Andaluzyjskie kwietniowe słońce budzi się łaskawie po ósmej. Nie mam więc potrzeby wczesnego zrywania się z łóżka, a tym bardziej porannego pośpiechu. Zaczynam dzień leniwie – lubię tę hiszpańską mañanę. Bo mañana to nie tylko „rano”, ale co bardziej istotne, tutejszy sposób na życie. Jest wygodna na urlopie, lecz bywa też dokuczliwa dla przybyszów w sprawach naglących. Słyszysz mañana – może być za chwilę, ale też jutro, czy za trzy dni.
Tego rana jednak jest mi dane korzystać z jej przyjemnego wydźwięku. Jestem w Sewilli, plan to brak planu, a zegarek pełni funkcję wyłącznie biżuteryjną.
W myślach jednak uporczywie krąży hasło: Plaza de España. Wiem, że został zaprojektowany w stylu art deco i neomudejar (ach, lubimy!) na Wystawę Iberoamerykańską, która miała miejsce w 1929 roku i leży na obrzeżu parku Marii Luizy. Z racji niejako zawodowych znam jego kreacje filmowe. To siedziba tytułowego „Dyktatora” L. Charles’a, planeta Naboo w „Gwiezdnych wojnach – mroczne widmo” i plan „Lawrence’a z Arabii”.
Od celu dzielą mnie ponad 2 km i jest to najbardziej pachnący spacer, jaki można sobie wyobrazić. Bo Sewilla o tej porze roku ma zapach kwitnących pomarańczy. Drzewami pomarańczowymi obsadzone są nie tylko główne aleje, parki i skwery, ale też ogrody i labirynt małych uliczek. Są to ozdobne gatunki i co ciekawe, niektóre równocześnie kwitną i mają owoce – podobno gorzkie i niesmaczne. W nienasyceniu przysiadam na wyśmienitą (to cecha charakterystyczna) cafe con leche przy barowym stoliku pod parasolem z… kwitnących pomarańczy!
Pora jednak wejść na imponujący plac. Otoczony jest pawilonem wystawowym w kształcie półkola (obecnie znajdują się w nim głównie biura), który sam w sobie jest dziełem sztuki. Misternie malowane azulejos, błękitne płytki tak charakterystyczne dla Andaluzji, w połączeniu ze strukturą surowej cegły robią wrażenie! Wzdłuż całego pawilonu pomiędzy ławkami umieszczono 48 historycznych obrazów (to jasne, że z azulejos) przedstawiających istotne fakty z wszystkich hiszpańskich prowincji. Turyści hiszpańscy odszukują prowincję z której przyjechali i koniecznie robią serię fotek.
Wokół placu płynie sztucznie stworzona rzeka, przez którą przerzucono cztery mosty symbolizujące historyczne królestwa: Aragonię, Nawarrę. Kastylię i Leon. Na jednym z nich niekoniecznie hiszpańska sesja ślubna. Romantycy mają do dyspozycji łodzie, którymi pływają ze swoimi księżniczkami – koniecznie uwieczniając fakt na fotkach. Jest i fontanna! To z kolei świetne tło do fotek dzieciaków łapiących ulotne tęczowe bańki mydlane tworzone przez etatowego zapewne czarodzieja. Wzdłuż rzeki rozłożyli swoje towary handlarze: kastaniety, magnesy, wachlarze – plastikowa chińszczyzna za 1 euro zgrzyta dysonansem w tym perfekcyjnie zaprojektowanym miejscu.
Spod arkad dochodzą dźwięki flamenco, gdy tam docieram koncert, a zarazem taneczny pokaz trwa – ku mojemu kolejnemu zachwytowi. Przysiadam pod jedną z kolumn i zatapiam się w muzyce. Chwile bezczasu są bezcenne, a że miejsce ma moc przyciągania – wrócę tu kolejny raz i jeszcze raz…




Hitchcockiem nie jestem, a halabardnik nie ożeni się z księżniczką 😉 zapraszam jednak do słonecznej Andaluzji.
Dlaczego? Jednakowóż halabardnik ów może się ożenić z ognistą księżniczką flamenco i ciągnąc ostrze halabardy po azulejos, skrzesać ogień namiętności.

Ha! Na to nie wpadłam
Dobry wieczór [ale wstyd!] 🙂 A skoro już tu jestem… To jeden z najlepszych opisów wyprawy sjestowej jakie czytałem Zocha, taki leniwy taki, nieśpieszny Manana. No teraz to dopiero czuję niedosyt, pisz więcej, częściej, gęściej, daruj sobie techniczne szczegóły, pisz o odczuciach własnych, chcę poczuć te pomarańcze.

