Jak niewiele ma znaków to ubogie ciało,
Gdy chce o sobie samym dać znać, co się stało…
Stało się, bo się stało! Już się nie odstanie!
Patrzę ciągle i patrzę, jak gdyby w otchłanie,
I ciągle nasłuchuję, czy kto puka w ciszę?…
Nie dlatego, ze widzę, nie przeto, że słyszę.
I usta moje bledną, a to ten ból biały
Nie dlatego, że zmarły, lecz bardzo kochały,
I uśmiech nie dlatego trwa na nich przelotem,
Żeby się uśmiechały… ten uśmiech wie o tem.
A gdy ciebie wspominam – świat mi cały gaśnie,
Bo tak oczom potrzeba – tak chce się im właśnie!
A dłonie załamując, wiem, że nie z rozpaczy,
Lecz nie mogę inaczej – nie mogę inaczej.
Dziejba leśna, Jak niewiele ma znaków




I Leśmian też tradycyjnie mało optymistyczny… Ech życie…
Nie wiem, czy będzie bardziej optymistycznie, ale masz obietnicę kolacji, nieba i przyjaźni 🙂
Koniu krzywy, koniu siwy,
Ozdobiony łachem grzywy,
Kocham zawiew zmydlonych twym potem rzemieni
I oddech, juchą parnej dymiący zieleni.
Łeb kościaty, ale krewki
Z wargą miękką, jak pierś dziewki,
Przewieś mi po przez ramię w rzewną bezrobotę,
Bym twarzą prężnej szyi wyczuwał ciągotę.
Koniu smutny aż do śmierci
Z białą pręgą lejc na szerci,
Zaprzyjaźnij się ze mną, jak to czynisz z wołem,
Wejdź do mojej chałupy, siądź razem za stołem.
Dam ci wody z mego dzbana,
Dam ci cukru, dam ci siana,
Dam bryłę szczerej soli, gleń świeżego chleba
I przez okno otwarte przychylę ci nieba.
Nie sęp oczu brwi sitowiem,
Powiem tobie, wszystko powiem!
A, gdy noc już nastanie, pozamykam dźwierze
I wspólnie odmówimy wieczorne pacierze.
Już nieraz dałam wyraz swemu oporowi przed poezją, jako ta przyziemna, prosta baba. Czasem coś drgnie jednak, gdy poezja popłynie w dźwiękach muzyki. Tak to Leśmiana odczarowywali mi SDM i Cisza jak ta.
Jeśli pozwolicie, tę dzisiejszą propozycję zadedykuję (liczę, że Leśmian się nie obróci dookoła) Babom z kotami i… już bez kotów.
Z drugiej strony… Czy jakikolwiek poeta napisał coś wielkiego pod wpływem RADOŚCI?

A może być Schiller i Gałczyński?
No OK. Zawsze jakiś wyjątek potwierdza regułę.
A to?
Ładna piosenka. Czy słowa też Leśmiana?
Nie, to Osiecka…
Dzięki, myślałam, że w nawiązaniu do tytułu i szukałam u Leśmiana…
Witajcie!
Cieszę się, Bee, że wróciłaś na Wyspę i podziwiam potęgę poezji Leśmiana, która nawet twój opór przełamała!
Też nie zachwycam się poezją, ale Leśmian jest wyjątkiem…
Dobranoc
Aby utrzymać się w temacie, na dobranoc proponuję pieśń, ilustrującą legendę popularną w całej Ameryce Łacińskiej a także w Hiszpanii. „La Llorona” czyli płaczka, widmo kobiety opłakującej swoje dzieci.
Snów jednakże radośniejszych życzę! 😉
Spokojnej nocy!

