Zapraszam na krótką wizytę w Yorku, tym położonym w północnej części Anglii mieście, które rzeczywiście- jak w tytule- jest stare, powstało ponad 2000 lat temu. Historia miasta jest bardzo bogata, co krok można zobaczyć ślady Wikingów i Rzymian, ale historię można sobie zgłębić we własnym zakresie a ja zapraszam na krótki spacerek po tym przepięknym mieście. Króciutko, bez wizyt w muzeach, bo dzieci jeszcze za małe, a sama podróż była dla nich nieco nużąca (ponad dwie godziny w samochodzie), ale miasteczko urocze i gdyby kiedyś jeszcze nadarzyła się okazja (a taką mam nadzieję) to chętnie odwiedzę York po raz kolejny.

Tam wszędzie jest strasznie daleko, fakt są autostrady, drogi są świetne, ale jedzie się i jedzie i końca nie widać;-)
Na początek niech będą domki szeregowe, bliźniacze, bardzo częsty obrazek, nie tylko w Yorku. Jest w nich coś takiego uroczego…
A tu już zapraszam do tej bardziej „uroczystej” części miasta:
A tu jeszcze ciekawostki uliczne, których chyba w każdym większym mieście nie brakuje:
Właściwie to co chciałam napisać napisałam pod zdjęciami (czy może da się ustawić tak, żeby te podpisy miały większą czcionkę? Ja niestety nie potrafię, ale czytanie mnie osobiście tych mikro-literek sprawia trudność- a zapewniam, że raczej znam wszystkie;-) ).
York ma tak bogatą historię, że czegokolwiek się nie dotknęłam to okazywało się, że na temat niemal każdego obiektu w tej najstarszej części miasta można by napisać całą notkę. Dla przykładu opowiem może o takim jednym niepozornym budynku przy ulicy Rzeźnickiej. Budynek ma nr 35 i obecnie mieści się w nim kościół a właściwie Sanktualrium Św. Małgorzaty Clitherow.

Dom przy Rzeźnickiej nr 35 w którym mieście się sanktuarium.
W tym budynku w XVI wieku owa święta mieszkała. Przyznaję, że nie bardzo kojarzyłam kim była Małgorzata Clitherow, więc postanowiłam trochę poszperać. Okazało się, że jest to święta czczona w kościele katolickim, jest jedną z grona 40 największych świętych męczenników angielskich, zginęła (tak bardzo w skrócie oczywiście) za ukrywanie księży katolickich oraz za umożliwianie odprawiania katolickich mszy w swoim domu. Nazwisko rodowe Św Małgorzaty to Middleton, jednak brak jakichkolwiek wzmianek, aby obecna Księżna Cambridge spokrewniona z ową świętą, aczkolwiek kilka wieków już minęło…
O innych miasteczkach angielskich pisać nie będę, bo za mało widzieliśmy, żeby zrobić z tego notkę-za krótko byliśmy, a wizyta przede wszystkim miała na celu urodzinnianie się a nie zwiedzanie, ale wierzę, że to nie był nasz ostatni raz;)




Angielska pogoda za oknem, wiec zapraszam do angielskiego Yorku.
Bardzo ciekawe pięterko. Zdjęcia piękne…Gratuluję
Dopiero dotarłam do komputera, a i tak okazało się, ze Internet nie bardzo działa i komentarze tylko z telefonu. Brrr
Dziękuję za miłe słowo:-)
Świetna opowieść! Pozazdrościć wycieczki!
Metalowe elementy sterczące z wody na ostatnim zdjęciu drugiej serii to jak sądzę, ostroga osłaniająca wspornik przęseł przed spływającym z prądem zagrożeniem, np. krą. Zimy w Anglii nie tęgie, więc i masywna kra raczej nie zagraża i taka rachityczna ostroga może być wystarczająca.
Pierwsze zdjęcie (autostrada) wzbudziło we mnie lekkie zadumanie: dlaczego wszyscy jadą prosto, a nikt nie chce skręcić do Yorku?
Zapewne masz rację. Te elementy czy tam inna ostrogą faktycznie znajdują się tuż przez przęsłem ( co będzie widac jak mi się uda wczytać zdjęcie w odpowiedzi na komentarz Quackiego.
A czemu do Yorku nie skręcali? Nie wiem, może byli prawicowi i nie mieli zwyczaju chadzać na lewo?
Ta droga prosto też prowadzi do Yorku, jest w lepszym stanie, ale mniej widokowa – my pojechaliśmy skrótem i z widokami -)
Witaj, Połówko!
Dzień dobry