Dziękuję 🙂 wiesz, ja taka bardziej techniczna i „obrazowa” jestem, ale będę próbowała…
A nie ma za co 🙂 🙂 Nie próbuję udzielać Ci rad jak masz pisać, tylko jako romantyk z natury, poproszę o opisy jak halabardnik porywa ognistą senioritę w siną dal, a nie w kierunku wieży granicznej umiejscowionej w dawnej średniowiecznej bramie cechu kuśnierzy z XII wieku :):)
Houston! Mamy problem 😉 halabardnik pół biedy, gorzej ze znalezieniem ognistej królewny… na dzisiaj: dobrej nocy
Królewna może być zgaszona, aczkolwiek lekko tląca się 🙂
Dobrej nocy Sofia :))
Zachwycające wspomnienia! Zapach kwiatów pomarańczy…. domy ukwiecone, łącznie z dachami, pogodny tłum. Wyścigi dzielnic z ogromnymi posągami na specjalnych nosidłach – to też robiło wrażenie i trochę niedowierzania, ze można cały rok ćwiczyć noszenie tych wielkich i ciężkich posagów świętych.
Zocha, pokażesz pomnik torreadora i nade wszystko wysmukłą Giraldę ?
Wędrowałam po dachach katedry, spróbuję i Giraldę…
To w Giraldzie jest pochylnia, którą na szczyt wieży wjeżdżano konno, prawda ?
Tak, Giralda pierwotnie była minaretem meczetu Almohadów. Pochylnia ułatwiała muezinowi wjazd na szczyt konno. Po co się miał męczyć?
Flamenco było w Granadzie… porywające i pochłaniające. Sens zmysłowości…
Wcześniej, w Barcelonie, bylismy na występach grupy flamenco i dopiero porównanie z flamenco w Granadzie uświadomiło nam, że to była taka cepelia dla turystów.
Skąd by się wzięła w Sewilli zaczarowana dorożka…
Prawda? Tam to komercja wyłącznie…
Ale cudna wycieczka




A opisy takie, że chyba wykasuję swoje, bo aż wstyd pokazać
Ogólnie rzecz biorąc
Ps. Chciałam Ci również podziękować za to pięterko, bo ja swoje nie wiem kiedy skończę, a poprzednie było niesamowicie długie
Dzięki za „zastępstwo”, a szczególnie TAKIE
Dziękuję Miralko
to moje pierwsze próby…
Pierwsze próby i od razu tak udane

Nic tylko pogratulować
Mirelko, Zocha pięknie nam to opisała, ale Twoim wyprawom i ich opisom niczego nie brakuje ! Wszyscy je czytają z przyjemnością .
Och, z tym wykasowaniem, to był tylko żart

Dlatego puściłam „oczko”…
Przecież nie tylko Zocha i ja opisujemy nasze wycieczki. Inni też to robią…
Co prawda pisarzem nie byłam, nie jestem i nie będę, ale wiem co chcę pokazać i o czym opowiedzieć… że nie tak ładnie? To przecież nie ma znaczenia!!! To nie jest konkurs literacki
Dzień dobry
Cudownie! Zasnęłam w pochmurnej Polsce, obudziłam się w słonecznej Hiszpanii 
Dzień dobry deszczowo..
Witajcie!
Kraków jest dziś jednym z najzimniejszych miast w Polsce. Dobrze, że niedaleko wyżej jest słoneczna Andaluzja pachnąca pomarańczami!
Otóż dzisiaj i u nas bez lampy, ale nie żeby od razu bardzo chłodno. Nawet nie pada.
A nie, pardon, jednak pokrapuje.
O, bardzo ładnie. I tak z rana…

To może jeszcze Gieniusia do kompletu?
Gieniusia i kawusia, to jest to
Oj tak, bo dzisiaj zimno i leje za oknem. A akurat mam w planach dzień matki z BlueBlue na mieście. Szlag by to. Znaczy szlag by pogodę, bo mi się dziecko od tygodnia szykowało na wspólne wyjście, a tu pada…
Wczoraj pogoda padła jak był w szkole. Rano pojechał w krótkich spodniach i koszulce z krótkim rękawem, a wracał… I on, i rower wyglądali jakby przejechali przez środek fontanny. Oczywiście natychmiast ciepły prysznic, zupa i suche ubranie, ale już plany na dzisiaj zawalone, a jechać i tak trzeba, bo lekarz…
Wyżaliłam się trochę – idę na śniadanie.
Koniecznie – z podwójną kawusią
maj w listopad się zmienił.
Bardzo, bardzo chętnie.
Dzień dobry. Jestem pod wrażeniem tekstu i zdjęć. Wierzyć się nie chce, że coś takiego jest i funkcjonuje, a co więcej, jest dostępne powszechnie. A tekst do tego tak sugestywny, że czytelnik ma wrażenie, jakby tam był (co może mi się uda zaaaa… parę miesięcy? Albo trochę więcej niż parę?).
Podzielam Twoje zdanie co do tekstu i zdjęć. Też jestem pod wrażeniem
Zocha nam poziom śrubuje
Prawda…
Nie poddawać się! Gonić!
Oj tam, oj tam… ale skoro udało mi się przenieść Was ku słońcu, to bardzo się cieszę
Dobrze, dobrze. Człowiek potrzebuje motywacji.

