« Rower power "Niech jadą" »

York, ten stary, nie ten Nowy.

Zapraszam na krótką wizytę w Yorku, tym położonym w północnej części Anglii mieście, które rzeczywiście- jak w tytule- jest stare, powstało ponad 2000 lat temu. Historia miasta jest bardzo bogata, co krok można zobaczyć ślady Wikingów i Rzymian, ale historię można sobie zgłębić we własnym zakresie a ja zapraszam na krótki spacerek po tym przepięknym mieście. Króciutko, bez wizyt w muzeach, bo dzieci jeszcze za małe, a sama podróż była dla nich nieco nużąca (ponad dwie godziny w samochodzie), ale miasteczko urocze i gdyby kiedyś jeszcze nadarzyła się okazja (a  taką mam nadzieję) to chętnie odwiedzę York po raz kolejny.

Tam wszędzie jest strasznie daleko, fakt są autostrady, drogi są świetne, ale jedzie się i jedzie i końca nie widać;-)

 

Na początek niech będą domki szeregowe, bliźniacze, bardzo częsty obrazek, nie tylko w Yorku. Jest w nich coś takiego uroczego…

 

A tu już zapraszam do tej bardziej „uroczystej” części miasta:

 

A tu jeszcze ciekawostki uliczne, których chyba w każdym większym mieście nie brakuje:

 

 Właściwie to co chciałam napisać napisałam pod zdjęciami (czy może da się ustawić tak, żeby te podpisy miały większą czcionkę? Ja niestety nie potrafię, ale czytanie  mnie osobiście tych mikro-literek sprawia trudność- a zapewniam, że raczej znam wszystkie;-) ).

York ma tak bogatą historię, że czegokolwiek się nie dotknęłam to okazywało się, że na temat niemal każdego obiektu w tej najstarszej części miasta można by napisać całą notkę. Dla przykładu opowiem może o takim jednym niepozornym budynku przy ulicy Rzeźnickiej. Budynek ma nr 35 i obecnie mieści się w nim kościół a właściwie  Sanktualrium Św.  Małgorzaty Clitherow.

Dom przy Rzeźnickiej nr 35 w którym mieście się sanktuarium.

W tym budynku w XVI wieku owa święta mieszkała. Przyznaję, że nie bardzo kojarzyłam kim była Małgorzata Clitherow, więc postanowiłam trochę poszperać. Okazało się, że jest to święta czczona w kościele katolickim, jest jedną z grona 40 największych świętych męczenników  angielskich, zginęła (tak bardzo w skrócie oczywiście) za ukrywanie księży katolickich oraz za umożliwianie odprawiania katolickich mszy w swoim domu. Nazwisko rodowe Św Małgorzaty to Middleton, jednak brak jakichkolwiek wzmianek, aby obecna Księżna Cambridge  spokrewniona z ową świętą, aczkolwiek kilka wieków już minęło…

O innych miasteczkach angielskich pisać nie będę, bo za mało widzieliśmy, żeby zrobić z tego notkę-za krótko byliśmy, a wizyta przede wszystkim miała na celu urodzinnianie się a nie zwiedzanie, ale wierzę, że to nie był nasz ostatni raz;)

182 komentarze

  1. Gimi**** pisze:

    Angielska pogoda za oknem, wiec zapraszam do angielskiego Yorku.

  2. Bożena pisze:

    Bardzo ciekawe pięterko. Zdjęcia piękne…Gratuluję Brawo!

    • gimi pisze:

      Dopiero dotarłam do komputera, a i tak okazało się, ze Internet nie bardzo działa i komentarze tylko z telefonu. Brrr
      Dziękuję za miłe słowo:-)

  3. Tetryk56 pisze:

    Świetna opowieść! Pozazdrościć wycieczki! Pleasure
    Metalowe elementy sterczące z wody na ostatnim zdjęciu drugiej serii to jak sądzę, ostroga osłaniająca wspornik przęseł przed spływającym z prądem zagrożeniem, np. krą. Zimy w Anglii nie tęgie, więc i masywna kra raczej nie zagraża i taka rachityczna ostroga może być wystarczająca.
    Pierwsze zdjęcie (autostrada) wzbudziło we mnie lekkie zadumanie: dlaczego wszyscy jadą prosto, a nikt nie chce skręcić do Yorku?

