Pierwszy Maja
Mokrą czerwienią, wzburzoną, wydętą,
W oknie otwartym chorągiew furkoce,
W czerwone święto, w czerwone święto
Dzień się roztopił w słonecznej patoce.
W ciepło niebieskie okna wycięto,
W pokojach snopy, złote pociski,
Luster i błysków śliskie umizgi,
Bucha z błękitu niebieskie święto!
Światłem spienione oddycha piętro,
Oślepiające jarzą się dachy
I milion światła w gorące święto
W oknach zwierciadłem przewraca gmachy!
A wiatr się tarza po srebrnej wodzie,
Zartęcił blaskiem, rozchwiał obłoki.
Piętra się łamią w słonecznej wodzie,
Szkło dzwoni w wodzie jasnogłębokiej!
Salwo promienna Złotego Oka!
Bij w wodę, w dzwony, w dzwoniącą wodę!
Swobodo moja bardzo wysoka,
Skrzydłami uderz w pogodę!
Przewróć się w wietrze przez miasto mostem,
Furkotem blasku chorągwiej, krasna!
Z Wisły do nieba, z wiatru do miasta,
Światłem radosnym wiosna i jasna,
Swobodo moja, swobodo własna!
W czerwień cię wpięto, w błękit zaklęto,
W wodę wdzwoniono, w piętra podjęto,
Szalej, czerwona, niebieska, zielona,
W czerwone święto, w niebieskie święto,
W zielone święto majowe!




Dzień dobry !
Przez najbliższe trzy dni będę mogła jedynie zapalić lampkę, więc zostawiam wierszyk z żartobliwa winietką i uprzejmie proszę o przejęcie roli gospodyni/gospodarza wątku . 
No coś Ty.. Trzy dni będziesz maszerować ??
Wiersz, co tu ukrywać jest „produkcyjniakiem” z czasów słusznie minionych. Trochę patosu, więcej kolorków a i tak daje się czytać. Całkiem, całkiem, a jak się porówna z dzisiejszymi produkcyjniakami – to czapki z głów.
A z którego to roku wiersz? Bo rozumiem z Twojego komentarza, że już powojenny?
No i żeby nie zabrakło kolorów pana tuwimowych

Dzień dobry
Witaj maj, piękny maj… leciało z głośników
Rewolucyjnie.

To i Gienia się nada!
Z kawą? Zawsze!
No! Od razu raźniej! Jak w stołówce zakładowej
Koniecznie kawa. Czarną poproszę, bez dodatków.
Dzień dobry
„..(Kilkadziesiąt) lat
liczy Pierwszy Maj.
Towarzyszu, masz zdobyć świat.
W trudzie trwaj. ”
Ciekawe, jakie wiersze spod pióra lub klawiatury wyszłyby p. Władysławowi w obecnych czasach. Gdyby żył..
Chyba się p. Tuwim nie obrazi, że pod jego wierszem wkleiłam p. Broniewskiego ?
.
Szukałam czy się lubili, ale za dużo przeglądania, a czas mnie goni.
Może ktoś pamięta, gdzieś czytał? Bo mnie pamięć zawiodła, nie pierwszy raz, zresztą
Z moją pamięcią też już coś nie tak
„Swobodo moja, swobodo własna!” i wszystko jasne