Uda się uda 😉 życzę tego! I sugeruję zawczasu – wybierz się tam rano, kiedy Hiszpanie i turyści jeszcze się budzą nad kawą. Podobno zazwyczaj jest tam tłumnie. Bywalcy pytali mnie co zrobiłam z ludźmi na zdjęciach? Byłam w szczególnym czasie, kiedy wszystkich zajmowało teatrum procesji wielkotygodniowych.
Jeżeli będę, to w większym towarzystwie, zobaczymy, jak będzie z tą wczesną porą…
o jak pięknie ,słonecznie i pachnąco. Tak sugestywnie napisane, że człowiek wszystko odczuwa wszystkimi zmysłami. Jakby tam był…. Może, jeszcze, kiedyś uda się mi…
„Niech żywi nie tracą nadziei”, czyje są te słowa?
Czyżby nikt nie wiedział?
„Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucone na szaniec!”
Wiem, że wiedzieliście, ale nie chciało się Wam pisać…
Oczywiście, że wszyscy wiedzą, bo to przecież ze szkolnych lektur


O Słowackim chyba w Polsce wszyscy słyszeli, a jego „Testament” był dokładnie omawiany.
Doczytałam do Twojego wpisu, to odpowiadam…
Zbyt aktualne.
Podsyłam Wam ciepełko i słońce, bo u mnie ani kropli deszczu od bardzo dawna. Zanosi sie na prawdziwą suszę
Urokiem Wyspy jest to, że każdy z nas jest trochę inny, wnosi nieco inny udział w społeczność, i nie potrzebujemy się ścigać, a suma i tak idzie w górę (synergia, Quacku 😉 )
Tak jest, wielkimi wołami nad głową
S Y N E R G I A
2+2=5… łatwiej zapamiętać
Dzień dobry


Jechać te 4 godziny, żeby siedzieć w mokrym namiocie, albo samochodzie? 

Wstałam dziś późno (o 7), to i mam słoneczko całym niebem. Na suszę nie narzekam, bo nie tylko padało, ale lało. Wszędzie mokro, a poziom wody w rzekach jest alarmujący.
Najgorzej, że znowu jest tak, że w tygodniu słoneczko, a na weekend zapowiadają deszcze. Z wycieczki będą nici…
Za tydzień wybieramy się pod namiot do Wisconsin… Jeśli będzie lało, to jaki to długi weekend?
Mam tylko nadzieję, że prognozy się zmienią i będzie fajnie
Mam wolny dzień



Ale jak to zwykle bywa, mam też rozplanowane niemal co do minuty i roboty tyle, że chyba dnia będzie mało
Czy ja nie mogę kiedy mieć wolnego i nic nie robić?
Teraz śniadanko i kosić trawę do ogródka… to pierwsze co muszę zrobić…
Miłego dnia Wam życzę
Strasznie mnie dzisiaj przegonili ci moi panowie. A to nie koniec, bo po przegalopowaniu przez Ursynów i kursie do Powsina, na nogach w większości, w strugach deszczu (jak wyżej) i zrobieniu obiadu, jeszcze w butach stojąc, bo mi towarzystwo tradycyjnie z głodu umierało (choć jedno od obiadu zabieraliśmy w tym Powsinie, a drugie wszamało pół bagietki zapiekanej z serem i pomidorami, gdzieś tam w Krainie Dzieciństwa).
Teraz łapię chwilę przerwy i gnamy na wernisaż.
Nigdy, przenigdy nie będę już narzekać na nudę!!!
Przypomnę Ci w odpowiednim czasie, gdy będziesz na nudę narzekać
Liczę na Ciebie
Masz jak w banku
Ufff
Ale nie narzekam, bo jakby znowu padało, to nic bym nie zrobiła 
Część już zrobiona. Trawa skoszona, ogródek „odziabany”, posadzone co było do posadzenia… kurczaki się peklują (to było pierwsze co zrobiłam, bo muszą trochę nasiąknąć przyprawami). Muszę trochę odsapnąć…
Na dokładkę słoneczko grzeje jak nie wiem co i trochę utrudnia pracę
No, fajrant, mimo przeszkód, całkiem nawet produktywnie.
Najjunior zakończył cykl maturalny, teraz przerwa (o, patrzcie, jaki ojciec, taki syn
) i zaczynamy egzaminy wstępne (bo to ASP).
Zakończył z tarczą, acz bez fajerwerków, miejmy nadzieję, że ten brak fajerwerków okaże się nieszkodliwy, jak przyjdzie co do czego.
A ja teraz też na przerwę…
Trzymamy dalej kciuki.
Sama już nie wiem, czy bardziej zachwyca mnie tekst czy zdjęcia, a może po prostu to ta najwłaściwsza całość
Zamysł był taki, że uzupełnią się
Hurraa! Zapach kwiatów pomarańczy zwabił pszczółkę Bee!
No przecież!!!