Dobranoc.
Dzień dobry

Dzięki inicjatywie stworzenia Roku Leśmiana, można poznać lepiej tego poetę… Nie wszystkie przedstawiane tu wiersze znałam i cieszę się, że mogę poznać.
U mnie zaczął się długi weekend i chyba dlatego nie za bardzo mam czas na Wyspę.
Jadąc do Michgan, chcieliśmy ominąć korki i prawie nam się to udało… to znaczy… zgubiliśmy drogę, mimo posiadanego GPS-a
Jakoś tak dziwnie pokazywał, że zatoczyliśmy niezłe kółko 
Przyciągnęliśmy z mężem trochę ponad 45kg wiśni i już je rozparcelowaliśmy. 
Dziś byliśmy na wiśniach. Zabraliśmy ze sobą Waldka i Hansa. Ale było fajnie!!!
Ale co tam!!! Grunt, że wyjazd się udał
PS. Waldek, to nasz były sąsiad ze starego mieszkania. Przesympatyczny facet
A Hans, to mój amerykański znajomy (po polsku umie powiedzieć tylko kilka słów) i nie znał on ani mojego męża, ani Waldka. Poznali się i polubili
Hans był zachwycony wyjazdem i nie mógł się nadziękować za zabranie go z nami
A w sumie, to mój samochód jest przeznaczony dla 7 osób, więc to i tak nie robiło żadnej różnicy. Jedna osoba w tą, czy tamtą stronę… i tak byśmy pojechali…
Jutro (w niedzielę) chyba raczej też mnie nie będzie, bo jak wspominałam wcześniej, wybieramy się do Olney obcykać białe wiewiórki
A to kawał drogi (ok. 400 km w jedną stronę). Także nie wiem, czy wrócimy w niedzielę, czy może przenocujemy gdzieś po drodze i wrócimy dopiero w poniedziałek.
Ma być gorąco, 32C w cieniu… Jakoś damy radę… 

Także raczej nie ma szans na internet w ogóle…
Co prawda prognozy pogody nie są zachęcające, ale czy kiedykolwiek to nas powstrzymało?
Miłego dnia życzę
Miałam iść spać, ale chyba za moment coś mnie trafi
We wtorek jest 4 lipca, czyli amerykańskie święto. A już dziś walą te cholerne petardy, wcale nie patrząc która jest godzina. I że może ktoś chciałby iść spać
Huk taki, że szyby drżą
I jak tu kurna spać?
A musimy wstać przed 4 rano, żeby wyjechać odpowiednio wcześnie… Szlag jaśnisty mnie trafi!!!
Lepiej niż te wszystkie petardy razem wzięte… 
Dzień dobry
Ale dzisiaj długo spałam… Pewnie chłód to sprawił 
No co jest? Znów Gienia ma Was budzić?
Obudziła mnie Gienia i znalazłam zespół „Dziejba leśna”:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=XuKhpmc1ILM
Witajcie!
Dziś była faktycznie dobra noc do spania!
Jeszcze tylko kawa i zorientuję się, czy jestem wyspany…
Dzień dobry! Wczoraj niewielki zjazd rodzinny, przerywany deszczem, dzisiaj od rana ponurawo, czekamy na pogodę.
Upałów się raczej nie spodziewajcie
Dzień dobry. Deszcz. To jest niesprawiedliwe, że w niedzielę pada.
Nie martw się, przestanie…
Być może Bozia daje coś do zrozumienia… 😉
Czyli co? Że jeszcze tylko 39 dni deszczu i świat się oczyści?:-)
A nie wiem… ja jestem niewierzący…
No coś takiego… Powiedziałam dzień dobry. Napisałam się sporo. Odsłuchałam i poczytałam i gdzie mój wpis, no gdzie???
Ech , ja naprawdę jestem jakaś zakręcona albo rozkojarzona albo co…Tylko mi tu nie pisać ,że mnie starość łapie..bo się nie dam złapać
Czasem kliknięcie „wstecz” pomaga…
Mąż zaprosił sobie gości.
Że SAM WSZYSTKO ZROBI i nie rozumie moich zastrzeżeń. Bo ja nadal mieszkam w pralni, chyba że akurat produkuję dżem truskawkowy.
Zeszłam rano na dół. Syf z malarią. I niedogotowana fasola w barszczu małorosyjskim.
Ogarnęłam. Chyba. Idę sprawdzić cielęcinę, bo z grilla chyba nic nie wyjdzie przy tej idiotycznej pogodzie.
Widzę że tu nikogo nie ma, więc idę spać.
To ja za Tobą.