Idę czyścić barierki na tarasie, znaczy się zrobić podkład pod malowanie, nie wspomnę o pergoli, na której rozpanoszył się zielony nalot, wrrr… Jest co robić. Są chętni do pomocy?? Może w ten sposób Szan.Państwo uczczą Święto Pracy?? Przy okazji będziecie mieli policzone, tam w górze, jako dobry uczynek
Niech żyje 1 Maja !!!
Bardzo chętnie bym pomogła, ale za daleko mieszkasz…
O ile mi wiadomo, te zielone naloty dobrze się czyści myjką ciśnieniową, np. firmy na literkę K.
Całkiem dobrze, nawet w niektórych miejscach impregnat zniknął
A, to tam jeszcze był impregnat…
Dzień dobry. Wziąłem procha, potem się wyspałem, i od razu inaczej.
Wiersz niby „produkcyjniak”, a jak go parę razy obrócić w głowie i na języku, to brzmi jak „Do krytyków” („A w maju/ Zwykłem jeździć, szanowni panowie,/ Na przedniej platformie tramwaju!”) w sensie klimatu, rozmachu i wiosenno-majowego charakteru.
Oj no bo Tuwim!
Oszszywiśśie!
Przypomniałam sobie, jak w pierwszomajowe święto, mąż poszedł na pochód z zakładem pracy. Dostał biało-czerwoną flagę, z którą miał paradować. Ale daleko nie uszedł, bo spotkawszy kumpli z pracy, zniknęli w najbliższej bramie. Kumple byli dobrze zaopatrzeni w procenty, więc ładnie się wszyscy ubzdręgolili, po czym rozeszli się do swoich domów. Mój szan. małżonek szedł z tą flagą przez Plac Wolności ze śpiewem na ustach – hailihajlo…Cud, że nie został zgarnięty na komisariat…
Mówią, że głupi ma szczęście
Dobre! I faktycznie, aż dziwne, że w takim „wrażliwym” dla władzy dniu mu to uszło na sucho
Może pilnowali pochodu, nie rozglądając się na boki… Albo uznali go za czubka i nie chcieli robić sobie kłopotu, więc udawali że tego nie widzą… Też mnie to dziwiło.
Na jego miejscu sam bym się zamknął…
Witajcie!
W czasie licealnym wszystkie pierwsze maje spędzałem w górach – szkoła tradycyjnie celebrowała święto Rajdem Pierwszomajowym. Dzięki temu nie musieliśmy brać udziału w pochodach!
No tak – wszyscy na pochodach
Na pochodach ? Jeśli tak , to tęsknota za tym co było jest nieuleczalna . Ale , powszechne hasło pierwszomajowe : ” proletariusze wszystkich krajów łączcie się ” , nie powiodło się . Natomiast , treść hasła o łączeniu się , przypadła do gustu kapitalistom i w tej chwili nie mamy kapitalizmu , a mamy ładnie brzmiącą – globalizację . Ni pies , ni wydra , coś takiego , czego zwykły robotnik pojąć nie może . Są jakieś firmy matki , firmy córki , nie bardzo wiadomo kto jest ich właścicielem i z kim powinni walczyć współcześni robotnicy w razie konfliktu np. o płace . Poprzednie hasło o łączeniu proletariatu wymyślili nasi Bracia starsi w wierze Marks i Engels . Wykonawcą był Lenin . Jak widać , musimy znów czekać , kiedy w tym środowisku pojawi się nowy prorok i podpowie nam z kim mamy się łączyć , a może nawet rozłączyć ? I tak jest już ponad dwa tysiące lat . Zadziwiająca stabilizacja w mechanizmach rządzenia Światem…
Maxiu… złudą jest, że ludzkość szybko się uczy i dobrze pamięta. Doświadczenia zdobywane są
ciągle od nowa…..
Dzień dobry. No więc fajrant i po pracy w święto pracy. I przerwa.
Nareszcie mogę wejść na Wyspę! Przez pół dnia się męczyłam i komp nie chciał mi zaskoczyć. W żaden sposób nie mogłam go włączyć. Coś jest z tym przyciskiem do włączania. Jednak będę musiała zawołać mechanika po weekendzie
Dobry wieczór ! Wróciłam wcześniej, ale też wiatr dał się trochę we znaki…. ciepły, jednak bardzo porywisty.
Znad Zalewu Szczecińskiego przywiozłam dla znajomej rzadki już rarytas: świezutko uwędzonego węgorza. Ja – nie przepadam
Niestety tylko wirtualnie mogę Cię poczęstować…..
Dziękuję, oczami też można jeść… Apetycznie wyglądają
Ten „Zefirek” potargał mi bratki na balkonie. A takie ładne były
Żeby było pierwszomajowo, to przypomniałam sobie jak po raz pierwszy, siedząc na ramionach taty, patrzyłam na pochód : jechały tam na jakichś samochodach wielkie kukły. Zapamiętałam jedną w cylindrze i z cygarem. Tata powiedział, że to był Churchill. Podobno był też Truman.
Zupełnie nie pamiętam kiedy to było……
Brak prądu, korek na A2, awantura na cmentarzu, kompletny brak łapania sytuacji przez Madre, poszukiwanie jadalnej restauracji, czekanie na parkingu, atak wściekłych komarów, ulewa, powrót do domu, nadal brak prądu.
A co u was?
Rozumiem dlaczego nie lubisz majówek. Trochę za dużo miałaś tych ” atrakcji „.
Oj tak. I chyba jednak komary były najgorsze. Gorsze od korka, moich dzieci i Madre.