Piękne pięterko, piękne zdjęcia i pięknie opisane
A za gęgawę pięknie dziękuję
Gąski spacerowały sobie spokojnie niczym u nas gołębie. I króliki tez można było spotkać tak „na dziko”.
To tak jak u nas
Tylko u nas chodzą bernikle kanadyjskie, bo gęgaw nie ma


Królików kica sporo. I to nie tylko w parkach, ale i w przydomowych ogródkach… oczywiście tych dzikich
Pojechałabym…
Ja też…
Pojechała byś ? Madagaskar bez Jo ? Nie komplikuj Brexitu . Anglicy są pragmatyczni i naszym Rodakom za ich udział w Bitwie o Anglię są bardzo wdzięczni …Zawsze przy oglądaniu architektury sprzed lat, podziwiam rzemiosło artystyczne ,które przecież przy braku odpowiednich narzędzi ,te cudeńka , musiały wykonać ” złote rączki ” . Brawo Gimi

No dobra: pojechałabym na wakacje. I wróciła.
A lotnikiem brytyjskim był brat mojej Babci. Tylko niestety zestrzelili go zanim się zdążył ożenić ze swoją szkocką narzeczoną.
Poczytałam, a teraz się oddalę do obowiązków.
Moi panowie występują dzisiaj na seminarium dotyczącym wolontariatu.
Nie pytajcie…
Przeżyliśmy.
Wszyscy.
Dobra wiadomość!
Dzień dobry Państwu. Ja tu chyba pierwszy raz, wiedziona ciekawostkami turystycznymi. Przeczytałam wpis z ogromną przyjemnością, a zdjęcia obejrzałam z szeroko otwartymi oczami 🙂
Pozdrawiam serdecznie,
Marchev.
Dzień dobry, Marchevko

Nie ma problemu, żebyś zaglądała tu częściej. Wszystkich serdecznie witamy
Dobry wieczór. Fajrant. Przerwa. Po niej z dziką przyjemnością odniosę się do wpisu, w tym zwłaszcza zdjęć.
Dobranoc
I ja! I ja!
Margaryna mówi „dobranoc”.
Spokojnej razydwa.
Ale czemu Margaryna???
Bo w innej rozmowie wynikło, że na to hasło Jo przestaje kontaktować (w kontekście przepisów kulinarnych, ale, jak się okazuje, nie tylko). W sam raz do zasypiania.
Prawda.
„Cieknące jelita” i „margaryna” wyłączają mi bezpiecznik odpowiedzialny za percepcję.
Dobry wieczór ponownie.
Otóż więc zdjęcia niezmiernie mi się podobają, bo pokazują również część Yorku nie-historyczną. Te szeregowe domki przypominają mi poznańską zabudowę na Grunwaldzie, domki robotnicze na Opalenickiej i Szamotulskiej. Ale oczywiście historyczne i atrakcyjne centrum też ma swój klimat. Zawsze szukam na zdjęciach ludzi, jak wyglądają, co robią, jakie mają miny – a jak widzę tak nietypowego pana jak ten z maszyną do wycinania z drewna, cieszą się oczy moje.
Natomiast co do mostu, to podnosiło się tylko małe przęsło od wschodniej strony, niewidocznej na zdjęciu. Widać ślady po wymienionej nawierzchni na Google Street View https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/goo.gl/maps/AaU3pW6Vxmv
Niewidzialny człowiek faktycznie może przerażać, bardzo ładnie zamaskowane proporcje rzeczywistego pana w przebraniu. Mam nadzieję, że dzieciom nie zostanie trauma.
Dziękują bardzo za wyjaśnienie, faktycznie na innym zdjęciu widać tę część mostu, i jest jakby podzielona pośrodku. http://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2017/10/most.jpg
Co do min i generalnie twarzy ludzi bardzo staram się wymazać je na swoich zdjęciach- tak jak ja nie chciałabym się gdzieś przypadkiem znaleźć w internecie tak i ja staram się zamazać twarze przypadkowo sfotografowanych ludzi. Taka dziwactwo mam;-P
A jeśli chodzi o niewidzialnego pana był cudny, dzieci oglądały go z wielkim zainteresowaniem, przerażone może nie były, ale wolały patrzeć z bezpiecznej odległości i nie chciały podejść bliżej, ale traumy raczej nie będzie;-)
Dobranocka już tu.
Dzisiaj klasyka. Pink Floyd i „Wish You Were Here”. Klasyka rocka, a jednak całkiem zasypialne. Coś z epoki Piosenek Z Tekstem.
Snów klasycznych. I z tekstem. Może być nawet w napisach u dołu kadru.
Dobrej nocy!