    • gimi pisze:

      Zapewne masz rację. Te elementy czy tam inna ostrogą faktycznie znajdują się tuż przez przęsłem ( co będzie widac jak mi się uda wczytać zdjęcie w odpowiedzi na komentarz Quackiego.
      A czemu do Yorku nie skręcali? Nie wiem, może byli prawicowi i nie mieli zwyczaju chadzać na lewo?

  4. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Piękne pięterko, piękne zdjęcia i pięknie opisane Approve
    A za gęgawę pięknie dziękuję Cmok

    • gimi pisze:

      Gąski spacerowały sobie spokojnie niczym u nas gołębie. I króliki tez można było spotkać tak „na dziko”.

      • miral59 pisze:

        To tak jak u nas Happy-Grin Tylko u nas chodzą bernikle kanadyjskie, bo gęgaw nie ma Wink Delighted
        Królików kica sporo. I to nie tylko w parkach, ale i w przydomowych ogródkach… oczywiście tych dzikich Pleasure

  5. Jo. pisze:

    Pojechałabym…

    • MAX pisze:

      Pojechała byś ? Madagaskar bez Jo ? Nie komplikuj Brexitu . Anglicy są pragmatyczni i naszym Rodakom za ich udział w Bitwie o Anglię są bardzo wdzięczni …Zawsze przy oglądaniu architektury sprzed lat, podziwiam rzemiosło artystyczne ,które przecież przy braku odpowiednich narzędzi ,te cudeńka , musiały wykonać ” złote rączki ” . Brawo Gimi Approve Thinking

      • Jo. pisze:

        No dobra: pojechałabym na wakacje. I wróciła.
        A lotnikiem brytyjskim był brat mojej Babci. Tylko niestety zestrzelili go zanim się zdążył ożenić ze swoją szkocką narzeczoną.

  6. Jo. pisze:

    Poczytałam, a teraz się oddalę do obowiązków.
    Moi panowie występują dzisiaj na seminarium dotyczącym wolontariatu.
    Nie pytajcie…

  7. Marchevka pisze:

    Dzień dobry Państwu. Ja tu chyba pierwszy raz, wiedziona ciekawostkami turystycznymi. Przeczytałam wpis z ogromną przyjemnością, a zdjęcia obejrzałam z szeroko otwartymi oczami 🙂
    Pozdrawiam serdecznie,
    Marchev.

  8. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Fajrant. Przerwa. Po niej z dziką przyjemnością odniosę się do wpisu, w tym zwłaszcza zdjęć. Pleasure

  9. Quackie pisze:

    Dobry wieczór ponownie.

    Otóż więc zdjęcia niezmiernie mi się podobają, bo pokazują również część Yorku nie-historyczną. Te szeregowe domki przypominają mi poznańską zabudowę na Grunwaldzie, domki robotnicze na Opalenickiej i Szamotulskiej. Ale oczywiście historyczne i atrakcyjne centrum też ma swój klimat. Zawsze szukam na zdjęciach ludzi, jak wyglądają, co robią, jakie mają miny – a jak widzę tak nietypowego pana jak ten z maszyną do wycinania z drewna, cieszą się oczy moje.

    Natomiast co do mostu, to podnosiło się tylko małe przęsło od wschodniej strony, niewidocznej na zdjęciu. Widać ślady po wymienionej nawierzchni na Google Street View https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/goo.gl/maps/AaU3pW6Vxmv

    Niewidzialny człowiek faktycznie może przerażać, bardzo ładnie zamaskowane proporcje rzeczywistego pana w przebraniu. Mam nadzieję, że dzieciom nie zostanie trauma. Wink1

    • Gimi**** pisze:

      Dziękują bardzo za wyjaśnienie, faktycznie na innym zdjęciu widać tę część mostu, i jest jakby podzielona pośrodku. http://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2017/10/most.jpg
      Co do min i generalnie twarzy ludzi bardzo staram się wymazać je na swoich zdjęciach- tak jak ja nie chciałabym się gdzieś przypadkiem znaleźć w internecie tak i ja staram się zamazać twarze przypadkowo sfotografowanych ludzi. Taka dziwactwo mam;-P
      A jeśli chodzi o niewidzialnego pana był cudny, dzieci oglądały go z wielkim zainteresowaniem, przerażone może nie były, ale wolały patrzeć z bezpiecznej odległości i nie chciały podejść bliżej, ale traumy raczej nie będzie;-)

  10. Quackie pisze:

    Dobranocka już tu.

    Dzisiaj klasyka. Pink Floyd i „Wish You Were Here”. Klasyka rocka, a jednak całkiem zasypialne. Coś z epoki Piosenek Z Tekstem.

    Snów klasycznych. I z tekstem. Może być nawet w napisach u dołu kadru.

  11. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy!

  12. Zoe pisze:

    Dzień dobry w piątek.
    Nie wiem co jest grane ale Mr. Q zalega z jedną piosenką na dobranoc Happy

  13. Quackie pisze:

    To ja może zamiast tego wrzucę dzieńdoberkę. Jeden ze znajomych z FB regularnie wrzuca muzykę rano, zaopatrując ją hasłem „Morning kick”, czyli „kop poranny”. Znaczy na rozruch.

  14. Jo. pisze:

    To i na drugie śniadanie pora!
    expresso PofCooks Roll

  15. Zoe pisze:

    Podejrzewam, że wszyscy nieobecni i obecni już po porannej kawie albo innych napojach.
    Aha mamy dzisiaj 300setny dzień roku. Łatwo policzyć jak niewiele zostało już do końca roku.
    Wrzuciłbym jakąś fotkę ale mam obawy, że znów zapadnie cisza na wyspie.

  16. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zapaść Wyspy spowodowana była umieszczeniem we wpisie zdjęć w zbyt dużej rozdzielczości. Niestety, za działania naprawcze mogłem się wziąć dopiero wczoraj, więc czas przerwy był nieco dłuższy.
    Prośba!
    Zamieszczajcie zdjęcia wyłącznie nie przekraczające 800×600 pikseli! Jeżeli ktoś ma problem z przeskalowaniem, proszę zamieścić nieprzeskalowane, ale nie zatwierdzać do publikacji tylko dać znać, i zaczekać aż poprawię.
    Widzicie sami, że „odchudzona” strona ładuje się znacznie szybciej Happy

    • gimi pisze:

      O dziękuję za wyjaśnienie. Czyli jednak to ja zepsułam Wyspę:-( następnym razem będę wiedzieć, no chyba ze teraz zawiśnie na Wyspie tabliczka: Blondynkom wstęp wzbroniony:-(

      • Zoe pisze:

        Idź w zaparte, że jesteś niewinna.
        Happy-Grin

      • Jo. pisze:

        Pamiętaj: nie przyznawaj się! Nigdy! Do niczego!

        • Zoe pisze:

          Nawet do swoich dzieci. Zwłaszcza do swoich:-)

        • Gimi**** pisze:

          He he zwłaszcza do swoich;-)
          Bo to było tak, otworzyłam wieczorem Wyspę i chciałam odpowiedzieć na komentarze, wooolonoooo działało, chciałam wstawić zdjęcie w odpowiedzi na komentarz, który napisał Quackie, i zdjęcie się tak wczytywało, i wczytywało, a ja w międzyaczasie z telefonu opowiedziałam Marchevce i Jo i jak chciałam zatwierdzić komentarz ze zdjęciem, to…. Wyspa poszła na urlop. I komentarze też;-)
          Ale ja od samego początku, od notki powitalnej mówiłam że jestem blondynką. Na przyszłość już wiem, w sumie prawie każde zdjęcie otwierałam do edycji i tak, żeby buźki rozmazać, mogłam i pozmniejszać. Ale absolutnie przyznaje się tylko do tego, że napisałam notkę i że napisałam komentarze. Nic więcej;-)

      • miral59 pisze:

        Nie przejmuj się Gimi, ja też blondynka Wink
        A do błędu się przyznać, to nie wstyd. Powinniśmy się uczyć na swoich błędach i starać się nigdy ich nie powtarzać… Pleasure

    • Zoe pisze:

      A tak na poważnie to może jest jakaś opcja przesiadki na jakąś inną platformę, gdzie nie będzie takich ograniczeń.

      • Bożena pisze:

        A jaki to problem dostosować zdjęcie? Na innej Wyspie już byliśmy i uważam, że ta jest najlepsza. W każdym razie, ja nigdzie nie zamierzam wędrować.

      • Tetryk56 pisze:

        Ten dostawca daje nam wiele zasobów, problemy są z wykorzystaniem procesora przy dynamicznym skalowaniu zdjęć. Nawet, gdy serwer wyrabia, to niepotrzebnie traci czas przetwarzając ogromne pliki, aby wyświetlić małe – to widać po czasie odświeżania dziś i przedwczoraj. Tak więc warto przeskalowywać niezależnie od ograniczeń serwera.
        Zresztą – kto z nas ogląda Wyspę w rozdzielczości większej niż 1080 linii?

  17. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nareszcie wróciła nasza Wyspa!

  18. Rena pisze:

    O prosze ,Wyspy nie było?
    Nowe pięterko o Yorku jest przesympatyczne .
    Pooglądałam . I jakoś mnie nie ciągnie…Nigdy na wyspy mnie nie ciągnęlo.
    A teraz zabieram się za łowy. Odkryłam mysz ( nie komputerową, taką myszowatą). Jak ona wlazLa na Thinking wysokie drugie piętro?? To się panie dziejku w głowie nie mieści!! Thinking

    • miral59 pisze:

      Widocznie u sąsiadów na dole nie znalazła wystarczająco pożywienia Wink A może mają kota? Thinking
      Myśmy kiedyś mieli myszy na trzecim piętrze… jakoś nie było im za wysoko Wink Overjoy

      • MAX pisze:

        Gdyby to było po sąsiedzku , to zaoferował bym swoje ” kocie ” usługi . Mam pewne , kilkumiesięczne doświadczenie , kiedy głównym moim zajęciem było tępienie myszy i tych trochę większych szczurków . To mysie towarzystwo jest bardzo przebiegłe , ale było kilka sposobów na bezpowrotne rozstanie się . Wstyd wielki , ale w warszawskich osiedlach nie wygląda to wesoło … Amazed

        • Jo. pisze:

          Dlatego z trudem, ale toleruję mojego kota.

        • miral59 pisze:

          Nie wiem, Maksiu, na ile polskie myszy są przebiegłe, ale amerykańskie są głupie. Mieliśmy z nimi problem, bo przelazły od sąsiadów zza ściany. A jak przelazła jedna, to za nią reszta. Disapproval Łaziły nam po domu jak chcąc. Nie chciałam ich zabijać, to kupiliśmy odstraszacz na jakieś tam ultradźwięki. Mało mnie coś nie trafiło, gdy zobaczyłam mysz o dwa kroki od włączonego odstraszacza. No i kupiliśmy trutkę. Myszy jakby nam wywiało. Padały głównie u sąsiadów Wink Po sezonie zapakowaliśmy pozostałą trutkę i położyli pod zlewem. Jesienią, gdy chciałam ją znowu wyłożyć, zauważyłam, że myszy się już do niej dobrały. Przegryzły opakowanie i prawie połowę zeżarły Wink Nic nie trzeba było wykładać. Obsłużyły się same Overjoy Ostatnie dwie zimy dokarmiam je na podwórku i do domu się nie pchają. I tak jest lepiej. Żyjemy z nimi w zgodzie Pleasure Bo mnie myszy jako takie nie przeszkadzają. Nie lubię tylko gdy mi łażą po kuchni i wsadzają mordki do wszystkiego. Po myszach dojadała nie będę Conceited

          • MAX pisze:

            Przebiegłe , bo np. nie szukały schronień w zakątkach przy podłodze , tylko wspinały się po ścianie i potrafiły minutami wisieć na ścianie za kotarą . Takie myszki alpinistki psiakrew… Tears

            • Quackie pisze:

              To tak jak mój chomik po ucieczce z terrarium, z tym że on się wspinał w jednoznacznie samobójczych zamiarach – wdrapał się pod sufit, a potem skoczył na podłogę, 2 metry z hakiem wystarczyły Sad

              • MAX pisze:

                I na pewno nie zostawił testamentu …Tak jest już los opiekuna …Może następny chomik będzie trochę innym dewiantem ? Thinking

                • Quackie pisze:

                  Niestety, to było jakieś 35 lat temu, a następnych chomików już nie było, bo okazało się, że mam alergię na roztocza (czyli i sierść).

            • miral59 pisze:

              No to faktycznie alpinistki Overjoy
              W sumie to jako dziecko byłam z nimi oswojona. Mieszkaliśmy w domu dziadka. Zbudował go jeszcze przed wojną. Myszy mieliśmy pod dostatkiem. Mój ojciec nie lubił kotów i nie chciał żadnego w domu. Do czasu…
              Kiedyś rano, gdy mama wychodziła do pracy narobiła takiego wrzasku, że chyba i sąsiadów postawiła na nogi. Przed wyjściem chciała ubrać buty… włożyła nogę i poczuła miękkie żywe futerko. To trzeba było zobaczyć!!! Overjoy Mama miała nadwagę, ale jednym skokiem stała na stole. Dobrze, że to był stary dębowy stół, robiony na zamówienie, bo te nowe, to na pewno by nie wytrzymały jej ciężaru. Zaraz potem przynieśliśmy do domu małego, sparszywiałego kotka. Niby to nasza koleżanka ma przekonać rodziców, żeby go wzięli… Kitka, bo tak ją nazwaliśmy, została u nas na długie lata. Zaniosłyśmy ją z siostrą do weterynarza. Odrobaczyliśmy i parchy z mordki poschodziły. Jeszcze jako mały kociak zaczęła łapać myszy. Dzieliła się z nami zdobyczą i często rano na poduszkach miałyśmy z siostrą po kilka sztuk (zagryzionych). Nie powiem, żeby to było przyjemne Pondering Nic rodzicom nie mówiłyśmy, bo chciałyśmy, żeby kotka została. Nawet ojciec uznał, że faktycznie jest przydatna, bo myszy się wyniosły Delighted
              Ale też fakt, że długie lata trwała trauma mamy. Zanim nałożyła buty, zawsze sprawdzała, czy coś w nich nie siedzi Happy-Grin

      • Jo. pisze:

        A tradycyjne myszy na strychach?

    • Gimi**** pisze:

      My mamy siedem kotów, a myszy do domu się przedostały….

      • miral59 pisze:

        Siedem kotów?!!! W domu? No to faktycznie dziwne, że są i myszy Thinking
        U Holly w domu jest ich 20, ale tam żadnej myszy nie uświadczysz. Jeszcze by się koty biły o taką mysz i rozszarpałyby w okamgnieniu…

        • Gimi**** pisze:

          One w sumie nie są w domu, raczej w obejściu, rzadko który do domu chce wejść, ale już przed drzwiami wejściowymi lubią przesiadywać.

          • miral59 pisze:

            No tak. Jak rzadko który wchodzi do domu, to i myszom jest w nim bezpiecznie Wink W obejściu mogą zostać wyłapane i zjedzone, a tak są bezpieczne Happy-Grin

  19. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Cały wczorajszy dzień usiłowałam dostać się na Wyspę. W końcu pomyślałam, że znowu coś musiało wysiąść i że to grubsza sprawa, skoro naprawa trwa tyle czasu Wink
    Dobrze, że już wszystko w porządku Happy-Grin

  20. Quackie pisze:

    Dzień dobry, tradycyjnie fajrant i przerwa. Dzisiaj się nie narobiłem, bo jakiś taki cały tydzień. Ale wydaje się, że w terminie się wyrobię.

  21. Tetryk56 pisze:

    A ja przez chwilę w domu, a za chwilę znów wychodzę 🙂

  22. Bożena pisze:

    A ja właśnie wróciłam. Pada… Wink1

  23. Bożena pisze:

    Za oknem pada i ja też padam, padam, padam,
    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/Kya3c4WJZAk

    Dlatego padam pod kordełkę. Dobranoc kordelka

  24. Quackie pisze:

    Spokojnej!

  25. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj żwawa dość – tak mi dzisiaj przypasowało. Uppertones i „Angelina”. Brzmią dobrze, fajny rytm, męski głos bardzo wieczorny – taki z klubu. Bierę!

    Snów anielskich zatem.

  26. Tetryk56 pisze:

    Quackie bierze Angelinę, ja biorę lampkę 😉

  27. Zoe pisze:

    No to dobranoc.

  28. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Pada, wieje… brrr

  29. Gimi**** pisze:

    Dzień dobry,
    Ja dziś imprezę dziecinną mam w domu tak że ten tego, proszę trzymać kciuki, żeby mi chaty nie roznieśli;-)

  30. Bożena pisze:

    Ja na imprezę idę po południu.

  31. Jo. pisze:

    Gudmyrning.
    Jak wam idzie produkcja dyń? Miszczu Q? Jakieś niusy?
    A w ogóle czas na śniadanie.
    Pani Gie… aaa, Gienia w dyni rzeźbi.
    To ja zapraszam.
    expresso PofCooks Roll

  32. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Na razie wiadomo tylko tyle, że dynie są zakupione. Będę donosił w miarę postępów.

  33. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zakupy zrobione, Gieni nie ma… to może ja się jeszcze prześpię? Thinking

  34. Zoe pisze:

    Dzień dobry w ten paskudny dzień. Lecę do obowiązków sobotnich.

  35. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Ale pogoda! Amazed
    W telewizorni podali, że idzie do nas śnieg Amazed
    A dwa tygodnie temu prawie 30C… to gdzie ta jesień? Albo lato, albo zima Conceited Ja się tak nie bawię! Tylko gdzie tu złożyć zażalenie? Thinking
    W Minnesocie już napadało. Jeszcze nie tak dużo, ale zawsze…

    • Quackie pisze:

      Wow. Dwa tygodnie różnicy między upałem a śniegiem? Tak to u nas chyba nie było?!

      • Bożena pisze:

        Tak tylko w Ameryce może być…

      • miral59 pisze:

        W Polsce, mimo podobieństw, klimat jest jednak inny. Pisałam już, że pogoda zależy od tego z której strony wiatr powieje Wink A że w naszym rejonie nie ma potężnych gór, które by ten wiatr hamowały, no to mamy to co mamy.. Weary

        • Quackie pisze:

          W kierunku zachód-wschód też nie mamy gór… Worry

          • miral59 pisze:

            I dlatego to stamtąd głównie przychodzą polskie tornada, czy huragany. Pamiętam, że gdy wiał lodowaty wiatr ze wschodu, zawsze mówiliśmy, że to Ruskie otworzyli furtkę na Syberię Wink Happy-Grin

            • Quackie pisze:

              Tak samo u nas się mówiło (tzn. w domu moich Rodziców). Co więcej, wiatr ze wschodu jako jedyny „grał” w linkach odciągów od masztu anteny zbiorczej, a to się niosło po ścianach i przewodach wentylacyjnych (mimo że mieszkaliśmy na II piętrze w czteropiętrowym bloku), więc od razu było słychać, jak szła zmiana pogody – w zimie na zdecydowanie mroźniejszą!

              • miral59 pisze:

                Ciekawe czemu tylko ten ze wschodu „grał na linkach”? Taki naciąg, że jak wiało akurat z tej strony, to powstawały wibracje? Czy co? Zastanawialiście się kiedyś nad tym? To ciekawe… Thinking

                • Quackie pisze:

                  Tak, musiał być taki naciąg, ale dlaczego, nie mam pojęcia. I jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałem, to było na zasadzie, że jako dziecko nie miałem tzw. aparatu pojęciowego, a potem to już „od zawsze tak było”. Poza tym nawet jakbym chciał to sprawdzić, to na dach się nie dało wejść, bo klucze do kłódki mieli w administracji osiedla.

  36. Bożena pisze:

    No to ja szykuję się do wyjścia. Mam nadzieję, że wieczorem się odezwę Bye

  37. Tetryk56 pisze:

    No a ja wróciłem z wyjścia. Byłem na pikiecie/marszu/spacerze (niepotrzebne skreślić) poparcia dla żądań dofinansowania Służby Zdrowia. Ludzi było raczej niewielu…
    Przy okazji: mógłbym tu opublikować apel, wygłoszony przez jednego z naszych działaczy, profesora filozofii zresztą. Byłby to tekst zdecydowanie polityczny, choć nie agresywny. Co społeczność Wyspiarzy sądzi na ten temat?

    • Quackie pisze:

      Jestem za. Trudno, to już wszystko za daleko zaszło Weary

    • miral59 pisze:

      Chętnie poczytam. W sumie, to i tak polityka czasami wchodzi na Wyspę. Jest integralną częścią naszego życia i nie da się jej zupełnie oddzielić. Tym bardziej, że jak piszesz, nie jest to tekst agresywny… Pleasure

      • MAX pisze:

        Też jestem za ,ponieważ jestem na bieżąco z problemami naszej opieki zdrowotnej , która sama ledwo zipie , Udało mi się ostatnio w jednym ze szpitali wykonać badania tomografii i koronarografii . Piszę udało , bo mnie, byłemu honorowemu dawcy krwi , teraz trzy kolejne pielęgniarki nie mogły wkłuć wenflonu ,dopiero sprowadzona z innego oddziału starsza pani zrobiła bez problemu -migiem. Rutyna i doświadczenie ,tego po prostu nie ma … Disapproval

        • miral59 pisze:

          Też byłam honorowym dawcą krwi. I jak pamiętam, w Stacji Krwiodawstwa tylko jedna z pielęgniarek umiała wkłuć mi się w żyłę. A weź pod uwagę, że to było ponad 20 lat temu. Raz nawet mi nie pobrały, bo TA pielęgniarka była na zwolnieniu lekarskim. Poradziły mi wtedy, że jak idę zdawać krew, to powinnam zabrać żyły ze sobą, a nie zostawiać w domu Worry
          A gdy miałam operację (nie chciałam iść na onkologię i załatwiłam sprawę w „swoim” szpitalu), to na bloku operacyjnym spotkałam koleżankę z klasy, jeszcze z ogólniaka. Lekarz był zdziwiony, że tak długo trwa wkłuwanie się w żyłę. Nigdy nie miała z tym problemu, a u mnie co się wkłuła, to nie mogła trafić. Wszystko gotowe do zabiegu, tylko pacjent jeszcze nie śpi Wink Overjoy Poradziłam jej, żeby zaśpiewała mi kołysankę, to na pewno twardo i mocno zasnę Wink Happy-Grin W końcu wkłuła się na zewnętrznej stronie dłoni… ale po operacji miałam rękę całą w siniakach. Normalnie się uciska miejsce wkłucia i siniak, nawet jeśli się pojawi, jest niewielki. Ale spałam i nie miałam jak uciskać Pleasure
          Także nie wiem od czego to zależy, ale czasami nawet te z doświadczeniem mają kłopoty z wkłuciem się. Szczególnie, gdy trzeba wprowadzić wenflon…