Padam.

Jutro również nie zapowiada się lajtowo.
To ja na wszelki wypadek powiem dobranoc.
Czy ktoś oczekiwał dziś mocnych wrażeń?
Tuż przed wyjściem z domu małżonka usłyszała szum wody w ubikacji – pękł wężyk od bidetu. Kilka minut później i zalalibyśmy kilka mieszkań…
No, to fart! Ja z kolei kiedyś parę minut przed północą opanowałem podobną sytuację z odpływem od (pracującej) zmywarki. I niech mi ktoś jeszcze powie, że chodzenie spać późno nie ma plusów!
To ja mam o tyle dobrze, że żadnych sąsiadów z dołu nie zaleję
Najwyżej (czy właściwie najniżej?) własną piwnicę. To co prawda nie do końca jest aż takim plusem, ale przynajmniej nie muszę chodzić po sąsiadach i się usprawiedliwiać 
Wróciłam do domu, weszłam na Wyspę, a tu cisza…
Idę spać, dobranoc
Spokojnej wszystkim spaćidącym. Zaraz dobranocka i ja chyba też się ulotnię…
Dobranocka.
Chciałem jakieś młode pokolenie zapuścić, ale jakoś nic mi nie podeszło. To będzie piosenka niewiele młodsza ode mnie. Pink Floyd i „Wish You Were Here”. To klasyka rocka i uczących się gitarzystów.
Snów o nauce, takiej bardziej rockowej.
O tak! Floydzi na dobranoc to jest to 🙂 Spokojnej…
Dobrej nocy wszystkim!
Spokojnej nocy bez pękających wężyków !

Dzień dobry



Nareszcie skończyłam swoje opisy… jak to pięterko się „zestarzeje” będę mogła dać swoje
Nie umiem zmniejszyć galerii do stanu poprzedniego, także swój wpis rozbiłam na dwa… jako jeden byłby kilometrowy
Stanowczo za dużo pstrykamy… chociaż i tak ograniczyłam do minimum ilość zdjęć
Niestety, kolejna poprawka do wtyczki coś zmieniła i nie pojawia się układ czterokolumnowy, mimo deklaracji 🙁
Może później uda się coś z tym zrobić…
No właśnie…. sama próbowałam coś tam zmienić, ale za głupia jestem, a nie chciałam namieszać. Poprosiłam syna o pomoc, ale tylko popatrzył i powiedział, żebym Ciebie poprosiła, bo on nie ma teraz czasu. Poza tym nie zna tego oprogramowania i też nie chce namieszać. Krótko mówiąc, żadnych zmian nie wprowadziłam…
Dzień dobry,
pochmurny…
Dzień dobry. Tak jakby pochmurnie. Czekamy na słońce. Może innym wyspiarzom świeci?
Witajcie!
Pochmurny też może być dobry i tego będziemy się trzymać! Kurczowo!
Dzień dobry, a mam nadzieję, że lepszy niż noc, która dzisiaj była kompletnie
po szat ko wa na
mniejsza o szczegóły. No i tego, kawa koniecznie, bo bez niej dzisiaj ani rusz (może nawet ze trzy pękną, stopniowo, w ciągu dnia?). Albo herbata, dla jej zwolenników.
Ja też miałam nockę po szat ko wa ną, ale jakoś się pozbierałam i poszłam po zakupy. Ale kawa jak najbardziej wskazana.
…bry
Ja już nie wiem czego. Kawy? To chyba dożylnie.
Ja się za chwilę wykończę. Od czterech dni gonią mnie od rana do wieczora, jak jacyś poganiacze.
Właśnie się dowiedzieliśmy, że rejestracja w systemie nie jest wystarczająca i trzeba fizycznie zawieźć papiery do wybranej szkoły.
To po jaką cholerę robią elektroniczną rejestrację??? Skoro i tak potem trzeba to wydrukować i złożyć w sekretariacie???
Jednym słowem, biurokracja trzyma się mocno, nie da się zwalczyć.
Dwa razy Piter jeździł. Za pierwszym formularz trzeba było ponownie wydrukować. Za drugim pani strzeliła focha, że od razu nie przywiózł wszystkich załączników.
Niech się pocałują w dupę.
Cierpliwość Droga Jo, cierpliwość i gruby kij za pazuchą, ale najpierw ocean cierpliwości, musisz być pokorna, znać swoje miejsce, potakiwać mało głowa się nie urwie i wiernopoddańczo patrzeć w oczy jaśnie wszechwładnej pani urzędniczce. Buzia w ciup, ręce w małdrzyk i nieśmiało szurasz nóżką. Jeśli to nie pomaga wyciągasz gruby kij, ale najpierw cierpliwość :))))