I nawzajem!
Dzień dobry w piątek.
Nie wiem co jest grane ale Mr. Q zalega z jedną piosenką na dobranoc
Dzień dobry. Co próbowałem wrzucić, to przeglądarka pokazywała mi faka.
To ja może zamiast tego wrzucę dzieńdoberkę. Jeden ze znajomych z FB regularnie wrzuca muzykę rano, zaopatrując ją hasłem „Morning kick”, czyli „kop poranny”. Znaczy na rozruch.
No to zaległości nadrobione
To i na drugie śniadanie pora!

Podejrzewam, że wszyscy nieobecni i obecni już po porannej kawie albo innych napojach.
Aha mamy dzisiaj 300setny dzień roku. Łatwo policzyć jak niewiele zostało już do końca roku.
Wrzuciłbym jakąś fotkę ale mam obawy, że znów zapadnie cisza na wyspie.
DRUGIE śniadanie.
Prędzej czy później będzie potrzebne. Poczeka.
Byle nie za duża, a będzie dobrze 🙂
Witajcie!
Zapaść Wyspy spowodowana była umieszczeniem we wpisie zdjęć w zbyt dużej rozdzielczości. Niestety, za działania naprawcze mogłem się wziąć dopiero wczoraj, więc czas przerwy był nieco dłuższy.
Prośba!
Zamieszczajcie zdjęcia wyłącznie nie przekraczające 800×600 pikseli! Jeżeli ktoś ma problem z przeskalowaniem, proszę zamieścić nieprzeskalowane, ale nie zatwierdzać do publikacji tylko dać znać, i zaczekać aż poprawię.
Widzicie sami, że „odchudzona” strona ładuje się znacznie szybciej
O dziękuję za wyjaśnienie. Czyli jednak to ja zepsułam Wyspę:-( następnym razem będę wiedzieć, no chyba ze teraz zawiśnie na Wyspie tabliczka: Blondynkom wstęp wzbroniony:-(
Idź w zaparte, że jesteś niewinna.

Pamiętaj: nie przyznawaj się! Nigdy! Do niczego!
Nawet do swoich dzieci. Zwłaszcza do swoich:-)
Dzieci?

Jakich dzieci?
„Kim jesteś chłopczyku i co robisz w mojej kuchni?”.
He he zwłaszcza do swoich;-)
Bo to było tak, otworzyłam wieczorem Wyspę i chciałam odpowiedzieć na komentarze, wooolonoooo działało, chciałam wstawić zdjęcie w odpowiedzi na komentarz, który napisał Quackie, i zdjęcie się tak wczytywało, i wczytywało, a ja w międzyaczasie z telefonu opowiedziałam Marchevce i Jo i jak chciałam zatwierdzić komentarz ze zdjęciem, to…. Wyspa poszła na urlop. I komentarze też;-)
Ale ja od samego początku, od notki powitalnej mówiłam że jestem blondynką. Na przyszłość już wiem, w sumie prawie każde zdjęcie otwierałam do edycji i tak, żeby buźki rozmazać, mogłam i pozmniejszać. Ale absolutnie przyznaje się tylko do tego, że napisałam notkę i że napisałam komentarze. Nic więcej;-)
Nie przejmuj się Gimi, ja też blondynka

A do błędu się przyznać, to nie wstyd. Powinniśmy się uczyć na swoich błędach i starać się nigdy ich nie powtarzać…
Chciałam dobrze, a wyszło… jak zawsze;-)
he he
Pięknie wyszło, a że Ukratek musiał potem poprawić, to trudno. Następnym razem będziesz wiedziała i niczego poprawiać nie będzie trzeba
A tak na poważnie to może jest jakaś opcja przesiadki na jakąś inną platformę, gdzie nie będzie takich ograniczeń.
A jaki to problem dostosować zdjęcie? Na innej Wyspie już byliśmy i uważam, że ta jest najlepsza. W każdym razie, ja nigdzie nie zamierzam wędrować.
A to nie za moich czasów.
Ten dostawca daje nam wiele zasobów, problemy są z wykorzystaniem procesora przy dynamicznym skalowaniu zdjęć. Nawet, gdy serwer wyrabia, to niepotrzebnie traci czas przetwarzając ogromne pliki, aby wyświetlić małe – to widać po czasie odświeżania dziś i przedwczoraj. Tak więc warto przeskalowywać niezależnie od ograniczeń serwera.
Zresztą – kto z nas ogląda Wyspę w rozdzielczości większej niż 1080 linii?
Ja oglądam:-)

MONITOR DELL 24″ U2412M (86010161)
Przekątna monitora: 24 cale, Technologia: LED, Rozdzielczość: 1920×1200, Czas reakcji: 8ms, Matryca: IPS, Głośniki: Nie posiada wbudowanych głośników
sam widzisz, że zdjęcie z ponad 2400 pikselami na wysokość nie jest ci potrzebne… a zdjęcia w komentarzach z zasady ograniczamy do jeszcze mniejszych.
Dzień dobry
Nareszcie wróciła nasza Wyspa!
Nareszcie;-)
O prosze ,Wyspy nie było?
wysokie drugie piętro?? To się panie dziejku w głowie nie mieści!! 
Nowe pięterko o Yorku jest przesympatyczne .
Pooglądałam . I jakoś mnie nie ciągnie…Nigdy na wyspy mnie nie ciągnęlo.
A teraz zabieram się za łowy. Odkryłam mysz ( nie komputerową, taką myszowatą). Jak ona wlazLa na
Widocznie u sąsiadów na dole nie znalazła wystarczająco pożywienia
A może mają kota? 

Myśmy kiedyś mieli myszy na trzecim piętrze… jakoś nie było im za wysoko
Gdyby to było po sąsiedzku , to zaoferował bym swoje ” kocie ” usługi . Mam pewne , kilkumiesięczne doświadczenie , kiedy głównym moim zajęciem było tępienie myszy i tych trochę większych szczurków . To mysie towarzystwo jest bardzo przebiegłe , ale było kilka sposobów na bezpowrotne rozstanie się . Wstyd wielki , ale w warszawskich osiedlach nie wygląda to wesoło …
Dlatego z trudem, ale toleruję mojego kota.
Nie wiem, Maksiu, na ile polskie myszy są przebiegłe, ale amerykańskie są głupie. Mieliśmy z nimi problem, bo przelazły od sąsiadów zza ściany. A jak przelazła jedna, to za nią reszta.
Łaziły nam po domu jak chcąc. Nie chciałam ich zabijać, to kupiliśmy odstraszacz na jakieś tam ultradźwięki. Mało mnie coś nie trafiło, gdy zobaczyłam mysz o dwa kroki od włączonego odstraszacza. No i kupiliśmy trutkę. Myszy jakby nam wywiało. Padały głównie u sąsiadów
Po sezonie zapakowaliśmy pozostałą trutkę i położyli pod zlewem. Jesienią, gdy chciałam ją znowu wyłożyć, zauważyłam, że myszy się już do niej dobrały. Przegryzły opakowanie i prawie połowę zeżarły
Nic nie trzeba było wykładać. Obsłużyły się same
Ostatnie dwie zimy dokarmiam je na podwórku i do domu się nie pchają. I tak jest lepiej. Żyjemy z nimi w zgodzie
Bo mnie myszy jako takie nie przeszkadzają. Nie lubię tylko gdy mi łażą po kuchni i wsadzają mordki do wszystkiego. Po myszach dojadała nie będę 
Przebiegłe , bo np. nie szukały schronień w zakątkach przy podłodze , tylko wspinały się po ścianie i potrafiły minutami wisieć na ścianie za kotarą . Takie myszki alpinistki psiakrew…
To tak jak mój chomik po ucieczce z terrarium, z tym że on się wspinał w jednoznacznie samobójczych zamiarach – wdrapał się pod sufit, a potem skoczył na podłogę, 2 metry z hakiem wystarczyły
I na pewno nie zostawił testamentu …Tak jest już los opiekuna …Może następny chomik będzie trochę innym dewiantem ?
Niestety, to było jakieś 35 lat temu, a następnych chomików już nie było, bo okazało się, że mam alergię na roztocza (czyli i sierść).
No to faktycznie alpinistki
Mama miała nadwagę, ale jednym skokiem stała na stole. Dobrze, że to był stary dębowy stół, robiony na zamówienie, bo te nowe, to na pewno by nie wytrzymały jej ciężaru. Zaraz potem przynieśliśmy do domu małego, sparszywiałego kotka. Niby to nasza koleżanka ma przekonać rodziców, żeby go wzięli… Kitka, bo tak ją nazwaliśmy, została u nas na długie lata. Zaniosłyśmy ją z siostrą do weterynarza. Odrobaczyliśmy i parchy z mordki poschodziły. Jeszcze jako mały kociak zaczęła łapać myszy. Dzieliła się z nami zdobyczą i często rano na poduszkach miałyśmy z siostrą po kilka sztuk (zagryzionych). Nie powiem, żeby to było przyjemne
Nic rodzicom nie mówiłyśmy, bo chciałyśmy, żeby kotka została. Nawet ojciec uznał, że faktycznie jest przydatna, bo myszy się wyniosły 