Poslušně hlásím, że w Krakówku po krótkim deszczu chmury sobie poszły akurat o godzinie, na którą umawialiśmy się na grilla – zatem tu z grilla coś wyszło i jestem obżarty jak bąk…
Wygląda na to, że tę dobranockę większość z Wyspiarzy będzie oglądać już rano… Może zatem ta będzie na czasie?
A wlaśnie, że nie. Gdzieś tak w okolicach końca lat 80tych usłyszałem po raz pierwszy tę piosenkę w wykonaniu znajomych na jakiejś wyciecze w góry.
Dobranoc.
Gdzieś tak w okolicach koca lat 80-tych uczyłam się jej w szkole 😀
Dzień dobry.
Świat dziś od 11:39 jest jakiś piękniejszy 😀
Niech sny będą spokojne i pełne nadziei na nowy dzień…

Dzień dobry




Ale zmieniliśmy plany. Spotkaliśmy w parku faceta, który powiedział nam, że na zimę te białe wiewiórki są odławiane i trzymane w odpowiednim kojcu, a wypuszczane dopiero wiosną. Znowu byśmy jechali taki kawał na darmo 

Wróciliśmy z wycieczki
Stwierdziliśmy oboje z mężem, że to Olney jest przereklamowane. Kobieta którą widziałam w reportażu, mówiła o populacji białych wiewiórek rzędu 750 sztuk, a ludzie w parku mówili, że widzieli cztery, może pięć… No to chyba ta kobieta policzyła wszystkie jakie są w okolicy, nie tylko te białe… i dodała do tego mieszkańców
My widzieliśmy jedną i to też nie w całości, bo nam tylko mignęła przed nosem i najpierw schowała się za pień drzewa, a potem znikła w gęstym listowiu… gdzieś na czubku wielkiego drzewa. Nie wiem, czy po konarach nie powędrowała dalej, bo drzewa w tym miejscu parku są dość blisko siebie. Czatowaliśmy na nią dość długo, nawet posypaliśmy fistaszków (ulubione jedzonko wiewiórkowatych), ale tylko pręgowiec się objadł i naciągał tego do swojej norki od metra.
Inne wiewiórki też przyszły, ale żadna nie była biała
Zaproponowałam mężowi, żebyśmy się tu wybrali zimą, gdy nie będzie liści, to żadna „małpa” się w listowiu nie schowa
Czyli musimy wrócić tam wiosną…
Dodam jeszcze, że doszliśmy do wniosku, że ludzie z małych miasteczek są o wiele sympatyczniejsi, milsi i bardziej skorzy do pomocy, niż ci z wielkich miast


… jeść coś trzeba, no i muszę „odgruzować dom”, bo przez te wyjazdy trochę się zabałaganił 
Kogo byśmy nie zaczepili, każdy starał się nam pomóc w znalezieniu wiewiórek, udzielał obszernych informacji (dzięki temu dowiedzieliśmy się wielu szczegółów) i był chętny do pogawędki
Ale może w wolnej chwili opiszę to obszerniej
Jutro wybieramy się „tylko” na zakupy
Miłego poniedziałkowania się życzę