Idę spać. Bo prąd włączyli.
Jak tylko przywieźlismy baterie do lampek kempingowych.
Proszę mi się to nie śmiać.
Prysznic czeka.
Ta nieprzemakalność jest dla mnie osobliwością na skalę niespotykaną. Przykro mi, że nie dociera
Też miałam męczący dzień, chociaż nie taki jak Jo. Na pochodzie też nie byłam, ale jestem zmęczona, więc życzę wszystkim dobrego wypoczynku i też idę spać
Spokojnej wszystkim spaćidącym.
A ja akurat w stronę przeciwpałożną udaję się.
Pracowity kolejny dzień dobiega końc, uffff…
Dobrej nocy..
PS Dzisiaj kordełki są, to ja też na siebie naciągnę
Spokojnej!
Dobranocka Kwaku ? Bo wygląda na to, że szybko zbliża się cisza nocna
Już mam w zanadrzu i lecę!
Dobranocka.
Dzisiaj będzie po hiszpańsku, i jest to autentyczna dobranocka dla murzynka, z czasów, hmm, być może nawet niewolniczych. Niekoniecznie wykonywana wówczas tak słodko i z takim instrumentarium. Ale jest większość rzeczy, które tygrysy lubią najbardziej – zwłaszcza wokalne harmonie.
Snów egzotycznych, zwłaszcza tym po przejściach.
Bardzo mi się podoba ta kołysanka.Zacznę chyba zezować w stronę łózka ?
ale jeszcze raz posłucham….
Dobranoc…
Ojej, wróciłem z koncertu po dobranocce! No to też idę spać! 🙂
Dzień dobry
A ja dzisiaj dospać nie mogłam 
…bry

Jakaś mało przytomna jestem.
Gieniuuuu!
Oj, przyda się kawka,
dziękuję…
Kawa koniecznie. Banan już wszaman.
Że się tylko przywitam i … zmykam. Ciąg dalszy niezbędnych prac.
Deszczu!!!
Dzień dobry
Oj nie deszczu. Ja muszę dziś posadzić dwa duże krzaki! Potem niech pada!
A kiedy urlop podczas urlopu

Witajcie!
Dziś trochę biegam, ale do pracy nie idę. Mam nadpracowane!
Dzień dobry. Dla mnie dzień jak co dzień. A tu za oknem lampa, oczywiście. Ciekawe, jak będzie w najbliższy weekend?
Tutaj naszły gęste chmury, może padać…
Dzień dobry 🙂

U mnie pogoda wymarzona, aktualnie pełne słońce i 23 stopnie 🙂
Życzenia Bożenki i Wiedźminki się spełniają.
Ładuję baterie ile się da!
Przesyłam pozdrowienia z cudownej Grecji
Nie zapominaj również o uzupełnianiu poziomu płynu w akumulatorach!
Życzę, żeby koniec urlopu został odłożony ad calendas Graecas!
Jadę na zakupy, zamelduję się po powrocie. Pogoda temu sprzyja, bo nie jest za gorąco, ani zimno.
Dzień dobry



A u mnie przyparzyło
Co prawda chciałam ciepełka, ale bez przesady!!! W ciągu kilku dni od przymrozków do +30C, to normalne nie jest
Miłego świętowania Wyspiarze
A ja zaraz do pracy…
A ja wróciłam, umęczona ale zadowolona.
Szwy mi zdjęli.
Lekarz: Do zobaczenia.
Ja: Nie chcę być nieuprzejma, ale wolałabym nie.
MARTINI SUBITO!!!
Dzień dobry. No to dla mnie fajrant. I przerwa…
A otóż i po przerwie. Całkiem całkiem.
Wszyscy czekaliśmy w napięciu…
Jam jest Papkin, Lew Północy!
Kłaniam się uprzejmie. Szalenie mnie natleniło/ natlenowało ? Pewnie wcześnie pójdę spać….
!
Nieoczekiwanie przyjemnie rozpoczął mi się maj…. i tak trzymać
Jak wcześniej, to spokojnej.
A jak nie, to za chwilę.
Nie, tak zaraz to nie
Idę pod kordełkę, dobranoc
Spokojnej.
jutro urządzam sobie Dzień Lenia ! Kto ze mną ?
Niestety nie mam szansy. Następna część roboty jest przewidziana w harmonogramie.
Ale tak poza tym, to na czym miałoby to polegać? Żeby chodzić cały dzień w piżamie?
W piżamie chodzi się dłużej niż zazwyczaj, czyta sie książki, leniwie spaceruje z psem i żadnych robót domowych
Z tego to tak: w piżamie mogę pracować, z psem jednak nie pospaceruję (w piżamie), a książkę czytam, no, w ramach pracy. Czyli że robót domowych w sensie roboty w domu nie mam szansy uniknąć.
Nie cierpię chodzić w piżamie. Nie daję rady. MUSZĘ się ubrać. Moim szczytowym osiągnięciem jest zjedzenie śniadania w piżamie, aczkolwiek i tak idę na dół, bo w łóżku jadam wyłącznie, jak jestem ciężko niedysponowana.
Juniorzy by się pewnie zdziwili. Obaj potrafią w wakacje funkcjonować przez dobę albo dwie, nie przebierając się w ciuchy dzienne.
Ależ proszę – ja jestem szurnięta przecie!
W łóżku nie jadłam nigdy – nie lubię
To tak jak ja.

Szczególnie gdy pomyślę o tych wszystkich okruchach, które mogłyby się w łóżku znaleźć
Ja jutro robię za batowego
Och, przypomniał mi się ten dowcip rysunkowy: – Słuchajcie, galernicy! Mam dobre wieści, dostaniecie dodatkowe racje chleba i wody! (Wiwaty) A teraz trochę gorsze wieści: wasz kapitan ma ochotę pojeździć na nartach wodnych!
To znaczy : poganiasz czy lejesz batem ???
Zakochałam się:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/uG33Srls0Vo
O, widzisz, a ja blisko tego klimatu szukałem właśnie dobranocki.
Ja się w nich zakochałam. Ona jest trochę jak Nosowska, ale nie do końca.
To Piter?
Nie wydaje mi się ;D
Jutro o świcie jedziemy do Zakopanego z występkiem.
Dzień lenia odpada!
Cóż za występny człek!
Dobranocka.
Dzisiaj „Sielanka o domu” Wolnej Grupy Bukowina. Znamy i chyba lubimy, co? Natomiast w przeciwieństwie do całej masy innych piosenek, tego nie szło ot tak zagrać na gitarze, kombinacja tych wszystkich akordów, nie pomnę, septymowych, nonowych i w ogóle. Harmonie wokalne zwłaszcza w refrenie do zarekomendowania.
Snów również rekomendowanych przez znawców!
Się pożegnam. Do jutra.