W sumie to jako dziecko byłam z nimi oswojona. Mieszkaliśmy w domu dziadka. Zbudował go jeszcze przed wojną. Myszy mieliśmy pod dostatkiem. Mój ojciec nie lubił kotów i nie chciał żadnego w domu. Do czasu…
Kiedyś rano, gdy mama wychodziła do pracy narobiła takiego wrzasku, że chyba i sąsiadów postawiła na nogi. Przed wyjściem chciała ubrać buty… włożyła nogę i poczuła miękkie żywe futerko. To trzeba było zobaczyć!!!
Ale też fakt, że długie lata trwała trauma mamy. Zanim nałożyła buty, zawsze sprawdzała, czy coś w nich nie siedzi
A tradycyjne myszy na strychach?
My mamy siedem kotów, a myszy do domu się przedostały….
Siedem kotów?!!! W domu? No to faktycznie dziwne, że są i myszy
U Holly w domu jest ich 20, ale tam żadnej myszy nie uświadczysz. Jeszcze by się koty biły o taką mysz i rozszarpałyby w okamgnieniu…
One w sumie nie są w domu, raczej w obejściu, rzadko który do domu chce wejść, ale już przed drzwiami wejściowymi lubią przesiadywać.
No tak. Jak rzadko który wchodzi do domu, to i myszom jest w nim bezpiecznie
W obejściu mogą zostać wyłapane i zjedzone, a tak są bezpieczne 
Dzień dobry


Cały wczorajszy dzień usiłowałam dostać się na Wyspę. W końcu pomyślałam, że znowu coś musiało wysiąść i że to grubsza sprawa, skoro naprawa trwa tyle czasu
Dobrze, że już wszystko w porządku
Dzień dobry, tradycyjnie fajrant i przerwa. Dzisiaj się nie narobiłem, bo jakiś taki cały tydzień. Ale wydaje się, że w terminie się wyrobię.
A ja przez chwilę w domu, a za chwilę znów wychodzę 🙂
A ja właśnie wróciłam. Pada…
Za oknem pada i ja też padam, padam, padam,
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/Kya3c4WJZAk
Dlatego padam pod kordełkę. Dobranoc
Spaaaać!
Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj żwawa dość – tak mi dzisiaj przypasowało. Uppertones i „Angelina”. Brzmią dobrze, fajny rytm, męski głos bardzo wieczorny – taki z klubu. Bierę!
Snów anielskich zatem.
Quackie bierze Angelinę, ja biorę lampkę 😉

No to dobranoc.
Dzień dobry
Pada, wieje… brrr
Dzień dobry, Bożenko

U mnie ma być tak samo od rana. Zimno, mokro i nieprzyjemnie. A w nocy w okolicach zera, czyli już chłodno i to bardzo… skończyła się letnia pogoda
Ja dziś pierwszy raz od niepamiętnych czasów włączyłam kaloryfer w pokoju.
Dostałam też ostrzeżenie na maila o silnym wietrze.
Brr u nas też wieje, jeszcze nie pada, ale to pewnie kwestia czasu.
Dzień dobry,
Ja dziś imprezę dziecinną mam w domu tak że ten tego, proszę trzymać kciuki, żeby mi chaty nie roznieśli;-)
Ja na imprezę idę po południu.
Gudmyrning.