Ja się byczę, bo mam wolne
Dzień dobry
…nowy dzień wstaje, bo nowy dzień…
Jeszcze śpią? Niech ich miła kelnereczka obudzi
Komu kawy, komu herbaty?
Dzień dobry. Klasycznie na dzień dobry herbatę poproszę:-)
Proszę bardzo
A kakałko? Da radę? Bo mi dziś tak jakoś beznadziejnie z rana…
Taka miła to na pewno da radę!
To ja poproszę.
I jeszcze może kawałek chałeczki świeżej.
Hałka? Bardzo proszę…
O jak miło!
Witajcie!
Co poniektórzy już nie śpią, ale kelnereczka zawsze mile widziana – zwłaszcza gdy miła!
Dzień dobry, a co to Gienia na urlopie,że takie zjawiskowe dziewczę kawę podaje?
Gieni też wolne się należy 🙂
a pewnie, pewnie:)
Widzę, że tu cisza. U mnie wręcz przeciwnie, bo starszemu coś się nie podoba, zapewne życie, a bardziej konkretnie to, że musieliśmy pojechać do sklepu po jedzenie i aktualnie po półgodzinnej awanturze siedzi w pokoju i wali głową w ścianę. Bynajmniej nie metaforycznie.
Czekam. I zastanawiam się, czy już interweniować – znaczy zanim dostanie wstrząsu mózgu, albo krew się poleje, czy jeszcze trochę dać mu odreagować rzeczywistość?
No. To tak czasami właśnie wygląda życie z autystą.
Ma ktoś Martini Prosecco może? Najlepiej dobrze schłodzone.
Może być?
Kochana jesteś.
Najpierw sobie wypiję kieliszeczek. A jeśli nie pomoże, to komuś przywalę butelką.
No to teraz dobrej nocy życzę i…
Dobranoc!
Chwilowo zapanował spokój.
Po pierwsze: wypiłam kieliszek Prosecco.

Po drugie: zakazałam Kubie walić głową w ścianę, a on – o dziwo – posłuchał. Był tym faktem równie zaskoczony, co ja, więc spokojnie zjadł kolację.
Po trzecie: znalazłam radicchio w sklepie internetowym i zamówiłam na jutro, więc się gówniarzowi wyeksploatował wątek: „pasta z gorgonzolą i radicchio dopiero we wrześniu”. Wiem, wiem – mięczak jestem, ale mając do wyboru kurs na pogotowie ze wstrząśniętym autystycznym mózgiem, wolę być mięczakiem, co robi pastę z radicchio.
Po czwarte: wypiłam drugi kieliszek Prosecco. I teraz pójdę sobie spać.
A nie lepiej trzeci kieliszek? 😉
[Jo. spode kordły]:
Zostawię na jutro. Kto wie w jakim nastroju obudzi się panicz? Może się przyda…
Służę zatem kordełką…
Jest kordełka, jest spanie! Spokojnych i wydajnych snów! 😉

Dzień dobry
Dobrze się śpi gdy pada deszcz.
Chyba aż za dobrze, potrzebna tu Gienia z kawą i herbatą…
Aż za dobrze. Zaspałem dzisiaj, mimo iż u nas nie pada. Herbatka i dzień dobry na dzień dobry.
Witajcie!
Tu wprawdzie nie pada (jeszcze?), ale to nie znaczy, że źle by się spało…
A tu już słońce świeci, czeka nas chyba ładny dzień
Kaaawyyy.
Trochę lepiej.
Pogoda paskudna. Nigdzie dzisiaj nie wychodzę. Tylko z psem, bo trzeba. Zacznę chyba porządkować zdjęcia z wyjazdu.
A, i to prasowanie dokończę…
Dzień dobry;-)
…bry!
Dzień dobry
Jakoś to za szybko przeszło… 
Ostatni wolny dzień długiego weekendu
Wszystko co dobre, prędko się kończy
Fakt. Nawet za prędko. Im bardzie się człowiek rozleniwi, tym gorzej będzie wrócić do pracy
Weźmy przykład z naszych przodków, rówieśnych Waryńskiemu! Oni walczyli o 8-godzinny dzień pracy. Zawalczmy o 8-godzinny tydzień pracy!
Dobra myśl
Zapraszam pięterko wyżej, na krótki spacerek po Olney
Już tam byłam, ale pożegnam się jeszcze tu. Wyższe pięterko jest jeszcze za młode. Dobranoc
Nie mam dziś pomysłu na dobranockę. Może Zoe?

Nie było mnie wieczorem na necie ale tradycji musi się stać zadość. The XX. Gwiazda tegorocznego openera, przyjemna muzyczka. Polecam np ten kawałek: