nie pisałam ostatnio, że plany są po to, aby je modyfikować.?

    Na wtorek plan był taki -godz.14 -dentysta, potem cmentarz a z cmentarza do Muzeum Narodowego na wernisaż wystawy „Niepodległość Wokół myśli historycznej Józefa Piłsudskiego”

    I tu wkraczamy w cykl pt. „Mój pierwszy raz”. Pomyśleliście, że postanowiłam zbadać empirycznie istotę miłości wg Makówki?.

    Ależ to bardzo prozaiczna sprawa -PIERWSZY RAZ MIAŁAM LECZENIE KANAŁOWE POD MIKROSKOPEM. To skąd mogłam wiedzieć, że będę siedzieć na fotelu bez przerwy prawie trzy godziny?

    Szybka modyfikacja planu. Wbiegam do domu; szybko coś zjeść i zmienić dres z kapturem na sweter, aby sprawiać pozory elegancji. Już powinnam wychodzić z domu, gdy dzwoni komórka:
    „mama czy możesz rozmawiać?”
    „Tak, ale krótko, bo się śpieszę!” Jakby mówić do mojej mamy- „wiem, że się spieszysz, ale jeszce TYLKO ci powiem”. I wylewa te swoje żale…
    Telefon -koleżanka „gdzie jesteś? Bo ja już na miejscu.”
    „Co? Wychodzisz dopiero z domu? Znowu się spóźnisz? No dobrze zajmę ci miejsce, ale …”
    Telefon -kolega „zajmij mi miejsce, bo wsiadłem do złego autobusu i się spóźnię”. Oczywiście był wcześniej ode mnie.

    Wystawę obejrzeliśmy, gadek posłuchaliśmy, gry na fortepianie -również.
    O wystawie nie będę się rozpisywać, na temat Piłsudskiego tym bardziej nie będę się wypowiadać.
    Postać jak wiemy barwna i kontrowersyjna.

    A wracając do Nowickiego i jego „istoty miłości”.
    Oczywiście jako miłośnik kobiet temat miłości w tej odpowiedzi zawęził do miłości damsko-męskiej. Było tam coś o nieuchwytności, obłoku… Nie potrafię odtworzyć tej odpowiedzi, bo sama w sobie była nieuchwytnością jak miłość.

    Natomiast zapamiętałam jego odpowiedź na pytanie „Skoro tak pięknie mówisz o miłości, to powiedz czemu ona się kończy?”
    Odpowiedział „bo miłość to jak bukiet pięknych kwiatów”.
    Hm przypuszczam, że niejednej kobiecie dostarczył wielu wzruszeń i uniesień, ale i też cierpienia, gdy stawały się bukietem, które trzeba wymienić na nowy.

    A jaka jest Wasza „istota miłości”?
    Zbyt intymne pytanie? Ależ miłość ma wiele wymiarów….to pytanie, na które można dać sto różnych odpowiedzi… Chyba nawet mogłabym zrobić z tego pięterko …hm…wybaczcie, ale na wernisażu dawali wino, a ono sprzyja „myśleniu o istocie miłości”…

    Dobranoc, a może Dzień dobry, bo przecież będziecie to czytać rano…

    • Quackie pisze:

      Moje bukiety, stety lub niestety, wytrzymują bardzo długo. Co nie znaczy, że wiecznie Worry

      • Makówka pisze:

        Q.

        Zauważyłam, że użyłeś liczby mnogiej. Tak tylko zauważyłam.
        No i jednak „nie wiecznie”.
        Idealistkom marzy się jeden bukiet na całe życie…
        Pragmatyczki wiedzą jakie to trudne…

  38. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Dziś żegnamy październik, a wygląda jakby jeszcze było lato Wink

  39. makowka 9 pisze:

    Dzień dobry!

  40. Quackie pisze:

    Dzień dobry, chociaż wczesny – zaraz ruszam na cmentarz, bo musimy przygotować grób…

  41. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ruch, korki, a w ogóle to chłodne jakieś to lato…

    • Makówka pisze:

      No właśnie niebo bez jednej chmurki. Takie lato jesienią, że aż „wody otwarte ” mi się zamarzyły…
      I znowu mam „deficyt snu” -o 00:58 jeszcze pisałam dla Was komentarz, a o 6:58 już się witałam.
      Czy to wina pogody, czy rozważań o „istocie miłości”?

  42. Zoe pisze:

    Cześć. Miałem dzisiaj rano ambiwalentne uczucia przy dojeździe do pracy – piękno wschodzącego słońca oślepiało mnie w korkach samochodowych.

  43. Quackie pisze:

    Z powrotem z cmentarza, wszystko sprawnie poszło, chociaż korki oczywiście sakramenckie, ponieważ ruch w pobliżu ograniczono, a i tak znajduje się mnóstwo cwaniaków, którzy próbują się wcisnąć na tzw. krzywy ryj.

    A teraz do pracy.

  44. Makówka pisze:

    Jo.

    Nie wiem, kiedy tu zaglądniesz, ale pamiętaj, że myślę o Tobie ciepło.

    To tylko puste słowa, ale cóż mogę więcej? Jednak z moich doświadczeń życiowych wiem, że nawet takie wirtualne wsparcie czasami pomaga.

    Jak ktoś ma kontakt z Jo.”poza blogowy” proszą ją ode mnie uściskać.

  45. Quackie pisze:

    Otóż i fajrant. I przerwa.

  46. Bożena pisze:

    Ja się już pożegnam… A kto wstawia nowe pięterko?
    Dobranoc lulu

  47. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Myślałem, żeby zapuścić coś a propos Halloween, ale w tej sytuacji lepszy będzie bluesowy uzdrawiacz. Oby zadziałał, magicznie, jeżeli inaczej się nie da.

    Snów przynoszących rozwiązanie i nowe siły.

  48. Tetryk56 pisze:

    Zapalam lampkę, a po północy zapraszam na Zaduszki z Tuwimem…

  49. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Piękny wschód słońca… Delighted

Skomentuj Quackie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)