Jak wam idzie produkcja dyń? Miszczu Q? Jakieś niusy?
A w ogóle czas na śniadanie.
Pani Gie… aaa, Gienia w dyni rzeźbi.
To ja zapraszam.
To ja poproszę, kawkę rzecz jasna.
Dzień dobry. Na razie wiadomo tylko tyle, że dynie są zakupione. Będę donosił w miarę postępów.
Nie ukrywam, że czekam z niecierpliwością.
Witajcie!
Zakupy zrobione, Gieni nie ma… to może ja się jeszcze prześpię?
Mnie się dzisiaj udało prawie 9 godzin pospać. Polecam.
Można tylko pozazdrościć. Jak ja śpię 5-6 godzin, to jestem szczęśliwa, że tak długo spałam.
Ja niestety krócej nie mogę, bo nie funkcjonuję.
A bywa, że trzeba.
O, Gieni nie ma, Gieni nie ma. A jak jest, to że się drze od rana.
Weźcie wy się ludzie zdecydujcie, co?
Ja nie narzekam. Za regularne zaopatrzenie w kawę jestem w stanie zgodzić się na darcie buzi.
Jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził
Dzień dobry w ten paskudny dzień. Lecę do obowiązków sobotnich.
Tu wieża. Runway 20-15, wiatr 12 węzłów NW, masz zezwolenie na start. Miłego lotu!
Dzień dobry


Ja się tak nie bawię! Tylko gdzie tu złożyć zażalenie? 
Ale pogoda!
W telewizorni podali, że idzie do nas śnieg
A dwa tygodnie temu prawie 30C… to gdzie ta jesień? Albo lato, albo zima
W Minnesocie już napadało. Jeszcze nie tak dużo, ale zawsze…
Wow. Dwa tygodnie różnicy między upałem a śniegiem? Tak to u nas chyba nie było?!
Tak tylko w Ameryce może być…
Nie wiem czy tylko w Ameryce
W krajach Afryki często różnica temperatur dnia i nocy jest większa, niż między porami roku
Czyli jeszcze szybsze zmiany niż u nas 
Ale to na pustyni, a nie w stale zamieszkanym mieście!
A na pustyni, to ludzie nie żyją? W różnych oazach?
A poza tym, teren jest terenem. W Polsce (tak jak i tutaj)pogoda nie zależy od tego ile osób mieszka na danym terenie

W Polsce, mimo podobieństw, klimat jest jednak inny. Pisałam już, że pogoda zależy od tego z której strony wiatr powieje
A że w naszym rejonie nie ma potężnych gór, które by ten wiatr hamowały, no to mamy to co mamy.. 
W kierunku zachód-wschód też nie mamy gór…
I dlatego to stamtąd głównie przychodzą polskie tornada, czy huragany. Pamiętam, że gdy wiał lodowaty wiatr ze wschodu, zawsze mówiliśmy, że to Ruskie otworzyli furtkę na Syberię