Że tak powiem: pieprzyć to.
Zawsze jest jakiś wariant B. Tylko trzeba go znaleźć.
I ja go znajdę.
Na dzień dobry za późno
jest zakręcony jak twist – chyba mi się bateria wyczerpuje…
Wtyczkę w gniazdko, i po jakimś czasie znów będzie 100% energii!
Chyba prąd ktoś podprowadził… dobrze, że dzisiaj piątek!
A to złodzieje… Ale doniosę w wiaderku.
Dzień dobry 🙂 Wchodzę, starannie wycieram łapki, czy tu biją?

Skądże, straszą jedynie z lekka tlące się księżniczki
„Jak tu ciemno” Danuta Wawiłow
Jak tu ciemno!
Jak tu ciemno!
Mama, mama,
Posiedź ze mną!
Za firanką ktoś się chowa,
czarne skrzydła ma jak sowa.
Popatrz, popatrz, tam wysoko
świeci w mroku jego oko!
Czy on tutaj nie przyleci?
Czy on nie je małych dzieci?
Mama powiedz mu: „A kysz!”
Mama, śpisz?
Jak tu ciemno!
Jak tu ciemno!
Tata, tata,
Posiedź ze mną!
Tam za oknem wiatr się gniewa,
krzyczy, gwiżdże, szarpie drzewa.
A jak ścicha, zaraz słychać,
jak coś w rurze głośno wzdycha.
Czy to coś, co mieszka w rurze,
to jest małe? Albo duże?
Tata może to jest mysz?
Tata, śpisz?
Jak tu ciemno!
Jak tu ciemno!
Kto posiedzi
teraz ze mną?
Wiem! Pod kołdrę głowę schowam!
Będę dziuplę miał jak sowa,
będę norkę miał jak chomik,
będę miał swój własny domek!
Będę domek miał malutki
i cieplutki, i mięciutki…
Jak tu ciemno!
Jak tu fajnie!
Śpię…
Świetny tekst, który chodzi mi po głowie od kilku dni, odkąd obejrzałem hurtem cały serial polski „Kruk. Szepty słychać po zmroku”. Recytacja szczyla serialowego wywołuje u mnie gęsią szyjkę :)))))) https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=UqTbWleSpB4
Bardzo lubię Wawiłow, a najbardziej Wędrówkę:
Pewnego dnia
wyjdę z domu o świcie,
tak cicho,
że nawet się nie zbudzicie,
I pójdę,
i będę wędrować po świecie,
i nigdy mnie nie znajdziecie.
I nie wezmę ze sobą nikogo,
tylko tego małego chłopaka,
co wczoraj na schodach płakał
i bał się wrócić do domu,
a dlaczego –
to tego
nie chciał powiedzieć nikomu.
I jeszcze weźmiemy ze sobą
tego czarnego kota,
co miauczy zmarznięty na progu
i każdy odpycha go nogą,
i nie chce go wpuścić do środka.
I to nie obchodzi nikogo,
że on tak płacze na progu.
I jeszcze weźmiemy ze sobą
te dwa uschnięte drzewa,
co nigdy nie były zielone
i chciały uciec do lasu
od kurzu
i od hałasu,
i żeby ptak na nich usiadł,
i żeby im zaśpiewał.
I będziemy tak szli i szli
drogami, lasami, polami,
i każdy dzieciak,
i każdy pies
będzie mógł iść razem z nami.
I będziemy tak szli i szli
Przez wsie, przez miasta, przez góry,
Przez morza, przez gwiazdy, przez chmury,
aż kiedyś,
po latach wielu,
staniemy wreszcie u celu.
I będzie tam ciepła ziemia
i dużo, dużo nieba,
i każdy
będzie miał to,
czego najbardziej mu potrzeba.
I na zielonej trawie
różne zwierzęta
będą się z nami bawić
w berka i w chowanego.
I nikt nikogo
nie będzie się bać.
I nikt z nikogo
nie będzie się śmiać.
I każdy
będzie rozumiał każdego.
I będzie wspaniale!
Tak!
I niczego
nie będzie nam brak!
I tęsknić nie będę wcale!
I tylko czasami, czasami
pomyślę,
że było by dobrze,
że może byłoby dobrze, gdybyście wy
byli z nami…
I z racji posiadania dzieci też Szybko 🙂
To w ogóle była nietypowa poetka dla dzieci. Pamiętam surrealistyczne dość „Rupaki”. I jeszcze jeden wiersz – chyba jej? – o różnych przedziwnych funkcjach („profesjach”?) wymyślanych przez dzieci.
Może to?
Kałużysci
Już od rana na podwórzu
wśród patyków i wśród liści
przycupnęli nad kałużą
pracowici kałużyści.
Wygrzebują brud z kałuży,
niech kałuża będzie czysta!
Pełne ręce ma roboty
każdy dobry kałużysta!
Rękawiczką i chusteczką
dwóch błocistów chodnik czyści.
Obrzucają się szyszkami
bardzo dzielni szyszkowiści.
Dwie kocistki pod ławeczką
cukierkami karmią kota…
Świątek, piątek czy niedziela
na podwórku wre robota !
Tak jest i to było dokładnie to!
Nie miałem pojęcia, że można pisać „dorosłe” wiersze dla dzieci, ja dopiero odkryłem Danutę Wawiłow i połykam wszystko i bardzo misię podoba 🙂 🙂
…A ja chciałbym przez kałuże
iść godzinę albo dłużej,
trzy godziny lizać lody,
gapić się na samochody
i na deszcz, co leci z góry,
i na żaby, i na chmury,
cały dzień się w wannie chlapać
i motyle żółte łapać
albo z błota lepić kule
i nie spieszyć się w ogóle…
Chciałbym wszystko robić wolno,
ale mi nie wolno?
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/Pq776s4RJBA 🙂
Włosy stanęły mi dęba na plecach, jak sobie przypomniałem, jakie numery Juniorzy czasem odwalali za młodu.
A potem sobie przypomniałem, jak jest teraz, i włosy opadły z powrotem.
W sumie niechby mieli te pięć lat i szli godzinę przez kałuże.
Jakie, jakie?
Bo wiesz, ja w trakcie, i tych tych kałuż i kul z błota i godzin wiązania butów 🙂
No właśnie takie. Ot, rozdyźdać sobie na włosach jesienne mokre liście, albo wskoczyć z całych sił do kałuży, żeby rozbryzg był jak najdalszy.
ROZDYŻDAĆ!??? Kupuję 🙂

Właśnie nie wiem, wielkopolskie to, czy raczej żywieckie. Stawiałbym na to pierwsze.
No to jest 100% normy (co nie zmienia faktu, że trzęsę portkami, czy zdążę). I fajrant. I przerwa.
No to ja mniej więcej jestem. A nawet więcej niż mniej.
Ja mniej, ale zaczytana w Wędrówkę…
A ja mniej więcej się pożegnam do jutra

Mniej więcej spokojnej!
Dobranocka może?
Dzisiaj chciałem wrócić do Postmodernistycznej Szafy Grającej, bo ostatnio wrzucili nowy utwór, tzn. oczywiście nie nowy, ale w podwójnym sensie, bo raz że współczesny przerobiony na stary, a dwa, że przerobiony przez PMJ po raz drugi – a capella. Jedwabiście i harmonijnie!
Snów do kwadratu pięknych.
I więcej dobrej
I spokojnej!
No to ja monotematycznie z „Kruka”. Dobrej nocy wszystkim, idę grać 🙂
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v
Sorki Misi
u, że wlazłam Ci w posta, ale ta kołysanka jest obłędna !
Dobry wieczór 🙂 Ależ właź Czarodziejko, nie mam nic naprzeciwko bynajmniej, a te „Południce” naprawdę cudnie śpiewają, ostatnio mam fazę na takie klimaty :)))))
Padam na nos. Jutro być może cały dzień na Walnym Zgromadzeniu Spółdzielni Mieszkaniowej… A!a!a!
Dobranoc wszystkim 🙂
Dlaczego cały dzień ? Aż tyle gadania czy prowadzący/a mało konkretni ?
Niezwykłe wiersze Danuty Wawiłow ! Też jest to dla mnie odkrycie…. urzekające.
A chłopiec mówiący wiersz istotnie wywołuje dreszcze.
Dzień dobry w tę słoneczną sobotę
Dzień dobry. Tutaj bardzo słonecznie, ale raczej chłodno – od strony zacienionej raptem 13-14 stopni póki co.
A, zaraz wybywam, ale niebawem powinienem wrócić i po powrocie przez czas jakiś pobędę.
To podobnie jak prawie każdy. W sobotę bywa wiele zajęć i wyjść…
A ja już jestem i pobędę. Z przerwami na fuchę. Albo odwrotnie.
Czyli z fuchą w przerwach?
Czyliii… Fuchę z Wyspą co i raz
Na przemian, jakieś urozmaicenie
Żeby życie miało niucha
Raz na Wyspę, a raz – fucha
Dobreee
Ja znam tylko powiedzenie…
Żeby życie miało smaczek
Raz dziewczynka, raz chłopaczek
Ale to chyba nie całkiem w tym samym temacie
No więc ja też je znam, ale przystosowałem do swojej sytuacji z dzisiejszego przedpołudnia.
Fucha, fucha i po fusze. Obiad teraz chyba. Idę sprawdzić.
Dzień dobry


Mokro, chłodno i nieprzyjemnie… a muszę posadzić kupioną wczoraj paprykę. Ale to chyba jak przestanie padać
Miłego dnia Wyspiarze
Miłego papryczenia!
Dobrze, że pieprzu nie sadzisz…
Posadzone, a przy okazji posiane buraczki i groszek
To tak w przerwie między opadami. I w sumie dobrze, bo podlewać nie muszę 

Mogę teraz brać się za dom…
Bardzo mądrze! Niech się samo podlewa!
Witajcie!
Hurraaa! Udało się skończyć o 17-tej!
Już się skończyło walić?
Taa… powalone jest.
Dobrze że nie powalane.
Ważne, że nie powalające (bo Mistrz T. wrócił najwyraźniej nie powalony).
No i tak przeleciał czas, jutro niedziela… Dobranoc
Spokojnej. A ja jutro przez większość dnia będę nieobecny, bo impreza rodzinna u przyjaciół, na której jesteśmy przewidziani.
Ja wczoraj prułem ściany wzdłuż i w poprzek, moja baba wyjechała zapobiegawczo do Rzeszy na 3 dni, więc zostałem tylko ja młot udarowy i otwornica. To było wczoraj, dzisiaj nie mogę szklanki wódki do ust podnieść bez wylania połowy po drodze. Wiecie, że na dłoniach można mieć siniaki? :)))))))))
Ponoć tak mają operatorzy młotów pneumatycznych, takich od prucia asfaltu i betonu. Siniaki i dygot.
Potwierdzam Mistrzu, po kilku nastu godzinach organizm dostosowuje się do drgań młota i wpada w zgodne z nim wibracje. Masakra:)))))
Powinno się po tym kierować takiego organizma do ubijania białek z cukrem na bezę. Cudowna oszczędność prądu na mikserze i – SYNERGIA! (pamiętałem!)
Dobre :)))

Dobranocka dzisiaj nieco dęta.
To znaczy orkiestra Glenna Millera. I coś na zakończenie dnia, czyli utwór „Adios”. Trochę chwilami głośny, ale tempo w sam raz na dobranoc. Klasyka.
Snów pełnowartościowych.
Co się naśmiałam, to moje….Kwaku ta beza była genialna
Uprawiałam dziś strzyżenie trzmieliny i bukszpanów….w znajomym ogrodzie. Nie mam dygotów i siniaków na dłoniach
Nie wiem co to trzmielina, ale bukszpan jest mi znany.



Mam nawet jeden krzaczek wyhodowany z gałązki w swoim ogródku
Sama nie wiem jak to jest, ale wystarczy, że wetknę jakiś patyk w ziemię i z niego rośnie mi krzaczek lub drzewko
Tak właśnie było z bukszpanem. „Uchlastałam” gałązkę u znajomych, wetknęłam w ziemię i rośnie. Całkiem pokaźny krzaczek…
Też już chyba powinnam go przyciąć… trochę duży urósł
Bukszpan się przycina chyba przez Wielkanocą, na przybranie do koszyczka ze święconką, a potem – przybranie stołu?
A może jeszcze przy jakichś okazjach?
Na Tablicy ogłoszeń dopisałem sposób zamieszczania we wpisach galerii, w jaki można uzyskać trzy- lub czterokolumnowy układ miniaturek.
Dobranoc!
Za głupia jestem do tego tłumaczenia