Spokojnej definitywnie (dzisiaj).
Dobranoc!
Dobrej i spokojnej. To ja się też odmeldowuję, do jutra.
Dzień dobry
W nocy padało i jest jeszcze pochmurno… Będzie burza? 
Na razie nie wygląda.
Witajcie!
Komu w d., temu c.!
do wieczora!
Do! I napisz potem pokrótce, jak było!
Powodzenia!
Dzień dobry. A ja się właśnie zorientowałem, że w nocy była burza. Albo nad nami, albo bardzo niedaleko. I nic mnie obudziło, żadne grzmoty ani błyski.
Tutaj też przeszła nad ranem, jak się później dowiedziałam. Teraz się wypogodziło i świeci słońce.
O, mój wpis zeżarło!
Ale wpis czy komentarz??? Bo we wpisach nie widzę nic, ani szkicu, ani śladu? I w komentarzach też nie, w sensie gdyby jakimś cudem system go wywalił?
Koment, koment.
Wycieraczkę bym zapowiedziała!
Hrrrhm. No to nie widzę niestety. Albo nie umiem znaleźc, albo w jakiejś pamięci podręcznej na Twoim komputerze zostało. Albo wcale
Dzień dobry



U mnie burza zaczęła się już wieczorem i trwała niemal do rana. Nie dało się jej przegapić, bo błyskało i waliło tak, że umarłego by podniosło, a co dopiero mówić śpiącego
Teraz już tylko kropi… ale to dobrze, bo było niesamowicie sucho i nawet myślałam o podlaniu swego ogródka…
Matka Natura sama o to zadbała
Miłego świętowania Wam życzę
No i zbieram się do pracy…
No, nareszcie ktoś, kto nie przegapił albo nie przespał swojej burzy!
Tak na marginesie, to ja też nie świętuję, ale miłego dnia również życzę!
Jeszcze tylko jutro i też będę świętować

A burzy nie dało się przegapić. Za jasna i za głośna była… jak Ci szyby drżą, przy niektórych uderzeniach piorunów, to trudno nie zauważyć
Dzień dobry;)
Widzę że w bardzo różny sposób wypoczywacie:)
My nigdzie nie wyjeżdżaliśmy, te tłumy i korki mnie przerażają, po za tym w domu sporo rzeczy do zrobienia jest i remont w pełni, żal przerwać na te kilka dni. Za to muszę się pochwalić, że pewną trudną sprawę mam częściowo za sobą, bardzo mnie to uwierało, a teraz jakby trochę lżej;) Miłego wypoczynku;-)
Gratulacje na okoliczność ulgi.
Ja też nie wyjeżdżam, bo te tłumy itd. Ostatni raz byłam na majówce kilkanaście lat temu. W Sopocie.
Nigdy więcej.
Ulga w problemach zawsze cieszy
I to nie tylko zainteresowanego. Pozostałych również…

A w ogóle to powinna być Pierwsza Maja.
Druga Maja… Trzecia Maja… Czwarta Maja…
Coś jak liczenie baranów (za przeproszeniem).
Dwie Maje znam, ale nie więcej…
Feministyczny punkt widzenia! 😉
No dobrze, to by był fajrant, chociaż przez ostatnie półtorej godziny znów miałem inwazję cośinnegochcących, ale jakoś się udało.
Przerwa.
Czas na łóżeczko.

Dobranoc.
Masz rację Jo, dobranoc
Spokojnej tu też!
Spokojnej!
A ja właśnie zez powrotem po przerwie.
padam, padam, padam… niczym E. Piaf…
Po występnym dniu to normalne.
To ja lecę po dobranockę.
Bobranocka.
Dzień tak mi się kojarzy, dość, prawda, leniwie. W sensie tego, co widzę naokoło.
Dlatego Sir Paul McCartney zagra leniwego „Bip Bopa”. Lekko w tle, lekko ważąco, gitarka ledwo ledwo, głosik jakoś tam wyrabia…
Całość wdzięczna, mimo że sam autor niekoniecznie poważał.
Snów przedmaturalnych
Leniwego dnia rytmiczny koniec…..
Spaaać
U Was już praktycznie po świętowaniu, a u mnie długi weekend będzie dopiero w ostatni poniedziałek maja (czyli 28). Będzie to Memorial Day (coś w rodzaju naszego Święta Zmarłych). Wybieramy się z mężem pod namiot
Nazwy parku nie potrafię zapamiętać… Zapisałam sobie – to Wyalusing State Park w Wisconsin. Miejsce, gdzie Wisconsin River wpada do Mississippi. Na zdjęciach wygląda ciekawie… zobaczymy 
Stwierdzali, że to jakaś indiańska nazwa tego miejsca, także wymowa może być różna. Gdy zajedziemy, zapytam tubylców. Oni powinni wiedzieć gdzie mieszkają
Może wtedy łatwiej mi będzie zapamiętać? 
Życzenia od dzieci dostaję najpierw po angielsku, a potem po polsku 

Muszę też przyznać, że gdy pokazywałam nazwę tego parku Amerykanom, nie za bardzo wiedzieli jak się to właściwie powinno czytać
Ooo!!! Byłabym zapomniała. Po drodze będzie jeszcze amerykański Dzień Matki, w drugą niedzielę maja, czyli 13. Zwykle obchodzę dwa. Amerykański i polski (26 maja)
A co!!!
Chciałabym Wam coś opisać… coś co nie daje mi spokoju i czego nie umiem wyjaśnić…
Chociaż zwykle jest odwrotnie. Twarz zapamiętam, imienia nie zawsze…
Oczywiście, że mam!!! Ani jednego dnia nie byłam tu nielegalnie!! A od wielu lat mam obywatelstwo. Płacę podatki regularnie, nie korzystam z żadnych programów pomocowych, nie należę do żadnego gangu, czy mafii, nie planuję też ataków terrorystycznych… żadnych ataków, bo jestem osobą przeciwną przemocy i posiadania broni. Nawet takowej nie mam i mieć nie chcę.


Kilka tygodni temu byłam u Hansa. Miał coś pilnego do zrobienia, więc poszedł do swojej pracowni przy garażu (ma tam specjalne piece do wytapiania szkła). Ktoś zadzwonił do frontowych drzwi, więc poleciałam otworzyć. Mogłabym przysiąc, że tego faceta widziałam po raz pierwszy w życiu. Stał jakby zaskoczony… zapytałam, czy szuka Hansa. Potwierdził. Powiedziałam, że jest w garażu. „Thanks Mira” (dzięki Mira) powiedział i poszedł. Zastanawiałam się skąd zna moje imię? Doszłam do wniosku, że widocznie Hans coś mu powiedział na mój temat…
Facet dość długo rozmawiał z Hansem. Nie lazłam, bo nie chciałam przeszkadzać. Ale gdy sobie poszedł i Hans wrócił do domu, zapytałam kto to był? Tak normalnie bym nie pytała, bo to nie mój interes kto do kogo przychodzi, ale chciałam wiedzieć, skąd zna moje imię. Hans powiedział mi, że widzi go pierwszy raz na oczy. Kilka dni wcześniej Hans dał ogłoszenie na FB, że chce coś tam sprzedać… jakąś część do pieca, czy coś w tym rodzaju. To znaczy mówił mi co, ale nie znam terminologii, także nie wiem. W każdym bądź razie, facet do niego napisał, że jest zainteresowany i wymienili ze sobą kilka e-maili. Wizyta była tego efektem… To skąd gość znał moje imię?!!!
Hans mi powiedział, że gość w ogóle zachowywał się dziwnie. Oglądał nie tylko to co było do sprzedania… plątał się w „zeznaniach” i wzbudził w Hansie podejrzenia. Może przesadzam, ale Hansowi wybitnie się nie spodobał. Był dziwny…
Mnie interesowało głównie to, skąd ten facet (mówił Hansowi, że mieszka w Peorii, a to ponad 250 km od nas) wiedział jak się nazywam? Gdyby mieszkał w tej okolicy… mogłam go spotkać i nie zapamiętać. Przecież mogę już mieć sklerozę
Dość długo roztrząsaliśmy z Hansem tę sprawę i nie doszliśmy do żadnych konkretnych wniosków…
Hans nawet pytał mnie, czy wszystkie papiery mam w porządku
W odwecie zapytałam, czy on ma papiery w porządku, bo to ostatecznie był jego gość, a nie mój
Pożartowaliśmy sobie, ale mnie to męczy… Skąd obcy facet może znać moje imię? Gdyby to był agent FBI, CIA czy jakikolwiek inny (taką hipotezę wysuną Hans) nie dekonspirowałby się mówiąc mi po imieniu!!! Wydaje mi się, że oni są trochę lepiej wyszkoleni…
To kto to mógł być? Nie mam bladego pojęcia…
Ale męczy mnie to i co jakiś czas wraca…
Nie lubię takich niejasnych sytuacji…
Trochę długie to wyszło… ale chciałam jak najlepiej nakreślić sytuację. Czy ktoś ma jakieś pomysły? Co to mogło być?

Moi znajomi orzekli, że może ktoś chce się włamać do Hansa i robi rozpoznanie… ale nie sądzę. Bo co? Uczyliby się imion wszystkich jego znajomych? Nie wystarczyłoby sprawdzić kiedy ma wykłady na uniwerku i na 100% nie ma go w domu? I to przez wiele godzin… przynajmniej pół chaty można w tym czasie wynieść…
Może jak to opisałam, przestanie mnie męczyć?
Prawdopodobnie, jak człowiek wyrzuci z siebie swoje problemy, to łatwiej je przetrawić i rozwiązać
Hej, dałaś do myślenia!
Pierwszy pomysł, to że facet powiedział coś innego, nie wiem wprawdzie, co, ale zabrzmiało to faktycznie jak „Thanks, Mira”. Zobacz słownik slangu miejskiego, znaczenie nr 5:
„Mira
Mira is spanish for look, But we use it for slang to mean „yo”.
Mira ven echa pa’ca.
(Yo, come here and listen.)
¿Mira, qué tù haces?
(yo, what you doing?)”
(https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.urbandictionary.com/define.php?term=Mira)
Albo jeszcze coś innego, na co nie mam pomysłu.
Drugi jest taki, że spotkał Cię przypadkiem wcześniej gdzieś (tego samego dnia?) albo w inny przypadkowy sposób dowiedział się Twojego imienia. Nie masz czasem naklejki na zderzaku albo na tylnej szybie samochodu z imieniem?
Nie ma to jak głos rozsądku! Faktycznie z tym latynoskim „mira” może być najprostszym wyjaśnieniem.
Może być wyjaśnieniem…

Tak dla jasności. Nie wpadłam w jakąś panikę i nie zaczęłam trwożnie rozglądać się na boki i do tyłu
Nie robię niczego nielegalnego… to czego miałabym się bać? Nawet gdyby jakieś służby chciały mnie „prześwietlić” i tak nic nie znajdą… bo niczego nie ma
Myślisz, że to mogło być z hiszpańskiego? Facet nie wyglądał jak Meksyk…
Też się zastanawiałam, czy nie powiedział czegoś innego, co zabrzmiało jak „Thanks, Mira”… Hans widocznie nie wiedział o tym slangu, bo na to nie wpadł 

Tego samego dnia na pewno go nie spotkałam, a żadnej naklejki na samochodzie nie mam. Tym bardziej, że mój samochód stał pod garażem, po drugiej stronie domu. Nie mógł go widzieć…
Także nie wiem co to było, ale za podpowiedź dziękuję
Dzień dobry. Coś się popyrtało z zezwoleniem na komentarze, musiałem zaznaczyć, że wolno komentować. Tutaj lampa.
Właśnie wykopuję Najjuniora na maturę.
Połamania pióra na maturze

Takie są tradycyjne życzenia ?
Tak. I delikatny kop z kolanka w odwrotną część ciała przy wyjściu.
Powodzenia!
Powodzenia Najjuniorowi!!!

I to nie tylko dzisiaj, ale całościowo… na całą maturę
I jak to Bożenka napisała – połamania pióra!!!
No to kawa, żeby jakoś przeżyć ten dzień…
Pani Gieniu, poprosimy.
Poproszę.
Nareszcie wróciły komentarze! Od prawie trzech godzin na to czekałam, bo nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić 😉
A kawa, bardzo chętnie, jak zwykle gorzka z mleczkiem
Och, to się robi z poziomu kokpitu, najszybciej wejść we „Wpisy”, potem pod tytułem danego wpisu kliknąć „Szybka edycja” i wtedy pojawią się właściwości danego wpisu, po prawej powinno być okienko „Zezwalaj na komentarze”, które – jeżeli jest puste – trzeba zaptaszkować.
A kawę już Gienia podaje.
Dziękuję, nie mogłam na to wpaść… Ale kto to zablokował? I po co?
A kawę już piję
O ile pamiętam, to jakoś kompletnym przypadkiem się zdarza. I nie wiem, komu. Może jakieś domyślne ustawienia na czyimś komputerze (w przeglądarce)??? Pojęcia nie mam.
Wiem, że nie wiesz, to były pytania retoryczne.
Witajcie!
Nie wiem jak wy, ale ja jestem już prawie ugotowany…
Słońce świeci całą gębą, ale jest jeszcze dość chłodno…
Dzień dobry. Moje dziecko już po maturze. Podobno spoko…Hmmm.
Trzeba się cieszyć tym spokojem! 🙂
Jak spoko, to spoko. Napij się czegoś. Albo co.
Kawa. O tej porze u mnie jest kawa proszę pani. A co do alkoholu to najwcześniej po 18ej. Bo jeśli piję wcześniej to jestem strasznie słaby i niechętny do jakichkolwiek pożytecznych działań. Budzi to potem konflikty…:-)
Myślałam raczej o melisie
No bez przesady. Melisa z powodu matury córki?
Co innego z jej zdawaniem na prawo jazdy… 
Jestem pewna, że spoko. Inaczej być nie może.
Powodzenia dziecku na maturze!

Bo to przecież nie ostatni dzień egzaminów.
I tak jak Najjuniorowi – połamania pióra!!!
Znów mieliśmy przez chwilę konisia…
No właśnie chwilę system wyrzucał zagrożenie i nie mogłem wejść na stronę a teraz już jestem…:-)
Jak się znów pojawi, proszę o info: mail, tel. lub jakkolwiek 🙂
Gołąb pocztowy
Doleciał, ale o tym razie już – jak rozumiem – wiedziałem 🙂
Dzień dobry

U mnie ma być dość słonecznie i ciepło (26C), ale bardzo wietrznie… ten wiatr na pewno trochę schłodzi…
A co do problemów z wejściem na Wyspę, to jakoś mnie omijają. Zwykle dowiaduję się od Was, że coś było nie tak. Jak wstaję rano i zaglądam, nie mam żadnych problemów ani z wejściem, ani z komentarzami
Dzień jeszcze dobry
! Trzymam kciuki za wszystkich maturzystów ! I lecę pytać jak poszło mojemu rodzinnemu.
Zapraszam na nowe, weekendowe pięterko 🙂
Bardzo dziękuję w imieniu, ale jako wapniak zostałem poddany kwarantannie informacyjnej i nawet nie jestem w stanie napisać, jak Najjuniorowi poszło.
Poza tym skończyłem jedną pracę i zaraz zabieram się do kolejnej, niestetyż. Czyli nie fajrant, i nie przerwa.
No i znów zrobiło się późno, przynajmniej dla mnie.
Pożegnam się na tym pięterku, bo nowe za nowe…
Dobranoc, do jutra
Spokojnej. To ja dobranockę też tu wrzucę (właściwie powinienem już).
Dobranocka.
Skoro pierwszy maja, to pszczółki Maje. Skoro pszczółki Maje, to śp. Zbigniew Wodecki. A skoro p. Wodecki, to np. ten utwór, bardzo mi podchodzący dzisiaj. Znakomita sekcja dęta z solówką na trąbce, jak sądzę również p. Zbigniewa. No i całokształt przecudnie w tamtych klimatach. „Rzuć to wszystko, co złe”, z 1976, z tekstem Leszka Długosza.
Snów majowych!
Moja 11-letnia wnuczka jest wielbicielką Zbigniewa Wodeckiego…razem słuchamy jego piosenek
O, a słyszała te jego ostatnie koncerty z zespołem Mitch & Mitch?
Dobranoc tutaj…. zerknę jeszcze na wyższe pięterko, bom ciekawska