Tak samo u nas się mówiło (tzn. w domu moich Rodziców). Co więcej, wiatr ze wschodu jako jedyny „grał” w linkach odciągów od masztu anteny zbiorczej, a to się niosło po ścianach i przewodach wentylacyjnych (mimo że mieszkaliśmy na II piętrze w czteropiętrowym bloku), więc od razu było słychać, jak szła zmiana pogody – w zimie na zdecydowanie mroźniejszą!
Ciekawe czemu tylko ten ze wschodu „grał na linkach”? Taki naciąg, że jak wiało akurat z tej strony, to powstawały wibracje? Czy co? Zastanawialiście się kiedyś nad tym? To ciekawe…
Tak, musiał być taki naciąg, ale dlaczego, nie mam pojęcia. I jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałem, to było na zasadzie, że jako dziecko nie miałem tzw. aparatu pojęciowego, a potem to już „od zawsze tak było”. Poza tym nawet jakbym chciał to sprawdzić, to na dach się nie dało wejść, bo klucze do kłódki mieli w administracji osiedla.
No to ja szykuję się do wyjścia. Mam nadzieję, że wieczorem się odezwę
Przyjemności!
Miłego spędzenia czasu
No a ja wróciłem z wyjścia. Byłem na pikiecie/marszu/spacerze (niepotrzebne skreślić) poparcia dla żądań dofinansowania Służby Zdrowia. Ludzi było raczej niewielu…
Przy okazji: mógłbym tu opublikować apel, wygłoszony przez jednego z naszych działaczy, profesora filozofii zresztą. Byłby to tekst zdecydowanie polityczny, choć nie agresywny. Co społeczność Wyspiarzy sądzi na ten temat?
Jestem za. Trudno, to już wszystko za daleko zaszło
Chętnie poczytam. W sumie, to i tak polityka czasami wchodzi na Wyspę. Jest integralną częścią naszego życia i nie da się jej zupełnie oddzielić. Tym bardziej, że jak piszesz, nie jest to tekst agresywny…
Też jestem za ,ponieważ jestem na bieżąco z problemami naszej opieki zdrowotnej , która sama ledwo zipie , Udało mi się ostatnio w jednym ze szpitali wykonać badania tomografii i koronarografii . Piszę udało , bo mnie, byłemu honorowemu dawcy krwi , teraz trzy kolejne pielęgniarki nie mogły wkłuć wenflonu ,dopiero sprowadzona z innego oddziału starsza pani zrobiła bez problemu -migiem. Rutyna i doświadczenie ,tego po prostu nie ma …
Też byłam honorowym dawcą krwi. I jak pamiętam, w Stacji Krwiodawstwa tylko jedna z pielęgniarek umiała wkłuć mi się w żyłę. A weź pod uwagę, że to było ponad 20 lat temu. Raz nawet mi nie pobrały, bo TA pielęgniarka była na zwolnieniu lekarskim. Poradziły mi wtedy, że jak idę zdawać krew, to powinnam zabrać żyły ze sobą, a nie zostawiać w domu
Poradziłam jej, żeby zaśpiewała mi kołysankę, to na pewno twardo i mocno zasnę
W końcu wkłuła się na zewnętrznej stronie dłoni… ale po operacji miałam rękę całą w siniakach. Normalnie się uciska miejsce wkłucia i siniak, nawet jeśli się pojawi, jest niewielki. Ale spałam i nie miałam jak uciskać 
A gdy miałam operację (nie chciałam iść na onkologię i załatwiłam sprawę w „swoim” szpitalu), to na bloku operacyjnym spotkałam koleżankę z klasy, jeszcze z ogólniaka. Lekarz był zdziwiony, że tak długo trwa wkłuwanie się w żyłę. Nigdy nie miała z tym problemu, a u mnie co się wkłuła, to nie mogła trafić. Wszystko gotowe do zabiegu, tylko pacjent jeszcze nie śpi
Także nie wiem od czego to zależy, ale czasami nawet te z doświadczeniem mają kłopoty z wkłuciem się. Szczególnie, gdy trzeba wprowadzić wenflon…
Sì
Jestem za.
i ja też za
Szanowni wybaczą, chyba zaczyna się ten zapowiadany w mediach spadek ciśnienia. Głowa zaczyna mi się zachowywać w sposób niezgodny z przeznaczeniem…
DYNIE
ŻĄDAM DYNI
BEZWZGLĘDNIE ŻĄDAM
Na pewno będą, ale sama widzisz, że jak na razie nasz Mistrz jest nie do końca dysponowany. Dajmy mu trochę czasu

Najmocniej się sumituję, ale wycinanie zostało odłożone na jutro. Raz że głowa, dwa że chcemy razem z Najjuniorem wycinać, a on dzisiaj ma coś jeszcze innego do roboty.
Dyni z Gdyni.
Współczuję, bo znam ten ból.
Jak ciśnienie spada, to nie potrzebuję barometru. Głowa robi się ciężka i najchętniej poszłabym spać. Nawet jak jestem wyspana… 
Mnie wyjątkowo dzisiaj złapało.
Ja mam to dość często. To znaczy nie to że codziennie, a tylko przy większych skokach ciśnienia.

I muszę przyznać, że czasami sama na siebie jestem zła. Bo roboty mam jak zawiązać, a mnie dosłownie kładzie. Mózg przestaje funkcjonować i włącza opcję „odpoczynek”
Wróciłam 🙂
Idem spać.
W cholerę to wszystko.
Spokojnej i uspokajającej.
Jeju, ale wieje.
Strat w dzieciach nie ma, w szybach też nie. Nie chciały jechać do domu, więc chyba zabawa była nie najgorsza. Farbę z podłogi się zmyje, a woda w łazience już prawie wyschła…
Dobrej nocy;-)
To znaczy, że przeżyłaś
Kolorowych snów 
I ja idę spać… Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj taki staroć mi się przypomniał – ballada „Pilgrim’s Progress” z albumu „A Salty Dog” grupy Procol Harum. Nie do końca zasypialska piosenka, ale dość spokojna. |
Aaaa, zapomniałmym – dzisiaj cofamy zegary o godzinę!!!
Snów o godzinę dłuższych
Dziś noc oficjalnie o godzinę dłuższa, więc i dobranocka skrajnie zasypialska być nie musi 🙂

Dobranoc.
Dzień dobry
Wieje silny wicher, jakie szkody poczyni tym razem?
Jeszcze trzeba wszystkie zegary poprzestawiać
…bry
Leje. Wieje. Nie lubię.
A kto to lubi?!
Ale może na samopoczucie Gienia pomoże…
Poproszę.
Widzisz? Nawet Gienia wróciła przed końcem weekendu! Wszystko ten Grzegorz.
Dzień dobry. Leje i wieje również tutaj. Nigdzie się nie chce wychodzić i w ogóle jesień. Idę po kawę do pani G.
Najgorzej, że z psem trzeba wyjść wreszcie…
To jest ten moment, kiedy doceniam nieposiadanie psa. Dla równowagi dla wszystkich momentów, kiedy tego żałowałem.
Znam ten ból, teraz jestem wolna od tego, ale czasem by się chciało mieć takiego przyjaciela. Ale jak sobie pomyślę co się z tym wiąże, to się odechciewa.
No więc właśnie. A u mnie jeszcze dochodzi alergia.
Dzień dobry. Nie wiem czy bardziej leje czy bardziej wieje.
Niech spojrzę… U nas chwilowo bardziej wieje. Ale i deszcz jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.
Wiatr też może się wzmóc, bo z zachodu wali do nas Grzegorz.
W TV mówili, że już są dwie ofiary śmiertelne.
Eee, jak to, to TEN wiatr, co teraz wieje, to jeszcze nie jest ten najgorszy?
Mówili, że może wzrosnąć. Przesuwa się na wschód.
Na windy.com widać, jak wieje. U nas od północy, co oznacza cofkę w portach i ujściach rzek. Jedyna nadzieja, że krótko powieje.
Cofka już jest.
Witajcie!
Plastikowe krzesełko biega sobie w tę i z powrotem po moim balkonie. Ach, ten Grzegorz!
Krzesełko na smycz!
A jak zacznie szczekać??
Załóż mu kaganiec żeby nie gryzł.
To będziesz musiał jeszcze na spacer wyprowadzić, bo inaczej katastrofa hydrauliczna (chyba że pada również deszcz, to wszystko jedno).
Tymczasem tutaj wieje, ale deszcz sobie poszedł.
Ojezu… Tetryk z krzesełkiem na smyczy… Na Plantach
Wsiadł do autobusu
Facet z krzesłem na smyczy
Nikt go nie poratuje
Każdy źle mu życzy…
Pokazało się słońce
Wiatr też jakby zelżał…
Tutaj kompletnie w kratkę – raz słońce, prosto w oczy, raz deszcz, a nawet zmrożony deszcz, krupy lodowe.
U nas też w kratkę – tylko drzewa udają, że są na dyskotece…
Właśnie wróciłem od rodziny. Łataliśmy dziurę w dachu, którą zrobił inny latający dach. Szok.
Nowe pięterko zaprasza do dyskusji.
Dobranocka jeszcze na starym.
Jak jesień, to listopad, a jak listopad, to deszcz. Czyli „November Rain”. A ponieważ oryginał a) ma ponad 9 minut, b) jest dość pompatyczny, c) nie nadaje się za bardzo na dobranoc, to będzie inna wersja. Wbrew nazwie (Ghetto Blaster?!?!!?) bardzo przyjemna, zupełnie nowa i zupełnie bosa, jak śpiewał mistrz Młynarski.
Snów nowych, mogą być i bose, byle nie w jesiennym (lub zimowym) anturażu.
No to i ja tu się pożegnam. Dobrej nocy Państwu
Spokojnej!
No to ja dołożę tu lampkę. Dobrej nocy!