    • Gimi**** pisze:

      i ja też za

  38. Quackie pisze:

    Szanowni wybaczą, chyba zaczyna się ten zapowiadany w mediach spadek ciśnienia. Głowa zaczyna mi się zachowywać w sposób niezgodny z przeznaczeniem…

  39. Jo. pisze:

    Idem spać.
    W cholerę to wszystko.

  40. Gimi**** pisze:

    Jeju, ale wieje.
    Strat w dzieciach nie ma, w szybach też nie. Nie chciały jechać do domu, więc chyba zabawa była nie najgorsza. Farbę z podłogi się zmyje, a woda w łazience już prawie wyschła…
    Dobrej nocy;-)

  41. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj taki staroć mi się przypomniał – ballada „Pilgrim’s Progress” z albumu „A Salty Dog” grupy Procol Harum. Nie do końca zasypialska piosenka, ale dość spokojna. |

    Aaaa, zapomniałmym – dzisiaj cofamy zegary o godzinę!!!

    Snów o godzinę dłuższych Pleasure

  42. Tetryk56 pisze:

    Dziś noc oficjalnie o godzinę dłuższa, więc i dobranocka skrajnie zasypialska być nie musi 🙂

  43. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Wieje silny wicher, jakie szkody poczyni tym razem?

  44. Jo. pisze:

    …bry
    Leje. Wieje. Nie lubię.

  45. Bożena pisze:

    Ale może na samopoczucie Gienia pomoże… Koffie

  46. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Leje i wieje również tutaj. Nigdzie się nie chce wychodzić i w ogóle jesień. Idę po kawę do pani G.

  47. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Nie wiem czy bardziej leje czy bardziej wieje.

  48. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Plastikowe krzesełko biega sobie w tę i z powrotem po moim balkonie. Ach, ten Grzegorz!

  49. Bożena pisze:

    Pokazało się słońce Happy Wiatr też jakby zelżał…

  50. Zoe pisze:

    Właśnie wróciłem od rodziny. Łataliśmy dziurę w dachu, którą zrobił inny latający dach. Szok.

    • Quackie pisze:

      Amazed coś strasznego. A moi Rodzice jeszcze w Żywcu, więc niedaleko, mam nadzieję, że aż tak nie będą mieli. Ale tam kotlina, więc może nie będzie tak źle.

  51. Tetryk56 pisze:

    Nowe pięterko zaprasza do dyskusji.

  52. Quackie pisze:

    Dobranocka jeszcze na starym.

    Jak jesień, to listopad, a jak listopad, to deszcz. Czyli „November Rain”. A ponieważ oryginał a) ma ponad 9 minut, b) jest dość pompatyczny, c) nie nadaje się za bardzo na dobranoc, to będzie inna wersja. Wbrew nazwie (Ghetto Blaster?!?!!?) bardzo przyjemna, zupełnie nowa i zupełnie bosa, jak śpiewał mistrz Młynarski.

    Snów nowych, mogą być i bose, byle nie w jesiennym (lub zimowym) anturażu.

  53. Bożena pisze:

    No to i ja tu się pożegnam. Dobrej nocy Państwu Spanko

  54. Tetryk56 pisze:

    No to ja dołożę tu lampkę. Dobrej nocy!

Skomentuj Tetryk56 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)