Nic z tego nie rozumiem! Chciałabym zmienić swoją galerię na taką jak kiedyś, ale chyba jutro poproszę syna, żeby mi to krok po kroku wyjaśnił. Mam tylko nadzieję, że znajdzie czas…
Zagadaj na Skypie… 🙂
Chętnie, ale to chyba później, bo zaraz wyjeżdżamy…
Dzień dobry
Wróciło lato tej wiosny 
To ja się tylko melduję i ruszam dalej, do przygotowań przedimprezowych.
Udanej imprezy
Witajcie!
Dziś chyba sobie zrobię leniwa niedzielę…
Niedziela z zapachem pomarańczy to udana niedziela i naładowanie baterii na cały tydzień.
Moja córka po niedawnym pobycie w Barcelonie, cały czas opowiadała o zapachu kwiatu pomarańczy. Nie tyle A.Gaudi zawładnął wyobraźnią, co zmysł powonienia, bo pomarańczowych alejek było wiele i zapach wciskał się wszędzie.
Udało mi się dostać do kompa, więc szybciutko się witam.
Dziś jedzie koło nas wyścig kolarski i jesteśmy odcięci od świata. Chyba weźmiemy się za porządki ogrodowe.
Cisza dziś na Wyspie, ja też zaraz wychodzę…
Dzień dobry po imprezie. Pierwsza Komunia córki bliskiego przyjaciela. W kościele dziki tłum, pani za nami ktoś zajął oznaczone miejsce z przodu, w związku z tym przez 20 minut (mimo napominań mamy/ teściowej) dzieli się oburzonym półgłosem wrażeniami. Psalm śpiewa dziewczynka spośród dzieci komunijnych, która nie powinna śpiewać w ogóle. Potem w trakcie przyjęcia jako jedyni bezstronni rozbrajamy przeróżne miny pomiędzy dwiema opozycyjnymi gałęziami rodziny.
Poza tym pogoda przepiękna, słońce, ale przyjemny wietrzyk do tego, jedzenie na imprezie prima, a ruch samochodowy względnie do przyjęcia.
Czyli komunia i przyjęcie „udane”, najważniejsze, że powrót miły
Powrót tym milszy, że Wyspa czeka
Ja też zaraz po powrocie zaparzyłam sobie kawę i wskoczyłam na Wyspę
Ha, dołączyłbym do Ciebie z kawą, ale już jej tyle dzisiaj wypiłem, że dosyć na jeden dzień.
Racja, co za dużo, to…
No to ja jeszcze takie podsumowanie wczorajszego achcotobyłzaślubu:
Podpis: „Kiedy planujesz wypadek samochodowy, ale przypominasz sobie, że już kiedyś wykorzystałaś ten pomysł.”
A tak w ogóle, to się chyba jeszcze nie przywitałam



Deszczowe dzień dobry
Z wycieczki nici, ale na zakupach byliśmy. Zaparkowałam niemal pod drzwiami sklepu, a i tak zanim dojechaliśmy z zakupami do samochodu, zdążyliśmy przemoknąć
Jedyne pocieszenie, że moje sadzonki i nasionka będą miały dużo wilgoci i będą lepiej rosły
Wydaje mi się, że pięterko jest wystarczająco długie, żebym wstawiła swoje.
Nasz nieoceniony Ukratek pomógł mi uporządkować galerię (za co Mu pięknie dziękuję), więc mogę…
Zapraszam pięterko wyżej
Dobry wieczór, zainspirowana pomysłem Tetryka zaordynowałam sobie leniwą niedzielę
imprezę zaliczyłam wczoraj – Noc Muzeów, w tym roku w wersji szczególnej… spotkanie n-lat po maturze.
– Dzyń, dzyń! Dobry wieczór, panie Profesorze! Pozwoliłem sobie skorzystać z pańskiego zaproszenia, wszak obiecał mi pan pokazać swoje antyki…
– Ależ oczywiście, witam pana doktora! Tak, tak, pamiętam, już się robi, zapraszam. Proszę – oto moja żona, jej siostra, a ta z boku to moja córka…
Czyżby pan Profesor był młodzieniaszkiem?
Pożegnam się jeszcze na tym piętrze, bo nowe za nowe…
Dobranoc
Spokojnej…
Mistrzu T., system, na temat którego PRZEDostatnio dyskutowaliśmy w mailach, nie działa. Widać całą Wyspę bez logowania. Coś się zmieniło przy przechodzeniu na https?
Nie, winną jest aktualizacja wordpress’a, no i ja bo zapomniałem o temacie. Już powinno być jak przedwczoraj 😉
Dobranocka jeszcze tutaj.
Dzisiaj ten melancholijny „Teardrop” grupy Massive Attack z przepięknym głosem Elizabeth Fraser. Był i pewnie nieraz jeszcze będzie.
Snów kojących.
Okoliczność, że idąc spać piękną Elizabeth pozostawiamy po drugiej stronie ekranu z pewnością warta jest łezki!
Dobranoc!
Śliczna dziewczyna, więc niech się przyśni panom
Senne dobranoc